31.08.11, 14:22
Jakiś czas temu sprawa się wydarzyła, a do mnie jakoś dzisiaj wróciła i potrzebuję Waszych szczerych opinii.

Kilka tygodni temu mój nm zapomniał zabrać paszporty dzieci od ex, więc się umówili, że gdzieś sobie je przekażą. Po paru godzinach exia wpadła na plan, że spotkają się w konkretnym centrum handlowym, bo przy okazji odłożyła buty dla syna i przy okazji syn zmierzy.
Po drodze do znajomych mieliśmy zajechać do tego centrum i odebrać te paszporty. Przyznam, że z mierzeniem butów, a co za tym idzie marnowaniem naszego czasu nie byłam zachwycona. Co powiedziałam nm-owi, z czego wywiązała się kłótnia, bo co on teraz ma odpisać exi, że to przeze mnie nie można tych butów zmierzyć?

Ale chodzi o coś innego. Suma sumarum NM wysłał ex SMS, że będziemy pod tym centrum o konkretnej godzinie, ale specjalnie podkreślił, że JA będę tam razem z nim i dziećmi, żeby ona to wiedziała.

Szczerze, mi się średnio zrobiło z tym. Poczułam się, że mój partner nie jest wobec mnie lojalny, że ostrzega exie przed moją obecnością pod tym centrum, że ją niejako chroni, ostrzega żeby się przygotowała na moją obecność?

Mój nm mówi, że wie, jaki ja mam stosunek do exi i że chciał przede wszystkim ochronić siebie/dzieci wysyłając tą informację, że i ja też będę. Nie chciał, żeby "coś" wybuchło.

Co Wasza intuicja podpowiada? To jest okej i faktycznie nm czuje się źle z tym, że nie akceptuję exi niejako i byłam przeciwna jechaniu i mierzeniu tych butów, czy on się zachowuje nad opiekuńczo wobec ex i bardziej lojalnie?

Mi by do głowy nie przyszło wysyłanie sms do któregoś z moich ex, jakbyśmy np. byli wspólnie zaproszeni na jakąś imprezę do wspólnych znajomych. Czułabym, że niejako "zdradzam" mojego partnera, ostrzegając exa że będę z nowym partnerem. Ale to ja...

A Wy?
Edytor zaawansowany
  • ciociacesia 31.08.11, 14:26
    i wymyslasz sobie problemy.
    wolalabys zeby byla nie uprzedzona o twojej obecnosci i zeby sie o to poklucili, najlepiej przy dzieciach? nie rozumiem takiego chorego nakrecania sie nie wiadomo po co i na co.
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • trinity_2011 31.08.11, 14:36
    > i wymyslasz sobie problemy.
    > wolalabys zeby byla nie uprzedzona o twojej obecnosci i zeby sie o to poklucili
    > , najlepiej przy dzieciach? nie rozumiem takiego chorego nakrecania sie nie wia
    > domo po co i na co.

    Uważam, że to nie jej sprawa z kim NM przyjeżdża pod umówione centrum handlowe...
    Mogłabym być to ja, mogłaby być to moja mama, ktokolwiek. Moim zdaniem exi nic do tego...
  • damajah 31.08.11, 14:38
    wyluzuj...naprawdę
  • glasscraft 31.08.11, 14:46
    A nie przyszlo Ci do glowy, ze ona moze miec na Ciebie taka sama alergie, jaka TY masz na nia? Wrzuc sobie na luz, bo zadreczysz i siebie i faceta. Nie zmienisz faktu, ze ma eks zone i dziecko, a mysle ze nie potrafisz sie z tym pogodzic.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 31.08.11, 14:49
    > A nie przyszlo Ci do glowy, ze ona moze miec na Ciebie taka sama alergie, jaka
    > TY masz na nia? Wrzuc sobie na luz, bo zadreczysz i siebie i faceta. Nie zmieni
    > sz faktu, ze ma eks zone i dziecko, a mysle ze nie potrafisz sie z tym pogodzic
    > .

    Pewnie ma na mnie alergię, ale jej sprawą jest sobie z tym radzić. NM nie musi ją ostrzegać przede mną, jakby ją chronił. Jeśli tak był zestresowany, że coś wybuchnie, to może nie powinien ustawiać tak tego spotkania - nie sądzisz?
  • edw-ina 31.08.11, 14:55
    kobieto, zrezygnuj z tego związku i znajdź faceta bez ex, dzieci i najlepiej bez przyjaciół i rodziny! Bo zawsze będzie ktoś, kto będzie przeszkadzał i przy kim twój facet mógłby zachować się inaczej. Ty ciągle chcesz, żeby twój facet traktował ex jak wściekłego psa, którego należy ukrywać przed resztą. A to - jakby na to nie patrzeć - jest babka, z którą radośnie sprokurował dwoje dzieci i wątpię, aby robił to trzymany na muszce. A im większe cyrki będziesz odstawiała, tym gorzej będzie to rokowało na przyszłość.
  • trinity_2011 31.08.11, 16:23
    > kobieto, zrezygnuj z tego związku i znajdź faceta bez ex, dzieci i najlepiej be
    > z przyjaciół i rodziny! Bo zawsze będzie ktoś, kto będzie przeszkadzał i przy k
    > im twój facet mógłby zachować się inaczej. Ty ciągle chcesz, żeby twój facet tr
    > aktował ex jak wściekłego psa, którego należy ukrywać przed resztą. A to - jakb
    > y na to nie patrzeć - jest babka, z którą radośnie sprokurował dwoje dzieci i w
    > ątpię, aby robił to trzymany na muszce. A im większe cyrki będziesz odstawiała,
    > tym gorzej będzie to rokowało na przyszłość.

    Wrecz przeciwnie edwina, to ja sie czuje jakby moj nm mnie ukrywal i musial informowac exie ze oto nadchodze na jej rewir...
    Naprawde dla ciebie byloby to okej, gdyby twoj maz pisal ex, ze przyjezdza z toba (w podtekscie zeby ona sie przygotowala na twoj widok i w ogole).

  • edw-ina 31.08.11, 18:13
    tak, byłoby jak najbardziej ok. Wymyślasz sobie problemy.
  • liz-beauty 01.09.11, 13:17
    Moze chcial jak najlepiej? My informujemy mame Mlodego, ze przyjezdzamy po niego oboje. To chyba fair? Zreszta ona zawsze mnie zaprasza, czestuje herbata itp. Ostatnio byla taka scena: ja gilgocze jej najmlodszego synka, ktory sie kitlasi na sofie pomiedzy mna a Mlodym, M rozmawia z jej starsza corka o wyborze liceum. Ona pyta mnie (chyba szczerze) o samopoczucie. To wszystko jest oczywiscie troche robieniem dobrej miny do sredniej gry, ale dzieciaki raczej zadowolone...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ckais65gf1m182nt.png
  • trinity_2011 01.09.11, 15:35
    > Moze chcial jak najlepiej? My informujemy mame Mlodego, ze przyjezdzamy po nieg
    > o oboje. To chyba fair? Zreszta ona zawsze mnie zaprasza, czestuje herbata itp.
    > Ostatnio byla taka scena: ja gilgocze jej najmlodszego synka, ktory sie kitlas
    > i na sofie pomiedzy mna a Mlodym, M rozmawia z jej starsza corka o wyborze lice
    > um. Ona pyta mnie (chyba szczerze) o samopoczucie. To wszystko jest oczywiscie
    > troche robieniem dobrej miny do sredniej gry, ale dzieciaki raczej zadowolone..
    > .

    No jakbym jechala do jej domu, to pewnie kulturalne byloby zeby nm napisal ex ze przyjedzie ze mna. Zrozumialabym to i uznala za przejaw dobrej kultury. I tyle.

    Spotykalismy sie na gruncie neutralnym, pod centrum handlowym. Ja bym nawet z samochodu nie wysiadla. On by tylko odebral paszporty i przekazal syna na zmierzenie butow.

    Info do ex ze ja tam bede bylo zbyteczne. Rownie dobrze moglby wziac psa lub kumpla i napisac jej ze przyjedzie z psem lub kumplem.






  • ciociacesia 01.09.11, 15:41

    > Info do ex ze ja tam bede bylo zbyteczne. Rownie dobrze moglby wziac psa lub ku
    > mpla i napisac jej ze przyjedzie z psem lub kumplem.

    i nie widzialabym w tym nic dziwnego gdyby uprzedzil ze bedzie z psem. lub kumplem.
    --
    To nie jest moja krówka.
  • trinity_2011 01.09.11, 15:53

    > i nie widzialabym w tym nic dziwnego gdyby uprzedzil ze bedzie z psem. lub kump
    > lem.

    A po co mialby to robic?
  • glasscraft 01.09.11, 15:59
    Trinity, daj sobie spokoj, co to ma teraz za znaczenie.
    Facet przejrzal na oczy, miej satysfakcje i dalej pracuj nad soba, zeby na slowo eksia nie otwieral Ci sie noz w kieszeni.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • ciociacesia 01.09.11, 16:02
    a dlaczego mialby tego nie robic? wiecej informacji to lepsza komunikacja, mniejsze ryzyko niedomowien i nieporozumien. a co za tym idzie niepotrzebnych konfliktow
    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • glasscraft 31.08.11, 14:55
    A Twoja sprawa jest radzic sobie z alergia na nia. A moze "ostrzegl" ja, zeby wiedziala, ze nie bedzie sie z nia wloczyc godzinami po sklepach, tylko raz-dwa-trzy i zrobione? Jak by sam poszedl, to bys pewnie jeczala, ze eksia na pewno chce do niego wrocic, jak idziecie razem, to zle ze eksi powiedzial, ze bedziecie razem. Co to wogole za wielki problem? W sluzbach specjalnych pracujesz, ze nikt nie moze wiedziec gdzie bedziesz przebywac o danej godzinie? Akurat tym razem z mojej strony glaskania po glowce nie bedzie, bo przesadzasz i robisz problem z bzdetu. Terapia, moja droga, bo zameczysz siebie i innych!
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 31.08.11, 16:30
    >W sluzbach specjalnych pracujesz, ze n
    > ikt nie moze wiedziec gdzie bedziesz przebywac o danej godzinie?

    No nie ale ludzie, na cholere informowac exie. To moze niech nm informuje wszystkich, ze ja wlasnie zblizam sie do takiego a takiego centrum handlowego. To dziwne.

    >Akurat tym raz
    > em z mojej strony glaskania po glowce nie bedzie, bo przesadzasz i robisz probl
    > em z bzdetu. Terapia, moja droga, bo zameczysz siebie i innych!

    No chodze na terapie od 3 tygodni, takze zobaczymy. Z jednej strony wiem, ze mam problem z exia ale z drugiej ta sytuacja jest durna - exia nie ma nic do tego gdzie jestem i nie musi byc informowana o miejscu mojego pobytu przez NM - tak uwazam.

  • glasscraft 31.08.11, 16:37
    Wpadasz w paranoje na dzwiek slowa eksia. A moze chlop chcial jej dac znac, ze skoro przychodzi z Toba, to jakiekolwiek wypady na godzinne zakupy nie wchodza w gre?

    Sutyacja jest durna, bo wlasnie taka wlasnie z niej zrobilas - z zupelnie banalnego wypadu do centrum handlowego wyszla tragedia cala para. Edwina ma racje, daj ty temu facetowi pozyc i go zostac. I nastepnego bierz takiego bez bylych dziewczn/narzeczonych/zon/dzieci, najlepiej sierote odnalezionego wlasnie w dzungli, bo zameczysz go zazdroscia o pierdoly i wlasnym niskim poczuciem wartosci.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 31.08.11, 16:40
    > Wpadasz w paranoje na dzwiek slowa eksia. A moze chlop chcial jej dac znac, ze
    > skoro przychodzi z Toba, to jakiekolwiek wypady na godzinne zakupy nie wchodza
    > w gre?

    Nie musial tego robic, bo nigdy razem na zakupy nie chodza i nie ma takiej mozliwosci.
    NM powiedzial jasno, ze chcial ochronic siebie przed ewentualna "dziwna akcja" nasza wspolna.
    I tyle...
  • glasscraft 31.08.11, 16:46
    Twoja sytuacja jest zupelnie "nie taka sama".
    Natomiast mysle, ze jezeli bedzie Ci palma tak dalej odwalac i to dojdzie do eksi, to do Twoich wydumanych problemow moze dojsc bardzo realny zakaz kontaktow dzieci z potencjalnie szurnieta neksia.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • glasscraft 31.08.11, 16:47
    Zle mi sie podpielo, miala byc odpowiedz na Twoj post, gdzie porownujesz swoja sytuacje z ta innej forumki, ktora miala "zakaz" wjazdu na terytorium eksi.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 31.08.11, 16:50
    glasscraft napisała:

    > Zle mi sie podpielo, miala byc odpowiedz na Twoj post, gdzie porownujesz swoja
    > sytuacje z ta innej forumki, ktora miala "zakaz" wjazdu na terytorium eksi.
    >

    A roznica polega na?
  • glasscraft 31.08.11, 16:59
    Roznica polega na:
    1) forumka (nie Ty): "to mialam tak juz w zyciu ze moj (juz )ex informowal swoja wtedy ex o moim pojawieniu sie w poblizu jej rewiru (mieszkali niedaleko siebie) i ona NIE ZYCZYLA sobie mnie ogladac."
    2) Ty: eksia ma chyba w nosie, czy Ty sie pojawisz, czy nie...

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • nangaparbat3 01.09.11, 20:08
    trinity_2011 napisała:


    >
    > Nie musial tego robic, bo nigdy razem na zakupy nie chodza i nie ma takiej mozl
    > iwosci.
    >

    A czmuż to nie ma takiej możliwości?
    Powiedziałabym, że jest wręcz taka koniecznośc, jesli chodzi o naprawdę poważne zakupy. W końcu ten Twój NM jest ojcem, nie?


    --
    "Ja jako obywatel - nie obywatelka, nie jestem feministką ..."
  • trinity_2011 02.09.11, 10:39
    > A czmuż to nie ma takiej możliwości?
    > Powiedziałabym, że jest wręcz taka koniecznośc, jesli chodzi o naprawdę poważne
    > zakupy. W końcu ten Twój NM jest ojcem, nie?

    A co to sa powazne zakupy? Jest ojcem i moze SAM lub ze swoja nowa rodzina robic zakupy, nie musi wlaczac w to exi.

    Przepraszam, nie mowcie mi, ze tata i mama dla doba dziecka kupuja im razem ciuszki i wszystkie innepierdoly. Sorry, po to wlasnie sie rozwiedli, zeby nie spedzac czasu ze soba.
  • illegal.alien 04.09.11, 00:23
    Ciuszki nie, ale narty/rower/konia/samochod/mieszkanie juz tak.
  • nangaparbat3 04.09.11, 08:54
    Oczywiście.
    My na przykład kupowaliśmy razem telefon, we troje, i to było dla niej niezmiernie ważne wydarzenie. W ogóle rodzice, nawet zupełnie rozwiedzeni, powinni coś czasem zrobic razem z dzieckiem/dziecmi, dla nich - to nieprawdopodobnie wzmacnia dziecko, kiedy widzi, że rodzice potrafią dla niego zawieścic broń, zrobic cos wspólnie, w zgodzie. To jest jasny sygnał, że w razie potrzeby może na nich liczyc - dla jego poczucia bezpieczeństwa bezcenne.

    --
    "Ja jako obywatel - nie obywatelka, nie jestem feministką ..."
  • trinity_2011 05.09.11, 09:39
    > Oczywiście.
    > My na przykład kupowaliśmy razem telefon, we troje, i to było dla niej niezmier
    > nie ważne wydarzenie. W ogóle rodzice, nawet zupełnie rozwiedzeni, powinni coś
    > czasem zrobic razem z dzieckiem/dziecmi, dla nich - to nieprawdopodobnie wzmacn
    > ia dziecko, kiedy widzi, że rodzice potrafią dla niego zawieścic broń, zrobic c
    > os wspólnie, w zgodzie. To jest jasny sygnał, że w razie potrzeby może na nich
    > liczyc - dla jego poczucia bezpieczeństwa bezcenne.

    Masz racje w tym, ze dziecko musi dostawac sygnaly ze dla jego dobra rodzice sie "zjednocza" i beda dzialas wspolnie. Ja tylko mysle, ze takie sygnaly dziecko powinno dostawac gdy cos sie dzieje zle lub gdy to dotyczy wychowania: wywiadowki, etc, a nie gdy jest dobrze i rodzice sobie razem na zakupy chodza.

    U nast sytuacja jest taka, ze wydaje mi sie ze sprawa jest nieprzepracowana jak widac i wspolne zakupy spowodowaly i powoduja zaburzenie w calej ukladance... bo raz ze ja sie zle s tym czuje jeszcze, dwa dzieci sobie wyobrazaja ze rodzice wroca do siebie a trzy exia ma wyobrazenia ze nm bedzie na kazde zawolanie dla niej a jak nie to obraza majestatu i granie dziecmi.
  • trinity_2011 05.09.11, 09:24
    illegal.alien napisała:

    > Ciuszki nie, ale narty/rower/konia/samochod/mieszkanie juz tak.

    Ze tak sie zaczepnie spytam, a czemu taki podzial?
  • illegal.alien 05.09.11, 23:01
    Bo ciuszki najwyzej wywalisz, a mieszkanie/kon/samochod to grubsza decyzja, ktorej konsekwencje (finansowe i nie tylko) ponosza potencjalnie oboje rodzice - serio tak trudno sie domyslic?
    Wiesz co, IMHO to Ty masz jakis gruby problem - dla mnie to jest naturalne i normalne, ze pewne decyzje przy wychowywaniu dziecka (nie tylko te finansowe) rodzice podejmuja wspolnie - i zeby je podjac musza sie spotkac i spedzic razem czas. Sami. Ale ja generalnie nie mam problemu z tym, ze moj W jezdzi do eksi 600 kmow zeby zobaczyc sie z wlasnym dzieckiem, ze u nich w domu gotuje (o zgrozo, dla nich obu!) i ze spedza czas z eksia. Jego corka nie spodziewa sie, ze oni sie zejda, bo nie pamieta takiego obrazka, a i eksia sobie swoje zycie ulozyla i nie 'wisi' na moim W.
  • trinity_2011 06.09.11, 09:33
    > Bo ciuszki najwyzej wywalisz, a mieszkanie/kon/samochod to grubsza decyzja, kto
    > rej konsekwencje (finansowe i nie tylko) ponosza potencjalnie oboje rodzice - s
    > erio tak trudno sie domyslic?
    > Wiesz co, IMHO to Ty masz jakis gruby problem - dla mnie to jest naturalne i no
    > rmalne, ze pewne decyzje przy wychowywaniu dziecka (nie tylko te finansowe) rod
    > zice podejmuja wspolnie - i zeby je podjac musza sie spotkac i spedzic razem cz
    > as. Sami.

    Sluchaj, po prostu tak nie uwazam jak ty. Konsekwencje finansowe do wszystkich tych spraw ponosza rodzice wspolnie. Tak zgoda, ze jesli dziecko chce konia to decyzja musi byc wspólna. Kupno juz niekoniecznie... Poki co dzieci maja rowery, narty, caly osprzet do tego i ani razu nie bylo potrzeby zeby nm i ex wspolnie szli na zakupy. Tak samo z wyborem miejsca na komunie - exia sama zadecydowala gdzie to bedzie. Po prostu tak sie dogadywali wspolnie, ze czesc rzeczy kupowal z dziecmi nm a czesc sama exia. I to dziala. Nikt w naszym kregu nie widzi potrzeby zmiany tego... Czyli jak widac, nie ma czegos takiego jak standard/norma, o ktorym mowisz.

    >Ale ja generalnie nie mam problemu z tym, ze moj W jezdzi do eksi 600
    > kmow zeby zobaczyc sie z wlasnym dzieckiem, ze u nich w domu gotuje (o zgrozo,
    > dla nich obu!) i ze spedza czas z eksia. Jego corka nie spodziewa sie, ze oni
    > sie zejda, bo nie pamieta takiego obrazka, a i eksia sobie swoje zycie ulozyla
    > i nie 'wisi' na moim W.

    Rozumiem. Nasza exia nie ulozyla sobie zycia i wisi na nm, a dzieci w jakims stopniu sie z tym pogodzily, chociaz od czasu do czasu przebkuja zeby razem z mama isc na spacer albo jechac na wakacje wspolnie...
  • illegal.alien 06.09.11, 10:45
    Ale gdzie ja pisze o normach czy standardach? Ja pisze, ze to jest MOIM ZDANIEM. Czytaj dokladniej.
    MOIM ZDANIEM nic by sie nie stalo, gdyby dzieciaki poszly na spacer z ojcem i z matka jezeli maja taka potrzebe - jezeli rodzice upewnia sie, ze dzieci nie odbiora tego opacznie.
    Nie wyobrazam sobie ukladu, w ktorym pewne decyzje nie sa podejmowane wspolnie - i nie chodzi tu o to, czy sie jest malzenstwem czy nie, ale o to, ze jest sie rodzicami.
  • trinity_2011 06.09.11, 11:08
    > Ale gdzie ja pisze o normach czy standardach? Ja pisze, ze to jest MOIM ZDANIEM
    > . Czytaj dokladniej.
    > MOIM ZDANIEM nic by sie nie stalo, gdyby dzieciaki poszly na spacer z ojcem i z
    > matka jezeli maja taka potrzebe - jezeli rodzice upewnia sie, ze dzieci nie od
    > biora tego opacznie.

    Nie ma jak sie upewnic. A poza tym nm buduje nowa rodzine, wiec spotykanie sie w 4 jest dla niego co najmniej dziwne...

    > Nie wyobrazam sobie ukladu, w ktorym pewne decyzje nie sa podejmowane wspolnie
    > - i nie chodzi tu o to, czy sie jest malzenstwem czy nie, ale o to, ze jest sie
    > rodzicami.

    OK, tak wlasnie napisala, ze decyzje powinny byc podejmowane wspolnie.
  • edw-ina 06.09.11, 11:12
    A poza tym nm buduje nowa rodzine, wiec spotykanie sie
    > w 4 jest dla niego co najmniej dziwne...

    - czyli rozumiem, że obrączki już kupione, a przynajmniej wszelkie zapewnienia złożone, notariusz powiadomiony, mieszkanie/dom wspólny itp. skoro nową rodzinę buduje? Czy może na razie to związek próbuje zbudować?
  • trinity_2011 06.09.11, 11:41
    > A poza tym nm buduje nowa rodzine, wiec spotykanie sie
    > > w 4 jest dla niego co najmniej dziwne...
    >
    > - czyli rozumiem, że obrączki już kupione, a przynajmniej wszelkie zapewnienia
    > złożone, notariusz powiadomiony, mieszkanie/dom wspólny itp. skoro nową rodzinę
    > buduje? Czy może na razie to związek próbuje zbudować?

    Twoje agresywne posty są naprawdę nieprzydatne w tym wątku... Powiedz mi, co powyższe wnosi? Wyżywasz się tym? Lepiej Ci się robi?

    Napisałam, że mój nm nie widzi spotykania się w 4 z dziećmi i z ex na spacerze. Której części trudno pojąć? I dodam więcej - dla mojego nm nowa rodzina to sa dzieci i ja. To pewnie też trudno bedzie Ci pojac i za wszelka cene bedziesz dazyla do tego, zeby wlozyc w glowe innym swoja definicje... Bo jestes wszechwiedzaca... Tak samo wszechwiedzaca bylas w swoim poscie odnosnie swojej siostry... Prawda byla taka (mimo ze siostra tez popelnila bledy), ze nie sluchalas jej, tylko swoje jej do glowy chcialas wlozyc... widocznie tak masz...
  • edw-ina 06.09.11, 11:59
    nie jestem niestety wszechwiedząca. Bardzo tego żałuję. Za to wiem, że nie każdy mężczyzna po rozwodzie chce mieć od razu rodzinę. Przykre. Może twój chce i to bardzo, nie wiem. Może chce już teraz - więc wiązałoby się to z pewnymi krokami. Może chce "kiedyś". Może zmieni mu się jeszcze wszystko tak z dziesięć razy. I nastawianie się na to, że związek na sto procent przerodzi się w rodzinę niestety wielu kobietom odbiło się czkawką. A chociaż sądzisz, że się ciebie czepiam, to właśnie życzę ci dobrze i dlatego podsuwam ci nawet niewygodne pytania i stwierdzenia. Byś rozeznała się w sytuacji lepiej, niż zrobiło to wiele kobiet, które bez refleksji nad sobą, postawą swojego faceta, potrzebami wszystkich zainteresowanych itd. weszły w związek z nadzieją, że jakoś to będzie, a później niezałatwione sprawy niszczyły je latami.
  • edw-ina 06.09.11, 13:07
    i przemyśl, czy dasz radę, kiedy np. będziesz musiała odwołać długo oczekiwany wyjazd, bo dzieci twojego M zachorują, a ich matka będzie w tym czasie np. 1000 km dalej, czy jeśli wzrosną potrzeby jego dzieci, sąd podniesie kwotę alimentów, to nie będziesz pomstowała o to na cały świat. A co, jeśli dzieci będą miały problemy wychowawcze i rodzice dla ich dobra będą musieli np. wspólnie chodzić na terapię. Czy tak, jak mój mąż, który zostawiał mnie samą podczas uciążliwego remontu, bo musiał jechać do dzieci. Zresztą tego są setki i tysiące i jakkolwiek bym się starała, to nie przewidzę jednej dziesiątej z tego, co może się wydarzyć. I naprawdę zazdrość o ex jest w tym najmniejszym problemem. Poza tym posiadanie wspólnego dziecka tej zazdrości nie zaradzi. Bo ona miała z nim dziecko pierwsza, a w ogóle to miała dwoje, bo on już przeżywał ciąże i narodziny, bo nie poświęca 100 proc. swojego czasu temu nowemu dziecku i jego matce itd., itd. Taki układ jest cholernie trudny i z dwojga złego lepiej podmuchać na zimne, niż się na nim i z resztą na samej sobie również, sparzyć. I to ci mówi baba, która jest w takim związku od niemal 10 lat. I to w związku, który w porównaniu z wieloma innymi rekonstruowanymi układami, do najtrudniejszych nie należy.
  • trinity_2011 06.09.11, 13:48
    > i przemyśl, czy dasz radę, kiedy np. będziesz musiała odwołać długo oczekiwany
    > wyjazd, bo dzieci twojego M zachorują, a ich matka będzie w tym czasie np. 1000
    > km dalej, czy jeśli wzrosną potrzeby jego dzieci, sąd podniesie kwotę alimentó
    > w, to nie będziesz pomstowała o to na cały świat. A co, jeśli dzieci będą miały
    > problemy wychowawcze i rodzice dla ich dobra będą musieli np. wspólnie chodzić
    > na terapię. Czy tak, jak mój mąż, który zostawiał mnie samą podczas uciążliweg
    > o remontu, bo musiał jechać do dzieci. Zresztą tego są setki i tysiące i jakkol
    > wiek bym się starała, to nie przewidzę jednej dziesiątej z tego, co może się wy
    > darzyć. I naprawdę zazdrość o ex jest w tym najmniejszym problemem. Poza tym po
    > siadanie wspólnego dziecka tej zazdrości nie zaradzi. Bo ona miała z nim dzieck
    > o pierwsza, a w ogóle to miała dwoje, bo on już przeżywał ciąże i narodziny, bo
    > nie poświęca 100 proc. swojego czasu temu nowemu dziecku i jego matce itd., it
    > d. Taki układ jest cholernie trudny i z dwojga złego lepiej podmuchać na zimne,
    > niż się na nim i z resztą na samej sobie również, sparzyć. I to ci mówi baba,
    > która jest w takim związku od niemal 10 lat. I to w związku, który w porównaniu
    > z wieloma innymi rekonstruowanymi układami, do najtrudniejszych nie należy.

    Masz racje.

    Może ja to robię inaczej niz byś Ty to robiła Edwina, ale moje częste "durne" i "natrętne" pytania i dyskusje na tym forum oraz chodzenie do terapeuty maja właśnie pomoc mi samej przemyśleć, czy ja dam rade... Teraz tego nie wiem... Jeszcze nie... Są momenty kiedy daję radę i chcę dać radę z tym wszystkim, a są i takie, kiedy bym wszystko pozamykała na 4 spusty... Także mój partner niestety ma swoje za uszami, ale to on już musi sam chcieć swoje pozmieniać...

    Wiem o czym mówisz, dużo razy doświadczyłam o czym piszesz - różnie na to reagowałam - pewnie głównie źle. Nic to, po prostu muszę się z tym zmierzyć - teraz w końcu to wiem, że problem jest we mnie i albo go teraz przepracuję albo wyjdzie to kiedyś i tyle...
  • glasscraft 31.08.11, 14:39
    Ditto... czepiasz sie zupelnie niepotrzebnie, nakrecasz i robisz problem z czegos zupelnie banalnego...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • damajah 31.08.11, 14:36
    ja to głównie nie łapię w czym problem z mierzeniem tych butów??? Mnie kupienie dzieciakom butów zajmuje jakieś 10 minut, no chyba że trzeba iść do 2-3 sklepów to max pół godziny. Czy chodziło o jakieś długie chodzenie po sklepach i to Ci przeszkadzało bo mieliście gdzieś iść a Twój m zmienił wasze palny? Czy masz problem z tym żeby facet poszedł na 15 minut i kupił dzieciom buty? Ja to bym się na kawkę wybrała bądź sama sobie połaziła po sklepach w takim przypadku, a bywało jak młoda była mała że tak się składało że się spotykaliśmy z ex wspólnie w sklepie - oni coś kupowali dla młodej a ja sobie oglądałam rzeczy dla małej (wtedy jedno dziecko mieliśmy)

    Chyba muszę sobie Twoje poprzednie wątki odświeżyć bo nie pamiętam czemu jesteś taka cięta na ex smile
  • damajah 31.08.11, 14:41
    U nas wyglądałoby to tak: albo m by się umówił osobno z ex i młodą jeśli to byłaby długa sprawa, albo jeśli miałoby to być coś "przy okazji" na chwilę "po drodze" to ja bym nie robiła żadnego problemu, podjechalibyśmy razem (może z naszymi dziećmi), my byśmy sobie z dziewczynami poszły na lody albo do jakiegoś sklepu, m by załatwił sprawę i tyle. Mój m by nie dzwonił do ex bo ja nie robię żadnego problemu ani ona z ewentualnego spotkania czy jakiegoś załatwienia wspólnie sprawy - to wszystko co piszesz to jakieś nakręcanie się bezsensowne i działa na wszystkich
  • trinity_2011 31.08.11, 14:50
    > U nas wyglądałoby to tak: albo m by się umówił osobno z ex i młodą jeśli to był
    > aby długa sprawa, albo jeśli miałoby to być coś "przy okazji" na chwilę "po dro
    > dze" to ja bym nie robiła żadnego problemu, podjechalibyśmy razem (może z naszy
    > mi dziećmi), my byśmy sobie z dziewczynami poszły na lody albo do jakiegoś skle
    > pu, m by załatwił sprawę i tyle. Mój m by nie dzwonił do ex bo ja nie robię żad
    > nego problemu ani ona z ewentualnego spotkania czy jakiegoś załatwienia wspólni
    > e sprawy - to wszystko co piszesz to jakieś nakręcanie się bezsensowne i działa
    > na wszystkich

    Może, dlatego pytam o opinie...
  • damajah 31.08.11, 14:58
    no tak, oczywiście. Moja opinia po szybkim przypomnieniu sobie poprzednich wątków jest nadal taka sama (przepraszam że się powtarzam) - odpuść sobie. Strasznie się nakręcasz, niepotrzebnie.
  • konstancja16 31.08.11, 15:24
    i proby zaszachowania faceta, zeby na kazdym kroku podkreslal ze Ty jestes najwazniejsza, a Eksia moze podloge zamiatac.

    masz jakies kompleksy czy co? w opisanej sytuacji nie widze zadnego punktu zapalnego, dopiero Ty narobilas kwasu, nie wiadomo w jakiej intencji.

    --
    I'd rather be hated for who I am, than loved for who I am not.
  • trinity_2011 31.08.11, 15:37
    ...trzeba będzie w takim razie zmienić moje podejście...

    dzięki
  • 13monique_n 01.09.11, 10:00
    Hmmm, zdecydowanie zaczęłabym od zmiany własnego podejścia.
    Niezależnie od stopnia emocjonalności odpowiedzi w tym wątku, prawdą jest, że najwięcej problemów Tworzysz sobie sama w głowie, potem je wyprowadzasz na zewnątrz. Jeśli masz chłopa takiego w miarę spokojnego, to on może być między mieczem a kowadłem.

    Zacznij od tego, co napisała Edwina - Twój facet MIAŁ ŻONĘ, z którą ma dwoje dzieci. To stwierdzenie faktu przyjmij do wiadomości. Jeśli nie potrafisz, nie chcesz, nie coś tam, to odpuść ten związek. Eksia i dzieci ZAWSZE będą w jego życiu, ona z czasem coraz dalej, ale niezmiennie (aż po ślub i wesele dzieci włacznie).
    --
    Wielbię mojego ukochanego męża - The Day 05.03.2011
    www.adwokat-deren.pl/index.html
  • trinity_2011 01.09.11, 11:29
    Racja. Dziękuję.
  • 13monique_n 01.09.11, 11:36
    Czytam, co piszesz i wierz mi, widać w tym przebłyski wnioskowania o tym, co dla Ciebie dobre. Dobrze się nad tym zastanów. Ja odnoszę wrażenie na przykład, że jesteś straszliwie zazdrosna o Eksię, a może o fakt, że była przed Tobą w życiu Twojego faceta? Nie wiem, to MOJE wrażenia, i moje hipotezy. Nie musisz tu odpisywać. Jeśli chcesz dobrze żyć, w satysfakcjonującym związku, to sobie poodpowiadaj na pytania, które tutaj się posypały do Ciebie. Życie jest jedno, a czasu zmarnowanego, albo takiego, który uznajemy za zmarnowany, nikt nam nie zwróci.
    --
    Wielbię mojego ukochanego męża - The Day 05.03.2011
    www.adwokat-deren.pl/index.html
  • morel37 31.08.11, 16:14
    no powiem tak.tak normalnie na to patrzac to znow robisz z igly widly. trza bylo albo pojsc te buty zmierzyc i w nosie miec exie albo w tym czasie isc se do empiku albo gdziekolwiek umawiajac sie ze za np pol godziny wychodzicie. i tyle. ale patrzac z zyciowego punktu widzeniawink to mialam tak juz w zyciu ze moj (juz )ex informowal swoja wtedy ex o moim pojawieniu sie w poblizu jej rewiru (mieszkali niedaleko siebie) i ona NIE ZYCZYLA sobie mnie ogladac. tak wiec moj Juz Ex uprzejmie ja informowal ze bede neidaleko co przez chwile mnie nie ruszalo ale pojakims czasie uswiadomilam sobie ze jest to objaw jakiejs nienormalnosci . a propos kiedy moj Juz Ex zostal moim Juz Exem zszedl sie ponownie na czychajaca na niego Dawna Ex tongue_out Zwiazek oczywiscie nie rpzetrwal proby czasu i moj Juz Ex zostal rowniez JUz EXem swojej ex hehehe big_grinDD tak czy siek dalej uwazam ze kobieta nim manipulowala a on dawal soba manipulowac do konca smile a im bardziej nie byl pewien z roznych powodow czy chce byc ze mna tym bardziej dawal sie manipulowac ex przy czym ja wtedy pelna ufnosci tego niedostrzegalam i ich ponowny zwiazek zwazywszy rozne okolicznosci mocno mnie zdziwil. ale to chyba tylko kij w mrowisko tongue_outPPP
  • trinity_2011 31.08.11, 16:27
    > no powiem tak.tak normalnie na to patrzac to znow robisz z igly widly. trza byl
    > o albo pojsc te buty zmierzyc i w nosie miec exie albo w tym czasie isc se do e
    > mpiku albo gdziekolwiek umawiajac sie ze za np pol godziny wychodzicie. i tyle.
    > ale patrzac z zyciowego punktu widzeniawink to mialam tak juz w zyciu ze moj (ju
    > z )ex informowal swoja wtedy ex o moim pojawieniu sie w poblizu jej rewiru (mie
    > szkali niedaleko siebie) i ona NIE ZYCZYLA sobie mnie ogladac. tak wiec moj Juz
    > Ex uprzejmie ja informowal ze bede neidaleko co przez chwile mnie nie ruszalo
    > ale pojakims czasie uswiadomilam sobie ze jest to objaw jakiejs nienormalnosci
    > .

    No to teraz mi zabilas cwieka...
    No a po co on to robil? Ja rozumeim, ze ona go prosila, ale to przeciez chore... Mniej wiecej ta moja sytuacja wydaje mi sie taka sama... Jakies durne ostrzeganie exi...
    No to teraz to juz nie wiem co myslec o tym.

    Twoja historia jest dosc drastyczna.

    >a propos kiedy moj Juz Ex zostal moim Juz Exem zszedl sie ponownie na czychaj
    > aca na niego Dawna Ex tongue_out Zwiazek oczywiscie nie rpzetrwal proby czasu i moj Juz
    > Ex zostal rowniez JUz EXem swojej ex hehehe big_grinDD tak czy siek dalej uwazam ze
    > kobieta nim manipulowala a on dawal soba manipulowac do konca smile a im bardziej
    > nie byl pewien z roznych powodow czy chce byc ze mna tym bardziej dawal sie man
    > ipulowac ex przy czym ja wtedy pelna ufnosci tego niedostrzegalam i ich ponowny
    > zwiazek zwazywszy rozne okolicznosci mocno mnie zdziwil. ale to chyba tylko ki
    > j w mrowisko tongue_outPPP
  • ciociacesia 31.08.11, 16:56
    wole byc uprzedza ze ex przychodzi z nexiom na spotkanie ze mna. zwlaszcza gdyby byla ciut zwichrowana.
    --
    what ever doesnt kill you,
    is gonna leave a scar
  • morel37 01.09.11, 10:34

    > No to teraz mi zabilas cwieka...
    > No a po co on to robil? Ja rozumeim, ze ona go prosila, ale to przeciez chore..
    > . Mniej wiecej ta moja sytuacja wydaje mi sie taka sama... Jakies durne ostrzeg
    > anie exi...
    > No to teraz to juz nie wiem co myslec o tym.
    >
    > Twoja historia jest dosc drastyczna.

    a skad mam wiedziec po co on to robil? i jeszcze mi to opowiadalsmile ale serio z tego co mowil to bal sie ze ona cos zrobi jak sie spotkamy w trojke.bo ona tak mowila.ze jesli przyjdzie a ja tam bede to nie reczy za siebie. i on chcial byc wobec niej lojalny (to on sie z nia rozstal) i zal mu jej bylo i chcial byc przyjacielem i w ogole byl takim idealistawink wiec wysylal jej esemesy ze bede tu i tam i ona wtedy omijala te miejsca zeby mnie nie spotkac winkw koncu zaprzestal tego procederu bo w koncu ilez mozna za to ona np postanowila zaczac udawac ze ja jej nei przeszkadzam tongue_out itd. az do konca.
  • trinity_2011 01.09.11, 11:44
    > a skad mam wiedziec po co on to robil? i jeszcze mi to opowiadalsmile ale serio z
    > tego co mowil to bal sie ze ona cos zrobi jak sie spotkamy w trojke.bo ona tak
    > mowila.ze jesli przyjdzie a ja tam bede to nie reczy za siebie. i on chcial byc
    > wobec niej lojalny (to on sie z nia rozstal) i zal mu jej bylo i chcial byc pr
    > zyjacielem i w ogole byl takim idealistawink wiec wysylal jej esemesy ze bede tu
    > i tam i ona wtedy omijala te miejsca zeby mnie nie spotkac winkw koncu zaprzestal
    > tego procederu bo w koncu ilez mozna za to ona np postanowila zaczac udawac ze
    > ja jej nei przeszkadzam tongue_out itd. az do konca.

    Rozumiem monike13, ktora mowi, ze powinnam sie pogodzic z istnieniem exi i dzieci. I to jest dobra rada, ktora MI moze cos dac, spowodowac ze moje zycie bedzie stabilniejsze-jesli z tym facetem.

    Natomiast nadal sie bede upierac, ze wysylanie sms exi ze nm przyjezdza ze mna, jest chorym pomyslem.

    i tutaj UWAGA. Moj NM po tym wszystkim co na tym forum pisalam, zalilam sie, dzisiaj przyznal mi racje!!!! Powiedzial ze mialam racje co do tego, ze ex nie pogodzila sie z rozstaniem i ze jest falszywa, dwulicowa, ze jest nieszczera i ze trzeba trzymac z nia stosunki poprwano-chlodne a nie przyjacielskie. WOW. Wyszlo szydlo z worka.

    A co sie stalo?

    NM PIERWSZY raz w zasadzie powiedzial, ze nie wezmie dzieci w jakims tam czasie, bo mamy miesieczny wyjazd wakacyjny. A Exia w tym samym czasie cos sibie na tydzien wymnyslila. Exia dostala szalu, a wyjazd jest za dwa miesiace. Nagle z super stosunkow, zaczela go obrazac, byc zlosliwa, krzyczec, oskarzac etc. Stad mowie, ze to wysuacja jak w przypadku opisanej formuowiczki. Udawanie super relacji i dbanie nad wyrost o exie jest CHORE.

    I na szczescie - mam nadzieje - w koncu to do mojego nm dotarlo!!!!!
  • trinity_2011 01.09.11, 14:40
    Acha i jeszcze jedno. Exia sie obrazila tak, ze najpierw zgodzila sie na plan na wrzesien, po czym napisala ze sie jednak na jeden weekend nie zgadza zeby nm wzial dzieci. Zenada i dziecinada.
    Jednym slowem, jak nm sie zgadzal bylo super, jak sie nie zgodzil sie jest ukarany brakiem dzieci, nie mowiac o obrazeniu exi.

    Nie ciesze sie, ale uwazam ze stosunki miedzy nimi byly sztuczne i zadno nie widzialo realnie. Moj nm na pewno nie... Idealizowal, mowil ze jej bardzo ufa etc.

    Przejechal sie. Zobaczymy jaka dynamike do tej relaxji to wprowadzi. Ja staram sie zmienic, zobaczymy.
  • glasscraft 01.09.11, 14:50
    Niektore eksie tak juz maja. Mozna sie na to wsciekac, a i tak sie baby nie zmieni. Niestety - jak bedzie chciala dziecmi grac, tak zeby za byle g... ich ojca "ukarac", to po prostu to zrobi. Niestety forum jest pelne takich historii, wiec Twoja eksia nie jest wyjatkiem...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • rybkka24 01.09.11, 15:21
    u mnie też rewelka.po 5 latach eks nm-a stwierdziła że może i by się zeszła ze swoim eks:smile
    przerzuciła kilku nic większego nie wyszło..a nuż widelec. i chce go znęcić częstszym kontaktem z małym.
    pójdźmy na zakupy dla dziecka razem, na zebranie razem, na przedstawienie razem.chcesz zabrać na zakupy swoją dziewczynę?to już nie potrzeba, chcesz przyjść z dziewczyną na przedstawienie do szkoły??to już nie potrzeba jesteś zbędny nie przyjeżdżaj.żenada....
  • trinity_2011 01.09.11, 15:59
    > u mnie też rewelka.po 5 latach eks nm-a stwierdziła że może i by się zeszła ze
    > swoim eks:smile
    > przerzuciła kilku nic większego nie wyszło..a nuż widelec. i chce go znęcić czę
    > stszym kontaktem z małym.
    > pójdźmy na zakupy dla dziecka razem, na zebranie razem, na przedstawienie razem
    > .chcesz zabrać na zakupy swoją dziewczynę?to już nie potrzeba, chcesz przyjść z
    > dziewczyną na przedstawienie do szkoły??to już nie potrzeba jesteś zbędny nie
    > przyjeżdżaj.żenada....

    U mnie tez tak bylo... Byly przynety na "przyjdz na basen, bo ona z synem nie wejdzie do przebieralni". Wiec NM jej pisal, ze on z checia zabierze dzieci sam... Jakos okazalo sie ze exia dala rade.

    Byl przypadek, ze kiedys razm z NM przyslzismy na wystep dziecka. Dziecko przeszczesliwe. Exia niezadowolona. Kazala corce przyjsc do ojca i powiedziec, zeby on ja zaprowadzil do toalety. Sama nie mogla, prawda? Pozniej NMowi mowila, ze moje przyjscie bylo niepotrzebne, ze dzieci zle sie z tym czuly, ze rodzice nie stali razem. NM akurat w takich przypadkach odpowiadal, ze dzieci nie mialy problemu z tym i ze sie bardzo ciesza ze jestesmy razem.

    Tak tak, u mnie to taka sinusoida. I byly chwile kiedy nm zachowywal sie normalnie i takie ze chcialam go rozszarpac, bo dawal sie wodzic ex za nos...






  • rybkka24 01.09.11, 16:23
    ja tam nie rozumiem tych kobiet.najpierw jest dziecko potem one kopią w tyłek faceta
    (w moim przypadku tak było) potem zaczynają swoje gierki.
    było źle, rozstajemy się i dziękuje.
    a nie, po kilku latach stwierdza taka "lasia" to może jednak tak źle nie było bo trafiało się gorzej i dawaj wezmę go na dziecko zachęcę.ehh....są ludzie i parapety....
  • trinity_2011 01.09.11, 17:29
    > ja tam nie rozumiem tych kobiet.najpierw jest dziecko potem one kopią w tyłek f
    > aceta
    > (w moim przypadku tak było) potem zaczynają swoje gierki.
    > było źle, rozstajemy się i dziękuje.
    > a nie, po kilku latach stwierdza taka "lasia" to może jednak tak źle nie było b
    > o trafiało się gorzej i dawaj wezmę go na dziecko zachęcę.ehh....są ludzie i pa
    > rapety...

    W moim przypadku to NM odszedl od Exi. I widac exia nie pogodzila sie z tym i jak NM zaczal nawiazywac przyjacielskie stosunki dla dobra dzieci, to zaczela odbierac te sygnaly inaczej, jak zblizanie kobieta-mezczyzna, ale to teraz tak sobie dopowiadam... I zaczela podchodzy robic...

    ... ze ja wczesniej nie zauwazylam, ze ona przerwala temat butow jak NM napisal ze ze mna przyjezdza...
  • trinity_2011 01.09.11, 15:52
    > Niektore eksie tak juz maja. Mozna sie na to wsciekac, a i tak sie baby nie zmi
    > eni. Niestety - jak bedzie chciala dziecmi grac, tak zeby za byle g... ich ojca
    > "ukarac", to po prostu to zrobi. Niestety forum jest pelne takich historii, wi
    > ec Twoja eksia nie jest wyjatkiem...

    Nie pisalam ze ex jest wyjatkiem. Co wiecej ja MOWILAM miliardokrotnie NM ze ex jest wlasnie taka. Mnie to nie dziwi. Ze jak dostaje co chce, to jest fajnie, euforia, przyjacielskie stosunki. NM sie na to nabral, bo caly czas mowilam ze jest to sztuczne i nikomu to nie służy, a na pewno nie naszemu związkowi.

    Pierwszy raz, PIERWSZY NM odmowil wziecia dzieci - tylko dlatego ze mamy bilety "na koniec świata" kupione 3 miesiące temu. NM informował o tym exie, że go nie będzie od października, ale NIE ex sie uparla i w ten sam czas zaplanowala swoj wyjazd. I oczekiwała, że NM co? Zmieni swoje plany? Zrezygnuje z biletów? I wiecie co jest smieszne - nasze wyjazdy pokrywaja sie o tydzien i znalezienie opieki dzieciom na tydzien to zaden problem-rodzina spokojnie sie nimi zajmie. Ale problem nie jest w tym. Exia po prostu przyzwyczaila sie ze nm pomaga ZAWSZE, a poza tym mam wrazenie ze jest zazdrosna ze jedziemy na urlop, bo to ona chciala pokazac nm, ze ona sama jedzie gdzies daleko. Dziecinada ^3

    Ja nawet nie mam pretensji do ex, raczej do NM, ze dopuscil do sytuacji, w ktorej nasz zwiazek mogl sie rozpasc, bo on sie zachlysnal ta "przyjacielskoscia" z ex i ja kultywowal. A teraz sam widzi, ze to niczemu nie sluzylo. Widzi, ze ex sie nie pogodzila z ich rozstaniem, ze ma zal, ze bylo dobrze tylko dlatego, ze zgadzal sie na wszystko, takze na brak szacunku wobec siebie, na zle traktowanie dzieci. I chyba zdal sobie w koncu sprawe, ze nie tedy droga. No nic zobaczymy, czy to jakies wielkie zmiany... W kazdym badz razie uslyszalam dzisiaj "mialas racje, to jeszcze za wczesnie na takie stosunki" - to w ustach mojego faceta jest jak...WOW... pada nie czesto w kazdym badz razie...

    Ja wiem, ze ja powinnam sie zmienic - po to chodze na terapie. Zobaczymy, moze zmiana z 2 stron cos przyniesie...
  • nangaparbat3 01.09.11, 20:12
    >>NM PIERWSZY raz w zasadzie powiedzial, ze nie wezmie dzieci w jakims tam czasie, bo mamy miesieczny wyjazd wakacyjny. A Exia w tym samym czasie cos sibie na tydzien wymnyslila.

