Mieliśmy dzis ogniskować pod lipą, ale pogoda swoje, a plany swoje. Tak więc
zrobiłam menu ogniskowe w domu pt. kiełbaski, pieczone ziemniaki i sałata:
pomidor, ogórek, czerwona cebula, ser z doliny Aosty, vinaigrette z ziołami
prowansalskimi.
Najwazniejszy był tajming (zam.), bo ziemniaki różnej wielkości, i kiełbasa do
tego (kiełbasa z droższej półki, chuda). Donc, więc. Nagrzałam piekarnik do
maksimum (300+C?), włożyłam największe ziemniaki. Po 20 minutach dołożyłam te
mniejsze. Po następnych 10 minutach włożyłam kiełbasę (nacięłam jak na ognisko,
a co). I monitorując - z 15-20 minut.
Do ziemniaków podałam masło czosnkowe: pół kostki masła, dwa ząbki czosnku
drobno posiekanego, sól.
Wszystko wyszło jakcza. A goście, prosto z wesela i poprawin, wzdychali
jesssujakdobrze, przaśne jedzenie :-)))
--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe