Macochy z Legnicy spotkajmy się :)
Witam Macochy z Legnicy.
Od dawna chodzi mi to po głowie.Czy mieszkają w Legnicy Macochy które chciałyby się spotkać?Pogadać przy kawie i cieście o rozterkach dnia codziennego.Razem raźniej:)
Jestem macochą od 2 lat,od roku żoną.Mój mąż ma 2 chłopców 8 i 11 lat z poprzedniego małżeństwa. Widujemy ich co 2 weekend i co drugą środę i czwartek.Po 2 latach mogę stwierdzić,że życie w rodzinie patchworkowej wymaga dużej pracy ,ogromnej cierpliwości i umiejętności zdystansowania się do "umilania "życia przez eks.Co nie zawsze się udaje.Pierwszy rok był bardzo trudny dla mnie ,ale dla pozostałej części naszej rodziny pewnie też.Dziękować Bogu dzieci mnie w pełni zaakceptowały,przez co eks jeszcze bardziej mnie nienawidzi.Jej problem :).Do dziś nie mogę zrozumieć jej toku myślenia.Wmawiając dzieciom totalne bzdury na nasz temat,oczerniając ich ojca,robiąc im wodę z mózgu ,jest święcie przekonana ,że robi to dla ich najwyższego dobra.Utrudnianie kontaktów to był jej chleb powszedni.Ręce opadają.Nie wymagam ,by była mi wdzięczna za to ,że nie odgrywam się na jej dzieciach za jej durne zachowanie,ale mogłaby się pogryźć po języku.Z mężem mogę o wszystkim pogadać,jednak czasami wolałabym popsioczyć z koleżankami z podobnego otoczenia.Jednak takich nie mam.
Czy Wy też macie ,miałyście podobnie,jak sobie radzicie?
Dziewczyny z Legnicy ,piszcie ,spotkajmy się ,może w styczniu,a może po świętach?Będzie co opowiadać,jak udało się spędzić rodzinnie święta...
Pozdrawiam
--
Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