Raportuje ze u mnie wszystko jak powinno byc o tej porze roku a
nawet lepiej ;o) Weekend byl piekny, sloneczny ale nie za cieply. W
sobote troche gotowalam a potem imprezowalam. W niedziele rylam w
ogrodzie. Posadzilam maliny i z Buszmenem zbudowalismy druciany
plotek dookola nich, zeby kury sie nie dobraly do sadzonek a
jesienia do owocow. Posadzilam tez drzewko awokadowe i rabarbar,
trzymajcie kciuki. W rozsadniku posialam bazylie, kolejna skrzynke
salaty oraz wsadzilam ciete pedy malin i krzewu zwanego "mintbush",
jaki wykonczyly kroliki w swoim ogrodku zanim sie spostrzeglam - a
tej odmiany nie mozna juz kupic w sklepach! Oby sie wszystko
przyjelo... Dzis wsieje fasole w wielkie donice i rozne dyniowate do
malych doniczek na rozsadzenie w pazdzierniku. Ogrod wyglada coraz
lepiej, wiata na drewno juz stoi, mamy tez plytki do jej
wybrukowania, kumpel zlota raczka zapowiada ze to zrobi a potem
wybrukuje podstawe do altanki po czym wezmie sie za projekt glowny,
czyli nowy chodnik i sciane oporowa kolo przydomowej wiaty.
Gdy sie sciemnilo pojechalam odebrac obraz, jaki kupilam poza Sydney
pare miesiecy temu. Artysta go oprawil a ze jego wczoraj syn jechal
do Sydney na strazacki dyzur, przywiozl mi obraz i musialam "tylko"
jechac na drugi koniec miasta po odbior, ale to i tak lepiej niz
powtorna wizyta w pracowni - poltorej godziny jazdy w jedna strone.
Teraz siedze w biurze, tluke comiesieczne raporty i kicham - bedzie
burza, pylki szaleja, ale po przejsciu deszczu bedzie ich mniej w
powietrzu. Buszmen w przygotowaniu do lapania wody dzis rano czyscil
rynny pod dachem ogrodowej wiaty i sprawdzal, czy w domu pompa od
glownych zbiornikow jest podlaczona do pradu. Zaczal sie El Nino,
wiec trzeba lapac kazda krople deszczu!
Jest wiosna i wszystko idzie ku lepszemu... Corka po ustawieniu w
jej pokoju nowej szafy garderobianej wszystko posprzatala (SZOK!).
Kroliczka zdecydowanie poprawia sie, lazi i kica (ciagle bardzo
niezgrabnie, ale to powinno sie z czasem zmienic gdzy sie wzmocni) i
przestala sie obsikiwac, wiec zniknely jej odparzenia wewnatrz ud.
Perspektywa tygodnia wyglada dobrze: oprocz przyjemnych drobiazgow
do zrobienia w ogrodzie mam duzo do czytania: otrzymane w prezencie
ksiazki ogrodnicze lokalnej autorki Meredith Kirton, ksiazke o
robieniu wlasnych kosmetykow, nowy numer "Twojego Stylu"... Przy
okazji polecam Wam "Glebie" ("Depths") Mankella Henninga, znanego
glownie jako pisarza szwedzkich kryminalow. Lubie te kryminalki, nie
lubie jego afrykanskich powiesci, zas "Glebie" to zupelnie cos
innego: przezycia szwedzkiego inzyniera marynarki, mierzacego glebie
Baltyku i wlasnej duszy...
Czas sie zabrac do platnych zajec, zycze Wam spokojnego tygodnia,
zadnych Sajgonow ani bliskich spotkan trzeciego stopnia z chamstwem.
Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie
Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...