Dodaj do ulubionych

Watek kulinarny 6

01.06.09, 12:35
Liczylam na wyjscie na obiad, ale corcia jest cala zapuchnieta i kichajaca bo
ma katar sienny.
Wiec na obiad bedzie makaron ze swiaza mozarella, swiezym pomidorem , bazylia
, wszystko doprawione dobra oliwa.
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Watek kulinarny 6 01.06.09, 12:52
      A wiesz Maryska, ze to jest moje ulubione danie "na szybko"? Z tym
      ze najpierw podsmazam czosnek na oleju, potem na chwilke doslownie
      pomidory, wrzucam cieply jeszcze makaron (najlepiej male muszelki
      albo Farfalle), nastepnie w kostke pokrojona Mozarelle i jak juz sie
      rozplywa to bazylie i koniecznie pieprz prosto z mlynka!
    • blues28 Schab inaczej a wlasciwie poledwiczka 01.06.09, 12:59
      Schab lub poledwiczke pokroic, posolic i obsmazyc lekko na oliwie,
      przelozyc do rondla.
      Na patelni zeszklic drobno posiekana cebulke, dodac lyzeczke
      musztardy, kilka ziaren swiezego, zielonego pieprzu, kieliszek
      brandy i flambear (no, podpalic). Nastepnie dodac szklanke (lub
      dwie, zalezy od ilosci dania) rosolu warzywnego lub z drobiu – moze
      byc z kostki i pól szklanki chudej smietanki. Zagotowac, przelac do
      rondla ze schabem i dusic do miekkosci.
    • go.ga Re: Watek kulinarny 6 06.06.09, 10:58
      Dzisiaj w planach domowa pizza. Musze wyprobowac nowy piekarnik, ktory moge nagrzac od temperatury 300 stopni. Zastanawiam sie tylko, na jak dlugo ja tam wsadzic. Ktos wie? Ciasto robie raczej cienkie.
          • ewa553 Re: Watek kulinarny 6 07.06.09, 15:40
            no, niezle sobie dogadzasz! Bardzo lubie szpinak... Ale chyba juz tu
            pytalam, czy ktos z Was robi Mangold?
            A teraz korzystam z przerwy w deszczu i pedze wreszcie zaglosowac!!
              • ewa553 Re: Watek kulinarny 6 07.06.09, 17:03
                brzmi niezle. kroisz liscie na mniejsze kawalki przed wrzuceniem do
                patelni? Ja bym przede wszystkim najpierw na oliwke z cebula
                wrzucila pomidora, bo potrzebuje troche czasu zeby dojsc do siebie,
                a raczej byc "durch". A juz ugotowany mangold musi wlasciwie tylko
                przez chwilke przejsc smakiem? No i chyba dodam czosnku. Tak, dobry
                pomysl z Twoim przepisem, zaraz jutro nabede mangold.
                • maria421 Re: Watek kulinarny 6 07.06.09, 19:39
                  Tak, kroje liscie na mniejsze kawalki. Ja lubie Mangold na bardzo miekko, wiec
                  na patelni smaty sie razem z pomidorem. Na koniec podlewam odrobina octu
                  winnego. Czosnek tez moze oczywiscie byc.
                  Podsypuje tez sporo oregano.
    • jutka1 Lunch scrabblowy 08.06.09, 10:22
      Najpierw byla zupa na zimno, cos w rodzaju gazpacho: grubo przetarte pomidory i
      czerwona papryka, doprawione sola, pieprzem, sosem worcheshire i tabasco. Podana
      w duzych glebokich talerzach z wiacha swiezej bazylii na wierzchu, w srodku
      kryla niespodziewajke w postaci krazka koziego sera.

      Danie glowne: quinoa z kawalkami piersi kurczaka i ziolami, plus rukola z oliwa
      i octem balsamicznym.

      Do tego dobry burgund. Pycha. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • iwannabesedated Sałatka letnia - ziołowa 17.07.09, 17:32
      Wziąć dużą garść swieżej mięty, kilka gałązek koperku, świeżą
      bazylię (trochę mniej niż mięty i kopru bo jest b. aromatyczna i
      zjada inne smaki), pokroić drobniutko. Wziąć jedną dużą słodką
      cebulę cukrową. Musi być naprawdę delikatna. Dwa niewielkie ogórki
      gruntowe. Pokroić w kosteczkę. Dodać jogurtu, osolić. Zjadać wolno,
      lubieżnie, w towarzystwie na przykład młodych ziemniaków, lub
      grzanki czosnkowej, spotniałego kieliszka (a lepiej dwóch)
      chardonnay, z przyjaciółmi lub w samotności siedząc na przyzbie na
      bujaku odpychając się leniwie stopą, lub na kanapie oglądając dr.
      House przy otwartych szeroko oknach chłonąc letni pachnący opar.

      A POZA TYM - wszystko jest do dupy ;)
      --
      wasza stokrotka
    • iwannabesedated Sałatka z kalafiora z serem pleśniowym 21.07.09, 19:02
      Młodego kalafiorka podzielić na różyczki, wkroić plasterki z ząbka
      świeżego czosnku, suszone pomidory pokroić na paseczki i wrzucić.
      Pokruszyć drobno kremowy ser pleśniowy, dodać jogurtu bądź śmietany
      i jakąś zieleninę, może być koperek, oregano albo mięta- byle
      świeże. Dobrze wymieszać. Spożywać w towarzystwie ciemnego pieczywa,
      grzanki z bagietki skropionej oliwą, sącząc pomału coś chłodnego i
      białego. Nie zaszkodzi na boczku mulik lub dwa muliki w baskijskim
      sosie - aromatyczność i pikanteria miło się komponują z
      kalafiorkiem. Oglądać sobie można pod to Californication i nabierać
      do świata atlardż stosowny dystans.
      --
      wasza stokrotka
      • jutka1 Re: Sałatka z kalafiora z serem pleśniowym 21.07.09, 19:23
        Brzmi cudnie. Wypróbuję w przyszłym tygodniu :-) Nie rozumiem tylko zdania: "Nie
        zaszkodzi na boczku mulik lub dwa muliki w baskijskim
        sosie" - na boczku na boku on the side, czy na boczku położone/przysmażone? I co
        to jest mulik? Moule?

        --
        Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
        Wysadzam skrzynki balkonowe
        • iwannabesedated Re: Sałatka z kalafiora z serem pleśniowym 21.07.09, 19:42
          Hahaha! Pytonie! Oczywiście jest to małż przekąszany przy okazji
          jedzenia sałatki, ja lubię firmy Ederki Moules sauce basquaise:)

          A miętkę owszem, zahodowałam w spory krzaczek, po czym tak się
          rozjadłam iż krzaczek cały zjadłam do gołych łodyg. Teraz mam
          szlaban i czekam aż odrośnie. Mam wielką donicę z bazylią - ale to
          nie to samo...

          --
          wasza stokrotka
          • jutka1 Re: Sałatka z kalafiora z serem pleśniowym 21.07.09, 19:55
            AAaaa, no to jasne! Baskijski oczywiście ostry, wszak Kraj Basków słynie z
            hodowli ostrych papryczek wszelakich.

            Co do mięty, mam w ogrodzie takie krzaczory, że nie przejem. Mięta bardzo szybko
            rośnie, i odrasta jej więcej niż było, za tydzień będziesz mieć jej pod dostatkiem.

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
          • jutka1 Czarna rzodkiew 21.07.09, 20:13
            Ja natomiast zapodałam sobie moją ulubioną sałatkę babciną. Kawał czarnej
            rzodkwi (w Polsce to te duże okrągłe, tutaj są podłużne) obrałam i starłam na
            tarce na dużych oczkach. Dodałam odpowiednik chudej śmietany (fromage blanc 0%),
            sól i pieprz, wymieszałam. Pycha. Rzodkiew była świeża i soczysta, i tak ostra
            że nawet jorstruli stawały łzy w oczach (jak ktoś mnie zna, to wie że uwielbiam
            ostre i mam bardzo wysoką tolerancję). :-D

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Kurczak pieczony a la Jutka 24.07.09, 20:41
      Właśnie się dopieka :-)
      Obficie skrapiam sokiem z cytryny, na to sól, pieprz, zioła (dzisiaj mieszanka
      włoska, ale to kwestia gustu i humoru dnia), Do środka wkładam 1-2 obrane
      cytryny w sporych kawałkach/grubych plastrach. Do piekarnika na 180C, na jak
      długo zależy od wielkości. 1-1.5 godz. Podczas pieczenia od czasu do czasu
      polewam sosem, który się w brytfance tworzy z tłuszczu i soku z cytryny
      (naciskam łyżką na cytryne wewnątrz i wypływa).
      Pycha.
      Można na gorąco, na zimno, jak się chce, a na resztce korpusu robię np. zupę
      avgolemono. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 16:45
      Gotuję właśnie krupnik. Niby zupa zimowa, a mnie naszło, i już.
      Natomiast na niedzielne przyjmowanie przyjaciół w ogrodzie zrobię chłodnik.
      Buraki i inne tam - mam, zakwas boski ekologiczny ze sklepu kolonialnego - jest,
      jutro tylko na targ się udam i kupię ogórki, szczypior, rzodkiewkę i wiejskie jaja.
      A do tego podam moją firmową sałatkę z zielonej soczewicy, pomidory "serce
      wołowe" ze srem z Doliny Aosty miast mozarelli, oraz różne mięsiwa z grilla
      doprawione m.in. sosem BBQ "Hot Roadkill" co mi go niedawno kumpelka z Teksasu
      przywiozła. Yiiihhhhaaaaaa!!!! :-D

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • iwannabesedated Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 16:55
        Grrr...droool...slurp... Chłodniczek jak w sam raz na letną porę. O
        tym kurczaku to pamiętam opowiadałaś, a i chyba jadłam u Ciebie
        kiedyś, i się zdziwiłam że na cytrynach on bo wcale nie był kwaśny
        tylko jakiś taki, bo ja wiem - aromatyczny w całkoształcie.


        --
        wasza stokrotka
        • ewa553 Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 17:10
          Popatrz Pani, to Ty znasz serca wolowe? Bo ja sie o nich dopiero w
          zeszölym roku dowiedzialam i w tym roku dostalam dwie sadzonki.
          Jedna juz szlag trafil, na drugiej coraz wieksze zielone "owoce".
          Zobaczymy czy cos z tego bedzie: u nas na ogrodach jakis wirus
          pomidorowy grasuje, moj Wloch musial wyciac wszystkie krzaczki!!!

          Na krupnik mi narobilas ochoty, zaraz jutro nabede co trza.
          Chlodnik robisz ukrainski, jak widze. Moja tesciowa robila zawsze.
          Zapomnialam jej zapytac, skad miala, lub jak robila zakwas. Bo tez
          bym chetnie zrobila (po uzyskaniu od Ciebie przepisu:)))
          • jutka1 Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 17:23
            Serca wołowe znam też od jakichś 2-3 lat. :-) Uwielbiam. :-)

            Co do zakwasu, to jak napisałam - kupuję w zaprzyjaźnionym sklepie, nigdy nie
            robiłam. Ale na necie na pewno znajdziesz przepisy... Najlepiej, jak zapytasz na
            tym Waszym niemiecko-polonijnym forum, to możesz dostać informacje o niemieckich
            produktach (skórka od chleba :-) ), najlepszych na zakwas. :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • ewa553 Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 18:35
              Tak mi ta skorka cos nasunelas na mysl: czy ten zakwas to taki sam
              jak na "normalny" barszczyk? Bo taki zakwas w dawnych latach czesto
              robilam, to zaden problem.
              Wiec jesli to ten sam zakwas, to rzuc prosze przepis na ukrainski!
                • iwannabesedated Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 18:54
                  Mnie też ćwiekaście zabiły z tym zakwasem. Ki fiute? Jak mi chłodnik
                  mało kwaśny to cytrynę wciskam, a jak mam to kwas z ogórków
                  małosolnych. Skórki od chleba do głowy mi wrzucać nie przyszło...

                  --
                  wasza stokrotka
                  • ewa553 Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 18:56
                    Dorota, skorke wrzuca sie do burakow zeby szybciej skwasnialy, a nie
                    do zupy.
                    Jutka, ja myslalam ze ten chlodnik to ukrainski! Tyle tych roznych
                    barszczy, ze polapac sie nie mozna:))) I bylo jeszcze cos z bocwinki?
                      • ewa553 Re: Zupełnie nie-letnio 31.07.09, 19:15
                        Niemcy botwinki nie znaja. I tak kupujac pare lat temu b. na targu,
                        przezylysmy przygode. Zagadalysmy sie i nie zauwazylysmy ze pani nam
                        urwala liscie i wyrzucila. Bo dla niej to byly resztki, ktore
                        sprzatnela:))))
        • jutka1 Re: Zupełnie nie-letnio -- tajemnica cytryny 31.07.09, 17:14
          Bo, 100Krocie dijer, rzecz w tym, że smak kwaśny pobudza kubeczki smakowe z
          samego tyłu języka, które rzadko się uaktywniają, więc dodając sok z cytryny
          wzmagamy smak innych ingrediencji. :-)

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Ognisko w domu 04.08.09, 00:02
      Mieliśmy dzis ogniskować pod lipą, ale pogoda swoje, a plany swoje. Tak więc
      zrobiłam menu ogniskowe w domu pt. kiełbaski, pieczone ziemniaki i sałata:
      pomidor, ogórek, czerwona cebula, ser z doliny Aosty, vinaigrette z ziołami
      prowansalskimi.
      Najwazniejszy był tajming (zam.), bo ziemniaki różnej wielkości, i kiełbasa do
      tego (kiełbasa z droższej półki, chuda). Donc, więc. Nagrzałam piekarnik do
      maksimum (300+C?), włożyłam największe ziemniaki. Po 20 minutach dołożyłam te
      mniejsze. Po następnych 10 minutach włożyłam kiełbasę (nacięłam jak na ognisko,
      a co). I monitorując - z 15-20 minut.

      Do ziemniaków podałam masło czosnkowe: pół kostki masła, dwa ząbki czosnku
      drobno posiekanego, sól.

      Wszystko wyszło jakcza. A goście, prosto z wesela i poprawin, wzdychali
      jesssujakdobrze, przaśne jedzenie :-)))


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Zalewajka 11.08.09, 09:59
      Wczoraj ugotowałam gar zalewajki, na kiełbasie i z ekologicznym zakwasem żurowym
      z zaprzyjaźnionego sklepu, plus majeranek i 3 duże ząbki czosnku. Nie powiem,
      niezła jest. :-)

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • maria421 Re: Zalewajka 11.08.09, 10:28
        Ale mi apetytu narobilas, Jutka. Zapachnialo mi moim domem rodzinnym...

        Ja natomiast ostatnio przerabiam zucchinie jakie dostalam w olbrzymich ilosciach
        z ogrodu znajomej, czyli tez ekologiczne.

        Zrobilam placki z zucchini. Robi sie tak jak placki kartoflane. Zucchinie nalezy
        zetrzec na wiorki, posolic i odstawic na godzine pod ciezarem zeby odeszla woda.
        Dodac jajko, make, pietruszke, jeszcze sol i pieprz i smazyc na oleju.
        • jutka1 Re: Zalewajka 11.08.09, 10:38
          Wiedziałam, że na zalewajkę dasz głos. :-))) (a rzeczywiście dobra wyszła) :-)
          Placki z cukinii konotuję. Brzmią smakowicie.

          --
          Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
          Wysadzam skrzynki balkonowe
    • maria421 Re: Watek kulinarny 6 29.08.09, 15:22
      Dla jutrzejszych gosci upieklam dzis po raz pierwszy w zyciu szarlotke z
      przepisu mojej mamy i po raz pierwszy w zyciu upieklam sernik.

      Juz widze ze szarlotka nie jest taka jak mamy, a sernik dopiero sie studzi, ale
      zaczyna jakos opadac.
    • jutka1 Pod-watek: najbardziej egzotyczne spozycia :-))) 29.08.09, 23:04
      Pozwole sobie tutaj, bez zakladania osobnego watku.

      Jakie najegzotyczniejsze i najdziwniejsze rzeczy bylo Wam dane
      spozyc?

      Mnie na Bergamutach, u Bibiego zreszta, przydarzylo sie spozycie
      conch w sosie bbq. Co to conch?
      en.wikipedia.org/wiki/Conch
      en.wikipedia.org/wiki/Strombus
      Po polsku:
      pl.wikipedia.org/wiki/Skrzydelnik_wielki
      I wiecie co? Bylo to znakomite! :-))))))

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Powrót do kuchni :-) 05.09.09, 15:49
      W ramach postanowień dbania o siebie, wracam do kuchni. :-)

      Kupiłam dziś pół kilo krewetek, na dzisiejszą kolację plus późniejszą konsumpcję
      (viva zamrażarka). Krewetki świeże, w skorupkach. Na dziś: oczyszczę i podsmażę
      w oliwie, z czosnkiem, imbirem i cytryną. Resztę oczyszczonych zamrożę, skorupki
      też zamrożę na bulion krewetkowy, przyda się do jakiejś orientalnej zupy albo sosu.

      A na jutro kupiłam eskalopki indycze. Zrobię potrawkę z quinoa, z szalotkami,
      czerwoną papryką i swieżą miętą. Do tego lekki vinaigrette.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      • iwannabesedated Re: Powrót do kuchni :-) 05.09.09, 18:14
        A to jest pomysł wyśmienity, trzeba wrócić do korzeni. Czyli dobra
        książka, dobra kuchnia, dobre wino, a resztę niech szlag trafi.
        Mnie się zupełnie przypadkowo parę dni zrobiła tempura. Miałam w
        zamrażalniku trochę mieszanki owoców morza, unurzałam to w cytrynce
        i gniecionym czosneczku, usmażyłam w cieście naleśnikowym. Do tego
        kawałki warzyw, też w tym cieście. Ryż plus 3 różne dipy.
        Chardonnay.


        Co to jest quinoa?
        --
        wasza stokrotka
    • jutka1 Barszcz ukraiński 17.10.09, 15:14
      Właśnie gotuję. Na razie wywar z włoszczyzny i bardzo chudego wędzonego boczku.
      Za jakieś 15 minut dodam poszatkowaną kapustę, potem starte buraki i ziemniaki w
      drobną kosteczkę, potem fasolkę i zakwas, dwa wyciśniete ząbki czosnku,
      majeranek, pieprz.
      Na koniec boczek wyjmę, pokroję na małe kawałki i wrzucę z powrotem do garnka.
      Zabielę jogurtem, już na talerzu (OK, OK, baaaaardzo głębokim talerzu :-D ).


      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
          • jutka1 Re: Barszcz ukraiński + noże Zwickellla 17.10.09, 16:34
            Jak się robi chłodno i zimno, to nie ma jak micha domowej zupy.

            Co do dzisiejszego testu noża Zwickella - cu-do! Wymarzyłam sobie jakcza! :-) Aż
            chyba zacznę częściej gotować i jadać w domu. :-)))

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
                • ewa553 Re: Barszcz ukraiński + noże ZWILLINGA :-))) 17.10.09, 17:34
                  no popatrz pani, mieszkam tu i nie zwrocilam uwagi na Zwillinga.
                  Moze dlatego, ze sama nabylam 35 (!) lat temu noze jakiejs firmy -
                  dzis nie pamietam jakiej, a na nozacz pisze jedynie steiless still,
                  czyli material z jakiego sa. I otoz noz glowny tego zestawu jest
                  moim najwiekszym skarbem przez tyle lat. Kroi wlasnie wszystko
                  cudownie i sobie mojego domu bez tego noza nie wyobrazam. Tak, dobry
                  noz to podstawa. Fajnie ze masz swojego Zwillinga, czyli
                  blizniaka:)))
                  • maria421 Re: Barszcz ukraiński + noże ZWILLINGA :-))) 08.11.09, 17:28
                    Wlasnie wyszli moi goscie i zanim sie zabiore za porzadki powiem Wam co dzisiaj
                    upichcilam:
                    1) aperitif -Fürst von Metternich
                    2) przekaska: suszone sliwki moczone w rumie, nadziane fois gras, owiniete w
                    wedzone piersi gesi i podsmazone na grillu
                    3)pierwsze danie: risotto na bialym winie z dynia
                    4) drugie danie: pieczone piersi kaczki z polenta z truflami i borowiki
                    5) sery : taleggio, manchego i pecorino sardo
                    6) deser: strudel z jablkami i kasztany w czekoladzie (osobiscie preparowane)
                    7) espresso i calvados
                    Wina: Brunello do Montalcino 1998 i Syrah Rubis 2000

                    Kreci mi sie w glowie wiec moze poczekam jeszcze troche ze sprzataniem:)
    • sabba bigos 08.11.09, 20:57
      no to nadszedl czas bigosu, trudno ze mrozu nie ma ale kapusta wola o zjedzenia.
      mam pytanie czy bigos ucierpi na tym znacznie ze dodalam troche kapusty
      wloskiej? mam wrazenie ze nie ale poczekam jaki bedzie efekt koncowy...


      --
      Szable w dlon!
      i
      sabba-tu.blogspot.com/
          • jutka1 Re: dobre pytanie:) 09.11.09, 12:01
            Zepsuc nie zepsuje, tylko smak moze byc troszke inny. :-)
            Daj znac wrazenia.

            Narobilas mi smaka - czyzby czas i na mnie bigos ugotowac? :-)

            --
            Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
            Wysadzam skrzynki balkonowe
            • ewa553 Re: dobre pytanie:) 09.11.09, 12:08
              Sabba, z wloska nie robilam tylko z najzwyczajniejsza biala,
              niekiszona. Bigos byl - jak pisalam, nieco lagodniejszy w smaku.
              Wloska kapusta ma konkretniejszy smak od bialej, moze byc ciekawy
              bigos.
              Nota bene: ja nie dodaje kielbasy, tylko rozne miesa.
                • jutka1 Re: dobre pytanie:) 09.11.09, 14:24
                  A propos, czy miensiwa do bigosu to najpierw pieczecie? Tak robi moj znajomy,
                  piecze najpierw w piekarniku, a potem upieczone kroi na kawalki i wrzuca do
                  bigosu. Mowi, że dzieki temu mieso pozostaje prawie chrupkie, a przynajmniej nie
                  rozlazi sie na miazge.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  • sabba Re: dobre pytanie:) 09.11.09, 20:43
                    nie pieke, smaze w osobnym garnku a potem gotuje w nim kapuste. kiedys nie
                    podsmazalam wcale tylko na surowo wrzucalam do kapusty. tzn nie sorry, tyllko
                    kielbase i boczek wrzucalam, surfowe miesa zawsze do osobnego garczka. ale
                    wyobrazam sobie ze przez piecznie mieso moze faktycznie duzo zyskac...
                    --
                    Szable w dlon!
                    i
                    sabba-tu.blogspot.com/
    • ewa553 Re: Watek kulinarny 6 09.11.09, 09:52
      Marysiu, toz to wielkie prztyjecie, nie wierze ze bez okazji!
      Przyznaj sie co bylo!

      Sabciu, byl okres kiedy dodawalam bialej kapusty do bigosu. To bylo
      zanim odkrylam Mildesse, tamta kapusta byla naprawde przesadnie
      kasna. No wiec dodawalam mniej wiecej 1/3 bialej. Bigos byl
      niezupelnie klasyczny, ale pyszny, lagodniejszy.
    • jutka1 Re: Watek kulinarny 6 10.01.10, 15:38
      Rozmroziłam krewetki, zrobię je w woku ze słodkim groszkiem w strąkach, a do
      sosu dam olej sezamowy, czosnek, imbir, sos sojowy i sok z cytryny. O.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • jutka1 Re: Watek kulinarny 6 11.02.10, 00:34
      W ramach przerwy w czytaniu, zrobiłam fasolkę "po bretońsku". Wczoraj wieczorem
      zalałam suchą fasolę H2O, rani jeszcze zmieniłam wodę. W południe odcedziłam,
      obgotowałam 10 minut w szybkowarze z liściem laurowym, zielem angielskim i
      pieprzem. W tym czasie pokroiłam wędzony boczek w kostki (tłuszcz won) i
      obsmażyłam sam, 4 szalotki poszatkowałam i obsmażyłam na oliwie. Szybkowar
      otworzyłam, wrzuciłam boczek, szalotki, plus 3 ząbki czosnku. Pyrkało 10 minut.
      Dodałam pomodori pelati, pyrkało następne 15 minut, na koniec dodałam majeranek.

      Pycha.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
    • swiatlo Sezonowo: donuty, pączki i ogólnie 11.02.10, 01:23
      Jak przyjechałem do Usy ileś tam epok temu to byłem negatywnie nastawiony do
      donutów. Jak zresztą każdy nowy imigrant woli wszystko co stare i swojskie.
      Jednak z czasem człowiek się oswaja i dotyczy się to również donutów.
      I teraz powiem bardzo otwarcie. Uwielbiam donuty. Ale nie te z nadzieniem, te są
      zbyt słodkie, ale te zwykłe, bez nadzienia o nazwie, te "glazed" (nie wiem jak
      to po polsku). Są one cudowne. Chyba popełnię herezję oraz profanację, ale
      powiem że wolę je od rodzimych swojskich pączków. Zwłaszcza te z Krispy Kreme.
      Po pierwsze to te glazed donuts są o wiele lżejsze. Są jak puch. Składają się
      one praktycznie z powietrza. Bo takie powinny być i pączki!

      Pamiętam za PRL koło SGPiS-u była cukierenka gdzie sprzedawano właśnie takie
      pączki. Samo powietrze i puch. Nawet u Bliklego pączki były o klasę gorsze.
      Po latach jak pojechałem do RP to miałem wiele nadziei. Między innymi na pączki.
      Zajadałem więc pączki wszędzie gdzie się pojawiłem - nie przeszedlem obojętnie
      obok żadnej kawiarni. I co? Ogromne rozczarowanie! Pączki były strasznie
      ciężkie. Ciasto było gęste, tłuszcz z nich wręcz ociekał, lukier aż się
      rozlewał. To nie był ten puch jakiego się spodziewałem. Jak pączki są zrobione z
      puchu, to można ich zjeść dziesięć i dalej jest ok. Te pączki były tak ciężkie
      że już po jednym człowiek miał dosyć.
      Czy ludzie nie mogą zrozumieć że pączki to nie tłuszcz i gęstość, ale puch i
      powietrze. No i ten głęboki winno-różany smak!
      Jak się położy dobrego pączka na wadze, to waga nie powinna nawet drgnąć.
      Tymczasem te pączki jakie kupowałem ostatnio w Polsce to ważą chyba około kilograma!

      Ale moje rozczarowanie nie ograniczyło się tylko do pączków. Generalnie byłem
      rozczarowany poziomem gastronomii w Polsce. Jechałem do RP z nadzieją na same
      uczty najbardziej wysublimowanej polskiej kuchni, a tymczasem nawet w
      najlepszych restauracjach jedzenie było co najwyżej takie samo jakie my robimy w
      domu na codzień.
      Bylo bezsmakowe, często mdłe, jakieś takie niedorobione. Polskie restauracje w
      USA są o wiele klas wyżej. Nie na darmo najlepsza polska kiełbasa nie jest w
      Polsce, ale na Greenpoincie w Nowym Yorku. A najlepsze polskie restaruacje są
      nie w Warszawie, ale w Chicago.

      Najlepsze doświadczenie z Warszawy to było z restauracyjki naprzeciwko Domu
      Partii, zaraz przy Empiku. Jest tam pierogarnia której nazwy nie pamiętam. Chyba
      ma "zapiecek" w nazwie. Są tam dwa piętra - parter i piwnica. Tam zabrałem
      dzieci (dorosłe) na pierogi z miodem pitnym. Tego rzeczywiście w USA nie ma. I
      to było magiczne!

      Zastanawiam się dlaczego tak jest że to w emigracyjnych restauracjach jest
      najlepsza polska kuchnia. I chyba mam odpowiedź. Bowiem z kulinarią jest jak ze
      sztuką. Aby zrobić dobre jedzenie, to musisz do tego podejść z miłością.
      Kulinaria to miłość, a nie biznes. Jedzenie jako biznes to najwyżej zupa
      pomidorowa. Ale to miłość powoduje że jedzenie jest unikalne. Jak już Św. Paweł
      mówił - bez miłości nie ma niczego. Nawet dobrego jedzenia!
      A w tych polskich emigracyjnych restauracjach jest właśnie to - miłość. Nie
      biznes, ale ta miłość biorąca się z nostalgii i tęsknoty. I dlatego to
      emigracyjna kuchnia jest tak dobra...

      --
      cezarmart.deviantart.com/gallery/
      • maria421 Re: Sezonowo: donuty, pączki i ogólnie 11.02.10, 10:09
        Swiatlo, przypomniales mi ze dzisiaj tlusty czwartek:)
        Moja mama piekla sama paczki, smazyla faworki. Zadnej z tych umiejetnosci nie
        odziedziczylam.

        Co do kuchni emigracyjnej to moze to co napisales dotyczy polskich restauracji w
        USA, ale nie jest to ogolna zasada.

        W Niemczech wloskie restauracje to nie jest to co restauracje we Wloszech.
        Zaloze sie tez ze prawdziwe dania chinskie mozna zjesc tylko w Chinach a nie w
        chinskich restauracjach w Europie.
        Podobnie pewnie jest z innymi.
    • swiatlo Przepis na szarlotkę 16.02.10, 18:58
      1. Z lodówki weź 10 jajek, połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym
      razem uważaj!

      2. Weź sporą miskę i wbij jajka, rozbijając je o brzeg naczynia.

      3. Wytrzyj podłogę, następnym razem bardziej uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.

      4. Weź mikser, wstaw do niego skrzydełka i zacznij ubijać jajka.

      5.Wstaw od nowa skrzydełka do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.

      6.Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu zostały 2 żółtka, dokładnie tyle potrzeba
      na szarlotkę.

      7. Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziemy dodawać mąkę.

      8. Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.

      9. Sprawdź, czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.

      10. Weź szybciutko prysznic!

      11. Weź 4 jabłka i ostry nóż.

      12. Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać
      jabłka. Przemyj jodyną kciuk!

      13. Potnij jabłka w kostkę pamiętając, że potrzebujemy 2 jabłek, więc nie wolno
      zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.

      14. Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem,
      pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj woda.

      15. Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę, bo jak
      zaschnie, to nie domyjesz!

      16. Przelej ciasto do foremki, wstaw do piekarnika.

      17. Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian, włącz piekarnik.

      18. Po przebudzeniu nie dzwoń po straż pożarną! Otwórz okno i piekarnik!

      --
      cezarmart.deviantart.com/gallery/
      • maria421 Re: Watek kulinarny 6 21.02.10, 20:17
        Najprostszy przepis na ciasto, lekkie i pyszne:

        Wziac 1 kubek jogurtu (150 g) i tym samym kubkiem odmierzac nastepne skladniki,
        czyli 1 kubek oleju roslinnego, 1,5 kubka cukru, 3 kubki maki (przesiac). Dodac
        proszek do pieczenia, cukier waniliowy, 3 zoltka, 3 ubite bialka. Wszystko
        wymieszac krotko i powoli, wlozyc do niezbyt duzej formy, piec w nagrzanym
        piekarniku 40-45 min.
        Po ostudzeniu posypac cukrem pudrem.

        Mozna zrobic w wersji owocowej, czyli uzyc jogurt owocowy i polozyc na wierzch
        osaczone owoce z puszki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka