27.02.07, 14:47
Prosze o usuniecie watku LYKAENA_TROLL .
Nie jest on zwiazany z tematyka forum,nie jest napisany przez macoche.
Teraz wypowiedziala sie w nim kolejna osoba majaca wyrazny problem i osobista
niechec do innej uczestniczki "macoch"(Tautolog)
--
...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
Edytor zaawansowany
  • jayin 27.02.07, 18:24
    lykaena napisała:

    > Prosze o usuniecie watku LYKAENA_TROLL .

    Usuwam.

    > Nie jest on zwiazany z tematyka forum,nie jest napisany przez macoche.

    Tematyka rzeczywiście niepotrzebna tutaj. Kwestie trollowania w takiej formie w jakiej rozwinęła się "dyskusyjka" od dziś możecie ustalać:

    a) ze mną - w temacie usunięcia trolla
    b) z sobą nawzajem - na privach
    c) z trollem - jako, że to forum, to daję wam fory: wątki możecie zacząć na forum ogólnym, żeby Ewentualny Troll widział że go odkryto, nakryto i przykryto. Niech się zamartwi tym faktem. Wymiana poglądów - owszem. Ale jak stanie się to główną akcją danego odcinka sezonu, w systemie "patrzcie, patrzcie, afera" - to wywalam.

    Lykaeno - z jednym się tylko nie zgodzę z tobą.
    Na tym forum mogą pisać także ci, którzy (które) macochami nie są.
    Ale poziom jakiś powinny trzymać. Osoby te.

    Ale demokracji tu se ne da jak widać wprowadzać. Jak to chlubnie
    Zamordyzm trzeba wprowadzić.
    Mam nadzieję, że obiekcji żadnych nie będzie.
    Jeśli zaś będą - te w sferze internetu i forum=administracji - to proszę na prv. Chyba, że dotyczą tematu macoszego, rodzinnego albo towarzyskiego-na-poziomie - wtedy mozna się obiekcjami wymieniac do woli na forum.

    Naczelna Hipokrytka Oraz TnącoGnącySpawacz Foralnych Wątków

    (Tautolog, czy trochę - ale tak TROCHĘ, TROCHĘ, nie żeby coś mi nie pasowało, nie? - nie przesadzasz? Pomyśl.)

    J

    Pozdrawiam smile


    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Piraci: www.libertatia.pl
  • tautolog 27.02.07, 20:41
    Droga Jayin,

    Oddając absolutnie bez żadnego sarkazmu należny Ci urzędowy szacunek, zwracam
    się do Ciebie z prośbą i jeszcze raz podkreślam swoje szczere intencje o
    przetłumaczenie mi ostatniego zdania w Twoim poście gdzie wymieniony jest mój nick.

    Teraz będzie drwiąco-szydząco. Ja prosty cham z wrocławskiego, strzykawka pełna
    spermy dla narkomanek, frustrat, desperat i człowiek-porażka, więc wyjaśnij mi
    proszę w czym przesadzam, bo nijak nie chwytam.

    Czy przesadzam?
    Wiesz cenie Cię, szanuje etc, wierzę, że siedzenie okrakiem na barykadzie mocno
    uwiera, chciałoby się wszystkich przytulić i nikogo nie skarcić, ale hospody!
    pamiłujte! nie ja tu gównem rzucam (przynajmniej na tym forum).

    Jeśli Twój matczyny ton - miły skądinąd - to ostrzeżenie przed usunięciem z
    forum, to ludzie, po co to czajenie się jak kot na dupczenie, forum jest
    prywatne Twój cyrk, Twoje małpy.

    Jest tylko jedno magiczne ALE w całej tej zabawie.
    I tu - uwaga!- odwołuje się do Twojej przyzwoitości i sumienia: jeśli na forum
    jest miejsce dla osoby, która chełpi się faktem złamania prawa, ba, broni tej
    tezy jak niepodległości to tym bardziej jest tu miejsce dla mnie.

    Serdeczności Jayin
    Tautolog Degenerat
  • jayin 27.02.07, 21:19
    > Czy przesadzam?

    Barykadę zwykle się podpiera. A pod ścianą, jak słusznie widzisz, z obu stron - szerokie spektrum małych pomocników każdego trapera - od strzykawek, przez gumę do żucia, po inne dogodności tego świata. Ilu ludzi - tyle nowych rzeczy pod ścianą.

    Być może nie miałeś okazji, ale akurat głaskania po główce z mojej strony nikt nie doswiadcza. Wręcz przeciwnie. Ale... Być może przeceniłam ludzi wink Dlatego wracam tu na pełny etat. I gówna z żadnego kierunku nie będzie. Możesz mieć spokojny sen.

    > Jeśli Twój matczyny ton - miły skądinąd - to ostrzeżenie przed usunięciem z
    > forum, to ludzie, po co to czajenie się jak kot na dupczenie, forum jest
    > prywatne Twój cyrk, Twoje małpy.

    To fakt. Jeśli uznałeś ton za matczyny, to pozostaje mi trzymać się tej wersji, oczywiście. Tak zwana przyzwoitość przyjęta przeze mnie działa tak, że najpierw uprzedzam, zanim kogoś kopnę. Żeby być może miał czas na refleksję. W plecy nie strzelam smile

    A koty na dupczenie się nie czają. Nie wiem czy miałeś kiedyś koty w domu, albo na podwórku?...wink

    > Jest tylko jedno magiczne ALE w całej tej zabawie.

    Właśnie.
    Dochodzimy do sedna.

    Forum jest prywatne.
    Każdy jest tu gościem.
    Niektórzy goście zasiedzieli się, bo było im przyjemnie. Inni - z innych powodów. Miejsce się kształtuje przez ludzi jacy tu bywają (stety niestety).
    Są goście mile widziani i niemile widziani. I nie zalezy to od osobistej sympatii, czy przynależności do barykady (na ktorej okrakiem... i tak dalej).
    Więc - z całym szacunkiem dla bogatych w określenia wypowiedzi twoich na forach, które zdarzyło mi się czytać - nie bierz za łagodność administracyjną mojego braku czasu. Nie znamy się - więc weź tak jak i ja poprawkę dużą na to do kogo piszesz smile

    Ale już jestem. I forum pozostanie forum dla ludzi którzy potrafią rozmawiać na jakimś poziomie. Bez brudnych prywat i odzywek rodem z przedszkola. Niezależnie od barykady. Jeśli sami się nie umiecie pilnowac - to do ogółu piszę - to widocznie potrzebny jest wam jakiś miecz Damoklesa nad głową, żeby sie zastanowić co wklepujecie w klawiaturę czasami.

    Pewnie wiele osób się obrazi za hitlerowskie metody jakie nastaną, ale mi samej już się czasem nie chce czytać niektórych postów. Do znudzenia.

    Tautologu.
    W kwestii "przestępstw popełnianych" przez forumowiczki - jeśli faktycznie taki stan zaistniał i oczekujesz mojego zdania na ten temat, albo.. reakcji? - to podeślij mi na prv po prostu konkrety. Tutaj nie będziemy tej sprawy roztrząsać.

    Ten post "odpowiadajacy" idzie w światłowody jak zwykle tylko dlatego, żeby nie było ściemy, że przy okazji znowu kogokolwiek Niewinnego (nie mówię tu tylko o tobie) wyprosiłam do poczekalni smile Resztę uwag co do forum - mozesz na wysłać mi na priv.


    Kłaniam się
    Bez sarkazmu, ale nieustająco z rozbawieniem smile

    J




    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Piraci: www.libertatia.pl
  • tautolog 27.02.07, 22:23
    Dziękuję za miłą i merytoryczną wymianę zdań.
    Co klasa, to klasa.

    Mój wredny charakter tylko w tym fragmencie zawołał "no pasaran!"
    > Tautologu.
    > W kwestii "przestępstw popełnianych" przez forumowiczki - jeśli faktycznie taki
    > stan zaistniał i oczekujesz mojego zdania na ten temat, albo.. reakcji? - to p
    > odeślij mi na prv po prostu konkrety. Tutaj nie będziemy tej sprawy roztrząsać.

    Ad rem:
    1. przestępstwa popełnionego, a nie przestępstw popełnianych (sic! o czymś nie
    wiem?)
    2. forumowiczkę anastazjepotocką, a nie forumowiczki
    3. zwróciłem się do Ciebie, na forum, gdyż na forum WSZYSCY weszliśmy w
    posiadanie informacji o popełnieniu przestępstwa, a roztrząsać juz nie ma co, bo
    czas reakcji minął

    Nieustające serdeczności
  • glonik 28.02.07, 08:00

    Nie wiem, komu i jak odpowiedzieć. Wolę Tobie, niźli tautulogowi. Załatwiam
    dwie fretki w jednym (nie, nie jestem pijana, ale fajne cuś przeczytałam).

    Tautolog krzyczy jak, nie przymierzając Macierewicz, mam winnego!!! Tylko mi
    jeszcze parę rzeczy podajcie.
    Tfu!!!
    Osoba zaufania publicznego??? A co to jest, ż enaiwnie (do czasu) zapytam.
    Się Anastazja wykazała. Kreatywnością. I za to tautolog bedzie pozywał,
    oskarżał i donosił. Cudne, piękne czasy.

    Donosicielstwa.

    Niewiele osób broniło Anastazji, ja też nie, ale z powodów niezależnych ode
    mnie, ale teraz ruszam na wojnę.

    Wara świętoszkowcom - co się okazało przy PIS-owskim pomyśle o finansowaniu
    przez obce osoby obcych dzieci - wyszło na Anastazjowe - do jej pomysłu
    uniknięcia finansowania osób niezbornych społecznie na własne żądanie.

    Tautologowi proponuję pracę... nie, nie proponuję, on już ją ma. W charakterze.
    U panów bliźniaków.

    Zła jestem, bo: poszłam do pracy na 7:30, wróciłam do domu, dopakowałam się,
    wylądowałam u Glonikowego kole trzeciej nad ranem. Jestem niewyspana, ale
    DONOSICIELSTWU mówię nie.






    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • tautolog 28.02.07, 11:46
    Osoba zaufania społecznego to dziennikarz czyli anastazjapotocka.
    Mam prośbę glonik, wielka prośbę.
    Omijaj moje posty, czytając je robisz sobie intelektualną krzywdę.
  • glonik 28.02.07, 08:10
    jayin napisała:
    Dawaj jak hitlerowiec. Hi hi. Się przyda.
    Tnij po aortach gniewu, nie tchórz przed cięciem żył wyrodkom... mogłabym tak
    dłużej, ale głupio mi po iluś tam dniach wtrącać się w pracę -


    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • glonik 28.02.07, 08:11
    jayin napisała:
    Dawaj jak hitlerowiec. Hi hi. Się przyda.
    Tnij po aortach gniewu, nie tchórz przed cięciem żył wyrodkom... mogłabym tak
    dłużej, ale głupio mi po iluś tam dniach niepisania wtrącać się w pracę - TAK
    W PRACĘ FORUM.


    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • dominika303 28.02.07, 09:03
    Ja też nie mogłam wpisac sie w obronie Anastazji,bo gdy miałam juz wolna
    chwilę, to wątek został już zamknięty sad

    Tak więc, wpisuję się tutaj smile)

    I mówię stanowcze NIE , wszystkim którzy ochoczo ruszą na moją kieszeń , bo im
    w głowach zrodził się iście diabelski pomysł, jakby tu swoje roszczenia
    rozszerzyć na mą kieszeń tongue_out

    A co do ponoć honorowych obywateli, którzy nie mogą na forum czytać o
    prawdopodobnym nagięciu prawa - no cóż moi drodzy, a moze tak zmienicie formu ,
    a swe święte oburzenie skierujecie w końcu we właściwym kierunku tj miłościwie
    nam rządzącym he? lub chociaz zainteresuje was los niewinnych zwierzatek w
    Rozpudzie he ??

  • mamba30 28.02.07, 09:44
    ja stety bądź niestety stałam po stronie Anastazji, ale wisi mi, że moją osobą
    sobie co poniektórzy buzie wycieraja na tym i na innych forach. Skoro
    konstruktywna dyskusja i tłumaczenia nic nie daja - jestem ponad to.
    Pozdrowienia dziewczyny.smile
    --
    nie rób scen smile
  • chalsia 28.02.07, 10:06
    A ja odnoszę wrażenie, ze Wy w ogóle NIE ZROZUMIAŁYŚCIE co Tautolog tutaj
    napisał.
    No to łopatologicznie - zadał Jayin pytanie czemu ON ma zostać zabanowany na
    macochach, skoro jedyną jego "winą" jest ostry/cięty język a osoba, która
    ujawniła, że skłamała przed sądem i jest z tego dumna - może nadal pisać?

    Chalsia
    ps. nie ma co Anastazji bronic w temacie rzeczonego kłamstwa - to tak jakbyście
    gwałciciela broniły, ze jego ofiara za krótką spódniczkę miała
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • mamba30 28.02.07, 10:38
    jeżeli mam być szczera, to nie interesuje mnie zupełnie treść merytoryczna
    postów Tautologa. Napisałam, że stałam po tej samej stronie co Anastazja. Ja
    również zostałam przez rzeczonego zaatakowana i bynajmniej "nie kłamałam", ba,
    ja nawet z nim w ogóle nie rozmawiałam, ja nawet na pewnym forum pisać nie
    chciałam. Został wywleczony strzępek mojej wypowiedzi, z której kilka osób
    sobie zrobiło żerowisko nie starając się w ogóle pojąć całości tematu.
    Odpowiedzi były prostackie, więc i takowoż te osoby sa przeze mnie traktowane.
    Konkluzja - Tautolog nie jest dla mnie partnerem do jakiejkolwiek dyskusji -
    konstruktywnej czy nie. Sam na własną prośbę sobie w moich oczach taką metkę
    przykleił.

    O banowaniu nic nie pisałam, ani nie miałam na myśli. Mam swoje forum i na nim
    są banowane tylko i wyłącznie wybitnie dające się we znaki trolle i :"siury" -
    dodam od razu, że to nie obraźliwe słowo, ale nick'i pod którymi pewien troll
    namiętnie nas bombardował "anatomicznymi" postami...
    --
    nie rób scen smile
  • m-m-m 28.02.07, 10:39
    Tak naprawdę Chalsiu, mnie np. w ogóle nie interesuje co ma niejaki tautolog do
    powiedzenia na temat Anastazji, nie zmieni on tym mojego stosunku do Anastazji,
    ani mojej opinii o niej.
    Człowiek, który ma głowę na karku atakowany musi się bronić, a broni się tak
    jak przeciwnik atakuje. Przeciwnik jest nie fair, to i obrona taka sama jest.
  • jayin 28.02.07, 22:24
    Oj, forumki drogie...
    W kółko to samo smile

    Nie ma czegoś takiego jak BAN wink
    Jest po prostu wypisanie z listy "uczestniczących w zajęciach".

    Nie było straszenia Tautologa banem. tylko zwrócenie uwagi i jemu - i jednoczesnie wszystkim zapalczywym dyskutującym, niewazne czy macochom, czy nie - na pewne zasady pisania tutaj.

    Tak samo jak teraz - nie odpisuję wyłącznie Chalsi - ale wszystkim - w końcu forum publiczne i wszystkie to czytacie wink Prywaty załatwiam na privach.

    A teraz. Siadam. I poczytam, co też napisałyście, jak ja grzecznie powiększałam PKB smile)

    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Piraci: www.libertatia.pl
  • glonik 28.02.07, 10:54
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=58124408&wv.x=2&a=58165571
    Zabijcie, ale na pysk padam.
    Mało tego, wymyśliłam Glonikowemu pieczarki...

    I na deser: gdziekolwiek jesteście, działajcie jak tautolog. Se chyba nową
    sygnaturkie zanapisze.

    Dla TAUTOLOGÓW: Wiem, ze niegramatycznie, a mi to po... po jak?

    PS Mamba, nie myślałam, że tu się spotkamy wink

    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • mamba30 28.02.07, 10:59
    glonik napisała:

    > PS Mamba, nie myślałam, że tu się spotkamy wink


    Ja dzisiaj porzytępiała umyslowo z racji czytania książki do późnej nocy.
    Wybacz i podpowiedz jak chłop krowie na rowie - Samodzielna, czy może jakieś
    zwierzęce forum???


    --
    nie rób scen smile
  • glonik 28.02.07, 11:06
    mamba30 napisała:

    > glonik napisała:
    >
    > > PS Mamba, nie myślałam, że tu się spotkamy wink
    >
    >
    > Ja dzisiaj porzytępiała umyslowo z racji czytania książki do późnej nocy.
    > Wybacz i podpowiedz jak chłop krowie na rowie - Samodzielna, czy może jakieś
    > zwierzęce forum???

    Heh, się nie dziwę, że mnie nie pamiętasz, ale także ja byłam przeciwna -
    wybacz Ojcze Miodku - popindolonym "Pogaduchom"

    to ja... glonik... z FK-a wink

    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • mamba30 28.02.07, 11:10
    glonik napisała:
    - popindolonym "Pogaduchom"
    >
    > to ja... glonik... z FK-a wink
    >

    To chyba odetchnęłaś z ulgą, jak zbuntowałam towarzystwo, nie? smile))

    teraz raczej nikt ze starych na FK nie siedzi. Raczej są to jednostkowe
    wypowiedzi...
    A mnie tam się całkiem fajnie pitoliło, he he... czasy chyba największej
    aktywnośći smile
    --
    nie rób scen smile
  • glonik 28.02.07, 11:35
    mamba30 napisała:

    > glonik napisała:
    > - popindolonym "Pogaduchom"
    > >
    > > to ja... glonik... z FK-a wink
    > >
    >
    > To chyba odetchnęłaś z ulgą, jak zbuntowałam towarzystwo, nie? smile))
    >
    > teraz raczej nikt ze starych na FK nie siedzi. Raczej są to jednostkowe
    > wypowiedzi...
    > A mnie tam się całkiem fajnie pitoliło, he he... czasy chyba największej
    > aktywnośći smile

    Znam to, znam...
    Pitoli się fajnie w necie, poznajemy się w realu i ...
    Albowiem powiadam Ci: do Netu dostałam dostęp w 2000 roku, i przerobiłam
    wszystko, co tylko było dostępne. Teraz inaczej jest..Cała Wasza grupa wywołuje
    mi "łzy sentymentalne".
    A, jeśli chodzi o kobietę_na_pasach, to sięgnij wstecz i do przodu.
    Od "pajdeczki" zacznij.
    Mamba, abstrakt:
    moje Pasierbice mogą mnie nie lubić, ale Glonikowy to tonuje.

    Lubię Cię za zwierzęta i prawdę, którą dajesz. Ale uważaj, zawsze znajdzie się
    ktoś, kto Ci godziny wyliczy, albo będzie mężem zaufania, tfu... inaczej miało
    być. ZAWÓD, mambo, zawód społecznego... itd., szkoda mi paznokci.


    --
    Boże: zabierz włosy, zabierz zęby, ale zostaw poczucie humoru.
  • mamba30 28.02.07, 11:51
    glonik napisała:
    > Znam to, znam...
    > Pitoli się fajnie w necie, poznajemy się w realu i ...

    Ba, pewnie że fajnie, aczkolwiek czasami sobie daję na luz i nie pisze nic
    przez kilka tyg. Tak też miałam ostatnio, ale wróciłam do formy smile)


    > Albowiem powiadam Ci: do Netu dostałam dostęp w 2000 roku, i przerobiłam
    > wszystko, co tylko było dostępne. Teraz inaczej jest..Cała Wasza grupa
    wywołuje
    > mi "łzy sentymentalne".

    Ja mam stałe łączę bodajże od 2004 roku i takie rzeczy jak GG czy tlen znam od
    syna smile)))
    Bo nasza grupa ogólnie fajna jest i przecież nie było tak źle,
    jak "królowalismy" na FK. Teraz, no cóż, mamy własne pitoletarium, na które Cię
    serdecznie zapraszam.

    > A, jeśli chodzi o kobietę_na_pasach, to sięgnij wstecz i do przodu.
    > Od "pajdeczki" zacznij.

    Wiwm, wiem.... Pajdeczka budziła wiele emocji, KNP również, ma swój charakter i
    nie ogląda się na innych. Czasami to dobrze czasami źle, ale jako KNP ją lubię.


    > Mamba, abstrakt:
    > moje Pasierbice mogą mnie nie lubić, ale Glonikowy to tonuje.

    Mój M popełnił niestety wiele błedów, teraz jestem na etapie "nie lubi mnie,
    mam to w nosie", nadskakiwać też nie będę, to jego dziecko, więc i jego cyrk.
    Exia nie pozwala się wtrącać, M zbyt słabo reagował - sam kiedys zbieże tego
    plon, mnie sie już nie chce nic robić w tym kierunku.

    >
    > Lubię Cię za zwierzęta i prawdę, którą dajesz. Ale uważaj, zawsze znajdzie
    się
    > ktoś, kto Ci godziny wyliczy, albo będzie mężem zaufania, tfu... inaczej
    miało
    > być. ZAWÓD, mambo, zawód społecznego... itd., szkoda mi paznokci.
    Dzięki Glonik za dobre słowa. Bo ja zła nie jestem, jak mnie tu poniektórzy
    postrzegają.
    Jeżeli ktoś sie poczuje lepiej, jak rzuci kamieniem, czy plunie jadem - no cóż,
    pozostawiam to jego sumieniu. też już troszkę siedze na forum, pewnie pamiętasz
    moje batalie z Boskim. No cóż, sprawa z czasem miała się tak, że Boski zaczął
    się bać dyskusji ze mną.... ech, to były czasy..... smile


    --
    nie rób scen smile
  • lykaena 27.02.07, 18:44
    Sprostowanie: zle sie wyrazilam.
    Forum otwarte,wiec moga pisac wszyscy.
    Jezeli kogos interesuje ta tematyka to nie mam nic przeciwko,ale tak jak
    napisalas -rzeczowa dyskusja na tematy forumowe, a nie wchodzenie i szczucie.
    Wiem ,ze moj nieszczesny watek o kregoslupie
    byl off-topic,ale uznalam,ze jako macocha mam prawo.
    Poprawiam sie,smiecic nie bedesmile)))
    --
    ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
    mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
  • jayin 27.02.07, 19:00
    lykaena napisała:

    > Poprawiam sie,smiecic nie bedesmile)))

    mam nadzieję wink
    jak również, że inni też skorzystają inteligentnie z tej hmm... zasady smile


    --
    "My Star Of The County Down"
    Mafia: www.szanty.art.pl
    Piraci: www.libertatia.pl
  • anastazjapotocka 28.02.07, 12:12
    Cóż, taka widocznie moja uroda, że wzbudzam wielkie namiętności (nie tylko w
    rodzaju męskim -tautolog), ale także w niektórych kobietach (Chalsia na
    przykład, kasia oraz parę z "nowej rodzinki", których nazwy nie pomnę).

    Lubię, cenię i szanuję kobiety. Popieram je.
    Według moich pogladów zrodzonych z życiowego doświadczenia, Macocha to istota w
    sposób szczególny narażona na: przykrości, wyzysk, prześladowanie.
    Można tę istotę bezkarnie obrażać, wykorzystywać, nękać, prześladować.

    W moim pojęciu, Jayin, założyłaś to forum, aby mogły je odwiedzać kobiety w
    różnym wieku, ale w podobnej sytuacji. I aby te bardziej doświadczone mogły
    życzliwie i skutecznie doradzić tym zagubionym, potrzebującym realnej rady,
    rady, która ocali ich godność i kieszeń, a w rezultacie poprawi jakość ich
    życia.
    Porady pochodzące od kobiet mających trudności z wyegzekwowaniem alimentów od
    swoich byłych meżów, a mające sens typu: płacz i płać na MOJE DZIECKO! Twoje
    dziecko niech chodzi w ubrankach z lumpeksu, ty sama noś 7 lat ten sam, tani
    płaszcz i koślawe buty! MOJE DZIECKO JEST NAJAWAŻNIEJSZE! - a więc ja te porady
    od razu zalecam dziewczynom wrzucić DO KUBŁA.
    Dlaczego?
    Jeśli kobieta pozwoliła się kiedyś zapłodnić faciowi, który ją zdradzał, tłukł,
    oszukiwał i w końcu olał - to znaczy, że dała się zapłodnić śmieciowi.
    A skoro lubi śmieci, to pewnie też lubi to szambo z komornikiem, sądami i tak
    dalej. Więc ma to, co lubi. I to te właśnie miłośniczki szmba wrzeszczą
    najgłośniej.
    Wrzeszczą najgłośniej, ale bezproduktywnie, bo niepłacący alimentów śmieć
    zwiąże się z podobną do siebie śmieciarą (przecież żadna porządna kobieta nie
    będzie chciała wiązać się z draniem, nierobem, kombinatorem, dmuchjącym
    wszystko, co się nawinie), a więc entuzjastki śmieci do końca życia będą się
    kisić we własnym patologicznym środowisku.
    I żadna radość z projektów jedynie słusznej parii nic im realnie nie da.

    Ale! Są też kobiety, które uznały swój błąd: wpadły do szamba, ale wydostały
    się z niego, wykąpały i z całych sił starają się teraz żyć GODNIE. Własnym
    kosztem, własną pracą. One nie krzyczą. One trwają w poczuciu winy, że swojemu
    dziecku na ojca wybrały śmiecia. Te kobiety nie jęczą: daj, daj, daj...

    Są też kobiety, które straciły swoją szansę.
    Miały wartościowych, uczciwych mężów, ale nie potrafiły tego docenić i
    uszanować. W różych okolicznościach podjęły decyzję o rozwodzie, w ogóle nie
    troszcząc się o krzywdę, wyrządzoną własnym dzieciom.
    I z tymi kobietami mają najczęściej problem Macochy.
    Bo Macochy, wiążąc się z mężczyzną z przeszłością biorą na siebie część jego
    problemów i jego odpowiedzialności. Jest to trochę jak wyrok, który odbywa się
    przez całe życie.

    W moim pojęciu, dla tych właśnie Macoch jest to forum.
    Jak żyć z pasierbami? Jak sobie radzić z uczuciami? Co zrobić z bezwzględną i
    złośliwą eksią? Jak nie dać się okraść? Zabrać własnemu dziecku, aby dać
    cudzemu? Chodzić latami w starej sukience, aby eksia kupiła sobie najmodniejszą
    torebkę? Dać gorsze wykształcenie własnemu dziecku, bo pasierb chce studiować
    na najlepszej uczelni za pieniądze... macochy (bo w wielu przypadkach gołym
    okiem widać, że ojciec po zapłaceniu alimentów żyje i ubiera się dzięki
    poświeceniu tej pogardzanej przez wszystkich Macochy). W ekstremalnych
    przypadkach dochodzi do takich sytuacji, gdy zagubionej dziewczynie eksia chce
    zabrać nawet... meble.

    Tu się wytłumaczę. Powinnam poradzić dziewczynie, jak skutecznie uniknąć tego
    rodzaju roszczeń. Jeśli odezwie się ona do mnie na priv - pomogę jej.
    Ale JUŻ NIGDY publicznie nie udzielę żadnej rady, związanej z falandyzacją
    (wybacz, mi, Przyjacielu. Spoczywaj w pokoju) prawa.

    Jestem zbyt uczciwa, aby obłudnie przyjąć postawę chętnie akceptowaną na tym
    forum i doradzać: jak Cie biją, to nadstaw drugi policzek - w imię
    chrześcijańskiej miłości bliźniego!!! Mogę też obiecać cynicznie tym bitym i
    dręczonym nagrodę w postaci Królestwa Niebieskiego.

    Powiem tak.
    Krótko (bo mnie samą już ta wypowiedź znudziła).
    Dziewczyny, które NAPRAWDĘ chcą ze mną porozmawiać, znalazły już na to sposób
    (pozdrawiam Was, Kochane Dziewczyny!).
    Twojemu sumieniu pozostawiam Jayin, co zrobisz ze swoim forum i czy weźmiesz na
    swoje sumienie kobiety, które na Twoim forum - zamiast wsparcia, konstruktywnej
    rady i pomocy - znalazły tylko wyzwiska.
    Twoja sprawa, czy wulgarne indywidua z obcych forów będą dla Ciebie ważniejsze,
    niż Dziewczyny, które Ci zaufały.

    Z całego serca dziękuję i pozdrawiam te Dziewczyny, które w tak śmiały i mężny
    sposób stanęły w mojej obronie.
    Tym bardziej, że skrajne emocje wzbudziły tu nie moje poglądy, ale SAMA OSOBA.
    Co może dziwić, ale nie musi.
    Sama musisz zdecydować, Jayin, jak postępować w czasach, gdy o losie Narodu
    stanowią cham z warchołem.
    Pozdrawiam Ciebie Jayin.
    Anastazja.
  • mamba30 28.02.07, 12:20
    Bardzo mądra wypowiedź Anastazjo. Myślę, że powinna dać wielu osobom do
    myślenia.

    Pozdrawiam Cię serdecznie smile)
    --
    nie rób scen smile
  • mrs_ka 28.02.07, 13:17
    Postaram się krótko i być moze pożegnalnie.

    na tym forum piszę od- nie wiem od kiedysmile Ale długo. Przez pewien czas wydawało
    mi się, że osoby z drugiej strony kurtyny mogą wnieść coś wartościowego na to
    forum i z tego względu zdecydowałam się tutaj udzielać.
    Lansowałam zresztą (i lansuję cały czas) pogląd, że naszym wspólnym mianownikiem
    jest słowo "człowiek", a nie status cywilny. To tłumaczy, czemu na każdym forum
    jest miejsce dla rozsądnych ludzi niezależnie od tego, czym się zajmują, kim są
    i jaką mają historię osobistą. Światem bowiem rządzą pojęcia i wartości uniwersalne.
    Zawsze jednak była obecna frakcja "separatystyczna", która domagała się jasnego
    okreslenia, która przegródka jest dla kogo. Dokładnie taki sam trend przewija
    się też na Samodzielnej Mamie, a nawet na Nowej Rodzice.
    Nie lubię tego trendu, bo- moim zdaniem- nie proponuje niczego wartościowego. W
    miejsce szukania punktów stycznych oferuje szukanie punktów zapalnych, chce
    różnicować i wyodrębniać (po co?). Uważam, że bardzo często to tylko konfliktuje
    strony, a przy okazji szkodzi samemu autorowi zgłaszającemu swój problem.
    Ale to tak na marginesie było.

    Mam świadomość przebywania tu na prawach gościa i- chciałabym to podkreślić-
    tych praw tutaj nie nadużyłam. Dyskusje toczę na ogół merytoryczne (na pewno zaś
    się staram), a jeżeli w odpowiedzi słyszę, że jestem "nieinteligentna i
    niekulturalna" (co potem nota bene zostaje wycięte) to pozostaje mi tylko
    ubolewać nad tym, że u autorki tego tekstu deklaracje własnego poziomu rozmijają
    się z praktyką i chyba najwyższy czas skonfrontować się z samą sobą.

    Muszę się też ustosunkować do jednej kwestii, bowiem zalezy mi, aby to należycie
    wybrzmiało.
    Anastazja_Potocka publicznie przyznała się do a) złamania prawa b) dumy
    wynikającej z tego czynu.
    To, że wytknęłam Jej tę sprawę nie wynika z mojego osobistego stosunku do
    autorki. Jest po prostu stwierdzeniem faktu i jako fakt jest zupełnie pozbawione
    emocji oraz intencji.
    Chciałabym, żeby to było jasne: na tym i na innych forach pisze sporo osób,
    ktore lubię, szanuję i czytam z przyjemnością. Inną jednak sferą są czyny tych
    osób. I jeśli tak szanowana przeze mnie Chalsia zabiłaby pieszego na przejściu,
    to kwalifikacja karna tego czynu nie zmieni się tylko dlatego, bo sprawcą
    zdarzenia jest Chalsia.
    Nie mylmy lojalności z nazywaniem rzeczy adekwatnie i po imieniu.

    A z tym z kolei wiąże się jeszcze jedna rzecz: mianowicie dalsze mylenie pojęć.

    Ktoś, kto z powodu dziwnie rozumianej lojalności powie "zabiła tego pieszego w
    słusznej sprawie" nie podejmuje się wcale "mężnej i śmiałej obrony", bo
    zakrywanie czynów niegodnych nigdy nie jest ani śmiałe, ani mężne.
    Generalnie razi mnie język propagandy piłsudczyków w sytuacjach, których ranga
    jest co najmniej wątpliwa. Chronienie kogoś, kto złamał prawo może jest w pewnym
    sensie swoistą lojalnością, a na pewno wynika z sympatii i pozytywnych uczuć do
    sprawcy, ale zdecydowanie nie jest "mężne i śmiałe"; to są pojęcia nieco innego
    dyskursu i przywoływanie stylistyki tego dyskursu jest po prostu niestosowne i
    nie na miejscu w kontekście sądowych przejść Anastazji i Jej męża.

    I ostatnia rzecz: zwracając na to uwagę nie czynię z siebie ani chama, ani
    warchoła ani wulgarnego indywiduum. Przyznam, że czuję się nieco zaskoczona
    poziomem cytowanej retoryki.
    Problemem, który tak naprawdę zgłasza Anastazja wcale nie jest brak kultury,
    warcholska leksyka czy odchodzenie od meritum. Anastazję irytuje to, że nie
    zgadzam się z Nią w Jej ocenie Jej sytuacji.

    Jeżeli za to mam być nazywana "chamem" to mogę się tylko zdumieć.

    Na koniec: argument odwoływania się do sumienia moderatorki, które ma
    rozstrzygnąc, czy "indywidua" będą nadal "nękać, przesladować i obrażać"
    "niewinną istotę" jaką jest macocha, czy też zatriumfuje sprawiedliwość, czystka
    i wzajemna pomoc- jest argumentem populistycznym i proweniencji co najmniej
    sięgającej Ordynata Michorowskiego i nieszczęsnej Stefci.
    Nie przypominam sobie, abym kogokolwiek tutaj nękała czy prześladowała, wręcz
    przeciwnie. Z tego, co pamiętam (a piszę tu dłużej niż Anastazja) forum było i
    jest nastawione bardzo "do" ludzi, udzieliło i udziela konkretnej pomocy i to
    się nie zmienia. Pisanie o tym, że stoimy przed wizją kataklizmu i albo my, albo
    oni, jest nierzetelne i nieprawdziwe oraz odwołuje sie do emocji, a nie do faktów.

    Do reszty poglądów i osoby Anastazji nie odniosę się, nie uważam tego za
    potrzebne. Jeżeli ma potrzebę pisania w gronie, które tworzyć będą jedynie
    macochy i reszta forumowiczek się z takim postulatem zgadza- bardzo proszę o
    sygnał od moderatora, jest oczywiste, że się dostosuję.
    Nie wyszło niestety krótko, trudno.

    a.
  • m-m-m 28.02.07, 13:31
    zakrywanie czynów niegodnych nigdy nie jest ani śmiałe, ani mężne

    Akurat w wypadku Anastazji jej czyn niegodny był odpowiedzią na takiż sam czyn
    niegodny ze strony jej pasierbicy.
    Wg moralności to Anastazja powinna grzecznie płacić na obcą jej, dorosłą
    osobę, bo to dopuszcza prawo?
    Prawo jest ułomne i nie zawsze prawotwórca przewidział wszystkie konsekwencję
    tegoż prawa.
  • chalsia 28.02.07, 13:42
    rozumiem w takim razie, że skoro ktoś np. obrzuca Cię gównem to za jedyną
    słuszną linię obrony uznajesz również obrzucanie gównem?
    Bo do tego się sprowadza tłumaczenie Anastazji.

    Od osoby Z KLASĄ oczekuje się NIE ZNIŻANIA do poziomu adwersarza.
    Czyli Anastazja spokojnie mogła się bronić przed sądem w sposób zgodny z
    prawem - poprzez udowodnienie, że pasierbica z matką kłamią.

    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • m-m-m 28.02.07, 13:49
    Chalsiu, niestety, czasami jedyne co ktoś rozumie to jest dokładnie taki sam
    odwet i na tym samym poziomie.
    Poza tym jakie widzisz inne rozwiązanie w tym stanie prawnym, by dorosła obca
    osoba jednak nie sięgnęła po kasę partnerki ojca? Osoba, która nawet życzeń jej
    nie wysyła i adresuje koperty z tymiż życzeniami WYŁĄCZNIE na nazwisko ojca?
  • chalsia 28.02.07, 13:56
    nie mieszaj m-m-m różnych sytuacji, bo brak kartek świątecznych ma się nijak do
    (słusznego skąd inąnd wobec wielu innych nakładów wcześniej) bronienia własnej
    kieszeni.
    I tu nie była mowa o ODWECIE !!!! ino o postępowaniu sadowym.

