Ex spakowała dziś Juniora do ojca...
czyli do nas,
bez konsultacji, bez omówienia w czym problem,
zasugerowałam mężowi, żeby porozmawiał, dowiedział się w czym problem,
w moim przekonaniu nie powinno się robić takich rewolucji bez pomocy psychologicznej,
zaczyna się chaos, brak przewidywalności, manipulowanie, uprzedmiotowienie dziecka,
mąż zastał taki stan: chłopczyk spakowany, jego mama obok - chce żeby zobaczył, jak jest u ojca
oczywiście wiadomo, że Młody u nas nie wytrzyma długo, jego mama też zatęskni, wrócą do siebie, będzie kolejny kryzys i powielenie schematu....?
Mnóstwo pytań mi się ciśnie na usta
ale tak naprawdę, to jestem strasznie przerażona
Zastanawiam, się czy mama Juniora jest stabilna emocjonalnie
Tu potrzebny jest fachowiec, mediator, terapeuta, co mam zrobić?