Dodaj do ulubionych

ciag dalszy...

25.10.06, 21:22
musze sie wygadac bo powoli mam wszystkiego dosc. wlsnie poklocilam sie z M o
jego corke. powiedzialam mu zeby zadzwonil do rodzicow chlopaka bo mieli ja
wziac do siebie a sprawa ucichla. on sie wkurzyl, ze chcem jej sie pozbyc jak
najszybciej i zrobila sie awantura. dzisiaj dowiedzialam sie od jej
kolezanki, ze ona przelicza moje wydatki i jest zla, ze jak kupuje cos dla
siebie to dla niej nie. sprawdza ceny kosmetykow, itp. kiedys tak bylo, ze
wszystko, ciuch , kosmetyki zawsze kupowalam podwojnie, ale od pewnego czasu
skonczylo sie bo nigdy za nic mi nie podziekowala, a wrecz przeciwnie jeszcze
cos zabrala sobie mojego.
zaczynamy sie klocic o nia i jest nieciekawie. ja nie postanowilam, ze nie
chcem zeby mieszkala u mnie ze swoim dzieckiem nawet jesli M bedzie mial inne
zdanie. nie wiem co robic i jak sie zachowac zeby jakos wybrnac z tej sytuacji
Edytor zaawansowany
  • reksia 25.10.06, 21:57
    to wyjątkowo trudna sytuacja,faktycznie powinniście mieć teraz dla siebie
    wzajemnie bardzo dużo wyrozumiałości...nie doradzam, bo w takiej sytuacji jak
    Twoja obecnie,ja też nie wiedziałabym co zrobić i jak się zachować....hmm
    chyba na spokojnie porozmawiać z M...a może spróbować znaleźć wspólnie jakiś
    sposób,jakieś rozwiązania na takie sytuacje...może spróbować dotrzeć do
    dziewczęcia ...nie wiem,naprawdę nie wiem więc nie doradzam,ale trzymam kciuki
    za to byście znaleźli właściwe rozwiązanie,cierpliwość


    p.s.
    Tak się właśnie zastanawiam i hmm...chciałabym, Ci dac coś fajnego na te trudne
    chwile....nie mogę Ci przesłać,ale gorąco polecam książkę Mary Pipher "Ocalić
    Ofelię"(jak ochronić osobowość dorastających dziewcząt).Powinna być w
    bibliotekach.
    w tej sytuacji jak Twoja myślę,że ta książka pomogła by Ci spojrzeć z dystansu
    na Twoją sytuację i zrozumieć postępowanie i przedewszystkim uczucia Twojego M
    jak również pasierbicy
    Dystans i spojrzenie "innymi oczyma"-polecam gorąco.I myślę że już pierwszy
    rozdział pomoże Ci w Twoim problemie z małolatą,a po tygodniu po przeczytaniu
    tej ksiązki nie będziesz miała problemu który zabiera Ci teraz spokójwinkalbo
    przynajmniej będziesz patrzeć na niego z innej strony

    Trzymam kciuki za to by spokój zagościł w Waszym domku i byście nie zgubili się
    z M wzajemnie w tym wszystkim.
  • kicia031 25.10.06, 22:02
    Kochana, ja tez ci szczerze wspolczuje. Ale tak czytam to, co piszesz:
    ze nie
    > chcem zeby mieszkala u mnie ze swoim dzieckiem
    I sie zastanawiam - czy wy nie macie wspolnego domu / mieszkania? Mieszkacie u
    ciebie? To jak w tym wszystkim ma sie czuc twoj maz? I oczekiwanie od niego, ze
    wyrzuci corke z domu, bo zaszla w ciaze nie jest moim zdaniem fair.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • kasian27 25.10.06, 22:16
    mieszkamy w moim mieszkaniu. jesli bedzie taka koniecznosc jestem gotowa
    dolozyc do stancji, ale nie poradze sobie psychicznie w sytuacji: ja, M, nasze
    5-cio miesieczne dziecko, ona i jej dziecko.
  • m-m-m 26.10.06, 09:32
    Kasian popieram Twoja niechęć do mieszkania pod jednym dachem z pasierbicą i
    jej dzieckiem.
    To problem jej ojca i matki, niech oni skladaja się na wynajęcie je lokum.
    I nie przejmuj się gadkami o biednej wyrzuconej na bruk ciężąrnej, bo nikt jej
    nie wyrzuca - jej rodzice maja obowiązek zorganizowac jej lokum, a nie Ty. i
    Nie musisz miec najmniejszych wyrzutów sumienia biorąc pod uwagę, że mieszkanie
    jest Twoje.
    Nie miej też wyrzutów sumienia , że nie kupujesz jej kosmetyków. Ty NIC nie
    musisz.
    Ona to ból głowy jej rodziców.
    Z jakiej racji masz ponosić konsekwencje ich nieudolności wychowawczej.
  • kicia031 26.10.06, 12:15
    Ja tylko tak sobie mysle, jak czuje sie facet, ktory mieszka w mieszkaniu zony
    i slyszy, ze U MNIE bedzie tak czy inaczej...
    Nie wiem, jakie podejscie ma do sprawy twoj maz, ale dla mnie jest to bardo
    upokarzajace. I mysle, ze nie wplywa dodatnio na wasze relacje. Kiedy zwiazam
    sie z moim chlopem, on wprowadzil sie do mnie, bo przeniosl sie do mojego
    miasta. Mieszkanie, ktore teraz kupilismy tez jest zapisane na mnie z roznych
    wzgledow - ale zawsze bardzo sie staralam, by czul, ze to jest nasz wspolny
    dom, a on i tak jakos tam cierpi z tego powodu. Gdybym mu walila takie teksty
    to chyba czulby sie bardzo zle. I chyba twoj maz tez nie czuje sie z tym dobrze.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • m-m-m 26.10.06, 12:19
    Gdybym mu walila takie teksty
    to chyba czulby sie bardzo zle


    Taki tekst ma jedynie uniemożliwić M. ewentualny zamiar zamieszkania pasierbicy
    z dzieckiem u macochy.
  • kicia031 26.10.06, 12:23
    Ja to widze inaczej - taki tekst ma uniemozliwic mu zrobienie czegos, czego on
    chce a kasian nie chce. Dzis jest to zamieszkanie pasierbicy z dzieckiem, a
    jutro bedzie jakis inny problem, typu kupno zaslon.

    Nie zrozum mnie zle, ja nie jestem rzeczniczka zamieszkiwania pasierbicy z
    kasian, mowie tylko, ze zabierajac sie sprawy w ten sposob prowokujemy
    eskalacje konfliktu, a nie jego rozwiazanie.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • kasian27 26.10.06, 12:27
    kicia031 napisała:

    > Ja tylko tak sobie mysle, jak czuje sie facet, ktory mieszka w mieszkaniu
    zony
    > i slyszy, ze U MNIE bedzie tak czy inaczej...
    > Nie wiem, jakie podejscie ma do sprawy twoj maz, ale dla mnie jest to bardo
    > upokarzajace. I mysle, ze nie wplywa dodatnio na wasze relacje. Kiedy zwiazam
    > sie z moim chlopem, on wprowadzil sie do mnie, bo przeniosl sie do mojego
    > miasta. Mieszkanie, ktore teraz kupilismy tez jest zapisane na mnie z roznych
    > wzgledow - ale zawsze bardzo sie staralam, by czul, ze to jest nasz wspolny
    > dom, a on i tak jakos tam cierpi z tego powodu. Gdybym mu walila takie teksty
    > to chyba czulby sie bardzo zle. I chyba twoj maz tez nie czuje sie z tym
    dobrze
    > .
    ja w taki sposob nie powiedzialam, tylko, ze nie chcem zeby oni zamieszkali z
    nami i kolejny raz pisze, ze jestem gotowa dolozyc do stancji od siebie ze
    swoich pieniedzy
  • m-m-m 26.10.06, 12:30
    jestem gotowa dolozyc do stancji od siebie ze
    swoich pieniedzy


    To bardzo szlachetne z Twojej strony.
    Nawet bez tej deklaracji masz pełne prawo nie życzyć sobie pasierbicy z jej
    dzieckiem i chłopakiem w swoim domu.
  • jayin 28.10.06, 17:37
    m-m-m napisała:

    > jestem gotowa dolozyc do stancji od siebie ze
    > swoich pieniedzy

    > To bardzo szlachetne z Twojej strony.
    > Nawet bez tej deklaracji masz pełne prawo nie życzyć sobie pasierbicy z jej
    > dzieckiem i chłopakiem w swoim domu.

    Też tak myślę. Nie musisz "kupować" sobie nieobecności pasierbicy w mieszkaniu. Bo niby dlaczego.

    Jak dla mnie:
    - sprawa córki i wnuka/wnuczki i ich dalszej egzystencji mieszkaniowo-materialnej - to sprawa twojego M i jego Ex. oraz chłopaka. jego rodziców również - jako "dziadków". Oczywiście i twoj M z Ex i rodzice chłopaka mogą się czuć zobowiązani do tego, bo to ich dzieci, ale znając przypadki jakieś w życiu - to równie dobrze mogą powiedzieć: "Zrobiliście sobie dziecko, radźcie sobie sami". Ale na szczęście z tego co czytam - to twój M na tyle ma chęć dbać o córkę, że nie zostawi jej z tym samej. Tyle o "obowiązkach" względem twojej pasierbicy. TY NIE MUSISZ NIC.

    2. Sprawa mieszkania u ciebie - twój M chce żeby ona z wami zamieszkała, ty nie. To już WASZA wspólna sprawa - jak znaleźć rozwiązanie/konsensus między wami obojgiem w kwesti decyzji dysponowania powierzchnią mieszkania, ze się tak wyrażę smile Owszem - M może czuć się kiepsko, jesli ty twardo trzymasz sie werji: "to jest moje mieszkanie i ja ostatecznie decyduje!", ale ty też możesz mieć opory przed czymś, czego nie chcesz w - formalnie - twoim mieszkaniu. Trzeba porozmawiać i dojsc do wspolnego rozwiązania.

    3. Rozwiązanie - gdyby to była moja córka, chciałabym, żeby mieszkała u mnie ze swoim dzieckiem - bo młoda, bo niedoswiadczona, bo potrzebuje wsparcia (też finansowego) itd - i tak do czasu, aż ten jej chlopak nie wykazałby się na tyle odpowiedzialnością i chęcią zajęcia się i dzieckiem i moją corka, ze bez obaw pomoglabym im wynajac jakies mieszkanie (najlepiej niedaleko mniewink - bo wspolne mieszkanie w kilka rodzin w niewielkim mieszkaniu (jak na tyle osob) jest uciążliwe i generujące jakieś spięcia - nawet w przypadku własnych dzieci, a co dopiero pasierbów i ich rodzin. No, ale.. ja jestem "pci żeńskiej" i świadomie zgodziłabym się wtedy na taką sytuację - wspolne mieszkanie i pomoc w opiece nad wnukiem/wnuczką smile Bo mimo wszystko dziećmi zajmują się głównie kobiety - i nie sądzę, żeby to twój M zajmował się z poświęceniem wnukiem/wnuczką w razie czego i był na "wezwanie pomocy", gdyby twoja pasierbica czegos potrzebowała albo nie wiedziala co z dzieckiem robić. Te "obowiązki" spadłyby na ciebie siłą rzeczy - bo cieżko pod jednym dachem udawać, że sie nie widzi, jak cię proszą o pomoc.

    Gdyby to była moja pasierbica - to pewnie poszłabym na "ugodę" z M. i zgodziłabym się wstępnie na jej zamieszkanie TYMCZASOWE z nami (bez chłopaka? z chłopakiem? zalezy co miedzy nimi jest - czy chca byc razem, czy po prostu z obowiązku są, bo dziecko. Bo taki jej facet w moim domu - to jakies dziwne obce "ciało" w hermetycznej rodzinnosci, ogolne wysilki ulozenia sytuacji, dotarcia sie na polu zycia domowego, eee.. ja na to chyba za wygodna jestem.)

    Zgodziłabym się więc wyłącznie na takie mieszkanie "do czasu, aż nie znajdzie się dla nich inne lokum". I nie dlatego, że nie cierpiałabym pasierbicy smile Tylko dlatego, że wygodniej i zdrowiej jest, jak nowa rodzina mieszka gdzie indziej. Chociażby piętro wyżej - ale w innym mieszkaniu. Pewnie stanęłoby na tym, że szybko sama bym się starała i motywowała chuopa do szukania dla nich mieszkania, chocby kawalerki na początek - ktorego koszty ponosiliby po polowie
    rodzice pasierbicy i tamtego chłopaka. Dopoki on nie skonczy szkoly i nie bedzie mogl ruszyc do pracy jakiejs - w koncu bedzie mial swoje dziecko na utrzymani, wiec czasy beztroskiego uczniakowania skonczyly się, a pasierbica pewnie bedzie przez jakis czas z dzieckiem w domu.

    pozdr.
    J.

    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Wiedźmy: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
  • jowita771 30.10.06, 11:16
    co do zajmowania się dzieckiem - nawet gdyby mężczyźni się tym częściej
    zajmowali, to tutaj jest jeszcze kwestia dziecka M i Kasian. nie wyobrażam
    sobie, żeby chłop w tej sytuacji zajął się wnukiem, a opiekę nad synem zostawił
    wyłącznie żonie, bo corka jest młoda i sobie nie radzi. nie twierdzę, że
    należałoby ją zostawić bez pomocy, ale bez przesady. od opieki nad dzieckiem są
    przede wszystkim rodzice, a M Kasian ma do niańczenia jeszcze inne potomstwo
    poza osiemnastoletnią panienką.
  • reksia 26.10.06, 00:54
    Kasian Kicia ma moim zdaniem rację.Ogólnie stracić miłośc i serducho drugiego
    człowieka jest bardzo,bardzo łatwo.Pęka i koniec.Można to zrobić jednym
    słowem ,jednym gestem.
  • m-m-m 26.10.06, 09:37
    Niby czyje serducho?
    Faceta Kasian? To ona ma teraz ponosić konsekwencje tego, że on jako ojciec nie
    wykazał się wystarczającą siła wychowawczą?
    Ma się gnieść na kupie z nastolatką we własnym domu i jej dzieckiem bo jaśnie
    pan się obrazi?
  • reksia 26.10.06, 10:45
    m-m-m napisała:

    > Niby czyje serducho?
    > Faceta Kasian? To ona ma teraz ponosić konsekwencje tego, że on jako ojciec
    nie
    >
    > wykazał się wystarczającą siła wychowawczą?
    > Ma się gnieść na kupie z nastolatką we własnym domu i jej dzieckiem bo jaśnie
    > pan się obrazi?


    TAK m-m-m smile serducho faceta Kasian .
    Nie uważam by Kasian miała mieszkać z pasierbicą.Tak samo nie uważam by rolą
    Kasian było niesienie pomocy pasierbicy Uważam jednak,że pasierbica Kasian jest
    młodą kobietą,która przez swoją niedojrzałą decyzję znalazła się w bardzo
    trudnym położeniu.
    Na dodatek jest kobietą w ciąży która wymaga szczególnej troski a z tego co
    mówi Kasian wyraźnie wynika,że jest zewsząd odpychana.Więc moim zdaniem jest to
    szczególnie trudna sytuacja.

    M-m-m dziwię się Twemu podejściu.Co to znaczy że;
    > Ma się gnieść na kupie z nastolatką we własnym domu i jej dzieckiem bo jaśnie
    > pan się obrazi?

    Jaśnie pan???? jak można mieć takie podejście do osoby z którą się zyje z którą
    się sypia???Wg mnie to tak jakby ubliżyć samemu sobie. Albo żyjesz z
    wielkim "paputem" albo jesteś samotną wzgardzoną kobietą ,bo inaczej jaki sens
    ma taki związek partnerski gdzie o mężczyźnie można myśleć w
    kategoriach :"jaśnie pan"??


    Druga sprawa nie pomożesz Kasian tym,że buntujesz ją przeciwko jej
    partnerowi.Ich problem jest o wiele poważniejszy.Trzeba być ślepym by tego nie
    widzieć.
    Ojciec z tego co pisze Kasian stara się pomóc córce ,najwyraźniej bardzo ją
    kocha a to znaczy jedno że wbrew tym wszystkim złością i nerwą jakie między
    nimi teraz są Kasian wybrała mężczyznę który potrafi kochać głęboko.Możliwe,że
    facet boryka się z poważnym dylematem,mozliwe ze nie stać go finansowo na
    zapewnienie córce dobrego startu.Pewne jest też to,że jesli on nie posiada
    własnego mieszkania zdaje sobie sprawę w jak trudnym położeniu jest teraz jego
    dziecko,pewnie bierze tez za to odpowiedzialność.Nie jest więc dziwne ze w tej
    sytuacji gniew jego spada na Kasian.Być moze oczekiwał by od niej jako od
    partnerki wsparcia.ZWYKŁEGO PSYCHICZNEGO WSPARCIA I ZROZUMIENIA a nie szumu
    pt"ja nie chce w moim domu jej z jej dzieciakiem".
    Oni mają tak poważny dylemat a Ty bredzisz o jakimś gnieceniu się na
    kupie.Założe się że i mąż Kasian i paserbica nie chcą gnieść się na kupie z
    Kasian,ale facet widząc jak trudna jest opieka przy małym dziecku które ma
    Lasian widzi też że jego NIEDOJRZAŁA CÓRKA będzie potrzebowała wsparcia a
    otrzymuje zewsząd odpychające ją kopniaki.
    Moim zdaniem dobry ojciec zachowałby się własnie tak jak M Kasian bronił
    dziecka nawet za cenę własnej wygody.
    Ja mu z całego serducha życze by wygrał w totka i mógł zapewnić przynajmniej
    finansowo takie warunki własnemu dziecku by nie musiało być nadal krzywdzone.

    M-m-m -zwykłe wsparcie tego potrzebuje M kasian i jego córka a nie gniecenia
    się z Kasian.




  • m-m-m 26.10.06, 11:15
    M-m-m -zwykłe wsparcie tego potrzebuje M kasian i jego córka a nie gniecenia
    się z Kasian.


    Mam inna teorię od Ciebie.
    Póki co to M. Kasian warczy na nią w jej własnym domu.
    To dorosły facet. Ona ma mu dawać wsparcie, rozumieć i głaskać po głowie.
    Znam te metody.
    Od tego tylko krok do powiedzenia Kasian , że jest podła, bo biednej panienki
    nie chce mieć na głowie.
  • reksia 26.10.06, 12:08
    Mąż Kasian warczy bo sobie nie radzi.Dwa!Kasian nie jest podła!Kasian czuje się
    zagrożona i ma do tego prawo."Panienka" jest faktycznie biedna,bo będzie
    musiała bardzo gwałtownie dojrzeć i nie wiadomo czy temu podoła.
    Może NIGDY tego nie zrozumiesz m-m-m ,ale faktycznie Kasian ma WSPÓLNIE z M się
    wspierać,bo przecież mają wspólne dziecko i są RODZINĄ! M ma też obowiązek
    wspierać Kasian i jeśli w tej chwili czyni to w niewystarczjącym stopniu Kasian
    powinna mu powiedzieć "boję się o Naszą przyszłość ,czuję ze brakuje mi Twego
    wsparcia " a nie "nie chce aby ona tu mieszkała i to jeszcze razem z
    dzieciakiem bo to Mój dom"czy też "mogła się zabezpieczyć to by nie było
    problemu".BO STWIERDZENIA ŻE TAKIE CZY INNE ZDARZENIE MIAŁO MIEJSCE NIE
    ROZWIĄZUJE PROBLEMU!smile
  • m-m-m 26.10.06, 12:11
    "boję się o Naszą przyszłość ,czuję ze brakuje mi Twego
    wsparcia "


    No to w ońcu kto kogo ma wspierać?




    Może NIGDY tego nie zrozumiesz m-m-m

    Pewnie, bo głupia jestem i nie widzę logiki w Twoich argumentach.
    Cały czas nie powiedziałaś mi na czym konkretnie ma to wsparcie w wykonaniu
    Kasian wobec jej M. polegać?
  • reksia 26.10.06, 12:27
    m-m-m napisała:


    > No to w ońcu kto kogo ma wspierać?


    Wzajemnie mają się wspierać bo są RODZINĄ

    > Może NIGDY tego nie zrozumiesz m-m-m

    > Pewnie, bo głupia jestem i nie widzę logiki w Twoich argumentach.
    > Cały czas nie powiedziałaś mi na czym konkretnie ma to wsparcie w wykonaniu
    > Kasian wobec jej M. polegać?

    M-m-m nie jesteś głupia i masz prawo nie widzieć logiki w moich argumentach bo
    jesteśmy innymi osobami.

    Wsparcie Kasian ma polegać na zwykłym "jestem obok ciebie i mozesz na mnie
    liczyć"(liczyć na to ze pomogę Ci w miarę moich moŻliwości.Natomiast jesli
    przyjecie przez Kasian pasierbicy pod swój dach przekracza mozliwości
    psychiczne Kasian,powinni po prostu szukac innego rozwiązania ALE NA
    SPOKOJNIE,ROZUMIESZ NA SPOKOJNIE BEZ TYCH WSZYSTKICH ZŁYCH EMOCJI I ZŁYCH SŁÓW
    KTÓRYCH SIĘ NIGDY NIE ZAPOMINA I NIE DA COFNĄĆ!!
  • m-m-m 26.10.06, 12:32
    Na spokojnie mówisz.
    Z tego co czytam to tu spokoju szybko nie będzie dopóki M. Kasian nie
    zrezygnuje z pomysłu by jego córka z dzieckiem i swoim chłopakiem mieszkała z
    macochą i jej dzieckiem.
  • kasian27 26.10.06, 09:42
    wlasnie tak sie dzieje,M od wczoraj chodzi wkurzony, zrobil ze mnie potwora i
    straszna macoche. on teraz usprawiedliwia jej kazde zachowanie a ja nie moge
    sie z tym pogodzic. podlo dzis wiele strasznych slow i zrobilo sie naprawde
    nieciekawie
  • m-m-m 26.10.06, 10:30
    Ok. i niech usprawiedliwia. Usprawiedliwiając jej zachowanie usprawiedliwia
    swoja niewydolność wychowawczą. Nie chce się przyznać do porażki. Dlatego szuka
    winy w Tobie, ze jestes podła bo nie chcesz we wsnym mieszkanniu jego panny z
    dzieckiem.
    Jego ból, co on z tym zrobi, byle dalej od Twojego domu.
  • agula_d 26.10.06, 09:40
    kasian27, doskonale rozumiem Twoją niechęć do wspólnego zamieszkania z
    pasierbicą i jej dzieckiem - z jednej strony. I współczuję Ci z całego serca bo
    to naprawdę trudna sytuacja. Z drugiej strony, to córka Twojego M. Pomyśl jak
    On się czuje, to dla niego z pewnością nie jest ani łatwa sytuacja, ani
    przyjemna. A że to jego dziecko, chce jej pomóc jak potrafi. Postaw siebie w
    jego sytuacji? Zostawiłabyś swoje dziecko same sobie??? Nie oczekuj tego od
    niego, a jeśli tak zrobi - to zastanów się jakim jest człowiekiem i jakim ojcem
    będzie również dla Waszego wspólnego dziecka?? Chyba nie chciałabyś żeby kiedyś
    w ten sposób potraktował Wasze wspólne dziecko?
  • m-m-m 26.10.06, 10:32
    Pomyśl jak
    On się czuje, to dla niego z pewnością nie jest ani łatwa sytuacja, ani
    przyjemna. A że to jego dziecko, chce jej pomóc jak potrafi. Postaw siebie w
    jego sytuacji? Zostawiłabyś swoje dziecko same sobie???


    Nikt nie oczekuje by on zostawił córkę samą , ma jej wespół z jej matką
    załatwić lokum, a nie zwalać ją na głowę Kasian.
  • agula_d 26.10.06, 10:53
    m-m-m ja wcale nie uważam , że "zwalanie" pasierbicy na głowę kasian jest
    dobre. Rozumiem, że Ona tego nie chce i ma do tego prawo. Ale widocznie
    chłopina nie potrafi sobie poradzić w tej sytuacji. Zresztą oddanie córki do
    jej chłopaka, to nie jest zostawianie jej samej? Ona ma naście lat. Nie chce
    jej matka, ani ojciec, na kogo to dziecko ma liczyć??? Skoro nawet na własnego
    ojca nie może!? Kasian rozumiem doskonale i rzeczywiście tu rodzice dziewczynki
    powinni sensownie zadziałać, masz rację m-m-m. Nie wiem tylko czy nastolatka
    poradzi sobie sama jako matka? Czy dorosła do tej roli? A jesli nie to szykuje
    sie następny problem...
  • m-m-m 26.10.06, 11:16
    Nie wiem tylko czy nastolatka
    poradzi sobie sama jako matka? Czy dorosła do tej roli? A jesli nie to szykuje
    sie następny problem...


    A to już problem jej rodziców, a nie Kasian.
  • agula_d 26.10.06, 11:42
    Pewnie ze nie jej. Ale myślę że warto być CZŁOWIEKIEM.
  • m-m-m 26.10.06, 11:52
    Najpierw "człowiekami" niech będą dla niej jej rodzice.
  • agula_d 26.10.06, 11:57
    Rodzice niech będą rodzicami. I uwierz mi, wcale nie uważam, że kasian ma wziąć
    pasierbicę do siebie razem z jej dzieckiem jesli tego nie chce. Mówię tylko o
    tym, że powinna wspierać swojego M, pomóc jemu ale i pasierbicy. Wiem, że to
    trudne bo ta dziewczyna dała jej nieźle w kość, ale myślę że warto. Dla samej
    siebie i dla M, którego przecież kocha.
  • m-m-m 26.10.06, 12:00
    Co to znaczy pomóc?
    Finansować ją? Opiekować się dzieckiem pasierbicy?
  • agula_d 26.10.06, 12:10
    Finansować - nie, chyba że to dla kasian nie stanowi problemu. Opiekować się
    dzieckiem - nie, ale pokazac młodej dziewczynie jak to robić. Jak być dobrą
    matką, jak być człowiekiem, WSPIERAć ją. Może tej dziewczynie nigdy nikt tego
    nie pokazał, nie okazał miłości, może dlatego taka jets? Oczywiście, jak zaraz
    powiesz, kasian nie ma żadnego obowiązku, ale MOŻE, a to dużo znaczy.
    Powinna WSPIERAĆ swojego M, być przy nim, trwać, pomóc mu w tej sytuacji. Bo on
    ma obowiązek pomóc córce, finansowo również (oczywiście w granicach rozsądku i
    możliwości). I nawet jeśli pasierbica to nie rodzina kasian, to M tak.
  • m-m-m 26.10.06, 12:14
    ale pokazac młodej dziewczynie jak to robić. Jak być dobrą
    matką, jak być człowiekiem, WSPIERAć ją


    Ale ma tez pełne prawo tego dla pasierbicy nie robić i nie musi mieć
    najmniejszyh wyrzutów sumienia z tego powodu, ani tym bardziej nie musi czuć
    się nie-człowiekiem.


    WSPIERAĆ swojego M, być przy nim, trwać, pomóc mu w tej sytuacji


    Co konkretnie?
  • agula_d 26.10.06, 12:22
    Oczywiście, że nie ma powodu do wyrzutów sumienia jesli nie chce tego robić.
    Nic na siłę. I jeśli tego nie zrobi, ma prawo czuć sie z tym dobrze, jesli to
    będzie zgodne z tym co czuje.

    Wspierać swojego M, w taki spsób żeby on czuł, że nie został sam z problemem,
    bo na eks raczej tez liczyc nie może. W taki sposób żeby nie czuł się winny że
    musi pozbywac sie dziecka. Jakoś spokojnie i z rozwagą do tego wszystkiego
    podjeść. Wtedy napewno skończą się kłótnie z powodu pasierbicy i problemów z
    nią związanych.
  • m-m-m 26.10.06, 12:26
    W taki sposób żeby nie czuł się winny że
    musi pozbywac sie dziecka.


    Nikt mu nie każe się pozbywać. Ma on to tak zorganizować, aby macocha była jak
    najmniej tym obciążona.
  • agula_d 26.10.06, 12:33
    tu muszę się z Tobą zgodzić. Kasian nie może się czuć obciążona rozwiązaniem
    jakie wybierzej jej M. Ale nie wiesz co czuje M kasian jako ojciec... ja tez
    tego nie wiem... jedno jest pewne jesli on będzie czuł się obciążony swoją
    decyzją... a widać że niechętnie "oddaje" córkę, ich związek nie przetrwa, a
    przynajmniej ma małe szanse... A kasian chyba nie o to chodzi?
  • m-m-m 26.10.06, 12:39
    Ale tu nie ma idealnego rozwiązania. Albo Kasian w imię związku z M. zgadza się
    na zamieszkanie z nią i jej dzieckiem w jej domu pasierbicy ze swoim dzieckiem
    i chłopakiem - autorem dziecka, albo związek byc może się rozpadnie. Oba
    wyjścia sa okropne. Ale pomyśl, jakim kosztem Kasian ma utrzymywać związek
    stawiając czoła kłopotom jakie niesie para obcych jej nastolatków z dziekiem.
    Na ile strczy jej sił i cierpliwości?
    Moim zdaniem to jest ponad jej siły, zapłaci za to niewspółmiernie wysoka cenę
    do zysków. Tym bardziej, że m. nie ma cały tydzień w domu i zjedźa na weekndy ,
    a ona z tymi nastolatkami zprzychówkiembedzie musiała być na codzień.
  • agula_d 26.10.06, 12:51
    napewno dużym kosztem...
    Ale wcale kasian nie musi zgadzać się na zamieszkanie jeszcze chłopaka
    pasierbicy w swoim mieszkaniu - bo niby dlaczego?
    Wogóle pasierbica nie musi z nią mieszkać jeśli tego nie chcą oboje (kasian i
    M). A jesli jej M uważa, że to dobre rozwiązanie (mieszkanie kasian,M ich
    dziecka i pasierbicy, i jej dziecka) można spróbować, dać szansę.
    Mozna też wynająć pasierbicy mieszkanie i wtedy może mieszakć sobie w nim z
    chłopakiem, ale skoro oboje mają jeszcze po 2 lata szkoły - to nie wiem jak w
    takim przypadku mają zamiar żyć dalej? Co z dzieckiem kiedy się urodzi? Kto się
    nim zajmie kiedy oni będą w szkole? Mają zamiar żyć tylko i wyłącznie na koszt
    rodzicow?
    Wszytsko to trudne.
    Wiem, że ja w takiej sytuacji (jak M. kasian) nie oddałabym ani nie puściła
    córki do domu rodziców chłopaka. I gdyby mojej pasierbicy przytrafiło się coś
    takiego, chociaz różnie jest między nami, napewno mogłaby na mnie liczyć. Nie
    odwróciłabym się od niej i nie udawała że sparawa mnie nie dotyczy, a że
    pasierbica nie istnieje.
  • m-m-m 26.10.06, 13:00
    Co z dzieckiem kiedy się urodzi? Kto się
    >
    > nim zajmie kiedy oni będą w szkole?


    Sugerujesz, że powinna się nim wtedy zajmować macocha?



    gdyby mojej pasierbicy przytrafiło się coś
    > takiego, chociaz różnie jest między nami, napewno mogłaby na mnie liczyć. Nie
    > odwróciłabym się od niej i nie udawała że sparawa mnie nie dotyczy, a że
    > pasierbica nie istnieje.



    Od niej nie mogą odwrócić się rodzice.
    Kasian byłaby z pasierbica i jej dzieckiem prawie ciągle sama, bo M.pracuje
    cały tydzień i bywa w weekendy.
    Ona zapłaciłaby ogromną cenę.
  • natasza39 26.10.06, 13:40
    agula_d napisała:
    >oboje mają jeszcze po 2 lata szkoły - to nie wiem jak w
    > takim przypadku mają zamiar żyć dalej? Co z dzieckiem kiedy się urodzi? Kto
    się nim zajmie kiedy oni będą w szkole?

    To dziecko ma ojca, matkę, dwie babcie i dwóch dziadków.
    To nie jest absolutnie kłopot macochy.
    Gdyby pasierbicy matka nie zyła, a chłopak dziewczyny i jego rodzice ją olali,
    to jakiś moralny obowiązek mogłaby ewentualnie w tym wypadku macocha mieć, ale
    w tym przypadku jest ostatnia osobą, która miałaby się tym fantem martwić.

    > Wiem, że ja w takiej sytuacji (jak M. kasian) nie oddałabym ani nie puściła
    > córki do domu rodziców chłopaka.

    A niby dlaczego?
    Takim postępowaniem mogłabyś narobić więcej szkód niż pożytku.
    A może oni w przyszłości stworzą bardzo sensowny związek?
    Nie wiem dlaczego rozdzielać ojca od matki i ich wspólnego dziecka.
    Jak się jest dorosłym do dzieci rozbienia, trzeba dojrzeć do dzieci bawienia.
    Takie oddzielenie młodych nie byłoby dobre, przede wszystkim dla dziecka.

  • mikawi 26.10.06, 13:50
    zgadzam się z nataszą - ci młodzi ludzie założyli własnie rodzinę, powołali
    dziecko na świat. To że są młodzi pewnie im nie ułatwia, ale nie powinno być
    żadną przeszkodą aby podjęli odpowiedzialność za SWOJE życie. Można i należy im
    pomóc ale nie wyręczać. Niech się uczą, choćby i na swoich błędach ale niech
    się uczą - jak wychowywać dziecko, jak prowadzić wspólne gospodarstwo, jak się
    płaci rachunki, robi zakupy dla siebie i dziecka. Najgorszym pomysłem wydaje mi
    się oddzielne mieszkanie dziewczyny z dzieckiem osobno od ojca dziecka. Bo ten
    ojciec - młody chłopak - też ma się nauczyć odpowiedzialności za rodzinę.
    Początki łatwe nie będą, dlatego trzeba im POMÓC. Ale nie przeżyć życia za
    nich. I żeby była jasność ta pomoc należy im się od rodziców a nie macochy.
  • agula_d 26.10.06, 14:12
    Tak dumam nad tym wszystkim...
    może i macie rację, żeby ich nie rozdzielać, powinni podjąć odpowiedzialność za
    swoje życie i nie mozna ich wyręczać. Zgadzam się z Wami.
    Trzeba im pomóc i jak najbardziej pomoc należy im się od rodziców i nigdy nie
    twierdziłam inaczej. Uważam tylko, że kasian powinna wspierać swojego M i być
    przy nim, ale obowiązek pomocy należy do ojca i matki, i tu też zgadzam się z
    Wami.
    Myślę też, podobnie jak Wy, że kasian nie musi pomagac tej dziewczynie,
    oczywiście że nie, nie ma takiego obowiązku. Ale może. I do niej należy decyzja
    co zrobi i jak się zachowa w tej bardzo trudnej sytuacji. Od tego jak się
    zachowa zależy też, tak naprwdę, jak będzie dalej wyglądał jej związek...
  • e_r_i_n 26.10.06, 14:35
    Ja mysle, ze kasian chce wspierac swojego meza. Tyle tylko, ze do tego trzeba
    tez woli drugiej strony do rozmowy na temat tego, jak to wspieranie ma
    wygladac. Jesli facet na kazda uwage na temat sytuacji reaguje agresja, to on
    nie wsparcia chce, tylko bezkrytycznego zezwolenia na jego wersje rozwiazania
    sytuacji.
  • kasian27 26.10.06, 10:44
    powiadzialam dzis do niego o jedno slowo za duzo, podczas klotni zapytal czy to
    jego wina, ze ona zle sie prowadzi i sa z nia problemy, ja odpowiedzialam, ze w
    jakims stopniu tak, no i razpetalam 3 wojne swiatowa i zostalam potworem,
    powiedzial, ze sie zmienilam i on nie rozumie mojego zachowania(lagodnie
    mowiac), moze tak ciezko jest mi zaakceptowac cala sytuacje, bo miedzy mna a M
    jest 15 lat roznicy, on w jakims stopniu jest gotowy do roli dziadka, a ja nie
    doroslam do tego by byc kochajaca babcia a raczej babcocha.
  • chalsia 26.10.06, 10:46
    a może się po prostu rozstańcie ?
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • e_r_i_n 26.10.06, 10:50
    A moze niekoniecznie trzeba rozwalac zwiazek z powodu pasierbicy? Tylko
    rozwiazac problem pasierbicy tak, zeby obie strony byly zadowolone?
  • m-m-m 26.10.06, 11:37
    on w jakims stopniu jest gotowy do roli dziadka, a ja nie
    doroslam do tego by byc kochajaca babcia a raczej babcocha.


    Tak mówiąc pokazujesz że jesteś winna tego, że cała sytuacja Ci nie pasuje.
    Nawet za 20 lat nie musisz czuć się gotowa do roli babcochy i nie musisz mieć
    żadnych wyrzutów sumienia.
  • mamaika 26.10.06, 10:57
    No potwór, potwór ta Kasia naprawdę. Powinna jeszcze do własnej chałupy wziąść
    chłopaka dziewczyny i obowiązkowo zająć się ich dzieckiem . Co tam,ze ma
    malucha własnego, niech dziewczyna się spokojnie, uczy, potem na studia i niech
    też ma czas na zabawę wszak młoda , M jest w porządku jak najbardziej zwłaszcza
    jak go całe dnie nie ma. Dziwne .... zupełnie jakoś nie mogę się doczytać o
    jakiejkolwiek pomocy ze strony mamy dziewczyny , podobnie jak nie moge sobie
    przypomnieć o jakiejkolwiek pomocy ze strony dziewczyny w domu czy przy
    maluszku w poprzednich postach Kasi. Ja jakoś w życiu oczekuję pewnej
    równowagi. Kasia postaw sprawę jasno i konkretnie - bardzo mi przykro ale nie.
  • reksia 26.10.06, 10:58
    Swoją drogą macoszki (coniektóre)to straszne zakłamańce z Wassmile)))).Między sobą
    liżecie sobie tyłeczki "och..", "ach..","oj jakie śliczne maleństwo","uważajcie
    wzajemnie na swoje zdrówko""jesteś w ciązy więc jedz warzywka" itd itp
    Macie nagle do czynienia z oceną sytuacji bardzo trudnej w której znalazły się
    dwie kobiety Kasian i jej pasierbica,a Wy bredzicie o odtrąceniu i wyrzuceniu
    młodziutkiej kobitki,lada chwila z malutkim dzieckiem na poniewierkę.W jakim wy
    świecie zyjecie?????????Czy wiecie co znaczy dla samotnej młodej matki
    wynajmować mieszkanie? i samotnie wychowywać dziecko??
    Troszkę wyobraźni drogie zakłamane.
    Tym razem ja zła Reksia apeluje zastanówcie się o czym piszecie i przemyślcie
    to dwa razy;P

    "oj jaki śliczny sweterek..to dla maleństwa?...oj,oj jakie sliczne..."


    a swoją drogą jesli już skutecznie podbuntujecie Kasian,tak ze skłóci sie z
    jej M to Wy będziecie pełnić rolę ojca dziecka Kasian??
    Wy porzytulicie ją wieczorem po trudnym dniu?Wy wniesiecie jej wózek z
    dzieckiem?
  • e_r_i_n 26.10.06, 11:04
    reksia napisała:

    > Czy wiecie co znaczy dla samotnej młodej matki wynajmować mieszkanie? i
    > samotnie wychowywać dziecko??

    Ale dziewczyna chyba ma chlopaka? Oraz poza ojcem i macocha ma matke i rodzicow
    chlopaka. Podejrzewam, ze Kasian inaczej by podchodzila do sprawy, gdyby
    wiedziala, ze rowne oczekiwania, co wobec niej, sa stawiane pozostalym
    zainteresowanym.
  • kasian27 26.10.06, 11:05
    pisalam juz wczesniej, ze jesli nie bedzie innego wyjscia jestem gotowa od
    siebie dolozyc do stancji pasierbicy i jej chlopaka. ona miala zamieszkac u
    chlopaka od listopada, wczoraj grzecznie poprosilam M, zeby tam zadzwonil i
    zapytal sie jak tam sprawy i czy mamy cos kupic do ich pokoju, to zaczal
    krzyczec, ze mysle tylko jak jej sie pozbyc. najgorsze jest to ,ze z M widujemy
    sie tylko w weekendy i znowu beda ciche dni
  • m-m-m 26.10.06, 11:20
    najgorsze jest to ,ze z M widujemy
    >
    > sie tylko w weekendy i znowu beda ciche dni



    No to jeszcze lepiej. Zostałabyś na codzień sama we własnym domu z pasierbica i
    jej dzieckiem. Wykluczone, nerwy Cie zjedzą dziewczyno.
  • geos 26.10.06, 11:11
    Zaraz, zaraz.
    Nikt nie mówi, e panna ma mieszkac sama na wynajmowanym!
    Ma tam mieszkac z ojcem dziecka!
    Z poprzedniego watku pamietam, że włąsnie tak było mówione i że rodzice!! panny
    powinni jej pomagać a nie kasian.
    I jesli dobrze pamietam to panna niejest dobrze ułożona panienka i jakoś
    niespecjalnie sie przejęła tym, że przybedzie jej obowiązków i odpowiedzialności
    tylko zachowaniem liczy na to, że inni załatwią za nią wszystko a ona dalej
    bedzie sobie życ spokojnie.
    ja nie mam nic przeciwko, żeby panna brała witaminki i dbala o siebie! Jak
    najbardziej! Ale to onajest w ciązy to jej odpowiedzialnośc ten malych który
    przyjdzie na swiat.
    Nie widze tu obłudy. My radzimy kasian jak ma sobie ztym poradzic że ma
    malutkie dziecko i za chwile bedzie dwoje maluchów w domu. Przy czym jeden z
    mama która jak na razi eniewykazuje chęci zajmowania sie sobą i swoimi sprawami
    odpowiedzialnie.
    Nikt tu nie mówi o odtrąceniu tylko o takim ustawieniu spraw, żeby wilk był syty
    i owca cała.
    Uważam, że młodzi rodzice powinni mieszkac sami, zeby zobaczyc jak bardzo
    czasochłonne jest opiekowanie ise dzieckiem, zaznaczam, że nie myslę o
    zostawieniu dziewczyny bez pomocy! Ale mysle o tym, żeby swoje życie wzięła w
    swoje ręce! łatwo jest być radosna matka w ciązy nastolatka, która ma chęc się
    bawić a nie zajmowac dzieckiem
    a z jej zachowania to wynika
  • reksia 26.10.06, 11:25
    geos to wynika z wypowiedzi przerażonej Kasian a nie z zachowania pasierbicy
  • m-m-m 26.10.06, 11:31
    Póki co z zachowania psierbicy wynika, że zaszła w ciążę mając naście lat bez
    zastanowienia się wcześniej nad konsekwencjami.
  • reksia 26.10.06, 11:39
    m-m-m napisała:

    > Póki co z zachowania psierbicy wynika, że zaszła w ciążę mając naście lat bez
    > zastanowienia się wcześniej nad konsekwencjami.


    Zgadz się m-m-m dlatego nazwałam to niedojrzałością bo tak się to zwie
  • geos 26.10.06, 20:58
    Nie chce mi sie teraz szukac tamtego watku, ani czytac tych które tu sa od
    kasuan, jutro wstaje o czwartej
    ale.... może i kasian jest przerazona le ja po przeczytaniu wszytskich postów
    mam wrażenie, że pasierbica do tej pory nie wykazywała ani chęci współpracy, ani
    pomocy ani przejmowania się czymkolwiek innym niż włąsnym zadowoleniam.
    Nie mnie dochodzic z czego to wynika, ale tu maczali palce jej RODZICE NIE MACOCHA!
    Wiesz może i dzieczyna martwi sie co bedzie ale zdaje ise jak dotąd nie bardzo
    to okazuje. Tak rozumiem.

  • mikawi 26.10.06, 11:12
    reksia, na głowę upadłaś??? jaką poniewierkę? jakiej SAMOTNEJ??? przecież ta
    dziewczyna ma chłopaka który - z tego co wiadomo - nie porzucił dziewczyny,
    mało tego - mają RAZEM zamieszkać i RAZEM wychowywać dziecko. ICH dziecko. Do
    tego oboje mają swoich RODZICÓW do pomocy. Zupełnie nie rozumiem dlaczego
    podstawowej i głównej pomocy ciężarnej oczekuje się od macochy która sama ma
    malutkie dziecko. Nie chodzi o skłócenie kasian z mężem, tylko uświadomienie
    mężowi, żeby przestał MANIPULOWAĆ kasian i wmawiać w nią poczucie winy bo nie
    ona jest ODPOWIEDZIALNA za pasierbicę.
  • reksia 26.10.06, 11:30
    mikawi napisała:

    > reksia, na głowę upadłaś???


    Mikawi a czy ty na głowę upadłaś??????????????????????????????????
    Ja nic a nic nie powiedziałam,że Kasian ma wziąść na siebie odpowiedzialność
    jakąkolwiek za pasierbicę!!!!!!!!!!!!
    Ja zaznaczyłam wyraźnie,że WSPARCIE to jest to czego oczekuje od kasian
    najwyraźniej M ,a nie tego by Kasian mieszkała z pasierbicą.
    Przeciez ten facet pojechał do rodziców chłopaka po to by o tym z nimi
    rozmawiać i jest w trakcie załatwiania tej sprawy ...Mikawi czy tego po upadku
    na głowę nie zauważyłaś?


  • m-m-m 26.10.06, 11:32
    Zaraz , zaraz co to znaczy wsparcie?
    Tak, jesteś biedny, w trudnej sytuacji, ja Cię rozumiem, nie martw się, pomogę
    Ci niańczyć wnuka?
  • mikawi 26.10.06, 11:36
    droga reksiu - czytaj ze zrozumieniem, ok? twoje dramatyczne teksty o samotnej
    matce, która ma sama wychowywać dziecko w wynajmowanym mieszkaniu i życiu w
    poniewierce to dla mnie upadek na głowę - twój, zaznaczę.
  • reksia 27.10.06, 09:45
    mikawi napisała:

    > droga reksiu - czytaj ze zrozumieniem, ok? twoje dramatyczne teksty o
    samotnej
    > matce, która ma sama wychowywać dziecko w wynajmowanym mieszkaniu i życiu w
    > poniewierce to dla mnie upadek na głowę - twój, zaznaczę.


    Mikawi czytaj nie tylko ze zrozumieniem ale i po uruchomieniu wyobraźni!!!

    Dziewczyna jest z tego co wiem niepełnoletnia,jej chłopak też ,co za tym idzie
    są za nich PRAWNIE odpowiedzialni rodzice!!

    .DZIEWCZYNA BYŁA POD OPIEKĄ OJCA KIEDY DOSZŁO DO TEGO ŻE WPAKOWAŁA SIĘ W ZBYT
    WCZESNE RODZICIELSTWO.

    Nawet na dzień dzisiejszy to względem prawa ojciec jest za nią odpowiedzialny
    więc oddawanie córki pod dach rzekomych przyszłych teściów zdaje mi się nawet
    ze strony prawnej jest bezprawiem i może byc traktowane np przez rodzinę
    chłopaka jako pozbywanie się przez ojca kłopotu.
    OT ,tatuś po rozwodzie sam machnął sobie z młódką dzieciaka(bo z tego co Kasian
    tu pisze jest młodsza od M o 15 lat)a sam pozbywa się problemu w postaci
    nieletniej córy dla wygody swej i załóżmy macochy.Rodzice np chłopaka mogę np w
    ten sposób patrzeć na sprawę .Tak czy inaczej to facet Kasian ma bardzo poważny
    problem!!!

    Druga sprawa.Dziewczyna jest typowo zbuntowaną nastolatką.Z natury zdaje się
    nawet chyba choleryczką,jest agresywna.Miała z tego czego mozemy się domyslać
    bardzo burzliwe dzieciństwo(rozwód rodziców) i z tego co widać (matka która
    zajeła się własnymi nowymi małymi dziećmi,konflikt dziewczyny z
    ojczymem,konflikT z macochą)dziewczyna jest zewsząd odpychana.

    Każde z dorosłych zaczeło "nowe życie" i NIKT Z DOROSŁYCH NIE CHCE PODJĄĆ
    ODPOWIEDZIALNOŚCI I OPIEKI NAD TYM DZIECKIEM Z NIECHLUBNEJ PRZESZŁOŚCI.TO
    NIEPEŁNOLETNIA DZIEWCZYNA-A WIEC JESZCZE DZIECKO-NASTOLETNIE DZIECKO.

    TO TO DZIECKO MA PROBLEM.
    DOROŚLI MACHNELI SOBIE NOWE POCIECHY I CHCĄ POZBYĆ SIĘ PROBLEMU W POSTACI
    DORASTAJĄCEGO DZIECKA I JEGO PROBLEMU Z KOMPLETNYM BRAKIEM DOJRZAŁOŚCI.

    Rodzice nie dali temu dziecku NIC.
    Nie zapewnili właściwego wychowania,wsparcia a teraz kiedy każde z rodziców
    zafundowało sobie po dzidziusiu.Spychają wzajemnie na siebie odpowiedzialność.

    Czy pod wpływem nacisku swych partnerów czy wpływem ich
    manipulacji,niedojrzałości,czy innych róznorakich przyczyn ale ojczym i macocha
    mają tu bardzo duży jak widać z tej sytuacji wpływ na odrzucanie tego dzieciaka
    (czy nastolatki niepełnoletniej jak kto woli).Kazdy z nich chce ułożyć sobie
    własne życie(ma do tego prawo a i owszem) i najchętniej pozbyliby się bagażu z
    przeszłości partnera w postaci "zbuntowanej,niedojrzałej nastolatki w ciąży".

    Małe "ale "jednak istnieje w tym mimo wszystko.

    Wchodząc w związek z kimś z "przeszłością" trzeba mieć świadomość,że taka osoba
    jakieś tam zobowiązania posiada i ma OBOWIĄZEK się z nich wywiązywać.Nie można
    (i to nie tylko z moralnego punktu widzenia)naciskać na tą osobę
    by "zapomniała" o swojej odpowiedzialności.

    Wychodząc za faceta z przeszłością opiekującego się dzieckiem trzeba mieć
    świadomośc tego ze jesli dziecko jest pod opieką ojca bierze się również
    odpowiedzialność za jego dziecko.W tej rodzinie problem polaga najwyraźniej na
    tym że młodsza od partnera o 15 lat Kasian!!!jest tak samo niedojrzała jak jego
    córka stąd konflikt między dziewczynami!

    Powtórze raz jeszcze dziewczyna jest NIEPEŁNOLETNIA i jeszcze kilka lat jej do
    tej pełnoletności brakuje i ojcu dziecka też.Do tego czasu odpowiedzialni sa za
    nich ich rodzice.
    Wszyscy tą dziewczyne odrzucają ,nie ma wsparcia psychicznego znikąd,więc jest
    SAMOTNĄ MATKĄ.
    Nie bredźcie wiec o pomocy ze strony rodziców czy niedojrzałego partnera 16-to
    czy 17-latka.Bo z tego co widać w tej "rodzince z temperamentem" nigdy takiej
    pomocy nie było i najprawdopodobniej nie będzie.W tej rodzinie nie ma nawet
    świadomośći że-NASTOLETNIEMU DZIECKU KTÓRE MA PROBLEMY Z DOJRZEWANIEM,KTÓRE
    JEST NIEDOJRZAŁE PSYCHICZNIE -TRZEBA POMÓC I W NORMALNYCH DOMACH SIĘ POMAGA!!!
    Takiego nastolatka bierze się do psychologa i to jest obowiążek opiekunów!!!
    nastolatka.Dostrzec taki problem i go rozwiązać!!!W tym wypadku rolę opiekunki
    sprawuje równiez i Kasian (jako zona M)
    Tam dzieje się tragedia i Ci ludzie potrzebują SPOKOJU by to wszystko rozwiązać
    WZAJEMNEGO ZROZUMIENIA I SPOKOJU a nie podrzegań.

    Odrzucenie tego dziecka z dzieckiem w łonie to jest tragedia!!

    Swoją drogą Kasian to ile Ty masz lat?? 25? Moze problem polega na tym ze Wy
    prawie rówieśnice jestescie? Stąd ta zaciętość Kasian w walce o uczucia M-ojca?.
    Załóżmy ze facet miał dziecko w wieku 20 lat plus 16-17 lat ma nieletnia.Daje
    to 37 lat.Facet jest więc koło 40-tki.Kasian napisała ze jest 15 lat mlodsza od
    partnera ma więc około 25 lat!!!

    17 i 25 przecież to prawie rówieśnice!!!!Jedna w ciązy druga z małym
    kilkumiesięcznym dzieckiem.Nad jedną i nad drugą facet ma OBOWIĄZEK SPRAWOWAC
    OPIEKĘ!!! PRAWNY OBOWIĄZEK!!!

    Ma więc niezły zgryz

    Mikawi tam się dzieje tragedia,wiec nie ubliżaj mi tu tępo,tylko dlatego ze
    widzisz problem Kasian jak osioł-z klapkami na oczach

  • jowita771 27.10.06, 09:58
    z tymi klapkami, reksiu, to chyba pisałaś o sobie. jak się czegoś przyczepisz i
    uprzesz, to nie sposób Cię przekonać. wolno Ci mieć swoje zdanie, ale nie
    zarzucaj przy okazji innym, że mają klapki na oczach. uważasz, że im głośniej
    krzyczysz, tym bardziej masz rację? spokojnie.
  • mamaika 27.10.06, 10:23
    I ja się pod jowitką podpiszę.A od siebie dodam tylko jedno , ponieważ kto wie
    czy np. ja nie stanę przed problemem dokładnie takim samym jak i ona. Moja
    odpowiedz brzmi : nie zgadzam się. I to nie Kasia mieszka u swojego M a on u
    niej i to ona wzięła pod swój dach pasierbicę ,która nie mogła dogadać się z
    ojczymem . Z Kasią chyba też nie. Więc nie widzę powodu dla którego ma się
    zajeżdzić psychicznie a i fizycznie , bo przecież ona jest dorosła a jej
    pasierbica nie smile . Z jednym masz rację reksiu to problem jej rodziców , jej
    mamy także ( którą jakoś tak w dziwaczny dla mnie sposób pomijasz jakby to
    tylko był w tej chwili problem taty dziewczyny )niewątpliwie problem dziewczyny
    i jej chłopaka , jak i jego rodziców.
  • reksia 27.10.06, 10:38
    mamaika napisała:

    - Z jednym masz rację reksiu to problem jej rodziców , jej
    > mamy także ( którą jakoś tak w dziwaczny dla mnie sposób pomijasz jakby to
    > tylko był w tej chwili problem taty dziewczyny )niewątpliwie problem
    dziewczyny
    >
    > i jej chłopaka , jak i jego rodziców.


    Mamaika zanim zaczniesz mi ubliżać PRZECZYTAJ wszystko co napisałam i poznaj
    moje "kompletne zdanie na ten temat".
    Nie pominełam roli odpowiedzialności matki w tej sprawie wręcz nawet ją
    podkreśliłam smile)

    Pózniej napisz mi na priva "przepraszam ";PPP wink
    Pozdrawiam
  • mikawi 27.10.06, 10:43
    reksiu, czy ty znasz pojęcie słowa "ubliżać"?
  • mamaika 27.10.06, 11:52
    Jak widać nie , i nie widze najmniejszego powodu żeby Cię reksiu za cokolwiek
    przepraszać. Podobnie jak nie widze najmniejszego powodu do przyklaskiwania
    Ci , co jak widzę odbierasz nader osobiście.
  • m-m-m 26.10.06, 11:21
    Obowiązkiem ojca i matki dziewczyny jest coś z tym fantem zrobić, a nie
    oczekiwać, że macocha potulnie weźmie sobie na głowę do wasnego domu biedną
    panienkę w ciąży.
  • kasian27 26.10.06, 11:12
    jak rozwiazaly byscie problem z finansowaniem mlodych, bo jesli beda sie uczyli
    to przez najblizsze 2 lata dochodzi utrzymanie rowniez ich dziecka.
    czy dawac im pieniadze raz w m-cu np. kazda ze stron po 1000 zl i niech mysla
    sami
    czy raczej oplacac wszystko za nich i kupowac im wszystko a dawac tylko
    kieszonkowe?
  • e_r_i_n 26.10.06, 11:16
    Lepsze byloby dawanie i niech radza sobie sami. Gorzej, gdy sie
    kasa 'rozejdzie'. Wtedy jesli rodzice, jesli nie sa zbyt twardzi, pomoga, a to
    nie nauczy ich gospodarnosci.
  • reksia 26.10.06, 11:15
    Czasami zastanawiam się,czy niektóre z Was znają znaczenie słów DOM i RODZINA
  • e_r_i_n 26.10.06, 11:21
    Domem i rodzina Kasi jest jej maz i ich dziecko. O nich ma dbac. Rodzina i
    domem pasierbicy sa jej RODZICE.
  • mikawi 26.10.06, 11:24
    dodam tylko, że to motto życiowe wielu samodzielnych matek - wystarczy poczytać
    forum - macocha ma się nie wpieprzać w wychowanie dzieci męża bo to nie jej
    sprawa. To samo dotyczy alimentów. W takim razie nie rozumiem dlaczego ma być
    obarczana odpowiedzialnością - moralną i finansową - za pasierbicę, gdy ta
    zachodzi w nieplanowaną ciążę? Może odrobinę konsekwencji?
  • mamaika 26.10.06, 23:32
    A czy Ty znasz znaczenie słowa zdrowy rozsądek ?
  • jowita771 26.10.06, 14:33
    ja bym pasierbicy z dzieckiem nie przyjęła pod swój dach. jesli chłop
    próbowałby mną manipulować, szantazować, że koniec z nami, jesli się nie
    zgodzę - odwróciłabym sprawę - koniec z nami, jeśli się upiera przy
    sprowadzeniu pasierbicy z dzieckiem. to NIE JEST problem macochy. dziewczyna
    zmajstrowała sobie dziecko, obowiązkami z tego wynikającymi powinna być
    obarczona ona sama i ojciec dziecka + ewentualnie ich rodzice. nie macocha.
  • chalsia 26.10.06, 15:45
    na bazie tego co Kasian do tej pory napisała, to ja to niestety kiepsko widzę:
    - Kasian postępuje zgodnie z wolą męża i mieszka z pasierbicą i jej dzieckiem -
    nie da rady psychicznie i związek się rozpadnie
    - mąż postępuje zgodnie z wolą Kasian i wyprawia córkę z wnuczeciem ze swojego
    domu - zgryzie go to i związek się rozpadnie.
    Wielokrotnie wspominana sprawa rozmawiania, tłumaczenia, etc bywa skuteczna jak
    jest CZAS, a w tej sytuacji tego czasu właśnie brak, bo ciąża już w toku.

    Mam nadzieję, że uda się wypracować jakąś trzecią opcję, ale jak na razie jej
    nie widać.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • pom 26.10.06, 18:05
    nigdy, przenigdy

    nawet za cene zwiazku

    bo cena mieszkania RAZEM jest stanowczo za wysoka

    --
    Szymek
    ...
  • maxxi26 26.10.06, 19:29
    Nie rozumiem krytyki autorki wątku. PO pierwsze - nie jest ona odpowiedzialna
    za sytuację dziewczyny, po drugie stara się ona znaleźć rozwiązanie w
    zaistniałej sytuacji. M. chyba jest zbyt przerażony żeby podjąć kosntuktywne
    działania. Moim zdaniem najsensowniejszym wyjściem z zaistniałej sytuacji jest
    aby młodzi zamieszkali razem, starając się stworzyć rodzinę którą już de facto
    się stali. Rodzice za to powinni postarać się, aby im pomóc. I tego przecież
    chce Kasian. Raczej do rzadkości należy sytuacja w której teśiowie mieszkają z
    młodymi, dlaczego więc mieszkać ma z nimi macocha. mnie znam również nikogo,
    kto chiałby mieszkać z rodzicami.
  • m-m-m 26.10.06, 20:35
    Rodzice za to powinni postarać się, aby im pomóc. I tego przecież
    chce Kasian. Raczej do rzadkości należy sytuacja w której teśiowie mieszkają z
    młodymi, dlaczego więc mieszkać ma z nimi macocha. mnie znam również nikogo,
    kto chiałby mieszkać z rodzicami.


    Maxii, to są gówniarze niepełnoletni.
    Do 18 urodzin opiekę nad nimi sprawują rodzice.
  • kasian27 26.10.06, 20:22
    dzis przyjechal M, bo jutro mamy na badania z malym i chyba wiedzial, ze jak
    nie bedzie chcial jechac z naszym dzieckiem to wypomne mu to przy najblizszej
    okazji. nie odzywa sie do mnie. najlepsze jest to, ze ja na samym poczatku
    powiedzialam, ze nie zgadzam sie na zamieszkanie u nas mlodych, on mi
    przytaknal, a teraz jak pytam go czy cos sie zmienilo to jest taka awantura i
    czepiam sie jego dzieciaka.
  • m-m-m 26.10.06, 20:32
    To znaczy zmienił zdanie?
  • kasian27 26.10.06, 21:48
    sama juz tego nie rozumiem, on chyba nie potrafi zaakceptowac tego, ze janie
    mysle tak jak on i nie kocham jego corek, dzisiaj jak mu powiedzialam, zeby mi
    sie nie dziwil bo spotkalo mnie z jej strony duzo przykrosci, kradzieze, zle
    prowadzenie sie, to odpowiedzial, ze z dziecmi tak juz jest, jedne maluja po
    scianach, inne placza bez sensu, a ona zachowuje sie wlasnie tak. nie potrafie
    z nim rozmawiac bo porownywnie 18 latki do dziecka ktore robi rysunki na
    scianie to przesada. dodal jeszcze, ze jest ciekawe jak wychowam wlasne dziecko
    i co z niego wyrosnie, zabolalo bo to przeciez tak samo moje jak jego. nie
    potrafie z nim rozmawiac, bo jego argumenty sa dla mnie smieszne. robi z niej
    ofiare a ze mnie wroga i kobiete bez serca bo nie mysle tak jak on. a jeszcze
    kilka tygodni temu jak sie dowiedzial to krzyczal do mnie, ze wypier.... ja z
    domu. ja mowilam zeby nie gadal takich rzeczy bo to emocje. a teraz wszystko
    odwraca sie przeciwko mnie bo ja nie chcem jej w domu.
  • luna67 27.10.06, 00:25
    Moim zdaniem dzieje sie cos o czym nie wiesz (za twoimi plecami), moze rodzice
    chlopaka sie rozmyslili i twoj M ma teraz dylemat jak tobie to powiedziec i
    liczy na samoistne rozwiazanie sytuacji?, a moze ja cos przeoczylam?

    Porozmawiaj z twoim M, ale tak na spokojnie, ustalcie najlepiej termimy
    zalatwiania poszczegolnych spraw np.: szukanie lokum dla mlodych, termin
    wyprowadzki pasierbicy, (ktorych kazdy ma sie trzymac), pomoze tobie zachamowac
    twoje negatywne emocje (w glowie bedziesz miala limit tej "meczarni").

    Porownanie 18-sto latki z dziecinada bazgrajaca po scianach mnie ubawila, gdyz
    ja osobiscie mialam 18-lat jak urodzilam moje pierwsze dziecko.

    Nikt mi nie pomogl, nie chcialam, unioslam sie ambicja, zaczelam sama dzialac z
    moim wtedy przyszlym mezem. Przerwalam ostatnia klase liceum (2 miesiac ciazy),
    zalatwilam sobie prace w ktorej pracowalam do rozwiazania (nie mieli ze mnie
    duzo pociechy, gdyz bylam pare miesiecy na podtrzymaniu ciazy), ale mialam
    zapewniony byt.
    Moi przyszli tesciowie byli oburzeni moja samodzielnoscia, jak to? ich przyszla
    synowa ma sie "brudzic" praca? chcieli, nam placic za mieszkanie i na utrzymanie
    dopoki nie skanczymy szkol, ale jak juz pisalam wszesniej naleze do bardzo
    upartych ludzi i jak dotad zawsze wychodzilo mi to na zdrowie.

    Bardzo dobrze zarabialam jak na tamte czasy wiec wynajelismy mieszkanie do
    remontu, ojcowie dali do dyspozycji swoich pracownikow ktorzy pomagali w
    remoncie, dostalismy "pozyczke" od rodzicow ktora obiecalismy zwrocic, jak moj M
    skonczy szkole do konca i pojdzie do pracy. Mila niespodzianka okazalo sie, jak
    uzbierane pieniadze na oddanie "dlugu" dostalismy na autosmile. Dla mnie bylo
    oczywiste oddanie pieniedzy, gdyz rodzice wedlug mnie nie mieli takiego
    obowiazku, to ja sama wpakowalam sie w taka sytuacje (bo taksmile)

    Jak dziecko mialo roczek, moi rodzice na zmiane z tesciami przez rok czasu
    zobowiazali sie zajmowac sie dzieckiem, to bylo tak jakbym pracowala (szkola) i
    dostawala niskie wynagrodzenie (dostawalam wychowawcze), moj maz mial juz wtedy
    prace.
    Bylismy tacy szczesliwi i dumni z naszej "samodzielnosci".

    Twoj M robi blad traktujac corke jak nieporadne dziecko, jak nie da sobie rade w
    wieku 18-lat, to i jak bedzie miala 25 nie poradzi sobie, ale jest wygodniej jak
    ktos mysli za kogos i sie martwi (mam na mysli twoja pasierbice).

    "robi z niej
    > ofiare a ze mnie wroga",
    ty atakujesz jego dziecko ktore on kocha (a zarazem atakujesz tez nieswiadomie
    jego samego) wiec jestes wedlug twojego M wrogiem, a wasze dziecko kojarzy mu
    sie z toba (wrogiem), ty jestes w jednym pakcie z wspolnym dzieckiem, a on w
    drugim z pasierbica. O kurcze, ale to naprawde bardzo prymitywne myslenie, mam
    nadzieje, ze sie myle .

    "a jeszcze kilka tygodni temu jak sie dowiedzial to krzyczal do mnie, ze
    wypier.... ja z domu",
    kasian27 pamietaj, ze rodzic zawsze przebaczy, obojetnie co by to dziecko nie
    zrobilo, slyszalas o marnotrawnym synu? i nie powinnas wtedy brac jego furi na
    serio.
  • m-m-m 27.10.06, 08:32
    Twoj M robi blad traktujac corke jak nieporadne dziecko, jak nie da sobie rade w
    wieku 18-lat, to i jak bedzie miala 25 nie poradzi sobie, ale jest wygodniej jak
    ktos mysli za kogos i sie martwi (mam na mysli twoja pasierbice


    Ejże? To ona ma już 18 lat? Myślałam, że jest niepełnoletnia. No, kochana to
    wszystko sie pieknie rozwiązuje. Formalnie dorosła niech bierze się za siebie.
    Dorosłość to nie tylko przywileje , ale i konsekwencje.
    Ja bym im dała kasy na tyle mało by mieli motywację do nauki i dodatkowej w
    weekendy pracy. I żadnego zwlaniania z opieki nad ich dzieckiem.
    Popieram ocenę, że wygodnie jest siedzieć komuś na karku i tłumaczyć, że to
    dziecko. Jakie dziecko? 18-letnia, a więc pełnoletnia pannica. Ja też jestem
    przeciwnikiem wydłużania dzieiństwa, bo robi się taka sytuacja, zż młody
    człowiek jest formalnie dorosły, ma z tego tytułu różne dorosłe przywileje, ale
    dalej zachowuje też przywileje dziecka: nie musi brać za siebie
    odpowiedzialności.
    I zgadzam się z tym, że to brednie mówienie że 18-latek to dziecko i trzeba mu
    pomóc. To nie dziecko, to pełnoprawny obywatel Polski mnie oczywiście
    doświdczony niż jego rodzice (ale z racji różnicy wieku nigdy ich w tym nie
    dogoni), ale powinien być traktowany powazne ze wszystkimi tego konsekwencjami.
    Można mu podpowiedzieć, ale nie pomagać = wyręczać.
    Kasian, nie daj się nawet za cenę związku, żadnego jej mieszkania w Twoim domu!
  • jowita771 27.10.06, 09:45
    zgadzam się z m-m-m, nie pozwalaj na zamieszkanie pasierbicy z Wami, bo źle na
    tym wyjdziesz. Twój M przyjedzie sobie na weekend, a przez cały tydzień
    będziesz męczyła się Ty. z jakiej racji? gdyby pasierbica miała inne podejście
    do całej sprawy, byłybyście zaprzyjaźnione, to mmogłabyś rozważyć pomoc, ale w
    Twojej sytuacji nie. Twoja pasierbica wydaje się być niezłą cwaniarą.
  • reksia 27.10.06, 09:55

    z tego co pisała wcześniej Kasian wynikało że pasierbica ma jeszcze dwa lata do
    maturysmile Maturę piszę się w wieku 19 lat .Skąd wiec nagle skończone 18?
    Rocznikowo wyglądało by na to ze dziweczyna ma 16-17 lat a Kasian około 25

    albo moze ja się mylęwink albo Kasian bardzo chce być postrzegana w tej całej
    sytuacji jako ofiara i bardzo nie chce wziąść odpowiedzialność za to ze
    związała się z 15 lat starszym facetem i nie jest w stanie wziąść psychicznej
    odpowiedzialności za opiekę nad jego nieletnim dzieckiem.
    Opiekę którą zaznaczam(zanim spadnie grad kamieni wąsko czytajacych) ON a nie
    ona ma jej zapewnić




  • e_r_i_n 27.10.06, 10:00
    Reksiu droga, zwiazek polega na tym, ze nie podejmuje sie decyzji samemu.
    Kasian musi sie liczyc z tym, ze jej faect (niewazne, czy starszy rok czy 50
    lat), natomiast facet musi liczyc sie ze zdaniem Kasian, bo nie jest
    samodzielnym rozwodnikiem, tylko ponownie zonatym.
    Dodatkowo, o ile wczesniej facet ustalal sposob rozwiazania problemu z Kasia,
    teraz na kazde wspomnienie tematu reaguje agresja. Wiec problemem nie jest
    Kasia, tylko facet, ktory pewnie sam nie wie, co zrobic.
    Jesli chodzi o waskie czytanie, to chyba jest to Twoja przypadlosc, bo z tego,
    co wyczytalam ja, Kasian nie chce wywalic dziewczyny na bruk i kazac jej radzic
    sobie samej. Ona chce pomoc, nie chce tylko wspolnego mieszkania z dziewczyna,
    dzieckiem i facetem dziewczyny.
  • reksia 27.10.06, 10:19
    e_r_i_n napisała:

    > Reksiu droga, zwiazek polega na tym, ze nie podejmuje sie decyzji samemu.
    > Kasian musi sie liczyc z tym, ze jej faect (niewazne, czy starszy rok czy 50
    > lat), natomiast facet musi liczyc sie ze zdaniem Kasian, bo nie jest
    > samodzielnym rozwodnikiem, tylko ponownie zonatym.
    > Dodatkowo, o ile wczesniej facet ustalal sposob rozwiazania problemu z Kasia,
    > teraz na kazde wspomnienie tematu reaguje agresja. Wiec problemem nie jest
    > Kasia, tylko facet, ktory pewnie sam nie wie, co zrobic.
    > Jesli chodzi o waskie czytanie, to chyba jest to Twoja przypadlosc, bo z
    tego,
    > co wyczytalam ja, Kasian nie chce wywalic dziewczyny na bruk i kazac jej
    radzic
    >
    > sobie samej. Ona chce pomoc, nie chce tylko wspolnego mieszkania z
    dziewczyna,
    > dzieckiem i facetem dziewczyny.


    Z tego co napisała Kasian wynika że ojciec załatwia razem z córką jej już inne
    miejsce zamieszkania a Kasian nadal panikujesmileFacet reaguje agresją bo to on ma
    teraz problem a nie Kasian,która przeciez już problemu się pozbyła.Z tym że
    chyba (z tego co wynika z tej powieści)pobyła się rówiez M tylko jeszcze tego
    nie widzi.Zbyt młoda jest chyba na to by to zobaczyć.
    A swoją drogą Kasian faktycznie nie chce wywalić dziewczyny na bruk chce ją
    wywalić z życia Swej rodziny i ja o tego rodzaju "wywaleniu" pisałam (to tak
    apropo wąskiego czytaniawink)
  • jowita771 27.10.06, 10:23
    reksia, kasian zapytała M, jak sprawa stoi, a on zareagował agresywnie, bo żona
    chce wyrzucić jego dziecko. tzn. nie wolno jej zapytać?
  • e_r_i_n 27.10.06, 11:18
    reksia napisała:

    > Z tego co napisała Kasian wynika że ojciec załatwia razem z córką jej już
    > inne miejsce zamieszkania a Kasian nadal panikujesmile

    Nie lubie tlumaczyc jasnych przekazow, ale moze niektorym to potrzebne. Kasian
    dowiedziala sie, ze dziewczyna od listopada ma zamieszkac u rodzicow chlopaka.
    Zapytawszy sie o to, czy nadal to aktualne, uslyszala jakis gwaltowny wybuch.
    Dla mnie ta reakcja oznacza, ze to zalatwianie wcale takie pewne nie jest,
    a wiec problem wcale niekoniecznie jest rozwiazany. Gdyby byl, to facet by
    spokojnie powiedzial, ze nic sie nie zmienilo.

    > Z tym że chyba (z tego co wynika z tej powieści)pobyła się rówiez M tylko
    > jeszcze tego nie widzi.Zbyt młoda jest chyba na to by to zobaczyć.

    Na szczescie ma Ciebie wink

    > A swoją drogą Kasian faktycznie nie chce wywalić dziewczyny na bruk chce ją
    > wywalić z życia Swej rodziny i ja o tego rodzaju "wywaleniu" pisałam (to tak
    > apropo wąskiego czytaniawink)

    Jesli wyprowadzka z domu rodzica oznacza, ze sie przestaje byc jego rodzina, to
    i owszem, wywala ja z rodziny (swoja droga, jej rodzina jest jej maz i ich
    dziecko, nie pasierbica). Ale w takim ukladzie wiekszosc doroslych ludzi nie ma
    rodziny, w koncu nie mieszkaja z rodzicami.
  • lilith76 27.10.06, 10:04
    > z tego co pisała wcześniej Kasian wynikało że pasierbica ma jeszcze dwa lata do
    >
    > maturysmile Maturę piszę się w wieku 19 lat .Skąd wiec nagle skończone 18?
    > Rocznikowo wyglądało by na to ze dziweczyna ma 16-17 lat a

    W innym wątku kasian pisała wyraźnie, że pasierbica lada moment kończy 18 lat (dla mnie lada moment to maks kilkanaście tygodni). Też nie wiem jak to się ma do obecnego systemu nauczania, ale może panna powtarzała klasę?


    Ja też podejrzewam, że i chłopak, i jego rodzice ochłonęli, zaczęli kombinować, los pasierbicy jest niepewny, a jej ojciec boi się powiedzieć o tym żonie.

    --
    Giertych wcześnie wykryty bywa uleczalny...
  • luna67 27.10.06, 10:23
    Kasian27 napisala:
    "...nie potrafie
    z nim rozmawiac bo porownywnie 18 latki do dziecka ktore robi rysunki na
    scianie to przesada"

    Moze pasierbica poszla pozniej do szkoly? Ja pisalabym mature (jakbym nie
    przerwala) w wieku 18 lat, gdyz poszlam rok wczesniej (mialam 6 lat), i
    chodzilam do szkoly z dziecmi o prawie 2 lata starszmymi odemnie.

    Reksia wierz mi pare miesiecy wta albo w tamta nie gra wiekszej roli, no chyba,
    ze tobie chodzi o prawo (pelnoletnosc), gdyz rozum dziewczecia po uzyskaniu
    pelnoletnosci (przypuscmy za rok) duzo sie nie zmieni. Jak wszyscy beda ja
    wyreczac nawet w mysleniu, to w wieku lat 25 bedzie ofiara losu.

    Dosc tego czytania i bazgrania, ide troche popracowacsmile

  • reksia 27.10.06, 10:09
    Kasian ja na początku Ci współczułam ale im bardziej wchodzę w temat o którym
    się tu pisze tym częsciej pytam sama siebie.
    Czy problemem Kasian nie jest przypadkiem jej NIEDOJRZAŁOŚĆ?
    Czy problemem Kasian nie jest zwykły egoizm?
    Czy problemem Kasian nie jest zwykła walka o ucucia M-ojca?

    Bo skoro dziewczyna i tak z wami nie bedzie mieszkać i M się o to stara to o co
    Ty dziewczyno siejesz panikę??
    Z tego co piszesz ona nie chce być obok Ciebie.Dlaczego wiec panikujesz?
    Dlaczego wykrzykujesz to MOJE mieszkanie? Dlaczego zajmujesz się tak żywo
    życiem obcej jak twierdzisz prawie dorosłej osoby zamiast zając się swoim
    własnym kilkumiesięcznym dzieckiem?
    Ty masz swego dzidziusia ona będzie miała swego.Możliwe ze dziadziusiowi
    wnuczek bedzie tak samo bliski jak i twoje dziecko,ale to przeciez nie jest
    dziwne wręcz nawet naturalne!

    Pewnie znów się mylę ale spróbuj nazwać to co jest Twoim problemem jednym
    zdaniem -to powinno pomóc.
  • jowita771 27.10.06, 10:20
    reksia, im więcej Twoich postów czytam, tym częściej pytam sama siebie
    czy problemem reksi nie jest przypadkiem nieumiejętność czytania za
    zrozumieniem?
  • reksia 27.10.06, 10:31
    jowita771 napisał:

    > reksia, im więcej Twoich postów czytam, tym częściej pytam sama siebie
    > czy problemem reksi nie jest przypadkiem nieumiejętność czytania za
    > zrozumieniem?


    Zacytuje wielkiego mędrca Konfucjusza moze to pomoze Ci zrozumieć ze
    zrozumieniem reksięsmilei problem jej "nieumiejętności czytania" smile
    Cytat nie bedzie dosłowny ale wyłuszcze Ci w skrócie jej sens

    "jeśli widzisz wadę innej osoby i uporczywie przeszkadza Ci ona w życiu-to jest
    to zazwyczaj wada którą sam posiadasz -tylko nie akceptuje jej w sobie"


    Miłego dnia Jowitko wink
  • jowita771 27.10.06, 10:36
    reksia napisała:

    > Kasian ja na początku Ci współczułam ale im bardziej wchodzę w temat o którym
    > się tu pisze tym częsciej pytam sama siebie.
    > Czy problemem Kasian nie jest przypadkiem jej NIEDOJRZAŁOŚĆ?
    > Czy problemem Kasian nie jest zwykły egoizm?
    > Czy problemem Kasian nie jest zwykła walka o ucucia M-ojca?

    > Zacytuje wielkiego mędrca Konfucjusza moze to pomoze Ci zrozumieć ze
    > zrozumieniem reksięsmilei problem jej "nieumiejętności czytania" smile
    > Cytat nie bedzie dosłowny ale wyłuszcze Ci w skrócie jej sens
    >
    > "jeśli widzisz wadę innej osoby i uporczywie przeszkadza Ci ona w życiu-to
    jest
    >
    > to zazwyczaj wada którą sam posiadasz -tylko nie akceptuje jej w sobie"
    >
    >
    > Miłego dnia Jowitko wink

    nawzajem
  • lilith76 27.10.06, 11:09
    > Kasian ja na początku Ci współczułam ale im bardziej wchodzę w temat o którym
    > się tu pisze tym częsciej pytam sama siebie.
    > Czy problemem Kasian nie jest przypadkiem jej NIEDOJRZAŁOŚĆ?
    > Czy problemem Kasian nie jest zwykły egoizm?
    > Czy problemem Kasian nie jest zwykła walka o ucucia M-ojca?
    >

    Reksia, słońce

    Wyobraź sobie, że żyjesz z mężem i dzieckiem - zajmujesz się domem, dzieckiem.
    Wyobraź sobie, że żyjesz z mężem, dzieckiem i trudną wychowaczo pasierbicą - zajmujesz się domem, dzieckiem, rzeczami pasierbicy, jej problemami szkolnymi.
    Wyobraź sobie, że żyjesz z mężem, dzieckiem, pasierbicą i jej dzieckiem - zajmujesz się domem, dzieckiem, sprawami pasierbicy i jej dziecka.

    Czy w ogóle widzisz jakieś granice!!!
    Panna dała sobie zrobić "złoty strzał" i nadal żyje komfortowo, jak larwa siedzi na karku ojcu i nic nie robi, bo musi się oszczędzać. No jasne, bo wszystkie ciężarne na tym forum się oszczędzają. Nie bierze odpowiedzialności za to co w życiu zmalowała, bo tata wszystko załatwi. Za to macocha ma coraz to nowy ciężar na karku - najpierw dom, potem dziecko, teraz pasierbica i dziecko.

    Kasian nie jest niedojrzała, tylko ma na głowie SWÓJ DOM, SWOJE DZIECKO i dodatkowe dwoje dzieci (pasierbica + pasierwnuczątko), to dla niej za wiele.
    Tak jest egoistką, bo lepiej być egositką niż zahetaną potrójnymi obowiązkami frajerką.
    Nie walczy o uczucia męża.

    Ona nie chce wywalić pasierbicy z rodziny, tylko nauczyć ją ponoszenia konsekwencji swoich decyzji. Przecież dziewczyna i jej dziecko to nadal będzie rodzina, będą się odwiedzać, wspierać, ale nie żerować.
    Myślisz, że skoro wyprowadziłam się z domu, to rodzice mnie odrzucili??? Bo nie zwaliłam im się na kark z facetem i jego dziećmi co drugi weekend???

    Reksia, jeśli ty tu tego nie widzisz, to mi ręce opadają. Betowiejesz (to od bet66).


    --
    Giertych wcześnie wykryty bywa uleczalny...
  • reksia 27.10.06, 11:38
    lilith przeczytaj oba watki w całości ze zwróceniem uwagi na szczegóły
    Przeczytaj moje wypowiedzi w całości
    Ja rozumię jak trudna jest sytacja Kasian!!! dlatego mówie ze tam dzieje sie
    tragedia z tym ze nie jest to tylko tragedia kasian ale równiez jej M i
    pasierbicy i matki pasierbicy i dziecka Kasian.
    To ty zauważ jedno KAZDE Z NICH TO CZŁOWIEK I KAZDY Z NICH W ZWIĄZKU Z TĄ
    SPRAWĄ MA SWOJĄ TRAGEDIĘ!!!
    A że zbeształam teraz Kasian to wynik tego że chciałam jej krótko i dosadnie
    powiedzieć "nie panikuj mała!spójrz na sprawę rówiez z innej strony!!bierz się
    w garść bo ty z nich wszystkich jesteś jeszcze w jednej z lepszych sytuacji"bo
    to co się u nich dzieje ,ta sytuacja ma wiele odcieni i wiele dramatów się tam
    rozgrywa!!!

    Nie ubliżaj mi wiec od beatowienia.
    Dwa jesli dziewczyny sprzeczają sie o pieniądze przeznaczane na kosmetyki to
    nie mówmy o tym ze tą rodzine stać na zapewnienie małolacie czegokolwiek,bo
    wyraźnie tej kasy im brak.W rodzinie gdzie sa pieniadze nikt nie zwraca uwage
    na takie pierdoły jak kupno kosmetyków bo kupuje je sie od reki na codzień.
    Najwyraźniej to M utrzymuje obie i stąd też ten problem.jego agresja i powazny
    problem jak zapewnić całej swojej rodzinie spokuj.
    A ze besztam Kasjan,staram się tez ją wesprzeć
    .bo mysle ze nie czas na rozczulanie sie tongue_out gdy muszą działać


    I skoro faktycznie byłaś tak młodziutką rzekomo samodzielną matką powinnaś
    rozumieć pasierbicę Kasian.No chyba ze Twoi rodzice wam młodym płacili za
    wszystko i też czegoś do konca nie mówisz
  • e_r_i_n 27.10.06, 11:43
    reksia napisała:

    > Dwa jesli dziewczyny sprzeczają sie o pieniądze przeznaczane na kosmetyki to
    > nie mówmy o tym ze tą rodzine stać na zapewnienie małolacie czegokolwiek,bo
    > wyraźnie tej kasy im brak.

    Podziwiam zdolnosc wyciagania wnioskow smile


    > I skoro faktycznie byłaś tak młodziutką rzekomo samodzielną matką powinnaś
    > rozumieć pasierbicę Kasian.No chyba ze Twoi rodzice wam młodym płacili za
    > wszystko i też czegoś do konca nie mówisz

    Chyba Ci sie ludzie pomylili smile
  • jowita771 27.10.06, 11:45
    reksiu, wyrokujesz od reki. kasian nigdzie nie napisała, że M ją utzrymuje, że
    brakuje im pieniędzy, że ma 25 lat i jest niedojrzała i marzy o wyrzuceniu
    pasierbicy z rodziny. ale Ty to wszystko wiesz, bo wyczytałaś. gdzie? Bóg raczy
    wiedzieć. za to masz problem z przeczytaniem i zrozumieniem tego, co JEST
    napisane. kilka osób Ci napisało, że nie czytasz ze zrozumieniem, a Ty nadal
    upierasz się, że to my mamy ten problem. nie uważasz, że to dziwne?
  • lilith76 27.10.06, 12:07
    > I skoro faktycznie byłaś tak młodziutką rzekomo samodzielną matką powinnaś
    > rozumieć pasierbicę Kasian.No chyba ze Twoi rodzice wam młodym płacili za
    > wszystko i też czegoś do konca nie mówisz

    Pomyliłaś mnie z luną.


    --
    Giertych wcześnie wykryty bywa uleczalny...
  • reksia 27.10.06, 12:15
    lilith76 napisała:

    > > I skoro faktycznie byłaś tak młodziutką rzekomo samodzielną matką powinna
    > ś
    > > rozumieć pasierbicę Kasian.No chyba ze Twoi rodzice wam młodym płacili za
    >
    > > wszystko i też czegoś do konca nie mówisz
    >
    > Pomyliłaś mnie z luną.
    >
    >


    faktycznie przepraszam piszę w biegu w trakcie pracy


  • reksia 27.10.06, 12:13
    moze i robię to nieudolnie ale staram się od poczatku Kasian pomóc w jakiś tam
    sposób
    Tu myślę ze jest róznica miedzy mną a Tobą .Mi zalezy na tym zeby jej pomóc w
    jakiś tam (nie wiem czy dobrze czy zle rozumiany sposób) a nie poklepac po
    plecach

    W przeciwieństwie do niektórych nie twierdzę że moja racja jest jedyną słuszną
    przedstawiam tylko moje stanowisko .Myslę ze z kontrastu łatwiej wyciągnąć
    jakieś sensowne wnioski niż z sutuacji gdzie wszyscy jak jeden mąż równomiernie
    klepią Cię po plecach.Mi kiedy mam problem pomagają w ocenie sytuacji
    kontrastowe poglądy a nie lizanie mi tyłka i klepanie po plecach.Tak tez staram
    się pomóc Kasjan.Wsparcie a i owszem jest potrzebne ale nie tylko
    wsparcie.Chciałam pokazać jej,że spojrzenie na sytuację w której sie znalazła
    moze być bardzo różne w zaleznośći z "którego miejsca sie patrzy"
  • kasian27 27.10.06, 21:52
    zle mnie ocenilas pod kazdym wzgledem, nie mam 25 lat, nie brakuje mi na
    kosmetyki, chodzilo mi o to, ze kupowalam np perfumy i na drugi dzien juz ich
    nie bylo, to samo z ciuchami, nigdy nie zalowalam jej niczego, ale zlodziejstwa
    nie znosze, M nie utrzymuje mnie, pomimo tego, ze jestem mloda od 4 lat
    prowadze wlasna dzialalnosc, ktora pozwala mi godnie zyc. cenie sobie jednaak
    wszystkie rady. pozdrawiam
  • reksia 28.10.06, 10:51
    Kasjan daleka byłam od tego by cię oceniać a poza tym już nie raz podkreslałam
    ze po tak krótkich wypowiedziach jak wypowiedzi na forum błędem było by
    kogokolwiek oceniać.Nie chciałam Cię urazić ale dla mnie posiadanie własnej
    działalności nic nie znaczy -znam niejedną osobą która takową prowadzi a biedę
    klepie i dodam nie jest to zarzut.Bo uważam że nie ilość pieniędzy stanowi o
    wielkości człowieka i jego prawdziwej wartości.zwecydowaną przeciwniczką jestem
    konsumpcyjnego stylu życia narzucanego czy też kreowanego przez media.Chociaż
    przyznam szczerze,bo mam w rodzinie swej własnej ludzi którzy śpią na
    pieniądzach i takich których im często do pierwszego brakuje ,widzę jaka jest
    różnica w sposobie myslenia i życia .Zauwazyłam wiec tylko że sprzeczacie sie o
    pieniądze wiec BYĆ MOŻE podkreślam BYĆ MOŻE stanowią one jakiś tam problem w
    tym sporze co nie jest tożsamym że żyjecie w nędzy.Przy czym zaznaczyć chcę
    bardzo wyraźnie po raz wtóry że nie pieniądze stanowią dla mnie o wartości
    człowieka.
    Ze swego jednak doświadczenia powiem ,że patrze tak z przymrużeniam oka na
    pieniądze ,które jest w stanie wyrobić osoba mając niemowlaczka ,bo sama miałam
    dwójkę i wiem ze w okresie pierwszego roku kiedy dziecko jest małe kobieta nie
    jeste w stanie być "wydajnym rodzinnym zarabiaczem" i tutaj nie uwierzę (wybacz
    Kasjan)w kokosy zarabiane przez matke z kilkumiesięcznym niemowlakiem na ręce
    i jeszcze przy tym zarabiającą kokosy.Małe dziecko eliminuje kobietę na jakiś
    czas z życia zawodowego.I to nie jest wstyd to oznacza tylko ze matka potrafi
    cenić faktyczne wartości i dobrze troszczy sie o dziecko bo faktycznie w tym
    czasie to mężczyzna powinnien się wykazać troską o rodzinę.Można wynając nianie
    i skupić sie na pracy ,ale ...no właśnie .Stąd taka a nie inna ocena
    przezemnie tej sytuacji.Gdzie po raz trzeci zaznaczę pieniądze nie są dla mnie
    wyznacznikiem wartości człowieka!Tak też patrzę na świat i nie chciałabym by
    ktokolwiek kto ma akurat mało czuł sie gorszy od innych
    Pozdrawiam
  • mamaika 29.10.06, 19:39
    To mało wiesz reksiu , zapieprzałam mając niemowlaka bez mała od dnia wyjścia
    ze szpitala za całkiem fajne pieniądze smile . Notabene jako mamusia karmiąca. A
    co najśmieszniejsze to ja utrzymywałam naszą rodzinę . Tak więc chyba nie o
    wszystkim masz takie znakomite pojęcie. Dodam jeszcze,że bez pomocy przy
    dziecku ze strony dziadków np. A niania owszem była,żeby z dzieciakiem na
    spacerki biegać i jak zechciał gonić do mleczarni czyli mnie.
  • reksia 30.10.06, 10:08
    To super,że działałaś tak bohatersko wink z tym że jest malutkie "ale".

    Ja wyjaśniałem mój tok myślenia i założyłam w nim(co właśnie WYJAŚNIAŁAM)
    że "ogólnikowo rzecz biorąc bardzo trudno jest matce z niemowlaczkiem zarabiać
    w okresie pierwszego roku".W Naszym kraju gdzie większość żyje na kredytach
    albo klepie biedę,bo biedniutki ten Nasz kraj a życie dla większośći rodzin nie
    jest usłane różami(co wykazują statystyki)OGÓLNIE JEST TRUDNO.

    Ja nie twierdzę że Kasian nie utrzymuje się za swoje pieniądze, bo ja takich
    informacji znikąd nie posiadam.Nie wiem i nie interesuje mnie z czego utrzymuje
    się Kasian.

    Ja stwierdziłam,że ja sama zawsze poddaję pod wątpliwość opowieści matek które
    twierdzą ze z kilkumiesięcznym dzieckiem na jednym ręku i z pampersem w drogim
    z bluzeczką upapraną,bo własnie dziecku "odbekło" się po jedzeniu kaszki
    zarabiają krocie.

    Zdarzają się sporadycznie takie sytuacje a i owszem,ale jak sama stwierdziłaś
    wymaga to chodźby wynajęcia opiekunki.Wynajecie takowej kosztuje wiec ma sens
    tylko w wypadkach gdy matka zarabia na tyle dobrze,że opłata za nianię stanowi
    znikomą część jej zarobków.

    W sytuacji Kasian była mowa o tym że ojciec dziewczyny w pierwszej kolejności
    udał sie do rodziców chłopaka a nie do agencji wynajmującej
    mieszkania ,pasierbica potrafiła się pokłócić o krem kupiony sobie przez
    macochę wiec pomyslałam że zbyt wiele na te kremy nie ma,nie było jeszcze wtedy
    w poście informacji o prowadzonej przez Kasian działalności gospodarczej wię
    czytając post pomyślałam że "być może" pieniądze są jednak jakimś tam problemem
    w tej całej sprawie.
    Ogólnie z mojego doświadczenia oceniam,że w rodzinach gdzie sa pieniądze nikt
    nie wysyłał by dziecka ,tym bardziej zbuntowanej niepokornej dziewczyny,by
    zamieszkała z potencjalnymi teściami. Narażają przy tym swoją reputację-a jako
    tatuś który sam ma maluszka z "młódką"(przepraszam za określenie chodzi mi o
    zaznaczenie sposobu patrzenia co złośliwszych w tym wypadku równie dobrze mogą
    to byc chodzby potencjalni zdenerwowani całą sytuacją teściowie)

    Sytuacja moze wygladać jednak zupełnie inaczej i pewnie tak jest ja
    powiedziałam czy pomyslałam ogólnikowo,bo też i nie chciałam oceniać kieszeni
    Kasian, nie o to w tym wszystkim chodziło.


    Kazdy z nas patrzy własnymi oczyma ja też.Na codzien jako osoba uprawiająca
    zawód z grupy zawódów zwanych wolnymi.Bo należe do tej grupy która wykonuje
    tzw. zawód artysta.Mniejsza o specjalizację(nie jest to wiec grupa zarabiajaca
    mało w tym kraju) Nie odważyła bym sie jednak butnie twierdzić ,że prowadząc
    działalnośc z małym dzieckiem na ręku,jakakolwiek kobieta jest w stanie być
    samowystarczalna i jeszcze kogokolwiek finansować.
    Bo ja byłam samotną mamą z dwójką małych dzieci,mam dobry fach umożliwiający mi
    zarabianie dobrych wręcz bardzo dobrych pieniedzy,a mimo wszystko wiemi wiem co
    znaczy jeść chleb z cebulą lub smalcem.
    Nie mam 15 lat tylko ponad 30 i kitów nie łykam-wiem też ile można zarobić w
    tym kraju(bez opiekunki)z małymi dziecmi na rękach ,wiem jakim kosztem ,za
    jakie wyrzeczenia,wiem ile się wtedy sypia i jak wygląda wtedy życie.

    Wiem też że życie we dwójkę JEST O WIELE WIELE ŁATWIEJSZE I CO DWIE WYPŁATY TO
    NIE JEDNA!Mam też wiele znajomych matek z dziećmi i obserwuje regułę,że gdy
    tylko mogą w tym trudnym okresie korzystać z pieniedzy które zarabia partner,
    to to czynią.Zdarzają się w śród nich osoby bardzo ambitne i chodźby takie,
    których kariera w danym momencie jest w takim punkcie że muszą sie skupić na
    pracy(a i owszem),ale są to wyjątkowe sytuacje.
    Większość siedzi z dziećmi w domciuwink
  • kicia031 30.10.06, 10:24
    No coz, ja tez utrzymywałam i utrzymuje rodzine, mając malenkie dziecko.
    Pracowałam do dnia porodu, potem utrzymywal nas mój zasilek macierzyński, a po
    18 tygodniach wio do pracy! To wszystko karmiac piersią – karmie zreszta do
    dzisiaj. Niektórzy po prostu nie maja innego wyjscia. I nie zgadzam się z
    pogladem, ze matka majaca malenkie dziecko jest jakoś szczególnie wrazliwa – ja
    w czasie, gdy moje dzieci były małe mialam w sobie sily, które pozwalaly gory
    przenosic, zreszta do dziś moje dzieci daja mi mobilizacje, której nigdy bym
    nie miala dla samej siebie.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • reksia 30.10.06, 11:57
    Ja też nie twierdzę,że to niemożliwesmile!
    ,ale nie dam sobie wmówić,że to łatwe i często spotykanesmile,
    bo ja dziwnym trafem mam w swym otoczeniu mamy(różne regiony kraju a więc,
    różne sytuacje życiowe),które wręcz potrafią się "zasiedzieć przez kilka lat"
    i o tym tu napominam

    Bo przecież na czym polega problem (gdy mowa o pieniądzach ,alimentach od Ex
    mężów)większości "z samotnych",przecież ich walka to walka o przeżycie w
    trakcie zasiedzenia.

    Fakt jednak faktem kazda sytuacja jest inna.
  • reksia 30.10.06, 12:48
    mamaika napisała:

    >Tak więc chyba nie o wszystkim masz takie znakomite pojęcie. Dodam jeszcze,że
    bez pomocy przy
    >dziecku ze strony dziadków np. A niania owszem była,żeby z dzieciakiem na
    >spacerki biegać i jak zechciał gonić do mleczarni czyli mnie.


    Mamaiko ,Kasian ma kilkumiesięczne dziecko(o ile się dobrze wczytałam),a z tego
    co Ty piszesz("jak zechciał gonić do mleczarni")mówisz o starszym już dziecku
    bo "gonić" i dawać wyraźne sygnały "chce do mamy" zaczyna maluch najwcześniej
    koło roku.
    Tak więc mówimy tu obie o ocenie innej sytuacji.Bo ja mówie o trudnościach
    jakie ma kobieta w trakcie pierwszego roku życia niemowlaczka ,a nie o opiece
    nad brykającym już na własnych nogach maluszku.
  • reksia 30.10.06, 12:51
    ...no chyba ze mleczarnia to TY w sensie dosłownym;P smile)))))))) to co
    innegowink)))
  • mamaika 27.10.06, 13:09
    Reksia a ja złośliwie już zapytam co jest Twoim problemem ? Przeszkadza Ci tak
    bardzo jej wiek czy wiek jej M , czy fakt że Kasia nie zamierza matkować
    pasierbicy, czy może jeszcze coś innego. Na marginesie wytłumacz mi bo dla mnie
    to niezrozumiałe co tak szalenie egoistycznego widzisz w jej postępowaniu -
    fakt ,iż nie chce i nie ma ochoty niańczyć cokolwiek jednak dość dużej
    pasierbicy i potem w kolejności jej dzidziusia. Czy to tak strasznie
    egoistyczne,że ona sama mając w domu maluszka i M weekendowo chce mieć
    zwyczajnie w domu spokój , że jest zmęczona tą sytuacją i faktem,że jej M w tym
    momencie w jakiś sposób się z nią nie liczy ? Jakoś tak strasznie dużo wymagasz
    od tej dziewczyny i w jakiś taki niefajny sposób ją bez przerwy atakujesz,
    zupełnie nie zauważając ,że ona ot choćby w przeciwieństwie do mamy dziewczyny
    jakąś pomoc w ułożeniu sprawy proponuje. Wiesz jakoś tak sobie przypominam
    różne Twoje posty i ja tych skrzydeł anielskich i trąbki w którą teraz
    pohukujesz co raz nie zauważyłam . Więc może przestań co raz w postach
    krzyczeć, bo to zwyczajnie nieładnie a boję się ,że Ci w nawyk wchodzi i
    zbastuj trochę w analizie czyjejkolwiek osobowości i jego zachowań. Mnie trochę
    zaczyna drażnić Twój nader powierzchowny sposób czytania w tym wypadku postów
    Kasi za to wyciąganie nader glębokich wniosków . Gdzie Ty te różności
    wyczytujesz . I tak zupełnie na marginesie ja też mam MOJE mieszkanie , wspólny
    dom ale w MOIM mieszkaniu a NASZYM domu MOJE zdanie ma się liczyć i mają się
    z MOIM zdaniem liczyć współdomownicy . I to jest takie naturalne i oczywiste.
  • reksia 27.10.06, 14:47
    Mamaika własnie po to jestem tu na tym forum by dowiedzieć się co jest moim
    problemem.
    w odpowiedzi jednak na twoje zapytania odpowiem po koleji;to czego nie
    doczytałaś widocznie z moich wcześniejszych wypowiedzi.
    Nie przeszkadza mi w żaden sposób wiek Kasjan ani już tym bardziej różnica
    wieku między nią a jej M.Wskazałam tylko na to że tak różnica miedzy nimi
    istnieje i moim zdaniem ma wpływ na problem z którym się borykają.
    Sama byłam w związku z tak dużą różnicą wieku więc wiem jakie problemy są z tym
    związane.Ja byłam osobą starszą w związku stąd wiem jak można patrzeć na
    młodszego partnera i wiem ze może przyjść moment kiedy człowiek nazwijmy to
    umownie"starszy" dochodzi do wniosku że bycie z kimś dużo młodszym jest
    nieporozumieniem bo trudno jest w takim związku z różnicą wieku znaleźć
    wspólną "bazę porozumienia",a prócz sexu w związku bardzo ważne jest
    porozumienie-zrozumienie wzajemne wręcz.Mając 40 lat ma się inne podejście do
    zycia niż mając 30 tak jak inne gdy ma się 20 lat a 10 lat.Bo jest to róznica
    10 lat doświadczeń!W przypadku Kasjan 15!Wyobraż sobie ze jestes w związku z
    kimś z Twego otoczenia kto jest 15 lat młodszy.Ten ktoś nagle gdy masz powazny
    problem zaczyna Ci "truć głowę"bo uważa że coś trzeba zrobić tak a nie
    inaczej.Ty nagle dochodzisz patrząc na tą osobę do wniosku:"Popełniłem
    błąd.Dziecko co ty wiesz o życiu"...i wiesz co się dzieje? Powiem Ci bo przez
    to przeszłam.Zaczyna się myslenie ,myslenie o tym ze jest racja w prawdzie ze
    związki z młodszymi to "pomyłka".
    Wskazując wiec uwagę Kasjan na ten problem chciałam ją w jakiś tam sposób
    przestrzec.

    Nikt nie mówił o tym by Kasjan (będąca zdaje się bliższa wiekowo pasierbicy a
    nie jej ojc)opiekowała się pasierbicą.Wskazywałam tylko na to iż ta różnica
    może stanowić o ich problemie.Może mieć wpływ i to znaczący.
    Masz rację Kasjan powinna mieć w domu spokój i jej maluszek tym
    bardziej.Maluszek dodatkowo powinien mieć pełną rodzinę.W sytuacji gdy Kasjan
    skłóci się z M,a sądząć po wypowiedziach Kasjan(ich kłótnie,agresja M,jego
    odtrącanie Kasjan) nastąpiło już albo jest bardzo bliskie(każdy bowiem rozpad
    zaczyna się od rozpadu nazwijmy to "psychicznego").Ten maluszek będzie ofiarą
    kolejnej tragedii.

    Napisałaś że ja niefajnie rzekomo cały czas atakuje Kasjan.Przeczytaj więc
    chodzby sam początek tego tego postu,przeczytaj całość mojej wypowiedzi na ten
    temat.I nie pisz głupot o jakimś ataku.Dowiesz się więc skąd ja te rózności
    wyczytałam. I daruj sobie lobotomię moich wypowiedzi.
  • chalsia 27.10.06, 16:23
    szczerze mówiąc śledząć ten watek zgadzam się (o dziwo) z Reksią - ona po
    prostu zwraca uwagę na te aspekty całego problemu, które przez inne osoby były
    pomijane. I również (następne - o dziwo) nie odebrałam Reksi postów jako
    atakujących.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • e_r_i_n 27.10.06, 16:43
    chalsia napisała:

    > szczerze mówiąc śledząć ten watek zgadzam się (o dziwo) z Reksią - ona po
    > prostu zwraca uwagę na te aspekty całego problemu, które przez inne osoby
    > były pomijane.

    A moze inni nie pisza, o tym co Reksia, nie dlatego, ze spraw tych nie
    dostrzegaja, tylko dlatego, ze ich nie ma? Pierwsze z brzegu - zarzucanie
    Kasian checi pozbycia sie klopotu (w ogole), czy stwierdzenie, ze jest na pewno
    niedojrzala i utrzymywana przez faceta (zbyt daleko idace wnioski, jak na
    informacje podane przez Kasian).

    > I również (następne - o dziwo) nie odebrałam Reksi postów jako atakujących.

    A to mnie akurat wcale nie dziwi smile
  • kicia031 27.10.06, 11:46
    Kasian,
    Rozmyslam duzo o twoim pronlemie, bo jest on w pewnym sensie bliski moim
    doswiadczeiom, zostalam matka w mlodym wieku, przed skonczeniem studiow. I
    przyszly mi do glowy nastepujace refleksje:
    1. juz przy wczesniejszym twoim poscie mnie uderzylo, ze traktowalas
    troche swoja pasiebice jak kolezanke. To jest w pewnym sensie naturalne ze
    względu na niewielka roznice wieku miedzy wami, itp. Ale moim zdaniem trzeba to
    zmienic, i wyjdzie to wszystkim tylko na zdrowie, zadnych zakupow kosmetykow, i
    zadnych rozmówek z jej kolezanka! Odrobineczke zdrowego dystansu jaki powinien
    być miedzy przedstawicielami 2 rożnych przeciez pokoleń wink) Bo jak mowia
    Anglicy, familiarity breeds contempt i pasierbica jest z tych, co nie potrafia
    docenic poufałości.
    2. Tak mi się wydaje, ze to, ze twoje dziecko będzie mialo w rodzinie
    prawie rówieśnika, to jest bardzo fajna sprawa. Za pare lat maluchy będą mogly
    się razem bawić podczas rodzinnych spotkan i to cię naprawdę bardzo odciąży. I
    ja sama i moje dzieci zawsze bardzo cierpialy na tym ze nie mialy rówieśników w
    rodzinie, a ja z utesknieniem czekałam wakacji kiedy to byliśmy w miejscach
    gdzie było dużo dzieci i moje dziecko mialo się z kim bawić. To naprawdę będzie
    ułatwienie.
    3. Tak mnie zaciekawilo, ze nikt nie bierze w calej sprawie pod uwagę
    zdania pasierbicy. Czy ona w ogóle chce z wami mieszkac? Podejrzewam, ze nie i
    wizja przeprowadzki na, jak uroczo staroświecko piszesz, stancje, jest dla niej
    tez najbardziej uteskniona i oczekiwana opcja. Dla mnie wczesne macierzyństwo
    to był sposób na wyprowadzke z domu rodzicow, który choć mily, nie był moim
    własnym domem.
    4. Na pewno ważne jest, by mlodzi ludzie sproboali wspolnie stworzyć
    rodzine, choć na pewno nie będzie to latwe. I pewnie się nie uda. Ale pomysł
    zamieszkania u teściów – rodzicow chłopaka na pewno im nie pomoze stworzyć
    rodziny. Jeśli macie możliwości finasowe, z cala pewnością wynajecie czegos
    byłoby najlepszym rozwiązanie. Gdzies nie za daleko od was, byscie mogly
    wspolnie chodzic na spacery z dzieciaczkami, ale bys nie była obarczana opieka
    na „pasiernuczkiem” wink)
    Na pewno twój M przezywa bardzo trudne chwile. Doskonale go rozumiem jako
    matka. I to chyba normalne, ze jest w tej sytuacji zdenerwowany i nieco, hmmm
    kłótliwy. Ale to minie. Sprobuj zrozumiec i nie klocic się – on wie przeciez,
    ze nie chcesz, by pasierbica mieszkala z wami, tylko nie wie jak to załatwić.
    Ale musisz liczyc się z tym, za załatwianie tej sprawy trochę potrwa.
    Będzie dobrze.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • dzk35 27.10.06, 13:44
    kasian, nie wiem czy próbowałaś, nie wiem czy teraz nie jest za późno bo chyba
    zacięliście się w swojej złości ale zapytaj może swojego lubego jak on to
    wszystko widzi? jak sobie wyobraża Wasze dalsze życie (Wasze włączając w to i
    pasierbicę i jej dziecko)? spróbuj uspokoić się i zaproponować rozmowę na
    temat „i co dalej?” nie negować jego nawet sufitowych pomysłów tylko
    potraktować go jak mężczyznę który ma poblem... spróbuj wykrzesać z siebie
    maksimum ciepła i dobrej woli i potraktuj go tak: „masz problem, nie można go
    bez załatwienia zostawić, jestem Twoją życiową partnerką i będę Cię wspierać,
    powiedz jak myślisz co możnaby teraz zrobić i pomyślimy jak by to wszystko
    rozwiązać by każdy jak najmniej ucierpiał...”
  • triss_m7 28.10.06, 00:01
    Bez dwu zdan jestes w trudnej sytuacji. Zeby nie dolewac oliwy do ognia moze
    faktycznie sprobuj wykrzesac z siebie jeszcze odrobine ciepla i nawiazac zdrowy
    kontakt z chlopem. On ma teraz ciezki orzech do zgryzienia i pewnie sytuacja go
    przerosla, krotko - nie radzi sobie z tym i odbija sie to na Tobie. Moze sie
    uda wpierw z nim dogadac, ustalic dalsze dzialanie. Teraz to u Was jedna wielka
    burza i szarpiesz sie przede wszystkim Ty. Zwolnij na chwile, zrob chlodna
    kalkulacje, spokojnie porozmawiaj z chlopem. Nerwy nie sa dobrym doradca.
    Trzymaj sie. Powodzenia.
    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • dominika303 28.10.06, 11:15
    Mając wybór albo związek z facetem ojcem mego dziecka razem z pasierbicą i jej
    przychówkiem i jej chłopakiem , albo samotne maciezyństwo - wybrałąbym chyba tą
    druga opcję sad(((
    A facet, który nie doceniłby mnie jako kobiety - to sorry ale facet nie dla
    mnie!
    Nigdy nie pozwoliłabym , aby moim kosztem i kosztem mojego dziecka taki facet
    ustawiał zycie wsym potomkom z poprzedniego związku, a już na pewno nie
    zgodziłabym się aby ciężarna małolata zamieszkała ze swym chłopakiem w naszym
    wspólnym mieszkaniu sad(
    To , że pasierby robią sobie dzieci to problem ich rodziców , taki sam jak to
    gdyby ta pasierbica kogoś zamordowała - to kto by za to odpowiadał??? macocha??
    czy rodzice????????? sad tak samo jest z jej ciążą!! umiała sobie zrobić dziecko
    niech jej rodzice pomoga jej je wychować nie macocha, która ma swoje malutkie
    dziecko !!
    To tyle w tym temacie odemnie smile)
    I nie przekonają mnie krzyki Reksi, Chalsi i innych, że macocha powinna
    wspierac M , gdy jego dziecko jest ciężarne sad(( A co macocha ma zrobić, może
    swoje dziecko oddać do złobka, a sama powinna zająć sie dzieckiem pasierbicy ?:
    (( Bez przesady !!!!!!!!!!! ! 18 ltaka chyba ma świadomość tego, skąd sie biora
    dzieci, skoro chciała szybko dorosnąć to niech dorasta w expresowym tępie ale
    nie kosztem macochy i jej dziecka!
    A jak tatuś nie umiał od małolaty wyegzekwowac szacunku dla macochy to teraz
    niech nie wymaga od macochy poswięcenia dla pasierbicy - proste!!
    To rodzice i ta 18latka naważyli piwa więc niech je teraz spijają!
    A porównanie, że roczniak maluje po ścianach to takie samo przewinienie zyciowe
    jak ściąganie majtek w wieku 17 lat - no to sorry za to chyba chłop powinnien
    przeprosić i to na kolanach sad(((z olbrzymim wiechciem kwiatów!!!
    Niedługo wmówi ci , że mąż jego córki ukradł i napadł z nożem w ręku ale to to
    samo co porannna niechęć przedszkolaka do wstawania !!
    Absurd!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    To że chłopina pogubił się to widać, ale te jego bradnie to już przesada!!

    pozdrawiam
  • reksia 28.10.06, 14:30
    Dominika Kasjan potrzebuje się przedewszystkim wyciszyć się by na spokojnie
    spojrzeć na problem czyli
    1.Potrzebuja znaleźć mieszkanie dla pasierbicy.(pasierbica i jej rodzice-nie
    Kasjan,Kasjan może co najwyżej wesprzeć M i to w takim zakresie jaki uzna za
    słuszna i na jaki będzie ją w danej chwili stać psychicznie czy tez finansowo)
    2.Potrzebują znaleźć czy też ustalić "jakiś tam"system finansowania,który
    pomoże przeżyć pasierbicy przez pierwszy trudny okres po urodzeniu dziecka i
    zapewni wyżywienie i utrzymanie jej i dziecku.(to też nie jest zadanie Kasjan
    tylko bezpośrednio zainteresowanych,Kasja moze co najwyżej jesli bedzie
    uznawała za słuszne np podarować ubranka których jej maluszek wyrósł smilejej
    pomoc w takiej sytuacji może i powinna być symboliczna i tylko o taką chodzi
    bo agresywna i zbuntowana pasierbica musi zacząc sama dorastać i brać powoli
    zaznaczam powoli odpowiedzialnośc finansową za siebie
    3.Ktoś ,gdzies tam musi podjąc decyzję co z dalszą edykacją dziewczyny ( taką
    decyzję musi podjąc sama zainteresowana ,ewentualnie mogą na nią wpływać w
    jakiś sposób rodzice,chłopak -podkreslam rodzice nie Kasjan! Kasja jako macocha
    moze ją wesprzeć (pod warunkiem ze dziewczyna bedzie szanowała Kasjan i będzie
    chciała z nią wogóle rozmawiać)Kasjan moze ją motywować,wspierać by
    nie "dołowała" jak to młode matki mają w zwyczaju.Tu dziewczyny mogą sobie
    wiele ,wiele dać

    itd itp
    to jakiś tam głupi przykład,ale tych rozwiązań może być multum wszystko wg woli
    i wyobraźni
    ale Kasjan potrzebuje jako młoda matka spokoju-to raz.Rozwiązać swój problem-to
    dwa.Jej problem z tego co pisze to zanikające porozumienie między nią a M.
    ona potrzebuje ODZYSKAĆ TO POROZUMIENIE a nie stawiać sprawy na ostrzu noża by
    pokazać partnerowi -jakim jest twardzielem.
    Nie wiem na jakiej zasadzie Ty budujesz swój związek dominiko .Być moze na
    zasadzie właśnie krzyku,na który sie powołujesz ,zastraszania albo moze zyjesz
    z "paputem".
    Zdarzają się jednak związki miedzy ludzmi gdzie po prostu w takich trudnych
    sytuacjach szuka sie tzw.rozwiązań ,kompromisu ,trzeciego rozwiązania.Są
    związki gdzie nikt nikogo do niczego nie zmusza,nie wywiera presji,nie stosuje
    szantazu emocjonalnego czy manipulacji i ludzie wsłuchują sie wzajemnie w swoje
    potrzeby.
    Bo by żyć szczęśliwie naprawdę wystarczy wsłuchać sie w patnera i poszukać
    wspólnie rozwiązania.
    W naszym kraju pokutuje mit "matki polki bohaterki" żałosny zresztą.Bohaterskie
    stawianie spraw "..albo,albo.."
    Kobieta nie musi być "mocarą" by móc czuć szacunek do samej siebie.
    To żałosny symbol czasów PRL-u.Kobieta ma prawo być delikatna i wymagać opieki
    mężczyzny.
    Kasjan ma prawo bezradnie rozłożyć dłonie i powiedzieć swemu 15 lat starszemu a
    wiec dojrzalszemu partnerowi "nie mam siły na życie w komunie","nie stać manie
    na zycie pod jednym dachem w dwie rodziny-psychicznie mnie nie stać".Ona ma
    obowiązek zrobić wszystko by jej w tym pomóc ,ale Kasjan nie ma jednego prawa-
    NIE MA PRAWA ODMÓWIĆ OJCU POMOCY JEGO DZIECKU I NIE MA PRAWA PŁYWAĆ NA JEGO
    DECYZJĘ O TYM W JAKIM ZAKRESIE UZNA ZA STOSOWNE JAK POMÓC SWEMU DZIECKU!
    I NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA ILE TO DZIECKO MA LAT 5,20 CZY 40.To jego dziecko i
    ich wzajemna relacja tylko ich-ojca i dziecka.
    i to jest świetość nawet jesli będzie ją opluwać 100 czy 1000 rozgoryczonych
    macoszek!!!
  • reksia 28.10.06, 14:35
    miało być " *ON ma obowiązek zrobić wszystko by jej w tym pomóc"
  • natasza39 28.10.06, 14:51
    reksia napisała:
    > Kasjan ma prawo bezradnie rozłożyć dłonie i powiedzieć swemu 15 lat starszemu
    a
    >
    > wiec dojrzalszemu partnerowi "nie mam siły na życie w komunie","nie stać
    manie
    > na zycie pod jednym dachem w dwie rodziny-psychicznie mnie nie stać"

    I zdaje sie, ze własnie o tym jest ten wątek. O tym, że ona ma prawo do tego,
    aby w jej własnym mieszkaniu nie przebywała kupa obcych jej ludzi.

    Kasjan nie ma jednego prawa-
    > NIE MA PRAWA ODMÓWIĆ OJCU POMOCY JEGO DZIECKU I NIE MA PRAWA PŁYWAĆ NA JEGO
    > DECYZJĘ O TYM W JAKIM ZAKRESIE UZNA ZA STOSOWNE JAK POMÓC SWEMU DZIECKU!
    > I NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA ILE TO DZIECKO MA LAT 5,20 CZY 40

    Jakos czytajac ten watek nie zauwazyłam, że macocha odmawia prawa pomocy.
    Inaczej sobie tylko tą pomoc wyobraża. Do czego zreszta ma święte prawa.
    A tatuś może sobie uważać za stosowne zamieszkanie z cięzarna córka, gdyby to
    był jego dom i gdyby sam zamierzał przy wnuczeciu pomagac.
    Wtarabanianie ciężarnej córki na głowę żonie obarczonej obowiazkiem wychowania
    malego wspólnego dziecka, wymagania, aby ta tym dzieckiem się zajmowała, do JEJ
    mieszkania, podczas gdy samemu sie de facto nie ponosiło w przyszłości
    konsekwencji takiej decyzji (facet w weekendy w domu), NIE JEST pomocą ojca
    córce w zakresie jakim "on uznał za stosowne".
    Mnie do głowy nie przyszłoby, aby odpowiedzialnoscia za niedojrzałe
    postepowanie mojego dziecka obarczać w całości mojego partnera.
    PONADTO!
    Są NIEPRZEKRACZALNE GRANICE odpowiedzialności i pomocy własnym dzieciom.
    SZCZEGÓLNIE jesli owe dzieci SĄ DOROSŁE i same bez naszej konsultacji
    podejmują dorosłe decyzje.
    Rodzice mają co prawda OBOWIAZEK pomocy dzieciom, ale nie do usranej śmierci,
    ale nie mają ŻADNEGO obowiązku, ani nawet prawa ponosić wszelkich konsekwencji
    działań dzieci. Inaczej wychowają życiowych niedorajdów, którzy zawsze będą
    patrzyli na innych. Będą roszczeniową częścią społeczeństwa, którym ZAWSZE się
    wszystko należy!
    A już NA PEWNO rodzice NIE MAJA PRAWA obarczać całego świata konsekwencjami
    niedojrzałego postepowania własnych dzieci.

    I nie ma to nic wspólnego z tym czy sie jest czy nie jest MACOCHĄ.
    Tylko z tym, że sie jest czy nie jest ODPOWIEDZIALNYM I MĄDRYM rodzicem
    wydolnym wychowawczo.
  • natasza39 28.10.06, 14:58
    To powiem, ze w przypadku gdy dziecko po popełnieniu przestępstwa idzie do
    pierdla, rodzic ma obowiazek paczki do pierdla mu przynosic, ale nikt od niego
    nie bedzie wymagał, zeby sam w tym pierdlu za dziecko siedział, ani tym
    bardziej do pierdla wsadzał swego partnera, bo ten partner akurat nie ma nic
    innego do roboty i powinien biednemu dziecku w tej sytuacji pomóc.


  • jayin 28.10.06, 17:47
    dopiero teraz tu dotarlam smile

    Natasza ma rację.
    Ojciec ma prawo pomagać dziecku jak tylko żywnie sobie uwidzi. Ba, każdy człowiek może robić co chce z sobą, byleby pomóc komus innemu. I nikt tego nie neguje.

    Jest tylko jedno ALE: trzeba wziać pod uwagę to, jak ta nasza cheć pomocy i sama pomoc odbije się na osobach z nami związanych.

    Swobodę w 100% w byciu "Pogotowiem Ratunkowym" mają tylko ludzie, którzy żyją sami, bez rodzin, bez partnerów, a wszystko co mają, należy wyłącznie do nich i nie muszą brac pod uwagę zdania nikogo w temacie rozporządzania swoimi finansami, majątkiem, czasem, osobą.

    Takiej swobody nie ma ani byznesmen, który wszedł w spółkę z drugim byznesmenem, założyli jedną firmę i naraz zdarza się chwila, gdy chce samodzielnie decydować o jakiejś ważnej transakcji, mającej realne odbicie na warunkach finansowych i lokalowych firmy, ani ojciec, który nie jest jedynym decydentem w sprawie mieszkania, gdzie mieszka, a ponadto ma obowiązek dbania też o swoje drugie dziecko i żonę.

    Oczywiście i byznesmen i ojciec mogą w każdej chwili odpuścić sobie powiązania i uzależnienia decyzjne - i "wypisać" się z firmy/małzeństwa/rodziny, stając się znowu panem i władcą własnego życia w każdym jego aspekcie.

    Ale to chyba nie o to tu chodzi.



    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Wiedźmy: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
  • reksia 28.10.06, 17:59
    zgadzam się ze wszystkim co napisałaśsmile z ust mi to wyjęłaśsmileo
  • luna67 28.10.06, 15:46
    reksia napisała:
    "Ona ma
    obowiązek zrobić wszystko by jej w tym pomóc ,ale Kasjan nie ma jednego prawa-
    NIE MA PRAWA ODMÓWIĆ OJCU POMOCY JEGO DZIECKU I NIE MA PRAWA PŁYWAĆ NA JEGO
    DECYZJĘ O TYM W JAKIM ZAKRESIE UZNA ZA STOSOWNE JAK POMÓC SWEMU DZIECKU!
    I NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA ILE TO DZIECKO MA LAT 5,20 CZY 40.To jego dziecko i
    ich wzajemna relacja tylko ich-ojca i dziecka.
    i to jest świetość nawet jesli będzie ją opluwać 100 czy 1000 rozgoryczonych
    macoszek!!!"
    Napisalas tylko o obowiazkach macochy wobec M i jego corki, a jakie obowiazki ma
    M w stosunku do Zony i wspolnego dziecka? Czy on ma prawo obarczac ja ta
    sytuacja? wynikajaca nie z jej winy (macochy), zgodzila sie na mieszkanie z
    pasierbica, co jest naprawde dla mnie bochaterstwem, ale nie jej wina, ze nie
    przewidziala przyszlosci (pasierwnuczatka).
    Dlaczego to Kasjan nie ma prawa wplynac na decyzje M? jakby decyzja ojca nie
    dotyczyla jej samej to bym moze zrozumiala, ale jej zycie zostanie przewrocone
    do gory nogami, jezeli pasierbica zamieszka z nimi, dlaczego jej zycie ma byc
    podporzadkowane zyciu M i jej pasierbicy, czym/kim jest Kasjan, ze ma sie na
    wszystko zgadzac, przytakiwac, nie wtracac sie, gdzie jej miejsce w tym chorym
    ukladzie?

    Z tego co napisalas wynika, ze jak M postanowi, ze pasierbica z dzieckiem i
    chlopakiem maja zamieszkac u niego, to Kasjan ma sie na to bez sprzeciwu
    zgodzic? (napisalas: "NIE MA PRAWA PŁYWAĆ NA JEGO
    DECYZJĘ O TYM W JAKIM ZAKRESIE UZNA ZA STOSOWNE JAK POMÓC SWEMU DZIECKU")
    ??????? Czyli obowiazkiem ojca jest pomoc dziecku (z tym sie w zupelnosci
    zgadzam), a obowiazkiem macochy jest wspieranie go w decyzjach ktore on sam
    podejmuje bez jakiegokolwiek sprzeciwu z jej strony, nawet jak decyzja ojca
    odbije sie negatywnie na jej zycie psychiczne (mam na mysli sytuacje autorki
    postu).
    Prosze oswiec mnie bo juz nic z tego nie rozumiesad Reksia mam nadzieje, ze nie
    masz w szafie mocherowego beretusad((

  • reksia 28.10.06, 19:26
    Luna uważam że dziewczyna-pasierbica jest osobą niedojrzałą i zbuntowaną
    dlatego wielką pomyłką było by wyręczać ją w kwestii podejmowania z nią
    dojrzałych decyzji ,bo tego własnie dziewczyna musi sie nauczyć.

    Uważam ze młodzi powinni zamieszkać osobno,(do czasu osiągnięcia pełnoletności
    pod pełną kontrolą)natomiast ojciec powinien pomóc swemu dziecku
    1.Niestety finansowo w jakiś tam sposób(i raczej w początkowym okresie ich
    związku)
    2. NAJWAŻNIEJSZE-wspierając dziewczę psychicznie,bo mam wrażenie czytając to o
    czym pisze Kasjan,bunt tej nastolatki wynika z tego,że zbyt wiele dobrego w
    życiu pasierbicy się nie wydarzyło.
    Wczesna ciąża być może jest wynikiem-"bo chciałam mieć wreszcie kogoś kto by
    mnie kochał".
    Bunt rodzi sie zazwyczaj w miejscach gdzie nacisk jest zbyt silny.Z tego co
    pisała Kasjan nikt sie wychowaniem jak i samą dziewczyną szczególnie nie
    przejmuje.
    Dziewczyna nie ma kontaktu z matką,jest w konflikcie z ojczymem a z tego co
    pisze Kasjan również z macochą.Łapie "jakiś tam" kontakt z ojcem.Nacisk na nią
    jest wiec naciskiem innego rodzaju(bardziej subtelnym )Matka pasierbicy i
    ojciec mają malutkie dzieci,weszli w nowe związki,chcą się najwyraźniej oderwać
    od przeszłości,bo przecież zaczeli nowe życie a ich dziecko jest na granicy
    dorosłości.
    Być może tu własnie powstaje problem,być może to jest nacisk powodujący bunt
    nastolatki.Nacisk-"DORASTAJ JUŻ wreszcie DORASTAJ bo my potrzebujemy byś
    dorosła" a ona po prostu nie jest na to psychicznie gotowa.
    Dziewczyna w tej sytuacji nie potrzebuje raczej mieszkać z Kasjan czy
    dożywotniego finansowania jej a już tym bardziej gorzkich słów rzuconych w jej
    stronę .
    Potrzebuje BARDZO,BARDZO DUŻO ciepła,wsparcia i w tej sytuacji faktycznie
    potrzebuje szybko dorosnąć.Wydaje mi sie,że nie zaszkodził by dziewczynie
    psycholog i jakaś terapia wspierająca w tym trudnym okresie.Ogólnie DUŻO CIEPŁA
    I WSPARCIA KTÓREGO WYDAJE SIĘ ZE DO TEJ PORY NIE MIAŁA.
    Myślę że gdyby Kasjan spróbowała z dystansu zrozumieć w jak trudnej
    psychicznie sytuacji znalazła sie pasierbica,to samej Kasjan bardzo wiele by to
    ułatwiło.Nie kłóciła by się wtedy z nią o krem,nie czuła żalu za zaistniałą
    sytuację tylko np zastanowiła, czy dziewczyna nie jest przypadkiem zazrosna o
    to "co ma Kasjan będąc przy jej ojcu" czego "ona mająca rodziców w tym ojca
    (tożsamą osobę z M Kasjan)-nie posiada"
    itd,itp.




    To wszystko BYĆ MOŻE,bo jest to relacja tylko jednej strony ze strony Kasjan i
    są to bardzo szczątkowe informacje.Nie mozna mówić tu o żadnych racjach
    kogokolwiek


    Kasjan nie powinna dać sobie narzucać niczego ,ale tu wogóle nie powinno być
    mowy o jakimkolwiek narzucaniu z jednej czy innej strony.Powinni szukać jak
    najlepszego rozwiązania dla wszystkich stron,akceptując potrzeby wszystkich w
    tym też potrzeby Kasjan i jej dziecka.Na tym powinni sie skupić,a nie na
    wyciąganiu brudów,czy płakaniu nad rozlanym mlekiem,bo tego co sie już stało
    przecież nie cofną.SZKODA WIEC CZASU NA DEBATY O TYM JAK POWINNO BYĆ.Trzeba
    znaleźć mieszkanie i sposób finansowania.Może jakąś lekką pracę (np
    przepisywanie prac)by dziewczyna powoli uczyła sie zaradności i mogła sobie coś
    dorobić .
    Tu potrzeba zastanowienia sie nad konkretami,podjęcia konkretnych decyzji a nie
    wielogodzinnych debat nad tym czy gdyby ktoś stał z drugiej strony stołu -to
    rozlało by sie czy nie.Już sie to mleko rozlało.Już sie to zdarzyło.Nikt nie ma
    wpływu na przeszłość ,możemy mieć tylko wpływ na teraźniejszość i przyszłość


    Być moze Kasjan ma też problemy z własnymi rodzicami wiec trudno jej
    zaakceptować czy też dopuścić do świadomości fakt że jej M jest,czy też był -
    "złym" i niedojrzałym ojcem dla swego dziecka.

    Kasjan powinna moim zdaniem dać ojcu prawo do pomocy swemu dziecku,powinna też
    równocześnie nie dać praw do "wejścia sobie na głowę",ale na pewno nie "metodą
    stawiania warunków",tylko wzajemnym zrozumieniem swych potrzeb i uwierz zawsze
    ale to zawsze JEST JAKIEŚ ROZWIĄZANIE.


    Wzajemne wsłuchanie się W POTRZEBY i zrozumienie-POLECAM GORĄCO POLECAM!KAŻDEMU!

    PODSUMOWUJĄC:
    Wszystko BYC MOZE,BYĆ MOZE bo nie znamy relacji innych osób ani innych
    szczegółów

    A w szafie mam beret jasno beżowy pamiątka z całkiem udanej sesji zdjęciowej smile
    bo ja raczej z tych szczuplutkichwink
  • reksia 28.10.06, 20:04
    Nie pisałam nic o obowiązkach M w stosunku do Kasjan,bo moim zdaniem są czymś
    OCZYWISTYM.
    Kasjan jest młodziutką mamą z bardzo maluszkowym-maluszkiem.Należy jej sie
    spokój i szczególne poczucie bezpieczeństwa.Ich związek jak związek każdej pary
    w tym szczególnym okresie(a za taki uważam okres pierwszego roku życia dziecka)
    wymaga szczególnej intymności,spokoju.Tym bardziej,że to pierwsze dziecko kasja
    jak się nie mylę.
    Facet ma obowiązek troszczć sie o Kasjan i maluszka i moim zdaniem nie ma co
    dyskutować na ten temat,bo to jest bezsprzeczne i nie ulega żadnej wątpliwości.
    Kasjan nie wspominała nic o tym by on sie migał od opieki nad nią.Ja
    zrozumiałam z wypowiedzi Kasjan że facet jest rozdrażniony i się kłócą z powodu
    sytuacji w jakiej znalazła się pasierbica,a nie że M zaniedbuje Kasjan.No chyba
    że coś wynika z postów których ja nie czytałam.
  • luna67 28.10.06, 20:26
    Dziekuje tobie Reksia za ta obszerna odpowiedz, z ktora sie po czesci zgadzamsmile

    Uf, a myslalam, ze ten beret (mocherowy?) nosiczsmile
  • glonik 28.10.06, 20:55
    reksia napisała :
    >Kasjan jest

    To nie jest Kasjan, Kaspian, tylko, kuźwa KASIAN!!!!!!!

    glonik

    Wiem, się czepiam. I mam rację.
  • reksia 29.10.06, 16:03
    glonik napisała:

    > reksia napisała :
    > >Kasjan jest
    >
    > To nie jest Kasjan, Kaspian, tylko, kuźwa KASIAN!!!!!!!
    >
    > glonik
    >
    > Wiem, się czepiam. I mam rację.


    Tak masz rację-czepiasz się.
    Każdemu tutaj zdarzają się literówki nie tylko mi.Także i Tobie!!!
    Czepiasz się literówki bo już nie wiesz czego się czepić a czegoś pewnie musisz.
    Prymitywna zabawa w "czepmy się reksi"(chodźby o literówkę)"panienek z grona
    wzajemnej adoracji" jest rozumiem pokazaniem tej rzekomej waszej kLASY

    A swoją drogą "kuźwy" to możesz sobie rzucać do tych co Ci na to pozwolą.
    Ja sobie w moją stronę tego nie życzę.
  • jowita771 30.10.06, 11:29
    reksiu, czy Ty nie jesteś trochę przewrazliwiona na swoim punkcie? nie denerwuj
    się, szkoda zdrowia.
  • reksia 30.10.06, 13:23
    w temacie Kasian wydaje mi sie,że aż wyjasniłam moje stanowisko.Proszę wiec
    gorąco o nie tytułowanie wypowiedzi czy zapytań w tej sprawie do mnie,bo z
    grzeczności i zawziętości własnej czuję sie zobligowana do tego by odpowiadać i
    wyjaśniać moje stanowisko,a z pracą własną do tyłu jestem.
    POWTÓRZE RAZ JESZCZE NIGDY NIE CHCIAŁAM W ZADEN SPOSÓB URAZIĆ KASIAN I MAM
    NADZIEJE ZE KASIAN ZADNEJ Z MOICH WYPOWIEDZI TAK NIE ODEBRAŁA smile

    i zmykam,zmykam szybciutko do pracy bo ten watek zabrał mi stanowczo za duzo
    czasu
    Pozdrawiam
    ;P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka