Caly dzien praca praca praca. Goraco niemozebnie, parno i poziom
wilgotnosci powietrza 80%, komary. W gabinecie, w ktorym
pracowalismy, klimatyzacja dzialala na cwierc gwizdka, i mozna sobie
wyobrazic jak nam sie myslalo. BR\
No ale mielismy szczescie, ze caly dzien nie padalo, przynajmniej
tyle - po deszczu wilgotnosc powietrza potrafi siegac 100%, i to
dopiero jest masakra.
Ale dzieki lokalnemu rezrepowi odkrylam wczoraj cudna knajpe.
Malenka, kolo portu ale schowana gdzies w glebi podworka, stoliki na
tarasie a taras na palach w zatoce. Wlasciciel i szef kuchni w
jednym, Bibi, trzy lata temu wrocil w rodzinne strony po 30 latach
spedzonych w Londynie, przywlokl ze soba brytyjska zone, dzieciaki,
i jest instytucja wyspy. Co za smieszna persona. Pelen zycia i
smiechu, wyspiarskiej filozofii, cieszacy sie zyciem. Bylismy
jedynymi klientami, wiec mial troche czasu pogadac. A jak sie
dowiedzial ze jestem z Polski, to natychmiast poszedl do baru i
przyniosl butelke scotcha zeby mi postawic. Jak powiedzialam, ze
dziekuje bez lodu - az podskoczyl i mowi, no za to, to dostajesz
podwojna, takie kobiety lubie, hehehe. Moi konsultanci i rezrep
gapili sie z rozwartymi paszczami, jak "szefowa z Paryza" grzmoci z
Bibim uiskacza (zam.). A najbardziej im szczeki opadly, jak sie rano
na sniadanie zjawilam pierwsza, wypoczeta i swieza jak gdyby nigdy
nic, a oni bidule musieli po trzy kawy na wejsciu wypic zeby
cokolwiek zaczac kojarzyc. Podczas dzisiejszej nasiadowy zawodowej
powiedzieli gospodarzom, ze owinelam Bibiego wokol palca, a
gospodarze: "To wy juz znacie Bibiego?!?!". Obsmialam sie. Na lunch
tez poszlismy do Bibiego, chlopcy weszli pierwsi, ja troche z tylu
bo szefostwo dzwonilo, ale uslyszalam na wejsciu: "Hi! Gdzie jest
lady?" :-)))) I zona Bibiego fajowa, no poczulam sie dzis jak w
domu, a nie na Bergamutach w robocie i bez jednej normalnej
przyjaznej duszy. :-)
Wlasnie Bibiego wczoraj opisywalam, jak mi zezarlo.
Biorac pod uwage, ze napracowalismy sie dzisiaj jak kon na
westernie, ze spokojnym sumieniem udaje sie we wczorajszym skladzie
na kolacje. Rezrep wybierze knajpe. A do Bibiego wroce jutro na
pozegnalna kolacje (albo obiad, zobaczymy jak sie plany uloza).
I tym optymistycznym akcentem...
Baj. :-))))))))))
--
Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
Wysadzam skrzynki balkonowe