...na przykład ów płaszcz, o którym pisałam na pierdulu. Którego
niestety/na szczęście już nie mam. Pierwszą markową torebkę, którą
sobie kupiłam, którą mam. Oficerki z Oxford Street czarne na
podbiciu z wiśniowej skóry, których już nie mam. Okulary RayBan,
pierwsze, których już nie mam, i drugie które mam. Paszminę z
Galeries Lafayette, którą mam. "Renesansowe" klapki z Barcelony,
których już nie mam bo je pies zjadł.
Do owych rzeczy się przywiazuję dziko i nieokiełznanie i noszę do
upadłego, czyli wytarcia kantów, rogów i podszewek, wyblaknięcia
i/lub zadeptania. No chyba, że mi zginą, zostaną uprowadzone lub
zjedzone. Rozstać się z nimi nie umiem, a rozstawszy długo i łzawie
wspominam jak ukochanych zmarłych krewnych.
--
wasza stokrotka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.