to nie zarcik. Ten chlopak pracowal od paru lat w naszej agencji,
ale nie znalam go specjalnie dobrze, bo nie bywam az tak czesto w
Zurychu. Pamietam go z tego party, bo on zajowal sie tez
komponowaniem muzyki i o tym troche rozmawialismy. Mowil tez o tym,
ze nie moze za dlugo zostac i za duzo wypic, bo ma nastepnego dnia
to "obligatorisches Schiessen", ktore jest czescia szwajcarskiego
szkolenia wojskowego i odbywa sie co roku. W poniedzialek
dowiedzialam sie od mojego asystenta, ze ta afera na temat wypadku
przy tym strzelaniu to F......
Mlodzi ludzie z naszej agencj bardzo fajnie sie zachowali: udalo im
sie namowic wlasciciela wielkich elektroniczynch plakatow na
dworcach na puszczanie jego video (bez glosu) przez kilka dni z
dopiskiem "in memory"etc.. jak rowniez nasza stacje telewizyjna na
puszczenie go z naglosnieniem. Zadali sobie naprawde duzo trudu by
sklecic material i zorganizowac te kampanie. Ale zycia mu to nie
przywroci...
No i na sama mysl jak czuje sie ten, (jego przyjaciel zreszta) ktory
go zastrzelil i ze bedzie z tym musial zyc przechodza mi ciary po
plecach.
Cala agencja udala sie na pogrzeb, a ja nie moglam bo mialam
wlasnie "videokonferencje" z Londynem w ktorej bralo udzial 27
krajow (siwy dym) i musialam sama siedziec w biurze.
--
czasem myslisz ze to nie On, a to wlasnie Kameleon, the wonderful
bad boy!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.