Dodaj do ulubionych

Prezenty dla pasierbów na gwiazdke

16.12.14, 19:45
Pytanie. Czy jesli pasierby nie spędzają z Wami Wigilii i Świat to kupujecie im prezenty? Jak niektóre z Was wiedza placimy 2 tys alimentow na 9 letnia dziewczynkę i 1,5 tys na 3 letnia. Alimenty bardzo obciążają nasz budzet. Dziewczynki zażyczyły sobie na gwiazdkę lego - kazdy zestaw po Ok 250 zł co oznacza dodatkowe 500 zł obciążającego budzet domowy. Ja uważają ze powinnismy kupic im drobiazgi, no książkę, puzzle. Co Wy na to?
Edytor zaawansowany
  • optymist75 16.12.14, 20:22
    celina1984 napisała:

    > Pytanie. Czy jesli pasierby nie spędzają z Wami Wigilii i Świat to kupujecie im
    > prezenty? Jak niektóre z Was wiedza placimy 2 tys alimentow na 9 letnia dziewc
    > zynkę i 1,5 tys na 3 letnia. Alimenty bardzo obciążają nasz budzet. Dziewczynki
    > zażyczyły sobie na gwiazdkę lego - kazdy zestaw po Ok 250 zł co oznacza dodatk
    > owe 500 zł obciążającego budzet domowy. Ja uważają ze powinnismy kupic im drobi
    > azgi, no książkę, puzzle. Co Wy na to?


    Kupcie im to na co Was w tym roku stać.
    --
    TU i TERAZ
  • karolana 16.12.14, 20:51
    Dzieci mają prawo sobie życzyć. A Wy macie prawo kupić to, na co Was stać.
    W ub roku wydaliśmy niecałe 100 na dwoje. W tym roku będzie więcej. A za rok może mniej. Nie jest to dla mnie powód do nieprzespanych nocy wink
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • akasha78 17.12.14, 09:16
    karolana napisała:

    > Dzieci mają prawo sobie życzyć. A Wy macie prawo kupić to, na co Was stać.

    Amen. Kompletnie nie rozumie faktu, że trzeba kupić to co dziecko marzy jak akurat rodziców na to nie stać!!!!
  • karolana 17.12.14, 10:13
    Ja jeszcze dodam, że wysokość alimentów nie ma nic do rzeczy w kontekście prezentów. Można płacić bardzo wysokie alimenty, które np. pokrywają potrzeby zdrowotne i edukacyjne dziecka, a przy tym kupować symboliczne prezenty, pomimo posiadania środków na większe. Nie zawsze drogi prezent = dobry prezent.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • optymist75 17.12.14, 10:57
    A tak w ogole,jesli ojciec z roznych wzgledow chce zrobic prezenty po 250zl,to nic nie stoi na przeszkodzie by te 500 zl ekstra zarobil ,nie obciazy to budzetu domowego.
    A Wy sobie wzajemnie tez robicie prezenty w tej kwocie?
    --
    TU i TERAZ
  • celina1984 17.12.14, 20:41
    Przepraszam ale jak ma niby zarobić? Pracuje po 12 godzin dziennie. Bez przesady. Nawzajem robimy sobie prezenty do 150 zł na osobe
  • optymist75 17.12.14, 20:57
    Dobra,zapytam inaczej.
    Twoj maz chce sprawic swoim corkom prezenty po 250 zl?
    --
    TU i TERAZ
  • celina1984 17.12.14, 21:24
    Nie powiedział wprost czy chce czy nie. Przekazał mi informacje i wiem ze czeka na moja decyzje a zgodzi sie z kazda bo wie ze ja jestem filarem domowego budżetu. Z drugiej strony ta decyzja mnie obciąża psychicznie bo wolałabym, zeby on wiedzial ze nas na takie prezenty nie stac a on zachowuje sie troche jak dziecko zrzucając decyzje na mnie...
  • karolana 17.12.14, 21:52
    To masz problem z mężem. Wiadomo że dzieci zawsze chcą dużo bo nie wiedzą ile co kosztuje albo nie znają wartości pieniądza. Ale to rodzic decyduje na litość boską!
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • sofija_biala 17.12.14, 11:36
    Pasierbom nie kupuję żadnych prezentów. Ze starszymi nie mam kontaktu i niech tak zostanie. Z młodszym tak wyszło w drodze ewolucji...
    Jeśli młody jest u nas w okolicach swoich świąt, może liczyć na swój ulubiony tort.

    Za to pomagam mężowi wybrać prezenty, czasem podpowiadam pomysły.
    On swoim dzieciom kupuje za tyle, na ile go stać.


  • celina1984 17.12.14, 20:43
    Ale macie oddzielna kase? Bo my mamy wspólna i dokladam i tak wiecej z swojej pensji na codzienne nasze wspolne zycie. Nie uśmiecha mi sie jeszcze płacenie extra na prezenty dla jego dzieci z mojej kasy...
  • karolana 17.12.14, 21:29
    Jezu Celina to nie dokładaj! Powiedz mężowi - kochanie w tym roku kup takie prezenty na jakie CIEBIE stać bo ja się nie dorzucam. Finito. Ktoś Wam lufę do głowy przystawia żeby to lego kupić? Nie mogą być książki albo płyty z muzyką względnie z filmem? Albo bilet do kina? Sorry ale dylemat naprawdę z dupy sad
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • celina1984 17.12.14, 21:33
    Ale on NIE MA. Nie to nie jest dylemat z dupy. On nie ma tej kasy. Po prostu jej nie ma.
  • optymist75 17.12.14, 21:48
    No to skoro ON TEJ KASY NIE MA,to nie jest w stanie tych prezentow kupic.kropka.
    Ty mu nie dasz bo nie masz ochoty wiecej dokladac.kropka.
    Pozostalo Ci tylko uswiadomic chlopa.
    Swoja droga dlaczego ludzie nie rozmawiaja ze soba o pieniadzach w zwiazku?
    --
    TU i TERAZ
  • celina1984 17.12.14, 22:01
    Nie wiem. Boje sie ze on pomyśli jestem straszna macochą bo zal mi kasy na te prezenty. Jakas patowa sytuacja....
  • optymist75 17.12.14, 22:06
    no to jak boisz się rozmawiać z własnym mężem....nie mogę pomóc...ups
    --
    TU i TERAZ
  • celina1984 17.12.14, 22:20
    Nie to ze sie boje. Po prostu czuje sie jak zołza wtedy. W koncu on kocha tedzieci i gdyby nie wydumana kwota alimentow to z takimi prezentami nie było by zadnego problemu.
  • optymist75 17.12.14, 22:34
    celina1984 napisała:

    > Nie to ze sie boje. Po prostu czuje sie jak zołza wtedy. W koncu on kocha tedzi
    > eci i gdyby nie wydumana kwota alimentow to z takimi prezentami nie było by zad
    > nego problemu.

    Wiesz mój M też kocha swoje dzieci,ale kiedy był bezrobotny nie wymagał ode mnie bym spełniała zachcianki chłopaków czy to urodzinowe czy choinkowe.Nie pozostawiał decyzji w końcu jakby nie patrzeć obcej dla pasierbów kobiecie.
    Kupowaliśmy to na co nas było stać.
    Ja dokładałam lub nie w zależności od powiedzmy nastroju wink i zasobu konta.



    --
    TU i TERAZ
  • karolana 18.12.14, 08:03
    Celina, proszę, przestań pieprzyć. Bo naprawdę, to, co teraz piszesz to tylko tak można określić.
    Co ma MIŁOŚĆ do wywalania na drogie prezenty pieniędzy, których się NIE MA?
    Mój chłop kocha dzieci bardzo, bardzo mocno. Ale zanim cokolwiek im kupi, zastanowi się 10 razy czy:
    - mamy na to pieniądze,
    - dzieci NAPRAWDĘ tego potrzebują,
    - nie lepiej pieniądze, które są wydać na coś, co faktycznie dzieciom się przyda.
    W tym roku na 3 dzieci wydaliśmy na prezenty niecałe 200 zł. Nie dlatego, że nie mamy kasy, bo akurat znalazłoby się więcej. Ale dlatego, że naszym zdaniem NIE MA SENSU wydawać więcej!
    Najmłodsze cieszy się z byle czego, a jak dostanie coś bardziej skomplikowanego, pewnie popsuje szybko, więc po co?
    Średnie dostało w tym miesiącu aż za dużo i na święta tylko drobiazg, który jest ukierunkowany na rozwój dziecka.
    Najstarsze miało do wyboru - kasę na wyjazd albo prezent. Wybrało wyjazd, więc prezent będzie symboliczny.
    I tak jest ZAWSZE. Mieliśmy w planach kupić wypaśny prezent dla całej trójki, ale przeliczyliśmy kasę i zrezygnowaliśmy. Bo NIE MA. To co, to znaczy, że my dzieci nie kochamy? Bo im nie kupujemy prezentów po 250 zł na każde?! No nie rozśmieszaj mnie big_grin

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 18.12.14, 13:07
    Wiesz, gdyby miłość przeliczać na pieniądze i prezenty, to moja starsza kuzynka byłaby najlepszą babcią na świecie, bo kilka razy do roku na każde ze swoich wnucząt wydaje jednorazowo po kilka tysięcy złotych. Na zabawki, ubranka, masę durnych gadżetów, które po kilku dniach lądują w koszu. Ale moim zdaniem to raczej tymi prezentami próbuje coś zamaskować, swój realny brak zainteresowania, bo nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziała się z którymś z wnucząt, zabrała na spacer, do kina, upiekła mu ciastka. Woli być z dala i wysyłać drogie prezenty.
    Ale zastanawia mnie też inna sprawa. Od początku, kiedy pojawiłaś się ze swoją historią na forum, coś mnie w niej gryzło. I coś mi zaczęło świtać. Twój mąż zdaje się być osobą bezwolną, totalnie. Płaci, ile ex zażądała, patrzy na ciebie, abyś to ty zasponsorowała coś, na co jego nie stać. W dodatku jego dzieci z poprzedniego związku są małe, młodsze zaledwie 3 -letnie, o on już zdążył, po pojawieniu się tego dziecka, rozejść się z jego matką, rozwieść się, poznać nową panią i wziąć z nią ślub. Jak dla mnie - straszne tempo. Czy ty przypadkiem tego pana nie rozwiodłaś? Nie byłaś przyczyną jego odejścia od żony? Bo to by się wówczas ładnie składało do kupy - chęć odegrania się ex i nie interesowania się tym, czy po alimentach tata będzie miał za co kupić skarpetki, jego zgoda na taki stan rzeczy i oczekiwanie, że mu pomożesz, bo w końcu zrobił to dla ciebie. Taki mały chłopczyk pomiędzy dwoma harpiami.
    I jeszcze odnośnie męskich wydatków - przez wszystkie wspólne lata M ani razu nie poprosił mnie nawet o 50 zł na swoich synów. Niezależnie jak było, a w czasach kiedy rozwijał firmę naprawdę nie było mu lekko, zawsze opłacał mieszkanie, płacił alimenty, a o sytuacji z prezentami nawet by mi nie powiedział, nie mówiąc o tym, że nie przyjąłby ode mnie pieniędzy. Jeżeli zabierałam jego synów na basen, to zwracał mi za bilety, jeżeli robiłam większe zakupy z myślą o jego synach, to zwracał mi za tę część ekstra. Nawet żartowałam z niego, że boję się kupić więcej chleba, bo nawet za to mi odda. Dlatego tak bezwolna postawa twojego męża jest dla mnie czymś mocno zastanawiającym.
  • karolana 18.12.14, 13:30
    Edw-ina, do pewnego momentu masz rację.
    Nie bronię męża Celiny, bo też mam za małą głowę żeby objąć ten temat finansowy.
    Chodzi mi o to, że Twój mąż nigdy nie poprosił Cię o pieniądze i za wszystko Ci zwracał.
    Ja to Ci nawet zazdroszczę, bo to strasznie fajnie mieć duże pieniądze.
    Jednak życie różnie się układa. Ty akurat trafiłaś (czy tam wybrałaś) faceta, który jest, powiedzmy, ustawiony finansowo.
    Mojemu chłopu szło całkiem dobrze do pewnego momentu i przez pewien czas też było tak, jak u Ciebie. Ale potem się stało coś, co drastycznie zmieniło sytuację, która do tej pory nie wyszła na prostą. I nie jest to do końca wina faceta, bo on nie siedzi na 4 literach, nie ogląda seriali. Ale czasem tak bywa, że jak wylecisz z obiegu, ciężko Ci wskoczyć na stare tory, a czasem nie udaje się to nigdy. Jest też kwestia podejmowanych decyzji. Bo Twój mąż rozwijał firmę i zarabiał pieniądze ale kosztem kontaktu z synami. Ktoś inny podejmuje decyzję rozwijania dzieci kosztem zarobków.
    Rozumiem Twoje zdanie, ale czasami odbieram to, co piszesz na ten temat w ten sposób, że najważniejszym obowiązkiem faceta jest ZARABIAĆ. Pal sześć dzieci, niech się ktoś inny zajmuje, ważne, żeby on zarabiał.
    Mnie się nie do końca podoba, że mój chłop zarabia na waciki i ja jestem głównym żywicielem całej rodziny, wliczając w to jego dzieci, bo to straszne obciążenie psychiczne (myśli pt. a co będzie jeśli coś mi się stanie?)
    Ale tak nam się ułożyło, że ja miałam szansę na lepsze pieniądze, więc on został z dzieckiem w domu.
    Może za 5-10 lat znowu będzie zarabiał więcej ode mnie. A może do końca życia będę więcej zarabiała ja. Czy fakt, że facet zarabia mniej świadczy, że jest mniej wart? Bo czasem tak odbieram Twoje wpisy i jest mi wtedy trochę...hmmm przykro? Lubię Cię i może dlatego Twoje opinie jakoś mnie dotykają.
    Robota, którą mój chłop wykonuje to ciężka praca. Tylko że nikt mu za nią nie płaci w brzęczącej monecie. Ale czy przez to ta praca jest mniej wartościowa? Dla mnie na pewno nie.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • edw-ina 18.12.14, 13:35
    Karolana, ja napisałam o czasach, kiedy M żeby kupić koszulę do garnituru odkładał na nią przez kilka miesięcy po 30-50 zł jednorazowo. Naprawdę było ciężko, bo po zrobieniu opłat zostawało mu kilkaset złotych na miesiąc. Nawet wówczas miał takie, a nie inne podejście do tematu płacenia za swoje dzieci. Ponownie - o sytuacji z drogimi prezentami, na które go nie stać, nawet by mi nie powiedział, a tym bardziej nie oczekiwałby, abym ja te pieniądze dała.
  • edw-ina 18.12.14, 13:38
    I jeszcze jedno - ja nie uważam, że facet ma tylko zarabiać. Myślę, że masz to wrażenie ze względu na lustrzane odbicie w jakim funkcjonujemy. Mój mąż baaaardzo dużo czasu, siły i energii poświęca małej. Od jakiegoś czasu ma też naprawdę dobry kontakt z synami i chociaż to na mnie zwala problemy pomiędzy nimi, to też potrafi przyznać, że to dzięki mnie teraz jest między nimi dobrze. Bo fakt, nie bronię go, ale po rozwodzie i przeprowadzce do PL nie umiał sobie poukładać tych relacji.
  • edw-ina 18.12.14, 14:22
    Jeszcze odnośnie tego fragmentu: Czy fakt, że facet zarabia mniej świadczy, że jest mniej wart? Bo czasem tak odbieram Twoje wpisy i jest mi wtedy trochę...hmmm przykro? Lubię Cię i może dlatego Twoje opinie jakoś mnie dotykają.
    Robota, którą mój chłop wykonuje to ciężka praca. Tylko że nikt mu za nią nie płaci w brzęczącej monecie. Ale czy przez to ta praca jest mniej wartościowa? Dla mnie na pewno nie.

    Nie uważam, że niskie zarobi dyskwalifikują czy świadczą o niskiej wartości danego człowieka. Nie uważam, że to facet ma zarabiać - ma zarabiać ta osoba, która zarabiać może. Mój kuzyn został w domu z dziećmi w czasach, kiedy to naprawdę nie było popularne. Jego żona - kobieta na dobrym stanowisku - chodziła do pracy, a on został w domu z dwojgiem dzieci. Gotował, sprzątał, robił zakupy, bawił się z dziećmi, dbał o nie. Prawdę powiedziawszy to go podziwiam. Teraz ja sama jestem w domu i będę przynajmniej do czasu, kiedy córa pójdzie do przedszkola. Zresztą jeśli sytuacja finansowa na to pozwoli, to nawet wówczas pójdę do pracy na pół etatu, żeby dziecko nie siedziało w przedszkolu od 8 do 18. Nie mam pracy w domu za lekką, łatwą i przyjemną. Jest jednostajna i męcząca. Oczywiście cudownie jest widzieć swoje dziecko, zauważać każdą nową umiejętność itp., ale dla osoby przywykłej do stałego funkcjonowania wśród ludzi, jest to jednak duże wyrzeczenie.Tak samo patrzy na to mój mąż i twierdzi, że robiąc to, co robię, daję naszemu dziecku najlepszy możliwy prezent.
    I ja tak myślę o ludziach, którzy się na to decydują. Czyli również o twoim partnerze.
    Możesz mieć wrażenie, że tak oceniam mężczyzn, ponieważ w większości na forum wypowiadają się kobiety, które mają problem właśnie z mężczyznami. Wierz mi, że gdyby np. powyższa historia była historią faceta, który związał się z rozwódką płacącą wysokie alimenty i patrzącą w jego kierunku, by ją w tym wspomógł, napisałabym dokładnie to samo.
  • karolana 18.12.14, 14:49
    Dzięki za wyjaśnienia kiss

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • celina1984 21.12.14, 08:32
    Nie rozwiodłam smile młodsza córka kończy w lutym 4 lata. Jak go poznałam młodsza miała 10 miesiecy a on był po sprawie rozwodowej. Pierwsza rozprawa była jeszcze przed narodzinami małej. Wiec jak go poznałam był juz wolnym człowiekiem. A ślub wzięliśmy 8 mcy po Poznaniu.
  • celina1984 21.12.14, 08:35
    Jego bezwolna postawa wynika z faktu, ze nie stac go na wiele rzeczy i ma świadomość ze w jakims sensie wisi na mnie finansowo. Sadze, ze czuje sie zle w tej sytuacji, czesto mowi, ze wpakował mnie w takie okoliczności.
  • karolana 17.12.14, 22:06
    Szczerze? Tworzysz problem. Bo problemu w rzeczywistości nie ma. Jest w Twojej głowie i właśnie to przyznałaś. To TY będziesz się źle czuła jeśli nie wywalicie tej kasy której nie macie. A skoro TY masz problem to TY go musisz rozwiązać.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • karolana 17.12.14, 21:55
    Celinko tym bardziej dylematvz dupy. Bo skoro NIE MA kady to nie może jej wydać żeby kupić. Prawda? To o czym dyskusja? Nie mam to nie wydaję. No sorry ale problem sztuczny. Prezent to nie lek na ratowanie życia tylko fanaberia. Ona MOŻE być, ale na pewno NIE MUSI.
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • celina1984 17.12.14, 22:03
    No tak ale on nie ma. Ja bym pewnie te kase jakos wysupłała robiąc oszczędniej zakupy na święta czy rezygnując z czegos
  • karolana 17.12.14, 22:07
    "Ja bym pewnie te kase jakos wysupłała robiąc oszczędniej zakupy na święta czy rezygnując z czegos"

    Ale PO CO??????????
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • optymist75 17.12.14, 22:09
    karolana napisała:

    > "Ja bym pewnie te kase jakos wysupłała robiąc oszczędniej zakupy na święta czy
    > rezygnując z czegos"
    >
    > Ale PO CO??????????

    A ciekawe z czego wysupła jak dziewczynki podrosną i zażyczą sobie auto?



    --
    TU i TERAZ
  • anula36 17.12.14, 23:00
    jak mozesz wysuplac na drobne prezenty to ok,ale nie 250 zeta. Za tyle to mozna zrobic drobne swiateczne upominki dla calej rodziny.
  • sofija_biala 18.12.14, 10:16
    U nas kasa jest oddzielna o tyle, że mnie nie interesują wydatki chłopa na alimenty i prezenty dla jego dzieci.
    Chłop kupuje prezenty na jakie go stać.
    No ale on nie ma syndromu tatusia, który rekompensuje dzieciom rozwód podarkami.

    Prezenty dla naszego dziecka kupuję głównie ja, bo to uwielbiam, mam dar do wynajdywania fajnych zabawek i ochotę do mądrego rozpieszczania własnego dziecka. Chłop dorzuca się kasą i zachwytem nad mądrością moich wyborów wink

  • karolana 18.12.14, 10:21
    Chłop dorzuca się kasą i zachwytem nad mądrością moich wyborów wink

    Oj, to u nas odwrotnie big_grin
    Moje dziecko najchętniej bawi się sprzętami domowymi, względnie komputerem, koniecznie tatusia wink I ja nie do końca rozeznaję się w tym co można kupić, jakbyś miała pomysły to podrzuć big_grin
    Za to mam sporo pomysłów na temat prezentów dla starszych dzieciów, co jest wykorzystywane nagminnie przez rodzinę chłopa, która od listopada wydzwania do mnie z pytaniami "A co na Mikołaja??? A co pod choinkę???"
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • illegal.alien 17.12.14, 17:31
    Kupujemy takie, na jakie nas stac smile
    Pasierbica prawie zawsze dostaje cos wiekszego niz nasze wspolne dzieci, bo po pierwsze nasza wspolna corka ma urodziny w grudniu i zazwyczaj juz jest tak prezentami napasiona, ze na swieta pomyslow nie starcza, a po drugie dostaje od nas rozne rzeczy w ciagu roku. I ogolnie jakos nie ma drogich potrzeb (syn w tym roku obchodzi swieta po raz pierwszy i potrzeb nie ma w zasadzie zadnych, poza kreda, ktora namietnie zjada).
    Pasierbica co roku dostaje rowniez spory prezent od moich rodzicow (tez taki, na jaki ich stac wink), nawet jezeli nie spedza swiat z nami.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • liz-beauty 17.12.14, 21:18
    O, u nas podobnie - Maly jest grudniowy, wiec juz dostal az za duzo (bo jeszcze Mikolaj...) i wrecz prosilam rodzine o powstrzymanie sie od prezentow gwiazdkowych, moze cos dostac pozniej. Mlody tak samo, dostaje prezenty od mojej rodziny niezaleznie od tego, czy spedza z nami swieta, czy nie. W tym roku nie - jedzie z mama do jej rodziny, pozniej na narty. Do nart musielismy dolozycwink
  • edw-ina 17.12.14, 21:16
    Prezenty pasierbom robi ich ojciec, a nie ja. Od kilku lat, w związku z tym, że są już praktycznie dorośli, są to pieniądze, które przeznaczają sobie na jakieś konkretne, upatrzone rzeczy. Nie wiem dokładnie jakie są to kwoty, pewnie w granicach 100 euro.
  • optymist75 17.12.14, 23:11
    W tym roku chodzi o pieniadze ,w zeszlym o rozowego,paskudnego konia dla pasierbicy wink
    --
    TU i TERAZ
  • mikawi 18.12.14, 16:18
    Na Święta kupujemy Młodemu prezent zawsze, jest to prezent od nas a nie od taty; w praktyce często wygląda to tak, że to ja kupuję daną rzecz - nieważne czy na Święta, czy ot tak, bo mam jakiegoś czuja na to, co się może młodemu spodobać, bo akurat jestem w księgarni i znajduję książkę, która wiem, że go zaciekawi, itp. Albo jak kupuję kolejną zabawkę mojemu dziecku (a robię to niestety nałogowo), to dla równowagi staram się też kupić coś dla niemojego-starszego, bo wiem, że może mu być przykro, że młodszy brat ciągle coś dostaje. No i poza tym uwielbiam wydawać kasę na dzieci, stety-niestety i nie ma chyba takich pieniędzy, których bym na dzieci nie wydała, byleby miały radochę.
    Natomiast mój mąż i jego eks mają bardzo zdrowe podejście do prezentów i wydatków na nie i oboje potrafią przekonać młodego, że jakaś droga zachcianka jest bez sensu i że można te pieniądze wydać mądrzej - np na fajny (ale i kosztowny) obóz w ferie. Więc nie ma prześcigania się, od którego z rodziców dostanie bardziej wypasiony prezent, bo wszystko jest w ramach zdrowego rozsądku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.