bylam wctoraj na komisarzu Bellamy.
Bellemy okazal sie zupelnie zly:((((( Zaczelo sie od tego, ze
Depardieu jest zdubbingowany tak strasznym, beznamietnym glosem, ze
nie moglysmy tego wytrzymac. Cos takiego potrafi zarznac caly film.
Postanowilam do niego napisac propozycje, aby zaskarzyl niemiecka
kinematografie bo to jest karygodne. Nie napisze mu natomiast o jego
bledach, bom laskawa. Otoz D. ktorego znam z bardzo namietnych scen
filmowych, dobiera sie w tym filmie do swojej zony (ktora wielbi)
tak, jakby zamiast piersi miala zgnile gruszki (takie porownanie to
po moim ogrodzie). No cos okropnego! Na dodatek takie "namnientne"
sceny powtarzaja sie kilka razy aby dac nam do zrozumienia jak
bardzo on ta zone wielbi.
A Chabrol, ktory ten film dedykuje Simenonowi, bardzo juz jest
zmeczony. Jak ja bym byla Simenonem (do tego zywym), byloby mi
przykro. Poza tym ciekawostka: pelno Szabroli bylo w filmie: Pani
Ch. byla od scryptu, jakis inny Ch, byl od muzyki no i glowny Ch. od
rezyserii. Ale nawet ta trojca nie uratowala filmu. Nie polecam wiec.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.