Dodaj do ulubionych

nie rozumien

25.05.13, 10:31
No nie rozumiem.
16 latka jest u nas co 1-2 tyg na weekend. przychodzi zawsze obrazona,i nic nie robi poza komputerem, telefonem, tv czasem czyta ksiazke. Nic wiecej, nawet sie nie myje! przez 3 dni nie uzywa recznika! Z ojcem praktycznie nie rozmawia a jak juz to tonem pelnym pretensji co wywoluje klotnie. Atmosfera w te weekendy koszmarna. Ja albo uciekam do pracy, gdziekolwiek albo koczuje z mlodym w innych pokojach. Nawet nie probuje nawiazac rozmowy bo po co mam z ust gowniary cos uslyszec i sie dodatkowo wkurzac. Rozmawialam z M czemu jej na to pozwala, czemu nie porozmawiaja normalnie nie pojdzie/my razem na spacer itp. Uslyszalam, ze tak latwiej bo nic nie wskura...rece opadaja...Po co tak naprawde ona teraz do nas przychodzi, posiedziec i wszczac awanture, bo tak to sie konczy. Dodtakowo tak napieta atmosfera powoduje ze ja z M wtedy tez sie klocimy, o pierdoly ale nerwy po prostu puszczaja. Ja rozumiem wiek buntu (sama nie bylam aniolkiem w jej wieku wiec wiem jak jest)itp, ojciec be bo ma jakies ale , mama super bo na wszystko pozwala.. od lat probuje sie dystanowac od calej historii dla zdrowia wlasnej psychiki ale teraz jest naprawde trudno. i na cala ta historie uwaznie patrzy mlody 6 latek i ostatni zaczal uzywac okreslen, czesto obrazliwych w stos do taty i zachowywac sie podobnie arogancko... Ale tez mowi tacie zeby juz jej nie przyprowadzal, mnie prosi bym powiedziala M by nie przywozil jej bo wtedy jest niefajnie. 6 latek ktory dotad cieszyl sie z tych wizyt ostatnio plakal jak bobr bo tata ja przywieznie...
Edytor zaawansowany
  • edw-ina 25.05.13, 12:09
    A od kiedy obserwujecie taką zmianę w zachowaniu dziewczyny? Czy może zawsze była niechętna wizytom?
  • larysa-1 25.05.13, 12:11
    Kiepska sprawa ze względu na wiek dziewczyny i postawę ojca. Zdecydowanie ojciec powinien z nią porozmawiać, ale mówisz że nie chce. A jak układały się przedtem wasze stosunki, bo teraz z opisu wynika że nie najlepiej. Jeśli się lubiłyście i rozmawiałyście ze sobą, to może tedy droga. Może zaproś ją gdzieś na wspólny wypad do kosmetyczki czy fryzjera lub do kina i ty porozmawiaj. Jak ona ciebie lubiła i szanowała a teraz ma z tym problem, to może takie otwarcie z twojej strony wam pomoże. Nic nie wiem na temat dziewczyny, czy zawsze taka była?, bo chyba problem zaczął się niedawno.
  • jak.z.nut 25.05.13, 12:16
    To już jest jak mantra: jeśli ojciec nie bierze udziału w wychowanie dziecka, ba, wręcz olewa to, nic nie wskórasz, poza zaciśnięciem zębów albo wyjazdami na weekend, kiedy dziewczyna jest u was.
  • carmena74 25.05.13, 12:38
    wczesniej, wczesniej bylam super ciocia, ktora rozpieszczala dawala prezenty dogadzala, bylo ok choc jednak to dziecko innej kobiety. Byly momenty ze nawet myslalam by fajnie bylo miec ja u nas na stale...Tak bylo do narodzin malego, potem...potem tata nadal wymagal bym rozpieszczala jego dziecko bo takie pokrzywdzone, ma taka zla matke ktora tylko zmienia facetow i nie tworzy jej domu...na poczatku trwalam, probowalam pogodzic obowiazki mlodej mamy i macochy bo chcialam i lubilam to dziecko ale.. ale po mniej wiecej 2-5 miesiacach odpuscilam, wpadalm z zlosc bo tata wyraznie faworyzowal corke a naszym dzieckiem nie koniecznie sie zajmowal, w tyg praca w weekendy ona a ja juz nie mialam sil. Mialam poczucie obowiazku ze powinnam bo to biedne dziecko ale nie dawalam rady, byly placze klotnie.. pisalam tu. i po nie wiem jakim czasie , gdy juz kompletnie mialam dosc tych weekendowych imprez bo ona trakotwana byla jak gosc i wszystko mogla i wszystko bylo pod nia ,dzieki Wam zrozumialam, ze ja nic nie musze na sile. Mam czas i chec to zajmuje sie nia, nie, to naszym wspolnym dzieckiem i swoimi sprawami. W koncu ona ma i ojca i matke i nie ja ich jej wybieralam a to nadmierne poczucie obowiazku i nadmierna uwazam dzis empatia z mojej strony niestety doprowadzila dzis do tego, ze nie cierpie tych weekendow, nie lubie corki m i calej tej historii. Tata musze dodac kompletne dno kulinarne a i w kwestii organizacji wolnego czasu klapa, niby chodzili na spacery do kina ale bez wiekszego zaangazowania.Niby mial( no i ma) i poczucie obowiazku i chyba przede wszystkim winy ze dziecku zycie z jego matka wspolnie zmarnowali ale odnosze wrazenie, ze najwygodniej by mu bylo juz te kontakty ukrocic,no bo wtedy ani na kompie nie posiedzi ani filmu nie obejrzy a i wakacje spokojniejsze. To straszne siedza pol dnia w jednym pokoju ona przy komp on przed tv , 2 metry od siebie i NIC NIE MOWIA! chore . ile to trwa, rok, cos kolo tego, od kiedy mloda dogadala sie z mama w kwestii chlopakow(mama tez ma nowego chlopaka i to jej bardzo imponuje)w kwestii wyjsc,pieniedzy. matka dla niej to kolezanka a ojciec wrog, bo wymaga - w zasadzie od ponad pol roku juz nic od niej nie wymaga, niby olewa ale widze jak go ta cala sytuacja meczy.
    Ja nie jestem dla niej ani partnerka do rozmowy - bo taka nudna prorodzinna jestem i nienowoczesna( a malzenstwo w dzisiejszych czasach to cos niefajnego wg niej), ani na zakupy bo przezciez ona chodzi do takich sklepow, jak twierdzi...ze nas nie stac - w domysle.
    Szczerze mowiac ja nie potrzebuje nawiazywac z nia jakichkolwiek wiezi, ja juz chyba nie potrafie po tych trudnych latach, gdy dawalam wiele i nie otzrymywalam nawet wdziecznosci..
    to straszne ale czekam chwili gdy skonczy do nas przychodzic. Tylko jak to przetrwac i jak pomoc mezowu by wlasna corka przestala traktowac go jak sluge i kogos nizszej kategorii..
  • larysa-1 25.05.13, 13:00
    Ale zdaje mi się że tylko tobie to przeszkadza, nie ojcu, więc chcesz naprawiać cos miedzy nimi czego oni najwidoczniej naprawiać nie chcą. Może ty widzisz inaczej kontakty ojciec-córka i w twojej rodzinie byłoby to nie do pomyślenia/zaakceptowania, ale to ich wybór tak funkcjonować. Tutaj nie ma dla ciebie nic do roboty, oboje można by powiedzieć są dorośli.
    Sprawa natomiast ma na ciebie wpływ o tyle że kłócisz się z mężem, jak również wpływa to na wasze wspólne dziecko. I tutaj jak najbardziej jest to twoja sprawa i należy to ustalić z mężem. Np. ty nie ingerujesz że ona sobie siedzi na komp i oni ze sobą nie rozmawiają, ale do ciebie pannica ma się zwracać odpowiednio, nie używać słów i zwrotów nie dla uszu sześciolatka, nie psuć domowego miru itp.
  • edw-ina 25.05.13, 13:02
    I standardowo - a dlaczego jesteś zła na dziecko, że ma fatalnego ojca? Co więcej ten ojciec jest również ojcem twojego dziecka i też jest podobnie zaangażowany w życie tego 6-latka?
  • carmena74 25.05.13, 13:22
    no rzeczywiscie tak wyglada ale zawsze powtarzam np mojej matce i sobie samej przed lustrem, ze, nie dziecko tu winne ,bo tak naprawde nie zdarzylo sie by mi napyskowala itp tylko wkurza mnie ta sytuacja...bez wyjscia...i tatus.To moj kochany facet a zachowuje sie jak..pierdola...nie wiem czy wiecie co mam na mysli. Ciezko mi to zniesc. I boje sie tez, ze mlody straci do niego szacunek pod wplywem corkiM...
    Tak fajnie porafimy sie dogadac w weekendy w trojke, spokojnie bez klotni a w te w czworke istna wojna , napiecie i czekanie kiedy pojdzie i zycie wroci do normy, czekamy wszyscy, nie tylko ja, po tacie tez widac ulge... Bo nic nie mozna wtedy zrobic, niby zyjemy jak zwykle ale to co wisi w powietrzu nie daje poczucia luzu..nie wiem jak to opisac.
    Kurcze ja prawie rozstalam sie z m po ktoryms weekendzie tak sobie nagadalismy...
    duzo pracuje w tyg i potzrebuje oddechu w weekend a nie pracy jako ucieczki z domu, chce spadzac czas z dzieckiem bo mam wyrzuty, ze je zaniedbuje ale jak tylko jestem w ten wspolny weekend w domu to m komplenie wtedy nie poczuwa sie do obowiazkow domowych, i ja kucharka spedzam weekend w kuchni na praniu sprzataniu a...oni siedza i milcza...moze to ich sposob na spedzanie czasu razem..Jak mnie nie ma...ostatnio olewam gotowanie na weekendy gdy pracuje to...mrozone pierogi albo pizza..nawet proby na cos ambitniejszego nie ma...tez wkurza.
    zawsze powtarzam musze musze musze to olac to ich sprawy... ale mnie mecza...
  • edw-ina 25.05.13, 13:50
    Czyli twój facet jest dobrym ojcem dla waszego syna, a dla swojej córki nie? Z nim umie spędzać czas, rozmawiać, bawić się, żartować, a z nastolatką nie? Jakoś trudno jest mi to sobie wyobrazić.
    Ciebie rozumiem w pełni. wiem, że po męczącym tygodniu ma się potrzebę odpoczynku, że chcesz spędzić czas z synem itp. Ale spójrz prawdzie w oczy - twój facet zawala sprawę. Bo to naprawdę od niego zależy, jak będą wyglądały wasze wspólne relacje.
  • carmena74 25.05.13, 13:58
    z synem spedza chyba czas bardziej na spokojnie, mam wrazenie ze jednak jeszcze caly czas uczy sie tych relacji, ale nadal kontakt dziecka z mna jest duzo lepszy. M jest w stos do niego bardzo wymagajacy, wrecz surowy o co tez byly nieporozumienia miedzy nami. teraz jakby odpuscil...po moich rozmowach. Powtarza ze jedno dziecko sie mu zmarnowalo to nie chce teraz stracic drugiego ( co to za glupi tekst - wkurza mnie jak nie wiem , nic nie robi i narzeka ze dziecko mu sie zmarnowalo!)ale czasem te jego stos z malym wygladaja jakos tak na sile i malo naturalnie..ech. a moze ja sie czepiam...ale to ja czesciej chodze na spacerki z malym do kina znjaomych rysujemy itp, tata czasem ...zwykle ma tyle spraw na glowie...w sumie obiektywnie patrzac tyle co i ja tylko ze ja chyba mam troche inne priorytety...
  • edw-ina 25.05.13, 14:41
    Czyli wygląda na to, że tata choć jak widać płodny, to emocjonalnie słabo dostosowany do bycia ojcem, czy tak? Waszym wspólnym dzieckiem zajmujesz się przede wszystkim Ty i stąd brak większych problemów. Starszą dziewczynką opiekuje się mama i z tego, co napisałaś, to nie ma z nią problemów. Problemy pojawiają się, kiedy nie ma mamy, macocha nie kwapi się do zastępowania jej (nie żebym cię do tego zachęcała, czy za to krytykowała) i tata zostaje sam, po czym zaczynają się problemy.
    Czy w ogóle rozmawialiście kiedykolwiek o tym, czym jest dla twojego faceta ojcostwo? Jakie jego zdaniem ma obowiązki, co by chciał osiągnąć, na czym mu w tym względzie zależy? Zostawiasz synka tylko z tatą na jakiś czas? Dzień, weekend? Jak wtedy wyglądają ich relacje?
  • carmena74 25.05.13, 18:06
    Nie nie to nie tak. Spoko zajmuje się małym,może nie do końca tak jakbym chciała ale to błachostkę. I młoda też się zajmował aż do przesady, nadskakiw ał i spełniał zachcienki zapominając o małym co mnie doprowadzało do szału. Ale też od niej wymagał wg mnie normalnych rzeczy a jej matka nie,może nie iść do szkoły kiedy nie chce może wracać o 3w nocy do domuitp. Nie ma mama z córka problemów bo nie chceale to nie jest normalne podejście do dziecka!i
  • rybkka24 25.05.13, 20:00
    >Były momenty ze nawet myślałam by fajnie było mieć ja u nas na stale...Tak było do narodzin >małego

    krzywdząca dla dziecka jest nagła zmiana podejścia i nastawienia bardzo bliskiej osoby, zwłaszcza przy pojawieniu się nowego członka rodziny.
    czyli jestem extra ciocią i nagle ta ciocia stwierdza że mam swoich rodziców ona nic nie musi o dzieje się to dziwnym trafem PO narodzinach rodzeństwa.chodzi mi o to że sama teza z opiekę jest w porządku tylko czy to wszystko nie odbyło się na zasadzie mam już swoje dziecko wracaj do rodziców.

    "Tata musze dodac kompletne dno kulinarne a i w kwestii organizacji wolnego czasu klapa, niby chodzili na spacery do kina ale bez wiekszego zaangazowania.Niby mial( no i ma) i poczucie obowiazku i chyba przede wszystkim winy ze dziecku zycie z jego matka wspolnie zmarnowali ale odnosze wrazenie, ze najwygodniej by mu bylo juz te kontakty ukrocic,no bo wtedy ani na kompie nie posiedzi ani filmu nie obejrzy a i wakacje spokojniejsze. To straszne siedza pol dnia w jednym pokoju ona przy komp on przed tv , 2 metry od siebie i NIC NIE MOWIA! chore"

    jeżeli przyjeżdżałabyś do tak zachowującego się ojca to jak myślisz jakbyś reagowała?
    bo ja byłabym nieznośna przyznam.
    nie dziwie się że nastolatka która czuje że ciąży własnemu ojcu i jest niewygodna ma humory i jest awanturnicą.
    Ja się dziwię że jeszcze przyjeżdża, ale może ma podskórną nadzieję że wreszcie zainteresuje ojca na poważnie i autentycznie a nie na zasadzie odwalenia weekendów bo ma się poczucie winy.

    rozumiem że możesz mieć dość takich weekendów i takiej atmosfery, ale odniosłam wrażenie że między wierszami pytasz się: co mam zrobić żeby mąż wreszcie dał sobie spokój i zrozumiał że jego córka jest zbędnym balastem dla waszej nowej rodziny.szkodzi mnie naszemu dziecku i najlepiej jakby nie przyjeżdżała wcale.
    a jak Twój syn będzie takim opryskliwym dzieckiem w wieku nastoletnim też się go pozbędziesz?
    problemem jest tu jak zwykle facet, nie zbudował więzi z córką, widuje się z nią z obowiązku co też córka pewnie odczuwa ale potrzebuje tej więzi więc przyjeżdża i robi zadymy, tak sobie pomyślałam jak przeczytałam temat.
    szkoda mi jej bo nie dość że dziewczyna ma kiepski kontakt z ojcem, to jeszcze chcą jej się pozbyć z domu.

  • batka.makatka00 26.05.13, 16:36
    Zastanawiam dlaczego młoda bywa u Was? Bo przecież nie dla przyjemności. Tak na rozum (mój) są dwie możliwości: albo celowo gra Wam na nerwach, albo usiłuje zwrócić na siebie uwagę, głównie ojca rzecz jasna.
    Celowe wrogie zachowanie, na dłuższą metę, w wykonaniu nastolatka jest dla niego/niej mało efektywne, efektowne, męczące i nudne. Może więc to drugie.
    Też mam problem z nastolatką, uważam, że M nie stanął na wysokości zadania. W jakimś momencie chyba pomyślał, że już nie musi okazywać tyle uwagi, a okazało się, że powinien był.
    W sytuacjach kryzysowych zarządzałam wycieczki. ustalałam z M wypad, nawet bliski - nad rzekę, do lasu byle nie w domu. informowaliśmy dzieci o takim planie na najbliższą sobotę czy niedzielę. Zabieraliśmy szamę, ustalaliśmy co chcemy robić i byliśmy zdani na własne towarzystwo. Rozmowy musiały się toczyć, musieliśmy na siebie patrzeć i reagować. Zdarzyło się stanowcze veto w pierwszym odruchy buntu młodości ale potem okazywało się, że może być nam fajnie razem.
    W domu jest dużo trudniej. Mój M ma tendencję do izolowania się z książką, telewizją albo półtoragodzinną kąpielą. Nic wtedy nie widzi, nie słyszy, często przypominamy mu dowcip o synu który wszedł do domu i powiedział do ojca: Tato wróciłem. Ojciec na to: Gdzie byłeś? Syn: W wojsku! W domu to chyba tylko my kobiety dostrzegamy niepokojące symptomy, napiętą atmosferę, wiszącą w powietrzu aferę i złośliwości. Przez to stajemy się wyczulone i rozdrażnione, a jeśli stan taki się przedłuża i wzbudza w nas poczucie bezsilności, zaczyna w nas kipieć. Rozumiem to bo dopiero zaczynam wychodzić z takiego wariactwa.
    Wiem już, że jeżeli ojciec latorośli nie zmieni radykalnie swojego zachowania, nie masz co liczyć na poprawę sytuacji.
    Z jednej strony dzieci żal, z drugiej, masz zamiar zawsze uciekać z własnego domu? To gdzie znajdziesz swój azyl? Facet musi to przyjąć do wiadomości, choć z własnych przeżyć wiem ile to od nas wymaga wysiłku.
  • carmena74 27.05.13, 12:55
    nie, to nie tak bylo, ze jak sie maly urodzil to sie odwrocilam od dziecka M. Zupelnie nie . Probowalam wszystlko godzic, choc oczywiscie malemu poswiecalam wiecej czasu, co uwazam za norma;lne. Wiecie, M wtedy odbilo, jak mloda byla u nas to latal kolo niej nadskakiwal itp a kompletnie zapominal ze jezszce ma malutkiego synka..Ok, mialo sie dla niej nic nie zmienic by nie czula sie odrzucona , itp Rozumialam i rozumiem i jednak mialam i chyba jeszcze mam do niej serce Byly wspolne wakacje gdzie to mloda narzucala nam swoj rytm dnia, spala do 12 chodzila spac kolo 3 w nocy, tata zajmowal sie nia a ja zostawalam z malym bo on mial jednak jak kazde malutkie dziecko swoj rytm dnia ktory byl nudny i nie psaowal nastolatce. ...az po roku...moze poltora tych clweekendowych szalenstw ojca( ktory w tyg pracowal wiec tez nie posiwiecal malemu zbyt wiele czasu...).z Wasza pomoca z beczacym malym na reku mieszajac w garnku z zupa i rozwieszajac pranie jednoczesnie powiedzialam NIE. Ja nie jestem niczyja sluzaca i osoba do towarzystwa nie swojego dziecka jezeli moje(WSPOLNE) w te dni staje sie ojcu obce!i stopniowo z wyrzutami sumienia , zaczelam robic to na co ja mam ochote. Bo to tata swiadomie splodzil dwoje swoich dzieci i ma poczuwac sie do obowiazku kochania ich po rowno. Czy to norma;lne,ze ja kupilam samochodzik i poprosilam by dal malemu to bedzie mu milo bo nic od niego nie dostal tak poprostu bez okazji przez 2 lata...a mloda taka biedna ze wszystkie zachcianki ma spelnianie, w sumie do dzis???

    i jak juz pislam, w zasdzie bioroac pod uwage to jak teraz spedzamy weekendy w czworke czekam az znudzi sie jej do nas przuychodzic, bo chce spokoju..nie napiec awantur, chyba naturalne. Nie chce do konca zycia uciekac do pary badz koczowac w innej czesci domu. Liczylam na wskazowke jak chlopu przemowic do rozsadku by probowal dzialc. Mi odpowiedzial, ze to nie ma sensu, ze tak wygodniej
  • edw-ina 27.05.13, 13:12
    Kobieto, jak do ciebie przemówić, byś zrozumiała, że twoim problemem nie jest nastolatka, tylko jej ojciec, a facet z którym żyjesz i masz własne dziecko? Ty czekasz, aż jej się znudzi przychodzić. Czyli czekasz de facto na to, aż jej JAKAKOLWIEK potrzeba bliskości z ojcem odejdzie w zapomnienie. Ja bym oczekiwała nie weekendów bez dziewczyny, tylko odpowiedzialności ze strony ojca. Odpowiedzialności, która sprawi, że i nastolatka i mały berbeć będą mieli wydolnego wychowawczo ojca, który interesuje się ich życiem, jest dla nich oparciem itp.
    mam nieodparte wrażenie, że cały twój żal z zaistniałej sytuacji jest kompletnie źle skanalizowany.
  • carmena74 27.05.13, 13:53
    "Liczylam na wskazowke jak chlopu przemowic do rozsadku by probowal dzialc. Mi odpowiedzial, ze to nie ma sensu, ze tak wygodniej"

    bo gadam do niego gadam i nic.\
  • edw-ina 27.05.13, 14:04
    Jak nie można po dobroci - to młotkiem. Ale jakkolwiek ma być, skupianie się na rozwiązaniu zastępczym - vide: dziewczyna sobie odpuści - jest przykre.
    Nie wiem, jaki jest twój facet. Do mojego dotarło, kiedy w brutalny sposób, bez owijania w bawełnę i zastanawiania się, jak bardzo go to urazi, zdeptałam jego naciąganą wizję pt. jestem dobrym ojcem. Udowodniłam mu, że nie ma zielonego pojęcia o ojcostwie, własnych dzieciach, a karmienie się bzdurami w stylu: nie mogę być taki zły, skoro wciąż chcą mieć ze mną kontakt, jest jak próba zasłonięcia Golden Gate parawanem.
  • carmena74 27.05.13, 14:25
    hm... juz przerabialam burzenia wizerunku super taty...obrazil sie i tyle.
  • polifonia1983 27.05.13, 14:28
    A możesz pogadać z młodą? Zapytać jak człowieka, jak się czuje w tej sytuacji i co by chciała zmienić. Może razem wymyślicie coś, jak go ruszyć, zamiast czekać na katastrofę.
    Wiem, że nie ty się powinnaś tym zajmować,ale ta sytuacja uderza w całą rodzinę, więc skoro jednej osobie nie chce się ruszyć mózgiem, to może dwie inne myślące znajdą na niego sposób. A przynajmniej młoda zrozumie, że dla ciebie nie jest intruzem.
  • carmena74 27.05.13, 15:25
    ale ja teraz dla niej jestem zupelnie obca osoba..od 2-3 lat rozmawimy tylko co zje i juz. Za intruza uwaza obecnie faceta swojej matki i szczerze to mowi, ze czeka kiedy sie rozstana i do mnie ma podobny stosunek, niby nic obrazliwego nie mowi ale tez nie zauwaza, ani dzien dobry ani dziekuje ani nawet do widzenia jak wychodzi po 3 dniach. Mowilam M wiele razy ze tak nie moze byc, ze sa jakies zasady wspolzycia ale uslyszalam ze ona juz taka jest i mam sobie odpucic i sie nie wtracac i boje sie ingerowac tam gdzie on sobie nie zyczy...
    ok, sytuacja jest jaka jest. Jak napisala Larysa... niech zyja jak chca,moze to im odpowiada a ja sprobuje po raz nie wiem juz ktory zachowac spokoj i nie dac sie prowokowac....ide na latwizne i ja...wiem.
  • polifonia1983 27.05.13, 14:18
    No to nie gadaj, tylko walnij w łeb. Teraz jest mu wygodnie, że traci jedno dziecko. Zaraz będzie mu wygodnie jak zacznie tracić drugie. Przy pierwszym czekasz, aż się dziecku "znudzi" i się odczepi, przy drugim się obudzisz i podniesiesz larum, jakim to świnią jest twój mąż/ex.
  • larysa-1 27.05.13, 14:18
    Carmena, ja już przecież tobie to napisałam jak to zrobić, może jednak skorzystasz? Sama to przechodzę i w ten sposób rozmawiam. Jej zachowanie ma wpływ na twoje życie i to jest właśnie kierunek w którym można śmiało podążać. Masz prawo wymagać od męża miłej atmosfery w domu, oparcia i przykładu dla 6latka. Powiedz, że te wizyty męczą ciebie właśnie z tego powodu. Jak zauważyłam w twoich wypowiedziach do samej dziewczyny masz niewiele, oprócz tego że traktuje ojca tak a nie inaczej i przez to można w domu siekierę w powietrzu powiesić. Sama napisałaś że ona wobec ciebie nie zachowuje się w ten sposób.
    Dziewczyna nie rozmawia z ojcem, bo jak wymagać od 16 latki tego czego nie potrafi twój mąż? To ona ma sama naprawić relacje miedzy nimi? No w sumie takie dzieciaki się zdarzają, ale to ojciec też musi tego chcieć, a raczej przede wszystkim, tymczasem on spisał już córkę na straty?! Dla twojego spokoju, waszego współżycia małżeńskiego, waszego życia rodzinnego masz prawo od męża wymagać poprawy sytuacji. Jego córka, on powinien się tą sprawa zająć, ty jak napisałaś - nie chcesz.
    Z tego co piszesz, chętnie spędziłabyś z nią weekend we 4 np. na spacerze itp. i to bardzo dobrze świadczy o tobie i twoich intencjach. Nie chcesz jej przyjazdów, bo pan i władca nie reaguje a powinien, wybrał "łatwiejszą" drogę, uznał że nie warto się dla córki wysilać. Tylko że on swoim zachowaniem wpływa na 4 osoby, nie tylko o niego i jego święty spokój tutaj chodzi.
  • polifonia1983 26.05.13, 17:04
    Na chłopski rozum, jakby miała ojca w nosie, to by siedziała z koleżankami. ale chce mieć ojca, tylko nie takiego, który ma ją w poważaniu. Pokazuje to jak umie.
    Może by wreszcie kopnąć małżonka w cztery litery, żeby się odłączył od kompa, bo to nie respirator i naprawił, co zepsuł, póki jeszcze młoda liczy na to, że tatuś się zorientuje, że ma dwoje dzieci.
  • mw144 27.05.13, 08:44
    Potwierdzam, nasza młoda często woli sobie zrobić sobotni wypad z koleżankami i dzwoni, że do nas nie przyjedzie, a przyjeżdżać uwielbia, więc wasza najwyraźniej szuka kontaktu, skoro przyjeżdża do was mając ciekawsze zajecia do wyboru. Najwyraźniej tata powinien się ogarnąć i zająć dzieckiem.
  • rybkka24 28.05.13, 21:25
    też jestem zdania ze nie należy czekać aż dziewczynie się znudzi przyjeżdżanie i będziesz miała spokój,rozgrywa się pod Twoim nosem walka, walka dziecka o rodzica i to nierówna bo facet nie widzi problemu i twierdzi że dziecko JUŻ jest zmarnowane.nie zamierza wykorzystać żadnego czasu żeby jakoś wesprzeć i nakierować dziecko.strasznie smutne i tragiczne jest to co piszesz i obawiałabym się o własne dziecko przy takim ojcu.
    a może kubeł zimnej wody?Twoja wyprowadzka albo jego wyprowadzka?
    bo jemu jest tak wygodnie i po co ma to zmieniać?
    a może mógłby porozmawiać z nim ktoś kto ma u niego autorytet bo twoje słowa traktuje jak brzęczenie uciążliwej muchy.może ktoś bliski.
    a zachowanie na wakacjach gdy nastolatka obskakiwana przez ojca chodziła spać o 3 w nocy- niedopuszczalne.strasznie negatywny obraz męża się wyłania z twoich postów.
  • chalsia 28.05.13, 21:59
    > a zachowanie na wakacjach gdy nastolatka obskakiwana przez ojca chodziła spać o
    > 3 w nocy- niedopuszczalne.strasznie negatywny obraz męża się wyłania z twoich
    > postów.

    właśnie
    z postów Carmen niestety wyłania się postać faceta, którego głównym priorytetem jest by "dać mu spokój" jak wróci z pracy - czyli nie zawracać mu głowy
    bardzo to źle wygląda z perspektywy dziecka Carmen - tak samo będzie je """""wychowywał"""" (specjalnie taki duży cudzysłów)

    Carmen, takie ojca chcesz dla swojego dziecka?
    Jeśli nie - to działaj.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • larysa-1 29.05.13, 08:01
    A ja się tej sytuacji nie dziwię. Nie carmena pierwsza i nie ostatnia ma takiego faceta. Sama wiem ile czasu i nerwów kosztowało mnie i nadal kosztuje żeby u mnie ojciec zajmował się swoim dzieckiem i zrozumiał pewne sprawy.

    Carmena74:

    "wczesniej, wczesniej bylam super ciocia, ktora rozpieszczala dawala prezenty dogadzala, bylo ok choc jednak to dziecko innej kobiety. Byly momenty ze nawet myslalam by fajnie bylo miec ja u nas na stale"

    "na poczatku trwalam, probowalam pogodzic obowiazki mlodej mamy i macochy bo chcialam i lubilam to dziecko ale."

    "To straszne siedza pol dnia w jednym pokoju ona przy komp on przed tv , 2 metry od siebie i NIC NIE MOWIA! chore "

    "no rzeczywiscie tak wyglada ale zawsze powtarzam np mojej matce i sobie samej przed lustrem, ze, nie dziecko tu winne ,bo tak naprawde nie zdarzylo sie by mi napyskowala itp tylko wkurza mnie ta sytuacja...bez wyjscia...i tatuś"

    "To moj kochany facet a zachowuje sie jak..pierdola"

    "zawsze powtarzam musze musze musze to olac to ich sprawy... ale mnie mecza... "

    "Powtarza ze jedno dziecko sie mu zmarnowalo to nie chce teraz stracic drugiego ( co to za glupi tekst - wkurza mnie jak nie wiem , nic nie robi i narzeka ze dziecko mu sie zmarnowalo!)"

    "Rozumialam i rozumiem i jednak mialam i chyba jeszcze mam do niej serce "

    "i jak juz pislam, w zasdzie bioroac pod uwage to jak teraz spedzamy weekendy w czworke czekam az znudzi sie jej do nas przuychodzic, bo chce spokoju..nie napiec awantur, chyba naturalne"

    " Liczylam na wskazowke jak chlopu przemowic do rozsadku by probowal dzialc."


    i wreszcie klasyka gatunku:

    Carmena74:

    "I młoda też się zajmował aż do przesady, nadskakiw ał i spełniał zachcienki zapominając o małym co mnie doprowadzało do szału."

    "M wtedy odbilo, jak mloda byla u nas to latal kolo niej nadskakiwal itp a kompletnie zapominal ze jezszce ma malutkiego synka"

    "...).z Wasza pomoca z beczacym malym na reku mieszajac w garnku z zupa i rozwieszajac pranie jednoczesnie powiedzialam NIE. Ja nie jestem niczyja sluzaca i osoba do towarzystwa nie swojego dziecka jezeli moje(WSPOLNE) w te dni staje sie ojcu obce!i"

    "a mloda taka biedna ze wszystkie zachcianki ma spelnianie, w sumie do dzis??? "

    "niby nic obrazliwego nie mowi ale tez nie zauwaza, ani dzien dobry ani dziekuje ani nawet do widzenia jak wychodzi po 3 dniach. Mowilam M wiele razy ze tak nie moze byc, ze sa jakies zasady wspolzycia ale uslyszalam ze ona juz taka jest i mam sobie odpucic i sie nie wtracac i boje sie ingerowac tam gdzie on sobie nie zyczy... "

    Wyraźnie widać że autorce ten problem ciąży, jej facet najpierw starał się zrobić z niej zastępczą matkę dla biednej córeczki, potem nadskakiwał biednej córeczce jak się dało, następnie również dla dobra owej córeczki odsunął od siebie drugie dziecko, a na koniec rezultaty jego działań jak zwykle opłakane, tylko teraz to nie jest już mała dziewczynka i nie wystarczy jej kupić lizaka żeby wszystko wróciło do normy. Faceci bardzo często z tego co widać po naszych postach nie radzą sobie w tych kwestiach, my kobiety chyba jednak jesteśmy inne pod tym względem. W końcu kobieta to nie mężczyzna i odwrotnie. Nasze psychiki są inne.
    Autorka jak najbardziej obwinia głównie swojego misia za ten stan, chce zmiany sytuacji, po to właśnie napisała, a nie po to żeby usłyszeć że nienawidzi biednej pasierbicy i chce jedynie ją wyautować z życia tatusia, jest taka zła i potworna. Dziewczyny..........naprawdę...........to już było.........

    Carmena74 trzymam za ciebie kciuki. Rozumiem twoją sytuację, chęć zmian i poprawy waszych relacji. Rozumiesz doskonale, że aby poprawić atmosferę w waszym domu i dać dobre wzorce swojemu dziecku, ale również mężowi jak wychowywać dzieci, należy poprawić stosunki miedzy m a jego córką. Nie poddawaj się. Wiesz, brzęczenie muchy jest niekiedy na tyle denerwujące że facet dla świętego spokoju może spróbować pomału coś zmieniać w ich relacji. A i do pasierbicy nie masz tak negatywnego nastawienia jak ci wmawiają, sama w głębi duszy wiesz to najlepiej i piszesz o tym między wierszami.
  • karolana 29.05.13, 18:24
    larysa-1 napisała:
    >Faceci bardzo często z tego co widać po naszych postach nie radzą sobie w tych kwestiach, >my kobiety chyba jednak jesteśmy inne pod tym względem. W końcu kobieta to nie >mężczyzna i odwrotnie. Nasze psychiki są inne.

    Larysa, a nie uważasz, że to nie jest kwestia bycia kobietą czy mężczyzną, ale socjalizacji oraz predyspozycji indywidualnych, z naciskiem na socjalizację???
    Kiedyś już pisałam chyba o moim ex.
    Wychowany w domu, w którym matka i babcia robiły WSZYSTKO, łącznie ze sprzątaniem pokoju dwudziestolatkowi.
    Pierwszy szok kulturowy przeżył, kiedy przyjechał do mnie na obiad, a obiadu nie było, bo mnie bolała głowa.
    Strzelił mega-focha, że oto on po ciężkim dniu nauki (tjaaaa... ) przyjeżdża, głodny, a tu żarcia niet! I jakby wiedział, to by pojechał do mamusi, tam na pewno jest obiad.
    W niewybredych słowach powiedziałam mu co może zrobić, bo ja nie jestem jego mamusią, a na pewno nie jestem jego służącą.
    Efektem było to, że stanął w kuchni przy garach i zrobił pierwszy w swoim 21-letnim życiu posiłek.
    Przez kolejne lata jego matka pytała z nabożnym zdumieniem jak to robię, że on u mnie gotuje, sprząta, zmywa i takie tam, a w domu palcem nie kiwnie.
    Odpowiedź była prosta - bo ja tego za niego nie mam zamiaru robić, a jak się nie podoba, wie, gdzie są drzwi.
    I teraz tak - facet zapierniczał dopóki mu zależało bardziej na związku niż mnie.
    Jak środek ciężkości przesunął się w moją stronę, zaczął się narowić i zaczęły wracać stare nawyki.
    W moim aktualnym związku też zauważam taką tendencję - im mniej mi zależało, im więcej wymagałam a mniej dawałam, tym było lepiej. Jak pokazałam, że mi zależy i to bardzo... zaczęły się problemy.
    Z drugiej strony mój niemąż jest od najmłodszych lat nauczony, że w domu robi WSZYSTKO.
    Podobne schematy obserwuję zarówno w mojej rodzinie, jak u znajomych.
    Morał z tego taki:
    1) zajmowanie się domem i dziećmi nie ma nic wspólnego z "psychiką" kobiecą czy męską, ale ma wiele wspólnego z naukami i obserwacjami wyniesionymi z domu rodzinnego,
    2) im bardziej zależy facetowi, tym bardziej się stara,
    3) im większy dystans trzyma kobieta, tym lepiej dla niej,
    4) jeśli mamusia synka nie nauczy od najmłodszych lat zajmowania się domem, najlepsza szkoła później nie wypleni z faceta przekonania, że kuchnia jest środowiskiem naturalnym kobiety,
    5) stare nawyki będą wracać wraz ze spadkiem temperatury uczuć.


    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 29.05.13, 18:55
    To mam chyba w domu mam ewenement, bo mamusia rozpieszczała, jak mogła, a teraz jakoś sobie radzi i to całkiem nieźle. Ale fakt, że w mojej osobie baba hetera mu się trafiła i w kilku kwestiach, w tym zajmowaniu się domem, do pionu go dość mocno postawiłam wink
  • karolana 29.05.13, 18:56
    Edw-ina, jak napisałam - trzeba wymagać i facetowi musi bardzo zależeć smile
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • larysa-1 03.06.13, 07:15
    Karolana, to o czym piszesz, to zdecydowanie prawda. Mój pan i władca ze zdumieniem wysłuchał kiedyś elaboratu np. na temat - "zakupy nie lewitują same do domu - trzeba je przywieźć" lub ten z serii "porozrzucane po domu rzeczy nie wracają na swoje miejsce za dotknięciem magicznej różdżki - trzeba je odnieść na miejsce" i wiele innych. Ale to nie w tym rzecz. Sama powtarzam, że jeśli pewnych rzeczy nie wyniesie się z domu to potem ma się pod górkę. Jednak psychika męska i żeńska różnią się zdecydowanie. Widzę to nie tylko po moim nm ale po każdym facecie, łącznie z sąsiadami, ojcem czy moim chrześniakiem. Facet to nie baba (oczywiście są wyjątki big_grin). Oni niektórych rzeczy nie pojmują, niektóre są dla nich abstrakcją a niektórych rzeczy to my nie jesteśmy w stanie pojąć.
  • karolana 03.06.13, 13:34
    Larysa, kiedyś była popularna taka książeczka pt. "Płeć mózgu". Zrobiłam zawarty w niej test i wyszło mi, że jestem facetem tongue_out
    I serio serio, uważam, że teorie o uwarunkowaniu płcią "zdolności" do zajmowania się domem są kompletnie z czapy, za to wspaniale usprawiedliwiają lenistwo i olewactwo.
    Doskonale za to sama odczuwam jak łatwo wejść w rolę przeciwnej płci przy sprzyjających warunkach.
    Od ponad 2 lat jestem "głównym żywicielem" rodziny i zauważam ze zdumieniem jak z czasem nabieram "męskich" przyzwyczajeń!
    Wszystko jest kwestią indywidualnych predyspozycji, które są wzmacniane lub osłabiane w procesie socjalizacji. A jeśli weźmie się pod uwagę, że dziewczynki i chłopcy traktowani są odmiennie już od pierwszych dni swojego życia, cóż...Efekt jest jaki jest.
    Niestety, ale za mężczyzn jakich mamy odpowiadają ich mamusie (!) i tatusiowie.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 03.06.13, 14:35
    I narzeczone/żony. Bo najpierw takiemu się pod nosek podstawia, a później się dziwi, że sam nie chce zrobić.
  • karolana 03.06.13, 14:45
    otóż to, szanowna pani smile
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 30.05.14, 09:36
    Nie brać dziewuchy na jakiś czas, aż sama zatęskni. Nic na siłę! Nie potrafi się zachować, niech siedzi u mamusi. Może pójdzie po rozum do głowy(pięciu lat nie ma) i zmieni swoje zachowanie. U was atmosfera będzie lepsza, a dziewucha zachowuje się, jakby siedziała u Was za karę. Dajcie jej nagrodę w postaci: "Już nie musisz przyjeżdżać, bo jest nasz weekend. Przyjedż, kiedy sama zachcesz i zmienisz swoje zachowanie".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka