Dodaj do ulubionych

zebractwo pospolite

10.11.04, 12:42
Przeczytałam wątek pewnej damy na samotnych ad alimentow. Wyliczenia te
zwalily mnie z nog. Zdalam sobie sprawe ze dziecko kosztuje ponad 1000 zl!!!
(paradoks z tegoz wyliczenia: pani podala, ze wyprawka 100 zl i osobno
tornister, przybory szkolne kolejne pare zlotych.. czy to nie to samo??)
Matko swieta... to ile kosztuje dorosly???? w bardzo bogatym kraju zyjem,
bardzo... pomijam cale rodziny na jednej wyplacie zyjace, ale jak zyja
kobiety ktore tych alimentow nie dostaja?? Bo sa takie, nawet znam takowez
przypadki. Co gorsza te liczbowo ujmujac dwa omawiane przypadki nie chca od
swoich bylych nic!!! jakies nienormalne czy co??? Jak mozna nie chciec
kasiorki od tego wstretnego, niedobrego, okrutnego bylego?? Ano mozna.. nie
mowie, zeby zwalniac z obowiazku platniczego faciow, ale odrobinka wlasnej
dumy by sie przydala. bo to co wyprawiaja kobiety jest zenujace i nazywam
to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM...
Edytor zaawansowany
  • madalenka25 10.11.04, 12:57
    alka23 napisała:

    > Przeczytałam wątek pewnej damy na samotnych ad alimentow. Wyliczenia te
    > zwalily mnie z nog. Zdalam sobie sprawe ze dziecko kosztuje ponad 1000 zl!!!
    > (paradoks z tegoz wyliczenia: pani podala, ze wyprawka 100 zl i osobno
    > tornister, przybory szkolne kolejne pare zlotych.. czy to nie to samo??)
    >

    nie to nie jest to samo u nas w szkole wyprawka to jest to co dziecko musi
    przynieśc do szkoły a do tego dochodza jeszcze zwykłe podstawowe wyposażenie
    ucznia typu piórnik, tornister, zeszyty i ksiazki
    ja za wyprawke szkolną dla drugoklasisty zapłaciłam jakies 250 zł w tym 150 to
    były ksiązki i tornistra nie musiałam kupowac bo Młoda nie zniszczyła w
    pierwszej klasie

    Co gorsza te liczbowo ujmujac dwa omawiane przypadki nie chca od
    > swoich bylych nic!!! jakies nienormalne czy co??? Jak mozna nie chciec
    > kasiorki od tego wstretnego, niedobrego, okrutnego bylego??

    wiesz a ja je rozumiem bo swojemu zostawiłam wszystko byle dał mi spokój

    nie zeby zwalniac z obowiazku platniczego faciow, ale odrobinka wlasnej
    > dumy by sie przydala. bo to co wyprawiaja kobiety jest zenujace i nazywam
    > to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM...

    tego nie rozumiem... co jest żebractwem pospolitym - to że nie chce się nic od
    faceta, czy że powinien utrzymywac dziecko??
  • alka23 10.11.04, 13:23
    aha.. kurde skomplikowane sa te szkolne rzeczy,a le tam pozycja ksiazki tez
    byla.. sad zebractwem nazywam regularmne rozmowy co tydzien lub czesciej: bo ja
    mam tak malo, powinienes sie poczuc dac wiecej.
  • ashan 10.11.04, 13:08
    alka23 napisała:

    Ano mozna.. nie
    > mowie, zeby zwalniac z obowiazku platniczego faciow, ale odrobinka wlasnej
    > dumy by sie przydala. bo to co wyprawiaja kobiety jest zenujace i nazywam
    > to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM...

    to znaczy, że egzekwowanie rzeczywistego udziału ojca w finansowaniu wychowania
    dziecka jest żebractwem? Hmmm, ciekawa konstatacja... Nigdy nie patrzyłam na to
    z tej strony, że w sumie trzeba się cieszyć, że COKOLWIEK daje.

    a.
    --
    Wstyd -
    W tej sukni
    Żaden ścieg nie jest mój...
  • ashan 10.11.04, 13:13
    doczytałam Twoją wypowiedź w innym wątku, że dajecie "jej" pieniądze. I że ona
    żebrze.
    A ja myślałam, że alimenty są dla/na dzieci, a nie dla/na te żebrzące eks.
    Święta naiwności.
    a.
    --
    Nigdy nie zapominaj:
    Chodzimy nad piekłem
    Oglądając kwiaty.
  • maja45 10.11.04, 13:28
    Ja uważam, że zakichanym obowiązkiem tatusia dziecka jest partycypować w
    kosztach jego utrzymania, tu nie ma zadnego zmiłuj się. Jeśli tatuś o tym
    obowiązku zapomina, to mama ma obowiązek o tym przypominać , czasem naet
    namolnie.Inną sprawą jest to , jak niektóre mamy kalkulują wydatki związane z
    dzieckiem.Często wychodzi, że będąc samotnymi i niby biednymi mamami wydają,
    lub mają zamiar wydawać , gdy dostaną alimenty, miesięcznie więcej niz ja-majac
    jedno dziecko i pełną rodzinę.To ciekawe, nieprawdaż.
    Pozdrawiam.
    Marta
  • new_live 10.11.04, 13:36
    Dlaczego samotne mamamusi sie rownac biedna mama..
    To Twoja teza.
    Jesli rodzie sa na wyskim poziome dochopdw - to i na takim bedzie zylo dziecka
    a standart zapewni mu mama i tatao. tato w formie alimentow.
    I to nie znaczy ze wtedy winno dostawac tyle co ty wydajesz na swoja rodzine -
    bo to nie secjolaizm, ale tyle ile powinni mu zapewnic rodzice. Jego.
  • alka23 10.11.04, 13:30
    ja tez tak myslałam..
  • alka23 10.11.04, 13:29
    nie zrozumialas mnie. Uwazam ze dziecku nalezy sie jak psu zupa ekwiwalent
    pieniezny ze strony ojca! I jesli jest on zasądzony to trza placic i juz! To
    tez swiadczy o czlowieku i jego podejsciu do spraw waznych (moj cale szczescie
    sie nie uchyla, za co go bardzo cenie). Degeneraci, ktorzy uciekaja za granice
    nie placac sa ponizej krytyki. Uwazam jednak ze 500zl to duzo, przy zalozeniu
    ze matka doklada tyle samo.. No przeciez 1000zl to troche jest... O dumie
    mowiac mialam na mysli taka sytuacje, ze dostaje regularnie do łapki co miesiąc
    spora kase,a jej wciaz jest malo!! Co gorsza, jak tylko cos jej nie spasuje,
    zaraz szantazuje ze wniesie do sadu o podwyzke..
  • new_live 10.11.04, 13:34
    Uwazam jednak ze 500zl to duzo, przy zalozeniu
    > ze matka doklada tyle samo..
    Matak nie ma dokladac tyle samo. Alimenty nie sa dzielone na pol. pol placi
    ojcie pol matakl. Sa proporcjonalne zarowno do dochodow jaki do czasu i
    obiazen - zwyklych zwiazanych z opika nad damy dzieckiem
  • alka23 10.11.04, 13:57
    Chclelismy wizasc małą, ale odpowiem krotko i zacytuje byłą: "nie oddam
    dziecka, bo musze miec z czego zyc"
  • new_live 10.11.04, 13:59
    No to czy tak bylo musialby powiedziec oNa Bo z twoich postow bije nienawisc.
    Zawsze jest konflikt z mim ma mieszkac dziecka. Ale jemoze mieszkac tylko z
    jednym rodzicem.
  • alka23 10.11.04, 15:19
    siedze w jej malym bagienku od roku.. nawet swietemu poszlyby nerwy..
  • ashan 10.11.04, 13:50
    wprowadzenie: i ja i mój mąż mamy pozamałżeńskie dzieci + jedno wspólne
    mój syn dostaje miesięcznie 500 zł alimentów (nie ja smile)) wbrew pozorom), my
    dokładamy do tego znacznie więcej smile
    mój mąż płaci na swojego syna znacznie więcej, niż mój dostaje alimentów.
    Pytanie: czy to znaczy, że skoro niektóre rodziny utrzymują się za 1000 zł
    miesięcznie, to i mój i jego syn powinni dostawać co najwyżej po trzy stówki
    miesięcznie?
    Nasze dzieci mają spore potrzeby smile jak większość rodziców, możemy je
    zaspokoić tylko w części smile ale tak "na główkę" to na pewno ponad tysiąc
    wychodzi smile bez zbytnich szaleństw

    a.


    --
    Tą drogą
    Nikt nie idzie
    Tego jesiennego wieczoru.
  • alka23 10.11.04, 13:59
    przestaje wierzyc w zapewnienia ekonomistow smile a tak na marginesie.. masz dosc
    skomplikowana ta sytuacje rodzinna.. smile
  • poxywka 10.11.04, 13:25
    uogolnianie nie ma sensu, chyba ze lubisz wsadzac kij w mrowisko...
    jedne chca zarobic na alimentach a inne chca miec za co zyc; to ze istnieja
    rodziny zyjace z jednej pensji nie oznacza, ze ta konkretna rodzina tak ma zyc,
    jesli ojca stac na zapewnienie dziecku zycia na poziomie normalnym;
    na poczatku tez wykrzyczalam ex ze jak tylko nie bede musiala to nie bede od
    niego brac ani grosza; zabolalo go to; mial racje; to tak jakby powiedziec -
    nie masz obowiazkow i nie masz tu tez zadnych praw;
    przyjmowanie alimentow nie przynosi ujmy na honorze; to po prostu podzial
    kosztow; a konia z rzedem temu, kto okresli jaki bedzie w 100% sprawiedliwy

    pozdrawiam
    poxywka
  • alka23 10.11.04, 13:34
    mam agresorka o fakt, ale wlasie sie dowiedzialam, ze wyrzucil ja z domu
    aktualny facet i zamarzyl sie jej powrot do mojego mezczyzny, na co on odprawil
    ja z kwitkiem. reakcja?? Do przewidzenia, od dwoch dni nie daje nam zyc.. Kazdy
    podzial bedzie malo sprawiedliwy, ale "naszej" corci naprawde nic nie brakuje..
    bo wiele "dodoatkow" tez ma od nas..
  • kkokos 10.11.04, 13:43
    alka, no właśnie
    dopiekła ci twoja eks, to napisz że dopiekła ci twoja eks
    jak rozumiem, to jest przyczyna tego całego wątku - jesteś na nią wściekła, bo
    od dwóch dni wam żyć nie daje. i to ją uważasz za pospolitą żebraczkę
    po co więc piszesz takie uogólniające posty? żeby - jak ktos już napisał -
    wpychać kij w mrowisko?
  • zyletta 10.11.04, 13:33
    > Zdalam sobie sprawe ze dziecko kosztuje ponad 1000 zl!!!

    A coz w tym dziwnego? Mnie tez kosztuje troche ponad 1000 zl. A jak Twoj maz
    placi 500zl a do tego opalca angielski, basen, komorke i prezenty to sam ponosi
    pewnie cos kolo 700-800 zl miesiecznie. Matka cos dolozy i robi sie tysiac jak
    nic.

    > bo to co wyprawiaja kobiety jest zenujace i nazywam
    > to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM...

    Poczekaj az zostaniesz samodzielna zobaczyny na ile wystarczy Ci dumy i do
    czego zmusi Cie zycie. A zenujace jest to, ze Ty nie luibisz jak Tobie do
    portfela ktos zaglada, ale sama najchetniej byc zagladala innym.
    Wydatki to sprawa indywidualna, wydac mozna tyle ile sie ma. Jest pewne
    minimum, ale maksa nikt jeszcze nie okreslil.
    --
    Pozdrawiam
    Żyletta
  • alka23 10.11.04, 13:38
    no ok, ale idac tym tropem mozemy stwierdzic,z e napradwe bogatym kraje
    jestesmy!! Sadze, ze samodzielna nie zostane. Oprocz ewentualnego meza mam tez
    jeszcze inna rodzine, na ktorych moge liczyc. A nawet jesli, zostalam wychowana
    w kulcie: sam sobie nawarzyles piwa, to je teraz wypij.. na razie udaje mi sie
    realizowac to.. utrzymuje siebie i studiujaca siostre smile
  • new_live 10.11.04, 13:42
    To o co ci chodzi????
    To nie twoja kasa , nie twoje provblemy itd...
    Przestan zbawaic ludzi i uswiadamiac.
    Ciesz sie zyciem i zdrowia nie trac.
  • alka23 10.11.04, 13:53
    o to ze byla chce wciaz wiecej... zreszta ja nic nie chce, chyba sie wygadac..
    po prostu
  • new_live 10.11.04, 13:58
    Ale co Tobie do tego? W czym, twoj problem? Przeciez Ty sam sie utrzymujesz !!!
    To tobie ani nie przybywa ani nie ubywa. Jaki jest w tym Twoj probelm .
    Spokojnie i odzielaj sprawy od swoich i nie..
  • alka23 10.11.04, 14:02
    no coz.. mieszka ze mna moj facet, odkladamy na wspolne mieszkanie, zarabiamy
    dokladnie tyle samo, tyle, ze ja odkladam wiecej. Zreszta to jest nieistotne.
    Zamierzmay wziasc slub, czy i wtedy mam oddzielac swoje i jego sprawy, tym
    samym np. nie wpuszczajac jego dziecka do mojego domu??? Nie ma juz czegos
    takiego jak moje i jego sprawy.. na tym podobno polega zwiazek..
  • nooleczka 10.11.04, 13:59
    alka23 napisała:

    > o to ze byla chce wciaz wiecej...

    a czemu tak Cię to rusza? nie Twój obowiązek, nie Twoje pieniądze, a małżeństwm
    zdaje się nie jesteście, wspólnoty majątkowej nie macie, a Ty masz z czego życ


    --
    Ania i
    Michas
  • burza4 10.11.04, 14:02
    Proponuję - przestańmy kręcić się w kółko w kwestii wysokości alimentów nie ma
    jednego wzorca i nie będzie. Zbulwersowało cię czyjeś wyliczenie - hmmm, nie
    wiem co kto rozumie pod pojęciem "wyprawki" - równie można to interpretować.
    Mogą to byc rzeczy potrzebne w szkole, kostium na gimnastykę, kostium na basen,
    czepek, obuwie itd, stąd osobno mogą być wyszczególnione zeszyty itp, osobno -
    ksiązki. Nic mnie tu nie dziwi - sama leciutko na taką "wyprawkę" wydałam ze
    dwie stówy, kolejną stówę na zeszyty i 450 zł na podręczniki. Jeśli ktoś wydaje
    to widocznie ma - to chyba jasne? nie ma co porównywać wysokości czyichś
    wydatków ze średnią krajową, sorry - skoro ktoś zarabia lepiej to ma NIE
    KUPOWAĆ, bo ktoś inny żyje z 400 zl zasiłku dla bezrobotnych???

    Dziecko jednej pani kosztuje ponad 1000 zł (nawiasem mówiąc - nie jest to
    szczególnie powalająca kwota), drugiej 400, a trzeciej - 5 tysięcy. I co z
    tego? Dzieci mają prawo do takiego poziomu życia jaki by wiodły, gdyby rodzice
    się nie rozstali. Więc nie szokuje mnie to, że znajomy swojej byłej daje 8 tys.
    zł - bez wyroku - płaci tyle, bo uważa, że nie ma powodu, żeby jego dzieci
    miały z czegokolwiek rezygnować. Skoro przedtem miały opiekunkę, prywatne
    szkoły, wyjazdy za granicę i np. kurtki po 2 tys, to niech nadal tak będzie,
    skoro jemu się nie pogorszyły zarobki.

    Jak żyją NIEKTÓRE kobiety alimentów nie dostające? jedne jedzą chleb z
    margaryną bo na tyle im wystarcza, inne - tak jak ja chociażby - zupełnie
    dobrze. Mam tez przyjaciółkę, która od zamożnego eksa też nie ściąga alimentów -
    i to od lat. To nie jest jedynie kwestia dumy, to jest przede wszystkim
    kwestia tego, że zwyczajnie szkoda nam czasu i energii, żeby się użerać o parę
    zł... na szczęście obie możemy sobie na ten luksus pozwolić - czas jest dla nas
    bardziej cenny, a dzieciom i tak niczego nie brakuje.

    A tobie chyba chodzi nie o żebractwo, ale o naciągactwo - które wystąpuje
    wtedy, kiedy matka żąda od eksa spełniania potrzeb, na które dotychczas jako
    rodzina nie byliby w stanie sobie pozwolić. A po rozwodzie domaga się ich
    spełniania, bo co ma sobie żałować. I to z pewnością nie jest w porządku - ale
    to zupełnie inne kwestie.
  • nooleczka 10.11.04, 14:09
    Burza - jak zwykle rozsądnie i do rzeczy smile)

    Alka: dopóki nie macie wspólnoty majątkowej, dopóty JEGO wydatki na JEGO
    dziecko nie powinny Cię obchodzić. czy on będzie ulegał finansowym żądaniom
    eksi, czy też nie, to jest to wyłącznie JEGO sprawa i nie wiem po co to
    biadolenie


    --
    Ania i
    Michas
  • poxywka 10.11.04, 14:24
    jakos tak dziwnie chyba zyc razem a portfele miec oddzielne i nie wtracac sie
    chociaz to moze takie czasy nowoczesne
    ale jak mnie moj obecny specjalnie pyta czy mozemy wziac jakas kwote z mojego
    konta to mnie wkurza ze stwarza podzial na 'moje i twoje'; w kazdym razie jesli
    ludzie prowadza juz wspolne zycie to chyba dobrze wspolne wydatki ustalac
    razem, bo inaczej moga narastac jakies ukrywane pretensje
  • nooleczka 10.11.04, 14:34
    poxywka napisała:

    > jakos tak dziwnie chyba zyc razem a portfele miec oddzielne i nie wtracac sie

    Czy ja wiem czy dziwne? Znam wiele par które tak zyją, wcześniej uzgodniwszy
    kto na co i po co wydaje

    > chociaz to moze takie czasy nowoczesne

    Nowoczesne? Moi rodzice tak żyją od kilkudziestu lat

    >
    > ludzie prowadza juz wspolne zycie to chyba dobrze wspolne wydatki ustalac
    > razem, bo inaczej moga narastac jakies ukrywane pretensje

    Są wydatki wspólne i są oddzielne; co do wspólnych trzeba razem podejmowac
    decyzje; natomiast co do oddzielnych - to oddzielne sprawy smile Tak jak
    podejrzewam że ona nie pyta o zdanie czy ma kupić stanik "noname"
    czy "Triumph", tak on nie musi jej pytać co ma dokupić swojemu dziecku


    --
    Ania i
    Michas
  • lilith76 10.11.04, 14:50
    poxywka, wyrosłam w domu, w którym mężczyzna po wypłacie oddawał swoje
    pieniądze kobiecie, sobie zostawiając drobne na papierosy i piwo - zrzucał tym
    z siebie mękę łączenia końca z końcem, bo się nie przelewało.
    nasiąkłam tym i trudno mi było zaakceptować formułę dwóch kont i dwóch
    portfeli, płacenia za wynajem mieszkania na przemian, co drugi miesiąc i
    dzielenia rachunków na pół. wolałabym wiedzieć ile mamy, ile trzeba wydać, ile
    można odłożyć. mój facet boi się, że przejmę kontrolę nad jego finansami, a to
    jest sprawa jego i tylko jego. trudno. M jest zwolennikiem teorii, że kiedy się
    ma to się dobrze żyje, kiedy się nie ma, to się dopiero można martwić. ja
    jestem chomikiem finansowym - odkładam swoje pieniądze, pomnażam. jeśli nie
    przydadza się nam, to mnie - gdyby przyszło się rozstać. każda sytuacja ma
    swoje wady i zalety.

    --
    Urodziłam się dwudziestego pierwszego wiosną / lecz nie wiedziałam, że razem z
    wariatem / rodzi się burza nad światem.
    Alda Merini
  • naturella 10.11.04, 14:36
    Hm... my jesteśmy małżeństwem, a nie mamy wspólnoty majątkowej, czy też nie
    powinno mnie obchodzić, ile przeznacza na dziecko?
    Pytanie jest czysto teoretyczne, bo po prostu nie rozumiem, co ma wspólnota
    majątkowa do wspólnego życia...
    --
    Uwaga! Mój nowy mail: naturella@mail.konto.pl
  • derena33 10.11.04, 14:45
    zapytalas to ci powiem, ze wg mnie to w zasadzie tobie nic do tego ile Twoj maz
    przeznacza na swoje dziecko, tak jak twojej ex nic do tego ile wydaje na
    ciebie..i jeszcze w dodatku brak wspolnoty majatkowej, to chyba jasne ze z
    twoich zasobow nic na sile nie zostanie uszczkniete dla dziecka twojego meza?
  • domali 13.11.04, 13:52
    derena33 napisała:

    > zapytalas to ci powiem, ze wg mnie to w zasadzie tobie nic do tego ile Twoj
    > maz przeznacza na swoje dziecko, tak jak twojej ex nic do tego ile wydaje na
    > ciebie..

    Uwazasz, ze te dwie sprawy mozna laczyc? Otoz nie wydaje mi sie. W malzenstwie,
    nawet jesli jest rozdzielnosc (a zazwyczaj jest po to, aby sie obronic przed
    zapedami niektorych), zazwyczaj wszystko jest wspolne - i czas, i kasa i wiele
    innych rzeczy. I uwazam, ze jak najbardziej mi "cos do tego" ile moj maz
    NASZYCH pieniedzy wydaje na dziecko. U nas jest tak, ze cala kasa jest wrzucana
    do jednego worka i przeznaczana na konieczne wydatki (mieszkanie, jedzenie,
    alimenty). A wszystko ponad to jest USTALANE. I dotyczy to zarowno zakupow dla
    nas, jak i dla dziecka mojego meza. Bo to jest NASZA kasa na NASZE wydatki.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • natasza39 13.11.04, 14:16
    Spróbuj jak kobieta odwrócic sytuacje...
    Ty masz dziecko z innego związku, a Twój facet robi Ci wymówki, że kupiłaś
    dziecku swojemu to czy tamto. I kazdy zakup, prezent, ciuch musisz z nim
    uzgadniać.
    Nie byłoby to chore?
    Ja rozumiem uzgadnianie wydatków większych typu (mieszkania dla dzieci, polisy,
    wakacje, drogie gadzety), ale wszystko???
    Jak sie wrzuca kase do wora wspólnego to nie oznacza ze kazda pierdołe wydana z
    tej kasy ma sie uzgadniac!
    No nie wiem mnie by chyba bylo czasu szkoda, jakbym miala uzgadniac wszystkie
    wydatki ze wspólnej kasy.
    A jesli jest taka sytuacja, to nie róbcie wspólnego wora, tylko podzielcie
    stałe wydatki na pół, to co na żarcie i inne wspólne rzeczy tez, a reszte niech
    kazdy trzyma dla siebie. Co z nia zrobi-jego sprawa i finał!!!!!
    Bedzie z zaoszczedzonych pieniedzy chcial ci kupic futro - wspaniale, nic do
    tego niech nikt nie ma.
    Bedzie chcial dziecku swojemu z tej kasy kupic cos extra. Tyz dobrze!!!
  • domali 13.11.04, 14:53
    No nie popadajmy w przesade. Nie pyta mnie, czy moze kupic dziecku czekolade,
    albo wziac na lody. Ale wiekszego kalibru wydatek jest uzgadniany. I tyle. I
    tak samo ja nie pytam, czy moge sobie kupic na uczelni kawe czy sok.
    I powiem szczerze - mi sytuacja, w ktorej mamy wspolne pieniadze, tak calkiem
    wspolne, nie przeszkadza. Mojemu mezowi tez nie.
    Dla mnie takie dzielenie na pol wszystkich wydatkow, a reszta - wolna wola,
    jest zaprzeczeniem instytucji malzenstwa. Ale moze to dlatego ze i ja, i maz
    mamy inne wzroce w domach?
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • derena33 13.11.04, 14:21
    Ale wytlumacz mi prosze, dlaczego osoba niespokrewniona z dzieckiem, czyli
    osoba ktorej nie zalezy az tak na dobru obcego malucha, bo oczywiste jest ze
    dobro jej wlasnego nawet potencjalnego jest wazniejsze, czyli druga zona ma
    ingerowac w rozliczenia ojca w stosunku do tegoz dziecka?
    Przeciez ojciec kochajac rowno ( a przynajmniej tak powinno byc) swoje dzieci
    z roznych mam, powinien sam sie poczuwac do alimentacji adekwatnej do potrzeb
    danego dziecka i po co w tym chce mieszac aktualna partnerka/zona ojca?
    Nie chce ci mieszac w koszyku twoich wydatkowsmile ale wedlug mnie alimenty winny
    byc odlozone wczesniej, zanim zaczniesz odkladac reszte do jednego worka na
    wydatki twojej rodziny.
    A zreszta mysle, ze ta cala powyzsza gadka to przelewanie pustego w prozne.

  • domali 13.11.04, 14:56
    derena33 napisała:

    > Ale wytlumacz mi prosze, dlaczego osoba niespokrewniona z dzieckiem, czyli
    > osoba ktorej nie zalezy az tak na dobru obcego malucha, bo oczywiste jest ze
    > dobro jej wlasnego nawet potencjalnego jest wazniejsze, czyli druga zona ma
    > ingerowac w rozliczenia ojca w stosunku do tegoz dziecka?

    Bo ten ojciec to moj maz i jego pieniadze sa moimi, a moje jego pieniedzmi. Tak
    sobie ustalilismy.

    > Przeciez ojciec kochajac rowno ( a przynajmniej tak powinno byc) swoje
    > dzieci z roznych mam, powinien sam sie poczuwac do alimentacji adekwatnej do
    > potrzeb danego dziecka i po co w tym chce mieszac aktualna partnerka/zona
    > ojca?


    Coz, fakt konsulotwania ze mna wydatkow nie musi oznaczac, ze dziecku z
    pierwszego malzenstwa mojego meza dzieje sie krzywda.

    > Nie chce ci mieszac w koszyku twoich wydatkowsmile ale wedlug mnie alimenty
    > winny byc odlozone wczesniej, zanim zaczniesz odkladac reszte do jednego
    > worka na wydatki twojej rodziny.


    No wiec nie mieszaj. Dla mnie alimenty to taki sam comiesieczny wydatek, jak
    jedzenie, zlobek czy mieszkanie. I tak sa w naszych rozliczeniach traktowane.

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • derena33 13.11.04, 15:04
    taaa ... jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o kase. I tu lezy pies
    pogrzebany, nie chodzi o dziecko ( bo co cudze dziecko druga partnerke
    obchodzi) tylko chodzi o pieniadze. Gratuluje postawy zyciowej.

    A jezeli chodzi o dzianie krzywdy, to wybacz ale chyba twoj maz placi
    najnizsze alimenty w okolicy na dziewieciolatka.
  • domali 13.11.04, 17:08
    derena33 napisała:

    > taaa ... jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o kase. I tu lezy pies
    > pogrzebany, nie chodzi o dziecko ( bo co cudze dziecko druga partnerke
    > obchodzi) tylko chodzi o pieniadze. Gratuluje postawy zyciowej.

    Gdzie Ty to wyczytałaś??? Owszem, pisalam tu o pieniadzach, bo taki byl temat
    watku. A to nie jest jedyny aspekt zycia. Ale nie o nich (tych innych sprawach)
    rozmawiamy w TYM watku.


    > A jezeli chodzi o dzianie krzywdy, to wybacz ale chyba twoj maz placi
    > najnizsze alimenty w okolicy na dziewieciolatka.

    Po pierwsze: alimenty sa ustalane na podstawie potrzeb dziecka ORAZ mozliwosci
    zarobkowych ojca. Niektorzy ojcowie placa alimenty wyzsze, niz cale zarobki
    mojego meza, co nie znaczy, ze te wysokie alimenty to standard.
    Po drugie: dlaczego uwazasz, ze takie alimenty sa krzywdzace dla dziecka? Kazde
    ma inne potrzeby, inne wymagania, nie zawsze od 1000zl w gore. I to, ze dla
    jednych 1750zl stanowi 20% zarobkow nie oznacza, ze zarobki kazdego ojca
    ksztaltuja sie na poziomie 6000zl.
    Po trzecie: mialam okazje przeczytac opinie eks mojego meza o tym, jaki procent
    powinny stanowic alimenty, aby bylo sprawiedliwie. Wspomniala bodajze o 18-20%.
    Moj maz placi proporcjonalnie do swoich zarobkow wiecej niz 20%, wiec chyba
    moge spac spokojnie?


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • new_live 15.11.04, 13:34
    Coz za konkretny i ladnie onrazujacy przyklad.. Nie wiem skad. Ale jesli od
    lubstej - to
    1. To alimenty na dwojke
    2. Stanowily sie cos powyzej 30%...
    Pozdrawaim
  • domali 15.11.04, 16:51
    new_live napisała:

    > Coz za konkretny i ladnie onrazujacy przyklad..

    Dziekuje.

    Nie wiem skad. Ale jesli od lubstej

    Tak mi sie gdzies ta kwota rzucila w oczy. Przepraszam za niedokladnosc.

    > 1. To alimenty na dwojke

    Ale ja nie mowilam tu o wielkosci alimentow tylko o tym, ile ludzie zarabiaja i
    ze te zarobki nei sa uniwersalne dla wszystkich.

    > 2. Stanowily sie cos powyzej 30%

    Zgadza sie. Co nie zmienia faktu, ze oznacza to, ze M lubstej zarabia ponad
    5 tys, a i to standardem nie jest.


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • domali 15.11.04, 17:00
    derena33 napisała:


    > A jezeli chodzi o dzianie krzywdy, to wybacz ale chyba twoj maz placi
    > najnizsze alimenty w okolicy na dziewieciolatka.

    Aha, jeszcze jedno. Nie wiem, jaka okolice masz na mysli, ale jesli 'nasza,
    forumowa', to jestes w duzym bledzie:

    - gosza26: dziecko 14 lat - 200zl;
    - serengetti: dziecko 13 lat - 400zl;
    - iziula: dziecko 7 lat - 200zl;
    - bb12: dwojka - 5 i 15 lat - 600zl, co daje 300zl na jedno;
    - madalenka: dziecko 8 lat - 300zl;
    - czekolada72: dziecko 12 lat - 400zl.



    --
    Wiktorek wakacyjny
  • nooleczka 10.11.04, 14:47
    naturella napisała:

    > Hm... my jesteśmy małżeństwem, a nie mamy wspólnoty majątkowej, czy też nie
    > powinno mnie obchodzić, ile przeznacza na dziecko?

    Ja mam moze zły wzrok ale nie zauważyłam Twoich wpisów Nat typu: "bardzo mi się
    źle dzieje... mój mąz znowu zamiast zasądzonych xxx zł wydał o 104,56 zł więcej
    na swojego syna!!! To po prostu zatrważające... co ta eksia z nim
    wyprawia...ciągle wyciąga rękę, a te 104,56 zł to już mnie dobiły..." wink

    uważam ze w przypadku macochy, to "obchodzić" powinno się równać "wiedzieć o
    tym i akceptować to". W takim znaczeniu powinno Cię to obchodzić.

    > Pytanie jest czysto teoretyczne, bo po prostu nie rozumiem, co ma wspólnota
    > majątkowa do wspólnego życia...

    Hmm... zaczyna mieć w kwestii wspólnych wydatków.



    --
    Ania i
    Michas
  • poxywka 10.11.04, 15:10
    to ja bylabym okrutna macocha
    zapewne wtracalabym sie do wydatkow na to dziecko (zarowno na plus jak i na
    minus - po prostu wedlug mojego poczucia sprawiedliwosci)
    wydaje mi sie ze w zwiazku nie ma problemow 'moich i Twoich' ; one sa wspolne;
    dziecko z poprzedniego malzenstwa staje sie wspolnym obowiazkiem, radoscia czy
    tez problemem;
    do tego daze w swoim zwiazku i tego zycze mojemu exowi
  • alka23 10.11.04, 14:11
    zgadzamn sie z toba we wszytskich punktach, tylko drazac sprawe wyprawki, ona
    zdarz sie raz na rok, do czego de facto moj facet sie w tym roku dozlozyl a w
    zeszlym calosc zakupil.. i to jest naciagactwo
  • new_live 10.11.04, 14:15
    To ze zakupil, czy to ze dolozyl ?
    Chyba zadno -w koncu kupil SWOJEMU dziecku
  • alka23 10.11.04, 14:56
    masz racje, niech padnie na pysk... w koncu trzeba bylo łapać plemniczki!!! smile
  • new_live 10.11.04, 14:59
    Nie trzeba bylo pomyslec nim sie zalozylo rodzine.
    Moze to dla Ciebie nazywa sie lapanie plemniczkow....
    Ale wiesz tak bez szacunku o swoim M....
  • naturella 10.11.04, 14:39
    Alka, nie przejmuj się, mogłabym Ci podobne historie opowiadać i pewnie jeszcze
    kilka macoszek też... Ale po co się denerwować? Wyloozuj.
    --
    Uwaga! Mój nowy mail: naturella@mail.konto.pl
  • alka23 10.11.04, 14:58
    chyba bede musiala.. ale dzis mi sie przelało.. rosczeniom nie ma końca, a M.
    za tydzien ma operacje.. bardzo mu potrzebne te stresy.. jak wspomnial o tym
    byłej to zapytała tylko czy wyśle alimenty na czas!!!
  • mikawi 10.11.04, 15:22
    alka23 napisała:

    > chyba bede musiala.. ale dzis mi sie przelało.. rosczeniom nie ma końca, a M.
    > za tydzien ma operacje.. bardzo mu potrzebne te stresy.. jak wspomnial o tym
    > byłej to zapytała tylko czy wyśle alimenty na czas!!!

    może to jakaś koleżanka naszej eksi? zdarzyło się nam kiedyś, że podczas naszej
    nieobecności włamano sie do naszego mieszkania, złodzieje wynieśli wszystko co
    mogli wynieść, łącznie z kurtką M. na zimę (było to w listopadzie a w tym dniu
    załozył niestety polar bo zrobiło się cieplej na dworze), innymi ciuchami typu
    spodnie, bluzki, swetry, sztućcami, garnkami, czajnikiem, TV, wieżą (te dwa
    ostatnie to moje "panieńskie" hehe). Szok. A eksia - po tym jak dowiedziała się
    o tym od mamy M. zadzwoniła do niego i słowami nieznoszącymi sprzeciwu
    stwierdziła że przykro jej ale kasa dla niej (żeby było jasne -
    powiedziała "dla niej" nie "dla dzieci") ma być w terminie plus oczywiście coś
    dodatkowo (jak co roku) bo święta. I glęboko miała że zostaliśmy w zasadzie tak
    jak stalismy.

    Co do "moje" "twoje" - jeśli M. oprócz alimentów opłaca coś dodatkowo i tego
    coś jest sporo i coraz więcej - tak mam prawo miec na ten temat swoje zdanie,
    jeśli przy tym są to kwoty rzutujące na udział M. w naszych wydatkach. Bo jeśli
    to oznacza że ja mam w związku z tym rezygnować z czegoś bo muszę opłacić np.
    całość kosztów mieszkania (a nie połowę) to dotyczy to mnie jak najbardziej.
    Niech wydaje na dzieci ile chce, jeśli zdoła zarobić tyle że ja nie odczuje
    zbytnio tych ekstra wydatkow. Jeśli to się zdarzy raz czy dwa - ok, nie ma
    problemu, tym bardziej jeśli wydatek jets koniecznością. Ale jeśli to byłaby
    kwestia stałego wydatku - było by miło gdyby zostało to ze mną uzgodnione.
  • nooleczka 10.11.04, 15:33
    mikawi napisała:

    > Niech wydaje na dzieci ile chce, jeśli zdoła zarobić tyle że ja nie odczuje
    > zbytnio tych ekstra wydatkow. Jeśli to się zdarzy raz czy dwa - ok, nie ma
    > problemu, tym bardziej jeśli wydatek jets koniecznością. Ale jeśli to byłaby
    > kwestia stałego wydatku - było by miło gdyby zostało to ze mną uzgodnione.

    Myślę ze to jest ten właściwy punkt widzenia.
    Tak jak napisałam gdzieś tam powyżej: "wiedzieć o tym i akceptowac to".
    Wbrew pozorom wink faceci mają głowę też na karku i zdjaą sobie sprawę kiedy i
    na jaki extras mogą sobie pozwolić, kiedy finanse na to pozwalają.



    --
    Ania i
    Michas
  • kitulek 10.11.04, 15:16
    popieram naturellosmile
    Z Waszych postow wynika, że ojciec powinien pokrywać wszystkie koszty związane
    z utrzymaniem dziecka +ekstra zakupy. Wszystko w porządku jeżeli ma dużo
    pieniędzy.
    Jak ma sobie ułozyć życie facet, który zarabia 3000netto, z tego płaci 1000zł
    alimentów. Kredytu na mieszkanie na pewno nie dostanie a co gdyby chciał mieć
    dziecko i nową rodzinę? Czy będzie w stanie przeznaczyc 1000zł na kolejne
    dziecko (zeby było sprawiedliwie)?wątpię
  • lubstej 10.11.04, 15:25
    oj kitulek
    facet ma byc odpowiedzialny i jako taki nie powinien powolywac nowych dzieci an
    swiat skoro z tego powodu moglby ucierpic standard zycia pierworodnego

    a tak nawiasem mowiac, to tyle siemowi o tym ze dziecko z pierwszego zwiazku
    jest tak poskodowane, m,in tym ze nie ma tatusia caly czas dla siebie, ze mniej
    nakladow finansowych moze mu ojciec poswiecic
    i na pewno tak jest
    ale zwrocmy tez uwage na to, ze drugie dziecko tez nie ma lekko - tez nie ma
    tatusia tylko do swojej dyspozycji bo tatus albo odwiedza pierwsze dziecko albo
    z nim wyjezdza itp. (mysle tu o normalnych facetach, nie o marginesie) i to od
    poczatku (pierwsze dziecko przynajmniej na poczatku, przed rozstaniem ale
    jednak mialo go tylko dla siebie)
    sprawa finansow podobnie - tez od jego urodzenia tatus musi dzielic srodki na
    wszystki dzieci a nie tylko na drugie

    a przeciez ani pierwsze dziecko ani drugie na swiat sie nie prosilo...
    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • new_live 10.11.04, 15:30
    Decyzja o drugi zapadla ze swaidomosciaistniejacego ukaldu.
    Decyzja o pierwszym bez tej swiadomosci.
  • kitulek 10.11.04, 15:35
    tzn ze ludzie w nowym związku mają nie mieć dzieci, bo wszystkie pieniądze mają
    isć na pierwsze?
  • new_live 10.11.04, 15:40
    Kikutki
    Odpowiedz byla do fragmentu zalow
    "tatusia tylko do swojej dyspozycji bo tatus albo odwiedza pierwsze dziecko
    albo
    z nim wyjezdza itp. (mysle tu o normalnych facetach, nie o marginesie) i to od
    poczatku (pierwsze dziecko przynajmniej na poczatku, przed rozstaniem ale
    jednak mialo go tylko dla siebie)
    sprawa finansow podobnie - tez od jego urodzenia tatus musi dzielic srodki na
    wszystki dzieci a nie tylko na drugie
    ".
    A ztego wynika nie ze drugie nic nie dostaje a ze musi sie dzielic .
    I wogole zalle ze pierwsze istnieje.
    Parafrazujac Twoja odpowiedz to co pierwsze ma wogole nic nie dostawac?
    I dalej Moze nalezalo by eks zony i dzieci z pierwszych malzenst odarzu usowac
    z tej ziemi? Oczywiscie To skarjnosc- taka jak ty prezentujesz,.
  • lubstej 10.11.04, 17:59

    > Odpowiedz byla do fragmentu zalow
    > "tatusia tylko do swojej dyspozycji bo tatus albo odwiedza pierwsze dziecko
    > albo
    > z nim wyjezdza itp. (mysle tu o normalnych facetach, nie o marginesie) i to
    od
    > poczatku (pierwsze dziecko przynajmniej na poczatku, przed rozstaniem ale
    > jednak mialo go tylko dla siebie)
    > sprawa finansow podobnie - tez od jego urodzenia tatus musi dzielic srodki na
    > wszystki dzieci a nie tylko na drugie
    > ".
    > A ztego wynika nie ze drugie nic nie dostaje a ze musi sie dzielic .
    > I wogole zalle ze pierwsze istnieje.
    > Parafrazujac Twoja odpowiedz to co pierwsze ma wogole nic nie dostawac?
    > I dalej Moze nalezalo by eks zony i dzieci z pierwszych malzenst odarzu
    usowac
    > z tej ziemi? Oczywiscie To skarjnosc- taka jak ty prezentujesz,.


    no, mag, przesadzilas to czysta, zywa manipulacja moja wypowiedzia!
    gdzie zobaczylas moje zale? gdzie sie zalilam, ze pierwsze dziecko w ogole
    istnieje, gdzie zalilam sie ze drugie nic nie dostaje?
    poprosilam tylko o spojrzenie na druga strone medalu i o spojrzenie oczami
    dziecka na taka sytuacje
    zalosne mag...

    a swoja droga, ciekawe czy taka wyrozumiala altruistak bylabys gdybys byla
    matka dziecka niepierwszego...
    szczerze watpie

    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • new_live 12.11.04, 08:42
    Nie jest to nadinterpretacja. Co do faktow. To zadko kiedy, zadko ktory ojciec
    wyezdza czy wogole spedza czas sam z pierwszym dzieckiem. Zazwyczaj jest tak ,
    ze przywozi go do dmu i nie ma wlasiciwe czasu dziecko ojciec - jest rodzina
    ojca - dziecko. No cierpoina tym pierwsze dziecko bo nie zawsze chce z rodzina
    ojca - chcialby z ojcem.
    Ale pojawianie si mlodszego rodzenstwa i w ten spsob spedzeni calego czasu -
    powoduje, ze pierwsze dziecko ojca ma jeszcze mniej - bpo mniejszemu wiecej
    uwagi trzeba poswiecic..
    Wiec drugi dziecka jest o tyle startne m, ze czesc czasu musi dzilic, ale zadko
    keidy go traci.... To niestey oczywiscie znowu kosztem pierwszego dziecka....

    Wizja ktora przedstawilas zaliczylabym raczej do fanatstyki lub 1%
    poteirdzajacego regole.
  • poxywka 12.11.04, 13:46
    no coz taki los
    albo trzeba by zakazac rozwodow, wtedy dzieci nie ucierpialyby w taki sposob
    (ale byc moze w gorszy?), albo sie dostosowac i nie zloscic na rzeczywistosc
    wiadomo,ze nigdy ojciec po rozwodzie nie poswieci dziecku tyle czasu ile moglby
    bedac w rodzinie (hehe a umnie akurat jest odwrotnie, co potwierdza regule
    rzecz jasna); dziecko rodzac sie nie dostaje gwarancji ze jest pierwsze i
    ostatnie a mame i tate ma tylko na wlasny uzytek; ja jestem jedynaczka i mysle,
    ze to zwyczajnie niezdrowe; a ze pierwsze dziecko ma tego ojca za malo to pewne
    (i lgnie do ojczyma - nie tak samo,do ojca, ale widac ze go potrzebuje) ; ale
    to nie wina drugiego dziecka, tylko rodzicow, ktorzy sie rozwiedli; i tyle
    pozdrowionka
    poxywka
  • new_live 12.11.04, 13:54
    poxywka
    Ale nieio tym byla mowa - chyba nie przeczyatals. Lubstej probowala wykazac ze
    drugie dziecko jest pokrzywdzone faktem ze ocjiec poswieca troche czasu
    pierwszemu !!!!

    oczywiscie nie wina drugiego dziecka!! Niegdzie tego nie napislam. Napislkam
    jedynie, ze w danym ukladzie jesli chodzi o czas na pewno nie jest pokrzywdzone
    drugie dziecko! O tym byla dyskusja......

  • new_live 12.11.04, 13:57
    I jeszcze odnosnie "tylko rodzicow, ktorzy sie rozwiedli". Wiesz to temat na
    nowa dyskuje, alebo i nie. Bo w roznych przydakach roznie to bywa. Czasem oboja
    rodziow, czasem jednego. A czesm nawet rodzicow i jeszcze kogos. Np.next.
  • poxywka 12.11.04, 14:09
    no to chyba nie bede podejmowala tematu na nowy watek, bo jak widac watki
    powyzej 100 postow, to dla mnie za duzo smile

    tylko wspomne smile, ze wg mnie kazdy jest troche winien; nawet jesli to druga
    strona dala bezposrednia przyczyne lub wrecz zazadala rozwodu (u mnie wina po
    obu stronach, choc ex chyba uwaza,ze prawa do krzywdzenia drugiej strony nie
    mial nikt, ale on mial powod - ja natomiast w zadnym wypadku); chodzilo mi o
    to, ze rozwod jest powodem braku ojca w nalezytym stopniu a kolejne dzieci to
    juz dalsze kosekwencje rozwodu; po prostu trzeba sie liczyc, ze beda problemy -
    z zalozenia
    ja to tylko tak czekam - jaki bedzie nastepny problem, i nastepny...
    pozdrowionka
    poxywka

    jeszcze troche i jak nic wyrzuca mnie z roboty za spedzanie 50% czasu na
    pogaduchach ...
  • new_live 12.11.04, 14:13
    Rozwod czesto jest konsewkencja zdrady , matactw.. itd..
    w zwiazku z tym czesto tez jednostronna decyzja.
    Ja nie tweirdze ze dziecko drugi krzywdzi pierwsze, ale wiazrzc sie z zonatym
    facetm trzeba sie liczyc , ze jsli pojawi sie dziecko to bedzie ono drugi i to
    pierwsze nie znikni- to tez konsewencja- wiec nie ma co sie zalic na czas ojca
    z pierwszym dzieckiem(zadko tylko i wylacznie z nim- a wiele dzieci by tak
    chcialo) , jak i na alimenty, faktistnienia eks - bo to sa tez KONSEKWENCJE!!!!
  • poxywka 12.11.04, 14:26
    no jasne obie strony musza sie liczyc; zarowno jesli chodzi o dzielenie czasu,
    pieniazkow jak i o pewna doze emocji

    pozdrawiam
    poxywka
  • new_live 12.11.04, 14:32
    Zgadzam sie nawet wiecej.
    Mtka decydujac sie na dziecko - w malzenstwei - pierwsza zona- bardzo czest nie
    jest swidom faktu iz dalej tak bedzie- bo jakby byla jasnowidzem nie wiazalby
    sie z facetem. Natomiast next- jest juz tego swiadom i to jest roznica....
    Bo ja rozwodzac sie nie moge cofnac istenienia dziecka, a nie moge roiwniez byc
    odpowiedzialan w zwiazku za dwoje smile))

    I tak naprawde nie wiem o czymze mna dyskutowalas . Bo wlaczylas sie do
    dyskusji w momencie gdy ja probowalam wykazac ze drugie dziecka jesli chodzi o
    czas na pewno nie jest pokrzywdzone . Pierwsze. Coz rozwodzac wiekszosc zna m,a
    nadziej ze jednak ojciec bedzie temu dziecku poswiecal pewnie zasob czasu.
    Dzieku !! A nie swojej nwej rodzinie i dziecku...
  • new_live 12.11.04, 14:20
    A ja wspomne, ze dla mnie wiiny jest ten kto powzial decyzje o zwaizaniu
    rodziny a potem - nawet przy klopotach wewnatrz rodziny zamasto nia walczyc i
    naprawiac ja wspolnym wysilkiem - poszukla sobie ekstra wyjscia...
    Bo zakladajc rodzine - bierzemy na siebie odpowiedzialnosci i to wlasnie nie za
    te szczesliwe chwiel i tylko za nie ale wlasnie glowien za trudnosci. I jesli
    kots w czasie trudnosci zachowoje sie jak dziecko, strus - zamkast jak
    dorosly odpowiedzialny osobnik- to ta osoba jest winna rozpadowi rodziny.
  • nooleczka 10.11.04, 15:43
    Tak jak w pełnej rodzinie rodzice powinni się zastanowić: czy stać nas na
    kolejne dziecko? Tak i w nowej: czy stać nas na dziecko po oplaceniu alimentów?
    jeśli nie stać - trzeba dorobić albo próbowac znaleźć lepiej płatną pracę, żyć
    oszczędnie itp.


    --
    Ania i
    Michas
  • nooleczka 10.11.04, 15:25
    kitulek napisała:

    > popieram naturellosmile
    > Z Waszych postow wynika, że ojciec powinien pokrywać wszystkie koszty

    czytam te same posty i wg mnie NIC takiego z nich nie wynika.

    > Jak ma sobie ułozyć życie facet, który zarabia 3000netto, z tego płaci 1000zł
    > alimentów. Kredytu na mieszkanie na pewno nie dostanie a co gdyby chciał mieć
    > dziecko i nową rodzinę? Czy będzie w stanie przeznaczyc 1000zł na kolejne
    > dziecko (zeby było sprawiedliwie)?wątpię

    Rety, jak ja chciałabym żeby mi zosatwało w kiesznie 2000 netto...
    Kitulek: kredyt na mieszkanie łatwiej wziąc na dwie osoby. A nowa żona to
    zwykle dodatkowy dochód, czasami nawet większy niż jego własny wink


    --
    Ania i
    Michas
  • mikawi 10.11.04, 15:32
    nooleczko, 2000 to kwota która nie "zostaje" facetowi w kieszeni tylko za tę
    kwotę musi utrzymac siebie i swoją rodzinę (bo drugiej żonie też może się
    zdarzyć utrata pracy np.) Zakladając że z braku mieszkania 1000 idzie na
    wynajem (w wawie trudno o 2 pokoje w tej cenie) to zostaje 1000 zł na przeżycie
    + opłaty dla 3 osób. Myślisz że facetowi zostaje cos w kieszeni? Wątpię
  • nooleczka 10.11.04, 15:39
    Mi chodziło o to, że te 2000 zosatje mu w kieszeni po opłaceniu alimentów.
    Wynajmowanie mieszkanie w wawie to rzeczywiscie droga sprawa. To juz lepiej
    wynajmować w ząbkach, markach lub kobyłce - ceny 2-krotnie nizsze, a dojazd
    dobry.
    Myślę też że zamiast wynajmowac lepiej byłoby wziąć dłuuuugoterminowy kredyt na
    własne M - to rata wychodzi taniej niż wynajme...

    Reety, czemu z alimentów zawsze sie zjeżdza na kredyty!!! Już nie będę...

    --
    Ania i
    Michas
  • mikawi 10.11.04, 15:47
    no nie zgodze się - ktos napisał że facetowi który zarabia 3000 netto i płaci
    1000 zł alimentów nie jest łatwo. Bo te 2000 nie zostaje mu w kieszeni tylko ma
    starczyć na jego utrzymanie. Jesli ktoś ma dodatkowo jeszcze rodzinę w której
    zona nie pracuje albo pracuje ale zarabia bardzo mało (nie wszystkie next
    zarabiaja kokosy) - to wzięcie kredytu może być niemozliwe, bo zdolnośc
    kredytowa może być niewystarczająca dla banku. Dojazd z ząbek... hmmm... a co z
    dzieckiem? przeciez tyle się czyta że samodzielne właśnie ze względu na dziecko
    szukają czegoś raczej bliżej niż dalej od centrum (weźmy wawę). Czy drugeigo
    dziecka to juz nie dotyczy? A poza tym - wtedy może będzie konieczność zmiany
    szkoły, a to taki stres przecież.
  • new_live 10.11.04, 15:51
    To to drugie dziecko juz do szkoly chodzi - a on dopiero o mieszkniu mysl??
    Tyle lat placil za wynajem?Taka start??
    Mikaiw- Matki tez maja drugie rodziny - dom na utrzymani , dzieci i mezow np.
    bezrobotnych.
  • mikawi 10.11.04, 16:14
    no wiesz, w końcu mieszkanie zostawił byłej, w końcu jego dziecko w nim
    mieszka, więc musi się dorabiac od zera; znam wiele małżeństw ze stażem i
    dzieckiem wynajmujących. Myślisz że własne mieszkanie ot tak tylko w ręce
    klasnąć to taka prosta sprawa? Co do straty w związku z płaceniem za wynajem -
    z bolem serca stwierdzam że "straciłam" w ten sposób kupe kasy, tylko wiesz -
    nie miałam wyjścia, bo rodzice nie dali mi mieszkania na 18-stkę a i zdolności
    kredytowej długo nie miałam a mieszkać gdzieć trzeba było. No i co tu dużo
    mówić - mieszkanie jest w zasadzie banku a nie moje. Powinnam zaczekać z
    dzieckiem aż je spłacę i będę miała "swoje" mieszkanie?
  • nooleczka 10.11.04, 16:25
    Też nie dostałam mieszkania na 18-tkę i też musze się go dorabiać w pocie
    czoła. Się mówi trudno. W dodatku zdolność kredytową mam dopiero od 2 miesięcy.
    Dlatego też nie decyduję sie ot tak na dziecko bo nie mam do tego warunków póki
    co.
    Mikawi, wazne co będziesz miała na akcie notarilanym smile A zapewne nie bank tam
    będzie figurował smile
    Widzę, że ty, nat, no i ja, mamy podobne priorytety - najpierw warunki, potem
    dzidziuś smile
    I nie złość sie tak, złość piękności szkodzi - a na tym polu masz dużo do
    stracenia smile

    pozdrawiam
    --
    Ania i
    Michas
  • mikawi 10.11.04, 16:26
    hehe, no to mnie rozbroiłaś smile
  • nooleczka 10.11.04, 15:58
    ja rozumiem że te dywagacje dotyczą czy w nowej rodzinie decydowac sie na
    dziecko czy nie? Więc kwestię szkoły odłóżmy na razie.
    Dojazd z ząbek jest bardzo dobry, wsiadaasz w pkp i w 15 min jestes w stolicy.
    A wynajem mieszkania jest dwukrotnie niższy niż w wawie. Co do samodzielnych to
    pamietam wątek "Kobyłka-city" gdzie samodzilna pisała że właśnie dlatego
    przeniosła się pod wawę, bo tam taniej.
    Poza tym - pisałam że leipeij wziąć kredyt pod własne m. Z kredytem w
    małżeństwie jest dużo łatwiej. Podając przykład: moja koleżanka zarabia 900 zł
    netto, jej mąż 2000 brutto - i co, dostali kredyt? Dostali. W PKO BP. Miałam
    już o tym nie pisać, cholerka.... Ale oszczędzać trzeba na czym się da.

    --
    Ania i
    Michas
  • mikawi 10.11.04, 16:19
    dywagacje dotyczą czy 2000 zł które "zostaje" facetowi to faktycznie taki
    majątek; zostaje w cudzyslowie bo z tego trzeba utrzymać rodzinę (i drugie
    dziecko ktore ISTNIEJE).

    > Podając przykład: moja koleżanka zarabia 900 zł
    > netto, jej mąż 2000 brutto - i co, dostali kredyt? Dostali

    że tak zapytam - bez żadnej pomocy rodziny (typu wkład własny 70%)? bo wątpie
    żeby dostali kredyt na 100% wartości warszawskiego mieszkania; ale też - kończę
    gdybanie, sama przerabialam liczenie zdolności kredytowej i nie było to wcale
    takie proste z bankiem w sytuacji gdy rodzinka nie mogła dorzucić tego i owego.
  • lilith76 10.11.04, 16:21
    nooleczko smile))
    tak się zdarzyło, że prawie 28 lat mieszkałam z ząbkach i żyją tam moje
    koleżanki - koszty wynajmu mieszkania niższe, ale logistyka związana z
    podrzuceniem dzieciaka do przedszkola/żłobka (żłobki w Wawie!!!) i wyrobieniem
    się z pracą jest tragiczna. chyba, że ma się szefa, który wypuszcza o 16.00,
    samochód albo forsę na opiekunkę, która odbierze dzieciaka i posiedzi do 18.30.
    wierz mi - widziałam to przećwiczone i przepłakane u kilku kobiet.

    --
    Urodziłam się dwudziestego pierwszego wiosną / lecz nie wiedziałam, że razem z
    wariatem / rodzi się burza nad światem.
    Alda Merini
  • kitulek 10.11.04, 15:41
    Mikawi, właśnie miałam to napisaćsmile)))
  • new_live 10.11.04, 15:42
    kikutku - ale matki tez utrzymuja swoja mieskani i td.. No i jeszcze moga miec
    melza i dziecko i maz moze nie pracowac...To jest to samo. Po olaceniu
    alimneto....
  • zyletta 10.11.04, 16:08
    > nooleczko, 2000 to kwota która nie "zostaje" facetowi w kieszeni tylko za tę
    > kwotę musi utrzymac siebie i swoją rodzinę

    Mikawi moje zarobki + alimenty to kwota nizsza niz 2000 zl i za te kwote musze
    utrzymac siebie i swoja rodzine (czyli dziecko), mam kredyt mieszkaniowy i
    ukladam sobie jakos zycie. Nie jest latwo, ale sie da. NIC mi nie zostaje w
    kieszeni, a jak dziecko jest chore musze pozyczac. Wiec jak to jest???? Jak
    samotna matke dziecko kosztuje 1000 zl to jest wielkie larum, ze duzo, a jak
    facetowi na utrzymanie nowej rodziny nie wystarcza 2000 zl to jest to w
    porzadku i normalne? To jak maja zyc (cytuje pewnie niedokladnie autorke watku)
    ci, ktorzy zarabiaja najnizsza krajowa?
    --
    Pozdrawiam
    Żyletta
  • mikawi 10.11.04, 16:22
    zyletto, miałam na mysli że facetowi nie ZOSTAJE 2000 (np. na piwo i papierosy)
    tylko z tej kwoty muszą sie utrzymać z żoną i dzieckiem, i po odjęciu kolejnego
    1000 na mieszkanie zostaje 1000 na trójkę. A można sie z tego utrzymać JAK
    TRZEBA o czym na codzień przekonuje się miliony Polaków. Tyle tylko że drugie
    dziecko nijak nie dostanie 1000 zł od taty - tak jak jego przyrodni
    brat/siostra. O to mi chodziło.
  • edzieckokarenina 10.11.04, 14:37
    "Ano mozna.. nie
    mowie, zeby zwalniac z obowiazku platniczego faciow, ale odrobinka wlasnej
    dumy by sie przydala. bo to co wyprawiaja kobiety jest zenujace i nazywam
    to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM... "
    ***
    alka! jak miło Cię czytaćwink
    myślę,że byłabyś idealną kandydatką na dziewczynę mego ex-a!
    pan ten ma zasądzone 300zł na dwuletnie dziecko-wysyła zawsze po terminie i w
    kwocie jak amu sie podoba(mniejsza oczywiscie od 300zł).Raz wysłał mi 120 zł.
    dziecka nie widział juz dawno, nie dzwoni też zeby spytać co z małym.
    Zobacz! to gość idealny dla Ciebiesmile
    dziecko nie platałoby Ci się pod nogami, nie wydawałby na telefony , alimentów
    też by nie wysyłał-albo taką kwotę na jaką Ty byś zezwoliła-np. 56zł.
    Zastanów się nad tym co piszę, moze on jest teraz nieszczęśliwy z jakąś
    kobietą,która dajmy na to zaczyna go namawiać na to,zeby zainteresował sie
    własnym dzieckiem...szkoda żeby facettracił niepotrzebnie nerwy!
    a i Ciebie mi szkoda-taka młoda, ładna i takie problemy na głowie.
    Ps.ja się namyslisz to napisz do mnie,podam Ci numer komóry do mojego ex-a

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • alka23 10.11.04, 14:54
    skad w was tyle jadu?? zreszta kazdy czyta jak mu sie podoba.. chcialabym zeby
    wszyscy ojcowie byli tacy jak moj M. czyli po prostu normalni. Nic mi sie nie
    placze pod nogami, widzialy galy co braly. Dziecku mowie tak, bylej nie!!! I to
    jest roznica.
  • new_live 10.11.04, 14:58
    Ale alimenty sa dla dziecka nie dla bylej, wyprawak do szkoly tez , to o co
    chodzi ? Zadne z tych wydatkow nie byl na byla tylko na dziecko.
  • alka23 10.11.04, 15:00
    szkoda słów.. moze rzeczywiscie lepiej by bylo pogadac z kims kto zna sytuacje,
    a nie tak ad hoc i pruc sie niepotrzebnie..
  • lubstej 10.11.04, 15:02
    np o to mag, ze jesli w alimenty zostala wliczona wyprawka do szkoly to znaczy
    ze ona tych pieniedzy na nia (wyprawke) nie wyda a on wyda podwojnie
    wiec ja tez uwazam, ze te pieniadze sa na eks (albo do dyspozycji eks)

    powiesz, ze przeciez ona moze wydac te pieniadze na inne rzeczy dla dziecka
    pewnie ze moze, ale nie musi
    a jesli pieniadze na te "inne rzeczy" maja pochodzic tylko od ojca to mam on
    prawo o tym wiedziec i wyrazic na to zgode

    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • new_live 10.11.04, 15:05
    Oczywiscie , zewsze moze nie dac - lub dowiedziecsie. Bo jak sie okazalo ani
    ojciec ani alak nie wiedzialy ze moga byc potrzebne 2 wyprawki - i moze matak
    tez nie wiedzial- amozenie bylo wliczone w aliment. Np. rozwodzili sie jak
    dziecko nie chodzilo do szkloy...
    Tych moze , moze byc jeszcze dlugo..
    A zawsze moze zapytac , ajk nie to zwrocic sie do sadu. Nikt mu tego nie
    zabrania. Ale nie alka..., nie ty i zadna inna macoszka. A wsz drogie panie
    bardziej to genbi i rusza niz samych zainteresowanych
  • lubstej 10.11.04, 15:16
    moze nie dac?
    to nie dostanie dziecka na sadownie wywalczona wizyte

    dowiedziec sie?
    uslyszy: plac, nie twoja sprawa

    zwrocic sie do sadu moze, ale po co, i tak sie dowie ze matka najlepiej wie co
    dziecku potrzebne, a on ma placic, a ze nie ma na nic paragonow, coz vide
    zdanie o kompetencji matki

    a pisac co mnie gnebi moge gdzie chce - kamila ponizej to dokladnie okreslila
    choc uwazam ze to forum nadaje sie jak zadne tongue_out

    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • new_live 10.11.04, 15:24
    Oczywsie. Pyatnie czemu Ciebie to bardziej gnebi niz jego?????
    No nic to zostanie odwiecznym pytaniem. Czemu to next maja z tym wiekszy
    problem.
  • lubstej 10.11.04, 15:30
    nie bardzo rozumiem
    skad wiesz, ze mnie to bardziej gnebi?
    ja pisze na tym forum dlatego znasz moje odczucia
    nie znasz odczuc moje chuopa wiec na podstawie czego to oceniasz?
    nie wiesz tez jak postepuje, co mowie, co robie w tzw realu, wiec?
    chyba dla zasady, no i potwierdzenia stereotypu - ta wredna next

    zaczela sie osobista dyskusja wiec zeby nie zasmiecac watku i jezeli oczywiscie
    chcesz odpowiedziec - zapraszam na priv
    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • new_live 10.11.04, 15:31
    Dziekuje- z priva nie skorzystam
  • kamila77 10.11.04, 14:59
    alka23 napisała:

    > ale odrobinka wlasnej dumy by sie przydala. bo to co wyprawiaja kobiety jest
    > zenujace i nazywam to... ZEBRACTWEM POSPOLITYM...

    Co do dumy, to faktycznie, brakuje jej tym, ktore zagladają do nieswojej
    kieszeni i nieswoich rachunków, obficie je komentując. Nazywam to WŚCIBSTWEM
    POSPOLITYM.
  • alka23 10.11.04, 15:02
    ale kochanie to sa moje rachunki!!! Tak ustalilismy moim facetem i tak je
    traktujemy!!! A poza tym z tego co mi sie wydaje nie pomyliłas forum???
  • derena33 10.11.04, 15:09
    alka23 napisała:

    > ale kochanie to sa moje rachunki!!! Tak ustalilismy moim facetem i tak je
    > traktujemy!!! A poza tym z tego co mi sie wydaje nie pomyliłas forum???


    ----------

    A ty moja droga jestes moderatorka tego forum?
  • alka23 10.11.04, 15:12
    potrafie czytac, i chcialabym mowic z adresatkami forum! Stad dygresja.
  • kamila77 10.11.04, 15:09
    Ale co ustaliliscie? Samo placenie czy placenie plus twoje jęki?
    Nie, nie pomylilam forum. Z tego, co sie orientuje, moge pisac nawet na forum
    dla homoseksualnych Murzynów, poruszajacych sie na wozku inwalidzkim a w
    wolnych chwilach zajmujacych sie dzierganiem serwetek na szydelku.
  • alka23 10.11.04, 15:15
    moje jeki moja sprawa, pisac nie musisz bynajmniej. Fantazji w poszukiwaniu
    interesujących forum gratuluje, dotyczy ona rowniez obliczen finansowych???
  • kamila77 10.11.04, 15:20
    alka23 napisała:

    > moje jeki moja sprawa

    Zapewne stąd jęki na forum?

    > pisac nie musisz bynajmniej

    Cóż poradzić, że chcę? Zresztą na mailowe zaproszenie zalozycielki forum?

    > Fantazji w poszukiwaniu interesujących forum gratuluje, dotyczy ona rowniez
    obliczen finansowych???

    "Forum" w mianowniku liczby mnogiej ma formę "fora", zatem winno
    być "interesujących forów". A, przepraszam, bo nie pojęłam, ta fantazja w
    obliczeniach finansowych to a propos czegos, czy po prostu nic wiecej ci nie
    przyszlo do glowy?
  • alka23 10.11.04, 15:26
    dobra kisiel i błoto odpadają bo na necie nie da się bić. Gratuluje oczytania,
    madrosci i pozżerania wszystkich rozumów świata tego. Skoros taka mądra
    poszukaj ukrytego kontekstu robaczku! Ja pasuję.. to do niczego nie prowadzi,
    niestety. Zapominam ze przeciez wiesz najlepiej.. Pozdrawiam macoszki!!
    Dziewczyny siły na codzien! jak widać.. jest potrzebna smile
  • poxywka 10.11.04, 15:20
    dziewczyny, a moze by tak rozejm ?
    jesli juz nie pokoj
    kawka, herbatka,kalkulator...
    z doswiadczenia wiem ze warto sprobowac wyciagnac reke i czasem czlowiek tam
    spotyka druga
    chyba kazdemu zalezy zeby zyc spokojnie
    no chyba ze lubicie klotnie

    ja bym tam pogadala ze swoja eksia
    ale boje sie troche na razie
    poxywka
  • natasza39 10.11.04, 15:35
    poxywka napisała:

    > dziewczyny, a moze by tak rozejm ?
    > jesli juz nie pokoj
    > kawka, herbatka,kalkulator...

    Brawo!!! Dobra pomysła, hehehe.Szczególnie w tym smutnym miesiącu i obliczu
    tego, co napisała nev_live w innym watku o śmierci swojej ex...
    Proch po nas pozostanie li tylko....
    Kłótnie o forsę są brrrrrrrrrrr i feeeeeeeee!!!!
    I jeszcze na dodatek kłócimy się o nie swoją forsę...
    Moze dlatego ja mam, bo sie nigdy o nia nie kłóce.
    Forsa jest fałszywa, kocha tylko tych, którzy jej nie kochaja
  • madalenka25 10.11.04, 15:34
    kobity - dłuuuugi weekend przed nami po co sie stresowac, są sprawy na które
    nie mamy wpływu
    ja dla swojej spokojność po prostu się nie wtrącam ani odzywam w kwesti
    finansów - bo to nie moja spraw, jego dziecko, jego zona, jego kasa - jego
    problem (troszke to upraszczam)

  • lilith76 10.11.04, 16:24
    magdalenka, robię to samo. nie wiem jednak, czy to nastawienie się nie zmieni
    jeśli sama zostanę matką i okaże się, że moje dziecko nie mieści się w
    budżecie smile

    --
    Urodziłam się dwudziestego pierwszego wiosną / lecz nie wiedziałam, że razem z
    wariatem / rodzi się burza nad światem.
    Alda Merini
  • madalenka25 10.11.04, 16:29
    My zanim zajdziemy w ciąże to rozważymy za i przeciw ale nic kosztem Młodego
    taki typ ze mnie - ja juz jestem matką od lat 8 i dobrze wiem ile kosztuje
    dziecko i nie potrafiłabym zabrać jednemu by dac drugiemu ale o ta sie nie
    martwie Domowy to facet myślący i lubiący jasne sytuacje może dlatego tak
    dobrze nam sie zyje

    A teraz dziewczyny - ja zmykam na duuuugaśny weekend i bedę odpoczywać i spać...
  • nooleczka 10.11.04, 16:35
    dobrze piszesz, madalenka

    ja też już zmykam wypoczywać, choć niestety w piątek muszę do pracy sad((

    miłego weekendu dziewczyny


    --
    Ania i
    Michas
  • bei 15.11.04, 01:09
    Emocje........emocjesmilesmilesmile......
  • hop_angel 10.11.04, 18:14
    Od kilku dni śledzę ten i podobne wątki i włos mi się na głowie jeży, hormony
    buzują (ciąża ten stan błogosławiony wink) i inne takie... Ale dziś nie
    wytrzymałam jak poczytałam niektóre wypowiedzi, zaraz zacytuję, może to będzie
    wyrwane z głębszego continuum jakie tu zatoczyło krąg a mianowicie słynnej
    kwestii alimentacji na dziedzi z poprzednich związków ale to już dla mnie gruba
    przesada:

    Cytat 1:

    autor: lubstej:

    "facet ma byc odpowiedzialny i jako taki nie powinien powolywac nowych dzieci
    an swiat skoro z tego powodu moglby ucierpic standard zycia pierworodnego"

    Rozumiem, że zasada działa w obie strony czyli dotyczy również eksi. Dzięki
    bogu w pełnych rodzinach kiedy rodzi się rodzeństwo standard "pierworodnego"
    też się czasem zaniża i jakoś nikt nie uważa tego za nienormalne, w końcu
    dzieci to dar boży. Idąc tym tokiem rozumowania należałoby wprowadzić takie
    ograniczenia jak w Chinach - jedno dziecko na parę. A mówi się, że przyrost
    naturalny w Polsce ujemny... A co jeśli ten standard nigdy się nie poprawi?
    czekać do starości, nie mieć w ogóle dzieci z kolejnym partnerem lub inna
    sytuacja, załóżmy, że standard się poprawił, ojciec funduje sobie kolejne
    dziecko ale potem standard znów się obniża to wtedy dziecko ma oddać, bo
    może "pierworodnemu" zabraknie? - paranoja jakaś ...

    Cytat 2:

    autor: nooleczka:

    Tak jak w pełnej rodzinie rodzice powinni się zastanowić: czy stać nas na
    kolejne dziecko? Tak i w nowej: czy stać nas na dziecko po oplaceniu alimentów?
    jeśli nie stać - trzeba dorobić albo próbowac znaleźć lepiej płatną pracę, żyć
    oszczędnie itp.

    Komentarz jak wyżej...

    Cytat 3:

    autor: nooleczka:

    Są wydatki wspólne i są oddzielne; co do wspólnych trzeba razem podejmowac
    decyzje; natomiast co do oddzielnych - to oddzielne sprawy smile Tak jak
    podejrzewam że ona nie pyta o zdanie czy ma kupić stanik "noname"
    czy "Triumph", tak on nie musi jej pytać co ma dokupić swojemu dziecku

    Owszem kiedy wydatki dotyczą drobnych spraw ale wszelkie grubsze wydatki na
    własne potrzeby, potrzeby dzieci tych z poprzednich i tych z aktualnych
    związków, na prezenty rodzinne itp. powinny być konsultowane. Sorry jeśli mój
    idzie na łyżwy z młodą nie rozliczam go np. z lodów ale inne extrasy tak i nie
    jest to wtrącanie się ale normalne funkcjonowanie w związku.

    Miałam napisać więcej ale emocje opadły i chyba szkoda bić pianę...
  • lubstej 10.11.04, 18:38
    ups, ale mi sie dostalo
    spiesze doniesc, ze moja wypowiedz, ktora zacytowalas miala charakter hm,
    ironiczno-sarkastyczny
    napisalam tak w duchu kilku dziewczyn ktore w watku lali odsadzily female od
    czci i wiary za to ze ta rozwaza obnizenie bardzo wysokich alimnetow na
    najpierwsze dziecko jesli w ten sposob uda sie jej zapewnic cos wiecej niz
    tetrowe pieluszki ich dziecku...

    a z Twoja wypowiedzia w zupelnosci sie zgadzam
    pozdrawiam na progu dluuugiego weekendu smile

    --
    wszystko co pisze, jest moja subiektywna opinia i ocena tongue_out
  • hop_angel 10.11.04, 19:13
    Lubstejku,

    Wybacz ciężarnej co nie załapała żarciku, buziaczki. Uff ulżyło mi bo jak
    pamiętałam jesteś macoszką i takie buty a to moje niedopatrzenie, przepraszam.
  • nooleczka 12.11.04, 11:23
    hop_angel napisała:

    > wytrzymałam jak poczytałam niektóre wypowiedzi, zaraz zacytuję, może to

    No wiedziałam, że w końcu mi się dostanie. Ja, macoszka i ŚMIEM pisać tak
    niepoprawnie politycznie tutaj teksty!!! Po prostu włos się na głowie jeży!!!

    >
    > Rozumiem, że zasada działa w obie strony czyli dotyczy również eksi.

    jest to dla mnie oczywiste.

    Dzięki
    > bogu w pełnych rodzinach kiedy rodzi się rodzeństwo standard "pierworodnego"
    > też się czasem zaniża i jakoś nikt nie uważa tego za nienormalne, w końcu

    Widzę jednak, że nie zrozumiałaś tego co napisałam. A napisałam: "Tak jak w
    pełnej rodzinie rodzice powinni się zastanowić: czy stać nas na kolejne
    dziecko?" Moim osobistym zdaniem, jeśli standart życia pierworodnego miałby się
    w drastyczny sposób zmniejszyć (np. trzeba by mu było zmienić szkołe z
    prywatnej na państwową), to na kolejne dziecko nie należy się decydować do
    czzasy poprawy sytuacji materialnej rodziców. Jak sobie wyobrażasz stosunki
    między rodzeństwem, kiedy starsze dzieci muszą zmieniać szkoły, kolegów,
    otoczenie, rezygnować z zajęć dodatkowych, bo niemowlę musi mieć wyprawkę
    chicco, 4 wózki na zmianę, wyłącznie markowe ciuszki, wyłącznie huggiesy,
    wyłącznie bebilon itd.?

    > dzieci to dar boży.

    Życzę Ci w takim razie siedmiorga smile

    Idąc tym tokiem rozumowania należałoby wprowadzić takie
    > ograniczenia jak w Chinach - jedno dziecko na parę.

    Postuluję żeby z tym poczekać, aż populacja Polaków wzrośnie do, hmm, miliarda.

    > A co jeśli ten standard nigdy się nie poprawi?

    Nie przesadzaj, dorobić zawsze można. Można wziać 2 etaty, można wziać prace
    zlecone, możan otworzyć prywatny interes, można... ech, jest tyle sposobów. No
    ale jak się jest wygodnym albo leniwym to standart sie od tego nie poprawi.

    > czekać do starości, nie mieć w ogóle dzieci z kolejnym partnerem lub inna

    Podam przykład: rodzina Lideczki jakoś najlepiej sytuowana nie jest, ale radzą
    sobie z... wkrótce trójką dzieci. Da się? Da. Można? Można, tylko trzeba
    chcieć, a nie zakładać z góry czarne scenariusze.

    > sytuacja, załóżmy, że standard się poprawił, ojciec funduje sobie kolejne
    > dziecko ale potem standard znów się obniża to wtedy dziecko ma oddać, bo

    Nie. Dorobić. Mamusia też by sie mogła przyłożyc.
    >
    > idzie na łyżwy z młodą nie rozliczam go np. z lodów ale inne extrasy tak i
    nie
    > jest to wtrącanie się ale normalne funkcjonowanie w związku.

    A w jaki sposób go rozliczasz z tych innych extrasów? Robisz mu awantury że za
    dużo wydał na córkę?

    >
    > Miałam napisać więcej ale emocje opadły i chyba szkoda bić pianę...

    Też tak uważam


    --
    Ania i
    Michas
  • leeya 10.11.04, 21:32
    Przeczytalam caly watek i juz wiem czemu nie wystapilam o alimenty od tatuska!!
    Nie mam po prostu ochoty uzerac sie z tak na prawde moja next. Bo moze i ten
    biedny zuczek placilby kase, ale jaka awanture by mial za to w domu. Bo jak on
    by smial MI dawac pieniadze!!!!

    A teraz konkretnie do kilku pan...
    Mikawi: spojrzalam w swoje PITy za ostatnie 6 lat. Srednia z nich mi wyszla
    2870 netto miesiecznie. W tym czasie kupilam sobie SAMA calkowicie mieszkanie w
    Gdansku (coz, to nie warszawa), urzadzilam je nie szczedzac luksusow, odlozylam
    troche kasy i teraz planuje zamiane mieszkania na wieksze. W tym czasie
    utrzymywalam rowniez rodzine (ja+moja siostra). I dalo sie, widzisz, dalo sie!!
    Moze ja geniusz ekonomiczny jestem, nie wiem. Ale wiem, ze w miedzyczasie stac
    mnie bylo na plaszcz za 2000PLN i buty za 1600PLN czy zegarek za 1200PLN raz na
    jakis czas. Wiec nie pitol mi tu, ze jak facetowi zastaje po oplacenu alimentow
    2000 to nie utrzyma za to rodziny!! A gdzie ta jego obecna, ktora tez powinna
    miec swoj wklad we wspolna kase?????

    Alka 23: Wqrzylas mnie, szczerze, jeszcze nie przeczytalam watku, a juz sam
    tytul mnie wqrzyl. Nienawidze agresji. Tym bardziej takiej, ktora powinno sie
    skierowac na konkretna osobe, a kieruje sie ja na oslep. Nastepnym razem wyzyj
    sie na swojej eksi, o ile jest rzeczywiscie tak jak piszesz, a nie na forum
    opluwajac przy okazji inne osoby. I jeszcze jedno. Moja dwumiesieczna corka
    kosztuje mnie 600PLN jak juz kilkakrotnie wczesniej mowilam.

    Poxywka i inne uwazajace, ze zwiazek = wspolna kasa:
    Dzieki temu, ze przy pierwszych numerach bylego rozwiodlam nasze budzety teraz
    stoje mocno finansowo na nogach. I zeby nie bylo watpliwosci, ze ja sie
    dorabialam i scibolilam, a on biedaczek za wszystko placil. To ja utrzymywalam
    dom (oplaty) i pilnowalam, zebysmy z glodu nie umarli (maja kasa na jedzenie).
    On za to wydawal po 1200PLN miesiecznie na telefony do swoich panienek i na to
    nie bylo mu szkoda.

    I tak na zakonczenie:
    Niedobrze mi sie robi od tych postow na temat "moja zla eks wyciaga tylko
    kase". Proponuje, aby zniesmaczone tym faktem osoby poszly i wylaly swoje
    frustracje na konkretne eks.

    Zla jak przeciag
    Leeya
  • mamaadama4 11.11.04, 00:01
    leeya tak się składa, że ja moge z pełna odpowiedzialnościa powiedzieć, że
    nasza ex wyciaga tylko kasę. Wyobraź sobie, że są takie. Ale ona jest wyjątkowo
    zmutowana jednostką. I absolutnie nie mam zamiaru posypywac głowy popiołem, że
    jej były mąz jest teraz moim mężem i cicho siedzieć, bo nalezy jej sie
    ekwiwalent za w sumie nie wiadomo co. Sa takie indywidua.
    --
    danka
    KOLIBER
  • leeya 11.11.04, 00:13
    mamaadama4 napisała:

    > I absolutnie nie mam zamiaru posypywac głowy popiołem, że
    > jej były mąz jest teraz moim mężem i cicho siedzieć, bo nalezy jej sie
    > ekwiwalent za w sumie nie wiadomo co. Sa takie indywidua.
    --------------------------
    Mamoadama,
    Wiem, ze sa takie indywidua. Wiem. Tak samo jak sa nexie, ktore uwazaja, ze
    250PLN na dziecko to i tak o wiele za duzo. Mowie tu o MOJEJ neksi, bez
    wycieczek do zadnej z forumowiczek.

    Ale jak napisalam na samym koncu, zamiast zakladac watek o "zebractwie" i
    obrazac w ten sposob wiele osob, moze lepiej wyzyc sie na konkretnym takim
    osobniku w osobie eksi??

    Bardzo szanuje sobie Twoje zdanie Mamoadama, bo w zadnym watku z przepychankami
    alimentowymi nie widzialam Twoich postow, a skoro masz taka sytuacje, to tez
    powinnas ziac nienawiscia. Jednak nie robisz tego...

    Pozdr,
    Leeya
  • mamaadama4 11.11.04, 00:19
    Hehe, zieję, co prawda nie nienawiścia ale zieję. Tylko o tym nie piszę. -smile))
    --
    danka
    KOLIBER
  • mikawi 12.11.04, 12:34
    nie pitolę że za 2000 NIE DA sie utrzymac rodziny, tylko że de facto po odjęciu kosztów mieszkania (w wawie minimum 1000 zł jak się nie ma własnego a i kredyt wychodzi na co najmniej tyle samo) zostaje 1000 zł na utrzymanie rodziny, więc nie sądzę że rzeczonemu facetowi cos zostaje w kieszeni. Wyraźnie nie zrozumiałas mojej wypowiedzi. A co do wkładu next we wspólna kasę - tez pisałam że może nie pracować (obowiązek względem malutkiego dziecka wypełniac opieką, a gdyby nawet - jej pensja może starczać tylko na opiekunkę - w wawie to 1000 zł niestety a z tego co widze po znajomych płaca i 1200)
  • chalsia 12.11.04, 12:37
    > nie pracować (obowiązek względem malutkiego dziecka wypełniac opieką, a gdyby
    > nawet - jej pensja może starczać tylko na opiekunkę - w wawie to 1000 zł
    nieste
    > ty a z tego co widze po znajomych płaca i 1200)

    no i dlatego właśnie alimenty w takiej sytuacji, gdy eks pracuje, dziecko małe
    i np. nie może iśc do przedszkola powinny też pokrywać połowę kosztów opiekunki
    czyli jak w Twoim przykładzie - 600 zł.

    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • leeya 12.11.04, 14:05
    mikawi napisała:

    > nie pitolę że za 2000 NIE DA sie utrzymac rodziny, tylko że de facto po
    odjęciu
    > kosztów mieszkania (w wawie minimum 1000 zł jak się nie ma własnego a i
    kredyt
    > wychodzi na co najmniej tyle samo)
    ----------------------
    Na szczescie nie mieszkam w Wawie, a na prowincji zwanej Gdanskiem....

    > zostaje 1000 zł na utrzymanie rodziny, więc
    > nie sądzę że rzeczonemu facetowi cos zostaje w kieszeni.
    --------------------------
    No to przynajmniej sprawiedliwie, skoro jego ex tez dostaje od niego 1000PLN na
    utzrymanie sie z dzieckiem w ciagu miesiaca, bo jej wyplata tez idzie na
    oplacenie mieszkania, opiekunki....

    > Wyraźnie nie zrozumia
    > łas mojej wypowiedzi.
    --------------------------
    To raczej Ty nie zrozumialas mojej wypowiedzi. Pokazalam tylko, ze przy
    zarobkach o niecaly 1000PLN wiekszych ja utrzumywalam rodzine zlozona ze mnie,
    mojej siostry i mojego bylego, a jednoczesnie w tym czasie kupilam mieszkanie,
    wyposazylam je (nadal tylko z moich pieniedzy!!) i jeszcze bylo mnie stac na
    ekskluzywne wydatki tylko dla mnie....


    > A co do wkładu next we wspólna kasę - tez pisałam że może
    > nie pracować (obowiązek względem malutkiego dziecka wypełniac opieką, a
    gdyby
    > nawet - jej pensja może starczać tylko na opiekunkę - w wawie to 1000 zł
    nieste
    > ty a z tego co widze po znajomych płaca i 1200)
    ----------------------------
    No to mamy konsensus.... A moze ex, naprzyklad taka jak ja, mama malutkiego
    dziecka, wypelnia swoj obowiazek alimentacyjny wobec niego calodobowa opieka, a
    wtedy moze wnioskowac o alimenty na CALOSC utrzymania dziecka.

    Wierz mi, ze gdybym sie postarala, to moglabym mojego bylego uwalic finansowo
    rowno i namietnie... Ostatnio wyliczylam sobie, ze Julcia kosztowala mnie juz
    okolo 10.000PLN (juz oplacilam koszty dodatkowe operacji, zeby uzyskac
    wczesniejszy termin - 3500PLN), a wklad bylego nie przekracza 500PLN. I na
    wszystko mam rachunkismile

    Ale jak juz wielokrotnie pisalam: Moje dziecko, moj problem, moje finanse, ale
    tez moje najwieksze szczescie pod sloncem!! Dlatego wydaje mi sie, ze MAM PRAWO
    powiedziec kazdej next placzacej rzewnymi lzami, ze nie stac jej na dziecko,
    aby wziela sie do roboty i sama na nie zarobila. Bo czesto gesto nas, samotne,
    nie wspiera finansowo facet i musimy sobie dawac rade. Czego ja jestem zywym i
    chodzacym przyklademsmile

    Pozdrawiam,
    Leeya
  • mikawi 12.11.04, 14:27
    leeya napisała:
    > No to przynajmniej sprawiedliwie, skoro jego ex tez dostaje od niego 1000PLN na utzrymanie sie z dzieckiem w ciagu miesiaca

    1000zł idzie "teoretycznie" na dziecko, drugiemu nie jest w stanie dać 1000 zł w tej sytuacji

    > Pokazalam tylko, ze przy zarobkach o niecaly 1000PLN wiekszych ja utrzumywalam rodzine zlozona ze mnie, mojej siostry i mojego bylego, a jednoczesnie w tym czasie kupilam mieszkanie, wyposazylam je (nadal tylko z moich pieniedzy!!) i jeszcze bylo mnie stac na ekskluzywne wydatki tylko dla mnie....

    gratuluję


    > No to mamy konsensus.... A moze ex, naprzyklad taka jak ja, mama malutkiego
    dziecka, wypelnia swoj obowiazek alimentacyjny wobec niego calodobowa opieka, a wtedy moze wnioskowac o alimenty na CALOSC utrzymania dziecka.

    gdybys nie pracowała to mogłabyś wnioskować o alimenty na całośc utrzymania dziecka to jeszcze i na siebie

    > Wierz mi, ze gdybym sie postarala, to moglabym mojego bylego uwalic finansowo
    > rowno i namietnie

    oj w to nie wątpię

    > Dlatego wydaje mi sie, ze MAM PRAWO
    > powiedziec kazdej next placzacej rzewnymi lzami, ze nie stac jej na dziecko,
    > aby wziela sie do roboty i sama na nie zarobila. Bo czesto gesto nas,samotne,
    > nie wspiera finansowo facet i musimy sobie dawac rade. Czego ja jestem zywym
    > i chodzacym przyklademsmile

    hmmm.... przecież całkiem niedawno, w wątku lali czytałam że wszystkim po równo to nie tędy droga. To ze tobie odpowiada samej utrzymywać dziecko nie znaczy że każda inna kobieta ma zwalniać faceta z obowiązku współutrzymywania dziecka - zarówno eks czy next. To że ciebie w utrzymywaniu dziecka nie wspiera finansowo facet nie znaczy że np. ja też mam tego nie oczekiwac od swojego faceta. Łoży na swoje dzieci z eks, będzie łozył i na nasze. Eks nie pracuje ale bynajmniej nie ma to nic wspólnego z tym, że sprawuje bezposrednia opiekę nad niemowletami (buhahaha). Może to jej należałoby poradzić "żeby sobie zarobiła na dzieci"? to by się kobita uśmiała
  • leeya 12.11.04, 17:50
    mikawi napisała:

    > 1000zł idzie "teoretycznie" na dziecko, drugiemu nie jest w stanie dać 1000

    > w tej sytuacji
    --------------------------
    Mikawi, czasem mnie rozbraja Twoje uparte udowadnianiesmile
    I tym razem musze, po prostu musze troszke wyprostowac. Otoz daje drugiemu
    dziecku takze to 1000PLN, bo m.in. placi za mieszkanko w ktorym to dziecko
    mieszka. Niech drugi tysiaczek dorzuci mamusia drugiego dzieckasmile


    > gratuluję
    ---------------
    Wierz mi, ja tez jestem z siebie dumna, ze mam to co mam TYLKO I WYLACZNIE
    dzieki ciezkiej osobistej pracy....


    > gdybys nie pracowała to mogłabyś wnioskować o alimenty na całośc utrzymania
    dzi
    > ecka to jeszcze i na siebie
    -----------------
    Oj, to by sie neksia wtedy ucieszylasmile))) Jeszcze porzucilaby biednego zuczka i
    to ja bym wtedy byla winna, ze sobie biedaczek zycia nie ulozyl z kobieta
    swoich marzensmile)))))))


    > hmmm.... przecież całkiem niedawno, w wątku lali czytałam że wszystkim po
    równo
    > to nie tędy droga. To ze tobie odpowiada samej utrzymywać dziecko nie
    znaczy
    > że każda inna kobieta ma zwalniać faceta z obowiązku współutrzymywania
    dziecka
    > - zarówno eks czy next. To że ciebie w utrzymywaniu dziecka nie wspiera
    finanso
    > wo facet nie znaczy że np. ja też mam tego nie oczekiwac od swojego faceta.
    Łoż
    > y na swoje dzieci z eks, będzie łozył i na nasze. Eks nie pracuje ale
    bynajmnie
    > j nie ma to nic wspólnego z tym, że sprawuje bezposrednia opiekę nad
    niemowleta
    > mi (buhahaha). Może to jej należałoby poradzić "żeby sobie zarobiła na
    dzieci"?
    > to by się kobita uśmiała
    -----------------------------
    Widzisz Mikawi, wlasnie o to chodzi, ze sa rozne kobiety o roznym poczuciu
    moralnosci, dumy, ogolnie mowiac, rozne to sumienia w nas siedza. Mnie na
    przyklad mierzi proszenie tego czlowieka o cokolwiek. Nawet o to, co nie mi, a
    JEGO corce sie nalezy. Bo nalezy sie jej milosc, troska, opieka ze strony ojca.
    Takze opieka finansowa. Nie wywiazuje sie z zadnej z tych powinnosci. Ja go
    uczyc uczucia do wlasnego dziecka nie mam zamiaru. Ani nie mam
    zamiaru "wyduszac" z niego pieniedzy na Kuleczke. Skoro sam nie czuje sie do
    tego zobowiazany.... Szkoda mi slow i nerwow po prostu. Za to nie szkoda mu
    wywalac miesiecznie po 700PLN na rachunki telefoniczne. Ale ak mowilam, rozne
    sumienia w nas siedzasmile

    Pozdrowienia,
    Leeya
  • poxywka 12.11.04, 14:47
    >Poxywka i inne uwazajace, ze zwiazek = wspolna kasa:
    > Dzieki temu, ze przy pierwszych numerach bylego rozwiodlam nasze budzety
    teraz stoje mocno finansowo na nogach.

    odpowiadam tylko na swoje bo juz kurcze nie mam czasu (i dobrze bo wpadam w
    wojowniczy nastroj)
    ja mialam w malzenstwie rozdzielnosc, zebysmy nie odpowiadali calym majatkiem
    za dlugi exa (tzn wtedy meza); hehe, co z tego, kiedy on pozniej wszystko
    kupowal na siebie smile tyle mi z tej rodzielnosci, ze gdyby nie jego dobra wola
    (do pewnego stopnia..) przy rozstaniu bylabym gola i wesola; a to dlatego, ze
    jak kogos kocham, jak sie z nim zwiazalam to nie potrafie zalozyc ze mnie
    oszuka; no po prostu nie potrafie; nie potrafie byc podejrzliwa; bo jak tworzyc
    normalna wiez, gdy sie nie ufa ?
    teraz, dla ludzi jest to normalne - jakby co kazdy bierze swoje; ja nie
    potrafie zyc 'jakby co to..."; w kazdym razie nie do tego stopnia, ze kazde
    zarabia na siebie i ma swoj portfel;
    moze powinnam zmienic nick na 'pierwsza naiwna' ?
    poki co
    pozdrawiam
    poxywka
  • leeya 12.11.04, 17:56
    poxywka napisała:

    > odpowiadam tylko na swoje bo juz kurcze nie mam czasu (i dobrze bo wpadam w
    > wojowniczy nastroj)
    --------------------------
    heh... no to podpadlamsmile

    > a to dlatego, ze
    > jak kogos kocham, jak sie z nim zwiazalam to nie potrafie zalozyc ze mnie
    > oszuka; no po prostu nie potrafie; nie potrafie byc podejrzliwa; bo jak
    tworzyc
    >
    > normalna wiez, gdy sie nie ufa ?
    --------------------------
    No coz... Nie jestes sama w takim przekonaniusmile Ale jak zaczal "odpoczywac od
    nas" i zostawil mnie wlasciwie bez srodkow do zycia, to jakos sobie zdalam
    sprawe, ze nie do konca mozna sie na nim oprzec w kwestii finansow.... Dlatego
    tez twardo bronilam swoich ciezko zarobionych pieniedzy... I teraz sie z tego
    baaaaaaardzo ciesze.

    Pozdrawiam
    Leeya
  • alka23 15.11.04, 11:19
    Super!! podziwiam szczerze takiw osoby!!! moja kuzynka wlasnie postawila dom!!!
    chyle czola. Jesli idzie o moje agresorki.. mamy zasade: ja dziuba przy niej
    nie otwieram bo dla niej to jest jak plachta na byka i zaraz szantaze sie
    zaczynaja. Nie chce sie wyzywac.. po prostu nie mam z kim o tym mowic.. sad
    kolezanki nie rozumieja, a mamie nie chce przysparzac jeszcze wiecej trosk.. sad
  • poxywka 15.11.04, 11:45
    to prawda, ze gdzies sie trzeba wygadac tylko mozna jakos mniej zaczepnie - te
    125 postow oznacza, ze troche dolozylas do pieca smile
    ja tez nie mam gdzie ponarzekac na exa (choc akurat do tego to nie jest
    odpowiednie forum chyba smile ); do ludzi, ktorzy go znaja staram sie nie mowic
    zlego slowa - raczej wrecz przeciwnie; ex jest na tyle agresywny, ze z nim
    staram sie negocjowac, bo przekrzyczec go nie przekrzycze; i szczerze powiem
    boje sie walki bo sam o sobie mowi, ze jest strasznie msciwy... jak tak
    pomyslec to cale malzenstwo sie go balam sad
    jakbym zaczela opowiadac wszystko mojej matce to by go pobila kiedys wiec odpada
    a przy moim nexie w ogole temat jest niebezpieczny
    i tak zostaje szukac pomocy gdzie indziej - najlepiej u ludzi nie zwiazanych w
    zaden sposob z exem ale czujacych te problemy
    chyba kazdy szuka tu wsparcia i czasem sie udaje

    pozdrawiam
    poxywka
  • alka23 16.11.04, 09:25
    spojrzałam na posty według ilosci odpowiedzi, dziwny przypadek ze 4 najwyzej
    notowane dot. alimentow.. sad o czyms to swiadczy.. Wiem ze zaczepnie
    potraktowalam temat, ale lubie terapie wstrzsowa jaka zapodaja niektore
    forumowiczki, przez to jestem w bardziej bojowym nastroju jak idzie o nastepny
    numer eks.. a wierz mi NIE MA TYGODNIA. sad(( Ja sama nie jestem zbyt
    uporzadkowana co zdazyly wyweszyc pilne uczestniczki forum, wiec to dokladanie
    do pieca jeszcze bardziej mnie wkurza. ale co mam zrobic? Zostawic???? I plakac
    w kacie? Tak to przynajmniej mam na jakims ramieniu plakac smile
  • chalsia 11.11.04, 03:39
    napisałaś

    >ale zwrocmy tez uwage na to, ze drugie dziecko tez nie ma lekko - tez nie ma
    >tatusia tylko do swojej dyspozycji bo tatus albo odwiedza pierwsze dziecko
    >albo
    >z nim wyjezdza itp. (mysle tu o normalnych facetach, nie o marginesie) i to od
    >poczatku (pierwsze dziecko przynajmniej na poczatku, przed rozstaniem ale
    >jednak mialo go tylko dla siebie)

    No wiec co do tego, ze pierwsze dziecko przynajmniej na poczatku, przed
    rozstaniem ale jednak mialo ojca tylko dla siebie, to uważam, ze w olbrzymiej
    części przypadków nie jest to prawda.
    Dzieci "tracą" ojców na trzy sposoby, tak to nazwijmy:
    - jeszcze w okresie ciaży
    - w pierwszym roku życia (jakoś często to się dzieje do 8 mca życia - tak
    przynajmniej na samomamie wychodzi)
    - powyżej pierwszego roku życia
    Śmiem twierdzić, że dla dziecka poniżej roku fakt "wybycia" ojca z domu jest
    właściwie niezauważalny (zwłaszcza, jeśli facet dalej dzieko odwiedza). Nie ma
    danych (tzn. ja się nie zetknęłam) statystycznych o tym, ile procent dzieci
    należy do każdej z tych grup. WIęc najprościej można przyjąć, ze tylko w
    przypadku 30% dzieci zachodzi sytuacja, którą opisałaś - że dziecko ma ojca
    tylko dla siebie.

    Pozdrawiam,
    Chalsia

    PS. A Alka powinna sobie worek do boksowania kupić i waląc w niego pozbywac się
    negatywnych emocji, skoro nie potrafi dzielić się swoimi uczuciami i kłopotami
    bez generalizacji. Jak ktos już napisał - trzeba było watek jasno określić jako
    żale na żebractwo SWOJEJ eks. I w ogóle Alka ma jakiś kłopot ze złością -
    pamiętam wielgachny wątek o tym jak uderzyła dziecko swojego M.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • bei 13.11.04, 13:16
    ja od lat 12 nie wzięłam ani grosza na wychowywanie dwóch synów- ale to nie
    jest NORMALNE! Razem chcielismy te dzieci-...więc razem powinnismy ponosić
    konsekwencje finansowe...a tu ani udziału w wychowywaniu...a ni w
    uczestniczeniu w kosztach tego wychowywania...
    Borykałam sie...i dalej nie jest mi lekko- a Ty uważszasz- ze jak Mama woła o
    pieniążki na dziecko- na wspólne dziecko- to , że ŻEBRA???????????????????

    Zanim ocenisz koszty utrzymania dziecka- przejdx po sklepach- i spróbuj z
    ołówkiem w ręku policzyc je.....
    Jak rodziny żyją za marne pieniądze- to jest inny temat...
    Spróbuj wybrać sie do sklepu...i policzyć....ile trzeba by wydać na dziecko w
    okreslonym wieku...kupujac w najtańszych sklepach- tylko weiź też pod uwage- że
    buty za 40 pln- mogą wytrwać tylko 2-3 dnismile
    Pozdrawiamsmile
  • agamagda 14.11.04, 21:48
    Wypowiedzi twoje na temat żebractwa są żenujące.
    Czytając je rozumiem coraz lepiej twoją Ex.
  • alka23 15.11.04, 11:23
    Zenujaca jest atmosfera ktora ona stwarza. nIgdy nie wiesz co ci zza plota
    wyskoczy.. sad Ale dobrze ze rozumiesz eksie, w koncu kazdy powinien czuc sie
    zrozumiany.. a swoj na swego trafi..
  • agamagda 15.11.04, 12:43
    Żenująca jest twoja postawa.
    Pogódź się z wreszcie z faktem że nie jesteś pierwszą kobietą w życiu M, (ale i
    nikt nie powiedział ze ostatnią) i nie wylewaj swojego jadu na wszystkie Ex.
    Pieniądze są na dziecko, bo dziecko jest tą najważniejszą osobą. Nie do Ciebie
    należy decyzja, ile jest małej potrzebne ale przede wszystkim do jej rodziców i
    ewentualnie do sądu.
    Czytając twoje posty ma się wrażenie ze to właśnie Ty szpiegujesz każdy ruch
    Ex, co, kiedy i komu powiedziała co jej nowy Partner jej powiedział, co ona
    robi gdzie i z kim. Człowieku zazdrość Cię zjada. Pieniądze są dla Ciebie
    jakimś niezdrowym środkiem żeby JEJ pokazać ...
    A gdzie w tym wszystkim Mała???/
  • domali 15.11.04, 12:58
    agamagda napisała:

    > Żenująca jest twoja postawa.
    > Pogódź się z wreszcie z faktem że nie jesteś pierwszą kobietą w życiu M

    A jakie to ma znaczenie w tym watku? W tej chwili jest jedyna kobieta w zyciu
    swojego partnera.

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • tropicana 15.11.04, 13:19
    domali napisała:
    > A jakie to ma znaczenie w tym wątku? W tej chwili jest jedyną kobietą w życiu
    swojego partnera".

    Owszem, może i jedyną. Ale NA PEWNO żenującą.
  • agamagda 15.11.04, 13:29
    A jakie to ma znaczenie w tym watku? W tej chwili jest jedyna kobieta w zyciu
    > swojego partnera.
    Ma to duże znaczenie a nawet podstawowe. Gdyby była pierwsza i jedyną nie
    byłoby tego wątku.
    Po drugie, nie jest jedyną, gdyż jest Next. Uczuciowo może jest jedyną, ale w
    tym wątku nie o takie uczucia chyba chodzi.
    M ma zobowiązania wobec poprzedniej rodziny i o żebractwie nie ma mowy. To są
    sprawy finansowe międzi M i jego Ex. Alka jest osobą trzecią w tej sprawie jej
    ocena i tak naprawde jeśli nie chce płacić to NIKT JEJ do tego nie zmusi. To po
    prostu nie jej zobowiazanie.
  • domali 15.11.04, 16:46
    agamagda napisała:

    > Gdyby była pierwsza i jedyną


    Pierwsza a jedyna to dwie rozne sprawy. Ja nie jestem pierwsza, a jestem jedyna.

    > Po drugie, nie jest jedyną, gdyż jest Next.

    Poniewaz jest next, to jest druga. I nadal nie zmienia to faktu, ze jedyna (jw)

    > Uczuciowo może jest jedyną, ale w tym wątku nie o takie uczucia chyba chodzi.

    Nadal powtarzam - jedyna pod kazdym wzgledem. Chyba, ze ta druga kobieta jest
    corka jej M.

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 15.11.04, 17:31

    Domali,
    Next znaczy nastepna nie druga czy trzecia ale nastepna I Alka I Ty jesteście
    nastepnymi Kobietami w życiu M.
    Ale Fakt pozostaje faktem - M miał życie przed waszym związkiem I był tam
    zaangażowany uczuciowo. Gdy są dzieci z poprzedniego małżeństwa nie jesteś
    JEDYNĄ osobą do kochania. Zgadzam się ze jesteś może jedyną Kobietą w danym
    momencie, ale tą miłością musisz się dzielić z dziećmi z poprzedniego związku.
    Wiesz Domali, bawimy tu się w słowa w polemikę nad znaczeniem słowa jedyna a
    tak naprawdę chodzi o to żeby nie budować swojego "szczęścia" kosztem dzieci
    .Alka uważa Ex za zebraczkę, a przecież z postów jasno wynika że M płaci 500 -
    25% swoich dochodów na swoje dziecko. Nie jest to ani wygórowane ani zaniżone,
    to że są wydatki dodatkowe to normalne. Ja mojemu M nie wyliczam co do centima
    ile wydałam na naszego syna, mimo że jego alimenty idą zaledwie na prywatną
    szkołe.
    Alka zieje zazdroscią w stosunku do swojej Ex. Za wszelką cenę chce ją zgnoić.
    Po co żeby leczyć swoje kompleksy dobrem dziecka???
  • domali 15.11.04, 17:36
    agamagda napisała:


    > Next znaczy nastepna nie druga czy trzecia ale nastepna I Alka I Ty jesteście
    > nastepnymi Kobietami w życiu M.

    Wiem co znaczy slowo next. I powtarzam - nie jestem pierwsza, jestem jedyna.

    > Ale Fakt pozostaje faktem - M miał życie przed waszym związkiem I był tam
    > zaangażowany uczuciowo.

    No tu nie bylabym taka pewna - pisze to na podstawie min tego, co twierdzi eks.

    > Gdy są dzieci z poprzedniego małżeństwa nie jesteś JEDYNĄ osobą do kochania.


    A czy ja gdzies tak twierdzilam? Nawet gdyby dziecka z poprzedniego malzenstwa
    nie bylo, to jest jeszcze pare osob poza mna do kochania przez mojego meza.

    > Zgadzam się ze jesteś może jedyną Kobietą w danym momencie, ale tą miłością
    > musisz się dzielić z dziećmi z poprzedniego związku.

    I z naszym dzieckiem, i z tesciowa i parom innymi osobami. Ale co to ma do
    rzeczy?

    > Wiesz Domali, bawimy tu się w słowa w polemikę nad znaczeniem słowa jedyna a
    > tak naprawdę chodzi o to żeby nie budować swojego "szczęścia" kosztem dzieci


    Oczywiscie.


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • zyletta 16.11.04, 10:38
    > I powtarzam - nie jestem pierwsza, jestem jedyna.

    Moze tak, a moze nie... Moze w tym momencie, ale czy na (uwaga bedzie magiczne
    slowo) zawsze? Upadek moze zabolec, przy takim przekonaniu. Wspolczuje braku
    wyobrazni.
    --
    Pozdrawiam
    Żyletta
  • domali 16.11.04, 20:24
    Ach zyletto, jakze ty bys sie cieszyla, gdybym stala sie eks. Cofam propozycje
    zasponsorowania laleczki woo-doo, bo widze ze sie bardzo przejelas wbijaniem
    szpilek i jeszcze cos wykraczesz...

    zyletta napisała:

    > Wspolczuje braku wyobrazni.

    A ja wspolczuje, ze najciekawszym twoim zajeciem zdaje sie byc
    dopisywanie 'przemilych' komentarzy pod moimi postami.


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • alka23 16.11.04, 09:53
    Alka zieje zazdroscią w stosunku do swojej Ex. Za wszelką cenę chce ją zgnoić.
    > Po co żeby leczyć swoje kompleksy dobrem dziecka???--> nie mam czego jej
    zazdroscic. a po drugie, na codzien to ja trzymam buzie na klodke i to ja jeste
    ta grzeczna strona niestety.
  • kitulek 16.11.04, 10:40
    Next znaczy nastepna nie druga czy trzecia ale nastepna I Alka I Ty jesteście
    > nastepnymi Kobietami w życiu M.

    wybacz ale to Ty jesteś żenująca i sfrustrowana. Wgląda na to, że czujesz się
    lepsza, bo byłas pierwszą zoną. Tylko czy pierwszą kobietą w życiu Twojego
    byłego (nie tylko w sensie uczuciowym ale i fizycznym?). Założę się, że niesmile))

    Słayszałam jak eks krzyczała do swojego byłego "Zawsze będziesz moim mężem, aż
    do śmierci!!" macie ze sobą coś wspólnego, czyż nie?smile))
  • kamila77 16.11.04, 10:49
    No cóż, jesli mają slub koscielny, to nie tylko do, ale i po smierci.(ale moj
    madry znajomy pocieszyl mnie kiedys, ze zmartwychwstanie bedzie taką radochą,
    ze więzy malzenskie nie będą wtedy tym, co spedzac bedzie wiekuisty sen z
    powiek). I nie zakladaj sie pochopnie o to, czy byla pierwsza. Niezbadane są
    koleje męskich inicjacji.
  • natasza39 16.11.04, 11:01
    kamila77 napisała:

    > No cóż, jesli mają slub koscielny, to nie tylko do, ale i po smierci


    Rany boskie!!!! Nie strasz!!! I mówisz ze ja jak zemre to mój nieboszczyk na
    mnie tam na górze (albo na dole hihihi) czeka???
    Gorzej jak on juz "aniolek", a mnie czelusc piekielna czeka.
    Wtedy juz chyba da nam ten Bóg dobru odetchnąć od siebie na wieki....
    To jak ja jestem wdowa i wyjde koscielnie jeszcze raz za maż i np. znów
    owdowieje, to czeka mnie na tamtym świecie niezły haremik!!!

    A tak na poważnie kamila...No już że do śmierci ci przysięgaqł to niech tam! W
    koncu nie wszyscy maja na tyle kasy i znajomosci zeby sobie koscielne
    uniewaznienia zalatwaic. Ale po śmierci??? Po smierci to daj juz chłopu spokój
    ok?
  • kamila77 16.11.04, 11:08
    Ależ bardzo ok, bardzo smile Toż mówie, ze znajomy pocieszyl smile
  • natasza39 16.11.04, 11:12
    Moje drogie, jak slysze te dyskusje o tym która była pierwsza, która jedyna. Z
    która spał po raz pierwszy, a z którą po raz ostatni. Którabyła prawdziwa
    miłościa, a która przelotna. Ktorej przysiegal do smierci, a ktorej tylko w
    łożku na uszko to wybaczcie śmech posty mnie zbiera!!!!!
    Przypominaja mi sie dzieci z piaskownicy, a zasadniczo dziewczynki, bo mali
    chłopcy od zawsze maja to w dupie i tylko dziewczynki przekomarzaja sie która
    lalka jest ładniejsza i która z kolezanek miala pierwsza Barbie!

    Chyba nie wazne co bylo, nie wiemy jeszcze co bedzie, najwazniejsze jest co
    jest teraz i tyle.


    A tak nawiasem to jak sie mierzy te "prawdziwe milosci"? Waga jakaś jest czy co?
    JEdna się szczyci, że jest "prawdziwa" bo jej do śmierci przysiegal i po
    smierci tyż bedzie jego "prawdziwa".
    Druga sie chwali ze jest "jedyna" bo tamta to jakas "pomyłka" była.

    Kobity musicie sie jednym chłopem dowartosciowywac?
    Nie macie jakis wlasnych osiagmięć?
    Ja np jestem dumna z tego ze jestem prawdziwym jak nie jedynym fachowcem w swej
    dzialce w moim miescie.
  • kamila77 16.11.04, 11:16
    Oj tam, Natasza, zaraz tam szczyci. Dla mnie najwazniejsze jest, ze już mnie w
    życiu tego obywatela nie ma i nie muszę sobie, jak inne, na czole grawerować
    tego, ze jestem 'jedyna', coby siebie i swiat o tym przekonac.
  • domali 16.11.04, 11:19
    Nataszo, pozwole sobie napisac, bo i ja dyskutowalam na temat, ktory poruszylas
    w tym poscie.
    Otoz ja nie potrzebuje dowartosciowania tym, ze jestem jedyna itd. Po prostu
    zauwazylam, ze facet nie ma dwoch zon czy dwoch kobiet w swoim zyciu tylko
    dlatego, ze kiedys mial eks a teraz ma next. A to usilnie probowala wmowic Alce
    na przyklad agamagda.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • natasza39 16.11.04, 11:24
    No i spoko, czyli tak jak mówilam bylo, minęlo i nie wróci, a teraz jest jak
    jest i sie tego drogie panie trzymajmy!!!
    Przeciez to nie obecnosc chłopa dowartosciowywuje kobiete, ale to co ma pod
    sufitem.
  • domali 16.11.04, 11:28
    natasza39 napisała:

    > Przeciez to nie obecnosc chłopa dowartosciowywuje kobiete, ale to co ma pod
    > sufitem.

    Oczywiscie smile ALE smile)):
    - jego nieobecnosc czasami wplywa na to, co pod sufitem tongue_out;
    - czasami bezinteresowna zlosliwosc stawia pod znakiem zapytania to, na co
    wplynela nieobecnosc smile


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 11:40
    Domali, wbrew temu co mówisz gość ma 2 kobiety w życiu. Nie mówię o uczuciowych
    związkach, tu się zgadzam że aktualna jest tą jedyną (w każdym razie powinna
    być), ale obecność poprzedniego partnera jest całe twoje życie.
    Pewne reakcje się kształtują właśnie z doświadczeń wyniesionych z poprzednich
    związków. Wiem to z własnego doświadczenia i nie chodzi o sprawy finansowe. Po
    prostu tamten etap szczególnie, gdy są dzieci, ma wpływ na twoje obecne życie i
    tamta kobieta ma pośredni wpływ na obecne życie. Ale koniec filozofowania
  • domali 16.11.04, 11:43
    agamagda napisała:

    > ale obecność poprzedniego partnera jest całe twoje życie.

    Nie sadze.

    > Po prostu tamten etap szczególnie, gdy są dzieci, ma wpływ na twoje obecne
    > życie i tamta kobieta ma pośredni wpływ na obecne życie.

    Ja zamiast szczegolnie napisalabym 'jedynie'. I wtedy sie zgodze. A wplyw eks
    na nasze zycie? Oj, jest, dzieki niej kawy nie musze pic.

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • kitulek 16.11.04, 11:55
    > Domali, wbrew temu co mówisz gość ma 2 kobiety w życiu. Nie mówię o
    uczuciowych
    >
    > związkach, tu się zgadzam że aktualna jest tą jedyną (w każdym razie powinna
    > być), ale obecność poprzedniego partnera jest całe twoje życie.
    > Pewne reakcje się kształtują właśnie z doświadczeń wyniesionych z poprzednich
    > związków. Wiem to z własnego doświadczenia i nie chodzi o sprawy finansowe.
    Po
    > prostu tamten etap szczególnie, gdy są dzieci, ma wpływ na twoje obecne życie
    i
    >
    > tamta kobieta ma pośredni wpływ na obecne życie.


    Oj nie wątpię, że masz "pośredni" wpływ na życie swojego eksa i next......
  • domali 16.11.04, 11:56
    kitulek napisała:


    > Oj nie wątpię, że masz "pośredni" wpływ na życie swojego eksa i next......

    Hehehe smile))

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • poxywka 16.11.04, 12:15
    ja sie zgadzam w tej kwestii
    tzn to ze bylam w sumie 12 lat (6 malzenstwa) z moim teraz juz exem nie da sie
    ukryc ma na mnie wplyw i jak sadze bedzie mialo cale zycie; mimo, ze moj nex
    przed ta mysla ucieka; mam zarowno zle i dobre wspomnienia, dziecko i
    emocjonalny zwiazek z jego rodzina; kocham nexa i tamten zwiazek zakonczyl sie
    we mnie; ale nie da sie tego wyrzucic; mysle ze trzeba to przezyc i rozdzielic;
    kazdy z nas ma wspomnienia; nawet nexia i nex; a to ze partner byl w stalym
    zwiazku i to w nim bedzie siedzialo jakos, to nie powod do zazdrosci tylko do
    wspolczucia; w moim przypadku przynajmniej; bo nieudane malzenstwo boli jako
    najwieksza porazka mojego zycia - do tej pory

    pozdrawiam - jeszcze jesiennie
    poxywka
  • domali 16.11.04, 12:19
    Ja tez mojemu mezowi wspolczuje tego zwiazku, w ktorym byl.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 10:52
    Kikulku przeczytaj całą wypowiedz i posty Domali, a nie wyrywaj jedno zdanie z
    zdania z kontekstu. Cały czas chodzi o dobro dzieci, a nie o kolejność żon.
  • kitulek 16.11.04, 11:04
    niestety z Twoich postów wynika, że właśnie kolejność ma dla Ciebie największe
    znaczenie. Twoja wypowiedź była ubliżająca Alce, że nie jest pierwszą kobietą i
    zapewne nie ostatnią.(nie chce mi się cytować, Domali i dobro dzieci nie mają
    tu nic do rzeczy)

    do Kamili: Owszem eks zapewne to miała na myśli, bo jest bardzo wierząca.
    Niestety wiara nie pzeszkodziła jej w robieniu nocnych awantur (co z dobrem
    dziecka?) i lataniu za eksem z nożem hehehe. A jeśli chodzi o męskie inicjacje
    to właśnie dlatego to napisałam (nigdy nie można byś w 100% pewną czy było się
    tą pierwsząsmile
  • kamila77 16.11.04, 11:12
    No cóż, tu wchodzimy w grząski teologiczny grunt gradacji grzechów. (teraz
    będzie od nowego akapitu, co by Boga z seksem nie mieszacsmile )

    Owszem, można być w 100% pewną. Między innymi dlatego, co by dziecku nie
    przysparzac kłopotów w przyszlosci, mój syn dwa lata temu przeszdł zabieg
    likwidujący stulejkę.
  • kitulek 16.11.04, 11:37
    Owszem, można być w 100% pewną.

    w 100% można być pewną tylko siebie.

    Między innymi dlatego, co by dziecku nie
    > przysparzac kłopotów w przyszlosci, mój syn dwa lata temu przeszdł zabieg
    > likwidujący stulejkę.

    Hym ale co ma do tego wątku stulejka? Trochę się pogubiłam..smile
  • kamila77 16.11.04, 11:45
    (powalająca różnorodnosc tematyczna w wątku) smile

    Niezoperowana stulejka uniemozliwia, ze sie tak wyrażę, odbycie stosunku
    płciowego. Niezorientowany pan moze jednak probowac i moze mu nic z tego nie
    wyjsc. Pomijajac slowne deklaracje obywatela, to stuprocentowy dowod 'medyczny'.

    Jeszcze tylko bym chciala, zeby mnie ktos uswiadomil, jakie to ma znaczenie i
    po jaką jasną cholerę ja o tym pisze smile
  • kitulek 16.11.04, 12:00
    kamila77 napisała:

    > (powalająca różnorodnosc tematyczna w wątku) smile
    >
    > Niezoperowana stulejka uniemozliwia, ze sie tak wyrażę, odbycie stosunku
    > płciowego. Niezorientowany pan moze jednak probowac i moze mu nic z tego nie
    > wyjsc. Pomijajac slowne deklaracje obywatela, to stuprocentowy
    dowod 'medyczny'


    Ależ ja wiem na czym polega problem ze sulejką tylko nie widziałam związkusmile)
  • domali 16.11.04, 11:15
    kitulek napisała:

    > Niestety wiara nie pzeszkodziła jej w robieniu nocnych awantur (co z dobrem
    > dziecka?) i lataniu za eksem z nożem hehehe.

    Dobre pytanie i dobry przyklad... Ech.
    A co do pewnosci, to my przynajmniej wiemy na pewno, ze nie jestesmy pierwsze.
    A nie ludzimy sie, ze moze jednak.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 11:30
    Ja akurat wiem, że prawnie jestem pierwszą żoną obu moich mężów. Czy pierwsza
    żona jest lepsza?!, akurat tu to chyba Ty masz jakieś kompleksy, bo mi to przez
    myśl nie przeszło.
    Kolejność jest bardzo ważna w aspekcie hierarchii zobowiązań wypływających z
    poprzednich związków.
    Co do ubliżania że Alka może nie być ostatnią to jest stwierdzenie pewnej
    możliwości która już zaistniała w życiu jej poprzedniego M. Zgadzam się zresztą
    z Zylettą ze przebudzenie może być brutalne.
  • domali 16.11.04, 11:36
    agamagda napisała:

    > Kolejność jest bardzo ważna w aspekcie hierarchii zobowiązań wypływających z
    > poprzednich związków.

    Tzn uwazasz, ze wobec pierwszego dziecka ma sie wieksze zobowiazania niz wobec
    drugiego? I to samo tyczy sie zon?

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 11:45
    Tak, uważam że przy podejmowaniu kolejnych decyzji życiowych trzeba brać pod
    uwage istniejące zobowiązania.
  • domali 16.11.04, 11:52
    Brac pod uwage owszem, ale na pewno nie podporzadkowywac im zycia. A z Twojego
    poprzedniego wpisu wynikalo, ze nie tylko przy istotnych decyzjach, ale przez
    cale zycie Ci, ktorzy byli pierwsi maja w kazdym aspekcie pierwszenstwo.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 12:42
    Nigdy nie mówiłam o podporządkowywaniu życia ani o pierszeństwie a o
    wypełnieniu zobowiazań. To ze się kończy związek nie może oznaczać że kończą
    sie zobowiązania, niestety duża część Next, a przede wszystkim M nie chce o tym
    pamiętać.
  • kitulek 16.11.04, 13:03
    Nigdy nie mówiłam o podporządkowywaniu życia ani o pierszeństwie a o
    > wypełnieniu zobowiazań. To ze się kończy związek nie może oznaczać że kończą
    > sie zobowiązania,



    KOBIETO to o czym Ty pisałaś przez cały czas?


    1.
    Pogódź się z wreszcie z faktem że nie jesteś pierwszą kobietą w życiu M, (ale i
    nikt nie powiedział ze ostatnią)
    2.
    Ma to duże znaczenie a nawet podstawowe. Gdyby była pierwsza i jedyną nie
    byłoby tego wątku.
    Po drugie, nie jest jedyną, gdyż jest Next.
    3.
    Next znaczy nastepna nie druga czy trzecia ale nastepna I Alka I Ty jesteście
    nastepnymi Kobietami w życiu M.
    Ale Fakt pozostaje faktem - M miał życie przed waszym związkiem I był tam
    zaangażowany uczuciowo.
    4.
    Ja akurat wiem, że prawnie jestem pierwszą żoną obu moich mężów.
    5.
    Kolejność jest bardzo ważna w aspekcie hierarchii zobowiązań wypływających z
    poprzednich związków.
    6.
    ale obecność poprzedniego partnera jest całe twoje życie.
    7.
    Czy pierwsza
    > > żona jest lepsza?!, akurat tu to chyba Ty masz jakieś kompleksy, bo mi to
    >
    > przez myśl nie przeszło.
    No możeeee trochęęęę wink)))))
  • agamagda 16.11.04, 14:47
    Kikulku, w której w powyższych wypowiedzi mówię o podporządkowywaniu życia
    drugiej rodziny. Coś mi tu sie wydaje że znowu czegoś niedoczytałaś albo
    wyjmujesz z kontekstu. ??? W ten sposób udowodnisz że Hitler Żydów kochał, a
    Stalin parę milionów ludzi dla ich dobra wykończył.
    W każdej z tych wypowiedzi jasno wynika że
    a) Pierwszy zwiazek ma wpływ na całe życie, czy tego chcesz czy nie, (czytaj
    twoja akceptacja tego faktu nie jest ważna, słońce nie znika tylko dlatego że
    niechcesz go widzieć)
    b) zobowiązania pozosyają I żenujące jest uciekanie od nich tylko dlatego ze
    tatuś znów się zakochał,
    c) nadal uważam że problem hierarchi istnieje główni dla Ciebie, widocznie masz
    jakiś pb z tym że jesteś Next.
    d) jeśli masz faceta z przeszłością to akceptuj ten fakt,
    d) negowanie powyższych faktów świadczy o braku doświadczenia I niedojrzałości
    I NADAL tak sądzę…
  • kitulek 16.11.04, 15:59
    Niczego nie wyjęłam z kontekstu (trudno żebym wklejała wszystkie Twoje posty)
    tylko zacytowałam zdania, które w idealny sposób oddają Twoją postawę typu
    pierwsza żona to cud świata a kazda następna jest be. No i pierwsza żona ma
    prawo się we wszystko wtrącać, bo była pierwsza. Wydaje mi się, że cytaty,
    które zamieściłam trafnie to oddają.
    A na koniec Cię zmartwię - nie jestem ani ex ani next hehehe. Jestem pierwszą
    (!) żoną mojego pierwszego(!) męża.
  • agamagda 16.11.04, 16:23
    Każda z tych wypowiedzi jest wyjeta z kontekstu, gdyz mówimy cały czas o
    zobowiązanich lub z Nataszą żartujemy. Już mówiłam w ten sposób udowodnisz że
    każdy Arab to rasista, a każdy Polak to antysemita. Każde z moich stwierdzeń
    jest prawdziwe, jeśli Ty zaś uważasz ze pierwszy związek nie ma wpływu na
    dalsze życie to świadczy, że go nie znasz.
    Nie zmartwisz mnie twoim statusem gdyż ani mnie to ziębi ani grzeje, ale mimo
    wszystko pozwolę sobie zauważyć, że na razie nie jesteś Ex ,a przyszłość pokaze
    co bedzie.
  • kitulek 16.11.04, 17:21
    c) nadal uważam że problem hierarchi istnieje główni dla Ciebie, widocznie masz
    jakiś pb z tym że jesteś Next./ale co w przypadku kiedy nie jestem next??/

    I jeszcze jeden malutki cytacik

    Nie zmartwisz mnie twoim statusem gdyż ani mnie to ziębi ani grzeje, ale mimo
    > wszystko pozwolę sobie zauważyć, że na razie nie jesteś Ex ,a przyszłość
    pokaze
    >
    > co bedzie.
    Widocznie bycie eks jest dla Ciebie niezłą frajdą skoro wszystkim po kolei tego
    życzysz.

    P.S. nigdy nie pisałam, że przeszłość nie rzutuje na przyszłość tylko,
    że "przeszłość" mogłaby sobie darować wtrącanie nosa we wszystkie sprawy,
    uważając, że może to robić tylko dlatego, że kiedyś była żoną.
    Tak naprawdę to jedynie dziecko ma prawo wpływać na obecne życie ojca, bo łączą
    je z nim więzy krwi. Żona po rozwodzie nie jest już rodziną dla mężczyzny i po
    to jest właśnie rozwód, żeby każdy mógł zacząć własne życie o czym niektóre
    Panie zapominają. Mężczyzna powinien sobie ułożyć stosunki z ex jako matką
    dziecka a nie żoną.


  • agusia12344 16.11.04, 17:32
    Kitulek,
    Ty to chyba mieszać lubisz. O co Ci konkretnie chodzi? Bo weszłaś tu i międlisz
    jakiś temat czepiasz się słow, cytujesz wyrwane zdania...
    Albo zajmij jakieś stanowisko albo daruj sobie. Poza tym nie wiem za bardzo w
    jakim aspekcie to forum jest dla Ciebie interesujące skoro nie jesteś ani Ex
    ani Next ani nie masz dzieci. Taka filozofia jakby coś miało się wydażyć???
    Nie bronię Agi Magdy, ale przynajmniej jasno wiadomo o co jej chodzi, a tobie
    jakby w życiu się nudziło.
  • kitulek 16.11.04, 18:00
    Myślałam, że moje stanowisko jest jasne? Ale może tylko dla inteligentnych
    ludzi....
    Po czym wywnioskowałaś, że nie mam dziecka? /to tak na marginesie/
    Nie jestem ani ex ani next ale temat mnie żywo interesuje a dlaczego to moja
    prywatna sprawa! Prosze pozwól mi pisać na forum.....
    Fakt, że dyskusja (nie życie) mnie trochę znudziła.
    Dla tych, którzy chcą jasno powiem wprost: JESTEM ZA NEXT i jestem przeciwna
    wtrącaniu się eks w nowe życie byłych mężów i traktowanie ich jakby byli ich
    własnością, włażenie z butami w życie next, wtrącanie nosa we wszystkie sprawy,
    telefony w środku nocy, niezapowiedziane wizyty, przeglądanie kątów,ciąganie
    ludzi po sądach. Jak to możliwe, że mój eks ma nowe życie???? Kochane eks
    pogódźcie się z tym, że Wasze małżeństwa to przeszłość i gdyby nie było dzieci
    to mogłybyście swoje pretensje i żale wsadzić w pipipipipipipipi (żeby nikogo
    nie obrazić)
    CHCIAŁAŚ JASNO? TO PROSZĘ BARDZO!

  • agamagda 16.11.04, 18:11
    Kitulek się zdenerwował ojej, Kitulek nie chce żeby mu się wtrącać w życiorys,
    Kitulek jest znudzony. Kitulku pozostań w zwiazku z pierwszym mężem którego
    jesteś pierwszą żoną.
  • kitulek 16.11.04, 18:27
    Kitulek się zdenerwował ojej, Kitulek nie chce żeby mu się wtrącać w życiorys,
    > Kitulek jest znudzony. Kitulku pozostań w zwiazku z pierwszym mężem którego
    > jesteś pierwszą żoną.

    Sugerujesz, że mnie zdenerwowałaś? Nie pochlebiaj sobie.....hehehe
    A jeśli chodzi o znudzenie to rzeczywiście mnie pokonalaś. Przyznaję.
    Życzę miłego wieczoru z którymś tam mężem....
  • agamagda 16.11.04, 18:06
    Ciekawe, że Next ma prawo wtrącać sie w alimenty i zobowiązania M, które
    właściwie jej nie dotyczą, bo jest to przeszłość. Wiele Next uważa że jesli są
    teraz partnerkami to mogą decydować na co matka dziecka wydaje pieniądze jakby
    nie było M i jak mają układać sie stosunki miedzy M i Ex, między M i dziećmi
    itp..
    Rozwód kończy związek między M i jego Ex,i tak jak piszesz mężczyzna powinien
    ułożyć sobie stosunki ze swoją Ex.
    Do niego też należy żeby Ex i Next nie miały między sobą konfliktów, gdyż
    sprawy jakie ich łączyły pozostają ich sprawami.
  • kitulek 16.11.04, 18:23
    napisałam, że mężczyzna powinien sobie ułożyć stosunki z eks jak z matką
    swojego dziecka a nie eks-żoną. Chyba rozumiesz różnicę?
    Jakoś nie zauważyłam, żeby next dzwoniły do eks, ładowały się im do mieszkania
    itp.? Jakoś mogą istnieć eks, które biorą alimenty, dają dziecko ojcu w
    wyznaczone dni i jakoś żyją nie wtryniając nosa w nie swoje sprawy. Zero kłótni
    i awantur. Ale są i takie, które po prostu nie mogą przeżyć odejścia faceta.I w
    tym cały problem.
  • agamagda 16.11.04, 19:45
    Kitulku, jak już emocje przeszły chcę Ci powiedzieć tylko że tak się składa ze
    ja osobiście nie mam żadnych problemów w stosunkach z moim byłym i jego Next.
    Nie mam, bo od poczatku zasady zostały jasno sformuowane - prawdą jest że
    przeze mnie. M musi się do tych zasad stosowac, inaczej oboje się do nich
    stosujemy. Robimy to dla dobra naszego syna.
    Kontaktu z Next nie utrzymuję, bo nie ma sensu, ale też nie życzę sobie żeby
    ona się ze mną kontaktowała, szczególnie w sprawie zobowiązań finansowych czy
    kwestii wychowania naszego syna. Nie mamy kłótni o dziecko, syn nigdy nie
    słyszał o tym jaki jest okropny jego ojciec, ani tym podobnych dyrdymałów.
    Zycie mojego Ex należy do niego i ja się nie wtrącam, bo mam swoje.
    Nie wiem ile Next znałaś, moja akurat do mnie wydzwaniała szukając M. Potrafi
    tez synowi mówić dziwne rzeczy, na różne tematy, ale po interwencji u M
    wycofuje się. Dlaczego to robi nie wiem, ale wiem że jej działało bardzo na
    nerwy gdy Ex placił mi alimenty na mnie, mimo że okres na jaki zostały
    zasadzone upłynał. Robił to bo taką podjął decyzję i dlatego że wiedział, ze ja
    mimo wszystkich przejść bylam w stosunku do niego zawsze w porządku.
    Dlatego nie zawsze stosunki Ex małżonków ograniczają się do stosunkow na linii
    rodzice. Ex małżonkowie są ludzmi
  • kitulek 16.11.04, 19:59
    Rozumiem i serdecznie pozdrawiamsmile
    choć pewnie jeszcze kiedyś jakaś sprzeczka nas połączysmile)
  • kamila77 16.11.04, 16:43
    kitulek napisała:

    > wyjęłam z kontekstu

    > pierwsza żona to cud świata

    > No i pierwsza żona ma
    > prawo się we wszystko wtrącać, bo była pierwsza.

    Tez tylko zacytowalam.
  • kitulek 16.11.04, 17:27
    kamila77 napisała:

    > kitulek napisała:
    >
    > > wyjęłam z kontekstu
    >
    > > pierwsza żona to cud świata
    >
    > > No i pierwsza żona ma
    > > prawo się we wszystko wtrącać, bo była pierwsza.
    >
    > Tez tylko zacytowalam.

    No tak teraz to już się nie dziwię, że tyle osób oblewa maturę z j. polskiego
    skoro nawet zacytowac nie umiejąsmile
  • agamagda 16.11.04, 17:33
    Ty właśnie tak cytujesz,
    czyżby znaczylo ze matury nie maszwink)))
  • kitulek 16.11.04, 17:44
    Ty właśnie tak cytujesz,
    > czyżby znaczylo ze matury nie maszwink)))

    Swoją next też o maturę pytałaś? W sumie nie ździwiłoby mnie to. Ta Twoja
    bezpośredniość rozbraja mnie.
  • kamila77 16.11.04, 17:48
    kitulek napisała:

    > ździwiłoby

    Program nauczania w szkolach srednich konczacych sie matura, zdaje sie ze
    obejmuje takze zwiazki miedzy ortografia a fonetyka. Wagarowalo sie?
  • agamagda 16.11.04, 17:52
    Zdaje się że kolezanka Kikulek wagarowała.

  • kitulek 16.11.04, 18:06

    nie jestem Twoją koleżanką
    a poza tym mój nick jest KITULEK a nie KIKULEK jeśli już mówimy o błędach.
  • domali 16.11.04, 13:05
    'Kolejność jest bardzo ważna w aspekcie hierarchii zobowiązań wypływających z
    poprzednich związków.'

    Tu bylo o hierarchii, nie wypelnianiu zobowiazan. Ze wypelniac je trzeba, wiem.
    A czy sa one zupelnie przed wszystkimi innymi? Mam watpliwosci.

    --
    Wiktorek wakacyjny
  • natasza39 16.11.04, 11:45
    agamagda napisała:

    > Ja akurat wiem, że prawnie jestem pierwszą żoną obu moich mężów.

    Masz w sobie zatem coś z explorera.
    BAdasz nieznane lądy i Twoja stopa pierwsza staje w dziwiczych ostępach, tutaj
    ostępach "ich męskości"

    Czy pierwsza
    > żona jest lepsza?!, akurat tu to chyba Ty masz jakieś kompleksy, bo mi to
    przez myśl nie przeszło.

    czyżby? smile)))))))))

    > Kolejność jest bardzo ważna w aspekcie hierarchii zobowiązań wypływających z
    > poprzednich związków.

    I tak tam "skarb Twój gdzie serce Twoje", więc co do tej hierarchii mialabym
    pewne watpliwości.
    Może prawnie tak, ale emocjonalnie?

    > Co do ubliżania że Alka może nie być ostatnią to jest stwierdzenie pewnej
    > możliwości która już zaistniała w życiu jej poprzedniego M. Zgadzam się
    zresztą z Zylettą ze przebudzenie może być brutalne.

    I chcecie ta biedna Alke ostrzec rzecz jasna z czystej kobiecej dobroci?

    Ogładałyście "Świat wg Garpa"? Polecam!
    Matka bohatera wykorzystuje wzwód żołnierza w agonii. Siada na nim i robi sobie
    dzieciaka - tytułowego Garpa. Ideal kobita!!! Była pierwsza i ostatnia zarazem,
    bo on tuż po ... kona!
    Nie ma exi, nexi ona jest PIERWSZA, JEDYNA i OSTATNIA!
  • nooleczka 16.11.04, 11:53
    natasza39 napisała:

    > Matka bohatera wykorzystuje wzwód żołnierza w agonii. Siada na nim i robi
    sobie> dzieciaka - tytułowego Garpa. Ideal kobita!!! Była pierwsza i ostatnia
    zarazem,> bo on tuż po ... kona!
    > Nie ma exi, nexi ona jest PIERWSZA, JEDYNA i OSTATNIA!


    Natasza jesteś NIESAMOWITA smile)))
    strzał w 10-tkę po prostu smile))


    --
    Ania i
    Michas
  • agamagda 16.11.04, 11:56
    Masz w sobie zatem coś z explorera.
    > BAdasz nieznane lądy i Twoja stopa pierwsza staje w dziwiczych ostępach,
    tutaj
    > ostępach "ich męskości.
    Nie z explorera z wygodnictwa - nie muszę sie martwić o poprzedniczki.

    Czy pierwsza
    > > żona jest lepsza?!, akurat tu to chyba Ty masz jakieś kompleksy, bo mi to
    >
    > przez myśl nie przeszło.
    No możeeee trochęęęę wink)))))

    tak tam "skarb Twój gdzie serce Twoje", więc co do tej hierarchii mialabym
    > pewne watpliwości.
    > Może prawnie tak, ale emocjonalnie.
    Mi chodzi o aspekt prawny i kasiorkę, uczucia mnie już nie obchodzą (Uczucia
    mojego Ex do jego Next).
    Nie z dobroci, ale sprowdzić na ziemię, chłopom nie do końca można ufaćwink))
  • domali 16.11.04, 11:58
    agamagda napisała:


    > Mi chodzi o aspekt prawny i kasiorkę, uczucia mnie już nie obchodzą

    Zaraz, zaraz, a jest jakies prawo, ktore mowi, ze to dziecko z pierwszego
    malzenstwa i jego zona maja pierwszenstwo w jakichs sprawach?


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • natasza39 16.11.04, 12:13
    agamagda napisała:

    >Mi chodzi o aspekt prawny i kasiorkę,

    Wiem, wiem że o "kasiorkę" i nie trzeba było tak od razu??
    JA tez uważam prosto i po żołniersku trza!
  • agamagda 16.11.04, 12:46
    Ależ ja cały czas tak trzymam, prosto i po żołniersku, co tam uczucia wink))
    (Natasza precyzuję że to żarty bo zaraz na mnie naskoczą)
  • natasza39 16.11.04, 13:07
    agamagda napisała:

    > Ależ ja cały czas tak trzymam, prosto i po żołniersku, co tam uczucia wink))
    > (Natasza precyzuję że to żarty bo zaraz na mnie naskoczą)

    No toż to ja juz caly czas, ten wątek na żartobliwy ton, staram się sprowadzić,
    bo się magiel zaczął okrutny.smile))

    A ja tak lubie się śmiać, tym bardziej, że za oknem tak ponuro!
  • kitulek 16.11.04, 11:51
    Ja akurat wiem, że prawnie jestem pierwszą żoną obu moich mężów.

    Obu naraz, bo napisałaś "jestem"?smile)))))
    Przyznaj się, że w szkole zawsze siadałaś w pierwszej ławce i pierwsza
    wyciągałaś rączkę do odpowiedzi żeby być....pierwszą hehehe

    i oczywiście cichaczem liczysz na to, że Alce się noga podwinie i z next stanie
    się eks tak jak to Tobie się zdarzyło.

    P.S. Z czego wnioskujesz, że ja mam kompleksy?
  • domali 16.11.04, 11:54
    kitulek napisała:

    > i oczywiście cichaczem liczysz na to, że Alce się noga podwinie i z next
    > stanie się eks tak jak to Tobie się zdarzyło.

    Ech kitulek, wiele eks na tym forum zyczy tego niektorym next. Ale to my
    jestesmy wiedzmy, wiec moze nie 'wykracza' smile


    --
    Wiktorek wakacyjny
  • agamagda 16.11.04, 11:58
    Jeden kościelny, jeden cywilnywink)) czyli faktycznie bigamia;-0000
    Nie mam poki co ochoty na bycie Next Alki - byłoby zbyt dużo zgrzytów.
    Wnioskuję z twoich wypowiedzi.
  • alka23 16.11.04, 12:15
    Mam dobry zwyczaj odcinania sie od bylych facetow.. wiec bez obaw spokoj twej
    duszy bylby zachowany
  • agamagda 16.11.04, 12:27
    Ale Ty się Next czepiasz, a nie byłego wink)))
  • alka23 16.11.04, 12:34
    Zamotałam się.. jak miałabym czepiac sie ewentualnej next skoro nie bede nawet
    jej znala??? Ani co lepsza nawet nie upragne poznac kogos takiego?
  • alka23 15.11.04, 15:06
    naprawde błotko.. dziewczyny chyba to lubia..
  • lilith76 15.11.04, 15:15
    uogólnianie i ładunek emocjonalny zawarty w twojej pierwszej wypowiedzi trochę
    sie do tego błotka przyczynił smile

    --
    Urodziłam się dwudziestego pierwszego wiosną / lecz nie wiedziałam, że razem z
    wariatem / rodzi się burza nad światem.
    Alda Merini
  • agamagda 15.11.04, 17:32
    W tym błotku to głównie ty się taplasz
  • alka23 16.11.04, 09:18
    ale nie szama oj nie smile)))))
  • alka23 16.11.04, 09:18
    mam tego swiadomosc, ale tak miedzy nami alicjami smile ciekawosc sprowadzila mnie
    do napisania tego postu, czy tez goraco sie zrobi. I nie pomyliłam się, obrońcy
    cnoty i wspaniałomyślności dali popis. tak naprawde dowiedziałam sie ostatnio,
    ze moj facet w ostatnich miesiacach sam z wlasnej nieprzymuszonej woli doklada
    do alimentow jeszcze ciut.. Takie zycie. Co mialam furczec? Zapytałam tylko czy
    wie na co poszly pieniadze.. i tu wymijajacym tylnio zolwim krokiem wycofal sie
    z dyskusji. smile Wystraszył się, że Eks rzeczywiscie spełni swoje grozby i
    przestanie dawac mu dzieciaka. Kazda racja ma swoja rację. Jedyne co moge na to
    powiedziec: niestety. Bo wolalabym zeby bylo inaczej.
  • leeya 16.11.04, 23:53
    He he he

    Chcialam przebrnac przez ten gaszcz o eksach, neksach i jedynych, ale mi nie
    wyszlosmile Jakies to dziwnie i dziecinnie glupie mi sie wydajesmile Zaraz
    bedzie "dwa tygodnie na milosc" na HBO. Idem se polukac w oczekiwaniu na
    dokarmianie Kulczynskiejsmile

    A Wy dziewczeta drapcie sobie oczeta dalej, choc dobrze ze tylko wrtualniesmile)))

    Pozdr,
    Leeya
  • alka23 17.11.04, 08:21
    Ta wirtualnosc daje chyba odwage wiesz.. smile Ja jestem zdruzgotana.. wlasnie
    wrocilam z rozmowy z szefem.. ona jest ostro walnieta. Moja ciocia (de facto ta
    sama sytuacja) mowi, ze teraz nam jeszcze mieszkanie podpali, tak jak im ich
    eksia. Czy uwierzycie ze slonce zadzwonilo do mojej firmy i poinformowalo
    szefa, ze zatrudnia niemoralna osobe, ktora niszczy malzenstwo???? Jakie q***
    malzenstwo? Sorry, ze uogolniam, ale w obliczu wyjazdu z pracy i innych
    podobnych mierzi mnie jak slysze slowo EKS. Nawet nie chce mi sie komentowac
    wszystkich poprzednich pouczajacych watkow, bo mnie to przerasta... jak mozna
    byc tak bezdennie glupim??? I co ja mam teraz zrobic??? Podobny numer??? Czy
    byc madrzejsza i nie reagowac odpoczywajac na bezrobociu???!!!
  • domali 17.11.04, 09:26
    Ale co szef na to?
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • alka23 17.11.04, 09:40
    Jest w miare normalny i ten pierwszy raz potraktowal z poblazaniem, ale na
    koncu rzucil zdanko: wiem, ze roznie w zyciu bywa ale mam nadzieje ze uda sie
    pani zapanowac nad zyciem osobistym, bo my nie chcemy w nim uczestniczyc sad((((
    nawet nie dopytywalam jak wygladala ta ich rozmowa, bo myslalam, że ze wstydu
    podłoga sie pode mna rozstapi a anioly zejda z niebios!! Jeszcze nie mowilam
    mojemu faciowi, bo by ja chyba zabil.. Bede musiala mu to podac w domu w
    jakiejs strawnej formie.. sad Moze jestem nieludzka, ale jak ja mam nie zionac
    nienawiscia??? Nie zycze nikomu takiej sytuacji... koszmar
  • domali 17.11.04, 09:52
    Ech, no nie zazdroszcze sad
    U mnie byly podobne akcje (cale szczescie w formie grozb, ktore sie nigdy nie
    zmaterializowaly), poza tym chodzilo 'tylko' o uczelnie, nie prace.
    Powodzenia w rozmowie z mezem...
    PS Napisalam Ci maila na gazete.
    --
    Wiktorek wakacyjny
  • alka23 17.11.04, 10:16
    fajnie brzmi smile)) mezem, jeszcze nim nie jest, na razie ma status narzeczony.
    Ma sie to zmienic we wrzesniu 2005 smile Zaraz sprawdze emaila smile
  • lilith76 17.11.04, 09:30
    nie odpłacać się pięknym za nadobne. przeprosić szefa za zepsuty poranek.
    może złożyć wniosek o przebadanie psychologiczne eks wink. jeszcze kilka takich
    numerów i poszłabym do adwokata - tylko pewnie wtedy nici z widywania dziecka
    przez M...

    --
    Urodziłam się dwudziestego pierwszego wiosną / lecz nie wiedziałam, że razem z
    wariatem / rodzi się burza nad światem.
    Alda Merini
  • mkatarynka 17.11.04, 11:39
    ze względu na ziewygodna długośc wątku uprasza sie o przeniesienie dyskusji do
    nowego wątku. Jeżeli ktoś jeszcze tu coś napiszę to czasowo usunę ten wątek.

    MKatarynka w szale porządkowania smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.