>No i oczywiscie
> scena "Tomorrow belongs to me". Slodka piesn o zwierzatkach i
> naturze w wykonaniu wyrostka w brunatnej koszuli, przeradzajaca sie
> w kolektywny zryw fanatyzmu i apologii barbarzynstwa.
To my te scene tak odbieramy, bo wiemy jak sie historia dalej potoczyla.
Dla owczesnych postronnych (M. York w filmie) ta scena jest dziwna, zle sie
czuja i ja opuszczaja, ale nie jest to jeszcze "kolektywny zryw fanatyzmu i
apologia barbarzynstwa". Oni wtedy nawet nie potrafia sobie wyobrazic tego, co
potem nastapilo i tego o czym my teraz wiemy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.