Dodaj do ulubionych

Granice absurdu czyli do czego są zdolne Ex? 2

05.03.12, 10:56
Witam
Rozpoczynam 2 cześć wątku ku pokrzepieniu serc smile
W sobotę późnym wieczorem zadzwoniła "nasza" exia z informacją, że źle się czuje i chce aby NM w niedziele zajął się dziećmi.
Sytuacja zdawać by się mogła normalna, dodam jednak iż pasierbiątka to: jedno w gimnazjum a drugie od o 18 urodzinach już dawno zapomniało smile
PS.
Do braktalentu: tatuś oczywiście nie olał "dzieci" i wywiązał się z obowiązku smile

Edytor zaawansowany
  • braktalentu 05.03.12, 11:33
    Tzn? Co konkretnie zrobił tatuś w ramach zaopiekowania się nastolatkami? I co na to dzieci?
  • takchce83 05.03.12, 12:13
    Czyli jak dziecko ma 18 lat to ojciec jest zwolniony z opieki? Nie wiem dla mnie to wcale nie jest dziwne.Cyba , że uważasz jak swego czasu tu pisująca m-m-m ,że jak pasierb kończy 18 lat to ojciec jest już zwolniony z obowiązków względem syna.
  • edw-ina 05.03.12, 12:26
    kobieto, zastanów się co wypisujesz. Kiedy dziecko ma 18 lat samo może wejść w związek małżeński i zostać rodzicem i raczej nie trzeba zapewniać mu opieki, kiedy mamusia się przeziębi. Bo takie dziecię już całkiem spokojnie sobie ze wszystkim powinno poradzić. A jeśli nie radzi, to znaczy, że było nieudolnie wychowywane.
  • braktalentu 05.03.12, 12:50
    A jednak w społecznym odbiorze 18 latka w ciąży to jeszcze dziecko, a związkom zawartym w podobnym przedziale wiekowym nie wróży się świetlanej przyszłości. 18 latkowie nieczęsto są samodzielni pod względem materialnym, a i emocjonalnie to raczej początek drogi niż kres.
    Oczywiście prośba o zapewnienie opieki w postaci nadzoru nad pełnosprawnym, pełnoletnim dzieckiem jest raczej zaskakujące, ale już w przypadku gimnazjalisty wydaje się całkiem uzasadniona. Warto tu również zwrócić uwagę, że zaopiekowanie się dzieckiem to także udzielenie Mu wsparcia emocjonalnego. Ex zadzwoniła z prośbą o zaopiekowanie się dziećmi w związku z jej złym samopoczuciem, ale informacji czy chodzi o przeziębienie, czy wizytę u onkologa nie mamy.
    Wreszcie rzecz całkiem prozaiczna: złe samopoczucie to również kac (także ten dopiero planowany). Obecność słuchającego muzyki 18 latka i niedzielna wizyta kolegów szkolnych gimnazjalisty jest w takiej sytuacji więcej niż bolesna. Zwrócenie się w takich okolicznościach do ojca o przejęcie dzieci pod opiekę w swoim miejscu zamieszkania jest absolutnie uzasadniona bez względu na wiek latorośli.

    Ciekawe, że mnie nie przyszło do głowy, że konieczność zaopiekowania się 18 latkiem może wynikać z nieudolności wychowawczej rodziców dzieci. Myślisz, że ojciec rzeczonych dzieci dał ciała?
  • edw-ina 05.03.12, 12:58
    nie, nie sądzę, że ojciec rzeczonych dał ciała. Za to coraz bardziej bawi mnie krucjata, jaką przedsięwzięłaś.
  • truskawka-00 05.03.12, 13:06
    edw-ina napisała:
    Za to coraz bardziej bawi mnie
    > krucjata, jaką przedsięwzięłaś.

    Ee, naprawdę Cię bawi? Mnie bawiła przez pierwszych 10 postów kiedy miałam nadzieję na obiektywizm (którego nie przeczę, nam czasem na pewno brakuje), że raz kogoś zgani raz poprze, teraz staje się to nudne, bo nie bardzo wiem co trzeba by było za przykład podać żeby braktalentu przyznała kiedykolwiek rację jakiemuś ojcu...
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • edw-ina 05.03.12, 13:08
    bawi mnie o tyle, że przypomina mi badanie czarownicy przez święte officjum: utopiła się, znaczy nie była czarownicą, wypłynęła - czarownica, więc ją utopimy smile
  • truskawka-00 05.03.12, 13:17
    edw-ina napisała:

    > bawi mnie o tyle, że przypomina mi badanie czarownicy przez święte officjum: ut
    > opiła się, znaczy nie była czarownicą, wypłynęła - czarownica, więc ją utopimy
    > smile

    smile) Coś w tym jest smile)
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • optymist75 05.03.12, 13:38
    Oj,nie ma nad czym deliberyzować Siostrysmilesmilesmile
    Jednymi nastolatkami trzeba opiekować się do 30tki,a inne dawno już się wyprowadziły z domku i nieźle sobie radzą.

    A wracając do tematu .Jak udowodnić przed sądem,że dzieci zabieramy do kina,cyrku,muzeum etc? Wniesienie aktówki z biletami wstępów,zdjęciami nie daje nic. Sąd pozostaje niewzruszony,a szanowna ex w wystąpieniu podaje,że dzieci do kina nie chodzą z ojcem,a bilety pozbieraliśmy pod kinemsmile
    Jakieś pomysły?

    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • glasscraft 05.03.12, 13:47
    Poprosic dzieci o pisemne potwierdzenie, ze tego i tego dnia byly w kinie i krotki opis filmu?
    Zrobienie zdjecia dziecka stojacego w sali kinowej i trzymajacego biley w rece?
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • edw-ina 05.03.12, 13:51
    I gazetę z odpowiedniego dnia!!!!! Na wszelki wypadek weźcie też dane osób, które siedziały obok was na sali kinowej, by móc potwierdzić waszą wersję smile Normalnie niektóre absurdy zwalają z nóg....... Równie dobrze można się tłumaczyć, dlaczego się nie ma garbu!
  • glasscraft 05.03.12, 13:54
    Psiakosc! Zapomnialam o gazecie!
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • pianino123 05.03.12, 13:57
    W naszym przypadku zdało egzamin zabieranie na różne wyjścia zaprzyjaźnionych dzieci.
    Rodzice (a nawet "tylko" ich pisemne oświadczenia) tych dzieci byli wystarczającymi świadkami.


    Jak udowodnić przed sądem,że dzieci zabieramy do kina,cyr
    > ku,muzeum etc? Wniesienie aktówki z biletami wstępów,zdjęciami nie daje nic. Są
    > d pozostaje niewzruszony,a szanowna ex w wystąpieniu podaje,że dzieci do kina n
    > ie chodzą z ojcem,a bilety pozbieraliśmy pod kinemsmile
    > Jakieś pomysły?
    >
  • optymist75 05.03.12, 14:09
    A myślałam,że tylko dla nas paranoja i totalny absurd...
    Robienie zdjęć nie wnosi nic do sprawy.Sędzia obejrzała,podniosła wzrok i powiedziała"będzie pan musiał zrezygnować z tych przyjemności ,matce podwyżka się należy.uncertain
    I nie pójdziemy już nigdy na film rysunkowy?sad(( Chyba się załamię
    Jakoś nie zauważyła,że robi dzieciom pod górę,nie ojcu.


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • braktalentu 05.03.12, 17:21
    Jak nie wiadomo o co chodzi to już wiadomo.
    A ja naiwna naprawdę myślałam, że o kontakty, dobro dziecka, miłość, odpowiedzialność, itp.


  • optymist75 05.03.12, 17:43
    braktalentu napisała:

    > Jak nie wiadomo o co chodzi to już wiadomo.
    > A ja naiwna naprawdę myślałam, że o kontakty, dobro dziecka, miłość, odpowiedzi
    > alność, itp.
    >
    Zawsze chodzi o to by matki było na wierzchu,wiesz?!
    I choćby stawać na rzęsach,to ojciec będzie na straconej pozycji,bo w tym kraju mamuśki mają cholerną rację...

    Ale my dalej będziemy kochać naszych chłopaków,będzie biednie,ale razem smile
    Mam nadzieję ,że młody zrozumie co dostanie na komunię.I nie będzie to wymarzony laptop kupiony przez tatusia tylko dużo miłości i spacer po parku smile
    A jego mamusia w końcu będzie mogła pierwszy raz w życiu prawdę powiedzieć,że jej nieudolny ex dał ciała ,bo nie kupił dziecku tego co ona mu wymyśliła.
    Bo jej nie chodzi o dobro dzieci.Całym swym postępowaniem udowadnia to wszem i wobec.
    Chodzi o to czyje na wierzchu!!!



    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • kowalka33 06.03.12, 08:05
    Brak talentu-bijesz się z koniem...parę lat temu pisała tu kupa fajnych macoch (i też miały swoje problemy ) ale nie było radosnych wątków pt jaka ta EX głupia, podła, brudas, puszczalska , pazerna...Aż dziw bierze że ci wasi faceci wiązali się z taka patologią , chyba byli ślepi. Wychowanie własnego dziecka nie polega na atrakcjach, typu basen czy kino co drugi dzień, wychowanie to wywiadówki, pomoc przy lekcjach , spacer czy gra w piłkę w parku. Ale o takich aktywnościach jakoś tu cisza....I nie piszcie że ex nie pozwala , to już nie te czasy że kobiety były wszechwładne w sądach, sensownemu ojcu niewiele można zabronić , nikt mu nie zabroni chodzić do szkoły i pytać się o własne dziecko , jak nie ma kasy za dużo to wozić na zajęcia do domu kultury (no ale wtedy się okazuje że przecież misio pracuje na alimenty dla pazernej exi). Czy osiemnastolatek potrzebuje opieki ojca, tak choć w inny sposób, może ex żle się czuła , może chciała sie pozbyć dzieci w domu-miała prawo. czego potrzebuje nastolatek a chociażby pomocy i dopilnowania w nauce przed maturą ....
  • truskawka-00 06.03.12, 10:05
    kowalka33 napisała:

    > Brak talentu-bijesz się z koniem...parę lat temu pisała tu kupa fajnych macoch
    > (i też miały swoje problemy ) ale nie było radosnych wątków pt jaka ta EX głupi
    > a, podła, brudas, puszczalska , pazerna...Aż dziw bierze że ci wasi faceci wiąz
    > ali się z taka patologią , chyba byli ślepi. Wychowanie własnego dziecka nie po
    > lega na atrakcjach, typu basen czy kino co drugi dzień, wychowanie to wywiadówk
    > i, pomoc przy lekcjach , spacer czy gra w piłkę w parku. Ale o takich aktywnośc
    > iach jakoś tu cisza....I nie piszcie że ex nie pozwala , to już nie te czasy że
    > kobiety były wszechwładne w sądach, sensownemu ojcu niewiele można zabronić ,
    > nikt mu nie zabroni chodzić do szkoły i pytać się o własne dziecko , jak nie ma
    > kasy za dużo to wozić na zajęcia do domu kultury

    Problemy są różne i każdy ma ich bez liku. Uczepiłyście się 2 wątków, które faktycznie poświęciłyśmy sobie żeby pomarudzić - nie wierzę, że nigdy Wam się to nie zdarza, nie tylko na Ex, na życie, na szefa, na autobus który się spóźnił. Czy jest w tym coś złego? Poza tym piszemy o wielu sprawach, także o wywiadówkach, zajęciach, warsztatach - nie wiem jakim cudem te rzeczy Ci umknęły?
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • jak.z.nut 07.03.12, 10:15
    Zgadzam się z każdym słowem.
  • jak.z.nut 07.03.12, 10:13
    No bo się należy...pamiętam z poprzedniego wątku, że na dwójkę dzieci dostaje dość marne alimenty
  • lolcia-81 05.03.12, 14:03
    optymist75, a w kinie faktury imiennej ci nie wystawią ?
    jedyny uznany przez sad sposób smile

    chyba ze eksia powie ze kupujecie bilety i złoźliwie ich nie wykorzystujecie tongue_out
  • truskawka-00 05.03.12, 14:05
    lolcia-81 napisała:

    > chyba ze eksia powie ze kupujecie bilety i złoźliwie ich nie wykorzystujecie tongue_out

    Albo że z innym dzieckiem poszli smile)
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • truskawka-00 05.03.12, 14:05
    optymist75 napisała:

    > A wracając do tematu .Jak udowodnić przed sądem,że dzieci zabieramy do kina,cyr
    > ku,muzeum etc? Wniesienie aktówki z biletami wstępów,zdjęciami nie daje nic. Są
    > d pozostaje niewzruszony,a szanowna ex w wystąpieniu podaje,że dzieci do kina n
    > ie chodzą z ojcem,a bilety pozbieraliśmy pod kinemsmile
    > Jakieś pomysły?
    >
    Oj tam, my zabieramy młodego do kina, do teatru, na warsztaty plastyczne/muzyczne, wystawy interaktywne i niczego nie musimy udowadniać, bo usłyszeliśmy, że to pewnie dlatego tam chodzimy, bo nie umiemy sami się dzieckiem w domu zająć big_grinDD

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • edw-ina 05.03.12, 14:10
    spox, mi wiele lat temu dostało się za to, że zabraliśmy chłopaków do muzeum wojska PL i opowiadałam o rycerzach, sposobach prowadzenia wojen itp. Po czym okazało się, że zawalamy chłopakom głowy jakimiś polskimi dyrdymałami smile smile smile
  • optymist75 05.03.12, 14:16
    A gdy M zaproponował,że zapisze dzieci na samoobronę usłyszał;"nie będziesz moich dzieci na morderców wychowywał!"
    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • edw-ina 05.03.12, 14:22
    smile u nas ogólnie nie było problemów. Kłopot sprawiały tylko tematy związane z Polską. Ex związana była wówczas z facetem, który nie pozwalał w domu mówić po polsku, nie uznawał polskich tradycji i ex wpadła w tak antypolski nastrój (co przenosiła na chłopaków), że nie mogli nawet nosić koszulek reprezentacji PL, które bardzo chcieli dostać.
  • optymist75 05.03.12, 14:24
    edw-ina napisała:

    > smile u nas ogólnie nie było problemów. Kłopot sprawiały tylko tematy związane z P
    > olską. Ex związana była wówczas z facetem, który nie pozwalał w domu mówić po p
    > olsku, nie uznawał polskich tradycji i ex wpadła w tak antypolski nastrój (co p
    > rzenosiła na chłopaków), że nie mogli nawet nosić koszulek reprezentacji PL, kt
    > óre bardzo chcieli dostać.

    Wszystko dla dobra swych pociechsmile
    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • optymist75 05.03.12, 14:14
    truskawka-00 napisała:
    > Oj tam, my zabieramy młodego do kina, do teatru, na warsztaty plastyczne/muzycz
    > ne, wystawy interaktywne i niczego nie musimy udowadniać, bo usłyszeliśmy, że t
    > o pewnie dlatego tam chodzimy, bo nie umiemy sami się dzieckiem w domu zająć big_grin
    > DD
    >

    Jezuuuuu
    Wyprawiliśmy młodemu urodziny w aquaparku,potem zoo ,tort itd.
    Gdy pochwalił się mamusi przez telefon usłyszał;"e tam taki prezent,pewnie dorośli chcieli popływać i pooglądać zwierzęta.Jak wrócisz wyprawię ci prawdziwe urodziny."
    Przy następnej wizycie pochwalił się ,że dostał dezodorant od mamy i wujka,klocki od dziadków...



    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • truskawka-00 05.03.12, 14:30
    optymist75 napisała:
    >
    > Jezuuuuu
    > Wyprawiliśmy młodemu urodziny w aquaparku,potem zoo ,tort itd.
    > Gdy pochwalił się mamusi przez telefon usłyszał;"e tam taki prezent,pewnie doro
    > śli chcieli popływać i pooglądać zwierzęta.Jak wrócisz wyprawię ci prawdziwe ur
    > odziny."
    > Przy następnej wizycie pochwalił się ,że dostał dezodorant od mamy i wujka,kloc
    > ki od dziadków...
    >
    Hehe, wiesz, jak tak sobie to wszystko czytam to chyba zaczynam te Exie lubić, mają kobity poczucie humoru i jak mało kto potrafią mnie zadziwić wink)


    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • jak.z.nut 07.03.12, 09:47
    A ja poprę braktalentu... czytam to forum od paru lat i z każdym dniem przekonuje się że kobieta mądrze prawismile tylko trzeba spojrzeć na jej posty z boku, bez złych emocji towarzyszących bojom naszym facetów z eks. Ma doświadczenie, wierzę ze z czasem i my będziemy umiały patrzeć na te sprawy z innej perspektywy.
  • optymist75 07.03.12, 10:05
    jak.z.nut napisała:

    > A ja poprę braktalentu... czytam to forum od paru lat i z każdym dniem przekonu
    > je się że kobieta mądrze prawismile tylko trzeba spojrzeć na jej posty z boku, bez
    > złych emocji towarzyszących bojom naszym facetów z eks. Ma doświadczenie, wi
    > erzę ze z czasem i my będziemy umiały patrzeć na te sprawy z innej perspektywy.

    I ja w to wierzę,bardzo głęboko,zwłaszcza jak zrobimy jak braktalentu.
    Wyjedziemy za ileś tam granic,polepszyć sobie byt.Ojcowie naszych pasierbów będą dzwonić do szkoły 2 x w tygodniu pytać jak dzieci sobie radzą(teraz chodzą do szkoły,ale jak widać niektórym to nie wystarcza).Będą opłacać przeloty dzieci 2 x w miesiącu ,temat pieniędzy nie będzie poruszany bo Misie nasze będą zarabiać krocie .Nie będziemy widywać szanownej ex na ulicy i żadne miłe epitety do nas nie trafią.Spokojnie zajmiemy się prowadzeniem interesu,rodzeniem wspólnych dzieci a rano i wieczorem popiszemy macochom,jakich to beznadziejnych partnerów sobie wybrały.


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • truskawka-00 07.03.12, 10:06
    optymist75 napisała:

    > I ja w to wierzę,bardzo głęboko,zwłaszcza jak zrobimy jak braktalentu.
    > Wyjedziemy za ileś tam granic,polepszyć sobie byt.Ojcowie naszych pasierbów będ
    > ą dzwonić do szkoły 2 x w tygodniu pytać jak dzieci sobie radzą(teraz chodzą do
    > szkoły,ale jak widać niektórym to nie wystarcza).Będą opłacać przeloty dzieci
    > 2 x w miesiącu ,temat pieniędzy nie będzie poruszany bo Misie nasze będą zarabi
    > ać krocie .Nie będziemy widywać szanownej ex na ulicy i żadne miłe epitety do n
    > as nie trafią.Spokojnie zajmiemy się prowadzeniem interesu,rodzeniem wspólnych
    > dzieci a rano i wieczorem popiszemy macochom,jakich to beznadziejnych partnerów
    > sobie wybrały.
    >
    smile) I'm lovin' it smile)
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • jak.z.nut 07.03.12, 10:33
    Na szczęście są takie macochy, które nie popełniają błędów, idealne, wyważone... A co do facetów...to tylko czekać aż macochy z utrudnionym kontaktem i ograniczonymi przez alimenty finansami zrzuca winę za istniejący stan na eksie... nie na nieudolnych facetów, nie potrafiących zarobić na spłodzone dzieci i pozwalających decydować eksi w każdej kwestii ich dotyczącej.
  • optymist75 07.03.12, 10:58
    jak.z.nut napisała:

    > Na szczęście są takie macochy, które nie popełniają błędów, idealne, wyważone..
    > . A co do facetów...to tylko czekać aż macochy z utrudnionym kontaktem i ogran
    > iczonymi przez alimenty finansami zrzuca winę za istniejący stan na eksie... ni
    > e na nieudolnych facetów, nie potrafiących zarobić na spłodzone dzieci i pozwal
    > ających decydować eksi w każdej kwestii ich dotyczącej.

    Tak,przerabialiśmy już dupowatość M.Odkąd przestał pozwalać ex decydować o swoim życiu, już po rozwodzie,o kontaktach z dziećmi ,zaczęły się jeszcze gorsze jazdy niż były kiedy ustępował.
    Co do kasy,robi co w jego mocy.
    Co do szanownej ex,nie zwalam całej winy na nią.Ta zawsze jest po środku.Musiała miec dziewczyna jakiś powód skoro dała nogę.
    A ja chyba sama jestem sobie winna.Weszłam w ten związek,a szanowna (już po rozwodzie) przyszła mi powiedzieć co mnie czeka jak z nim zostanę.
    Słowa dotrzymuje,bruździ nam ile się da,próbuje rozwalić nasze małżeństwo.
    Czego następstwem są liczne spotkania w sądzie w różnych sprawach,cywilnych,rodzinnych,przypuszczam że na komendzie znają już nasze nazwisko...
    Sama sędzia stwierdziła,że ex jest agresywna etc.
    Więc wybacz ,że tak sobie piszę jaka to ona zła/patologia itd smile

    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • glasscraft 07.03.12, 11:10
    Oraz na pewno sa eksie, ktorych jedynym celem w zyciu nie jest zatrucie zycia facetowi, co to osmielil sie wymiksowac ze zwiazku z nimi i ma na dodatek czelnosc nie wymiksowac sie rownoczesnie z zycia JEJ dzieci, a jednoczesnie odmawia placenia dowolnie wybranej przez eskie sume pieniedzy, bo tak sie sklada, ze doba ma 24 godziny i nawet tego by nie wystarczylo na zaspokojenie potrzeb pani E.

    Odpowiadajac na inny wpis o tym, jak to sie stalo ze nasi faceci zadali sie z takimi patologiami, jakie opisywane sa w postaci eks - a jak to sie stalo, ze te idealne matki zadaly sie z c...jami zlamanymi, nieudolnymi, leniwymi zlamasami z ktorymi radosnie splodzily dzieci (bo tak mi sie cos po lekcjach biologii widzi, ze do dzieciowania potrzeba nie tylko pana, ale pani tez)?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • braktalentu 07.03.12, 11:55
    Staram się unikać pytania o przyczyny kiepskich związków, bo tak naprawdę nie ma to większego znaczenia dla mojego tu i teraz (choć w ramach rozwoju osobistego i unikania podobnych sytuacji w życiu warto się temu przyjrzeć ). Myślę, że bardzo ogólnie rzecz biorąc większość małżeństw zawierana była pod wpływem dużej presji społecznej, a młodzi (wówczas) małżonkowie nie byli wystarczająco dojrzali do przyjętych przez siebie ról społecznych. Gdyby rzecz miała miejsce 100 lat wcześniej pewnie męczyliby się ze sobą do usranej śmierci. Dzięki zmianom społecznym mają szansę na rozstanie i zaczęcie od nowa.

    Nie mam cienia wątpliwości, że istnieją kobiety, których życiowym celem jest zemsta za doznane w ich mniemaniu krzywdy. Wierzę jednak głęboko, że arsenał, którym dysponują jest w rzeczywistości niewielki. Mogą żądać, ale otrzymają tylko wtedy gdy się dogadają, lub gdy niezależna instytucja rozstrzygnie spór na ich korzyść. A na korzyść matek działa na ogół sprawność "opiekuńczo / organizacyjna" i brak przedrozwodowego zaangażowania ojca w sprawy dzieci. To pięknie wychodzi na badaniach w RODK-ach. Z reguły w opisach mamy ubierającą, karmiącą, odprowadzającą, przyprowadzającą, itp matkę i ojca, który ... jest. Co Sąd ma zrobić w takim wypadku? Uwierzyć, że od dziś ten ojciec zaistnieje nie tylko ciałem? Sąd wybiera mniejsze zło. Mniejszym złem są znane dziecku tory codzienności. Sąd nie wnika czy matka wykorzysta to w ramach swojej zemsty. W dniu wyroku te tory służą do dowiezienia dziecka do stacji pełnoletność.
    Większość ojców w tym miejscu zakłada ręce i przebąkując coś o stronniczości sądów żyje dalej. To przebąkiwanie też raczej dla fasonu, bo chyba zdają sobie sprawę, że wyboru dokonali SAMI. Kiedy uciekali od Ex wariatki z reklamówką w dłoni (bo wszystko Jej Wysoki Sądzie zostawiłem) nie zabrali ze sobą dziecka. Zostawili je na PASTWĘ tejże wariatki i nie dziwią ich konsekwencje, których doświadczają. Znamienne jest to, że gdy przed wariatem mężem uciekają kobiety nie mają wątpliwości, że oprócz reklamówki trzeba zabrać dzieci
    (również jako broń, gdy od wariata zwiewa wariatka). To spuścizna patriarchatu.
    A potem pojawia się macocha i nie może pojąć. Ja też nie mogłam. Trudno mi było uwierzyć, że ten mój Miś, taki dobry i mądry nie został w całą tę sytuację wplątany. A skoro tak nim zmanipulowano, to przecież trzeba go biedaka wesprzeć. W walce z tą Ex oczywiście.
    No nie tak oczywiście, bo przecież nie Ex go wplątała. Sam, własnymi rączkami to sobie załatwił pozostawiając w rękach Ex armatę w postaci dzieci. I można go teraz obrzucać do końca życia błotem. Bo dał dupy bez dwóch zdań. Można też skupić się na tym jak bardzo dupy dała Ex (oj dała-smile). Tylko co to zmieni?
    Tyle co wątek o "absurdach Ex". Raz na jakiś czas pozwoli ulać jadu. Ale jad od tego nie zniknie, pokój nie nastanie, dzieci stracą, macochy stracą, Misie stracą, a Ex nawet jak stracą to i tak tego nie zauważą, więc satysfakcja psychologiczna dla macoch żadna.
  • truskawka-00 07.03.12, 12:06
    braktalentu napisała:
    Kiedy uciekali od Ex wariatki z reklamówką w dło
    > ni (bo wszystko Jej Wysoki Sądzie zostawiłem) nie zabrali ze sobą dziecka. Zost
    > awili je na PASTWĘ tejże wariatki i nie dziwią ich konsekwencje, których doświa
    > dczają. Znamienne jest to, że gdy przed wariatem mężem uciekają kobiety nie maj
    > ą wątpliwości, że oprócz reklamówki trzeba zabrać dzieci
    > (również jako broń, gdy od wariata zwiewa wariatka). To spuścizna patriarchatu.
    > A potem pojawia się macocha i nie może pojąć. Ja też nie mogłam. Trudno mi było
    > uwierzyć, że ten mój Miś, taki dobry i mądry nie został w całą tę sytuację wpl
    > ątany. A skoro tak nim zmanipulowano, to przecież trzeba go biedaka wesprzeć. W
    > walce z tą Ex oczywiście.

    Czemu Twój "miś" nie zabrał też dzieci?
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 12:16
    Bo był gównianym ojcem.
  • truskawka-00 07.03.12, 12:18
    braktalentu napisała:

    > Bo był gównianym ojcem.

    Pytałam serio, z ciekawości.
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 12:21
    Ależ ja odpowiedziałam absolutnie serio.
    Mnie też trudno było w to uwierzyć-smile
  • truskawka-00 07.03.12, 12:25
    braktalentu napisała:

    > Ależ ja odpowiedziałam absolutnie serio.
    > Mnie też trudno było w to uwierzyć-smile

    A kiedy zdałaś sobie z tego sprawę? Bo rozumiem, że początkowo go usprawiedliwiałaś? I czy powiedziałaś mu to kiedyś? Albo zmienił się kiedyś?
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • optymist75 07.03.12, 12:22
    truskawka-00 napisała:

    > braktalentu napisała:
    >
    > > Bo był gównianym ojcem.
    >
    > Pytałam serio, z ciekawości.
    Ja tez dołączę do ciekawskich .
    Po czym mu się poprawiło?(nie ma tu zadnej złosliwości)


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • braktalentu 07.03.12, 12:38
    Chyba przede wszystkim po wyrwaniu się przeze mnie z błędnego koła szukania źródeł frustracji na zewnątrz. Wyżywania się na koźle ofiarnym.
    Nagle stracił wsparcie (również przymus) w "rozliczaniu" Ex (to słynne "wsparcie Misia w walce"-smile). Stanął SAM przed wyborem: stracić resztę energii na walkę "o dziecko", lub wykorzystać ją na stanie się ojcem.
    Niestety magia nie zadziałała i podjęcie decyzji nie skutkowało natychmiastową przemianą z ojca - żaby w ojca - księcia, ale krok po kroku... cuda się dzieją panie-smile.

    Gdyby dziś Ex zniknęła, to nie miałoby to żadnego wpływu na nasze życie. Tak jak nie ma go jej istnienie i działanie (może drobne niedogodności, ale nie w kategoriach problemu, raczej humorystyczne).
  • truskawka-00 07.03.12, 12:52
    braktalentu napisała:

    > Chyba przede wszystkim po wyrwaniu się przeze mnie z błędnego koła szukania źró
    > deł frustracji na zewnątrz. Wyżywania się na koźle ofiarnym.
    > Nagle stracił wsparcie (również przymus) w "rozliczaniu" Ex (to słynne "wsparci
    > e Misia w walce"-smile). Stanął SAM przed wyborem: stracić resztę energii na walkę
    > "o dziecko", lub wykorzystać ją na stanie się ojcem.
    > Niestety magia nie zadziałała i podjęcie decyzji nie skutkowało natychmiastową
    > przemianą z ojca - żaby w ojca - księcia, ale krok po kroku... cuda się dzieją
    > panie-smile.
    Ale czym się objawiła ta przemiana? Bo rozumiem, że na początku widywał dzieci 2x w miesiącu. A teraz? Zabrał dzieci do siebie w końcu?


    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 14:08
    Ojcostwo Misia polegało na wypełnianiu zobowiązań finansowych i spotykaniu się z dzieckiem, również poza "grafikiem", utrzymywaniu kontaktu ze szkołą i podtrzymywaniu pozorów. Pokaż mi sąd, który nie oddałby takiemu ojcu dziecka pod opiekę.
    Nawet gdyby córka zamieszkała z nim to w tym okresie Jego ojcostwo polegałoby pewnie na zapewnieniu bytu, atrakcji i zorganizowaniu pani do "ogarniania" codzienności. Młoda byłby pewnie zadbana, wyedukowana i wysportowana. I samotna pewnie, mimo miłości ojca.

    Dziś Misio wie jaki numer buta nosi które dziecko i które rajtki wymagają wymiany. Wie jak nazywa się ulubiony bohater z bajki (i o czym jest bajka), a także o jakim stworze nie należy wspominać przed zaśnięciem i która przytulanka jest na jaki nastrój. Rozmawia ze swoimi dziećmi nie tylko o tym co w szkole, ale przede wszystkim o tym co czują. Spędza z nimi czas nie "w kinie i na basenie", ale ucząc sznurować buty i pozwalając na uczestnictwo w swoich zajęciach ("podaj klucz płaski. PŁASKI cholera mówiłem!). Dzieci nie są dla niego obowiązkiem rodzicielskim i powinnością, ale radością samą w sobie. Nie wiem jak to nazwać; to taki rodzaj zachwytu, że są i można z nimi być. Nie opiekować się nimi, nie zapewniać byt, ale po prostu być z nimi.
    Kiedyś Młoda miałaby zapewnioną przez tatę kieckę na studniówkę z najwyższej półki i zorganizowany bezpieczny powrót z balu. Dziś na widok kiecki i 12 centymetrowych szpilek mruknął z udawaną aprobatą, wieczorem w tajemnicy podglądał poloneza (300km), a rano chodził wkurwiony, że JESZCZE (6 rano) nie zadzwoniła, żeby powiedzieć jak było.
    Gdyby 8 lat temu matka Młodej umarła, Młoda miałaby zapewnioną pomoc najlepszych psychologów. Dziś miałaby przede wszystkim oparcie w ojcu.
    Nie wiem czy udało mi się oddać ducha sprawy-smile



  • truskawka-00 07.03.12, 14:44
    braktalentu napisała:

    > Ojcostwo Misia polegało na wypełnianiu zobowiązań finansowych i spotykaniu się
    > z dzieckiem, również poza "grafikiem", utrzymywaniu kontaktu ze szkołą i podtrz
    > ymywaniu pozorów. Pokaż mi sąd, który nie oddałby takiemu ojcu dziecka pod opie
    > kę.
    Wiele, jeśli matka skrajnie nie zaniedbuje dziecka, a ojciec nie ma dowodów na to.

    > Dziś Misio wie jaki numer buta nosi które dziecko i które rajtki wymagają wymia
    > ny. Wie jak nazywa się ulubiony bohater z bajki (i o czym jest bajka), a także
    > o jakim stworze nie należy wspominać przed zaśnięciem i która przytulanka jest
    > na jaki nastrój. Rozmawia ze swoimi dziećmi nie tylko o tym co w szkole, ale pr
    > zede wszystkim o tym co czują. Spędza z nimi czas nie "w kinie i na basenie", a
    > le ucząc sznurować buty i pozwalając na uczestnictwo w swoich zajęciach ("podaj
    > klucz płaski. PŁASKI cholera mówiłem!). Dzieci nie są dla niego obowiązkiem ro
    > dzicielskim i powinnością, ale radością samą w sobie. Nie wiem jak to nazwać; t
    > o taki rodzaj zachwytu, że są i można z nimi być. Nie opiekować się nimi, nie z
    > apewniać byt, ale po prostu być z nimi.

    brak, dlatego pisałam żebyś nie rzucała ocenami na prawo i lewo, bo o swoim nm mogę powiedzieć dokładnie to samo. U niego to nie obowiązek, on autentycznie tęskni za małym i cieszy się jak dziecko kiedy ma go przy sobie (i żadna radość z tą jest nieporównywalna, to widać na kilometr). Jest nie bieżąco z bajkami (prześcigają się w cytatach ulubionych, bo gust mają mocno zbieżny mimo że jeden ma lat 5 a drugi 30-kilka), opowiastkami na dobranoc (bo mama małemu puszcza bajkę, ale woli jak tata sam coś wymyśla), tym co się działo w przedszkolu (zarówno z opowieści syna jak i wychowawczyni), tym o czym syn marzy, co go zawstydza, tym co dziecko lubi a czego nie w danym tygodniu, bo u przedszkolaka ukochane ogórki mogą być wrogiem nr 1 dzień później smile To zarówno wyjście do experymentarium jak i na zwykły spacer pokarmić kaczki, kilkugodzinne budowanie z klocków, błazeństwa po mieszkaniu czy po prostu wspólne malowanie pokoju, albo gotowanie zupy czy robienie racuchów. No, każdy na swój sposób wink
    > Nie wiem czy udało mi się oddać ducha sprawy-smile
    Udało się, mam nadzieję, że mnie również.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 15:12
    To co? ryzykujesz ćwiczenie? Zamykasz oczy i Ex ZNIKNĘŁA. Jak wygląda Twój dzień powszedni?
  • truskawka-00 07.03.12, 15:36
    braktalentu napisała:

    > To co? ryzykujesz ćwiczenie? Zamykasz oczy i Ex ZNIKNĘŁA. Jak wygląda Twój dzie
    > ń powszedni?

    Chętnie, ale u mnie chwilowo wygląda to ponuro, bo Ex wywalczyła tymczasowe (do następnej sprawy) wstrzymanie moich kontaktów z małym plotąc przed sądem oczywiste bzdury że mały po spotkaniach ze mną płacze. Także zamykam oczy i nie widzę ani Ex, ani młodego niestety, co jest dla mnie wy.urwiście ciężkie. Ten drugi brak rzecz jasna.
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 15:41
    Zniknięta Ex nie może zabronić kontaktów z dzieckiem nikomu, bo Jej NIE MA.
    Ćwiczenie jest proste. Zamykasz oczy i opisujesz dzień powszedni po zniknięciu Ex.
  • karolana 07.03.12, 13:03
    braktalentu napisała:


    > Stanął SAM przed wyborem: stracić resztę energii na walkę
    > "o dziecko", lub wykorzystać ją na stanie się ojcem.
    > Niestety magia nie zadziałała i podjęcie decyzji nie skutkowało natychmiastową
    > przemianą z ojca - żaby w ojca - księcia, ale krok po kroku... cuda się dzieją
    > panie-smile.

    No, widzisz, to Twoja sytuacja jest kompletnie inna. Mój m BYŁ i JEST ojcem w 100%.
    To on zajmował się dziećmi od momentu ich urodzenia, on je karmił, przewijał, kąpał, uczył.
    On zostawał w domu kiedy były chore.
    Obecnie on i TYLKO on zajmuje się dbaniem o ich zdrowie i edukację.
    Tylko dla pań "psycholog" z RODK mówienie o tym otwarcie to "gloryfikacja swojej roli", a dla sądu ojciec jest postacią drugoplanową, a nawet trzecio-czwarto planową po rodzicach matki.
    Można walić głową w mur. I nic to nie da.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • braktalentu 07.03.12, 13:37
    Karolana, WIDZIAŁAŚ uzasadnienie opinii z RODK? Jakie były narzędzia diagnostyczne?
    Pytam, bo trudno mi uwierzyć, że przy opisywanym przez Ciebie zaangażowaniu i więzi dzieci z ojcem opinia była niepomyślna. Albo ośrodek skopsał badanie (co łatwo udowodnić), albo faktycznie ojciec gloryfikuje swoją rolę i warto to wziąć pod uwagę.

    Dodam, że wbrew Twoim przekonaniom istnieją procedury prawne umożliwiające dzieciom wypowiedzenie się na temat miejsca zamieszkania. Ta wypowiedź nie jest tożsama z decyzją, ale zaprotokołowana ma wpływ na sprawę.

    A jak wygląda Twoja codzienność po zniknięciu z niej Ex? No wiesz... zamknij oczy i wyobraź sobie, że Ex nie ma.

  • truskawka-00 07.03.12, 13:45
    braktalentu napisała:

    > Karolana, WIDZIAŁAŚ uzasadnienie opinii z RODK? Jakie były narzędzia diagnostyc
    > zne?
    > Pytam, bo trudno mi uwierzyć, że przy opisywanym przez Ciebie zaangażowaniu i w
    > ięzi dzieci z ojcem opinia była niepomyślna. Albo ośrodek skopsał badanie (co ł
    > atwo udowodnić), albo faktycznie ojciec gloryfikuje swoją rolę i warto to wziąć
    > pod uwagę.
    >
    braktalentu, skąd ta pewność, że biegli w RODK są nieomylni? Przecież tam też siedzą TYLKO ludzie, czasem mniej lub bardziej kompetentni (wszystkim życzę tych drugich), czasem mniej lub bardziej obiektywni, czasem sugerujący się doświadczeniem własnym. W sieci można przeczytać całe zatrzęsienie skarg na RODK ( pierwszy z brzegu forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/297370-rodk-nagranie.html ) i wiele oficjalnych raportów po przeprowadzonych (z jakichś przyczyn przecież) kontrolach w tych ośrodkach.
    Skąd też założenie, że łatwo tym ośrodkom cokolwiek udowodnić?? Próbowałaś kiedyś walczyć z placówką przysądową?


    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 07.03.12, 14:25
    "braktalentu, skąd ta pewność, że biegli w RODK są nieomylni? "

    Właśnie dlatego, że RODKi nie są nieomylne uważam, że warto starannie weryfikować ich pracę. Mam takie brzydkie wrażenie, że często (nie zawsze!) do takich instytucji trafiają ludzie z negatywnej selekcji (jak sobie nie poradził na rynku to zostanie psychologiem szkolnym lub pracownikiem RODK). Jak pokazuje przypadek Karolany RODK skopsał badanie i w efekcie nie pozbawiono ojca praw rodzicielskich. Co sprawiło, że tylko tyle?

    "Skąd też założenie, że łatwo tym ośrodkom cokolwiek udowodnić?? Próbowałaś kiedyś walczyć z placówką przysądową?"

    Tak, w sprawach karnych. W rodzinnych dopiero nabieram doświadczenia-smile
  • karolana 07.03.12, 13:47
    Braktalentu, WIDZIAŁAM opinię. Narzędziami były testy projekcyjne. Dzieci nie chciały współpracować, z młodszym kontakt był zerowy - zostało to ujęte w opinii.
    Opinia wydana była na podstawie tego, co mówiła matka dzieci.
    Panie z RODK domagały się ograniczenia m praw rodzicielskich i na chwilę to się udało.
    Na kolejnej rozprawie przesłuchane zostały panie z RODK i opinia została częściowo obalona. Jednak w dalszym ciągu to matka ma pełną opiekę, a ojciec jedynie widzenia.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • braktalentu 07.03.12, 10:34
    Tej wersji nie polecam. Jeżeli nie musisz przez to przejść, to od razu zrób krok dalej (no chyba, że musisz).
    Krok dalej wygląda tak:
    Zamknij oczy, weź 10 oddechów i wyobraź sobie, że Ex nie ma. N-I-E-M-A. A teraz odtwórz oczy i opisz nam jak wygląda Twój powszedni dzień (przypominam, że Ex NIE MA).
  • optymist75 07.03.12, 10:43
    braktalentu napisała:

    > Tej wersji nie polecam. Jeżeli nie musisz przez to przejść, to od razu zrób kro
    > k dalej (no chyba, że musisz).
    > Krok dalej wygląda tak:
    > Zamknij oczy, weź 10 oddechów i wyobraź sobie, że Ex nie ma. N-I-E-M-A. A teraz
    > odtwórz oczy i opisz nam jak wygląda Twój powszedni dzień (przypominam, że Ex
    > NIE MA).

    Zamknęłam oczy,otworzę w piątek,bo w piątek kolejna nawiedzona sprawa w sądzie....i znowu o ex...


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • pianino123 05.03.12, 15:54
    Warto tu również zwrócić uwagę, że zaopiekowanie się dzieckiem to także udzielenie Mu wsparcia emocjonalnego.
    Oczywiście nastolatkowi/nastolatce należy zapewnić opiekę psychologa/terapeuty ew. grupę wsparcia w momencie gdy mamusia ma PMS/klimakterium/jest przeziębiona.
    informacji czy chodzi o przeziębienie, czy wizytę u onkologa nie mamy
    Ale była podana informacja że Exia zadzwoniła w sobotni wieczór, nie jest to termin kiedy wraca się od onkologa 
    Wreszcie rzecz całkiem prozaiczna: złe samopoczucie to również kac (także ten dopiero planowany).
    O ile planowany, to nalazło go zaplanować w terminie w którym „dzieci” z „rozdzielnika” nocują u ojca, o ile nie planowany to może należałoby wystąpić o przejęcie opieki jeżeli ojciec jest odpowiedzialny i nie „olewa” dzieci? Z innej strony chciałabym zobaczyć minę sędziego po zapoznaniu się z wnioskiem o przejecie opieki na pełnosprawnym fizycznie i intelektualnie 18-20latkiem.
    Obecność słuchającego muzyki 18 latka i niedzielna wizyta kolegów szkolnych gimnazjalisty jest w takiej sytuacji więcej niż bolesna.
    Wychowywanie dzieci bywa bolesne, jednak gdy w to wychowanie wkłada się pracę/serce itd.
    to naturalne powinno być u dziecka już w przedziale wiekowym 5-10-15 i starszym, że w momencie gdy w domu jest osoba chora/niedysponowana to pozostali domownicy się nią opiekują, zachowują w „przyzwoity” sposób, pomagają, odkładają niektóre swoje potrzeby „na półkę”.
    Tego uczę moje dzieci.
    Z innej beczki, nie chciałabym być w skórze nastolatka ODSYŁANEGO ze SWOJEGO domu do ojca, bo mama się źle czuje/ma kaca.
    Ciekawe, że mnie nie przyszło do głowy, że konieczność zaopiekowania się 18 latkiem może wynikać z nieudolności wychowawczej rodziców dzieci. Myślisz, że ojciec rzeczonych dzieci dał ciała?
    Widzisz, a mnie przyszło, bo jeżeli mamusia nie może liczyć na pomoc, opiekę czy sensowne zachowanie swoich pociech w momencie gdy jest chora to chyba „dała ciała” i jest nieudolna wychowawczo, bo to ona potrzebuje spokoju/opieki i czy to dostanie zależy od tego jakie są JEJ relacje z dziećmi. Za kilka lat przeczytamy na innym forum posty mamusi w stylu „ja się dla dzieci poświęciłam a nie ma mi kto na starość szklanki wody podać”, i partnerów „pasierbiatek” –„ mam męża/żonę egoistkę”
  • braktalentu 05.03.12, 20:42
    Opieka psychologa / terapeuty/ grupy wsparcia jest potrzebna wtedy gdy nie działają normalne mechanizmy funkcjonowania rodziny. Jak mamusia ma PMS/klimakterium/kaca to tatuś klepie nastolatka po plecach i mówi "mama ma gorszy dzień,; idziemy sprzątać garaż", lub coś w ten deseń.
    Sobota wieczór to czas w którym człowieka mogą dopaść różne rzeczy. Na przykład potrzeba pobycia we własnym towarzystwie. Jeżeli w takiej sytuacji Ex nie może liczyć na pomoc ojca własnych dzieci w przejęciu ich pod swoje skrzydła, to na kogo ma liczyć? W czyim, jak nie ojca domu dzieci będą się czuły dobrze i swobodnie? O ile takie sytuacje nie są nagminne to nie podejrzewam, żeby zaopiekowany przez ojca nastolatek poczuł się nagle odrzucony przez matkę i odesłany ze swojego domu. Wszak dom ojca to też jego dom, nieprawdaż?
    Nie wiem co powinno być naturalne u dzieci i nastolatków, ale wiem, że jak mam gorszy dzień to wolę nie narażać swoich bliskich na swoje niezadowolenie i fochy. Gdybym miała możliwość wysłania dzieci gdzieś, gdzie mój kac / obniżony nastrój / przeziębienie / potrzeba samotności nie będzie dla nich uciążliwy na pewno bym to zrobiła. A Twoje zasuwają wtedy z aspiryną, czy też przez cały okres rodzicielstwa żadnemu z Was (rodziców dzieci) nie zdarzyło się być niespodziewanie niedysponowanym?
  • glasscraft 05.03.12, 20:47
    Brak, a nie myslisz ze to sytuacja z cyklu "jak ojciec chce dziec zobaczyc, to eksia daj mu jej dzieci, jak jej bedzie pasowac", a jak eks pasuje, to "ojciec ma sie zajac ich dziecmi"? Zanim mi zarzucisz, ze ojca zasmarkanym obowiazkiem jest opieka na wlasnymi dziecmi - oczywiscie, tylko dlaczego raz to laska ze strony matki, a innym razem - jego z...rany obowiazek?
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • karolana 06.03.12, 08:15
    glasscraft napisała:

    > Brak, a nie myslisz ze to sytuacja z cyklu "jak ojciec chce dziec zobaczyc, to
    > eksia daj mu jej dzieci, jak jej bedzie pasowac", a jak eks pasuje, to "ojciec
    > ma sie zajac ich dziecmi"? Zanim mi zarzucisz, ze ojca zasmarkanym obowiazkiem
    > jest opieka na wlasnymi dziecmi - oczywiscie, tylko dlaczego raz to laska ze st
    > rony matki, a innym razem - jego z...rany obowiazek?


    No i właśnie, to jest coś, co mnie nurtuje. Dlaczego raz jest ojca za...nym obowiązkiem opieka nad dziećmi, a raz jest to przywilej, którego łaskawie udziela "mamusia" wg własnego widzimisię??? Dlaczego do jasnej cholery ojciec jest stawiany w sytuacji, kiedy albo musi prosić swoją byłą o możliwość spędzania z dziećmi czasu, albo jest stawiany pod ścianą "masz się zająć dziećmi, bo ja tak mówię"?????
    Jakoś "mamusi" nikt nie rozlicza z jej za...nych obowiązków, jakoś "mamusia" MA PRAWO do wolnych dni, weekendów, do własnego życia. Ojciec takich praw już nie ma.
    Wybaczcie, ale szlag mnie trafia na taką hipokryzję i podwójną moralność. Matce wolno w zasadzie wszystko, ojcu "wolno" płacić i być na gwizdek. A i tak w efekcie okaże się, że jest do dupy ojcem, bo za mało płaci, za mało się zajmuje, etc.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • jak.z.nut 07.03.12, 10:23
    Jak ojciec ms problem z widywaniem się z dzieckiem to te chwile kiedy eks się łaskawie zgadza powinien wykorzystać najlepiej jak umiewink) a serio to matka MA PRAWO do wolnego od dzieci, zwłaszcza że w większości przypadków to ona zajmuje się całą codzienną, uciążliwą logistyką o której weekendowi tatusie nie mają pojęcia.
  • braktalentu 06.03.12, 09:09
    To ZAWSZE jest zasrany obowiązek ojca i ZAWSZE jest Jego przywilej. To samo dotyczy matki. Jeżeli w przypadku gimnazjalisty i osiemnastolatka spotkania z ojcem reguluje matka, to nie oglądając się na przeszłość i to kto dał w niej ciała, warto byłoby to zmienić.
    Potrafię sobie wyobrazić sytuację w której mój ojciec dzwoni i prosi o zaopiekowanie się mamą, bo on ma kiepski dzień. Nie traktuję tego w kategoriach obowiązku, ani przywileju (bo to zawsze jest i jedno i drugie), tylko dzwonię do swojej bądź co bądź bardzo pełnoletniej mader i zapraszam serdecznie, coby się ojcu pod nogami w gorszy dzień nie plątała. I jak ma na ten dzień inne plany to się serdecznie telefonicznie żegnamy, a jak nie, to wpada do córki i wnusiów zarówno w kategoriach obowiązku jak i przywileju.
  • karolana 06.03.12, 09:28
    Braktalentu, ja mam durne pytanie - czy Ty NAPRAWDĘ nie kminisz, czy tylko sobie jaja robisz?????
    Nie chodzi przecież o FAKTYCZNE obowiązki i prawa (sic!) ojca wobec dzieci. Ale o pieprzoną hipokryzję, o manipulowanie, o brak jasnych zasad, o małpią złośliwość i naginanie rzeczywistości wg własnego widzimisię.
    I sorry, ale przodują w tym właśnie KOBIETY, które jadą na immunitecie "matki-Polki".
    Jest cała rzesza normalnych matek, byłych żon, które nie robią problemów, zjmują się swoimi sprawami i nie mają chorej potrzeby kontrolowania życia byłego męża.
    Ale jest też mnóstwo zwyczajnych świrusek, które mają zryty beret i hobby w postaci dokopywania swojemu ex i jego aktualnej partnerce.
    I jak się trafia na taką świruskę, człowiek musi czasem spuścić parę. I robi to np. tutaj. Bo jest najbezpieczniej.
    Więc zejdź z dziewczyn, bo pisząc sobie tutaj nie robią nikomu krzywdy, a może dzięki temu są w stanie jakoś znosić kolejne debilne pomysły exiary.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • lolcia-81 06.03.12, 09:43
    karolana, szkoda nerwów, walisz głową w mur.

    jest taka cudowna opcja w Twoim profilu, zaznaczasz, i nie oglądasz oświeconych komentarzy braktalentu smile polecam smile
  • kara_mia 05.03.12, 21:39
    Jak mamusia ma PMS/klimakterium/kaca to tatuś klepie nastolatka po plecach i mówi "mama ma gorszy dzień,; idziemy sprzątać garaż", lub coś w ten deseń.

    A jak nastolatek nie ma ochoty sprzątać garażu to mówi:
    super tato, trzeba wiać bo mama ma humory , lecę do Ziutki, daj mi znać jak przejdzie i można bezpiecznie wrócić.

    Nie widzi mi się decydowanie ZA dorosłego byka gdzie ma być jak mamusia ma PMSa albo przyjmuje chłopa...
    będzie miał ochotę to powie :
    "Stary, matka ma muchy w nosie, mogę wpaść na weekend?
    Wezmę bro do filmu cośmy go jeszcze nie widzieli..."


    trochę to inaczej wygląda niż ZAPEWNIANIE opieki dorosłemu człowiekowi...
  • braktalentu 06.03.12, 09:04
    Si Seniora. I dlatego w pierwszym poście pod wątkiem założycielskim zapytałam jak ojciec podszedł do tematu i co na to dzieci. Bo ja to sobie właśnie tak wyobrażam. Albo idziemy razem w ten garaż i basen, albo każde sobie, byle z dala od sfochowanego aktualnie członka rodziny.
  • pianino123 05.03.12, 14:08
    Jeszce może pić, palić, korzystać z różnego rodzaju agencji, wstąpić do policji, wojska - dostać karabin i zabijać w majestacie prawa crying
    Ale w oczach wielu nie może zostać bez opieki smile
    edw-ina napisała:

    Kiedy dziecko ma 18 lat samo może wejść w
    > związek małżeński i zostać rodzicem i raczej nie trzeba zapewniać mu opieki, ki
    > edy mamusia się przeziębi.
  • kara_mia 05.03.12, 21:33
    mnie uderzyło jedno:
    rodzice decydują GDZIE przebywa w niedzielę sporo ponad 18 osoba....

    Jeżeli mama chce mieć "wolna chatę" na uciechy to można to również zakomunikować mniej lub bardziej wprost staremu koniowi - w wymianie barterowej zaoponować znikniecie na inny kluczowy dla owego konia weekend.
    Tak na rozum.
    I to ów stary koń decyduje GDZIE zniknie z domu na weekend.
    Niekoniecznie do taty.


    Inne powody weekendowego pozbywania się "dziecka" z domu są dla mnie niezrozumiałe...
    ( jeszcze dżuma i tyfus plamisty - ale wtedy i tak leży się na oddziale zakaźnym... )

  • anula36 05.03.12, 23:27
    a mnie to niestety nie dziwi, obecni 20 latki mieszkajace z rodzicami w wiekszosci sa na poziomie mentalnosci i samodzielnosci 12 latkow. Ze nie wspomne o moim chlopie ktory jest czasem w kontakcie ze swoja mamusia w ich wspolnym domu jak 12 latek,a lat ma 42smile
  • truskawka-00 06.03.12, 08:40
    pianino123 napisała:
    > W sobotę późnym wieczorem zadzwoniła "nasza" exia z informacją, że źle się czuj
    > e i chce aby NM w niedziele zajął się dziećmi.
    > Sytuacja zdawać by się mogła normalna, dodam jednak iż pasierbiątka to: jedno w
    > gimnazjum a drugie od o 18 urodzinach już dawno zapomniało smile

    Z jednej strony wkurza mnie fakt, że Ex mogą wszystko i wykorzystują permanentne wyrzuty sumienia ojców którzy takim wizytom w ostatniej chwili choćby mieli inne plany nie potrafią odmówić, a z drugiej... my tak mało widzimy młodego że czasem straaasznie żałuję, że ex nie ma takich pomysłów żeby nam podrzucać małego, tylko zawsze jest to wielka łaska i nie ma żadnej możliwości "nadprogramowego" spotkania.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • braktalentu 06.03.12, 09:27
    No i patrz Truskawka, że jednak spotykamy się we wspólnym punkcie. Mnie też wkurza, ale nie to, że Ex mogą wszystko, ale to, że ojcowie im na to pozwalają. Wkurza mnie nie to, że Ex wykorzystują ojcowskie wyrzuty sumienia, ale że Ci ojcowie zachowują się w sposób, który te wyrzuty sumienia wobec dziecka powoduje. Wkurza mnie, że dla świętego spokoju i wygody własnej "odpuszczają" swoje dzieci i to szczególnie wtedy gdy Ex ewidentnie nie jest zrównoważona (któraś chyba chowała się do szafy).
    Wkurza mnie też hipokryzja macoch (niektórych!!!), które pod sztandarem dobra dziecka przemycają komunikat o wykorzystywaniu przez matkę alimentów na potrzeby własne. Bo skoro dziecko nie ma w co się ubrać to gdzie się podziała ta kasa? Skoro matka w ramach świadczeń w naturze nie wozi na zajęcia, to jak się dokłada do utrzymania? A czemu do jasnej cholery nie można tego powiedzieć wprost! Że boli dziura w budżecie powodowana alimentami na dzieci z poprzednich związków! I ten ból z Ex nie ma nic wspólnego, bo bolałoby tak samo czy dzieci w ciuchach Diora, czy z lumpeksu.
  • truskawka-00 06.03.12, 09:49
    braktalentu napisała:

    > No i patrz Truskawka, że jednak spotykamy się we wspólnym punkcie. Mnie też wku
    > rza, ale nie to, że Ex mogą wszystko, ale to, że ojcowie im na to pozwalają. Wk
    > urza mnie nie to, że Ex wykorzystują ojcowskie wyrzuty sumienia, ale że Ci ojc
    > owie zachowują się w sposób, który te wyrzuty sumienia wobec dziecka powoduje.
    > Wkurza mnie, że dla świętego spokoju i wygody własnej "odpuszczają" swoje dziec
    > i i to szczególnie wtedy gdy Ex ewidentnie nie jest zrównoważona (któraś chyba
    > chowała się do szafy).
    > Wkurza mnie też hipokryzja macoch (niektórych!!!), które pod sztandarem dobra d
    > ziecka przemycają komunikat o wykorzystywaniu przez matkę alimentów na potrzeby
    > własne. Bo skoro dziecko nie ma w co się ubrać to gdzie się podziała ta kasa?
    > Skoro matka w ramach świadczeń w naturze nie wozi na zajęcia, to jak się dokład
    > a do utrzymania? A czemu do jasnej cholery nie można tego powiedzieć wprost! Że
    > boli dziura w budżecie powodowana alimentami na dzieci z poprzednich związków!
    > I ten ból z Ex nie ma nic wspólnego, bo bolałoby tak samo czy dzieci w ciuchac
    > h Diora, czy z lumpeksu.

