Re: O pierdułach -- Odc. 82 :-)
bylam wczoraj w kinie. trzeci raz w ciagu pieciu dni. fajnie, prawie
jak za dawnych czasow.
Dawali Auteuil'a, o czym juz wspominalam. Film byl dobry, naprawde
dobry, mimo paru momentow ktore bym skrocila. Film do myslenia na
dluzej, o rozstaniach, o braku rozstan, o leku przed rozstaniami i
rozpaczy po rozstaniach oraz rozpaczy z powodu braku rozstania.
Mozna by tak w nieskonczonosc. A mnie sie przyczepilo jedno zdanie
bohatera filmu. Mowi w pewnym momencie ze owszem, egzystuje od lat,
ale nie zyje naprawde. I to trafilo u mnie na zyznom glebe, bo
wlasnie od pewnego czasu czuje, ze cos jest nie tak. Chcialabym
gdzies wyjechac, ale nie chce przezyc tego co mi sie juz zdarzylo,
ze w cudownym miejscu zadalam sobie zdumiona pytanie "co ja tu
wlasciwie robie?". Chcialabym jeszcze raz cos wielkiego, mocnego
przezyc, ale absolutnie nie chodzi o sprawy mesko-damskie: o to
byloby najlatwiej. Ale nie o to chodzi. Wsiasc w auto i pojechac w
nieznane? Powloczyc sie po pieknych, znanych juz miejscach? A moze
wsiasc w auto i pojechac w zupelnie nieznane miejsca? Najlepiej
gdzies, gdzie ludzie sa sympatyczni, ale nie mozemy sie porozumiec?
A moze wrecz przeciwnie: do Portugalii tej pieknej, zdala od morza,
troche w gorkach, gdzie ludzie sie nie usmiechaja, choc sa podobno
serdeczni? Gdzie moglabym choc na jakis czas zaczac zyc inaczej, bez
rutyny, codziennych rytualow itd? I czy potrafilabym sie tak dalece
wylaczyc, zeby zyc tylko teraz i tu? Bardzo bym chciala.....