    Tez bym dostała szału. W ogóle gdybys Ty była moją next (a mam już dwie, i dobre układy z obydwiema), zawlokłabym Cie w ruiny bunkra, darła pasy i posypywała solą. Z chili.
    --
    "Ja jako obywatel - nie obywatelka, nie jestem feministką ..."
  • trinity_2011 02.09.11, 10:41
    > Tez bym dostała szału. W ogóle gdybys Ty była moją next (a mam już dwie, i dobr
    > e układy z obydwiema), zawlokłabym Cie w ruiny bunkra, darła pasy i posypywała
    > solą. Z chili.

    to dobrze ze nia nie jestes, bo wydajesz sie z kosmosu z tymi swoimi wypowiedziami...
  • glasscraft 02.09.11, 10:43
    Trinity, ostrozna bylabym z kosmosem, bo sama tez jestes troche z innej planety smile
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 02.09.11, 10:51
    > Trinity, ostrozna bylabym z kosmosem, bo sama tez jestes troche z innej planety
    > smile

    moze, na pewno mam swoje problemy i staram sie z nimi poradzic...

    mowienie natomiast ze jest normalne, ze sie dostaje szalu (moja ex), bo nm nie spelnil prosby exi jest chore...
    ... takze robienie wspolnych zakupow ludzi ktorzy sie rozwiedli jest moim zdaniem chore...
    nie po to sie rozwodzili, zeby pozniej w zasadzie tylko nie mieszkac ze soba i nie spac...
  • glasscraft 02.09.11, 11:05
    Wiesz, ani to ze eksia dostaje szalu, bo Twoj chlop nie podporzadkowuje sie jej wymogom, ani to, ze Ty dostajesz szalu na wspomnienie jej imienia, nie jest normalne. Jak zwykle nakrecasz sie z powodu sytuacji, ktore na razie nie istnieja i mozliwe, ze nigdy nie zaistnieja - typu "robienie wspolnych zakupow" - natomiast, jezeli przez wspolne zakupy rozumiesz zakupy, ktore dotycza tego jakze nieprzyjemnego dla pamieci macochy elementu, ktory ich laczy (i zawsze laczyc bedzie), czyli dzieciaka - to Cie zmartwie, ze takie wspolne zakupy moga i beda sie zdarzac, czasami nawet powinny. I ze jezeli to Ci przeszkadza, to nie powinnas naprawde bawic sie w zwiazek z facetem z bagazem. Twoj facet rozwiodl sie z zona, nie z dzieckiem. O ile chore dla mnie byloby, gdyby robili robie randki w supermarkecie robiac cotygodniowe zakupy zywnosciowe, to chyba to ze spotkaja sie na zakupach zeby dzieciakowi kupic buty/kurtke/rower chyba nie znaczy, ze zaraz potem poleca do ubikacji na dziki seks i potem do USC, zeby sie znowu zwiazac?

    Z kazdego takiego postu bije Twoja zazdrosc o jego przeszlosc i bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci. Zamiast przyjac do wiadomosci, ze sie rozwiedli i chlop chce z jakiegos powodu (dla mnie zagadka jest z jakiego, bo na jego miejscu - obawiam sie - pogonilabym Cie dawno po takich akcjach) pozwalasz samej sobie sie torturowac bzdetami. Eksia jest walnieta i zapluwa sie, bo facet jej nie dopieszcza - niech jej bedzie, moze sie kiedys skutecznie zapluje, pozwol jemu sie z tym bawic, bo to naprawde nie Twoja sprawa. Skoro w koncu na oczy przejrzal i wie, ze nie powinien jej ciagle ustepowac, to po co jeszcze to ciagniesz i wymyslasz nastepne "a co jak..."

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • edw-ina 02.09.11, 11:24
    przepraszam, a jakim cudem odebranie paszportów z centrum handlowego, w którym ex robiła zakupy zmieniło się we wspólne robienie zakupów przez NMa trinny i jego ex? Czy ja coś przeoczyłam?
  • trinity_2011 02.09.11, 11:48
    >Jak zwykle nakrecasz sie z powodu sytuacji, ktore na razie nie istnieja
    > i mozliwe, ze nigdy nie zaistnieja - typu "robienie wspolnych zakupow"

    ale gdzie ja sie nakrecam? odpowiadam jednej z formuowiczek, ze ja tak sobie tego nie wyobrazam... nic sie nie nakrecam... sorry, ale Twoje podejscie do tematu jest troche dziwne... wypowiedzialam sie na jakis temat, do czego mam prawo i END.

    > - natomiast, jezeli przez wspolne zakupy rozumiesz zakupy, ktore dotycza tego jakze ni
    > eprzyjemnego dla pamieci macochy elementu, ktory ich laczy (i zawsze laczyc bed
    > zie), czyli dzieciaka - to Cie zmartwie, ze takie wspolne zakupy moga i beda si
    > e zdarzac, czasami nawet powinny.

    No to powiem ci ze sie mylisz. Sorry, ale mam troche dosc tego, ze myslisz ze znasz jedyna sluszna odpowiedz na wszystko - tak nie jest. Ani moj nm ani ja nie uwazamy, ze zakupy dla dzieci powinny byc razem z ex!!!! Wiec caly twoj wywod jest o kant... stolu...
    Łacza ich dzieci i zawsze beda, nie oznacza to, ze trzeba razem jechac do centrum handlowego po kupno mleka do platkow dla dziecka czy wyboru kurteczki.
    I pewnie znowu jak zadam pytanie jak jest u ciebei to dowiem sie, ze ty to mieszkasz daleko od exi i logistycznie to nei wchodzi w gre, ale jakby nm chcial to jasne... bo to dla dobra dzieci...

    > I ze jezeli to Ci przeszkadza, to nie powinna
    > s naprawde bawic sie w zwiazek z facetem z bagazem.

    Tak, przeszkadza mi to. Moj facet sie rozwiodl i tak, ma bagaz w postaci 2 dzieci i exi. I potrzeby dzieci jako ojciec zaspokaja jak potrafi, niekoniecznie lazac z ex na wspolne zakupy - nawet dla dzieci...
    I jeszcze raz napisze - NA SZCZESCIE MOJ FACET TEZ TAK TO WIDZI.

    > Twoj facet rozwiodl sie z z
    > ona, nie z dzieckiem. O ile chore dla mnie byloby, gdyby robili robie randki w
    > supermarkecie robiac cotygodniowe zakupy zywnosciowe,

    ahahahaah... a co to zanczy randki, przeciez oni by kupowali zakupy dla dzieci? mieszasz sie... uwazasz cos za normalne a dalej cos rownie podobnego za nie normalne. Sluchaj chcesz, jestes taka liberalna, to pozwalaj swojemu M na wsyzstko. NA chodzenie na zakupy z ex i ubraniowe i spozywcze... TO DLA DOBRA DZIECI - pamietaj... A Ty najlepiej SAMA rob zakupy...

    >to chyba to ze spotkaja s
    > ie na zakupach zeby dzieciakowi kupic buty/kurtke/rower chyba nie znaczy, ze za
    > raz potem poleca do ubikacji na dziki seks i potem do USC, zeby sie znowu zwiaz
    > ac?

    Nie o to chodzi ze maja sie zwiazac. Ale po to sie rozstali i TYLE.

    > Z kazdego takiego postu bije Twoja zazdrosc o jego przeszlosc i bardzo niskie p
    > oczucie wlasnej wartosci. Zamiast przyjac do wiadomosci, ze sie rozwiedli i chl
    > op chce z jakiegos powodu (dla mnie zagadka jest z jakiego, bo na jego miejscu
    > - obawiam sie - pogonilabym Cie dawno po takich akcjach) pozwalasz samej sobie
    > sie torturowac bzdetami.

    hahaha... tak... prosto kogos krytykowac i wypowiadac opinie jak sie nie ma pig picture...

    > Eksia jest walnieta i zapluwa sie, bo facet jej nie do
    > pieszcza -

    Jestes niespojna i niekonsekwentna!! Wg. Teojej teorii exia ma pelne prawo wrecz ZADAC wspolnych zakupow i dopieszczania. SORRY ale pomieszalas sie doszczetnie w tym watku...

    >niech jej bedzie, moze sie kiedys skutecznie zapluje, pozwol jemu si
    > e z tym bawic, bo to naprawde nie Twoja sprawa. Skoro w koncu na oczy przejrzal
    > i wie, ze nie powinien jej ciagle ustepowac, to po co jeszcze to ciagniesz i w
    > ymyslasz nastepne "a co jak..."

    Przepraszam ale nic nie wymyslalam, "a co jak"... wydaje mi sie ze nie czytasz ze zrozumieniem tego watku...

  • glasscraft 02.09.11, 12:29
    trinity_2011 napisała:

    > ale gdzie ja sie nakrecam? odpowiadam jednej z formuowiczek, ze ja tak sobie tego nie wyobrazam... nic sie nie nakrecam...
    Nakrecasz sie, bo po raz kolejny mamy opis chorej sutuacji, ktora jeszcze jakos nie miala miejsca - skoro Twoj facet nie ma zamiaru w zakupach z eks brac udzialu, to nie ma chyba problemu i nie musisz sobie tego wyobrazac?


    > Sorry, ale mam troche dosc tego, ze myslisz ze znasz jedyna sluszna odpowiedz na wszystko - tak nie jest. Ani moj nm ani ja nie uwazamy, ze zakupy dla dzieci powinny byc razem z ex!!!!
    Mylisz mnie z altzem smile jestem bardzo daleka od uwazania, ze wiem wszystko i na kazdy temat. Natomiast nie ja jedna Ci napisalam, ze robisz sama problem z czegos, co problemem nie jest.

    > I pewnie znowu jak zadam pytanie jak jest u ciebei to dowiem sie, ze ty to mieszkasz daleko od exi i logistycznie to nei wchodzi w gre, ale jakby nm chcial to jasne... bo to dla dobra dzieci...
    Owszem, mieszkam daleko i takie sytuacje nie dotycza mnie codziennie. Natomiast dla dobra dziecka - co przedyskutowalysmy w innym watku na temat pozyczek, malowania pokoju i skladania mebli, pewne rzeczy uwazam za jak najbardziej normalne i dopuszczalne (i tak samo pewne nie). Moj M rozwiodl sie z eksia, wiec teoretycznie - zgodnie z Twoja teoria - powinien jej unikac jak zarazy - dla dobra dziecka, ktore odmawia wyjscia z domu, chyba ze matka jest z nia - idzie z eksia do kina, na zakupy, na lyzwy... Po prostu harem, nieprawdaz?

    > Tak, przeszkadza mi to. Moj facet sie rozwiodl i tak, ma bagaz w postaci 2 dzieci i exi. I potrzeby dzieci jako ojciec zaspokaja jak potrafi, niekoniecznie lazac z ex na wspolne zakupy - nawet dla dzieci... I jeszcze raz napisze - NA SZCZESCIE MOJ FACET TEZ TAK TO WIDZI.
    Wiec problem nie istnieje, nie musisz ani o tym mysle, ani o tym pisac smile


    > ahahahaah... a co to zanczy randki, przeciez oni by kupowali zakupy dla dzieci?
    mieszasz sie... uwazasz cos za normalne a dalej cos rownie podobnego za nie normalne.
    Ironia - znane Ci pojecie? Nie mieszam, jestes zazdrosna o eksie, boisz sie ze ona chce sciagnac faceta do siebie i kazde spotkanie ma inny cel w rzeczywistosci...


    >Sluchaj chcesz, jestes taka liberalna, to pozwalaj swojemu M na wsyzstko. NA chodzenie na zakupy z ex i ubraniowe i spozywcze... TO DLA DOBRA DZIECI - pamietaj... A Ty najlepiej SAMA rob zakupy...
    Moj M nie jest ani malutkim chlopczykiem, ani psem, zeby mojego pozwolenia wymagal na robienie pewnych rzeczy, zwlaszcza tych, ktore dotycza jego dziecka. Jezeli uwazalabym, ze robienie czegos stanowi zagrozenie dla naszego zwiazku, to wyrazilabym swoja opinie na ten temat i zareagowala. Zapewniam Cie, ze z nadmiernym liberalizmem nie ma to nic wspolnego. Nie wyobrazam sobie sytuacji - Tobie znanej z wlasnego doswiadczenia - w ktorej moj M zabranialby mi widywania sie z kimkolwiek, albo noszenia tego, na co mam ochote. Gdyby robiloby mu to przykrosc, to najprawdopodobniej zrezygnowalabym z tego sama, natomiast na slowo ZABRANIAM CI, powiedzialabym mu, gdzie je moze sobie wsadzic i jak szybko.

    > Nie o to chodzi ze maja sie zwiazac. Ale po to sie rozstali i TYLE.
    No i chyba z jakiegos powodu, wiec nie musisz sie zamartwiac, ze do siebie wroca.

    > hahaha... tak... prosto kogos krytykowac i wypowiadac opinie jak sie nie ma pig picture...
    Mam nadzieje, ze mialas na mysli big picture a ta swinia nie byla w Twojej podswiadomosci, jak o mnie myslalas tongue_out
    Nie krytykuje Cie, po prostu probuje Ci powiedziec, ze nie powinnas zamartwiac sie wydumanymi sytuacjami, bo skoro facet jest z Toba, to chyba z Toba wlasnie chce byc.

    > Jestes niespojna i niekonsekwentna!! Wg. Teojej teorii exia ma pelne prawo wrecz ZADAC wspolnych zakupow i dopieszczania. SORRY ale pomieszalas sie doszczetnie w tym watku...
    Ale przeciez wspolnych zakupow nie ma i nie bylo i nie bedzie. Eksia ma prawo zadac pewnych wspolnych akcji (jakich - juz przerabialysmy) wlasnie z powodu zasmarkanego dobra dzieci. To, ze na odmowe wziecia dzieci w terminie, kiedy zaplanowaliscie sobie cos innego (i poinformowaliscie eksie z wyprzedzeniem) reaguje piana i zapowiada, ze dzieci Wam nie da, jest idiotyzmem. Napisalam Ci wczesniej, ze niestety niektore eksie tak juz maja, wiec niestety - nie jestes sama z takim problemem.

    > Przepraszam ale nic nie wymyslalam, "a co jak"... wydaje mi sie ze nie czytasz ze zrozumieniem tego watku...
    Czytam - najpierw bylo odebranie paszportow, ktore przerodzilo sie w robienie zakupow...




    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 02.09.11, 14:01
    > Nakrecasz sie, bo po raz kolejny mamy opis chorej sutuacji, ktora jeszcze jakos
    > nie miala miejsca - skoro Twoj facet nie ma zamiaru w zakupach z eks brac udzi
    > alu, to nie ma chyba problemu i nie musisz sobie tego wyobrazac?

    Mylisz sie i zapedzasz sie w ocenach. Odpowiedzialam na pytania, zarzuty, opinie formuowiczki, ktora powiedziala, ze to normalne, ze nawet rozwiedzeni rodzice chodza na zakupy razem. Wiec udzielilam swojej opinii - ze nie musza.
    Ani Twoja ani jej opinia nie jest jedynie sluszna dla macoch. Rozumiem i przyznaje sie do swojego problemu - nazwijmy go "nie do konca pogodzenia sie ze ex byla pierwsz" - musze nad tym popracowac.
    Nie zgodze sie jednak z tym, ze jedyne zachowania odpowiednie dla macoch to takie ktore TY postulujesz.

    > Owszem, mieszkam daleko i takie sytuacje nie dotycza mnie codziennie. Natomiast
    > dla dobra dziecka - co przedyskutowalysmy w innym watku na temat pozyczek, mal
    > owania pokoju i skladania mebli, pewne rzeczy uwazam za jak najbardziej normaln
    > e i dopuszczalne (i tak samo pewne nie).

    No wlasnie. Latwo jest mowic, jak ex jest 200-400 km od Was. Sorry, nie wiesz co by bylo gdybys mieszkala przy ex, a Twoj nm lecial na kazda prosbe - Bo to dla dobra dzieci. Czy wtedy tez bys myslala ze to wszystko jest normalne?

    >Moj M rozwiodl sie z eksia, wiec teore
    > tycznie - zgodnie z Twoja teoria - powinien jej unikac jak zarazy - dla dobra d
    > ziecka, ktore odmawia wyjscia z domu, chyba ze matka jest z nia - idzie z eksia
    > do kina, na zakupy, na lyzwy... Po prostu harem, nieprawdaz?

    Mysle, ze sie zapedzasz. Nigdy nie mowilam ze nm powinien unikac ex jak zarazy. Mysle ze lecisz w skrajnosci, ktorych wcale nie oczekuje i ktorych nie mowilam. Nie mowie ze NM ma unikac ex. Ale mowie, ze nie po to sie rozstawali, zeby chodzic na zakupy razem. Pokazalam ze sie nie zgadzam z twierdzeniem jednej z macoszek, ze TAK TRZEBA, bo to dla dobra dziecka.
    Dla dobra dziecka to moze byloby wspolne mieszkanie rodzicow, a jednak oni rozstali sie. I niektore z Was sadza, ze czasami tak lepiej - jasne ze tak. To czemu inne sadza akurat, ze chodzenie do sklepu to koniecznosc! Mam czasem wrazenie ze same - nawet te doswiadczone - sie mieszacie w tym wszystkim. A juz najbardziej denerwuje mnie to, ze te ktore nie macie na codzien takich problemow, mowicie o nich jakby to byla bulka z maslem...

    > Ironia - znane Ci pojecie? Nie mieszam, jestes zazdrosna o eksie, boisz sie ze
    > ona chce sciagnac faceta do siebie i kazde spotkanie ma inny cel w rzeczywistos
    > ci...

    Mieszasz. Cos uwazasz za normalne --> chodzenie po ubranka, a cos z nienormalne --> chodzenie po jedzenie co tydzien. A dlaczego? Jesli uwazasz, ze chodzenie po urbanka jest okej, to tak samo uwazam ze powinien Twoj nm/m chodzic na zakupy z ex... Ale widzisz, Ty tutaj stawiasz granice, oceniasz ze to byloby za duzo... ohohoh.... ciekawe...

    >Nie wyobrazam sobie sytuacji - Tobie
    > znanej z wlasnego doswiadczenia - w ktorej moj M zabranialby mi widywania sie z
    > kimkolwiek, albo noszenia tego, na co mam ochote. Gdyby robiloby mu to przykro
    > sc, to najprawdopodobniej zrezygnowalabym z tego sama, natomiast na slowo ZABRA
    > NIAM CI, powiedzialabym mu, gdzie je moze sobie wsadzic i jak szybko.

    Gdybys czytala uwaznie, to wiedzialabys ze to przeszlosc i to mamy juz za soba...
    A poza tym, nikt mi nie mowil ZABRANIAM CI... moj partner mowil, ze mu z tym przykro... I co... To tylko sa slowa, podtekst jest ten sam - "nie podoba mi sie i nie chcialbym zebys to nosila"...A mi sie nie podobalo, ze mimo ze to byla prosba, to wiadomo o co chodzilo...

    > Nie krytykuje Cie, po prostu probuje Ci powiedziec, ze nie powinnas zamartwiac
    > sie wydumanymi sytuacjami, bo skoro facet jest z Toba, to chyba z Toba wlasnie
    > chce byc.

    Ostatni raz powiem - nie zamiartwiam sie. Przedstawialam inne macoszce swoja opinie o wspolnych akupach rozwiedzionych rodzicow. END of STORY.

    > Ale przeciez wspolnych zakupow nie ma i nie bylo i nie bedzie. Eksia ma prawo z
    > adac pewnych wspolnych akcji (jakich - juz przerabialysmy) wlasnie z powodu zas
    > markanego dobra dzieci.

    Prawo? Jesli mowisz w znaczeniu, ze prawnie mam tak zapisane/zagwarantowane, to NIE ZGODZE sie z Toba. A zadac moze nawet gwiazdki z nieba od NM. Tylko sa rzeczy, na ktore NM sie zgodzi a na ktore nie.

    >To, ze na odmowe wziecia dzieci w terminie, kiedy zapla
    > nowaliscie sobie cos innego (i poinformowaliscie eksie z wyprzedzeniem) reaguje
    > piana i zapowiada, ze dzieci Wam nie da, jest idiotyzmem. Napisalam Ci wczesni
    > ej, ze niestety niektore eksie tak juz maja, wiec niestety - nie jestes sama z
    > takim problemem.

    Nie jestem sama i nie Exie winie za to. Winei za to NMa bo dopuscil do sytuacji w ktorej zgadzal sie na wszystko i exia przyzwyczaila sie, ze dostaje wszystko... NORMALNE!! Jak sie daje palec, to pozniej daje sie reke... Aa jak sie zabiera palec, to jest lament, bo przeciez mi sie nalezy...

    Sorry doszlo nawet do kuriozalnej sytuacji, zeex prosila nm o zaopiekowanie sie dziecmi o 12:30, czyli wtedy kiedy NM ma prace. Ona ma wakacje - okej miala pewnie cos waznego wiec poprosila o pomoc - normalne. NM napisal ze nie da rady bo pracuje - i to tez jest normalne. I nawet wtedy byla wsciekla, bo przeciez dzieci mogl wziac do pracy. Buuhahaha... A to tylko swiadczy o tym ze ona nie wie jaka NM ma prace.

    No i na koniec, podsumowanie. To wina NM, ze dopuscil do czegos takiego... nikogo innego. Exia odpowiednio ustawiona NIGDY by nei miala takich durnych roszczen.

    > Czytam - najpierw bylo odebranie paszportow, ktore przerodzilo sie w robienie z
    > akupow...

    Bo takie byly fakty. Najpierw mialy byc paszporty, a pozniej exia zaproponowala wspolne zakupy. Czego nie rozumiesz? Co sie nie zgadza Ci? To FAKTY.
  • glasscraft 02.09.11, 14:07
    Amen.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • kittykitty 02.09.11, 18:04
    Trinity, przeczytałam z grubsza cały wątek i odniosę do dwóch kwestii.

    Po pierwsze - z tym leceniem na każdą prośbę eks, robieniem wspólnych zakupów itp. to jest trochę tak, że im większe poczucie winy ma facet tym ma większą skłonność do takich zachowań. Jeśli to on wylogował się z małżeństwa i w dodatku z chęcią pozostawił dzieci przy eks żonie to zarówno jego poczucie winy może być uzasadnione jak i roszczenia eksi (nie wiem jak jest u Ciebie). Ostatecznie, dlaczego ona ma sama dźwigać zakupy dla dziecka (soczki, deserki, woda, proszek do prania itp), szczególnie jeśli nie ma samochodu i mieszka na 3-cim piętrze bez windy albo sama szarpać się z wierzgającym dzieckiem, które nie chce przymierzyć butów? Mówię to z własnego doświadczenia, bo sama byłam kiedyś porzuconą eksią. Tyle tylko, że ja dawałam mojemu eks wybór - albo idziemy razem kupować buty albo idziesz sam, albo mnie odbierasz z hipermarketu albo dostajesz listę i sam te zakupy robisz. A powiem Ci więcej - w moim odczuciu, nawet jeśli ludzie rozstają się za obopólną zgodą to elegancki facet proponuje byłej żonie taką pomoc. Mój aktualny mąż długo w ten sposób pomagał swojej byłej żonie póki córka była mała a ona nie była z nikim związana.

    Po drugie - eksia się wściekła, że Twój facet odmówił zajęcia się dziećmi w jakimś tam terminie bo wyjeżdżacie albo bo on ma pracę. OK, całkiem zrozumiałe, że jej odmówił. Ale czy podjął wysiłek znalezienia opieki dla dzieci czy pozostawił to na głowie eksi? Ja ze swojego doświadczenia mam dwa różne podejścia - mojego eksa, który po prostu mnie informował, że kiedyś tam nie może zaopiekować się naszym synem i mojego aktualnego męża, który w takich sytuacjach mówił, że nie może i od razu dzwonił np. do swoich rodziców z prośbą o pomoc.

    Oczywiście odrębna sprawą jest to jakie ma intencje Twoja eksia i czy wścieka ją to, że były mąż jej odmawia czy to, że zostawia problem opieki na jej głowie.

    Wiem, zaraz odezwą się dziewczyny, że przecież jak dzieci są u ich partnerów to oni sami martwią się o opiekę jak muszą coś załatwić i nie dzwonią do eksi więc czemu ma być odwrotnie. No cóż, to często prawda tyle tylko że wg mnie wcale to nie jest OK. Może też dlatego, że często dzieci spędzają z ojcami duuuużo mniej czasu niż z matkami...
  • edw-ina 02.09.11, 18:48
    Ostatecznie, d
    > laczego ona ma sama dźwigać zakupy dla dziecka (soczki, deserki, woda, proszek
    > do prania itp), szczególnie jeśli nie ma samochodu i mieszka na 3-cim piętrze b
    > ez windy albo sama szarpać się z wierzgającym dzieckiem, które nie chce przymie
    > rzyć butów?

    - zgadzam się w 100 proc. dwoje ludzi decydowało się na coś wspólnie, więc dlaczego tylko jedno ma ponosić gros konsekwencji? Ja wiem, że kobieta kocha bezwarunkowo, a facet przede wszystkim poprzez kobietę, ale poza instynktem jest coś takiego jak umiejętność myślenia, wolna wola i obowiązkowość. I skoro na coś się zdecydował, to nie jest istotne, że warunki się zmieniły. Jak bierze się pożyczkę z banku to tegoż banku też nie interesuje, że zmieniły się warunki płacowe i trudno jest spłacić pożyczkę. Wziąłeś ją, więc płać.
  • trinity_2011 05.09.11, 10:01

    > Ostatecznie, d
    > > laczego ona ma sama dźwigać zakupy dla dziecka (soczki, deserki, woda, pr
    > - zgadzam się w 100 proc. dwoje ludzi decydowało się na coś wspólnie, więc dlac
    > zego tylko jedno ma ponosić gros konsekwencji? Ja wiem, że kobieta kocha bezwar
    > unkowo, a facet przede wszystkim poprzez kobietę, ale poza instynktem jest coś
    > takiego jak umiejętność myślenia, wolna wola i obowiązkowość. I skoro na coś si
    > ę zdecydował, to nie jest istotne, że warunki się zmieniły. Jak bierze się poży
    > czkę z banku to tegoż banku też nie interesuje, że zmieniły się warunki płacowe
    > i trudno jest spłacić pożyczkę. Wziąłeś ją, więc płać.

    Tak i dlatego moj nm na 1/3 do polowy miesiaca bierze dzieci do nas gdzie:
    robi zakupy, pierze ciuchu, gotuje, sprzata, wozi do szkoly, do lekarza, kupuje rzeczy, odrabia lekcje, etc...

    W tam czasie exia NIC nie robi dla dzieci, bo WSZYSTKIE obowiazki prejmuje ojciec!!!!!!!!

  • edw-ina 05.09.11, 10:14
    1/3 to nie 1/2, a wkład w dziecko mieli po 1/2 i decyzje też po 1/2
  • trinity_2011 05.09.11, 10:24
    edw-ina napisała:

    > 1/3 to nie 1/2, a wkład w dziecko mieli po 1/2 i decyzje też po 1/2

    przepraszam, ale exia nie daje 1/2 pieniedzy na dziecko...
    co wiecej nm daje 100% na dzieci, wiec jak to jest edwina?

    kase ma dawac facet w calosci, a opieke w polowie, tak?
  • edw-ina 05.09.11, 10:36
    wiesz co, ja mam zwierzęta, nie dzieci, ale: zajmujemy się nimi mniej więcej 50/50, każde z nas karmi je o określonych porach, razem jeździmy na szczepienia, wyczesujemy futrzyska, wyprowadzamy wspólnie i oddzielnie na spacery, kiedy chorują wspólnie się nimi zajmujemy, lub wymieniamy opieką. Mój mąż, jako ten, który utrzymuje dom, kupuje im karmy i płaci rachunki u weterynarza, choćby dlatego, że ze względu na pracę dość często wyjeżdża i wówczas ja sama mam stado na głowie i muszę w bardzo dużym stopniu podporządkować mu swoje życie. A jest tak, ponieważ WSPÓLNIE podjęliśmy decyzje o posiadaniu takiego stadka. I nawet jeśli ja zdecydowałam się na kolejnego kocura trochę ze względu na M, a on zgodził się na kolejnego psa wiedząc, jak bardzo potrzebuję ich towarzystwa, to wciąż podjęliśmy tę decyzję WSPÓLNIE i wspólnie ponosimy konsekwencje - te wspaniałe, jak miłość i oddanie i te negatywne, jak zniszczone sprzęty, choroby itp. Skoro to się odnosi do zwierząt, to chyba do dzieci powinno tym bardziej. szczególnie, kiedy jest taka możliwość, a ojciec jest na tyle poważny, by mieć świadomość potrzeby takiego zachowania i swych obowiązków.
  • trinity_2011 05.09.11, 11:10
    > wiesz co, ja mam zwierzęta, nie dzieci, ale: zajmujemy się nimi mniej więcej 50
    > /50, każde z nas karmi je o określonych porach, razem jeździmy na szczepienia,
    > wyczesujemy futrzyska, wyprowadzamy wspólnie i oddzielnie na spacery, kiedy cho
    > rują wspólnie się nimi zajmujemy, lub wymieniamy opieką. Mój mąż, jako ten, któ
    > ry utrzymuje dom, kupuje im karmy i płaci rachunki u weterynarza, choćby dlateg
    > o, że ze względu na pracę dość często wyjeżdża i wówczas ja sama mam stado na g
    > łowie i muszę w bardzo dużym stopniu podporządkować mu swoje życie. A jest tak,
    > ponieważ WSPÓLNIE podjęliśmy decyzje o posiadaniu takiego stadka. I nawet jeśl
    > i ja zdecydowałam się na kolejnego kocura trochę ze względu na M, a on zgodził
    > się na kolejnego psa wiedząc, jak bardzo potrzebuję ich towarzystwa, to wciąż p
    > odjęliśmy tę decyzję WSPÓLNIE i wspólnie ponosimy konsekwencje - te wspaniałe,
    > jak miłość i oddanie i te negatywne, jak zniszczone sprzęty, choroby itp. Skoro
    > to się odnosi do zwierząt, to chyba do dzieci powinno tym bardziej. szczególni
    > e, kiedy jest taka możliwość, a ojciec jest na tyle poważny, by mieć świadomość
    > potrzeby takiego zachowania i swych obowiązków.

    Edwina... No i co ty wiecej napisalas od tego co ja napisalam... Po prostu jakos macie ustalone, ty czasami wiecej sie opiekujesz zwierzetami bo maz wyjezdza a on zajmuje sie kupnem karmy, bo tak ustaliliscie.

    Do mojego przypadku starasz sie zbudowac jakas arytmetyke, wiec ci mowie, ze jak stosujesz arytmetyke, to exia nie daje 1/2, ba daje 0 na dzieci, bo alimenty, ktore daje nm stanowia 70 % jej budzetu rodzinnego.
    A tak, nm nie zostawil dzieci daleko stad, sa w Polsce, mieszkaja 20 minut drogi od nas i opiekuje sie nimi jak moze... W dodatku bardzo dobrze, w dodatku tak, ze dzieci bardzo chetnie przyjezdzaja do nas...

  • edw-ina 05.09.11, 11:41
    a jak już urodzisz to wasze dziecko, to będziesz chciała, żeby ojciec dziecka wybierał razem z tobą śpioszki/kurteczki/buciki? Czy wystarczy, jeśli da ci pieniądze i samochód, a załatwisz wszystko sama?
  • trinity_2011 05.09.11, 11:53
    > a jak już urodzisz to wasze dziecko, to będziesz chciała, żeby ojciec dziecka w
    > ybierał razem z tobą śpioszki/kurteczki/buciki? Czy wystarczy, jeśli da ci pien
    > iądze i samochód, a załatwisz wszystko sama?

    Jak urodzi sie moje dziecko to oczywiscie ze bede chciala ze swoim mezem chodzic na zakupy. Podejrzewam, ze moj nm i jego ex tez kiedys wspolnie te zakupy robili.

    Ale jak najpierw wyjde za maz a pozniej rozwiode sie - czego sobie i nikomu nie zycze - to nie bede prosila mojego wtedy juz ex, zeby ze mna chodzil po zakupy - nawet dla dzieci. Doprowadzilabym raczej do sytuacji, w ktorej on jest odpowiedzialny za opieke, wychowanie, finanse i te zakupy SAM, w jakiejs czesci of course - tak jak i ja bym byla. Oczekiwałabym pomocy w wychowaniu i wypelnianiu roli ojca, a nie kreowaniu sytuacji ze jestesmy jak dawniej razem i wypelnianiu roli partnera... Na pewno...

  • edw-ina 05.09.11, 11:55
    na pewno to umrzemy. I niestety nic poza tym.
  • trinity_2011 05.09.11, 12:02
    > na pewno to umrzemy. I niestety nic poza tym.

    Dziwnie jest ze najpierw pytasz o moja opinie a pozniej niejako to lekcewazysz.
    Tak chcialabym zrobic, jakbym sie rozwiodla ze swoim mezem.
  • edw-ina 05.09.11, 12:15
    myślę, że skoro to twój facet zakończył związek, to kobita ma prawo pewnych rzeczy od niego oczekiwać. ponieważ razem podejmowali decyzje. Trochę inaczej wygląda dla mnie sprawa, kiedy np. facet lub kobieta chcą się rozstać, mówią to moja decyzja, więc ja ponoszę tego konsekwencje, spłacam kredyty, zajmuję się dziećmi itp. przeróżne sprawy, jakie małżonkowie mieli wspólnie. Tak np. zrobiła ex mojego M. Ona chciała związać się z kimś innym, ona zmieniła reguły gry, więc wzięła na siebie gros wspólnych obciążeń. Ale kiedy ktoś decyduje się wylogować z układu i uważa, że już teraz obowiązki ograniczają się do comiesięcznych przelewów, a ta druga pozostawiona strona powinna sobie przecież poradzić, to sorry, ale taki człowiek dla mnie nie rokuje. I twój facet nie chce taki być, a ty usilnie chcesz go do tego zmusić.
    Myślę, że trudno jest też przewidzieć, co się zrobi, kiedy niebo zwali się nam na głowę. Kiedyś czytałam, że najdzielniejsi żołnierze czasami płakali i wpadali w panikę przed bitwą, a takie szaraczki trzęsące się stawały przed plutonem egzekucyjnym z podniesioną głową. Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
  • trinity_2011 05.09.11, 12:26
    >. I twój facet nie chce taki być, a ty usilnie chcesz go do tego zmusić.

    Tak, amsz racje, moj facet wylogowal sie z ukladu i poniosl tego konsekwencje- jak piszesz, splacil kredyty, dal samochod, meiszkanie, wysokie alimenty. I dba o dzieci, a ja go do niczego nie chce zmusic. On nigdy nie mowil, ze chce zakupy z ex robic, albo jej zakupy nosic do domu. Wybacz.

    > Myślę, że trudno jest też przewidzieć, co się zrobi, kiedy niebo zwali się nam
    > na głowę. Kiedyś czytałam, że najdzielniejsi żołnierze czasami płakali i wpadal
    > i w panikę przed bitwą, a takie szaraczki trzęsące się stawały przed plutonem e
    > gzekucyjnym z podniesioną głową. Bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

    To akurat prawda, ale jak pytalas o hipotetyczna sytuacje co by bylo jak mialabym dziecko, to sila rzeczy i odpowiedzi trzeba sie spodziewac hopotetycznej - takiej, jak uwazam, ze na ta chwile bym sie zachowala.

  • trinity_2011 05.09.11, 09:59
    > Po pierwsze - z tym leceniem na każdą prośbę eks, robieniem wspólnych zakupów i
    > tp. to jest trochę tak, że im większe poczucie winy ma facet tym ma większą skł
    > onność do takich zachowań. Jeśli to on wylogował się z małżeństwa i w dodatku z
    > chęcią pozostawił dzieci przy eks żonie to zarówno jego poczucie winy może być
    > uzasadnione jak i roszczenia eksi (nie wiem jak jest u Ciebie).

    Tak to On sie wylogowal z malzenstwa. Dzieci zostaly przy exi, ale nm chcial je miec przy sobie - nie widzial szans wywalczenia ich w sadzie dla siebie. To on odszedl, wiec nie mial zadnych argumentow, zeby poweidziec- ja chce miec dzieci. Tak, mysle ze ma poczucie winy, niestety...

    >Ostatecznie, d
    > laczego ona ma sama dźwigać zakupy dla dziecka (soczki, deserki, woda, proszek
    > do prania itp), szczególnie jeśli nie ma samochodu i mieszka na 3-cim piętrze b
    > ez windy albo sama szarpać się z wierzgającym dzieckiem, które nie chce przymie
    > rzyć butów?

    Sorry, to znaczy że ja mam zapraszac exie zeby myla talerze po dzieciach w naszym domu? Zeby prala ciuchy dzieci w naszym domu? Zeby sprzatala w ich pokojach? Żeby robila zakupy dla dzieci do Nas? Zeby przyjezdzala odrabiac lekcje jak dzieci sa u nas?

    Exia nie jest niedorajda. Ma dwie zdrowe rece, glowe na karku, kase od ex, samochod od ex, mieszkanie od ex i niech se radzi. Jak jej ciezko, to sa uslugi internetowych zakupow, gdzie i na 3 pietro zakupy wnosza...

    > Mówię to z własnego doświadczenia, bo sama byłam kiedyś porzuconą e
    > ksią. Tyle tylko, że ja dawałam mojemu eks wybór - albo idziemy razem kupować b
    > uty albo idziesz sam, albo mnie odbierasz z hipermarketu albo dostajesz listę i
    > sam te zakupy robisz.

    Wow, i twoj ex sie na to godzil... niezle se go wychowalas... Nie powiem... Szczerze, to nie uwazam ze to bylo zdrowe... Robilas taka liste z zakupami do domu exa? Czy w swoim domu jak byly dzieci on musial sobie radzic sam?

    > A powiem Ci więcej - w moim odczuciu, nawet jeśli ludzie
    > rozstają się za obopólną zgodą to elegancki facet proponuje byłej żonie taką p
    > omoc. Mój aktualny mąż długo w ten sposób pomagał swojej byłej żonie póki córka
    > była mała a ona nie była z nikim związana.

    Przykro, ale mam inne zdanie na ten temat.

    > Po drugie - eksia się wściekła, że Twój facet odmówił zajęcia się dziećmi w jak
    > imś tam terminie bo wyjeżdżacie albo bo on ma pracę. OK, całkiem zrozumiałe, że
    > jej odmówił. Ale czy podjął wysiłek znalezienia opieki dla dzieci czy pozostaw
    > ił to na głowie eksi?

    Tym razem pozostawil to na glowie exi. Innym razem, jak ex byla w tarapatach/miala swoje wyjazdy, to on znajdowal opieke dla dzieci w postaci swoich rodzicow ktorzy przyjechali do domu ex i pilnowali dzieci lub brata lub opiekunki.

    Sorry tak to dziala, raz jedno zalatwia raz drugie - nie ma zasady ze zawsze zalatwia NM. Szanowna ex nawet nie podjela trudu znalezienie tej opieki i uwierz mi TO NIE JEST PROBLEM. Naprawde. Dziadkowie z mila checia przyjada. Sa jeszcze dwa miesiace na zorganizowanie tego. Problemem bylo:
    1) ex chciala pokazac ze ona jedzie daleko na wakacje (3 w tym roku - wow, zaczelo to draznic nawet nm ze za jego kase jezdzi na wakacje) i robi to bez jej ex (chciala mu pokazac, cos udowodnic, bo on odszedl od niej takze dlatego, ze ona NIC nie chciala wczesniej robic, rozwijac sie, wyjezdzac, wszedzie byla "ciagniona")
    2) myslala ze mu troche dokopie tym wyjazdem, a tu sie okazalo ze nm wyjezdza i to na miesiac i to ze mna, wiec taktyka upadla
    3) i przede wszystkim - ze nm odmowil i nie spelnil prosby - jaki on niegrzeczny, a zawsze spelnial... to ja mu teraz pokaze ze na weekend nie dostanie dzieci, tylko na pol...

  • kittykitty 06.09.11, 20:46
    Sorry, to znaczy że ja mam zapraszac exie zeby myla talerze po dzieciach w nasz
    > ym domu? Zeby prala ciuchy dzieci w naszym domu? Zeby sprzatala w ich pokojach?
    > Żeby robila zakupy dla dzieci do Nas? Zeby przyjezdzala odrabiac lekcje jak dz
    > ieci sa u nas?

    Przepraszam, ale nie chwytam o co Ci chodzi. Gdzie ja coś takiego napisałam?

    Wow, i twoj ex sie na to godzil... niezle se go wychowalas... Nie powiem... Szc
    > zerze, to nie uwazam ze to bylo zdrowe...

    No, że godził się to za dużo powiedziane. Usiłował z tym dyskutować, ale ja miałam jedną odpowiedź - zostawiłeś mnie z dzieckiem to teraz ponieś konsekwencje tego kroku. Ja nie zamierzam sama ich ponosić. Gdybyśmy nadal byli rodziną nie musiałabym sama wnosić tych zakupów dla dziecka na 3 piętro. I tak sama muszę borykać się z wieloma innymi sytaucjami dotyczącymi naszego dziecka.

    Robilas taka liste z zakupami do domu
    > exa? Czy w swoim domu jak byly dzieci on musial sobie radzic sam?

    Ale o co Ci chodzi, bo nie rozumiem? Dlaczego miałabym robić listę z zakupami do jego domu?

    Problemem bylo:
    > 1) ex chciala pokazac ze ona jedzie daleko na wakacje (3 w tym roku - wow, zacz
    > elo to draznic nawet nm ze za jego kase jezdzi na wakacje) i robi to bez jej ex
    > (chciala mu pokazac, cos udowodnic, bo on odszedl od niej takze dlatego, ze on
    > a NIC nie chciala wczesniej robic, rozwijac sie, wyjezdzac, wszedzie byla "ciag
    > niona")

    Była tu kiedyś na forum dziewczyna o nicku "malatajka". Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że macie identyczne doświadczenia smile....
  • trinity_2011 07.09.11, 09:39
    > Sorry, to znaczy że ja mam zapraszac exie zeby myla talerze po dzieciach w nasz
    > > ym domu? Zeby prala ciuchy dzieci w naszym domu? Zeby sprzatala w ich pok
    > ojach?
    > > Żeby robila zakupy dla dzieci do Nas? Zeby przyjezdzala odrabiac lekcje j
    > ak dz
    > > ieci sa u nas?
    >
    > Przepraszam, ale nie chwytam o co Ci chodzi. Gdzie ja coś takiego napisałam?

    Napisalas ze nm powinien robic zakupy do domu exi i za nie placic - bo facet a zakupy ciezkie a przecierz to i jego dzieci... Wiec na tej samej zasadzie exia powinna wykonywac prace "kobiece" w domu nm, bo to tez jej dzieci. Czemu nm ma dzwigac zakupy i do exi i do siebie, a w swoim domu latac ze sciera, prac, gotowac dla dzieci i odrabiac lekcje. Obowiazki sa jasne. Oboje rodzice je maja i kazde w swoim domu je samo powinno wypelniac. Usmialabym sie predzej jakby nm nosil siaty do domu exi wink

    > No, że godził się to za dużo powiedziane. Usiłował z tym dyskutować, ale ja mia
    > łam jedną odpowiedź - zostawiłeś mnie z dzieckiem to teraz ponieś konsekwencje
    > tego kroku. Ja nie zamierzam sama ich ponosić. Gdybyśmy nadal byli rodziną nie
    > musiałabym sama wnosić tych zakupów dla dziecka na 3 piętro. I tak sama muszę b
    > orykać się z wieloma innymi sytaucjami dotyczącymi naszego dziecka.

    Czy pomagasz mu gotowac obiady dla Twoich pociech w jego domu jak dzieci sa u niego? Lub czy pierzesz ciuchy dzieci w jego domu? Bo jesli nie, to moim zdaniem zachowujesz sie roszczeniowo i nieelegancko. Na zasadzie rownosi powinnas sprzatac po waszych dzieciach w jego domu, bo czemu on ma to robic? To tez Twoje dzieci.

    > Ale o co Ci chodzi, bo nie rozumiem? Dlaczego miałabym robić listę z zakupami d
    > o jego domu?

    No z tym samych powodow, dla ktorych on wnosi rzeczy dzieci do Twojego domu. Czy do jego domu dla wspolnych dzieci to robisz? Przeciez tez jestes matka tych dzieci?

    > Problemem bylo:
    > > 1) ex chciala pokazac ze ona jedzie daleko na wakacje (3 w tym roku - wow
    > , zacz
    > > elo to draznic nawet nm ze za jego kase jezdzi na wakacje) i robi to bez
    > jej ex
    > > (chciala mu pokazac, cos udowodnic, bo on odszedl od niej takze dlatego,
    > ze on
    > > a NIC nie chciala wczesniej robic, rozwijac sie, wyjezdzac, wszedzie byla
    > "ciag
    > > niona")
    >
    > Była tu kiedyś na forum dziewczyna o nicku "malatajka". Jakoś nie mogę się oprz
    > eć wrażeniu, że macie identyczne doświadczenia ....

    Poczytam te posty, moze cos pomoga...

  • kittykitty 07.09.11, 20:56
    Trinity, jeśli nie zauważyłaś to ja pisałam o sytuacji, w której mój ex mnie zostawił z dzieckiem tzn. to on wylogował się z małżeństwa, to nie była nasza wspólna decyzja. Gdyby była wspólna to pewnie nie oczekiwałabym takiej pomocy od exa.

    A co do Twoich pytań - gdybym to ja zostawiła męża wraz z dzieckiem a jemu trudno byłoby ogarnąć takie, jak to napisałaś "kobiece" prace w domu, to prawdopodobnie poczułabym się w obowiązku jakoś mu pomóc. I zamiast jeździć do niego by gotować i sprzątać to w uzgodnieniu z nim wynajęłabym kogoś kto by to robił. Proste.
  • trinity_2011 08.09.11, 11:57
    > Trinity, jeśli nie zauważyłaś to ja pisałam o sytuacji, w której mój ex mnie zo
    > stawił z dzieckiem tzn. to on wylogował się z małżeństwa, to nie była nasza wsp
    > ólna decyzja. Gdyby była wspólna to pewnie nie oczekiwałabym takiej pomocy od e
    > xa.
    >
    > A co do Twoich pytań - gdybym to ja zostawiła męża wraz z dzieckiem a jemu trud
    > no byłoby ogarnąć takie, jak to napisałaś "kobiece" prace w domu, to prawdopodo
    > bnie poczułabym się w obowiązku jakoś mu pomóc. I zamiast jeździć do niego by g
    > otować i sprzątać to w uzgodnieniu z nim wynajęłabym kogoś kto by to robił. Pro
    > ste.

    Nie, to nie jest proste... NM mimo ze sie wylogowal ma takie samo prawo sobie nie radzic. To ze nie chcial byc z ex to inna historia - jego wybor i jego konsekwencja w roznych aspektach jego zycia. A nawet jak nie chcial byc z nia i sobie nie radzi z obowiazkami, to jego "zasrany obowiazek" zeby sobie poradzil - jakos - wynajmujac opiekunke, czy samemu podgarniajac sprawy - bo jest ojcem tych dzieci. Przecież nie będzie ciągał do końca życia exi, żeby mu pomagala, bo jest matka dzieci.

    Dokladnie tak samo jak ex ma sobie poradzic, mimo ze decyzje podja nm. NM nie ma obowiazku do konca zycia troszczyc sie o to, ze exia sobie z czyms nie radzi, a jest to dla dzieci - sorry. Nie jest on jej ojcem. Mieszasz pewne role. On jest ojcem dzieci a ona ich matka. Oboje maja sobie radzic z obowiazkami wobec dzieci.

    I dziwie sie... Widac pewna zmiane optyki miedzy macochami, ktore sa tez ex a tymi ktore ex nie sa. Te drugie mowia w takich momentach - Twoj nm ma poczucie winy, nie wyplatal sie ze zwiazku, jest nadopiekunczy wobec ex, zastanow sie czy chcesz z nim byc, a te pierwsze mowia - to normalne, to jego obowiazek, w koncu to jego dzieci. TAK SAMO JAK I JEJ.
  • illegal.alien 05.09.11, 23:09
    Zgadzam sie w 100% smile Jak eksowi sie nie chce dzwigac, albo mieszka daleko, to moze zamowic zakupy przez internet i za nie zaplacic - co moj W robi.
  • edw-ina 02.09.11, 18:49
    kiedy odebranie paszportów zmieniło się we wspólne zakupy. Czy Ty wiesz?
  • glasscraft 02.09.11, 19:17
    Nie wiem, ale ja to nie umiem ze zrozumieniem calego watku czytac smile. Poza tym z konmi kopie sie tylko w piatki przed poludniem, wiec stracilam zainteresowanie. Wazne, ze facet trinity bedzie robil co ona mu kaze i ze ma szlaban na kontakty z eksia. I beda zyli dlugo i szczesliwie (do nastepnego postu, w ktorym trini bedzie sie nas pytac, czy jak eksia chce zeby facet sie za swietego Mikolaja przebral i dal dzieciom prezenty to to jest chore, czy nie) tongue_out
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • edw-ina 02.09.11, 19:23
    mi to strasznie pachnie tekstami MałejTajki o tym, jak to nie jest się rodziną z ex-dziećmi
  • glasscraft 02.09.11, 19:54
    Ja mam nadzieje, ze dziewczyna wyrobi sobie odpornosc na eksie, bo za Chiny osobiscie nie chcialabym w takim mentalnym szambie sie meczyc.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • edw-ina 02.09.11, 20:11
    ale w ogóle o co chodzi z tą obsesją ex? Przecież to nie pierwszy raz już wychodzi? Aż zaczęłam się zastanawiać, czy byłaby zazdrosna o ex, gdyby wciąż była na gorszym ze światów. Może najwyżej o to, że z nią ma dzieci, a ze mną nie. Ale to przecież nie wina ex, więc bez sensu.
  • glasscraft 02.09.11, 20:30
    Obawiam sie, ze nie jestem specjalistka w temacie eks obsesji - chociaz nasza eksia jest szurnieta, jezeli chodzi o babsko (zanosi sie na deszcz, a ona mi wciska krem do opalania 30), to nie mam zadnych powodow, zeby wysypki dostawac na wspomnienie o niej. Moze mam duzo szczescia, ze eksia pamieta, ze sie rozwiedli, moze sama rowniez nie mam powodow, zeby watpic w moj zwiazek i w mojego M. Zgoda - gdyby M przesadzal z opiekunczoscia w stosunku do niej (nie do babska, bo gdyby chcial sie z nia wziac rozwod, to dostalby kopa ode mnie) to nie bylabym w skowronkach, ale na milosc wszystkich rzeczy kudlatych, dlaczego mialabym fiola dostawac, bo M poszedl na zakupy dla dziecka z eksia? Jakby poszedl z nia majtki koronkowe kupowac (i jeszcze za nie zaplacil) to rozumiem smile awanture bym zrobila dlaczego mnie tez nie kupil, ale buty dla dzieciaka raz od wielkiego dzwony?!
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • edw-ina 02.09.11, 20:40
    kilka dni temu M opowiadał chłopakom o jakiś wspólnych wakacjach z ich matką, kiedy oni byli bardzo mali. Widać było po nich, że bardzo chcieli to usłyszeć, że potrzebują takich opowieści. I nie powiem, że byłam w skowronkach słuchając o tym, po prostu pod jakimś pretekstem wyszłam z pokoju. Przecież nie będę udawała, że byli ze sobą pod przymusem, dzieci produkowali w workach pokutnych, a rozmawiali ze sobą przez posłańców.
  • glasscraft 02.09.11, 20:54
    Jasne, jak bylismy na przyjeciu (z pelna para, tlum mlodych dam, my - stare pryki, pizza i coca cola) urodzinowym mlodej (harem znowu - byla eksia z mezem i ich wspolnym synem i my razem) i eksia powiedziala do M "popatrz, jak ona (babsko znaczy sie - przypis moj) rosnie, czy te dziesiec lat nie zlecialo szybko" to oczywiscie poczulam sie jak piate kolo u wozu (nie dlatego, ze eksia chciala mi przykrosc zrobic, tylko dlatego ze nam na razie z wspolnego dzieciowania nie wychodzi). Moj problem? Jak najbardziej. Powinnam focha strzelic i wyjsc, werbalnie nakopac M, ze nigdy wiecej zadnych wspolnych imprez DLA DOBRA DZIECKA (przepraszam trini, ale nie moge sie nie wyzlosliwic smile - pewnie moglam. Czy zmienilabym, ze M i eksia sie kiedys zakochali, pobrali, spedzili X lat raze i maja dziecko? Errrrmmm.... niech no sobie chwilke pomysle... Przykro mi bylo, bo chcialabym to samo powiedziec za 10 lat na urodzinowej imprezie naszego wspolnego dzieciaka. Na ktora byloby zaproszone babsko jako starsza siostra i eksia orazj jej przychowek, gdyby babsko ciagle sie kiecy trzymalo. Moze jestem taka stara i nabralam dystansu do siebie i zycia, albo taka leniwa i nie chce mi sie juz fochowac smile ale uwazam, ze dopoki ktos/cos nie zagraza mnie/mojemu zwiazkowi/mojemy zyciu, zastanawianie sie czy moze mi zagrozic jest za duzym wysilkiem.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • trinity_2011 05.09.11, 10:21
    > Jasne, jak bylismy na przyjeciu (z pelna para, tlum mlodych dam, my - stare pry
    > ki, pizza i coca cola) urodzinowym mlodej (harem znowu - byla eksia z mezem i i
    > ch wspolnym synem i my razem)

    I tutaj jest zasadnicza roznica, twoja ex ma meza, nasza nawet faceta, kolegi do pomocy, etc... Uwierz mi - dalabym rade - wspolnie spedzicz nawet czas z ex, jakby miala kogos. Inaczej jest jak mamy spotkac sie w 5, dawna szczesliwa rodzinka 4 i ja wlasnie piate kolo u wozu. Bo zgadnij o czym by nm i ex rozmawiali - no wlasnie o dzieciach bo przeciez nic ich innego nie laczy i od dawna nie laczylo... a co ja mialabym wtedy zrobic - czulabym sie zbedna. Inna sytuacja gdy jest ex z facetem, to wtedy z nim mozna zagadac, jakos to sie rozklada... ta nierownowaga...

    > i eksia powiedziala do M "popatrz, jak ona (babsk
    > o znaczy sie - przypis moj) rosnie, czy te dziesiec lat nie zlecialo szybko" to
    > oczywiscie poczulam sie jak piate kolo u wozu (nie dlatego, ze eksia chciala m
    > i przykrosc zrobic, tylko dlatego ze nam na razie z wspolnego dzieciowania nie
    > wychodzi). Moj problem? Jak najbardziej. Powinnam focha strzelic i wyjsc, werba
    > lnie nakopac M, ze nigdy wiecej zadnych wspolnych imprez DLA DOBRA DZIECKA (prz
    > epraszam trini, ale nie moge sie nie wyzlosliwic smile - pewnie moglam.

    Widzisz. To akurat rozumiem. Bo ja dokladnie na tym podlozu mam schize z Ex. Na tle dzieci. Cala reszta mnie nie interesuje. Zycze jej jak najlepiej - a najfajnie jakby znalazla sobie jakiegos chlopa i ulozyla sobei od nowa zycie...
    BARDZO, ale to BARDZO chce miec juz swoje pociechy... dwojke... a czuje, i z rozmow wynika, ze moj nm chce miec jedno i w zasadzie dlatego ze ja chce i ze to tak dopelni rodzine... Ja wiem ze moja schiza z ex to moj problem, postaram sie cos z tym zrobic. Ale tak jestem zazdrosna o to ze on ma z ex pociechy, a ja nie... i jak jest rozpoczecie roku i on idzie razem z dziecmi i ex swietowac, to tak skreca mnie w brzuchu, ze ja nie przezywam takich emocji, ze nie mam komu dac calusa i powiedziec trzymaj sie, przytulic, etc.

    > Czy zmien
    > ilabym, ze M i eksia sie kiedys zakochali, pobrali, spedzili X lat raze i maja
    > dziecko? Errrrmmm.... niech no sobie chwilke pomysle... Przykro mi bylo, bo chc
    > ialabym to samo powiedziec za 10 lat na urodzinowej imprezie naszego wspolnego
    > dzieciaka. Na ktora byloby zaproszone babsko jako starsza siostra i eksia orazj
    > jej przychowek, gdyby babsko ciagle sie kiecy trzymalo. Moze jestem taka stara
    > i nabralam dystansu do siebie i zycia, albo taka leniwa i nie chce mi sie juz
    > fochowac smile

    pozazdroscic w takim razie dystansu... szczerze to pisze...

    >ale uwazam, ze dopoki ktos/cos nie zagraza mnie/mojemu zwiazkowi/m
    > ojemy zyciu, zastanawianie sie czy moze mi zagrozic jest za duzym wysilkiem.
  • kittykitty 02.09.11, 20:51
    To może ja wsadzę swoje 5 groszy. Nie chcę usprawiedliwiać nikogo ale sama po sobie wiem, że czasem obsesja bierze się nie wiadomo skąd. Ja sama nie mam nic do naszej eksi, wcale mi nie przeszkadza ale za to mam gigantyczną i zupełnie nieuzasadnioną alergię na jedną z byłych kobiet mojego męża. Nie znam jej, nigdy nie widziałam na żywo a mój mąż wcale nie wspomina ich związku jako pasma szczęścia, ba, w zasadzie wcale go nie wspomina. Ale wiem, że byli ze sobą kilka lat, choć w kilku "rzutach" bo kilkakrotnie się rozstawali i wracali do siebie i wiem, że dwa razy jej się oświadczał a ona odrzucała te oświadczyny. Po niej mój mąż miał jeszcze jeden czy dwa dość krótkie związki. I nie znoszę jej tak, że na myśl o przypadkowym spotkaniu np. w galerii handlowej aż mnie boli żołądek. Staram się nie dopuszczać do siebie myśli, że od czasu do czasu mogą mieć ze sobą kontakt, choćby w formie smsu z życzeniami na święta... Dlaczego? Nie wiem. Za to wiem, że to zupełnie bez sensu. Ale i tak z satysfakcją myślę, że jestem już z moim mężem dłużej niż ona i to bez żadnych przerw smile.
  • trinity_2011 05.09.11, 10:28
    > To może ja wsadzę swoje 5 groszy. Nie chcę usprawiedliwiać nikogo ale sama po s
    > obie wiem, że czasem obsesja bierze się nie wiadomo skąd. Ja sama nie mam nic d
    > o naszej eksi, wcale mi nie przeszkadza ale za to mam gigantyczną i zupełnie ni
    > euzasadnioną alergię na jedną z byłych kobiet mojego męża. Nie znam jej, nigdy
    > nie widziałam na żywo a mój mąż wcale nie wspomina ich związku jako pasma szczę
    > ścia, ba, w zasadzie wcale go nie wspomina. Ale wiem, że byli ze sobą kilka lat
    > , choć w kilku "rzutach" bo kilkakrotnie się rozstawali i wracali do siebie i w
    > iem, że dwa razy jej się oświadczał a ona odrzucała te oświadczyny. Po niej mój
    > mąż miał jeszcze jeden czy dwa dość krótkie związki. I nie znoszę jej tak, że
    > na myśl o przypadkowym spotkaniu np. w galerii handlowej aż mnie boli żołądek.
    > Staram się nie dopuszczać do siebie myśli, że od czasu do czasu mogą mieć ze so
    > bą kontakt, choćby w formie smsu z życzeniami na święta... Dlaczego? Nie wiem.
    > Za to wiem, że to zupełnie bez sensu. Ale i tak z satysfakcją myślę, że jestem
    > już z moim mężem dłużej niż ona i to bez żadnych przerw smile.

    Cos w tym jest. Ja nie jestem zazdrosna o zadna inna kobiete mojego nm. A jak sam mowi jego pierwsz milosc byla dla niego wazniejsza nawet niz zona... zmarla niestety sad i nm mowil ze leczyl sie po niej bardzo dlugo... nawet jak byl w malzenstwie to wyjezdzal z domu i szukal gdzie jest pochowana... tesknil w jakims stopniu a nia...

    A z ex tak, ja mam schize, na tle dzieci. Sama ex nie jest zadna konkurentka dla mnie. Ale tak ma jedna "rzecz" ktorej ja nie mam z nm, mimo ze mamy wiele innych ktorych oni razem nie mieli: dzieci. Moze jakbysmy mieli wlasne, to by sie to wszystko ustabilizowalo...
  • ciociacesia 05.09.11, 10:56
    > ych ktorych oni razem nie mieli: dzieci. Moze jakbysmy mieli wlasne, to by sie
    > to wszystko ustabilizowalo...
    tak z pewnoscia. nie od dzis wiadomo ze jak zwiazek ma problemy to wciagniecie w ten bigos kolejnej osoby wszystko rozwiazuje i od razu robi sie sielsko i anielsko
    ze zacytuje klasyka:
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
    --
    z pustego gadania zostaje tylko pustka w środku
  • trinity_2011 05.09.11, 10:02
    glasscraft napisała:

    > Nie wiem, ale ja to nie umiem ze zrozumieniem calego watku czytac smile. Poza tym
    > z konmi kopie sie tylko w piatki przed poludniem, wiec stracilam zainteresowan
    > ie. Wazne, ze facet trinity bedzie robil co ona mu kaze i ze ma szlaban na kont
    > akty z eksia. I beda zyli dlugo i szczesliwie (do nastepnego postu, w ktorym tr
    > ini bedzie sie nas pytac, czy jak eksia chce zeby facet sie za swietego Mikolaj
    > a przebral i dal dzieciom prezenty to to jest chore, czy nie) tongue_out

    smieszne, ze az boki zrywac wink
  • trinity_2011 05.09.11, 10:31
    > Nie wiem, ale ja to nie umiem ze zrozumieniem calego watku czytac smile. Poza tym
    > z konmi kopie sie tylko w piatki przed poludniem, wiec stracilam zainteresowan
    > ie. Wazne, ze facet trinity bedzie robil co ona mu kaze i ze ma szlaban na kont
    > akty z eksia. I beda zyli dlugo i szczesliwie (do nastepnego postu, w ktorym tr
    > ini bedzie sie nas pytac, czy jak eksia chce zeby facet sie za swietego Mikolaj
    > a przebral i dal dzieciom prezenty to to jest chore, czy nie) tongue_out

    Ok, to z checia poslucham, poczytam, jak to jest u Ciebie. Co Twoj m robi dla dziezci/exi/w domu exi. Jaka czesc zycia dziela? Co wspolnie robia a czego nie. W co ty jestes zaangazowana. Podziel sie swoimi "best practice"... z checia poczytam...
  • trinity_2011 02.09.11, 10:56
    akceptuje istnienie ex (chociaz, tu musze bardziej popracowac) i dzieci przez mojego faceta, ale nie widze tego tak, zeby moj nm spedzacl z exia czas na zakupach do domu dla dzieci, na ciuszkach, meblach, etc.

    mamy swoj dom, w ktorym to wszystko zapewniamy dizeciom i zakupy do neigo robimy wspolnie - bez exi...

    jak ci pasuje chodzenie na zakupy z twoimi dwoma nexiami i zycie w haremie - powidzenia...
  • edw-ina 31.08.11, 18:37
    Miałam, bo już nie mam, kiedyś znajomego - jednego z kręgu nastu osób, z którymi wspólnie pracowaliśmy przy różnych dziwnych projektach. Wymagały one od nas często kilkutygodniowych wspólnych wyjazdów do zabitych dechami wiosek na krańcach PL, co w konsekwencji sprawiło, że paczka z nas zrobiła się naprawdę fajna. Regularnie spotykaliśmy się, zresztą robimy to do tej pory, zwykle w swoim gronie, bo tak to już jest, że jak wszyscy zawodowo robią to samo, to tematy dyskusji samoistnie schodzą na pracę. Ale do sedna: chłopak znalazł dziewczynę. Przyprowadził ją raz - no miło, poznaliśmy, fajnie. Później przyszła drugi, trzeci itd. nudziła się jak mops, raz nawet zasnęła na jakiejś ławce. Kiedy tylko ktoś chciał pogadać z jej facetem, od razu wcinała się przed niego i na każde: a pamiętasz jak nam rusztowanie poleciało..? - od razu opowiadała coś o nich. Jakby była wręcz zazdrosna o to, że ktoś z tym jej facetem mógł przeżyć cokolwiek, mogą się lubić, mieć jakąś wspólnotę. W końcu facet przestał się na tych spotkaniach pojawiać, utrzymywać kontakt z towarzystwem, w ogóle wsiąkł i roztopił się. Niedawno kumpel pisał mi, że spotkał go gdzieś. Jest właśnie w trakcie sprawy rozwodowej i leczy się psychiatrycznie. Ponoć stwierdził, że po kilku latach takiego związku, w którym jest na ciągłym cenzurowanym, musi się ze wszystkiego tłumaczyć, nie może dłużej z kimś pogadać, bo już jest scena, czuje się, jak ubezwłasnowolniony.
    Konkluzja: pozwalajmy ludziom wybierać i nie zaciskajmy wokół nich pętli, bo jak mówi stare przysłowie: im mocniej zaciśniesz pięść, tym więcej pisaku się z niej wysypie.
  • trinity_2011 01.09.11, 16:15
    > Konkluzja: pozwalajmy ludziom wybierać i nie zaciskajmy wokół nich pętli, bo ja
    > k mówi stare przysłowie: im mocniej zaciśniesz pięść, tym więcej pisaku się z n
    > iej wysypie.

    Masz racje... Nasz zwiazek na poczatku taki byl, ale niestety nie przetrwal taki...

    Pozniej zaczela sie faza zaciskania piesci - i to przez mojego faceta. Byla faza: nie chodz tak ubrana, nie siedz z tym, nie usmiechaj sie tak do facetow, nie zartuj z tym, nie spotykaj sie z ex, nie odpisuj na maile, wykasuj telefony ex, etc... Bylam zakochana i autentycznie "zwariowalam". Mowilam sobie kocham, ale "what the f...k?"...

    To jakos minelo - inaczej - wojna zostala zazegnana pokojem. Czesc nm przyjal - po prostu, czesc ja zmienilam - np. te kontakty z moimi ex. Nadal ich nie mam.

    A pozniej sie zaczela faza zblizania nm i exia i ja zaczelam wariowac i kontrolowac.
    I mam nadzieje, ze to wkrotce sie uspokoi. Po to chodze na terapie. Wiem, ze to nie dobrze i NIGDY, przenigdy nie chcialabym zeby trwalo dalej...
  • edw-ina 01.09.11, 18:20
    Tak na przyszłość - nie zgadzaj się na to, by ktoś ci mówił, jak masz się zachowywać, co robić. To niszczy poczucie własnej wartości i podporządkowuje cię innej osobie. Wiem, że zakochanie sprawia, że robimy masę głupich rzeczy, wplątujemy się w durne sytuacje. Ale już jesteś w nieco innej sytuacji i sprzeciwiaj się, kiedy ktoś chce cię ograniczyć. Też musiałam się tego nauczyć i strasznie się cieszę, że to do mnie dotarło: mam prawo być, jaka chcę.
  • trinity_2011 02.09.11, 10:37
    > Tak na przyszłość - nie zgadzaj się na to, by ktoś ci mówił, jak masz się zacho
    > wywać, co robić. To niszczy poczucie własnej wartości i podporządkowuje cię inn
    > ej osobie. Wiem, że zakochanie sprawia, że robimy masę głupich rzeczy, wplątuje
    > my się w durne sytuacje. Ale już jesteś w nieco innej sytuacji i sprzeciwiaj si
    > ę, kiedy ktoś chce cię ograniczyć. Też musiałam się tego nauczyć i strasznie si
    > ę cieszę, że to do mnie dotarło: mam prawo być, jaka chcę.

    Racja. Niesamowita jest siła uczuć, bo ja to wszystko wiedziała wcześniej i po różnych innych doświadczeniach powiedziałam sobie, ze nie dam się ograniczać, a jednak... pozwoliłam na to...
    Nic, fakt - trzeba pamiętać, że trzeba pozostać sobą...


  • rybkka24 01.09.11, 09:28
    musisz się czuć baaardzo niepewnie w tym związku.
    i cały czas walczysz o pozycję z eks.czujesz się tzw.wątkiem pobocznym w życiu nm-a i każda sytuacja potrafi urosnąć do rangi dramatu....
    właściwie to wasz związek który powinien obracać się wokół was, waszych planów i waszego czasu obraca się chyba ostatnio głównie wokół sytuacji nm-a, jego dzieci i TEJ eks, której chyba nie możesz wybaczyć że spełnia taką rolę w życiu Twojego faceta.....
    cóż teoretycznie to Twój problem z którym musisz sobie poradzić praktycznie masz faceta i to jego sytuacja powoduje spięcia więc powinien jakoś cię wesprzeć choćby przez rozmowę zrozumienie, krytyka i walka to najgorsza opcja..w praktyce też faceci nie pojmują mentalnie niektórych aspektów życia w takim związku.
    czy często jeździcie razem i macie sytuację gdzie jesteście w 3-kę z eks.bo jeżeli nie to facet mógł po prostu przygotowywać teren.może daj jemu/wam czas na unormowanie sytuacji gdzie jesteście wszyscy razem.
    jeżeli po którymś spotkaniu on specjalnie informuje eks że będzie z Tobą to dziwne w końcu jesteście razem i ona musi się liczyć że on przyjedzie z Tobą lub bez Ciebie ale to już chyba nie powinno mieć znaczenia.
    u mnie na samym początku nm bał się zabierać w miejsca gdzie jest eks bo bał się że eks będzie się awanturować...potem przez kilka razy oboje mieliśmy pietra jak mieliśmy się z nią spotkać bo nie chciało nam się z nią szarpać a jakoś trzeba było dziecko wziąć.
    ale okazało się że moja osoba podziałała na nią otrzeźwiająco bo zachowuje się chłodno-poprawnie.
    myślę że powinnaś się skupić na sobie i waszym związku i nie wnikać w relację nm-a z byłą.
    ja bardziej bym się wkurzyła że jadę gdzieś z nm-em jesteśmy umówieni a eks rzuca hasło buty kupuję a nm jak piesek na gwizdnięcie leci bo cytuję

    "bo
    > co on teraz ma odpisać exi, że to przeze mnie nie można tych butów zmierzyć?"

    nie bo jesteśmy umówieni z kimś, bo mamy plany które nie zawierały kupna butów i na "buty"to on może umówić się kiedy indziej lub możemy po nie iść razem i umówić się kiedy.
    osobiście jestem przeczulona na takie akcje pstryknę palcem i facet leci.i znowuż u mnie wszystko musi być względnie zaplanowane.spontany się zdarzają ale bez przesady.
    jak dla mnie Twój nm nie uwzględnia Ciebie w wielu kwestiach po prostu.
    przedkłada miłe stosunki z eks nad dobro związku.
    obgadajcie wspólnie co wg Ciebie jest dopuszczalne w miłych kontaktach z eks a co to znaczy dla nm-a i wypośrodkujcie.straszny chyba macie bałagan.
  • rybkka24 01.09.11, 09:33
    nm ma straszny bałagan w głowie zachowuje się pt.chciałbym się rozwieźć ale chciałbym mieć pełną rodzinę.ale pełnej rodziny to on już nie ma.za to ma związek.jeszcze.
  • trinity_2011 01.09.11, 16:08
    > nm ma straszny bałagan w głowie zachowuje się pt.chciałbym się rozwieźć ale ch
    > ciałbym mieć pełną rodzinę.ale pełnej rodziny to on już nie ma.za to ma związek
    > .jeszcze.

    O to to... ja dokladnie to samo czuje, dokladnie dlatego wielokrotnie zachowuje sie jak "swiruska" bedac zazdrosna... Bo nm daje mi wlasnie takie sygnaly... Nie zwariowalam, on naprawde z nia zaczal nawiazywac dziwne stosunki. Jak mowil TAK na kazda prosbe EX, exia mogla nawet sobie cos zaczac wyobrazac... Moze wlasnie tez dlatego tak sie wsciekla, jak NM odmowil jej kolejnej przyslugi...
  • rybkka24 01.09.11, 16:54
    są chyba tacy faceci wychowani mega tradycyjnie i konserwatywnie pt.żona, dzieci, normalny dom praca itp.jak im się to sypnie (trinity czemu Twój facet się rozwiódł??) w moim przypadku eks nieźle się "postarała" żeby wszystko rozpieprzyć to czują się w jakimś matrixie. układ w ich głowie przestał działać i oni czują się jak dzieci we mgle (Ja tak to widzę) nie wiedzą już co jest dla dobra dziecka a co już jest przegięciem chcą maksymalnie ułatwić dziecku życie w tym układzie równocześnie rozwalając związek obecny i podkładając się ex która albo to wykorzystuje albo sobie jakieś nadzieje i roszczenia robi.gubią się/ szamoczą/ pomiędzy wyrzutami sumienia uczuciem porażki a nowym życiem.
    nie wiem brak tu jakiegoś kręgosłupa życiowego.tacy rozmemłani ci goście.jak widzę jakie tragedie wychodzą z tych rozbitych rodzin i jak się później można miotać to deklaruję miłość i małżeństwo aż po gróbsmile
  • trinity_2011 01.09.11, 16:47
    > musisz się czuć baaardzo niepewnie w tym związku.
    > i cały czas walczysz o pozycję z eks.czujesz się tzw.wątkiem pobocznym w życiu
    > nm-a i każda sytuacja potrafi urosnąć do rangi dramatu....

    Niestety tak sad

    > właściwie to wasz związek który powinien obracać się wokół was, waszych planów
    > i waszego czasu obraca się chyba ostatnio głównie wokół sytuacji nm-a, jego dzi
    > eci i TEJ eks, której chyba nie możesz wybaczyć że spełnia taką rolę w życiu Tw
    > ojego faceta.....

    W dużej mierze. Na szczescie jestesmy ludzmi aktywnymi i tez odrywamy sie czasami, ale to chyba ostatnio bardziej anwet wlasnie ucieczka sie stala niz sama przyjemnosc.

    > cóż teoretycznie to Twój problem z którym musisz sobie poradzić praktycznie mas
    > z faceta i to jego sytuacja powoduje spięcia więc powinien jakoś cię wesprzeć c
    > hoćby przez rozmowę zrozumienie, krytyka i walka to najgorsza opcja..

    Moj facet by moze mi chcial pogadac i mysle ze mnie rozumie. Tylko raz, ze ja na niego od razu naskakuje, a on nie potrafi nic z tym zrobic, oprocz powiedzienia - rozumiem ze ci z tym zle... przykro mi...
    Jak pisalam - tutaj wiem ze to ja powinnam sie zmienic. Rozmawiac, byc spokojniejsza, nie napierac, poszanowac jego historie...

    >w praktyce
    > też faceci nie pojmują mentalnie niektórych aspektów życia w takim związku.

    jak pisalas dalej; moj facet chce miec i cala rodzine i nowa rodzine... sam chyba sie w tym glubi... a ja mu nie pomagam w tym...

    > czy często jeździcie razem i macie sytuację gdzie jesteście w 3-kę z eks.bo jeż
    > eli nie to facet mógł po prostu przygotowywać teren.może daj jemu/wam czas na u
    > normowanie sytuacji gdzie jesteście wszyscy razem.

    moze... raz bylismy na jednej sali z exia... nigdy z nia nie zostalam sobie przedstawiona... takze nie mialysmy kontaktow... dotychczas stosowalam strategie, ze ona jest na boku i tyle - nie chce z nia sie widziec, spotykac, byc przy niej... nm mnei raczej namawial, ze jak mam leki, to moze powinnismy razem spotykac sie, ze on z checia to zorganizuje... to ja to raczej odpychalam... chyba czulam, ze wtedy bylabym 5 kolem u wozu... sama nie wiem... ale poki co nie zdecydowalam sie na wspolne spotykania...

    > jeżeli po którymś spotkaniu on specjalnie informuje eks że będzie z Tobą to dzi
    > wne w końcu jesteście razem i ona musi się liczyć że on przyjedzie z Tobą lub b
    > ez Ciebie ale to już chyba nie powinno mieć znaczenia.

    j.w

    > myślę że powinnaś się skupić na sobie i waszym związku i nie wnikać w relację n
    > m-a z byłą.

    masz racje

    > ja bardziej bym się wkurzyła że jadę gdzieś z nm-em jesteśmy umówieni a eks rzu
    > ca hasło buty kupuję a nm jak piesek na gwizdnięcie leci bo cytuję

    I jak zwykle tutaj jest mase ale... No bo przeciez glownym powodem bylo jechanie po paszporty ktorych NM zapomniaal, a to exia przy okazji dodala do tego buty... wiec NM czul sie niejako w obowiazku ze powinnien sie zgodzic, bo czemu nie? bo jak mozna odmowiac?

    > nie bo jesteśmy umówieni z kimś, bo mamy plany które nie zawierały kupna butów
    > i na "buty"to on może umówić się kiedy indziej lub możemy po nie iść razem i um
    > ówić się kiedy.

    No widzisz...moj nm sie wtedy wsiekl, bo on uwazal, ze nam to nie koloduje z niczym i 15 minut nas nie zbawi, a buty sa dla dziecka i w ogole to on ex kiedys prosil o te buty i moze one by sie na bornholm na rowery przydaly... (po prostu milion argumentow) I moim zdaniem to wszystko byly podchody exi, zeby z nim na te zakupy pojsc. I dopiero teraz mnie rybka24 natchnela, ze jak NM wyslal tego SMS, to exia zrezygnowala z przekazania paszportow pod centrum handlowym i kupowania butow... O kurde...dopiero teraz do mnie to dotarlo...

    > jak dla mnie Twój nm nie uwzględnia Ciebie w wielu kwestiach po prostu.
    > przedkłada miłe stosunki z eks nad dobro związku.
    > obgadajcie wspólnie co wg Ciebie jest dopuszczalne w miłych kontaktach z eks a
    > co to znaczy dla nm-a i wypośrodkujcie.straszny chyba macie bałagan.

    Dokladnie... wlasnie o to chodzi... teraz to widze, ze DAL sie wciagnac exi...
  • 13monique_n 01.09.11, 09:52
    Na razie nie czytałam innych odpowiedzi, tylko napiszę, co mi przyszło do głowy.

    Ja bym to odebrała dobrze, coś w rodzaju komunikatu skierowanego do Eksi - bądź punktualna, bo mój czas możesz lekceważyć, ale są jeszcze inni ludzie. Zwłaszcza, jeśli Twój chłop nie bardzo potrafi "na własny rachunek" zachować się asertywnie wobec Eks.
    --
    Wielbię mojego ukochanego męża - The Day 05.03.2011
    www.adwokat-deren.pl/index.html
  • altz 02.09.11, 15:35
    Ja bym machnął na to ręką. Mam poważniejsze problemy z eksem i dziećmi Partnerki.
    Biorę na wstrzymanie, nie wymyślam swoich interpretacji, wolę się zapytać.
    Warto wiedzieć, pomimo że, byłym nic do tego, jest wtedy spokojniej wszystkim. Piszę się, że dzieci powinny mieć przewidywalne sytuacje, a dlaczego dorośli nie mieliby tak mieć?
  • malpa_w_amarantowym 03.09.11, 10:16
    Nie widzę potrzeby informowania eksi o moim pojawieniu się i dramatu bym z tego nie robiła na pewno, co najwyżej wielkie oczy, a z nich bijące pytanie "po kiego?". Idąc do niej do domu owszem, wypadało by. Podobnie jak nie wyobrażam sobie informowania w podobnej sytuacji mojego eksa, że przyjdę z mężem i informowania mnie przez eksa, ze zjawi się z kochanką, babcią czy hipopotamem.

    Co do zakupów widzę możliwość robienia ich wspólnie, ale nie widze takiej potrzeby jak dotąd. Kiedy eks coś kupuje dzieciom albo daje kasę żebym ja kupiła jeśli wiem lepiej co i jakie potrzeba, albo bierze dziecko i sam kupuje. Podobnie u mojego M.
    Pamiętam też z własnego doświadczenia jako dziecko rozwiedzionych rodziców, że kiedy rodzice mieli etap takiej zażyłości pt. wspólne zakupy, odwiedziny na koloniach, proszone obiadki, byłam święcie przekonana, że do siebie wrócą. Jasny komunikat, że nie ma takiej możliwości był dla mnie gorszym przeżyciem niż samo ich rozstanie, bo tego z racji wieku nie pamiętałam.
  • trinity_2011 05.09.11, 09:20
    > Nie widzę potrzeby informowania eksi o moim pojawieniu się i dramatu bym z tego
    > nie robiła na pewno, co najwyżej wielkie oczy, a z nich bijące pytanie "po kie
    > go?".

    No to mniej więcej o to mi chodzi... Nie mówię, że mam robić dramat, ale dokładnie "po kiego"...
    I dziwna historia wczoraj, odwozimy dzieci pod to samo centrum handlowe i nm nie informuje exi ze będziemy razem...

    >Idąc do niej do domu owszem, wypadało by.

    To tak...

    > Co do zakupów widzę możliwość robienia ich wspólnie, ale nie widze takiej potrz
    > eby jak dotąd. Kiedy eks coś kupuje dzieciom albo daje kasę żebym ja kupiła jeś
    > li wiem lepiej co i jakie potrzeba, albo bierze dziecko i sam kupuje. Podobnie
    > u mojego M.

    Uffff... a juz mysklalam, ze wszyscy maja takie haremowe uklady... ulżylo mi...

    > Pamiętam też z własnego doświadczenia jako dziecko rozwiedzionych rodziców, że
    > kiedy rodzice mieli etap takiej zażyłości pt. wspólne zakupy, odwiedziny na kol
    > oniach, proszone obiadki, byłam święcie przekonana, że do siebie wrócą. Jasny k
    > omunikat, że nie ma takiej możliwości był dla mnie gorszym przeżyciem niż samo
    > ich rozstanie, bo tego z racji wieku nie pamiętałam.

    No dokladnie. O tym tez myslalam. Dzieci zaczynaja sobie wtedy cos wyobrazac. Pojawiaja sie pytania, a moze z mama na wakacje albo spacer pojdziemy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.