    To gdzie ten wspólny punkt? wink)
    Wyrzuty sumienia przynajmniej u nas nie są powodowane racjonalnymi rzeczami czy aktualnym postępowaniem - naprawdę nie mam swojemu nm nic do zarzucenia jako ojcu, co najwyżej jako facetowi, bo fakt faktem chciałabym żeby czasem mocniej tupnął nogą i się tak nie roztkliwiał, ale liczę że to przyjdzie z czasem - na razie teksty że opuścił dziecko potrafią go przyszpilić, mimo że widzi różnicę między odejściem od małżonka a od dziecka - ale to jeszcze potrwa. Natomiast dużo bym oddała żeby być z młodym częściej i żeby Ex przy każdej migrenie do nas dzwoniła, obojętne jak bardzo by nam to nie wstrzeliwało się w grafik. Może ja durna jestem, ale przecież cokolwiek byśmy mieli zaplanowane możemy to zrobić w trójkę. I w nosie bym miała czy młody ma 5 lat czy 20, na dziecko zawsze mam czas. Takie życie sobie wybrałam, sama również jestem z patchworkowej rodziny i nie wyobrażam sobie że mogłabym kiedykolwiek zamknąć młodemu drzwi przed nosem. Zwłaszcza jak go nie mam na codzień i poza obowiązkiem muszę sobie przyznać uczciwie, że tak - jest to dla mnie cholerne święto mieć go obok.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • karolana 06.03.12, 09:52
    Braktalentu, pisałaś do Truskawki, ale coś odpowiem.
    Mój m nie odpuścił. Jeszcze. Walczy od ponad 4 lat.
    Aktualnie nie ma pracy, bo musiał wybrać - albo będzie pracował na etat, albo dziecko będzie miało rehabilitację. Bo "mamusia", mimo że ma do lekarza 5 minut na piechotę, ma w dupie.
    A m ma kilkadziesiąt kilometrów. Musi dziecko odebrać, zabrać na rehabilitację, odwieźć. W sumie od 3 do 5 godzin. W godzinach między 8 a 16.
    Jaki pracodawca zgodzi się na pracownika, który czasem 3 razy w tygodniu znika na pół dnia?
    Ja nie znam.
    Pomimo tego alimenty płacić MUSI.
    Obecnie dokładam się do tych alimentów i wnerwia mnie to, bo poza alimentami drugie tyle idzie właśnie na dowożenie, dokupowanie, dopłacanie (a to plastelina, a to wycieczka, a to dentysta).
    Sąd dostał wszystkie informacje.
    Sąd miał to w dupie.
    Exiara jeździ po m jak po łysej kobyle jak tylko jej się coś nie spodoba. A nie podoba jej się np to, że m prosi ją (!!) o to, by w domu z dzieckiem ćwiczenia wykonywała!!!
    Sąd o wszystkim wie. I ma w dupie nadal.
    Dzieci są w fatalnym stanie. Sąd wie i nadal ma w dupie!
    To ILE nam obojgu jeszcze starczy siły?
    Ja mam dość. M ledwo się trzyma.
    NIKT nam nie pomaga. Ani rodzina, ani instytucje. NIKT.
    Człowiek ma swoją wytrzymałość.
    Wpieram m jak mogę, ale chcę mieć swoje zycie, a nie bez przerwy zastanawiać się co do gara włożyć żeby exiara miała na fajki.
    M też chciałby mieć chwilę wytchnienia, a nie zastanawiać się ciągle w jakim miejscu, stanie są jego dzieci.
    I jeśli odpuści, a że to zrobi to wiem, ja złego słowa mu nie powiem. Bo nie można całego życia spędzić na użeraniu się z kretynką.
    A dzieci... szkoda ich. Tylko jeśli nie pomoże rodzina, sąd, kurator, my guzik możemy. A oni... mają w dupie.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • morel37 06.03.12, 11:50
    ojcowie "odpuszczaja" bo chca miec cos z wlasnego zycia? bo zmaiast uzerac sie z ex, walczyc z wiatrakami chca miec w zyciu nowe, fajny zwiazek, kolejne fajne spokojne szczesliwe dziecko?
    znam kogos kto nieodpuscil w walce walczyl ponad 6 lat , dostal dziecko "na wlasnosc" .dziecko z usmiechnietego zrobilo sie zestresowane, zamyslone itd. na koniec facet odpuscil: sam zaproponowal ex wspolne wychowywanie dziecka. odpuscil bo wszedl w kolejny zwiazek , zwiazek z dzieckiem.
    nie da sie miec nowego zwiazku walczac z przeszloscia. zobaczcie ile macoch odpada ze zwiazku p otakiej walce.zobaczcie ile jest postow niepogodzonych kobiet ktore czuja sie-bo tak w w sumie jest- ze sa na drugim miejscu bo na pierwszym sa zawsze dzieci. dzieci z ex. caly swiat kreci sie wokol starego zycia. nawet anula z tego co pisze przyporzadkowala swoje zycie zyciu faceta.
    a zycie jest krotkie. po co komu to wszystko? mozna by powiedziec z emoj maz poniekad odpuscil. zgodzil sie na stan ktory jest.kosztem kontaktow z dzieckiem.kosztem tego ze jego dziecko nei ebdzie umialo czegos tam co musialaoby umiec u nas w domu a u mamy nie musi itd. zgodzil sie. i wiem ze teskni.wiem ze mu tych kontaktow malo.ale dziecko ma swoj swiat i swoj dom. nie taki o jakim MY mamy wyobrazenie.ale tak jaki sobie wyobraza jego matka.
    moze moj maz mogl sie szarpac o wiecej rzeczy, moze mogl pojsc do sadu (bylo blisko) ale za kazdymr azem takie sytuacje odbijaly sie na tym co ma teraz.na nasyzm zwiazku na naszym dziecku itd. trzeba w ktoryms momencie umiec wybrac. bo bez tego wyboru nikt nie bedzie szczesliwy.ani "szarpane" dziecko, ani nowa zona/partnerka. ani w koncu sam facet.
    moze po prostu odpuszczanie polega na tym ze dziecko wprawdzie ma dom gzie indziej ale wie, ze ma kochajacego go ojca, ma fajna macoche, ma nowe rodzenstwo, ma , w razie czego miejsce ktore tez jest jego miejscem io do ktorego bedzie moglo zawsze wrocic?
    ja tam uwazam ze serce dziecka nawet przy wielkiej milosci do ojca jest do jakiegos czasu zawsze przy matce.
  • karolana 06.03.12, 12:21
    Morel37, w jednym się z Tobą nie zgodzę - że serce dziecka jest przy matce.
    Dla mnie najważniejszy zawsze był i będzie ojciec. To on opowiadał mi bajki na dobranoc, to on chodził ze mną na spacery, to on zabierał mnie do kina, przytulał, karmił, itd. Matka była ważna, ale to ojciec był na pierwszym miejscu. I nie jestem wyjątkiem.
    Dla młodych m przez całe lata to on był najważniejszy. Młodsze dziecko do 2 roku życia nawet nie mówiło "mama", jedynie "tata". To o czymś świadczy, prawda?
    Niedawno starsze dziecio płakało dlaczego nie może być tak, że codziennie u nas jest. A w ogóle to niesprawiedliwe, że nie może być tydzień u mamy i tydzień u taty i sądy są głupie.
    Natomiast cała reszta tego, co napisałaś - tak, uważam, że tak właśnie jest.
    W pewnym momencie trzeba wybrać. Od matki nikt takiego wyboru nie oczekuje. Ona może mieć swoje dzieci z pierwszego związku i nowy związek. Ojciec, niestety, w wielu sytuacjach, musi wybrać. Bo szarpanie ze skretyniałą ex odbija się na nowej rodzinie. Bo w efekcie tego szarpania cierpią dzieci (wszystkie!).
    Taki mamy system.
    My, jak wiele innych par, staraliśmy się z tym systemem walczyć. Ale jesteśmy wyczerpani emocjonalnie i finansowo.
    Więc przyjdzie taki moment, że m zajmie się naszą rodziną, że obowiązki wobec swoich dzieci ograniczy do alimentów i 2 weekendów w miesiącu plus części świąt i wakacji. Nie będzie walczył o dodtakowy czas, o rehabilitację, o zajęcia pozaszkolne, o wycieczki i odrobione lekcje. Bo skoro matka chciała wyłącznej opieki, skoro zrobiła wszystko, łącznie z krzywoprzysięstwem w sądzie by ją dostać... to niech się zajmuje.
    Odbije się to na dzieciach. Trudno.
    No, chyba, że m zrezygnuje ze mnie i naszej rodziny i w 100% poświęci się walce z systemem przez następnych kilkanaście lat...
    Tylko co mu to da?
    Więc tak, dzieci będą wiedziały, że ojciec jest, że kocha, że w naszym domu mają swoje miejsce. Ale na codzień nie będą miały ani tej miłości, ani tej opieki.
    Kiepsko się to skończy dla nich. Już jest kiepsko, a będzie coraz gorzej.
    I serce pęka, kiedy się na to patrzy. Ale m nie może nic. A ja jeszcze mniej.
    I w pewnym momencie będziemy musieli się z tym pogodzić.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • truskawka-00 06.03.12, 12:39
    karolana napisała:

    > Morel37, w jednym się z Tobą nie zgodzę - że serce dziecka jest przy matce.

    Fakt, w naszym przypadku młody też jest bardziej związany z ojcem, przy nim się naprawdę otwiera (na codzien nawet przy mamie jest mniej żwawy, mniej śmiały, wyciszony), to ojciec zajmował się nim kiedy mieszkali razem od samego początku (ex miała depresję poporodową, więc rola ta wyszła niejako z automatu), a także później bo miał elastyczny czas pracy (mógł sobie nadgonić w nocy kiedy dziecko już spało), mama była w pracy i w domu również pracowała. Tata był od zabaw, od lekarzy, od gotowania, zaprowadzania do przedszkola, bajek na dobranoc.

    Ojciec, niestety,
    > w wielu sytuacjach, musi wybrać. Bo szarpanie ze skretyniałą ex odbija się na n
    > owej rodzinie.
    > No, chyba, że m zrezygnuje ze mnie i naszej rodziny i w 100% poświęci się walce
    > z systemem przez następnych kilkanaście lat...
    > Tylko co mu to da?
    > Więc tak, dzieci będą wiedziały, że ojciec jest, że kocha, że w naszym domu maj
    > ą swoje miejsce. Ale na codzień nie będą miały ani tej miłości, ani tej opieki.
    >
    Nie wiem, może ja za krótko się z tym wszystkim zmagam, bo dopiero 2 lata, ale mam nadzieję, że nm nigdy nie odpuści. Pewnie, że na swój sposób wybrał, wybrał życie bez ex a co za tym idzie nie mieszka ze swoim synem, więc już z założenia jest to jakieś ograniczenie, ale mam nadzieję, że zrobi wszystko żeby wywalczyć jak najczęstszy i najintensywniejszy kontakt z dzieckiem. I mam nadzieję, że młody zawsze będzie się czuł kochany, ale czuł to codziennie, nie raz w miesiącu. Że jak podrośnie i będzie miał też trochę więcej do powiedzenia w temacie kontaktów z nami to będzie wiedział że może przyjść w każdej chwili, zadzwonić, wpaść na obiad, jak do swojego domu. Na to cholernie liczę. A póki jest mały to nm ma psi obowiązek o ten kontakt walczyć ile sił, a ja mam psi obowiązek go w tym wspierać, a jak się załamuje kopać po tyłku. A on mnie, bo też miewam chwile zwątpienia i nie jestem terminatorem po którym to spływa. Część macoch nie wytrzymuje i ja to rozumiem, nie mogę powiedzieć, że wybrały sobie taką rolę to powinny wiedzieć na co się piszą. Gówno prawda, nie zawsze wiedzą, mogę myśleć że są silniejsze, że będzie łatwiej, a tu zdziwienie. My też mamy swoje słabości, czasem jesteśmy zazdrosne, czasem ex jest wyjątkowo wojująca, rozumiem kiedy ta sytuacja ludzi przerasta. I prawdą jest, że w tej walce największą siłą musi się wykazać ojciec - bo on w przeciwieństwie do macochy wg mnie odpuścić nigdy nie może. Ale mam nadzieję, że mnie tej pary też nigdy nie zabraknie.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • karolana 06.03.12, 13:43
    Truskawko, ja Ci szczerze życzę tej pary i Twojemu m siły. I mam nadzieję, że nie dopadnie Was to poczucie całkowitej bezsilności, jakie my już mamy.
    Najgorsze jest to, kiedy widzisz, że wszystkie Twoje wysiłki rozbijają się o mur i zamiast polepszać sytuację, pogarszają.
    Przykład?
    Nieszczęsna rehabilitacja. M zaiwania jak dziki osioł żeby dziecko ją miało, w domu ćwiczy ile może.
    A potem dziecko ląduje u mamusi. I jest regres, co sprawiwa, że młode coraz mniej chce pracować, coraz trudniej mu to przychodzi, coraz więcej kosztuje to jego, nas i rehabilitantów.
    Dodatkowo drugie dziecko widzi wysiłki m, widzi pracę wkłada się w rehabilitację, uczy się i "poucza" w domu matkę, jak powinna postępować.
    Matka wpada w szał, zaczyna oskarżać m o manipulowanie dzieckiem, o nastawianie dziecka przeciwko niej, o wmawianie wszystkim, że jest złą matką, itd. W efekcie obrywa się młodemu, który ma jazdę u matki w domu za "złe zachowanie".
    Następnie w świat idzie wieść o tym, jak to m szkaluje dobre imię swojej byłej małżonki, jak to on pogrywa dziećmi, że on chce MATCE DZIECI ODEBRAĆ, a przecież ona ŻYJE DLA DZIECI, bo tylko one jej zostały, bla, bla, bla.
    M dostaje telefony od swojej rodzinki z awanturami dlaczego nastawia dzieci przeciwko matce, bo nie dość, że ją PORZUCIŁ, zostawił SAMĄ z dwójką małych dzieci, to jeszcze chce MATCE ukraść dzieci.
    Ja dostaję elaboraty od tej kretynki na temat tego, jakim złem jestem i jak bardzo krzywdzę, okradam jej dzieci, które w ogóle nie powinny mieć ze mną kontaktu, bo im mózg wyprałam, bo nie jest normalne, że dzieci do obcej baby mówią "mamusiu".
    I taka heca trwa od kilku do kilkunastu dni.
    I tak jest od 4 lat z górką.
    Doliczając do tego nakłady finansowe, które są niemałe, a po których i tak oboje z m słyszymy, że OKRADAMY JEJ DZIECI....doliczając ostatnie wyskoki, o których nawet już pisać nie chcę...
    Mam zdecydowanie i nieodwołalnie dość.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • braktalentu 06.03.12, 20:07
    "bo nie jest normalne, że dzieci do obcej baby mówią "mamusiu"."

    A jest?
  • glasscraft 06.03.12, 20:10
    Oj wrzuc juz sobie na luz, bo niesympatyczna sie robisz.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • morel37 06.03.12, 21:23
    no ja akurat tez uwazam ze slowa "mamo, mamusiu" , jesli mama -jakaby nie byla- zyje powinno byc zarezerwowane tylko dla niej.nasze dziecko tez kiedys chcialo tak do mnie mowic- nie pozwolilam. tlumaczylam dlaczego. ze mame ma sie jedna.
  • glasscraft 06.03.12, 21:30
    No widzisz, a ja uwazam, ze mama to nie zawsze ta, ktora na swiat wydala (nawet, jezeli zyje). Mojej znajomej corka (wie, ze jej mama zyje, tylko jej nie chciala) mowi do znajomej mamusiu. Nie po imieniu, nie ciociu...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • karolana 06.03.12, 21:32
    morel37 napisała:

    > no ja akurat tez uwazam ze slowa "mamo, mamusiu" , jesli mama -jakaby nie byla-
    > zyje powinno byc zarezerwowane tylko dla niej.nasze dziecko tez kiedys chcialo
    > tak do mnie mowic- nie pozwolilam. tlumaczylam dlaczego. ze mame ma sie jedna.

    A ja uważam, że jeśli 3-latek ma potrzebę posiadania matki, to ma prawo mówić tak do kobiety, którą za matkę uważa, zwłaszcza, że mieszka z nią na codzień.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • karolana 06.03.12, 21:30
    braktalentu napisała:

    > "bo nie jest normalne, że dzieci do obcej baby mówią "mamusiu"."
    >
    > A jest?

    Nie, nie jest, ale świadczy źle nie o mnie, tylko o "prawdziwej matce".
    Tylko że szanownej pani łatwiej obwiniać mnie niż ruszyć dupsko i zająć się dziećmi.
    Gdyby dzieci miały normalne relacje z normalną matką nie wpadłyby na to żeby do mnie tak mówić.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • braktalentu 07.03.12, 09:31
    Czy od tego, że coś świadczy źle o biologicznej matce zmienia się jakoś sytuacja życiowa Twoja lub dzieci? - to nie jest pytanie podchwytliwe i nie ma celu udupienia Cię w jakimkolwiek sensie (wręcz odwrotnie-smile)
  • karolana 07.03.12, 13:28
    braktalentu napisała:

    > Czy od tego, że coś świadczy źle o biologicznej matce zmienia się jakoś sytuacj
    > a życiowa Twoja lub dzieci? - to nie jest pytanie podchwytliwe i nie ma celu ud
    > upienia Cię w jakimkolwiek sensie (wręcz odwrotnie-smile)


    Nie, nie zmienia się, a powinna. Bo powinno to zostać wzięte pod uwagę w sądzie. Tymczasem została wzięta pod uwagę jedynie histeria tej wariatki i jej kłamstwa. Po prostu łatwiej ludziom uwierzyć w to, że "mamusia" jest skrzywdzoną niewinnością, niż że jest kłamliwą, wyrachowaną szmatą, która używa dzieci do osiągnięcia swoich celów.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • ciociacesia 06.03.12, 21:52
    czemu ona z tego zarzut ojcu robi. chyba sobie powinna
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • truskawka-00 07.03.12, 09:58
    karolana napisała:

    > Truskawko, ja Ci szczerze życzę tej pary i Twojemu m siły. I mam nadzieję, że n
    > ie dopadnie Was to poczucie całkowitej bezsilności, jakie my już mamy.
    > Najgorsze jest to, kiedy widzisz, że wszystkie Twoje wysiłki rozbijają się o mu
    > r i zamiast polepszać sytuację, pogarszają.
    > Przykład?
    > Nieszczęsna rehabilitacja. M zaiwania jak dziki osioł żeby dziecko ją miało, w
    > domu ćwiczy ile może.
    > A potem dziecko ląduje u mamusi. I jest regres, co sprawiwa, że młode coraz mni
    > ej chce pracować, coraz trudniej mu to przychodzi, coraz więcej kosztuje to jeg
    > o, nas i rehabilitantów.
    > Dodatkowo drugie dziecko widzi wysiłki m, widzi pracę wkłada się w rehabilitacj
    > ę, uczy się i "poucza" w domu matkę, jak powinna postępować.
    > Matka wpada w szał, zaczyna oskarżać m o manipulowanie dzieckiem, o nastawianie
    > dziecka przeciwko niej, o wmawianie wszystkim, że jest złą matką, itd. W efekc
    > ie obrywa się młodemu, który ma jazdę u matki w domu za "złe zachowanie".
    >
    Dlatego mówię, że może ja w tym za krótko siedzę, może przyjdzie moment zwątpienia, chociaż mam nadzieję, że nie. U nas sprawa kończy się na próbach manipulacji dzieckiem, zwłaszcza względem mojej osoby. Ale na razie udaje mi się zagryźć zęby, a dziecko nie daje mi tego jakoś bardzo odczuć. U Was w przypadku zmagania się z chorym dzieckiem sytuacja jest o wiele poważniejsza - rozważaliście ubieganie się o odebranie praw rodzicielskich matce, która ewidentnie dopuszcza się zaniedbania?
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • morel37 06.03.12, 13:30
    dodam tylko ze moje osobiste dziecko zaczelo mowienie od slowa tato i poza epizodem ze mama byla do wszystkiego to znow wrocil czas ze z luboscia wypowiada slowo tatooo i wiele rzeczy moze robic tylko tatus wiec nie bylabym tu tak pewna co do zwiazku milosc-slowo. wydaje m isie ze dzieci kochaja oboje rodzicow i mozna wpasc w pulapke sugerujac sie slowami mama/tato. dziecko jest tak pewne ze sa oboje ze po prostu w jakis znany tylko sobie sposob dzieli milosc/czynnosc/slowa.
    co do tego ze dziecko chce byc ....i gdzie..tak "nasze dziecko" tez nie raz plakalo ze dlaczego nie mzoe byc u nas....dlaczego tam.ze woli u nas na zawsze.itd. ale jestem pewna ze gdyby kazano mu wybrac wybralo by mame. tak.ma poczucie niesprawiedliwosci. ze nei zmoe byc z tata, ale im jest starsze tym bardziej wie ze "zycie to sztuka wyboru".i nie mozna miec dwoch rzeczy na raz.
    kiedy dziecko jest u nas wsiaka w nasze zycie, dostosowuje sie, robi to co my, wie dlaczego chcemy go czegos nauczyc dlaczego to jest wazne.to dziala jeszcze kilka dni po powrocie domu.potem nie mamy juz na nic wplywuwink
  • karolana 06.03.12, 13:53
    Morel, to było trochę inaczej, bo w życiu młodszego matki nie było wcale i w ogóle mogło jej nie być. Nawet mając 4 lata nigdy o niej nie mówił, nie tęsknił, nic. Mamo mówił, ale do mnie.
    Teraz matka istnieje jako osoba, do której MUSI wracać.
    Starszy jest z matką bardziej związany, ale niekoniecznie chce z nią mieszkać. Wracając do "domu" wraca do kolegów, komputera, telewizji, itd.
    Oczywiście, dzieci matkę kochają, potrzebują jej, ale nadużyciem jest stwierdzenie, że jest ona ważniejsza i wybrałyby ją.
    Ale jest to dyskusja bezzasadna - dzieci wybierać nie moga
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 06.03.12, 15:05
    Wiecie co dziewczyny, jak Was czytam, to jestem cholernie wdzięczna swoim rodzicom za to, że rozstali się z godnością i nie załatwili mi i sobie takiej traumy. Nie wiem ile to musiało ich kosztować, może swoje zrobiły też wiek i doświadczenia, ale dziękuję im za tę pracę serdecznie. Nie wyobrażam sobie takich rozgrywek. Życie jest za krótkie by skupić je na mszczeniu się na kimś, bezmyślnej pogoni za dokopaniem drugiemu człowiekowi.
  • anula36 06.03.12, 19:44
    Powiem ci ze nawet ja juz wymieklam. Mam dosc walki o nasza trojke jako jedna rodzine, zla tylko jestem ze uwierzylam w te wszystkie pierdoly o slubie, wspolnych dzieciach wspolnym zyciu.
    Moze jak dziadkowie umra, mloda pojdzie na swoje, moj chlop wreszcie pojmie jak fajnie byc malo znaczacym dodatkiem do cudzego zycia, bo moje dywagacje na ten temat go nie przekonuja.
    Skonczylam ze sleczeniem tam godzinami jako asystent i wyrobnik bez prawa glosu. spotykamy sie raz czy 2 razy w tygodniu i to by bylo poki co na tyle.
  • optymist75 06.03.12, 20:24
    Anula36,mama nadzieję,że ten Twój chłop obudzi się w porę i nie będzie czekał do pełnoletności córy... smile
    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • anula36 06.03.12, 20:31
    Oby. Ja na pewno nie bede czekac, bo klimakterium nie poczeka;P
    Na razie siedza w szpitalu i nie wie nikt, kiedy z niego wyjda, wiec nie jest to dobry czas na drastyczne kroki.
  • optymist75 06.03.12, 21:04
    Znaczy się ,chłopu daj spokój ,a jak ochłonie...to atakuj smile smilesmile


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • anula36 06.03.12, 21:32
    oj nie,nie bede nikogo atakowac, albo sie cos rozwiaze w najblizszych miesiacach,albo caly ten zwiazek sie po prostu rozejdzie po kosciach, nawet bez wiekszych reperkusji.
  • optymist75 06.03.12, 21:37
    anula36 napisała:

    > oj nie,nie bede nikogo atakowac, albo sie cos rozwiaze w najblizszych miesiacac
    > h,albo caly ten zwiazek sie po prostu rozejdzie po kosciach, nawet bez wiekszy
    > ch reperkusji.
    Ja broń Boże nie miałam na myśli ataku jako ataku.Tylko łagodnego dopadnięcia Twego chłopa zbyć może z lampką wina po miłej kolacji.Dopadnięcia go słowami"kochanie ,co Ty na to...."smile
    Ja tak robię...smilesmilesmile


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • anula36 06.03.12, 21:50
    on na wszystko jak na lato, tylko mozliwosci brak.

    fakt seks i picie wina to jedyne co nam wychodzi dobrze we dwoje. Chyba na tym sie trzeba bedzie skupic.
  • optymist75 06.03.12, 22:03
    anula36 napisała:

    > on na wszystko jak na lato, tylko mozliwosci brak.
    >
    > fakt seks i picie wina to jedyne co nam wychodzi dobrze we dwoje. Chyba na tym
    > sie trzeba bedzie skupic.

    Tak trzymajsmile


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • truskawka-00 07.03.12, 08:55
    anula36 napisała:

    > Powiem ci ze nawet ja juz wymieklam. Mam dosc walki o nasza trojke jako jedna
    > rodzine, zla tylko jestem ze uwierzylam w te wszystkie pierdoly o slubie, wspol
    > nych dzieciach wspolnym zyciu.
    > Moze jak dziadkowie umra, mloda pojdzie na swoje, moj chlop wreszcie pojmie jak
    > fajnie byc malo znaczacym dodatkiem do cudzego zycia, bo moje dywagacje na ten
    > temat go nie przekonuja.
    > Skonczylam ze sleczeniem tam godzinami jako asystent i wyrobnik bez prawa glosu
    > . spotykamy sie raz czy 2 razy w tygodniu i to by bylo poki co na tyle.

    Anula, ja Ci się wcale nie dziwię, bo jak sama tę walkę toczysz to ona nie ma szans na powodzenie. To facet powinien przede wszystkim wykazać się determinacją, tylko wtedy to ma sens kiedy obie strony chcą z 2 żyć zrobić jedno. Ja mam jeszcze siłę, bo ciągle mam nadzieję, że to się da zrobić, gorzej jeśli to tylko złudzenia.
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • aragorna71 07.03.12, 09:20
    mysle, ze twoj facet jest zafiksowany na punkcie corki. Dziecko nie ma matki, jest powaznie chore, mozna to nawet zrozumiec. Pytanie tylko, czy takim przypadku powinien zakladac nowa rodzine.
    Logika podpowiada, ze tak, bo zona bedzie go wspierac, pomagac dziecku, zawsze latwiej we dwoje niz pojedynczo, ale cos odnosze wrazenie, ze dla niego liczy sie wylacznie dziecko a ty jestes dodatkiem. Moze sie boi, ze poswiecajac czas tobie nie poswieci czasu dziecku a ono jest dla niego najwazniejsze. Do tego jest jakis bezradny w sprawie mieszkania, zamieszkania razem....
    Ja nie zwiazalabym sie z takim facetem, bo lubie czuc, ze mezczyznie na mnie zalezy, ze jestem tak samo wazna/kochana jak dziecko. Nie mylic z zazdroscia o dziecko.
    Co do seksu, dobry seks to podstawa, ale spedzajac czas z tym facetem zamykasz sobie droge na poznanie kogos, kto spelni twoje oczekiwania np dotyczce wspolnego dziecka.

    . --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • aragorna71 07.03.12, 09:22
    dodam jeszcze, ze jestes w lepszej sytuacji niz wiekszosc z nas, bo ....matka nie zyje. Wiem, z e pisze straszne rzeczy, ale przynajmniej poza obowiazkami masz tez prawa.
    Jesli tylko dziadkowie beda umeili postapic madrze i oddac ci troche pola a twoj facet zrozumialby, co znaczy zwiazek to mysle, ze moze wam sie udac.
    --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • truskawka-00 07.03.12, 09:43
    aragorna71 napisała:

    > dodam jeszcze, ze jestes w lepszej sytuacji niz wiekszosc z nas, bo ....matka n
    > ie zyje. Wiem, z e pisze straszne rzeczy, ale przynajmniej poza obowiazkami mas
    > z tez prawa.
    > Jesli tylko dziadkowie beda umeili postapic madrze i oddac ci troche pola a two
    > j facet zrozumialby, co znaczy zwiazek to mysle, ze moze wam sie udac.
    No i jeśli facet da jej te prawa i zechce połączyć te 2 na razie odrębne życia.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • anula36 07.03.12, 13:27
    wierz mi duzo bym dala,zeby ta kobieta zyla i sama wychowywala corke,a my bysmy sobie razem mieszkali w mojej dziupli i zabierali pasierbice na weekendy. albo oni wciaz byliby razem,a ja z kims zupelnie innymsmile
    Dziadkowie nie oddadza pola, bo wnuczka to jedyne co ich trzyma przy zyciu,moge tylko czekac az umra.
    a chlopa moze otrzezwi dopiero fakt, jak zwine zagle. Nie chce jeszcze tego robic ze wzgledu na mloda, zreszta na niego samego tez, bo w gruncie rzeczy to nie jest zly czlowiek, mysle ze tez przez to wszystko co go w zyciu spotkalo nauczyl sie bardzo tlumic wlasne emocje i dlatego tak czasami trudno do niego trafic.
    To nie jest tak,ze sie w ogole nie stara, jakby mnie totalnie zlewal to juz by mnie nie bylo,ani z nim,ani na forum. Po prostu glownie wylewam tu swoje zale, bo z nikim za bardzo na ten temat nie gadam, glownie przez sama fakt,ze moim znajomym w ogole w glowie sie nie miesci wlazenie w taki zwiazek i branie sobie takiego balastu na glowe, poza tym nie mam juz sily odpowiadac na pytania w stylu to kiedy slub, kiedy potomek itp, skoro slub na swietego dygdy, a potomek nie chce sie wyprodukowac, chyba czuje co go czeka z mamusia wsciekla na tatusiawink
  • truskawka-00 07.03.12, 09:41
    Właśnie dlatego na logikę nie powinna zakładać z nim rodziny. Bo nie tylko ona ma jego wspierać ale i na odwrót. A wymówka że jest zafiksowany na punkcie chorego dziecka, czasem jest bardzo wygodna, a tak naprawdę wygodny jest po prostu facet, któremu tak dobrze, że partnerka niczego od niego nie wymaga.
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • anula36 07.03.12, 13:04
    Poznalismy sie niestety w zupelnie innych okolicznosciach - bez rodzinnych przyleglosci.
    Mysle ze niestety jest wygodny, a ja tylko uleglam zludzeniu,ze czlowiek ktory byl z inna kobieta na dobre i zle, wspieral ja w wychowywaniu dzieci z poprzedniego zwiazku, jest jeszcze w stanie stworzyc normalna rodzine.
    Ja juz rodziny nie planowalam,mialam jakos tam poukladane zycie, dalam sie porwac tym entuzjastycznym planom, bo przy odrobinie dobrej woli z obu stron wydawaly mi sie realne. Czuje sie rozczarowana i zmeczona wiecznymi pytaniami mlodej, "czemu z nami nie mieszkasz, czemu nie przychodzisz do nas spac, czemu sie nie ozenisz z tata, czemu nie mam braciszka"? I co mam temu dziecku mowic? ze tatusiowi do tego wszystkiego nie po drodze???
    i jak zwykle to ja jestem ta zla macocha, co nie chce sie ozenic z tata i z nimi mieszkacwink
  • braktalentu 06.03.12, 19:00
    Karolana, a tak w ramach ułatwienia mi kminienia: o co Twój mąż walczy w sądzie i jak wyrok miałby wpłynąć na poprawę sytuacji dzieci?
  • karolana 07.03.12, 12:56
    braktalentu napisała:

    > Karolana, a tak w ramach ułatwienia mi kminienia: o co Twój mąż walczy w sądzie
    > i jak wyrok miałby wpłynąć na poprawę sytuacji dzieci?

    M nie walczy już, nie mamy na to pieniędzy ani siły. A walczył o to, by dzieci mieszkały z nim.
    Oczywiście, nie było o tym mowy. Potem walczył o opiekę dzieloną i pobyty dzieci tydzień/tydzień. Też się nie udało.
    Opieka przyznana matce, m ma co 2 weekend plus 2 popołudnia w tygodniu.
    Co by było gdyby udało się uzyskać zamieszkanie dzieci z nami?
    Jedno miałoby stałą, regularną rehabilitację. Zostałoby przeniesione do przedszkola integracyjnego (zalecenie pedagoga, w obecnym jest bite i wyzywane).
    Drugie dziecko miałoby regularnie odrabiane lekcjie, zaległości wynikające z nieobecności w szkole byłyby nadrabiane od razu, uczyłoby się do sprawdzianów na bieżąco, chodziłoby na basen, miałoby odpowiednią dietę (obecnie diety stałej brak, pomimo załatwiania przez nas zeszytów od kolegów zaległości nie są uzupełniane, bo matce dupy nie chce się ruszyć żeby pójść po te zeszyty, dziecko ma pełno jedynek za nieodrobione zadania, potrafi chodzić do szkoły bez książek i zeszytów całymi miesiącami - mówimy o podstawówce!)
    Oboje mieliby stałą opiekę psychologa (aktualnie matka nie zaprowadza ich nawet na wyznaczone wizyty), w razie choroby dzieci siedziałyby w domu (obecnie 2x dziennie są wożone do jej rodziców).
    Poza tym dzieci nie gniyby przed tv czy komputerem, ale miałyby zajęcia z nami - wspólne zabawy, gdy, obowiązki. Tego z matką nie mają, każde z dzieci siedzi w swoim pokoju albo u kolegów.
    Czy coś jeszcze?

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • optymist75 06.03.12, 09:53
    A co powiesz na to kiedy matka mówi do dziesięciolatka:
    "idziecie dzis do ojca a ja w tym czasie wysmaruję pisemko do sądu o podwyżkę alimentów.
    Musisz mieć na korepetycje,a twój przyrodni brat na pampersy"
    I wiesz ile razu w ciagu ponad roku syn skorzystał z korepetycji? 0!

    Jeszcze jedno braktalentu,rozgryzłaś mnie!
    Te wszystkie posty które pisałam wcześniej były tylko na podpuchę,bo na prawdę chciałam się dowiedzieć co zrobić by uciąć alimenty dla dzieci.
    Zadowolona?
    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • truskawka-00 06.03.12, 09:58
    braktalentu napisała:
    > Wkurza mnie też hipokryzja macoch (niektórych!!!), które pod sztandarem dobra d
    > ziecka przemycają komunikat o wykorzystywaniu przez matkę alimentów na potrzeby
    > własne. Bo skoro dziecko nie ma w co się ubrać to gdzie się podziała ta kasa?
    > Skoro matka w ramach świadczeń w naturze nie wozi na zajęcia, to jak się dokład
    > a do utrzymania? A czemu do jasnej cholery nie można tego powiedzieć wprost! Że
    > boli dziura w budżecie powodowana alimentami na dzieci z poprzednich związków!
    > I ten ból z Ex nie ma nic wspólnego, bo bolałoby tak samo czy dzieci w ciuchac
    > h Diora, czy z lumpeksu.

    Pominęłam wątek alimentów - u nas alimenty idą na potrzeby dziecka i własne - ale to mnie mało interesuje. Dziecko nie chodzi obdarte, jest schludne, ale nie wiem czy złośliwie czy bezmyślnie niedoubrane (jak już mówiłam, brak czapki, szalika, trampki zimą etc) i nie wynika to z braku kasy, bo te rzeczy są, kupujemy je sami, lub się do nich dokładamy, Ex zarabia znacznie lepiej niż nm i czasem te ciuchy widzimy. A czasem nie. Więc nie wiem z czego wynika ich brak przy mrozie -25. I to mnie faktycznie boli, nie dziura w budżecie, bo sama potrafię czasem małemu kupić klocki za 200zł bez okazji, czy raczej z powodu okazji super promocji smile Ale tu pewnie pojawi się zarzut rozpieszczania wink Rozpieszczania też nie ma, bo z kolei ja cholernie doceniam fakt, że jako dziecko miałam niewiele i teraz nie mam jakiejś wszechobecnej presji posiadania.

    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • aragorna71 07.03.12, 08:23

    Moja pasierbica ma 14 lat i tez zdarzylo jej sie juz kilka razy powiedziewc do mnie mamo. Za pierwszym razem zatkalo mnie i udalam, ze nie slysze, ale juz za drugim zwrocilam jej uwage, ze matke ma jedna a ja jestem tylko zona jej taty. Przytaknela po czym mowi dalej. Mieszka z nami i to ja jestem z nia kazdego dnia, rozmawiam z nia, do mnie przychodzi ze swoimi malymi i duzymi problemami. Matka zgadza sie na spotkanie b. rzadko.
    Jak czytam twoje komentarze to przychodzi mi do glowy tylko jedno. Nie przyjmujesz do siebie opinii innych niz twoje, Jestes zacietrzewiona w swoich pogladach i kojarzysz mi sie z fanatykiem, ktory wydrapie komus oczy w obronie swojego zdania. Cos cie odmienilo to jasne, ja tez pamietam twoje wczesniejsze posty. Mam prosbe, pozwol nam macochom pogadac na naszym forum, wyzalic sie, czy nawet obgadac Eks.
    Na samodzielnych mamach nie zakladamy takiego watku.
    Co do walki w sadzie to mam za soba 2 lata i wiem, ze mielismy wyjatkowe szczescie, ze mala mieszka z nami i wyjatkowo zla opinie z RODK miala matka. W innym wypadku moglibysmy walczyc i 10 lat. Moj chlop posiwial przez te 2 lata i wydal duzo pieniedzy. Nie kazdy mezczyzna ma tyle sily i kasy, co wcale nie znaczy, ze inni sa zlymi ojcami.
    Co bys zrobila jak przychodzisz do dziecka a dziecko otwiera drzwi i mowi "tatus idz sobie, nie chce sie z toba spotkac" i placze. Wezwala policja sporzadza notatke i odjezdza, w tym czasie matka straszy dziecko, ze zostanie zabrane wiec wyje przy policji caly czas. Narazalabyc swoje dziecko kazdej niedzieli na cos takiego?. Matka placi kolejne kary z alimentow na dziecko i zyje dalej. Ojciec chodzi do przedszkola, pozniej szkoly i dziecko rzuca mu sie na szyje. Moge pisac tak do jutra tylko po co, wiele macoch zna to ze swojego zycia. Ostatnia wstawka Eks to tekst do dziecka na widok nowej bluzki (dostala od babci), "wygladasz jak dziwka".
    Wiem to wszystko wina faceta, po co szedl do lozka z patologia.

    --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • anula36 07.03.12, 08:55
    mnie ta mama cholernie drazni, ostatnio tym bardziej. Pokresla tylko paranoje calej sytuacji.
  • braktalentu 07.03.12, 10:02
    "Mam prosbe, pozwol nam macochom pogadac na naszym forum, wyzalic sie, czy nawet
    > obgadac Eks."
    Jestem macochą i to jest dokładnie tak samo moje forum jak innych. Tak jak i pozostali uczestnicy nie mam legitymacji do pozwalania komukolwiek na wypowiadanie się tutaj w formie żali, czy obrabiania dupy. Przecież możecie to robić i bez mojego pozwolenia. Jeżeli w kimś moje wypowiedzi budzą tak silny sprzeciw, że nie może ich znieść, to wystarczy wygasić nicka.
    Wszystkie macochy podejmujące ze mną polemikę robią to na WŁASNE życzenie. Ja ich NAPRAWDĘ nie zmuszam. I z całą pewnością nie zabraniam wieszania psów na kimkolwiek, choć uważam, że w przypadku wielu macoch udzielających się w tym wątku wieszanie psów na Ex jest wyjątkowo szkodliwe dla nich samych, bo nie pozwala w żaden sposób ruszyć z miejsca.

    Wypowiedzi w rodzaju "ale masz chujowo, ja też tak mam i jeszcze gorzej, to ponapawajmy się tym" można zamieszczać i bez mojego "pozwolenia". Potraktuj proszę dysharmonię, którą wprowadzam jako początek zmiany starej śpiewki. Kto nie chce spróbować naprawdę nie musi.
  • aragorna71 07.03.12, 10:29
    naprawde widujesz pasierbow 2 razy w miesiacu ?
    jesli to prawda to powinnas powstrzymac sie z udzelaniem rad kobietom, ktore maja pasierbow blisko, Eks na glowie a nie rpzez skype.
    Ja nie udzielam rad mojej siostrze dotyczacych wychowania dzieci, mimo, ze widuje jej dzieci prawie co tydzien wink

    --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • braktalentu 07.03.12, 11:04
    Nie, nie widuję swojej pasierbicy 2 razy w miesiącu-smile.
    Nie udzielam ( w tym wątku) rad dotyczących wychowania pasierbów.
    Przez pewien okres w życiu miałam Ex "na głowie", aż nie odkryłam, że to "na głowie" jest tak naprawdę "w głowie". Dawało objawy tożsame z opisanymi tutaj przez inne macochy. Czy jeżeli sobie z tym poradziłam, to mam Twoim zdaniem prawo dzielić się tym, czy powinnam zamilknąć na wieki i przeżuwać wstyd za swój brak dojrzałości z przed ośmiu lat do końca świata?
  • glasscraft 07.03.12, 11:33
    Braktalentu, ale Ty sie nie dzielisz wiedza, tylko stwierdzasz, ze jest ona jedyna sluszna i wszyscy inni tak powinni jak Ty postepowac, bo Ty wiesz lepiej. A jak inni nie postepuja tak jak Ty im mowisz, to zaczynasz wpuszczac sie w oceny, czesto bardzo osobiste...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • braktalentu 07.03.12, 12:15
    Jeżeli forma utrudnia Ci przyjęcie treści przekazu to zwrócę na to uwagę. Myślę, że poniekąd wynika to z nieprzepracowanych jeszcze do końca emocji dotyczących mnie samej, jako dziecka "odpuszczonego", co zapędza mnie w kozi róg rozliczania ojców, zamiast odciążania macoch. Postaram się pilnować.

    Nie posiadłam uniwersalnej wiedzy, nie radzę nikomu. Staram się (w kiepskiej jak widać formie) powiedzieć, że mnie lepiej niż ulewanie jadu zrobiło pozbycie się gruczołów jadowych. I, że jest to możliwe, o ile mamy ochotę zmierzyć się z prawdą. Nie wszystkim zrobi to raj z życia, ale jeśli choć jedna osoba rozważy taką alternatywę to fajnie (dla niej oczywiście).


    Rozważ opcję, w której wskazywane przez Ciebie źródło frustracji NIE ISTNIEJE. Jak ten brak wpłynie na Twoje życie. Jak wyglądałaby Twoja codzienność gdyby Ex nie istniała. Czy to na pewno Ona jest problemem?
  • glasscraft 07.03.12, 12:19
    Dzieki! Mysle, ze kazdy chetnie korzysta z porad bardziej doswiadczonych osob, zalezy tylko od sposobu przekazu tychze.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • kara_mia 07.03.12, 15:26
    Dzieki! Mysle, ze kazdy chetnie korzysta z porad bardziej doswiadczonych osob, zalezy tylko od sposobu przekazu tychze.

    Jaki świąt byłby piękny, gdyby sposób przekazywania wiedzy był jedynym wyznacznikiem jej stosowania smile smile

    Moje doświadczenia są takie, że dość często najpiękniej i najbardziej zgodnie z wszystkimi szkołami komunikacji mówione całkiem słuszne rzeczy są wyrzucane w błoto ( w najlepszym przypadku) albo są powodem agresji rozmówcy.

    Natomiast zauważyłam również, że niezły wpier..., często otwiera uszy smile smile
  • glasscraft 07.03.12, 15:31
    Moze wiec jestem wyjatkiem, bo niezly wpier.. powoduje u mnie wystawienie dwoch palcow i totalny zlew, natomiast na przedstawienie rady w postaci "a u mnie bylo podobnie i zrobilam tak..." (bez dolaczonego, ze ja tez tak musze) nadstawiam uszu i jestem zainteresowana smile

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • braktalentu 07.03.12, 15:38
    Musiałabyś przejść lekcję u Kary-smile. Ja to słyszałam na własne uszy (kilka postronnych osób też-smile i było to przeżycie N-I-E-Z-A-P-O-M-N-I-A-N-E. Chciałabym umieć komunikować swoje stanowisko tak dobitnie i zrozumiale jak czyni do Kara. Ona spuszcza ten wpierdol tak, że zostajesz masochistą i prosisz o jeszcze-smile. Nie dasz rady tego zlać. Ćwiczę. Los mi świadkiem, że ćwiczę.
  • kara_mia 07.03.12, 15:42
    ... aż się zarumieniłam z zawstydzenia, że tyle miłych słów w jednym poście smile

  • glasscraft 07.03.12, 15:42
    Obawiam sie, ze to by byla moja pierwsza i ostatnia rozmowa z Kara smile
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • braktalentu 07.03.12, 15:48
    No pewnie. Potem już tylko orgazm za orgazmem osiągany w wyniku stymulacji uszu. Trust me-smile
  • kara_mia 07.03.12, 15:54
    smile do mojego niewątpliwie południowego temperamentu należy jeszcze dołożyć żelazna logikę.
    być może pogadałbyś jeszcze raz przynajmniej z ciekawości smile czy furia wygra u mnie z logicznym myśleniem...
    Na to mój ukochany maż czeka już 11 rok... smile
  • glasscraft 07.03.12, 15:59
    Logika - tak, furia - ermmm, gadasz z zimnokrwistym kozorozcem smile wiec byloby dziekuje, ale nie big_grin
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • kittykitty 07.03.12, 15:49
    A dla mnie z tej dyskusji wynika jedno - że przede wszystkim liczy się konstruktywność wypowiedzi.
    Bo początkowe posty braktalentu były po prostu krytyką i agresywnym wsadzaniem kija w mrowisko, z którego nic nie wynikało. Brakowało w nich konkretnych wskazówek lub dzielenia się wiedzą jak postępować. Samo mówienie "źle postępujesz, zmień to" to często za mało, szczególnie dla osób, które bardzo zacietrzewiły się w swoich zachowaniach i po prostu nie są w stanie dostrzec innych możliwości.
    Posty braktalentu w tym wątku zaczęły być przyjmowane lepiej nie dlatego, że zmieniła ona formę swoich wypowiedzi (choć to też), ale przede wszystkim dlatego, że zamiast wygłaszać komunały opisała w konkretnych zachowaniach zmianę postępowania swojego faceta i samej siebie.

  • kara_mia 07.03.12, 15:57
    liczy się konstruktywność wypowiedzi.

    trafiłaś w samo sedno.
    Jakiekolwiek rozmowy w tym i arabskie awantury muszą być konkretne i konstruktywne!
  • braktalentu 07.03.12, 15:57
    To prawda. Trudno mi identyfikować się z etapem "zacietrzewienia" i "braku wyjścia". Teraz jego bezsens wydaje mi się tak oczywisty, że trudno mi zaakceptować, że inni tego jeszcze nie widzą i ta ich "ślepota" wzbudza we mnie irytację. A przecież nie tak dawno sama przegryzałam grdykę z tych samych powodów co dziewczyny. Dzięki.


  • edw-ina 07.03.12, 14:38
    Myślę
    > , że poniekąd wynika to z nieprzepracowanych jeszcze do końca emocji dotyczącyc
    > h mnie samej, jako dziecka "odpuszczonego", co zapędza mnie w kozi róg rozlicza
    > nia ojców, zamiast odciążania macoch. Postaram się pilnować.


    Może musisz rozdzielić od siebie pewne emocje, bo chyba zbyt mocno twój własny żal przerzuca ci się na cały ogląd sprawy. Nie ma czegoś takiego jak standardowe zachowania rodzicielskie, jedyne i właściwe. Każda relacja rodziców z dzieckiem jest inna i każdy układa ją jak umie. Fakt, że twój ojciec nawalił, nie znaczy, że inny zachowując się nawet inaczej niż przeciętnie, też nawala.
  • anula36 07.03.12, 14:41
    a nawet jesli czasem nawala, to nie znaczy,ze jest beznadziejnym ojcem. Nikt z nas nie jest doskonaly.
  • braktalentu 07.03.12, 15:03
    Za nic w świecie nie dam się oddzielić od swoich emocji-smile. Po moim trupie! Ale przyrzekam, że robię wszystko co w mojej mocy, żeby je przepracować i żeby nie miały ukrytego wpływu na moje życie.
    To chyba widać w tym wątku (który pewnie ktoś wyciągnie mi za osiem lat jako dowód na zuo,). Że reaguję; że jawna i konkretna informacja zwrotna na mnie działa. Bo mimo różnic powstała platforma wymiany doświadczeń i poglądów zamiast licytacji psów wieszanych na Ex i skakania sobie do gardeł w imię Misiów. Mam wrażenie, że w tym wątku zaczęło się dziać coś konstruktywnego. Ja w każdym razie skorzystałam. Bardziej niż na wymianie absurdów, których dopuszczają się jakieś obce baby-smile.

  • truskawka-00 07.03.12, 12:08
    braktalentu napisała:

    > Nie, nie widuję swojej pasierbicy 2 razy w miesiącu-smile.
    > Nie udzielam ( w tym wątku) rad dotyczących wychowania pasierbów.
    > Przez pewien okres w życiu miałam Ex "na głowie", aż nie odkryłam, że to "na g
    > łowie" jest tak naprawdę "w głowie". Dawało objawy tożsame z opisanymi tutaj pr
    > zez inne macochy. Czy jeżeli sobie z tym poradziłam, to mam Twoim zdaniem prawo
    > dzielić się tym, czy powinnam zamilknąć na wieki i przeżuwać wstyd za swój bra
    > k dojrzałości z przed ośmiu lat do końca świata?

    Nie mam nic przeciwko temu żebyś się wypowiadała nawet w opozycji do naszego zdania, tak jest znacznie ciekawiej, o ile zachowujesz przy tym dobry smak i unikasz personalnych wycieczek, oceny i złośliwości, a od tego się pohamować jakoś nie możesz.
    --
    Nothing in this world what's worth havin' comes easy...
  • rybkka24 07.03.12, 14:26
    mam pytanie karolana.czego tyczy się rehabilitacja dziecka ?i czy zeznania np.rehabilitanta nt. zaniedbywania nic nie wnoszą i takie jeszcze pytanie czy na badaniach psych.RODK nic nie wychodzi typu zastraszone dzieci/ zaniedbywane emocjonalnie/intelektualnie pod kątem zdrowotnym NO PRZECIEŻ takie rzeczy można udowodnić!!itp..bo w końcu życie z taką agresywną furiatka i awanturnicą przekręcającą każde słowo dorosłego by zestresowała a co tu mówić o dzieciach przecież.
    czy to możliwe żeby tak gloryfikowano nieodpowiedzialną matkę i tak wieszano psy na porządnym skądinąd facecie który widać stara się i gimnastykuje????
  • karolana 07.03.12, 14:38
    rybkka24 napisała:

    > mam pytanie karolana.czego tyczy się rehabilitacja dziecka ?

    Nie bardzo chcę tu pisać o szczegółach, ale rehabitilacja jest wielokierunkowa, w sumie 3 specjalistów.
    Nie chodzi o życie dziecka, bo nie jest zagrożone, ale o jakość tego życia i funkcjonowanie w społeczeństwie.

    > i czy zeznania np.r
    > ehabilitanta nt. zaniedbywania nic nie wnoszą

    Zostało udowodnione (oświadczenie ośrodka rehabilitacyjnego), że m zajmuje się w 100% rehabilitacją. Dla sądu był to tylko argument za tym żeby nie ograniczać mu władzy rodzicielskiej, ale nie za tym, żeby dzieci mieszkały z m. Poza tym gwiazda stwierdziła, że m zaczął dbać o dzieci dopiero w ostatnim czasie. I sąd jej uwierzył.

    > i takie jeszcze pytanie czy na ba
    > daniach psych.RODK nic nie wychodzi typu zastraszone dzieci/ zaniedbywane emocj
    > onalnie/intelektualnie pod kątem zdrowotnym NO PRZECIEŻ takie rzeczy można udow
    > odnić!!itp..

    A jak udowodnisz, że to wpływ matki, skoro dzieci nic nie mówiły, nie współpracowały? Zostało swtierdzone, że dzieci są w kiepskim stanie, ale jednocześnie, że jest to wina "sytuacji" zawinionej przez ojca, a matka reaguje adekwatnie do sytuacji (czytaj wnerwiona, przemęczona, porzucona przez męża-świnię, samotna matka 2 dzieci)

    > czy to możliwe żeby tak gloryfikowano nieodpowiedzialną matkę i tak wieszano ps
    > y na porządnym skądinąd facecie który widać stara się i gimnastykuje????

    Tak, bo m sam się poniekąd podłożył doprowadzając do sytuacji, w której nie ma możliwości udowodnienia tego, że zajmował się dziećmi przed wyprowadzeniem się z domu, a ludzie, którzy mogliby to potwierdzić "nie chcą się mieszać".
    A dzieci są na tyle małe, że łatwo stwierdzić, że potrzebują "przede wszystkim matki".

    To naprawdę proste wink



    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • rybkka24 07.03.12, 15:39
    nie przeżyłam czegoś takiego jak Wy.eks nm-a skupia się obecnie głównie na ułożeniu sobie życia co przy dwójce dzieci z różnymi ojcami do najprostszych nie należy, eks Twojego M na zniszczeniu życia byłemu i dzieciom przy okazji.ale w RODK dzieci nie mówią z tatą robię to, to i to...z mamą np. oglądam TV mam krzyczy a tata nie itp.w domu taty dobrze się czuję a mama się często denerwuje no nie wiem czy 11 latek nie umie nakreślić sytuacji i odróżnić spokojnego życia u was od stresującego u matki??czy nie mówi ze np.nie może mówić o tacie albo że mama mówi nieładne rzeczy o tacie powód nie wiadomo.Ja nie wiem ale chyba widać zaangażowanie faceta po dowodach i brak zaangażowania matki, tylko pieniactwo.po prostu aż nie chce mi się wierzyć że są dowody pokazujące jak M dba o dzieci i żadnych dowodów na to że matka o ie dba i M traktowany jest jak jakiś upierdliwy pasożyt któremu przyśniło się że oprócz płacenia alimentów chce mieć jeszcze wpływ na wychowanie dzieci.

    chodzi mi o to czy panie psycholog nie potrafią stwierdzić ze mamuśka jest nawiedzona po wypowiedziach dzieci???
  • karolana 07.03.12, 21:25
    rybkka24 napisała:

    > nie przeżyłam czegoś takiego jak Wy.eks nm-a skupia się obecnie głównie na ułoż
    > eniu sobie życia co przy dwójce dzieci z różnymi ojcami do najprostszych nie na
    > leży, eks Twojego M na zniszczeniu życia byłemu i dzieciom przy okazji.ale w RO
    > DK dzieci nie mówią z tatą robię to, to i to...z mamą np. oglądam TV mam krzycz
    > y a tata nie itp.w domu taty dobrze się czuję a mama się często denerwuje no ni
    > e wiem czy 11 latek nie umie nakreślić sytuacji i odróżnić spokojnego życia u w
    > as od stresującego u matki??czy nie mówi ze np.nie może mówić o tacie albo że m
    > ama mówi nieładne rzeczy o tacie powód nie wiadomo.Ja nie wiem ale chyba widać
    > zaangażowanie faceta po dowodach i brak zaangażowania matki, tylko pieniactwo.p
    > o prostu aż nie chce mi się wierzyć że są dowody pokazujące jak M dba o dzieci
    > i żadnych dowodów na to że matka o ie dba i M traktowany jest jak jakiś upierdl
    > iwy pasożyt któremu przyśniło się że oprócz płacenia alimentów chce mieć jeszcz
    > e wpływ na wychowanie dzieci.

    No to jeszcze raz:
    Podczas badania w RODK dzieci NIC nie mówiły. Jedynie starsze dziecio stwierdziło, że chciałoby z tatą być jak najczęściej na wizycie kuratora. Nie wiem, czy dostał opiernicz potem, bo w RODK nie mówił już kompletnie nic. Z młodszym kontakt werbalny praktycznie ZEROWY. I jest to zapisane w opinii. Zostało to zinterpretowane, że dzieci są w złym stanie na skutek postępowania ojca (porzucenie rodziny, nowy związek, pranie mózgu, itd)
    Cała opinia polegała na zapisaniu tego, co ex powiedziała na temat m (w zasadzie nie było w tej opinii więcej niz 3-4 zdania na temat relacji dzieci-rodzice, natomiast była miażdżąca krytyka m). Ex stwierdziła, że m zaczął dziećmi zajmować się dopiero ostatnio (czyli od czasu, kiedy pojawiły się dowody), że wcześniej to ona zajmowała się dziećmi, że m nic nie robił, że u nas w domu dziećmi zajmowałam się ja, itd. Kiedy m mówił czym się zajmował (WSZYSTKIM), jak wyglądały jego kontakty z dziećmi od momentu wyprowadzenia się z domu ex (ograniczenia kontaktów, szantażowanie, starania o to, by dzieci miały zapewnioną właściwą opiekę, itd), zostało to skwitowane tym, że histeryzuje, że jest niestabilny i gloryfikuje swoją rolę.
    Jest słowo przeciwko słowu, a słowa interpretowane są na korzyść ex.
    Poza tym 11 latek dokładnie wie, że MUSI mieszkać z matką, więc stara się robić tak, żeby się jej nie narażać. Bo przez kilka miesięcy próbował powiedzieć co czuje i był pacyfikowany.
    No i tak już na marginesie wszystkiego - ten 11 latek przecież kocha matkę i nie chce być nielojalny wobec niej opowiadając obcym o jej zachowaniu.
    To nie jest takie proste.
    Dzieci opowiadają o tym, co się dzieje ludziom, którym ufają, czyli NAM ewentualnie rodzicom m.
    Więc koło się zamyka, bo nasze słowa (zwłaszcza moje) w sądzie nie mają ŻADNEJ wartości.
    A rodzina m chce być "neutralna" czyli nie zadrażniać sytuacji z mamusią dzieci.
    I tyle.
    Bez pomocy NIC nie zrobimy, pomocy nie mamy żadnej, ani od strony rodziny, ani od strony instytucji.
    Sytuacja patowa.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • rybkka24 08.03.12, 20:12
    smutne.za dwa lata starszy będzie mógł jeżeli będzie miał odwagę legalnie na własne życzenie zmienić miejsce zamieszkania to już chwila. z 13 latkiem będzie można jeszcze pewne sprawy przepracować/naprostować. inna sprawa ze pewnie nie będzie chciał zostawiać bratasad
    a u młodszaka to jeszcze chyba z 6 lat o ile pamiętam.kawał czasusad
    to chyba czasem trzeba tych chłopów zrozumieć że ustępują albo przymykają oko na wybryki eks.życzę siły.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka