Re: Sny i inne zdarzenia cz.III
Dzięki Wam drogie kobity, za towarzyszenie mi w mojej sennej
golgocie, hahaha! Moim skromnym zdaniem, to Xurek i Maria mają
najbardziej odleciane sny.
Ja kiedyś też raczej swoich snów nie pamiętałam, a co pamiętałam to
ochłapy były jakieś puste i płaskie. Ale zostałam adeptką
psychologii procesu, gdzie dużą wagę się do snów przykłada. Uczy się
je zapamiętywać, rozwijać, dośniać, a klasa mistrzowska to jest
świadome śnienie gdzie poruszasz się po śnie jak po jawie. Mój senny
świat się otworzył przede mną jak tajemniczy ogród i muszę
powiedzieć że sny są coraz kolorowsze, ciekawsze a ja coraz lepiej
je rozumiem. No może z wyjątkiem pierdolonego snu podróżnego, br\.
No więc kontynuuję. Szczyt szitu był przedwczoraj, czyli ten sen o
aptece. Jak go tylko sobie tutaj na forum napisałam, to jasność
pomroczna mnie bepsła - a mianowicie czemuż ja tego płynu w aptece
szukałam??? Przecież w Polsce w aptekach się płynu nie sprzedaje,
tylko u optyka! Nic dziwnego, że go kupić tam nie mogłam!
Wczoraj zaś jakiś taki sen z zupełnie innej beki, zadowolono
przyjemny się pojawił, chociaż wystąpili w nim moi byli faceci. Z
tym że najpierw we śnie był mój obecny, potem się przekształcił w
poprzedniego, a potem w mojego pierwszego poważnego z okresu
studiów. W jakimś dużym domu się to działo, były obszerne pokoje,
duże otwarte okna, na zewnątrz jakaś zielona przestrzeń i słońce.
Atmosfera erotyczno przyjemna choć bez ekscesów i wiszenia za nogi
głową w dół. Potem zaś przy stole w babskim gronie siedziano i
rozmawiano o facetach i o swoim wieku, wszyscy byli po 40-stce,
wyglądali pięknie i byli zadowoleni, hm.
--
wasza stokrotka