spedzilam dzis wiele godzin na rozmowach z bratem i z siostra
(moimi). Rozmowy z moja siostra sa zawsze takie same: jak chodzenie
po polu minowym. Wystarczy stracic na chwile czujnosc partyjna i
mina idzie w gore. I siostra albo obrazona, albo obrazliwa,albo
dramatyczna, albo nadeta, zamysla sie powtarzajac tylko jakby
nieobecnie "taaa... a wiec tak ta jest" lub "jak smiesz mnie tak
obrazac" lub cos w tym rodzaju.
Prawie dwie godziny udalo mi sie dzis nie wejsc na mine i byla to
swietna rozmowa, jak za dobrych czasow. I kurde, w koncu jednak
stapnelam (stompnelam) nieostroznie i buuuum! Poszla w gore....
Boszszsz, tak marzy mi sie sielanka rodzinna.....
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.