Dodaj do ulubionych

pieniadze...

30.09.12, 12:05
hej,
jestem wsciekla... rozbilam dzis rano lapmke nocna, z premedytacja... powalilam w sciane butami, na troche mi ulzylo... ale juz sie we mnie zbiera zlosc...
mam trudnosci z upominaniem sie o swoje, a wlasciwie dziecka srodki na utrzymanie.
mieszkam z partnerem, obiecal dawac pieniadze na utrzymanie dziecka i czasami daje , czasami nie, wychodzi tak, ze gdy da w jednym miesiacu, to w kolejnym nie daje...
mnie to strasznie zlosci... a jeszcze bardziej zlosci mnie, gdy widze, ze kase ma dla mojej pasierbicy, jej nie odmawia niczego, zabiegi laserowe za kilka tysiecy - prosze bardzo, kursy wszelkie, wyjazdy zagraniczne...
szlag mnie trafia... ze czasami tylko ja utrzymuje nasze dziecko...
mam jakies swoje pieniadze, bo wynajelam swoje M ale to nie jest tyle, bym i ja mogla chodzic na zabiegi laserowe... a to ja kupuje jedzenie, gotuje obiady, i non stop jestem z dzieckiem...
Obserwuj wątek
    • plum1234 Re: pieniadze... 30.09.12, 12:13
      widze, ze zachowuje sie agresywanie (na razie wobec przedmiotow), bo uwazam, ze powinien lozyc systematycznie nie tylko na 1 dziecko, ale rowniez na drugie, nie moze byc tak, ze jego corka ma od niego kilka tys. a syn zero.
      mysle, ze mam problem w egzekwowaniu tego, co powien miec nasz syn albo jestem taka ulegla, czy tez taka ze mnie "ofiara", ze swoim zachowaniem zachecam go do wykorzystywania mnie i moich zasobow do utrzymywania naszego dziecka.
      wiele mnie kosztowalo kiedys jasne postawienie sprawy i wolalabym, by sobie "przypomnial" o tym, co ustalilismy...
      teraz siedze i gotuje obiad dla jego rodziny (ja zrobilam zakupy), a moze powinnma wyjsc na spacer i nie robic nic?
      moze wlasnie pojsc ta droga? skoro nie daje kasy, to nie ma jedzenia?
      jak sie zachowywac?
        • plum1234 Re: pieniadze... 30.09.12, 12:39
          Anula, takie rozwiazanie to juz chyba ostatecznosc, okazalabym mu tym moja wrogosc i brak wiary w jego dobre intencje? Nasz zwiazek moglby tego nie wytrzymac, on poczulby sie zraniony itp. a mam nadzieje, ze mozemy zyc razem. wszystko poza tym, ze czuje sie wykorzystywana finansowo, jest wg moich norm ok. Powinien tylko jednakowo traktowac swoje dzieci.
          Skoro rozmowa go nie zmotywowala, to co robic?
          • mozambique Re: pieniadze... 15.10.12, 15:54

            jesli zwiazek moglby tego nie wytrzymac,
            > on poczulby sie zraniony --" tym ze ze dziecko jesc musi i ze to kosztuje to znaczy ze ten zwiazke oparty jest na podstawach cienkich jak doopa węża


            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • jak.z.nut Re: pieniadze... 30.09.12, 19:28
      Anula ma rację. Przekazać "partnerowi" że nie wyrabiasz finansowo, że nie jest to tylko Twój obowiązek, zaprzestać łożenia na dom, życie itd. jeśli powyższego nie zrozumie a w przypadku braku efektów udać się do sądu z pozwem o alimenty. W czasie rozmowy nie wypominać ilości pieniędzy przekazywanych na córkę, skoro go stać to płaci. I taka mała sugestia...jesteś pewna tego co on do Ciebie czuje, każdy porządny facet kochający i szanujący partnerkę, żonę po prostu jej pomaga, również finansowo a nie żeruje na niej jak żul.
    • mw144 Re: pieniadze... 01.10.12, 09:20
      Daruj sobie ten obiad i idź na spacer. Jak się okaże, że nie ma nic do jedzenia, to niech Pan idzie po zakupy lub da Ci na nie kasę, bo Twoja się właśnie skończyła/wydałaś na zabieg laserowy/lekarstwa, ubrania dla syna czy co tam jeszcze. Warto byłoby też wręczyć Panu nie zapłacone rachunki, przecież nie utrzymasz sama całej rodziny.
    • aragorna71 Re: pieniadze... 01.10.12, 11:17
      a ja predstawilabym Panu rozpisany w punkach koszt utrzymania dziecka + wydatki, ktore robisz dla niego. Zazadalabym np. do 10 kazdego miesiaca przelewu (zlecenie stale, aby "nie zapomnial") z jego konta na moje. Poinformawalabym, ze w razie gdyby zapomnial, ze ma nie jedno a dwoje dzieci zloze sprawe do sadu.
      Jak sama o siebie nie zadbasz to nikt tego nie zrobi.
      Tez zastanawiam sie, czy jemu zalezy na waszej rodzinie skoro tak postepuje.