    Jak - poprzez udowodnienie w sądzie kłamstwa pasierbicy i matce. Da się zrobić,
    tylko trzeba CHCIEĆ zamiast isć na łatwiznę oraz czynnie praktykować wyznawane
    wartości (a przeciez ona uważa się za uczciwą).
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • m-m-m 28.02.07, 14:01
    Chalsiu, ja nie wierzę w sprawiedliwy wyrok sądu w tej sprawie.
    Ale może ja skrzywiona jestem, może za dużo wiem od rodziny zawodowo z prawem
    związanej.
  • chalsia 28.02.07, 13:50
    > Czyli Anastazja spokojnie mogła się bronić przed sądem w sposób zgodny z
    > prawem - poprzez udowodnienie, że pasierbica z matką kłamią.

    tyle tylko, że to wymagało większego wysiłku niż zorganizowanie się tzw. "słupa"
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • m-m-m 28.02.07, 13:52
    Nie, Chalsiu, nawet przy wysiłku udowadniania kłamstw pasierbicy wyrok mógłby
    być różny, czyli niekoniecznie sprawiedliwy dla Anastazji.
  • tautolog 28.02.07, 13:57
    Jasne, przecież jak Kargul mogła wziąć do sądy granat jak argument ostateczny.

    W Hong Kongu............... smile)))
  • mrs_ka 28.02.07, 14:13
    m-m-m, zadałaś mi pytanie już w tamtym wątku, ale ze względu na to, że potem
    Jayin go pocięła wolałam nie odpowiadacwink Odpowiem tu.
    Moim zdaniem są tu dwie sprawy:
    1. czy faktycznie mąż Anastazji (i Ona) nie miał innego wyjścia?
    2. stosunek do sprawy POST factum

    jeśli idzie o punkt pierwszy to- jak wiadomo- na dwoje babka wróżyła i wynik
    sprawy mógł być dwojaki. Anastazja pisze o sobie sporo. Na tej podstawie
    ośmielam się stwierdzić, że jeśli ktoś doskonale znający środowisko prawnicze i
    posiadający środki na opłacenie porządnego adwokata mimo to sięga po metody
    niezgodne z prawem, to stanowi to nie o konieczności, tylko - nie wiem- chęci,
    kaprysie czy potrzebie zaoszczędzenia na honorarium adwokata, bo podpłacony
    świadek wychodzi taniej.
    Zauwaz, że Anastazja a priori założyła, że nie ma szans i wyjścia- to była
    pierwsza sprawa, a Ona i Jej mąż nawet nie spróbowali metody zgodnej z prawem.
    Mimo to posługuje sie argumentem "nie miałam wyjścia". Argumentem, który w ogóle
    nie ma tu zastosowania.
    Druga rzecz: byłabym w stanie tego typu indolencję etyczną zrozumieć u Kwiatka
    (pamietacie?) czy kogoś po prostu mniej obeznanego, mniej biegłego, mniej
    inteligentnego, a takze mniej akcentującego w swojej postawie wartości tj,
    moralność i uczciwość. Ja Anastazji w żadnym miejscu nie posądziłam o głupotę.
    Napisałam jasno, że postapiła nieuczciwie i racjonalnie. Co do racjonalności
    można tu podyskutowac, osobiście uważam, ze po prostu poszła po linii
    najmniejszego oporu, bo wystarczyło wynająć dobrego adwokata i mieć sprawę z
    głowy (zwłaszcza, że- nie oszukujmy się- obciążanie konkubiny alimentami na
    dorosłą pannę nie nalezy w Polsce do reguł, więc nie ma co pisać o nożu na
    gardle i realnym zagrożeniu portfela). Ale z przymiotnika "nieuczciwie" nie da
    sie zrezygnowac jakkolwiek by tej sprawy nie obracać polemicznie.

    Generalnie jednak taniej jest łamać prawo niż go przestrzegać (i piszę to
    całkowicie serio, w kategoriach ekonomicznych jest to prawdą), więc dlatego
    zapewne Anastazja zdecydowała się na taki wariant.

    Abstrahując od punktu pierwszego istnieje jeszcze punkt drugi i to on jest
    sednem. On też uderzył mnie najmocniej. O ile bowiem jestem w stanie przyjąc, że
    coś tam, że istniały okoliczności fafa rafa, o tyle po to jest własnie ten
    dystans czasowy, aby odpowiednio ocenić wydarzenia i własną postawę.
    Jak wiadomo (i co aktualnie jest podnoszone na NRwink)) ) zdradziłam swego
    pierwszego męża i klnę się na Xenę, Wojowniczą Laskę z Pustkowi, ze w sensie
    życiowo- codziennym zasłużył na to drań jak mało kto. Jednak uważam, że zrobiłam
    mu świństwo, bo zdrada- jakkolwiek by tego nie rozpatrywać- w sensie etycznym
    zawsze będzie złem.
    I tak samo jest ze złamaniem prawa: nie wnikając w pobudki Anastazji zmroziło
    mnie głównie to, że x czasu od tamtych wydarzeń nadal jest ze swojej postawy dumna.

    mam nadzieję, ze wyjaśniłam swoje stanowisko, m-m-m

    a.
  • m-m-m 28.02.07, 14:24
    Na tej podstawie
    ośmielam się stwierdzić, że jeśli ktoś doskonale znający środowisko prawnicze i
    posiadający środki na opłacenie porządnego adwokata mimo to sięga po metody
    niezgodne z prawem, to stanowi to nie o konieczności, tylko - nie wiem- chęci,
    kaprysie czy potrzebie zaoszczędzenia na honorarium adwokata, bo podpłacony
    świadek wychodzi taniej.


    A skąd wiesz, że Anastazja adwokata nie miała?
    Poza tym nie wiem, czy taki świadek jest tańszy niż owe honorarium adwokackie.
    Moim zdaniem nawet przy bardzo dobrym adwokacie wynik mógłby być
    niesprawiedliwy dla Anastazji.
  • tautolog 28.02.07, 14:27
    M-m-m szczerze podziwiam, serio jestem pełen uznania, bronisz przegranej sprawy
    jak kapitan Raginis.
  • m-m-m 28.02.07, 14:29
    Nie, tę sprawę Anastazja wygrała metodami jej pasierbicy.
  • anastazjapotocka 28.02.07, 14:44
    Daj, spokój M-M-m...
    One i tak niczego nie zrozumieją. Dla nich powinnam dać się ciągać po sądach, a
    w tamtych latach nie było tanich linii lotniczych, wiec cen biletu za LOT
    nikomu nie będę przypominać...
    Właśnie dlatego, że miałam dobrego adwokata, sprawę wygrałam, choć w sądzie
    mnie nigdy nie reprezentował.
    Już widzę, jak wysoki sąd z dobrotliwym uśmiechem wysyła do wszystkich diabłów
    pasierbicę i jej skacowaną mamusię, wiedząc, ile wynosi honorarium tego
    adwokata. Jak nic, dowaliłby te 3 500 i jeszcze 3 500. A co, jak mnie stać...

    Już pomijam, że mąż SPLAJTOWAŁ I BYŁ DŁUGOTRWALE CHORY. Trzeba było oddać od
    razu sprawę o obniżenie alimentów w świetle zaistniałych okoliczności - i cześć.
    Ale mnie się chciało kształcić dziewczynę za KAŻDĄ CENĘ.
    Rzuciło mnie dopiero wtedy, kiedy się okazało, że zamiast na uczelnię
    przykładnie uczęszczać - wybrała wolą miłość z osobnikiem bez dyplomu...

    Na szczęście, powzięte przeze mnie w porę środki wychowacze (czytaj: odcięcie
    od kasy) dało wynik o tyle pozytywny, że pasierbica te studia grzecznie
    ukończyła.

    No coż, wszystkim rozszalałym harpiom ŻYCZĘ NIENIEJSZYM, aby życie również im
    dało sznsę na wielkie poświęcenia dla cudzych dzieci w imię bliżej
    nieokreślonych idei.
    Może wtedy, gdy zagożona zostanie ICH WŁASNA KIESZEŃ, zrozumieją o czym mówię.
  • m-m-m 28.02.07, 14:56
    Już widzę, jak wysoki sąd z dobrotliwym uśmiechem wysyła do wszystkich diabłów
    pasierbicę i jej skacowaną mamusię, wiedząc, ile wynosi honorarium tego
    adwokata. Jak nic, dowaliłby te 3 500 i jeszcze 3 500. A co, jak mnie stać...



    Potwierdzasz tylko to, co ja słyszałam od mojej rodziny prawnej wielokrotnie
  • poxywka 28.02.07, 19:22
    nie wiem czy dobrze rozumiem mrske i czy Ty dobrze rozumiesz o co chodzi
    niektorym osobom, ktore krytykuja Twoja postawe; wydaje mi sie, ze wzburzenie
    budzi fakt, ze uwazasz to za swietne posuniecie, powod do dumy i temat barwnego
    opowiadania (moze to skrzywienie zawodowe..); mysle sobie ze byc moze
    chwycilabym sie tego jesli bylby to jedyny znany mi sposob na ochrone przed
    niesprawiedliwoscia; niemniej jednak wspomnienie podstawionego w sadzie
    kochanka budziloby we mnie niesmak i obawy na tyle,ze raczej nie chwalilabym
    sie tym; poza tym placenie na corke duzych kwot zeby sie wyksztalcila przy
    jednoczesnym calkowitym braku wiedzy na temat jej postepow w nauce jest
    naiwnoscia lub tez brakiem zainteresowania
    byc moze jesli sie dozna w zyciu wystarczajaco duzo zla, nie dostanie tego, co
    sie dostac powinno na starcie czlowiek zamyka sie w swoim swiecie by nie dac
    sie wiecej zranic; czesto nie zgadzam sie z Twoimi pogladami (w ogole nie ma to
    zwiazku z macochowaniem) ale odczuwam ,ze polemika z Toba nie ma sensu; jak
    napisala Chalsia nie potrafisz Anastazjo przyjac zadnej krytyki; nawet
    niewinnych rad mrskiej, ktora jak swiat swiatem jeszcze tu nikogo nie probowala
    napadac i jest ceniona przez wiele osob; zamiast sie obruszac podyskutuj jak
    czlowiek;
    nie podoba mi sie Twoj podzial kobiet na macochy i exie; juz o podziale na exie
    ktore lubia szambo bo zaplodnil je smieciarz - w szegolnosci; jest to potwornie
    krzywdzace dla osob borykajacych sie z przemoca w rodzinie
    rozumiem, ze mozna sympatyzowac z roznymi grupami bo lepiej rozumieja sie
    macochy o podobnym podejsciu do pasierbow, podobnych problemach z exiami lub
    just takie ktore nie maja wlasnych dzieci; ale to nie znaczy, ze cala reszta
    nie ma racji bo nikt nie ma na nia poki co patentu;
    osobiscie uwazam ze bardzo wiele problemow macochowych (poza nieustanna walka o
    widzenia z dziecmi + alimenty) wynika z niskiego poczucia wlasnej wartosci;
    a klotnie na forum byly sa i beda bo w grupie tylu bab wyjadanie sobie z
    dziubkow to utopia; poza tym ochy i achy na dluzsza mete sa koszmarnie nudne
    pozdrawiam
    poxywka
    --
    "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
  • tautolog 28.02.07, 13:36
    Mój Boże, gdzieś Ty się uchowała.
    Dla Ciebie jestem gotów się rozwieść!
  • tautolog 28.02.07, 13:38
  • m-m-m 28.02.07, 13:44
    ...niepowetowana strata: ja na pewno myślałam, że do mnie wink))))))))))))
    Uff...co za ulga, że jednak nie do mnie.
  • anastazjapotocka 28.02.07, 13:45
    Wybacz, ale potraktować znaną wypowiedź Znanego i Czcigodnego Profesora, że
    krajem rządzi cham z warchołem, jako przytyk do siebie - to już przejaw albo
    skrajnej megalomanii, albo skrajnej niewiedzy, albo skrajnej manipulacji.

    Chyba, że w realu jesteś byłym najsłynniejszym mulatem polskim.
    Ale nie jesteś, bo Ciebie nie znam, ale tamtego i owszem i wiem, że nie byłby w
    stanie słów używanych przez Ciebie odszukać bezbłędnie w słowniku.

    Rozłościła mnie też Chalsia, nie tylko dlatego, że programowo czepia się zawsze
    wszystkiego, co powiem - ma prawo.
    Rozłościła mnie dlatego, że użyła porównania ze zgwałconą ofiarą, co jest
    cynicznym nadużyciem.
    O ofiarach zwyrodnialców Chalsia wie tyle, co o macochowaniu (jak ogólnie
    wiadomo, Chalsia jest TĄ BYŁĄ z progeniturą uprawnioną do alimentacji).
    To tyle gwoli sprostowania.
    Na dzisiaj mam dość. Idę popracować na chleb. O, pardon, na drogie perfumy.
  • chalsia 28.02.07, 14:09
    > Rozłościła mnie też Chalsia, nie tylko dlatego, że programowo czepia się
    zawsze
    >
    > wszystkiego, co powiem - ma prawo.

    buahahahaha, ROTFL. Udowodnij powyższe magalomańskie stwierdzenie.
    Jesli byłoby jak twierdzisz, to na KAZDY Twój post powinna przypadać moja
    odpowiedź.

    > Rozłościła mnie dlatego, że użyła porównania ze zgwałconą ofiarą, co jest
    > cynicznym nadużyciem.

    uderz w stół, a nożyce się odezwą ...... ??? i na dodatek nie zrozumiałaś tego
    co napisałam, więc zapodam jeszcze raz w mniej kontrowersyjnej wersji, skoro
    tamta Cie razi- bronienie Ciebie co do kłamstwa w sadzie to tak samo, jakby
    bronić pijanego kierowcę, który przejechał dziecko w dzień na pasach na
    zielonym świetle - no bo po co w ogóle przechodziło.

    Na tyle dobrze jestem kojarzona na róznych forach, że nie jest dla nikogo
    tajemnicą, ze jestem eksią z progeniturą-oczywiście, że uprawnioną do
    alimentacji (na dodatek zupełnie niezależną).
    A o macochowaniu dowiedziałam się BARDZO dużo - z tego forum własnie - od
    samego początku jego istnienia.

    Chalsia

    ps. IMHO Anastazjo opanowania w Tobie mało, a to przecież też jest jedna ze
    składowych posiadania klasy.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • anastazjapotocka 28.02.07, 14:24
    ...jestem usprawiedliwiona przed Bogiem i Historią.
    Powiem Ci krótko: nie rozmawiam z Tobą. Definitywnie.
    Jak dla mnie jesteś niereformowalna.
  • chalsia 28.02.07, 17:32
    > Jak dla mnie jesteś niereformowalna

    Widać trafiła kosa na kamień.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • weronka77 02.03.07, 14:11
    Eee tamwink Masz się kim przejmowaćwink)Najwyżej przeczytasz że "niektózy ludzie
    to gady"wink Stary jak świat oklepany sloganwink I co z tego?Przejmujesz się tym?
    Bo ja wcalewink))
    --
    Szanuję Twoje zdanie ale nie zamienię go ze swoimwink)

    s13.bitefight.pl/c.php?uid=33916
  • weronka77 02.03.07, 14:11
    NIETÓRZY
    sic
    --
    Szanuję Twoje zdanie ale nie zamienię go ze swoimwink)

    s13.bitefight.pl/c.php?uid=33916
  • chalsia 28.02.07, 13:23
    > Cóż, taka widocznie moja uroda, że wzbudzam wielkie namiętności (nie tylko w

    we mnie akurat TWOJE POSTĘPOWANIE (a nie osoba, ale widać Twojego ego nie
    rozróżnia jednego od drugiego) wzbudziło jeno pogardę i dopiero wtedy, gdy z
    uporem maniaka starałaś się przekonać, że kłamstwo i hucpa przed sądem były OK.

    > Jestem zbyt uczciwa, aby obłudnie przyjąć postawę chętnie akceptowaną na tym

    w swietle wiedzy o tym co w życiu czyniłaś i jak postępowałaś (o czym sama
    pisałaś) - wielkie ROTFL.

    Chalsia

    PS. skoro nie podoba Ci się obecność na tym forum exi, tautologów, etc to albo
    sobie nas "wyszarz" albo nie pisz. Niestety za krótko jesteś na tym forum by
    znać genezę jego powstania i cele jakie przyświecały założycielce (nota bene -
    nie Jayin)
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • konkubinka 28.02.07, 14:04
    właśniesmilesmilesmile

  • m-m-m 28.02.07, 15:17
    Ale dlaczego do kasacji, Dominiko?
    Ja tu dziwacznej formy nie widzę.
    Ot rozmowa jak każda inna.
  • chalsia 28.02.07, 17:58
    nie ma powodów do kasacji.

    Zgłaszam kontrwniosek - o nie wycinanie tego watku wink
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 28.02.07, 17:30
    > Powiadacie, ze dobry (cokolwiek to znaczy) adwokat, wybroniłby Anastazję z
    > opresji i nie musiałaby sięgac po środki ostateczne!

    My powiadamy??? Ano mylisz się (chyba dobrze Tautolog sugerował byś od poczatku
    caly watek przeczytała).
    O ile przypomnę sobie wpisy w tym watku JEDYNĄ osobą, która wspomniała o
    adwokacie była sama Anastazja właśnie.
    Przy czym akurat zgadzam się ze stanowiskiem, że adwokat nie jest koniecznie
    potrzebny do prowadzenia sprawy (w sensie reprezentacji w sądzie) - wystarczy
    jako zaplecze, zwłaszcza w sprawach proceduralnych.

    Mowa była za to o INNYCH UCZCIWYCH (tzn. w granicach prawa) działaniach, które
    Anastazja z mężem mogła podjąc (a nie podjęła) by bronić swojej kieszeni.

    Myslisz się Dominiko również w kwestii, że nie-macochy popierały postawę
    pasierbicy i eksi (a już zwłaszcza w kwestii TEJ konkretnej sprawy w sądzie)-
    jak masz wątpliwość to wrzuć sobie z wyszukiwarki wątki Anastazji i poczytaj.

    I dziwi mnie ta wasza postawa!!
    > Nie dostrzegacie jednego, ze dorosła zdrowa leniwa pannica tak zasmakowała w
    > kasie macochy, ze do grobu by ją gnebiła z lubością i przekonaniem, ze jej
    się
    > nalezy tongue_out
    > A wyżywacie się na kobiecie, która w tak trudnej sytuacji zyciowej potrafiła
    > utrzeć nosa zorwydrzonej mamuśce i rozkapryszonej córci tongue_out
    >
    > Oj nie ładnie!!

    Ty jednak nadal nie rozumiesz o co biega, choć Merska już chyba z 7 razy
    dokładnie napisała. Przytarcie nosa w sadzie też można uznać za OK - ale nie
    takimi metodami.
    A sednem kwestii jest to, że zrobiwszy źle, Anastazja jest z tego NADAL dumna i
    broni swojej ówczesnej postawy jak Rejtan.

    Ludzie mają to do siebie, że popełniają błedy. Wot żyzn. Sztuką (wymagającą do
    tego nota bene właśnie klasy i uczciwości - zwłaszcza wobec siebie samego) jest
    umiejetność przyznania sie do błedu.

    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • dominika303 28.02.07, 18:58
    > Ludzie mają to do siebie, że popełniają błedy. Wot żyzn. Sztuką (wymagającą
    do
    > tego nota bene właśnie klasy i uczciwości - zwłaszcza wobec siebie samego)
    jest
    >
    > umiejetność przyznania sie do błedu.

    Wiesz ja jakos błedu Anastazji nie widzę , moze oślepłam, ale nie widzę go!
    Ale za to powiem ci, ze gdyby jakaś next rzuciła sie łapczywie na twoja kieszeń
    napewno zmieniłabyś zdanie i sięgnełabyś po cięższe środki perswazji sad i śmiem
    wątpić abyś pózniej mówiła -to był mój błąd sad
    Taka jest ludzka przypadłość, ze bronimy swego !

    Przytarcie nosa w sadzie też można uznać za OK - ale nie
    > takimi metodami.
    > A sednem kwestii jest to, że zrobiwszy źle, Anastazja jest z tego NADAL dumna
    i
    >
    > broni swojej ówczesnej postawy jak Rejtan

    Wiesz co, ja nie rozumiem, dlaczego ktoś kto obronił sie przed "prawną"
    kradzieżą ma nie byc z tego dumny ??


    Mowa była za to o INNYCH UCZCIWYCH (tzn. w granicach prawa) działaniach, które
    > Anastazja z mężem mogła podjąc (a nie podjęła) by bronić swojej kieszeni.

    A skad wiesz, ze inne uczciwe w granicach prawa działania nie były podejmowane
    przez Anastazję i jej męża ??
    Nie pomyślałaś, ze prawo zawiodło ??

    Ja mając conajmniej 3 sprawy miesięcznie w sądach gospodarczych powiem ci tylko
    tyle, ze wszystko zalezy od sędziego i jego widzenia problemu sad(



    My powiadamy??? Ano mylisz się (chyba dobrze Tautolog sugerował byś od poczatku
    >
    > caly watek przeczytała).

    Tautolog niech zajmnie się szpiegowaniem na innych wątkach.
    Przeczytałam cały wątek, ba nawet od początku w nim się wypowiadam , i co kilka
    postów przewijało się "inne uczciwe działania zgodne z prawem , ba nawet niemal
    sumieniem" co twoim zdaniem to znaczy??
    Bo moim tylko tyle, ze zarzuciacie Anastazji, ze nie wizieła adwokata i sama na
    prędce wymierza sprawieliwość tongue_out

    Jak to czytam to ubolewam bardzo tylko nad jednym , ze Pruszków nie jest juz w
    sile i w modzie , bo owym paniom mamusce i córci tylko taka prawna i uczciwa
    droga by się należała !!!





  • phidyle 28.02.07, 18:25
    ; ...perché il lione non si defende da' lacci, la golpe non si difende da' lupi.
    Bisogna, adunque, essere golpe a conoscere e' lacci, e lione a sbigottire e' lupi.
    Lew nie umie sie bronic przed intrygami zas lis przed wilkami, totez trzeba byc
    lisem, by rozpoznac chytrosc oraz lwem, by zdlawic wilki.
    Anastazja zastosowala taka sama taktyke jak jej przeciwnik, nie mozna z osobami
    pewnego pokroju wygrac w inny sposob. Trzymaj sie Anastazjo i nie przejmuj sie
    Tautologiem, ktory nie umie odroznic przymiotnika od przyslowka.
    --
    Caelo supinas si tuleris manus
    nascente luna, rustica Phidyle...
  • tautolog 28.02.07, 19:51
    Łał, nie, no Phidyle normalnie nokaut.
    Skopałaś mnie strasznie, czuje się skompromitowany, upośledzony intelektualnie,
    a psyche mam w prawdziwej ruinie.
    Uff, to jak strzał w potylicę, naprawdę mi dowaliłaś.
    Długo szukałaś? W sumie nie ma znaczenia, ale doceniam trud i zaintersowanie.
    A powiedz, jak już odkryłaś mój czeski błąd w określeniu części mowy i
    krzyknęłaś eureka, to trzęsły Ci się ręce?


    ps. 1. pod nickiem tautolog oprócz NR i SM jestem na jeszcze jednym forum innego
    portalu, no to do roboty

    2.Machiavelli w tym kontekście, mój Boże, żenada, cóż mam Ci napisać poczytaj
    jeszcze raz i wątek i twórczość pana M., albo wiesz nie czytaj, zawsze po,
    człowiek się stara wyciągnąć jakieś wnioski, Ty już wyciągnęłaś Księcia, a nie
    daj Boże przy następnych polecisz mi Maciejem Giertychem

    3.na pytanie nie odpowiadaj, oboje wiemy, że się trzęsły
  • phidyle 28.02.07, 21:54
    Po pierwsze niczego szukac nie musialam, gdyz pamietam, jak wyszydzales jakas
    osobe nieznajaca zasad pisowni "nie" z czesciami mowy i tylko dlatego wyszlo na
    jaw, ze Ty rowniez masz z czesciami mowy problem. Inaczej nigdy bym nigdy na
    taki lapsus nie zwrocila uwagi. Po drugie porownywanie autora "Ksiecia" i
    Giertycha jest zupelnie niezasluzonym komplementem na rzecz Giertycha,ktory
    moglby w czasach Machiavellego najwyzej myc nocniki.Po trzecie moglabym krzyknac
    jedynie heureka, poniewaz akurat posiadam stosowne wyksztalcenie.
    A tak w ogole, to kim jestes, Tautologu?Dlaczego interesuja Cie macochy?
    Dlaczego nie przedstawisz sie tutaj, nie opowiesz swojej historii? Jakich to
    cennych rad mozesz osobom takim jak my udzielic?Pytam z ciekawosci a nie ze
    zlosliwosci. I zanim sie przyczepisz-nie mam polskich literek w komputerze i nie
    wiem, jak je uzyskac, na komputerze sie nie znam.
    --
    Caelo supinas si tuleris manus
    nascente luna, rustica Phidyle...
  • mrs_ka 28.02.07, 19:09
    Jesli idzie o mnie: nie ma tu żadnego postu mojego autorstwa, ktory byłby dla
    kogokolwiek obelżywy lub łamał jakikolwiek punkt netykiety. Będę zdziwiona,
    jeśli któryś z moich postów poleci. Tyle w tym temacie.

    Teraz co do tego, o co mi chodzi. Szczerze powiedziawszy zaczynanie od jaja po
    raz pierdylioniasty w tym temacie średnio mnie kusi. Wyłuszczalam już sprawę i
    sądzę, ze gdybyś, Dominiko, zadała sobie trud przebrnięcia przez te dwa długie
    posty poniżej, nie pisałabyś potem interpretacji wziętych z ksieżyca, jako to
    popieram postawę Eks żony partnera Anastazji (????) czy pasierbicy Anastazji
    (???) i potępiam przedsiębiorcze kobiety (????).

    Dobra, odkładam to na bok, bo chcę o czym innym...wink
    Jak wiadomo żyjemy w państwie prawa i sprawiedliwości. Ok, ok, bez żartów.
    Postarajmy się na moment zapomnieć o ironicznym wydźwięku tych rzeczowników i
    wrócić do ich faktycznych definicji.
    Chciałam Wam zatem zadac pytanie, jak wyobrażacie sobie zarówno prawo, jak i
    sprawiedliwość, jeśli celem części dyskutantek tego topiku jest wykazanie, że
    sprawiedliwość oraz prawo to pojęcia relatywne i elastyczne? Poważnie chcecie
    żyć w kraju, gdzie prawo i sprawiedliwość zostaną potraktowane relatywnie i
    elastycznie, jak to proponujecie?
    Czy równą elastycznością wobec motywów sprawcy wykażecie się, kiedy złodziej
    ukradnie Wam samochód? Zapewniam Was, że ten złodziej będzie działał w zgodzie
    ze swoim własnym wyczuciem sprawiedliwości. Do którego poczucia ma dokładnie
    takie samo prawo, jak Anastazja, kiedy decyduje, co jest z Jej punktu widzenia
    sprawiedliwe, a co nie jest.

    Na Boga, jak można w ogole dorabiać dupie uszy? Wytłumaczcie mi to, proszę,
    prostymi słowy, bo autentycznie tego nie rozumiem.
    Czym się różni czyn Anastazji od kradzieży maybacha?
    W sensie konstrukcji logicznej- absolutnie niczym.
    W sensie praktycznym tylko tym, że akurat WY potraficie Anastazję
    usprawiedliwić. Wystarczy jednak zmienić forumowy "skład sędziowski" i wyobrazić
    sobie w jego miejsce dziesięciu żuli z Pragi, dla których kradzież maybacha
    będzie równie uzasadniona społecznie, jak dla Was oszukanie sądu przez Anastazję.
    Tak własnie działa ta zasada.

    Tyle odnośnie hipokryzji.
    ...hm...
    Właściwie to z punktu widzenia pasierbicy Anastazji moralnie uzasadnione oraz
    SPRAWIEDLIWE byłoby oskubanie Anastazji do cnasmile Przecież- jak się
    dowiedzieliśmy z tego wątku- nie liczy się PRAWO, liczy się subiektywne poczucie
    sprawiedliwości. Skoro ma je Anastazja, to czemu nie jej pasierbica i nie złodziej?

    Jednak dziwię się Wam: na marginesie lojalności i sympatii leży chyba
    niepopadanie w śmieszność przed sobą samym.
    To, czego dziś się dowiedziałam o istnieniu sprawiedliwości mojej, mojszej i
    najmojszej mimo wszystko mnie zdumiało, a nie jestem osobą łatwo dziwiącą się.
    Za to przestałam się dziwić, czemu w tym kraju tak się kantuje urząd skarbowy i
    siebie nawzajem, połowa firm ma lewe oprogramowanie, a ściąganie nielegalnych
    mp3ek jest uważane za normę.
    Na tym tle faktycznie ludzie tacy jak prof. Bartoszewski to idioci boży, którzy
    po prostu źle interpretują dekalog- zamiast siódmego "nie kradnij!" powinno być
    tam "przeformułuj prawa w zgodzie z własnymi potrzebami i okolicznościami".
    Nie rozumiem tylko jednego: skoro życie w zgodzie z wykladnią "Księcia" nie jest
    niczym zdrożnym, ba, jest takim powodem do dumy, dlaczego zaszczyt bycia
    moralnym autorytetem współczesności przypada Bartoszewskiemu, a nie Jaruzelskiemu?

    Dobrze. Dość. Powiedziałam już chyba w tym temacie ze swojej strony wszystko.
    Warto było wziąć udział w tej dyskusji choćby po to, aby się dowiedzieć, że
    Machiavelii -po pięciustet latach, po Spinozie, Rousseau, Kancie, moim ulubionym
    Hołówce czy Karolu Wojtyle- nadal stanowi dla kogoś punkt etycznego odniesienia
    i to jeszcze traktowanego serio.

    a.

  • dominika303 28.02.07, 19:24
    Więc twoim zdaniem Anastazja powinna zgdnie z prawem dac się okrąść pasierbicy,
    bo prawo pozostawiło taką lukę?
    Ów wypasiony samochód w tym przypadku był Anastazji nie pasierbicy!
    I to Anastazja była okradana kawałek po kawałku, dla jasnosci najpierw poszedł
    błotnik, pózniej koło zapasowe itd.

    A banda z Grochowa, czy tam Pragi (mniejsza o to) to w tym przypadku nikt inny
    jak pasierbica i jej matka!

    Czy ty tego nie widzisz????


    I nie będe po raz enty tego pisac, bo jak widze nie tylko ty masz problemy z
    rozumieniem tematu sad


    Przecież Anastazja nie zabrała pasierbicy nic co byłoby jej własnoscią?
    (pomijam ojca) To pasierbica korzystając z luki prawnej postanowiła poużywac
    sobie życia na koszt obecej kobiety !
    Czy to jest oki???

    To jakim sposobem Anastazja sie obroniła, przed kradzieża ratalną - do tego
    prawną hmmm wierz lub nie , 1/2 adwokatów tego kraju podobne praktyki zaleca
    swym klientom , zdziwiona?
    A wiesz dlaczego ? bo prawo nie jest do końca idealne, tzn jest, ale jego
    inerpretacja przyprawia o ból głowy nie tylko takie macochy jak Anastazja, ale
    i takie samodzielne lub byłe samodzielne jak Reksia sad

    Czy ja chcę życ w państwie gdzie do końca zycia pasierbica moze wymyslać jakies
    zachcianki i sąd jej na to zezwoli ? jasne że nie!
    Czy chce życ w kraju, gdzie ma wejsć w życie ustawa ułatwiająca sieganie do
    kieszeni macochy, aby podwyższyć życie pasierbów, i tym samy odciążyc
    biologicznych rodziców - nie?

    I dalego teraz właśnie rozważam nad wyjazdem !



  • poxywka 28.02.07, 20:02
    jak na razie i tak stanowczo gora sa exowie unikajacy placenia alimentow wiec
    bym tak pochopnie nie podejmowala decyzji; jesli wybierasz sie w poszukiwaniu
    sprawiedliwosci to powodzenia...
    tylko do Wloch nie pojedz smile

    mrska wiadomo ze zlo jest zlem i zeby je ubrac w najpiekniejszy motyw zlem
    zostanie; mnie razi szczycenie sie oszustwem zamiast ubolewania nad faktem
    sprzeniewierzenia sie wlasnym idealom; do tego sie jednakze dojrzewa; sam fakt
    oszustwa jest tak w Polsce popularny, ze znam 2 osoby, ktore sa uczciwe; to
    pojecie w tym kraju nie istnieje wiec nalezy je wprowadzac powoli... komunizm
    zrobil swoje; niech podniesie reke ten kto placi abonament rtv lub nie ma
    zadnego pliku mp3 za ktory nie zaplacil; uczciwosc za wszelka cene jest
    bohaterstwem i ludzie, ktorzy tego dokonuja sa autorytetami moralnymi; reszta
    dazy do... lub parska smiechem na sama mysl; szkoda ze ta wiekszosc jednak sie
    smieje
    pozdrawiam
    poxywka


    --
    "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
  • dominika303 01.03.07, 13:11
    Do Włoch sie nie wybieram smile
    ale rozważam miedzy Izraelem (tam z tego co wiem bronia swych obywateli i nawet
    przestępców nie wydają) a Chorwacją (te plenery mnie urzekły)
    Ale musiałabym zapoznać sie blizej z panującymi tam przepisami smile)
    Jak na razie wszystko jest na etapie co by było gdym wyjechała .... wink ale kto
    wie ? smile)
  • luna67 28.02.07, 21:02
    dominiko nie denerwuj sie, bom tez sie zdenerwowalasmile

    Prawo jest jak guma, ciagnie sie i ciagnie, wygrywa ten, ktory ma lepsze
    argumenty, czy sad rozstrzygnolby sprawiedliwie? nie bylabym taka pewna, gdyz
    przezylam nie raz rozczarowanie.

    Jezeli chodzi o to sprawiedliwe prawo, to moim zdaniem pasierbica nie miala
    zadnego prawa zadac od Anastazji dodatkowych pieniedzy, gdyz swoja pule
    zasadzona przez sad otrzymywala.

    A Anastazja miala prawo sie bronic, obojetnie jak, jakby ona tego nie zrobila,
    to moze jej adwokat by jej taki pomysl podsunol, a zreszta i tak by wygrala
    (jednym slowem zaoszczedzila troche pieniazkow i zdrowia). Co innego by bylo
    jakby Ana. wiedziala, ze naleza sie pasierbicy te pieniadze.

    Anastazja popelnila zle ukrywajac cos tam, ale pasierbica tez miala swoje za
    sköra, gdyz chciala sie dobrac do czegos co jej sie nie nalezalo.

    Cofnijmy sie do przedszkola i przyjzyjmy sie reakcji lancuchowej; kto ja
    rozpetal? czy pasierbica zadajac cos co jej sie nie nalezalo, czy Anastazja
    broniac SWOICH pieniedzy? nie liczy sie jak ona to osiagnela, liczy sie co by na
    koncu wyszlo, biorac dwie mozliwosci pod uwage (wylanie kawy na lawe, czy jej
    zmycie scierka).

    Moze i to nie ladnie, ze Anastazji lepiej pasuje stary tastamen "oko za oko...",
    niz nowy, ale nie kazdemu podoba sie nastawianie policzka.

    Tak sie zastanawiam nad moja sytuacja, zameldowac firme na mojego M, czy na
    siebie? Jak zamelduje na mojego M, to Exia ma prawo o podwyzke alimentow (pomimo
    i tak juz wysokich alimentow).

    Jak zamelduje firme na siebie, to Exia moze mnie pocalowac, nie ma prawa sie do
    nich przyssac.

    Czyli co, jak bedzie firma na mnie (bo to ja ja prowadzie), i Exia bedzie
    chciala odemnie pieniazkow, to bede okradac Exie? bo wkoncu jakby nie bylo to
    przechytrzylam ja, gdyz moglam zameldowac na mojego M i Exia mogla by nas doic.

    Ze mnie to dopiero zdzierca i szachraj w porownaniu z Ana., gdyz u mnie sa dwie
    opcje i kazde maja inne zakonczenie, a u Ana. dwa wyjscia a ten sam skuteksmile

    Ech to porownanie mi sie nie udalo, wiem, ale mnie to meczy, bo moj Ex nie chce
    juz tych alimentow dla siebie (mam pisemnie)sad
  • dominika303 01.03.07, 13:14
    Luno smile
    nie denerwuję sie smile, nawet o tym z NM gadałam i co się okazało, że nawet on
    rozumie zachowanie Anastazji i, ze gdyby nam sie coś takiego przytrafiło (ftu
    ftu ftu przez lewe ramię) to on nawet by chciał żebym zrobiła wszystko, aby
    obronić siebie przed takimi zachowaniami exi i pasierbicy smile) więc ......... smile

  • m-m-m 01.03.07, 08:59
    Chciałam Wam zatem zadac pytanie, jak wyobrażacie sobie zarówno prawo, jak i
    sprawiedliwość, jeśli celem części dyskutantek tego topiku jest wykazanie, że
    sprawiedliwość oraz prawo to pojęcia relatywne i elastyczne? Poważnie chcecie
    żyć w kraju, gdzie prawo i sprawiedliwość zostaną potraktowane relatywnie i
    elastycznie, jak to proponujecie?



    Wiesz co, ja czniam takie prawo, które pozwala bezkarnie doić finansowo macochę
    przez pasierbów. I nie zamierzam ze świętą szlachetnością udawać, że ja jako
    jednostka mam wpływ na morale innych. Guzik mnie to obchodzi.
    Niech twórcy prawa lepiej się przygotują i tak, aby luk w nim nie było.
    Życie wygląda zupełnie inaczeji niż 10 przykazań bożych i to owszem, w treści
    są one piękne, ale rzeczywistość jest jaka jest. I nie będę bawiła się w
    dawanie dobrego przykładu własnym kosztem innym niemoralnym.
  • dominika303 01.03.07, 13:16
    MMM smile
    no co ty ? a gdzie twoje morale ? a honor, a ojczyzna? hihihi wink
  • m-m-m 01.03.07, 13:42
    Pogrzebane razem z ostanim Sarmatą big_grinDD
  • m-m-m 01.03.07, 13:45
    Acha i z tą Pragą co niby tam biją wszystkich to proszę ostrożnie. Cechuje mnie
    patriotyzm lokalny.
  • dominika303 01.03.07, 14:00
    MMM,
    tak mi się jakoś ta Praga zaplątała, bo nie miałam siły od początku czytać tego
    długachnego postu, aby dokładnie odpisac - przyznaję sie moja wina sad tylko
    mocno nie bij ? hihihi smile))

    No wiesz w miescie NM kiedyś bili , ba nawet film ostatnio o tym nakręcili smile)
    a on sam jakos bardzo mikrej postury więc do gangu "Blachy" nie załapał się smile)
    hihihihihi

    A moze szkoda ? smile)
  • m-m-m 01.03.07, 14:02
    No, ja się nie obrażam, ale to dowodzi siły streotypu. Praga gorsza dzielnica ,
    zupełnie jak dzieci z rozbitch domów.
  • reksia 01.03.07, 14:31
    a ja proszę o pozostawienie tego wątku gdyż jest niezmiernie interesującywink co
    wiecej uważam iz jest to ten z watków który nalezy przeczytać na spokojnie po
    ochłonieciu emocji i wlel osób powyżej sie wypowiadajacych powinno chyba
    własnie ochłonąć i wrócic do niego za jakiś czas...


    ...międzi czarnym i białym faktycznie istnieje kilkanascie tysięcy pośrednich
    ale czarny to czarny, biały to biały, a pośrednie szarości są pośrednimi
    szarościamismile i grafit pozostaje grafitem i nie jest tożsamym z głębokim
    granatem, który przecież czernią nie jest,

    ...pomiedzy prawdą a kłamstwem tez istnieje kilkanascie tysiecy posrednich, ale
    prawda to prawda, a kłamstwo to kłamstwo, a pośrednie to pośrednie,

    ...miedzy prawem, a brakiem prawa, tez istnieje kilkanascie tysięcy pośrednich,
    ale prawo to prawo...


    wnoszę o pozostawienie tego watku, aż do ochłoniecia emocjismile
  • m-m-m 01.03.07, 15:03
    Spóźniłaś się Reksiu, w nocy wątek został deczkę "oskalpowany".
  • dominika303 01.03.07, 14:38
    Eeeeeee i tak masz lepiej niż ja , a właściwie NM, on do tej pory ja mówi skąd
    jest to go pytają czy zna kogoś z tych zanych postaci z gazet, tv itp , a mnie
    pytaja czy nie bałam się z nim wiązac waszak całe miasto to mafia smile hihihi smile)
    także widzisz stereotypy istnieją, ale w moim przypadku doszło do przekłamania
    z powodu słabej pamieci i tylko mglistego łaczenia sąsiadztwa tych dzielnic -
    no przynajmniej dla mnie to sasiedztwo - ale ja z prowincji więc wybacz smile wink
  • m-m-m 01.03.07, 15:04
    Grochów to też Praga, więc nosa masz dobrego smile
  • chalsia 01.03.07, 14:22
    > Życie wygląda zupełnie inaczeji niż 10 przykazań bożych i to owszem, w treści
    > są one piękne, ale rzeczywistość jest jaka jest. I nie będę bawiła się w
    > dawanie dobrego przykładu własnym kosztem innym niemoralnym.

    i dzięki takiej właśnie postawie świat schodzi na psy sad(((
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • m-m-m 01.03.07, 14:25
    Trudno, ja świata naprawiać nie będę, nie mam poczucia misji. Nie jedna tęga
    głowa już łamała się nad tym problemem i go nie rozwiązała.
  • mrs_ka 01.03.07, 20:12
    W porządku m-m-m, dziękuję za odpowiedź.
    Chciałabym przy okazji tylko zauważyć, że niniejszy wątek i to, co przy okazji
    niego wyszło, nie mają na tym forum precedensu.

    Jak udało nam się w końcu ustalić: wg części Pań prawo nie wyznacza granic
    ostatecznych, albowiem ponad prawem stoi subiektywne poczucie sprawiedliwości
    każdego z nas i to nim należy się kierować mając do wyboru widmo straty i
    pozostanie w zgodzie z prawem, a własną korzyść i złamanie prawa państwowego.
    Należy wybierac partykularne korzyści przynajmniej do czasu, kiedy ludzie en
    masse nie staną się dobrzy i porządni- wtedy ewentualnie będzie można zacząć
    przestrzegać dekalogu i uznać arbitralność czegoś takiego, jak prawo ogólne oraz
    etyka ogólna.
    Pozwolę sobie więc przypomnieć tę interesującą postawę każdej z Pań, ktore się
    podeń podpisują, wtedy, kiedy to one będą się domagać sprawiedliwości lub też
    wówczas, gdy będą sie bulwersować złem, nieuczciwością i łamaniem prawa.


    a.

  • dominika303 01.03.07, 21:44
    No to troche się spózniasz, większość tutaj doznała juz nisprawiedliwości ze
    strony wymiaru sprawiedliwości sad
    I dlatego mamy takie , a nie inne zdanie.

    Oczywiscie ciebie nie bulwersuje postawa owej zachłannej panny, tylko postawa
    broniącej sie kobiety sad ehhh


    Nie wiedziałam , ze tą samą rzeczywistosć mozna widziec tylko fragmentarycznie
    i jeszcze do tego skrawka dorabiac wzniosłe idee sad


  • mrs_ka 01.03.07, 22:13
    Dominiko, dwa posty wstecz prosiłam Cię o przeczytanie moich postów, jeśli
    zamierzasz dyskutowac z treścią, którą zawierają. Jak widzę jeszcze tego nie
    uczyniłaś.
    Może porozmawiamy, kiedy już to zrobisz, dobrze?

    a.
  • dominika303 01.03.07, 22:43
    Przecztałam twoje posty.
    Ale czy wg ciebie jak prawo mówi odciąć mu noge bo na pluł na chodnik to trzeba
    to zrobić i nie dac mu prawa obrony ? nie dać wiary jego słowom tylko odciąc tą
    nogę?
    Tak działa to prawo , bo widzi tylko ta slinę na chodniku, i tego prawa juz nie
    interesuje co wywołało odruch plucia sad
    Tylko to prawo z góry zakłada , ze to łumaczenie bedzie pokrętne i że ślina
    jest śliną, ale że np żrące substancje spowodowały taki odruch to prawo ma to
    totalnie w d***e i dalej mówi odciąć noge , bo taka jest kara za plucie !!
    I tego prawa nie interesuje juz, ze połknięcie tej śliny spowodowałoby
    zachłyśnięcie lub nawet torsje,ba nawet agonię, prawo mówi naplułeś - odcinamy
    ci nogę !

    Jesli to ma byc prawo to ja mam gdzies takie prawo sad
    W tym kraju nie można liczyć na obronę, ba nawet na wzięcie zdania człowieka
    pod uwagę - tutaj od razu ucinają nogę sad



  • mrs_ka 01.03.07, 22:57
    Po pierwsze prawo nie mówi, żeby komukolwiek odcinać nogi. PO drugie prawo daje
    możliwośc obrony oskarżonemu i zapewnia mu domniemanie niewinności do czasu
    orzeczenia wyroku (to a propos niedania wiary jego słowom). Ilustracja, jaką się
    posługujesz jest absurdalna.
    POnadto nie występuję tu w obronie żadnych pasierbic. Posługuję się za to logiką
    w wydaniu czystym: jeśli Anastazja kieruje się subiektywnie pojmowaną
    sprawiedliwością, to Jej pasierbica tym bardziej może to robić i złego słowa nie
    wolno o niej powiedzieć. Zastanawia mnie tylko, kiedy wreszcie dostrzeżecie
    pułapkę takiego relatywizmu, ale póki co się na to olsnienie nie zanosi, jak widzę.
    I jeszcze jedna rzecz, Dominiko, przed której zrozumieniem uparcie się bronisz.
    Wytłumaczę więc najprościej.
    Napada na Ciebie złodziej Józek i w odruchu paniki (albo tez z innych przyczyn,
    bo np. uważasz, ze masz prawo do obrony na terenie swojej posesji, mimo że prawo
    stanowi inaczej) strzelasz do Józka i niestety, ale Józek ginie.
    To, że strzeliłaś w obronie własnej to jedno. Powiedzmy, że potrafię to
    zrozumieć- tak jak jestem w stanie zrozumieć motywy Anastazji.
    Inną rzeczą jest zaś fakt, że zabiłaś człowieka i sorry Gregory, ale to NIE jest
    pyszna anegdota do błyśnięcia na forum ani też żaden powód do dumy, co usiłuje
    się nam tutaj wcisnąć i wybronić. Czy to jasne?
    Między zrozumieniem motywu, a akceptacją czynu rozciąga się przepaść.
    Chciałabym, abyś postarała się to zrozumieć, bo nie wiem już, jak mam jeszcze Ci
    wytłumaczyć tę zależność, aby nie narazić się na tekst o "potepieniu dzielnej
    kobiety i pochwaleniu pazernej pasierbicy".

    a.

  • jowita771 03.03.07, 11:18
    mrs_ka napisała:

    > jeśli Anastazja kieruje się subiektywnie pojmowaną
    > sprawiedliwością, to Jej pasierbica tym bardziej może to robić i złego słowa
    ni
    > e
    > wolno o niej powiedzieć.

    dlaczego tym bardziej?
  • luna67 01.03.07, 23:06
    Dominiko napisze tobie w skrocie z ostatniego postu (a pamiec mam jak slon-))

    mrs_ka zarzaca pewnym paniom taki oto tok myslenia:

    nalezy wybierac lub uznac tylko swoje korzysci lub tylko swoj interes
    przynajmniej do czasu, kiedy ludzie masowo nie stana sie dobrzy i porzadni-
    wtedy ewentualnie bedzie mozna zaczac przestrzegac zbioru podstawowych zasad
    postępowania w środowisku (lub w jakiejś dziedzinie) i uznac narzucania komuś
    własnego zdania w sposób nieprzyjmujący sprzeciwu, jak prawo ogolne oraz etyka
    ogolna. Jezeli to dobrze zrozumialam, to troche sie mija z moim tokiem myslenia,
    ale nie szkodzi, piszac ogolnikowo ominela mrs_ka sedno sprawysmile

    Anastazja bylaby nie sprawiedliwa, jakby sie pasierbicy rzeczywiscie nalezalo,
    Ana. zlamala prawo cos tam zatajajac ok., ale niektorzy zapominaja, ze prawo
    jest tylko filarem sprawiedliwosci.

    Ktos jest chyba naiwny, jak mysli, ze pasierbica i jej matka nie wiedza o swoim
    niesprawiedliwym postepowaniu, one maja nadzieje, ze prawo jest niesprawiedliwesmile

    > Pozwolę sobie więc przypomnieć tę interesującą postawę każdej z Pań, ktore się
    > podeń podpisują, wtedy, kiedy to one będą się domagać sprawiedliwości lub też
    > wówczas, gdy będą sie bulwersować złem, nieuczciwością i łamaniem prawa.

    Wiesz Dominiko to tez mnie nie porusza, gdyz nigdy takie cos mnie nie spotka,
    daje glowe sobie uciac, gdyz nigdy nie wyciagnelam reki po nie moje, nigdy nie
    oszukalam panstwa (a moglabym, jestem przeciez prywaciarzem i mam pole do
    popisu), a jak ktos zazada czegos co mu sie nalezy to oddam, ale nigdy nie
    pozwole zeby bezprawnie ktos mnie okradal i moim kosztem lamal prawo. Zlo i
    nieuczciwosc doprowadza mnie do szalu, gdyz ja osobiscie nie zyje z prawem na
    bakier.

    Szkoda, ze _ka nie moze sobie wyobrazic siebie w takiej sytuacji, jak ktos
    bezprawnie siega po jej ciezko zapracowane mienie, i odbiera jej dzieciom
    standart, jaki za wszelka cene chce dac dzieciom. Czy bedzie wtedy tak pokorna
    prawu jak napisala, czy bedzie walczyla o ta sprawiedliwosc, tylko ona moze na
    te pytania odpowiedziec.




  • kasia_kasia13 02.03.07, 12:34
    Dominika, Ty chyba naprawde nie rozumiesz, o czym pisze mrs_ka....
  • m-m-m 02.03.07, 08:45
    wg części Pań prawo nie wyznacza granic
    ostatecznych, albowiem ponad prawem stoi subiektywne poczucie sprawiedliwości
    każdego z nas i to nim należy się kierować mając do wyboru widmo straty i
    pozostanie w zgodzie z prawem, a własną korzyść i złamanie prawa państwowego.


    Mrs_ka, prawo jest tworzone przez ludzi i przez ich całkowicie subiektywne
    widzenie sprawy. Jak ludzie jest więc ono ułomne.
    Prawo dopuszcza obronę (no, wspaniałomyślne jest teraz prawo, historia zna sądy
    bez obrony, lub z obrona fikcyjną i faktycznie to, że w ogóle ta obrona jest
    możliw a to nalezy się niezmiernie cieszyć), ale myślisz, że czym kierują się
    adwokaci w interesie swoich kklientów? Sprawiedliwością? Nie, oni kierują się
    właśnie interesem swoich kilentów.
    Byłam w sądzie kilka razy w życiu i powiem Ci, że utwierdziłam się w wyborze
    mojej drogi życiowej nie związanej z sądownictwem. I jestem obecnie jedyną
    kobietą w rodzinie bez prawniczego wykaształcenia. Nie dla mnie takie nerwy jak
    sąd - zawodowo wykonywać bym tego nie mogła, choć na pewno miałabym dziś jak
    wszystkie kobiety w mojej rodzinie znakomity status materialny.
    Aczkolwiek wiem, że w sytuacji obrony swojej osoby nie przebierałabym w
    środkach.
  • tautolog 02.03.07, 09:20
    To fascynujące jak po kilku dniach dyskusji i kilkudziesięciu merytorycznych
    postach, ciągle można zaprzeczać elemantarnym zasadom współżycia społecznego
    lub w imię lizodupstwa rżnąć klasycznego głupa.
  • kalina81 02.03.07, 10:02
    chciałam głeboki ukłon złożyć w stronę mrs_ka
    chciałam powiedzieć, że zazdrość mnie zżera, gdyż ja nigdy nie będę umiała myśli
    swych tak pięknie w słowa ubrać. Twoja logika, argumenty, celne riposty
    sprawiają, że czyta się Ciebie z prawdziwą przyjemnością, co więcej, choć w
    większości Twoich wypowiedzi mam zdanie podobne Twojemu, nawet gdy piszesz coś
    niewygodnego dla moich przekonań, kultura Twojej wypowiedzi, oraz szacunek do
    adwersarza sprawiają, że o wiele łatwiej rozsądnie rozważyć przytaczane
    argumenty, a nie zamknąć się w swoich przekonaniach, na zasadzie "ja tak uważam
    i już". Ponieważ, wydaje mi się, Ty nigdy nie osądzasz osoby, a jedynie czyny.
    Poważnie, chciałabym cechować się umiejętnością tak spokojnego i rzeczowego
    prowadzenia dyskusji niezależnie od poziomu dyskutantów.
    Budzisz mój nieustający podziw (zazdrość niestety też)
    pociesz mnie chociaż, że nad tymi odpowiedziami i ich dopieszczaniem pracujesz
    ze trzy dnismile
    kalina

    --
    łatwiej kijek pocienkować, niż go później pogrubasić
    retrospekcje wiwisekcje
  • m-m-m 02.03.07, 10:27
    Jeśli uważasz, że zmienię zdanie bo Ty rzucasz mięsem w moim kierunku to się
    grubo mylisz. Dyskusja jest wymianą poglądów i nie ma obowiązku przyjęcia
    czyichś argumentów.
    Nie musi Ci odpowiadac mój pogląd, tak samo mnie Twój.
    Póki co poza obrażaniem innych, nie pokazałeś tu nic: nie udzialiłeś nikomu
    porady, ani wsparcia.
  • mrs_ka 02.03.07, 10:32
    m-m-m, ja nie neguję Twojej argumentacji, neguję jedynie światopogląd, w obrębie
    którego ta argumentacja funkcjonuje.
    Ty po prostu uważasz, ze prawo można nagiąć do swoich partykularnych interesów,
    albowiem owo prawo jest niedoskonałe. I tutaj sedno: o tym, czy to prawo jest
    czy nie jest doskonałe decydujemy również mysmile))) co jest zdecydowanie najlepszą
    częścią tej teorii (niestety nie jest ona oryginalna: wszystkie reżimy Ameryki
    Południowej i Afryki wykorzystują ten schemat).
    Ja się z tym oczywiście zupełnie nie zgadzam, bo powyższe stanowisko jest po
    pierwsze amoralne, po drugie aspołeczne, a po trzecie jest wcieleniem
    relatywizmu etycznego.
    Prawo naszego kręgu kulturowego, które opiera się na tradycji antycznej i- z
    drugiej strony- chrześcijańskiej, zapewnia społeczeństwu, które zgadza się na
    akceptację tych reguł, porządek i jakąś wspólną płaszczyznę odniesień. Potrafimy
    odtąd zdefiniowac kradzież czy zabójstwo odpowiednim paragrafem. I właściwie
    tylko dzięki tej wspólnej plaszczyźnie odniesień istnieje ład społeczny, bo
    historia filozofii dość szybko uporała się z tezami o wrodzonej dobroci
    człowieka, który nie potrzebuje nad sobą żadnych reguł i wystarczy mu- o
    ironio!- jego "wewnętrzne poczucie sprawiedliwości".
    Jak wie każdy, kto liznął trochę tematu: jest to utopia i bzdura. Żyjemy we
    względnym spokoju tylko wówczas, kiedy prawo jest przestrzegane, bo to ono
    gwarantuje stabilność nastrojów społecznych. A to, ze się prawo nieustannie
    ulepsza to inna para kaloszy.
    Natomiast kiedy zaczyna się je łamać (a przypomnę: to ZAWSZE jest uzasadniane
    racjami wyższymi, tu jest to "sprawiedliwość Anastazji") wtedy zaczynają się
    schody dla wszystkich obywateli. Dlatego w naszym społecznym interesie lezy
    przestrzeganie prawa, co dobrze widać dziś, kiedy obserwuje się własnie etyczne
    przeniesienia akcentów rodem z Orwella (równi i równiejsi) i co nie podoba się
    raczej Polakom patrząc na sondaże.
    A dziwne, bo Macierewicz dokładnie wciela w praktykę idee sformułowane w tym
    watku- dlaczego więc się to nam nie podoba?

    Przekonujesz mnie dalej, M-m-m, do teorii "człowiek ponad prawem, prawo jest
    uznaniowe", będąc jednocześnie osobą czynnie udzielajacą się na tym forum w
    obronie macoch, a szerzej: w obronie osób pokrzywdzonych przez okoliczności,
    los, innych ludzi.
    Co jest o tyle fascynujące, że właśnie przez wyznawców powyższego światopoglądu
    jesteśmy jednostkowo i masowo robieni w bambuko i wychodziloby stąd, ze właśnie
    taką przewrotną hipokryzję powinniśmy potępiać. Że tu wspomnę o macochach
    posiadających "eksiary" bardzo dowolnie interpretujące sobie prawo i uważające
    się za stojące ponad zasadami współżycia społecznego.
    Nowa moralność zaprezentowana w tej dyskusji dowodzi, że te eksiary mają
    całkowitą rację: po prostu kierują się własnym interesem (a to uznajemy) i łamią
    w jego imię prawo (a na to zezwalamy), oraz same decydują, czy prawo jest ułomne
    czy nie jest (a to akceptujemy).
    Dowiedzieliśmy się też, ze taką postawę potępia się jedynie wówczas, kiedy
    prezentuje ją nasz przeciwnik.
    Bo jeśli robimy to my lub nasi przyjaciele to wtedy prawo etycznego kaduka staje
    się już moralne.

    Nikt nie neguje tego, że człowiekowi uczciwemu jest trudniej żyć niż
    nieuczciwemu. Ale to w żaden sposób nie dezawuuje uczciwości. Pokazuje tylko, że
    o rzeczy moralnie słuszne cięzko się walczy, bo też jest o co walczyć.
    Jest dla mnie jasne, że Urban zyskał o wiele więcej na swej nieuczciwości i
    amoralności, niż prof. Bartoszewski na uczciwości i moralności. Tyle tylko, że
    Urban mi w dalszym ciągu nie imponuje, rozumiesz.
    Błąd, który występuje w tej dyskusji polega na tym, że Wy chcecie rozmawiać o
    uczciwości dyskursem, który do niej nie przynależy, mianowicie dyskursem ściśle
    ekonomicznym, gdzie opłacalność wybija się na plan pierwszy.
    Tymczasem ja nigdzie nie twierdzę, że godność i uczciwość się opłacają. Skądże
    znowu: one się zupełnie nie opłacają. Tak samo nie opłaca się miłość,
    współczucie, miłosierdzie, wybaczenie i wiele innych zachowań/postaw, które-
    patrząc na to z punktu widzenia ekonomicznego pragmatyzmu- są postawami
    nieracjonalnymi.
    Różnica polega na tym, że Wy mimo to twierdzicie, że ignorowanie zasad
    współżycia społecznego i tak jest ok, a ja odpowiadam, że to nie jest ok z
    przyczyn podanych wyżej.
    Biorąc jednak poprawkę na ułomność człowieka wiadomo, że błądzić zdarza się
    każdemu. I dlatego istnieje coś takiego jak moralna rehabilitacja, skrucha,
    autorefleksja, rozróżnienie między czynem a osobą, przemyślenie sprawy, whatever.
    Nie wszyscy z tego korzystają, niektórzy po prostu zakładają "NIE" i dalej
    świetnie się bawią, ale to w moim poczuciu jeszcze nie oznacza, że należy im się
    społeczny szacunek tylko dlatego, bo udowodnili, że nie brakuje im hucpy w
    stosowaniu podwójnych standardów moralnych.

    a.

  • m-m-m 02.03.07, 11:03
    Mrs_ka, wszystko co napisałaś jest piękne i klarowne. Jest to świat idealny.
    Każdy ma swoje sumienie i w nim rozstrzyga co jest dla niego ważne, a co nie.
  • mrs_ka 02.03.07, 11:10
    dobra, ja szybko zrekapituluję, bo moje posty robią się coraz dłuższe.
    Dla przypomnienia:

    spór się wziął stąd, że Anastazja publicznie przyznała się do złamania prawa i
    sprzedała to w formie przepysznej anegdoty. Sprzeciwiła się temu Chalsia,
    Tautolog i ja.
    Obrona Anastazji- z czym się oczywiście liczyłam, że nastąpi- nie polegała ku
    mojemu zdumieniu na argumentacji "ok, zrobiła źle, ale chyba możemy zrozumieć
    Jej motywy?" tylko na "zrobiła dobrze, to prawo było niedoskonałe, rozumiemy Jej
    motywy" oraz- ze strony samej autorki- na słownej agresji i, w drugim wątku,
    argumentach histerycznych (np. odwoływaniu się do sumienia moderatorki forum).
    To, co ja się staram przekazać, brzmi:
    1. dura lex sed lex
    2. akceptacja osoby nie jest równoznaczna z akceptacją czynu
    3. potepienie dla czynu nie jest potepieniem osoby
    4. złamania prawa nie da się w sensie etycznym wybronić, bo wówczas oznacza to
    zgodę na podwójne standardy
    5. szczycenie się złamaniem prawa nie ma nic wspólnego z klasą ani kulturą i
    przyzwoitość wymagałaby przynajmniej wykazania się elementarnym poczuciem wstydu
    co do CZYNU (nie mylić z motywem, bo to co innego)

    tak naprawdę dyskusja była bardzo prosta do ucięcia. Wystarczyło wrócić się do
    początku i napisać "ok, złamanie prawa było złe, chlubienie się tym jeszcze
    gorsze. Mimo to z racji choroby męza, przelotów, postawy pasierbicy itd.
    jesteśmy w stanie zrozumieć, czemu tak postapiła". Tymczasem argumenty poszły w
    innym kierunku: od akcentowania roszczeniowości pasierbicy (tego nikt nie
    negował) aż po zanegowanie prawa jako takiego i wyeksplikowanie, że jednostkowe
    poczucie sprawiedliwości stoi ponad sprawiedliwością wymierzaną przez prawo.

    Tym samym już kilka postów temu zauwazyłam, że stoimy przed ścianą absurdu
    polegającego na uznaniu i gloryfikacji bezprawia "w imię słusznych celów".
    Zastanawiam się tylko, kiedy wreszcie to zauwazyciesmile

    a.
  • m-m-m 02.03.07, 11:22
    Wystarczyło wrócić się do
    > początku i napisać "ok, złamanie prawa było złe, chlubienie się tym jeszcze
    > gorsze. Mimo to z racji choroby męza, przelotów, postawy pasierbicy itd.
    > jesteśmy w stanie zrozumieć, czemu tak postapiła".


    Mrs_ka, nie zrozumiemy się, bo ja mam zupełnie inny światopogląd. I nie potępię
    Anastazji za jej czyn.
  • triss_m7 02.03.07, 11:29
    > Mrs_ka, nie zrozumiemy się, bo ja mam zupełnie inny światopogląd. I nie
    potępię
    >
    > Anastazji za jej czyn.


    A gdzie Mrs_ka napisala ze masz potepic Anastazje??

    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • triss_m7 02.03.07, 11:30
    Wklejam Ci fragment wypowiedzi Mrs_kiej
    Zwroc uwage na pkt 3.

    To, co ja się staram przekazać, brzmi:
    1. dura lex sed lex
    2. akceptacja osoby nie jest równoznaczna z akceptacją czynu
    3. potepienie dla czynu nie jest potepieniem osoby
    4. złamania prawa nie da się w sensie etycznym wybronić, bo wówczas oznacza to
    zgodę na podwójne standardy
    5. szczycenie się złamaniem prawa nie ma nic wspólnego z klasą ani kulturą i
    przyzwoitość wymagałaby przynajmniej wykazania się elementarnym poczuciem wstydu
    co do CZYNU (nie mylić z motywem, bo to co innego)

    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • m-m-m 02.03.07, 11:55
    Triss, napisanie, że tak , Anastazja postąpiła źle jest potepieniem tego typu
    działania.
  • chalsia 02.03.07, 12:18
    u mmm, Dominiki i kilku innych osób.
    Albo brak umiejętność rozumienia tekstu.
    Albo braki w słownictwie.

    Nie, jednak najbardziej mi się to z wybiórczą ślepotą kojarzy.

    Bykami to teraz napiszę, może dotrze.

    1.POTEPIENIE CZYNU NIE JEST RÓWNOZNACZNE Z POTĘPIENIEM OSOBY.

    2. ZROZUMIENIE MOTYWÓW I POWODÓW NIE JEST RÓWNOZNACZNE Z AKCEPTACJĄ CZYNU,
    KTÓRY NASTAPIŁ W WYNIKU TYCHŻE MOTYWÓW I POWODÓW.

    3. LUDZIE POPEŁNIAJĄ BŁĘDY. WAŻNE BY UMIEĆ SIĘ DO NICH PRZYZNAĆ, A NIE NIMI
    CHEŁPIĆ.

    Chalsia

    ps. Merska podziwiam, że Ci się chce ciągle od poczatku tłumaczyć. Jednak bierz
    proszę poprawkę, że im mądrzej piszesz, tym do mniejszego grona odbiorców
    trafisz.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • m-m-m 02.03.07, 12:38
    1. NIe potępiam czynu Anastazji.
    2. Akceptuję czyn Anastazji, bo byłon WYNIKIEM konkretnych i moim zdaniem
    uzasadnionych powodów.
    3. Nie widzę żadnego błędu w czynie Anastzaji, ani nie widzę by si echełpaiła
    jaikimikolwiek swoimi działaniami. Napisała tylko jasno jak sobie w określonej
    sytuacji poradziła.
  • triss_m7 02.03.07, 12:39
    M-m-m no sorry - Ty na prawde nie widzisz roznicy i o czym tu mowa??. Wklejam
    Ci dla wyluszczenia tylko jedno zdanie ktore podala Mrs_ka, a Chalsia napisala
    drukowanymi:

    1.POTEPIENIE CZYNU NIE JEST RÓWNOZNACZNE Z POTĘPIENIEM OSOBY.

    Popatrz, jesli pasierb/ica popelni blad, zlamie zasady to wszyscy chorem
    potepiaja takie ZACHOWANIE. Dlaczego wiec zlamanie zasad przez macoche ma byc
    usprawiedliwione. Nie ma czegos takiego jak mniejsze zlo. Zly czyn bedzie od
    poczatku do konca zlym czynem.


    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • m-m-m 02.03.07, 12:41
    Twoim zdaniem nie ma mniejszego zła. Moim zdaniem jest.
  • triss_m7 02.03.07, 12:45
    Ale gdybys sie dowiedziala, ze to pasierb/ica zlamala prawo to pierwsza byla
    bys za egzekwowaniem zasad. I wtedy nie istnialoby dla Ciebie mniejsze zlo...
    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • m-m-m 02.03.07, 12:49
    Nie wiem co by było gdyby. Kazdy przypadkek staram sie widziec ć
    indywidualnie. Akurat w tym przypadku to pasierbica pierwsza złamała
    owe "zasdy" i otrzymała odpowiedź na to metodą, którą sama zastosowała.
  • triss_m7 02.03.07, 12:57
    Czyli nalezy sie znizac do takiego zachowania?? Dla mnie lamanie kardynalnych
    zasad jest niedopuszczalne i lamanie ich, tylko dlatego ze ktos je zlamal w
    stosunku do mnie jest rownie niedopuszczalne.
    Indywidualne rozpatrywanie przypadkow nie oznacza akceptacji wykroczen osob,
    ktore lubimy. Osobe jak najbardziej mozna nadal darzyc sympatia nie akceptujac
    jej "wyskoku". To jest obiektywizm.
    Pozdrawiam!
    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • m-m-m 02.03.07, 13:03
    Moim zdaniem w obronie własnej można wiele.
  • triss_m7 02.03.07, 14:51
    Droga M-m-m,
    Znasz takie powiedzenie: "nie dyskutuj z glupkiem bo najpierw sprowadzi cie do
    swojego poziomu a potem zniszczy doswiadczeniem"? Wiesz co z tego wynika? To,
    ze nie mozna walczyc prymitywnymi sposobami za wszelka cene. Za cene utraty
    godnosci i poszanowania wlasnych wartosci. Nie oznacza to, ze jesli ktos uderzy
    cie w policzek to ty tez mozesz go uderzyc. Nie nadstawia sie tez drugiego
    policzka (bo stanac na polu walki trzeba) ale sek w tym, aby tak stanac, ze gdy
    ktos bedzie chcial cie uderzyc to robiac zamach sam upadnie. Z takiej sytuacji
    wychodzisz z twarza, godnie, bez znizania sie. Nalezy bronic swojego, a jakze
    (!), ale sztuka w tym, aby robic to z klasa.
    Pozdrowki!

    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • m-m-m 02.03.07, 15:21
    Jak pisałam wcześniej, w tej konkretnej sytuacji nie było innego wyjścia moim
    zdaniem.
  • kalina81 02.03.07, 12:44
    to proste, kalemu ukraść krowę....
    --
    łatwiej kijek pocienkować, niż go później pogrubasić
    retrospekcje wiwisekcje
  • m-m-m 02.03.07, 12:51
    Wszystko zależy od indywidualnego przypadku.
  • triss_m7 02.03.07, 11:28
    Tak sie przygladam calej tej dyskusji i tez jestem zaskoczona.
    Fakt, ze nie zgadzamy sie z czynem Anastazji nie oznacza ze sie ja potepia czy
    dyskwalifikuje jako osobe. Kazdy z nas popelnia bledy. Anastazja jest
    przekonana o slusznosci swojego czynu i uwazam ze to jej sprawa. Ja jej osadzac
    nie bede bo jest dorosla kobieta, ktora ma niemaly bagaz doswiadczen. Nie
    zgadzam tylko z lamaniem prawa i usprawiedliwiania sie gdy u innych takich
    przewiniec nie akceptujemy.
    Punkty ktore przekazala Mrs_ka powinny uciac ta szarpanine.
    Pozdrawiam wszystkich!

    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • reksia 02.03.07, 12:50
    mrs_ka napisała:

    > tak naprawdę dyskusja była bardzo prosta do ucięcia. Wystarczyło wrócić się do
    > początku i napisać "ok, złamanie prawa było złe, chlubienie się tym jeszcze
    > gorsze. Mimo to z racji choroby męza, przelotów, postawy pasierbicy itd.
    > jesteśmy w stanie zrozumieć, czemu tak postapiła". Tymczasem argumenty poszły
    w
    > innym kierunku: od akcentowania roszczeniowości pasierbicy (tego nikt nie
    > negował) aż po zanegowanie prawa jako takiego i wyeksplikowanie, że
    jednostkowe
    > poczucie sprawiedliwości stoi ponad sprawiedliwością wymierzaną przez prawo.
    >
    > Tym samym już kilka postów temu zauwazyłam, że stoimy przed ścianą absurdu
    > polegającego na uznaniu i gloryfikacji bezprawia "w imię słusznych celów".
    > Zastanawiam się tylko, kiedy wreszcie to zauwazyciesmile


    Mrska jesteś niesprawiedliwawink
    1. nie tylko Ty, Chalsia i pan na T. zwróciliscie uwagę na sytuacyjny absurd,
    bo kilka innych osób takzesmile prześledź "najpierwsze wpisy".
    2. ale na pewno to Wy skupiliscie główną uwagę na postach, w których niektóre
    macoszki jak to nazwałaś (moim zdaniem jak najbardziej słusznie) "skupiły się
    gloryfikacji bezprawia w imię słusznych celów"... to wasze działanie wywołało
    powyższy mętlik
    3.skupiają sie jedynie na tej częsci pomineliscie kilka innych szczegółów
    równie interesujacych

    chodź przyznam że moim zdaniem bardzo dobrze sie stało iz taka dyskusja jak
    powyższa miała miejsce

    przy całej sympatii dla Anastazji równiez uważam iż nic nie tłumaczy jej
    postępowania,

    tak samo jak nic nie tłumaczy pana na T.i jego wyjątkowo agresywnego ataku, jak
    i jego roszczeniowej postawa w stosunku do Anastazji

    jego nagonka na starszą kobietę za bład sprzed lat jest absurdalny i wzbudził w
    związku z tym rosnący sprzeciw (przy czym raz jeszcze zaznaczam, nic nie
    tłumaczy błędu który Anastazja popełniła- NATOMIAST NA PEWNO NIE MY JESTEŚMY
    TYMI PRZED KTÓRYMI ANASTAZJA MA SIE ZA ÓW BŁĄD UKORZYĆ smile i moim zdaniem
    nacisk na Nastkę, by to uczyniła na tym forum publicznie, w momencie gdy ona
    nie czuje takiej potrzeby jest znaczącym nadużyciem, ponieważ nie mamy wgladu w
    całość istniejącego i nurtujacego wówczas Anastazję problemu)

    tak wiec jesli pan T. czuje potrzebę zgłoszenia tego "przestępstwa dokonanego
    przez Nastkę" niech to uczyni, ale NIECH SAM NIE FERUJE WYROKÓW, bo DO TEGO
    PRAWA NIE MA! NAJMNIEJSZEGO!

    Sąd Anastazji czynu nie osadził, wiec niech pan na T. nie wykrzykuje "WINNA",
    bo taki wyrok jeszcze nie zapadł!

    Jak najbardziej popieram twoje intencje i widzę siłę i ogromną zasadność racji
    o które walczysz w tym sporze.

    Szkoda tylko( wręcz ogromna szkoda), że pod ukazanie racji tego o co walczysz w
    tym sporze razem z Chalsią, podpięty został partykularny interes pana na T.,
    który poza populistycznym krzykactwem i przyklaskiem niewiele wniósł.

    myslę wiec że gdy oddzielisz to o co walczysz od tego o co walczy pan T.
    bedziesz niewątpliwie zrozumiana przez wszystkie macochy

    nie dziwie sie jednak tym macochom, które żywią sympatię do Anastazji i jej
    bronią, nie pozwalając na załozenie jej pasiaka, bo( poza wyrokiem, który
    ogłosił pan na T.) w stosunku do Anastazji żaden jeszcze nie zapadł!


    p.s. piszę na szybko w trakcie pracy wiec proszę o wyrozumiałośc w stosunku do
    błedów ale nie mam czasu na czyszczenie tego tekstu

    Mrska pozdrawiam i pełen szacuneczeksmile, bo jak najbardziej masz moim zdaniem
    rację.

    A wszystkim, którzy zarzucają Mrsce zbytnie nawiązanie do ideałów
    niedościgłych, cytuję "głos dziecka" ;P czyli wpis z pamietnika mojej 11-
    latki;PPP (wczoraj kazała mi sie wpisać więc sobie poczytałam ;PPP, a
    coooo...wink)))

    "ideały są jak gwiazdy - być może nie można ich dosięgnąć, ale nocą tylko wg
    nich można się orientować"


    a swoją drogą w takich sporach widać wyraźnie jak to, jak mała wiara w naszym
    społeczeństwie w sprawiedliwość i niezawisłość sądów sad((( i to jest
    przerażające
  • m-m-m 02.03.07, 13:01
    Ale powiedz mi Reksiu jaki błąd zrobiła Anastazja: że kopnięta też
    odpowiedziała kopniakiem, a nie poszła szukać rozstrzygnięcia u kogoś rzekomo
    bezstronnego?


    Nie mam nic przeciwko światu idealnemu kreowanemu przez Mrs_ką. Ale nie
    zamierzam udawać, że w tym świecie jestem. I budować tego idealnego bytu nie
    będę.


    a swoją drogą w takich sporach widać wyraźnie jak to, jak mała wiara w naszym
    > społeczeństwie w sprawiedliwość i niezawisłość sądów sad((( i to jest
    > przerażające



    Raczej nie jestem "całe społeczeństwo", a mój brak wiary w sądownictwo wynika z
    obserwacji życia w ogóle i z wiedzy jaką mi od czasu do czsu przekazuje moja
    prawnicza rodzina. Ty Reksiu też doznałaś niemało niesprawiedliwości w sądzie i
    dalej wierzysz?
  • reksia 02.03.07, 13:29
    m-m-m napisała:


    >Ty Reksiu też doznałaś niemało niesprawiedliwości w sądzie i
    > dalej wierzysz?

    M-m-m ...hmmm... czy dalej wierzę?
    Tak wierze w to, ŻE WARTO WALCZYĆ O LEPSZE JUTRO, kazdego dnia i w każdej
    chwili smile

    sąd jest sadem pracuja tam ludzie , którzy tez maja prawo do popełniania
    błedów , ale warto walczyc o swoje racje, czasem nalezy sie zastanowić nad
    sposobem walki , nad własciwym i kompetentnym ukazaniem swych racji, nad dobra
    i dostateczną agrgumentacją, czasem nalezy zobaczyc również że po drugiej
    stronie sali sądowej sa równiez ludzie,
    zadaniem sadu jest uczynienie jak najmniejszej krzywdy każdej ze stron, to w
    niektórych sytuacjach, chociazby takich jak moja jest wyjatkowo trudne,

    ALE NIE MOZNA SIE ZNIŻAĆ DO POZIOMU, PRZECIW KTÓREMU WALCZYMY, BO TO SIE MOJA Z
    CELEM, TWORZY SIE ABSURD

    mamy natomiast prawo dokonywania jak najbardziej własnych wyborów i takiego
    dokonała Anastazja

    powiem to obrazowo tak : gdyby pedofil zgwałcił moją 11-latkę, zabiła bym go!
    BEZ WAHANIA!

    ale cieszę się ze nikt za morderstwo skazany nie chodzi po ulicach!

    i uważałabym za jak najbardziej zasadne umieszczenie mnie w więzieniu po
    dokonaniu przezemnie tego czynu, chodź chciałabym by ktoś kto wyda na mnie
    wyrok zwrócił uwagę na PRZYCZYNĘ MOJEGO DZIAŁANIA I ROZPATRZYŁ SPRAWĘ WNIKLIWIE
    I RZECZOWO BY BYŁ OSOBA KOMPETENTNĄ.

    Nic jednak moim zdaniem nie tłumaczyło by zła którego bym sie dopusciła.
    Byłby to mój wybór i ja powinnam ponieść pełne konsekwencje tego wyboru.
    (chodź swoją drogą odsiadując wyrok wiedziałabym za co siedzę i nigdy bym nie
    żałowała takiego wyboru, bo akurat ja niestety jestem, jesli chodzi o moją
    dojrzałość duchową, na poziomie prawa Mojzeszowego "oko za oko" i z bólem muszę
    przyznac ze niestety, ale nie dorastam do prawa Chrystusowego "kochaj bliźniego
    bardziej niż siebie samego"sad)
  • chalsia 02.03.07, 13:36
    MMM,
    skoro masz prawniczą rodzinę, to winnaś już wiedzieć, że do sądu chodzi się po
    wyrok a nie po sprawiedliwość.
    Bywa tak, że wyrok jest sprawiedliwy.
    Tylko pytanie - dla kogo? Bo każdy, na którego niekorzyść ów wyrok zapada,
    uważa to za niesprawiedliwość. A ten, na czyją korzyść wyrok zapada, uważa to
    za sprawiedliwość.
    Stad mamy w więzieniach samych niewinnych i niesłusznie, niesprawiedliwie
    osądzonych.
    Chalsia

    > Ale powiedz mi Reksiu jaki błąd zrobiła Anastazja: że kopnięta też
    > odpowiedziała kopniakiem, a nie poszła szukać rozstrzygnięcia u kogoś rzekomo
    > bezstronnego?
    >

    MMM, Ty naprawdę chyba jednak w ogóle nie zrozumiałaś w czym rzecz. Skoro do
    tej pory tak jest, to ja się nie czuję na siłach by ponownie tłumaczyć.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • natasza39 02.03.07, 13:56
    chalsia napisała:

    > MMM,
    > skoro masz prawniczą rodzinę, to winnaś już wiedzieć, że do sądu chodzi się
    po
    > wyrok a nie po sprawiedliwość.
    > Bywa tak, że wyrok jest sprawiedliwy.
    > Tylko pytanie - dla kogo? Bo każdy, na którego niekorzyść ów wyrok zapada,
    > uważa to za niesprawiedliwość.

    W tym właśnie rzecz!
    Śmiejemy się na "samych swoich", jak matka Pawlaka daje mu granaty do kieszeni,
    gdy ten idzie do sądu ze słowami: "Wyrok, wyrokiem, sąd sądem, ale
    sprawiedliwość musi być po naszej stronie".

    Anastazja wzięła do sądu "granat" przeciwko "granatowi" pasierbicy i exi.
    I chyba właśnie o to chodzi, że czasem aby dojść owej "sprawiedliwości"
    sprawiedliwej dla nas trzeba używać "granatu".
    Tym niemniej użycie go zgodne z prawem nie jest, choć często sprawiedliwe.
    Ale czy przystoi arystokratce chełpienie się tym, że użyła owego granatu
    na "chamkę", którą jest ponoć exia?
    Nie przystoi, a szczególnie arystokratce, choć czasem na chama nie ma innego
    sposobu.
    Walka z chamem jego metodami jednakże nas też "schamia".
  • m-m-m 02.03.07, 14:21
    Ale ja nie zauważyłam by Anastazja chełpiła się swoim postępowaniem. Opisała
    jak sobie poradziła.
  • natasza39 02.03.07, 14:47
    m-m-m napisała:

    > Ale ja nie zauważyłam by Anastazja chełpiła się swoim postępowaniem. Opisała
    > jak sobie poradziła.

    Widac mamy m-m-m inne postrzeganiesmile.
    Tym niemniej nie potępiam tego jak anastazja poradziła sobie w tym konkretnym
    przypadku, ale dyskusja chyba dotyczy metod.
    No i tego aby nie dzielić forum na "prawdziwe macochy" z powodu tego, że
    wychwalają anastazję za jej czyn oraz na "tautologopodobnych", tylko dlatego,
    że metod nie pochwalają.
    Merska, słusznie namawia do odzielania czynów od osób.
    Każdy z nas bowiem ma różne mniejsze bądź większe grzeszki na sumieniu.
    Szkopół w tym, aby zdawać sobie sprawę, że to jednak "grzeszki", a nie jedyny
    sposób.
  • m-m-m 02.03.07, 15:30
    Natasza, wszystko zależy od subiektywnej oceny sytuacji.
    Widzisz, ja unikam takich jednoznacznych ocen, że ten czyn był negatywny, bo
    sama nie wiem co bym zrobiła na miejsu Anastazji. Być może zrobiłabym to samo.
    I nie sądzę bym miała wyrzuty sumienia, ajuż na pewno nie korzyłabym sie przed
    innymi z tego powodu.
    Kończę na dziś te dyskusję, bo wydaje mi się, że reprezentuję zupełnie inny
    światopogląd, bardzo odległy od bytu idealnego i od chrześcijańskiego
    nadstawania policzka dla pochwał ze strony otoczenia.
  • chalsia 02.03.07, 15:56
    co jak co, ale ja róznież jestem dość odległa od chrześcijańskiego nadstawania
    policzka dla pochwał ze strony otoczenia.

    Natomiast wyznaję zasadę "nie czyń drugiemu CO TOBIE niemiłe".

    Chalsia

    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • triss_m7 02.03.07, 16:00
    Podpisuje sie pod Chalsia.
    To ze nie uznaje lamania zasad nie oznacza ze jestem moherowa big_grin


    --
    Im bardziej Kubus zagladal do srodka, tym bardziej Prosiaczka tam nie bylo...
  • mrs_ka 02.03.07, 16:18
    "Widzisz, ja unikam takich jednoznacznych ocen, że ten czyn był negatywny, bo
    sama nie wiem co bym zrobiła na miejsu Anastazji"

    nie widzę tu zależności. Czy unikasz też napiętnowania kradzieży, bo sama nigdy
    nie byłaś w sytuacji zlodzieja? Dobro i zło to kategorie konkretne, nie da się
    żyć nie ustosunkowując się do nich i rozmywając granice- choć żadna z nas jak
    przypuszczam nie zabila czlowieka, to wie, że zabójstwo jest rzeczą złą i aby to
    stwierdzić nie potrzebuje bezpośredniego doświadczenia.
    Najlepiej ujęła to- Panie darują przykład- Musierowicz w którejś ze swoich
    ksiązek. Pamiętacie, kiedy grupa ESD dyskutowała o sytuacji, w której
    rozbitkowie umierający z głodu zaczęli jeść zwłoki? Wtedy niejaki Robrojek
    powiedział tak:
    "Nie wiem, jak zachowałbym się w takiej sytuacji, ale chodzi o to, że tu i teraz
    nie wolno mi założyć, że w takiej sytuacji miałbym do tego prawo". I jeszcze, że
    takie podejście, że "nie wiem, bo nie byłem w takiej sytuacji" prowadzi prostą
    drogą do samopobłażania i podważania granic etyki.

    a.

  • m-m-m 02.03.07, 16:38
    Mrs_ka, strzeż więc tej etyki i rozliczaj się przed własnym sumieniem.
    Powtarzam jeszcze raz: ja nie jestem tak rygorystyczna etycznie wobec nikogo i
    mi prywatnie absolutnie owo rozmywanie granic etyki nie przeszkadza.
    Mamy krańcowy światopogląd, dla Ciebe pewne rzeczy nie podlegają dyskusji, jak
    dobro, zło itd. I dobrze. Pozostań przy swoim, a ja nadal będę stosowała
    różnorodne taryfy ulgowe dla różnych sytuacji i opcji.
  • chalsia 02.03.07, 16:55
    OK MMM.
    jednak w takim razie nie pisz więcej w odpowiedzi na posty o "wrednych eks"
    nic, co mogłoby być JAKĄKOLWIEK oceną postępowania eksi. Bowiem dana "wredna
    eks" może mieć identyczne jak Twoje podejście do kwestii rozmywania granic
    etyki i stosować róznorodne taryfy ulgowe do sytuacji i opcji.

    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • m-m-m 02.03.07, 17:19
    Chalsiu, ja z reguły nie piszę o exowych. Mnie na tym forum interesują kontakty
    macocha-pasierbowie i to, na ile moje doświdczenia w tym względzie mogą komuś
    się przydać. Jeśli zastosuję jakąś ocenę, to oczywiście będzie ona subiektywną,
    moją oceną i wiem o tym, że od drugiej strony sprawa może wyglądać zupełnie
    inaczej.
  • natasza39 02.03.07, 15:59
    m-m-m napisała:
    > sama nie wiem co bym zrobiła na miejsu Anastazji. Być może zrobiłabym to
    samo.


    Też nie wiem. Być może też musiałabym skłamać, mataczyć, aby ochronić siebie,
    nie wiem.
    Jednak nie byłabym z tego dumna bynajmniej.
    Raczej uważałabym, że poniosłam porażkę.
    I choc nie mam arystokratycznego pochodzenia (po mieczu jestem wsiowym chamem
    nawetsmile, to jednak jakoś uważałabym, że mi nie przystoi.
    No cóż....
    To tak jak z obroną konieczną.
    Mnie na przykład corocznie okrada państwo z cięzko zarobionych pieniędzy.
    Tak się czuję - okradana.
    Jednak nie kombinuję i płaczę i płacę.
    Mój sąsiad od lat wykazuje w skarbówce że ma dochody na poziomie minimum
    egzystencji biologicznej. Ma basen przed domem, dwa merole i dwa razy w roku
    jeździ na słoneczne wyspy różne.
    Moja uczciwośc w kwestii podatków jest w takim razie frajerstwem, a jego
    kombinatorstwo godne pochwały bo nie daje się okradać ze swoich pieniędzy
    państwu?
    On też pewnie kłamie w tych zeznaniach, albo ma dobrego księgowego, który mu
    tak radzi.

    A jeszcze jedno...
    Sasiada w sumie lubię. Fajny z niego gość i użyteczny.
    Nie zmienia to jednak faktu, ze w kwestii podatków nieuczciwy jest i tyle, choć
    on wcale, ale to w cale tak nie uważa.
  • tautolog 02.03.07, 15:27
    Piszesz w pracy więc tym tłumaczę kilka nieścisłości.

    > tak samo jak nic nie tłumaczy pana na T.i jego wyjątkowo agresywnego ataku,
    jak
    >
    > i jego roszczeniowej postawa w stosunku do Anastazji
    > jego nagonka na starszą kobietę za bład sprzed lat jest absurdalny i wzbudził
    w
    >
    > związku z tym rosnący sprzeciw (przy czym raz jeszcze zaznaczam, nic nie
    > tłumaczy błędu który Anastazja popełniła- NATOMIAST NA PEWNO NIE MY JESTEŚMY
    > TYMI PRZED KTÓRYMI ANASTAZJA MA SIE ZA ÓW BŁĄD UKORZYĆ smile i moim zdaniem
    > nacisk na Nastkę, by to uczyniła na tym forum publicznie, w momencie gdy ona
    > nie czuje takiej potrzeby jest znaczącym nadużyciem, ponieważ nie mamy wgladu
    w
    >
    > całość istniejącego i nurtujacego wówczas Anastazję problemu)
    >
    > tak wiec jesli pan T. czuje potrzebę zgłoszenia tego "przestępstwa dokonanego
    >
    > przez Nastkę" niech to uczyni, ale NIECH SAM NIE FERUJE WYROKÓW, bo DO TEGO
    > PRAWA NIE MA! NAJMNIEJSZEGO!
    >
    > Sąd Anastazji czynu nie osadził, wiec niech pan na T. nie wykrzykuje "WINNA",
    > bo taki wyrok jeszcze nie zapadł!

    Bez wątpienia jestem chamem jako to już zostało przez pewno grono
    zdiagnozowane, ale bądź łaskawa jeszcze raz wrócić do mojego nomen omen
    pierwszego postu na tym forum.
    Nijak nie mogę dopatrzeć się tam ataku. Ponoć kto pyta nie błądzi?
    Roszczeniową postawę przemilczę, bo znamy różne definicje tych pojęć.
    Gównem rzucałem, po tym jak sam dostałem, ale rozumiem nie zauważyłaś, bo wątek
    został wykasowany.
    Nie było moim zamierem ukorzyć ją, ale pamiętaj, że pani chełpi się i jest
    dumna z faktu składania fałszywych zeznań przed sądem.
    Pani, która na lewo i prawo podkreśla swój arystokratyczny rodowód, wysoką
    kulture osobistą, wspaniałe maniery, że o jakże banalnym fakcie bycia
    dziennikarką ( zawód zaufania społecznego) nie wspomnę.
    Jaką czuję potrzebę wobec powyższego to moja sprawa, notomiast wmawianie mi
    ferowania wyroków, mój Boże co mam Ci napisać.......przeczytaj moje posty
    jeszcze raz.
    Tak na marginesie to anastazja ponad miarę w swoich wypowiedziach realizowała
    zasadę audiatur et altera pars, bądąc permanentnie głuchym na fakty.

    "podpięty został partykularny interes pana na T., "

    Zrobiłem duże oczy ? Możesz mi przybliżyć o co chodzi?


    > nie dziwie sie jednak tym macochom, które żywią sympatię do Anastazji i jej
    > bronią, nie pozwalając na załozenie jej pasiaka, bo( poza wyrokiem, który
    > ogłosił pan na T.) w stosunku do Anastazji żaden jeszcze nie zapadł!

    To akurat jestem w stanie zrozumieć.
    Piękna sztuka spychania dyskusji i rozmywanie sedna problemu.
    Kulturalne forumowiczki mogą nazwać ekstramenty gównem i wówczas są one
    szlachetną wydzieliną będącą ubocznym skutkiem przemiany materii.
    Cóż Tautolog tak nie umie albo nie chce. Gówno to gówno.

    > a swoją drogą w takich sporach widać wyraźnie jak to, jak mała wiara w naszym
    > społeczeństwie w sprawiedliwość i niezawisłość sądów sad((( i to jest
    > przerażające

    Z tym się wyjątkowo zgadzam, choć czekam jak ktoś wyjedzie z argumentem, że
    pokutuje jeszcze mentalność rozbiorowo-okupacyjna, nakazująca negację, bo
    przecież to ciągle są "oni".
  • reksia 02.03.07, 22:13
    tautolog napisał:

    > Gównem rzucałem, po tym jak sam dostałem, ale rozumiem nie zauważyłaś, bo
    wątek
    >
    > został wykasowany.


    hmmm... cóż mam powiedzieć... wypadało by rzec krótko :

    "to zupełnie tak samo jak Anastazja winkzaczeła rzucać w swym życiu gównem po tym
    jak sama dostała ;P"
    (mówie tu o sytuacji sprzed lat i atakowaniu Anastzji przez pasierbicę i jej
    matkę)



    jak więc widać macie wiele, WIELE wspólnego ;P

    Wypadało by więc ten spór "z klasą" zakończyć smile
    skoro tej klasy, jak pan zauważył i jak pan twierdzi, Anastazja nie posiada,
    proponuje by ten gest pozostał w pana męskich rękach wink

    p.s.
    bo tak sobie myślę, że wszystko co istotne w powyższym temacie zostało juz na
    tym forum powiedziane i dalsze bicie piany sensu nie ma wink


  • tautolog 02.03.07, 22:42
    Nie wiem zmęczenie, alkohol czy wrodzona tępota.

    Cytujesz mnie, poźniej jest Twój komentarz, a później przepraszam, to co jest?
    Mój cytat, anastazji czy z dzieł wybranych Lenina?

    Jeśli mój to kiedy tak napisałem, bo nie pomnę, a pamiętliwy jestem.
    Jeśli z niej to od czapy kompletnie nijak do łba dopasować nie można, bo mój
    zwrot "rzucałem gównem" jakby winnym kontekście swój rodowód miał i z zasadami
    polemiki się jakby rozjechał.


    > jak więc widać macie wiele, WIELE wspólnego ;P

    Absolutnie tak, uwzględniając wszystkie epitety, które padły pod moim adresem,
    sugestię, że jesteśmy podobni do siebie uznaję za aksjomat.

    > Wypadało by więc ten spór "z klasą" zakończyć smile
    > skoro tej klasy, jak pan zauważył i jak pan twierdzi, Anastazja nie posiada,
    > proponuje by ten gest pozostał w pana męskich rękach wink

    Jaki spór?
    Spór czy też edukację bez granic toczą kulturalne forumowiczki, ja od początku
    uważam, że pani "dziennikarka" wzniosła się na szczyty hipokryzji i mitomanii.

    p.s. a'propos p.s. to po co odpowiadasz?
  • reksia 02.03.07, 23:13
    tautolog napisał:

    > Nie wiem zmęczenie, alkohol czy wrodzona tępota.


    hmmm... cóż rzec... na to pytanie panu nie odpowiem, gdyz nie mam zielonego
    pojęcia jakie faktycznie problemy dręczą pana tego wieczoru i który z
    powyższych najbardziej w dniu dzisiejszym panu doskwiera wink
  • tautolog 02.03.07, 23:19
    smile)))) dobre smile)))

    In risu veritas smile

    Dobrej nocy życzę.
  • reksia 02.03.07, 23:23
    Wzajemnie smile
  • jowita771 03.03.07, 11:15
    odniosę się do kradzieży samochodu. wydaje mi się, że tu mamy do czynienia
    raczej z sytuacją, gdy właściciel kładzie deskę ponabijaną gwoździami pod
    futerko na siedzeniu. wskakuje nieszczęsny złodziej do maybacha i ups... dupa
    zabolała. właściciel postąpił niezgodnie z prawem, ale chronił się przed
    kradzieżą. ja tego właściciela rozgrzeszam. po kiego grzyba złodziej kładzie
    zad na cudzy fotel w aucie?
  • chalsia 02.03.07, 14:55
    na Twój poniższy post.

    dominika303 28.02.07, 18:58 + odpowiedz

    >Wiesz ja jakos błedu Anastazji nie widzę , moze oślepłam, ale nie widzę go!
    >Ale za to powiem ci, ze gdyby jakaś next rzuciła sie łapczywie na twoja
    >kieszeń napewno zmieniłabyś zdanie i sięgnełabyś po cięższe środki perswazji
    angry i śmiem wątpić abyś pózniej mówiła -to był mój błąd sad
    >Taka jest ludzka przypadłość, ze bronimy swego !

    Widzisz, na całe szczęście są jeszcze na tym swiecie ludzie, którzy NIE
    postępują jak Ty, Anastazja i consortes.
    Oczywiście, że bronię swego. Od ponad 4 lat mam do czynienia z sądami i to
    często. Nawet nie jestem w stanie policzyć na ilu rozprawach już byłam.
    I nie posunęłam się do działań niezgodnych z prawem - mimo, że np. toczy się
    sprawa sięgająca głeboko do mojej kieszeni.
    Nie posunęłam się, choć spokojnie mogłam, bowiem np. grzywna za uniemożliwienie
    kontaktu ojca z dzieckiem w wysokości kilkuset złotych totalnie mnie nie rusza.

    Jesli będzie trzeba, sięgnę po cięższe środki perswazji ALE NADAL POZOSTAJĄCE W
    GRANICACH PRAWA.

    >Wiesz co, ja nie rozumiem, dlaczego ktoś kto obronił sie przed "prawną"
    >kradzieżą ma nie byc z tego dumny ??

    Może być dumny, gdy zrobił to uczciwie.

    >A skad wiesz, ze inne uczciwe w granicach prawa działania nie były podejmowane
    >przez Anastazję i jej męża ??
    >Nie pomyślałaś, ze prawo zawiodło ??

    Nic nam o tym Anastazja nie pisała. A sporo się już w tym watku tłumaczyła.
    Więc widać - nie.

    >Ja mając conajmniej 3 sprawy miesięcznie w sądach gospodarczych powiem ci
    >tylko tyle, ze wszystko zalezy od sędziego i jego widzenia problemu sad(

    Owszem, sposób myślenia sędziego ma duży wpływ. Jednak stosując odpowiednie
    argumenty i przedstawiając dowody można wykorzystać ten sposób widzenia na
    własną korzyść.
    Nie mamy wpływu jedynie na UPRZEDZENIA (tu i wszystkie argumenty świata nie
    pomogą), nie na sposób myślenia.

    >Tautolog niech zajmnie się szpiegowaniem na innych wątkach.
    >Przeczytałam cały wątek, ba nawet od początku w nim się wypowiadam , i co
    >kilka postów przewijało się "inne uczciwe działania zgodne z prawem , ba nawet
    >niemal sumieniem" co twoim zdaniem to znaczy??
    >Bo moim tylko tyle, ze zarzuciacie Anastazji, ze nie wizieła adwokata i sama
    >na prędce wymierza sprawieliwość tongue_out

    Ponownie mylisz się, co do kwestii adwokata, jako jedynej prawnej drodze obrony
    własnych interesów.
    Nie będę pisać czym są, jakie są inne działania w granicach prawa, bowiem mój
    eks wykorzystywał już w sądzie (tzn. chciał wykorzystać ale mu nie wyszło smile)
    moje posty z różnych for gazetowych (z macoch chyba też).

    >Jak to czytam to ubolewam bardzo tylko nad jednym , ze Pruszków nie jest juz w
    >sile i w modzie , bo owym paniom mamusce i córci tylko taka prawna i uczciwa
    >droga by się należała !!!

    A ja i mnóstwo znanych mi osób bardzo się z tego cieszy, właśnie dlatego, że
    nie będziemy ofiarami subiektywnego poczucia "sprawiedliwości dziejowej"
    Iksińskiego (bo go np. niechcący potrąciłam w przejściu podziemnym).
    Ty też powinnaś - wyobraź sobie taki scenariusz, że Twój M zostaje "usunięty"
    przez Wołomin (no bo Pruszków by go nie tknął z powodu lokalnej lojalności) -
    pasierby mają rentę i część spadku, eksia zadowolona bo się pomściła, a
    skrzywdzona byłabyś Ty i Twoja rodzina.

    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • dominika303 02.03.07, 22:21
    Nie musiałaś, ale skoro to zrobiłas to oki smile)


    Nadal jestem zdania,że w tym przypadku Anastazja postapiła jak postąpiła i ja
    tego nie uważam za złe.
    Bo to co zrobiła to nic innego jak łańcuch wydarzeń, które nie ona uruchomiła.
    Moze wg was jej sposób obrony jest hmmm "zły i naganny" dla mnie jest adekwatny
    do sytuacjiw jakiej sie znalazła .Dlatego, ze tym jednym posunięciem ucieła
    dalsze spekulacje i próby wyłudzenia pieniędzy!
    Tak wyłudzenia pieniędzy!!
    Ponieważ pasierbica domagajac się tych alimentów na pewno argumentowała to
    studiami, jak wiemy studia olała i zajeła sie innymi uciechami życia dorosłej
    osoby!
    Więc wg prawa była to próba wyłudzenia pieniędzy.
    Powiem więcej, niech cieszy sie laska, ze nie trafiła na mnie, bo ja po takiej
    wygranej sprawie jak Anastazja pozwałabym młoda w sądzie karnym własnie z póby
    wyłudzenia i na 100% wygrałabym smile)- dlaczego, gdyż inny sad odrzucił
    podwyższenie alimentów i to byłoby wystarczającym powodem dla sądu,i jedyne co
    musiałabym by zrobić to napisac pozew i dołączyc akta przegranej przez
    pasierbice sprawy, nawet nie musiałabym jednego zdania wypowiadać.
    Jak widac Anastazja jedynie obroniła siebie, nie ciągała młodej po sądach nie
    dawała jej nauczek zyciowych.
    Więc postępowanie Anastazji dla mnie pozostaje bez zarzutu.

    Moze się wam to nie podobać- macie do tego prawo.

    Mnie natomiast nie podoba się to, ze pasierby wyciągają pieniądze od obcych
    osób. I zawsze będe się przed takimi sytuacjami bronić.
    Czy broniłabym sie tak jak Anastazja?? hmmm nie wiem , ale broniłam sie już
    wyjątkowo zajadle, na razie exia tylko 3 razy zagrała poniżej pasa, co
    skutecznie obaliłam bez uciekania się do sztuczek prawnych, ale jeśli będę
    musiała nagiąć prawo we własnej obronie to zrobię duzo , jak daleko się posunę?
    hmm na tyle na ile mi sumienie pozwoli.
    Czy będę pozniej uważac to za błąd ? hmm nie wiem smile) Moze smile)a Moze nie smile)

    I sorrki, ale to czy ktos będzie mnie uważał za zakałe społeczeństwa mało
    będzie mnie to obchodziło. Dla mnie tak samo wazne jest jak dla przeciętnego
    Kowalskiego , ze za swoje ciężko zarobione pieniądze mogę np pojechac na
    wakacje, a nie lokowac ich w obcych osobach. A juz sadownego przymuszenia do
    tego napewno nie zniosłabym sad



    MMM,
    jak widze jesteśmy spaczone przez posiadaną wiedzę, która dla innych jest tylko
    mglistym wyobrażeniem i dlatego mamy odmienne spojrzenie na świat smile)


    Pozdrawiam



  • reksia 02.03.07, 22:34
    Dominiko wyjaśnijmy jedną istotną rzecz. Czym innym jest ocena osoby Anastazji
    czy jej postępowania, a zupełnie i kompletnie czym innym, jest luźna dywagacja
    na temat "gdzie istnieją granice w obrębie których można naginać prawo" i "czy
    wogóle takie granice istnieją".

    Wiele powyższych wypowiedzi np Mrskiej na temat "granic w których można naginać
    prawo" daleka jest ( i to bardzo) od jakiejkolwiek oceny Anastazji czy jej
    postępowania.
    To dwa odrębne tematy.

    a swoją drogą pozdrawiam gorącowink
  • dominika303 03.03.07, 14:25
    Reksiu -smile)
    ja to wszytsko rozumiem, ale nie lubię jak rozmywa sie istotyny problem na
    rzecz ogólnikowych dywagacji ciągle je mieszając w jednym poście - no i do
    tego jeszcze pisząc tak długo i tak monotonnie do tego w połowie nie na temat,
    ze w połowie można usnąć -wink

    Tez pozdrawiam -wink

  • mrs_ka 03.03.07, 21:12
    dominika303 napisała:

    > Reksiu -smile)
    > ja to wszytsko rozumiem, ale nie lubię jak rozmywa sie istotyny problem na
    > rzecz ogólnikowych dywagacji ciągle je mieszając w jednym poście - no i do
    > tego jeszcze pisząc tak długo i tak monotonnie do tego w połowie nie na temat,
    > ze w połowie można usnąć -wink

    Potraktuję to jako komplement z Twoich ust, pozwoliszwink

    a.
  • damiri 03.03.07, 19:41
    Duzo sie zastanawialam nad dyskutowanym tematem i o ile w teorii rozumiem
    stanowisko mrs_ka i nawet sie z nim zgadzam, to nie jestm pewna czy teorie
    zawsze sie da pogodzic z praktyka. Prawo nie jest swietoscia w znaczeniu, ze
    prawo potrafi byc zle i absurdalne. Czy wtedy tez nalezy sie mu bezwzgledne
    postluszenstwo w imie zasady dura lex sed lex? W niektorych stanach USA zwiazki
    par mieszanych rasowo nadal sa niezgodne z prawem. Czy to znaczy, ze jezeli bym
    sie zakochala w Afrykanczyku, musialabym z tego zwiazku zrezygnowac w imie
    przestrzegania prawa? Prawo dotyczace segregacji rasowej tez bylo prawem, ale
    czy proby zmiany nie zaczely sie wlasnie od lamania prawa wlasnie w imie walki
    z niesprawiedliwoscia, ktora to prawo sankcjonowalo i z braku innych opcji,
    ktore rokowalyby szanse na powodzenie. Czy to tez zaslugiwalo na potepienie, bo
    metody uzyte nie byly zgodne z prawem?

    Mysle, ze problem klamstwa jako sposobu na obrone przed absurdalnymi zarzutami
    bierze sie z braku zaufania do sprawiedliwosci i rozsadku polskich sadow
    (zwlaszcza rodzinnych). Gdyby mozna bylo ufac, ze sad wezmie pod uwage rozsadne
    argumenty i wyda sprawiedliwy wyrok, nie byloby pokusy brania sprawy w swoje
    rece. Ale jezeli nauczeni doswiadczeniem wiemy, ze prawo sobie, a sady sobie
    (bo sedzina np zna brata powodki na plaszczyznie towarzyskiej i woli nie miec
    utrudnionego zycia towarzyskiego jezeli wyda niekorzystny wyrok) - to jakie
    mamy opcje? Dzialac kompletnie uczciwie, wiedzac, ze druga strona gra nie fair,
    i ze z gory skazujemy sie na przegrana? Owszem, to bylaby piekna postawa,
    idealistyczna i piekna moralnie i etycznie - ale obawiam sie, ze nagroda (w
    postaci satysfakcji z etycznego postepowania) bylaby mizerna w porownaniu z
    kara (w postaci krzywdzacego wyroku)

    Zakladam, ze Anastazja przemyslala sprawe i na prawde nie widziala innej drogi
    obrony przed razaca niesprawiedliwoscia. Jej motywy i sposob przeprowadzenia
    obrony uwazam za calkowicie usprawiedliwiony - choc teoretycznie zly gdyz
    lamiacy prawo.

    Sama wiem, ze bedac w sytuacji kiedy wiedzialabym, ze nie mam szans na uczciwy
    osad, bronilabym sie wszytkimi dostepnymi metodami, lacznie z klamstwem itp.

    Choc jeszcze raz zaznaczam, ze rozumie i w teorii calkowicie sie z mrs_ka
    zgadzam. W teorii.
  • mamaadama4 03.03.07, 19:46
    W końcu Anastazja nie posłużyła się kłamstwem chcąc niemowlęciu przy zmęczonej
    matczynej piersi odebrać marne grosze. Nie odebrała małemu dzievcku możliwości
    kształcenia się czy przeżywania w miarę normalnego dzieciństwa. Ona po prostu
    odcięła od koryta dorosłego lenia i mamusię, które z żerowania na eks mężu i
    tatusiu uczyniły swój sposób na życie. I tyle.

    --
    danka
    1% dla KOLIBRA
  • dominika303 03.03.07, 20:01
  • damiri 03.03.07, 20:27
    Jak rozumiem mrs_ka ma zastrzezenia nie do tego CO Anastazja zrobila ("odciela
    od koryta doroslego lenia.. itp") ale do tego JAK to zrobila (klamstwo,
    falszywy swiadek, itp zamiast uczciwie probowac udowodnic w sadzie, ze
    pasierbica i jej matka np klamia w pozwie).

    Ja to calkowicie rozumiem, bo jezeli domagamy sie powszechnego poszanowania dla
    prawa musimy zaczac od tego, zebysmy my sami je szanowali.... ALE... rowniez
    rozumiem, ze sa sytuacje, w ktorych WIESZ, ze uczciwoscia jedynie zaklepiesz
    sobie niesprawiedliwy wyrok. I co wtedy? Decydujesz sie swiadomie na
    niekorzystny i niesprawiedliwy wyrok w imie uczciwosci (obawiam sie, ze ja nie
    jestem az taka uczciwa - chyba, ze chodziloby o drobnostke - i - niestety - nie
    czuje z tego powodu najmniejszego wstydu), czy walczysz wszystkimi dostepnymi
    metodami?
    I tu jest wlasnie dylemat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka