Usiłowałam dojechać z jekiegoś paranoidalnego parkingu, do miejsca
na obrzeżach Paryża. Strasznie się pogubiłam a i na mapie nie
potrafiłam się odnaleźć. Jechałam czerwonym maluchem, a razem ze
mną, obaj na przednim siedzeniu, Józek złota rączka i red. Jacek
Żakowski. Strasznie ciężko mi było zmieniać biegi, autko nie
ciągneło i na dodatek zapadła noc i ja gó... widziałam.
--
Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.