      --
      Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
      by Marcel Achard
    • mazoko Re: pieniadze... 01.10.12, 11:44
      a ja cię w 100%rozumiem Twoja złość i bezradność, ja czekam na chwile obecną nie jestem w stanie nic innego robić ... i uprzedzam te walczące TAK WIEM że trzeba walczyć o swoje o dziecko itd tylko czasami trzeba zrobić to w taki sposób żeby nie pogrzebać rodziny ......
      --
      Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
      • plum1234 Re: pieniadze... 01.10.12, 12:47
        Powiem, ze nie myslalam, ze jego zachowanie moze byc przejawem braku glebszych uczuc w stosunku do mnie i troski o nasza rodzine...
        Mam mieszne odczucia, bo on oplaca wieksza czesc rachunkow, jak sie upewnic, ze mnie wykorzystuje? Nie mam jasnosci, bo wlasnie on tez ponosi koszty.
        Niedlugo bedzie mial urodziny, juz planuje impreze, zawsze ja przygotowywalam jedzenie, ciasto. Moze teraz zostawic jemu pole do popisu? A przygotowac tylko prezent?
        • aragorna71 Re: pieniadze... 01.10.12, 14:37

          Jesli maz placi rachunki to wystarczy sprawdzic ile one wynosza a ile ty wydajesz na zycie i dziecko.
          Mezczyzna kochajacy nie bedzie sie zastanawial ile wydala zona i czy on ma dac 1000 zl czy moze 1500 tylko da 2000, aby nie zabraklo.
          Z tego co piszesz chlop nie ma problemow finansowych wiec tym bardziej powinnac zadbac o swoje dziecko i nie dac sie wykorzystywac.


          --
          Mężczyźni zazdrośni są o tych, którzy ich poprzedzili, a kobiety o te, które przyjdą po nich.
          by Marcel Achard
    • tully.makker Re: pieniadze... 01.10.12, 14:16
      Ja juz chyba o tym pisalam, choc nie pamietam czy tutaj, z emam chlopa, ktory ma do pieniedzy stosunek luzacki (o co ci chodzi, porzeciez masz pieniadze - na mam, bo dobrze nimi gospodaruje). Potrzeba bylo wielu naprawde nieprzyjemnych dyskusji, bysmy ustalili rozwiazanie - ja policzylam, ile kosztuje utrzymanie miesieczne jego i polowa jego dziecka, a on te sume ma co miesiac mi przelewac na konto. jak zapomina, to na aielkiem kalendarzu wiszacym w naszym domowym centrum dowodzenia w holu pojawia sie informacja o dlugu i ku zgrozie chlopa ogladaja ja wszyscy goscie, w tym np jego tesciowie, czyli moi rodzice.

      I jakos stara sie uiszczac, choc jego zarobki ze wzgledu na prowadzneie wlasnej firmy sa nader nieregularne, ale z kolei zdarza mu sie jak dostanie zaplate za ajkies wieksze zlecenie przelac mi kase na kilka miesiecy naprzod.

      U nas nie byl to przejaw zlej woli, tylko gownoiarstwa i dal sie zwlaczyc metodami stosowanymi normalnie wobec gowniarzy wink
      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
    • damajah Re: pieniadze... 01.10.12, 16:41
      kompletnie Cię nie rozumiem. Jeżeli faktycznie tak jest że na jedno dziecko daje tysiące (albo i setki, nieważne) a na drugie nie daje nic a do tego jeszcze Ty kupujesz jedzenie, gotujesz mu obiadki - to dlaczego u licha ciężkiego to robisz??? Czemu nie zażądasz stanowczo pieniędzy? (najwidoczniej pieniądze Twój facet ma)
      Nie łapię - serio. Nie możecie porozmawiać ?
      • damajah Re: pieniadze... 01.10.12, 16:47
        ale dla mnie ogólnie kasa oddzielna i dzielenie się opłatami i proszenie o kasę i kłótnie o kasę są dawnym złym wspomnieniem, choć rozumiem że w związku niebędącym małżeństwem (czyli nie zdeklarowanym że tak powiem przynajmniej w zamiarach na zawsze i na amen) może być problemem wspólne konto. Nie potrafiłabym chyba już tak żyć (wiem bo dawno temu to przerabialiśmy i było beznadziejnie) ale gdybym musiała to ustaliłabym wspólne łożenie na potrzeby dzieci bardzo konkretnie (w rozmowie z wyliczeniami jeśli byłaby potrzeba) chociaż dzięki Bogu nie mam takiej potrzeby od lat (naprawdę to doceniam bardzo)
      • plum1234 Re: pieniadze... 02.10.12, 10:12
        Juz rozmawialismy na ten temat i zobowiazal sie do comiesiecznego dawania kasy na dziecko. Ma pieniadze dla swojej corki, bo sporo w nia inwestuje, mi mowi, jakie ma zobowiazania - juz 2 razy w ciagu ostatniego tygodnia wyliczal, jakie ma koszty, jaki kredyt. Odbieram to jako tania manipulacje i naciaganie mnie na samodzielne utrzymywanie naszego dziecka + obiadkow dla calej rodziny. Jezeli ma gorszy okres powinien tym, co ma podzielic sie z dwoma dzieciakami i powiedziec jaka jest sytuacja. A ja czekalam na kase i minal miesiac i nie bylo nic.
        Skoro on tak robi , ja bede podobnie - nie bede inwestowala w utrzymanie domu i robila zdziwione miny, ze jedzenia nie ma.
        • damajah Re: pieniadze... 02.10.12, 11:10
          > Jezeli ma gorszy okres powinien tym, co ma podzielic sie z dwoma dzieciakami i powiedz
          > iec jaka jest sytuacja.
          Powinien.

          Nie wiem co to znaczy "inwestuje" w dziecko - znaczy łoży na utrzymanie? Ma jakieś zobowiązania stałe typu szkoła prywatna droga, zajęcia baletowe za ciężkie pieniądze? Zabiegi laserowe to dla zdrowia (korekta wady wzroku) czy dla urody (nie wiem, depilacja laserowa albo co?)
          wyjazdy zagraniczne...hm. Właściwie można dzieciom fundować wszystko co się uważa za stosowne i potrzebne jeśli się ma na to pieniądze. Nie wyobrażam sobie jednak na jedno dziecko nie mieć nic a drugiemu fundować drogie wycieczki czy kosmetyczkę za tysiące. Tłumaczenie że on ma koszty jest idiotyczne - skoro ma koszty to nie stać go na wydawanie ciężkiej kasy na (jak zrozumiałam) zachcianki jednego dziecka jeśli przez to nie ma nawet na jedzenie dla drugiego
          To naprawdę nie jest normalne i w porządku.
          • plum1234 Re: pieniadze... 02.10.12, 11:19
            Inwestuje czyli lozy wiele ponad alimenty - oplaca rozne zajecia oraz wlasnie laserowa depilacje za ciezkie tysiace, kilka zagranicznych wyjazdow w ostatnim czasie.
            • rybkka24 Re: pieniadze... 02.10.12, 20:32
              to się w głowie nie mieści takie fanaberie dla "dziecka" lasery, zagraniczne wycieczki
              a tu o wyżywienie trzeba się szarpać.
              na początku myślałam że facet chce córce wynagrodzić rozbitą rodzinę, jakąś zimną lub szurnięta matkę co jest często spotykane ale u was to ostre przegięcie.
              co z tego że was syn ma pełną rodzinę i opiekuńcza matkę, ale nie jest półsierotą..
              • belzebubel Re: pieniadze... 04.10.12, 14:02
                oj, to jest własnie jakieś niedorozwinięcie emocjonalne mężczyzny... u mnie jest dokładnie to samo... W stosunku do dziecka, które jest połowę czasu mój partner jest o wiele łaskawszy, i ja widzę, że on chce jakby rekompensować niedostatki codzienności. Ale kurczę, nie może być tak, że to dziecko, które jest na co dzień, ma mieć gorzej... bo ma oboje rodziców...
                Jest jeszcze opcja, że MĘŻCZYZNA tak się ceni... że każdy dzień, który nie jest spędzony z dzieckiem wycenia na konkretną sumę pieniędzy big_grin i dlatego ci nieobecni zawsze będą bardziej doceniani big_grin Ja też kiedyś bałam się upominać o swoje... kupowałam maluszkowi wszystko sama... aż poszłam po rozum do głowy. Ewentualnie, mówię - kochanie, przecież to chyba niemożliwe, żeby teraz wszystko było na mojej głowie, a jak ja już padnę na pysk ze zmęczenia i wykończę się nerwowo, to rozstaniemy się i nagle będzie pół na pół - wtedy będziesz miał czas i kasę..., prawda ?, przecież chcemy być razem...
            • damajah Re: pieniadze... 09.10.12, 09:33
              wiesz co, z tą depilacją tak chlapnełam, myślałam że to niemożliwe, że to musiała być chociaż jakaś korekta wzroku (i tak jak by mnie nie było stać na jedzenie dla jednego dziecka to drugiemu bym korekty nie fundneła) a tu na serio depilacja???? Wiem że to jest drogie jak cholera bo sama się kiedyś zastanawiałam ale za drogie...
              Naprawdę facet ma mocno niepoukładane w głowie...
        • jowita771 Re: pieniadze... 07.10.12, 12:13
          Ty kupujesz jedzenie do domu, on też korzysta, ale się nie dokłada, bo ma inne koszty, typu depilacja laserowa starszego dziecka? To niepojęte. Nawet, gdyby to była laserowa korekcja wzroku, to byłoby niepojęte, bo to jednak fanaberia, jak drugiemu dziecku nie finansuje się nic. Ten facet jest jakiś niepoważny.
          --
          A tu mam znów piżamę lila
          gdy przyjdzie chwila na jakieś słodkie sam na sam.
          W takiej piżamie do gustu damie przypadnie nawet zwykły cham.
          • jowita771 Re: pieniadze... 07.10.12, 12:15
            Gdyby mój tak genialnie dzielił środki, dostałby pozew o alimenty na dziecko i tyle. A jedzenia w domu też by nie zobaczył. Gdyby pytał, to bym powiedziała, że ja i dziecko już jedliśmy.
            --
            homoseksulaizm jest czyms
            niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
            I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
            by vibe-b
    • 13monique_n Re: pieniadze... 09.10.12, 13:03
      Plum, wpisy dziewczyn to zebranie wszystkiego, co powinnaś zrobić. Prawda jest taka, że jesli Twój związek jest na takim etapie "dbania" o Ciebie i wspólne dziecko, to ja czarno to widzę. Nawet, jak będziesz milczeć, dawać się wykorzystywać, robić wszystko pod dyktando, to i tak lista oczekiwań będzie się systematycznie wydłużać, a na koniec usłyszysz, że ..... (100 wad, które powodują, iż z Tobą nie da się wytrzymać).

      Ochłoń dziewczyno, pogadaj w realu z kimś życzliwym. I pomyśl, czego chcesz od życia dla siebie i swego synka. I czy to zaspokajasz w tym zwiazku. Żadne rady nie zastąpią Twojej decyzji.
      • plum1234 Re: pieniadze... 09.10.12, 14:08
        Dzieki za opinie. Przygladam sie obecnie jak moj partner dba o mnie i nasze dziecko. Wycofalam sie z robienia obiadow, jest tylko zupa, co powoduje ze on je na miescie, a ja mam mniejsze koszty.
        Ostatnio kupilam dla synka troche rzeczy na zime. Potrzebuje jeszcze buty i lada moment nowy fotelik samochodowy. I sie zastanawiam, jak to rozegrac, by dziecko nie ucierpialo i by tata sie zorientowal, ze takie rzeczy nie spadaja z nieba?
        • glasscraft Re: pieniadze... 09.10.12, 14:13
          Nie rozumiem zupelnie, dlaczego patrzysz na to w kategoriach "rozgrywania"... Ad rem, zeby tata sie zorientowal, ze takie rzeczy z nieba nie spadaja, mowisz "kochany ojcze mojego dziecka, potrzebuje XXX zlotych polskich/funtow/ dolarow amerykanskich na zakup fotelika samochodowego dla tegoz dziecka, bo mnie samej pieniedzy na to nie wystarczy, a dziecko miec musi"...
          --
          Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
          • optymist75 Re: pieniadze... 09.10.12, 14:32
            glasscraft napisała:

            > Nie rozumiem zupelnie, dlaczego patrzysz na to w kategoriach "rozgrywania"... A
            > d rem, zeby tata sie zorientowal, ze takie rzeczy z nieba nie spadaja, mowisz "
            > kochany ojcze mojego dziecka, potrzebuje XXX zlotych polskich/funtow/ dolarow a
            > merykanskich na zakup fotelika samochodowego dla tegoz dziecka, bo mnie samej p
            > ieniedzy na to nie wystarczy, a dziecko miec musi"...

            Dokladnie wink
            Albo wchodzisz na Allegro szukasz fotelika ktory Tobie pasuje ,wybierasz 2 i mowisz:kochanie,znalazlam sliczne foteliki dla NASZEGO maluszka ,zobacz,ten ma to i to i kosztuje x,2 ma to i to w kolorze x i kosztuje y.Zdecydujmy ktory zamowimy to przyjdzie jeszcze w tym tygodniu.Mozna wziac za pobraniem wiec zostaw mi kase na ten wydatek.



            --
            Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
        • jowita771 Re: pieniadze... 09.10.12, 15:28
          Tu nie ma co rozgrywać, trzeba powiedzieć wprost, że potrzeba tyle i tyle na fotelik, tyle na jedzenie czy co tam jeszcze. Jak facet powie, że nie ma, to mówisz prosto z mostu, że skoro miał na lasery dla córki, to niech teraz skombinuje na fotelik, niech pożyczy, a odda w przyszłym miesiącu, jak lepiej rozdysponuje środki. A jak wyskoczy z pretensjami, że masz coś do jego córki, to nie daj sobie wmówić, tylko uświadom facetowi, że ma dwoje dzieci i to nie jest kwestia, które jest ważniejsze, bo żadne nie jest, ale jak ktoś nie chce zaspokajać podstawowych potrzeb jednego dziecka, a drugiemu w tym czasie finansuje przyjemności, to jest to grubo nie w porządku. Nie atakuj pasierbicy, tylko wal w niego - to on źle robi.
          Ja swego czasu zrobiłam mężowi awanturę, bo chciałam z córką jechać na wczasy. Chciałam z mężem, ale on nie ma czasu, więc postanowiłam jechać tylko z dzieckiem. On wtedy walnął argument o kosztach. No to ja mu powiedziałam, że dał pasierbicy kwotę X na wycieczkę. Nie miałam nic przeciwko, konsultował to ze mną, ale uważam, że drugiemu dziecku też się wypoczynek należy. I akurat taka kwota, jaką dostała pasierbica mnie urządzała. Powiedziałam, ze to nie w porządku, że jednemu dziecku się finansuje wypoczynek, a dla drugiego nie ma. Nie pominęłam również tematu spędzenia całych wakacji w mieście. Nie wiem, czy uznał moje racje, ale pieniądze dał.
          To nie jest temat do rozgrywania, moim zdaniem, przemyśl, jakich argumentów użyć i dyskutuj. Koniecznie mu przypomnij, że ma dwoje dzieci, bo chyba się panu zapomniało.
          --
          Dobrze, że pan przysedł. Właśnie takie coś jak pan jest mi potrzebne. Takie ni to ni owo.
        • mozambique Re: pieniadze... 15.10.12, 15:50
          niech zgaden - nie jestes zona tylko konkubiną pana ?

          no to sama widzisz jak o was dba i jak mu zalezy
          --
          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
          • glasscraft Re: pieniadze... 15.10.12, 15:52
            Uwazasz, ze stan cywilny zwany malzenstwem automatycznie gwarantuje dobre traktowanie ze strony partnera? Jakby tak bylo, to nie byloby ani rozwodow, ani machoch tongue_out
            --
            Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
            • optymist75 Re: pieniadze... 15.10.12, 16:22
              Znam konkubiny ktorym konkubent swiat do stop rzuca i znam zony ktore o wiekszosc rzeczy musza same sie starac sad

              Plum,jak z tym fotelikiem,zamowilas,dal kase?
              --
              Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
              • plum1234 Re: pieniadze... 18.10.12, 16:33
                Hej,
                fotelika nie zamawialam - pomyslalam, ze skoro nie ja jezdze samochodem, nie bede o tym myslala.
                Przestalam zapraszac na obiady. Jak nie ma obiadu - nie przyjezdza do dziecka w ciagu dnia. Ostatnio przyjechal w porze obiadowej i nie bylo obiadu - tzn. mialam jeszcze ugotowac ryz, to poszedl zjesc na miescie - o mnie ani o syna sie nie zatroszczyl.
                Wydaje mi sie, ze gdybym ja byla na jego miejscu i miala codziennie wydawac ok. 20 zl na obiad to wolalabym te pieniadze przeznaczyc na obiad dla calej rodziny...
                Obserwuje dalej i ograniczam koszty.
                • optymist75 Re: pieniadze... 18.10.12, 17:41
                  plum1234 napisała:

                  > Hej,
                  > fotelika nie zamawialam - pomyslalam, ze skoro nie ja jezdze samochodem, nie be
                  > de o tym myslala.
                  > Przestalam zapraszac na obiady. Jak nie ma obiadu - nie przyjezdza do dziecka w
                  > ciagu dnia. Ostatnio przyjechal w porze obiadowej i nie bylo obiadu - tzn. mia
                  > lam jeszcze ugotowac ryz, to poszedl zjesc na miescie - o mnie ani o syna sie n
                  > ie zatroszczyl.
                  > Wydaje mi sie, ze gdybym ja byla na jego miejscu i miala codziennie wydawac ok.
                  > 20 zl na obiad to wolalabym te pieniadze przeznaczyc na obiad dla calej rodzin
                  > y...
                  > Obserwuje dalej i ograniczam koszty.


                  smile I bardzo dobrze robisz.
                  Chyba gdzieś mi umknęło albo nie pisałaś.Wy nie mieszkacie razem?


                  --
                  Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
                  • mikawi Re: pieniadze... 19.10.12, 10:03
                    no właśnie? w pierwszym poście plum napisała, że mieszka z partnerem. Powiem tak: W GŁOWIE MI SIĘ TO NIE MIEŚCI, ta sytuacja z obiadem. Dobrze, że otworzyłaś oczy, zacznij myśleć o sobie i Waszym dziecku i z całą stanowczością egzekwować środki na utrzymanie dziecka od tatusia.
    • plum1234 Re: pieniadze... 24.10.12, 07:11
      Hej, tata kupuje rasowego psa dla corki.
      Dla naszego syna nic. Od dwoch miesiecy zero. Bo ma przeciez kredyt.
      On nie potrafi odmowic bylej zonie, to ona go namawia na psa dla corki. Jej nie powiedzial, ze ma kredyt i ze przeciez zostawil jej 4-pokojowe mieszkanie, wiec jak jej malo to moze wynajelaby pokoj lub nawet dwa? Ja bedac w ciazy z naszym synem wynajmowalam moja sypialnie, bo musialam splacac mieszkanie. Sama mieszkalam w pokoju z aneksem kuchennym.
      Nie gotuje juz obiadow w tygodniu, w weekend jak on chce to sam gotuje, ja ewentualnie zupe.
      Czemu on tak robi?
      We mnie rosnie zlosc, ktora rozladowuje na tej osobie, ktora jest mi najblizsza, na naszym synu. Moze to podswiadomie chodzi o to, zebym ja byla ta zla? Zeby syn kochal jego, a mnie uwazal za zla matke? Przeraza mnie to, bo z jego winy robie rzeczy, ktorych nie chcialabym robic, bo emocje wylewaja sie ze mnie.
      Poradzcie cos.
      • mamba30 Re: pieniadze... 24.10.12, 08:54
        ale co tu radzić? już Ci wiele dziewczyny rad napisały. Jakby to był mój facet, to opcje byłyby dwie - albo sie normalnie i regularnie dokłada do życia i dziecka, albo brzydko mówiąc wypier....la. Skoro opcja nr 2 u Ciebie jest nie do przejścia, to pozwij gada o alimenty i tyle.
        --
        http://lb2m.lilypie.com/TikiPic.php/Hyb00mg.jpghttp://lb2m.lilypie.com/Hyb0p2.png
      • optymist75 Re: pieniadze... 24.10.12, 09:43
        A mnie rzuca sie w oczy rozladowywanie zlosci na Twoim synu.
        Dlaczego robisz krzywde wlasnemu dziecku?On nie jest winien sytuacji w jakiej tkwisz.
        Masz problem ze swoim facetem i ze soba,a syna nie potrafisz ochronic go przed wlasna agresja.
        Moze warto na poczatek zajac sie problemami ze soba?
        Jesli nie dajesz rady sama to psycholog pomoze,moze uswiadomisz sobie jakie zachowania graja glowna role w Waszym zyciu .Mozna je zmienic a wtedy sama sie zdziwisz na swoja reakcje na dotychczasowe sytuacje.
        A faceta wez ze soba by tez cos zrozumial lub jak ktos napisal wyp....l.
        --
        Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
        • plum1234 Re: pieniadze... 24.10.12, 14:13
          Optymist75, mam swiadomosc, ze krzywdze syna i przeraza mnie to - nie chce tego. Uswiadomilam sobie, ze przez nierowne traktowanie dzieci ze mnie sie ta zlosc wylewa i potrzebuje, aby podzial srodkow byl sprawiedliwy, w innym razie ofiara bedzie tylko moj syn i ja - niedobra matka, bo krzywdzaca. Na nic moje powstrzymywanie sie, czekanie - zlosc sie tylko gromadzi i wylewa.
          Dlatego jeszcze rano doszlo do rozmowy miedzy nami. Powiedzialam, co widze, co mi sie nie podoba i czego oczekuje oraz jakie beda ewentualne konsekwencje (wystapie do sadu i odejdziemy z synem).
          On troche staral sie bronic, ze ja nic nie mowie - hmm a przeciez wszystko ustalalismy kilka mies. temu... Ze ex zona i corka mowia, czego chca itp.
          Powiedzialam, ze chce by bylo po rowno - jesli corka dostaje psa - to syn tyle samo kasy, a ja zdecyduje, jaka potrzebe syna mam zaspokoic czy tez odlozyc te srodki na pozniej. Jesli nie stac go na wiele - niech najpierw pomysli, czy moze wydac 2 x tyle.
      • mikawi Re: pieniadze... 24.10.12, 10:29
        może usiądźcie i porozmawiajcie? na spokojnie bez nerwów pogadaj z nim o tym, dlaczego tak się zachowuje, dlaczego nie łoży na utrzymanie syna, finansując przy tym wydatki córki i to wcale nie najistotniejsze. Dlaczego faworyzuje jedno z dzieci? Jeśli padną argumenty, że ma kredyt - ok, w takim razie tym bardziej pozostające mu środki musi PODZIELIĆ między DWOJE dzieci. Powiedz wprost czego oczekujesz, przygotuj zestawienie utrzymania Waszego syna, w rozbiciu na poszczególne kategorie typu wyżywienie, ubrania, kosmetyki, niania/przedszkole, wydatki dodatkowe typu wyposażenie (fotelik itp). Niech zobaczy kwotę czarno na białym a następnie powiedz jakiej części oczekujesz od niego. Wyraźnie powiedz, że nie będziesz utrzymywać Waszego dziecka sama. Jeśli to nie zadziała, złożyłabym wniosek o ustalenie alimentów sądownie.
          • mikawi Re: pieniadze... 25.10.12, 10:43
            wiesz, w świetle Twoje ostatniego wpisu dot jego reakcji, wydaje mi się, może błędnie, że Twój facet nalezy do gatunku tych totalnie niezrorientowanych skąd się biorą zakupy w lodówce, ubrania w szafie, czy prąd w gniazdku itd. smile Stąd jego zdziwienie, bo być może sądził, że te wszystkie rzeczy pojawiają się zupełnie same, a tu okazało się, że za to wszystko KTOŚ musi zapłacić/kupić. Z byłą nie ma problemu myślenia o takich sprawach, była mówi ile ma dać i on daje. Więc wniosek dla Ciebie - koniec myślenia, że on się domyśli. Mów konkretnie - ile potrzebujesz i koniec kropka. A moim zdaniem, naprawdę - policz sobie wydatki na dziecko, jeśli mieszkanie razem również wydatki dotyczące jego osoby i takiej kwoty od niego wymagaj. Nie oczekuj, że się domyśli, że będzie pamiętał. Jak nie pamięta, niech zrobi stałe zlecenie na Twoje konto. Skoro i tak Ty głównie robisz zakupy dla CAŁEJ RODZINY, również dla niego - uwzględnij to w tej kwocie, jaką on ma łożyć na RODZINĘ. Bo wygląda na to, że dotąd w milczeniu utrzymywałaś nie tylko Wasze dziecko ale i jego a on żył w błogiej nieświadomości, że życie kosztuje. Pora go obudzić.
            • mikawi Re: pieniadze... 25.10.12, 10:47
              oczywiście nie zapomnij, że macie (OBOJE) również czynsz do zapłacenia, rachunki, jakieś drobiazgi do domu - itd. On ma uczestniczyć w tych kosztach a nie wykładać tylko połowę na dziecko i mieć luz.
              • plum1234 Re: pieniadze... 25.10.12, 12:31
                Mikawi, sytuacja nie jest taka czarno-biala i on nie zeruje na mnie, jak ktos tu wczesniej napisal, bo on oplaca mieszkanie i rachunki i tez robi zakupy.
                Ja nie pracuje, opiekuje sie malym dzieckiem, mam jakies pieniadze, bo wynajelam swoje mieszkanie. I wlasnie dlatego, ze on ponosi koszty swojego mieszkania i oplat i czesciowo jedzenia, mialam pewien dysonans. Nawet jesli obiektywnie tak jest ok, bo wychodzi pol na pol, to ja sie z tym dobrze nie czuje...
                Moze wlasnie dlatego, ze zapewniam calodobowa opieke dziecku i jego pelne utrzymanie. I do niedawna ja zapewnialam obiady.
                Lepiej bym sie czula, gdyby tyle samo dawal na nasze dzieko, ile wydaje na corke. Uwazam, ze mam duzy wklad wlasnie dlatego, ze nie musimy placic za opiekunke ani prywatny zlobek.
    • liz-beauty Re: pieniadze... 27.10.12, 20:34
      No nie wiem - ja to widze troche inaczej. Skoro mieszkasz u partnera, w mieszkaniu, ktore on sam utrzymuje (tak zrozumialam) - to przeciez Wasze dziecko tez tam mieszka i w takim razie nie mozna mowic, ze ojciec nie doklada sie do utrzymania dziecka. Zapewnia mu dach nad glowa, prawdopodobnie samochod na Twoje zyczenie (piszesz, ze to on ten samochod prowadzi - pewnie i utrzymuje). Ojciec robi tez, jak piszesz, zakupy - nie wiemy jakie, wiemy, ze nie obiadowe. Rozumiem, ze siedzenie w domu z dzieckiem moze byc frustrujace - sama siedze i mam o polowe mniej pieniedzy niz mialam przed ciaza i dzieckiem... Mieszkam w mieszkaniu meza z jego nastolatkiem i naszym niespelna roczniakiem. Place polowe oplat za mieszkanie, rowniez robie te zakupy obiadowe i gotuje obiadki, nie tylko mezowi, sobie i Malemu ale i Mlodemu. M rowniez przede wszystkim troszczy sie o starszego syna - bo jest jego jedynym opiekunem. Oczywiscie widzi, ze to ja glownie kupuje naszemu synkowi ubranka, zabawki, niby obiecuje, ze nastepnym razem on, ale jakos zawsze jest cos pilniejszego (czytaj starszy potrzebuje czegos bardziej wink. No i w sumie taka prawda - nasz maluch o nic jeszcze nie prosi i niczego nie potrzebuje, do zabawy wystarcza mu butelka pet. A nastolatek wie, czego chce.
      Do czego zmierzam - otoz moj M tez probowal mi wmawiac, ze ja "olewam" potrzeby jego syna. Owszem, nie zamierzam dolozyc sie do nowego kompa, nie funduje mu wycieczek szkolnych ani nie wplacam kasy na lokate oszczednosciowa. Uwazam, ze to osobiste zobowiazanie rodzicow. No ale - obiadki ma, ode mnie. Mieszka z nami - nie za darmo przeciez. Ja kupilam i utrzymuje lepsze auto, ktorym jezdzimy na wakacje i w dluzsze trasy, zabierajac ze soba obu chlopcow. Do tego kupilam Mlodemu co najmniej polowe ubran, ktore ma. No wiec jak to, nie zaspakajam potrzeb pasierba?
      Roznica jest taka, ze Ty piszesz o Waszym dziecku, wspolnym, ale tez nie do konca wszystko jest jasne, sama to przyznajesz. Jestem nawet w stanie zrozumiec, ze ojciec dal dziewczynie kase na zabieg laserowy. Przeciez Wasz maluch tego nie potrzebuje, a ona do czegos tak (nie wiemy, czy chodzilo o twarz, czy o lydki). Poza tym mysle, ze w male dziecko dopiero zaczyna sie inwestowac, pozniej beda lekcje angielskiego, instrument czy co tam rodzice i dziecko beda chcieli. Ale o fotelik oczywiscie sie upomnij! smile
      --
      http://lb1m.lilypie.com/FYeJp1.png
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka