Dodaj do ulubionych

Rekordy bezczelności dokonane przez Waszych Ex:)

29.05.14, 18:03
Czasami trzeba z poczuciem humoru popatrzeć na działania naszych ex, lub ex naszych partnerów/partnerek. Mogą zdenerwować, wprowadzić w osłupienie, wyprowadzić z równowagi, ale po czasie, kiedy się o tym mówi ze znajomymi - powstaje scenariusz kabaretowy. Na jednej z imprez licytowaliśmy, czyj ex/exia pobił rekord bezczelności...
Szliśmy łeb w łeb smile

Rekord nr 1:
Wręczyłam mojemu ex większą sumę pieniędzy, złożyliśmy oboje podpisy na dokumencie, który wraz z kasą miał oddać do banku. Po pięciu miesiącach udałam się do banku. Tam poinformowano mnie, że pieniądze nie wpłynęły. W rozmowie telefonicznej ex oświadczył mi: "Przecież musiałem Ci z czegoś płacić alimenty!" smile Ja pobiłam rekord naiwnościwink

Rekord numer 2:
Po roku znajomości i pięknej miłości powiedziałam "Tak" mojemu nowemu M. Ślub w kameralnym gronie. Tydzień po weselu, ex mojego M. poprosiła o dodatkowe ("pozaalimentacyjne") pieniądze na atrakcje dla ich syna, mój M. odmówił, twierdząc, że atrakcje zafundujemy mu sami. Sms byłej ex mojego M. po tej odmowie brzmiał: 'Szkoda, że oszczędzasz na dziecku. A ile kosztowała Wasza impreza alkoholowa?"
Od tego dnia zapraszamy zawsze znajomych ironicznie na "imprezę alkoholową", nawet jeśli to ciastko przy kawiesmile))))

A wy potraficie obrócić bezczelność waszych ex w kabaret?
Edytor zaawansowany
  • edw-ina 05.06.14, 17:30
    Mam samych ex bezpapierkowych. Z dwoma się przyjaźnię, z kilkoma koleguję. Dwóm pomagałam wyjść ze związkowych tarapatów. Ewentualnym szczytem bezczelności było powiedzenie przez jednego z nich M, że szkoda, iż nie miał kiedyś jego uporu. Ale bezczelne było to wobec jego ówczesnej dziewczyny, która była przy tym obecna. Koniec. Kropka.
  • chalsia 06.06.14, 09:41
    był taki - olbrzymi - wątek o eks mężach na samomamie

    ja do końca życia nie zapomnę, jak kiedyś daaawno temu eks wyskoczył z żądaniem, że ja mam zacząć ponosić koszty jego dojazdów do i od dziecka (35 km w jedną stronę) - a przyjeżdżał do dziecka samochodem służbowym i nie miał limitów na służbowe paliwo
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • aragorna71 06.06.14, 11:42
    mysle, ze Eks mojego chlopa zwyciezy w tym konkursiewink
    Po ich roztatniu zostala w mieszkaniu, ktore nalezalo do mojego chlopa. Kawalerka w spadku po babci. Od poczatku chlop placil komorna ze to mieszkanie ( poza dosc wysokimi jak na tamte czasy alimentami, 550 PLN -2000 rok), po kilku miesiacach przestala placic za prad i gaz. Na pytanie chlopa dlaczego nie placi usluszal, ze to jego zasrany obowiazek bo ja zostawil a poza tym wie, ze bedzie placil, bo bedzie mu wstyd, z ema dlugi.. Chlop komorna placil przez prawie 10 lat, za gaz i prad placila, bo bala sie, ze wylacza. " Wyprowadzil" Pania po trwajacej 2 lata sprawie sadowej i juz w momencie gdy jego corka zamieszkala z nami. Pewnei dalej by mu sie nie udalo, bo pojawily sie kolejne dzieci, ale Eks byla zakochana w Panu, ktory mial mieszkanie i ja na chwile przygarnal.
    Teraz mieszka z matka.
    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • 13monique_n 06.06.14, 11:47
    Nie pożałuję sobie, zwłaszcza, że "występ" zalicza się do niedawnych, mimo - dzięki Bogu i mnie - bardzo już dawnego rozstania z Exem smile
    Otóż, 30 kwietnia, w ostatnim dniu na złożenie rozliczeń podatkowych, dzwoni do mnie Ex. (Dodam, że swego czasu oświadczył, iż nie da na dzieci nic ponad to, co zasądzi sąd, a potem konsekwentnie procesujący się o każdą złotówkę.) Dzwoni z pytaniem, czy aby na pewno odliczyłam sobie i odzyskałam CAŁOŚĆ ulgi na dzieci, bo jakby nie, to on (w domyśle - taki bogaty) teraz właśnie by odliczył i - ŁASKAWCA - nawet by to oddał dzieciom! (A w sądzie trwały akurat sprawy o alimenty, na marginesie zupełnie). Padłam trupem mentalnym z wrażenia. A potem z wielką satysfakcją odpowiedziałam, że odliczyłam absolutnie całość i dzieci już nawet na tym skorzystały (rozliczam się teraz zwykle w lutym, dzięki czemu nie czekam zbyt długo na zwrot). Aaaaa, i dzieci nie spędziły z "tatusiem dekady" nawet pół dnia w okresie podatkowym, który by go upoważniał do skorzystania z tej ulgi.
  • altz 06.06.14, 15:16
    13monique_n napisała:
    > Dzwoni z pytaniem, czy aby na pewno odliczyłam sobie i odzyskałam CAŁOŚĆ ulgi na dzie
    > ci, bo jakby nie, to on (w domyśle - taki bogaty) teraz właśnie by odliczył

    Faktycznie, to szczyt bezczelności z twojej strony, bo jemu się połowa ulgi należy choćby z tego tytułu, że ma prawa rodzicielskie i utrzymuje dzieci. Odliczyłby, nikt by się do niego nie przyczepił, a tylko do ciebie.
  • litera29 10.06.14, 17:20
    altz napisał:

    > Faktycznie, to szczyt bezczelności z twojej strony, bo jemu się połowa ulgi nal
    > eży choćby z tego tytułu, że ma prawa rodzicielskie i utrzymuje dzieci. Odliczy
    > łby, nikt by się do niego nie przyczepił, a tylko do ciebie.
    ...................................................
    Jeśli sądzi sie o każdy grosz, nie widuje się zbyt często z dziećmi, a jak się już widzi od święta - to na kilka godzin - nie powinien otrzymać połowy. To matka wszystko opłaca, jak widać całkowicie poświęca czas dziecku i zajmuje się nim, były nie powinien domagać się w takiej sytuacji połowy. Takie mało honorowe to jest z jego strony.
  • altz 11.06.14, 22:43
    > altz napisał:
    > jemu się połowa ulgi należy choćby z tego tytułu, że ma prawa rodzicielskie
    > i utrzymuje dzieci

    litera29 napisał(a):
    > Jeśli sądzi sie o każdy grosz, nie widuje się zbyt często z dziećmi, a jak się
    > już widzi od święta - to na kilka godzin - nie powinien otrzymać połowy. To mat
    > ka wszystko opłaca, jak widać całkowicie poświęca czas dziecku i zajmuje się ni
    > m, były nie powinien domagać się w takiej sytuacji połowy. Takie mało honorowe
    > to jest z jego strony

    Po pierwsze: nie sądzi się o każdy grosz, tylko matki sądzą się o setki i tysiące złotych. Przez lata do dorosłości uzbiera się tego z 200 tysięcy i więcej, to jest poważna kwota, więc nie można tego pomniejszać.

    Po drugie: to nie prawda, że matka wszystko opłaca, bo pieniądze przeznaczane systematycznie na ręce matki, właśnie służą na te cele.

    Po trzecie: ocena moralna może być bardzo różna, różne mogą być też sytuacje życiowe, a kobieta wychowująca dzieci nie musi o niczym wiedzieć i często nie wie. Najważniejsze, że zmieniła się interpretacja przepisu i obecnie taka ulga należy się obojgu rodzicom po połowie.
  • karolana 12.06.14, 08:23
    altz napisał:

    > Po pierwsze: nie sądzi się o każdy grosz, tylko matki sądzą się o setki i tysią
    > ce złotych. Przez lata do dorosłości uzbiera się tego z 200 tysięcy i więcej, t
    > o jest poważna kwota, więc nie można tego pomniejszać.

    Zgadzam się, w naszym przypadku, bez podwyższania alimentów, co jak wiemy jest nierealne, bo te alimenty, jeśli są, to są podwyższane, mówimy o kwocie ponad 280 tysięcy wypłaconej matce do ręki. Sorry, to nie jest "grosz".

    > Po drugie: to nie prawda, że matka wszystko opłaca, bo pieniądze przeznaczane s
    > ystematycznie na ręce matki, właśnie służą na te cele.

    Dokładnie. Nie rozumiem jak można stwierdzić, że matka "sama opłaca" skoro dostaje pieniądze w postaci alimentów czy to od ojca dziecka, czy z FA.

    > Po trzecie: ocena moralna może być bardzo różna, różne mogą być też sytuacje ży
    > ciowe, a kobieta wychowująca dzieci nie musi o niczym wiedzieć i często nie wie.

    No i dotykamy sedna.
    Mam doświadczenie z wychowywaniem dzieci, a co za tym idzie opłacaniem na bieżąco ich potrzeb oraz z sytuacją płacenia alimentów.
    I powiem szczerze, że dużo bardziej obciążające jest płacenie alimentów!
    Kiedy są problemy ze zdrowiem, pracą, tych pieniędzy jest mniej, to gospodaruje się pieniędzmi tak żeby zapewnić to, co najważniejsze.
    Dziś mogę mieć na dziecko 2000 zł, a jutro będę miała 300 zł. I sobie poradzę, bo np. odłoży się kupienie spodni na kolejny miesiąc albo kupi na allegro za 10 zł. Bo kupię jogurt marki tesco zamiast bakomy, bo na obiad zrobię makaron z serem zamiast schabowego, itd.
    W przypadku płacenia alimentów nikogo nie interesuje jaka jest rzeczywista sytuacja ojca, ile naprawdę zarabia i jakim kosztem udaje mu się wpłacać te pieniądze na konto matki.
    Matka ma prawo stracić płynność finansową, ojciec nigdy. Bo jeśli przestaje płacić, ma opóźnienia we wpłatach lub płaci mniejsze kwoty, jest od razu komornik, co oznacza spiralę długów.
    Matka ma prawo stracić pracę, zachorować. Ojciec nie. Bo alimenty rzecz święta.
    A jeśli pracuje po 12-14 godzin dziennie żeby się ogarnąć finansowo, są pretensje, że się z dziećmi nie spotyka.
    Kiedyś miałam bardzo krytyczne spojrzenie na ojców po rozwodzie, słuchałam głównie koleżanek narzekających a to na pieniądze, a to na brak poświęcanego czasu. Czasem słusznie, ale w bardzo wielu przypadkach narzekanie było dla zasady, programowo.
    W momencie jak zetknęłam się z problemem od drugiej strony, parę rzeczy zobaczyła na nowo.

    > Najważniejsze, że zmieniła się interpretacja przepisu i obecnie taka ulga nal
    > eży się obojgu rodzicom po połowie.

    Jeśli facet płaci alimenty lub zajmuje się dzieckiem, nie rozumie dlaczego miałby nie korzystać z ulgi. Jest rodzicem, wywiązuje się z obowiązku.
    Inna bajka jeśli nie płaci alimentów ani nie poświęca dziecku czasu. Wtedy korzystanie z ulgi to faktycznie bezczelność.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 13.06.14, 15:45
    karolana napisała: Jeśli facet płaci alimenty lub zajmuje się dzieckiem, nie rozumie dlaczego miałby nie korzystać z ulgi. Jest rodzicem, wywiązuje się z obowiązku.
    Inna bajka jeśli nie płaci alimentów ani nie poświęca dziecku czasu. Wtedy korzystanie z ulgi to faktycznie bezczelność.
    .......................................................
    i o tym pisała w tym wątku kobieta. To własnie szczyt bezczelności jej Exia.
  • karolana 13.06.14, 16:08
    litera29 napisał(a):
    > i o tym pisała w tym wątku kobieta. To własnie szczyt bezczelności jej Exia.

    Mam wrażenie, że nie do końca. Bo facet płaci. A skoro płaci, ma prawo do odliczenia, ponieważ ponosi koszty utrzymania dziecka.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • 13monique_n 13.06.14, 16:24
    To ja pisałam o bezczelności Exa, który umyślił sobie odliczanie ulgi pro-rodzinnej. I podtrzymuję to, co napisałam. Odsyłam do prawodawcy, który ustalił jasno, KOMU i kiedy przysługuje odliczenie. Słowa nie ma, że przysługuje ono za płacenie alimentów. Tu cytat:
    "Kto korzysta z ulgi

    Ulgę rozliczy podatnik opodatkowany na zasadach ogólnych (PIT-37, PIT-36). Nie może jej odliczyć podatnik rozliczający się liniowo, składający zeznanie za podatek wykazany ze zbycia nieruchomości (PIT-39), ze zbycia akcji lub innych dochodów kapitałowych (PIT-38) czy opodatkowany w formie ryczałtu ewidencjonowanego (PIT-28).
    Z ulgi może korzystać podatnik, który w roku podatkowym:
    wykonywał władzę rodzicielską;
    pełnił funkcję opiekuna prawnego, jeżeli dziecko z nim zamieszkiwało;
    sprawował opiekę poprzez pełnienie funkcji rodziny zastępczej na podstawie orzeczenia sądu lub umowy zawartej ze starostą."
    Reszta tekstu dostępna Ulga prorodzinna
    Zwracam uwagę na sformułowania "wykonywanie władzy rodzicielskiej" oraz sprawowanie opieki.
    "Tatusia" nie było przy dzieciach nawet przez jeden dzień w okresie rozliczeniowym. Ani na jeden dzień dzieci nie zabrał do siebie.

    Alimenty - jak mawia mój M, adwokat, to psi obowiązek rodzica, który ma dzieci. I w przypadku mego M. on ten obowiązek spełnia wraz z tzw. "ekstrasami", bo oboje uważamy to za fundamentalne prawo jego córek. A gdyby nawet M przez chwilę chciał pomyśleć inaczej, to jego własny ojciec rozjechałby go walcem. Za to m.in. szanuję moich obecnych teściów. I nie oznacza to przytulasków z byłą żoną M.
  • karolana 13.06.14, 16:32
    Nie będę bronić Twojego ex bo nie wiem czy ogranicza się do płacenia bo ma taką sytuację czy ma w dupie.
    Ale moim zdaniem ojciec może "wykonywać" władzę rodzicielską właśnie płacąc alimenty bo zwyczajnie może nie mieć możliwość łączenia płacenia z kontaktami.

    Ale mnie coś innego w Twojej wypowiedzi zafascynowało wink
    "Alimenty - jak mawia mój M, adwokat, to psi obowiązek rodzica, który ma dzieci. "
    Czy mogę poprosić o podparcie przepisami prawa żeby można było to wysłać do naszej ex, bo ona w to po prostu nie wierzy wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • 13monique_n 13.06.14, 16:47
    Mego Eksa nie da się obronić. On ma działania inne niż nakazane wyrokiem sądu alimenty - w d.u.p.i.e. Literalnie napisał mi wiele lat temu, że nie da dzieciom (ani na dzieci) ani złotówki więcej niż zasądzi sąd. Uzupełnię, że to on wyprowadził się ponad 300 km dalej. I dodam, że "ekstrasy" to dla mnie znaczyło niekoniecznie "gotówka dla mnie, pazernej Eksi, na waciki", ale otwarcie na sygnały i potrzeby dzieci i - jeśli uznałby to za słuszne i miał możliwości (a ma z całą pewnością - sam mi to mówił właśnie w rozmowie z pytaniem o odliczenie), to kupiłby im fizycznie to, czego potrzebują, albo o co go poprosiły.
    Zauważ, że piszę "uznałby za słuszne", co dla mnie oznacza, połączenie sprawienia przyjemności i nie przesadzania z rozpuszczaniem. Przecież, obiektywnie, miał szansę być ekstra tatą, weekendowym i dającym prezenty, nie chodzącym nigdy na wywiadówki, czy na szczepienia. Same przyjemności, zero bólu. Ale wybrał inaczej. No, jasne, do tego dorzućmy niespełnione obietnice, których nikt od niego nie oczekiwał, ale które były dla jego dzieci ważne.
  • 13monique_n 13.06.14, 16:49
    karolana napisała:
    > Czy mogę poprosić o podparcie przepisami prawa żeby można było to wysłać do nas
    > zej ex, bo ona w to po prostu nie wierzy wink

    Poważnie podrzucić Ci numery artykułów, które tego dotyczą? Na "niewierzącą" w prawo Eks, sugerowałabym sąd. OPłat prawnych od wniosków o podniesienie alimentów nie ma. A w razie potrzeby - egzekucja.
  • karolana 13.06.14, 17:33
    13monique_n napisała:

    > karolana napisała:
    > > Czy mogę poprosić o podparcie przepisami prawa żeby można było to wysłać
    > do nas
    > > zej ex, bo ona w to po prostu nie wierzy wink
    >
    > Poważnie podrzucić Ci numery artykułów, które tego dotyczą? Na "niewierzącą" w
    > prawo Eks, sugerowałabym sąd. OPłat prawnych od wniosków o podniesienie aliment
    > ów nie ma. A w razie potrzeby - egzekucja.

    Hehe, to był żarcik wink Ex wychodzi z założenia, że od utrzymywania dzieci jest tatuś, a sądy po kolei przyznają jej rację smile Wszystko w świetle "prawa" tongue_out
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • 13monique_n 16.06.14, 10:00
    karolana napisała:
    > Hehe, to był żarcik wink Ex wychodzi z założenia, że od utrzymywania dzieci jest
    > tatuś, a sądy po kolei przyznają jej rację smile Wszystko w świetle "prawa" tongue_out
    Od utrzymywania dzieci są oboje rodzice. Przy czym sąd uznaje, że to, które ma o dziecko OSOBISTE staranie, siłą rzeczy nie może zarobić podobnie, jak to, które tego starania nie ma i rzadko podejmuje.
    W moich oczach modelowo te kwestie rozwiązał ze swoją Ex mój obecny M. Stosował zasadę (zresztą obowiązującą), że dzieci mają mieć taki sam poziom życia, jak on. I owszem, zdarzyło się kilka słabszych miesięcy, ale ponieważ wcześniej Ex przekonała się, że może na niego liczyć z wydatkami, to i w czasie słabszych miesięcy wykazała się zrozumieniem. Wszystko potem wróciło do normy i M. wrócił do poziomu dbania o swoje córki.
    Bardzo go za to szanuję.
  • karolana 16.06.14, 12:43
    13monique_n napisała:
    > Od utrzymywania dzieci są oboje rodzice.

    Nooo teoretycznie tak. Ale nasza ex tego nie rozumie. Co więcej, każdy sędzia po kolei stwierdza, że exia ma rację.

    >Przy czym sąd uznaje, że to, które ma
    > o dziecko OSOBISTE staranie, siłą rzeczy nie może zarobić podobnie, jak to, któ
    > re tego starania nie ma i rzadko podejmuje.

    Ponownie napisze teoretycznie tak. Teoretycznie sąd powinien tak uznać. I uznaje za każdym razem, kiedy te OSOBISTE starania są po stronie matki. Kiedy robi to ojciec, nie jest to już takie oczywiste.
    W naszym przypadku opieka jest pół na pół. Dodatkowo ojciec płaci za:
    - wszystko co związane ze szkołą (wyprawki, składki, wycieczki),
    - zajęcia pozalekcyjne,
    - prywatne wizyty lekarskie i badania jeśli są konieczne,
    Dodatkowo to ojciec a nie matka odbębnia rehabilitację i wizyty z dziećmi u specjalistów.
    Dodatkowo jeśli dziecko ma problemy w szkole, ląduje u ojca do momentu poprawienia ocen i zachowania.
    A pomimo to na ojca nadal nałożony jest obowiązek płacenia alimentów. Obowiązek ten został całkiem niedawno podtrzymany, ponieważ staraliśmy się o zniesienie lub chociaż obniżenie alimentów.
    Wg sędziny nie ma podstaw. Bo, cytat: matka ma własne usprawiedliwione potrzeby, które musi zaspokajać oraz nie można obojga rodziców obciążać obowiązkiem utrzymania dzieci w takim samym stopniu.
    I stanęło na tym, że ojciec ma zajmować się dziećmi przez pół miesiąca, zapewniać wszystko co do tej pory i dawać mamusi pieniążki w takiej wysokości, jak do tej pory, czyli tyle, ile wynosi koszt utrzymania dzieci u niej przez pół miesiąca plus parę zeta na fajeczki big_grin

    > W moich oczach modelowo te kwestie rozwiązał ze swoją Ex mój obecny M. Stosował
    > zasadę (zresztą obowiązującą), że dzieci mają mieć taki sam poziom życia, jak
    > on. I owszem, zdarzyło się kilka słabszych miesięcy, ale ponieważ wcześniej Ex
    > przekonała się, że może na niego liczyć z wydatkami, to i w czasie słabszych mi
    > esięcy wykazała się zrozumieniem. Wszystko potem wróciło do normy i M. wrócił d
    > o poziomu dbania o swoje córki.
    > Bardzo go za to szanuję.

    Bosko. Macie fajną ex. U nas dzieci chłopa mają poziom życia znacznie przekraczający jego poziom życia i na pewno przekraczający poziom życia mojego dziecka.
    W sumie zawdzięczają to zaradności mamusi. I dochodzę do wniosku, że skrzywdziłam swoje dziecko będąc taką idiotką i przejmując się cudzymi. Powinnam być zimną suką i wykopać chłopa w momencie, kiedy przestał zarabiać (wypadek).
    Monique nie wiem jakie prawo studiował Twój mąż, ale niewiele ma ono wspólnego z tym, które studiowały sędziny w naszym mieście. Po prostu.
    A przede wszystkim zazdroszczę ugodowej exi.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • 13monique_n 16.06.14, 16:37
    Mój mąż nie tylko studiował, ale i praktykuje prawo. I potrafi zachowując wrażliwość, miarkować jego skutki dla swoich klientów przed sądami powszechnymi. Skuteczność przed sądem naprawdę w dużej części zależy od sprawności proceduralnej pełnomocnika.
  • karolana 16.06.14, 18:05
    13monique_n napisała: 
    Skuteczność przed sądem naprawdę w dużej części zależy od sprawności proceduralnej pełnomocnika. 

    A ja myślę, a nawet jestem pewna że wszystko zależy od tego jakie jest widzimisię sędziego wink
    Mieliśmy tego samego pełnomocnika. Dwie różne sedziny i dwa różne efekty.
    Teraz nie mamy problemu i dylematu bo nas nie stać na pełnomocnika wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • akasha78 16.06.14, 18:36
    Mam takie same zdanie jak Karola, że wynik zależy od widzimisię sędziego - ci sami pełnomocnicy obu stron w sprawie o podwyższenie alimentów (wygrana eksi) i obniżenie (wygrana chłopa) ale sędzia inna wręcz świeży narybek i całkiem inne nietendencyjne spojrzenie.
  • altz 16.06.14, 18:03
    13monique_n napisała:
    > W moich oczach modelowo te kwestie rozwiązał ze swoją Ex mój obecny M. Stosował
    > zasadę (zresztą obowiązującą), że dzieci mają mieć taki sam poziom życia, jak
    > on.

    Dla mnie to jest nie do przyjęcia. Dzieci nie powinny nie dojadać, chodzić w zniszczonych butach nie mieć na lekarza czy spać na dworcach.
  • karolana 17.06.14, 08:22
    altz napisał:
    > 13monique_n napisała:
    > > W moich oczach modelowo te kwestie rozwiązał ze swoją Ex mój obecny M. St
    > osował
    > > zasadę (zresztą obowiązującą), że dzieci mają mieć taki sam poziom życia,
    > jak
    > > on.
    >
    > Dla mnie to jest nie do przyjęcia. Dzieci nie powinny nie dojadać, chodzić w zn
    > iszczonych butach nie mieć na lekarza czy spać na dworcach.

    wink poza spaniem na dworcach to jednak bywało podobnie, łącznie z niedojadaniem ojca smile ale dzieci miały wszystko.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 13.06.14, 17:29
    13monique_n napisała:
    > To ja pisałam o bezczelności Exa, który umyślił sobie odliczanie ulgi pro-rodzi
    > nnej. I podtrzymuję to, co napisałam. Odsyłam do prawodawcy, który ustalił jasn
    > o, KOMU i kiedy przysługuje odliczenie. Słowa nie ma, że przysługuje ono
    > za płacenie alimentów.

    Przepis jest niezgodny z Konstytucją. Na razie nie został zmieniony, ale została otwarta furtka. Trzeba się zgłosić do Urzędu Skarbowego, gdzie otrzyma się wykładnię pozwalającą na taki odpis. Jest to formalność, nikt do te pory nie dostał odmownej odpowiedzi, ale ze względu na to, że nasze prawo nie opiera się na precedensie, a przepis nie został zmieniony, każdy musi się zgłosić sam po wykładnię.
  • 13monique_n 13.06.14, 16:28
    Dodam, że w roku, w którym weszła ta ulga, Eks wziął dzieci na wakacje, na 20 dni konkretnie. I wtedy nie było problemu, aby odliczył sobie ową ulgę.
  • tully.makker 07.07.14, 14:54
    No coz, ja tez nam sprawe od obu stron.

    Mam wielkie szcescie, ze moj pierwszy ex to czlowiek, ktory wie, ze dziecko musi jesc niezaleznie od tego, jak ojcu sie wiedzie. I wiem, ze z drugim exem nie bede miala tyle szczescie, bo on zaklada, ze ja ZAWSZE musze miec kase na utrzymanie dzieci, a on nie, bo przeciez ma inne sprawy i wydatki.



    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo
  • 13monique_n 07.07.14, 14:59
    tully.makker napisała:
    >I wiem, ze z drugim exem nie
    > bede miala tyle szczescie, bo on zaklada, ze ja ZAWSZE musze miec kase na utrzy
    > manie dzieci, a on nie, bo przeciez ma inne sprawy i wydatki.

    Brak mi słów...
  • karolana 07.07.14, 15:07
    tully.makker napisała:

    > I wiem, ze z drugim exem nie bede miala tyle szczescie, bo on zaklada, ze ja ZAWSZE musze miec kase na utrzy manie dzieci, a on nie, bo przeciez ma inne sprawy i wydatki.

    I w takim wypadku jestem za ustalaniem alimentów w wysokości 70% zarobków ojca.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 07.07.14, 17:34
    karolana napisała:
    > I w takim wypadku jestem za ustalaniem alimentów w wysokości 70% zarobków ojca.

    Nie humanitarniej byłoby go od razu zastrzelić? Po co głodzić i męczyć?
  • karolana 07.07.14, 17:51
    A dlaczego zastrzelić? Niech płaci skoro ma takie podejście do własnego dziecka.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 23.08.14, 17:53
    karolana napisała:

    Jeśli facet płaci alimenty lub zajmuje się dzieckiem, nie rozumie dlaczego miał
    > by nie korzystać z ulgi. Jest rodzicem, wywiązuje się z obowiązku.
    > Inna bajka jeśli nie płaci alimentów ani nie poświęca dziecku czasu. Wtedy korz
    > ystanie z ulgi to faktycznie bezczelność.
    ......................................................
    i o takiej bezczelności piszę - o ojcach z "nazwy", którzy płacą alimenty nie zawsze, nie w całości, a widują dziecko raz, dwa razy w roku, mimo, że mieszkają 8 km dalej.
    Altz ! Powinieneś czytać między wierszami.
    Jednak 24- godzinnej opieki na dzieckiem, bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony ojca dziecka - nikt nie przelicza na pieniądze.....
  • litera29 13.06.14, 15:42
    altz napisał:
    ocena moralna może być bardzo różna, różne mogą być też sytuacje ży
    > ciowe, a kobieta wychowująca dzieci nie musi o niczym wiedzieć i często nie wie
    > . Najważniejsze, że zmieniła się interpretacja przepisu i obecnie taka ulga nal
    > eży się obojgu rodzicom po połowie.
    ...................................................Oczywiście,że facetowi może być po rozwodzie cięzko.Ale kobiecie, która zostaje z dzieckiem - też bywa cięzko. Ona przeznacza WSZYSTKIE swoje pieniądze na nakarmienie, ubranie, opłacenie rachunków - czyli wszystkiego, z czego dziecko korzysta, opłat w szkole, drobnych codziennych wydatków dziecka przez 24h/dobę. Alimenty nie zawsze są wysokie, często to zwyczajne 10 - 15 zł na dzień dla dziecka - więc panowie niech nie lamentują, tym bardziej, kiedy sami sobie pościelili i tym bardziej,że (jak w przypadku o którym mówimy) - facet dzieckiem w ogóle się nie interesuje. Taki "tatuś" nie powinien się wychylać z pytaniem, czy może sobie połowę odpisać. Masakra jakaś.
  • altz 13.06.14, 17:20
    litera29 napisał(a):
    > Alimenty nie zawsze są wysokie często to zwyczajne 10 - 15 zł na dzień dla dziecka
    Czasami jest to dniówka na utrzymanie ojca, w kilka osób jest łatwiej się utrzymać.
    Z pustego i Salomon nie naleje, ale wierzę, że chciałoby się więcej, niż alimenty. wink

    > Taki "tatuś" nie powinien się wychylać z pytaniem, czy może sobie połowę odpisać.
    Też tak uważam. Powinien odpisać bez pytania, poinformować, że odpisał połowę, ale musi płacić alimenty, oczywiście. Ja płacę i nie odpisuję swojej połówki, ale ja jestem taki do niczego. smile
  • liz-beauty 06.06.14, 22:34
    Ze trzy lata temu wymyslila, zeby M przelal jej kase z ulgi na dziecko, to zabierze Mlodego na wakacje do Chorwacji. Na Mlodego od 15 lat ani zlotowki alimentow, ostatnio przesyla mu kieszonkowe (od dwoch lat mieszka w DE).
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • 13monique_n 07.06.14, 20:59
    Dobre!!!! Może się przyjaźnią? wink
  • litera29 10.06.14, 17:22
    liz-beauty napisała:

    > Ze trzy lata temu wymyslila, zeby M przelal jej kase z ulgi na dziecko, to zabi
    > erze Mlodego na wakacje do Chorwacji. Na Mlodego od 15 lat ani zlotowki aliment
    > ow, ostatnio przesyla mu kieszonkowe (od dwoch lat mieszka w DE).
    ........................................................................
    Tupet.
  • proszepani13 06.06.14, 15:29
    Jakieś trzy lata temu mój PO umówił się z córką, że będzie jej płacił za jakieś tam drobne prace okołodomowe pozaobowiązkowe (młoda chciała po prostu mieć jakiegoś grosza dla siebie). Kiedy eks dowiedziała się o tym, zażądała, żeby te pieniądze dawał jej bo to ona ma opiekę nad dziećmi i to co dzieci zarobią należy się jej.
  • altz 06.06.14, 21:06
    proszepani13 napisał(a):
    > Kiedy eks dowiedziała się o tym, zażądała, żeby te pieniądze dawał jej
    > bo to ona ma opiekę nad dziećmi i to co dzieci zarobią należy się jej.

    Niewolnictwo w czystej postaci, facet by tego nie wymyślił, tylko kobieta. sad
  • litera29 10.06.14, 17:25
    altz napisał:

    Niewolnictwo w czystej postaci, facet by tego nie wymyślił, tylko kobieta. sad
    Widzę,że ktoś ma "z górki" na kobietysmilesmilesmilewink
    Mężczyzna też potrafi wpaść na podobne pomysły, uwierz...a nawet bardziej "tragikomiczne"smile
  • litera29 10.06.14, 17:23
    proszepani13 napisał(a):

    > Jakieś trzy lata temu mój PO umówił się z córką, że będzie jej płacił za jakieś
    > tam drobne prace okołodomowe pozaobowiązkowe (młoda chciała po prostu mieć jak
    > iegoś grosza dla siebie). Kiedy eks dowiedziała się o tym, zażądała, żeby te pi
    > eniądze dawał jej bo to ona ma opiekę nad dziećmi i to co dzieci zarobią należy
    > się jej.
    ....hyhyhy....ex mojego M. podała nawet nr konta, na które takie dodatkowe pieniążki młodego mamy wpłacać smile Tupetsmile
    >
  • jak.z.nut 06.06.14, 17:39
    Mój eks, ktory płaci co prawda zasądzone alimenty ale od lat 7 chili rozwodu, nie dokłada ani złotówki poza nimi, miał pretensje do mojego syna, ze ten nie przywiózł jego synowi prezentu z austri, mimo ze doskonale wie, ze wyjazd ten sponsoruje mój aktualny mążsmile
    Pare lat temu, kiedy groziło mi zwolnienie z roboty ze względu na ilośc l4, branych na syna, na moja prośbę by raz on jakoś zorganizował opiekę, usłyszałam, ze od tego on mi płaci alimenty i to mój za....y obowiązek siedzieć z dzieckiem w domusmile
  • litera29 10.06.14, 17:26
    jak.z.nut napisała:
    > Pare lat temu, kiedy groziło mi zwolnienie z roboty ze względu na ilośc l4, br
    > anych na syna, na moja prośbę by raz on jakoś zorganizował opiekę, usłyszałam,
    > ze od tego on mi płaci alimenty i to mój za....y obowiązek siedzieć z dzieckiem
    > w domusmile
    ......................................
    Tatuś rokusmile
  • rybkka24 06.06.14, 18:49
    To co zarobią dzieci należy się matce.haha.
    grzebiąc w odmętach pamięci może i ja coś dorzucę ale pewnie was nie przebijesmile
    jeżeli chodzi o rozrywkę - tzw. Życie kulturalne eks nigdy z małym nigdzie nie była za to my przez kilka lat pod kątem dzieciowym dosłownie co weekend gdzieś byliśmy sale zabaw,kina,teatry,wystawy,festyny,muzea i co tam można wymyślić.kiedyś byliśmy w muzeum tylko na ekspozycji zewnętrznej gdyż ze względu na wiek dziecka 5 lat.uznaliśmy że typowa wystawa wewnętrzna nie będzie go interesować.
    Po czym kolejnego dnia zadzwoniła eks z aferą że. M oszczędza na dziecku żałuje mu wszystkiego,olewa go i niech nie przyjeżdża przez kilka weekendów to zmieni podejście.chyba z dwa weekendy miał facet z głowy.
    Teraz pani eks takich fanaberi nie odstawia.wręcz jest wdzięczna że m odciąża ją w opiece.na eks dobry jest nowy STAŁY facet i kolejne dzieci w sztukach co najmniej dwójka.zacznie wiele rzeczy doceniać.
  • litera29 10.06.14, 17:28
    rybkka24 napisała:
    > Teraz pani eks takich fanaberi nie odstawia.wręcz jest wdzięczna że m odciąża j
    > ą w opiece.na eks dobry jest nowy STAŁY facet i kolejne dzieci w sztukach co na
    > jmniej dwójka.zacznie wiele rzeczy doceniać.
    ...........................................................
    I ex mojego M. wzbogaciła się o nową dwójeczkę dzieciaków. Życzę jej dużo cierpliwości i łączenia wszystkiego w całośćsmile
  • wielo.rybia 07.06.14, 08:46
    eehhhh duzo by pisac
    pani przedszkolanka widzac ze caly czas ja place za wszystkie wycieczki i dodatkowe wydatki, sama podjela decyzje ze moze sciagnie tym razem z ojca i tak tez zrobila
    poprosil o zaswiadczenie - jakby mogla to najlepiej rachunek niech mu wystawi

    generalnie postawa roszczeniowa w stosunku do mmnie to wedlug mnie to szczyt bezczelnosci i tylesmile
  • altz 07.06.14, 09:47
    Nie rozumiem, co w tym bezczelnego, że człowiek płacący chce dostać rachunek za to? T powinno być normą. Wtedy nie byłoby 30% szarej strefy i ciągłych kłopotów z budżetem.
  • wielo.rybia 08.06.14, 10:14
    jakbys nie wiedzial po co mu ten rachunek

    swoja droga ja wiem ze ty krysztalowy jestes, ale moze dopuscisz do siebie tez taka opcje ze ojciec moze byc cholernym materialista wlasnie? placenie alimentow boli, kazdego boli tak samo, matka jakby musiala placic bolaloby tak samo

    ale sa, tak jak kobiety ktorym nie chce sie tylka ruszyc do roboty, tak sa faceci ktorzy jak zaczynaja sie rozwodzic od razu zarabiaja mniej niz srednia krajowa i zaraz pozbywaja sie wszelkich majatkow - ze niby dla dobra dzieci? ehhhh

    takze nie o szara strefe tu chodzi, tu chodzi o sam fakt przeliczania opieki na pieniadze - bo to wlasnie dla mnie znaczy fakt proszenia o rachunej za kazda bzdure i przedstawianie biletow do kina na rozprawie jako potwierdzenie bycia dobrym ojcem
  • karolana 08.06.14, 10:21
    wielo.rybia napisała:
    > takze nie o szara strefe tu chodzi, tu chodzi o sam fakt przeliczania opieki na
    > pieniadze - bo to wlasnie dla mnie znaczy fakt proszenia o rachunej za kazda b
    > zdure i przedstawianie biletow do kina na rozprawie jako potwierdzenie bycia do
    > brym ojcem

    Nie znam Twojego ex i nie będę faceta bronić, bo sama mam ex męża, który okazał się palantem.
    Ale w kontekście zachowywania najdurniejszych dowodów.
    Przez 2 lata nie zbieraliśmy żadnych świstków. Żadnych biletów, dowodów wpłat, potwierdzeń zakupu ubrań, książek, opłacania rzeczy w szkole, zajęć pozaszkolnych, itd.
    I kiedy została założona sprawa o zmniejszenie alimentów, w sądzie usłyszeliśmy, że wszystko płaciła zawsze ex, że chłop nie dość, że alimenty płacił nieregularnie, to jeszcze grosza poza alimentami na dzieci nie wydawał.
    Myślałam, że zawału dostanę. Niestety, panie w sądzie, psycholożki i inne -ożki opiniujące mają w dupie wersję ojca i słuchają słów mamusi jak Ewangelii potakując ze współczuciem główkami, jaki to ten ex jest świnia, a jaka ona biedna i dzielna.
    To teraz zbieramy wszystko, każdy pieprzony bilet mzk.
    W dalszym ciągu panie opiniujące i orzekające mają to w dupie, ale przynajmniej mamy możliwość pieprznąć exi przed nosem tomiszczem zebranych rachunków.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • wielo.rybia 08.06.14, 11:20
    to faktycznie dziwna ta wasza ex,

    ale wiesz co? zauwazylam ze w wiekszosci idiotyczne postepowania biora sie z wplywu poklaskiwaczy, ktorzy takj naprawde nie ponosza odpowiedzialnosci za slowa, a niemadrzy uffaja im bezgraniczniesmile

    a co do sadow, coz, dziwna sprawa bo moje sady z ktorymi mam do czynienia nie sa t6akie bezkrytyczne w stosunku do mnie jako do matki
  • karolana 08.06.14, 11:29
    wielo.rybia napisała:

    > to faktycznie dziwna ta wasza ex,
    >
    > ale wiesz co? zauwazylam ze w wiekszosci idiotyczne postepowania biora sie z wp
    > lywu poklaskiwaczy, ktorzy takj naprawde nie ponosza odpowiedzialnosci za slowa
    > , a niemadrzy uffaja im bezgraniczniesmile

    No też się z tym zgadzam. Uważam generalnie, że nasza ex ma problem natury psychicznej i uwierzyła w to, co opowiada, do tego stopnia, że własnej rodzinie pociska kity.
    A rodzina jej wierzy (bo dlaczego nie) i utwierdza w szaleństwie.
    Najśmieszniejsze jest to, że rzeczy, które ta kobieta opowiada są tak łatwe do sprawdzenia, że nie do uwierzenia, że ona ma czelność takie rzeczy opowiadać, bo przecież wystarczyłoby jedno pytanie zadane odpowiedniej osobie (np. w szkole u dziecka) lub sprawdzenie historii korespondencji i cała piękna historia idzie się paść!
    A jednak nikt nawet nie wpadnie na myśl, że kobieta może ściemniać.

    > a co do sadow, coz, dziwna sprawa bo moje sady z ktorymi mam do czynienia nie s
    > a t6akie bezkrytyczne w stosunku do mnie jako do matki

    Wszystko zależy od sędziego Są tacy, którzy wydają w miarę sensowne orzeczenia na podstawie logicznych przesłanek i tacy, dla których matka to święta krowa i co ona powie to prawda absolutna.
    Do tej pory mieliśmy tylko dwa razy sensownego sędziego - jeden odrzucił wnioski RODK, a dzięki drugiemu została wprowadzona opieka naprzemienna
    I na tym koniec. Cała reszta to jakieś kompletne idiotki, dla których 2+2= tyle ile mamusia powie.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • wielo.rybia 08.06.14, 12:15

    > No też się z tym zgadzam. Uważam generalnie, że nasza ex ma problem natury psyc
    > hicznej i uwierzyła w to, co opowiada, do tego stopnia, że własnej rodzinie poc
    > iska kity.
    > A rodzina jej wierzy (bo dlaczego nie) i utwierdza w szaleństwie.
    > Najśmieszniejsze jest to, że rzeczy, które ta kobieta opowiada są tak łatwe do
    > sprawdzenia, że nie do uwierzenia, że ona ma czelność takie rzeczy opowiadać, b
    > o przecież wystarczyłoby jedno pytanie zadane odpowiedniej osobie (np. w szkole
    > u dziecka) lub sprawdzenie historii korespondencji i cała piękna historia idzi
    > e się paść!
    > A jednak nikt nawet nie wpadnie na myśl, że kobieta może ściemniać.
    >

    o to dokladnie opis exsmile znaczy sie i kobietry i faceci tacy sie zdarzajasmile
  • altz 08.06.14, 14:44
    wielo.rybia napisała:
    > jakbys nie wiedzial po co mu ten rachunek

    Wiem, po co. Chce mieć dowód na to, że ponosi dodatkowe koszty oprócz alimentów.
    Przekonałaś mnie, że warto brać rachunki za takie sprawy.

    > swoja droga ja wiem ze ty krysztalowy jestes, ale moze dopuscisz do siebie tez
    > taka opcje ze ojciec moze byc cholernym materialista wlasnie? placenie alimento
    > w boli, kazdego boli tak samo, matka jakby musiala placic bolaloby tak samo
    Ja wiem, że Ty też nie jesteś kryształowa, jak wszyscy. smile
    Mnie nie boli płacenie alimentów, bo dzieci trzeba za coś utrzymać. Martwię się jedynie tym, żebym zawsze miał pieniądze na alimenty i żebym w przyszłości nie potrzebował żadnej pomocy ze strony dzieci.
    Każdy jest materialistą, jeśli wydaje swoje pieniądze. Matkom jest łatwiej wydawać pieniądze czyjeś, gdy same płacą po zmianie opiekuna lub na dorosłe dziecko, już tak lekko im nie jest. Nie mówię, że wszystkie tak robią, bo bym skłamał, ale jest to zaskakująco duża grupa.

    > ale sa, tak jak kobiety ktorym nie chce sie tylka ruszyc do roboty, tak sa face
    > ci ktorzy jak zaczynaja sie rozwodzic od razu zarabiaja mniej niz srednia krajo
    > wa i zaraz pozbywaja sie wszelkich majatkow - ze niby dla dobra dzieci? ehhhh
    Różnie bywa, bywają również ludzie, którzy po rozwodzie się nie pozbierali.

    > takze nie o szara strefe tu chodzi, tu chodzi o sam fakt przeliczania opieki na
    > pieniadze - bo to wlasnie dla mnie znaczy fakt proszenia o rachunej za kazda b
    > zdure i przedstawianie biletow do kina na rozprawie jako potwierdzenie bycia do
    > brym ojcem
    Panowie jakoś nie lecą z rachunkami do sądu, to jest zdecydowanie hobby kobiet, ale jeśli panowie już takie rachunki mają, to słusznie, że przedstawiają. Czasami lepiej jest nie pokazywać za dużo rachunków, bo w polskich sądach może to zostać odebrane jako zachęta do podwyższenia alimentów wręczanych na ręce matki.
  • wielo.rybia 08.06.14, 19:43
    to na wszystko trzeba brac rachunki?? po jakiego h...ja?
    przeciez wiadomo ze dziecko kosztuje, no nie mow mi ze na takie rachunki w ogole sady patrza? przeciez to kompletna bzdura
  • chalsia 08.06.14, 19:48
    > przeciez wiadomo ze dziecko kosztuje, no nie mow mi ze na takie rachunki w ogol
    > e sady patrza? przeciez to kompletna bzdura

    oczywiście, że sądy patrzą na takie rachunki
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • altz 08.06.14, 21:01
    wielo.rybia napisała:
    > to na wszystko trzeba brac rachunki?? po jakiego h...ja?
    > przeciez wiadomo ze dziecko kosztuje, no nie mow mi ze na takie rachunki w ogol
    > e sady patrza? przeciez to kompletna bzdura

    Jasne, ze nie trzeba, gdy się mieszka z dzieckiem.
    Ale jeśli się nie mieszka, to warto brać i przechowywać. W razie kłamstwa ze strony matki w sądzie można pokazać, że się było z dzieckiem na wycieczce, opłacało jakieś leczenie, kupiło buty itd. W sądzie wystarczy, że matka umie udawać pokrzywdzoną, a już wszyscy wierzą, że wydaje całe pieniądze na dziecko, sobie odbierając ostatnią kromkę od ust, co może być zupełną nieprawdą, o czym są wpisy nawet na tym forum.
  • proszepani13 09.06.14, 11:27
    altz napisał:
    > Czas
    > ami lepiej jest nie pokazywać za dużo rachunków, bo w polskich sądach może to z
    > ostać odebrane jako zachęta do podwyższenia alimentów wręczanych na ręce matki.

    Doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Było nas stać na kino, basen krótkie wyjazdy. Rachunków nie było, ale eksia potwierdziła. Skutek: sąd podwyższył alimenty w uzasadnieniu pisząc, że matkę musi być stać na zapewnianie dzieciom rozrywki (dosłownie). Ostatecznie nas nie stać, a dzieciaki siedzą w domu. Ot polskie sądy.
  • karolana 09.06.14, 11:41
    > altz napisał:
    > > Czas
    > > ami lepiej jest nie pokazywać za dużo rachunków, bo w polskich sądach moż
    > e to z
    > > ostać odebrane jako zachęta do podwyższenia alimentów wręczanych na ręce
    > matki.
    >
    > Doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Było nas stać na kino, basen krótkie wy
    > jazdy. Rachunków nie było, ale eksia potwierdziła. Skutek: sąd podwyższył alime
    > nty w uzasadnieniu pisząc, że matkę musi być stać na zapewnianie dzieciom rozry
    > wki (dosłownie). Ostatecznie nas nie stać, a dzieciaki siedzą w domu. Ot polski
    > e sądy.

    Im więcej czytam uzasadnień tym większe mam przekonanie, że w sądach siedzą skończone debilki, które kompensują sobie własne nieudane życie dopieprzając cudzym ex mężom, skoro własnym już/jeszcze nie mogą dopieprzyć.
    Wynika z tego, że najlepszym sposobem żeby dzieci naprawdę coś dostały, w takiej sytuacji jest po prostu uchylać się od płacenia alimentów, pracować na czarno żeby komornik nie miał z czego ściągać i samemu zapewniać dzieciom to, co powinny mieć.
    Porażka sad
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 09.06.14, 12:02
    karolana napisała:
    > Im więcej czytam uzasadnień tym większe mam przekonanie, że w sądach siedzą sko
    > ńczone debilki, które kompensują sobie własne nieudane życie dopieprzając cudzy
    > m ex mężom, skoro własnym już/jeszcze nie mogą dopieprzyć.

    Przez długi czas, sądy rodzinne były miejscem zsyłki dla gorzej radzących sobie sędziów. To fakt, tak było przez całe lata. Ci najlepsi szli do wydziału gospodarczego.
    Co ciekawe, nieliczni faceci w sądach rodzinnych też się nie okazują orłami, podporządkowują się ogólnej fali i mają typowe wyroki i sprawy rozwiązane, do odhaczenia, a ławnicy, chociaż często mają dużo do powiedzenia, siedzą, potakują milcząc.
  • proszepani13 09.06.14, 13:23
    Tak jest jak piszesz. Nam się udało trafić na jedną normalną sędzinę. Jasno patrzyła na sytuację, ucinała durne insynuacje, nie pozwalała eksi na robienie z siebie biednej samotnej matki. Pech chciał, że po kilku rozprawach ją zmieniono i orzekała już zupełnie inna. Z ojca zrobiono bankomat, a utrzymywanie ciągłego kontaktu z dziećmi wyśmiano. Tata zamiast wolny czas spędzać z dziećmi ma go poświęcić na dorabianie (znów dosłownie).
    Przed nami kolejne sprawy dot. opieki i już robi mi się niedobrze na samą myśl.
  • karolana 09.06.14, 14:49
    Czy mogę Cię prosić o kontakt na prive na mail gazetowy???
    Widzę, że przechodzimy podobną drogę (rozumiem odruch wymiotny, też go mam).
    Z góry dzięki.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 10.06.14, 17:41
    proszepani13 napisał(a):

    > Tak jest jak piszesz. Nam się udało trafić na jedną normalną sędzinę. Jasno pat
    > rzyła na sytuację, ucinała durne insynuacje, nie pozwalała eksi na robienie z s
    > iebie biednej samotnej matki. Pech chciał, że po kilku rozprawach ją zmieniono
    > i orzekała już zupełnie inna. Z ojca zrobiono bankomat, a utrzymywanie ciągłego
    > kontaktu z dziećmi wyśmiano. Tata zamiast wolny czas spędzać z dziećmi ma go p
    > oświęcić na dorabianie (znów dosłownie).
    > Przed nami kolejne sprawy dot. opieki i już robi mi się niedobrze na samą myśl.
    ............................................
    To woła o pomstę do nieba!
  • litera29 10.06.14, 17:32
    wielo.rybia napisała:
    > jakbys nie wiedzial po co mu ten rachunek
    > > swoja droga ja wiem ze ty krysztalowy jestes, ale moze dopuscisz do siebie tez
    > taka opcje ze ojciec moze byc cholernym materialista wlasnie? >
    > sa face> ci ktorzy jak zaczynaja sie rozwodzic od razu zarabiaja mniej niz srednia krajo
    > wa i zaraz pozbywaja sie wszelkich majatkow - ze niby dla dobra dzieci? ehhhh
    .............................................
    Dokładnie - musisz altz popatrzeć i krytycznym okiem na takowych panów, a takowi właśnie istnieją. Niestety.
  • segregatorwpaski 16.08.14, 12:17
    Ex zabrał córkę do dentysty, miał po drodze, żeby nie było że go 'naciagnęłam' na paliwo, paliwo zresztą służbowe. Młoda dostała kasę na zabieg - 180zł, do portfela swojego. Ex podwiózł, pozwolił Młodej zaplacić, bo on 'nie miał akurat' i... zainkasował fakturę vat (na Młodą) jako... dowód w sprawie o obniżenie/podwyższenie alimentów - jako niby WKŁAD WŁASNY pozaalimentacyjny...
    Raz poprosiłam o wcześniejszy przelew alimentów - kryzys straszny, jakiś popodręcznikowy czy coś, raptem o 3 dni. Odpisał: "Raczej nie. Stracę odsetki na konice. Wiesz, pieniądz robi pieniądz."
    Yyyyy...
  • karolana 08.06.14, 10:15
    Nie mogę napisać na publicznym forum o co chodzi, ale szczytem było złożenie na mnie doniesienia na policję o coś, czego nie zrobiłam i o czym ta baba dokładnie wiedziała, że tego nie zrobiłam big_grin
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • karolana 08.06.14, 10:27
    Aaa, nie o swojej ex, ale o kolegi.
    Do kosztów utrzymania dziecka wliczyła:
    a) szlifierkę kątową
    b) 6 biustonoszy w rozmiarach od A do D
    c) 30 kilo proszku miesięcznie
    big_grin
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • konstancja16 08.06.14, 20:03
    karolana napisała:

    > Aaa, nie o swojej ex, ale o kolegi.
    > Do kosztów utrzymania dziecka wliczyła:
    >
    > b) 6 biustonoszy w rozmiarach od A do D

    moze kupila przyszlosciowo te biustonosze? mam nadzieje, ze chodzilo o corke, a nie o syna... wink
    --
    Enjoy yourself. It's later than you think.
  • karolana 09.06.14, 09:57
    konstancja16 napisała:

    > karolana napisała:
    >
    > > Aaa, nie o swojej ex, ale o kolegi.
    > > Do kosztów utrzymania dziecka wliczyła:
    > >
    > > b) 6 biustonoszy w rozmiarach od A do D
    >
    > moze kupila przyszlosciowo te biustonosze? mam nadzieje, ze chodzilo o corke,
    > a nie o syna... wink

    Też taka możliwość, bo to córka, że mamusia jest zapobiegliwa, córa ma 1,5 roku wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • 13monique_n 09.06.14, 10:13
    konstancja16 napisała:
    > moze kupila przyszlosciowo te biustonosze? mam nadzieje, ze chodzilo o corke,
    > a nie o syna... wink

    ej ej ej, seksizm przez Ciebie przemawia, czy jak? wink A jak syn zechce nosić biustonosz rozmiar D????? I "zranisz jego uczucia", jak mu nie pozwolisz???? wink
  • edw-ina 09.06.14, 10:45
    Oczywiście, że syn może! Ba, regularnie widzę wielu takich, którzy powinni! big_grin
  • 13monique_n 09.06.14, 15:54
    Drogie Panie Współforumowiczki, złośliwością mi tu zieje! wink
    Nie prowokuj mnie, Edwino, pls. Pracuję nad sobą, z trudem wink
  • litera29 10.06.14, 17:44
    edw-ina napisała:

    > Oczywiście, że syn może! Ba, regularnie widzę wielu takich, którzy powinni! big_grin
    .......................................
    hyhyhy....Sami widzicie, że po czasie można się z takich sytuacji posmiaćsmile
    Taki smiech przez łzywinksmile
  • litera29 10.06.14, 17:43
    karolana napisała:

    > Aaa, nie o swojej ex, ale o kolegi.
    > Do kosztów utrzymania dziecka wliczyła:
    > a) szlifierkę kątową
    > b) 6 biustonoszy w rozmiarach od A do D
    > c) 30 kilo proszku miesięcznie
    > big_grin
    ..............................................
    Buhahahahahahahaha!
  • optymist75 10.06.14, 18:34
    2 lata temu był podobny wątek :forum.gazeta.pl/forum/w,14479,133596720,133596720,Granice_absurdu_czyli_do_czego_sa_zdolne_Ex_.html
    Już przygasło wspomnienie co u nas się działo smile
    Wątek pogaduszkowy też był piękny wink,głosuję by odnowić :forum.gazeta.pl/forum/w,14479,133598296,133598747,To_ja_zaczne_.html

    Znalazłam jeszcze coś swojego
    Witajcie dziewczyny
    Gdybym nie miała pasierbów nie wiedziałabym jak żyją normalni ludzie,wg byłej żony mojego męża.
    A więc.
    Czy wiedziałyście,że na własny ślub nie można zaprosić własnych dzieci,gdyż są właśnie u ojca ?
    Już wyjaśniam.Szanowna pani wmówiła dzieciom,że wyszła za mąż.Dzieci zapytały ,dlaczego ich nie było na ślubie.Na co matka roku:bo byliście w tym czasie u ojca. smile
    Starszy nie daje się szybko zrobił w bambucho i zażądał pokazania zdjęć i obrączek.
    Nie pokazała.
    A zawsze chwaliła sobie życie w konkubinacie...
    Kolejna nowinka.
    W rozmowie przy kolacji ,dzieci stwierdziły,że wezmą kości z kurczaka dla swojego psa.
    Młody się wygadał,że w końcu będzie miał dowód na to,że coś u nas jedzą.(?)
    Matka obstawia ,że ich głodzimy.
    Z głupoty spytałam,czy są ważeni jak wracają od nas. Chłopcy :nie,ale mierzy nam obwód nóg(?)
    Ale się uśmiałam z M. smilesmilesmile Kolejna nowinka wg. eks smile
    --
    TU i TERAZ
  • batka.makatka00 11.06.14, 21:33
    rekord 1 exia mojego m "odbiła" nam córkę, ta natychmiast porzuciła szkołę (średnią) natomaist zaczęła pracować na zmwaku, ten typ tak widać lubi.- exia od córki zażądała dokładania się na opłaty mieszkania a od mojego m alimentów na córkę (tę samą).

    rekord 2 - I komunia mojej córki odbywała się w trakcie rozwodu. Finansowałam wyłącznie ja, zaplanowałam obiad w restauracji a potem spacer po ogrodzie botanicznym z sesją plenerową, córa w bieli, łabędzie, kwiaty i takie tam. Mój ex na sprawie rozwodowej krzyczał oburzony jak został on i jego rodzina (matka + siostra z mężem) znieważeni ponieważ zostali przyjęci tylko obiadem w knajpie a potem przepędzeni jak BEZDOMNI przez jakieś chaszcze.

    rekord 3 - przez pierwsze dwa lata ex nie płacił alimentów, córka wymarzyła sobie letni obóz, przekraczający nieco moje możliwości, zwróciła się do ojca, że może dołoży i wtedy usłyszała, że nie bo oni (ex z kobietą) muszą teraz zaciskać pasa, bo remont generalny i wogóle są pod kreską a za tydzień mała dostała pocztówkę od ojca z... Dominikany (!)

    O donosach na policję też bym chętnie popisała bo też mi się jeszcze ciągnie taki wątek, ale to za sprawą exi
  • batka.makatka00 12.06.14, 10:54
    karolana napisała:
    I powiem szczerze, że dużo bardziej obciążające jest płacenie alimentów!
    Kiedy są problemy ze zdrowiem, pracą, tych pieniędzy jest mniej, to gospodaruje się pieniędzmi tak żeby zapewnić to, co najważniejsze.
    Dziś mogę mieć na dziecko 2000 zł, a jutro będę miała 300 zł. I sobie poradzę, bo np. odłoży się kupienie spodni na kolejny miesiąc albo kupi na allegro za 10 zł. Bo kupię jogurt marki tesco zamiast bakomy, bo na obiad zrobię makaron z serem zamiast schabowego, itd.
    W przypadku płacenia alimentów nikogo nie interesuje jaka jest rzeczywista sytuacja ojca, ile naprawdę zarabia i jakim kosztem udaje mu się wpłacać te pieniądze na konto matki.
    Matka ma prawo stracić płynność finansową, ojciec nigdy. Bo jeśli przestaje płacić, ma opóźnienia we wpłatach lub płaci mniejsze kwoty, jest od razu komornik, co oznacza spiralę długów.
    Matka ma prawo stracić pracę, zachorować. Ojciec nie. Bo alimenty rzecz święta.


    Punkt widzenia zależy od... Gospodarowanie pieniędzmi zależy od zasobności portfela, fakt ale jak jestem chora to nie zwalnia mnie z opieki nad dzieckiem a jak jestem w d.pie finansowej to nie znaczy, że nie dam jeść, nie zawiozę do szkoły, nie wyleczę itd. Mam to ogarnąć i tyle. Co zaś do kwot alimentów to co napisałaś dla mnie jakiś kosmos. Żeby mój ex wydał taką kasę na córkę musiałby płacić circa 50 lat nawet wliczając w to 3 krotne wakacje w Chorwacji.
    Mówienie mi, że płacenie alimentów jest bardziej obciążające niezmiennie podnosi mi ciśnienie. Tym bardziej, że znam tzw obie strony medalu - mój m płacił kilka lat dopóki dzieci nie odebrał, a komornik i tak się upomniał bo exia, okazało się, pobierała równocześnie z FA! Trzeba było ponad roku żeby udowodnić, że to ona oszukuje a potem jeszcze pół roku żeby odzyskać to co zagarnięte z konta. To też nadaje się do rekordu bezczelności czyli nie odbiegam od tematu. smile
  • karolana 12.06.14, 11:09
    batka.makatka00 napisała:

    > Punkt widzenia zależy od... Gospodarowanie pieniędzmi zależy od zasobności por
    > tfela, fakt ale jak jestem chora to nie zwalnia mnie z opieki nad dzieckiem a j
    > ak jestem w d.pie finansowej to nie znaczy, że nie dam jeść, nie zawiozę do szk
    > oły, nie wyleczę itd. Mam to ogarnąć i tyle.
    ..
    > Mówienie mi, że płacenie alimentów jest bardziej obciążające niezmiennie podnos
    > i mi ciśnienie. Tym bardziej, że znam tzw obie strony medalu - mój m płacił kil
    > ka lat dopóki dzieci nie odebrał, a komornik i tak się upomniał bo exia, okazał
    > o się, pobierała równocześnie z FA! Trzeba było ponad roku żeby udowodnić, że t
    > o ona oszukuje a potem jeszcze pół roku żeby odzyskać to co zagarnięte z konta.
    > To też nadaje się do rekordu bezczelności czyli nie odbiegam od tematu. smile

    Nooo, widzisz, jednak nie do końca jest to to samo.
    Jak jesteś chora, możesz poprosić o pomoc sąsiadkę/rodzinę. Dziećmi zajmują się placówki (przedszkole, szkoła). I przede wszystkim Ty decydujesz ile na co wydasz pieniędzy, regulujesz to zgodnie ze swoimi możliwościami. Jak nie masz możliwości wydania 500 zł na dziecko, wydajesz mniej, po prostu. Jak nie masz pracy, przełykasz dumę i idziesz do MOPRu, MOPSu czy innego opsu. Rozwiązań jest wiele. Znam panią, która utrzymuje 4 osoby na baaaardzo dobrym poziomie tylko z pomocy społecznej smile Da się.
    W przypadku alimentów nie ma takiej opcji. Nie można elastycznie dopasować kwoty do aktualnej sytuacji, sama to wiesz. Jeśli nie dotknęła Cię sytuacja, w której facet po prostu nie miał możliwości zarobienia pieniędzy (np. był w szpitalu, stracił pracę i przez dłuższy czas nie mógł znaleźć nowej albo znalazł taką, z której dostawał mniej niż wynosiła kwota alimentów), nie zrozumiesz. Inaczej podchodzi się do sprawy, kiedy mimo wszystko ma się z czego płacić. Człowiek się wkurza, ale nie stoi pod ścianą.
    Ja wolę utrzymywać samej dziecko, nawet nie dostając pieniędzy od drugiego rodzica, niż mieć na głowie "tylko" płacenie alimentów.

    Co do tematu - wyłudzane z FA też jest nam znane smile

    > Co zaś do kwot alimentów to co nap
    > isałaś dla mnie jakiś kosmos. Żeby mój ex wydał taką kasę na córkę musiałby pła
    > cić circa 50 lat nawet wliczając w to 3 krotne wakacje w Chorwacji.

    No widzisz, a my mówimy o takich właśnie kwotach smile I to wcale nie jest jakiś kosmos. Ex chciała dostawać 3 razy więcej i uważa, że alimenty zasądzone są na skandalicznie niskim poziomie smile


    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • batka.makatka00 12.06.14, 11:38
    stracił pracę i przez dłuższy czas nie mógł znaleźć nowej albo znalazł taką, z której dostawał mniej niż wynosiła kwota alimentów

    Byliśmy w sytuacji utraty pracy. Wtedy, sorki, chowało się dyplomy i zap..rzało np w tartaku, na budowie albo sprzątaniu. Nie ma takich prac, w krórych zarabia się mniej niż 350/m-c a tyle wynosiły alimenty exa. Chyba, że się nie pracuje. Zgodzę się, da się utrzymać 4-osobową rodzinę za 1400/m-c ale jeśli ojciec dziecka na wyłącznie swoje utrzymanie miał i ma 4 razy tyle to to nie jest fair w stosunku do dziecka. Na rachunki sie zgodzę mogę stale zbierać i dawac do wglądu czy jak tam i nie będą to biustonosze rozmiar 80 E dla 9-latki. (D
  • karolana 12.06.14, 11:47
    batka.makatka00 napisała:
    > Nie ma takich prac, w krórych zarabi
    > a się mniej niż 350/m-c a tyle wynosiły alimenty exa. Chyba, że się nie pracuje
    Jeśli do płacenia jest 350/m-c nie ma sprawy.
    Ale jeśli jest to kwota 1200 zł, a pensja wynosi 1180 zł?
    Do tego dochodzą wizyty dzieci u taty dwa dni w tygodniu i co 2 weekend, kiedy trzeba te dzieci też nakarmić, umyć, wyprać, wyprasować, ubrać, kupić coś do szkoły, itd. Nie mówiąc o miesiącu wakacji, w czasie którego ma się dzieci 24/7 przez 31 dni, a alimenty i tak trzeba zapłacić w pełnej kwocie plus jeszcze "wypadałoby" zapewnić jakieś wakacje...

    > . Zgodzę się, da się utrzymać 4-osobową rodzinę za 1400/m-c ale jeśli ojciec dziecka na
    > wyłącznie swoje utrzymanie miał i ma 4 razy tyle to to nie jest fair w stosunku do dziecka.

    Zgadzam się w 100%, ale nie o tym tu mówimy.

    > Na rachunki sie zgodzę mogę stale zbierać i dawac do wglądu czy jak tam i nie będą to
    > biustonosze rozmiar 80 E dla 9-latki.

    wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • batka.makatka00 12.06.14, 11:57
    Dlatego na poczęątku pisałam o puncie widzenia! smile
    U Ciebie widzę to raczej opieka naprzemienna dodatkowo wspomagana godnymi alimentami. Tak to tylko dzieci rodzić i utrzymywać się z alimentów albo innych mopsów rzeczywiście!

    To może zdradź jak exia dokonała takiego cudu? Sama osądzała na sprawie alimentacyjnej czy co? wink
  • karolana 12.06.14, 12:44
    batka.makatka00 napisała:

    > Dlatego na poczęątku pisałam o puncie widzenia! smile
    > U Ciebie widzę to raczej opieka naprzemienna dodatkowo wspomagana godnymi alime
    > ntami. Tak to tylko dzieci rodzić i utrzymywać się z alimentów albo innych mops
    > ów rzeczywiście!
    >
    > To może zdradź jak exia dokonała takiego cudu? Sama osądzała na sprawie aliment
    > acyjnej czy co? wink

    Mamy chore prawo i sprawy o kontakty, władzę oraz alimenty to 3 różne sprawy.
    Więc robi się tak:
    na rozprawie rozwodowej ustala się
    a) władza rodzicielska przy matce, ojciec ma ograniczoną - w zasadzie standard
    b) minimalne kontakty - też nic trudnego
    c) jak najwyższe alimenty - metoda wysokiej piłki, czyli wnosimy o 2-3 razy tyle ile chcemy, można napomknąć o niebotycznych zarobkach tatusia, dajmy na to kilkanaście tysięcy złotych. Można skłamać, że zarabiał na boku, nikt tego nie sprawdzi. A jak tatuś ma w miarę dobre wykształcenie to jest ugotowany big_grin
    Następnie ojciec, jak ostatni debil, zabiega o zwiększenie kontaktów, myśląc naiwnie, że to najważniejsze i z resztą sobie poradzi.
    Należy maksymalnie mieszać, zmieniać zdanie, generalnie przeczołgać faceta żeby czuł się wygrany na sprawie o kontakty, kiedy zostanie wprowadzona opieka naprzemienna. Biedny idiota uzna to za swoje zwycięstwo, a my śmiejemy się w kułak, że tak się dał wpuścić, booo
    zwiększenie kontaktów absolutnie nie oznacza zmniejszenie alimentów smile
    Ten kretyn będzie wnosił o zniesienie lub chociaż zmniejszenie. No bo przecież wydatki mu wzrosły.
    Na rozprawę poczeka ok roku. Potem oczywiście nic nie ugra, bo przecież skoro przez rok stać go było utrzymywać i płacić, to co się rzuca? Poza tym przecież największą nagrodą jest stały kontakt z dziećmi, niech się gnojek cieszy, że taka łaska go spotkała.
    Jest praktycznie pewne, że w rejonówce nie zmniejszą alimentów. Jak facet jest w miarę słaby psychicznie (czołganie przez kilka lat daje efekty), odpuszcza, zarżnie się, zadłuży, ale z kasy będzie wyskakiwał.
    Jak nie, idzie się do komornika, a potem do FA. I nikogo tam nie interesuje że ojciec dzieci w zasadzie utrzymuje w 80% sam nawet nie płacąc alimentów.
    Uczcie się kobietki, bo moja ex wiecznie żyć nie będzie big_grin
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • batka.makatka00 12.06.14, 12:54
    Ja p...olę "twarda sztuka". to jeszcze mogła dziecko na sprawę przytaszczyć żeby świadczyło jak tatuś unika czegokolwiek. Nie próbowała?
  • karolana 12.06.14, 12:55
    Nie, bo dziecko musiałoby być chyba naćpane żeby coś takiego powiedzieć wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 12.06.14, 17:05
    karolana napisała:
    > Jak nie, idzie się do komornika, a potem do FA. I nikogo tam nie interesuje że
    > ojciec dzieci w zasadzie utrzymuje w 80% sam nawet nie płacąc alimentów.
    > Uczcie się kobietki, bo moja ex wiecznie żyć nie będzie big_grin

    Znam te klimaty. Człowiekowi zostaje na życie 600 zł, trzeba coś wynająć i za to przeżyć, dowiaduje się, że praca jest jeszcze na miesiąc, a potem czarna dziura. W sądzie zgodnym chórem sędzia z matką mówią, że pieniądze dla dzieci są najważniejsze i nie ma podstaw do ustalenia niższych alimentów.
    Teraz mam lepiej, a czasami gorzej. Teraz mam wyłącznie pracę, nie mam życia osobistego, urlopu, własnego miejsca i hobby. Jest praca i oczekiwanie na pracę.
    Co mówi druga strona medalu? Że jest jej bardzo ciężko, opowiada, jakim jestem potworem.
    Życie! smile Byle do śmierci, potem się odpocznie. wink
  • karolana 13.06.14, 11:12
    altz napisał:
    > Teraz mam lepiej, a czasami gorzej. Teraz mam wyłącznie pracę, nie mam życia os
    > obistego, urlopu, własnego miejsca i hobby. Jest praca i oczekiwanie na pracę.
    > Co mówi druga strona medalu? Że jest jej bardzo ciężko, opowiada, jakim jestem
    > potworem.
    > Życie! smile Byle do śmierci, potem się odpocznie. wink

    Myślisz, że to wszystko jest tego warte? Rezygnacja z życia tylko po to żeby "nie można się było przyczepić"?
    Druga strona będzie programowo nieszczęśliwa, z założenia jest i będzie jej ciężko, a dzieci raczej nie docenią wysiłku.
    Powiem to, co często mówię - przeraża mnie wizja, że takie życie może mieć mój syn jeśli źle kiedyś wybierze partnerkę. To jest systemowe niszczenie człowieka. W dodatku takie, które nigdy nie zostanie ukarane, bo na "sprawiedliwość życiową" nie ma co liczyć.
    Szczerze? Lepiej sobie już teraz w łeb strzelić. Przynajmniej odpoczynek przyjdzie szybciej. Efekt podobny - dzieci dostaną rentę, była żona będzie szczęśliwa.
    Porażka sad
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • proszepani13 13.06.14, 12:04
    karolana napisała:
    > Powiem to, co często mówię - przeraża mnie wizja, że takie życie może mieć mój
    > syn jeśli źle kiedyś wybierze partnerkę.

    Dlatego mój PO zawsze wszystkim powtarza, że w szkołach powinni uczyć co znaczy sformuowanie "świadomy praw i obowiązków", bo on nie miał zielonego pojęcia jak to jest w życiu później interpretowane i że tylko o obowiązki nie trzeba walczyć. Po prawa niestety tak
  • altz 13.06.14, 14:51
    karolana napisała:
    > Myślisz, że to wszystko jest tego warte? Rezygnacja z życia tylko po to żeby "n
    > ie można się było przyczepić"?
    Nie ma innego wyjścia. Czasami się zastanawiam, po co żyję? I często nie wiem. smile

    > Druga strona będzie programowo nieszczęśliwa, z założenia jest i będzie jej cię
    > żko, a dzieci raczej nie docenią wysiłku.
    Dużo mówić, nie przegadam, a jak będę miał rację, to będę wpędzał w poczucie winy i też będę ten niedobry. smile

    > Powiem to, co często mówię - przeraża mnie wizja, że takie życie może mieć mój
    > syn jeśli źle kiedyś wybierze partnerkę.
    Syn ma duże szanse tak skończyć. Dlatego trzeba zabezpieczać syna na przyszłość, jeśli mieszkanie, to tylko na syna, jeśli darowizna, to tak samo. To jest życie, a po rozstaniu zwyczajna wojna i nie bierze się jeńców.
  • karolana 13.06.14, 16:07
    altz napisał:
    > Syn ma duże szanse tak skończyć. Dlatego trzeba zabezpieczać syna na przyszłość
    > , jeśli mieszkanie, to tylko na syna, jeśli darowizna, to tak samo. To jest życ
    > ie, a po rozstaniu zwyczajna wojna i nie bierze się jeńców.

    Wiem... zwłaszcza o tej wojnie wiem dość sporo...
    A syna już zabezpieczam. Mieszkanie zapisane na niego, tak samo dom. On może mieć ideały i wierzyć w miłość do grobowej deski. Ja jestem już za stara na to wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 13.06.14, 15:51
    altz napisał:

    > karolana napisała:
    > > Jak nie, idzie się do komornika, a potem do FA. I nikogo tam nie interesu
    > je że
    > > ojciec dzieci w zasadzie utrzymuje w 80% sam nawet nie płacąc alimentów.
    > > Uczcie się kobietki, bo moja ex wiecznie żyć nie będzie big_grin
    >
    > Znam te klimaty. Człowiekowi zostaje na życie 600 zł, trzeba coś wynająć i za t
    > o przeżyć, dowiaduje się, że praca jest jeszcze na miesiąc, a potem czarna dziu
    > ra. W sądzie zgodnym chórem sędzia z matką mówią, że pieniądze dla dzieci są na
    > jważniejsze i nie ma podstaw do ustalenia niższych alimentów.
    > Teraz mam lepiej, a czasami gorzej. Teraz mam wyłącznie pracę, nie mam życia os
    > obistego, urlopu, własnego miejsca i hobby. Jest praca i oczekiwanie na pracę.
    > Co mówi druga strona medalu? Że jest jej bardzo ciężko, opowiada, jakim jestem
    > potworem.
    > Życie! smile Byle do śmierci, potem się odpocznie. wink
    .................................................................................
    Jesli ma sie problemy z pracą - to faktycznie nie wygląda kolorowo. Współczuję.
  • proszepani13 12.06.14, 12:03
    Ale jest coś na rzeczy w tym co pisała karolana. Kiedy mój PO zaproponowała eksi (jeszcze w rozmowach przedsądownych), że po przeprowadzce młodego do nas będzie wnosił o taką samą sumę, jaką płacił sam (mimo, że nasza sytuacja finansowa jest cięższa), to eksia wpała w szał, że nie będzie tyle płacić, bo nie będzie "nam sponsorować życia". Oczywiście gdy alimenty od PO były ustalane, to właśnie ta suma była dla niej żenująco niska.
  • batka.makatka00 12.06.14, 12:25
    o to to - punkt widzenia smile
  • litera29 13.06.14, 15:53
    proszepani13 napisała:

    > Ale jest coś na rzeczy w tym co pisała karolana. Kiedy mój PO zaproponowała eks
    > i (jeszcze w rozmowach przedsądownych), że po przeprowadzce młodego do nas będz
    > ie wnosił o taką samą sumę, jaką płacił sam (mimo, że nasza sytuacja finansowa
    > jest cięższa), to eksia wpała w szał, że nie będzie tyle płacić, bo nie będzie
    > "nam sponsorować życia". Oczywiście gdy alimenty od PO były ustalane, to właśni
    > e ta suma była dla niej żenująco niska.
    ....................................................................................
    No bo wszystko zależy od punktu siedzenia...
    Może kierowała sie tym,że ma gorzej, bo jest sama, a Wy pracujecie oboje, więc Wam łatwiej sprostać takiej sumie.
  • karolana 13.06.14, 16:03
    litera29 napisał(a):
    > No bo wszystko zależy od punktu siedzenia...
    > Może kierowała sie tym,że ma gorzej, bo jest sama, a Wy pracujecie oboje, więc
    > Wam łatwiej sprostać takiej sumie.


    Eeeee że co??
    A od kiedy to nowa kobieta ojca ma zajmować się zarabianiem na jego dziecko z poprzedniego związku? Takie myślenie jest samo w sobie szczytem bezczelności.
    I tak, wiem, że ex tak myślą. To jest wysoce zastanawiające... Nowa kobieta ojca nie ma prawa nawet wypowiadać się w sprawie dzieci, jakby nie istniała.
    Natomiast zaczyna się magicznie pojawiać jak przychodzi do kwestii pieniędzy. Nagle ex zaczyna zauważać, że jej były ma kogoś, co więcej!, że tworzy z tą kobietą rodzinę. I jest to nagle podstawa do brania ich jako związek/rodzinę, jednym słowem całość.
    A kiedy schodzimy z tematu pieniędzy i zaczynamy temat kwestii wychowawczych, nagle nowa kobieta znika. Czaaary... To skoro ojciec tworzy związek na tyle trwały żeby brać jego kobietę pod uwagę w kwestii alimentów, może weźmy to bardziej globalnie?
    Oto mamy matkę borykającą się ze wszystkim samotnie. I ojca, który tworzy pełną rodzinę.
    To gdzie będzie dzieciom lepie? Z samotną, wiecznie zabieganą, sfrustrowaną matką, czy z ojcem żyjącym w stabilnym związku? Przecież skoro do płacenia są we dwoje (znaczy im łatwiej, można zażądać więcej), do wychowania też będą we dwoje (będzie im łatwiej, więc lepiej będą wychowywać dziecko).
    No, ale w kwestii władzy rodzicielskiej logika nie ma zastosowania wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 13.06.14, 17:23
    karolana napisała:
    > A od kiedy to nowa kobieta ojca ma zajmować się zarabianiem na jego dziecko z p
    > oprzedniego związku? Takie myślenie jest samo w sobie szczytem bezczelności.
    > I tak, wiem, że ex tak myślą. To jest wysoce zastanawiające... Nowa kobieta ojc
    > a nie ma prawa nawet wypowiadać się w sprawie dzieci, jakby nie istniała.

    Według wielu pań, macocha nie ma prawa nawet odezwać się do dzieci partnera, ma za to obowiązek płacić na te dzieci. Obowiązek ten może pojawiać w ukryty czy jawny sposób, ale zawsze jest! big_grin
    Bo to Polska właśnie! wink
  • karolana 13.06.14, 17:42
    altz napisał:

    > Według wielu pań, macocha nie ma prawa nawet odezwać się do dzieci partnera, ma
    > za to obowiązek płacić na te dzieci. Obowiązek ten może pojawiać w ukryty czy
    > jawny sposób, ale zawsze jest! big_grin
    > Bo to Polska właśnie! wink

    Ooo wiem wiem smile
    Ja nie ma prawa uczestniczyć w niczym, co dotyczy dzieci (urodziny, uroczystości szkolne, itp.) generalnie powinnam się dematerializować w swoim (sic!) domu, kiedy są dzieci, dzieci mają do mnie mówić per pani (bo jestem obcą babą vel panią, która sypia z ich tatą - to cytaty).
    Natomiast jeśli chodzi o kasę, moje zarobki jak najbardziej są istotną informacją, bo zwiększają zdolności finansowe tatusia, wszak prowadzimy wspólne gospodarstwo. Ale uwaga - moje dziecko nie wchodzi w skład tego gospodarstwa, więc nie należy brać go w ogóle pod uwagę .
    Jednym słowem - w dokumentach ma być dwoje dzieci na utrzymaniu plus moje dochody.
    Sprytnie, prawda?
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 13.06.14, 17:50
    karolana napisała:
    > Jednym słowem - w dokumentach ma być dwoje dzieci na utrzymaniu plus moje dochody.
    > Sprytnie, prawda?

    Panowie też bywają nieźli. wink U mnie pan stwierdził, że skoro mieszkam z matką ich dzieci, to mógłbym zdjąć z niego obowiązek alimentacyjny i sam płacić. big_grin
  • karolana 13.06.14, 17:51
    altz napisał:
    > > Sprytnie, prawda?
    > Panowie też bywają nieźli. wink U mnie pan stwierdził, że skoro mieszkam z matką

    Hahaha, ludzie to mają pomysły na życie big_grin
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • litera29 23.06.14, 15:37
    altz napisał:

    > karolana napisała:
    > > Jednym słowem - w dokumentach ma być dwoje dzieci na utrzymaniu plus moje
    > dochody.
    > > Sprytnie, prawda?
    >
    > Panowie też bywają nieźli. wink U mnie pan stwierdził, że skoro mieszkam z matką
    > ich dzieci, to mógłbym zdjąć z niego obowiązek alimentacyjny i sam płacić. big_grin
    ....................................
    buhahahahahahaasmile
  • ledanna 17.06.14, 13:19
    U nas długo był spokój, ale Exia znowu zaczęła szaleć, bo ma na pieńku z rodzicami M i nam się też przez to obrywa..

    Wyjeżdżamy na długi weekend, wracamy we wtorek, chcemy zabrać ze sobą Młodą. Najpierw "ee, nie wiem, bo szkoła" (w zeszłym roku, jak się później okazało, Młoda nie chodziła prawie cały czerwiec do szkoły, bo Exia stwierdziła, "a po co masz chodzić teraz jak już prawie koniec, zostań sobie w domu"), a dzisiaj M usłyszał "Absolutnie Młoda nie może jechać bo MUSZĘ KONIECZNIE zrobić jej bilans 10-latka". Nadmienię, że Moda miała urodziny w... połowie kwietnia. A ten bilans to pewnie w Boże Ciało? ;P
    Jak M się nie postawi to Młoda nie pojedzie. Szkoda, bo Exia się nią nie zajmie w tym czasie, więcej niż pewne.
  • akasha78 17.06.14, 18:34
    Ledanno skąd ja to znam -jak chłop chce zabrać Młodą w nie swój weekend to pierwsze zdanie eksi brzmi "to nie twój weekend" potem "ona ma już inne plany"i na koniec "Młoda musi się wyspać"ale jak eksia ma potrzebę to jest " no może w końcu byś się zajął Młodą nie tylko w swoje weekendy". Jak chłop chce się dowiedzieć czegoś odnośnie Młodej to słyszy "co cie to interesuję, to nie twoja sprawa, za bardzo ingerujesz w moje życie"a potem eksia z pretensjami "bo ty nie interesujesz się dzieckiem, jak ja sobie radzę" itp.
  • optymist75 17.06.14, 20:26
    akasha78 napisała:

    > Ledanno skąd ja to znam -jak chłop chce zabrać Młodą w nie swój weekend to pier
    > wsze zdanie eksi brzmi "to nie twój weekend" potem "ona ma już inne plany"i na
    > koniec "Młoda musi się wyspać"ale jak eksia ma potrzebę to jest " no może w koń
    > cu byś się zajął Młodą nie tylko w swoje weekendy". Jak chłop chce się dowiedzi
    > eć czegoś odnośnie Młodej to słyszy "co cie to interesuję, to nie twoja sprawa,
    > za bardzo ingerujesz w moje życie"a potem eksia z pretensjami "bo ty nie inter
    > esujesz się dzieckiem, jak ja sobie radzę" itp.

    Już zawsze będę twierdzić,że one są spokrewnione i to w prostej linii smile


    --
    TU i TERAZ
  • ledanna 18.06.14, 10:06
    Chyba faktycznie są spokrewnione, albo istnieje jakiś podręcznik do modelowania zachować sfrustrowanej Exi.

    Dla mnie najbardziej bezczelne jest to, że to co ma być wymierzone z jakiegoś powodu w chłopa odbija się rykoszetem w dziecko. Bo gdyby było tak, że Exia faktycznie zabierze gdzieś Młodą (nigdy nie zabrała, bo "po co ona ma gdzieś jechać, ma dobrze w domu") albo jej chociaż na miejscu fajnego zapewniła to pal sześć - Młoda nie pojedzie z nami ale i tak będzie miała fajny weekend, ale tak nigdy nie jest sad
  • karolana 18.06.14, 10:25
    ledanna napisał(a):

    > Chyba faktycznie są spokrewnione, albo istnieje jakiś podręcznik do modelowania
    > zachować sfrustrowanej Exi.

    Ja myślę, że po prostu ludzie są do siebie podobni. Kobiety będące "naszymi" ex są w podobnym wieku, więc były podobnie kształtowane przez środowisko.
    Wiem, że moja osobista matka była niepomiernie zdziwiona tym, że po rozstaniu z ex mężem nie ziałam żądzą zemsty. A dla mnie to było irracjonalne.
    Jednak znakomita większość zranionych kobiet myśli o odwecie. Mając dzieci z ex mężem ma w rękach idealną broń. A ponieważ w naszej kulturze dzieci postrzegane są jako integralna część matki... Chyba wszystko jasne.
    Jest to oczywiście wysoce szkodliwe, ale takie jest myślenie większości społeczeństwa.
    Poza tym te kobiety (exie znaczy) jednoczą się na różnych forach i wzajemnie nakręcają.
    No i podstawowa zasada - działanieprzeciw zamiast działania dla.
    Przeciw jest łatwiej, prościej. Można dać upust emocjom.
    Postawa "ja ci pokażę" jest chyba najbardziej dostępną, najszerzej promowaną i najlepiej rozumianą przez otoczenie.
    "Niech sobie nie myśli", "ja my udowodnię".
    No i do tego wszelkie hasła o tym, że "najlepsze co ojciec może zrobić dla dziecka to kochać jego mamę", "prawdziwy mężczyzna nie porzuca rodziny", itd.
    Tak zwana "mądrość ludowa".
    Sądzą, ze "nasze" exie to bardzo mocno skrzywdzone kobiety.
    Skrzywdzone w fazie dorastania, przez rodzinę, przez otoczenie, a potem skrzywdzone przez partnerów, mężów.
    Przynajmniej "moja" ex została przez chłopa skrzywdzona, bo nie był wobec niej w porządku, niestety.
    Mnie jej nawet żal, poza momentami, kiedy mam ochotę przywalić jej krzesłem, straight at her fuckin' face sad

    > Dla mnie najbardziej bezczelne jest to, że to co ma być wymierzone z jakiegoś powodu w
    > chłopa odbija się rykoszetem w dziecko

    A jak inaczej? Czy cokolwiek innego chłopa zaboli? Zauważcie, że nie odgrywają się i nie pogrywają dziećmi te, których ex mają dzieci w nosie!
    Ale kiedy facet kocha dzieci, chce z nimi być jak najwięcej, chce o nie dbać, zaczyna się jazda.
    Bo uderzenie w dzieci zaboli. Bo zawłaszczenie dzieci odbierze facetowi to, co najmocniej kocha.
    Głupie, prymitywne, szkodliwe.
    Ale trzeba naprawdę siły wewnętrznej i poczucia własnej wartości żeby się oprzeć takiej pokusie. I trzeba naprawdę mądrze kochać dziecko. A to wcale nie jest takie częste, jakbyśmy chcieli, jako społeczeństwo, myśleć.



    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • ledanna 18.06.14, 10:29
    AMEN. Nic dodać nic ująć.
  • 13monique_n 18.06.14, 16:06
    karolana napisała:
    >Zauważcie, że nie odgrywają
    > się i nie pogrywają dziećmi te, których ex mają dzieci w nosie!
    Karolana, święte słowa! EX-super-tatuś dekady ma dzieci zasadniczo w d...! Jak czytam, że tu macocha z tatą proponują wspólny wypad w "nieswój weekend" w dowolne miejsce, to tylko ciężko wzdycham. Bo moje dzieci przez kilka ładnych lat rzucały wszystko, jak tylko tatuś-łaskawca się zjawiał w rodzinnym mieście. Trudno, dawały się ciągać do kolegów, przesiadywały kamieniem u dziadków, byle spędzić z nim trochę czasu. A przerwy między tymi "atrakcjami" rosły najpierw do 3 tygodni, potem 6. Potem wychodziło raz na kwartał. I oni biegli, a ja zachęcałam. Aż w końcu im się ulało i wiek bardziej buntowniczy i parę naprawdę żałosnych pomysłów zebrały się na to, że pełnoletnie dzieci powiedziały - STOP! I jest wielkie zdziwienie.
  • litera29 23.06.14, 15:47
    13monique_n napisała:

    Bo moje dzieci przez kilka ładnych lat r> zucały wszystko, jak tylko tatuś-łaskawca się zjawiał w rodzinnym mieście. Trud > no, dawały się ciągać do kolegów, przesiadywały kamieniem u dziadków, byle spęd > zić z nim trochę czasu. A przerwy między tymi "atrakcjami" rosły najpierw do 3 > tygodni, potem 6. Potem wychodziło raz na kwartał. I oni biegli, a ja zachęcałm. Aż w końcu im się ulało i wiek bardziej buntowniczy i parę naprawdę żałosnych pomysłów zebrały się na to, że pełnoletnie dzieci powiedziały - STOP! I jest wielkie zdziwienie.
    ..............................................................
    Mój były postępował podobnie. Dzisiaj córka nie jest jeszcze pełnoletnia, ale ma swoje koleżanki, przyjaciół, swoje sprawy, spotkania ze znajomymi i dzisiaj to ona mówi tatusiowi: "Nie mam czasu", kiedy to przez lata były jego słowa. I też facet wielce zdziwiony...
  • sofija_biala 22.08.14, 11:07
    chyba mamy tę samą exwink
    Właśnie poddaliśmy się po batalii z exią.
    Chcieliśmy zabrać juniora na obiecaną wycieczkę. Wyjazd dalszy i nie możemy w innym terminie.
    Junior siedzi w domu i nic nie robi, poza TV.
    Ale nie - bo to nie "nasz"weekend.

  • litera29 23.06.14, 15:41
    akasha78 napisała:

    > Ledanno skąd ja to znam -jak chłop chce zabrać Młodą w nie swój weekend to pier
    > wsze zdanie eksi brzmi "to nie twój weekend" potem "ona ma już inne plany"i na
    > koniec "Młoda musi się wyspać"ale jak eksia ma potrzebę to jest " no może w koń
    > cu byś się zajął Młodą nie tylko w swoje weekendy". Jak chłop chce się dowiedzi
    > eć czegoś odnośnie Młodej to słyszy "co cie to interesuję, to nie twoja sprawa,
    > za bardzo ingerujesz w moje życie"a potem eksia z pretensjami "bo ty nie inter
    > esujesz się dzieckiem, jak ja sobie radzę" itp.
    ...........................................................
    no to u mnie bywa całkiem podobnie....Ale po szczekaniu i ujadaniu - zawsze daje młodego, że niby łaskę robie, a dobrze wiem,że zawsze go da po tym swoim ujadaniu, no bo wtedy ma wolne i może spokojnie poleniuchować se swoim nowym panemsmileDlatego mówię mojemu,że powyje, powyje, a młodego i tak da i tak, bo w rzeczy samej jest jej to i tak na rękę. no i ... ZAWSZE tak własnie jest smile
  • akasha78 25.06.14, 08:48
    To fajnie niestety w przypadku eks chłopa tak nie dziala, nawet jakby to bylo na rękę eksi to ona sie nie złamie musi byc konsekwentna w dzialaniu a dziecko ma wiedziec ze "nie"mamy oznacza NIE bo to buduje jej autorytet w oczach dziecka a powiedzenie "nie"byłemu chłopu kiedy widac ze mu zalezy bezcennetongue_out



  • wrednabeksa 01.07.14, 15:00
    Mam cudowną „poprzedniczkę”, moja teściowa kiedyś westchęła sobie do mnie że nie wie jak jej syn tak długo z nią wytrzymał.

    Raczyła obdzwonić wszystkich znajomych i rodzinę M, by wyrazić oburzenie że nie wziął chłopaków w naszą podróż poślubną.
    Gdy starszy wyjeżdżał na stypendium do Niemiec, to Ex zadzwoniła do M z żądaniem żeby w tym czasie alimenty wpływały na jej konto (pomijam fakt że w planach finansowych nikt nie oczekiwał by ona się choć trochę do jego utrzymania za granicą przyczyniała).
    Na dzień przed bardzo ciężkim egzaminem młodszego (jest na naprawdę niełatwym kierunku) zorganizowała mu zaległe urodziny niespodziankę (urodziny były już spóźnione o prawie miesiąc ale właśnie tylko w tym czasie mogła przyjść z wizytą jej kuzynka).

    Przebłysków geniuszu było dużo więcej, ale opisane są takie najmniej osobiste.
  • independency.today 03.07.14, 19:41
    Ostatni hit: w tydzień po zarezerwowaniu przez nas wakacji i informacji, że zaliczkę wpłaciliśmy, więc odwrotu nie ma, poinformowała radośnie, że żadną miarą nie dadzą jej urlopu w innym terminie niż taki o tydzień pokrywający się z naszym (!!). Więc sorry, radźcie sobie inaczej, po czym po 2 tygodniach, kiedy my już stawaliśmy na rzęsach, żeby to wszystko jakoś posklejać, oznajmiła, że jednak weźmie ten urlop tak jak było na początku planowane.
    A w ogóle to szczytem bezczelności i WSTYDU jest nie nauczenie dziecka: jeść z zamkniętymi ustami, nie bekać i nie wrzeszczeć wedle uznania. Oraz przerywać dorosłym rozmowę niemal zawsze, kiedy widzi, że coś ważnego jest omawiane. Jak również nie pranie temu dziecku ubrań, unikanie mycia mu głowy i obcinania paznokci. Nie dość, że bezczelna, to jeszcze fleja. Uffff, ulżyłam sobie smile
  • independency.today 03.07.14, 19:49
    A nawiązując do teściowej, to rzeczywiście musiało być niezłe ziółko ta cała eksia, bo westchnieniom "wreszcie mam normalną synową" nie ma końca, a teściowa jest mistrzynią dyplomacji, spokoju i pogody ducha. Opowieści teściowej o ich wizytach u mamy, podczas których wszyscy mieli usługiwać "królewnie" są niezastąpione. Przy czym teściowa przez 10 lat ani razu nie była tam zaproszona nawet na święta. Oficjalna wersja brzmi: "taki tam panował burdel, że nie dało się nikogo zapraszać"
  • karolana 03.07.14, 20:44
    > A w ogóle to szczytem bezczelności i WSTYDU jest nie nauczenie dziecka: jeść z  zamkniętymi ustami, nie bekać i nie wrzeszczeć wedle uznania. Oraz przerywać dorosłym rozmowę niemal zawsze, kiedy widzi, że coś ważnego jest omawiane.

    Dorzucić korzystanie z toalety przy otwartych drzwiach wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • independency.today 03.07.14, 21:35
    A jak! smile
    dziś mam taki nastrój, że uważam, że eksia nie odpowiada tylko za Holocaust i epidemię AIDS smile
  • liz-beauty 03.07.14, 21:48
    Nooo, ale za wychowanie dzieci odpowiadaja chyba oboje rodzice? Tak samo jak za "burdel" w domu - malzonkowie?
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • karolana 03.07.14, 22:04
    Liz masz oczywiście rację.
    Alw wszystko zależy od ilości czasu jaką spędza każdy rodzic z dzieckiem.
    Jeśli jest mniej więcej po pół to odpowiadają oboje.
    Jeśli jest proporcja 1 do 6 to raczej jest jasne kto ma realny wpływ na zachowanie dziecka.
    Nam udało się na szczęście nauczyć zamykania drzwi wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • independency.today 04.07.14, 10:07
    Karolana, ukłony za anielską cierpliwość w wyjaśnianiu oczywistości.
    Żelazna zasada forum typu macochy, rozwód i co dalej, samotni rodzice itp. brzmi: zawsze, kiedy ktoś zaczyna narzekać na eksów lub pasierbów, musi objawić się ekspert rzucający ad hoc odkrywczą myśl : ALE DZIECKO MA DWOJE RODZICÓW...
  • 13monique_n 04.07.14, 12:09
    karolana napisała:

    > Liz masz oczywiście rację.
    > Alw wszystko zależy od ilości czasu jaką spędza każdy rodzic z dzieckiem.
    > Jeśli jest mniej więcej po pół to odpowiadają oboje.
    > Jeśli jest proporcja 1 do 6 to raczej jest jasne kto ma realny wpływ na zachowa
    > nie dziecka.
    A to nie zawsze zależy tylko od jednego rodzica. Tradycyjnie powołam się na różnice pomiędzy podejściem mojego M. do dbania o kontakty z jego córkami (i zaangażowania w ich proces wychowawczy), oraz mojego Eksa, który zabrał d... w troki i najpierw wyjechał za granicę (ale widać się na nim ta "zagranica" poznała wink ), a następnie do miasta odległego o 300 km od miasta, w którym nadal mieszkały jego dzieci. I sam się wypisał z wywierania wpływu na to, jak oni się zachowują i gdzie.
    Jego metodą było np. wydzwanianie do mnie i próby opierniczania mnie z góry do dołu, że dzieci nie chcą jeździć do dziadków i że ja (sic!) mam to zmienić i im nakazać (sic!). Na marginesie, szczególnie dziadek słynął ze złośliwości wobec nich i niestosownych komentarzy na mój temat - więc oni, jak tylko mogli, unikali tego, czego nie znosili.
  • liz-beauty 04.07.14, 13:08
    na przyklad nie mam eksa. Ale w przypadku independence chyba mowimy o ojcu zaangazowanym? Poza tym narzekanie na zachowania dzieci typu wtracanie sie do rozmowy uwazam za smieszne. Dla jasnosci - moje dziecko nie ma trzech lat, wiec nie wiem jeszcze jak sie bedzie zachowywalo. Nie wiem tez w jakim wieku sa pasierbowie independence. Bekanie? Mowimy o nastolatkach, czy kilkulatkach? Zalatwianie sie w otwartej toalecie? Jesli dziecko ma dwa, trzy lata - dla mnie zrozumiale. Jak z czterolatkiem - nie wiem. Generalnie zauwazylam, ze dziecko walczy o uwage meczacym zachowaniem - duzo mowi, chce byc w centrum zainteresowania. Dorosle kobiety chyba to rozumieja, szczegolnie te, ktore same maja dzieci.
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • liz-beauty 04.07.14, 13:11
    O, sprawdzilam, "maly tyran i despota" ma dziewiec lat. No to jeszcze okres dojrzewania przed Wamiwink
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • karolana 04.07.14, 13:36
    > Zalatwianie
    > sie w otwartej toalecie? Jesli dziecko ma dwa, trzy lata - dla mnie zrozumiale
    > . Jak z czterolatkiem - nie wiem.

    10 - 11 lat big_grin Słabo, co? Zwłaszcza jak koledzy są w domu wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • independency.today 04.07.14, 17:08
    Tak, ma 9 lat, tak: jest małym tyranem, tak : dziewięciolatek powinien miec pojęcie o podstawowych zasadach kulturalnego zachowania się przy stole, w toalecie oraz w przestrzeni publicznej. A zachowania jakie prezentuje pasierbiątko powinny stanowic źródło mega wstydu dla matki, ponieważ świadczą o jej całkowitej klęsce wychowawczej. A nie stanowią. I żeby zrozumiec ten mechanizm naprawdę nie trzeba wnikac w kwestię "bo dziecko ma oboje rodzicow". Ponieważ ten akurat post służy do wytykania błędów eksiom, a w moim przypadku eksia jest matką.
  • liz-beauty 04.07.14, 20:13
    jaki mechanizm tlumaczy takie a nie inne zachowania dziewieciolatka wychowywanego w systemie opieki naprzemiennej?
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • karolana 05.07.14, 08:33
    Jeśli dziecko przez caly czas wychowywane jest przez oboje rodziców to znaczy że oboje dali ciała w jakimś zakresie.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • altz 05.07.14, 07:11
    independency.today napisała:
    > Tak, ma 9 lat, tak: jest małym tyranem, tak : dziewięciolatek powinien miec poj
    > ęcie o podstawowych zasadach kulturalnego zachowania się przy stole, w toalecie
    > oraz w przestrzeni publicznej. A zachowania jakie prezentuje pasierbiątko powi
    > nny stanowic źródło mega wstydu dla matki, ponieważ świadczą o jej całkowitej k
    > lęsce wychowawczej.

    Tak ciężko to przeżyć, że dziecko nie jest doskonałe, a przecież powinno być! smile
    We wszystkich filmach romantycznych dzieci są takie słodkie, ułożone jak myśliwskie wyżły i przecież takie powinni być! wink Będą miały prawo do niedoskonałości, jak będą dorosłe, bo dorosłym więcej się wybacza, bardziej przeżywają rozbicie rodziny, konflikty w domu, brak pieniędzy itd. A dziecko? Co dziecko? Ubierze się ładnie, pójdzie do kościółka, je, śpi, nie myśli, nie przeżywa smile

    A tak na serio, załatwianie się przy otwartych drzwiach świadczy od dwóch sprawach, dziecko czuje się jeszcze dzieckiem a nie nastolatkiem i nie ma jeszcze tego wstydu, a w tym konkretnym domu czuje się dobrze, nie krępuje. To jest dobry znak.
  • karolana 05.07.14, 08:31
    >A tak na serio, załatwianie się przy otwartych drzwiach świadczy od dwóch sprawach, dziecko czuje się jeszcze dzieckiem a nie nastolatkiem i nie ma jeszcze tego wstydu, a w tym konkretnym domu czuje się dobrze, nie krępuje. To jest dobry znak. 

    Raczysz żartować.
    Robienie, za przeproszeniem, kupy przy otwartych drzwiach przez 9-11 latka, w dodatku, jak u nas, w czasie, kiedy są u niego koledzy, którzy potem bezlitośnie to wyśmiewają, jest dobrym znakiem?!
    Wybacz, ale dziecko w tym wieku powinno mieć już wdrukowane pewne zachowania społeczne. Jeśli tak nie jest to świadczy to o dwóch sprawach:
    - brakach wychowawczych
    -niedojrzałości samego dziecka
    Obie sprawy mało pozytywne.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • chalsia 04.07.14, 23:55
    > A w ogóle to szczytem bezczelności i WSTYDU jest nie nauczenie dziecka: jeść z
    > zamkniętymi ustami, nie bekać i nie wrzeszczeć wedle uznania. Oraz przerywać do
    > rosłym rozmowę niemal zawsze, kiedy widzi, że coś ważnego jest omawiane.

    a skąd wiesz, że nie uczyła? mieszkasz z nią i wiesz?

    z własnego doświadczenia - moje dziecko ZAWSZE było / jest uczone poprawnego zachowania przy stole i nie zmienia to faktu, że - mimo zwracania na to uwagi - często jada z otwartymi ustami (co jest w jakimś sensie zrozumiałe, bo wtedy jedzenie lepiej smakuje), podpiera się łokciem, drugą rękę trzyma na kolanach, a z serwetki korzystało lepiej/więcej jak było dużo młodsze.
    O bekaniu wie, że nie jest akceptowane - a bywa, że beka - fakt, że nie przy stole. Ale w pewnym wieku u chłopców bekanie to ma jakieś specjalne znaczenie - nie wiem nawet jak to określić - nie spotkałam się z takim zachowaniem u dziewczynek.
    Jako, że jest impulsywne, często wcina się w rozmowy (i ja jako dziecko też tak miałam, mimo, że rodzice zawsze przywiązywali dużą wagę do kindersztuby).
    I w domu TEŻ zdarza mu się - gdy się spieszy - korzystać z toalety przy otwartych drzwiach - choć wie, że powinno się je zamykać.

    Jak ró
    > wnież nie pranie temu dziecku ubrań, unikanie mycia mu głowy i obcinania paznok
    > ci. Nie dość, że bezczelna, to jeszcze fleja. Uffff, ulżyłam sobie smile

    Wiesz, dzieci dorastają do pewnego wieku, w którym tak po prostu NIE weźmiesz pod pachę, i nie umyjesz głowy, czy nie obetniesz paznokci. A jak mam się wykłócać z dzieckiem o to, że paznokcie są za długie, to szkoda nerwów obu stron. DLa mnie są za długie, a dla dziecka JESZCZE nie. Obiektywnie - nie są to szpony i w końcu i tak je obetnie. Tak samo z myciem głowy. A mnie nie zależy na wyręczaniu dziecka w tego typu czynnościach.

    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • karolana 05.07.14, 08:41
    Chalsiu ja myślę że Independency po prostu chciała się wypadać bo z jakiegoś powodu ex znalazła jej za skórę. Chyba zresztą sama to napisała.
    Ale z drugiej strony nie chodzi o wyręczanie dzieci ale o zwyczajne nauczenie pewnych zasad.
    Dzieci są różne i jedno szybciej się dostosuje a nad innym trzeba stać z batem.
    U nas młodsze dziecko ma 100 razy lepiej zintegrowane normy społeczne i zasady higieny niż starsze.
    Starszemu jak nie przypomnimy o umyciu zębów to nie umyje. Więc przypominamy. Do porzygania.
    To samo z paznokciami i uszami.
    Młodsze dziecko wie że zęby się myje rano i wieczorem i po jedzeniu zwłaszcza słodyczy.
    I pilnuje tego.
    Od tego są rodzice żeby dziecku wtłoczyć do głowy pewne zasady bo to potem odbija się na życiu dorosłego człowieka. Jak się pewnych rzeczy w domu nie nauczy to pozamiatane.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • chalsia 05.07.14, 23:01
    > Od tego są rodzice żeby dziecku wtłoczyć do głowy pewne zasady bo to potem odbi
    > ja się na życiu dorosłego człowieka. Jak się pewnych rzeczy w domu nie nauczy t
    > o pozamiatane.

    Amen
    Tylko trzeba mieć swiadomość, że nie zawsze "na bieżąco" to widać, bywa, że uwidacznia sie to dopiero później.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • 13monique_n 07.07.14, 11:19
    Chalsiu,

    z tym bekaniem to u dziewczynek też. Mimo moich protestów, moja córka radośnie nauczyła się od brata i kuzynów takiego bekania, że mnie ręce opadają. I do dzisiaj (a zdała właśnie maturę) ją to bawi. Tym bardziej, im więcej uwag słyszy. wink

    Co do pozostałych zasad higieny - cała czwórka naszych dzieci (osobnych, że tak to określę) przechodziła fazę "klejącego brudasa" w wieku mniej więcej od 9-10 roku życia przez dobry rok z haczykiem. W tej chwili już tylko najmłodsza córka (moje M.) jest w tej fazie. Przy czym zwłaszcza starsze dziewczyny (mój syn się nie miesza), siostra rodzona i bonus-siostra, czepiają się młodej grożąc jej wciągnięciem pod prysznic/oblaniem płynem do kąpieli/szamponem, co ich zdaniem wymusi prysznic. Gonię towarzystwo, bo zdecydowanie wiem, że to mija. Kiedyś wink

    A co do wpisów Independency - pewnie rzuciłabym się do pewnej polemiki, gdyby nie scenka rodzajowa, którą obserwowałam w ostatni weekend. Babcia z wnuczkiem na oko 7-letnim. Centrum handlowe, które postawiło stoły do piłkarzyków. I wnuczek obijający (sic!!!) babcię z okrzekiem "nie chcę! Nie pójdę! Ja chcę grać!" (oba stoły zajęte przez innych graczy). A babcia dość rozpaczliwie "ależ Pawełku... przecież widzisz, że teraz inni grają".
    I pomyślałam sobie, że dzieci bywają naprawdę różne, a my nawet nie wiemy, że takie mogą być. Doprecyzuję, że ZAWSZE to my, dorośli, odpowiadamy za ich wychowanie. I to wcale nie oznacza tępej tresury, a jedynie kształcenie umiejętności społecznych.
  • independency.today 07.07.14, 18:30
    Znowu się zrobiła (z moim wydatnym udziałem) dyskusja o wychowywaniu i o dzieciach. Z naciskiem na wątek- co wyuczone a co wrodzone, który mocno już tutaj eksploatowałam pod hasłem "nie lubię tego dziecka". Ale tu miało byc o bezczelności eks i jeśli chodzi o sprawy higieny czy kultury przy stole, to pazurami się będę czepiac tezy, że w pewnym wieku, "klejenia się od brudu" jak to ktoś ładnie nazwał, obowiązkiem rodzica jest zgarniac pacjenta za tłusty łebek, wsadzic go pod prysznic i nie zważając na protesty, po prostu wyszorowac, jak również regularnie go opierac. Do dziś pamiętam godzinne negocjacje, kończące się nieraz awanturą z moim już nastolatkiem, który ok 10 roku życia miał taki opór przed obcinaniem paznokci, że wrzeszczał na cały dom i płakał. Ale jakoś przeżył, teraz ma swoją świętą obcinarkę, używa jej regularnie i problem z głowy. U młodego mamy niedomycie, brudne ciuchy, uszy oraz włosy za każdym razem, kiedy wraca od matki. Podobnie z praniem- przecież to nie jest temat dziecko, tylko temat matka. Był zimą taki czas, że on non stop miał katar i te brudne chusteczki pchał do kieszeni kurtki zimowej. Daruję sobie opis, jak wyglądały okolice kieszeni tej kurtki. Jeden wielki strup. I matka takiej kurtki przez parę miesięcy nie wyprała. Zgadnijcie, kto wyprał? winkTo nie jest temat o dziecku i ja to rozumiem, tylko niech nikt nie kwestionuje racji mojego buntu, bo to absurdalne.
  • zoja.anna 09.07.14, 08:40
    Rekord nr 1:
    Oszukała mojego męża co do ojcostwa, po 7 latach okazało się, że nie jest biologicznym ojcem.

    Rekord nr 2:
    Toczy się sprawa o cofnięcie ojcostwa, a ona przeciąga jak się da tylko po to aby ciągle dostawać alimenty oczywiście sciąganie przez komornika. Miała być już rozprawa w sierpniu, ale dzięki jej apelacji sprawa nie odbędzie się przez najbliższy rok...
  • liz-beauty 21.08.14, 16:49
    Corka Ex (nie jest corka mojego M) zawalila szkole w nowym kraju. Jest juz pelnoletnia i inne szkoly mlodziezowe jej nie przyjely, a uczyc sie musi, bo inaczej tatus juz nie przysle alimentow i opiekuncze panstwo odmowi kasy na dziecko uczace sie (tego nie jestem pewna, ale chyba tez). Dziadek, babcia i ciocia nie chca tej dziewczynki pod swoim dachem. Ojciec tez nie. No wiec... trafi do naszego miasta, tak postanowily. Spoko, sa bursy, nie mozemy jej zabronic kontynuowania nauki gdziekolwiek by chciala. W rozmowie telefonicznej Ex poinformowala mojego M o takiej decyzji, z zastrzezeniem, ze Mloda bedzie mieszkala w internacie. A potem dorzucila: "W sumie moglaby mieszkac u was, ale pewnie Liz nie chce". No szlag mnie trafil. W ogole ze mna o tym nigdy wczesniej nie rozmawiala, a probuje wywolac u mnie poczucie winy, ze nie chce pomoc. Faktycznie, nie chcialabym, zeby u nas zamieszkala - z wielu powodow. Dziewczynke nawet lubie, ale mam swoje zycie, swoje problemy, w tym rodzinne, M ma starzejacych sie rodzicow i w ogole - nie. Przede wszystkim dlatego, ze poznalam juz troche jej matke - daj palec a odgryzie reke. Nawet jesli Mloda bedzie w tej bursie - co z weekendami i innymi przerwami w nauce? Nie chcialabym goscic jej w kazdy weekend, moge zaprosic czasem. Zal mi tej dziewczynki, naprawde. Z powodu decyzji matki o wyjezdzie z kraju stracila dwa lata nauki. Mialaby juz zdana mature, a tak ma skonczona pierwsza klase liceum... Ale nie chce zamienic swojego zycia w pieklo rozwiazywania problemow Ex z jej dorosla corka, a obie sa mistrzyniami w pakowaniu sie w klopoty. Ciagle cos gubia, ktos je okrada, o czyms zapominaja. Nie chce miec z tym nic wspolnego i nie chcialabym, zeby Mlody mial. A juz mu robia pranie mozguuncertain Co robic? Nie chcemy tez zachowac sie jak ludzie bez serca, wiec na pewno udzielimy Mlodej gosciny, gdy przyleci z Mlodym. A potem co? Ustalic jasne reguly kto za co placi, odpowiada itp? Aaa... Myslalam, ze jak sie baba wyniesie, to juz nie bedzie problemow, a tu taka akcja...
  • belzebubel 21.08.14, 20:34
    o ja chrzanię, trzymaj się i odwagi ! faktycznie biedna młoda...
  • karolana 21.08.14, 20:49
    Liz myślę że powinnaś mężowi powiedzieć to co tu napisałaś. I niech on to rozegra.
    To jego ex ostatecznie a nie Twoja.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • liz-beauty 21.08.14, 22:10
    Tak, rozmawiamy caly czas. On chcial zareagowac jeszcze ostrzej niz ja... Bo zna babe lepiej. Boi sie o Mlodego i jego psychike bardziej niz ja. Przede wszystkim one jeszcze nie zalatwily szkoly - w naszym miescie nie kazde liceum przyjmie Mloda do drugiej klasy i potrzebne jest dopelnienie formalnosci. A one przyslaly skan swiadectwa Mlodej z pierwszej LO i zadowolone. Mloda ma przyleciec z Mlodym w poniedzialek. Mlody bardzo nas prosi o pomoc dla siostry, przyjmiemy ja do nas jako goscia dopoki nie bedzie mogla zamieszkac w internacie. M napisze maila do Ex, ze nie bedziemy wychowywac, opiekowac sie ani sponsorowac jej pelnoletniej corki.

  • aragorna71 22.08.14, 07:53
    Liz uwierz, ze jak zaczenicie goscic siostre Mlodego to bedziecie to robic caly czas. Do tego pewnie pozyczac kase na wieczne nieoddanie i w jakims sensie wychowywac ja. Zadne maile do matki tego nie zmienia. Dlaczego? Bo Mlody popatrzy na was cielecym wzrokiem i zmiekniecie.
    Pisze to na wlasnym przykladzie. zaczelo sie od wizyt Malego (brat przyrodni pasierbicy) na kilka godzin, potem na weekendy, w koncu siedzial caly czas. przychodzil w 1 za malych spodniach i podartej bieliznie, trzeba bylo cos kupic, nakarmic, zorganizowac jakies rozrywki razem z mloda. Mielismyw domu 2 dzieci a jak protestowalismy to mloda wyrzekala sie swojego kieszonkowego, aby brat byl. Myslisz, z emielismy sumienie powiedziec, ze nie. Po przeprowadzce na wies mielismy chwile spokoju, chociaz mloda przywozila go tez sama busem a potem zostal podrzucony przez mamusie i tak juz zostal. Wiesz, co slyszymy od matki przez te wszystkie lata? " O co wam chodzi, przeciez macie na to, to mozecie kupic "
    Gdyby ktos mi powiedzial, ze mozna to robic, co my robilismy i robimy nigdy bym nie uwierzyla. Jestem podobno asertywna a tu zostalam wrobiona w opieke.
    Pisze to, abys miala na uwadze, ze wasz Mlody tez bedzie chcial pomagac siostrze a jak on to i wy.



    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • karolana 22.08.14, 09:11
    Aragorna, ale ta dziewczyna jest pelnoletnia.
    Moim zdaniem to diametralna roznica.
    Dziecko bym wziela. Pierwsze lepsze, nawet z ulicy. Ale DOROSLY czlowiek to inna bajka.
    I rozumiem, ze mamusia zalatwila corke na perlowo.
    Ale absolutnie nie zgadzalabym sie na stale finansowanie doroslej kobiety.
    Bo o wychowaniu tu juz nie ma mowy, juz za pozno.
    Chce dziewczyna bywac w weekendy? Ok. Niech matka kase przysle. Albo dziewczyna niech dorabia w mcDonaldsie na zmywaku i doklada sie do budzetu.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • liz-beauty 22.08.14, 09:34
    Dziewczyna jest pelnoletnia i zawalila szkole, ojciec orzekl, ze do roboty, skoro nie chce jej sie uczyc. Ale ja ja znam, wiem, jaka zdolna i jaka sliczna. Muzykalna, usportowiona. No perla, gdyby ktos jej okazal zainteresowanie, dal wsparcie. A mamusia przeprowadzala sie z nia juz z osiemnascie razy w czasie jej dziewietnastoletniego zycia, nie zlicze facetow, z ktorymi sie wiazala... I serce sie sciska, gdy sie mysli o losie tej dziewczynki. Ale problemy BEDA. Juz byly: z alkoholem, facetami. Ja tego nie chce, nie moge, mam niespelna trzyletnie dziecko, ktore wlasnie posylam do p-kola, mam bardzo chorego brata i osmioletnie bratanice, ktore mnie potrzebuja. M ma rodzicow grubo po siedemdziesiatce. No i Mlody, wlasnie idzie do drugiej klasy liceum. I bedzie tak, jak pisze Aragorna - nie bedziemy potrafili odmowic pomocy, gdy Mlody poprosi. I boje sie telefonow Ex z instrukcjami co i jak MAMY robic. A babsko jest wyjatkowo bezczelne. Bedzie "pozyczanie" kasy - bo sie skonczyla, zgubila, ukradziono. M twierdzi, ze z baba trzeba twardo, ze trzeba ja wrecz obrazic, wtedy sie unosi honorem i nie odzywa. sad Ale do Mlodej tez ma slabosc - omal jej nie adoptowal, kiedy byla malutka. Do czwartego roku zycia mowila do niego "tata"...
    --
    http://lb2m.lilypie.com/iiX0p1.png
  • karolana 22.08.14, 09:53
    No i czytam i szlag mnie trafia.
    Liz, co jest najwiekszym problemem - odpowiedzialnosc czy pieniadze?
    Rozumiem Twoje dylematy i przyznam, ze masz strasznie trudna sytuacje.
    Przychodzi mi do glowy, ze skoro dziewczyna ma sie uczyc w WASZYM miescie i byc U WAS na weekendy to alimenty na nia powinny przychodzic... do Was.
    Moze ustalic to z ojcem dziewczyny bezposrednio?
    Bo skoro jest pelnoletnia, niech zalozy konto,ojciec bedzie tam wplacal, a upowaznienie bedziecie mieli Wy?

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • aragorna71 22.08.14, 10:29
    Karolana a przebywanie w domu, ktory pewnie nie jest z gumy, dodatkwoej osoby to cud, miod i orzeszkiwink
    Przychodzenie alimentow do niech to dodatkowa odpowiedzialnosc za dziewczyne, zastepowanie jej rodzicow a premia bedzie opieprz ze strony mamusi, jesli dziewczyna cos nabroi.
    Rozumiem, ze jest siostra Mlodego, ze Mlody chce jej pomoc, ale czy Liz z mezem i dzieckiem nie maja prawa do normalnego spokojnego zycia. Czy ciagle macocha cos musi albo przynajmnniej powinna.


    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • karolana 22.08.14, 10:35
    Aragorna, ja bron Boze nie twierdze, ze oni cokolwiek MUSZA!
    A, juz wiem, moze chodzic o sformulowajie, ze szlag mnie trafia jak czytam wink
    Szlag mnie trafia, ze sa stawiani w takiej sytuacji, ze oczekuje sie od nich, ze beda sprzatac syf po szanownej mamusi, ktora potem jeszcze morde rozedrze z pretensjami (skad ja to znam!).
    Szlag mnie trafia, bo widze, ze Liz sie lamie i nie wie co robic. Z jednej strony dobro dziewczyny, o ktorej pisze, ze ma potencjal, wiec jasne, ze juz im (i mnie) szkoda ze sie potencjal marnuje, bo to grzech.
    A z drugiej strony swiadomosc jakie problemy za tym ida.
    Sytuacja patowa jak dla mnie sad Bo Liz z mezem cokolwiek nie zrobia, beda sie z tym czuli zle sad
    Ze strony ex to straszne, okropne swinstwo.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • aragorna71 22.08.14, 10:46
    dokladnie tak, mysle, ze maz Liz powinien porozmawiac z synem i dowiedziec sie, czego Mlody oczekuje w zwiazku z przyjazdem siostry. Po tej rozmowie wspolnie zastanowic sie, co oni moga dac od siebie.
    Zaproszenie Mlodej na obiad raz na jakis czas czemu nie, ale goszczenie jej w kazdy weekend juz dla mnie odpada. Zamieszkanei zupelnie nie, chyba, ze maja dom/mieszkanie przynajmniej 5 pokojowe a i tu bym sie zastanowila. My mielsimy 3 pokoje 74 metry i bylo zle, bo ciagle mlodziez szwedala sie po salonie polaczonym z kuchnia. Teraz jest lepiej, bo mlodziez na gorze. U nas jeszcze ciagle wizyty kolegow/kolezanek polaczone z noclegiem. Spizarke mam tak zaopatrzona, ze wyzywie pol wsiwink

    --
    "Przeznaczenie daje nam w życiu: trzech nauczycieli,trzech przyjaciół, trzy wielkie miłości i trzech wrogów.
    Ta dwunastka jest jednak zawsze zakryta i nie wiemy, kto kim jest, dopóki ich nie pokochamy, nie zostawimy lub nie pokonamy."
  • olewka100procent 21.08.14, 22:19
    eksia jak się dowiedziała, że planujemy dziecko, dostała szału , mimo , że zaszła w ciąże 4 lata wcześniej z innym facetem, będąc jeszcze mężatką z moim M . Zaczęła wydzwaniać i prosić mojego o powrót bo ona go strasznie kocha ( nie gadali ze sobą od 5 lat i ona żyje z tym gościem z którym ma drugie dziecko) Przy średnich zarobkach i dwójce dzieci ona oczekuje , że mąż kupi ich córce mieszkanie, samochód i będzie opłacał jej studia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka