bylismy w kinie i dzieci byly zachwycone (oprocz mojego na poczatku,
ktory to tak samo jak ja nie widzi przestrzennie, wiec go nieco te
ohy i ahy i proby zlapania czegos w powietrzu wykonywane przez jego
przyjaciol nieco wk...ly), udalo nam sie dojechac i wrocic i zrobic
zakupy i udalo mi sie nawet przespac pol godziny po zazyciu tabletki
i w ten sposob wygrac bitwe z migrena. Teraz gotuje tajskie zarcie a
maz pojechal na dworzec po znajoma-dobra dusze, ktora pomoze nam te
marketowe bambetle dzisiaj spakowac i jutro bedzie z mezem
sprzedawac, dzieki czemu ja po zbudowaniu stoiska moge wrocic do
domu. Nawet sie zaoferowala, ze zostanie wieczorem z malym a my
mozemy sobie wyjsc, ale jestesmy tak padnieci, ze nie damy rady
skorzystac :(((.
uff, jak dobrze ze ten zauroczony piatek juz sie skonczyl.
--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
bad boy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.