Dodaj do ulubionych

Pamiętacie mnie ?

09.06.12, 17:26
gdyby komuś się chciało wklejam link do swojego posta z lutego
forum.gazeta.pl/forum/w,14479,133325338,133325338,horror_horror_.html
Jakoś mnie tak naszło żeby dopisać ciąg dalszy całej historii niestety bez happy endu

Na tydzień przed porodem (znaliśmy termin gdyż to było planowane cc) ex wyrzucił mnie z domu. dosłownie. A było to tak - nie chcąc zaogniać sytuacji, przestałam się do niego odzywać, nic kompletnie, nawet pół słowa. Ex coś chciał ugrać bo co chwilę wbijał mi jakąś szpilę ale kompletnie nie reagowałam. W sądny dzień, rano, powiedział takie oto słowa "albo zaczniesz rozmawiać, a jak nie to wynoś się do rodziców". W dalszym milczeniu spakowałam co najpotrzebniejsze i pojechałam.

Urodziłam dziecko, udało mi się z nim skontaktować dopiero w 2 dobie po porodzie, trochę wybiegiem bo zadzwoniłam na stacjonarny gdyż komórki nie odbierał. Przyjechał zobaczył dziecko i pojechał.

Nie widzieliśmy się miesiąc, kontakt w zasadzie żaden. W wielkanoc przyjechał, pobył ze 2 h, pojechał znowu miesiąc przerwy. Dziecko ma tera 4 m-ce a oni się widzieli ze 3 razy.

Mieszkam u rodziców, w pażdzierniku wracam do pracy, muszę wynająć mieszkanie i dalej żyć.
To tak w telegraficznym skrócie. Przepraszam, może być chaotycznie.

To jednak co mnie dokładnie rozpierdziela, to fakt że swoim 1 dzieckiem pięknie się opiekuje. drugie ma w głębokim poważaniu.
Nawet jak rozmawiamy, to ch... mnie strzela bo jak coś mówię o krzysiu to on mi opowiada o zdzisiu (zmieniłam imiona dzieci) na zasadzie

Ja: krzysiowi chyba zęby będą wychodzić
On: no możliwe bo zdzisio miał 3 miesiące jak jemu zaczęły...

Aha, nie partycypuje w żaden sposób w utrzymanie naszego dziecka. A nie przepraszam, kupil paczkę pileuch i pudełko mleka.

Słuchajcie ode mnie to tyle, dziwię się tą schizofrenią ojcowską ale ok my damy sobie radę.

Dziękuję za zainteresowanie moim wątkiem i powodzenia dziewczyny, forum będę podczytywać mimo wszystko





Edytor zaawansowany
  • edw-ina 09.06.12, 18:19
    a) złóż pozew o alimenty i zrób to niezwłocznie
    b) ustal sądownie kwestię opieki nad dzieckiem. Możesz napomknąć, że skoro w przypadku starszego dziecka ojciec ma opiekę naprzemienną i się to sprawdza, to również wnioskujesz o taką (to bardziej po to, by zobaczyć jak pan na to zareaguje)
    c) o panu zapomnij. Zły, głupi romans. Przynajmniej coś pozytywnego ci po nim zostało. Osobiście nawet najdurniejszy romans bym przeżyła, gdyby został mi po nim taki efekt.

    A poza tym - trzymaj się. Nie wątpię, że inaczej to sobie wyobrażałaś.
  • anula36 09.06.12, 23:43
    wspolczuje sytuacji,ale powinnas posluchac edwiny - zabezopieczyc dziecko, a reszta sie jakos ulozy, lepiej czy gorzej.
  • plum1234 10.06.12, 09:57
    wnies pozew o alimenty z zabezpieczeniem powodztwa:
    www.babyboom.pl/forum/wazne-informacje-przydatne-adresy-itp-f316/zabezpieczenie-powodztwa-41441/
    domagaj sie rowniez zwrotu kosztow za okres ciazy i pologu:
    www.kobietaiprawo.pl/alimenty2.html
    opieke naprzemienna sobie daruj...
  • edw-ina 10.06.12, 10:31
    Przepraszam, ale dlaczego ma darować sobie opiekę naprzemienną? Skoro ojciec daje radę z taką formą opieki z jednym dzieckiem, to nie da sobie z drugim? A samotnej matce przyda się trochę odpoczynku. Poza tym ja bym to sama zaproponowała choćby po to, by zobaczyć minę tatusia i raz na zawsze wiedzieć, jak podchodzi do posiadania dziecka ze mną.
  • plum1234 10.06.12, 10:52
    Bo wydaje mi sie, ze tak naprawde nie chodzi jej o opieke naprzemienna - po prostu jest wsciekla, ze tak sie to ulozylo i pala checia zemsty. Dziecka, zwlaszcza tak malego, pewnie nie chcialaby oddawac ojcu pod opieke na caly tydzien... Ale fakt - to bylaby jazda dla pana.
  • glasscraft 10.06.12, 10:58
    A dziwisz sie? Pan sie dolozyl do produkcji dziecka, ale do jego zycia to juz niekoniecznie... nie bylabys wsciekla?
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • rzut_beretem 10.06.12, 11:07
    Dziękuję za zainteresowanie watkiem i podpowiedzi o raz linki do stron.

    Prawdopodobnie dzisiaj (o ile ex się nie rozmyśli) spotkamy się w celu ustalenia pewnych rzeczy dot małego - opieka, alimenty etc. Zajmę twarde stanowisko.

    Mam adwokata, po dzisiejszej rozmowie będe wiedziała coś więcej więc na przyszły tydzień umowię się na konsultację prawniczą.

    Jeżeli chodzi o opiekę naprzemienną tydzień / tydzień to nigdy bym nie wyraziła zgody ze względu na zaburzenie poczucia bezpieczeństwa u dziecka. Oczywiście, wakacje, święta weekendy proszę bardzo ale nie tydzień na tydzień. Zaproponowałabym to exowi tylko w takim wypadku jak poradziła edwina - żeby zobaczyć jego reakcję.

    Co do wścikłości - nie ja nei jestem wściekła. mi jest cholernie przykro. tak bardzo że nie jestem w stanie wam tego opisać.

    Zrozumcie mnie dobrze, nie chodzi o same pieniądze, bo ja też pracuję i zabiezpieczę dziecko finansowo ale w obecnej sytuacji kiedy ojciec nie ma do zaproponowania siebie i swojej opieki to jakoś tak mam coraz mniej skrupułów.
  • anula36 10.06.12, 11:23
    Mysle ze Cie rozumiem pewnie gdybym sie zdecydowala na dziecko mialabym podobnie.wiadomo ze nie chodzi o same pieniadze ale trzeba zabezpieczyc interesy wlasne i dziecka, skoro jego ojciec sie do tego nie pali sam z siebie.
  • karolana 10.06.12, 13:02
    rzut_beretem napisała:

    > Jeżeli chodzi o opiekę naprzemienną tydzień / tydzień to nigdy bym nie wyraziła
    > zgody ze względu na zaburzenie poczucia bezpieczeństwa u dziecka.
    > Oczywiście,
    > wakacje, święta weekendy proszę bardzo ale nie tydzień na tydzień. Zaproponował
    > abym to exowi tylko w takim wypadku jak poradziła edwina - żeby zobaczyć jego r
    > eakcję.

    Rozumiem, że piesze o TYM konkretnym przypadku? Bo generalnie opieka naprzemienna jest jedynym sensownym rozwiązaniem pozwalającym na to, by dziecko nadal miało oboje rodziców.

    > Co do wścikłości - nie ja nei jestem wściekła. mi jest cholernie przykro. tak b
    > ardzo że nie jestem w stanie wam tego opisać.

    Rozumiem, ale mam nadzieję, że w kwestiach dziecka będziesz myślała o DZIECKU, a nie o tym, jak cholernie Ci przykro i jaka jesteś wściekła.
    Dziecko jednak ma ojca. I powinno go mieć nawet za cenę Twojego dyskomfortu.
    No, chyba, że tatuś sam się wymiksuje na stałe, więc wtedy tylko alimenty, maksymalne ograniczenie praw rodzicielskich lub wręcz ich odebranie, alleluja i do przodu.
    Powodzenia.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 10.06.12, 14:09
    również uważam, że opieka naprzemienna nie jest zła, a w tym wypadku poważnie zastanowiłabym się, nad zasugerowaniem jej i to z kilku powodów.
    - po pierwsze facet może jest penisowym partnerem, ale to nie znaczy, że musi być takim samym ojcem. Fakt, że dobrze zajmuje się starszym dzieckiem oznacza, że jest pod tym względem wydolny.
    - po drugie: choć teraz dziecko jest na to za małe, to myślę, że pod względem psychologicznym wyrządzono by mu ogromną krzywdę, gdyby dowiedziało się, że starszy brat spędza z tatą 14 dni w miesiącu, a ono tylko 4. Bez wątpienia czułoby się gorsze, szczególnie, że pod względem rodzinnym w obu przypadkach sytuacja wygląda analogicznie - pan nie jest z żadną z mam.
    - a po trzecie myślę, że mądry sędzia, usłyszawszy, że pan starszym dzieckiem zajmuje się przez 14/28 dość szybko mógłby sprowadzić delikwenta na ziemię, gdyby w przypadku młodszego upierał przy innych zasadach.
  • mama_myszkina 10.06.12, 15:12
    Przeczytałam Twój poprzedni wątek i ten i przyznam szczerze, że nie pałam do Ciebie sympatią.

    Strzeliłąś sobie dziecko z facetem, o którym wiedziałaś, że już dziecko ma i teraz się rzucasz, że 'starszy syn jest na pierwszym miejscu'. Cóż, było szukać dalej a nie łapać na brzuch.

    Facet się zamotał i nie dziwię mu się, że jest ciążą przerażony. Zabezpieczaliście się, czy moze powiedziałaś mu, że 'w ciążę na pewno nie zajdziesz'?

    Nie mam do takich kobiet jak Ty wiele sympatii. Rodzicem jest się całe życie i jesli ktoś nie potrafi zaakceptować dziecka partnera z poprzedniego związku, to należy sobie dac spokój. Zachodzenie w ciążę w nadziei, że wtedy starszy syn pójdzie w odstawkę jest dranstwem.

    Naważyłaś sobie piwa, to je teraz pij.

    Nie twierdzę, że mężczyzna jest bez winy. Ale nie wydaje mi się też, żebyś Ty była od niego pod jakimkolwiek względem lepsza.
  • edw-ina 10.06.12, 15:28
    Wyjaśnij mi kilka rzeczy:
    - skąd wzięłaś informację, że kobita złapała faceta na brzuch?
    - skąd kolejną, że twierdziła, że nie zajdzie w ciążę, a tu zonk?
    - skąd, że miała nadzieję, iż starsze pójdzie w odstawkę?

    Jeśli są to czyste dywagacje, to odpuść sobie, bo takimi dywagacjami łatwo kogoś skrzywdzić.


    Pamiętam tamten post i choć również nie najlepiej zareagowałam na niechęć do dziecka, to mimo wszystko rozumiałam, że nie jest ona tak naprawdę skierowana na dziecko, ile na mało dojrzałe zachowanie faceta. Pewnie całą sytuację wyolbrzymiały rozszalałe hormony. Ale jakoś nie umiem zrzucić na hormony faktu, że pan wyrzuca z domu ciężarną i nie kontaktuje się z młodszym dzieckiem.
  • glasscraft 10.06.12, 15:34
    Matko swieta! A ona sobie sama to dziecko zrobila, jak facet spal i o bozym swiecie nie wiedzial? Sama sobie piwa nawarzyla, niepokalane poczecie jakies?
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • rzut_beretem 10.06.12, 15:35
    Dziewczyny, dla mnie opieka naprzemienna w wymiarze tygodniowym jest nieporozumieniem. W tym przypadku odbywało się to tak że ex odbierał swojego starszego z przedszkola + torba podróżna z jego rzeczami. Tak samo było przy przekazywaniu dziecka matce. Prosiłam wcześniej, żeby chociaż to dziecka miało u nas swoje rzeczy, ubrania, zabawki itp a nie żeby obie strony wyglądały jak hinduski sprzedawca co tydzień nosząc torby.

    Po urodzeniu młodego prosiłam exa żeby przyjechał i pobył z dzieckiem. Proponowałam różne rozwiązania nawet to że będę wychodziła z domu na ten czas kiedy on będzie. też źle. Po tych 3 miesiącach skończyły mi się pomysły. a jak taty nie było tak nie ma.

    Co do wypowiedzi mamy myszkina - akurat nie o sympatię mi chodzi. Czy ja nie napisałam w pierwszym wątku, że przyznaję się do winy że nie powinnam wiązać się z facetem posiadającym potomstwo ???? I uwierz mi że to był ostatni taki związek w moim wykonaniu. Nigdy też nie uważałam się lepsza od kogokolwiek. Nigdy czegoś takiego nawet nie pomyślalam. Nie zaszłam w ciążę z premedytacją aby odsunąć starszego syna ale gratuluję fantazji.

    Nie nawaRZyłam sobie piwa - ja jestem przeszczęśliwa że mam dziecko !!! To jest miłość mojego życia i do końca życia w jakiś sposób będę wdzięczna exowi że mam tak fantastyczne dziecko.

  • karolana 10.06.12, 17:58
    rzut_beretem napisała:

    > Dziewczyny, dla mnie opieka naprzemienna w wymiarze tygodniowym jest nieporozum
    > ieniem.

    No cóż, dla mnie nieporozumieniem jest wydzielanie jednemu z rodziców WIDZEŃ z własnym dzieckiem, uniemożliwianie mu opieki nad nim tylko dlatego, że rodzice się rozstali.

    > W tym przypadku odbywało się to tak że ex odbierał swojego starszego z
    > przedszkola + torba podróżna z jego rzeczami. Tak samo było przy przekazywaniu
    > dziecka matce. Prosiłam wcześniej, żeby chociaż to dziecka miało u nas swoje r
    > zeczy, ubrania, zabawki itp a nie żeby obie strony wyglądały jak hinduski sprze
    > dawca co tydzień nosząc torby.

    Ale to było TAM, Ty masz prawo ustalić inne rozwiązania.

    > Po urodzeniu młodego prosiłam exa żeby przyjechał i pobył z dzieckiem. Proponow
    > ałam różne rozwiązania nawet to że będę wychodziła z domu na ten czas kiedy on
    > będzie. też źle. Po tych 3 miesiącach skończyły mi się pomysły. a jak taty nie
    > było tak nie ma.

    Cóż, ex mojego m też wyskakiwała z takimi pomysłami żeby on przyjeżdżał do niej do domu, że będzie z tego domu wychodzić. Zabił ją śmiechem i uważam, że miał 100% racji.
    Skoro Twój ex nie chce z Tobą być, oczekiwanie, że będzie przebywał w Twoim domu jest nieporozumieniem. A pomysł, że Ty będziesz z własnego domu wychodziła, żeby ojciec mógł ze swoim dzieckiem w CUDZYM domu przebywać jest z czapy i tyle. Ojciec ma obowiązek widywać się z dzieckiem, zajmować się dzieckiem. I jestem przekonana, że dla Ciebie zapewne byłoby niewłaściwe gdyby ze starszym dzieckiem miał kontakt na zasadach, jakie teraz sama proponujesz.

    Moim zdaniem zachowujesz się w tym momencie tak, jak te wszystkie ex, które są tu tak szeroko krytykowane.
    Nie wiemy dlaczego rozstaliście się, jednak Twoja postawa wobec OJCA Twojego dziecka jest dokładnie taka, z jaką tutaj się walczy - facet to złamas, który śmiał mnie zostawić, dziecko jest MOJE i JA będę dyktować warunki, a on mi zapłaci za to, co zrobił.
    I wybacz, nie ma w tym troski o dziecko, ale o Twoje samopoczucie, zranioną dumę i chęć udowodnienia facetowi, że popełnił błąd zostawiając Cię.

    Uważam, że skoro facet zajmuje się starszym dzieckiem przez pół miesiąca to jest DOBRYM OJCEM. Dokładnie jak napisała Edw-ina.
    To, że mama i tata biegają z torbami, Tobie może się nie podobać. I nie musi! Bo to ICH ustalenia.
    Ale przynajmniej się dogadują, przynajmniej tamto dziecko ma OBOJE rodziców pomimo ich rozstania. I moim zdaniem zamiast ich krytykować, powinnaś się od nich z pokorą uczyć.
    Mam nadzieję, że oprzytomniejesz, dla dobra własnego dziecka.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • kowalka33 10.06.12, 18:34
    E tam nie zarzucaj jej że zachowuje się jak ex , które tu owszem są czesto, gęsto krytykowane . Facet to złamas i tyle, gówniarz bez honoru. Zrobił dziecko i ma gdzieś , do tej pory nie płaci , nie pomaga i rozumiem że autorce posta jest przykro. I uleganie facetowi , co by go nie urzazić jest smiesne. Dzieciak nr 1 nie ma w tej sprawie nic do tego. To nie jest wina starszego dziecka zę tata kretyn
  • rzut_beretem 10.06.12, 18:52
    Karolana, dlaczego jesteś taka jadowita dla mnie. Ja nie chcę wchodzić w polemikę bo nie to było intencją założenia tego wątku. Chciałam tylko napisać ciąg dalszy dla zainteresowanych. Gdyby nikt nie odpisał, też by było ok.

    Postaram się jednak odpowiedzieć w szczery sposób.
    Z relacji mojego ex, kiedy ja sama zahaczyłam na początku znajomości, skąd tki pomysł opieki naprzemiennej, odpowiedział mi że to pomysł matki dziecka. Dodał że on wie że to błąd, był na 3 konsultacjach u 3 niezależnych psychologów dziecięcych i kazdy z nich potępiał ten pomysł (ze względu na dobro dziecka). Kiedy ja zapytałam dlaczego w takim razie w dalszym ciągu tak jest odparł że jego ex żonie jest tak wygodnie ...

    Z tą torbą, to oczywiście opisałam ich sytuację nie moją własną. Ja starałabym się inaczej to zorganizować.


    Co do pomysłu żeby przyjeżdżał do dziecka i ja będę wychodzić. Ja się starałam zrobić komfortową sytuację, skoro ja jestem tym problemem to ja się usunę. Nie podobało się. Ja nie mam NIC przeciwko żeby ex zabierał dziecko do siebie, swoich rodziców, zoo, czy na wyspy Galapagos. Mało tego, będę się bardzo z tego cieszyć bo mały będzie miał z nim kontakt. A to gdzie ten kontakt będzie to sprawa drugorzędna.

    Tak dokładnie, dla pierwszego dziecka jest bardzo dobrym ojcem. Potwierdzam w całej rozciągłości. jest dbający, opiekuńczy, zaangażowany.

    Nie wiem z jaką postawą ojca się walczy na tym forum. Ja opisuję moją osobistą sytuację. Nigdy bym nie powiedziala że mój ex jest złamasem czy innym ch... z czystego szacunku jako do drugiej osoby. Boli mnie fakt, że olał dokładnie młodego.

    Mało tego, pal licho pieniądze, jestem wysokiej klasy specjalistą w swojej dziedzinie zawodowej, zarabiam, pomimo urlopu macierzyńskiego dalej się rozwijam zawodowo, mam mnóstwo planów na przyszłość i na prawdę STAĆ jest mnie na utrzymanie siebie, dziecka i kotka ze schroniska. Ale jeszcze raz pytam, jeżeli ojciech uchyla się od wzięcia odpowiedzialności za wychowanie dziecka to jakie ja mam mieć skrupuły odnośnie spraw finansowych???

    Twoja opinia jest dla mnie krzywdząca. Dokonujesz na mnie jakiejś projekcji a jest ona niesłuszna. I uwierz mi, jestem przytomna.






  • anula36 10.06.12, 19:19
    a propos opieki naprzemiennej jak to ma niby wygladac przy niemowlaku karmionym piersia?
    matka ma pokarm zbierac 7 dni i mrozic? dowozic na biezaco? Przestawic niemowlaka na flache w imie naprzemiennej opieki?
  • rzut_beretem 10.06.12, 19:24
    Mały jest karmiony od urodzenia mlekiem modyfikowanym, nawet raz z cycka nie zjadl. Więc tak myślę że chyba jest nawet łatwiej sprawować opiekę ze względu na wsypanie mleka do butelki i ją wstrząśnięcia wink)) to może i tata i mama wink))
  • kara_mia 10.06.12, 19:52
    Ale jeszcze raz pytam, jeżeli ojciech uchyla się od wzięcia odpowiedzialności za wychowanie dziecka to jakie ja mam mieć skrupuły odnośnie spraw finansowych???

    A dokładnie ile ma wspólnego odpowiedzialność za wychowanie dziecka a jego odpowiedzialność finansowa?
    Jak się wylicza odpowiedzialność w złotówkach?
    Jak policzysz ta odpowiedzialność i przedstawisz w złotych?
    Twoja odpowiedzialność za wizytę z dzieckiem na szczepieniu jest warta ile kasy od exa?

    Tak własnie exie, których nienawidzicie przedstawiają wyliczenia i "brak skrupułów w sprawach finansowych i organizacyjnych" i przeliczają to na alimenty.

    Tylko się zastanawiam, czy po "obu stronach barykady" te wyliczenia wyglądają tak samo?


  • rzut_beretem 10.06.12, 20:10
    Opieka nad dzieckiem jest opieką wielowatkową. Bezpieczeństwo, uczucie, czas, pieniądze również.

    Wyliczę na podstawie miesięcznych wydatków na dziecko. Mieszkamy w PL więc oczywiście wyliczę w złotówkach wink

    Ostatnio za szczepionkę 6w1 (czyli zamiast 3 wkłuć dziecko otrzymuje 1) zapłaciłam 185 zł + paliwo do samochodu około 5 zł + 30 groszy za garść proszku do prania bo młody obhaftał kocyk.

    Jasno i przejrzyście ?

  • rzut_beretem 10.06.12, 20:21
    Słuchajcie drogie Panie,

    dopisałam jakby drugą część wątku, który rozpoczęłam w lutym. Dla zainteresowanych. W obecnym pierwszym poście, jak łaskawie zwrócicie uwagę, sprawy finansowe poruszyłam na samym końcu zaczynające się od "Aha ..." i napisałam o tym że pan ex nie partycypuje. Czy ja do k... nędzy zaczęłam post slowami "on nie płaci na dziecko !"

    Nie, dałam tą informację na końcu, jako podrzędną, dopełniającą jedynie obraz.
    Nie wiem skąd to poczucie że mi chodzi o tzw. kasę. Może to "wina" edwiny która umiesciła pierwszy wpis i traktował on właśnie o alimentach i ich zabezpieczeniu (edwina, oczywiście bez urazy, bo jestem wdzięczna za wpis i informację i oczywiście nie winię za nic wink)) i potem jakoś tak ta dyskusja poszła tym torem.

    Gdyby chodziło mi o kasę to byłabym aktywnym członkiem forum "samodzielna mama", gdzie przez 24hdobę przewijają się wątki o alimentach, szczególnie o tym jak je podnieść i zniszczć exów.

    Ja mam takie poczucie, że cały mój wątek i jak i moja osoba są traktowane przez pryzmat wpisu z lutego, a dokładnie tego że miałam czelnosć napisać, nie znoszę pasierba i nigdy nie pogodzę się z jego obecnością. Wpis był po prostu niepoprawny politycznie, i myślę że teraz co niektóre Panie mają ochotę powiedzieć mi "dobrze Ci tak".

    Nie jestem przyzwyczajona do oskarżycielskich tonów a tu się wytworzyła taka forumowa prokuratura.

