Potwierdzam odbiór moich naszyjników :))))
Z przedluzonej wlóczegi wielkanocnej wrócilismy wczoraj wieczorem i
bylam zbyt padnieta zeby pisac. Ale paczuszka byla i oczywiscie
obejrzalam zawartosc :) Jako pierwsze wrazenie zakonotowalam, ze
ozdoba labradorytów kojarzy sie z antycznym amuletem, a koloryt
Zielonych Fiordów jest cudny :)
Ale po kolei. Naturalnie zrobilam dress rehearsal i skonstatowalam,
ze labradoryty pieknie pasuja do mojego czarnego, jedwabnego
kompletu (top + spodnie), który zwykle nosze z zakietem w kolorze
kosci sloniowej. Z czarnym smokingiem tez sie prezentuja swietnie,
ale jasne tlo ubogaca je bardzo, zwlaszcza w dzisiejszy zadeszczony,
pochmurny ranek. Zobaczymy co slonce zasugeruje :) Odkrylam tez
stare kolczyki (maja ze 20 lat), które idealnie podchodza do
naszyjnika :) Ach, i napiecie linki sprawia, ze naszyjnik utrzymuje
forme tak jak na zdjeciu. Przynajmniej zachowywal sie elegancko
podczas mierzenia i paradowania przed lustrem.
A Zielone Fiordy maja cudowny koloryt. Piekna kompozycja krysztalów
górskich, niebieskiego krzemienia, srebra i drewnianych kul w morsko-
zielonym kolorze. Zdjecie nie oddaje kolorów, naszyjnik trzeba
zobaczyc na zywo :)
Pasuje mi niemal do wszystkiego, bo mam duzo ubran w kolorach
neutralnych: czern, biel, kosc sloniowa, beze, popiele... Dzis pójda
ze mna do miasta zdobiac czarny sweterek i moja szyje, of course :)
Dzieki Stokroc :)