Teoretycznie poprawny, ale nie wzbudza emocji – obiecujacy temat
niewykorzystany przez poczatkujacego rezysera, niejakiego Vicente
Amorima (nie znam)
Profesor literatury zyje w swoim swiecie, zaabsorbowany problemami
osobistymi nie przywiazujac wagi do narastajacej potegi nazizmu w
Niemczach w latach 30. Az jedna z jego ksiazek staje sie przeslanka
do machiny propagandowej rezimu. Przed skromnym, prawym profesorem
otwiera sie slawa, prestiz, pieniadze....
Latwo, prosto, pelno topików, zli sa bardzo zli a dobrzy zas sa jak
aniolki. Ech...
Jedynie Viggo Mortensen jako profesor Halder jest dobry.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.