Z miłości, czy dla wygody?
Witam. Jestem ciekawa, czy Wasi panowie są z Wami z miłości, czy dla wygody. To samo pytanie (coraz częściej) zadaję samej sobie - niestety nie potrafię jeszcze udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi… Jestem kobietą niezależną, bezdzietną, zarabiającą na siebie. Z moim partnerem mieszkam od roku, praktycznie od samego początku bardzo pilnuje, bym RÓWNO partycypowała we wszystkich kosztach utrzymania (mieszkanie, media, jedzenie) mimo, że jego dziecko jest u niego bardzo często i choćby przez wzgląd na to, to on powinien ponosić większe opłaty. Gdy poznaliśmy się powiedział, że jest ojcem 6-letniej dziewczynki i że widuje się z nią co drugi weekend, w rzeczywistości okazało się, że oprócz tych weekendów były Święta Wielkanocne do długiego weekendu majowego włącznie, długi weekend czerwcowy, listopadowy, miesiąc wakacji, a teraz miał ją od Bożego Narodzenia po nowy rok. Mojemu partnerowi nie zdarzyło się zaproponować mi, że weźmie kilka dni wolnych i gdzieś ze mną wyjedzie, za to bez problemu znajduje czas dla swojego dziecka. Szczerze mówiąc mam powoli dość wysłuchiwania, że mamy siebie na co dzień i że on jest ojcem. Łapię się na myśli, że jestem dla niego wygodnym układem, bo ma babę w domu, która nie dość, że dołoży się do rachunków to na dodatek zajmie się jego dzieckiem. Brak mi poczucia, że chce zrobić coś tylko dla mnie/dla nas. Boli mnie, że muszę prosić o parę wolnych dni, że taka potrzeba wspólnie spędzanego czasu nie wypływa z jego serca. Zadaję sobie pytanie, dlaczego jego eks ma mieć lepiej ode mnie? Mój partner płaci na dziecko alimenty, dodatkowo kupuje jej ubranka i zabawki, 1/3 roku mała spędziła u niego, dzięki czemu eks dostała w prezencie wszystkie długie weekendy – czas dla siebie i swojego nowego ukochanego. A co ze mną? Czy nie zasługuję na uwagę, na atencję, na zainteresowanie? Czy Wasi partnerzy, drogie Panie, zachowują się podobnie? Czy to jest typowe dla rozwodnika z dzieckiem (dziecko przy matce), czy może to mnie trafił się taki dziwny egzemplarz? Jak to jest w Waszym przypadku: czujecie się kochane, macie dowody na to, że Wasz mężczyzna chce i potrafi tak poukładać sprawy, byście były zadowolone, czy może zawsze, bezwzględnie na pierwszym miejscu stawia swoje dziecko?