Dodaj do ulubionych

Re: światelko w tunelu :))

14.01.07, 22:01
i w naszym kraju mistrzowskich kombinatorów będzie tak, że wielu ojców chcąc
uniknąć płacenia alimentów będzie kombinować na wiele sposobów, by przedstawić
swoją sytuację finansową jako złą i tym sposobem uchylą się od ich zasr...
obowiązku, bo jak dziecko zrobić wiedzą, ale nic poza tym i zaznaczam "wielu" a
nie "wszyscy", wiem, że są mądrzy i odpowiedzialni ojcowie.
nie wiem dlaczego alimenty traktuje się w naszym kraju jako robienie dziecku i
matce dziecka łaski.
--
imme.blox.pl/html

"Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
Edytor zaawansowany
  • reksia 14.01.07, 22:19
    a ja sądze, że ojcowie unikający płacenia to znikomy odsetek, ojcowie maja
    tendencję do dbania o swoje dzieci, stąd zresztą częsta zazdrośc macoch o
    zaangażowanie partnera w życie dzieci z poprzedniego małżeństwa


    powiedzmy szczerze polki sa wybitnie leniwe, życie na alimentach to tak
    powszechna norma że powinna być uznana w naszym kraju za patologię
  • reksia 14.01.07, 22:21
    co sadzić o matkach 14 czy 16-latków żyjących tylko z alimentów? przeciez one
    skubią własne dzieci;P
  • reksia 14.01.07, 22:34
    albo co sądzić o kobietach, które po 5-6 latach po rozwodzie, gdy ojciec dzwoni
    do dziecka, nadal wygadują mu, że 10 lat wcześniej po jakiejś tam imprezie nie
    podał jej płaszcza na wychodnym?

    jak to traktować, brak klasy, dystansu, ograniczony rozwój emocjonalny? czy
    pastwienie sie psychiczne na byłym partnerze?jak traktować takie problemy?
  • imme1981 14.01.07, 22:37
    reksia, uważam, że takie przypadki występują z taką samą częstotliwością jak zły
    i nieodpowiedzialny ojciec
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 14.01.07, 22:46
    no własnie, a wystarczyło by ludzkim być
  • euna 15.01.07, 18:41
    > albo co sądzić o kobietach, które po 5-6 latach po rozwodzie, gdy ojciec
    dzwoni
    >
    > do dziecka, nadal wygadują mu, że 10 lat wcześniej po jakiejś tam imprezie
    nie
    > podał jej płaszcza na wychodnym?
    >
    > jak to traktować, brak klasy, dystansu, ograniczony rozwój emocjonalny? czy
    > pastwienie sie psychiczne na byłym partnerze?jak traktować takie problemy?


    ignorowac smile
  • imme1981 14.01.07, 22:36
    myślę, że dokonuje się tutaj krzywdzącej generalizacji, nie wszystkie kobiety
    żyją tylko z alimentów, a lenistwo jeśli już powinno być cechą narodową, a nie
    płci. uważam, że większości mamy do czynienia z sytuacją gdy alimenty są
    dodatkowym zastrzykiem finansowym (a nie głównym źródłem) dla kobiety z
    dzieckiem, zważywszy, że w naszym kraju to mężczyźni zarabiają lepiej, poza tym
    matki 14-latków były kiedyś matkami 2-latków, często pozostawionych w sytuacji,
    gdy pracował mąż a one zajmowały się domem (to nie wynika z lenistwa a z roli, w
    jaką kobietę obsadziło społeczeństwo) i w chwili rozwodu nie miały możliwości
    znalezienia pracy i po 10 latach, ze względu na wiek nadal jej znaleźć nie mogą
    i pieniądze dla dziecka pomagają w godnym egzystowaniu obojga, w końcu z
    alimentów żyje także dziecko, nie tylko matka. uważam, że alimenty powinno się
    płacić do czasu gdy dziecko nie jest w stanie samo zarabiać,ponieważ jest za
    młode lub mimo starań, pracy znaleźć nie może (nadal są regiony w Polsce, gdzie
    o pracę trudniej niż o cokolwiek). w sytuacji gdy dziecko nie szuka bo nie chce
    należy, w ramach swoich rodzicielskich obowiązków, zająć się dzieckiem i
    przeprowadzić rozmowę, bo to, że dziecku się nie chce pracować to nie jest wina
    tylko matki, ale i ojca, o ile ma on kontakt z dzieckiem i ten kontakt jest dobry.
    oczywiście zdarzają się leniwe matki tak samo jak ojcowie, którzy nie chcą
    płacić "bo nie"
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 14.01.07, 22:44
    jest tylko jeden wazny problem matka która rozwodzi sie w wieku załózmy 30 lat
    posiadajaca dziecko załózmy 10-letnie, jesli ta kobieta bedzie przez nastepne
    10 lat siedzieć na "alimentach" to niestety ale w wieku 40 lat faktycznie za
    znalezieniem pracy bedzie problemy miała ogromne

    i wiesz jak wówczas zyja takie kobiety?wiesz z czego?

    zaryzykuje twierdzeniem że z własnych dzieci i manipulacji w ich życiorysach

    seriach pt" rozwiedź sie córuś, bo to drań ja ci pomogę ,ja zajmę sie
    wnuczkiem, ty sobie dziecko jeszcze zycie ułozysz, ja zajmę sie waszym
    dzieckiem, ale ty go córus zostaw i zasądz mu alimenty jak najpredzej ;P"

    bo przeciez z toksyczności sie raczej nie wyrasta;P
  • imme1981 14.01.07, 22:51
    nie przeczę, że są takie kobiety, ale ja znam też wiele innych przypadków i
    dzięki temu nie wariuje i zachowuję obiektywizm, przynajmniej staram się
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 14.01.07, 22:58
    no i tu sie zgadzamy bo sa ludzie i taborety i to jest jedyne rozsadne
    wytłumaczenie tych wszystkich zjawisk wink
  • mamaika 16.01.07, 09:56
    jesteś pewna z tym obiektywizmem ? Jest gro niepłacących tatusiów i gro mamuś
    żyjących z alimentów płaconych NA DZIECI. I wybacz ale ja i jedno i drugie
    uważam za wysoce naganne , Ty natomiast mamusie tłumaczysz .
  • reksia 14.01.07, 22:56
    a co powiesz o statystykach, które mówią wyraźnie, że ojcowie płacący alimenty
    to jakies tam 70% spośród zobligowanych , a matki to zaledwie jakieś 15% do 20 %

    Czy te statystyki wskazują na to, że ojcowie nie chcą płacić?
  • imme1981 14.01.07, 23:01
    poproszę o link do statystyk
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 14.01.07, 23:14
    qrcze bladziuchne nie notuje takich linków w pamieci,było to jakiś czas temu,
    pamietam ogólną myśl, coś co mi utkwiło po przeczytaniu miedzy moimi szarymi
    zwojami, bo mnie zaskoczyło, ale jak odnajde to Ci podeślę;P


    a swoją drogą ja nie chce bronić niepłacących na dzieci ojców , sam mój Ex nie
    łozył na swoje dzieci nigdy, a alimenty zasądzone miał jak w bajce;P dawno,
    dawno temu....

    ale tak zastanawiam sie, gdzie kończy sie przywilej matek do korzystania i
    żerowania na alimentach dzieci?


  • imme1981 14.01.07, 23:06
    i jeśli jest tak faktycznie nie powinniśmy chyba opierać się jedynie na
    statystykach, przecież to nie jest dowód na to, że kobiety są leniwe. Wydaje mi
    się, że najpierw trzeba spojrzeć na pozycję kobiet i mężczyzn na rynku pracy ich
    szanse na aktywność zawodową i godziwe zarobki, czy nie tu należy w pierwszej
    kolejności upatrywać przyczyny? wydaje mi się, że tak, ale mogę się mylić, jak każdy
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 14.01.07, 23:20
    powiem Ci co jest dowodem na to, że polki są wybitnie leniwe,
    usiądź latem przy piaskownicy któregokolwiek blokowiska i słuchajsmile


  • imme1981 15.01.07, 10:13
    hm, proszę, nie upraszczajmy tak wszystkiego, nie raz opiekowałam się synem
    mojego partnera i siedziałam przy piaskownicy i to co zauważyłam na swoim
    osiedlu, to brak matek, a na plac zabaw dzieci przychodziły głównie z babciami,
    wieczorem z ojcami, obserwując swoje otoczenie i moją rodzinę stwierdzam, że
    Polki są bardzo odważnymi i pracowitymi kobietami i zawsze znajdują sposób na
    zarobienie grosza. Matki o których piszesz wydają mi się być kobietami, które
    raczej ze złości na partnera, chcą żyć na jego koszt, ale umówmy się, ile wynosi
    średnia kwota płaconych alimentów w Polsce? wątpię by była to kwota, z której
    mogą spokojnie żyć dwie osoby, mieć co jeść i gdzie mieszkać... i dodam jeszcze
    jedno, uważam, że bez względu na to co matka robi z pieniędzmi, ojciec powinien
    płacić do czasu gdy jego dziecko, nie zacznie utrzymywać się same (oczywiście
    nie mam na myśli także sytuacji, gdy dziecko z alimentów nie dostaje nic, bo to
    jest karygodne), natomiast osobą, która najmniej powinna się do tego wtrącać
    jest obecna żona męża obciążonego alimentami na dzieci z jego poprzedniego
    związku, o ile mąż pracuje i jest w stanie je płacić, bez znaczącej straty dla
    swojej nowej rodziny.
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • dominika303 15.01.07, 10:21
    a co rozumiesz przez "bez znaczącej straty dla swojej nowej rodziny" ??
    Kiedy ta strara występuje, a kiedy sa to uzsadnione potrzeby dziecka z
    pierwszego małżeństwa??
    Załóżmy że facet zarabia 2 tyś, ma dziecko z poprzedniego związku i nową
    rodzine i małe dziecko i exia chce 1tyś zł na alimenty dla pierworodnego to
    uważasz, ze to jest bez straty czy już ze stratą dla nowej rodziny???
  • imme1981 15.01.07, 10:30
    znacząca strata dla rodziny to dla mnie sytuacja, gdy zabiera się jednemu, by
    dać drugiemu i sytuacja, gdy ojciec zarabia 2tysiące i ma za to utrzymać rodzinę
    to 1ooo zł jest nie do przyjęcia, ale tak czy siak płacić powinien tyle ile
    może. a o potrzebach dzieci nie musimy mówić, same wiecie ile kosztuje
    utrzymanie dziecka i czego ono potrzebuje, prawda? czy się mylę?
    i mam takie pytanie, czy przy pensji 2tyś. jakikolwiek sąd zasądził 1tyś.
    alimentów? znacie taki przypadek?
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 15.01.07, 10:38
    imme1981 napisała:

    > i mam takie pytanie, czy przy pensji 2tyś. jakikolwiek sąd zasądził 1tyś.
    > alimentów? znacie taki przypadek?


    nie chcę sie po raz setny powtarzac na tym forum ale ja znam taki przypadeksmile
    mój własny
    moj facet płaci alimenty w kwocie wiekszej niż jego dochód,
    co jest zabawne moje dzieci nie otrzymują alimentów od swego ojca wiec na moim
    utrzymaniu poza moimi dziecmi pozostaję mój Msmile

    płaci alimenty na 2 dzieci w wysokości 1200 zł, a moje dzieci na dzień
    dzisiejszy mają zasądzone 70 zł i 80 zł alimentów od dziadka i co Ty na to?
  • imme1981 15.01.07, 10:41
    i sąd zasądził alimenty większe niż dochód? jeśli tak, jest to kolejna porażka
    polskiego sądownictwa...smutne
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • reksia 15.01.07, 10:52
    no i ja tego właśnie nie rozumie,

    przeciez Ex wie, że zabiera ponad 100% dochodu M
    zabiera w tym momencie moim dzieciom ,

    porażka sądownictwa mówisz ;P
  • imme1981 15.01.07, 10:59
    tak, porażka, jeśli to jest to ustalone sądownie
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • chalsia 15.01.07, 15:22
    jakoś namietnie zapominacie, że nie DOCHÓD czy PENSJA się liczy ale MOŻLIWOŚCI
    ZAROBKOWE ojca (oprócz oczywiście uzasadnionych kosztów utrzymania dziecka).
    To są te 2 podstawowe wyznaczniki.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • reksia 15.01.07, 15:26
    ale gdy facet posiada drugą rodzinę, to MOŻLIWOŚCIAMI ZAROBKOWYMI dzieci nie
    nakarmisz;P))))
  • chalsia 15.01.07, 15:40
    fakt - możliwościami nie nakarmisz. Ani dzieci z pierwszej ani z drugiej
    rodziny.
    Ale one znaczą i Swiadczą o tym, że facet może zarobić więcej, jeno że trzeba
    się o to postarać.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • reksia 15.01.07, 15:43
    a co w sytuacjach gdy np MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWE wiążą sie z koniecznościa wyjazdu
    ojca za granice kraju i druga rodzina miała by ponosić koszt rozłąki?
  • chalsia 15.01.07, 16:06
    > ojca za granice kraju i druga rodzina miała by ponosić koszt rozłąki?

    a to już kwestia priorytetów i wyboru. Czyli: albo rybka albo akwarium.
    Przecież to dziecinnie proste.
    Czyli - albo druga rodzina ponosi koszt finansowy ale nie ma rozłąki albo jest
    więcej kasy i drugiej rodzinie już nie zbywa ale jest koszt rozłąki.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • reksia 15.01.07, 16:13
    wnioskuję z tego co mówisz że należy wszystkimi możliwymi środkami zmusić
    faceta do zarabiania większych pieniedzy niż posiada , albo wymusić na drugiej
    rodzinie ponoszenie konsekwencji posiadania małych zarobków przez mężczyznę ;P


    a jak to co mówisz ma się do równouprawnienia? czy wymuszanie na bezrobotnych
    Exiach podjęcia pracy zarobkowej w sytuacjach, gdzie Exie narzekają na zbyt
    małe alimenty, nie było by równie wskazane?
  • chalsia 15.01.07, 16:24
    > wnioskuję z tego co mówisz że należy wszystkimi możliwymi środkami zmusić
    > faceta do zarabiania większych pieniedzy niż posiada , albo wymusić na
    drugiej
    > rodzinie ponoszenie konsekwencji posiadania małych zarobków przez mężczyznę ;P

    Tak. Rybki albo akwarium.

    > czy wymuszanie na bezrobotnych
    > Exiach podjęcia pracy zarobkowej w sytuacjach, gdzie Exie narzekają na zbyt
    > małe alimenty, nie było by równie wskazane?

    Tak (za wyjątkiem gdy dziecko jest jeszcze bardzo małe albo mocno chore i gdy
    mozliwości zarobkowe eksi są mniejsze niż koszt zapewnienia opieki na czas
    pracy eksi)

    Jednak jedno z drugim może nie mieć nic wspólnego.

    Weź przykład pracującej i nieźle zarabiającej eksi. Może ona uważać, że
    alimenty są za małe bo np. nie stanowią nawet 50% usprawiedliwionych kosztów
    utrzymania dziecka.
    Rozumiem też, że te same alimenty mogą być przez eksa i jego rodzinę
    postrzegane jako zbyt wysokie (czyli ujmujące nowej rodzinie, albo powodujące,
    że to nexia się mocno dokłada).

    No to jeśli jest taka sytuacja, a facet nie wykorzystuje w pełni (czy blisko
    niej) swoich możliwości zarobkowych, to również w interesie nexi jest
    zmobilizowanie go do podjęcia wysiłków by te swoje mozliwości zarobkowe
    REALIZOWAŁ.

    Chalsia

    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • mikawi 15.01.07, 16:58
    Jeżeli facet jest lekarzem na specjalizacji i zarabia tyle ile zarabia (ca
    1500) a eksia domaga się podwyżki, to facet powienien zostawić rodzinę i
    wyjechać do Szwecji, bo tam płaca lepiej? dla mnie to nienormalne - jesli
    pracuje w swoim zawodzie (a pracuje) i żyje w takim kraju w jakim zyje to
    sorry - jego mozliwości zarobkowe wynoszą wlaśnie 1500 zl bo takie sa pensje
    lekarzy w tym kraju i nie jest to wina tego faceta. Opcja druga - powinien
    rzucić pracę lekarza w szpitalu i zostać repem? Zarobki wzrosną, tylko weź pod
    uwagę, że nie po to ktoś kończył medycynę, by sprzedawać pigułki, może ten
    facet CHCE być lekarzem w TYM KRAJU. Zbrodnia? Wychodzi na to, że tak jeśli
    facet jest po rozwodzie.
  • babe007 15.01.07, 17:03
    Jeżeli mówimy o lekarzach to zawsze mogą dodatkowo wziąć sobie "chałturkę" np.
    w Medicoverze wink
  • mikawi 15.01.07, 17:08
    tiaa, zwłaszcza ci w trakcie jedynki z chirurgii wewnętrznej, ciekawe jak by
    mieli operować w Medicoverze?
  • babe007 15.01.07, 17:11
    Może zaczniemy jeszcze bardziej uszczegółowiać (czy jest takie słowo?) dyskusję
    i pogadamy o możliwościach zarobkowych Henia Malinowskiego z Żelaznej 5?
  • mikawi 15.01.07, 17:18
    pewnie łatwo operować ogólnikami w stylu - niech dorobi, ja pokazuję konkret,
    że można być uczciwym facetem, uczciwie zarabiającym w swoim zawodzie, a że
    zawód jest mało ceniony w tym kraju, to już nie wina faceta. I mam nadzieję, że
    jednak nie wszyscy wyjadą z kraju za kasą, bo jednak chciałabym aby jakiś
    personel został w szpitalach. A i eks żona wiedziała z kim brała ślub - trzeba
    było szukać "byznesmena" i teraz nie mieć pretensji o niskie alimenty. Jak to
    szło? - widziały gały co brały?
  • chalsia 15.01.07, 17:27
    > że można być uczciwym facetem, uczciwie zarabiającym w swoim zawodzie, a że
    > zawód jest mało ceniony w tym kraju, to już nie wina faceta.

    Owszem. Zgadzam się.

    Jednak jak sama pisałaś - ma tez inną opcję np. zostać repem. Czyli - kwestia
    priorytetów - albo rybka albo akwarium. Gdyby nie miał dzieci - wszystko cacy,
    jesli Tobie tez tak pasuje.
    Ale jesli Ty płaciłaś za niego alimenty, bo on chce spełnić swoje posłannictwo
    zawodowe jako chirurg za 1500 zł, to chyba jednak nie jest tak halo.
    Czyli ponownie - jesli godzisz się z jego wyborem, no to trzeba ponieśc tego
    konsekwencje.

    Całe życie to dokonywania wyborów i ponoszenie ich konsekwencji.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mikawi 16.01.07, 10:11
    chalsiu smile))) dla wyjaśnienia - mój M. nie jest chirurgiem, nie wiem skąd takie
    wnioski. Podałam PRZYKŁAD, nota bene wzięty z mojego otoczenia - szkolnego
    kolegi. Dla pełniejszego obrazu - facet jest po rozwodzie ale nie ma żadnej
    next która płaciłaby za niego alimenty, więc tekst o godzeniu się z jego
    wyborem nijak się ma do rzeczywistości. Bo kto się ma godzić? Chyba eksia,
    która jednak najwyraźniej ma problem z tym, że facet CHCE BYĆ LEKARZEM, bo taki
    ZAWÓD wybrał. Nie wyjeżdza na wakacje za granicą, nie jeździ super furą. Ma to
    w nosie, bo większą WARTOŚĆ stanowi dla niego jego zawód, dzięki Bogu że
    poparty posłannictwem, może dzięki takim lekarzom ma jeszcze kto leczyć w
    Polsce. Tak jak pisała reksia, nie dla wszystkich najważniejsze jest 'mieć'.
    Masz rację, to kwestia priorytetów, dla niego jest nim bycie lekarzem a nie
    repem i może eks żona powinna się z tym pogodzić a nie organizować mu życie jak
    i ile ma zarabiać?
  • chalsia 15.01.07, 17:33
    > personel został w szpitalach. A i eks żona wiedziała z kim brała ślub -
    trzeba
    > było szukać "byznesmena" i teraz nie mieć pretensji o niskie alimenty. Jak to
    > szło? - widziały gały co brały?

    w stosunku do MOJEJ sytuacji szczególnie rozbawił mnie powyższy fragment.
    Gdy podejmowałam decyzję o małżeństwie mój wtedy-nie-eks nie miał skończonych
    studiów i był na moim utrzymaniu.
    W chwili obecnej eks, wedle swoich twierdzeń, jest od półtora roku na
    utrzymaniu nexi.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • reksia 15.01.07, 18:01
    Chalsiu a co w sytuacjach gdzie ojciec ma mniej konsumpcyjny stosunek do zycia
    niż matka dziecka? i uważa, że jest mnóstwo innych priorytetów poza kasą.
    Taki ojciec moze chciać zyć na niskim poziomie materialnym i moze chciec by
    jego dziecko równiez w takim świecie sie wychowywało załóżmy w swiecie wartości
    a nie świecie konsumpcji.To czyja racja jest wówczas priorytetowa? Chciwej i
    nastawionej konsumpcyjnie matki dziecka? Czy np wrażliwego ojca załóżmy
    pisarza;P?
  • chalsia 15.01.07, 18:06
    No to w przypadku TAKICH rozbiezności w kwestiach wartości, postawy życiowej,
    określmy to jako "być czy mieć", własnie SĄD jest najlepszym miejscem na
    ustalenie ILE ma taki "być-ojciec" płacic alimentów dla dzieci wychowywane
    przez "mieć-matkę".
    Chalsia

    ps. a w ogóle Reksiu źle stawiasz pytanie "czyja racja jest priorytetowa".
    Każdy ma SWOJE racje i SWOJE priorytety. Ile ludzi - tyle tychże. Dany osobnik
    może priorytetyzować JEDYNIE SWOJE racje.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • reksia 15.01.07, 18:37
    no i tu się zgadzamywink
  • babe007 15.01.07, 17:57
    Dostosowując się do poziomu dyskusji. A ja wychodziłam za technika
    dentystycznego - tyle, że jak sie później okazało chorego na "pracowstręt" ;-P.

    Myślę Mikawi, że sąd też się orientuje ile zarabia lekarz (bez prywatnej
    praktyki), czy nauczyciel mało "chodliwego" przedmiotu. I jeżeli zasądza komuś
    alimenty nie patrząc na jego deklarowany dochód tylko na te osławione
    mozliwości zarobkowe to ma ku temu powód.
  • kasia_kasia13 16.01.07, 12:03
    babe007 napisała:

    > Jeżeli mówimy o lekarzach to zawsze mogą dodatkowo wziąć sobie "chałturkę"
    np.
    > w Medicoverze wink

    Taaak, moga rowniez brac lapowki....
  • babe007 16.01.07, 12:27
    To chyba był żart? To co napisałam (mimo emotikony na końcu) nie jest wcale
    drwiną. Mam kuzyna, uczciwy do bólu (prawdziwy katolik - to bez przkąsu i
    drwiny, bo rzeczywiście prawdziwy, z takich co to ich ze świecą szukać). Nie
    kradnie, nie kłamie, nie stosuje antykoncepcji - 10 przykazań na codzień. Ma 4
    dzieci (z tego co wiem, nie wszystkie planowane, ale jak ktoś uprawia "papieską
    ruletkę" to nawet medyczna wiedza nie pomoże wink ). Jego żona co prawda
    pracuje, ale tylko troszkę (4 małych dzieci to nie w kij dmuchał). Jeszcze do
    niedawna nie miał własnego prywatnego gabinetu. Pracował w przychodni
    państwowej, oraz w dwóch prywatnych. Fakt, w domu go zbyt wiele nie było, ale
    mógł (bez łapówek i sprzeniewierzania się szczytnym ideałom) utrzymać
    (przyznacie, że nie małą) rodzinę. Czyli jak widać można. Ale tu są te
    chalsiowe priorytety...

    PS. Wiem, że są specjalności (medyczne), gdzie te mozliwości są bardziej
    ograniczone, ale ja wychodzę z zasady (sama ją stosuję) - dla chcącego nic
    trudnego.
  • chalsia 15.01.07, 17:07
    nie zbrodnia.
    Tak jak wcześniej napisałam - kwestia priorytetów.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • kasia_kasia13 16.01.07, 12:02
    mikawi napisała:

    > Jeżeli facet jest lekarzem na specjalizacji i zarabia tyle ile zarabia (ca
    > 1500) a eksia domaga się podwyżki, to facet powienien zostawić rodzinę i
    > wyjechać do Szwecji, bo tam płaca lepiej? dla mnie to nienormalne - jesli
    > pracuje w swoim zawodzie (a pracuje) i żyje w takim kraju w jakim zyje to
    > sorry - jego mozliwości zarobkowe wynoszą wlaśnie 1500 zl bo takie sa pensje
    > lekarzy w tym kraju i nie jest to wina tego faceta.

    To nie jest absolutnie jego wina. Pytanie tylko, ile powinien miec dzieci?

  • reksia 16.01.07, 12:27
    kasia_kasia13 napisała:

    > To nie jest absolutnie jego wina. Pytanie tylko, ile powinien miec dzieci?


    HEHEHEHE to jest chyba żart smile)))))))))))))))
    Bo niestety smile)))) ale "kule" i "DZIECI" Pan Bóg nosi

    i wiem o czym mówię, bo mój syn ma na drugie imię "cilest regularnie zażywany-
    czyli przypadek 1 na 100 czy nawet 1.000" ;P))
  • dzk35 16.01.07, 09:18
    chalsia napisała:

    > albo druga rodzina ponosi koszt finansowy ale nie ma rozłąki albo
    > jest więcej kasy i drugiej rodzinie już nie zbywa ale jest koszt rozłąki.

    chalsiu, trochę za bardzo bezkompromisowa jesteś... bo wysyłając ojca za
    granicę odmawiasz normalnego życia jego rodzinie (w tym utrudniasz kontakt
    własnego dziecka z ojcem), podejrzewam że nie miałabyś takich poglądów jakby
    żył z Tobą, godziłabyś się na mniej byle Twój mąż i ojciec Twojego dziecka był
    blisko...
  • chalsia 16.01.07, 18:38
    > chalsiu, trochę za bardzo bezkompromisowa jesteś... bo wysyłając ojca za
    > granicę odmawiasz normalnego życia jego rodzinie (w tym utrudniasz kontakt
    > własnego dziecka z ojcem), podejrzewam że nie miałabyś takich poglądów jakby
    > żył z Tobą, godziłabyś się na mniej byle Twój mąż i ojciec Twojego dziecka
    był
    > blisko...

    Mylą Ci się okoliczności:
    1. to nie eksia wysyła ojca za granicę i odmawia mu czegokolwiek. Jak wczesniej
    napisałam, jesli drugiej rodzinie "brakuje" i uznaje to za priorytet, to w
    interesie nexi i ojca jest ten wyjazd.
    2. to nexia tworzy z tym facetem wspólną rodzinę, więc jeśli priorytetem jest
    co innego niż kwestia poziomu zycia, to oni godzą się na mniej dla siebie by
    się nie rozdzielać.

    Nie ma kompromisów w kwestii priorytetów.
    priorytet:
    1. «pierwszeństwo przysługujące lub przyznane czemuś»
    2. «sprawa szczególnie ważna, która musi być załatwiona w pierwszej kolejności»

    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • dominika303 16.01.07, 18:50
    chalsiu ale co po możliwościach, jak np rynek pracy nie zapłaci więcej
    lekarzowi pogotowia??? niz te 2000zł netto (kwota umowna, ale często
    wystepująca)
    a exia tez ma możliwości dorobić i podnieśc swoimi dochodami poziom zycia -
    niezapominaj o tym smile)
  • dominika303 15.01.07, 13:04
    oki 1 tyś za dużo i ze stratą dla nowej rodziny . niech tak zostanie w naszych
    rozważaniach!
    a czy 650zł to tez dużo czy czy już nie, czy bez straty dla nowej rodziny.
    650zł alimentów na dziecko w szkole to raczej norma .
  • babe007 15.01.07, 15:31
    Sama sobie odpowiedziałaś. 650 zł na dziecko w szkole to norma. I to nie
    wygórowana.
  • babe007 15.01.07, 15:34
    Aaaaa i jeszcze jedno. Ten tysiąc wcale nie musi być "za dużo" i "ze stratą".
    Np. jak ojciec zarabia więcej niż średnia krajowa.
  • dominika303 15.01.07, 23:53
    babe nie mam pojęcia ile wynosi średnia krajowa sad(
    ale założyłyśmy w naszych rozważaniach 2 tyś netto !
    a ja myślę, że przy takim zarobku ojca nie powinno być mowy o tych 650zł
    alimentów na pierwsze dziecko , bo tym samym ten mężczyzna zostaje pozbawiony
    jakichkolwiek możliwosci rozwoju (kursy tez kosztują, nauka jezyków tez za
    darmo nie jest itp) I taka kwota jak najbardziej jest ze stratą dla jego
    obecnej rodziny sad( Takie życie !!!!

    Wniosek jeden chcesz sie rozwodzić musisz zarabiac dużo .......... wink
  • chalsia 16.01.07, 00:38
    ale przypominam - mowa nie o zarobkach ale możliwościach zarobkowych.
    BTW - gdyby związek się nie rozpadł to raczej 100% jego zarobków szłoby na
    rodzinę, ergo - równie trudno byłoby mu zrobić jakiś kurs).
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • dzk35 16.01.07, 09:25
    wygląda na to że kwestię możliwości zarobkowych można traktować jako formę kary
    za rozpad związku, bo to czego facet nie musiał będąc w związku (czasami w
    związku nie musi zarabiać tyle ile może – z tego co pisałaś jak Twój był z Tobą
    to Ty go utrzymywałaś) to będzie musiał jak ten związek się rozpadnie! no to ja
    się nie dziwię że niektórzy mężczyźni boją się zakładać rodzinę...
  • babe007 16.01.07, 10:11
    Wszystko (no może prawie wszystko wink ) mozna różnie zinterpretować. Ja np.
    widzę to nie jako karę a jako szansę - motywację dla życiowego Piotrusia Pana
    do tego aby dorosnąć i wreszcie stać sie kimś odpowiedzialnym. I taki juz
    ulepszony egzemplarz trafia się następnej kobiecie, które zamiast leniwego
    obiboka, pozbawionego ambicji (powiedzcie mi, czy któraś z was szanowałaby
    faceta, który korzystając z tego, że Wy macie dobrą pracę i pensję "ślizgałby"
    się po życiu patrząc tylko jak się nie narobić) spotyka chłopa, który
    wykorzystuje swój potencjał i potrafi zarobić nie tylko na siebie, ale na te
    tak przez niektórych znienawidzone alimenty. Same pozytywy smile.

    W mim związku było tak, że mój ex nie miał pracy tylko hobby - patrząc na
    zarobki (w pewnym momencie za opiekunkę do dzieci płaciłam miesięcznie tyle ile
    wynosiła jego pensja). Nie wynikało to z braku pracy, tylko z tego, że mu się
    nie chciało. Ja robiłam bokami. Mieliśmy długi. Nasze dzieci nigdy nie były na
    prawdziwych wakacjach. A jemu się nie chciało ruszyc d...., choć wyksztalcenie
    i zdolności jak najbardziej dawały mu możliwość zarobków wyższych niż moje -
    ale uznał, że nie musi. Kiedy odeszłam nagle się ocknął. I wtedy się okazało,
    że można! Jak widać kuracja wstrząsowa czasami jest potrzebna.
  • dzk35 16.01.07, 10:32
    rozwód jako środek wychowawczy? ok. ale dlaczego jak godziłaś się na coś jako
    żona jako była nie zamierzasz? bo nie kochasz? a może odbijasz sobie
    niespełnione nadzieje? wybacz ale tak to brzmi... na tej zasadzie ja mogłabym
    mieć do swojego pana pretensje że nie będziemy mieć dzieci bo jak przestanie
    płacić alimenty to będę za stara ale wolę teraz być ze szczęśliwym spełnionym
    człowiekiem a nie tylko sypiać obok zajeżdżonego faceta który musi zarobić... a
    Ty chyba decydując się na dziecko wiedziałaś z kim jesteś...
  • babe007 16.01.07, 10:46
    dzk35 napisała:

    > rozwód jako środek wychowawczy? ok. ale dlaczego jak godziłaś się na coś jako
    > żona jako była nie zamierzasz?

    Nie godziłam się

    > Ty chyba decydując się na dziecko wiedziałaś z kim jesteś...

    Akurat w moim przypadku mój ex rozleniwił się kiedy po urodzeniu dziecka
    znalazłam dobrze płatną pracę.

    Zresztą to co napisałam w moim poprzednim poście było rodzajem przekomarzania
    się. Tak, żeby pokazać tę samą sytuację z innej perspektywy.

    Aha, tak dla jasności. Lenistwo i brak brania odpowiedzialności za rodzinę, to
    tylko jeden z powodów mojej decyzji o zakończeniu związku smile.
  • chalsia 16.01.07, 20:13
    > wygląda na to że kwestię możliwości zarobkowych można traktować jako formę
    kary
    >
    > za rozpad związku, bo to czego facet nie musiał będąc w związku (czasami w
    > związku nie musi zarabiać tyle ile może – z tego co pisałaś jak Twój był
    > z Tobą
    > to Ty go utrzymywałaś) to będzie musiał jak ten związek się rozpadnie! no to
    ja
    >
    > się nie dziwię że niektórzy mężczyźni boją się zakładać rodzinę...

    ja tylko napisałam, że gdy podejmowałam decyzję o wyjsciu za mąż to on
    studiował i ja go utrzymywałam. Nie oznacza to, ze jak byliśmy razem to przez
    cały ten czas był na moim utrzymaniu.
    Dzięki temu, że przez jakiś czas go utrzymywałam, mógł w końcu podjąc pracę, w
    której bardzo dobrze zarabiał.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • dominika303 16.01.07, 18:44
    chalsiu ale co po możliwościach, jak np rynek pracy nie zapłaci więcej
    lekarzowi pogotowia??? niz te 2000zł netto (kwota umowna, ale często
    wystepująca)
    a exia tez ma możliwości dorobić i podnieśc swoimi dochodami poziom zycia -
    niezapominaj o tym smile)
  • chalsia 16.01.07, 20:07
    > a exia tez ma możliwości dorobić i podnieśc swoimi dochodami poziom zycia -
    > niezapominaj o tym smile)

    ja nie piszę o sytuacji gdy kwestią jest poziom zycia.
    Pomijam to w tej dyskusji, bo potoczyła się w kierunku czy i na ile alimenty
    stanowią obciążenie dla drugiej rodziny.
    Na dodatek podkreśliłam fakt, iż eksia zarabia ale alimenty nie stanowią nawet
    połowy uzasadnionych kosztów utrzymania dziecka

    Wyjasniłam już definicję słowa "priorytet". Tenże lekarz z pogotowia może
    zostać też repem.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • dominika303 16.01.07, 20:30
    "Na dodatek podkreśliłam fakt, iż eksia zarabia ale alimenty nie stanowią nawet
    > połowy uzasadnionych kosztów utrzymania dziecka"

    cały czas jesteśmy przy kwocie 650zł na miesiąc alimentów? i to nie jest nawet
    połowa kosztów utrzymania dziecka?????????????? czy ty nie przesadzasz aby??
    650x2 =1300zł miesięcznie i to nie jest jeszcze koniec wydatków na dziecko??

    wg twóich wyliczeń to tylko bogacze powinni mieć dzieci, bo śmiem twierdzic, że
    za taka sumę zyją rodziny 3 osobowe, a ty mi piszesz, ze to mało na jedno
    dziecko sad(((

    "Wyjasniłam już definicję słowa "priorytet". Tenże lekarz z pogotowia może
    > zostać też repem."

    A nie sądzisz, ze w takiej sytuacji, gdzie ojciec więcej kasy nie ma, matka tez
    to priorytet powienien tez dotkąć wydatków na dziecko???? czy uważasz, ze
    dziecko powinno wsuwac szyneczkę i zażyważ luksuswó gdy w tym czasie jego
    rodzice ledwo na masło do chleba dla siebie maja????
  • chalsia 16.01.07, 23:59
    > cały czas jesteśmy przy kwocie 650zł na miesiąc alimentów? i to nie jest
    nawet
    > połowa kosztów utrzymania dziecka?????????????? czy ty nie przesadzasz aby??
    > 650x2 =1300zł miesięcznie i to nie jest jeszcze koniec wydatków na dziecko??
    >
    > wg twóich wyliczeń to tylko bogacze powinni mieć dzieci, bo śmiem twierdzic,
    że
    >
    > za taka sumę zyją rodziny 3 osobowe, a ty mi piszesz, ze to mało na jedno
    > dziecko sad(((

    Na całe szczęście nie obowiązuje na świecie zasada równania w dół. To, że
    Kowalscy z 4-ką dzieci żyją za 1200 zł nie oznacza, że wszyscy tak muszą.

    Opiekunka kosztuje w W-wie minimum 1200 zł/miesiąc. A to też jest koszt
    utrzymania dziecka. I proszę nie pisz, żeby oddać do przedszkola, bo z róznych
    względów nie zawsze jest to możliwe a czesto jest też tak, że niania jest
    potrzebna na dodatek do przedszkola/szkoły (nie piszę o nastolatkach). Albo z
    różnych względów (i nie mających nic wspólnego z wyciąganiem kasy) dziecko
    trzeba posłać do przedszkola prywatnego a takie kosztują 800-1200/mc.

    > A nie sądzisz, ze w takiej sytuacji, gdzie ojciec więcej kasy nie ma, matka
    tez
    >
    > to priorytet powienien tez dotkąć wydatków na dziecko???? czy uważasz, ze
    > dziecko powinno wsuwac szyneczkę i zażyważ luksuswó gdy w tym czasie jego
    > rodzice ledwo na masło do chleba dla siebie maja????

    Wyżej napisałam, że wysoka kwota kosztów utrzymania dziecka nie musi być
    równoznaczna z zażywaniem przez nie luksusów.
    Oczywiście można próbować jednak:
    - matki, ktore znam, BĘDĄ jadły chleb z masłem po to, by ich dzieci mogły jeść
    szynkę, albo zedrą buty do cna by starczyło na kupno butów na szybko rosnące
    stopy dziecka - ojciec też by mógł, nie ?
    - są sytuacje (np. związane ze zdrowiem dziecka), gdy z wielu wydatków na
    dziecko zrezygnować się nie da.

    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • mikawi 17.01.07, 09:42
    chalsia, po co się ograniczać, napisz od razu, że może zostać robolem na
    budowie, teraz jest popyt na budowlańców, po kiego grzyba mu dyplom lekarza i
    praca w zawodzie. Powiedz mi jeszcze, kto ma nas leczyć skoro lekarze mają
    zostać przedstawicielami farmaceutycznymi, ew. wyjechać za granicę. Kto ma
    uczyć - bo nie zapominaj, że nauczyciele też marnie zarabiają, wliczając w to
    udzielane korki. Przykłady mozna mnożyć. Osłabia mnie jak czytam, że lekarz ma
    zrezygnować z zawodu, bo najważniejsze są wysokie alimenty. Ciekawa jestem czy
    będziesz takiego samego zdania jak kiedyś w razie potrzeby wezwiesz karetkę a w
    niej nie będzie lekarza pogotowia, bo własnie został repem.
  • dzk35 17.01.07, 15:48
    czyli chalsiu, właściwie to nie ważne co ojciec zrobi, mają się pieniądze na
    alimenty znaleźć i już! nic go nie usprawiedliwi jeśli nie zdobędzie tyle ile
    mógłby zdobyć w jakiś sposób istniejący gdzieś na świecie! bo piszesz o
    poziomie życia – piszesz że ojciec ma płacić tyle ile mógłby płacić zarabiając
    wg swoich możliwości!
    jesteś bezkompromisowa, wybacz ale poza końcem własnego nosa nic nie widzisz,
    mam nadzieję że taka wkurzona na byłego jesteś a nie jest to Twoja wrodzona
    cecha...
    wiesz... ja nieba bym swoim pasierbom (czy mogę tak mówić? ślubu nie mamy ;P)
    przychyliła ale nie dam mu się zajeździć tylko dlatego że w banku zarobiłby
    więcej, nie uważam że z notorycznie nieobecnego lub zmęczonego ojca miałyby
    większą korzyść (poza oczywiście korzyścią finansową)
  • chalsia 17.01.07, 18:04
    > przychyliła ale nie dam mu się zajeździć tylko dlatego że w banku zarobiłby

    ale jak by nie pracował (nie będąc inwalidą), to też miałabyś to samo zdanie?
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 17.01.07, 18:12
    podałam podstawę prawną.

    > jesteś bezkompromisowa, wybacz ale poza końcem własnego nosa nic nie widzisz,
    > mam nadzieję że taka wkurzona na byłego jesteś a nie jest to Twoja wrodzona
    > cecha...

    Jestem konsekwentna w twierdzeniu (a i w ogóle też), że jak sobie pościelesz,
    tak się wyśpisz - innymi słowy - skoro Iksiński (wspólnie z partnerka lub bez
    niej) ma priorytet A, to ponosi tego konkretne konsekwencje, a jak wybierze
    priorytet B - to poniesie konsekwencje - tyle, ze inne.
    Priorytety zmieniają sie też w trakcie życia i to niejednokrotnie.

    Moje też się w zyciu zmieniały.

    Myślę, że widzę więcej niż czubek własnego nosa.
    A w tym wątku przyjełam konkretne stanowisko, bo o takim aspekcie sprawy, o
    którym pisałam, nikt specjalnie tu nie myślał.

    Na eksa wkurzona od dawna nie jestem - z jego strony już mnie raczej nic nie
    zdziwi (no chyba, że in plus).
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • babe007 16.01.07, 09:51
    Kiedyś chalsia robiła takie wyliczenia - teraz ja się zabawię w księgową wink.

    Dla ułatwienia przyjmiemy, że wszyscy dorosli zarabiaja te wspomniane przez
    ciebie 2000, alimenty 650, a dziecko jest jedno. Oczywiście wyliczenie jest
    bardzo uproszczone.

    Wariant I (on sam)
    on - po opłaceniu alimentów - 1350

    matka + dziecko - 2650 czyli na osobę 1325

    Wariant II (on + ona)

    on + ona - 3350 czyli na osobę - 1675

    matka + dziecko - 2650 czyli na osobę 1325

    Jakoś nie widzę tej niesprawiedliwości. Aha, jak juz użyłaś tego argumentu, to
    matka też może mieć ochotę (w końcu to podnosi jej kwalifikacje i szanse na
    lepszą pracę) na wspomniane przez ciebie kursy zawodowe i językowe. Nie mówiąc
    o dziecku (które zgodnie z wcześniejszymi założeniami jest w wieku szkolnym).
    Jeżeli uważasz, że on ma takie prawo, to nie odbieraj go "drugiej stronie".

    Bardzo jaskrawo na przykładzie naszej dyskusji widać, że "punkt widzenia zalezy
    od punktu siedzenia". Oczywiście ci tego nie życzę, ale mam przeczucie, że
    zmiana twojej życiowej sytuacji baaardzo odmieniłaby twoje poglądy w tej
    kwestii...
  • dzk35 16.01.07, 10:18
    nic nigdy nie jest takie proste, bo jeśli on zostaje w mieszkaniu w którym
    mieszkali w trójkę i ona musi gdzieś się podziać to jest jej jeszcze trudniej,
    jeśli to ona zostaje w ich domu to w drugą stronę... i błagam nie pisz że może
    sobie mieszkać u nowej pani!
  • babe007 16.01.07, 10:34
    Ależ ja zaznaczyłam, że jest to wyliczenie niezwykle uproszczone! Gdyby chcieć
    rozważyc wszystkie mozliwe warianty, to dnia by nie starczyło!
  • reksia 16.01.07, 10:59
    Babe tylkosmile że sądy przy dochodzie ojca 2000 biorą górną normę (60%) i
    zasądzają około 1200 zł, a nie 650wink, bo to 650 to pobożne życzenie które
    podała któraś z dziewczat powyżej;P



    wiec warianty powinny wygladac nastepująco:
    Wariant I( on sam)
    on po opłaceniu alimentów-800
    matka + dziecko 2800 czyli po-1400 na osobę

    Wariant II (on + ona)
    on + ona- 2800- czyli po 1400 na głowę
    matka + dziecko 2800 czyli po 1400 na osobę


    dla dowcipu dodam jeszcze dwa z równiez występujący w przyrodzie;P


    Wariant III (on + ona + jej dziecko, na które nikt nie łoży alimentów z
    przyczyn różnych)
    On + ona + dziecko -2800 - czyli 934 na osobę
    matka + dziecko 2800 czyli po 1400 na osobę

    no i wariant IV tragiczny (on + ona + jej dziecko na które nikt nie łoży + ich
    dziecko)

    nowa rodzina(4 osoby) 2800 po - 700 zł na osobę
    matka + dziecko 2800 czyli po - 1400 zł na osobę

    no i zeby nie było
    wariant zdradziecki czyli

    nowa rodzina(4 osoby) 2800 po - - 700 zł na osobę
    matka + dziecko + załózmy wolny konkubent 4800 zł - 1600 zł na osobę


    mieć miesięcznie 700 zł, a 1400zł czy 1600zł stanowi chyba istotną różnicę;P

    Wariantów jest jeszcze kilkanascie i jesli mielibyśmy byc juz tak szczegółowi
    to należało by uwzględnić każdy z nichsmile


    A poza tym wniosek nasuwa się jednoznaczny- WYSTERYLIZOWAĆ MACOCHY smile))))
    (samice się chyba sterylizuje , dobrze mówię?)


  • babe007 16.01.07, 11:13
    reksia napisała:

    > Babe tylkosmile że sądy przy dochodzie ojca 2000 biorą górną normę (60%) i
    > zasądzają około 1200 zł, a nie 650wink, bo to 650 to pobożne życzenie które
    > podała któraś z dziewczat powyżej;P

    Nie, nie, dominika napisała, że 650 przy 2000 to zdecydowanie za dużo!

    Gdzie są te sądy. To się może przeprowadzę ;-P. Bo ja sie z czymś takim nie
    spotkałam. A co do górnej normy to, jak widac na przykładzie twojego męża, coś
    takiego przy zasądzaniu alimentów nie istnieje. To komornik może zabrać
    dłużnikowi max 60% wynagrodzenia.

    Będę sie upierać, że z tymi 1200 na jedno dziecko przy zarobkach 2000 to
    baaaardzo przesadziłaś.

    PS. A warianty można mnozyć w nieskończoność. Chyba wszystkie mamy tego
    świadomość...
  • reksia 16.01.07, 11:28
    babe007 napisała:



    > Gdzie są te sądy. To się może przeprowadzę ;-P. Bo ja sie z czymś takim nie
    > spotkałam. A co do górnej normy to, jak widac na przykładzie twojego męża,

    No własnie o co w wariancie moim smile)))))))))))) ????? Przeciez tez istniejącym
    w przyrodzie jak widać smile))))

    Wariant mój smile))
    (on + ona + jej dzieci-na które alimenty wynoszą 150 zł bo od dziadków wiec
    symboliczne, z założeniem ze cały jego dochód sad przyznał Ex wink)

    cała 4 - 2150 zł - 537 zł na osobę
    ona + 2 dzieci-4000zł - 1334 zł na osobę ;P


    + wresja komiczna (ona + konkubent nie obciążony)

    cała 4 - 2150 zł - 537 zł na osobę
    (ona + konkubent+ 2 dzieci)-6000 zł - 1.500 zł na osobę

    zauważ z jednej stron -(4 osoby zyjące za 2.150zł)
    a z drugiej -(4 osoby zyjące za 6.000 zł)

    Widzisz róznicę?

    > Będę sie upierać, że z tymi 1200 na jedno dziecko przy zarobkach 2000 to
    > baaaardzo przesadziłaś.

    hehehesmile)))) to chyba Ty nie dostrzegasz tego, jak bardzo przez sądy sa
    krzywdzone drugie rodziny
  • reksia 16.01.07, 11:13

    OJ powyżej źle policzyłam smile))))))))))))))))


    Wariant I( on sam)

    on po opłaceniu alimentów -800 na osobę
    matka + dziecko 3200 czyli po -1600 na osobę

    Wariant II (on + ona)

    on + ona- 2800- czyli po -1400 na głowę
    matka + dziecko 3200 czyli po -1600 na osobę


    dla dowcipu dodam jeszcze dwa z równiez występujący w przyrodzie;P


    Wariant III (on + ona + jej dziecko, na które nikt nie łoży alimentów z
    przyczyn różnych)

    On + ona + dziecko -2800 - czyli -934 na osobę
    matka + dziecko 3200 czyli po -1600 na osobę




    no i wariant IV tragiczny (on + ona + jej dziecko na które nikt nie łoży + ich
    dziecko)

    nowa rodzina(4 osoby) 2800 po - 700 zł na osobę
    matka + dziecko 3200 czyli po - 1600 zł na osobę

    no i zeby nie było
    wariant zdradziecki czyli

    nowa rodzina(4 osoby) 2800 po - - 700 zł na osobę
    matka + dziecko + załózmy wolny konkubent 5200 zł - 1.734 zł na osobę



    Babe czy jest róznicą mieć 700 zł a mieć 1.700 zł ???

    pomijamy oczywiście wyjście faceta w skarpetach wink
  • babe007 16.01.07, 11:36
    I tak mozna w nieskończoność. A tylko chciałam pokazać dominice, że 650 na
    dziecko w wieku szkolnym przy zarobkach ojca wynoszących 2000 to nie jest
    rabunek i gwałt.

    To moze, żeby skończyc tasiemca, konkretne pytanie. Czy Twoim zdaniem 650 na
    dziecko w wieku szkolnym przy zarobkach ojca wynoszących 2000 to są "bandyckie
    alimenty"?
    Poproszę o odpowiedź TAK, albo NIE (może być z KRÓTKIM uzasadnieniem wink ).

    Z góry ślicznie dziękuję.
  • reksia 16.01.07, 11:45
    uważam ze 650zł do 1000 zł na dziecko w wieku szkolnym przy zarobkach ojca 2000
    zł to słuszne alimenty , nie krzywdzace nikogo,


    i za tą kwotę poza Warszawą, da się dziecko wyżywić i wychować



  • babe007 16.01.07, 11:49
    No widzisz, ja tylko to starałam sie dominice pokazać. To wszystko.
  • dominika303 16.01.07, 18:03
    a mówię że to bandyckie alimenty !!
    argumenty :
    wynajem mieszkania kawalerki poza wawą np sląsk koszt 650zł + opłaty jakieś
    (gaz, woda, energia,abonament tv,net) 250zł
    (pozostałe opłaty np bilet miesięczny do pracy ok 120zł lub opłata oc i koszt
    benzyny )

    no i wychodzi za ile dorosły facet musi przeżyc ....
    2000-650-250-120=980 zł - alimenty 650zł = 330zł

    No kurde pełne rozpasanie ma taki exmąż - napewno pomyśli o tym aby poderwać
    nexię hehehehe ciekawe gdzie ???
    no i nadal uważacie że exowi sie przelewa tylko wam nie daje kasy ? sad(
  • dominika303 16.01.07, 18:28
    koszty exi
    (cały czas jesteśmy na śląsku katowice)
    2000zł pensja + 650 zł alimentów
    czynsz mieszkanie 65m razem z woda na 2 osoby - 350zł
    opłaty (gaz ,energia, tv, net) - 150zł -200zł
    bilet do pracy - 120 zł (lub benzyna )

    2000zł+ 650 alimentów = 2650zł / na 2 osoby
    2650 -350-200-120 =1980zł / : 2 osoby = 990zł na osobę
    miesięcznie !!!!!!!!!!!!!!!
    nawet jeśli dziecko chodzi do przedszkola opłata średnia na ślasku 250zł (z
    wyzywieniem)
    1980zł - 250 przedszkole =1730 zł na 2 osoby zostaje

    I kto ma lepiej ? a kto ma gorzej??


    PS
    ceny wynajmu, czynszu przedszkola wziełam z netu .ograniczyąłm się do jednego
    osiedla, zeby było lepsze porównanie.
  • braktalentu 16.01.07, 11:31
    A ja kolejny raz narażę się wielu i powtórzę, że nie interesują
    mnie "możliwości zarobkowe alimentującego". Interesują mnie "realne potrzeby
    dziecka".
    Ojciec, który znając możliwości zarobkowe matki swoich dzieci i wiedząc jakie
    koszty może ponieść potomstwo w wyniku decyzji o pozostaniu tejże matki w domu
    jako gospodyni domowej, decyduje się na taką, a nie inną strukturę rodziny musi
    się liczyć z konsekwencjami tej decyzji (słynne "gały co brały").
    Należy planować swoje życie w perspektywie dłuższej niż najbliższy rok.
    Szczególnie gdy ma się dzieci. I niestety, w rodzinie, jak w każdym innym
    biznesie, brak planowania kończy się katastrofą. M., który krótkowzrocznie
    uznał, że "baba w domu" jest tańsza niż komercyjna gospodyni zapomniał, że
    gospodynię można zwolnić, a matki dzieciom nie. Kobieta, która dała się do
    pieluch zagnać na dłużej niż to konieczne (z punktu widzenia rozwoju dzieci i
    ewentualnej kariery zawodowej, czyli możliwości zarobkowych), musi się liczyć z
    tym, że Jej poziom życia w przypadku zwolnienia z etatu gospodyni domowej
    (rozwód) obniży się, bo będzie już tylko opiekunką do dzieci. I tak, na własne
    życzenie, Exie skazują się na życie za grosze, a Exowie na dokładanie do
    interesu "dzieci".
    Nie znam dokładnie Twojej sytuacji Reksiu, ale na podstawie tego co piszesz
    nachodzi mnie taka wątpliwość. Skoro Exia nie pracuje, to de facto miesięczny
    dochód tej rodziny wynosi 1200 PLN miesięcznie. Jak słusznie uważasz
    korzystanie z tych pieniędzy przez Exię byłoby okradaniem własnych dzieci. Ale
    ja nie umiem sobie wyobrazić kwoty, którą Exia mogłaby "ukraść" z takich
    alimentów bez ryzyka zagłodzenia i zachłodzenia potomstwa. Ile Twoim zdaniem
    miesięcznie wyciąga Exia z interesu "alimenty na dzieci"? 100 PLN? 200 PLN?
    Chyba, że poza alimentami na dzieci, Twój M. został również zobligowany do
    alimentowania Exi.

    Exia mojego M. "zarabia inaczej". Choćby nie wiem jak chciała, na utrzymanie
    dziecka na przyzwoitym (takim jak życzyłby sobie M.) poziomie nie zarobi. Taki
    Jej urok. I takie konsekwencje do poniesienia przez ojca wspólnego dziecka.
    Coby zadość uczynić swoim życzeniom co do standardu życia córki, M. płaci
    alimenty, które pokrywają całkowite koszty utrzymania dziecka i nie wnika czy i
    ile dokłada Exia. Owszem, ma zastrzeżenia do sposobu dystrybucji łożonych
    środków, ale sam się zgodził na zamieszkanie dziecka przy matce i tak długo jak
    Młoda ma co jeść i w co się ubrać (tu nie mogę sobie darować uwagi na temat
    braku gustu Exi-smile) wysyła jedynie maile z prośbą o przekazywanie pozostałych
    środków na cele zdrowotno - edukacyjne (basen, angielski). Nie miga się.
    Realizuje plan minimalizowania strat związanych z rozwodem, ponoszonych przez
    dziecko. Jeżeli warunki życia Exi pogorszą się jeszcze bardziej, wystąpi do
    sądu o przyznanie miejsca pobytu dziecka przy ojcu, ze względu na brak
    sprzyjających warunków bytowych u matki.
    Jestem chyba jeszcze bardziej bezkompromisowa niż Chalasia, ale stanowczo
    uważam, że w Polsce zbyt łatwo zmajstrować sobie dzieci na koszt osób trzecich
    (mój, państwa, podatnika, Exi - w przypadku obniżenia alimentów w związku z
    kolejnym dzieckiem, itp.) pod pretekstem "niskich zarobków", czy "możliwości
    zarobkowych".
  • reksia 16.01.07, 12:17
    1.realne potrzeby dziecka jak najbardziej z tym ze biorąc pod uwagę WSZYSTKIE
    DZIECI KTÓRYCH PODZIAŁ DOTYCZY
    2.

    braktalentu napisała:

    > Nie znam dokładnie Twojej sytuacji Reksiu, ale na podstawie tego co piszesz
    > nachodzi mnie taka wątpliwość. Skoro Exia nie pracuje, to de facto miesięczny
    > dochód tej rodziny wynosi 1200 PLN miesięcznie. Jak słusznie uważasz
    > korzystanie z tych pieniędzy przez Exię byłoby okradaniem własnych dzieci.
    Ale
    > ja nie umiem sobie wyobrazić kwoty, którą Exia mogłaby "ukraść" z takich
    > alimentów bez ryzyka zagłodzenia i zachłodzenia potomstwa. Ile Twoim zdaniem
    > miesięcznie wyciąga Exia z interesu "alimenty na dzieci"? 100 PLN? 200 PLN?


    omińmy mój przypadek bo jest bardziej skoplikowany ,ja podałam go jako przykład
    że takie tez istnieją,

    raz jeszcze stwierdzę ze WYBOREM MOJEJ EXI JEST ŻYCIE za 1200 zł alimentów, MA
    DWIE ZDROWE RECE I POZA ICH LEWIZNĄ żADNYCH INNYCH PRZECIWWSKAZAŃ DO PODJECIA
    PRACY ZAROBKOWEJ

    ja nie twierdzę, że Exia "kradnie", ale twierdzę że nie podejmując pracy
    zarobkowej OKRADA swoje dzieci, podobnie jak mój Ex-mąż, ktory nie łożąc na
    swoje dzieci od lat tez je OKRADA


    ja również nie twierdzę że moi pasierbowie żyją w raju finansowym, wręcz się
    martwię tym stanem rzeczy,

    bo ich braki np w wykształceniu( a chłopcy posiadają bardzo niskie oceny i
    przerażające braki -starszy 12-latek ledwo czyta,duka na poziomie 7-latka)
    oznaczają konieczność finansowania jeszcze przez długie długie lata

    bo co w momencie gdy na swiat przyjdą wnuki M, a pasierb z niskim
    wykształceniem, nie bedzie mógł znaleźć godnej pracy??? ech....nawet nie chce o
    tym mysleć

    (dlatego tez wyjątkowo razi mnie bierność ich matki)



    ale nie chce już 100 raz wałkowac tego tematu

  • dzk35 16.01.07, 12:26
    hmmm... tylko jak ograniczyć przyrost naturalny do wypadków gdy rodzice mogą
    sobie na dziecko pozwolić finansowo? przy presji społecznej że trza mieć dzieci
    i już! przy pomysłach naszych wybranych?
    ja jeszcze ograniczyłabym możliwość rozmnażania do ludzi którzy psychicznie
    nadają się na rodziców... tylko jak to zrobić?
  • chalsia 16.01.07, 20:10
    > A ja kolejny raz narażę się wielu i powtórzę, że nie interesują
    > mnie "możliwości zarobkowe alimentującego". Interesują mnie "realne potrzeby
    > dziecka".

    jak dla mnie właśnie OBYDWIE te sprawy są podstawowe, prawnie również.
    Nie chce natomiast wchodzić w raczej jałową dyskusję, która z nich jest
    wazniejsza, bo to tak jak z kwestią ważności Świąt Bożego Narodzenia nad
    Świętami Wielkiejnocy.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • reksia 16.01.07, 21:05
    Najzabawniejsze jest to, że gdy wyliczenia pokazują jasno na ile są krzywdzone
    drugie rodziny

    wówczas "matki żądające", walczą ostro o uznanie jako priorytetów w dyskusji
    pojęć, może nie tyle abstrakcyjnych, co nie do konkretnego wyliczenia
    matematycznego,

    a co za tym idzie sprowadzają sprawę na szerokie, rozmyte wodysmile

    bo powiedzcie mi czym są owe "możliwości zarobkowe" i jakie są kryteria ich
    określania ???

    albo jaki zakres obejmują "realne potrzeby dziecka"? bo coś mi sie wydaje, że
    takie potrzeby można mnożyćsmile))
  • chalsia 17.01.07, 00:07
    > Najzabawniejsze jest to, że gdy wyliczenia pokazują jasno na ile są
    krzywdzone
    > drugie rodziny

    te wyliczenia, gwoli ścisłości, pokazują jedynie gorszą sytuację drugiej
    rodziny gdy:
    - wszyscy dorośli zarabiają po 2000 zł
    - alimenty wynoszą 1200 zł

    I NIC PONADTO.

    Babe zrobiła wyliczenie na przykładzie podanym przez Dominikę by uzmysłowić
    jej, że przy Dominiki założeniach nie wygląda to wcale źle. I dodala, że kazdy
    przypadek trzeba rozpatrywać osobno.

    A Ty Reksiu zrobiłaś inne wyliczenie, na innych podstawach, które pokazuje co
    innego.
    No to zrób jeszcze inne - niech on zarabia 4000, eksia 2000, nexia 2800 (bo
    kobiety generalnie zarabiają mniej) a alimenty wynoszą też 1200. A nexia po
    urodzeniu dziecka niech zarabia tyle co eksia (bo jest mniej dyspozycyjna jako
    matka). Dodaj do tego, że eksia ma opiekunkę za 600 a nexia z "onym" nie
    korzystają z opiekunki bo mają babcię.
    I co z tego wyniknie?

    Ano nic, bo kazdy przypadek należy traktować indywidualnie.
    Chalsia

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • chalsia 17.01.07, 00:21
    > bo powiedzcie mi czym są owe "możliwości zarobkowe" i jakie są kryteria ich
    > określania ???
    > albo jaki zakres obejmują "realne potrzeby dziecka"? bo coś mi sie wydaje, że
    > takie potrzeby można mnożyćsmile))

    Poniżej obowiązująca wykładnia prawa:

    Przez usprawiedliwione potrzeby uprawnionego rozumieć należy potrzeby, których
    zaspokojenie zapewni mu - odpowiedni do jego wieku i uzdolnień - prawidłowy
    rozwój fizyczny i duchowy. Możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego
    określają zarobki i dochody, jakie uzyskiwałby przy pełnym wykorzystaniu swych
    sił fizycznych i zdolności umysłowych, nie zaś rzeczywiste zarobki i dochody.
    Dzieci mają prawo do równej z rodzicami stopy życiowej niezależnie od tego, czy
    żyją z nimi wspólnie, czy też oddzielnie.

    Zakres potrzeb dziecka, które powinny być przez rodziców zaspokajane, wyznacza
    treść art. 96 k.r.o., według którego rodzice obowiązani są troszczyć się o
    fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie - odpowiednio do
    jego uzdolnień - do pracy dla dobra społeczeństwa.
    Stosownie do tej dyrektywy rodzice w zależności od swych możliwości są
    obowiązani zapewnić dziecku środki do zaspokojenia zarówno jego potrzeb
    fizycznych (wyżywienia, mieszkania, odzieży, higieny osobistej, leczenia w
    razie choroby), jak i duchowych (kulturalnych), a także środki wychowania
    (kształcenia ogólnego, zawodowego), według zdolności, dostarczania rozrywek i
    wypoczynku. Przy ocenie, które z potrzeb uprawnionego powinny być uznane na
    potrzeby usprawiedliwione, należy z jednej strony brać pod uwagę możliwości
    zobowiązanego, z drugiej zaś zakres i rodzaj potrzeb. Będzie to mieć wpływ na
    rozstrzygnięcie, w jakiej mierze możliwości zarobkowe i majątkowe zobowiązanego
    będą wzięte pod uwagę przy oznaczaniu zakresu obowiązku alimentacyjnego. Zawsze
    jednak każde dziecko musi mieć zapewnione podstawowe warunki egzystencji w
    postaci wyżywienia zapewniającego jego prawidłowy rozwój fizyczny, stosowną do
    wieku odzież, środki na ochronę zdrowia, kształcenie podstawowe i zawodowe oraz
    na ochronę jego osoby i majątku. Wyjście poza wymienione potrzeby zależy już
    tylko od osobistych cech dziecka oraz od zamożności i przyjętego przez
    zobowiązanego modelu konsumpcji.
    Zgodnie z utrwaloną w orzecznictwie zasadą, dzieci mają prawo do równej stopy
    życiowej z rodzicami, i to zarówno wtedy, gdy żyją z nimi wspólnie, jak i
    wtedy, gdy żyją oddzielnie. Oznacza to, że rodzice powinni zapewnić dziecku
    warunki materialne odpowiadające tym, w jakich żyją sami. Nie będzie to jednak
    dotyczyło potrzeb będących przejawem zbytku.

    Rodzice nie mogą uchylić się od obowiązku alimentacyjnego na tej podstawie, że
    wykonywanie tego obowiązku stanowiłoby dla nich nadmierny ciężar. Są obowiązani
    podzielić się z dzieckiem nawet najmniejszymi dochodami. W szczególnych
    przypadkach, gdy sytuacja dziecka tego wymaga, rodzice mają obowiązek
    wyzbywania się posiadanego majątku bądź jego niektórych składników, aby w ten
    sposób podołać ciążącemu na nich obowiązkowi alimentacyjnemu, np. dla ratowania
    zdrowia dziecka. Podstawą oddalenia powództwa o zasądzenie alimentów może być
    tylko brak wszelkich możliwości po stronie zobowiązanego, nie zaś szczupłość
    środków, jakimi on rozporządza.

    Przez ustawowe określenie "możliwości zarobkowe i majątkowe" rozumieć należy
    nie tylko zarobki i dochody rzeczywiście uzyskiwane ze swojego majątku, lecz te
    zarobki i te dochody, które osoba zobowiązana może i powinna uzyskiwać przy
    dołożeniu należytej staranności i przestrzeganiu zasad prawidłowej gospodarki
    oraz stosownie do swoich sił umysłowych i fizycznych.
    Możliwości zarobkowe zobowiązanego nie mogą być zawsze utożsamiane z faktycznie
    osiąganymi zarobkami. W przypadkach uzasadnionych obejmują one także wysokość
    zarobków, które zobowiązany jest w stanie uzyskać, lecz nie osiąga ich z
    przyczyn nie zasługujących na usprawiedliwienie. Chodzi tu o przypadki, w
    których osoba zobowiązana nie wykonuje wyuczonego i dobrze wynagradzanego
    zawodu, pracuje w niepełnym wymiarze godzin, bądź też pracuje dorywczo.

    Chalsia

    ps. jakoś miałam wrażenie, że w Twojej sytuacji (dziadkowie płacący alimenty bo
    eks nie płaci oraz Twoj M płacący całość aktualnych dochodow) jestes
    zaznajomiona z tematem wyznaczania możliwości zarobkowych i usprawiedliwionych
    potrzeb dzieci
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • kobieta741 16.01.07, 22:18
    WIecie co, najgorsze jest w tym wszystkim to, ze wiele zależy od podejscia
    sędziego.... Bo pojęcie "mozliwości zarobkowych" jest baaardzo różnie
    interpretowane.
    Mój przykład: ex - a jakże - na bezrobotnym, inżynier - dobry zawód, zdrowy itd.
    No i przynosi taka bidulka do sądu zaświadczenie z pośredniaka i sąd zasądza
    alimenty w kwocie 120 zł polskich. I jakoś sąd się nie dopatrzył możliwości
    zarobkowych ojca...
    Dziecko ma 8 lat, potrzeby - jak każde dziecko. Ja zarabiałam wtedy niewiele.
    Parodia.
  • dominika303 16.01.07, 22:34
    na ale skoro był na bezrobotnym to jak można więcej zasądzić niż ktoś ma??
    co innego gdyby na tym bezrobotnym był kilka lat sad(
    ale jak mniemam w końcu twój ex poszedł do pacy i coś tam jako inżynier
    zarabia?? i jakieś tam alimenty płąci i to chyba wyżesz niż te 120zł????
  • kobieta741 16.01.07, 22:59
    Cóz... ciągle jeszcze nie poszedł do oficjalnej pracy. To juz chyba z 2,5
    roku... zresztą - przestałam liczyć smile bo nie warto! Alimenty dalej w kwocie 120
    zł.
    Wtedy na rozprawie łudziłam się ze może właśnie sąd weźmie pod uwagę "mozliwości
    zarobkowe" zdrowego faceta i będzie to chociaz z 250 zł. Cóż - zycie pokazało,
    ze to ja jako matka musiałam wszystko pogodzic. Opłacic mieszkanie, rachunki,
    wtedy jeszcze oplaty za przedszkole, praca po 10 h/dobe - czyli dochodził
    jeszcze koszt niani....
    Ex mieszkal sporo km dalej i w żaden sposób w opiece nad dzieckiem nie pomagał.

    Nie pisze tego, zeby się tutaj akurat wypłakiwać. Nie o to mi chodziło smile Tylko
    wydaje mi się ze akurat mój przykład to pewnej mierze swego rodzaju parodia
    pojęcia "mozliwosci zarobkowych"
    Bo np. wychodz na to, ze zdrowy wykształcony facet mozliwosci zarobkowych nie
    ma, ale równiez zdrowa,wykształcona tyle ze jeszcze z dzieckiem matka, takimi
    mozliwosciami zarobkowymi musi sie wykazac zeby po prostu zyc.
    smile

  • kobieta741 16.01.07, 23:06
    Od razu moze jeszcze dopisze, ze zawsze pracowałam i nie liczyłam tylko na
    alimenty od ex. smile
  • dominika303 17.01.07, 00:21
    kobieto wyrazy współczucia sad(

    a jemu tak nie głupio na tym bezrobociu siedzieć?? (pytanie nie wymaga
    odpowiedzi)
  • kobieta741 17.01.07, 19:37
    > kobieto wyrazy współczucia sad(

    Dzięki!! smile)

    A co do reszty - to masz racje dominiko smile no comments smile
  • chalsia 17.01.07, 00:24
    stanowisko sądu najwyższego:

    W sprawach o alimenty - jak wskazuje dotychczasowa praktyka - zasadnicza
    trudność występuje przy ustalaniu możliwości zarobkowych i majątkowych osoby
    zobowiązanej. Poprzestawanie zwykle na przeprowadzeniu dowodów z zaświadczeń o
    wysokości bieżących zarobków przedstawionych przez strony - bez zbadania
    dalszych źródeł dochodów, uzyskiwanych zarówno z tytułu zatrudnienia, jak i
    prac dodatkowych, a także bez uwzględnienia innych świadczeń pobieranych przez
    pracownika z racji swojego zatrudnienia - nie odpowiada obowiązkom ciążącym na
    sądach w zakresie gromadzenia materiału dowodowego.
    Poza tym sądy niejednokrotnie w niedostatecznym stopniu uwzględniają zakres, w
    jakim osoba, u której uprawniony przebywa, spełnia obowiązek alimentacyjny
    przez osobiste starania o utrzymanie i wychowanie uprawnionego.

    No rzeczywiście niestety sądy róznie działają.
    Mój eks twierdzi, że od połtora roku jest na wyłącznym utrzymaniu konkubiny ( i
    ich dziecko także).
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • babe007 17.01.07, 11:16
    To jeszcze ja dołożę anegdotkę z życia. Mój ex (który jest protetykiem)przed
    sądem odstawił komiedię jak to chodzi od gabinetu, do gabinetu i zupełnie nie
    może znaleźć pracy. Efekt 500,- na dwójkę dzieci w wieku szkolnym (co wtedy
    stanowiło 1/6 kosztów ich utrzymania). Jednocześnie kilka miesięcy później
    sprawa cywilna o odszkodowanie gdzie powołany przez niego świadek udowadnia, że
    będąc w gipsie nie mógł wykorzystywać swoich mozliwości zarobkowych, które dla
    jego profesji wynoszą średnio ca 10 000,- miesięcznie. Parodia, no nie?
  • mg_123 26.01.07, 21:36
    Ne wiem czy dobrz rozumiem, "500,- na dwójkę dzieci w wieku szkolnym (co wtedy
    > stanowiło 1/6 kosztów ich utrzymania)". czyli wg Ciebie całkowity miesięczny
    koszt utrzymania dwójki dzieci to 3000 zł. To jest jakiś absurd. Ciekawe na co
    idzie ta kasa.
  • reksia 26.01.07, 21:53
    jesli babe jest warszawianką to całkiem możliwe,

    ze względu na charakter pracy kursuje miedzy Warszawą i moim miastem ,
    pomieszkuje i tu i tu

    i uwierz nie mogę sie nadziwić niektórym różnicom

    przykładem niech bedzie koszt basenu czy jazdy konnej
    w mojej mieścinie basen to 2,50zł za godzinę, spróbuj popływać za te pieniądze
    w Warszawiewink życzę powodzenia w poszukiwaniach
  • chalsia 27.01.07, 00:01
    >koszt utrzymania dwójki dzieci to 3000 zł. To jest jakiś absurd. Ciekawe na co
    >idzie ta kasa.

    Absurdem jest to, że nie dopuszczasz do siebie myśli, że tak właśnie może być.
    I że ta kasa całkowicie idzie na koszty utrzymania dzieci.
    Dla mnie kwota 1500/dziecko to absolutna przeciętna i w ogóle mnie nie dziwi.
    Tak samo jak nie dziwi mnie kwota 800 zł (choć uważam, ze to bardzo mało jak na
    1 dziecko), jak i nie dziwi mnie koszt utrzymania dziecka 3000 zł - zwłaszcza
    jeśli w tej kwocie jest koszt opiekunki.
    Chalsia

    ps. kwoty powyższe dotyczą dużego miasta
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mrs_ka 27.01.07, 00:03
    wyczytałam dziś w piśmie Gala leżącym na kontuarze naleśnikarni, w której
    pożarłam naleśnika choć miałam się odchudzać- dobra, bez kompromitujących
    szczegółów, merska- że poeta wiśniewski michał płaci na dwojkę swoich dzieci eks
    żonie swej wiśniewskiej marcie pięć i pół tysiąca złotych polskich co się znaczy
    5,5 kafla.

    Autentycznie mnie przytkało. W sensie, że tak mało. I piszę to serio.

    a.
    --
    "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
  • imme1981 27.01.07, 00:50
    owszem, stać go na więcej
    --
    imme.blox.pl/html

    "Samouwielbienie jest oznaką słabości rozumu"
  • kleo1 27.01.07, 11:47
    Ale ona tez kupę kasy zarabia w filmie też gra może nawet więcej niż on tongue_out
    --
    Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło.
    Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
  • dominika303 27.01.07, 12:24
    Widziałam ją ostatnio jak nowym jeepem jechała, więc zapewne jej te marne 5,5
    kafla wystarcza smile))
  • babe007 27.01.07, 12:40
    Już odpowiadam niedowiarkom (chociaż nie mam takiego obowiązku). Na prywatną
    szkołę (rozpoczętą przed rozwodem i za zgodą - potwierdzoną przed sądem -
    ojca), opiekunkę (ktoś musi dzieci odebrać ze szkoły - ja pracuję), na część
    wynajętego (bo to ja się musiałam wyprowadzić z domu)w centrum Warszawy
    mieszkania.... Mam wyliczać dalej? Nadal nie wierzysz, że na dwójkę dzieci w
    wieku szkolnym można wydać 3000,- miesięcznie (po 1500 na głowę)? Ręczę Ci, że
    można i więcej.
  • dominika303 27.01.07, 12:46
    Babe,
    ale przyznasz, że sa tereny w naszym kraju że za 3tyś żyje sobie godnie rodzina
    4osobowa i nie krzywdują sobie.

    Ja mam propozycję> zresztą juz o kiedyś Reksia prosiła, żeby podawac o jakie
    miesto lub regin chodzi , bo dla ludzi żyjących w domku na podbeskidziu 3 tys
    miesięcznie to fortuna, a dla mieszkańca warszawy do tego wynajmującego lokum
    to marne grosze.
    Poza tym wynajem jest o wiele bardziej kosztowny niż czynsz .
  • babe007 27.01.07, 13:01
    Tak zgadzam się.Żyją pewnie i za mniej. Tylko jak to się ma do mnie i moich
    dzieci?

    PS. Tak jak pisałam chodzi o Warszawę. I o życie na dobrym (chociaż bez
    ekstrawagancji) poziomie, a nie wegetację.

    PS2. Swoją drogą ciekawe, że bulwersuje tutaj kwota jaką wydaję na dzieci, a
    nie fakt ewidentnego krętactwa i oszustwa, jakiego dopuścił sie mój ex.
  • klaryska_sister 27.01.07, 13:01
    na część
    > wynajętego (bo to ja się musiałam wyprowadzić z domu)w centrum Warszawy
    > mieszkania

    Przepraszam, ale z jakiej racji z alimentow oplacasz sobie wynajem mieszkania?

    Prywatna szkola tez nie jest pierwsza potrzeba dziecka. Moze sie przeniesc do
    panstwowej.
    3000 zl alimentow to ogromnie zawyzona kwota
  • babe007 27.01.07, 13:07
    Czytaj, honey, ze zrozumieniem. 3000 to ja WYDAJĘ na dzieci, a alimentów
    zasądzonych mam 500. A gdzie wg ciebie mam z dziećmi mieszkać? Pod mostem, czy
    w noclegowni? Aha i jeszcze jedno, jeżeli zarówno matka (czyli ja) i ojciec
    (czyli mój ex) uznali, że dobra (w tym przypadku prywatna) szkoła jest dzieciom
    niezbędna, to czemu TY to kwestionujesz? Dla mnie i mojego ex męża najlepsze
    możliwe wykształcenie dzieci to priorytet. To coś najważniejszego co możemy dać
    dzieciom na przyszłość. Ty możesz uważać inaczej. No ale dla Ciebie nauka gry
    na fortepianie (do którego nawet złotówki nie dokładasz) to fanaberie. Myślę,
    że jesteśmy z różnych światów i nigdy się nie zrozumiemy (tak jak ja nie mogłam
    zrozumieć całej sytuacji z prezentami świątecznymi - zupełnie nie moja bajka).
  • klaryska_sister 27.01.07, 13:37
    babe007 napisała:

    > Czytaj, honey, ze zrozumieniem. 3000 to ja WYDAJĘ na dzieci, a alimentów
    > zasądzonych mam 500.

    hmmmmm
    widocznie nie zrozumialam
    500 zl na dwojke, czyli ja mam jednak szanse obnizyc alimenty o 300 zl.

    A gdzie wg ciebie mam z dziećmi mieszkać? Pod mostem, czy
    > w noclegowni? Aha i jeszcze jedno, jeżeli zarówno matka (czyli ja) i ojciec
    > (czyli mój ex) uznali, że dobra (w tym przypadku prywatna) szkoła jest
    dzieciom
    >
    > niezbędna, to czemu TY to kwestionujesz? Dla mnie i mojego ex męża najlepsze
    > możliwe wykształcenie dzieci to priorytet.

    wiesz, priorytety zaleza od sytuacji zyciowej. Ja mojemu Mezowi nigdy nie
    pozwolilabym oplacac prywatnej szkoly dla tamtych dzieci, bo niby z jakiej
    racji mam uszczuplac swoj budzet o takie fanaberie? Nie mowie, ze zabralabym im
    pieniadze na jedzenie i ubranie, ale prywatne zajecia, mieszkanie w centrum to
    sa luksusy i obcy ludzie (macocha oraz przyrodnie rodzenstwo) nie musza do tego
    dokladac, a pieniadze w nowej rodzinie sa przeciez wspolne. Dla dzieci ze
    poprzedniej rodziny sa alimenty, tez zalezne od sytuacji w jakiej znajduje sie
    nowa rodzina, ktora - jako zyjaca we wspolnocie - jest przeciez priorytetowa.
    Rozumiem, ze ojciec pownien w jakis sposob wspomagac tamte dzieci do
    pelnoletnosci, ale w zadnym razie nie musi fundowac im luksusow, ani oplacac
    czynszu bylej zonie.

    To coś najważniejszego co możemy dać
    >
    > dzieciom na przyszłość. Ty możesz uważać inaczej. No ale dla Ciebie nauka gry
    > na fortepianie (do którego nawet złotówki nie dokładasz) to fanaberie. Myślę,
    > że jesteśmy z różnych światów i nigdy się nie zrozumiemy (tak jak ja nie
    mogłam
    >
    > zrozumieć całej sytuacji z prezentami świątecznymi - zupełnie nie moja bajka).
  • dominika303 27.01.07, 13:45
    Babe,
    skoro pisałaś, że o wawę chodzi to sorrki smile


    Klarysko,
    co innego od razu w sądzie wymigać sie i wywalczyc 500zł alimentów, a co innego
    obnizyc z 800zł na 500zł sad( a szanse waszę są 50/50 w zalezności od sędziego !
  • reksia 27.01.07, 13:48
    Klaryska sistaer napisała:
    >Rozumiem, ze ojciec pownien w jakis sposob wspomagac tamte dzieci do
    >pelnoletnosci, ale w zadnym razie nie musi fundowac im luksusow, ani oplacac
    >czynszu bylej zonie.

    Czynsz w sytuacji gdy matka mieszka z dziećmi rozkłada sie rówiez na dzieci.
    Tak wiec ojciec MA OBOWIĄZEK opłacać część czynszu za owe mieszkanie
  • babe007 27.01.07, 13:49
    klaryska_sister napisała:

    > babe007 napisała:
    >
    > > Czytaj, honey, ze zrozumieniem. 3000 to ja WYDAJĘ na dzieci, a alimentów
    > > zasądzonych mam 500.
    >
    > hmmmmm
    > widocznie nie zrozumialam
    > 500 zl na dwojke, czyli ja mam jednak szanse obnizyc alimenty o 300 zl.

    Bez komentarza

    >
    Rozumiem, ze ojciec pownien w jakis sposob wspomagac tamte dzieci do
    > pelnoletnosci, ale w zadnym razie nie musi fundowac im luksusow, ani oplacac
    > czynszu bylej zonie.


    Tja... zaiste mój ex opłaca mi czynsz. Czy ty nie rozumiesz, że do obliczania
    wysokości alimentów wlicza się część opłat związanych z mieszkaniem? W moim
    przypadku jest to trochę większa kwota, bo to ja się wyprowadziłam (ex został
    we własnościowym mieszkaniu z małym czynszem) i wynajmuję mieszkanie (nie tylko
    dla siebie, ale i dla dzieci!!!). Ale po co ja to piszę i tak nie zrozumiesz. Z
    mojej strony EOT.


    PS. Tamte dzieci! Jak coś takiego czytam, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Nie
    tamte tylko SWOJE. Z krwi i kości.
  • reksia 27.01.07, 13:58
    dziewczyny mają moim zdaniem rację Ty masz Klarysko jakiś dziwny stosunek
    do "tamtych dzieci" dziwnie moim zdaniem nieludzki
  • reksia 27.01.07, 14:03
    sorry siadają mi baterieuncertain
    tak wiec w duzym skrócie Klarysko te stwierdzenie "tamte dzieci" jest dziwne bo
    przeciez to dzieci twgo mężczyzny a co za tym idzie część twojej rodziny

    czy one zrobiły coś co Cię uraziło?skrzywdziło? co powoduje że je odrzucasz?
    jestem ciekawa twego podejścia
  • dominika303 27.01.07, 14:04
    Reksiu,
    ja myślę, ze dużą role tutaj odegrał facet Klaryski ! jeśłi on jej wmówił, że
    nie chciał dzieci, ze exia wpadła itp , ze go okrada itp że on taki biedny itp,
    to ona w koncu zaczeła wierzyć w tą wersję!
    A wiesz, ze będąć emocjonalnie w cos zaangażowanym trudno nabrac dystansu!
    Chociaz mnie tez rzuca się w oczy jakas .......... jakby to
    nzwać ... "nienawiść" do tamtych dzieci, tylko dlatego, ze one są sad(
  • dominika303 27.01.07, 14:00
    Babe,
    spokojnie smile)

    każdy ma prawo do widzenia tego czego che widzieć, i tylko i wyłącznie od nas
    samych zalezy czy zechcemy swój horyzont poszerzyć czy tez zawięzić smile)

    Ale wiesz co, to twój ex trochę przegiał, moja kolezanka z podbeskidzia(ma swój
    domek wybudowany w czasie małżeństwa, kóry też dostala po podziale majątku) na
    jedno dziecko dostała bez problemów 500zł od exa, a ty w wawie masz taka samą
    kwote na dwoje sad( No i jakos nie łapię tego twojego exa zapału do posyłania
    dzieci do prywatnych szkół gdy on nawet im mieszkania nie opłaca sad(( Babka NM
    w wawie wynajmnuje studentom pokój 8m za 400zł miesięcznie ! Więc jak ty do
    licha was utrzymujesz? dostałas jakis spadek ? no bo kurna, bez jaj, w stolicy
    za 500zł miesięcznie to pokój dla jednej osoby mozna wynając a nie mieszkanie
    conajmniej dwupokojowe sad a gdzie reszta potrzebna dziecku do życia??




  • reksia 27.01.07, 14:07
    ja w warszawie za wynajem kawalerki pokój z kuchnia płaciłam 1500 zł sadze wiec
    ze jak na warunki warszawskie to babe ma wyjątkowo niskie alimenty
  • babe007 27.01.07, 14:13
    Mam to szczęście, że mam dobrą pracę i godziwe wynagrodzenie. A dla
    sprawiedliwości dodam, że od jakiegoś czasu ex płaci 750 (miesiąc temu podniósł
    do 850), co i tak w obliczu moich wydatków jest kwotą nieadekwatną, ale zawsze
    coś. Tyle, że ja w swoim pierwotnym pości chaciałam wykazać coś innego. A
    mianowicie to, że płatnicy alimentów(celowo tak piszę, bo nie koniecznie muszą
    to byc męzczyźni) kłamiąc w żywe oczy zaniżają przed sądem swoje zarobki i
    możliwości (a sąd to kupuje bez najmniejszych wątpliwości). Uważam to za wysoce
    niemoralne. I z całą pewnością nie wytrzymałabym z facetem o którym
    wiedziałabym, ze tak robi. Nie potrafię byc z kimś kogo nie sznuję a takiego
    kogoś szanować się nie da.
  • klaryska_sister 27.01.07, 14:06
    > Tja... zaiste mój ex opłaca mi czynsz. Czy ty nie rozumiesz, że do obliczania
    > wysokości alimentów wlicza się część opłat związanych z mieszkaniem?

    no dobrze, ale to jest troche naciagane, bo przeciez jakbys sie wyprowadzila
    bez dzieci tez bys musiala gdzies mieszkac smile
  • dominika303 27.01.07, 14:09
    Klarysko ,
    gdyby Babe wyprowadziła sie sama, to wynajełaby pokój np u babki mojego NM za
    400zł , ale wyprowadziła sie z dziecmi , i wynajem choćby kawalerki to koszt
    rzędu 1500zł -2000zł w zalezności od dzielnicy i wyposażenia !
  • klaryska_sister 27.01.07, 14:09
    Doliczanie czynszu do alimentow uwazam za gleboko niesprawiedliwe, przeciez
    exia nie placi ojcu za noclegi kiedy dzieci u niego spia.
  • dominika303 27.01.07, 14:11
    Klarysko,
    a jak jedziesz do rodziny na weekend to tej rodzinie płacisz za nocleg??
  • babe007 27.01.07, 14:17
    Klaryska to zdaje się taki typ, który od znajomych pobierałby opłatę za wizytę
    w toalecie (bo przecież woda przy spuszczaniu kosztuje). Bleeeee!
  • dominika303 27.01.07, 14:19
    No i wydzielałaby papier toaletowy smile)) jak dawno temu w toaletach na
    dworcach smile)))
  • babe007 27.01.07, 14:16
    Nie koniecznie w tym miejscu, i nie koniecznie w tylu pokojach. A co za tym
    idzie w zdecydowanie tańszym. Ale na ten temat była juz długa dyskusja. Na
    szczęście sądy pod tym względem są mądrzejsze i nie maja takiego podejścia jak
    twoje.
  • klaryska_sister 27.01.07, 14:26
    babe007 napisała:

    > Nie koniecznie w tym miejscu, i nie koniecznie w tylu pokojach. A co za tym
    > idzie w zdecydowanie tańszym.

    Chodzi wiec tylko o podniesienie sobie standardu na koszt exa i jego partnerki.
  • babe007 27.01.07, 14:32
    Nie widzę innego wytłumaczenia dla poziomu jej postów. Mangoldziu, przyznaj
    się, nudzi ci sie strasznie w domu i załozyłaś sobie nowe konto na gazecie?

    PS. IMO nawet nick może o tym świadczyć - siostra klaryska - jest chyba taki
    zakon?
  • dominika303 27.01.07, 14:37
    Babe,
    ale mangodla, ma bogatego meża, a ten od Klaryski to tylko 1,5 zarabia sad
    no i Magnoldzia jest chyba na wychowawczym, a Klaryska jeszcze nie!

    No chyba, ze to wszystko jedna wielka ściema sad(((
  • klaryska_sister 27.01.07, 14:41
    babe007 napisała:

    > Nie widzę innego wytłumaczenia dla poziomu jej postów. Mangoldziu, przyznaj
    > się, nudzi ci sie strasznie w domu i załozyłaś sobie nowe konto na gazecie?
    >
    > PS. IMO nawet nick może o tym świadczyć - siostra klaryska - jest chyba taki
    > zakon?

    Po co sie tak denerwujesz?
    Nie pisze do Ciebie osobiscie, tylko rozwazam teoretycznie. Nie znam Cie, moze
    akurat Ty masz "uzasadnione" potrzeby. Dla mnie 3000 zl to ogromna suma i
    szczerze jestem w szoku, ze ktos tyle moze wydawac. Jestem w takiej sytuacji,
    ze oddalabym wszystko aby miec dziecko, a niektore z Was wyliczaja ile moga
    dzieki dzieciom zyskac od exa, tak samo jak moja ex. W zwiazku z taka postawa
    ja w ogole niemoge miec dziecka, dlatego nie rozumiem jak mozna wydac lekka
    reka 3000 zl i mowic, ze to nie sa luksusy sad
  • dominika303 27.01.07, 14:46
    Wez ty się lepiej do roboty ! to zacznie cię stać na dziecko i przestań tu już
    biadolić, jaka to ty biedna jesteś tongue_out
    Kurna kobieto ,otrząśnij się !

    " Dla mnie 3000 zl to ogromna suma i
    > szczerze jestem w szoku, ze ktos tyle moze wydawac."

    a dla mnie ogromną sumą jest 4mln i co z tego??? mam zabić osoby, które tyle
    wydaja w jeden dzień na zakup 2 zegarków i jednego samochodu??
  • reksia 27.01.07, 15:08
    klaryska_sister napisała:

    >Jestem w takiej sytuacji,
    > ze oddalabym wszystko aby miec dziecko, a niektore z Was wyliczaja ile moga
    > dzieki dzieciom zyskac od exa, tak samo jak moja ex.

    Klaryska to ty dziwnie stawiasz sytuację i to ty oczekujesz by Twój facet
    utrzymał Ciebie , siebie i wasze dziecko.Problem w tym ze Ty nie widzisz swoich
    obowiązków. Chcesz dziecka to musisz na nie zarobić to przeciez
    normalne.mozliwe ze masz bardzo m,ałe mozliwości zarobkowe ale Twoim zadaniem
    było np podnoszenie wykształcenia czy odłozenie chodzby jakiejś gotówki no
    wiesz zaplanowanie czegoś. Ty jednak dziwnie żądasz by "ktoś Ci dał, pieniądze
    i mozliwośći bo Ty chcesz dziecka". To wyjatkowo dziecinna i niedojrzała
    postawa.

    chcesz dziecka to sobie to zaplanuj, ale nie szukaj oszczędności w cudzej
    (dzieci) kieszeni, ale postaraj sie zwiększyć własne mozliwości zarobkowe.
    jesli masz małe i nie masz mozliwości posiadania większych to trudno widocznie
    na tyle tylko Cie stać, pretensje za taki stan rzeczy każda dorosła i dojrzała
    osoba powinna kierować do samej siebie, a nie do brzuchów dzieci partnera
  • m-jak-magi 02.02.07, 13:55
    a moze to nie troll - tylko poziom postow odpowiada poziomowi autorki.

  • reksia 27.01.07, 14:24
    klaryska_sister napisała do babe 007::


    > no dobrze, ale to jest troche naciagane, bo przeciez jakbys sie wyprowadzila
    > bez dzieci tez bys musiala gdzies mieszkac smile


    HEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHE smile)))))))))))))))))))))))))))))))))Klaryska ty sobie
    chyba z babe jaja robisz smile)))))))))))) sorrry ale dajesz sie poznac jako
    PAZERA i to co najmniej chora, i zaznaczam tu nie chodzi o kwoty ale ten Twój
    pazerny stosunek do pieniądza

    wg Ciebie matki płacące czynsz mają same łożyć na czynsz dzieci??????czy ty
    wogóle wiesz jak czynsz jest naliczany?

    babe zmuszona jest do wynajmowania mieszkania a Ty podważasz zasadnośc tego by
    ojciec dzieci sie do tego najmu dokładał???? Żartujesz sobie????
    On ma obowiązek tym dzieciom pomóc zapewnić STAŁE MIESZKANIE!!!czy ty wiesz co
    znaczy wynajmować mieszkanie z dziecmi???? ja podziwiam kobiety mające takie
    sytuacje!

    mam swoje stałe w moim miasteczku ale zdarzało mi sie podnajmowac mieszkanie ze
    względu na częste przebywanie w warszawie w związku z pracą,
    wynajmowane mieszkanie to koszmar,

    klaryska przepraszam za ostrość stwierdzenia ale im dłuzej Cię czytuje to myslę
    ze twój problem to nawet nie "tamte dzieci" ale "zęby większe niż mózg"
  • klaryska_sister 27.01.07, 14:36

    > babe zmuszona jest do wynajmowania mieszkania a Ty podważasz zasadnośc tego
    by
    > ojciec dzieci sie do tego najmu dokładał????

    Nie pojmuje Twojego wzburzenia, Reksiu.
    Dlaczego ojciec ma sie dokladac do czynszu mieszkania exi, tylko dlatego ze ona
    ma dzieci? Dzieci kiedy odwiedzaja ojca nie placa za nocleg, ani nawet za
    poczestunek, czy posilek ktory przygotowany przez macoche, a zgodnie z zasada
    konsekwencji tak wlasnie powinno byc.

    Exie zwykle chca sobie podniesc standard na koszt exa i jego nowej partnerki
    uzasadniajac to potrzebami dzieci, ze niby z dziecmi w malym mieszkaniu bedzie
    im za ciasno, tak jakby te dzieci by im zawadzaly. Przypomina mi to kobiety,
    ktore domagaja sie odszkodowania, za to ze uniemozliwono im aborcje i teraz
    maja nieszczescie byc matkami. Szczerze porusza mnie krzywda tych dzieci,
    zkazanych na emocjonalnie chlodne matki, ktore traktuja dziecko jako instrument
    dzieki ktoremu mozna wyciagnac jak najwiecej pieniadzy, czy to od panstwa, czy
    to od exa. Matka sie jest na dobre i na zle, a tu nagle ogazuje sie ze jak zle
    sie dzieje to dzieci zawadzaja i trzeba wiecej pieniedzy od exa. Przykre to
    jest.
  • dominika303 27.01.07, 14:42
    Klarysko,
    aż mi głupio przed dziewczynami, ze cię broniłam sad(

    " (...)Exie zwykle chca sobie podniesc standard na koszt exa i jego nowej
    partnerki
    > uzasadniajac to potrzebami dzieci,(...)"

    Wiesz, ja bardziej pokusiłabym sie o stwierdzenie, ze to ty kosztem exi męża
    chcesz sobie podnieść standard sad(



    "Szczerze porusza mnie krzywda tych dzieci,"
    Szkoda, że krzywy swoich pasierbów nie dostrzegasz !!

  • babe007 27.01.07, 14:48
    klaryska_sister napisała:

    >
    >> Exie zwykle chca sobie podniesc standard na koszt exa i jego nowej partnerki
    > uzasadniajac to potrzebami dzieci, ze niby z dziecmi w malym mieszkaniu
    bedzie
    > im za ciasno, tak jakby te dzieci by im zawadzaly.

    Moja droga, czy jeżeli dzieci do tej pory mieszkały w 3 pokojowym mieszkaniu w
    dobrej dzielnicy, z którego musiały sie wynieść, to teraz, tylko dlatego, zeby
    odciążyć ojca, maja mieszkać w maleńkiej kawalerce w okolicy, gdzie strach
    wyjść po zmroku? Wierz mi, nikt nie mówi o wynajmowaniu apartamentu, czy willi
    w Konstancinie (to taka najdroższa dzielnica willowa w Warszawie). A tak w
    ogóle to i ojcu powinno zależeć na tym, żeby jego dzieci miały godne warunki do
    życia i nauki. Nawet jeżeli przy okazji w tych godnych warunkach będzie
    mieszkała ta znienawidzona matka jego dzieci.

    No i znowu dałam sie sprowokować, a tak sobie obiecywałam, że nie będę klarysce
    odpisywać...
  • reksia 27.01.07, 15:23
    Klaryska sister napisała:

    > Nie pojmuje Twojego wzburzenia, Reksiu.
    > Dlaczego ojciec ma sie dokladac do czynszu mieszkania exi, tylko dlatego ze
    ona
    >
    > ma dzieci? Dzieci kiedy odwiedzaja ojca nie placa za nocleg, ani nawet za
    > poczestunek, czy posilek ktory przygotowany przez macoche, a zgodnie z zasada
    > konsekwencji tak wlasnie powinno byc.


    Mylisz pojęcia Klarysko. opłata za czynsz to stała opłata niezbędna do
    zapewnienia PODSTAWOWEGO BEZPIECZEŃSTWA DZIECIOM- DOMU

    poczęstunek dla dzieci czy posiłek przygotowany przez macochę to jej dobra
    wola, nie jest niezbędny,

    jesli cie na takie dożywianie dzieci nie stac to moim zdaniem mozesz postawić
    sprawe jasno -nie szykowac takich posiłków lub partner powinien wystąpić do
    sadu o to by w trakcie pobytu dzieci u niego mógł opłacac je "w naturze"
    (mozna taką rzecz uzgodnić gdy dzieci przebywają u partnera po kilka dni)

    gdy dzieci zjawiają sie popołódniami wcale nie musisz ich żywić,na kolacje
    przeciez wracają do domu, jesli cie na takie zywienie nie stac mozesz jasno
    poprosić partnera by zwrócił uwagę matce dzieci że ma trudną sytuację
    materialną i ograniczone srodki i prosi by wysyłając dzieci do was zapewniła im
    załózmy kanapki

    czynsz to niestety NIEZBĘDNA PODSTAWA
  • chalsia 28.01.07, 00:17
    poczuciem niesprawiedliwości dziejowej Klaryski, co do wliczania częsci czynszu
    i innych stałych opłat przypadających na dzieci w koszty ich utrzymania, można
    sie nie przejmować, bo nie obowiązuje. I dobrze.
    Klaryska bezmózgiem nie jest, niech więc sobie poczyta kodeks rodzinny z
    komentarzami i orzecznictwem.
    Na wszelki wypadek niech Klaryska odłoży kilkaset złotych na pokrycie kosztów
    procesowych na okoliczność, gdyby jednak ONA przegrała (bo to przecież ONA nie
    chce pozwolić, ONA sie nie zgadza, etc) sprawę o obniżenie alimentów.
    I skoro ONA też chce posiedzieć w domu na wychowawczym, to niech zmotywuje M do
    większych zarobków. Niech się cieszy, że ma na kogo liczyć, bowiem ja nie
    mogłam skorzystać z wychowawczego, bo musiałam zarobić na siebie oraz na 50%
    kosztów utrzymania dziecka. W związku z czym łączę się z Klaryską w bólu z
    okazji niemożności bycia z dzieckiem w domu na wychowawczym.

    Aaaaaa, Klarysko uważaj by kością w gardle Ci nie stanęło - UZASADNIONY koszt
    utrzymania mojego dziecka wynosi ponad 3000 zł. A ojciec ciągle jeszcze ma
    płacic za połowę tegoż. I z alimentów nie ma ani grosza dla mnie (co w ogóle z
    zasady jest oczywiste), bowiem nie potrzebuję gdyż sama zarabiam na swoje
    potrzeby oraz także na pozostałe koszty utrzymania dziecka.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 28.01.07, 00:25
    > ze twój problem to nawet nie "tamte dzieci" ale "zęby większe niż mózg"

    ROTFL smile)))) za te "zęby większe niż mózg".

    Reksiu, tak BTW, cieszę się, że już nie kąsasz jak popadnie z racji własnego
    stanu ducha smile))
    I dałabyś znać co tam słychać w sprawie pozbawienia Twojego M praw
    rodzicielskich, bo to przekręt jakiego bez reakcji nie wolno zostawić.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • reksia 28.01.07, 16:58
    Chalsiu sprawę ograniczenia praw M opisze w całość jak zbierzemy juz wszystkie
    elementy układanki, na razie M sprawę skierował do prokuratury, i czekamy cały
    czas na papiery z sądu, by pozbierać wszystkie elementy układanki, dodatkowo
    wyszło jeszcze kilka dość poważnych spraw (na razie jednak ze względu na
    otwartość forum i charakterystykę sprawy nie chce pisać nic głośno, poza tym
    zdecydowanie nie chce oskarżać Exi na wyrost, czekamy na dokumenty, mnie
    osobiście powaga sytuacji przerosła, nie lubie taki spraw ),wstępnie wiele
    faktów wskazuje na jawne działania exi na niekorzyść M, sięgające działań poza
    prawem.


    jesli potwierdzą się nasze przypuszczenia, to M będzie miał bardzo poważny
    dylemat: czy skarżyć Exie, czy nie

    ale dzieki serdeczne za wsparciewink

    obiecuje opisać wszystko po sprawie

  • m-jak-magi 02.02.07, 13:52
    >hmmmmm
    >widocznie nie zrozumialam
    >500 zl na dwojke, czyli ja mam jednak szanse obnizyc alimenty o 300 zl.


    a od kiedy to ty mozesz alienty obnizyc ?? ty je placisz ??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka