Niedawno byłam na warsztacie metodą ustawień hellingerowskich i tam
wyszła pewna historia niebywała, która na mnie zrobiła ogromne
wrażenie i postanowiłam Wam ją tu przedstawić.
Otóż zwykle, jeśli myślimy o przeżyciach traumatycznych, takich co
zostawiają na nas na całe życie ślad, no to przychodzą do głowy
straszne wypadki z urywaniem rąk i nóg, wojny, gwałty i mordy.
No i przybyło jedno babo (cycat), które stwierdziło, że nie czuje
żadnych emocji. To znaczy, że zdroworozsądkowo wie, że kocha męża,
dzieci, ale tego nie czuje. Czyli skutek traumy, jak byk malowany.
Jużeśmy się wszyscy nastawili na jakieś kolejne hardcory, wody
napili, w krzesła wparli i stopy w podłogę wbili w oczekiwaniu na
jakieś chrust ręce, nogi, amputowane macice, kwaszone z kapuchą
noworodki a tu...
c.d. bo muszę zamięszać w garnku zrazy.
--
wasza stokrotka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.