Zawsze podobały mi się ckliwe piosenki, obrazki z chatami ze słomianymi dachami
i wierzbami, pola z kwiatami maków, filmy z miłosnym i pozytywnym zakończeniem.
Zawsze to mi się podobało, zawsze się przy tym wzruszałem, i zawsze słyszałem od
różnej maści snobów że to kicz i nie wypada. A mi się to podobało!
Aż wreszcie doszedłem do wniosku że snobów się nie słucham, i oglądam, słucham
czy robię samemu to co mi się podoba. Nawet jeśli inni to nazywają kiczem. A dla
mnie to co oni robią to jest kicz. Taka "sztuka" na siłę. Taka oryginalność na
siłę.
Oryginalność na siłę, oryginalność na zasadzie wiecznego negatywizmu, też jest
dla mnie okropnym kiczem, też nie ma dla mnie ani krzty kreatywności. A takie
nadymanie się, takie napuszanie, jest dla mnie jeszcze gorszym kiczem niż proste
podążanie za swoim własnym naturalnym i intuicyjnym charakterem i smakiem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.