15.11.06, 09:38
wczoraj men był jakis taki naburmuszony,zły i w ogóle jakiś taki. nawet
madzia m go nie ruszyła. w końcu wydusił co się stało:
dzwonił do swojego młodego (5 lat) a ten go nie poznał

już wam kiedyś pisałam: ja nie znam młodego w ogóle, men jezdzi sporadycznie-
400km odległości, praca w weekendy, "rewelacyjne" kontakty z matką dziecka.
nie ma ustalonych sądownie wizyt. ostatnio był we wrześniu

nie wiedziałam co powiedzieć

Edytor zaawansowany
  • 15.11.06, 09:43
    Hmm, moj chlop tez mieszka 400 km od corki, ma bardzo zle uklady z Exia
    (nienawidza sie po porostu I kontaktuja wylacznie przez Mala). Widuje się z
    corka regularnie, kilka razy dziennie rozmawia przez telefon (ostanio we trojke
    odrabialiśmy telekonferencyjnie angielski) i co 2 weekend jedzie 800km by ja do
    nas przywieźć i odwiezc z powrotem do domu.

    Mam nadzieje, ze wyciagniecie wnioski z tej sytuacji, bo szkoda dziecka.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 09:50
    niemożliwe jest zabrać młodego do nas- matka dziecka się nie zgadza
    jak men dzwoni to młody albo spi/wyszedł na spacer/ ogląda tv/kąpie się- co
    tylko chcesz,byle go do tel nie dać
    oni się przez tel nie kłócą- ona nie reaguje na jakikolwiek kontakt-nie odbiera
    tel,nie oddzwania
  • 15.11.06, 09:53
    Sad, ustalenie kontaktow i kazdorazowe zglaszanie utrudniania kontaktow na
    policji. Moj chlop tak robil i w koncu dopial swego, a byly sytuacje ze Exia
    wywiozla corke na pol roku nie wiadomo gdzie i szukala jej policja.

    Wprawdzie 5-latek jest maly, ale ojciec moze mu kupic wlasna komorke, by moc
    sie z nim komunikowac - Mala dostala od chlopa komorke jak miala 6.5 roku.

    Trzeba chciec.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 11:36
    szczerze powiem kiciu, nie wyobrażam sobie, żeby mój chłop co drugi weekend
    pędził do córki, ale to duzo więcej niż 400 km, więc nawet fizycznie niemozliwe.
    ale eksia jak przyjeżdza z małą do Polski na kilka tygodni w roku też utrudnia
    ojcu kontakty. muszą przecież odwiedzić różne ciocie (takie "piata woda po
    kisielu"), eksia chce pokazać, jaka jest światowa. te spotkania są ważniejsze
    niż czas z ojcem. i naprawdę nie widzę powodu, dla którego mój NM miałby jechać
    pół świata, żeby spotkać się z dzieckiem na 15 minut. zdarzyło się, że pojechał,
    po wcześniejszym uzgodnieniu z eksią, a tam jej nie ma. dzwoni, a ona mówi, że
    wyskoczyła jej impreza i niech poczeka do jutra w aucie albo gdziekolwiek. więc
    mój chłop więcej jeździł nie będzie. mogła się puścić gdzieś blizej. poza tym,
    eksia jest zameldowana w Polsce, pobiera różne zasiłki. w MOPSie podpisała, że
    przebywa w Polsce (widziałam ten papier), może uda się to wykorzystać, aby
    widzenia ustalić tak, jakby rzeczywiście przebywała w Polsce. a potem to juz jej
    problem, co zrobi, zeby zrealizować postanowienie sądu.
  • 15.11.06, 09:51
    Skoro tak rzadko może widywać syna, to niech chociaż dzwoni do niego regularnie i często.
    W czasie rozmowy telefonicznej łatwo nie rozpoznać nawet dobrze znanego członka rodziny, a co dopiero gościnnego.

    --
    Mężczyzna, gdy kończą się mu argumenty w dyskusji z kobietą, wyciąga argument koronny "Jesteś nielogiczna". Wie, że kontrargumentacja wpuszcza parę w całkiem inną dyskusję tongue_out
  • 15.11.06, 10:06
    To prawda, chociaż kontakt telefoniczny. A jakbyście razem wybierali się np.
    raz na niesiąc do tej miejscowości gdzie dziecko mieszka, wynajęli pokój i
    spedzali wtedy dwa dni z dzieckiem? To już jest jakiś rytm spotkań dla dziecka
    i dla was i szansa na dobry kontakt.
  • 15.11.06, 10:23
    to macie kolejne fakty,które pokażą ,że nie jest tak prosto jakby się chciało:
    młody jest wcześniakiem,jednym z efektów jego zbyt wczesnego przyjścia na śwait
    jest wada wymowy i w tej chwili słownictwo ma na poziomie 3-latka, nie opanuje
    obsługi komóry

    ojciec mena złożył sprawę do sądu o odzyskanie zainwestowanych w ich dom
    pieniędzy.sprawa w toku .od momentu rozpoczęcia sprawy postawiła ultimatum:
    albo się teść wycofa,albo urządzi mojemu piekło na ziemi z kontaktami. kwota do
    oddzyskania spora -powyżej 50000,00

  • 15.11.06, 10:29
    Wiesz, skoro ona stawia kontakt ojca z dzieckiem kontra kasa za dom to tylko do
    sądu. Bo te sprawy nijak się mają do siebie ale skoro ona je łaczy to musi sie
    przekonać że nie ma racji. A jak jest na tyle tepa że sama na to nie wpadła i
    używa dziecka jako karty do walki to niech dostanie po tyłku od zupełnie
    bezstronnych osób czyt. składu sedziowskiego.
  • 15.11.06, 11:04
    kara_b napisała:

    > to macie kolejne fakty,które pokażą ,że nie jest tak prosto jakby się chciało:
    > młody jest wcześniakiem,jednym z efektów jego zbyt wczesnego przyjścia na
    śwait
    >
    > jest wada wymowy i w tej chwili słownictwo ma na poziomie 3-latka, nie
    opanuje
    > obsługi komóry
    >
    > ojciec mena złożył sprawę do sądu o odzyskanie zainwestowanych w ich dom
    > pieniędzy.sprawa w toku .od momentu rozpoczęcia sprawy postawiła ultimatum:
    > albo się teść wycofa,albo urządzi mojemu piekło na ziemi z kontaktami. kwota
    do
    >
    > oddzyskania spora -powyżej 50000,00
    >
    Ja nie jestem do końca obiektywna, bo sama jestem Exia, ale nasuwaja mi się
    takie mysli: mamy dziecko jakoś tam niepełnosprawne, który najpewniej wymagalo
    i nadal wymaga duzych nakładów jeśli chodzi o rehabilitacje, terapie itp. mamy
    dziadka dziecka, który włożył pieniadze w dom, w którym mieszkal jego syn, a
    obecnie nadal mieszka jego wnuk. Wyszarpywanie z gardla tych pieniędzy matce
    wnuka jakoś tak mnie razi jako nie na poziomie. Co oczywiście nie zmienia
    faktu, ze matka nie powinna ograniczac kontaktów. Nie wiemy, jaka tam jest
    sytuacja, ale może jest po prostu zdesperowana?


    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 11:41
    nie mówimy o małych pieniądzach i nie gadaj,że byś ich odzyskać nie chciała.w
    wiele uwierzę,ale nie we wszystko. poza tym chodzi o spełnienie warunków
    umowy,więc dlaczego mówisz o zachowaniu poniżej poziomu?
    to były pieniądze pożyczone,w umowie zapisano warunki pod jakimi zostanie
    pożyczka zamieniona na darowiznę. warunki nie zostały dotrzymane,dlatego sprawa
    trafiła do sądu. pożyczasz oddajesz- to chyba logiczne?
    próba ugody: - kredyt żeby spłacić pożyczoną kwotę,dom zostaje - odmowa
    - sprzedaż domu,zamiana na mieszkanie i spłata tego co zostanie,reszta
    ewentualnie anulowana - odmowa
    -rezygnacja z alimentów i anulowanie pożyczki- odmowa
    sorry,ale są granice

    ona pracuje, na małego ma ustalone alimenty (60% pensji mena)
    mieszka w domu +/- 200m- został jej po rozwodzie z mężęm.(nie moim,nie mieli
    ślubu)
  • 15.11.06, 11:47
    zgadzam się, nie rozumiem ludzi, którzy chcą, żeby im coś dawać, darować
    pożyczkę itp. bo są samotnymi matkami, matkami dzieci niepełnosprawnych itd. mam
    koleżnkę, która twierdzi, że jej były mąż to szuja, bo chce podziału wspólnego
    majątku. bez przesady z tą dobroczynnością.
  • 15.11.06, 12:00
    No i teraz jak przeczytalam twoje posty, to sie juz nie dziwie, ze jest tak jak
    jest.

