Zacytuję z
5wladza.blogspot.com/ : Dziwne przypadki sądowe
Czasami człowieka może w pracy szlag trafić. Zwłaszcza jak widzi
arogancję sądów. Nie zdarza się to może zbyt często, ale jednak
irytuje.
Dzisiaj wrocławski sąd rozpatrywał proces oskarżonego o handel
narkotykami syna
naczelniczki wrocławskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego.
Obrońca młodego mężczyzny we wniosku o utajnienie jego wyjaśnień
wskazywał właśnie na to czyim synem jest Piotr L. i tłumaczył, że za
obciążenie w śledztwie innych osób, a za to może mu grozić zemsta.
Mecenas Andrzej Grabiński tłumaczył, że dzięki wyjaśnieniom Piotra
L. śledztwo potoczyło się sprawnie. Jego wniosek poparł też
prokurator, a sędzia Zbigniew Muszyński się do niego przychylił.
Zwykle w takich sprawach prokurator jest za jawnością procesu a sąd
uznaje jego wniosek. I to na podstawie takich samych argumentów jak
obrońcy. Oczywiście nikt pretensji do adwokata nie ma, taka jego
praca.
Zresztą sprawa od samego początku była kuriozalna i wzbudzała
podejrzenia. Na elektronicznej wokandzie był podany inny, o godzinę
wcześniejszy termin rozpoczęcia rozprawy, później niespodziewanie
zmieniono salę, a sądowa protokolantka formalnie nie wywołał sprawy
jak zwykle bywa.
Nie wypowiadam się na temat tego, że syn szefa CBŚ jest dilerem
narkotykowym. To już sprawa pani naczelnik, która zresztą jest
uznawana za bardzo dobrą policjantkę… Czy powinna dalej szefować
takiej jednostce, nie mnie oceniać …
Ale to co zrobił dzisiaj sąd przy pomocy prokuratury jest
kuriozalne !
posted by pinio @ 12:36 2 comments