Re: myslenie prowincjonalne
tortugo napisał:
> A co jest przeciwienstwem "prowincjonalnego", zastanawiam sie
> (bezcelowo). Centryczne? Homogeniczne? Stoleczne? (Zgadzamy sie
> wszyscy, ze cos takiego jak "myslenie" istnieje i raczej nie
wymaga
> definicji, jo? I can feel it, sista!)
>
> Analogicznie myslac, pojecie "Oriental" (przynajmniej w
odniesieniu
> do rasy czlowieka) stalo sie niepoprawnoscia w jezyku angielskim
ze
> wzgledu na swa "wzglednosc": ustala tzw "swiat zachodni" jako
> centrum, i wzgledem tego Azjaci sa orientalni. Ale w absolucie to
sa
> tylko Azjatami. Tak jak czarni czy czerwonoskorzy (znaczy, nie sa
> tez Azjatami (hehe), ale i nie sa kolorowi).
>
> Wiec mnie sie tak wydaje, droga Lucjo, ze to
> pojecie, "prowincjonalnosc", choc istnieje, ma tyle znaczen, ile
> razy jest w uzytku. Argumentowalbym zatem dalej, ze samo jego
uzycie
> dowodzi prowincjonalnosci. Itp, itd., bledne kolo.
>
> (Jedynym wyjatkiem jest odniesienie do charakteru Prowansji, tego
> cudownego diabla co jest winny tej calej debacie, choc nie
> bezposrednio.)
ODP: Zgadzam sie Tortugo z Toba w tej wypowiedzi - dodam tylko.
Pojecia 'prowincjonalny' raczej nie uzywam, ze wzgledu na ta wlasnie
wieloznacznosc. Wole okreslenia, 'zamkniety lub otwary' - w
znaczeniu, ze ktos chetniej przyjmuje nowe pomysly czy idea,
niekoniecznie sie z nimi zgadzajac - lub tylko przyjmuje do
wiadomosci, ze sa lub inni je maja. Jest wyuczalny, zmienia wlasne
nawyki ktore mu juz nie sluza itp...
Reszte dyskusji omijam - zauwazam tylko dwa punkty;
Lucjo - temat zostal szeroko przedstawiony i mgliscie - co jest ok,
ale rowniez ok powinny byc potraktowane wypowiedzi luzne i rozne.
Kury, gdakanie jest w kurniku. Trudno miec dobre checi jesli z
powodu chyba frustracji sadowisz siebie na grzedzie, ktora z gory
spoglada na reszte. Cierpliowsc jest zaleta i kluczem? - w
szczegolnosc jesli watek jest malo precyzyjny...
Spostrzeznia inne - nadal nie odbieram Lucji watkow jako checi
przywalenia. Przywalenie wychodzi mi niejako jako efekt frustracji
czy braku cierpliwosci.(czego nie usprawiedliwiam, ale widze i wazne
aby rozpoznac, bo Lucja powtarzala to wielkrotnie)...
I odpowiadajac niejako czy probujac na pytanie Lucji - skad sie
bierze 'prowincjonalnosc'...
Bazujac na przykladzie ze studentami - doktorantami z Polski...braki
techniczne, to braki. Tych komentowac nie moge - brak wiadomosci nie
ma nic wspolnego z otwartoscia/byciem zamknietym, czy mysleniem
prowincjonalnym. Jest to tylko niedouczony produkt.
Jesli ktos ma wiedze wymagana i nadal charakteryzuje go asekuracyjny
stosunek do profesji czy ludzi;
moze sie boi?, akurat w tym ukladzie, bycia ocenionym przez tzw.
profesjonalnych kolegow z Francji?.
Nie ma znaczenia wiekszego, ze ktos moze byc doskonaly w tym co
robi - wciaz moze czuc sie ponizej. Boi sie.
Strach jest w takim ukladzie motorem napedzajacym 'prowincjonalne'
zachowania, myslenia, ktore zmieniac sie beda w momencie gdy osoba
nie odbiera kogos jako zagrozenie...
Czy powodujemy, ze ludzie czuja sie z Nami wygodnie? otwieraja sie?
maja pytania?
Czy tez zamykaja sie...jesli to ostatnie - to problem moze byc z
Nami...glownie, chociaz niekoniecznie...hehehe
Kan
Pozdrawiam
Kan