Ciotka mieszka w Johannesburgu, 700 km od moich Rodziców i kilka
tysięcy - ode mnie. Nikt jej nic nie uczynił, tylko w doła wpadła.
Bo się okazuje, przyjaciel domu, przyszywany kuzyn i mój szkolny
kolega, Jarek - powiesił się. Sms'a mi w końcu przysłała. A też i
mojego kuzyna żeśmy granatem z pieleszy domowych wyrwali i na
przeszpiegi wysłali. W razie czego, policję byliśmy gotowi
uruchomić. Jak moja rodzina kręci dym, lub się boi że komuś się źle
dzieje - to nie ma to tamto. Nic nie jest ani za ekstremalne, ani za
głupie, aby tego nie spróbować.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.