Dodaj do ulubionych

No i przegralismy...

20.11.08, 03:12
Mloda wraca do Polski... A bylo to tak; pare dni temu bylam w
szkole, pogadac jak Mloda sobie radzi, itd. Okazalo sie, ze nie ma
jej w szkole w TYM dniu. Nie bede opisywac jaka bylam przerazona
(musze ja znalezc, nie wiem gdzie jest, nie odbiera ode mnie
telefonu, itd.), kazda z Was latwo to sobie wyobrazi. Suma sumarum
Mloda w koncu wrocila do domu, jakby nic sie nie stalo i oznajmila,
ze ona szkoly nie lubi i nie ZAMIERZA do niej chodzic. Poza tym
okazalo sie, ze opuscila juz prawie 15 dni (bez naszej wiedzy) w
ciagu niecalych 3 miesiecy. Dzwonimy wiec do "mamusi".
Spodziewalismy sie uslyszec cos w stylu - sluchajcie, pogadam z nia,
wy tez z nia pogadajcie i jakos jej wytlumaczymy. No i uslyszelismy -
spoko, przywiezcie ja do domu... Wtedy szlag mnie trafil po raz
pierwszy. Po prostu nie moge pojac jak 34-letnia kobieta i matka,
ktora niestety nie ma "rozowego" zycia ( brak pracy, brak stalego
adresu, 3 innych dzieci, zapomogi z MOPS-u, itp.) moze z pelna
swiadomoscia ustawiac soja wlasna corke na ten sam tor.
Kilka dni pozniej, dokladnie wczoraj, przez przypadek znalazlam
maila "mamusi" do Mlodej. Wtedy trafil mnie szlag po raz drugi.
Okazalo sie, ze one mialy juz wszystko ustalone i zaplanowane od 2
tygodni, za naszymi plecami. Powiedzcie mi, bo ja tu czegos nie
rozumiem! Czy tak zachowuje sie dorosla kobieta i MATKA?! W mailu
tym tez bylo o tym jak to my nie mamy pojecia o wychowaniu, i zeby
mloda sie nie przejmowala... Czyli przez dluzszy czas, kiedy my sie
staralismy i robilismy wszystko co w naszej mocy, "mamusia" robila
nam krecia robote! Opisalam to w kilku zdaniach, bo ciezko wszystko
przelac na "papier", ale wierzcie mi, ze sytuacja jest jak z
kiepskiego filmu. Mloda chyba w ogole uwaza, ze nic sie stalo, jest
oczywiscie przeszczesliwa z okazji powrotu, dostanie z powrotem
nieograniczona wolnosc, zero zasad, zero obowiazkow. A mnie trafia
szlag po raz trzeci bo wiem, ze nic nie mozemy zrobic a szkoda mi
Mlodej, jakos nie widze przed nia swietlanej przyszlosci.
A tak przy okazji, ostanio Mloda zapomniala skasowac zdjec, ktore
przeslal jej koles poznany na czacie, a tam "piekny", duzy,
naprezony penis... No ale przeciez my nie mamy pojecia o
wychowaniu...
Edytor zaawansowany
  • aldonakatarzyna 20.11.08, 09:45
    Agusiu rozumiem Twoje rozgoryczenie ale.. dobrze sie stalo..
    Dziewczyna w tym wieku potrzebuje bardzo matki, nie da sie pomoc komus na sile,
    pozwolcie jej odejsc, zwroccie jej wolnosc i zyczcie wszystkiego naj..
    Bedzie dobrze.
  • kicia031 20.11.08, 09:45
    Przepraszam, ale zemu wraca do |Polski? Przeciez ojciec tez ma cos
    do powiedzenia w tej sprawie, prawda?

    Uwazam, ze trzeba wychodzic naprzod potrzebom dziecka, ale to nie
    znaczy, ze moze sobie ono wedrowac od jednego rodzica =do drugiego
    na zasadzie, ze tata kazal myc zeby wiec jest be, jade do mamy, a
    potem mama kazala sprzatac pokoj, wiec jade do taty.

    Mysle, ze powinniscie nalegac, by przynajmniej zostala na ten rok
    szkolny. Bo tworzy sie bardzo zly precedens...

    --
    Being the change you want to see
  • agusia79d 20.11.08, 14:04
    Kiciu, calkowicie sie z Toba zgadzam, wcale a wcale nie jestem
    szczesliwa z tego powodu, ze Mloda wraca, ale tu trzeba by zaczac
    od "mamusi" - to ona przez ten caly czas stala murem za Mloda
    (cokolwiek ta by nie zrobila), nie sluchala nas w ogole -
    rozmawialismy z nia kilka tygodni temu, ze musimy miec 1 front,
    jezeli chcemy cos z Mloda wskorac; przytaknela nam wtedy i ... na
    tym sie skonczylo. Ale do rzeczy, wiem, ze Mloda powinna zostac
    tutaj przynajmniej do konca roku, ale jezeli zostawimy ja tu na
    sile, to na pewno nic nie zdzialamy. Mloda doskonale wie, ze ma
    duuuze zaplecze w osobie "mamusi", a "mamusia" jest jaka jest...
    Dlatego wlasnie , kiedy dzwonilismy do niej po tej awanturze ze
    szkola, spodziewalismy sie czegos innego. Poza tym, o czym tu mowic,
    skoro "mamusia" dzwoniac z Polski pozwala Mlodej nie isc do szkoly
    (ostatni piatek)...
  • agusia79d 20.11.08, 15:22
    Dziewczyny, my to wszystko wiemy, i tej wersji (zdanie mamy w tym
    domu nie obowiazauje) trzymalismy sie przez caly czas, ale nie
    mozemy zabronic Mlodej kontaktu z matka-telefon, mail- i tu cala
    opowiesc zaczyna sie od nowa...Nie umywamy rak, po prosytu nie wiemy
    co robic, sprawa sadowa bedzie sie ciagnac, poza tym cos mi sie
    kojarzy, ze Mloda w wieku 15 lat ma prawo sama zadecydowac z kim
    chce mieszkac (nie jestem pewna). Druga sprawa to taka, ze trzymajac
    ja tu na sile nic nie zdzialamy, bedzie sie buntowac, jeszcze
    bardziej niz teraz. Nam po prostu brakuje pomyslu, co robic.
  • kicia031 20.11.08, 15:56
    W wieku 13 lat dziecko uzyskuje tzw ograniczona zdolnosc do
    czynnosci prawnych - w to wchodzi wyrazenie zdania o tym, z kim chce
    mieszkac, sad jednak do tego zdania nie musi sie przychylac, gdy
    istnieja wazkie argumenty.

    Ale poki co, nie jestescie w sadzie - jesli matka chce, by mloda z
    nia mieszkala, to niech do tegoz sadu wystapi!

    --
    Being the change you want to see
  • cleopa 20.11.08, 18:47
    oooo burza sad nie podoba mi sie to co napisalaś ...wiesz jak to jest
    mieć zbuntowanego i buntowanego nastolatka i podjudzającą mamusie
    mająca w dupie przyszlość dziecka???
    Normalnie nic tylko siąść i płakac..
    Ja osobiście nie wiem co wam poradzić sami sie borykami z podobnym
    problemem tylko ze mlody jest po opieką ojca co nie przeszkadza
    mamusi psuć wszystko co staramy sie zbudować..pisalam juz ostatnio
    ze nawet nie raguje jak mlody rzuca u niej tornister i wagaruje a my
    nic nie wiemy bo pracujemy..Mlody ma nabita glowę matke ,idealizuje
    ja,ona mu na wszystko pozwala np latac ddo 1 -2 w nocy po
    podwórku,nie pilnuje czy sie uczy itp i....dupa blada..siąść i
    płakac... sad
  • 13monique_n 20.11.08, 23:22
    Cholera, nie wiem, faktycznie, co odpowiedzieć. nastolatków mam dwójkę własnych.
    15,5 facet, 13 baba. Odwala im czasem. Ale metody mieszane stosuję. raz opieprz
    i "krótko trzymam", a raz rozmowy powazne. Eks - ich ojciec- bywa w ich życiu
    raz częściej, raz rzadziej i sam się wyprał z autorytetu, więc mi nie utrudnia.
    rozumiem, ze tu piszą mocoszki najczęsciej o dzieciorkach swego partnera - to
    jest duzo trudniejsze niż "zwkłe" niełatwe wychowywanie nastolatka.
    Przy niektórych opisach powtórzę za cleopą "nic, tylko siąść i płakać". Ale
    potem przemysleć po raz tysięczny, a może cos wpadnie do głowy.
  • marusia1 20.11.08, 22:17
    Młoda jest już zdemoralizowana - nie ulega wątpliwości. Zaineresowania - cóż jak
    kżda nastolatka, która nie dostała miłości, czułości, ciepła ogniska domowego.
    Czytałam kiedyś, że zainteresowania seksem, onanizowanie pzez dzieci może się
    sąd brać. Nasz Młody onanizował się non stop po przyjeździe od matki (mając 11
    lat!) i nie kontrolował tego, obnażał się na moich oczach, nie wspominająć o
    wulgaryzmach. Dużo na ten temat rozmawialiśmy z nim, zapewniliśmy mu poczucie
    bezpieczeństwa, akcepacji... Jsst trudno, ale będąc w gimnazjum stara się
    zwrócić uwagę ulubionej koleżanki wiedzą i już zupełnie inaczej podchodzi do
    tych spraw.
    Dziwczynjest chyba za młoda na samotne podróżowanie po Europie. Musiałaby matka
    po nią przyjechać, opłacić koszt podróży. A jeśli jest taka sytuacja o jakiej
    piszesz, to podpisuję się pod poprzedniczką - niech matka wystąpi do sądu o
    zmianę miejsca pobytu (nie pamiętam na jakich warunkach jest u Was). Młodej bym
    powiedział, że mama musi załatwić jej powrót w sosób prawny, a póki comusi się
    dostosować do panujących zasad i wypełniać swoje obowiązki. Nie ma wyników w
    nauce, itp. - nie ma rzyjemności (włącznie z Internetem). Tylko ostrożnie, aby
    Młoda nie zwiała. Nasz Młody jakoś zrozumiał, że zależy nam, aby w przyszłości
    coś sobą reprezentował, miał fajną pracę, super przyszłość. Ale to wszystko
    zależy od niego - my możemy go tylko wspierać i mu pomagać w miarę naszych
    możliwości. Karał nas złymi wynikami w nauce, bo wiedział, że nam na tym zależy.
    W końcu uświadomiłam mu, że my z tatą jesteśmy już wykształceni, a on uczy się
    na swoje konto. Jeśli nie podoba mu się nauka to od 16 rokżycia pójdzie do prac
    jako młodociany i będzie nam dawał kasę na swoje utrzymanie (1.000 zł), bo
    darmozjada nie będę trzymać. Wie, że nie żartuję. Poskutkowało - leży teraz na
    łóżku i dziobie słówka francuskie. Każda trójka boli, a kiedyś jedynki frajdę mu
    sprawiały. Ma ambicje na średnią powyżej 4. smile
    --
    Może dzięki niedoskonałościom stanowimy idealną Trójkę?
  • marusia1 20.11.08, 22:19
    Agusia, podstawowe pytanie - czy Wam, a przede wszystkim Tobie - chce się. Bo
    będzie badzo trudno, jeśli chcecie zawalczyć o przyszłość Młodej.
    --
    Może dzięki niedoskonałościom stanowimy idealną Trójkę?
  • kopina77 21.11.08, 12:45
    Popieram marusię.
    Mam też nastolatkę w domu i wiem jak trudno mając nespełna 30 lat
    posiadać takie dziecko domu.Ja próbuje od 4 lat i wczale nie jest to
    łatwe.
    Czy ty agusia chcesz poświęcić swoje życie(bez przez najbliższy czas
    to tak będzie wyglądało?
    Nie możecie pozwolić małej wrócić do matki.Ona teraz jest w głupim
    wieku burzy i naporu, ale kiedyś z tego wyrośnie i nie wiem czy
    podziękuje tatusiowi,że tak łatwo odpuścił.
    Nie chodzi do szkoły.Odwozić przywozić...poza tym co to za szkoła że
    dziecko z niej znika.Pracowałam w gimnazjum i moich wychowanków
    łapałam w kiblu, jak uciekali przez okno, ale miałam stały kontakt z
    rodzicem...nie do pomyślenia jest,że szkoła nie reaguje na 3tyg.
    nieobecność ucznia.
    Walczcie o Małą nawet wbrew niej samej

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka