iwannabesedated napisała:
> Zaciekawiło mnie Luizo, to znaczy, że w przerwie lunchowej dajesz
> radę dojechać do domu?
Trzy dni w tygodniu pracuje w domu ;o) To sie nazywa pojsc na
latwizne. Ale w dni kiedy pracuje w biurze mam tylko 15-20 minut
dojazdu do pracy.
> Piszę to z punktu widzenia szalejącej warszawskiej jatki
> komunikacyjnej - co rok gorszej. Właściwie to pomału zaczynam się
> cieszyć, że nie posiadam samochodu. A już szczególnie się cieszę,
że nie muszę się poruszać po mieście w godzinach szczytu.
W Sydney jest tez zle pod tym wzgledem - fatalna komunikacja miejska
i zatloczone drogi, bo bez samochodu w takiej sytuacji nie da sie
funkcjonowac. Wynik kilkunastoletniego zarzadzania miastem przez
labourzystow. Z tego powodu pozostaje przy mojej obecnej pracy, choc
co jakis czas pojawiaja sie ciekawe oferty w City - ale wowczas
musialabym jezdzic z porannym tlumem i wracac z wieczornym, wszystko
jedno czy pociagiem czy samochodem, zabieraloby mi to ze dwie
godziny dziennie. A tak jak jest, trwa to niecale 20 minut w jedna
strone bo nie tylko jest blisko, ale i jezdze z domu w strone
obrzezy Sydney, wiec w przeciwnym kierunku do glownego nurtu ruchu.
Rano jadac na granicy limitu predkosci patrze na dwukilometrowe
korki do wjazdu na autostrade na przeciwnym pasie, brrr. Ale i tak
wolalabym jakies regularnie jezdzace metro albo autobusy.
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
Australia-uzyteczne linki