Sroda to wlasciwie dla mnie piatek - ostatni dzien tygodnia w biurze
przeciety joga w poludnie, ktora przelacza mnie na nizsze obroty. W
czwartek i piatek nie tylko pracuje w domu ale i staram sie na te
dwa dni nie organizowac zebran. Wlasnie wrocilam z (nieco
przedluzonej) przerwy na lunch w ogrodzie, gdzie wysprzatalam
krolikowi zagrode, wypuscilam na godzine kury, podlalam drzewa i
krzewy owocowe, ogrod ziolowy, paprociowisko oraz wszystkie
doniczki, bo zapowiada sie goracy tydzien - dzis 23 stopnie, jutro
25 a przez nastepne 3 dni do 30 stopni. W cieniu, oczywiscie.
Odpoczywam po wczorajszych emocjach - otoz corka dostala sie do
ostatnich dwoch klas najlepszej szkoly panstwowej w Sydney, gdzie
przedtem chodzil jej brat. Teraz w domu maly dramat, bo porzuci
swoja zenska szkole i przeniesie sie do tamtej, ale sama chce (uff).
Na szczescie szkola jest koedukacyjna, blizej domu i corka ma tam
spora grupe przyjaciol, glownie lokalnych dzieciakow, z ktorymi
chodzila albo do podstawowki albo do zenskiej szkoly sredniej, zanim
sie przeniosly. No i dzieci naszych nowych sasiadow tez tam chodza.
Bedzie wesolo. Ale co tam moje domowe problemy w porownaniu z
przezyciami Xurka :o)
Wracam do zarabiania, pozdrawiajac z werandowego biurka
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
Australia-uzyteczne linki