  • edw-ina 10.06.12, 20:33
    Sugeruję ogólnie wrzucić na luz. Po pierwsze - o alimentach napisałam JA. I niech mi się za to dostaje.
    Po drugie - dziewczyny, nie sądzicie, że trochę za wcześnie opisywać kto i jak się zachowuje, jaki jest itp. To dziecko ma kilka miesięcy. Rozstanie nastąpiło niedługo przed porodem. Autorka dopiero została matką i na dzień dobry samotną. Trzeba trochę czasu, by to wszystko sobie poukładać. Teraz ma w domu niemowlę i to jest najważniejsze. Nie zakazuje ojcu spotkań, nawet nie wniosła jeszcze sprawy do sądu. Sporo za wcześniej jest na ocenianie jej jako matki i ex. Ja myślę, że i tak ostre piekło przechodzi, więc może nieco wsparcia.
  • glasscraft 10.06.12, 20:34
    Mysle, ze poniewaz wiekszosc macoch ma problem pt pazerna eks, ktora dziecko traktuje jak karte przetargowa, bo wie ze moze nim karac faceta za odejscie/ulozenie sobie zycia, to nie dziw sie, ze skoro troche tak brzmisz, beda na Ciebie jechac. Facet dal ciala na calej linii, ale nie wierze w takie bzdury, ze babka wskoczyla na niego i sobie ciaze zafundowala, do tanga zawsze potrzeba dwojki. Wiec nie powiem Ci, ze sama sobie poscielilas to sie wyspij. Facet, ktory najpierw uczestniczy w majstrowaniu malego czlowieka, potem wygania jego matke i dziecko i ma dziecko w glebokim (bo zupelnie akceptuje to, ze moze miec kobiete w glebokim, nie wyszlo, kochac jej nie musi, bo to dorosla osoba i powinna sobie dac rade), jest ponizej jakiejkolwiek krytyki. Ale jezeli chcesz zeby Twoje dziecko mialo ojca, to musisz zostawic na boku swoj stosunek do pasierba i czy ojciec kocha go wiecej, mniej czy tyle samo, zostawic na boku swoj stosunek do eksa. OK, latwo mi mowic, bo nie jestes w Twojej sytuacji. Ale to wlasnie jak sie zachowasz - czy jak "typowac" eksia, ktora tutaj jest opisywana, ktora chce kasy i wiecej kasy, a ojciec ma skakac tak wysoko jak ona mu powie, czy jak odpowiedzialna matka, ktora znalazla sie w guciowej sytuacji sama, ale nie przeniesie tego na dziecko, to juz Twoja decyzja. Wiec zadecyduj madrze smile
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • rzut_beretem 10.06.12, 20:51
    Pokaż mi proszę, gdzie wg Ciebie brzmię jak typowa exia która karze swojego ex misia za ułożenie sobie życia i traktuje dziecko jako kartę przetargową. Gdzie napisałam, że on taki nie dobry, zostawił mnie to teraz dziecka nie zobaczy a alimenty mu takie zafunduje że ho ho.

    Co znaczy że będą na mnie jechać? Jechanie jako forma komunikacju międzyludzkiej, nie mówiąc o wsparciu i obiektywnmej ocenie? To jakiś miejski pręgierz ?

    Tak, razem to dziecko "zmajstrowaliśmy".

    Piszesz, jeżeli chcesz żeby Twoje dziecko miało ojca to mam zostawic swój stosunek do pasierba i mój stosunej do ex. Ale problem polega na tym że to ojciec nie chce dziecka !!!!!!! Nie kontaktuje się, nie odpisuje na smsy, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na maile !!!!! Nawet jak podjechałam z małym pod jego pracę (prosiłam o podpis na wniosku do żłobka) to on tylko zerknął na młodego przez szybę i potem przytoczyłam ten tekst o ząbkowaniu, co w istocie miało miejsce.

  • glasscraft 10.06.12, 21:12
    Ej, ej... nie zapedzaj sie, bo akurat ja nie jade na Ciebie, tylko probuje Ci wyjasnic, dlaczego inni moga. Ile macoch ma na codzien do czynienia z kombinacja "kasa" i "widzenia"... wiec nie dziw sie, ze jak czerwona plachta na byka dziala.

    Nie wiem, jakbym sie zachowala, gdyby facet mnie tak zostawil z dzieckiem, ktore wlasnie ze mna zmajstrowal smile i na dodatek mial je w d..pie. To co napisalam o odpuszczeniu myslenia o pasierbie, eksi i polityce walutowej Grecji ma sluzyc Tobie i Twojemu dobremu samopoczuciu za jakis czas, kiedy nikt nie bedzie Ci mogl zarzucic, ze sie w forumowa eksie przeistoczylas. Wyobrazam sobie, ze trzeslo by mnie, gdyby ojciec mojego dziecka nie interesowal sie NIM, tylko porownywal je do jego starszego brata, zwlaszcza jezeli do pasierba bym uczuciem nie palala. Jezeli Ty zrobisz wszystko co w Twojej mocy, zeby dziecko mialo ojca, a on sie skutecznie wymiksuje z jego zycia, to przynajmniej wlasnie bedziesz wiedziala, ze dziecko nie bedzie mialo zalu, ze mu ojca z zycia wycielas.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • mama_myszkina 11.06.12, 05:24
    To po co sobie z nim majstrowałaś to dziecko? Wtedy nie byłaś zazdrosna o czterolatka?
  • glasscraft 11.06.12, 08:00
    Bo chciala miec dziecko? Zakaz jest jakis, ze z facetem ktory ma dziecko z poprzedniego zwiazku, dziecka nie mozna miec?
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • mama_myszkina 11.06.12, 13:51
    glasscraft napisała:

    > Bo chciala miec dziecko? Zakaz jest jakis, ze z facetem ktory ma dziecko z popr
    > zedniego zwiazku, dziecka nie mozna miec?

    Ale czego oczekiwałaś? Że on tego czterolatka opuści i zacznie zajmowac się wyłacznie Waszym dzieckiem? Czy że Twoja zazdrość nagle zniknie?

    Sama jesteś sobie winna, bo było sobie dziecko majstrować z odpowiednim kandydatem a nie z pierwszym chętnym i to pomimo tego, że już wtedy Ci jego sytuacja nie odpowiadała.
  • glasscraft 11.06.12, 13:58
    Chyba Ci sie cos pomylilo... ani dziecka z nikim sobie nie zmajstrowalam, ani o 4 letniego pasierba zazdrosna nie jestem smile - odpowiadasz zlej osobie tongue_out
    Jak napisalam wyzej - niewazne czego AUTORKA oczekiwalA, moze tego ze bedzie miala rodzine, ukochanego faceta i dziecko z nim i ze wszyscy beda szczesliwi - do tego kazdy ma prawo...
    Mleko sie rozlalo juz chyba na dobre, dokopanie jej niewiele zmieni ani pomoze, chyba za ma za zadanie polepszyc Tobie samopoczucie...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • mama_myszkina 11.06.12, 16:27
    Ja jej nie dokopuję.

    Wskazała po prostu FAKT. Jeśli ktoś decyduje się na związek z osobą z dzieckiem, to albo to dziecko akceptuje albo szuka nowego partnera. Majstrowanie nowego potomka w takiej sytuacji jest szczytem nieodpowiedzialności.
  • glasscraft 11.06.12, 16:40
    Zachodzenie w ciaze, kiedy w zwiazku nie dzieje sie super jest nieodpowiedzialnoscia - no i co z tego? Ludzie tak robia ciagle, bo im sie wydaje, ze nowe mala osoba zwiazek naprawi i go zcementuje. I czasami tak sie dzieje, najczesciej - robi sie jeszcze gorzej. Tylko, ze wina za splodzenie potomka nalezy obarczac obydwie strony. Tak samo dziewczyna byla nieodpowiedzialna, bo zaszla w ciaze z facetem, ktorego dziecka nie lubila (albo miala problem z faktem, ze istnieje), jak i facet, ktory wiedzac, ze dziewczyna jego syna nie lubi i nie ma zamiaru zaakceptowac, zaoferowac 50% DNA. No bo chyba nie przywiazala go do lozka i niecnie wykorzystala??
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • mama_myszkina 11.06.12, 17:23
    glasscraft napisała:

    > Zachodzenie w ciaze, kiedy w zwiazku nie dzieje sie super jest nieodpowiedzialn
    > oscia - no i co z tego? Ludzie tak robia ciagle, bo im sie wydaje, ze nowe mala
    > osoba zwiazek naprawi i go zcementuje. I czasami tak sie dzieje, najczesciej -
    > robi sie jeszcze gorzej.

    Cóż, osobie, która łudzi się, że dziecko scementuje związek polecam terapię. Nie ma większego samolubstwa niż powoływanie na świat dziecka w tym właśnie celu.
  • edw-ina 11.06.12, 16:43
    upraszczasz i to do bólu.
    Często w sytuacjach problemowych ma się wrażenie, a wręcz mówi się, że problemem jest coś/ktoś, ponieważ to wokół tej osoby zdają się koncentrować emocje. Np. mój mąż przez długi czas nasze problemy związane z jego dziećmi kwitował słowami: bo ty ich nie lubisz. Ba, w pewnym momencie nawet zaczęłam mu wierzyć! Dopiero rozkminianie całej sytuacji na kozetce u terapeuty pokazało, że problem leży w zupełnie czymś innym niż lubienie bądź nielubienie dzieci. I mam dziwne wrażenie, że tutaj ten czterolatek również mógł być takim po prostu symbolem problemów, a nie problemem samym w sobie. Autorka np. mogła kojarzyć napięcie w związku z obecnością chłopca, ponieważ zwykle wówczas dochodziło do napięcia. To, że związek nie został dopracowany nie znaczy, że należy go zaliczyć do czarno-białych. Lubisz -- luz blues, nie lubisz - won.
  • yestemin 10.06.12, 20:22
    Cała Twoja historia faktycznie zakrawa na "horror". Twoje zachowanie jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe (już samo to, że z nim byłaś!), ale wiem, że życie pisze różne dziwne scenariusze. Natomiast Twój ex to już jakiś totalny obłęd!
    Na moje oko to on jest głównym źródłem problemów, ale Ty również masz sporo do uświadomienia i przepracowania. Gdyby nie jego zerowe zaangażowanie w Waszą rodzinę, na pewno inaczej patrzyłabyś na pasierba. Nie byłoby łatwo, ale może chciałoby Ci się walczyć.
    Z Twoich opowieści wynika, że ex był i jest poważnie zaburzony, do tego stopnia, że 1) nie potrafi kochać ani Ciebie, ani Waszego dziecka 2) bez zastanowienia podejmuje niezwykle ważkie decyzje 3) nie potrafi wziąć odpowiedzialności za te decyzje
    To, że ze starszym synem ma dobry kontakt i zajmuje się nim, wynikać może z tego, że wszedł w takie tryby i teraz ten mechanizm jakoś go ratuje przed psychiatrykiem.
    Pisałaś w poprzednim wątku, że obserwujesz u niego jakieś problemy psychiczne, skłonność do depresji. Wg mnie to jest klucz do całego tematu.
    U niego musi się walić coś pod sufitem! Innego wytłumaczenia nie widzę!
    Ja na Twoim miejscu zabezpieczyłabym alimenty dla malca, ale poza tym dała mu całkowity spokój. Jak można kogoś zmuszać kogoś do miłości? Jeśli sam zacznie prosić o kontakt - wtedy, jak najbardziej, daj mu szansę.
    Przewiduję, że za jakiś czas coś ruszy w jednym z kierunków. Jak facet się otrząśnie z tego koszmarnego stanu, w jakim jest, zacznie angażować się w relacje z Waszym dzieckiem. Druga opcja to jego jeszcze gorsze załamanie... A jeśli po prostu o Was zapomni, to znaczy, że skończony ch** i tyle.
    Ty nie pomożesz mu raczej, bo sama wyglądasz na zbyt słabą, ale jeśli go naprawdę kochasz, wzmocnij po pierwsze siebie, tak, żeby jego starszy dzieciak już nigdy nie stanął między Wami, żebyś miała siłę walczyć w razie czego jeszcze kiedyś o jakość Twoich relacji z pasierbem.
  • anula36 10.06.12, 20:43
    no bez jaj - jak niby walczyc o relacje z pasierbem, kiedy nie ma sie w zasadzie juz zadnych relacji z ojcem pasierba. w tej sytuacji to sie lepiej na wlasnym dziecku skupic, ktore ma jednego rodzica, niz pasierbie ktory ma dwoje rodzicow i full opieke.
  • yestemin 11.06.12, 08:42
    Anula, ja czytając posty autorki wątku odniosłam wrażenie, że nadal go kocha. Skoro nie rzucała w niego kamieniami, a pisała, że wyłącznie jej przykro... Stąd też brałam pod uwagę, że może kiedyś do siebie wrócą...
  • anula36 11.06.12, 10:08
    mam nadzieje,ze az takam idiotka, autorka watku nie jest,zeby wraca do faceta ktory ja wyrzucil u konca ciazy z jego dzieckiem z domu. sa rzeczy ktore moze i mozna wybaczyc,ale nigdy powtorzyc.
  • yestemin 11.06.12, 08:30
    Przyszła mi do głowy jeszcze jedna opcja...

    [z góry przepraszam za przykre słowa]

    Może jednak facet jest zdrowy na umyśle... Może było tak, że Twoja silna niechęć do jego dziecka i zazdrość, sprawiły, że po prostu strasznie się zawiódł i przestał Cię kochać? Po miesiącach wojen nabrał wręcz obrzydzenia do Ciebie i teraz nie ma ochoty nawet na kontakty z dzieckiem (które jak wiadomo w pierwszych miesiącach życia jest jakby częścią matki)? /Wiedz, że Cię nie potępiam. Próbuję spojrzeć na to obiektywnie i dobrze, żebyś Ty też tak zrobiła./

    Ale jego zachowanie nadal pozostaje dla mnie zagadką. Dlaczego zrobił sobie z Tobą dziecko? Dlaczego od początku wspólnego mieszkania nie walczył ile sił, by sprawić, że poczujesz się ważna, by zbudować między Tobą a młodym jakieś sensowne relacje?

    Cała ta historia to jest dla mnie jakiś kosmos. Najbardziej niesamowite jest to, że jesteś w tym jakaś dziwnie "bezstronna". Nie obwiniasz ani siebie, ani faceta, pasierba niby też nie... Nazywasz uczucia po imieniu, ale do nikogo nie masz pretensji (co najwyżej żal). Sama nie wiem co o tym sądzić...
  • yestemin 11.06.12, 08:36
    Akurat w tym czasie, kiedy to pisałam, rzut_beretem naświetliła sprawę jaśniej - czyli ta opcja wygląda na nieaktualną...
  • karolana 11.06.12, 16:04
    Rzut_beretem, nie jestem jadowita dla Ciebie.
    To, co napisałam nasuwa mi się po przeczytaniu Twoich postów.
    Nie jesteś chodzącą niewinnością i, pomijając ewidentną winę Twojego ex, sama niejako przyczyniłaś się do zaistniałej sytuacji,
    Wybacz, ale uważam, że milczenie jest najbardziej idiotyczną zagrywką jaką można zastosować. To kara, dla niektórych najgorsza kara jaką można zastosować. Wiem co mówię, bo mój ex tak się zachowywał. A ja chodziłam po ścianach. Taka postawa mówi "nie istniejesz dla mnie, jesteś nikim, niczym, nawet śmieciem nie jesteś, po prostu cię nie ma".
    Jeśli jeszcze ktoś ma problemy emocjonalne, psychiczne (a z tego, co napisałaś, Twój ex ma takowe) to sorry, ale jest to ogromna krzywda.
    I szczerze mówiąc, nie dziwię się, że ex nie wytrzymał i Cię wyrzucił. Z osobą, która się awanturuje można jakość dojść do porozumienia. Z kimś, kto milczy, nie można się porozumieć wcale.
    Druga sprawa to Twoja niechęć do pasierba. Nie twierdzę, że przyznanie się do negatywnych emocji jest samo w sobie naganne. Ale pozwalanie na trwanie, czt wręcz eskalację takich emocji już tak. Tamto dziecko to tylko mały człowieczek, który niczym nie zasłużył sobie na Twoją niechęć. I bardzo wielkim błędem z Twojej strony było to, że nie rozwiązałaś swojego problemu związanego z obcenością tego dziecka w Twoim życiu.
    Nie uwierzę, że nie miało to wpływu na faceta, z którym żyłaś.
    Cała reszta - tak, masz święte prawo wkurzać się na ex. Ale jeśli ojciec porównuje jedno swoje dziecko do drugiego, na litość boską co w tym złego? Ja też, patrząc na rozwój mojego dziecka, odnoszę się do tego, jak przebiegał on u dzieci m, u dziecka kuzynki, u dzieci koleżanek. Nie widzę w tym nic niewłaściwego, może to ja jestem dziwna.
    Twój ex zawiódł. Zgoda. Ale Ty też zawiodłaś.
    I teksty, że nie musisz mieć skrupułów w kwestiach finansowych ... ehhhh.
    No cóż, mam nadzieję, ze dla dobra dziecka, a w zasadzie dzieci (w końcu są braćmi!) dojdziecie do porozumienia.
    Pozdrawiam.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • joanpp77 11.06.12, 17:25
    karolana napisała:

    > Rzut_beretem, nie jestem jadowita dla Ciebie.
    > To, co napisałam nasuwa mi się po przeczytaniu Twoich postów.
    > Nie jesteś chodzącą niewinnością i, pomijając ewidentną winę Twojego ex, sama n
    > iejako przyczyniłaś się do zaistniałej sytuacji,
    > Wybacz, ale uważam, że milczenie jest najbardziej idiotyczną zagrywką jaką możn
    > a zastosować. To kara, dla niektórych najgorsza kara jaką można zastosować. Wie
    > m co mówię, bo mój ex tak się zachowywał. A ja chodziłam po ścianach. Taka post
    > awa mówi "nie istniejesz dla mnie, jesteś nikim, niczym, nawet śmieciem nie jes
    > teś, po prostu cię nie ma".
    > Jeśli jeszcze ktoś ma problemy emocjonalne, psychiczne (a z tego, co napisałaś,
    > Twój ex ma takowe) to sorry, ale jest to ogromna krzywda.
    > I szczerze mówiąc, nie dziwię się, że ex nie wytrzymał i Cię wyrzucił. Z osobą,
    > która się awanturuje można jakość dojść do porozumienia. Z kimś, kto milczy, n
    > ie można się porozumieć wcale.

    I tu sie z Toba nie zgodze...ile ludzi, tyle sytuacji, kazdy z nas jest inny i nie mozesz generalizowac...bo jej M tak zrobil...bo wszystko jej wina...moj m odszedl od ex , bo wszczynala awantury o byle co...w szale z baba nie szlo sie dogadac , nawet nie zwracala uwagi ne dziecko, ktore niejednokrotnie patrzac na to wszystko plakalo i trzeslo sie ze strachu (mlody w ostatnim stadium ich malzenstwa mial 10 miesiecy)..jak napisala ed-wina , M zgodzil sie na dziecko bo mial nadzieje wlasnie , ze dziecko scementuje ich zwiazek, a kobieta moze dojrzeje emocjonalnie...stalo sie inaczej...
    Dodatkowo powiem , ze moj M jest osoba , ktora w sytuacjach ,ze tak powiem silnego wzburzenia zwyczajnie sie nie odzywa i nie wynika to z tego, ze np.mnie gdy sie klocimy traktuje jak smiecia, ale daje mi czas na przemyslenie...czas na wyciszenie sie bysmy mogli rozmawiac jak ludzie , a nie ranic sie bez powodu.
    > Druga sprawa to Twoja niechęć do pasierba. Nie twierdzę, że przyznanie się do n
    > egatywnych emocji jest samo w sobie naganne. Ale pozwalanie na trwanie, czt wrę
    > cz eskalację takich emocji już tak. Tamto dziecko to tylko mały człowieczek, kt
    > óry niczym nie zasłużył sobie na Twoją niechęć. I bardzo wielkim błędem z Twoje
    > j strony było to, że nie rozwiązałaś swojego problemu związanego z obcenością t
    > ego dziecka w Twoim życiu.
    > Nie uwierzę, że nie miało to wpływu na faceta, z którym żyłaś.

    zgodze sie z Toba , ze rzut_beretem zle zrobila , ze nie podejmowala nawet proby przelamania sie jesli chodzi o pasierba, ale to nie jest usprawiedliwenie dla mnie na zachowanie ojca...a co winny jest ten maluch ( nazwany tu Krzys) , ze matka nie cierpi jego brata, zasluzyl na to by byc odtraconym przez ojca...bo szanowny tatus nie ma ochoty ogladac mamy? I znow posluze sie przykladem mojego M, ktora ma dosc zachowan ex z czasu trwania malzenstwa, rozwodu , mediacji i stanu obecnego, ze nie ma ochoty jej ogladac...ale to on powiedzmy sobie szczerze, walczyl o widzenia z synem...choc dzis , co nie twierdze ze jest wlasciwe traktuje ex jakby nie istniala, nie rozmawiaja ze soba wogole, jak mlody jest odstawiany do domu i m slyszy zwyczajnie , ze zamek w drzwiach sie przekreca , odwraca sie i odchodzi....zwyczajnie nie ma ochoty ogladac baby...wszelkie sprawy zalatwiane sa malilowo lub ostatecznie telefonicznie ( pisze ostatecznie, bo sluchac tez jej nie ma ochoty , wiec zwyczajnie nie rozmawiaja tylko , kazde z nich zostawia na sekretarce wiadomosc dla drugiego)....a jednak mimo, ze M nie znosi matki swojego dziecka( ma swoje powody) to nie moze nie kochac jego samego, ktore przeciez jest czescia jego niego samego.
    Soorki, ze nie pisze z pl znakami, ale nie mam klawiatury, bo gdzie mieszkam uzywa sie angielskiej lub francuskiej.

  • joanpp77 11.06.12, 17:30

    > Soorki, ze nie pisze z pl znakami, ale nie mam klawiatury, bo gdzie mieszkam u
    > zywa sie angielskiej lub francuskiej.
    >
    Mialo byc sorrki...a nie soorkismile
  • mama_myszkina 11.06.12, 05:20
    Zgadzam się z Tobą, Karolana.

    przez długi czas byłam w związku z kimś, kto miał córkę niewiele starszą od tego czterolatka. I naturalne dla mnie było, że dziewczynka jest 7 dni u mamy i 7 u nas. Miała swój pokój, nie było noszenia toreb, bo kwestie logistyczne można inaczej rozwiązać. Rzecz działa się na Zachodzie. Tam podejście ludzi jest inne, bardziej dojrzałe. Nie do pomyślenia jest być 'zazdrosnym' o czyjeś dziecko. A jeśli tak sie ktoś czuje to wie, że ma iść na terapię, bo normalne to to nie jest.
  • braktalentu 11.06.12, 08:08
    W poprzednim wątku napisałaś, że bardzo kochasz swojego partnera, ale nie akceptujesz jego dziecka z pierwszego związku.
    W tym wątku opisałaś swój brak kompetencji komunikacyjnych.
    Czemu miały służyć Twoje ciche dni? I nie wciskaj kitu, że były podyktowane "nie zaognianiem sytuacji", bo każdy średnio inteligentny człowiek wie, jak irytujący jest milczący foch. Zademonstrowałaś wuj wie co na poziomie nastolatki, to zostałaś potraktowana jak nastolatka i odesłana do swojego pokoju (rodziców). Nie twierdzę, że Pan jest usprawiedliwiony, ale jakoś trudno potępić w mi w czambuł kogoś z kim partnerka życiowa porozumiewa się przy pomocy wieloznacznego milczenia.

    Myślę, że nie jest Ci potrzebny adwokat, ale psychoterapeuta, który pomoże uporać się z problemem pierwszego dziecka partnera, nauczy jak wyrażać swoje potrzeby w sposób jednoznaczny i jak usłyszeć co partner ma na temat ich realizacji do powiedzenia.

    Kochasz gościa, masz z nim dziecko i zamiast żyć długo i szczęśliwie planujesz jak tu udupić siebie i wszystkich dookoła? A idźże kobieto na spotkanie z partnerem i powiedz Mu to co tu napisałaś:
    ,że Go kochasz
    , że masz problem z akceptacją Zdzisia
    , że chciałabyś żeby więcej czasu poświęcał Krzysiowi
    może zaproponuj na początek, żeby opiekował się Krzysiem raz w tygodniu, gdy Ty będziesz na terapii-smile
    , że prosisz, żeby nie porównywał dzieci, bo chociaż dla Niego to z pewnością podkreślenie, że jest ojcem OBU chłopców, to dla Ciebie z racji niezałatwionego problemu Zdzisia jest bardzo nieprzyjemne.

    Nie spier-dol sobie szansy na fajny związek. Żadne alimenty, żadna forma opieki i żadna "moja racja" nie są tego warte.

  • rzut_beretem 11.06.12, 08:28
    Po urodzeniu dziecka w dalszym ciągu prosiłam żeby poszedł do psychiatry. Rozmawiałam z jego Rodzicami, którzy również twierdzili że on musi się leczyć ze względu na swój stan psychiczny. Nie wiem czy pisałamw tamtym wątku ale on przestał chodzić do pracy, lub chodził w kratkę, nie mogli się z nim dogadać bo był agresywny słownie. Przy okazji Wielkanocy, kidy przyjechał niby do dziecka na 2 h rozmawiałam z nim i wtedy już sam poprosił o poszukanie specjalisty bo sam widzi że jest nie halo. Zarejestrowałam go. Jako że, mimo wizyty prywatnej, między rejestracją a wizytą było 1,5 miesiąca odległości wtedy straciliśmy kontakt. Jakakolwiek próba nawiązania go z mojej strony była fiaskiem. Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na smsy itd. Mało tego zaczął w ten sam sposób traktować własną Rodzinę... pewnego dnia jego Rodzice poszli do niego do domu w obawie że coś się stało (wypadek, zawał, cokolwiek), ale nic z tych rzeczy. on po prostu uciekał przed światem.

    Ciągle obiecywał że przyjedzie. Tych obiecywanek było ze 70. Jaj przychodził dzień jego wizyty on znikał ...

    W międzyczasie, tak jak napisałam, stralciliśmy kontakt zupełnie na około 2 miesiące.

    Widzieliśmy się w piątek, podjechałam do niego do pracy bo musiał złożyć podpis na wniosku do żłobka. Rozmawialiśmy miło i kulturalnie, powiedziałże był u psychiatry, dostał kupę badań do wykonania m.in. eeg głowy, hormony etc. Poprosiłam o spotkanie, żebyśmy mogli usiąść i porozmawiać na spokojnie własnie o opiece, o alimentach, chrzcie młodego, itd. Ależ oczywiście !!! To w niedzielę !!!! To pójdziemy na kawę !!! Super !!!!

    W niedzielę koło południa wysyłam sms czy nasze spotkanie jest aktualne. Do chwili obecnej brak odpowiedzi.

    Z mojej strony to koniec polubownego rozwiązania sprawy.

    Co do miłości- nie wiem, nie zadaje sobie pytań czy ja go kocham. Takich tematów nie ma w mojej głowie.
  • braktalentu 11.06.12, 08:36
    No patrz, zapomniałaś dopisać, że Pan jest chory psychicznie? Ciekawe czemu Ci to umknęło? Pewnie nie było istotne?
    Faktycznie, nie ma co się z wariatem dogadywać. Słusznie rezygnujesz z polubownego załatwiania sprawy. Adwokat i do sądu. Tylko adwokatowi nie zapomnij powiedzieć, że Pan leczy się psychiatrycznie. Żeby się papuga nie zdziwiła jak sąd ograniczy opiekę ojca nad dzieckiem (kto powierzy niemowlę świrowi?) i zasądzi alimentów 150PLN (leki kosztują).

    Ironizuję, bo to co piszesz nie brzmi dla mnie wiarygodnie.
  • yestemin 11.06.12, 08:45
    > to co piszesz nie brzmi dla mnie wiarygodnie.

    Coś w tym jest.
  • rzut_beretem 11.06.12, 08:52
    Yestemin, ale ja własnie myślę że to poszło tym kanałem który opisywałaś. Z jego strony to nie była miłość ale rodzaj emocjonalnego plastra na zbolałą duszę po odejściu jego żony.

    Ja czasami sobie też myślę że jego niechęć do 2 dziecka jest w jakiś sposób złośliwością lub też karą - nie akceptowałaś zdzisia to ja nie akceptuję krzysia. i bilans strat się wyrówna.

    Co by nie było, sytaucja jest kuriozalna.

    A co da obwinianie? Wg mojej oceny nic.
  • braktalentu 11.06.12, 09:07
    A czym się objawia na NIECHĘĆ do dziecka?
    Tym, że gość nie ma ochoty oglądać Ciebie?
    A może tym, że podkreśla podobieństwa w przebiegu rozwoju swoich synów?

    Tak, sytuacja jest kuriozalna, ale to nie opis Twojego Ex budzi moje zaniepokojenie.
  • rzut_beretem 11.06.12, 09:51
    czekaj czekaj, czyli chcesz powiedzieć że zajmowanie się dziećmi z pierwszego związku/małżeństwa przez Waszych partnerów jest spowodowane sympatią do swoich byłych. No bo skoro mój ex nie może na mnie patrzeć i to jest przyczyną odrzucenia drugiego dzecka to zakładam że w Waszych przypakach jest zupełnie odwrotnie.

    Ex doskonale wiedział że tematy dot. Zdzisia działają na mnie jak płachta na byka. Jeżeli chce powspominać etapy rozwojowe Zdzisia to niech to robi ze swoją byłą żoną a nie ze mną. Ja będę rozmawiala tylko i wyłącznie na tematy dot. Krzysia.

  • rzut_beretem 11.06.12, 09:54
    tak, ja się z Tobą zgadzam, że prawdopodobnie jest tak jak piszesz, że on nie może na mnie patrzeć i pewnie dlatego unika spotkań z krzysiem. Daltego też, pisałam o tym wcześniej, proponowałam różne rozwiązania - nie możesz na mnie patrzeć to będę wychodziłą z domu na czas twojej wizyty. Nie możesz na mnie patrzeć to zabieraj małego gdziekolwiek. Ale wszytsko było na nie.
  • edw-ina 11.06.12, 10:05
    Braktalentu, ja wiem, że ty jesteś najmądrzejsza i żadnych błędów nie popełniasz, ale wrzuć na luz i podziel swoje wypowiedzi przez trzy, bo zachowujesz się jak osoba, która mówi, że zgwałcona kobieta jest sama sobie winna, bo założyła zbyt krótką spódniczkę.

    Jeśli facet ma problemy psychiczne (a widać tu dość mocną depresję i to na pierwszy rzut oka, chodzenie w kratkę do pracy, nie odbieranie od nikogo telefonów, apatyczność; nie wiemy, jakie jest stadium choroby, jaka odmiana, nic nie wiemy), to mogły one narastać niezauważone przez długi czas. Sposobów zachowania osób chorych są dziesiątki. Mój bliski przyjaciel zmagający się z CHAD np. sam wywoływał ostre wojny z żoną, bo miał osobie tak niskie mniemanie, że chciał, by miała go za najgorszego złamasa. Ale do rzeczy - nie każdy musi chcieć funkcjonować w takim związku. Szczególnie, kiedy choroba zabrała pierwszy, bardzo ważny moment ugruntowywania się relacji, tworzenia bazy. Jak widać - autorka wątku nie chce. Ale to ty z niej robisz analogię złamasa, a nie ona taka jest. Okaż trochę więcej wyrozumiałości wobec świata i ludzi ze swego niebieskiego tronu.
  • braktalentu 11.06.12, 12:10
    "zachowujesz się jak osoba, która mówi, że zgwałcona kobieta jest sama sobie winna, bo założyła z
    > byt krótką spódniczkę."
    Napisałam wyraźnie, że zachowanie autorki wątku nie usprawiedliwia faceta, ale sprawia, że trudno potępić go w czambuł.

    "nie każdy musi chcieć funkcjonować w takim związku. ... Jak widać - autorka wątku n
    > ie chce. "
    O tym, że autorka wątku nie chce funkcjonować w tym związku nie doczytałam. Doczytałam w poprzednim wątku, że Pana kocha i w tym, że na razie nie zastanawia się nad swoimi uczuciami do ojca dziecka. Na tej podstawie wyobraziłam sobie, że ten związek ma szanse na przetrwanie, że to może być rodzina.
    Autorka wątku dostała wiele porad dotyczących tego jak ze związku zrezygnować. Jak uzyskać stosowne zadośćuczynienie finansowe za samotne macierzyństwo. Jak negocjować opiekę nad dzieckiem.
    Nie sądzę, żeby jedna wypowiedź dotycząca tego jak związek ratować była dowodem braku wyrozumiałości. Ja właśnie rozumiem, że można się zachować idiotycznie i mimo to nie stracić czegoś cennego, odzyskać to. Autorka wątku ma wybór między "alimentami i kontaktami", a próbą ratowania związku. Damy Jej zdecydować, czy Ty Edwi-no podejmiesz decyzję za Nią?

  • braktalentu 11.06.12, 12:14
    "Jeśli facet ma problemy psychiczne (a widać tu dość mocną depresję i to na pierwszy rzut oka, "

    Słuchaj, a mojej sąsiadce to lewa powieka drga i tak ją trochę kłuje nad żołądkiem.
    Nie wiesz czasem co to może być?
  • joanpp77 11.06.12, 12:23
    braktalentu nie nam oceniac rzut_beretem...kazda z nas popelnila w zyciu bledy, wiec troche wiecej wyrozumialosci, no chyba , ze Ty nalezych do tych idealow chodzacych po tym padole, wiec pewnie nie wiesz co to blad...?
  • edw-ina 11.06.12, 12:24
    nie wiem i nie uzurpuję sobie prawa do tej wiedzy. Tak samo, jak nie uzurpuję sobie prawa do dowalania ludziom na zakręcie.
  • mama_myszkina 11.06.12, 13:54

    > Myślę, że nie jest Ci potrzebny adwokat, ale psychoterapeuta, który pomoże upor
    > ać się z problemem pierwszego dziecka partnera, nauczy jak wyrażać swoje potrze
    > by w sposób jednoznaczny i jak usłyszeć co partner ma na temat ich realizacji
    > do powiedzenia.
    >

    Zgadzam się.

    Zastanawiają mnie dwie rzeczy:

    1. Autorka nie tylko nie widzi niczego złego w zazdrości o czterolatka, ale pomimo tej zazdrości majstruje sobie z panem dziecko, licząc nie wiadomo na co

    2. Część piszących takze uważa, że gdyby bpartner traktował panią lepiej, to zazdrość by zniknęła. WTF???? Co ma zachowanie dorosłego człowieka względem nas wspólnego z zazdrością o czterolatka? Facet ma się czuć winny, że ma dziecko i to wynagradzać?

    To są dwie różne rzeczy. Dziecko to dziecko i zazdrość o nie jest nienormalna bez względu na to, jak zachowuje się jego ojciec. Co najwyżej należy małemu współczuć ojca-palanta.
  • rybkka24 11.06.12, 12:36
    paskudna sprawa.Zdziś cacy, Krzyś be, bo Krzysia mamy nie lubię.
    jak dziecko w piaskownicy.
    poszłaby tropem zemsty. pan myślał że cię wywali a Ty na kolanach przyjdziesz plącząc i przepraszając że byłaś tak złą kobietą i źle czułaś się w sytuacji którą facet Ci stworzył.pt.dziecko przyjeżdża stajesz się niewidzialna oraz umówiłem się z byłą, Twoim zdaniem mogę sobie tyłek podetrzeć...
    a tu klops olałaś pana ale NATURALNIE oczekujesz jego zaangażowania w sprawy dziecka.
    a pan wymięka.już depresja już zawalanie pracy itp.
    tylko taka dygresja czy nie masz ochoty odegrać się na facecie choć ciut ciut?
    przeszłaś nad tą całą sytuacją do porządku dziennego??
    to nie jest zemsta w stylu: nie było jak chciałam to męcz się i bujaj kolejny dom jest rozbity a Ty będziesz dochodzącym ojcem??
    PS.wg mnie dziecko powinno mieć jeden dom a z drugą stroną kontaktować się jak najczęściej bez wyznaczania "widzeń" od do więc popieram autorkę tylko z tym wiążą się częstsze kontakty z matką dziecka i większym wysiłkiem aczkolwiek jak kobieta jest "normalna"i chętna do współpracy to czemu nie?ale ta opcja jest rzadka bo wiadomo eks zazwyczaj za sobą nie przepadają.i
    opieka pół na pół jest wygodniejsza bo jest wszystko z góry ustalone i z byłą nie trzeba się aż tak często widywać.
  • aragorna71 11.06.12, 13:59

    nie wiem co ty powinnas zrobic, ale ja zajelabym sie soba, dzieckiem i dala sobie spokoj z tatusiem.
    Dal mnie on nie rokuje dobrze, moze to "wina" choroby, moze twojego postepowania w przeszlosci.
    Poczekaj co bedzie dalej, nie dzwon, nie pisz.... zyj swoim zyciem.
    Oczywiscie moge nie miec racji, ale ja dalabym sobie spokoj, poza wystapieniem do sadu o alimenty na dziecko. To obowiazek "tastusia" i nie ma nic wspolnego z zemsta. Nawet jak stac cie na utrzymanie to odkladaj na przyszlosc dziecka.
    --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • rzut_beretem 11.06.12, 14:10
    Agragorna71 dokladnie idę wg tego co napisałaś już od dłuższego czasu.

    Zajmuję się sobą i dzieckiem, żyję własnym życiem i uwierz mi że nie połakuję w poduszkę z żalu za exem. Tak, w tym tygodniu powinnam mieć napisany pozew o alimenty ale nie traktuję tego jako formę zemsty.

    Podobnie uważam jak edwina, gdybym miała nawet 10 razy przejść taką samą drogą to bym to zrobiła, bo dzięki temu mam fantastyczne dziecko i do końca życia będę wdzięczna exowi za syna. Nawet dlatego nie powinnam się mścić.
  • rzut_beretem 11.06.12, 17:22
    Kilka sprostowań do Was:

    1. Nigdy nie uważałam że jestem bez winy, niczym dziewczynka przystępująca do 1 komuni. Oczywiście że gros moich zachowań przyczyniło się do destrukcji związku. Zdaję sobie z tego sprawę. Traktuję to jako lekcję na przyszłość natomiast nie zamierzam okładać się pokrzywami w celu zadośćuczynienia i pokuty.

    2. Nie mam niestety południowego charakteru. Jestem osobą dość spokojną i nigdy nie podnoszę głosu w rozmowie, także awantur u nas nie było. Faktycznie stosuję prosty zabieg polegający na uporczywym milczeniu i ignorowaniu jakichkolwiek zachowań w stosunku do ludzi z którymi mi nie po drodze. Jest to rodzaj zacięcia ale też jakiejś psychicznej bariery. Ex wielkorotnie usiłował wyprowadzić mnie z równowagii chamskimi tekstami ale ja byłam już tak zacięta że nawet gdyby poszedł do pracy na golasa to nie zwróciłabym uwagi.

    3. Pisałam w tym wątku z lutego że taki sam zabieg stosowałam w odniesieniu do Zdzisia. Z powodu silnej niechęci ja go ignorowałam i udawałam sama przed sobą że on nie istnieje.

    4. Nie traktuję go też jako brata mojego dziecka. Tym bardziej trudne jest to obecnie kiedy nie ma tatusia.

    5. Dlaczego nie lubiłam pasierba. Odpowiem tak - nie wiem. Drażniło mnie to dziecko od samego początku. Jednak w chwili obecnej "pasierb" interesuje mnie tyle co zeszłoroczny śnieg więc na prawde nie będę główkować dlaczego się tak stało i że może trzeba było inaczej.

    6. Oczywiście, że nawet gdyby ex prosił to bym do niego nie wróciła. To jakiś absurd.
  • polifonia1983 11.06.12, 17:31
    4. Nie traktuję go też jako brata mojego dziecka. Tym bardziej trudne jest to obecnie kiedy nie ma tatusia.

    Ale nikogo nie obchodzi, jak go traktujesz. Czy ci się to podoba, czy nie, jest bratem twojego dziecka. I, rodzeństw się nie rozdziela, bez względu na to, co sobie o tym myślą nieodpowiedzialni i egoistyczni dorośli.

    Gdyby ktoś się zachowywał wobec mnie i mojego dziecka tak, jak ty opisujesz swoje zachowania, wystawiłabym go za drzwi dużo wcześniej.
    Nie sądzę, żebyś wyciągnęła jakąś lekcję z tej sytuacji, skoro swoje zachowanie opisujesz na zasadzie "tak już mam".
  • rybkka24 11.06.12, 18:44
    ciekawa strona sytuacji.
    a teraz z ciekawości jak byś się zachowywała jakbyś teraz znalazła faceta i byłoby ci z nim dobrze a on traktowałby Twojego Krzysia jak ty "byłego" Zdzisia.?
    oddałabyś Krzysia i brała go na kilka di w miesiącu żeby miś był zadowolony i usatysfakcjonowany?
    i też nie miło zachowywać się jakby mały nie miał starszego brata, moi rodzice tak się zachowywali i mam żal.
  • anula36 11.06.12, 18:59
    ciekawa jestem jak w tej konkretnej sytuacji widzisz kontakty ze starszym bratem?
    I bez przesady - nikt Zdzisia nie oddawal dla ucieszenia bohaterki watku- po prostu jego rodzice sie rozstali.
  • rzut_beretem 11.06.12, 20:23
    Załóżmy że uwielbiam Zdzisia ale mimo wszytsko rozstaję się z jego tatą. Jak mam teraz technicznie rozegrać kontakt między krzysiem a zdzisiem ??????

    Ojciec się nie odzywa.

    Czy mam poprosić byłą żonę exa o możliwość kontaktu ? "Pani Halinko, no głupia sprawa wyszła bo i krzysio i zdzisio mają tego samego tatę ale skoro on się nie poczuwa do zintegrowania rodzeństwa to może ja bym do pani podjechała z krzysiem żeby się zobaczył ze zdzisiem."

    A moze pojechać do przedszkola zdzisia - "zobacz zdzisiu to twój braciszek"

  • anula36 12.06.12, 09:27
    nie rozegrasz w zaden sposob bez wiedzy i woli ojca starszego.
    Teraz lepiej sie skupic na zyciu twoim i dziecka, reszte zostawiajac na pozniej.
  • rzut_beretem 12.06.12, 10:39
    Anula a ja się boję że nie będzie żadnego później ... tego, że ojciec nigdy nie pojawi się w życiu mojego dziecka.

    Teraz może faktycznie ten ojciec jest średnio potrzebny, raz że sobie doskonalne radzę ze wszystkim i nie ma dla mnie sytuacji nie do przejścia. Więc nie jest mi potrzebny żeby np. pojechać z nami do lekarza bo rzeczywistość ogarniam super.

    Ale przyjdzie taki moment że młody zapyta. Wiesz, dzieci w przedszkolu rozmawiają i gdyby u nas była sytuacja normalna to młody by wiedział na zasadzie "mam mamę zosię i tatę romana. mama jest fryzjerką a tata murarzem" dajmy na to. A tak zawsze będzie tylko ta mama zosia ...

    i kiedyś padnie to pytanie dlaczego nie mam tatusia...
  • edw-ina 12.06.12, 11:06
    Po pierwsze - jeszcze nie wiadomo jak będzie za jakiś czas. Być może koleś się ogarnie, być może zwiążesz się z kimś, kto np. sam chętnie będzie ojcował małemu, a może wydarzą się jeszcze inne rzeczy.
    A odnośnie pytań - słuchaj, zawsze są jakieś braki. Tj. twoje dziecko może będzie pytało o ojca, ale np. będzie miało bardzo fajnych dziadków. Inne - z pełnej rodziny - będzie żałowało, że nie ma dziadka żołnierza, jak Stasiu z drugiej grupy, bo ten dziadek tak fajnie bawi się w wojnę i ma dla wnuka dużo czasu. Itd, itp. Nie ma ideałów.
  • kara_mia 12.06.12, 12:02
    pytania dzieci zwykle padają
    rodzinę na nie zwykle odpowiadają, najprościej podać fakty - najlepiej prawdziwe.

    dziecko zawsze ma ojca ( partenogeneza nie jest powszechna)
    pytanie tylko jak bardzo ten własnie ojciec jest dostępny dla dziecka.

  • kara_mia 12.06.12, 12:04
    sorry : *rodzice
  • anula36 12.06.12, 15:11
    nie warto sie teraz marwic za bardzo przyszloscia, zlwaszcza sprawami na ktore mamy znikomy wplyw,
    a propos rozmow w przedszkolu, na pytanie czy mama przyjdzie na dzien matki do przedszkola, moja pasierbica rezolutnie odparla,ze nie bo jedna mama umarla, a druga pojechala na wczasy.
    Ja bym w twojej ( i mojej ) sytuacji zakladala ze sie twojemu synowi trafi fajny ojczym, a tobie jeszcze fajny partner.I tego bym sie trzymala.
  • rybkka24 12.06.12, 20:31
    anula 36
    >I bez przesady - nikt Zdzisia nie oddawal dla ucieszenia bohaterki watku- po prostu jego >rodzice sie rozstali.

    czysta dedukcja.skoro bohaterce wątku nie pasowało że jest pół na pół usatysfakcjonowałoby Ją żeby dzieciak był rzadziej czyli np.co 2-gi weekend.wtedy trzeba by było oddawać go jego matce.
    i powtórzę pytanie:
    droga rzut_beretem czy związałabyś się z panem który Twoje dziecko traktowałby jak Ty owego Zdzisia?????albo miał podobny stosunek.
    mniemam że nie.
    toteż Twój eks miał rację że źle mu było z Tobą w związku, znosić narzekanie w kółko na swoje dziecko to w końcu może do szału doprowadzi CZYŻ NIE?????

    w związku z tym szkoda mi tamtego faceta bo już drugie dziecko ma dochodzące.
    żadnej rodziny i popaprane życie.
    a Ty w skowronkach bo masz dziecko i sobie radzisz.
    tylko mały szkopuł facet nie daje rady w tej sytuacji co objawia się może zamknięciem na nowe dziecko. źle robi.
    ale Ty go załatwiłaś chyba wiedziałaś że ma dzieciaka i zamiast rozeznać się w sytuacji czy ci to pasuje czy nie czy dasz rade to się radośnie rozmnożyłeś.
    może facet był ci potrzebny bo instynkt macierzyński bił na alarm????
  • rybkka24 12.06.12, 20:32
    rozmnożyłaś ofkurs.
  • anula36 12.06.12, 20:37
    proponuje nieco powsciagnac emocje i dokladniej czytac posty autorki. Byc moze uda sie nawet niektorych zenujacych tekstow ponizej pasa uniknac.

    zaczynam dochodzic do wniosku ze 85 % uczestniczek tego forum to jakies ohydne, zlosliwe, chamskie frustratki, z ktorymi niemilo sie tu spotkac, o realu nie wspominajac.
  • joanpp77 12.06.12, 21:47
    Anula...czytajac to forum trudno sie nie zgodzic z Toba....dlatego wiecej czytam, niz udzielam sie piszac...
  • anula36 12.06.12, 22:00
    smutne to bo wszystkie mamy ciezkie zycie i wiele problemow.
    Krzytyka konstruktywna i spojrzenie na sprawy z boku jest cenne,ale rownie dobrze mozna to uprawiac bez inwektyw, chamskich docinkow i pprezentowania wlasnej wyzszosci i nieomyslnosci.
  • rybkka24 12.06.12, 20:45
    napisz mu że nie poradziłaś sobie z jego sytuacją, myślałaś że będzie inaczej ale żeby to nie pływało na jego drugie ojcostwo.
    bo mogło być też tak że on ci coś naobiecywał na początku a potem "w praniu" wyszło że jednak jest inaczej w tym wypadku oboje daliście ciała.nie wiem jak było.
    ale jeżeli Ty od początku wiedziałaś że jest taki układ pół na pół to jest Twoja wina.
  • rybkka24 12.06.12, 20:54
    do anula36

    no tak zapomniałam że facet traktował rzut_beretem jak powietrze jak jego dziecko przyjeżdżało
    ale ten tekst o tym że ten starszy nie jest bratem jej dziecka tak mnie wkurzył że przedstawiła mi się jako wymagająca i egoistyczna hetera która jakby mogła to wysłała by tego 4-latka w kosmos za samo istnienie.
    i o ile rozumiem rozczarowanie postawą faceta o tyle wkurza mnie taka bezpodstawna nienawiść do kogoś kto niczemu nie jest winny.
    więc wyobraziłam sobie jak to mogło wyglądać na co dzień
    wcześniej nie dostałam odpowiedzi więc dywaguje jestem bezstronna i nie rozumiem czemu pytania i fakty takie oburzenie wywołały?
  • anula36 12.06.12, 21:01
    Nikt z nas nie jest idealny, tylko niektorzy maja odwage sie do tego przyznac.
    Takimi tekstami jak powyzej sama sobie tylko wystawiasz laurke. Naprawde gdyby nie byl logowany nie uwiezylabym nigdy ze to ty go wyprodukowalas.
  • rybkka24 12.06.12, 21:05
    ale forum jest anonimowe i można napisać wprost a nie robić z siebie ofiarę a takie odniosłam wrażenie.który tekst był taki poniżej krytyki i poziomu wg Ciebie???
    pytania jak każde inne.
    czy jednak na forum jest cenzura i głaskania po głowie mimo wszystko?
  • anula36 12.06.12, 21:21
    chocby ten tekst o pikaniu zegara biologicznego. Nie jestem fanka nadmiernej solidarnosci jajnikow, ale to juz sa kawalki ponizej pasa.
  • rybkka24 12.06.12, 21:41
    Ja mogę przyznać że mam ostatnio poczucie że zaczął mi "zegar pikać" i co z tego?
    jeżeli zawiązałabym się z kimś głównie po to żeby ten zegar że tak napiszę "uciszyć" to czemu mam każdemu wmawiać co innego?zwłaszcza na anonimowym forum?
    uciszenie tzw.zegara z nm-em planuję i?tylko trochę szczerości samokrytyki się przyda.
    nie wiem czemu mam wrażenie że autorka wzięła dzieciatego i ma pretensję do dzieciaka że jest.też tak kiedyś miałam i trochę mi się zeszło żeby to zmienić..ale z dzieciem się wstrzymałam na długo.....jestem na forum długo mogę szczerze się wypowiadać?
  • anula36 12.06.12, 21:45
    nasze mysli biegla rownolegle, wiec nie ma sensu polemizowac.
  • edw-ina 12.06.12, 21:15
    Rybko, myślę, że się zagalopowałaś. Przypomnij sobie, jak wiele razy sama miałaś problem z facetem, który nie umiał się ogarnąć w połączeniu ról ojca jednego dziecka i partnera dla kobiety, która matką tego dziecka nie jest. Fakt, to nie jest łatwe zadanie, ale konieczne, by móc być zarówno dobrym ojcem, jak i dobrym partnerem. Więc dorzuć sobie do tego braku umiejętności ciążę, pierwszą ciążę (nie umniejszam tym innych, ale rozumiem, że kobieta przeżywając ją pierwszy raz, potrzebuje większej..., nie wiem.., celebracji?, wspólnoty?) i rachunek staje się stosunkowo prosty. A wiadomo, że im dłużej taki stan rzeczy trwa, im dłużej nie próbuje się nad tym pracować z OBU stron, tym większe emocje budzi.
    Dla mnie rzuć_beretem brzmi dość rozsądnie. Nawet, jeśli czasami negatywne emocje biorą nad nią górę, to dociera do mnie, że ma wciąż za mały dystans do sprawy. I trudno mi się dziwić. Dlatego proszę, zanim wydasz tak kategoryczny osąd, spróbuj sytuację bardziej przetrawić przez samą siebie. Nie raz czytałam twoje wyjątkowo racjonalne i obiektywne oceny, podpowiedzi, sugestie.
  • rybkka24 12.06.12, 21:32
    *Autorka nie napisała czy jak poznała faceta wiedziała że jest opieka pół na pół czy to wyszło " praniu"
    *Autorka nie napisała czy facet od początku przejawiał olewające podejście do niej jak było jego dziecko czy na początku było dobrze a w czasie ciąży się zmieniło.


    Ja przez to że zwracałam na wszystko uwagę i dużo rzeczy mi nie pasowało do tej pory nie mam z nm-em dzieci.Były różne "Szujskie" sytuacje i nm był nie raz nie w porządku, ale NIGDY nie miałam takiego negatywnego podejścia do małego i nie pisałam że nie będzie bratem moich dzieci.
    zadałam proste pytanie
    czy rzut_beretem byłaby z kimś kto by miał takie podejście do jej dziecka jakie ona miała do małego eksa?
    w rozpadzie związku widzę dużo i jej winy co nie zmienia faktu że facet jako ojciec drugiego dziecka zachowuje się kijowo. szkoda mi tamtego faceta, nie wiem czemu moje zdanie jest takie drastyczne.ok. kończę sie wypowiadać.

  • edw-ina 12.06.12, 22:03
    nie wydaje mi się, że wystarczy mieć kilka danych, by móc wszystko przewidzieć. I szkalowanie kogoś za to, że wiedział i jak mógł, jest przesadzone.
    Napiszę tak: kiedy wiązałam się z M miałam prawie 25 lat, doświadczenie dziecka rozwiedzionych rodziców, doszywanych braci/siostry (w sensie dzieci nowych partnerów rodziców) i naprawdę wydawało mi się, że kto jak kto, ale ja świetnie wiem, na co się piszę. W praniu wyszło różnie. I chociaż nie przeżyłam tak absurdalnych sytuacji, jak autorka wątku, to nie raz zieleniałam ze złości na myśl, że chłopcy przyjeżdżają. Bo miałam już pewną praktykę, która np. mówiła, że na 90 proc. ostro pokłócimy się z M, będzie nerwowa atmosfera, itd., itp. I przez to nie wybuchałam radością, choć do samych chłopaków naprawdę nic nie mam.
  • joanpp77 12.06.12, 22:15
    podpisuje sie pod tym dwoma rekoma....teorie o zyciu to co innego niz samo zycie...
  • braktalentu 13.06.12, 09:11
    "zadałam proste pytanie
    > czy rzut_beretem byłaby z kimś kto by miał takie podejście do jej dziecka jakie ona miała do małego eksa?"

    Zadałaś pytanie "czy". Na takie pytanie możne odpowiedzieć tylko "tak" lub "nie". To konfrontujące pytanie, Konfrontujące nie Ciebie z adwersarzem, ale konfrontujące osobę zapytaną z nią samą. Dlatego budzi takie emocje. Bo konfrontacja z sobą samym, nabywanie pewnej świadomości na swój temat, to bardzo energochłonne i brzemienne w skutki zajęcie. Dlatego tak istotna we wszelkich usługach "pomocowych" (psychoterapia, mediacje, itp) jest dobrowolność skorzystania z pomocy. Bo praca pytaniami wymaga wielkiego wysiłku. Bez chęci dokonania zmiany ten wysiłek nie zostanie przez klienta podjęty, zaś próba konfrontacji z samym sobą może wywołać agresję.
    I tu w zasadzie zdarza się ciekawa rzecz. Odwrócenie uwagi od konfrontującego z samym sobą pytania nastąpiło ze strony osób trzecich. Pojawiły się posty o elegancji i nie elgancji użycia zwrotu "tykający zegar biologiczny", farmazony i duby smalone na temat tego co "wypada" w kontakcie z osobą na zakręcie życiowym i inne tego typu pierdoły odwracające uwagę od pytania zasadniczego.
    Czyżby nie tylko rzut beretem miała problem z pytaniem o traktowanie pasierba?
    Może uogólnijmy: czy Ty, przeciętna forumowa macocho postępujesz wobec swojego pasierba tak jak chciałabyś, aby ewentualna macocha postępowała wobec Twojego dziecka?


  • aragorna71 13.06.12, 10:20

    odpowiedz brzmi: w 100 % TAK.
    Mysle, ze gdybysmy z bylym mieli dziecko to nie byloby zadnych problemow pomiedzy nami ani pomiedzy mna a jego obecna partnerka.

    braktalentu napisała:

    > Może uogólnijmy: czy Ty, przeciętna forumowa macocho postępujesz wobec swojego
    > pasierba tak jak chciałabyś, aby ewentualna macocha postępowała wobec Twojego d
    > ziecka?


    --
    Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
    by Marcel Achard
  • optymist75 13.06.12, 10:55
    Może uogólnijmy: czy Ty, przeciętna forumowa macocho postępujesz wobec swojego pasierba tak jak chciałabyś, aby ewentualna macocha postępowała wobec Twojego dziecka?

    Tak,chciałabym by macocha/ojczym traktowali moje dzieci tak jak ja traktuje moich pasierbów.
    Pójdę dalej,życzyłabym sobie by ich matka tak ich traktowała.


    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • braktalentu 13.06.12, 11:31
    Łatwo odpowiedzieć, ale to nie Ciebie oburzyło pytanie Rybki-smile.
    Korci mnie, żeby pociągnąć za drucik, coby sprawdzić, czy nie jest zawleczką od granatu-smile
    Czy uczestniczysz w procedurze oddawania dzieci Ex po spotkaniu z tatą?
    Czy sądzisz, że Twoja obecność może wzmagać Jej agresję?
  • optymist75 13.06.12, 11:59
    braktalentu napisała:

    > Łatwo odpowiedzieć, ale to nie Ciebie oburzyło pytanie Rybki-smile.
    > Korci mnie, żeby pociągnąć za drucik, coby sprawdzić, czy nie jest zawleczką od
    > granatu-smile
    > Czy uczestniczysz w procedurze oddawania dzieci Ex po spotkaniu z tatą?
    > Czy sądzisz, że Twoja obecność może wzmagać Jej agresję?


    Ja odpowiem,ja wink!
    Nie uczestniczę w oddawaniu dzieci,przez 3 lata 3-4 razy doszłam w połowie drogi do M który już dzieci odebrał.Za to zawsze uczestniczy w odbueraniu dzieci facet eksowej,jej rodzina i pół bloku ...
    Moja obecność w życiu jej eksa WZMOGŁA W JEJ AGRESJĘ.

    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • braktalentu 13.06.12, 14:39
    Nie ułatwiasz mi Optymist.
    Tak bardzo staram się utrzymać swój wizerunek przemądrzałej zdziry, a Ty mi robisz pod górkę. Niegrzeczna dziewczynka!
    -smile
  • optymist75 13.06.12, 15:08
    braktalentu napisała:

    > Nie ułatwiasz mi Optymist.
    > Tak bardzo staram się utrzymać swój wizerunek przemądrzałej zdziry, a Ty mi rob
    > isz pod górkę. Niegrzeczna dziewczynka!
    > -smile

    Wierzę ,że reszta dziewczynek też odpowie na w/w przez Ciebie zadanie wink
    --
    Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
  • damajah 12.06.12, 21:40
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi więc przepraszam jeśli się po kimś powtarzam ale moim zdaniem potrzebujesz spokoju. Jeśli Twój ex jest fajnym ojcem dla pierwszego dziecka to będzie prawdopodobnie fajnym ojcem dla Waszego dziecka. Znam to z autopsji - co prawda ja się z mężem nie rozstałam ale prawda jest taka że przez dobry pierwszy rok życia małej albo i dłużej m był zdecydowanie mało zaangażowany. Przez pierwsze miesiące to było wręcz rażące jak zlewał małą na rzecz dużej. I żeby kurcze nie było - nie to mnie bolało że starsze dziecko kocha ale to że młodszym się tak niewiele zajmuje. Dzisiaj wiem że:
    1. Z zasady dla niego niemowlak jest mało interesujący, a raczej był bo przy trzecim swoim a drugim naszym odkrył że niemowlaki mogą być fajne.
    2. Dla mnie to było pierwsze ukochane dziecko na punkcie którego nieźle mi odbiło - dla niego kolejne i naprawdę nie przeżywał takich emocji jak ja
    3. Gdzieś tam u niego działał mechanizm wynagradzania starszej córce rozwodu większym zainteresowaniem a młodsza przecież ma rodziców razem więc potrzebuje go mniej

    Przeszło mu. Jak młodsza (dla mnie starsza bo mamy jeszcze jedną córkę dla mnie młodszą, dla niego najmłodszą) podrosła do wieku 1,5 to tatuś się w niej zakochał i tak do dzisiaj (tak, starszą też kocha bez zmian, po prostu DA SIĘ kochać wszystkie dzieci)

    Nie wiem tego na pewno ale jestem niemal pewna że Twojemu exowi potrzeba czasu. Alimenty zabezpiecz sądownie - tu nie ma wątpliwości, na przypływ miłości ojcowskiej - poczekaj. Uwierz mi że Twój niemowlak najbardziej teraz to potrzebuje Ciebie i naprawdę nie kuma jeszcze co to tata i że ma go mało.
  • rybkka24 15.06.12, 09:30
    każdy popełnia błędy i nie przewidzi się wszystkiego racja.moim zdaniem autorka pochopnie bez rozeznania się w sytuacji zdecydowała się na dziecko (może pod wpływem sławetnego zegara bez urazy) po czym jak już była w ciąży stwierdziła że nie odnajduje się w sytuacji i nie odpowiada jej podejście faceta czemu się nie dziwie po opisie..
    aczkolwiek facet ma doszczętnie rozwalone życie i głęboki pewnie żal i Ja go w pełni rozumiem.
    zamknął się na nowe dziecko może potrzebuje czasu mam nadzieje że się otrząśnie.
    a autorka (takie odniosłam wrażenie) psy na nim wiesza i wysokimi alimentami straszy.
    w moim odczuciu robi z siebie głównie pokrzywdzoną.
    na pytanie nie ma odp. bo pewnie nie byłaby dobra dla autorki.

    PS.odpowiadając na pytanie braktalentu:
    chciałabym żeby moim dzieckiem ktoś tak zajmował się i dbał jak Ja dzieckiem nm-a.
    ale mam też pewne obiekcje.jednak wysoką poprzeczkę sobie stawiam...


  • edw-ina 15.06.12, 12:39
    Rybko, ale w którym miejscu autorka straszy faceta wysokimi alimentami? Przeciwnie, napisała, że sama dobrze zarabia i od narodzin dziecka sama daje sobie radę ze wszystkim. Nie zauważyłam też, aby wieszała na nim psy. A to, że facet ma nieciekawą sytuację - fakt. Z drugiej strony znajdź w tym układzie kogoś, kto nie ma nieciekawej sytuacji.
  • rzut_beretem 15.06.12, 13:09
    Mam prośbę dziewczyny - czytajcie ze zrozumieniem. Jeżeli coś jest niejasne to dopytajcie a nie twórzcie idiotycznych hipotez. W żadnym momencie nie napisałam że jak mu dosolę alimenty to popamięta. Te alimenty to na prawdę drugorzędna sprawa.

    Nie było mnie 2 dni i miałam czas na przemyślenie kilku rzeczy bo forum mnie natchnęło wink

    Bodajże Rybka napisała (chociaż i inne głosy też takie były) że facet się "rozsypał".. Nie twierdzę że nie bo prawdopodobnie w psychice coś mu nie zagrało. Jednakże, nie do końca mi jest jego szkoda. Będąc w ciąży, prosiłam wielokrotnie żeby poszedł do psychiatry. Ciągle było na nie, mimo że wtedy był czas aby działać. Teraz ok poszedł, ale rychło w czas (mimo wszytsko mam nadzieję że lekarz mu pomoże i ex odpowiedzialnie podejdzie do swojego zdrowia).

    Wiele razy w ciąży, chociaż i dzisiaj mogę puścić wodze fantazji, myślałam i bałam się co będzie później. A co będzie jak ja się rozsypię. Co będzie jak dopadnie mnie, nie wiem, depresja poporodowa, powikłania po cesarce itd.

    BTW moich przemyśleń. Wróciłam na chwilę do tego układu trójstronnego ex- jego syn - ja. Oczywiście że popełniłam masę błędów. Tak, też uważam że ignorowanie dziecka było niegodziwością z mojej strony. Na poziomie racjonalnym ja to wszytsko wiem, gorzej z emocjonalną stroną.

    Mam wiele super zalet w swoim charakterze. Założę się o butelkę naprawdę dobrego wina, że szczególnie te forumowiczki które pluły jadem na mnie, gdyby mnie spotkały w realu zapałały by wielką sympatią (gdyby oczywiście nie wiedziały że rzut beretem to ja). Mam talent do zjednywania sobie ludzi. Moi pacjenci mnie uwielbiają, znajomi, rodzina itd.

    Mam też niestety wady jak każdy. Jedna jest wyjątkowo paskudna ale może to jest klucz do tej zagadki. Otóż ja uwielbiam grać tzw. pierwsze skrzypce. Proszę nie mylić z dominacją bowiem nie jestem osobowościowo dominująca, raczej podporządkowana.

    Dam przykład dla lepszego zrozumienia. Jak wiecie, mieszkam u rodziców czasowo. Przyjechała kilka dni temu moja siostra, mieszka osobna, spory kawałek, spotykamy się dość rzadko (około 1 w miesiacu). Siedzimy wszyscy przy stole, rozmawiamy. No i nasi rodzice pytają co tam u niej słychać. I wywiązuje się taki oto dialog:

    Ona: A wiecie, w pracy mi się nie układa, chyba się zwolnię.
    Ja: A ty wiesz że ja zakładam własny gabinet. I na studia podyplomowe idę od października.
    Ona: No to super, gratuluję. A ja właśnie nie wiem co mam zrobić.
    Ja: A ty wiesz że Roman (dajmy tak na imię mojemu ex) wcale się nie odzywa. Nic kompletnie - i dalej mój słowotok...
    Ona: Kurde to przykra sytuacja. No mi się też nie układa z Tadeuszem (załóżmy że to imię jej partnera)
    Ja: a wiesz że idę na szczepienie z młodym ....


    Rozumiecie ? Ja się po prostu wpierdzielam między wódkę a zakąskę. Ciągle jest ja ja ja. Potem sobie tak myślałam o tym w nocy i obiecałam że jeżeli jeszcze raz zacznę coś od JA to sobie łeb drzwiami przytrzasnę. Na następny dzień już byłam cierpliwym słuchaczem mojej siostry.

    Prawdopodobnie było to tak, że ja nie mogę zaakcptować że ktoś zwraca uwagę na kogoś innego. Tak, brakowało mi uwagi i atencji ze strony ex i podświadomie musiałam walczyć o to.

    To se psychoanalizę zrobiłam. hehe.
  • braktalentu 15.06.12, 14:48
    To jest BARDZO DOBRA analiza. Ty wiesz, ile kasy zaoszczędziłaś? Ze trzy sesje psychoterapeutycznę jak w mordę strzelił.
    To teraz do gabinetu marsz z informacją: lubię grać pierwsze skrzypce i chcę żeby wszyscy zwracali na mnie uwagę. To niszczy mi życie osobiste. Za przykład niech posłuży moja niechęć do pasierba, który w moim odczuciu stanowił rywala w walce o uwagę partnera, co w znacznym stopniu przyczyniło się do rozpadu mojego związku.
    Osobiście polecam Gestalt.
  • rybkka24 15.06.12, 16:09
    gdzieś pisała że o pieniądze się upomni i nie będzie go "oszczędzać"
    wydźwięk postów typu "to kawał gnoja" wg mnie.
    ale facet z dwójką dzieci i dwoma eks to chyba już bardziej na ostrosmile
  • edw-ina 15.06.12, 16:13
    to proszę znajdź ten post, bo ja to cały czas czytałam i nie przypominam sobie takich postów. A o facecie, który zapomina, że mu się dziecko urodziło (niezależnie od jego stosunku do matki tego dziecka), sama z pełną premedytacją powiem: kawał gnoja.
  • rybkka24 15.06.12, 16:21
    racja kawał gnoja ale rozumiem to że się posypał Ja nie wyobrażam sobie siebie ew takiej sytuacji życiowej, a przecież nikt nie jest ideałem.
    życzymy i mamy nadzieje że facet raz dwa się otrząśnie, opamięta i wykaże ojcowsko.
  • rybkka24 15.06.12, 16:18
    wydźwięk postów że facet to kawał gn..oja.
    i było gdzieś coś w stylu że facet się nie poczuwa w kontaktach z małym to się poczuje w kasie.coś w ten deseń chyba że źle zrozumiałam nie chce mi się czytać raz jeszcze całości.

    wszystko pięknie ale nie wiem czemu mam nieodparte wrażenie że rzut beretem to rozstanie spłynęło po Tobie jak po przysłowiowej kaczce, jakbyś rozstała się lata temu a nie że jest tak na świeżo.w ogóle tak bez większych emocji piszesz o facecie który jeszcze parę chwil temu był Twoją drugą połową?
  • rzut_beretem 15.06.12, 17:41
    Rybka, nigdy nie napisałam czegoś takiego o kasie. Nawet nie pomyślałam. Mało tego pomimo że dziecko ma prawie 4 miesiące to nawet nie mam złożonego pozwu. Zabieram się do tego jak głody do defakacji bo nie jest to priorytet ! Proszę mi nie wkładać w usta treści których nie wypowiedziałam.

    Hmmm. Druga część postu bardzo interesująca bowiem nie pierwszy raz stykam się z taką opinią że na "chłodno" przyjęłam ostatnie wydarzenia.

    Powiem tak, nigdy w życiu nie byłam nawet w promilu histeryczką. Cokolwiek się działo w moim zyciu przyjmowłam to ze stoickim spokojem. Może trochę faktycznie było jakiegoś olewania i nie przejmowania się. Może zabrzmi mało kulturalnie i prostacko ale to na zasadzie: coś się kończy coś zaczyna. Na brak powodzenia nigdy nie narzekałam bo jednostka ze mnie atrakcyjna (a teraz na macierzyńskiem jeszcze bardziej). Nie chcę żeby zabrzmiało że facet facetem poganiał w moim życiu ale faktycznie nigdy nie martwiłam jakimś rozstaniem bo to byłą szansa na nowe randki i nowe motyle hehe.


    Owszem, teraz jest trochę inaczej bowiem rozstałam się z ojcem mojego dziecka. Mam poczucie porażki że dziecko nigdy nie będzie widziało rodziców razem. Na codzień, w święta, wakaqcje itd. że bardzo prawdopodobnie że tego ojca nigdy nie będzie w życiu krzysia.


    Ale z drugiej strony ja mam nieopisane uczucie ulgi. Koniec ku..a niańczenia dorosłego faceta (bo taka prawda), obcowania z jego dzieciakiem (trudnym dzieciakiem), dbania o cały dom, pożyczania mu pieniędzy nie otrzymując nic w zamian. Zadnego wsparcia, zainteresowania, ba nawet sprawy seksualne mocno kulały.

    Rybka ja teraz odżyłam.
  • rybkka24 15.06.12, 18:30
    przytoczę bo nie chce bezpodstawnie:

    >Prawdopodobnie dzisiaj (o ile ex się nie rozmyśli) spotkamy się w celu ustalenia pewnych >rzeczy dot małego - opieka, alimenty etc. Zajmę twarde stanowisko.

    >Zrozumcie mnie dobrze, nie chodzi o same pieniądze, bo ja też pracuję i zabezpieczę dziecko >finansowo ale w obecnej sytuacji kiedy ojciec nie ma do zaproponowania siebie i swojej opieki >to jakoś tak mam coraz mniej skrupułów.

    >Mało tego, pal licho pieniądze, jestem wysokiej klasy specjalistą w swojej dziedzinie >zawodowej, zarabiam, pomimo urlopu macierzyńskiego dalej się rozwijam zawodowo, mam >mnóstwo planów na przyszłość i na prawdę STAĆ jest mnie na utrzymanie siebie, dziecka i >kotka ze schroniska. Ale jeszcze raz pytam, jeżeli ojciec uchyla się od wzięcia >odpowiedzialności za wychowanie dziecka to jakie ja mam mieć skrupuły odnośnie spraw >finansowych???

    >Opieka nad dzieckiem jest opieką wielowątkową. Bezpieczeństwo, uczucie, czas, pieniądze >również.
    >Wyliczę na podstawie miesięcznych wydatków na dziecko. Mieszkamy w PL więc oczywiście >wyliczę w złotówkach wink
    >Ostatnio za szczepionkę 6w1 (czyli zamiast 3 wkłuć dziecko otrzymuje 1) zapłaciłam 185 zł >+ paliwo do samochodu około 5 zł + 30 groszy za garść proszku do prania bo młody >obhaftował kocyk.


    na postawie powyższych fragmentów które pokusiłam się znaleźć wywnioskowałam iż mimo że stać cię na różne rzeczy i finansowo nie narzekasz to przyciśniesz eks z kasą na dziecko i potrząśniesz mu za kieszeń bo do opieki się nie poczuwa...takie są MOJE OSOBISTE spostrzeżenia.
    ok.to powodzenia,faktycznie bez urazy nie dobraliście się charakterami z byłym.
  • rzut_beretem 15.06.12, 18:44
    Zdania wyjęte z kontekstu wypowiedzi.

    Tak, ja złożę pozew o alimenty. Tak będę się domagać połowy pieniędzy na utrzymanie dziecka i zaspokojenie jego potrzeb. Tak, będę się ubiegała o zabezpieczenie alimentów. Tak, będę się ubiegała o zwrot kosztów wyprawki i 3 m-cej opieki w okresie ciaży i połogu.

    Jednak nie dlatego że ex mnie wychu...ał a na zabiezpieczenie potrzeb dziecka (nawet gdybym na lokatę miała wsadzić te pieniądze). Mam coraz mniej skrupółów bo on się tym dzieckiem nie interesuje, a nawet nie chce się spotkać w celu polubownego załatwienia sprawy (chodzi mi o to, że z mojej strony to było wyciągnięcie ręki w stosunku do ex) Usiądźmy, porozmawiajmy - powiedz mi szczerze czy chcesz mieć kontak z młodym:

    Odp Tak - ok to jak Ci pasuje, kiedy, gdzie w jakiej formie.
    Odpo Nie - dobra, nic na siłę, jest mi przykro ale skoro nie chcesz to nie będę nagabywać.

    Alimenty: czy kwota 500 zł miesięcxznie + połowa za żłobek jest dla Ciebie ok

    Odp. Tak. - ok dzięki fajnie
    Odp. Nie- - to jaka kwota z twojej strony jest realna?


    i tak dalej....

    Nie jestem harpią. Nię będę się sądzić o 100 zł więcej. Czy wg Ciebie powinnam odpuścić temat alimentów ?



  • anula36 15.06.12, 19:24
    A niby z jakiej racji mialabys odpuscic? a jak odpukac nie bedziesz zarabiac to dziecko ma glodowac?
  • rybkka24 15.06.12, 19:38
    nie.myślę że wyczerpałam wypowiedzi reszta należy do Ciebie i Twojego prawie eks.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka