Od dłuższego czasu unikam polskich filmów. Właściwie od czasu
pierwszego filmu pt. Kiler z Cezarym Pazurą. Wówczas zaczęła się
bowiem moda na polskie filmy szczytujące obfitą głupotą. Ale są na
tym bezrybiu też i perełki, na przykład "Sztuczki".
A wczoraj poszłam na film "Jeszcze nie wieczór" o starych aktorach z
Domu Aktora w Skolimowie postanawiających wystawić "Fausta" w
pierdlu. Cudne. Wzruszające, śmieszne, piękne i duszoszipatielne.
Scena z Janem Nowickim spierdalającym przed goniącym go pudlem
królewkskim - wymaga dwóch co najmniej warstw pampersów. Scena w
parku ze starym małżeństwem i różami - wymaga pudełka chusteczek.
--
wasza stokrotka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.