Macie czasem dość takiej "połatanej" rodziny? Bo ja tak... dziś powiedziałam partnerowi,że bycie w związku z osobą, która ma dziecko, przerasta mnie...
i najgorsze jest to, że to prawda. Przez ponad dwa lata, prawie trzy, usiłowałam wierzyć, że jest inaczej, próbowałam stworzyć rodzinę, ale niestety, chyba nie umiem zaakceptować tego wszystkiego: dziecka, eks, ich rozmów itp.
Wiem, że to moja wina. Mój partner jest wspaniały, jeśli chodzi o nasze życie codzienne - nigdy nie dał mi odczuć, że jestem na jakimś drugim planie czy coś w tym stylu, eks co prawda nie chce mnie znać, ale nie utrudnia kontaków, ich dziecko mnie lubi.
Czyli sytuacja teoretycznie ok, dobra aby tworzyć coś wspólnie.
Ale ja jednak nie potrafię zaakceptować tego, ze nie jestem najważniejsza, że moja ciąża (gdyby do niej doszło) nie będzie czymś wyjątkowym, że nasze dziecko nie będzie dla niego najwspanialsze na świecie... bo tamto bardzo kocha i jest z niego bardzo dumny...
Mam wrażenie, że nie uda się tego wszystkiego połączyć i poskładać tak, by było dobrze. Zawsze będę robić awantury o byle rozmowe telefoniczną...