    Wy oceniliscie ze wazniejsze jest 50tysi. Nawiasem mowiac, nie dla wszystkich
    jest to az tak wielka suma, ja bym ja spokojnie odpuscila dla zapewnienia
    wnukowi lepszych warunkow.

    Chyba tez bym nie chciala, by moje dziecko mialo ontakt z taka rodzina.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 12:10

    uważam,że przesadziłaś.
    liczy się fakt,że pożyczasz to oddajesz. takie jest prawo.
    rozmowę sprowadziłaś tylko i wyłącznie do pieniędzy- więc w tym temacie zawsze
    będę zdania,że nawet 1złoty oddać trzeba,to się nazywa przyzwoitość czy
    uczciwość.




  • 15.11.06, 12:10
    a może z drugiej strony? mama oceniła, że ważniejsze jest 50 tysięcy niz
    kontakty dziecka z rodziną. takie matki wymagają, żeby dla dobra dziecka smile))
    odpuscić, ale one same nie odpuszczą dla dobra tego samego dziecka. no ale może
    matka nie musi, wszyscy wokół owszem.
  • 15.11.06, 12:24
    zgodzę się z jowitą i karą - czym innym jest UMOWA między teściem a eksią a
    czym innym kontakt dziecka z ojcem. Kicia - w głowie mi się nie mieści, że dla
    Ciebie to "takie oczywiste", że matka zabrania ojcu na kontakt z dzieckiem z
    powodu pozyczki jaką jest winna TESCIOWI. Co ma piernik do wiatraka zapytam?
    Piszesz że 50000 to dla Ciebie mało. Ale może dla teścia kary do dużo a nawet
    bardzo duzo? Skoro mieli taką a nie inną umowę, uczciwośc nakazuje się z niej
    wywiązać a nie wykorzystywać dziecko do finansowych rozgrywek między matką a
    teściem! nawet nie ojcem dziecka! to jest ok?
  • 15.11.06, 12:29
    Chyba tez bym nie chciala, by moje dziecko mialo ontakt z taka rodzina


    Oniemiałam ze zdziwienia.
    Jak można dziecko wykorzystywać do rozgrywek finansowych w rodzinie????
  • 15.11.06, 12:56
    m-m-m napisała:

    > Oniemiałam ze zdziwienia.
    > Jak można dziecko wykorzystywać do rozgrywek finansowych w rodzinie????

    ja też tego nie rozumiem, a potem jeszcze taka mamusia wyciera sobie gębę dobrem
    dziecka.
  • 15.11.06, 12:57
    mój teść wziął pożyczkę w 2000roku w wysokości 65000,00zł. (dlatego napisałam
    kwota powyżej 50tyś). warunki pożyczenia pieniędzy matce jego wnuka:
    on (teść ) dopisany do księgi wieczystej i od razu adnotacja,że po jego śmierci
    jego udział automatycznie przechodiz na małego
    teść i teściowa mają prawo do odwiedzin małego
    w umowie był zapis,że brak ich dotrzymania grozi natychmiastową spłatą.

    jest rok 2006 . od 3 lat (od rozpadu ich związku) dziadkowie nie widzieli
    młodego,bo nie są rodziną podobno. sprawa trafiła do sądu w 2004 roku, teraz
    się ruszyła. to tyle o sprawie sądowej
    ---------
    pisałam do was o sobie. o tym,że wiedziałam co powiedzić bo wczorajszej
    rozmowie/jej braku. wasza odpowiedz na ten problem: ustalcie kontakty sądowe.
    miejcie papier,czaro-na białym.mój mąż nie ma ustalonych kontaktów,dlatego
    teraz małego nie widzi. to są konsekwencje jego postępowania.

    w sprawach kontaktów wysyłacie do sądu,ale w sprawie zwrotu pieniędzy-
    obrażacie mnie i moją rodzinę.
    jest to zachowanie okrutne i bardzo niesprawiedliwe. teść jest uczciwym
    człowiekiem,nie okradł,nie zabił.chciał pomóc i chciał czegoś w zamian czego
    nie dostał. szuka sprawiedliwości.
    obrażać jest łatwo- rządam,dyskutujcie o problemie pieniędzy/kontaktów ale bez
    epitetów odnośnie mojej rodziny !
  • 15.11.06, 13:05

    przepraszam,
    żądam miało być

  • 15.11.06, 13:08
    kara, nie denerwuj się, masz rację, to eksia jest nie w porządku i teść ma prawo
    domagać się zwrotu pieniędzy. Wasza eksia nie ma za grosz honoru.
  • 15.11.06, 13:10
    kara spokojnie, piszesz "obrażacie", "wysyłacie", a z tego co zauwazyłam
    negatywnie o Twojej rodzinie (czy rodzinie Twojego męża) wypowiedziała się
    tylko kicia, z czym pozostałe dziewczyny się stanowczo nie zgodziły.

    W sytuacji jaką opisujesz (konflikt między eksią a jej teściem o zwrot
    pozyczki) Twój mąz nie ma innego wyjscia jak sądowe uregulowanie kontaktów,
    jesli chce się widywać z synem. Niech się eksia z jego ojcem dogadują sami co
    do spełnienia warunków pożyczki a kwestia widywania dziecka przez ojca to
    zupełnie inna sprawa niezwiązana z tamtą. Eks nie ma prawa ograniczać
    kontaktów. Tylko, że niestety pozostaje droga sądowa na ich ustalenie.
  • 15.11.06, 13:13

    to rzeczywiście było do kici ,a nie hurtowo,a pisałam bez sprawdzania stąd
    błędy.
  • 15.11.06, 13:13
    kara_b napisała:

    > > teść i teściowa mają prawo do odwiedzin małego
    > w umowie był zapis,że brak ich dotrzymania grozi natychmiastową spłatą.
    >
    > jest rok 2006 . od 3 lat (od rozpadu ich związku) dziadkowie nie widzieli
    > młodego,bo nie są rodziną podobno. sprawa trafiła do sądu w 2004 roku, teraz
    > się ruszyła. to tyle o sprawie sądowej
    >
    czyli pieniadze sa argumentem w sprawie kontaktow. tesc postanoowil sie zemscic
    finasowo, zamiast walczyc o kontakty z wnukiem a sa precedensowe wyroki sadowe
    przyznajace dziadkom taki kontakt.

    ja widze to tak: matka sama wychowuje niepelnosprawne dziecko (nikt kto tego
    nie przezyl nie wyobraza sobie, jakie to obciazenie), ojciec przeniosl sie 400
    km dalej i domaga sie praw, a nie wypelnia obowiazkow zwiazanych ze wspieraniem
    matki w opiece nad dzieckiem.

    Exia jest tylko czlowiekiem - ma ludzkie emocje i ja szczerze mowiac sie nie
    dziwie ze tak postepuje, co nie znaczy ze popieram. jak juz pisalam w watku o
    moim Exie - kto sieje wiatr, zbiera burze.




    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 13:18
    kicia - a ja sie dziwię - niech matka walczy sobie z teściem, bo to z nim nie
    może się dogadać w kwestii zwrotu bądź nie pożyczki jaką u teścia zaciągnęła.
    Dlaczego wplątuje w to kontakty ojca ze swoim synem? skoro tak potrzebuje
    wsparcia ze strony ojca swego niepełnosprawnego dziecka, dlaczego uniemożliwia
    mu kontakt? jak ma to wsparcie w takim razie wyglądać? finansowo tylko?
  • 15.11.06, 13:30
    co by nie było - eksia walczy TĄ samą bronią, której użyto przeciw niej:
    dziadkowie zastrzegli w umowie, że pożyczka de facto będzie umorzona pod
    warunkiem ICH kontaktu z wnukiem.
    Nie wiem z jakiego powodu matka tego kontaktu odmawiała, ale dziadkowie zamiast
    wystąpić o sądowne ustalenie kontaktów z wnukiem postanowili wyciągnąć z
    sytuacji (zapowiedziane !!!) konsekwencje finansowe.
    No to matka działa tą samą bronią - uzależnia od kwestii finansowej kontakt
    dziecka z ojcem.
    Chalsia

    ps. dla wyjaśnienia - uważam zachowanie matki, dziadków i ojca również - za
    niewłaściwe.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • 15.11.06, 13:42
    Dziadkowie żądają zwrotu pieniędzy, bo nie widują się z wnukiem. Eks żona w
    odwecie zabrania tego kontaktu również z ojcem. Wybacz chalsiu ale to trochę
    taka sytuacja: ktoś mnie okradł, ja - zamiast zgłosić sprawę na policję by
    ukarała złodzieja - okradam kogoś zupełnie nie związanego z tą kradzieżą. I
    jeszcze oczekuję zrozumienia dla mojej krzywdy.
    Skoro eks podpisała taką a nie inną umowę, wiedziała na co się decyduje
    zabraniając dziadkom kontaktu. Teraz walczy z nimi w sądzie. Wynik sprawy
    zalezy od sądu. Nadal nie widze tu miejsca na wplątywanie w to kontaktów
    dziecka z ojcem.
  • 15.11.06, 13:47
    Dzieki Chalsiu ze ujelas tak sprawnie to, co chcialam powiedziec.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 15.11.06, 13:49
    a ciągnąc to dalej chalsia:
    broń: dziecko- pieniądze
    ojciec daje alimenty,więc powiniem dziecko widzieć,a nie może
    dziadki- dadzą pieniądze w zamian za kontakty- pieniądze dali,kontaktów nie ma.
    czyli powinna oddać,albo pozwolić na wizyty. miała być ugoda-nie doszło do niej.

    nie wiem dlaczego tak się porobiło,ale tak to wygląda


  • 15.11.06, 13:26
    ale ty uparta jesteś, zrób z niej świętą i anioła.

    do póki mój nie wystąpi do sądu o kontakty ona rozdaje karty. mały póki
    mieszkał tutaj był pod bardzo dobrą opieką lekarską,rehabilitacje i sanatoria z
    babcią też były. wszystko zostało ucięte przez matkę.
    mój mąż powinien iść o kontakty do sądu.wszyscy to i tu i w realu mówią.
    to nie są łatwe rozmowy z nim. chciałam tutaj napisać jak wygląda sytuacja i
    zapytać się jak z nim rozmawiać,co powiedzieć jak dziecko nie wie z kim
    rozmawia?
  • 15.11.06, 13:34
    kara zdaję sobie sprawę, że konieczność ciągania się po sądach, żeby móc
    widywać swoje dziecko to koszmar i Twój mąż ma opory przed tym krokiem. Ale
    musisz mu uświadomić jedno - że jeśli tego zaniecha, zrobi krzywdę swojemu
    dziecku. To, że matka mści się na dziecku z powodu pożyczki i utrudnia ten
    kontakt, nie zwalnia jego jako ojca od odpowiedzialności za dobro swojego syna.
    I tym bardziej w takiej sytuacji ojciec ma obowiązek sądownie o to dobro
    walczyć. Nie będzie to pewnie ani łatwe, ani przyjemnie ale takie jest życie.
    Niech mąż postawi sobie pytanie - KTO się dla niego bardziej liczy - eks zona
    która ma swoje wymysły i widzimisię czy syn, który potrzebuej ojca? I czy
    będzie mąż będzie mógł spojrzeć w lustro ze świadomością, że z powodu strachu
    przed sprawą/eks zaniechał walki o swoje dziecko? Jak jego syn się poczuje jak
    kiedyś, w przyszłości, nawet jak dowie sie że to matka utrudniała ten kontakt,
    zrozumie, że ojciec nie zrobił nic by się matce przeciwstawić i zawalczyć o
    niego?
  • 17.11.06, 12:16
    kicia031 napisała:
    >ja widze to tak: matka sama wychowuje niepelnosprawne dziecko

    No kicia, chyba przesadziłaś z ta "niepełnosprawnością".
    Wada wymowy nie jest niepełnosprawnością!
    Może jeszcze rente na to?
    Moja matka jest wczesniakiem, a mój ojciec ma wadę wymowy.
    Oboje zyli, wychowywali dzieci i pracowali i NIKT NIGDY nie powiedział, że są
    niepełnosprawni!
    Teraz ponad połowa dzieci rodzi sie z mniejszymi lub większymi wadami, skazami,
    ułomnosciami.
    Robienie na siłę "niepełnosprawnych" z każdego kto się jąka, sepleni, nie
    wymawia "r" to już przegięcie.
    A darowanie komus na to konto dość znacznej sumy pieniedzy to juz przegiecie do
    kwadratu.


    A co do "niepełnosprawnosci" dzieci, to sa tez takie przypadki w zyciu, że
    dopiero po odejściu ojca okazuje się nagle, ze dziecko jest umierajace i wymaga
    specjalnej opieki, podczas gdy jak byli rodzice razem, to nie był to absolutnie
    problem.

    Przykład z własnej działki.
    Jedno z dzieci mojego chłopa ma skazę na skórze, z która się urodziło.
    Znamię takie. Dzieci często rodza się z tym znamieniem jak lekarze faszeruja
    matki w ciąży preparatami z żelazem i dziecko własnie takie sie urodziło.
    Ojciec załatwił zabieg u jednego z najlepszych specjalistów w kraju. Na dodatek
    ów specjalista to teśc przyjaciela ojca.
    Matka jednak nie zgodziła się na to i wybrała lekarza zupełnie gdzie indziej.
    Opcja wybrana przez ojca była jednak "za free", natomiast opcja mamy wymaga
    nakładów i jest przyczyną wnisków o podwyższanie alimentów na "niepełnosprawne"
    dziecko.
  • 15.11.06, 13:02
    "taką", to znaczy jaką? Przecież to nie mąż kary_b wykorzystuje dziecko do
    rozgrywek finansowych. Przecież Jemu Exia nie jest winna tych 50000. To co
    Twoim zdaniem mąż kary powiniem zrobić? Zabronić swojemu ojcu (dorosłemu jak
    sądzę mężczyźnie) windykować dług? Przecież to nie teść chce się widywać z
    dzieckiem.
    A może coś źle zrozumiałam?
  • 15.11.06, 13:09
    To powyżej to na temat oniemienia m-m-m.
  • 15.11.06, 13:10

    widzieć małego chcieli by wszyscy,
    dziadkowie co do odwiedzin nie wnoszą do sądu. oni chcieli oddzyskać dług,teraz
    sprawa ruszyła i w jej konsekwencji mój mąż ma swoje kontakty ograniczone do
    zera. wcześniej miał łatwiejszy dostęp do młodego,ale nigdy nic na piśmie.
    mój mąż sprawy o kontakty nie wniósł do tej pory.
    tutaj to się wszystko wymieszało
  • 15.11.06, 14:04
    taką", to znaczy jaką?


    O "takiej" rodzinie pisała Kicia, ze zabroniłaby widywać sie dziecku z taką
    riozdiną - to był cytat z Kici.
    Mnie zatkało, że wogóle ktokolwiek może stawiać kontakkty z dzieckiem contra
    długi.
    Dziecko powinno mieć nieograniczony kontakt z dziadkami, a długi trzeba
    zwracać.
  • 15.11.06, 14:24
    kara_b napisała:
    > ona pracuje, na małego ma ustalone alimenty (60% pensji mena)
    > mieszka w domu +/- 200m- został jej po rozwodzie z mężęm.(nie moim,nie mieli
    > ślubu)

    Nie rozumiem, czyje jest to dziecko, czyj jest ten dom, komu ona ma spłacać za
    ten dom?
  • 15.11.06, 14:31
    babka po swoim rozwodzie miała dom.dom jest tylko jej.

    związała się z moim menem,mają dziecko.żyją bez ślubu . pieniądze na remont jej
    domu pożyczył mój teść (zrobił ten nieszczęsny wpis o odwiedzinach właśnie
    dlatego,że nie mieli ślubu i bał się,że w przyszłości może mieć problemy z
    wizytami)
    oni się rozstali, mój teść wystąpił o zwrot kasy
  • 15.11.06, 14:33
    no przeciez odziedziczy to jego wnuk, to w czym problem?
  • 15.11.06, 14:37
    wydaje mi się, ze teściowie mają małe szanse na zwrot pieniędzy, bo to była
    darowizna.
    Kto daje i zabiera......
  • 15.11.06, 14:42
    to właśnie nie była darowizna tylko spisali umowę,że on pożycza i w ramach
    wykupu pożyczki przez nią on będzie współwłaścicielem. ale go nie dopisała to
    poszedł do sądu.
  • 15.11.06, 14:47
    czy to była umowa notarialna?
    co za wykup pozyczki przez nią?
    przeciez to teść wziął pozyczkę na siebie i dał pieniądze na remont nie tylko
    jej ale i synowi.
    Spłacac pozyczkę musi teść.
  • 15.11.06, 14:51
    To teść POZYCZYŁ pieniądze jej. A nawet nie teść, skoro jego syn i ona nie byli
    małżeństwem. Rany - facet pożyczył babce kasę na remont JEJ domu, w umowie
    zostały określone zasady pozyczki. Teraz facet domaga się jej zwrotu. ICH
    SPRAWA, niech się i sądzą o te pieniądze. Co ma do tego ojciec dziecka?
  • 15.11.06, 14:55
    mikawi napisała:

    > To teść POZYCZYŁ pieniądze jej. A nawet nie teść, skoro jego syn i ona nie
    byli
    >
    > małżeństwem. Rany - facet pożyczył babce kasę na remont JEJ domu, w umowie
    > zostały określone zasady pozyczki. Teraz facet domaga się jej zwrotu. ICH
    > SPRAWA, niech się i sądzą o te pieniądze. Co ma do tego ojciec dziecka?




    Nie pozyczył... tylko dał synowi na remont domu jego konkubiny , w zamian za 10
    % tego domu !!!!!
  • 15.11.06, 15:00

    umowa jest spisana z nią i moim teściem,bez udziału mojego męża.
    teść chce od niej pieniądze,które dał jej do ręki.
  • 15.11.06, 15:02
    kara_b napisała:

    >
    > umowa jest spisana z nią i moim teściem,bez udziału mojego męża.
    > teść chce od niej pieniądze,które dał jej do ręki.


    Jaka umowa?
    Notarialna ?
    Umowa kupna 10 % domu za przekazywaną sumę ?
  • 15.11.06, 15:05
    umowa podpisana między nimi,że po otrzymaniu całej kwoty ona wpisze teścia do
    księgi. w innym punkcie było,że po teściu dziedzi tylko wnuk,cały jego wkład, w
    innym punkcie,że mogą odwiedzac i ostatni,że strony mają prawo się wycofać. i
    teraz ona nie dopisała, nie oddała więc sprawa jest w sądzie
  • 15.11.06, 15:09
    a na jakich warunkach obie strony moga się z umowy wycofac i z jakimi
    sankcjami ?
  • 15.11.06, 15:24
    to chyba jest zapisane w umowie? nie podpisywałaś nigdy nić,gdzie było co się
    stanie jak się wycofasz? nie wiem jak jest dokładnie słowo słowo wpisane, nie
    widziałam tej umowy. była próba spisania ugody gdzie miały być formy spłaty itd
    ale do tego nie doszło. w sądzie jest sprawa o zwrot całej kwoty. jeżeli sąd
    uzna,że ona nie musi oddawać to taki będzie wyrok i po sprawie. jeżeli uzna ,że
    musi to wtedy będzie płacić.a czy jednorazowo czy w ratach to chyba też sąd
    ustali .
    wychodze z pracy,nara
  • 17.11.06, 10:56
    Powninien w Sądzie teść wygrac. Ma umowę pożyczki, a nie dotrzymane sa warunki
    umowy.

    --
    "W życiu nie trzeba się niczego bać; trzeba to tylko zrozumieć."
  • 15.11.06, 14:43
    To nie była darowizna tylko pożyczka.
    Poza tym faktem jest, że matka wnuka moze dom sprzedać i sobie pojechać z kasą
    gdzie chce. I wnuk wcale nie musi na tym skorzystać.
  • 15.11.06, 14:49
    m-m-m napisała:

    > To nie była darowizna tylko pożyczka.
    > Poza tym faktem jest, że matka wnuka moze dom sprzedać i sobie pojechać z
    kasą
    > gdzie chce. I wnuk wcale nie musi na tym skorzystać.


    To teść pozyczył pieniądze i dał synowi i jej na remont domu, w którym
    mieszkali.
    Ona nic mu nie musi zwracać, bo te pieniądze dostali oboje.
  • 15.11.06, 14:55
    ale mieszasz! teść nie DAŁ synowi ani nie DAŁ niedoszłej synowej ale POŻYCZYŁ
    niedoszłej synowej w zamian za wpis do KW. Jesli podpisali umowę (ona i teść)
    jak najbardziej JĄ obowiązuje zwrot a nie syna, bo oni nie mieli wspólnoty
    majątkowej gdyż nie byli małżeństwem.
  • 15.11.06, 15:01
    dał nie pozyczył ....i tu jest cały problem, a przeciez wiedział , ze nie są
    małzenstwem i dał , bo jego syn tam mieszkał.
  • 15.11.06, 15:03
    rany boskie, w umowie jest słowo pożyczka.

    dał do ręki to takie powiedzenie,nie wiem jak je porzekazał
  • 15.11.06, 15:03
    w ten sposób możemy sobie pisać do rana - kara wyraźnie pisze o UMOWIE pomiędzy
    eksią a "teściem" wedle której "teść" POŻYCZA pieniądze "synowej" (obcej
    osobie, gdyż nie była ona w sensie prawnym synową). Umowa została PODPISANA
    przez eksię i "teścia" a ty dalej piszesz że ojciec dał pieniądze synowi.
    Hallooo!!!
  • 15.11.06, 15:07
    no własnie "pozyczka" a nie kupno 10% domu
    pies pogrzebany jest w szczegółach umowy.
    To nie obca osoba, tylko matka wnuka.
  • 15.11.06, 15:10
    Obca w sensie prawnym - jako że nie była ŻONĄ syna, to umowa zawarta między nią
    a teściem NIE DOTYCZY tego syna, bo nie istniała między nimi małżeńska
    wspólnota majątkowa.
  • 15.11.06, 14:39
    w tym,że teść miał być dopisany do księgi wieczystej (chyba 10%),że mieli móc
    odwiedzać młodego,że chciał mieć pewność ,że młody na tym kiedyś skorzysta...
    a tak może sprzedać ,wyjechać i tyle ją widzieli-były już taki plany,dlatego
    wniósł do sądu. przede wszystkim o ten dopisek do księgi,ale potem oni się
    rozstali (mój mąż z matką dziecka) więc się wszystko pogmatwało.
  • 15.11.06, 14:44
    jako kto miał być dopisany do ksiąg wieczystych?
  • 15.11.06, 14:46

    współwłaściciel 10% domu - tak się umówili.
    w razie sprzedaży działka jest w 100% jej, natomiast 10% musi mu spłacić. poza
    tym musiałaby mieć jego zgodę na sprzedaż.
    i w wypadku śmierci teścia mały miał dziedziczyć po nim te 10%
  • 15.11.06, 14:51
    kara_b napisała:
    > współwłaściciel 10% domu - tak się umówili.
    > w razie sprzedaży działka jest w 100% jej, natomiast 10% musi mu spłacić.
    poza
    > tym musiałaby mieć jego zgodę na sprzedaż.
    > i w wypadku śmierci teścia mały miał dziedziczyć po nim te 10%


    ale to tylko nieformalna umowa.
  • 15.11.06, 14:53
    teść powinien mieć prtetensje o te pieniądze do swojego syna .
  • 15.11.06, 15:02

    a to już inna historia... oj kłócą się kłócą,możesz mi wierzyć...nawzajem się
    obwiniają
  • 15.11.06, 15:01

    na piśmie i dlatego teraz jest sprawa sądowa o dotrzymanie warunków z umowy.
    ona ich nie dotrzymała i był zapis,że w razie nie dotrzymania umowy można się z
    niej wycofać. co teraz teść sądownie czyni. umowa notarialna i ważna prawnie
  • 15.11.06, 23:22
    Nie zazdroszczę sytuacji... Ale tutaj najbardziej współczuję Exi (chociaż
    zwykle mam dreszcze na sam dźwięk tego słowa).

    Ex miała dom. Razem z Prawiemężem i Prawieteściem ustalili, że przydałby się
    domostwu remont, aby również Prawiemąż i jego syn wygodnie mieszkali. Sprawę
    zapewne dogadywał głównie Prawiemąż ze swoim ojcem. Umowa była taka, że
    właściwie wiqdomo było, że nie trzeba będzie spłacać kasy, tylko takie-
    tam "zabezpieczenia" zapisano, ale właściwie ustna umowa dotyczyła darowizny. W
    pewnym momencie Prawiemąż odszedł, zostawiając Exię z niepełnosprawnym
    dzieckiem. Jak to często w takich sytuacjach bywa, złość na partnera została
    roszerzona na całą rodzinę i Prawiedziadków też Exia też nie chciała na oczy
    widzieć... Ale Prawieteść ma na nią finansowego haka... Każe jej sprzedawać dom
    i spłacać dług...

    Gdybym była na miejscu Exi, też znienawidziłabym całą rodzinę Exa...
  • 16.11.06, 08:32
    mary_lu napisała:

    > Ex miała dom. Razem z Prawiemężem i Prawieteściem ustalili, że przydałby się
    > domostwu remont, aby również Prawiemąż i jego syn wygodnie mieszkali. Sprawę
    > zapewne dogadywał głównie Prawiemąż ze swoim ojcem. Umowa była taka, że
    > właściwie wiqdomo było, że nie trzeba będzie spłacać kasy, tylko takie-
    > tam "zabezpieczenia" zapisano, ale właściwie ustna umowa dotyczyła darowizny.
    > W pewnym momencie Prawiemąż odszedł, zostawiając Exię z niepełnosprawnym
    > dzieckiem. Jak to często w takich sytuacjach bywa, złość na partnera została
    > roszerzona na całą rodzinę i Prawiedziadków też Exia też nie chciała na oczy
    > widzieć... Ale Prawieteść ma na nią finansowego haka... Każe jej sprzedawać
    > dom i spłacać dług...

    Niesamowite zdolnosci interpretacji zdarzen, o ktorych malo wiesz, masz.

    > Gdybym była na miejscu Exi, też znienawidziłabym całą rodzinę Exa...

    I w zwiazku z tym pozbawila dziecka kontaktu z nimi.
    Ja jednak najbardziej wspolczuje dziecku.
  • 16.11.06, 13:41
    Wydaje mi się, że jedyne moje interpretacje, to stwierdzenia, że o pożyczce
    rozmawiał głównie Prawiemąż z ojcem i to, że Prawiemąż rzucił Exię. No fakt, że
    mogło być inaczej.

    Oczywiście, że Exia jest głupia używając do rozgrywek dziecka. Pewnie, że robi
    mu krzywdę. Głupia jest, ale i osaczona. Nie mogę sobie wyobrazić, że byłabym
    chętna do wysyłania mojego dziecka do ludzi, którzy próbują mnie "ustawiać" za
    pomocą haków finansowych.

    I jest jeszcze jedna sprawa, która mnie wkurza... Teść mówi, że Exia w takim
    razie ma sprzedać dom, oddać mu kasę i kupić sobie i dziecku mieszkanie... Przy
    obecnych bardzo wysokich cenach mieszkań i relatywnie niskich cenach domów?
    Dlaczego nie widzicie nic złego w tej sytuacji? Przecież to znacznie uszczupli
    jej zasoby. Mieszkanie wiąże się z płaceniem czynszu - sama będzie musiała na
    to znajdować dodatkowe pieniądze...

    Ja nie mogę znieść sytuacji, gdy na jednej szali sadza się dziecko, a na
    drugiej kasę. Fakt, że zazwyczaj robią to Exie, ale tutaj robi to niedoszły
    teść.
  • 16.11.06, 13:47
    mary_lu masz duzo racji w tym co piszesz.
    Tez to wcześniej sugerwałam.
    Teść o to, ze stracił pieniądze moze mieć tylko do siebie i ewentualnie do syna.
    Zawsze mnie zadziwiało to , ze ktoś lubi innym organizować zycie i mówić co i
    jak ma robić.
  • 16.11.06, 14:04
    mary_lu napisała:

    > Wydaje mi się, że jedyne moje interpretacje, to stwierdzenia, że o pożyczce
    > rozmawiał głównie Prawiemąż z ojcem i to, że Prawiemąż rzucił Exię. No fakt,
    > że mogło być inaczej.

    No wlasnie - moglo byc inaczej. A ze nie wiesz, jak bylo, to nie oceniaj.
    Proste.

    > Głupia jest, ale i osaczona. Nie mogę sobie wyobrazić, że byłabym
    > chętna do wysyłania mojego dziecka do ludzi, którzy próbują mnie "ustawiać"
    > za pomocą haków finansowych.

    Coz, mogla pojsc do banku i pozyczyc kase na remont domu. Z jakichs powodow
    uwiazala sie FINANSOWO z obcym czlowiekiem i teraz tylko musi poniesc
    konsekwecje swojego wyboru.


    > I jest jeszcze jedna sprawa, która mnie wkurza... Teść mówi, że Exia w takim
    > razie ma sprzedać dom, oddać mu kasę i kupić sobie i dziecku mieszkanie...
    > Przy obecnych bardzo wysokich cenach mieszkań i relatywnie niskich cenach
    > domów? Dlaczego nie widzicie nic złego w tej sytuacji? Przecież to znacznie
    > uszczupli jej zasoby. Mieszkanie wiąże się z płaceniem czynszu - sama będzie
    > musiała na to znajdować dodatkowe pieniądze...

    Ale ona ma wyjscie. Wystarczy, ze sie zgodzi na kontakty dziecka z dziadkami.
    Skorzystaja wszystkie strony, najbardziej dziecko.

    > Ja nie mogę znieść sytuacji, gdy na jednej szali sadza się dziecko, a na
    > drugiej kasę. Fakt, że zazwyczaj robią to Exie, ale tutaj robi to niedoszły
    > teść.

    Znowu cudna i wygodna intepretacja. W koncu to dziadek powiedzial, ze rezygnuje
    z kontaktow, bo chce odzyskac kase...
  • 16.11.06, 14:10
    Erin, widzę, że tylko sobie dajesz prawo do interpretacji.
  • 16.11.06, 14:12
    Czym innym intepretacja, czym innym nadinterpretacja i dopowiadanie czegos, co
    nie zostalo napisane.
  • 16.11.06, 22:31
    Erin, np. dla mnie nadinterpretacją jest stwierdzenie, że kontakty z TAKIM
    dziadkiem przyniosą dziecku korzyść. Skąd wiesz? Jak na razie, jedyną dość
    pewną informacją o tym panu, jest to, że każe matce swego wnuka sprzedać dom na
    spłatę długu.
  • 17.11.06, 08:57
    mary_lu napisała:

    > Erin, np. dla mnie nadinterpretacją jest stwierdzenie, że kontakty z TAKIM
    > dziadkiem przyniosą dziecku korzyść. Skąd wiesz?

    A skąd Ty wiesz, ze nie przyniosą? Jak na razie jedyną pewną informacją jest
    to, że matka zabroniła kontaktów OJCU nie z Bóg wie jakich powodów, tylko
    dlatego, że NIETEŚĆ chce odzyskać pieniądze.

    > Jak na razie, jedyną dość pewną informacją o tym panu, jest to, że każe matce
    > swego wnuka sprzedać dom na spłatę długu.

    Nie każe. Pewnie zaproponował to jako sposób zdobycia pieniedzy. Dodatkowo,
    problemy by nie było, gdyby kobieta nie zabronila mu kontaktow z wnukiem.
    Dodatkowo: oczekiwanie zwrotu kasy jest KONSEKWECJĄ zabronienia kontaktów. Tak
    więc eks nie zabroniła ich, BO dziadek chce zwrotu kasy. Zrobiła to wcześniej.
  • 16.11.06, 14:19
    Erin, przeciez teść dobrowolnie dał te pieniądze na remont, mógł nie dawać
    osobie nie związanej prawnie z jego synem.
    Skąd wiesz , dlaczego ona nie chce kontaktować się z dziadkami, moze ma powazne
    argumenty.
  • 16.11.06, 14:58
    neinka napisała:

    > Erin, przeciez teść dobrowolnie dał te pieniądze na remont, mógł nie dawać
    > osobie nie związanej prawnie z jego synem.

    Oczywiscie, ze nie musial. Chcial, ale tez chcial zabezpieczyc swoje interesy.
    Tesc sie ze swoich zobowiazan wywiazal.

    > Skąd wiesz , dlaczego ona nie chce kontaktować się z dziadkami, moze ma
    > powazne argumenty.

    Ona nie musi sie z nimi kontaktowac. Dziecko ma prawo. Poza tym pomijajac juz
    kontakty dziecko - dziadkowie, rykoszetem obrywa ojciec.
    Dodatkowo, moze dziadek ma powazne argumenty, zeby chciec odzyskac kase?
    Takie odbijanie pileczki mozna toczyc w nieskonczonosc.
  • 16.11.06, 09:21

    historia wymyślona powyżej przez mary jest równie urocza co nieprawdziwa.

    ja już się z wątku wycofuję,bo tylu bzdur,obłudy,hipokryzji i głupoty się nie
    spodziewałam.
    dziękuję ,że znalazły się osoby,które zauważyły ,że emocje emocjami,a prawo
    jest prawo.
    pozdrawiam

  • 16.11.06, 22:36
    Kara, moim zdaniem ten wątek pasuje do forum 'macochy', ale już bez wink

    Dla mnie obłudą, hipokryzją i głupotą jest stawianie a szachu tej Exi za pomocą
    pieniędzy, dziecka i papierka, który kiedyś podpisała.
  • 16.11.06, 23:09
    mary_lu napisała:

    > Kara, moim zdaniem ten wątek pasuje do forum 'macochy', ale już bez wink
    >
    > Dla mnie obłudą, hipokryzją i głupotą jest stawianie a szachu tej Exi za
    pomocą
    >
    > pieniędzy, dziecka i papierka, który kiedyś podpisała.


    I analogicznie mozna napisac, ze czysta obluda, hipokryzja i glupota jest
    stawianie w szachu ojca i niedoszlego tescia aby wywinac sie od splaty
    zobowiazan zaslaniajac sie przy tym dobrem dziecka.
    Zadna ze stron (ani tesc ani eksia) nie ma tu monopolu na "niewinnosc" i obie
    postepuja zle.
  • 17.11.06, 08:38
    Dla mnie obłudą, hipokryzją i głupotą jest stawianie a szachu tej Exi za pomocą
    pieniędzy, dziecka i papierka, który kiedyś podpisała


    A dla mnie głupotą jest nie oddawanie długów. Nie ma żadnych powodów do
    darowania jej choćby złotówki.
    Jakby analogiczny papierek podpisała w banku to bank nie patrzyłby jaką ona ma
    sytuację prywatną. Bez sentymentów nasłałby jej komornika.
    Jeśli podpisuje się papier to wiadomo, że wierzyciel nie jest instytucją
    charytatywną i po coś zabezpiecza swoje interesy, czyli nie traktuje osoby
    której pożycza jako osoby bliskiej tylko jako osobę obcą. Właśnie po to by
    odzyskać ewentualny dług, a nie po to by go darować.
  • 17.11.06, 09:11
    m-m-m napisała:

    >
    >> Jakby analogiczny papierek podpisała w banku to bank nie patrzyłby jaką ona
    ma
    > sytuację prywatną. Bez sentymentów nasłałby jej komornika.

    Ale bank nie jest spokrewniony z jej dzieckiem i nie chce sie z nim widywac.

    Dodam jeszcze, ze tak, ja obciazam czesciowa nieodpowiedzialnoscia za
    zachowanie tesciow mojego chlopa. Bo jesli jest jakis problem z moja rodzina,
    to ja przeprowadzam rozmowe i staram sie doprowadzic do satysfakcjonujacego
    wszystkich kompromisu. Tutaj takich staran nie ma, wiec i co sie dziwic ze jest
    tak jak jest.

    W calej tej sprawie jest aspekt formalno-prawny i jest aspekt ludzkich emocji.
    Ludzie to nie automaty, czesto reaguje irracjonalnie. I albo zrozumieny te
    nierzadko irracjonalne przyczyny zachowania i bedziemy szukac drog
    porozumienia, albo do tego porozumienia nie dojdzie.
    Moim zdaniem pilka jest tu po stronie ojca i jego rodziny.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 09:16
    kicia031 napisała:

    > Moim zdaniem pilka jest tu po stronie ojca i jego rodziny.

    Kiciu, ale całej sprawy by nie było, gdyby eks nie zabroniła kontaktów.
    Zachowanie rodziny ojca jest KONSEKWENCJĄ zachowań eks. Tak wiec piłka jest
    ewidentnie po stronie eks.
  • 17.11.06, 09:24
    To zalezy, co chcemy osiagnac zwrot pieniedzy - moze sie uda, choc nie wiemy
    dokladnie jakie to byly okolicznosci i co sie uda uzyskac w sadzie.

    A potem np Exia bedzie musiala sprzedac dom, albo powaznie zacisnac pasa (przy
    niepelnosprawnym dziecku) i wsyscy lacznie z dzieckiem beda wiedzieli dlaczego -
    bo dziadek sie z mama sadzil o kase. Nie sadze, by dziecko to kiedykolwiek
    wybaczylo, nie mowiac o Exi.

    Rodzina ojca ma do stracenia 50 tysi. I milosc i kontakt z maluchem. Ich wybor.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 09:27
    kiciu - rodzina ojca ten kontakt JUŻ straciła. I ojciec też, przy okazji.
  • 17.11.06, 09:35
    kicia031 napisała:

    > Rodzina ojca ma do stracenia 50 tysi. I milosc i kontakt z maluchem. Ich
    > wybor.

    A sprawy by nie było, gdyby eks kontaktów nie utrudniła.
    Przestańmy może z tym wyświecaniem eks za zycia, ok? To ona zaczela rozgrywki
    kosztem dziecka utrudniajac kontakty z dziadkami i WIEDZĄC, jakie jej
    konsekwencje za to groza.
  • 17.11.06, 11:06
    W calej tej sprawie jest aspekt formalno-prawny i jest aspekt ludzkich emocji.
    Ludzie to nie automaty, czesto reaguje irracjonalnie. I albo zrozumieny te
    nierzadko irracjonalne przyczyny zachowania i bedziemy szukac drog
    porozumienia, albo do tego porozumienia nie dojdzie.
    Moim zdaniem pilka jest tu po stronie ojca i jego rodziny.



    A dla mnie to dwie różne rzeczy: dług jest długiem, a kontakty z dzieckiem to
    kontakty z dzieckiem.
    Exowa jako osoba obca dla pana X ma obowiązek wywiązać się z umowy i to, że
    przy okazji pan X jest dziadkiem jej dziecka to niczego nie zmienia. Formalnie
    wg. prawa exowa i dziadek dziecka są dla siebie osobami obcymi, krwenymi są
    tylko dla dziecka, a nie dla siebie.
  • 17.11.06, 09:36
    wszystkim paniom tak łatwo obwiniającym mojego teścia i przypisującym mu złą
    wolę,wytłumaczę jeszcze raz ,postarm się to zrobić jak najbardziej czytelnie:

    rok 2000, rodzi się dziecko. po kilku miesiącach z powodu braku możliwości
    uzyskania kredytu kobieta przychodzi do dziadków po pożyczkę (nikt za nią nie
    chodził,żeby wzieła pieniądze,to ona po nie przyszła)
    spisują umowę,w której jest zdanie: po otrzymaniu kwoty 65000 na remont
    domu,pani x dopisze pana y do księgi wieczystej jako współwłaściciela 10% domu.
    ten zapis zwolni panią x ze spłaty długu. następne zdanie mówi wyraznie ,że pan
    y swój udział zapisze po swojej śmierci wnukowi. czemu w tym miejscu nikt nie
    krzyczy skandal,świnia-jak mógł chcieć zabezpieczyć przyszłość dziecka?????????
    dalej jest ,że dziadkowie mają prawo do odwiedzin małego-bez terminów,bez
    ustalonych dni, po prostu stwierdzenie,że będą mogli przyjechać z wizytą.
    dalej jest zabezpieczenie interesów pożyczkodawcy- w przypadku braku spełnienia
    jego warunków ma prawo wystąpić o zwrot pieniędzy.

    pani x pieniądze wzieła i nie wpisała pana y do księgi wieczystej.
    sprawa o dopisanie go do księgi została złożona w 2004roku !
    kilka miesięcy pózniej była ugoda-nie porozumieli się ,w związku z czym pan y
    wystąpił o zwrot całej kwoty.

    bardzo proszę się zastanowić zanim któraś jeszcze raz napisze coś na temat
    bezdusznego postępowania pana y i świętości x. trochę obiektywizmu


    --
    "Jestem odporny na stres związany z emocjami interesantów, a przy tym
    stanowczy, zdecydowany i przede wszystkim kulturalny."
  • 17.11.06, 09:54
    równolegle toczy się zycie rodziców młodego:
    tak , mieszkają w tym jej domu jakieś 3 lata i się rozstają.
    nie mieli ślubu,nie ma rozwodu. pani ma przyznane alimenty,on nie ma sądownie
    ustalonych kontaktów.
    mieszka jeszcze w tym samym mieście i się dogadują.
    teść składa pozew o wpis do księgi- od tej pory dziadkowie maja wyzerowany
    kontakt z dzieckiem, ojciec może przychodzić.
    ojciec dziecka przeprowadza się. do małego jezdzi już nie tak często.
    nie dochodzi do ugody, sprawa do sądu o oddzyskanie pieniędzy- w tym momencie
    ojciec dzieccka ma utrudnienia- prawie nigdy małego do tel nie dostaje,nie jest
    się w stanie umówić na wizyty,jezdzi 1,2 razy na 2 miesiące. (ja już jestem i
    widzę jak to wszystko wygląda. moja ocena: ojciec powinien iść do sądu po
    ustalenie kontaktów,ale nie umiem z nim o tym rozmawiać)

    mój problem na forum: mały tak rzadko gada z ojcem przez tel,że go nie poznał.
    ojciec dziecka siedzi załamany a ja nie wiem co powiedzieć. chodziło o mnie.
    cały czas chodziło mi o mnie,a nie o ocenę postępowania członków mojej
    rodziny.pisałam do wszystkich matek,kochanek,zon byłych i obecnych- jak
    rozmawiać?
    ja nigdy w takiej sytuacji nie byłam, nie mam dzieci,co robić? zostawić samego
    niech myśli czy siedzieć i gadać?
    nie wchodzę na forum prać rodzinne brudy tylko szukałam porady
    --
    "Jestem odporny na stres związany z emocjami interesantów, a przy tym
    stanowczy, zdecydowany i przede wszystkim kulturalny."
  • 17.11.06, 09:57
    kara_b napisała:

    > zostawić samego niech myśli czy siedzieć i gadać?

    Wiesz, chyba powinnas powiedziec, ze chcesz z nim spokojnie porozmawiac, a nie
    do czegos zmuszac. I wytlumacz mu, ze jedyny sposob na normalne kontakty i nie
    powtorzenie sie sytuacji z ostatniej rozmowy to sad i ustalenie kontaktow.
    Zapewnij go tez, ze bedziesz przy nim, ale decyzje i dzialania podjac musi sam.
    I na tym Twoja rola powinna sie skonczyc.
  • 17.11.06, 10:20
    Ale nie da sie rozdzielic tego jak ty masz z chlopem rozmawiac od analizy calej
    sytuacji. Musisz miec jakies zdanie, rady, sugestie.
    Pytasz nas jako Exie, nexie, zony, kochanki, matki. Wiec ja ci odpowiadam, jak
    widze te sytuacje jako matka i jako Exia. Ze jej emocje sa zrozumiale i ze nie
    da sie oddzielic emocjonalnie zachowania dziadka od zachowania ojca w takiej
    sytuacji.
    Albo posluchasz tego co ci piszemy i postarasz sie uswiadomic swojemu NM co sie
    tutaj dzieje, albo wszyscy bedziecie przegrani. Pamietaj, ze ja tez na poczatku
    riadzilam pojscie do sadu, ale jak uslyszalam o reszcie okilicznosci to
    zmienilam zdania, bo postepowanie Exi rozumiem, choc go nie popieram.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 10:29
    kicia - czyli jak rozumiem nieteść ma odpuścić 65000, w zamian za to eksia
    umożliwi jemu i ojcu dziecka spotkania z wnukiem i synem? Genialne. Wcaaale to
    nie jest pogrywanie dzieckiem, żeby WYŁUDZIĆ 65000 zł. Za to wszyscy
    będą "wygrani" - eks będzie miała to na co jej jak widać najbardziej zalezy -
    czyli kasę, dziadkowie i ojciec kontakt z własnym wnukiem, dzieckiem. No fakt,
    65000 zł może to i mała cena, za jaką eks żona sprzeda kontakt z dzieckiem.
    Tylko może jakąś umowę trzeba by spisać, jakby się szanowna wlaścicielka za
    jakiś czas rozmyśliła wink
  • 17.11.06, 10:42
    Zle rozumiesz.

    Przypominam kto pierwszy chcial kupic kontakt z dzieckiem.

    Widze tu wiele rozwiazan posrednich, a pierwszym krokiem byloby dla mnie
    ustalenie, dlaczego Ex nie chce kontaktow malego z dziadkami. Wierz mi, moga
    byc bardzo dobre powody. Takie mozliwosci ktore mi przychodza do glowy: palenie
    przy dziecku, nieprzestrzeganie diety alergika, podwazanie autorytetu rodzicow,
    sadzanie dziecka na dlugie godziny przed TV. Nie wspominajac juz o bardziej
    nieprzyjemnych sprawach, ktore sie zdarzaja w najlepszych rodzinach.

    Do niedawna kontakty ojciec - dziecko byly, czyli jest jakas podstawa do
    negocjacji. Trzeba chciec i probowac.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 11:20
    kicia :
    Przypominam kto pierwszy chcial kupic kontakt z dzieckiem.
    normalnie krzyczeć się chce:
    to ona przyszła po pieniądze!!!!! potrzebowała dostała!!!!!!!!!
    daj sobie powiedzieć ,że nie strona ojca zaczeła. ona sprzedała kontakty z
    dzieckiem podpisując się. jesteś tak uparta,że tylko kupił i kupił dziecko.
    wizyty były zawsze u niej, nie brali małego do siebie nie mogli nic zrobić bez
    jej nadzoru. nieważen-niechce ich,nie wpuszcza, ale jak napisać ,żeby doi
    Ciebie dotarło,że sprawa dotyczyła niedotrzymania warunków kupna części
    domu????????
    --
    "Jestem odporny na stres związany z emocjami interesantów, a przy tym
    stanowczy, zdecydowany i przede wszystkim kulturalny."
  • 17.11.06, 11:31
    A ja nie wiem, jak napisac, zeby do ciebie dotarlo: zabrneliscie w sytuacje
    patowa. Ciebie to oczywiscie nie dotyczy, ale konsekwencje poniesie dziecko, a
    takze twoj partner i jego rodzice.
    Albo bedziecie wlaczyc z Exia, albo spobujecie sie dogadac. Wasz wybor. Nie
    wiem, jakie podejscie ma twoj chlop, ale twoja agresja nie rokuje mi na
    rozwianie problemu. Wymyslania typu glupota, hipokryzja, obluda moze przynosza
    krotkotrwala ulge, ale nie swiadcza dobrze o czlowieku, ktory je wykonuje.

    Ty chcesz, zeby Exia nadstawila drugi policzek. Nie nadstawi. Tupanie nogami i
    bluzgi nie pomoga. Sad nie pomoze. Tesc dostanie pieniadze i zabierze je do
    grobu. Gratulacje.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 11:37
    Tesc dostanie pieniadze i zabierze je do
    grobu. Gratulacje.



    A może wyada na podróż życia, albo przehula w Monte Carlo. Jego sprawa co znimi
    zrobi.


    Albo bedziecie wlaczyc z Exia, albo spobujecie sie dogadac. Wasz wybor. Nie
    > wiem, jakie podejscie ma twoj chlop, ale twoja agresja nie rokuje mi na
    > rozwianie problemu. Wymyslania typu glupota, hipokryzja, obluda moze
    przynosza
    > krotkotrwala ulge, ale nie swiadcza dobrze o czlowieku, ktory je wykonuje.


    A co tu jest do dogadywania? Ona ma zwrócić kasę panu X, sąd ustali kontakty
    dziecko - ojciec i koniec.
  • 17.11.06, 11:38
    kicia - to ja się ponownie zapytam - twoim zdaniem teśc powinien odpuścić 65000
    mimo że zgodnie z warunkami umowy nie został dopisany do KW, tak? Mimo, że
    matka jego wnuka nie zgadza się na wizyty i widawanie wnuka przez dziadków,
    tak? Mimo, że przeniosła ten zakaz także na ojca dziecka, ot tak, dla zasady,
    pokazać kto tu rządzi, tak?
    Jak dla mnie to nie eksia ma nadstawiać drugi policzek tylko właśnie teść. Nie
    dość że pomóg pożyczając pieniądze, nie dość że pożyczkobiorca nie dotrzymał
    warunków pozyczki (wpis do KW), to jeszcze jako dziadek nie może zobaczyć
    wnuka. I to on - dziadek, ma teraz nadstawić drugi policzek, podkulić ogon i
    odpuścić i swoje - niemałe - pieniądze, i kontakty z wnukiem, żeby nie
    denerwować właścicielki dziecka.
  • 17.11.06, 11:44
    Powtarzam, nie uwazam, ze nalezy odpusci pieniadze, tylko walczyc sie o
    dogadanie sie w ich sprawie. I tak, czesc na pewno trzeba bedzie odpuscic zeby
    dojsc do porozumienia.

    Nie wiem, czy doczytalas, czemu tesc chcial sie dopisac do ksiagi - by
    ubezwlasnowolnic matke tak by nie mogla np sprzedac domu, ktory byl jej
    wlasnoscia, czyli zmienic miejsca zamieszkania, poprawic dziecku warunkow itp.
    Naiwne z jej strony bylo to, ze zgodzila na takie rozwiazanie i nie dziwie sie,
    ze nie zgadza sie na nie teraz.

    Dla mnie ta cala historia jest nie do pojecia.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 11:49
    Nie wiem, czy doczytalas, czemu tesc chcial sie dopisac do ksiagi - by
    > ubezwlasnowolnic matke tak by nie mogla np sprzedac domu, ktory byl jej
    > wlasnoscia, czyli zmienic miejsca zamieszkania, poprawic dziecku warunkow itp.

    Mogła niczego nie podpisywać. Czytać chyba umie.


    . I tak, czesc na pewno trzeba bedzie odpuscic zeby
    > dojsc do porozumienia.


    Czego część? Pieniędzy? Chyba żartujesz?!
    Ona ma oddać cała sumę!
  • 17.11.06, 11:26
    kicia,
    trzymając się słowa kupić:
    nie on pierwszy i jedyny.
    każdy rozwód to jest dokładnie taka sama transakcja:
    jedna strona dostej pieniądze na utrzymanie dziecka, druga,w zamian za te
    pieniądze dostaje dzień/tydzień albo weekend.

    --
    "Jestem odporny na stres związany z emocjami interesantów, a przy tym
    stanowczy, zdecydowany i przede wszystkim kulturalny."
  • 17.11.06, 11:32
    Tylko nie mow tak przy jakims prawniku, bo cie wysmieje.


    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • 17.11.06, 11:38
    Co wyśmieje? Akurat to porównanie Kary uważam za trafne.
  • 17.11.06, 11:43
    śmieszne to jest to, że dorosła kobieta jest zwyczajną oszustką, która wyciera
    sobie gębę dobrem dziecka i szantażuje emocjonalnie ludzi, u których ma dług,
    zamiast dotrzymać warunków umowy jaką SAMA zawarła. Ale nalezy jej wszystko
    wybaczyć i darować, bo w końcu to samodzielna matka.
  • 17.11.06, 11:45
    Zapomniałaś dodać Mikawi, że samodzielna z niepełnosprawnym dzieckiem.
    To też trzeba jej wynagrodzić i może dziadek zamiast siekłóci da następne 65
    tys bezzwrotnej zapomogi.
  • 17.11.06, 11:48
    A ja to widze tak:

    Tesc chce odzyskac pieniadze i ma do tego prawo. Sam tak chetnie nie
    zrezygnowal z kontaktow z dzieckiem tylko Ex tak stawia sprawe. Nie dotrzymala
    umowy, a do tego wyniosla sie 400km dalej (widocznie zostawila te chalupe).

    Ojciec dziecka nie ma z ich umowa nic wspolnego bo to tesc i konkubina
    podpisali sobie umowe, a rodzina nie sa! Ojciech chce uczestniczyc w zyciu
    dziecka i jak autorka watku pisze gdy dziecko bylo na miejscu to mialo
    zapewniona opieke medyczna i zabiegi rechabilitacyjne. Ex utrudnia kontakty bez
    dwu zdan.
    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • 17.11.06, 11:59
    tesciowie zawsze mieszkali tutaj,gdzie my teraz. to moj mąż z nią mieszkali
    tam. dziadkowie jezdzili z wizytami tam.
    rodzicke dziecka tam mieli pracę, dlatego turnusy rehabilitacyjne,czy
    sanatorium było tu, dzieckiem zajmowała się babcia.
    dzięki bogu,mały jest rozwiniety fizycznie prawidłowo,jest samodzielny,ma
    problemy w tej chwili tylko z mową- mówi bardzo niewyraznie,ma ubogie
    słownictwo. lekarze nie potrafia powiedzieć jak będzie w wieku pozniejszym.
    piszę to,żeby znowu się nie okazało ,że matka niesie niewiadomo jak wielki
    krzyż na plecach
    pisze to,żeby nie było nieporozumień co do stanu dziecka. w tym roku był na
    jednym turnusie ,na drugi nie pojechał,bo matka nie miała urlopu,a nie chciała
    się dogadać,że pojedzie babcia
    --
    "Jestem odporny na stres związany z emocjami interesantów, a przy tym
    stanowczy, zdecydowany i przede wszystkim kulturalny."
  • 17.11.06, 12:22
    Sama mam niepelnosprawne dziecko i wiem, ile pracy to wymaga. Wiem tez jednak,
    ze gdy sie chce znalezc specjalistow to mozna to osiagnac bez wysokich kosztow
    bo wiele zabiegow jest bezplatnych - trzeba tylko za tym pochodzic. Lekarze
    informuja tez o takich mozliwosciach.

    > pisze to,żeby nie było nieporozumień co do stanu dziecka. w tym roku był na
    > jednym turnusie ,na drugi nie pojechał,bo matka nie miała urlopu,a nie
    chciała
    > się dogadać,że pojedzie babcia

    Tego to juz kompletnie nie rozumiem. Przez swoje muchy w nosie matka nie posle
    dziecka na turnus z babcia?? Toz widac czym sie exia kieruje i co jest dla niej
    wazne.
    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • 17.11.06, 13:36
    Kara_b niestety sa tacy ludzie, którym jak dasz palec to zaraz chcą Ci
    obciachac całą rękę i na głowę nasr...(pip)w dodatku. Więc z takimi ludźmi, z
    którymi dogadac sie w żaden sposób nie można to: albo w 100 % trzeba tanczyc
    jak taki osobnik nam zagra, tylko i taka postawa nie gwarantuje, ze osobnik
    taki pójdzie na kompromis, ponieważ zazwyczaj taki osobnik mysli, ze mu się to
    poprostu nalezy, ale też moze docenić, nie wiem jaka jest eksia Twojego(u
    mojego M nie zadziałało) ale moze robic swoje i wlaczyć o to co słusznie sie
    nalezy.
    W Waszym wypadku, teść - walczy - z tego co piszesz - i uważam, ze ma rację.
    Twój mąz składa wniosek o uregulowanie spotkan z dzieckiem, w momencie dalszego
    urtudniania- wzywa policję i czeka go składanie kolejnych wniosków, tym razem o
    ukaranie eksi grzywną itd,
    Z tym, ze minus złożenia wniosku o uregulowanie kontaktów MOIM zdaniem moze
    być, jeszcze większa wściekłość eksi i nowe pomysły, co zrobic aby mimo wyroku
    Ojciec dziecka w dalszym ciągu nie widział.
    Plus moze byc taki, ze moze Wasza eksia poprostu przestraszy się Sądu/moze jak
    zobaczy pozew pójdzie po rozum do głowy.
    sorry za styl, ale szybko pisze i nie czytam ponownie/nie chce mi sięwink

    --
    "W życiu nie trzeba się niczego bać; trzeba to tylko zrozumieć."
  • 17.11.06, 15:07
    exia juz została odsądzona od czci i wiary bez znajomości jej argumentów i jej
    wersji wydarzen.
    Z jaka łatwością osądza się innych , a na siebie patrzy bezkrytycznie mając na
    swoje usprawiedliwienie tysiace przyczyn i powodów.
  • 17.11.06, 15:31
    e, tam, prawie chyba każdy ma świadomość, ze odpisuje na post kary_b znając
    jedynie jej wersję to trudno tak naprawdę byc obiektywnym. Przynajmniej mi
    napewno. Odpisując na post jednak zakładam, ze jest tak jak pisze kara_b i
    odpisuje co W DANEJ SYTUACJI, ja zrobiłabym/ona moze zrobić/czy jej mąz.
    --
    "W życiu nie trzeba się niczego bać; trzeba to tylko zrozumieć."
  • 17.11.06, 16:13
    No własnie....
    Kazdy wątek, na każdym forum mozna tak podsumować, bo w końcu przedstawia racje
    tylko jednej strony.

    Tyle tylko, że kara_b przedstawiła nam swoje fakty i racje, a "racje" i "fakty"
    ex dorobiły sobie niektóre jej broniące.
    To jest jak dla mnie nieobiektywizm i naduzycie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.