Dodaj do ulubionych

córka męża

16.06.06, 14:09
Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie że córka mojego męża dogadała się ze swoją
matką i wszystko robi pod jej dyktando. Oczywiście nie przyznaje się do tego.
Czy wy też macie wrażenie że dzieci waszych mężów razem ze swoimi matkami
kombinują "jak wam umilić życie"
Ja staram się polubić córkę mojego męża, ale wciąz w jej zachowaniu doszukuję
się " ręki jej matki". Dziewczynka chodzi do szóstej klasy a nie podejmie sama
żadnej , nawet małej decyzji bez konsultacji z matką. Wszystko o nas i naszym
domu, mojej rodzinie opowiada swojej mamie a jak my spytamy się o coś
związanego z jej domem, mamą czy jej partnerem to dziewczynka nabiera wody w
usta i milczy jak zaklęta.
Edytor zaawansowany
  • m-m-m 16.06.06, 14:25
    Mała może mieć konflikt lojalności wobec matki: trzyma jej stronę.
    Nie miej jej tego za złe i raczej nie licz, że będzie wobec Was obiektywna.
    Jedyna rada: traktować ją zupełnie naturalnie, nie dopytywać się o jej matkę i
    być z nią jak gdyby nigdy nic.
    Wbrew pozorom ona jest jeszcze bardzo niedojrzała, jeśli będziecie wobec niej
    naturalni to jako osoba dorosła być może to doceni.
  • niezapominajka281 16.06.06, 14:47
    dzięki za rady. Staramy się zachowywać normalnie ale jest to trudne, wiesz ona
    nie ma już 5 lat więc jednak chcielibysmy żeby sama wiedziała co dobre a co złe.
    Czasem czujemy się jak po drugiej stronie barykady : - ja i mój mąż i oni córka
    męża, ex i jej partner. Ex nie walczy z nami otwarcie bo mąz nie kontaktuje się
    z nią, nie odbiera jej telefonow, nie wchodzi do jej domu. Ale ona "steruje
    zdalnie swoją córką". Dziewczynka nas kłamie, nie chce pokazywać się z nami w
    ich mieście(ale jak pytamy czy mama jej zabroniła to twierdzi że nie). Zabieramy
    ją do nas na weekendy, zawsze zabieramy ją ze sobą też na całe wakacje, a mimo
    to mam wrażenie że dziewczynka "trzyma" z matką, a my jesteśmy tylko od
    płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
    skończyć.
  • mangolda 16.06.06, 14:55
    > to mam wrażenie że dziewczynka "trzyma" z matką, a my jesteśmy tylko od
    > płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
    > skończyć


    tak; kasa, prezenty, prezenty, kasa. tylko to mają w glowach dzieci z rozbitych
    rodzin.

    mieliśmy podobną sytuacje - pogonilam dziewuchy w cholere. nie przychodzą i jest
    wreszcie spokój. radzę zrobić to samo.
  • weronka77 18.06.06, 00:27
    U Nas prezenty już dawno się skończyły.
  • m-m-m 16.06.06, 15:14
    Dlatego właśnie, że nie ma już 5-u lat i wchodzi w trudny wiek dojrzewania
    zaczyna mieć konflikt lojalności wobec matki: bycie z Wami może podświadomie
    odbierać jako swoistą "zdradę" matki.
    W żadnym wypadku nie można odsuwać małej od siebie tylko dlatego, że jest w
    trudnej psychologicznie dla siebie i dla Was sytuacji. Skoro z matką kontakt
    wychowawczy jest zerowy to trzeba cały czas budować relacje ze swojej strony w
    miarę możliwości omijając tę "rafę" w postaci konfliktu lojalności. Ojciec też
    może spróbować pójść z nią do psychologa: osoba z zewnątrz powinna naświetlić
    istotę konfliktu lojalności wobec matki, znaleźć przyczynę i powiedzieć
    przynajmniej teoretycznie co ewentualnie można zrobić.
    Ty zaś odbierasz jej postawę jako walczącą z Wami, a nie jako skutek
    psychologicznych uwarunkowań rozwodu rodziców. Masz pretensje do niej
    bezpośrednio, że ma 13 lat i opowiada się za matką (naprawde bardzo żadko są
    matki, które potrafią zachowac klasę i nie walczyć z ojcem dziecka kosztem
    tegoż dziecka).
  • luna67 16.06.06, 15:53
    wlasnie dlatego milczy, bo dobrze wie co dobre a co zle. Jezeli by powiedziala
    prawde to co matka mowi, to molo by was urazic a ona tego nie chce (madra
    dziewczynka). Nie to co u nas i powinnas to docenic, gdyz u nas mala papla co
    jej na jezyk przyjdzie, nie myslac, ze moze kogos tym urazic.

    Radzilabym wam tez nie wnikac w te rzeczy, bo to naprawde boli (co oczy/uszy nie
    widza/slysza tego sercu nie zalwink

    Nie wymagajcie od niej, zeby byla szczera do was, ona nigdy nie bedzie, tam u
    matki jest jej prawdziwy dom, a nie u was. I bedzie zawsze "trzymala z matka",
    nikt jej nie zastapi i nie zajmie jej miejsca, obojetnie cobyscie nie robili.

    niezapominajka281 napisałas:
    a my jesteśmy tylko od
    > płacenia, prezentów i nie można z nami walczyć otwarcie bo mogą prezenty się
    > skończyć.
    badz ze soba szczera, a nie jest tak?

  • sonrisa3 16.06.06, 18:14
    > ale wciąz w jej zachowaniu doszukuję
    > się " ręki jej matki".

    Sama napisałaś "Doszukuję się"
    Może tu własnie tkwi problem? Jak się SZUKA, to sie znajduje. Jeśli jestes tak
    nastawiona, to cokolwiek to dziecko zrobi, Ty będziesz widziała tylko to, co
    potwierdzi Twoje spiskowe teorie.
  • ywwy 17.06.06, 08:19
    Przecież to naturalne, że dziecko trzyma z własną matką smile To jeszcze
    dziewczynka, która nie umie mysleć jak dorosła ! A matki się nie wybiera.
    Jeśli unikacie jej matki to eksia może pragnie przez własne dziecko ten kontakt
    uzyskać, wykorzystuje małą. Może twój M. powinien odebrać telefon od eksi?
    --
    Mała księżniczka
  • chalsia 17.06.06, 23:22
    Dzieci mają to do siebie, że:
    - najbardziej próbują sił i pokazują się od swojej najgorszej strony smile wobec
    osób sobie zdecudowanie najbliższych, z którymi czują się pewnie i czują, ze są
    bardzo kochane
    - otwierają się i opowiadają o swoich przeżyciach tym, przy których czują się
    pewnie i bardzo kochane.
    Wedle psychologa dziecięcego, najlepiej by było gdyby dziecko rozwiedzionych
    rodziców czuło iż w obu domach może swobodnie mówić o swoich przeżyciach i tym
    co się w jego życiu dzieje. Warunkiem tego jest by czuło bezgraniczne zaufanie
    do jednego i drugiego rodzica oraz by widziało, że rozmowy o swoim życiu w
    drugim/innym domu są przyjmowane naturalnie.
    W związku z powyższym nie dziwi mnie specjalnie, jeśli dziecko ma bardzo dobry
    kontakt z matką, że opowiada matce sama o tym, co uznaje za ważne z tego, co
    się dzieje gdy jest w domu ojca.
    Jeśli nie robi tego w drugą stronę - to może warto się zastanowić, jak w domu
    ojca były kiedyś odbierane jej próby opowiadania o swoim życiu z matką. A może
    ona nie czuje się swobodnie z ojcem/jego rodziną?
    Po za wszystkim - nie nalezy pytać w sposób bezpośredni. Najlepsza metoda to po
    prostu życzliwe zaciekawienie i kontynuacja tematu, jeśli sama zacznie coś
    mówić.
    Chalsia

    PS. to oczywiscie jedna z możliwości, oprócz tych opisanych w innych postach.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • weronka77 18.06.06, 00:26
    Tak samowink))NAwet wiek się zgadzawink))ALe my nie pytamy o jej dom,mamę ani
    partnera.Po prostu Nas to kompletnie nie interesuje.Kiedyś coś zaczęła
    opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
    historia.Ostatnio widzieliśmy ją w zeszłe wakacje.Mąż chyba jeszcze przez
    jakieś pół godziny w grudniu.Teraz ja z Naszym maluszkiem jadę na wakacje na
    dwa miesiące więc najwidoczniej ominie mnie ta (wątpliwa) przyjemność.
  • chalsia 18.06.06, 01:01
    > partnera.Po prostu Nas to kompletnie nie interesuje.Kiedyś coś zaczęła
    > opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
    > historia.

    No i z punktu widzenia dziecka i jego emocji - Twój mąż uczynił błąd. Okazał
    córce, że mna gdzieś to co dla niej jest istotne. Zniechęcił ją do otwartości
    względem siebie.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • weronka77 18.06.06, 21:24
    Może masz rację.Ale mnie na tej otwartości szczerze,nigdy nie zależało.
  • beatea 18.06.06, 18:17
    no ładnie, tatuś widuje córkę raz w roku, ale "dobry" z niego ojciec i nie na
    sie co dziwić , ze jego syn ( tez porzucony ) pyskuje ojcu.
  • weronka77 18.06.06, 21:23
    Córka mieszka w Warszawie a my w KrakowiewinkDLatego widuje się z ojcem przy
    okazji wizyt u swojej babci,jeśli ma na to ochotę.Mój mąż już przestał się
    dzieciom "narzucać" i nalegać na spotkania.Jeśli będą chciały-same się
    skontaktują.SYn owszem porzucony ale córka nie-jej mama sama znalazła sobie
    nowego partnerawinkMąż już nie przejmuje się "pyskówkami" syna-po prostu
    ograniczył kontakty.I nie ma w związku z tym żadnego dyskomfortu.Tak więc Twoje
    uwagi wcale nie są dotkliwe-śmieszne tylkowink
  • beatea 19.06.06, 09:08
    dotkliwie śmieszny jest ten twoj facet, dzieciorób, z kazdą ma dziecko, którym
    sie później nie zajmuje i nie interesuje.
    Współczuję dzieciom takiego plemnikodawcy, bo ojcem trudno go nazwać.
  • weronka77 19.06.06, 09:40
    Dotkliwie żałosna jesteś Ty niestetywink)Ja dzieciom nie współczuję-ojciec
    zajmuje i interesuje się nimi na tyle na ile ONE mu pozwalają i mają ochotę.A
    że ostatnio wolą przelewy od bezpośredniego kontaktu-tym dla Nas
    lepiej.Przynajmniej oboje mamy Święty Spokój,który wart jest najwięcejwink)CHyba
    lepszy taki ojciec niż taki który nie płaci alimentówwinkA za ten tysiąc
    miesięcznie to nawet mamusie mogą jeszcze "zaszaleć"wink))
  • mangolda 19.06.06, 09:48
    Weronka,
    Nie przejmuj sie glupimi komentarzami, ludzie zazdroszczą że ulożylas sobie
    życie, podczas gdy oni sami rujnują je sobie i swoim dzieciom w imie
    bezsensownych sentymentów. Kiedy ktoś potrafi tylko brać, brać i brać - jak
    robią to pasierbowie - trzeba postawić szlaban. Pozdrawiam. M.
  • weronka77 19.06.06, 09:53
    Ja się z reguły niczym i nikim nie przejmuję a zwłaszcza "wybrykami"
    pasierbów.Tak naprawdę to wcale nie czuję się macochą-kontakt z pasierbami mam
    żaden.Zarówno dla mnie jak i dla nich to sytuacja idealna.Oni nie mają okazji
    do "popisów" a ja do znoszenia tych występów-kiepskiej jakości niestety.Też
    byłam pasierbicą i wiem że takie zachowanie jest grą na własną niekorzyść.Mama
    ułożyła sobie życie,jest szczęśliwa a ja zostałam wyekspediowana do włąsnego
    lokum żeby życ tak jak chcę,skoro nie potrafiłam dostosować sie do reguł
    panujących w ich domu.Uważam że dobrze się stało.
  • kasia_kasia13 19.06.06, 17:32
    >.Kiedyś coś zaczęła
    > opowiadać,ale mąż zakończył dyskusję stwierdzeniem że nie interesuje go ta
    > historia.

    A potem taki wini corke za to, ze ma z nia zle kontakty....
  • weronka77 19.06.06, 23:57
    Nikt nikogo za nic nie wini i nie winił!Po prostu już nie ma tematu.Każdy
    poszedł w swoją stronę.
  • kasia_kasia13 20.06.06, 16:04
    weronka77 napisała:

    > Nikt nikogo za nic nie wini i nie winił!Po prostu już nie ma tematu.Każdy
    > poszedł w swoją stronę.

    No to byc moze dlatego kazdy poszedl w swoja strone, bo ojca nie interesowalo,
    co ma do powiedzenia mu corka. Przykre, bo z Twoich postow wynika, ze Twojemu
    M. wcale nie zal utraconych kontaktow z wlasnymi dziecmi.
  • chalsia 20.06.06, 16:06
    są ludzie i są taborety ...
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • weronka77 20.06.06, 22:02
    I są Chalsiewink
  • chalsia 20.06.06, 22:59
    pomyłka. Jest tylko jedna Chalsia smile)
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • weronka77 22.06.06, 23:22
    Ilość nie ma znaczenia.Tylko jakośćwink)
  • weronka77 20.06.06, 22:04
    Nie wiem czy mu żal czy nie.Nie wnikam,nie zajmuję się tym.Jego dzieci-jego
    problem,jego sprawa.Ja przestałam się "mieszać".Jest jak jest i nie będę z tego
    powodu "rozdzierać szat".Przynajmniej jest spokój.
  • anastazjapotocka 18.06.06, 18:06
    Moja pasierbica zachowywała się identycznie jak Twoja, z tym, że wyraźnie
    starała się być jeszcze arogancka (czasem). Jej matka wysyłała do nas
    dziewczynkę od 11 roku życia ZAWSZE z aparatem fotograficznym. Mała obchodziła
    wszystkie kąty (posiadaliśmy wówczas duży dom) z tym aparatem i drobiazgowo
    fotografowała. Nie przepuściła psom i kotom i ich miseczkom. Na zdjęcie
    zasłużyło zawsze nasze auto oraz obie firmy: moja i męża. Nas również
    uwieczniała. Ponieważ pasierbica bywała u nas co najmniej dwa razy w roku, po
    każdej takiej wizycie dostawaliśmy pozew do sądu o podwyższenie alimentów. Mój
    M nawet nigdy na sprawy nie jeździł, godziliśmy się na wszelkie żądania bez
    szemrania. Wiadomo było, że zapłacimy także dodatkowo wszelkie możliwe
    korepetycje, lekcje tańca, rysunku, basen i hipoterapię. I tak byliśmy karceni
    (zwłaszcza ja), rugani oraz pouczani przez wszystko lepiej wiedzącą ex. Na
    szczęście listownie lub telefonicznie: odległość około 400 km. Mała mnie nie
    lubiła, nie słuchała, nic jej nie smakowało. Nic jej się nie podobało. Bardzo
    mnie to złościło, ale zacinałam się w sobie, bo M ją bardzo kochał i liczył się
    ze zdaniem ex. Lata minęły, pasierbica ma 25 lat, staram się jej unikać,
    zresztą dużo pracuję. Stosunki ojca z córką są poprawne, ale pasierbica nadal
    jest bardzo zwiazana z matką. Nawet odnoszę czasem wrażenie, że jest od niej
    uzależniona psychicznie. Na przykład każdorazowo pyta matki o zgodę na
    spotkanie z ojem. M często jest w Warszawie i zawsze kupujemy pasierbicy bardzo
    drogie prezenty, które jej zawozi. M ostatnio nawet zapytał mnie w sklepie, czy
    torebka (droga!) dla pasierbicy spodoba się jego ex. Na szczęście nie wdałam
    się w moją pra, prababkę i nie jestem damą. Powiedziałam mu parę słów, co sądzę
    o jego ex i jej guście. Zrozumiał. Na razie błędu nie powtarza. A po za tym mój
    M jest fajny i bardzo go lubię. Przecież to ja z nim zostanę, a nie jego dosła
    już córka.
  • anna99912 18.06.06, 20:51
    U mnie sytuacja była podobna. Bardzo ci współczuję i rozumię twoją stytuację. W
    moim przypadku rolę nieżyjącej matki przejęły była teściowa mojego M. i siostra
    zmarłej. Na każdym kroku byłam prześladowana, sprawdzana, podejrzewana o
    kradzież np. drabiny, firan. Wszystkie wiadomości wynosiły z domu. Podczas
    mojej nieobecności była tesciowa wciąż nachodziła dom męża. (Ślub wzięliśmy 4
    lata po śmierci-wciąż miała o to pretensje, że tak szybko), czuła się w nim
    bardzo swobodnie, ponieważ podczas trwania jeszcze związku małżonkowie
    przepisali wspólnie wybudowany dom na żonę. Do tego po smierci żony ojciec
    zrzekł się spadku i majątku na rzecz dzieci. Dlatego też mój związek przetrwał
    tylko 4 lata. Dziś tzw. dzieci sprzedały dom wyrzuciły ojca z domu do
    noclegowni. Dzisiaj zapewne teściowa i jej "bezdzietna" córka wraz z wnuczkami
    są szcześliwe, że ojciec poniósł winę za śmierć ich matki(wypadek drogowy).
    Pozdrawiam
    --
    *an*
  • niezapominajka281 19.06.06, 12:14
    dziewczyny ja już popadam ze skrajności w skrajność. Raz myslę że to tylko
    dziecko, że jest dobra a to ja tylko doszukuję się kłamstw i ukrytej wojny. A
    póżniej gdy okazuje się że córka męża jednak nas okłamuje, albo nie mówi nam po
    prostu nic to znów myślę że to przecież nie jest 5 letnia dziewczynka(chodzi do
    szóstej klasy, więc myślę że po prostu dogadała się z matką i razem kombinują co
    robić aby one miały dobrze a my żebyśmy nie mogli się do tego doczepić. I
    rzeczywiście tak jest. Płacimy wysokie alimenty, do tego jeszcze prezenty,
    komórka , karty do telefonu, każde wakacje z nami. Czytam wypowiedzi niektorych
    macoch że nie zabierają swoich pasierbic na wakacje. Ja przyznam się szczerze
    też nie mam ochoty zabierać córki męża na wakacje, ale nawet nie mówię o tym
    mężowi bo przecież od razu by padło pytanie dlaczego nie? Przecież córka jest
    miła, nie kłóci się z nami, nie obraża mnie - idealna pasierbica. Tylko ja jak
    ona u nas jest w domu i jest taka miła to ja czuję jakbym miała szpiega w domu,
    ktory chce jak najwięcej się dowiedzieć aby wszystko przekazać mamusi. Do tego
    jeszcze dochodzi ta jej demonstracja że tata jest tylko jej(jak przyjeżdza do
    nas to cały czas siedziałaby mu na kolanach). Ostatnio na dużej imprezie
    rodzinnej u mojego brata, siedziała przy stole na kolanach ojcu choć, brat
    prosił aby usiadła na wolnym krześle. Sytuacja trochę dziwna, duża pannica na
    kolanach ojca a ja obok siedziałam jak prawdziwa macocha.
    Naprawdę zbliżają się wakacje, niby się cieszę ale co to za wakacje kiedy się
    jest cały czas na cenzurowanym, cokolwiek zrobię będzie wiedziało o tym pół
    miasta naszej ex.
  • anastazjapotocka 19.06.06, 12:26
    Niezapominajko, wcale nie popadasz w skrajność. Nie musisz cieszyć się z
    wakacji z pasierbicą i to normalne, że czujesz się śledzona przez ex przy
    pomocy jej córki. To normalne, że mała dziewczynka wszystko doniesie matce.
    Normalne jest też, że córka demonstruje swoje "prawo" do ojca. Dziewczyny w tym
    wieku potrafią być wkurzające. Nic sobie z tego nie rób, to tylko jego córka,
    ale żoną jesteś Ty. Całych wakacji też nie musiecie spędzić z pasierbicą. Masz
    prawo do "własnych" tylko w gronie własnej rodziny. Z tego co piszesz wynika,
    że kochasz swojego M i lubisz z nim być. To najważniejsze. Twoja miłość jest
    najważniejsza i Twoje szczęście. Jakos podzielcie wakacje, czas z pasierbicą
    minie, a później będziesz miała swojego M tylko dla siebie.
  • niezapominajka281 19.06.06, 12:41
    dzięki że napisałaś że to normalne bo czasem myślę że ja po prostu się czepiam i
    jestem zła macochą. Bardzo kocham swojego męża, chcialabym aby był sczęśliwy
    dlatego nie ograniczam w żaden sposob jego kontaktu z córką, ale czasem to ponad
    moje siły. Staram się byc dobra dla tego dziecka, ale świadomośc tego że ta
    dziewczynka razem z matką liczy na to że się rozwiedziemy(kiedyś córka męża
    powiedziala ni z tego ni z owego "że jak będziecie się rozwodzić to musicie
    podzielić dom" nie ulatwia mi tej sytuacji.
    Gdyby nie to że widzę jak mój mąż stara się abym ani ja ani ona nie czuły się
    mniej kochane, to już dawno bym traktowała jego corkę tylko " formalnie" że jest.
  • m-m-m 19.06.06, 12:34
    Ostatnio na dużej imprezie
    rodzinnej u mojego brata, siedziała przy stole na kolanach ojcu choć, brat
    prosił aby usiadła na wolnym krześle. Sytuacja trochę dziwna, duża pannica na
    kolanach ojca a ja obok siedziałam jak prawdziwa macocha.


    Ale to ojciec powinien po prośbie Twojego brata zdjąć ją z kolan i kazać usiąść
    osobno. Nie zareagował, a więc milcząco pozwolił jej na siedzenie u siebie na
    kolanach.
  • beatea 19.06.06, 12:37
    moj boze , ale zbrodnię popełniła, chciała się do ojca przytulić, ale nie
    wolno, bo jest w poblizu macocha.
  • niezapominajka281 19.06.06, 12:43
    beatea to nie chodzi o to że chciala się do ojca przytulić, to było
    demonstracyjne siedzenie mu na kolanach. Nie wiem jak w twojej rodzinie ale w
    mojej gdy jest uroczysta kolacja to tylko małe dzieci które trzeba karmić siedzą
    na kolanach rodzica.
  • m-m-m 19.06.06, 12:48
    To wina ojca, że nie zareagował, a takie demonstracje są mi doskonale znane:
    też je kiedyśstosowałam wobec swoich rodziców, aby pokazać swoją "wyższość" nad
    ojczymem.
  • niezapominajka281 19.06.06, 12:48
    Ja nie zabraniam jej przytulać się do ojca, ale dla mnie to jej przytulanie jest
    cokolwiek dziwne. Jakoś nie widziałam innej 13, 14 latki która siedzi ojcu wciąz
    na kolanach. Poza tym nie wiem jak mam rozumieć to że ona cały czas gdy jest u
    nas chce siedzieć albo na kolanach ojcu, albo chociaż między nami.
  • m-m-m 19.06.06, 12:52
    Niezapominajko, nic nowego: też tak robiłam smile by pokazać, że mama jest moją, a
    nie ojczyma własnością. Brzmi to może absurdalnie, ale jest tak naprawdę: tu
    rodzic (w moim wypadku była to mama, a w Twoim Twój mąż) MUSI przywołać
    latorośl do porządku i powiedzieć, że takich demonstarcji sobie nie życzy.
  • niezapominajka281 19.06.06, 12:57
    dzięki m-m-m, moj mąz czasem jej delikatnie mowi że ona juz nie jest taka mała i
    jest juz ciężka, ale to nie skutkuje. Mąz boi się że gdyby jej zabronil to ona
    poczuła by się odrzucona. On liczy że ona z tego wyrośnie, ale to jej zachowanie
    dla mnie jest jej demonstracją i o ile nie przeszkadza mi to w miom domu to w
    domu rodziny i znajomych jest to dla mnie przesadą.
  • m-m-m 19.06.06, 13:03
    Nie wyrośnie. Teraz próbuje się z ojcem na ile może sobie pozwolić. Rzumiem, że
    hasło "Ona z tego wyrośnie" ma usprawiedliwić jego brak zdecydowanej reakcji.
    Poza tym taka demonstracja jest rodzajem nastolatkowego szantażu: przecież mnie
    nie odrzucisz, prawda? W późniejszym wieku będzie z tego korzysrtała i już nie
    demonstracje, ale słowa będą miały taki sam wydźwięk: aby ojciec miał poczucie
    winy, że ja odrzuca, bo wtedy uda się jej na niego wpłynąć. Klasyczna
    manipulacja.
  • chalsia 19.06.06, 15:18
    dla mnie jest jej demonstracją i o ile nie przeszkadza mi to w miom domu to w
    > domu rodziny i znajomych jest to dla mnie przesadą.

    to już Twój problem, że liczy się dla Ciebie "co oni powiedzą", skoro w domu Ci
    nie przeszkadza ale w gościach już tak.
    Ja jakoś rodzicom siadywałam na kolanach będąc w gościach i nikomu to nie
    przeszkadzało. Dodam, że rodzice nie byli rozwiedzeni.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • m-m-m 19.06.06, 15:25
    Chalsia, siadywałaś byc może z innych pobudek, nie pokazywałaś tym swojej
    wyższości nad ojczymem/macochą bo ich nie miałaś. Niestety tak jest, że te
    zachowania, które są naturalne dla postęowania dziecka wobec nierozwiedzionych
    rodziców takimi nie są dla dzieci ludzi rozwiedzionych.
    Pamiętam, że sama też takie demnstracje stosowałam, zresztą to doskonale widać,
    czy dziecko faktycznie chce sie przytulić, czy robi coś złośliwie.
  • anastazjapotocka 19.06.06, 13:05
    Niezapominjko, dziewczyna jest po prostu trochę zaborcza. W tym wieku
    dziewczyna staje się powoli "rywalką" nawet dla swojej matki, a ponieważ jesteś
    Ty, to i pasierbica i jej matka mają komfortową sytuację. Dobrze wiem , co
    czujesz i NAPRAWDĘ NIE WIDZĘ NIC ZŁEGO W TYM, ZE JESTEŚ NIEZADOWOLONA. Ja też
    byłam. Twój M kocha córkę, to naturalne, ale kocha także Ciebie. Miłością inną,
    dojrzałą, gdzie jest miejsce nie tylko na poświęcenie, ale także na pożądanie i
    namiętność. Tych uczuć nie ma dla córki. Ona szybko dorośnie, zacznie mieć
    swoje życie, chłopaków. Ojciec zacznie ją nudzić, zacznie też przed nim wiele
    spraw ukrywać. Zacznie za to ciągnąć z Was kasę, a na to dorośli meżczyźni są
    wrażliwi i raczej się nie dają: trzeba im tylko uswiadomić, że kasa idzie na
    kolegów i przyjemności, które ojciec nie zawsze pochwala. Zainicjuj super
    wieczór z M z kolacyjką i winem. Kup sobie ładną bieliznę, jemu jakiś drobiazg,
    moze krem do cery męskiej? Powiedz mu, jak bardzo go kochasz. W ogóle, mów mu
    kilka razy dziennie, że kochasz go nad życie, że jest dla Ciebie wszystkim.
    Pasierbica dorośnie szybciej, niż myślisz, wszystko minie. Zostaniesz tylko Ty
    i Twoja miłość. I czym się martwisz, słodka Niezapominjko? JESTEŚ MĄDZREJSZA, A
    W ROZGRYWCE Z TOBĄ PASIERBICA NIE MA ŻADNYCH SZANS!
  • niezapominajka281 19.06.06, 13:24
    dziękuję za te słowa. Czasem jest mi ciężko ale mój mąz jest naprawdę dobrym
    człowiekiem i bardzo sie kochamy. Jeśli chodzi o te kolacje to my obydwoje je
    organizujemy: kolacja, wino, świece.
    żałuję tylko że gdy jest jego corka u nas to zrezygnowaliśmy( na moje życzenie)z
    okazywania sobie uczuć(przytulania, trzymania za rękę), bo myślałam że córka
    męża jest o to zazdrosna i stąd jest to jej zachowanie. Niestety to chyba nie o
    to chodzilo bo zachowanie corki się nie zmienia a raczej nasila.
  • tarzynka 19.06.06, 12:58
    Moja 13 letnia córka bardzo lubi się przytulać do swojego taty, potrzebuje tego.
    Oczywiście nie wiem, jak jest, jak go odwiedza, ale wiem co się dzieje, gdy on
    do niej przychodzi. Co do siedzenia na kolanach w gościach, to raczej problem
    Twojego M., on przyzwala na takie zachowania. Winić za to młodą jest pewną
    przesadą.
    Co do wakacji, macie pełne prawo do spędzenia części tylko we dwoje. I pewnie
    dobrze by było, żeby choć parę takich dni się znalazło. Młoda też ma prawo do
    spędzenia ich z tatą. Czy Ty będziesz w nich uczestniczyć, to kwestia ustaleń
    między Wami (Tobą i M., a także pewnie M. i młodą).
    Z tego co piszesz, to raczej Tobie się wydaje, że pasierbica jest przeciwko Wam
    nastawiona, niż są jakieś dowody na to. Oczywiście wydawać Ci się może słusznie,
    może zaś nie masz racji. Ja w takich wypadkach staram się nie martwić, bo i po
    co? I tak nic nie zrobię, na nikogo nie wpłynę, bo to tylko moje przypuszczenia
    niepoparte faktami, a mnie takie myśli zatruwają.
    Zastanawiałaś się Niezapominajko, jakbyś chciała żeby było? Takie ćwiczenia z
    wyobraźni? NIkt nie słucha, więc można puścić wodze fantazji nie licząc się z
    poprawnością, z tym co sobie samej wydaje się naganne. Mnie czasem to pomaga w
    zrozumieniu swoich uczuć i zlokalizowaniu problemu. Na przykład: chciałabym mieć
    wszystkie dzieci z moim aktualnym M., chciałabym żeby on nie miał jakiś nie ze
    mną, przeszłość wymazać gumką myszką i jakieś zmory z przeszłości (eksie,
    eksowie, pasierbowie) nie pałętają się w naszym życiu. Aha, i jeszcze jesteśmy
    zdrowi, mądrzy i bogaci. Sielanka. No a potem sobie układam i wracam do
    rzeczywistości, bo takiej gumki myszki nie mam i mieć bym nie chciała wink.
  • m-m-m 19.06.06, 13:06
    Nie, nie Tarzynka, dziwczyna lat 13-e siadająca na kolanach ojca na przyjęciu
    jest z jej strony demonstracją i tu nie ma żadnych wodzów fantazji: ojciec
    powinien zdecydowanie to uciąć.
  • niezapominajka281 19.06.06, 13:14
    dziewczyny nawet nie wiecie jak mi pomogłyście. Jestem na tym forum od niedawna,
    przeważnie tylko czytałam, ale teraz to się zmieni.
    Cieszę się ze jest takie forum, bo nikt nie zrozumie lepiej "macochy" niż inna
    "macocha".
  • m-m-m 19.06.06, 13:18
    Tutaj Cię zrozumiałam nie jako macocha, ale jako była pasierbica wink))
  • niezapominajka281 19.06.06, 13:27
    tym bardziej Ci dziękuję że napisalaś mi jak to wygląda z twojego , bardziej
    obiektywnego i doświadczonego punktu widzenia.
  • anastazjapotocka 19.06.06, 13:26
    A ja Ciebie zrozumiałam jako macocha, czasem zazdrosna o uczucia mojego M. I
    dzięki dziewczynom z forum w ogóle nie wstydzę się, że byłam o taką
    małą "kobietkę" zazdrosna, bo dla mnie to był obca "kobietka", a nie "córcia".
    Miłość nie znosi dzielenia się, a czy ja muszę być ciągle rozsądna i pamiętać o
    jego byłej rodzinie? Mam tylko jedno życie i nikt mi drugiego nie podaruje. Nie
    mam zamiaru żyć ciągle w poczuciu winy, że M ma córkę! I nigdy nie zamierzam
    polubić jego ex!
  • tarzynka 19.06.06, 13:21
    > Nie, nie Tarzynka, dziwczyna lat 13-e siadająca na kolanach ojca na przyjęciu
    > jest z jej strony demonstracją i tu nie ma żadnych wodzów fantazji: ojciec
    > powinien zdecydowanie to uciąć.
    to może nie do końca jasno napisałam. Przede wszystkim ojciec powinien
    zareagować i nie dać jej na to przyzwolenia. Zaś takie zachowania ze strony
    dziewczynki są jak najbardziej normalne (wcale nie oznacza, że należy je
    tolerować) i nie dopatrywałabym się na ich podstawie manipulacji eksi. Dzieci
    próbują manipulować, wszystkie, nie tylko te z rozbitych rodzin i postawienie
    granic tylko dobrze im robi, wcale nie powoduje poczucia odrzucenia. Prawdą
    jest, że jeśli rozpadł się ich związek, to rodzicom jest trudniej dziecku
    odmawiać, bo mają podświadome poczucie winy. Z moich doświadczeń wynika, że
    całkiem często dopatruje się winy eksów, jeśli dziecko zachowuje się nie tak.
    Sama czasami się na tym łapię. I najczęściej nie jest to prawdą, co stwierdzam
    zazwyczaj po zastanowieniu. No ale tego się nauczyłam po atakach eks mojego M.
    na mnie, bo pasierb miał okres burzy i najłatwiej wszystkim było wytłumaczyć
    sobie, że to przeze mnie wink.
    Aha, i o ile siadanie na kolanach na przyjęciu jest przesadą, siadanie na
    kolanach w ogóle też już może, to należy uważać, żeby nie wylać dziecka z
    kąpielą. Dziewczynka w tym wieku potrzebuje się do ojca przytulić i wcale nie
    musi to być demonstracją. Jeśli Niezapominajkę to denerwuje, to może warto
    pomyśleć o takim rozwiązaniu, żeby nie musiała się temu przyglądać.
  • niezapominajka281 19.06.06, 13:36
    niestety nie ma takiego rozwiązania, córka męza przyjeżdza do nas co 2 tygodnie
    na weekend, a jak nie ma jej u nas w weekend to jest u nas w niedzielę. Moj mąz
    dlugo pracuje, tak wię mamy mało czasu dla siebie i nie wyobrażam sobie żebym
    jeszcze miała jechać np.: do swoich rodziców na weekend kiedy corka męża jest u
    nas. Ani ja ani mąż by się na to nie zgodził. Nawet gdy w tamtym roku ja nie
    dostałam urlopu to mąz nie pojechal z corką na wakacje sam(chociaż ona i jej
    mama uważały że to najlepsze rozwiązanie). Daliśmy po prostu córce męża
    pieniądze na wycieczkę organizowaną przez szkołę,
  • tarzynka 19.06.06, 14:00
    > nie dostałam urlopu to mąz nie pojechal z corką na wakacje sam(chociaż ona i jej
    > mama uważały że to najlepsze rozwiązanie).
    Cóż, to wygodnictwo ze strony Twojego M. Pewnie, że mu łatwiej z Tobą, ale (może
    krótszy na początek) taki wyjazd tylko z córką mógłby być dla nich ciekawym
    doświadczeniem. M. musiałby się postarać o jakieś atrakcje, żeby nie było nudno,
    ale to przecież nie takie straszne.
    > dlugo pracuje, tak wię mamy mało czasu dla siebie i nie wyobrażam sobie żebym
    > jeszcze miała jechać np.: do swoich rodziców na weekend kiedy corka męża jest
    > u nas.
    Raczej myślałam o drugim pokoju. Bardziej to wymagałoby delikatności i
    pomysłowości ze strony M., żeby dbać o uczucia Was obu: Twoje i jego córki.
    Takie idealne rozwiązania mi się marzą wink.
  • niezapominajka281 19.06.06, 14:08
    tarzynko to że moj mąz zostal ze mną w domu, i że ja chodzilam do pracy a on na
    swoim urlopie siedzial w domu i gotował obiady,żebysmy mogli po mojej pracy
    pojechać jeszcze nad jezioro - to nie bylo według mnie wygodnictwo.
    Mi też się marzą idealne rozwiązania ale niestety siedzenie w pokoju, sama przez
    cały weekend do nich nie nalezy.
  • geos 19.06.06, 14:57
    O rany jak to przeczyttałam to sie ucieszyłąm, ze mam tak fantastycznie. Nie mam
    co narzekac na dawna teściową mojego mężą przy takich "okazach" jakie opisałaś.
    Mój mąz też prowadził samochód w którym zgineła jego zona
    a slub wzielismy w dwa lata po jej smierci. Co prawda teściowa jakoś sobie z tym
    wszytskim nie radzi. I wcale jej sie nie dziwię , strata dziecka to rzecz
    straszna. I mimo pozorów uprzejmości wciąż dookoła dostaję sygnały, że to nie
    tak słodko i pieknie, alk nie aż tak!
    Mąż ma zdrowy rozsądek i chwała mu za to!
  • geos 19.06.06, 14:58
    to było a'propos
    tej wypowiedzi


    Dzisiaj zapewne teściowa i jej "bezdzietna" córka wraz z wnuczkami
    są szcześliwe, że ojciec poniósł winę za śmierć ich matki(wypadek drogowy).
  • anastazjapotocka 19.06.06, 14:55
    Niezapominajko, jesteś NAJWAŻNIEJSZA W SWOIM DOMU. Dlaczego masz z niego
    wychodzić lub siedzieć sama w drugim pokoju? Ty tu jesteś gospodynią i Ty
    dyktujesz warunki. Ważniejsze są Twoje uczucia, nie daj sie zepchnąć na
    margines. Pasierbica musi się dostosować o atmosfery Twojego domu, a nie
    odwrotnie. Ty nic nie musisz, najwyżej mozesz spróbować chcieć. Twój dom, twój
    mąż, Twoje szczęście.
  • niezapominajka281 19.06.06, 15:55
    Chciałabym mieć takie nastawienie jak ty anastazjo. Czytam Twoje wpisy i mam
    coraz większą ochotę się pod nimi podpisać. Do tej pory zawsze zanim coś
    zrobiłam to myślałam żeby nie urazić corki męza, żeby ona nie czuła się jak
    "piąte koło u woza". Niestety ona nigdy się nie zastanawiała jak ja się czuje,
    gdy ona będąc u nas wypytuje o wszystko nas a jak my pytamy " co w domu" - to
    brak odpowiedzi. Corka męża nigdy nie mówi co teraz słychać u jej matki, ale za
    to legend jak to fajnie było jak tata z nimi mieszkal, jak pojechali do zoo, jak
    byli razem w cyrku jakoś mi nie oszczędza.
    Masz rację to mój dom i moje szczęście i mój mąż i ani córka męża ani jej matka
    nie zabiorą mi tego. Chociaż jesli chodzi o dom to jestem pewna na 100% że
    jeśliby coś nie daj Boże stało się mojemu mężowi to corka męża i jej matka,
    zaraz przybiegną aby mnie z niego wyrzucić. Nie mamy rozdzielności majątkowej, a
    dom jest na nas oboje - więc będą mnie ciągać po sądach, bo oczywiście zarowno
    ex jak i córka męża są przekonane że wszystko im się należy.
  • m-m-m 19.06.06, 16:19
    Niestety ona nigdy się nie zastanawiała jak ja się czuje,


    No, nie, bo jest niedojrzała. Każdy nastolatek ma obniżony próg empatii (i trwa
    to dosyć długo, kilka lat) m. in. ze względu na niedojrzały mózg gdzie obszary
    odpowiedzialne za empatie są w fazie rozwoju. Poza tym emapatii trzeba uczyć, a
    tu Twój mąż ma wielkie pole do popisu jako rodzic.
  • anastazjapotocka 19.06.06, 19:15
    Przemawia przeze mnie smutne doświadczenie, Niezapominajko. Ja mam już to
    wszystko za sobą, ale wiem, ile łez i nie przespanych nocy mnie to kosztowało.
    Były chwile, kiedy chciałam umrzeć, bo mała kobietka potrafi dokuczyć tak, jak
    dorosła. Za poduszczeniem ex dostawałam listy od 13 latki zaczynające się od
    słów: ..."idiotko i frajerzyco, nienawidzę ciebie"... Nigdy nie rozbiłam tego
    małżeństwa dla jasności. Tylko matka pasierbicy zorientowała się, że pomimo
    upływu lat nikt się na nią jakoś nie połakomił i postanowiła zniszczyć mój
    związek. Też posiadaliśmy dom dokładnie obfotografowany przez pasierbicę. Nie
    chcę wdawać się w szczegóły, ale był czas, kiedy ze względu na ciężką chorobę
    męża mięliśmy bardzo trudną sytuację finansową. Musieliśmy sprzedać dom i w
    pośpiechu kupiliśmy mieszkanie na nazwisko męża. Zdarzyło się, że zaczęliśmy
    zalegać (nie do końca, bo wcześniej dokonywaliśmy dużych nadpłat, ale
    dobrowolnie) z alimentami. I wtedy dorosła już, wówczas 22-letnia pasierbica
    złożyła do komornika wniosek o "zaspokojenie jej wierzytelności z rzeczonej
    nieruchomości". Dług wynosił niecałe 5 tysięcy (nadpłat nam nie zwróciła, ani
    nie uwzględniła). To oznaczało, że ojca i mnie, za te 5 tysięcy razem ze starym
    psem i kotami - na bruk. Możesz sobie wyobrazić ten szok? Szybko sprzedaliśmy
    mieszkanie, pieniądze zainwestowaliśmy szczęśliwie, ja miałam dużo szczęścia w
    mojej firmie (i dużo, dużo pracy) i teraz mieszkamy w luksusowych apartamentach
    do wynajęcia. Mamy naprawdę luksusowo, nie musieliśmy dokonywać żdnych wpłat,
    ani nie spłacamy kredytów. No i w razie mojej śmierci, pasierbica nic po mnie
    nie dostanie. Zresztą, pasierbica ma mieszkanie w Warszawie, również dzięki
    ojcu, który partycypował w kosztach. A ja nareszcie czuję się naprawdę wolna.
    Szok dobrze też zrobił mojemu M. Za każdym razem, jak wybucha zbytnią miłością
    do córki, przypominam mu o tym moście, pod którym z jej poręki mieliśmy
    zamieszkać. Los nam sprzyjał. Nie chciałabym, abyś powtarzała moje błędy. Ja
    nie miałam się kogo poradzić. Z mojej rodziny nie żyje już nikt, wszystkich
    straciłam w ciagu 4 lat: ojca, matkę, siostrę, brata. Nawet moje nieszczęście
    nie powstrzymało ex od robienia mi złośliwych przykrości. A pasierbica nawet
    nie zapytała, jak ja się z tym wszystkim czuję. Ex, a później już dorosła
    pasierbica wysyłała z dokładnością zegara co pół roku pozwy do sądu: o
    podwyższenie alimentów... Nie licz nigdy na serce pasierbicy. Nigdy.
  • m-m-m 19.06.06, 19:25
    No to jakiś horror.
    Jeśli ona wysyłała do Ciebie takie listy to co z tym zrobił mąż?
  • anastazjapotocka 20.06.06, 11:10
    Z tymi listami? Nic. Mąż zawsze był histerycznie zakochany w córce, poza tym
    miał zwyczaj wszelkie tego rodzaju problemy traktować w sposób "baby nie
    potrafią się dogadać, niech nie zawracają głowy". Irytujące. Ale ma
    przynajmniej inne zalety. Obraziłam się wtedy na nich wszystkich i nie
    zapraszałam pasierbicy na wakacje przez następne dwa lata. Jak ją mąż znowu do
    nas zaprosił, była już starsza. Nie przeprosiła mnie, a ja nie poruszałam
    tematu. Nie chciało mi się denerwować.
  • m-m-m 20.06.06, 11:34
    Podziwiam. Chyba te inne zalety miały mega wartość, bo ja bym nie puściła tego
    mężowi płazem.
  • anastazjapotocka 20.06.06, 12:11
    Ładne określenie - megawartość. Wiesz m-m-m? Myślę, że Bóg, kiedy go tworzył,
    zatrzymywał się przy nim kilka razy. Dał mu za dużo, zwłaszcza IQ, a potem
    ponownie wrócił i, tak dla żartu, dał mu jeszcze szczęście do kobiet. Poza tym,
    nie wiem, czy wspominałam, że moja rodzina to prawie sami Austriacy byli, a co
    za tym idzie, rozmaicie w przeszłości postępowali (chwalić się nie ma czym). A
    moje Przeznaczenie z Narodu Wybranego jest. Pewnie z każdego nieporozumienia
    zrobiłby konflikt międzynarodowy. I tak nazywa mnie antysemitką. Co tam! Fajny
    jest i rozrywkowy. No i wszystkie (nieświadome) kobiety mi go zazdroszczą.
  • m-m-m 20.06.06, 12:50
    No i wszystkie (nieświadome) kobiety mi go zazdroszczą.


    He, he...wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma wink


    A tak w ogóle to ja myślę, że wszyscy exowie z przeszłością, z którymi związały
    się kolejne kobiety mają do kobiet szczęście, bo taki garbaty to żadna atrakcja
    patrząc logicznie wink
  • lilith76 20.06.06, 12:18
    poza tym
    > miał zwyczaj wszelkie tego rodzaju problemy traktować w sposób "baby nie
    > potrafią się dogadać, niech nie zawracają głowy". I

    czyli: dajcie mi wy wszystkie święty spokój, bo jak spróbuje rozwiązać ten
    problem, to się spocę i zmęczę wink
    częste u facetów wink

    --
    Jakie wady ma druga żona? Swoje i pierwszej żony wink
  • kicia031 19.06.06, 23:23
    Ja bym przede wszystkim radzila, bys sie uwolnila od tej obsesji dociekania
    intencji pasierbicy i myslenia o Exi. Wiem, ze latwiej powiedziec, trudniej
    zrobic, ale dla dobra wlasnego, i waszego zwiazku musiesz przestac sie tym
    przejmowac. Co z tego, ze dziecko opowiada swojej mamie o wizytach u ojca, i co
    z tego, ze nie musisz sluchac o Exi - to chyba dobrze. Dopiero by bylo gdybys
    byla zmuszona do wysluchiwania opowiesci mama to, mama tamto.
    Wiem, ze to wszysko jest bardzo irytujace, wiem, ze mnie np irytowalo nieco, ze
    Mala wciaz chciala spac z tata i pchala sie do naszego lozka ( wciaz czasami to
    robi, choc ma juz 12 lat). Ale dzieci, nawet duze, lubia sie przytulac do
    rodzicow - nawet moj 14-letni starszak czasami tak robi. I nie jest to
    skierowane przeciwko mojemu chlopu, on po prostu chce sie przytulic do mamy.
    Coreczka mojego chlopa tez czasami klamie albo przemilcza pewne fakty, czasami
    probuje mnie naciagac na prezenty, czasami probuje ustawiac ojca przeciwko
    mnie. Powiem ci szczerze, ze niespecjalnie sie tym przejmuje. Dzieci, i te z
    pelnych i ze zrekonstruowanych rodzin probuja cos ugrac nastawiajac rodzicow
    przeciw sobie, sama tak robilam jako dziecko ( i ty pewnie tez, zrob rachunek
    sumienia wink) Oczywiscie gdy w gre wchodzi macocha czy ojczym jest znacznie
    trudniej znosic takie zachowania, ale ja bym naprawd sugerowala bys wyluzowala.
    Jak u ciebie z pewnoscia siebie i z poczuciem wlasnej wartosci? Moze warto je
    wzmocnic i czerac sile z siebie a nie ze swego odbicia w oczach innych? Corka
    siedzi ojcu na kolanach? Niech siedzi - kto sie zachowuje idiotycznie - ona czy
    ty? Ona! Wiec po co sie przejmujesz?
  • niezapominajka281 20.06.06, 16:36
    czasem chcę uwolnić się od tej "obsesji dociekania
    > intencji pasierbicy i myslenia o Exi.", ale żeby to zrobić to musiałabym
    traktować corkę męża jak powietrze. Nie mogę tego zrobić ponieważ corka męża
    odwiedza nas, nie jest powietrzem i ma wpływ na moje życie i na moje plany.
    Co do tego mówienia o ex to niestety muszę wysłuchiwać o ex ale w czasie
    przeszłym- bo z mamą i tatą byliśmy, robiliśmy... Za to każde nasze pytanie co w
    domu teraz - corka męża zbywa nas milczeniem albo słowem w porządku.
    Przez to wszystko córkę męża często utożsamiam z ex, ponieważ mam wrażenie że
    wszystko co robi corka męża jest robione pod dyktando ex.
  • chalsia 20.06.06, 17:04
    a Ty, jak się Ciebie rodzice pytali "jak/co było dziś w szkole?" to co? jak
    odpowiadałaś? Zdawałaś sprawozdanie czy odpowiadałaś na odczepnego?
    Bo ja to drugie.
    Wcale mnie nie dziwi, że mała tak odpowiada. Podstawową zasadą komunikacji z
    dziećmi jest PODTRYMYWAĆ temat, który dziecko samo zapodaje. Jak będzie się
    miała i chciała czymś sama podzielić, to sama zacznie.
    Ja tam mam wrażenie, że Ty masz większą obsesję co do pasierbicy i eks niz ta
    eks ma w stronę wpływania na Was przez córke/czy na samą córkę.
    Czyli IMHo Ty masz problem, a nie że jest realny problem.
    Zgadzam się z sugestią wcześniej, że może warto by porozmawiac o Twoich
    uczuciach z psychoterapeutą, by dogrzebać się przyczyn.
    Chalsia

    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 20.06.06, 17:05
    aha i chyba za mało chcesz sie od tej obsesji uwolnić. Nie jest to jednoznaczne
    z traktowaniem pasierbicy jako powietrze.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • niezapominajka281 20.06.06, 17:20
    jesli mam nie traktować pasierbicę jak powietrze to jak mam ją traktować - żeby
    wogole nie myśleć ani o niej ani o jej matce, bez względu na to co robi corka męża.
  • chalsia 20.06.06, 18:30
    myśl o niej przede wszystkim jak o dziecku, tak ją traktuj.
    Ty też jesteś przede wszystkim i po pierwsze kobietą (czyli człowiekiem płci
    żeńskiej), a dopiero POTEM żoną, pracowniczką, matką (w przyszłości np).
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • niezapominajka281 20.06.06, 19:39
    ale ja myślę właśnie o niej jak o dziecku. Dzieci rożnie się zachowują i właśnie
    to ich zachowanie dorośli próbują zrozumieć. Tak samo ja gdy corka męża jest u
    nas i dziwnie się zachowuje to ja to zachowanie próbuje sobie jakoś wytłumaczyć.
    Czasem myslę jednak że powinnam ją traktowac jak powietrze: mój dom, moje
    szczęście, mój mąż - jak to napisała anastazja. Może gdybym dała sobie spokój,
    przestała się interesować tym dzieckiem i jej zachowaniem - moje życie byłoby
    łatwiejsze.
    Kiedyś z niezrozumieniem czytałam artykuły o macochach które zupełnie nie
    interesowały się pasierbami, nie próbowały nawiązać z nimi więzi, dbały tylko o
    swoje dzieci i swojego męża. Ja sama na początku mojej znajomości z mężem
    myślałam że stworzymy ciepły, przytulny dom dla nas, dla jego córki i naszych
    dzieci. Stworzyliśmy ciepły, przytulny dom, córka męża może przyjeźdźać do nas
    kiedy chce i na tak długo jak zechce. Ale co z tego że pasierbica czuje się u
    nas jak u siebie w domu, ma własny pokój, jak ja gdy ona jest u nas czuję się
    jakbym miała kamery w domu, a my z mężem jesteśmy tylko bankomatem i jej
    służącymi(oglądamy to co ona chce w telewizji, musimy zrobić wszystko aby mieć
    czas kiedy ona chce do nas przyjechać na weekend itd...)
    Niektóre z was nie mogą zrozumieć dlaczego mi przeszkadza że corka męza wszystko
    o nas opowiada mamie a o samej mamie mówi tylko w czasie przeszłym jak mąż z
    nimi mieszkał. Może to dziwne, ale często jestem w mieście gdzie mieszka ex
    mojego męża, mam tam wielu znajomych którzy mi mówią co jadła u mnie córka ex,
    co ostatnio kupiliśmy, do której byliśmy na imieninach mojego brata, i do tego
    jeszcze wiele wymyślonych historyjek. Przykro mi ale to mi przeszkadza. Ex
    mojego męża obgaduje nas po całym mieście(ma przecież informacje z pierwszej
    ręki). Jeszcze w tej chwili, gdy corka męża nie jest osobą dorosą, mogę
    zrozumieć że córka męża opowiada swojej mamie wszystko o nas, a nam nic nie
    mówić co się dzieje u nich w domu, u jej mamy i jej kolejnego partnera. Ale
    jeśli będzie tak dalej i corka męża mając 20 lat nadal będzie przyjezdżała do
    nas tylko na " zwiady" a jej życie osobiste i jej matki będzie chronione jak
    "tajemnica państwowa" trudno będzie mi z nią rozmawiać i normalnie ją traktować,
    bo nie mam zwyczaju kochać ludzi którzy traktują mnie jak żródło informacji i
    chcą tylko brać a nic wzamian nie dawać.
  • chalsia 20.06.06, 23:07
    jeśli pasierbica mając lat 20 (czy 18) będzie się tak samo zachowywała, to
    WTEDY możesz postępować inaczej. Bo to już nie jest dziecko w rozumieniu emocji
    i umiejętności logicznego myślenia.
    Sorki, ale po tym poście coraz mocniejsze mam wrażenie, że powinnać pogadać z
    psychoterapeutą. Czarnowidztwo widzę i projekcję a nie realistyczne spojrzenie
    na rzeczywistość.
    A to, że WY zgadzacie się na CIĄGŁE dostososwywanie się do widzimisię
    pasierbicy (np. dostosowanie czasu czy programów TV) - to już Wasz własny błąd.
    Jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
    Widać więc, że za "winę" zachowania dziewczynki odpowiedzialność ponosi nie
    tylko eksia, ale także Wy - a głownie ojciec z Was dwojga.
    Ja tamj nie ustępuję swojemu dziecku za każdym razem smile) A jeśli zmieniam
    zdanie i ustępuję, to znaczy, że albo moje powody nie były wystarczająco
    powazne albo dziecka argumenty były słuszne. No albo czasami można miec chęc
    zrobić bliskiej osobie przyjemność.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • kicia031 22.06.06, 13:38
    a my z mężem jesteśmy tylko bankomatem i jej
    > służącymi(

    Wybacz, ale sama sobie przeczysz - raz piszesz ze corka domaga sie nachalnie
    czulosci od ojca, a teraz ze jestescie tylko bankomatem? To jak to w koncu jest?
    Wydaje mi sie tez, masz powazny problem i problemen tym nie jest zachowanie
    twojej pasierbicy, tylko twoj wlasny brak pewnosci siebie. Zyjesz owladnieta
    obsesja Exi, a co gorsza przenosisz swoje negatywne uczucia do Exi na corke
    meza. Do tego jeszcze przezywasz, ze Exia opowiada o was swoim znajomym, tak
    jakby to byl jakis problem. Niech opowiada - macie przyjamniej darmowa
    reklame wink) Exia moze tak samo opowiadac o was bzdury kiedy corka nie bedzie
    wspominac o tym ani slowem - po prostu ten typ tak ma i tyle. Co cie obchodzi
    opinia Exi? Albo jej opowiesci, ludzie ktorzy was znaja nie dadza sobie zrobic
    wody z mozgu, a inni - czemu mieliby cie obchodzic.
    Najwyzszy czas dorosnac - swiat nie jest sprawiedliwy, ludzie sie obgaduja,
    czasami manipuluja wlasnymi dziecmi, a dzieci tez bywaja niewdzieczne, nawet
    wobec wlasnych rodzicow. Normalka.
  • niezapominajka281 22.06.06, 14:15
    wybacz, ale sama sobie przeczysz - raz piszesz ze corka domaga sie nachalnie
    > czulosci od ojca, a teraz ze jestescie tylko bankomatem? To jak to w koncu jest

    Widzisz bo to nachalne domaganie czułości od ojca jest tylko na pokaz. Sama nie
    wiem po co - czy żeby mi udowodnić że tata tylko ją kocha, czy żeby wszyscy
    widzieli że ona jest najukochańszą córeczką tatusia.
    Aha pewnie zaraz polecą na mnie kamienie że sobie sama to wymyśliłam i że 14
    letnia córka męża ma taką potrzebę przytulania sie do ojca, ciągłego siedzenia
    mu na kolanach(szczegolnie gdy jesteśmy u mojej rodziny z wizytą). Po
    przeczytaniu kilku wpisów zaczęłam myśleć że rzeczywiście to tylko ja uważam że
    zachowanie córki męża jest dziwne. Tylko jak mam sobie wytłumaczyć, że gdy nie
    ma mnie w domu i córka męża jest z nim sama w domu to nie klei się do niego, nie
    siada mu na kolanach tylko czatuje na internecie, a gdy ja się pojawiam to zaraz
    pokaz czułości - dla mnie to sztuczne, udawane i na pokaz.
  • anastazjapotocka 22.06.06, 14:48
    Wiesz, ja takie zachowanie mojej pasierbicy odbierałam zawsze jako rywalizację
    oraz "udowodnienie", którą z nas maż bardziej kocha. Dla mnie było to głupie,
    bo wiadomo, że mąż kochał mnie jak kobietę, a ją jako córkę, ale przyznam się,
    że bardzo mnie to jej zachowanie denerwowało. Czytam odpowiedzi skierowane do
    Ciebie i mam wrażenie, jakby to karciły Cieę same ex (dla dobra swoich córek
    oczywiście) i chciały Ci koniecznie wmówić, że jesteś "złą macochą". Może się
    zdarzyć, że zaraz Cię któraś zapyta, czy już pojechałaś na bal, rozsypawszy
    przedtem popiół i mak dla biednej pasierbicy? Odnoszę wrażenie, że w
    tych "poradach" więcej jest manipulacji, niż zwykłej życzliwości. Wysyłanie
    Ciebie na terapię też nie jest zbyt życzliwe, tym bardziej, że widać gołym
    okiem, jak niechętnie widzisz wciąganie obcych w swoje sprawy. Inną rzeczą jest
    anonimowe forum, a inną porada u terapeuty. Czy skuteczna? Masz najwyraźniej
    problem. Czujesz się źle w obecnym układzie. Kochasz swojego mężczyznę, ale nie
    przepadasz za pasiebicą i za ex. I CO W TYM ZŁEGO? Powtarzam, nikt Ci nie da
    drugiego życia, będziesz miała tylko to. Nie pozwól sobie niczego odebrać. Nie
    musisz być obiektywana, nie musisz ustępować pasierbicy, nie musisz postępować
    wbrew swojemu sercu. Jesteś kobietą. Owszem, wzięłaś pana z dobrodziejstwem
    inwentarza, ale wcale nie musisz tego inwentarza lubić, ani udawać, że Cię ten
    inwentarz bawi czy ineresuje. Może postaraj się wypracować jakiś sposób
    przebywania (nie za częsty) z pasierbicą na zasadzie nie wchodzenia sobie w
    drogę. Nie zabieraj jej też tam, gdzie będzie Ciebie denerwować jej zachowanie.
    Masz prawo pragnąć być tylko ze swoim ukochanym, nie musisz ze sobą wszędzie
    ciągać pasierbicy. Tym bardziej, że i tak pasierbica wszystko zapoda ex. Kup
    sobie śliczną sukienkę i przestań tak bardzo przejmować się pasierbicą.
    Przecież Twój mężczyzna kocha Ciebie nie za to, że jesteś idolem dla
    pasierbicy, tylko z zupełnie innych powodów...
  • niezapominajka281 22.06.06, 14:57
    jeszcze raz dzięki anastazja. Jest mi przykro jak czytam jaka to ja jestem zła
    macocha, że powinnam iśc do terapeuty. Ale tak naprawdę nikt nie może mnie
    zmusić do kochania pasierbicy bezwarunkowo, bo ja nie jestem jej mamą. Nie
    jestem też hipokrytką, żeby pisać że kocham pasierbicę bez względu na to co ona
    robi, tak nie jest i nigdy nie będzie, ja nie jestem Matką Teresą.
    Postaram się rzeczywiście ograniczyć nasze wspólne wizyty z pasierbicą u mojej
    rodziny - bo niestety tam zachowanie pasierbicy jest dla mnie nie do zniesienia.
  • kicia031 22.06.06, 15:14
    Nie uwazam, ze jests zla macocha - uwazam, ze jestes malo pewna siebie ososba,
    ktora za bardzo przejmuje sie zachowaniem innych ludzi i nie czerpie poczucia
    wlasnej wartosci z wnetrza, tylko z zachowania innych.
    Uwazam, ze sama siebie unieszczesliwiasz. A kierujac sie poradami osob zyciowo
    rozgoryczonych, dodatkowo skomplikujesz swoja sytuacje, zamiast ja ulatwic. Ale
    oczywiscie zrobisz jak chcesz.
  • niezapominajka281 22.06.06, 15:22
    Jeśli chodzi o moją pewność siebie, to tylko ja ja mogę ocenić. A jeśli chodzi o
    przejmowanie się zachowaniem innych ludzi, to się z Tobą zgodzę. Cóż może inni
    potrafią nie przejmować sie zachowaniem osób, które mają bezpośredni wpływ na
    ich życie, plany i szczęście. Ja niestety tak nie potrafię, więc będę dalej
    przejmować się zachowaniem swojej pasierbicy, bo czy tego chce czy nie ona ma
    wpływ na moje życie.
  • niezapominajka281 22.06.06, 14:29
    Przykro mi ale ja niestety przenoszę negatywne uczucia z ex męża na jego córkę.
    Wiem że nie powinnam tego robić, staram się traktować córkę męża jak odrębną
    osobę, ale po każdym wspólnym wyczynie córki męża i jej matki, zaczynam znowu
    widziećw niej nie tylko "biedne dziecko" ale 14 letnią dziewczynę która dogadała
    się z matką i obie są przeciwko mnie.
    Dla wyjaśnienia: wyczyn = np.: jesteśmy umówieni że przyjeźdźamy po córkę męża
    w piątek i zabieramy ją na weekend. My przyjeżdżamy (50 km)a córka męża wychodzi
    z domu i mówi że ona z nami nie pojedzie bo w sobotę jedzie z mamą do ich
    cioci. Zaznaczam że córka męza ma komórkę którą dostała od męza i co miesiąc
    mąz jej ładuje tą komórkę, więc mając 14 lat można zadzwonić do ojca wcześniej i
    odwołać wszystko,a nie w czwartek zapewniać że się jedzie a w piątek taki numer
    - bo im sie dopiero przypomniało że obiecały cioci. Corka męża nalegała akurat
    na ten weekend i musieliśmy odwołać nasze wcześniejsze plany o których córka
    męża wiedziała zanim zaczęła nalegać na nasz wspólny weekend.
    Przykro mi ale ja myślę zę po prostu chciały nam zepsućnasze plany i im się udało.
  • anastazjapotocka 22.06.06, 15:02
    Oczywiście, że chciały Ci zrobić przykrość i zrobiły. Miały nadzieję, że
    wylejesz złość na swego męża i pokłócicie się. A może nawe bedziecie się żarli
    przez całą drogę? Mam nadzieję, że na jej oswidczenie uśmiechnęłaś się
    uszczęśliwiona, publicznie rzuciłaś się na szyję swojemu ukochanemu i
    zaszczebiotałaś: "najdroższy, jaki cudowny prezent od losu! Mamy ten czas tylko
    dla siebie!" Po czym namiętnie zawisłaś na jego ustach? Przyznaj, że to już
    coś, czego pasierbica z ex nie brały pod uwagę?
  • niezapominajka281 22.06.06, 15:17
    anastazjo niestety tak nie zrobiłam, ale przyrzekam że następnym razem tak
    właśnie zrobię(ex i pasierbicę- szlag trafismile. Wtedy tak nie zrobiłam, bo mi
    było żal mojego męża, który sam stwierdził że po to jej kupił telefon i
    doładowuje go co miesiąc, aby nie musiał jeżdzić 100 km niepotrzebnie, zresztą
    już nie pierwszy raz.
    Anastazjo z tego co piszesz, widzę że jesteś mądra kobietą i twojego związku nie
    pokonają żadne wojny podjazdowe ex i pasierbów.
    Ja kiedyś kłóciłam się z mężem właśnie z powodu ex i pasierbicy, ale kiedy
    doszłam do wniosku że właśnie im o to chodzi, przestałam rozmawiać z mężem o
    pasirbicy i ex, chyba że on sam zacznie ten temat. O dziwo kiedy ja kolejne
    wyczyny ex i pasierbicy traktowałam milczeniem, moj mąż sam zaczął widzieć co
    się dzieje i chce ze mną o tym rozmawiać.
  • anastazjapotocka 22.06.06, 15:45
    Droga Niezapominajko, do tej mądrości droga była długa i ciernista. O mało parę
    razy nie rozstałam się z mężem, właśnie z powodu knowań ex i dogadanej z nią
    pasierbicy. I wtedy mnie olśniło, że przecież o to im chodzi. Posiedziałam,
    pomyślałam, przypomniałam sobie, że jestem ładną kobietą, która bardzo podoba
    się mężowikobiece sztuczki. Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
    wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam w
    zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
    na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny. I
    galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
    namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
    powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam minę
    pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
    skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
    wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
    ukochanymi stópkami (rozmiar 47). Poźniej w liście podsumowującym niejako
    wakacje pasierbicy, do mojego męża, ex przytoczyła tę sytuację szydząc z nas
    niemiłosiernie. A ja na to: czy ona czasem nie zazdrości nam naszego szczęścia?
    Popatrz, jaka to jednak zła kobieta jest. Mąż chętnie się ze mną zgodził, tym
    bardziej, że piłowałam akurat i lakierowałm mu jego pazurki. A ex? Ona i tak
    dostawała pieniadze, więc czego jeszcze chciała? Nic jej się więcej od nas nie
    należało. My jesteśmy ze sobą 19 lat, a nasz związek ciągle jest pełen czułości
    i namiętności. Zwłaszcza, jak w poblizu jest pasierbica...
  • lilith76 22.06.06, 16:02
    Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
    > wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam
    w
    >
    > zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
    > na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny.
    I
    >
    > galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
    > namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
    > powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam
    minę
    >
    > pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
    > skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
    > wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
    > ukochanymi stópkami (rozmiar 47


    każdy ma swoje strategie, ale dla mnie to kabaret.

    --
    Jakie wady ma druga żona? Swoje i pierwszej żony wink
  • anastazjapotocka 23.06.06, 04:34
    I co z tego, że dla ciebie to jest kabaret? Ale za to jaki skuteczny. Mam wokół
    siebie aż za dużo przykładów kobiet, które zostały same, porzucone, bo mąż
    odszedł do takiej, której się chciało postarać. Chodzi przeciż tylko o to, żeby
    mężczyzna uwierzył, jaką ma wyjatkową kobietę przy sobie. A uwierzy tylko
    wtedy, gdy będzie adorowany, podziwiany i chwalony. Cóż mi to szkodzi, że jakaś
    kobieta z boku oceni to "kabaretem"? Kobieta wymagająca, niezadowolona,
    karcąca, nigdy nie wzbudzi zainteresowania mojego męża. On ją po prostu z góry
    nazwie antypatyczną, głupią, lesbą. Mnie nie obchodzi zdanie innych kobiet,
    tylko mojego męża. A, że na tym zyskał nasz związek? Że kochamy się niezmiennie
    od wielu lat? Przecież to sukces. Może ty chcesz zostać sama na starość. Ja na
    pewno nie. Sama to została przemądrzała ex mojego męża, która nie wytrzymując
    sielanki w naszym domu zadzwoniła z szyderstwem do mojego męża. I usłyszała, że
    zazdrości nam naszej miłości, że ona miała już swoją szansę na szczęście w
    małżeństwie, tylko była zbyt prymitywna, aby ją wykorzystać. Że nigdy go nie
    kochała, że była koszmarem i nic jej do nas. Tak babę zatkało, że nie przysłała
    nam pasierbicy na święta. I było cudownie! Nikt mi nie wmówi, że 14 letnia
    dziewczyna, z którą zmaga się Niezapominajka - to dziecko. Wystarczy poczytać
    gazety, które dziewczyna kupuje: jakieś "Brawo", czy inne brukowce. Wiele 14-
    latek uprawia także seks. To nie jest dziecko, to rozgrywająca swoją strategię
    mała rywalka, działająca w porozumieniu z prymitywną matką. Niezapominajka ma
    prawo i obowiązek bronić się. Czy wybierze moją metodę - nie wiem. Ale, że moja
    metoda jest skuteczna, wiem z całą pewnością.
  • lilith76 23.06.06, 10:29
    masz rację, wolę samotną starość niż widowiskowe nadskakiwanie na oczach innych.
    może dlatego, że byłam jakiś czas w życiu sama i nie jest to dla mnie stan
    przerażający.
    to jak traktuję M w czterech ścianach to nasza sprawa - nie narzeka.

    Kobieta wymagająca, niezadowolona,
    > karcąca, nigdy nie wzbudzi zainteresowania mojego męża. On ją po prostu z
    góry
    > nazwie antypatyczną, głupią, lesbą.

    nie dziwię się twoim obawom - nadskakujących jest zawsze w otoczeniu dostatek.

    --
    Jakie wady ma druga żona? Swoje i pierwszej żony wink
  • anastazjapotocka 23.06.06, 10:54
    Ty masz swoje życie, ja mam swoje. Różnimy się sumą doświadczeń i oczekiwaniami
    na starość. Ja nie chcę być sama na starość. Nie chodzi o to, czy boję się
    samotności. Jak byłam jeszcze bardzo młoda (po pierwszym rozwodzie - odeszłam
    od męża), też byłam przez parę lat samotna, bo tak było mi łatwiej. Czas
    poświęciłam na naukę i robienie kariery zawodowej. Ale na starość, to ja
    dziękuję. Po za tym rozpatrujemy tu sytuację, kiedy wredna ex z pasierbicą
    wtrącają się w nowy związek. Nie z życzliwości, tylko z wredoty. Naprawdę nie
    pozwolę, żeby ktoś mi dyktował, czy mam być w życiu szczęśliwa. Niech lepiej
    baba wyjedzie na Marsa, a jeśli będzie chciała sama czy za pośrednictwem
    pasierbicy zrobić mi krzywdeę to niech się nie dziwi, że potrafię się
    skutecznie bronić. To tylko pytanie, czy ja manipuluję czy pozwalam sobą
    manipulować. Uważam, ze dałam z siebie wystarczająco dużo, a że w pewnym
    momencie nie pozwoliłam siebie dyskredytować pasierbicy i podłej ex w oczach
    mojego męża? Oczywiście, ze nie. Niech obie idą do diabła.
  • lilith76 23.06.06, 11:29
    ok smile

    --
    Jakie wady ma druga żona? Swoje i pierwszej żony wink
  • anastazjapotocka 23.06.06, 11:36
    Bez urazy, proszę. Nie chciałam Cię dotknąć. Jeśli to zrobiłam, to mimo woli.
    Na wszelki wypadek - przepraszam.
  • lilith76 23.06.06, 11:48
    to ja cię nie chciałam urazić, bo mimo, że jadowita, to jakoś nie lubię
    niepotrzebnych kłótni.

    --
    Jakie wady ma druga żona? Swoje i pierwszej żony wink
  • anastazjapotocka 23.06.06, 11:59
    Nie przejmuj się Lilith, też do aniołów nie należę. Jadowitość mam w genach.
    Miła z Ciebie dziewczyna.
  • kasia_kasia13 23.06.06, 11:40
    > Droga Niezapominajko, do tej mądrości droga była długa i ciernista. O mało
    parę
    >
    > razy nie rozstałam się z mężem, właśnie z powodu knowań ex i dogadanej z nią
    > pasierbicy. I wtedy mnie olśniło, że przecież o to im chodzi. Posiedziałam,
    > pomyślałam, przypomniałam sobie, że jestem ładną kobietą, która bardzo podoba
    > się mężowikobiece sztuczki. Wskakiwałam na kolanka, ubiegając pasierbicę,
    > wieszłam sieęna szyi, całowałam jego oczka, uszka, nawet kolanko, trzepotałam
    w
    >
    > zachwycie rzęskami, jak tylko cokolwiek powiedział (nawet: o jak gorąco!.A ja
    > na to: Ukochanie ty moje, przynisę ci coś do picia, ty jesteś taki delikatny.
    I
    >
    > galopowałam po soczek, aż dudniło). Mąż był oczarowany moja miłością i
    > namiętnością, nawet nasz związek zyskał na atrakcyjności. Od tej pory zaczął
    > powtarzać, że tylko ja kocham go naprawdę i tylko ja go rozumiem. Pamiętam
    minę
    >
    > pasiebicy, jak kiedyś mąż był trochę nie w humorze i na moje pytanie: co ci
    > skarbie najukochańszy jest? powiedział, że nogi go bolą. A ja hyc po miskę z
    > wodą, hlust do tej wody różaną pinkę i a nuż zaczęłam rozczulać się nad jego
    > ukochanymi stópkami (rozmiar 47).

    smile))))))))))))
    Dawno sie tak nie usmialam smile))))))))))))
    ps. Jestes trollem?
  • anastazjapotocka 23.06.06, 11:44
    Nie obrażaj mnie bez potrzeby, bo ja nie robię ci przykrości. Wynieniamy
    poglady i doświadczenia. Nie muszą ci się one podobać, nie musisz ich
    akceptować. Kultura to miedzy innymi przyjmowanie do wiadomości postaw
    odmiennych od twoich bez obrażania adwersarza.
  • zonka77 23.06.06, 12:17
    hihihihihi
    "tym bardziej, że piłowałam akurat i lakierowałm mu jego pazurki"
    dobre!
    Anastazja powiedz proszę (bez złośliwości pytam) NAPRAWDĘ mu piłujesz i l a k i
    e r u j e s z paznokcie??

    --
    smile
  • anastazjapotocka 23.06.06, 12:44
    NAPRAWDĘ!!! Moje ukochanie wykonuje wolny zawód i to bardzo ważne, jak wyglada.
    wszyscy panowie, z którymi się spotyka mają staranny manicure. Na nieszczęście,
    mojego męża zacięła kiedyś przy tym niechlujna manikiurzystka i wdała mu się
    grzybica paznokcia, którą leczyliśmy przez rok. Od tamtej pory to moja działka,
    no to piłuję. A lakier jest bezbarwny. I ładnie wyglada.
  • kleo1 23.06.06, 12:48
    kiedyś spiłowałam ładnie mężowi paznockie(miał takie pozadzierane) i
    wypolerowałam polerką, ładnie to wyglądało ale jednak mąż woli matowe smile czuł
    się nieswojo hehe
    --
    Nasza Tequilka
    Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło.
    Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
  • anastazjapotocka 23.06.06, 12:51
    Kwestia gustu. Ale znajomy męża (sławny bokser, więc nie wymieniam nazwiska)
    też nosi starannie wypielęgnowane i polakierowane paznokcie. Przyznam, że ten
    widok mnie lekutko zaskoczył.
  • zonka77 23.06.06, 12:49
    Anastazja
    Ja też jestem typej czułej kobiety. Uwielbiam przytulanki - mój maz też to kocha
    i pod tym względem dla niego jest to mój wielki plus (ex nie lubiła okazywania
    uczuć publicznie)
    Ale nadskakiwanie facetowi żeby:
    1.ciebie nie zostawił
    2.zdązyć z czułościami przed pasierbicą
    3.udowodnić i przekonać faceta że twoja miłośc jest najlepsza (lepsza od miłości
    córki)
    wydaje mi się jakoś...dziwne. Moja czułość do męża wynika z miłości a nie
    strachu przed bycia samą lub ze współzawodnictwa z jego córką.
    On jest dla mnie czuły i troskliwy z tych samych powodów.
    Mam troszkę wrażenie że odwaliłaś cyrk dla pasierbicy w stylu "zobaczymy kto
    wygra" i nie dziwię się ex że się z tego śmiała...nie jestem wcale pewna czy ona
    tak wam zazdrości bo z tego co opisujesz to wygląda trochę śmiesznie.
    Nie obraź się - piszę subiektywnie jak to dla mnie wygląda


    --
    smile
  • zonka77 23.06.06, 13:00
    i nie chodzi mi o to CO robisz ale jak to opisujesz (motywacje czułości a nie
    samą czułość)
    --
    smile
  • anastazjapotocka 23.06.06, 13:14
    Opisuję w skrócie i zjadliwie. Już taka kolczasta na zewnątrz jestem.
  • anastazjapotocka 23.06.06, 13:08
    Wcale się nie obrażam. Nie wiem tylko dlaczego Twoje przytulanki wynikały z
    potrzeby bliskości, a moje z wyrachowania. Mój mąż jest niezwykle atrakcyjny i
    miło się do niego przytulać, jest taki wypielegnowany, śliczny i cudnie
    pachnie. Tylko, że wcześniej przytulanki ukrywałam przed pasierbicą, żeby
    traumy, Boże broń nie dostała. Ale jak te baby zaczęły pasożytowac na moim
    życiu ( bo im się zaczęło kalkulować: dom, kasa, świetny facet, a żaden inny
    się jakoś pomimo ubiegu lat nie połakomił) no to musiałam obrać skuteczną
    strategię. Ex się głupkowato wyśmiewała, bo sama nie miała już żadnych szans,
    ani możliwości. I nadal jest sama, żyje życiem swojej córki, bo swojego nie ma,
    a w moje nie pozwalam się. Strach przed samotnością? A dlaczego to ja mam być
    sama? Czy przyniesienie soku, całusek w uszko, to taki wielki koszt? Dla mnie
    to przyjemność. Ja żyję miłością do mojego męża i co dzień zabiegam o jego
    uczucia. On o moje też. Kupujemy sobie nawzajem bardzo drogie prezenty, lubimy
    ze sobą być. A na starość będziemy świetnie ubraną parą dziarskich staruszków,
    trwoniącą dorobek życia w Egipcie i Maroku. Ja nie mam ambicji, żeby po mnie
    pasierbica dziedziczyła i dostała kolki ze śmiechu na moim pogrzebie. A potem
    sama pojechała za moją kasę, w mojej brylantowej kolii do Egiptu. Ten się
    śmieje, kto się śmieje ostatni.
  • zonka77 23.06.06, 13:30
    "Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni"
    No właśnie tak to wygląda z boku - niby z miłości, niby ok ale jest jednak
    ostatnie słowo "ja jej jeszcze pokażę"
    Tylko to mi się widzi niezbyt fajne.
    Oczywiście że całusek w uszko nic nie kosztuje - całować męża w uszko uwielbiam
    i w szyjkę i w czółko smile
    Ale nie od całuska w uszko zalezy nasze bycie razem w późnej straości...
    Może mnie to ciężko pojąć bo nie zabiegam o uczucia mojego męża. Mam je po
    prostu i o tym wiem, czułość to wynik tylko potrzeby między nami i pielęgnowania
    uczucia a u ciebie mam wrażenie że właśnie jest to zabieganie o uczucia (jesli
    tego nie będzie to mąż powie papa i znajdzie taką która będzie zabiegać lepiej)
    Wiesz co, był moment kiedy przechodziłam przez sporą depresję, dłuższy czas nie
    było mnie stać na takie całowanie w uszko i strasznie się cieszę że nie bałam
    się wtedy że zostanę sama bo jestem w zbyt dużym dole zeby calować po uszkach.


    --
    smile
  • anastazjapotocka 23.06.06, 13:52
    Mój mąż nie odejdzie sobie do innej i nie powie pa, pa, z wielu względów. 1.
    Kocha mnie. 2. Ja bardzo dobrze zarabiam, on też, oboje znamy wartość
    pieniądza, ta inna musiałaby mieć podobnie (mój mąż oraganicznie nie znosi
    niezaradnych i słabych kobiet). 3. Jesteśmy ze sobaą dopasowani pod względem
    intelektualnym i wykształcenia (mój maż nie cierpi kobiet głupich i słabo
    wykształconych). 4. Mój mąż wie, że ja go kocham bardziej, niż własne życie, że
    nie zostawię go w chorobie lub innej trudnej sytuacji. 5. Mój mąż wie, że nigdy
    go nie zdadziłam, nie zdradzę nigdy go nie oszkukam (ufamy tylko sobie
    nawzajem). 6. Lubimy ze soba być. 7. Nie chciałoby mu się "dopasowywać" do
    innej. 8. Mój mąż nie pozwala dotykać się obcym kobietom (boi się, że go czymś
    zarażą). 9. Mój maż w ogóle nie lubi innych kobiet, bo go nudzą.
    Jest jeszcze wiele innych powodów, dla których mój mąż nie odejdzie do innej.
    Nie tego sie boję. Mego męża może mi odebrać śmierć. I tego się boję.
  • chalsia 23.06.06, 15:01
    no to sorry, wolę być sama niż piać hymny pochwalne, że dorosły facet śmieci z
    kubła wyrzucił do śmietnika.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • anastazjapotocka 23.06.06, 15:19
    Od wyrzucania śmieci to my mamy sprzątaczkę. Jeśli chcesz zostać sama to twój
    wybór. Może nie bardzo masz się KIM zachwycać? Z doświadczenia wiem, że fajnych
    mężczyzn jest mało na świecie. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby na takiego
    trfić.
  • chalsia 23.06.06, 15:25
    OK, argument do bani bo też mam panią sprzątającą wink
    To w takim razie nie mam zamiaru piać hymnów pochwalnych, że facet wstawił
    brudne talerze do zmywarki/puste puszki po piwie do kosza na śmieci, zamiast
    jedno i drugie wstawić do zlewu.
    Chalsia

    a bardziej ogólnie - wole byc sama, niż chwalić dorosłego faceta za
    rzeczy/obowiązki domowo-osobiste, za które chwali się dzieci.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • joanna-walencja 23.06.06, 15:40
    chalsia napisała:
    "wole byc sama, niż chwalić dorosłego faceta za rzeczy/obowiązki domowo-
    osobiste, za które chwali się dzieci."

    ja wole być z M niż sama. być może gdybym nie mogła być z M wolalabym byc sama -
    ale dopoki mam jakis wplyw na swoje zycie - tak jak Anastazja - będę robila
    swojemu facetowi rozne drobne przyjemnosci zeby chcial byc ze mna, tak samo,
    jak ja chce byc z nim. I nie widze nic zdroznego w tym, ze dla ukochanej osoby
    robisz cos, co innym moze sie wydac smieszne. Wazne, zeby dwojgu ludziom
    dzielacym zycie bylo ze soba dobrze. I nikomu nic do tego.
  • chalsia 23.06.06, 15:43
    > będę robila
    > swojemu facetowi rozne drobne przyjemnosci zeby chcial byc ze mna, tak samo,
    > jak ja chce byc z nim. I nie widze nic zdroznego w tym, ze dla ukochanej
    osoby
    > robisz cos, co innym moze sie wydac smieszne. Wazne, zeby dwojgu ludziom
    > dzielacym zycie bylo ze soba dobrze. I nikomu nic do tego.

    Ależ jak najbardziej się z powyższym zgadzam. Tylko to się ma nijak do tego o
    czym pisałam wcześniej.
    Chalsia
    --

    Większość ludzi to ssaki.
  • anastazjapotocka 23.06.06, 16:03
    Jak kobieta woli być sama, to niech sobie będzie. Co mi do tego, że przybędzie
    jeszcze jedna rozczarowana, ze zmarnowanym życiem?
  • chalsia 23.06.06, 16:11
    > Jak kobieta woli być sama, to niech sobie będzie. Co mi do tego, że
    przybędzie
    > jeszcze jedna rozczarowana, ze zmarnowanym życiem?

    to akurat jest Twoje (a nie moje) podejście, że jak ktoś jest sam to jest
    rozczarowany i ma zmarnowane życie.
    A ja mam akurat takie, że nie mam ochoty robić z siebie małpy szybciej od
    pasierbicy wieszajacej się facetowi na szyi.

    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • anastazjapotocka 23.06.06, 16:17
    Dlaczego mnie tak niegrzecznie atakujesz? Ty masz swoje poglądy, a ja swoje.
    Tobie nie odpowiadaja moje, a mnie twoje. Zostaw mnie proszę w spokoju. Tak jak
    i to ekspresyjne słownictwo.
  • joanna-walencja 23.06.06, 16:20
    chalsia napisała: nie mam ochoty robić z siebie małpy szybciej od pasierbicy
    wieszajacej się facetowi na szyi

    ja tez sie "wieszam" swojemu M na szyi, ale wcale nie uważam że robię z siebie
    małpę. chociaz moja eksia pewnie przyznalaby rację Chalsi smile

  • nangaparbat3 24.06.06, 21:56
    Z tego co piszesz sądzę, że:
    1. Zmowa ex z "corką męża" przeciwko Wam istnieje przede wszystkim w Twojej
    głowie (juz o tym zresztą wczesniej pisano).
    2. Bardzo możliwe, ze przyczyna niemowienia o swoim domu, relacjach z matką
    etc. jest nie zmowa, ale wprost na odwrot, jakis konflikt między młodą a jej
    mamą. Przy Twoim nastawieniu dziewczynka oczywiscie nie pusci pary z gęby, jest
    z tą swoją mamą bardzo mocno związana, jaka by matka nie byla, i zrobi
    wszystko, zeby ja ochronić.
    3. Podobnie mogło byc z tym wyjazdem na weekend - możliwe, ze ona chciała z
    Wami, a matka z jakiegoś powodu jej nie puściła. Skoro decyzję podjęła matka,
    ona powinna Was poinformować o zmianie planów.
    4. Piszesz, ze dziewczynka chodzi do szóstej klasy, a potem ze ma 14 lat. 14 to
    ma moja corka w II gimnazjalnej. To w koncu jak jest?


    --
    Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
    zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka