Dodaj do ulubionych

Jego Dziecko - a Nasz Ślub?

11.10.03, 12:46
to zacznę nowy wątek...smile

Temat jeszcze przeze mnie do końca nie rozpoznany, więc chętnie poczytam,
jakie wy macie doświadczenia w tym względzie (także od Samodzielnychsmile
Sytuacja jaka jest, każdy widzi.
Zapada decyzja o małżeństwie. O ślubie. I co z tym było związane u was?

1) negatywne czy pozytywne reakcje Jego Dziecka/Dzieci na zamianę "nowej
znajomej taty" na "nową żonę taty"
2) Jego Dziecko uczestniczyło w ceremonii ślubnej? Było na weselu? Jeśli tak -
to czy samo, czy z babcią, czy z kimś innym?
3) Jak wy zapatrywałybyście się na obecność Jego Dziecka na Waszym Ślubie?

pozdr.
Joanna
Obserwuj wątek
    • hop_angel Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 11.10.03, 14:19
      Cześć,

      U mnie było tak:
      1. Z moim mężem znamy się już 10. Gdy poznałam jego córkę miała lat 6, teraz ma
      15. Od początku mnie akceptowała, wiedziała, że kocham jej ojca, że on kocha
      mnie o czym często przy niej rozmawialiśmy i sama nas do słubu zachęcała.
      Ponieważ jednak od początku była indagowana przez matkę przeciwko mnie czułam,
      że gdy juz do ślubu dojdzie problem leżał będzie nie po stronie dziecka, które
      nie czuło zgrożenia z mojej strony ale po stronie ex. Co ciekawe, gdy poznałam
      męża był od 11 lat w separacji, 2 po rozwodzie, zaś ex była w nowym związku z
      facetem, dla którego zostawiła mego męża. Zresztą wzieli ślub pół roku po mojej
      z mężem znajomości. No ale ona jest jak pies ogrodnika zatem od początku miała
      problem z zaakceptowanie faktu, że jej były kogoś ma. Po za umniejszaniem mojej
      wartości w oczach dziecka, nastawianiem przeciwko, ciągle insynuowała, że tatuś
      jest ze mną bo czuje się samotny, bo nie iść z kim do łóżka, bo ona go
      zostawiła i takie tam. Kiedy poinformowaliśmy małą, że bierzemy ślub reakcja
      była spontaniczna, były uściski, gratulacje itp. (miała wówczas 12 lat).
      Natomiast tydzień później, podczas jej wizyty córka oznajmiła, że chce
      porozmawiać z tatą sam na sam, mimo, że wcześniej wspólnie z nami rozmawiała o
      wszystkich problemach, częściej nawet ze mną. Zostawiłam ich samych, a gdy
      wróciłam razem powiedzieli mi o co chodziło i dowiedziałam się, że córka ma
      wątpliwości czy tata nie żeni się ze mna tylko dlatego, żeby nie być samemu,
      czy mnie kocha, dlatego, ze mama go zostawiła itp. Nie padło ani jedno
      stwierdzenie, odnośnie obaw o miłośc ojca do niej, o poczucie zgrożenia.
      2. Planowaliśmy, że córka będzie u nas na ślubie a na weselu do godziny 12, jak
      inne dzieci. Zaakceptowała to bowiem wytłumaczyliśmy jej, że jest to nasz
      dzień, ważny dla nas, że nie będziemy mogli jej poświęcić tyle czasu co zawsze
      i nie było problemu. Jednak mamusia stwierdziła, że dziecko powinno zostac do
      rana bowiem dziecko ma sie tylko jedno a żonę można zawsze zmienić. No zaczął
      się cyrk. Córka niby zachorowała w ten dzień, była na ślubie ale na weselu już
      nie. Przywiózł ja ojczym po czym potem ją zabrał. Było nam przykro, jej było
      przykro, nawet chciała zostac na weselu ale powiedziała, że mama kazała jej
      wrócić do domu bo jest przeziębiona. Dziwny jest fakt taki, ze w poniedziałek
      po weekandzie poszła do szkoły normalnie itp.
      3. Co do moich zapatrywań na jej obecnośc na weselu uważała, że część czasu
      powinna być ( do 12) a później moglibyśmy mieć czas tylko dla siebie i gości.
      Ale stało się inaczej i może nawet dobrze wyszło.

      Największy cyrk natomiast zaczął sie tuż po naszym ślubie bowiem ex, która w
      ogóle wcześniej sie odgrażała, że przyjdzie na nasz ślub, zrobi awanturę,
      wyśmiejej mnie, zadzwoniła do mego męża żądając podwyżki alimentów. Mąż
      podwyższa jej alimenty regularnie co pól roku, zatem bez ogródek powiedział jej
      co myśli o taki zachowaniu. Wydzwaniała jeszcze potem do mojej teściowej, do
      moich rodziców a nic nie uzyskawszy ograniczyła wizyty dziecka. I tyle. Takie
      akcje mają miejsce do dzis ale to już temat na osobą rozmowę.

      Pozdrawiam, jak masz pytania to pisz.
      • ashan Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 11.10.03, 16:03
        Mały był zbyt mały na udział w takich wydarzeniach (wczesne przedszkole).
        Mieliśmy dwa śluby, rok po roku. Ja chciałam, zeby wszystkie dzieci (na
        cywilnym wszystkich dwóch, na kościelnym już trzech) były na uroczystościach,
        ale przekonał mnie argument szanownego m., że nie będzie się miał kto Małym
        zajmować (teściowa z racji wieku i stanu swojego zdrowia nie wchodziła w
        rachubę, a innej możliwości nie było).
        Natomiast jako ciekawostkę powiem, ze eksia, która nie była o wszytkim
        powiadamiana, na widok obrączki na palcu m. dostała histerii, ze on taka
        świnia i złośliwiec, że chcąc ją upokorzyć nosi sobie obrączkę (oczywiście w
        ślub nie uwierzyła, dzwoniła w tej sprawie do teściówki). Nie wiem, może
        trzeba ją było poinformować wcześniej... Z drugiej strony było wiadomo, ze ona
        to info strasznie przeżyje, a tak dowiedziała się już po wszystkim... Do dziś
        się nad tym głowię...
        ashan
        • chalsia Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 11.10.03, 19:54
          Wiesz Ashan, uważam, że między eksem a eksią powinna byc bazowa wymiana
          informacji o życiu prywatnym np. czy się zamierza z kimś zamieszkać, czy się
          zmienia adres zamieszkania, czy się wstepuje w nowy zwiazek małżeński, czy się
          spodziewa dziecka.
          Mimo wszystko lepiej to usłyszeć od swojej byłej "połowy", niż być postawionym
          przed faktem dokonanym, albo dowiedzieć się od osób trzecich (albo - co gorsza -
          od własnego dziecka).
          Niestety jest to pewnie marzenie ściętej głowy. Ja mówiłam to samo swojemu
          eksowi i prosiłam go o to, jednak o drugim dziecku nie był mnie łaskaw
          poinformować (i pewnie w końcu dowiedziałabym sie tego od swojego dziecka), no
          ale cóż, Warszawka jest mała, ciąża to raczej trudny do ukrycia stan, no i
          dotarło to do mnie przypadkowo od osób trzecich. Naprawdę !!! wolałabym
          dowiedzieć sie od niego !!!
          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • ashan do Chalsi 12.10.03, 15:23
            Wiem Chalsiu, wiem. Idealnie byłoby, gdyby można byłoby się dogadywać, albo
            chociaż w normalny sposób informować o takich sprawach. Tylko, ze wg. mnie
            eksia nie histeryzowała dlatego, ze dowiedziała się PO fakcie. Dla niej
            niedopuszczalne było to, ze on związał się tak szybko po rozstaniu z nią, i że
            zdecydował się na ślub, mimo, ze definitywnie wykluczał to w związku z nią. I
            ja mam naprawdę dla niej wiele szczerego współczucia. Czy w takiej sytuacji
            można kogoś informować wcześniej? Nie wiem. O naszym dziecku dowiedziała się
            od osób trzecich tzw. życzliwych, gdy byłam w trzecim ! m-cu (wcześniej niż
            np. mój syn), nie dlatego, ze było to tajne info, ale dlatego, że w naszych
            relacjach niczego to nie zmieniało - alimenty pozostawały bez zmian, a czasu
            na takie newsy naprawdę było jeszcze wiele. Ale cóż, warszafka naprawdę jest
            mała, za to wiele w niej "bezinteresownych" ludzi pasących się czyimś
            nieszczęściem (dla niej na pewno był to szok, wcale przez nas nie zamierzony).
            No, dla nas też, kiedy któregoś złożyła "gratulacje" smile
            pozdrawiam
            ashan
            • chalsia Re: do Chalsi 12.10.03, 17:44
              Ashan,
              Sytuacja każdej osoby jest inna i ja nie sugerowałam, że Twoja eks
              histeryzowała z powodu powiadomienia jej po fakcie (bo to oczywiste raczej, że
              chodzi o samą wiadomość). Po prostu napisałam co ja uważam za wskazane.
              Jakiś szok, wstrząs zawsze będzie (pewnie nawet wtedy gdy eks jest już na 100%
              odległą przeszłościa i obojetną osobą), zwłaszcza jak wiadomość dociera
              przypadkowo i od osób trzecich. Już bym wolała, żeby zrobiła to teściówka (bo
              mój eks miał i ma odwagę cywilną na poziomie ZERA)
              Żeby nie rozdymać tego wątku nie na temat (kto i jak się czego dowiedział) -
              napisze Ci coś na priva.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
    • krycha15 Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 11.10.03, 23:18
      Ciesze sie Joanno, ze poruszylas ten watek.
      Wszystko jest jeszcze przede mna, teraz sie zastanawiam czy wogole warto brac
      slub czy tez lepiej pozostac w konkubinacie.
      Ale myslac o slubie zastanawiam sie jak mialby on wygladac. Na pewno bylby
      bardzo skromny. Chcielibysmy z moim Mezczyzna byc tylko we dwoje (no i
      oczywiscie swiadkowie bo Ci musza byc). Nie byloby wtedy problemu kogo
      zaprosic a kogo nie. Ale gdyby grono gosci mialoby byc jednak szersze to co z
      dziecmi mojego Mezczyzny? Maja 15 i 17 lat. Skadinad wiem, ze corka ma
      nadzieje, ze nigdy nie bedzie musiala uczestniczyc w takiej uroczystosci. Mimo
      iz mamy ze soba kontakt byloby to dla niej zbyt bolesne, bardziej bolesne niz
      rozwod rodzicow.
      Jest jeszcze jeden problem. Jestem w 19 tygodniu ciazy a dzieci mojego
      Mezczyzny wciaz nie wiedza, ze beda mieli rodzenstwo. Z poczatku nie mowilismy
      bo z ciaza byly problemy i nie bylo wiadomo jak to wszystko sie potoczy. Teraz
      juz jednak brzuszek coraz wiekszy ...
      Oboje nie mamy pojecia jak dzieci mojego Mezczyzny na ta wiadomosc zareaguja.
      Niby mozna sie bylo tego spodziewac ale skoro przez 4 lata nic sie w tej
      dziedzinie nie dzialo to moze dzieci zyskaly pewnosc, ze rodzenstwa juz miec
      nie beda albo tez wcale sie nie zastanawialy nad taka kwestia.

      A do Chalsi:
      Pisalam w innych postach o charakterze stosunkow mojego Mezczyzny i jego ex.
      Wiem ,ze zwykla ludzka grzecznosc i moze jeszcze fakt, ze kiedys byli
      malzenstwem nakazywalaby mojemu Mezczyznie poinformowac ex o fakcie, ze na
      swiecie pojawi sie dziecko.
      Ale szczerze mowiac nie wyobrazam sobie takiej rozmowy. Skonczyloby sie to
      lamentem ex, ze teraz "jej" dzieci zostana bez grosza bo wszystko pojdzie na
      nowe dziecko itp. albo grozbami i zadaniami finansowymi jak zwykle przy ich
      kontaktach.
      W tej kwestii zgadzam sie z moim Mezczyzna - mowimy tylko dzieciom. Jesli
      przekaza mamie to dobrze, jesli nie to jeszcze lepiej.
      Szczerze mowiac ciesze sie z takiej postawy mojego Mezczyzny. Pewien rozdzial
      zycia zostal zamkniety i dobrze, ze kontakty z ex ograniczone sa do minimum
      tym bardziej, ze nigdy nie przynosily nic dobrego. Szczerze mowiac nawet nie
      uwazam za stosowne aby moj Mezczyzna musial informowac ex o szczegolach
      naszego zycia osobistego oczywiscie dopoki pewne zmiany nie dotkna jej
      bezposrednio.
      Krycha.
      • chalsia Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 11.10.03, 23:32
        Rozumiem Krycha. Jednak to nawet nie musi być ROZMOWA (dużymi literami).
        Wystarczy krótka informacja (najlepiej na koniec "kontaktu" wink) ).

        Sądzę, ze duże znaczenie ma wiek dzieci. U Ciebie sytaucja jest taka, że one są
        prawie dorosłe i rzeczywiscie można zrobić tak jak to sobie ustaliliście.

        Ja w swoim poście patrzyłam w części (oczywiscie) przez pryzmat swojej sytuacji
        (synek nie ma jeszcze 2 lat)i wydaje mi się, że to dość znacząco zmienia postac
        rzeczy.
        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • krycha15 Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 12.10.03, 09:14
          Chalsiu
          Oczywiscie masz racje - wiek synka zupelnie zmienia postac rzeczy. Trudno od
          niespelna dwulatka wymagac aby rozumial sytuacje i jeszcze
          przekazywal "radosna" nowine mamie.
          Patrzac z mojej strony - gdyby moj byly maz (mam z nim prawie 5-letniego
          synka) mial zamiar zalozyc nowa rodzine albo spodziewal sie potomka tez
          chcialabym aby mnie o tym poinformowal osobiscie. Chocby po to tylko abym ten
          fakt znala i w razie czego wiedziala jak rozmawiac z synkiem. Chyba troche
          namotalam ale rozumiesz zapewne o co chodzi. Chcialabym o tym wiedziec dla
          dobra naszego dziecka - to chyba istota rzeczy.
          Krycha.
            • mamaadama4 Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 12.10.03, 18:05
              Nie odnosząc się do niczego co było napisane powyżej, powiem jak to było u nas.
              Myslę, że wszystko jest indywidualna sprawą i zależy od wzajemnych relacji.
              Mój obecny mąż dowiedział się o tym, że jego (jeszcze wówczas nie ex) jest w
              ciąży i planuje ślub przed pierwszą rozprawą pojednawczą - zależało jej na nie
              przeciąganiu procedury. Żeby było ciekawiej, dostał zaproszenie na ślub
              z "osobą towarzyszącą". Cóż, uważam, że to zbyt daleko idąca "poprawność
              polityczna" naszej ex. Ale ona w ogóle jest dziwna.
              Zanim wzięliśmy ślub, na świecie pojawił się Adaś. jego bracia o tym, że
              rodzina się powiększy zostali powiadomieni przez tatę jeszcze zanim mój rosnący
              brzuch był widoczny. O planowanym slubie też tata ich poinformował. W obu
              przypadkach zrobił to bez mojego udziału. Myslę, że chłopcy przygotowani byli
              na taki obrót sprawy. Adaś urodził się po 6 latach wspólnego mieszkania, a ślub
              odbył się rok później.
              Na ślubie chłopcy byli obecni, myslę, że nie z przymusu. Oprócz nas i dzieci
              (bez Adasia, bo była to jego pora spania) byli jeszcze tylko świadkowie z
              dziećmi. Świadomie tak to urządziliśmy. Ślub odbył się w małej miejscowości w
              górach, gdzie zawsze spędzamy wakacje, ferie itp. Było ognisko, kulig itp.
              Nie zapraszaliśmy rodziny, bo nie chcielismy.
              Nie wiem czy i kiedy P. uprzedził ex o slubie i o Adasiu, ale w naszym
              przypadku nie wydaje mi się aby to było konieczne.
              I nie myślę, aby dało sie tu zastosować jakieś reguły.
              danka
              • chalsia Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 12.10.03, 22:26
                Mamaadama 4 napisała:

                "Żeby było ciekawiej, dostał zaproszenie na ślub z "osobą towarzyszącą". Cóż,
                uważam, że to zbyt daleko idąca "poprawność polityczna" naszej ex."

                No chyba!! Albo totalny brak wrażliwości na uczucia innych (no albo czysta
                złośliwość).

                Hi, hi,hi - "Ale ona w ogóle jest dziwna" - to chyba najłagodniejszy tekst o
                Twojej eks jaki czytałam wink))

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • naturella Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 13.10.03, 09:39
                  Joanno, u nas to wydarzenie ślubne miało miejsce w tym roku, więc jest to
                  sprawa dość swieża. Mój mąż nigdy nie ukrywał przed Młodym, że chciałby się ze
                  mną ożenić. Wkrótce po zaręczynach powiedział Młodemu o tym, że planujemy, że
                  najprawdopodobniej w czerwcu itp. Na początku byłam troszkę skrępowana tym
                  wszystkim, ale Młody zareagował pozytywnie, na początku oczywiście lekko się
                  wstydził itp, ale okazało się, że dobrym wyjściem było powiedzenie mu o tym
                  przed wszystkimi - że dowiedział się o tym od ojca, a nie od babci, cioci itp.
                  Przez pół roku, kiedy przygotowywaliśmy ślub i przyjęcie rozmawialiśmy z nim o
                  tym, co planujemy, jak ma to wyglądać, czuł się w jakiś sposób włączony. Jedyne
                  zdenerwowanie, jakie przejawiał było spowodowane koniecznością włożenia
                  garnituru (bo na codzień ciuchy hip-hopowe) i spotkaniem z całą rodziną
                  (dzieciaki to lekko stresuje). Na ślubie zachowywał się fantastycznie, ściskał
                  nas, trzymał się blisko, poprawiał ojcu kwiatek, potem usiadł z nami przy
                  stole, a następnie przegadał cały wieczór z moją siostrą. Co naprawdę czuł, nie
                  wiem. Wyobrażam sobie, że jednak było to dla niego przeżycie dość istotne...
                  ale jednak pozytywny wpływ miały częste rozmowy z nim o tym wcześniej. Mój mąż
                  wielokrotnie przez te pół roku rozmawiał z nim o jego uczuciach, upewniał, że
                  nie będzie to miało żadnego wpływu na ich stosunki, na miłość do niego i jego
                  miejsce w życiu taty.
                  --
                  Uwaga! Mój nowy mail: naturella@mail.konto.pl

                  Zapraszam na forum ślubne:

                  www1.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10678
                  • aagacia Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 13.10.03, 17:16
                    to i ja pedze odpowiadac.
                    przede wszystkim uwazamy ze poniewaz Grzesia i jego eks juz do konca zycia
                    bedzie COS laczylo i to COS bardzo waznegop w postaci dziecka dla wlasnie jego
                    dobra eksia powinna byc informowana o istotnych rzeczach w naszym ( a wiec i
                    nadii) zyciu. i tak gdy tylko zaszlam w ciaze to eksia byla pierwsza osoba
                    ktora sie o tym dowiedziala i wspolnie z grzesiem przygotowywali mala na te
                    wiadomosc - nadunia zareagowala super smile glaskala mnie po brzuchu, przykladala
                    reke zeby poczuc kopniecia i byla pewna ze urodzi sie dziewczynka smile

                    ze slubem bylo tak samo - jej mama dowiedziala sie wczesniej i w zwiazku z tym
                    ze zareagowala pozytywnie ( zarty typu : czy mam sie czuc zaproszona itd.) to
                    od razu powiedzielismy naduni...i hehe po tygodniu jej mamunia spotkawszy sie
                    zapewne z kims bardzo madrym i wyjatkowo "zyczliwym" stwierdzila ze : "ona nie
                    widzi potrzeby zeby nadia byla na naszym weselu"?!??!!?!?!? no bardzo fajnie
                    tylko ze mamusia stwierdzila ten fakt juz po tym jak pokazalismy nadii w
                    jakich sukienkach beda z julcia jak bedzie to wszystko wygladac..a tu nagle
                    taki tekst..na szczescie moj grzes ktory jest chodzaca oaza spokoju nie
                    zareagowal na ten tekst tylko przeszedl nad nim do porzadku dziennego...eks
                    nie poruszyla juz tego tematu i nadia bawila sie razem z nami.

                    nadunia byla ze mne wybierac sukienke, naprawde uczetsniczyla w
                    przygotowaniach..a co do samego powiedzenia o slubie (ma 6 lat) powiedzielismy
                    ze juz niedlugo bedziemy miec wazny dzien, ze bedzie fajna imprezka, ze
                    wszyscy sie bedziemy bawic..a nadunia zapytala czy bedzie nam mogla podac
                    obraczki..smile smile smile mnie o malo co serce nie peklo smile


                    jesli chodzi o moj stosunek do obecnosci naduni na naszym slubie...poniewaz
                    nadia jest traktowana jako czesc naszej rodziny to nie wyobrazalam sobie ze
                    moglo by jej tego dnia z nami nie byc...i w momencie kiedy grzesiu powiedzial
                    mi o tym fantastycznym tekscie swojej eks to zrobilo mi sie bardzo
                    przykro...ale nawet nie z tego powodu ze nadii by na naszym slubie by nie
                    bylo - dla mnie to przeciez duzo wygpodniejsze - nie trzeba by sie bylo nia
                    zajmowac..i martwic..smutno mi sie zrobilo dlatego ze nadia strasznie by
                    przezyla to gdyby nie mogla byc z nami..jak widzialam jej radosc z przygotowan
                    do tego dnia, wyobrazanie sobie jak to wszystko bedzie..zastanawiam sie czy
                    jej mama tez o tym pomyslala..chyba tak skoro sie na to wyjscie
                    zgodzila...nadia bawila sie do...2 smile
                    i powiem wam ze moment podawania przez nadunie obraczek i moment skladania nam
                    zyczen zapamietam do konca zycia.najwazniejsze ze to wszystko wyszlo od niej
                    samej..i tym wieksza ma wartosc..to wtedy sie poplakalam smile

                    ufff ale sie rozpisalam..co prawda rzadko ale za to dlugo wink

                    a poniewaz slub odyl sie 2 miesiace temu i wszystko jest jeszcze swieze smile
                    zapraszam na nasza stronke smile
                    www.slub.bg.pl
                    mozecie sobie wszystko poogladac smile
                    pozdr
                    --
                    Agacia i Julka - Kulka
                    " Prawda jest jak tlen - otrzymasz zbyt wiele i sie rozchorujesz" J.Caroll

                    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=5577873&a=5577873&v=2&strona=0
                        • aniaasi Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 15.10.03, 12:39
                          Kurcze, dziewczyny, tak czytam sobie Wasze posty i myślę, że ja to zła kobieta
                          jestem.
                          Wprawdzie nie jesteśmy z małżeństwem, ale mamy córeczkę i wkrótce drugie
                          dziecko. Co tu dużo gadać - nie jestem za przekazywaniem informacji o stanie
                          mojej macicy byłej żonie mojego faceta. To obca, bardzo obca mi osoba, z którą
                          mnie osobiście nic a nic nie łączy. Zwłaszcza, że moja ciąża a następnie
                          narodziny naszego dziecka nic a nic w jej sytuacji nie zmieniły - ani
                          organizacyjnie ani finansowo. Co więcej, sama wcześniej urodziła dziecko z
                          innego związku (jeszcze podczas formalnego trwania małżeństwa z tatusiem moich
                          dzieci) i ze względów formalnych może i powinniśmy wiedzieć o jej ciąży
                          (chociaż dowiedzieliśmy się pod koniec), ale z innych (osobistych, uczuciowych,
                          itp.) wcale mi na tym nie zależy.
                          Trochę to nie na temat ślubu ale w okolicach smile

                          A co do ślubu...?
                          Jeśli by był, to nie byłam entuzjastką zapraszania pierwszej córki męża,
                          chociaż prawdopodobnie uczestniczyłaby w ceremonii. Tak jak była obecna na
                          chrzcinach Joasi.
                          I nie linczujcie mnie - tak czuję i tyle.
                          Ania
                          • okkko Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 17.10.03, 00:14
                            Nie jesteś zła osobą- przynajmniej ja tak uważam.
                            Czytam to forum od dawna ale do tej pory się nie wypowiadałam.
                            Nie jesteśmy małżeństwem, ale mamy synka półtorarocznego.
                            Eks mojego faceta dowiedziała sie o mojej ciąży w miejscu "publicznym" i w
                            obecności obcych osób gdy przypadkiem się na nas natknęła a ja byłam już pod
                            koniec 8 miesiąca.
                            I uważam że na tak powinno być.
                            Bo o tym co najdroższe, najświętsze nie rozmawia się z byłą żoną, nie
                            informuje się wroga o sprawach najwazniejszych- jej to przecież nie dotyczy,
                            ona jest tylko właścicielką konta na które mój facet przelewa alimenty.
                            I wara jej od naszej rodziny. Ona sama zrezygnował z jakichkolwiek praw
                            odchodząc wiele lat temu.

                            A jakie ogromne pretensje do niego miała, że OSOBIŚCIE jej nie poinformował-
                            dla mnie to bezczelność.
                            Przepraszam obecne tutaj eks- każdy jest inny, wiele z was dażę szacunkiem i
                            sympatią czytając wypowiedzi.
                            Ale w naszym przypadku informowanie eks osobiście przez mojego faceta o tym,
                            że spodziewamy się dziecka byłoby świętokradztwem RZUCANIEM PEREŁ PRZED
                            WIEPRZE.

                            • ka.ga Re: Jego Dziecko - a Nasz Ślub? 17.10.03, 09:44
                              Dwie sprawy: 1. informowanie ex o planowanym slubie i powiakszeniu rodziny
                              uwazam za niepotrzebne. My nie informowalismy. Zreszta moze powodowal nami
                              strach przed tym, zeby ex z czyms nie wyskoczyla (klasyczne juz oblanie
                              kwasem smile czy ultimatum w stylu "albo przyjedziesz do dziecka w TE sobote,
                              albo mozesz sie z corka pozegnac na zawsze). POza tym akurat nasz slub w ogole
                              ex nie dotyczy.
                              Co do dziecka - nie mam jeszcze wyrobionego zdania. Choc okazuje sie, ze ex
                              jest lepiej poinformowana niz my sami. Wyobrazcie sobie, ze kilka lat temu
                              robilismy sobie z mezem (wtedy jeszcze nie-mezem) badania krwi (zeby w
                              przyszlosci uniknac konfliktu), wyniki przyszly na stary adres meza.
                              Nastepnego dnia moja tesciowa otrzymala "gratulacje" od ex z okazji zostania
                              babcia.
                              2. Sprawa obecnosci dziecka meza na slubie. U nas Kasi nie bylo. Pomijam fakt,
                              ze ex nigdy by na to nie pozwolila. Ale maz uswiadomil mi, ze dla dziecka to
                              moze byc bolesne przezycie. Zwlaszcza w naszej, konkretnej sytuacji, kiedy
                              rodzice trwaja w permanentnym konflikcie. Zgadzam sie z mezem - dziecko moze
                              byc wtedy pelne zalu, ze rodzicom sie nie udalo. Jest to definitywny koniec
                              jego nadziei,w ktorym jeszcze trzeba uczestniczyc!, ze moze wroca do siebie.
                              Oczywiscie zalezy to tez od wieku dzieciaka. Na pewno 12 latka moglaby miec
                              takie odczucia.
                              Maz poinformowal corke, ze zamierza sie ozenic na jakis miesiac przed naszym
                              slubem. Po slubie natomiast pokazywal jej zdjecia z uroczystosci. Jakos to
                              przelknela, choc widac bylo, ze jest jej smutno.
                              O rodzenstwie bylaby oczywiscie poinformowana. I to przez ojca i przeze mnie.
                              Choc, kto wie, moze jej matka bylaby szybsza smile?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka