Dodaj do ulubionych

światła im nie pomogły...

18.04.07, 15:27
Mija drugi dzień odkąd ten bzdurny dla większości kierowców przepis
obowiązuje. Niestety nie okazał się złotym środkiem na wypadki. Sam byłem
dzisiaj świadkiem trzech kolizji i jednego wypadku (wszyscy zanim doszło do
zdarzeń mieli włączone światła). Ktoś kto wprowadzał ten przepis, nie
pomyślał, że Polska to taki dziwny kraj, w którym czasem pada deszcz...
Pozdrawiam wszystkich "oświeconych";)
- Rafał
Edytor zaawansowany
  • valdi2000 18.04.07, 15:45
    witam wszystkich
    wystarczy zeby te "oswiecone swiatla" uratowaly chodz jedno ludzkie zycie, to
    przepis bylo warto wprowadzic, nawet jesli wiekszosci i Tobie <alces1> sie to
    nie podoba, a jesli pada deszcz to trzeba jechac wolniej bo rzecz jasna
    przyczepnosc bedzie mniejsza, ale nie wszyscy jak widac o tym mysla, po czym
    maja wypadek i pisza ze to głupi pomysl bo polska to dziwny kraj...

    wiecej wiary i lepsza samoocena jakim to sie nie jest super kierowca, a napewno
    bedzie bezpieczniej, pomysl drogi kolego ze te swiatla kiedys tobie albo twojej
    rodzinie moga uratowac zycie, bo ktos cie wczesniej dostrzeże i nie wjedzie
    czolowo w ciebie, pamietaj o tym

    pozdrawiam
    pawel
  • alces1 18.04.07, 16:04
    Przykro mi bardzo, ale w motoryzacji cudów nie ma i zachwalanie tego przepisu
    jako genialnego złotego środka jest dla mnie i nie tylko po prostu grubo
    przereklamowane. Z pewnością poprawi się bezpieczeństwo, ale w moim przekonaniu
    nieznacznie. Nie wiem od ilu już lat istnieje w Polsce przepis o obowiązkowym
    uzywaniu świateł w sezonie zimowym, jednak nigdy nie spotkałem się ze
    statystykami, które wskazywały by na to, że po jego wprowadzeniu diametralnie
    zmniejszyła się liczba wypadków... Gdyby tak było - słyszelibyśmy o tym każdej
    zimy. Problemem dla mnie nie są włączone/niewłączone światła, lecz bezmyślność i
    pijaństwo za kierownicą... Kolejnym argumentem, nad ktróym niegdyś rozgorzała
    dyskusja w innym poście o użytkowaniu świateł jest przyzwyczajenie mózgu
    ludzkiego do pewnego rodzaju schematów...
    Chciałbym zaznaczyć jeszcze, że w zeszłym roku miałem wypadek samochodowy,
    jechałem na włączonych światłach, (chociaż nie musiałem), bo warunki drogowe
    były niezłe, jednak ja je włączyłem Ksenony, żeby było śmieszniej) Kobieta,
    która we mnie wjechała, też miała je włączone, ale mimo wszystko nie ustąpiła mi
    pierwszeństwa przejazdu...
    Reasumując to co powiedziałem powyżej, postaw się na moim miejscu i spróbuj
    znaleźć faktyczne argumenty, które będą przemawiały za tym wciąż dla mnie
    bzdurnym przepisem, ale powtarzam - faktyczne argumenty, a nie te z mediów, bo
    jak wiadomo nie od dzisiaj, telewizja kłamie;)
    Pozdrawiam!
  • mumio145 18.04.07, 16:49
    Nudny jestes, alces. Nie rozumiesz jednego albo nie widzisz: samochod
    oświetlony w dzien jest bardziej widoczny. Co ty za durną argumentację
    stosujesz? To co, ze sie stuknęli? Myślałeś, ze teraz juz nikt z nikim sie nie
    stuknie? lecz się chłopie.
  • xdyrek 18.04.07, 17:08
    Też uważam,że jazda w lipcu w upalny dzień w mieście np 50knm/h na światłach
    jest śmieszna. Jeżeli już tak się troszczymy o bezpieczeństwo (czego nie można
    powiedzieć o pijanych-na nich nie ma siły) to :nie jedzmy w samochodzie nie
    pijmy nie rozmawiajmy nie słuchajmy muzyki nie palmy bo to wszystko nas
    rozprasza i może być zagrożeniem .Niech każdy kierowca światła w dzień dostosuje
    sobie do sytuacji na drodze podobnie jak prędkość tak jak uważa ,że jest
    bezpiecznie .Jeżeli ktoś na drodze zachowuje się jak "kretyn" to i światła mu
    nie pomogą trzeba mieć zdrowy rozsądek
  • valdi2000 18.04.07, 17:24
    witam kolegow,
    przedmowca dobrze pisze, zdrowy rozsadek przede wszystkiem, ale jak widac czasem
    i tego brakuje, szrokiej drogi zycze

    pozdrawiam
    pawel
  • mumio145 18.04.07, 18:21
    Żaden zdrowy rozsądek. Jeden go ma, drugi nie ma. Od tego ma zależeć zycie i zdrowie na drodze? Nie jesteście w przestrzeni zamkniętej ale otwartej,każdy użytkownik drogi to potencjalnie sprawa Waszego wypadku. Ty sobie z rozsądku włączysz a inny nie. I nie zobaczysz go na drodze odpowiednio wcześnie.
  • valdi2000 18.04.07, 21:18
    witam

    <Ty sobie z rozsądku włączysz a inny nie. I nie zobaczysz go na drodze
    odpowiednio wcześnie>

    wlasnie wszyscy o tym pisza ale kolega <alces1> mocno trzyma sie ze bez sensu
    jest ten przepis, moze dajmy juz koniec tej sprawie skoro obowiazek jest i
    trzeba sie do niego stosowac, czy sie komus podoba czy nie, ja jestes stanowczo
    za!!!

    pozdrawiam
    pawel
  • mirhon 18.04.07, 22:14
    alces1 napisał:

    > Mija drugi dzień odkąd ten bzdurny dla większości kierowców przepis
    > obowiązuje. ....

    Jak czytam takie bzdety to krew mnie zalewa... odnoszę wrażenie że niektórzy
    mają prawo jazdy zawsze w szufladzie...
    Ja od zawsze jeżdżę na światłach cały rok i wiem na 100% że jestem lepiej
    widoczny w wielu sytacjach. Jazda pod światło, wylot z lasu itp. Mieszkam w
    mieście (Bytom) koło małego lasku i przy wylocie z lasu jest przejście dla
    pieszych i dam sobie rękę uciąć że każdy taki specjalista od statystyk itp. na
    własne oczy przekonałby się który samochód jest bardziej widoczny na tym
    skrzyżowaniu...
    A takie pieprzenie że światła im nie pomogły świadczy tylko o braku wyobraźni
    lub zdrowego rozsądku.
  • pejo3 18.04.07, 22:36
    Bardzo dobrze piszesz mirhor. jeąle nie było by przepisu to prawie polowa polskich kierowców nie właczała by świateł tak jak robili to dotychczas nawet w deszczowa pogodę.
  • alces1 18.04.07, 23:38
    mirhon napisał: "A takie pieprzenie że światła im nie pomogły świadczy tylko o
    braku wyobraźni lub zdrowego rozsądku."

    Skoro mieli je włączone, a do wypadku i tak doszło, to pomogły im? Tak, czy nie?

    No cóż mnie jakoś tej wyobraźni nie zabrakło, lecz raczej sprawcom zdarzeń o
    których pisałem. Wspomniałem też, że z pewnością zmniejszy się liczba wypadków,
    zwłaszcza wieczorem, kiedy to wielu kierowców miało dylemat: "włączyć już, czy
    jeszcze nie" - teraz problem mają z głowy! Dlatego nie wkładaj w moje usta
    słów, których nie wypowiedziałem. Wyraźnie napisałem, że nie jest to złoty
    środek na wypadki, czego dowodem była opisana przeze mnie sytuacja. Bo prawda
    jest taka, że światła rozumu nie zastąpią, jak przewidywali Ci, którzy przepis
    ustanowili. Inną sprawą jest już to, że jest on radykalny: włączać i już!
    Natomiast nie pomyślano o sytuacjach, kiedy te światła są wogóle nie potrzebne,
    jak np. w miejskim korku w środku lipcowego dnia. Niestety takie podejście do
    sprawy i wykazywanie sytuacji w których jeździć na światłach, a w których nie
    spowodowałoby różną interpretację przepisu przez kierujących i policjantów, co
    prowadziło by do wielu sprzeczek, gdybań i nie wiadomo jeszcze czego. Toteż
    najprościej było zadecydować: włączać i już! Niestety nikomu nie chciało się
    poszukać konsensusu. Dlatego ten przepis jest dla mnie bzdurny i będzie, a jest
    to oczywiście wina rządu, wskazując na Ministerstwo Transportu (bo pewnie oni
    są odpowiedzialni za ten przepis).
    Pozdrawiam!
  • dudix83 19.04.07, 00:10
    co Ty czlowieku bredisz ?

    > Skoro mieli je włączone, a do wypadku i tak doszło, to pomogły im? Tak, czy
    nie ?

    Niestety jak jest mokro to przyczepnosc mniejsza i nie ruszy sie tak szybko ani
    nie wyhamuje a swiatla akurat w tym wypadku wydaje mi sie nie mialy znaczenia -
    jedynie glupota i brak wyobrazni kierowcy ...... przepis o jezdzie na swiatlach
    caly rok jest jak najbardziej na TAK !!!!

    a skoro juz weszlo w zycie takie prawo o stosowaniu swiatel mijania 24 godziny
    na dobe to zapominalskim powinna przypominac o tym drogowka ( chocby
    symbolicznym mandatem na poczatek - wyznaczeniem jakiegos okresu przejsciowego
    na lagodne traktowanie zapominalskich ), a jesli nawet ktos wie ze ma problemy
    z pamiecia to moze zainwestowac te 50 zl jak nie wiele mniej i zrobic sobie
    zalaczanie swiatel wraz z odpalaniem samochodu.....tylko prosze nie piszcze ze
    to jest ogromne przeciazenie dla silnika.....
  • alces1 19.04.07, 09:40
    Kolejny, który nie czyta uważnie i broni swoich racji, chociaż nie do końca wie
    o co chodzi. Bo czy ja napisałem, że droga była mokra?
    Przeczytaj dwa razy zanim w przypływie emocji znów coś palniesz...
    Pozdrawiam!
  • mirhon 19.04.07, 09:11
    alces1 napisał:
    >
    > Skoro mieli je włączone, a do wypadku i tak doszło, to pomogły im? Tak, czy
    nie
    > ?
    >
    > No cóż mnie jakoś tej wyobraźni nie zabrakło, lecz raczej sprawcom zdarzeń o
    > których pisałem. Wspomniałem też, że z pewnością zmniejszy się liczba
    wypadków,
    >
    > zwłaszcza wieczorem, kiedy to wielu kierowców miało dylemat: "włączyć już,
    czy
    > jeszcze nie" - teraz problem mają z głowy! Dlatego nie wkładaj w moje usta
    > słów, których nie wypowiedziałem. Wyraźnie napisałem, że nie jest to złoty
    > środek na wypadki, czego dowodem była opisana przeze mnie sytuacja.

    Wyraźnie napisałeś "ten bzdurny dla większości kierowców przepis" i to świadczy
    dobitnie o tym że nie wiesz o czym piszesz.
    Przytoczenie jakiegoś zdarzenia na drodze to tylko potwierdza moją teorię że
    nie myślisz zdroworozsądkowo... Pewnie znasz taki przysłowie "co ma piernik do
    wiatraka" i tak jest w tym przypadku.
    Światła są jednym z wielu elementów pozytywnie wpływających na bezpieczeństwo i
    w przypadku świateł ich skutecznośc zależy od wielu czynników pora dnia, układ
    oświetlenia na drodz typu jasno/cień itp.
    Przytoczenie jakiejś kolizji na dowód że jazda na światłach to "bzdurny dla
    większości kierowców przepis" jest przykładem daleko idącego uproszczenia i
    swiadczy tylko o Twoim dośwadczeniu jako kierowcy...




  • alces1 19.04.07, 09:38
    Bo jest bzdurny dla większości i takim pozostanie, wystarczy spojrzeć na sądaże
    przeprowadzone pośród kierowców zanim przepis został wprowadzony. Nie rozumiem,
    dlaczego napisałeś, że nie wiem o czym piszę. Oczywiście, że znam przysłowie o
    pierniku i wiatraku, tylko ono nie ma nic wspólnego z tym co napisałem. Przecież
    cały czas mowa jest o tym, że światła mają poprawić bezpieczeństwo i że jest to
    genialny zdaniem rządu sposób na wypadki, a tymczasem wcale tak nie jest, bo ich
    przyczyny są bardziej złożone, więc włączenie świateł nie załatwi wszystkiego.
    Popadasz w skrajności, albo nie czytasz uważnie tego co piszę! Bo o ile
    pamiętam, to napisałem, że poprawi on bezpieczeństwo na drodze, jednak nie jest
    lekarstwem na całe zło. To, że jestem "na nie" wobec tego przepisu, nie znaczy,
    że nie dostrzegam jego pewnych zalet i nie znaczy również, że nie będę się do
    niego stosował, ale warto też wspomnieć o wadach jakie on posiada, a jest ich
    wiele. Warto też zastanowić się o ile zwiększy on bezpieczeństwo na drodze. Ktoś
    powiedział, że jeśli nawet uratuje jedno życie ludzkie, to już warto! A ile
    ludzkich żyć można by uratować gdyby nie pijani kierowcy?
  • xdyrek 19.04.07, 12:23
    Myślę,że najrozsądniej byłoby tak: na autostradach,drogach szybkiego ruchu,
    ekspresowych (może nawet wszędzie poza terenem zabudowanym) jak najbardziej-TAK
    ale m mieście (gdzie teoretycznie ) powinniśmy jeżdzić 50km/h w słoneczny
    dzień-no bez przesady .50km jest to prędkość dosyć bezpieczna i chyba nie ma
    większego znaczenia czy włączymy światła czy nie .Oczywiście nic nie stoi na
    przeszkodzie aby część kierowców -cały rok ale dlaczego ktoś mnie zmusza? Jeżeli
    tak dbają o moje bezpieczeństwo to niech nie rejestrują np motocykli które jadą
    280km/h (tylko po torze wyscigowym) bo to jest dla mnie i innych zagrożenie a
    nie czy w mieście latem włączyłem światełka czy nie jadąc 50km/h -przepisowo
  • dudix83 19.04.07, 00:15
    > bzdurny dla większości kierowców....

    bzdurny pewnie dla zapominalskich i ludzi twierdzacych ze jazda na swiatlach
    caly czas powoduje o wiele wieksze zuzycie paliwa.....pewnie dlatego Alces1
    jest przeciwny....

    PS dla poprawy pamieci proponuje kupic orzechy wloskie
  • valdi2000 19.04.07, 09:30
    witam kolegow

    drogi kolego <alces1> przestan juz pisac ze swiatla im nie pomogly bo jestes
    zalosny, daj juz spokoj bo tylko zasmiecasz forum taki twoimi madrymi przemyslenimi,

    dobrze napisal <mirhon> ...odnoszę wrażenie że niektórzy mają prawo jazdy zawsze
    w szufladzie... mocno wierze ze i tobie te swiatla sie kiedys przydadza, chodz
    raz w zyciu, ale o tym sie nigdy nie dowiesz bo jestes zapatrzony tylko w siebie
    i nie dopuszczasz mysle do swojej glowy, ze ten przepis jest dobry

    pozdrawiam
    pawel
  • valdi2000 19.04.07, 09:36
    dobrze pisze dudix83, proponuje zrobmy skladke, kazdy da przyslowiowa zlotowke,
    kupimy <alces1-wi> beczke paliwa, juz nie bedzie wtedy pisal o tych swiatlach ze
    mu paliwo leci niepotrzebnie, a za reszte kupimy worek orzechow wloskich :) i
    bedzie sobie trzepac te orzechy caly dzien i moze wtedy bedzie poprawa.

    pozdrawiam
    pawel
  • alces1 19.04.07, 09:44
    Bądź tak miły i przestań mnie obrażać, przedstawiłeś swoje racje i cieszę się.
    Jednak swoje prsonalne komentarze zachowaj dla kogoś innego. Nawiasem mówiąc nie
    umiecie czytać uważnie, a Ty jesteś kolejnym tego dowodem. czy ja wspomniałem
    coś o nadmiernym spalaniu paliwa?
  • janioj 19.04.07, 09:59
    Jak widzę kolega valdi2000 uzurpuje sobie prawo, nie tylko, do monopolu na
    wiedzę i związana z nią jedyną i niepodważalną rację, ale nawet na to, żeby
    decydować co jest zaśmiecaniem forum, a co nim nie jest. Może w takim razie
    każdy kolejny wątek będzie kolega, wzorem dawnem Mysiej, zatwierdzał do
    publikacji?
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • mumio145 19.04.07, 10:18
    Ludzie, czy wy nie widzicie co wyczynia w tym wątku alces? NIKT nie mówił, ze
    obowiązek jazdy na światłach jest lekiem na CAŁE ZŁO NA DROGACH. NIKT. Jest to
    jeden z elementów, niezliczonych chyba, które przyczyniają sie do poprawy
    bezpieczństwa na drogach. Na strasznych polskich drogach. Alces podaje jakis
    przykład, że światla komuś tam nie pomogły. O czym to swiadczy? O niczym, bo
    NIKT, powtarzam, nie powiedział, że włączenie świateł spowoduje całkowity zanik
    wypadków drogowych! Tak może myśleć tylko wyjątkowo oporny na logike człowiek.
    Tymczasem alces po wprowadzeniu obowiązku zaraz na następny dzien pisze, ze
    doszło do wypadku mimo swiateł, w związku z tym przepis jest bez sensu. Ludzie,
    ponownie apeluję, logika, rozsądek, myślenie: to są cenne cechy. Których brak
    alcesowi, niestety, bo nie rozumiem co on próbuje udowodnić. Niczego nie
    udowadnia.
  • janioj 19.04.07, 10:37
    Hmm, zsatanawiam się tylko, czemu Twoja odpowiedź dotyczy mojej wypowiedzi,
    która nie ma nic wspólnego z wypowiedzią Alcesa, tylko z uzurpatorskimi
    zapędami jednego a forumowiczów, który, "prawem kaduka", nadał sobie tytuł do
    decydowania, co jest zaśmiecaniem forum, a co nim nie jest. To, że przepis w
    tej formie jest bzdurny uzasadniałem w innym wątku, w tym nie zamierzam.
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • valdi2000 19.04.07, 10:47
    witam
    jesli chodzi o zasmecanie forum, to nie to mielem na mysli , przepraszam!!!
    jesli ktos poczul sie urazony, nie do mnie nalezy decydowanie co bedzie a co nie
    bedzie na forum, ponioslo mnie tylko zachowanie <alces1> jescze raz przepraszam.

    pozdrawiam
    pawel
  • pietrekj 19.04.07, 11:02
    Zapalone światła to nie jest panaceum na całe zło na naszych drogach. Pomogą za
    to w kilku % sytuacji gdy ktoś nie wpadnie pod koła bo mignęło mu światełko w
    kącie oka, ktoś nie ruszy przy lewoskręcie bo mu zaświtało, że nadjeżdża
    pospieszny, ktoś nie pójdzie na czołówkę przy wyprzedzaniu bo jaśnieoświecony
    wydał się za bliski... itd itp.
    Internetowa większość kierowców to zawodnicy, którym już szkoda cystern paliwa,
    (których jescze nie spalili)i stosów żarówek (których jeszcze nie zmienili) bo
    powiedziano, że zapłacą za to z własnej kieszeni.
    A od kieszeni to won!
    Pozdrawiam jasno i promieniście
    Piotrek
  • janioj 19.04.07, 11:30
    pietrekj napisał:
    > Internetowa większość kierowców to zawodnicy, którym już szkoda cystern
    paliwa,
    >
    > (których jescze nie spalili)i stosów żarówek (których jeszcze nie zmienili)
    bo
    > powiedziano, że zapłacą za to z własnej kieszeni.
    > A od kieszeni to won!

    Nie chcę dyskutować o przepisie, ale wytłumacz mi proszę to, co napisałeś
    (cytat powyżej), bo za cholerę nie potrafię zrozumieć tego argumentu, jak bym
    nie kombinował, to wychodzi mi na to, że Twoim zdaniem, nie ma się co martwić o
    koszty, które dopiero się poniesie, czy tak?

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 19.04.07, 12:06
    Według czarnego scenariusza te koszta są wyliczane na rząd 200zł/rok. Według
    mojego widzimisię jeżdżąc na światłach non stop od nowości samochodu wypalam
    1,4TSem ok 8-9l /100 po mieście i 6,5-7,5 l w trasie, są to absolutnie
    akceptowalne wyniki i nawet nie zamierzam sprawdzać czy bez świateł spaliłbym
    faktycznie o 0,5 l mniej bo kilka przyciśnięć powyżej 5000 obr/min mogłoby
    uczynić taki test bezsensownym. Koszt żarówek można uznać za faktycznie
    poniesiony nakład w wyniku wprowadzenia tego przepisu i akurat ja jestem na ten
    cios przygotowany psychicznie oraz majątkowo. Umówmy się, że przy wariatorze to
    pikuś a z jego powodu nie rezygnujemy z AR (chyba).
    Tak jeszcze z innej beczki wprowadzanie wyjątku np. na stanie w korku
    spowodowałoby konieczność zdefiniowania korka. Spróbujcie.
    Tak jeszcze z innej beczki to nieustanne włącz/wyłącz przy wprowadzeniu
    wyjątków dopiero spowodowałoby zwiększone zużycie żarówek i prądu, bo te jak
    wiadomo najwięcej biorą na rozruch i do tego nieustannie rozgrzewane i
    chłodzone będą padały jak muchy od packi.
    Światłozdrawiam
    Piotrek
  • janioj 19.04.07, 12:24
    Reasumując, nie negujesz, że dodatkowe koszty będą, kwestią jest tylko, czy dla
    kogoś "X" zł to dużo, czy też mało. Masz rację, z tego samego, powodu ludzie
    decydują się na montaż gazu, ale jest to w pełni dobrowolne, podyktowane wolnym
    wyborem, a nie spenalizowanymi przepisami - ot drobna różnica;)
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 19.04.07, 13:12
    Reasumując nie jestem w stanie udowonić, że takich kosztów nie będzie. Uważam,
    że jeżeli będą, to będą znikome w porównaniu z eksploatacją jakiekolwiek
    pojazdu. Uważam, że używanie argumentu kosztów przeciw wprowadzeniu tego
    przepisu jest równie sensowne, co podważanie jakichkolwiek opłat związanych z
    obowiązkiem utrzymania pojazdu w stanie technicznym umożliwiającym jego
    rejestację. Mamy już gaśnice, apteczki (trzeba pilnować terminu przydatności do
    spożycia - więc opłaty homologacyjne/zakup nowych, też pokrywamy z własnych
    kieszeni),trójkąty, będą kamizelki. To klka z tych mniej sensownych "zdaniem
    większości" wydatków. Obowiązek używania opon z rzeźbą bieżnika odpowiedniej
    głębokości też jest bez sensu, bo wszak można unikać gwałtownych hamowań a
    podstawową rolę amortyzowania spełniają jeszcze znakomicie. Wszystkie te opłaty
    są narzucone odpowiednimi przepisami. Są straszne.
    Pozdrawiam rozrzutnych i sknerusów, a także tych pośrodku:
    Piotrek
  • janioj 19.04.07, 14:08
    Nie podawałem argumentu "kosztów", jako ewentualnego powodu nie wprowadzania
    przepisu całodobowej jazdy na światłach, dlatego napisałem, że nie odnoszę sie
    do przepisu, ale konkretnie do Twojego argumentu, ponieważ nie byłem pewien,
    czy te koszty dostrzegasz, czy je negujesz - dość enigmatycznie to sformuowałeś.
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • janioj 19.04.07, 14:16
    pietrekj napisał:

    ...apteczki (trzeba pilnować terminu przydatności do
    > spożycia - więc opłaty homologacyjne/zakup nowych, też pokrywamy z własnych
    > kieszeni),
    Gwoli ścisłości, apteczki w prywatnych, nie służących do celów zarobkowych,
    samochodach, nie były i nie są w Polsce obowiązkowe, a leki charakteryzują
    się "terminem ważności", ponieważ nie wszystkie medykamenty są doustne;)

    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 19.04.07, 15:39
    >Gwoli ścisłości, apteczki w prywatnych, nie służących do celów zarobkowych,
    > samochodach, nie były i nie są w Polsce obowiązkowe, a leki charakteryzują
    > się "terminem ważności", ponieważ nie wszystkie medykamenty są doustne;)

    To była taka metafora bufora (gaśnic też nie spożywamy doustnie).
    Powiedzmy, że w kwestii apteczek zostawmy je na boku i tak prawie każdy je ma,
    a w nich gaziki dawno przestały mieć jakąkolwiek gwarancję jałowości, a woda
    dawno temu utleniła się na amen. Gwoli ścisłości w apteczkach wozimy
    głównie "materiały medyczne" a nie "leki". To dwie różne kategorie według
    odnośnej ustawy.
    Myślałem nierozważnie, że drążysz temat kosztów bo je masz i nie zawahasz się
    ich użyć.
    No to dlaczego nie chcemy świecić świateł - bo każą?
    Zaczynam rozumieć dlaczego tak naprawdę nie pozdrawiamy już się światłami.
    Z przyczyn obiektywnych następny raz błysnę dopiero jutro.

    Błysk - błysk, chyba, że spotamy się rano - no wiesz gdzie ;)
    Piotrek
  • janioj 19.04.07, 15:56
    Sorka, metafory, jako żywo nie zrozumiałem:( i nie ma sensu wchodzić w
    semantyczne spory, że "leki", to niekoniecznie leki, a np. parafarmaceutyki.
    Napisałem, że nie bedę się w tej kwestii wypowiadał (obowiązek jeżdżenia na
    światłach), bo bardzo, bardzo obszernie zrobiłem to w innym wątku, jeśli byłbyś
    zainteresowany to bardzo proszę:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14687&w=59925249
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 20.04.07, 09:56
    Z tym efektem cieplarnianym. Przyjmując argument o zmniejszeniu się o 5 do 15%
    ilości wypadków, można śmiało przyjąć, że ciepło nie wydzielone z tych kolizji
    (wydziela się, jak pamiętamy z fizyki- prawda?)+ to z nieodbytych wielu
    awaryjnych hamowań + to którego nie wydzielą pobudzeni kierowcy i pasażerowie,
    zbilansuje to które nadprogramowo pojawi się w Polsce w wyniku stosowania
    świateł. Zagramanica jak nic poprzyjmuje te światła, tak samo jak ograniczenia
    prędkości w obszarach i poza nimi - kwestia czasu, jeżeli tylko te 5-15% jest
    rzetelne.
    Pozdrowienia ze świetlistego szlaku:
    Piotrek
  • janioj 20.04.07, 10:39
    Jest teza "jeżeli", poczekamy na dowód, mam jednak wątpliowści, czy ktoś np. za
    rok pokusi się próbę zbadania tego. Zastanawiam się ponadto, na podstawie czego
    zostało wyliczone te 5 - 15% (swoją drogą niezły rozrzut), przecież od wielu
    lat (zdaję się, że od 1991 roku) istnieje przepis o obowiązku jazdy na
    światłach w okresie od 1-go października do 1-go marca i wieloletnie statystyki
    porównawcze tego okresu, do okresu, kiedy tego obowiązku nie ma, takiej tezy
    nie potwierdzają.
    To, że przy wypadku i gwałtownym hamowaniu wydziela się ciepło, wybacz, ale to
    jakby porównywać emiję ciepła pieca hutniczego z ogniskiem, co to "płonie i
    szumią knieje";)
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 20.04.07, 13:30
    Z takimi danymi to jest trudno dyskutować, a weryfikacja może być jeszcze
    trudniejsza, bo w okresach nieobowiązywania nie wszystkie kierowce światła
    wyłączały. Tak na moje chłopskie oko to nie więcej jak 40% ogłaszało
    zaciemnienie. Nie sądzę aby ktokolwiek porównywał czy ciemniacy częściej
    wypadkowali od oświeconych.
    Wybacz ale ogrzanie Ziemi w wyniku używania świateł samochodowych nie będzie
    większe niż wpływ rozpaćkanego motyla na spadek mocy silnika w Twoim aucie. To
    co się dzieje w skali "geo" jest tak ogromne, że sam wpływ emisji kalorycznej i
    CO2 przez połączone siły ludzkości na klimat jest trochę dyskusyjny. Źródła
    naturalne robią to na wiele większą skalę.
    Powiedzmy sobie szczerze, za Kaźmirza W. klimat u nasz był ciepły, może nawet
    trochę bardziej niż teraz, za Zygmunta nr III przez zamarznięty Bałtyk można
    było chadzać, a po rozbiorach to już nie. Obecnie obserwowane ocieplenie ciągle
    jeszcze nie przekracza poziomu, który mozna by nazwać globalnym spiskiem w celu
    obalenia miłościwie panującego nam klimatu. Ono jest - ale niekoniecznie mamy w
    nim taki udział, jaki nam nasza duma z osiągnięć własnych podpowiada.
    Tyle o ekologii żarówek.
    Natomiast argument że w powodzi światła nie zauważymy ciemnej masy mogłem dziś
    sobie sprawdzić, otóż w śwatłoszeregu wyraźnie było widać czarną dzurę z
    samochodem w środku.
    Jeżeli czasem chadzasz po ulicach na swoich nogach osobistych, to zauważyłeś
    zapewne, że wychylając sie spomiędzy zaparkowanych tu i ówdzie samochodów (typu
    Kangoo zwłaszcza), zauważasz poprzez szybki światełka nadjeżdżającego
    oświeciucha o wiele szybciej niż nieoświetloną masę blachy. To samo zjawisko
    występuje gdy wystawiasz drogocenny kuferek Alfy z szeregu, co by włączyć się w
    ruch.
    pozdrawiam iluminacyjnie
    Piotrek
  • janioj 20.04.07, 14:35
    pietrekj napisał:
    >Tak na moje chłopskie oko to nie więcej jak 40% ogłaszało zaciemnienie.

    Nie bedę się sprzeczał z Twoimi subiektywnymi odczuciami, moje są inne, ale
    gdyby nawet, byłoby to 40% - to mało, czy dużo i czy chociażby te 40% nie
    powinno przyczyniać się do zwiększenia liczby wypadków - statystyki jakoś tego
    nie odnotowują, a powinny, chociaż o te 40%m - czyż nie???

    Jak ktoś podaje, że "być może 5 do 15%", to nie ma w zasadzie z czym
    dyskutować, ponieważ nawet dolna granica, która jest jakoby pewnikiem, jest
    niższa niż tolerancja;)
    Nie bedę ponownie wchodził w tę polemikę, w sasadzie wszystkie argumenty
    przedstawiłem w poprzednim wątku i powielanie ich, nie wniesie do sprawy nic
    nowego. Czy się to komuś podoba, czy też nie, żarówka świecąc, wydziela ciepło
    i gdyby nie było to "naszym" zmartwieniem, to kombinowanie z wymianą
    konwencjonalnych na LED (a, taka się odbywa właśnie ze względu na emisję
    ciepła - właśnie) byłoby odrobinę niedorzeczne, no chyba, że uznamy, że jest to
    spisek lobby producentów żarówek typu LED:)
    Nie wiem, czy spotkałeś się z tym (jeśli nie, to w każdej chwili możesz sobie
    sprawdzić) ale w dbałości o atmosferę, zakładom lakierniczym zakazano używania
    innych lakierów niż wodne, a tu masz, "sru", dodatkowe tony spalin, ale spoko,
    wytrzymamy i to. Może "przy okazji" parę osób zejdzie na raka, ale przecież nie
    da się udowodnić, że to z tego powodu, a więc "vivat dolce vita" - po nas
    choćby zgliszcza.

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 20.04.07, 14:58
    Witam.

    > Czy się to komuś podoba, czy też nie, żarówka świecąc, wydziela ciepło
    > i gdyby nie było to "naszym" zmartwieniem, to kombinowanie z wymianą
    > konwencjonalnych na LED (a, taka się odbywa właśnie ze względu na emisję
    > ciepła - właśnie) byłoby odrobinę niedorzeczne, no chyba, że uznamy, że jest
    > to spisek lobby producentów żarówek typu LED:)

    ;)))))))))
    Świetna argumentacja - zmieniamy żaróweczki na LEDy, bo tak jest lepiej dla
    środowiska... ;))))
    Ale zaraz, zaraz... Czy peciarze są źli czy dobrzy dla
    środowiska??? ;)))))))))))))))

    > Nie wiem, czy spotkałeś się z tym (jeśli nie, to w każdej chwili możesz sobie
    > sprawdzić) ale w dbałości o atmosferę, zakładom lakierniczym zakazano
    > używania innych lakierów niż wodne, a tu masz, "sru", dodatkowe tony spalin,
    > ale spoko, wytrzymamy i to. Może "przy okazji" parę osób zejdzie na raka, ale
    > przecież nie da się udowodnić, że to z tego powodu,

    ;)))
    No i co z tego, że zejdzie???
    Przecież zejdzie zgodnie z prawem, więc wszystko jest OK... jak to pięknie
    wymyśliłeś parę tygodni temu...

    > a więc "vivat dolce vita" - po nas choćby zgliszcza.

    To kiedy zmieniasz auto na takie, któremu mniej się żarówki grzeją?
    No wiesz, żeby miast marudzić o tym niedobrym cieple, dać dobry przykład i
    samemu się stosować do tych bzdurnych teorii o zaletach ograniczenia świecenia
    światełek w autach kontra ludzkie życie...

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • janioj 20.04.07, 15:34
    malgoska1 napisała:
    > ;)))))))))
    > Świetna argumentacja - zmieniamy żaróweczki na LEDy, bo tak jest lepiej dla
    > środowiska... ;))))

    Nie wiem, świetna, czy denna - nie moja, ale z Twoją znajomoscią obsługi
    wyszukiwarki, nie będziesz miał żadnych problemów ze znalezieniem
    pomysłodawców, dla ułatwienia podam, że to pomysły "mądrali" z komisji UE;)

    > Ale zaraz, zaraz... Czy peciarze są źli czy dobrzy dla
    > środowiska??? ;)))))))))))))))

    To jest cena demokracji, świadomości oraz wolności, można zamiast tego
    zaproponować getta, w których nic, po za jedzeniem i piciem, ale tylko tego, po
    czym się nie "pierdzi" oraz ewentualnie prokreacją "po bożemu", nie będzie
    uprawnione;)

    > ;)))
    > No i co z tego, że zejdzie???
    > Przecież zejdzie zgodnie z prawem, więc wszystko jest OK... jak to pięknie
    > wymyśliłeś parę tygodni temu...

    Przypomnij, jeśli łaska, bo jakoś nie moge znaleźć związku z moimi
    wypowiedziami:( Z tego, co mi wiadomo, chociaż mogę się myslić, prawo tworzą
    ludzie, a ci są niestety, jak pokazuje historia - omylni:(

    >
    > To kiedy zmieniasz auto na takie, któremu mniej się żarówki grzeją?

    Nie wiem, czemu się uparłeś, że to ja mam wszystkich uszczęśliwiać.

    > No wiesz, żeby miast marudzić o tym niedobrym cieple, dać dobry przykład i
    > samemu się stosować do tych bzdurnych teorii o zaletach ograniczenia
    świecenia
    > światełek w autach kontra ludzkie życie...

    "Marudzić, bzdurnych" - mocne rzeczowe argumenty, tak mocne, że nie mam żadnych
    kontr:(
    Widzę, że Twój wrodzony sceptycyzm oddał pole jakimś dogmatom i niesprawdzonym
    argumentom - światła = ludzkie życie, biorąc pod uwagę Twój pragmatyzm, dziwię
    się, że jesteś całkowicie głuchy na pytanie - na podstawie czego takie
    wnioski???

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 20.04.07, 19:14
    Witam.

    > > Świetna argumentacja - zmieniamy żaróweczki na LEDy, bo tak jest lepiej
    > > dla środowiska... ;))))
    >
    > Nie wiem, świetna, czy denna - nie moja,

    Nieważne czyja - napisałeś to jakby to był argument, z którym się zgadzasz.

    > > Ale zaraz, zaraz... Czy peciarze są źli czy dobrzy dla
    > > środowiska??? ;)))))))))))))))
    >
    > To jest cena demokracji,

    Tak jak palenie światełek? ;))

    > Przypomnij, jeśli łaska, bo jakoś nie moge znaleźć związku z moimi
    > wypowiedziami:(

    Twierdziłeś, że peciarstwo jest usankcjonowane prawnie.
    Takoż jest już palenie światełek czy są potrzebne czy nie...

    > Z tego, co mi wiadomo, chociaż mogę się myslić, prawo tworzą
    > ludzie, a ci są niestety, jak pokazuje historia - omylni:(

    Zdążyłem zauważyć, ż jeśli prawo działa nie po Twojej myśli, to ludzie są
    omylni... Wiesz co, przypominasz mi mnie samego... ;)))))

    > > To kiedy zmieniasz auto na takie, któremu mniej się żarówki grzeją?
    >
    > Nie wiem, czemu się uparłeś, że to ja mam wszystkich uszczęśliwiać.

    Dlaczego zaraz wszystkich??? Uszczęśliw najpierw siebie... Przecież
    twierdziłeś/isz, że świecenie światełek nonstop jest niepotrzebne, zużywa
    energię, itd... Skoro tak się martwisz o zaśmiecanie świata, to może
    przynajmniej Ty się przyczynisz do zmniejszenia zużycia energii? Cyz mwisy
    jedno, a robis

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • malgoska1 20.04.07, 19:21
    Cosik mi się omskło... ;)))
    Tu jest poprawny pościk:

    ------------------------------------

    Witam.

    > > Świetna argumentacja - zmieniamy żaróweczki na LEDy, bo tak jest lepiej
    > > dla środowiska... ;))))
    >
    > Nie wiem, świetna, czy denna - nie moja,

    Nieważne czyja - napisałeś to jakby to był argument, z którym się zgadzasz.

    > > Ale zaraz, zaraz... Czy peciarze są źli czy dobrzy dla
    > > środowiska??? ;)))))))))))))))
    >
    > To jest cena demokracji,

    Tak jak palenie światełek? ;))

    > Przypomnij, jeśli łaska, bo jakoś nie moge znaleźć związku z moimi
    > wypowiedziami:(

    Twierdziłeś, że peciarstwo jest usankcjonowane prawnie.
    Takoż jest już palenie światełek czy są potrzebne czy nie...

    > Z tego, co mi wiadomo, chociaż mogę się myslić, prawo tworzą
    > ludzie, a ci są niestety, jak pokazuje historia - omylni:(

    Zdążyłem zauważyć, ż jeśli prawo działa nie po Twojej myśli, to ludzie są
    omylni... Wiesz co, przypominasz mi mnie samego... ;)))))

    > > To kiedy zmieniasz auto na takie, któremu mniej się żarówki grzeją?
    >
    > Nie wiem, czemu się uparłeś, że to ja mam wszystkich uszczęśliwiać.

    Dlaczego zaraz wszystkich??? Uszczęśliw najpierw siebie... Przecież
    twierdziłeś/isz, że świecenie światełek nonstop jest niepotrzebne, zużywa
    energię, itd... Skoro tak się martwisz o zaśmiecanie świata, to może
    przynajmniej Ty się przyczynisz do zmniejszenia zużycia energii? Czy mówisz
    jedno, a robisz coś całkiem przeciwnego? ;)

    > "Marudzić, bzdurnych" - mocne rzeczowe argumenty, tak mocne, że nie mam
    > żadnych kontr:(

    Do tego zaczynam się przyzwyczajać... A szkoda...

    > Widzę, że Twój wrodzony sceptycyzm oddał pole jakimś dogmatom i
    > niesprawdzonym argumentom - światła = ludzkie życie,

    Oczywiście - myliłem się. Powinno iść tak -> ciemność = życie ;)))
    Nie jedna osoba już tu pisała, ja tylko powtórzę... Zapalone światełka
    zwiększają szansę na zobaczenie innego autka. I tyle... O ile zwiększają? Ile
    żyć da się uratować? Zero, jedno, pincet fefdziesiąt? Co za różnica...

    > biorąc pod uwagę Twój pragmatyzm, dziwię
    > się, że jesteś całkowicie głuchy na pytanie - na podstawie czego takie
    > wnioski???

    Z myślenia... tylko i aż z tego...

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret

  • janioj 23.04.07, 11:44
    Nie bedę cytował, bo zamiast dyskusji, robi sie pojedynek na elaboraty z
    cytatami.
    1. Wiedziałem, że umiesz czytać, ale sądziłem, że idzie to w parze ze
    zrozumieniem czytanego tekstu, napisałem, że jeśli (chodzi o LED) nie miałoby
    to uzasadnienia, to nie byłoby sensu zawracać sobie tym głowy, a ktoś w KE
    sobie zawraca i to dosyć poważnie.
    2. Kolega nie rozumie kolejnego słowa, po "tolerancji", przyszła kolej
    na "demokrację", ktoś, nie pamiętam kto, powiedział - "miarą demokracji jest
    suma nakazów i zakazów" - ja się z tym zgadzam w 100%.
    3. To bardzo ciekawe co piszesz, może posłużyłbyś sie jakimś moim cytatem na
    potwierdzenie tej, jakoby mojej tezy??? To jest kolejny dowód na to, że dla
    Ciebie słowa "musi" i "może" znaczą dokładnie to samo.
    4. Dokładnie tak jest, jeśli moim zdaniem, konkretne przpisy prawa są głupie, a
    jest parę takich, to, moim zadaniem, tworzą je omylni ludzie (żeby nie tworzyć
    spiskowej teorii dziejów), dokładnie tak omylni jak ja.
    5. Jak uważam prawo za głupie, to po prostu się z nim nie zgadzam, co
    oczywiście nie zwalnia mnie od obowiązku jego przestrzegania, ale w żadnym
    wypadku nie poczuwam się do obowiązku, zadość czynienia jego skutkom, a Ty
    miast udzielać takich rad, sam możesz się do nich zastosować, możesz - nie
    musisz.
    6. Tia, a jak mówi stare przysłowie "przywyczajenie, to druga natura".
    7. Antybiotyk zwalcza chorobę, ale niestety jest też szkodliwy, chodzi o
    znalezienie kompromisu - argument dla Ciebie tak abstrakcyjny, że powtarzanie
    go po rak kolejny mija się z celem.
    8. Gwarantuję Ci, że ograniczenie dopuszczalnej prędkości do 15-20 km/h uratuje
    nie jedno, nie dziesięć, ale setki ludzkich istnień - idziemy w to? Twoja
    troska o życie i zdrowie innych, w zestawieniu z innym Twoim poglądem, trąci
    faryzeizmem.
    8. Miałem na myśli argumenty, a nie Twoje prywatne przemyślenia, bo to, chwalić
    Boga, za mało żeby tworzyć prawo, chociaż Twoja radość z faktu, że teraz
    bedziesz "musiał", a dotychczas tylko "mogłeś" włączać światła, świadczy o tym,
    że czekałeś na ten przepis jak na zbawienie.

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 23.04.07, 13:00
    Witam.

    > Nie bedę cytował, bo zamiast dyskusji, robi sie pojedynek na elaboraty z
    > cytatami.

    Czyli im ciemniej, tym łatwiej zamotać?

    > 1. Wiedziałem, że umiesz czytać, ale sądziłem, że idzie to w parze ze
    > zrozumieniem czytanego tekstu, napisałem, że jeśli (chodzi o LED) nie miałoby
    > to uzasadnienia, to nie byłoby sensu zawracać sobie tym głowy, a ktoś w KE
    > sobie zawraca i to dosyć poważnie.

    Znów świetny argument - jeśli KE czymś zawraca sobie głowę -> to znaczy, że ma
    to jakiś sens... ;)
    Czy działa to również w drugą stronę? Tzn. jeśli KE nie zawraca sobie czymś
    głowy, to jest to nieważne??? ;)))

    > 2. Kolega nie rozumie kolejnego słowa, po "tolerancji", przyszła kolej
    > na "demokrację", ktoś, nie pamiętam kto, powiedział - "miarą demokracji jest
    > suma nakazów i zakazów" - ja się z tym zgadzam w 100%.
    > 3. To bardzo ciekawe co piszesz, może posłużyłbyś sie jakimś moim cytatem na
    > potwierdzenie tej, jakoby mojej tezy??? To jest kolejny dowód na to, że dla
    > Ciebie słowa "musi" i "może" znaczą dokładnie to samo.

    Zacytuj o czym piszesz, to będziem dalej tłumaczyć...

    > 5. Jak uważam prawo za głupie, to po prostu się z nim nie zgadzam, co
    > oczywiście nie zwalnia mnie od obowiązku jego przestrzegania, ale w żadnym
    > wypadku nie poczuwam się do obowiązku, zadość czynienia jego skutkom, a Ty
    > miast udzielać takich rad, sam możesz się do nich zastosować, możesz - nie
    > musisz.

    Ja tam łamię prawo codziennie... Nieważne czy głupie czy nie...

    > 6. Tia, a jak mówi stare przysłowie "przywyczajenie, to druga natura".
    > 7. Antybiotyk zwalcza chorobę, ale niestety jest też szkodliwy, chodzi o
    > znalezienie kompromisu - argument dla Ciebie tak abstrakcyjny, że powtarzanie
    > go po rak kolejny mija się z celem.

    Patrz p-ty 2-3.

    > 8. Gwarantuję Ci, że ograniczenie dopuszczalnej prędkości do 15-20 km/h
    > uratuje nie jedno, nie dziesięć, ale setki ludzkich istnień - idziemy w to?

    Czyściutka... ale nie wódka... tylko demagogia...
    Znaczące ograniczenie peciarstwa, nikomu nie zaszkodzi ani w niczym nikomu nie
    przeszkadza (prócz producentów, handlujących i hodowców), a wręcz przeciwnie...
    parędzisiąt/naście tysięcy mogłoby ponoć uratować...
    Ograniczenie dopuszczalnej prędkości w Twoim wydaniu...hmm...uratuje kilkaset
    osób... w imię pogorszenia warunków życia milionom...

    > Twoja troska o życie i zdrowie innych, w zestawieniu z innym Twoim poglądem,
    > trąci faryzeizmem.

    Pisałem już o tym, ale jeszcze raz się powtórzę.
    W moim wydaniu - troska o innych jest mniejsza niż troska o moją rodzinę...

    > 8. Miałem na myśli argumenty, a nie Twoje prywatne przemyślenia, bo to,
    > chwalić Boga, za mało żeby tworzyć prawo, chociaż Twoja radość z faktu, że
    > teraz bedziesz "musiał", a dotychczas tylko "mogłeś" włączać światła,
    > świadczy o tym, że czekałeś na ten przepis jak na zbawienie.

    W moim wypadku ani musiał, ani mógł...
    Światełka i klimatyzacja włączają się razem z zapłonem...

    Dawaj na "inne" forum -> policzymy ileż to te brzydkie i wstrętne jełopy chcą
    GWh i złotówek puścić rocznie w atmosferę... ;)

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • janioj 23.04.07, 15:11
    Ok, jak widzę masz trudności w odniesieniu moich argumentów, do swoich
    wątpiwych tez, akapitów też nie chciało Ci się policzyć:

    1. Wiedziałem, że umiesz czytać, ale sądziłem, że idzie to w parze ze
    > > zrozumieniem czytanego tekstu, napisałem, że jeśli (chodzi o LED) nie mia
    > łoby
    > > to uzasadnienia, to nie byłoby sensu zawracać sobie tym głowy, a ktoś w K
    > E
    > > sobie zawraca i to dosyć poważnie.
    >
    > Znów świetny argument - jeśli KE czymś zawraca sobie głowę -> to znaczy, że
    > ma
    > to jakiś sens... ;)
    > Czy działa to również w drugą stronę? Tzn. jeśli KE nie zawraca sobie czymś
    > głowy, to jest to nieważne??? ;)))

    Nie, bo to co dzisiaj jest niegodne uwagi, za chwilę może być jej godne,
    ponieważ wiedza ludzka nie jest wartością skończoną.

    >
    > > 2. Kolega nie rozumie kolejnego słowa, po "tolerancji", przyszła kolej
    > > na "demokrację", ktoś, nie pamiętam kto, powiedział - "miarą demokracji j
    > est
    > > suma nakazów i zakazów" - ja się z tym zgadzam w 100%.
    > > 3. To bardzo ciekawe co piszesz, może posłużyłbyś sie jakimś moim cytatem
    > na
    > > potwierdzenie tej, jakoby mojej tezy??? To jest kolejny dowód na to, że d
    > la
    > > Ciebie słowa "musi" i "może" znaczą dokładnie to samo.
    >
    > Zacytuj o czym piszesz, to będziem dalej tłumaczyć...

    Palenie - "może"!!!
    Światła - "musi"!!!
    Czy to wyjaśnia, Twoje wątpliwości w rozumieniu, w tym kontekście
    słowa "demokracja"???, jeśli nie, to trudno.

    > > 5. Jak uważam prawo za głupie, to po prostu się z nim nie zgadzam, co
    > > oczywiście nie zwalnia mnie od obowiązku jego przestrzegania, ale w żadny
    > m
    > > wypadku nie poczuwam się do obowiązku, zadość czynienia jego skutkom, a T
    > y
    > > miast udzielać takich rad, sam możesz się do nich zastosować, możesz - ni
    > e
    > > musisz.
    >
    > Ja tam łamię prawo codziennie... Nieważne czy głupie czy nie...

    A, co to ma do rzeczy, spodziewasz się gratulacji, czy współczucia?

    > > 6. Tia, a jak mówi stare przysłowie "przywyczajenie, to druga natura".

    Napisałeś, że zaczynasz się "przyzwyczajać", to, na prawdę, tak trudno
    skojarzyć???

    > > 7. Antybiotyk zwalcza chorobę, ale niestety jest też szkodliwy, chodzi o
    > > znalezienie kompromisu - argument dla Ciebie tak abstrakcyjny, że powtarz
    > anie
    > > go po rak kolejny mija się z celem.
    > Patrz p-ty 2-3.

    "Koszty" powinny być mniejsze od zysków - tyle - zanim się je poniesie powinno
    się w miarę dokładnie, a przede wszystkim wiarygodnie, policzyć, a nie opierać
    na przypuszczeniach. Możesz wziąć lek na sen, wiedząc, że szkodzi Ci na serce,
    tyle tylko, że nadal to będzie - TWÓJ WYBÓR - pomiędzy przespaną nocą, a bólem
    serca.

    > > 8. Gwarantuję Ci, że ograniczenie dopuszczalnej prędkości do 15-20 km/h
    > > uratuje nie jedno, nie dziesięć, ale setki ludzkich istnień - idziemy w t
    > o?
    >
    > Czyściutka... ale nie wódka... tylko demagogia...
    > ...parędzisiąt/naście tysięcy mogłoby ponoć uratować...
    > Ograniczenie dopuszczalnej prędkości w Twoim wydaniu...hmm...uratuje kilkaset
    > osób... w imię pogorszenia warunków życia milionom...

    Bo miała być demagogią lub przejaskrawieniem, ale zdaję się, że moje
    argumenty zacząłeś przytaczać jako swoje, vide moja odpowiedź, na Twoją równie
    demagogiczną i niedorzeczną - ograniczenia pojemności skokowej silników.

    > Znaczące ograniczenie peciarstwa, nikomu nie zaszkodzi ani w niczym nikomu
    nie
    > przeszkadza (prócz producentów, handlujących i hodowców), a wręcz
    przeciwnie...


    "Nikomu nie zaszkodzi", a więc dostałeś upoważnienie do wypowiadania się w
    imieniu wszystkich??? To ciekawe, bo jeśli wszyscy to również i ja, a jeśli
    nie, to przynajmniej napisz, że "nikomu, po za Tobą".

    > > Twoja troska o życie i zdrowie innych, w zestawieniu z innym Twoim pogląd
    > em,
    > > trąci faryzeizmem.
    >
    > Pisałem już o tym, ale jeszcze raz się powtórzę.
    > W moim wydaniu - troska o innych jest mniejsza niż troska o moją rodzinę...

    W Twoim przypadku dokładnie "zerowa"!!! Ilu ludzi zawdzięcza zdrowie lub życie
    temu, że otrzymali natychmiastową pomoc od kogoś, kto nie trząsł dupskiem o
    siebie i swoją rodzinę, tylko postąpił tak, jak powinien był postąpić. Pewnie
    zabrzmi to jak przechwałka, ale z pewnością wiem o przynajmniej jednym, który
    żyje dzięki temu, że się zatrzymałem, nie bacząc na noc, pustą drogę i rodzinę
    w samochodzie i nie było to wynikiem analizy "za i przeciw", po prostu ktoś
    potrzebował mojej pomocy.

    > > 8. Miałem na myśli argumenty, a nie Twoje prywatne przemyślenia, bo to,
    > > chwalić Boga, za mało żeby tworzyć prawo, chociaż Twoja radość z faktu, ż
    > e
    > > teraz bedziesz "musiał", a dotychczas tylko "mogłeś" włączać światła,
    > > świadczy o tym, że czekałeś na ten przepis jak na zbawienie.
    >
    > W moim wypadku ani musiał, ani mógł...
    > Światełka i klimatyzacja włączają się razem z zapłonem...

    Pisałeś, że się cieszysz z wprowadzenia przepisu, bo teraz będziesz "musiał"
    włączać, chociaż do tej pory i tak włączałeś.

    >
    > Dawaj na "inne" forum -> policzymy ileż to te brzydkie i wstrętne jełopy ch
    > cą
    > GWh i złotówek puścić rocznie w atmosferę... ;)
    >

    A, czemu na inne forum?

    Dalsza dyskusja nt. przepisu nie ma najmniejszego sensu, jest jedynie
    powielaniem wielokrotnie przytoczonych argumentów, dlatego nie chciałem się w
    nią wdawać i jak zapewne zauważysz, nie jest ona głównym jej tematem. Tak jak
    pisałem na początku, jest przepis, poczekamy na jego skutki, być może w ich
    świetle inaczej spojrzę na jego zasadność.

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 23.04.07, 17:15
    Witam.

    > Ok, jak widzę masz trudności w odniesieniu moich argumentów, do swoich
    > wątpiwych tez, akapitów też nie chciało Ci się policzyć:

    To Ty też masz jakieś argumenty??? Gdzie???
    Nie, nie wpadłem na to by liczyć akapity...Swoją szosą ciekawy sposób... ;)

    > Nie, bo to co dzisiaj jest niegodne uwagi, za chwilę może być jej godne,
    > ponieważ wiedza ludzka nie jest wartością skończoną.

    Czy oprócz KE jest jeszcze inne równie genialna organizacja, która wie co jest
    godne uwagi?

    > > Zacytuj o czym piszesz, to będziem dalej tłumaczyć...
    >
    > Palenie - "może"!!!
    > Światła - "musi"!!!

    Super... A całym zdaniem potrafisz?

    > > Ja tam łamię prawo codziennie... Nieważne czy głupie czy nie...
    >
    > A, co to ma do rzeczy, spodziewasz się gratulacji, czy współczucia?

    Ani, ani...

    > > > 6. Tia, a jak mówi stare przysłowie "przywyczajenie, to druga natur
    > a".
    >
    > Napisałeś, że zaczynasz się "przyzwyczajać", to, na prawdę, tak trudno
    > skojarzyć???

    Przy tym sposobie cytowania daleko nie zajedziem...

    > "Koszty" powinny być mniejsze od zysków - tyle - zanim się je poniesie
    > powinno się w miarę dokładnie, a przede wszystkim wiarygodnie, policzyć, a
    > nie opierać na przypuszczeniach. Możesz wziąć lek na sen, wiedząc, że szkodzi
    > Ci na serce, tyle tylko, że nadal to będzie - TWÓJ WYBÓR - pomiędzy przespaną
    > nocą, a bólem serca.

    Super - tylko wzięcie przeze mnie dowolnej ilości leku na serce nie ma żaadnego
    wpływu na zdrowi innej osoby... A jak to będzie z peciarzami?...

    > Bo miała być demagogią lub przejaskrawieniem, ale zdaję się, że moje
    > argumenty zacząłeś przytaczać jako swoje, vide moja odpowiedź, na Twoją
    > równie demagogiczną i niedorzeczną - ograniczenia pojemności skokowej
    > silników.

    Nie wiem, gdzie Ty u mnie widzisz demagogię. Twierdzisz, że światełka, to
    ciepło, straty energii, zatruwanie planety... Tylko twierdzisz, bo sam nie
    stosujesz się do swojej zasady...

    > Pisałeś, że się cieszysz z wprowadzenia przepisu, bo teraz będziesz "musiał"
    > włączać, chociaż do tej pory i tak włączałeś.

    Czytasz po łebkach... "Cieszyłem się", bo nikt nie powie, że "nie widział, bo
    tamten nie miał świateł"... To tak samo jak z podatkiem od fizycznych - mogą
    być wysokie, ale mało kto je płaci, bo dziesiątki sposobów odliczeń...
    Sprawiedliwiej (łatwiej do policzenia, mniej sposobów na oszustwa) by było
    (prawie?) bez odliczeń i wszyscy płacą tyle samo...
    A światła zawsze "musiałem" mieć włączone...

    > "Nikomu nie zaszkodzi", a więc dostałeś upoważnienie do wypowiadania się w
    > imieniu wszystkich??? To ciekawe, bo jeśli wszyscy to również i ja, a jeśli
    > nie, to przynajmniej napisz, że "nikomu, po za Tobą".

    Śmiało, pochwal się, komuż to zaszkodzi... Czyżby szanownej KE?

    > W Twoim przypadku dokładnie "zerowa"!!! Ilu ludzi zawdzięcza zdrowie lub
    > życie temu, że otrzymali natychmiastową pomoc od kogoś, kto nie trząsł
    > dupskiem o siebie i swoją rodzinę, tylko postąpił tak, jak powinien był
    > postąpić.

    Jak zwał, tak zwał...

    > Pewnie zabrzmi to jak przechwałka, ale z pewnością wiem o przynajmniej
    > jednym, który żyje dzięki temu, że się zatrzymałem, nie bacząc na noc, pustą
    > drogę i rodzinę w samochodzie

    Hurrrrraaaaaaa.....
    A ilu zabiłeś dzięki peciarstwu?

    > i nie było to wynikiem analizy "za i przeciw", > po prostu ktoś potrzebował
    > mojej pomocy.

    Jedni działają, ... a inni myślą i działają ...

    > > Dawaj na "inne" forum -> policzymy ileż to te brzydkie i wstrętne
    > > jełopy chcą GWh i złotówek puścić rocznie w atmosferę... ;)
    >
    > A, czemu na inne forum?

    Bo nie chce mi się Ctr-C + Ctr-V robić...

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • janioj 24.04.07, 14:37
    malgoska1 napisała:

    > Witam.
    >
    > > Ok, jak widzę masz trudności w odniesieniu moich argumentów, do swoich
    > > wątpiwych tez, akapitów też nie chciało Ci się policzyć:
    >
    > To Ty też masz jakieś argumenty??? Gdzie???

    Już nie, tak jak napisałem na innym forum, nie posiadłem w stopniu
    wystarczającym, sztuki konwersacji z napisem na murze;)

    > Nie, nie wpadłem na to by liczyć akapity...Swoją szosą ciekawy sposób... ;)

    Wszystko jest trudne, nim stanie się proste;)

    > > Nie, bo to co dzisiaj jest niegodne uwagi, za chwilę może być jej godne,
    > > ponieważ wiedza ludzka nie jest wartością skończoną.
    >
    > Czy oprócz KE jest jeszcze inne równie genialna organizacja, która wie co
    jest godne uwagi?

    Twojej - zdecydowanie nie!!!

    > > > Zacytuj o czym piszesz, to będziem dalej tłumaczyć...
    > >
    > > Palenie - "może"!!!
    > > Światła - "musi"!!!
    >
    > Super... A całym zdaniem potrafisz?

    Gdybym się bardzo postarał, tylko po co? (patrz pierwsza odpowiedź)

    > > > Ja tam łamię prawo codziennie... Nieważne czy głupie czy nie...
    > >
    > > A, co to ma do rzeczy, spodziewasz się gratulacji, czy współczucia?
    >
    > Ani, ani...
    >
    > > > > 6. Tia, a jak mówi stare przysłowie "przywyczajenie, to druga
    > natur
    > > a".
    > >
    > > Napisałeś, że zaczynasz się "przyzwyczajać", to, na prawdę, tak trudno
    > > skojarzyć???
    >
    > Przy tym sposobie cytowania daleko nie zajedziem...

    Zdecydowanie, ale na szczęście dotarliśmy do stacji z napisem "KONIEC":)

    > > "Koszty" powinny być mniejsze od zysków - tyle - zanim się je poniesie
    > > powinno się w miarę dokładnie, a przede wszystkim wiarygodnie, policzyć,
    > a
    > > nie opierać na przypuszczeniach. Możesz wziąć lek na sen, wiedząc, że szk
    > odzi
    > > Ci na serce, tyle tylko, że nadal to będzie - TWÓJ WYBÓR - pomiędzy przes
    > paną
    > > nocą, a bólem serca.
    >
    > Super - tylko wzięcie przeze mnie dowolnej ilości leku na serce nie ma
    żaadnego
    >
    > wpływu na zdrowi innej osoby... A jak to będzie z peciarzami?...

    Nie wiem, czy to miała być polemika, ponieważ potwierdzasz moje argumenty.

    > > Bo miała być demagogią lub przejaskrawieniem, ale zdaję się, że moje
    > > argumenty zacząłeś przytaczać jako swoje, vide moja odpowiedź, na Twoją
    > > równie demagogiczną i niedorzeczną - ograniczenia pojemności skokowej
    > > silników.
    >
    > Nie wiem, gdzie Ty u mnie widzisz demagogię. Twierdzisz, że światełka, to
    > ciepło, straty energii, zatruwanie planety... Tylko twierdzisz, bo sam nie
    > stosujesz się do swojej zasady...

    Tia, no czysta... też nie wódka (sorka za zapożyczenie), tym razem nawet nie
    demagogia, tym razem ...abstrakcja.

    >
    > > Pisałeś, że się cieszysz z wprowadzenia przepisu, bo teraz będziesz "musi
    > ał"
    > > włączać, chociaż do tej pory i tak włączałeś.
    >
    > Czytasz po łebkach... "Cieszyłem się", bo nikt nie powie, że "nie widział, bo
    > tamten nie miał świateł"... To tak samo jak z podatkiem od fizycznych - mogą
    > być wysokie, ale mało kto je płaci, bo dziesiątki sposobów odliczeń...
    > Sprawiedliwiej (łatwiej do policzenia, mniej sposobów na oszustwa) by było
    > (prawie?) bez odliczeń i wszyscy płacą tyle samo...
    > A światła zawsze "musiałem" mieć włączone...

    Jak widzę, dla różnych forów, masz różne wytłumaczenia, ale rozmumiem, takie
    skróty myślowe i semantyczne nadużycia - to by się nawet zgadzało.

    >
    > > "Nikomu nie zaszkodzi", a więc dostałeś upoważnienie do wypowiadania się
    > w
    > > imieniu wszystkich??? To ciekawe, bo jeśli wszyscy to również i ja, a jeś
    > li
    > > nie, to przynajmniej napisz, że "nikomu, po za Tobą".
    >
    > Śmiało, pochwal się, komuż to zaszkodzi... Czyżby szanownej KE?

    Zapytaj palaczy.

    > > W Twoim przypadku dokładnie "zerowa"!!! Ilu ludzi zawdzięcza zdrowie lub
    > > życie temu, że otrzymali natychmiastową pomoc od kogoś, kto nie trząsł
    > > dupskiem o siebie i swoją rodzinę, tylko postąpił tak, jak powinien był
    > > postąpić.
    >
    > Jak zwał, tak zwał...

    Dokładnie, bo gdybyś to uzasadnił np. brakiem czasu, przekonaniami, obawą przed
    pobrudzeniem rączek czy jakąsik inną duperelą, ale przecież chodzi o dobro
    Twoje i Twojej rodziny - do wszystkiego można sobie dorobić ideologię.

    >
    > > Pewnie zabrzmi to jak przechwałka, ale z pewnością wiem o przynajmniej
    > > jednym, który żyje dzięki temu, że się zatrzymałem, nie bacząc na noc, pu
    > stą
    > > drogę i rodzinę w samochodzie
    >
    > Hurrrrraaaaaaa.....
    > A ilu zabiłeś dzięki peciarstwu?

    Niezdrowa nadpobudliwość - polecam coś na uspokojenie, a na pamięć Bilobil,
    albo jakisik inny wyciąg z Miłorzębu - pisałem, że nie palę, co więcej -
    pisałem, że nie pochwalam palenia, co nie jest powodem, żeby je tępić u innych
    (patrz: tolerancja)!!!

    >
    > > i nie było to wynikiem analizy "za i przeciw", > po prostu ktoś potrz
    > ebował
    > > mojej pomocy.
    >
    > Jedni działają, ... a inni myślą i działają ...

    Dokładnie, ponieważ nie zawsze jest czas na myślenie, tym bardziej na
    kalkulowanie.

    >
    > > > Dawaj na "inne" forum -> policzymy ileż to te brzydkie i wstręt
    > ne
    > > > jełopy chcą GWh i złotówek puścić rocznie w atmosferę... ;)
    > >
    > > A, czemu na inne forum?
    >
    > Bo nie chce mi się Ctr-C + Ctr-V robić...

    Wiem, wiem, "a, jak się nie chce, to gorzej niż nie można", tylko, czy w tym
    przypadku to moje zmartwienie???

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 24.04.07, 17:36
    Witam.

    > > To Ty też masz jakieś argumenty??? Gdzie???
    >
    > Już nie,

    Czy "jeszcze nie"?

    > Nie wiem, czy to miała być polemika, ponieważ potwierdzasz moje argumenty.

    Jakie argumenty???

    > Jak widzę, dla różnych forów, masz różne wytłumaczenia, ale rozmumiem, takie
    > skróty myślowe i semantyczne nadużycia - to by się nawet zgadzało.

    Możesz przytoczyć te inne wytłumaczenia?

    > Tia, no czysta... też nie wódka (sorka za zapożyczenie), tym razem nawet nie
    > demagogia, tym razem ...abstrakcja.

    Co w tym abstarkcyjnego, że robisz coś innego niż mówisz???

    > Zapytaj palaczy.

    Daj spokój... Zdanie palaczy jest równie istotne, co zdanie morderców w kwestii
    wsadzania do więzienia...

    > Dokładnie, bo gdybyś to uzasadnił np. brakiem czasu, przekonaniami, obawą
    > przed pobrudzeniem rączek czy jakąsik inną duperelą, ale przecież chodzi o
    > dobro Twoje i Twojej rodziny - do wszystkiego można sobie dorobić ideologię.

    Oczywiście - nie przeszkadzają mi przekonania ani Twoje ani pozostałych 6?
    miliardów ludzi co do mojego zachowania na drodze...

    > Niezdrowa nadpobudliwość -

    Od czasu do czasu jestem pobudzony, ale nigdy niezdrowo...
    Chyba, że są w pobliżu peciarze... ;))

    > polecam coś na uspokojenie, a na pamięć Bilobil,
    > albo jakisik inny wyciąg z Miłorzębu - pisałem, że nie palę, co więcej -
    > pisałem, że nie pochwalam palenia, co nie jest powodem, żeby je tępić u
    > innych (patrz: tolerancja)!!!

    To ja chyba nie będę pochwalał pokojowej misji USA w Iraku... A co mi tam...
    O tolerancji nie edziem dyskutować, bo na razie nie uzyskałem od Ciebie
    odpowiedzi na "innym" forum na proste pytanie, które kładło
    Twoją "tolerancję" ...

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • janioj 25.04.07, 13:20
    malgoska1 napisała:

    > Witam.
    >
    > > > To Ty też masz jakieś argumenty??? Gdzie???
    > >
    > > Już nie,
    >
    > Czy "jeszcze nie"?

    Znowu masz problem z rozumieniem czytanego tekstu, w nawet tak literalnej
    postaci;)

    > > Nie wiem, czy to miała być polemika, ponieważ potwierdzasz moje argumenty
    > .
    >
    > Jakie argumenty???

    Może obok Twojego dotychczasowego motta dopisz właśnie to:
    1. Nie ma argumentu, który byłby w stanie mnie przekonać.
    2. Jeśli nawet taki się zdarzy, to nie jest wart mojej uwagi i patrz pkt. 1."

    > > Jak widzę, dla różnych forów, masz różne wytłumaczenia, ale rozmumiem, ta
    > kie
    > > skróty myślowe i semantyczne nadużycia - to by się nawet zgadzało.
    >
    > Możesz przytoczyć te inne wytłumaczenia?

    Możesz się chociaż troche wysilić i sam poszukać odpowiedzi, a trudne to wcale
    nie jest, tym bardziej, że to Twoje własne argumenty.

    > > Tia, no czysta... też nie wódka (sorka za zapożyczenie), tym razem nawet
    > nie
    > > demagogia, tym razem ...abstrakcja.
    >
    > Co w tym abstarkcyjnego, że robisz coś innego niż mówisz???

    Byłbyś uprzejmy podać jakisik konkret, bo to już nawet przekracza granice, nie
    tylko abstrakcji, ale nawet absurdu.

    > > Zapytaj palaczy.
    >
    > Daj spokój... Zdanie palaczy jest równie istotne, co zdanie morderców w
    kwestii wsadzania do więzienia...

    Racja, liczy się wyłącznie Twoje. Znowu masz problem z identyfikacją różnicy
    między tym co zabronione, a tym co dozwolone.

    > > Dokładnie, bo gdybyś to uzasadnił np. brakiem czasu, przekonaniami, obawą
    >
    > > przed pobrudzeniem rączek czy jakąsik inną duperelą, ale przecież chodzi
    > o
    > > dobro Twoje i Twojej rodziny - do wszystkiego można sobie dorobić ideolog
    > ię.
    >
    > Oczywiście - nie przeszkadzają mi przekonania ani Twoje ani pozostałych 6?
    > miliardów ludzi co do mojego zachowania na drodze...

    A, kto powiedział, że Ci przeszkadzają, odwrotnie, Twoje przeszkadzają mnie i
    jeszcze paru osobom - uszestnikom tego forum? Może faktycznie zmień Alfę na Lex-
    a, bo nie chciałbym kiedykolwiek usłyszeć, że jakaś Alfa oddaliła się z miejsca
    wypadku nie udzieliwszy pomocy poszkodowanym.

    > > Niezdrowa nadpobudliwość -
    >
    > Od czasu do czasu jestem pobudzony, ale nigdy niezdrowo...
    > Chyba, że są w pobliżu peciarze... ;))

    Nadpobudliwość to jednostka chorobowa, psychoruchowa nazywa się ADHD.

    > > polecam coś na uspokojenie, a na pamięć Bilobil,
    > > albo jakisik inny wyciąg z Miłorzębu - pisałem, że nie palę, co więcej -
    > > pisałem, że nie pochwalam palenia, co nie jest powodem, żeby je tępić u
    > > innych (patrz: tolerancja)!!!
    >
    > To ja chyba nie będę pochwalał pokojowej misji USA w Iraku... A co mi tam...
    > O tolerancji nie edziem dyskutować, bo na razie nie uzyskałem od Ciebie
    > odpowiedzi na "innym" forum na proste pytanie, które kładło
    > Twoją "tolerancję" ...

    Nie pochawalaj, to właśnie demokracja, której nie rozumiesz, daje Ci do tego
    prawo.
    Idiotyczne, co wykazałem wielokrotnie, pytanie - ja zadałem Ci podobne -
    "przestałeś już zjadać na śniadanie małe dziewczyki"???
    Na marginesie, przy okazji ostatniej tragedii w USA z zastrzeleniem studentów,
    okazało się, że najmniejsza ilośc przestępstw z użyciem broni palnej, jest w
    stanach, w których dostęp do broni jest praktycznie powszechny, a największa w
    tych, w których są najbardziej restrykcyjne przepisy - ale to, jak wspomniałem,
    tylko tak na marginesie.

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • malgoska1 25.04.07, 16:57
    Witam.

    > Może obok Twojego dotychczasowego motta dopisz właśnie to:
    > 1. Nie ma argumentu, który byłby w stanie mnie przekonać.
    > 2. Jeśli nawet taki się zdarzy, to nie jest wart mojej uwagi i patrz pkt. 1."

    Jakbyś kiedyś spróbował, to byś wiedział, że to niemożliwe...
    Ale niestety trzeba spróbować, żeby wiedzieć...

    > Możesz się chociaż troche wysilić i sam poszukać odpowiedzi, a trudne to
    > wcale nie jest, tym bardziej, że to Twoje własne argumenty.

    To nie ja twierdzę, że mam na różnych forach różne wytłumaczenia na omawiany
    temat. Ten kto tak twierdzi, zawsze może podać jakiś przykład... i wtedy ja
    wejdę pod stół i odszczekam...

    > A, kto powiedział, że Ci przeszkadzają, odwrotnie, Twoje przeszkadzają mnie i
    > jeszcze paru osobom - uszestnikom tego forum?

    Ależ mnie nie przeszkadza, że Tobie przeszkadzają moje poglądy... I procentowo
    jeszcze tylu pacjentom ile alkholu jest w słabym piwie...
    Iluż to peciarzom przeszkadzają moje poglądy... ;)))
    Ty wiesz ilu ludziom przeszkadzały poglądy Stalina albo Hitlera???
    Ale czy to ma jakieś znaczenie???

    > > Co w tym abstarkcyjnego, że robisz coś innego niż mówisz???
    > Byłbyś uprzejmy podać jakisik konkret, bo to już nawet przekracza granice,
    > nie tylko abstrakcji, ale nawet absurdu.

    Było... :(((
    Pieprzenie ileż to ciepełka, żarówek i czego tam jeszcze nie idzie w
    powietrze...
    Tymczasem sam jakoś robisz to samo, nie próbując nawet zmniejszyć tego jakże w
    końcu haniebnego w oczach jaśnie wielmożnej KE procederu...

    > Idiotyczne, co wykazałem wielokrotnie, pytanie - ja zadałem Ci podobne -
    > "przestałeś już zjadać na śniadanie małe dziewczyki"???

    Ja po raz kolejny odpowiadam na coraz to inne Twoje pytania: "Nie, nie
    przestałem."
    Czy Ty w końcu odpowiesz na moje?

    O tym, że sytuacja, o którą ja pytam ma szansę zajść, podczas gdy Twoja...,
    hm... Chyba, że Ty je zjadasz i chcesz się upewnić czy jestem tolerancyjny...

    > Na marginesie, przy okazji ostatniej tragedii w USA z zastrzeleniem
    > studentów, okazało się, że najmniejsza ilośc przestępstw z użyciem broni
    > palnej, jest w stanach, w których dostęp do broni jest praktycznie
    > powszechny, a największa w tych, w których są najbardziej restrykcyjne
    > przepisy

    Podaj jakieś konkretne dane...
    Zresztą, co tam <S>tany... Te patafiany w Stanach, to nawet w paintball grają
    na niby... nie to co u nas przy pomocy kałachów...

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret
  • janioj 26.04.07, 16:19
    malgoska1 napisała:

    > > Idiotyczne, co wykazałem wielokrotnie, pytanie - ja zadałem Ci podobne -
    > > "przestałeś już zjadać na śniadanie małe dziewczyki"???
    >
    > Ja po raz kolejny odpowiadam na coraz to inne Twoje pytania: "Nie, nie
    > przestałem."
    > Czy Ty w końcu odpowiesz na moje?
    >
    > O tym, że sytuacja, o którą ja pytam ma szansę zajść, podczas gdy Twoja...,
    > hm... Chyba, że Ty je zjadasz i chcesz się upewnić czy jestem tolerancyjny...

    Odpowiedziałeś, po co ten komentarz, czyżby odpowiedź "nie", nie była
    wyczerpująca???
    Niestety, w przeciwieństwie do Ciebie, nie znam odpowiedzi na wszystkie
    pytania, a propagandy szerzyć nie zamierzam - są lepsi w tym temacie;)

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • aquarius01 20.04.07, 15:40
    janioj napisał:


    > i gdyby nie było to "naszym" zmartwieniem, to kombinowanie z wymianą
    > konwencjonalnych na LED (a, taka się odbywa właśnie ze względu na emisję
    > ciepła - właśnie)

    Ja tylko wtrącę jedna małą dygresję...

    Niestety nie ma dobrego remedium na wydzielanie się ciepła. Zasada zachowania
    energii jest nieubłagana i dotyczy również diod (nie żarówek janioj) LED.
    Niestety wysokowydajne źródła światła typu półprzewodnikowego grzeją się i to
    potwornie. W przypadku LED'ów o wysokiej światłości trzeba stosować odpowiednie
    radiatory aby wydłużyć życie takowego elementu, które i tak nie jest zbyt
    długie. Tutaj kartą przetargową nie są wydzielane do atmosfery waty w postaci
    ciepła z zliczalne centy i eurocenty, gdyż produkcja LED'ów jest znacznie tańsza
    i prostsza niż tradycyjnej żarówki.

    To tak tylko gwoli wyjaśnień natury technicznej :)

    --
    Pozdrawiam :)
    Zbyszek Pilip, Trzebnica, dolnośląskie
    145 1.6 TS
  • janioj 23.04.07, 12:31
    Hmm, racja, fachowcem od led-ów nie jestem i dlatego swoją wypowiedź oparłem na
    informacjach zasłyszanych, znalezionych oraz własnych doświadczeniach
    organoleptycznych:), a te wyglądają tak:
    1. (Zasłyszane w TV) Komisja Europejska prowadzi prace nad wprowadzeniem
    przepisów zobowiązujących producentów samochodów, do zastąpienia
    konwencjonalnych żarówek, żarówkami typu LED, powody są dwa, ich
    energooszczędność oraz nieporównywalnie mniejsza emisja ciepła.
    2. (Przeczytane) Żarówki typu LED (dioda jest tylko jednym z elementów żarówki)
    nie nagrzewają się w czasie świecenia.
    3. (Organoleptyczne) Diody LED, bo póki co, z żarówkami tego typu nie miałem do
    czynienia, w czasie pracy są zimne, nawet te podłączone bezpośrednio do źródła
    zasilania, a więc pozbawione jakichkolwiek zewnętrznych urządzeń do
    odprowadzania ciepła, ale dla pewności jutro podłączę taka diodkę do baterii i
    jeszcze raz sprawdzę:)

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • aquarius01 23.04.07, 14:13
    janioj napisał:

    > Hmm, racja, fachowcem od led-ów nie jestem i dlatego swoją wypowiedź oparłem
    > na informacjach zasłyszanych, znalezionych oraz własnych doświadczeniach
    > organoleptycznych:), a te wyglądają tak:
    > 1. (Zasłyszane w TV) Komisja Europejska prowadzi prace nad wprowadzeniem
    > przepisów zobowiązujących producentów samochodów, do zastąpienia
    > konwencjonalnych żarówek, żarówkami typu LED, powody są dwa, ich
    > energooszczędność oraz nieporównywalnie mniejsza emisja ciepła.

    Po części - jednak nie jest to tak słodkie jak się komuś wydaje.
    energooszczędność i owszem ale emisja ciepła była, jest i będzie - jak napisałem
    zasada zachowania energii jest nieubłagana.

    > 2. (Przeczytane) Żarówki typu LED (dioda jest tylko jednym z elementów
    > żarówki) nie nagrzewają się w czasie świecenia.

    Jakaś totalna bzdura - co rozumiemy przez żarówkę ? Żarówka to żarówka a LED to
    LED - chyba, że przez pojęcie "żarówki typu LED" rozumiemy półprzewodnikowe
    źródło ciepła wraz z osprzętem mechanicznym typu złącze, ewentualna optyka.
    Okropny bełkot pisany przez pajaca nie mającego zielonego pojęcia o czym pisze...

    > 3. (Organoleptyczne) Diody LED, bo póki co, z żarówkami tego typu nie miałem
    > do czynienia, w czasie pracy są zimne, nawet te podłączone bezpośrednio do
    > źródła zasilania, a więc pozbawione jakichkolwiek zewnętrznych urządzeń do
    > odprowadzania ciepła, ale dla pewności jutro podłączę taka diodkę do baterii i
    > jeszcze raz sprawdzę:)


    Janioj - zrób sobie inny test. Kup sobie LED'a o dużej wydajności świetlnej
    (bardzo jasnego), podłącz stosowne zasilanie - nie bateryjkę 1,5 V - a co
    najmniej dwie, czyli 3V. Zapewniam, że długo jej w rękach nie utrzymasz.
    Uzmysłów sobie, że aby z takiego elementu zrobić źródło światła odpowiadające
    żarnikowi wolframowemu będziesz musiał wziąć kilka (kilkanaście ?) takich
    LED'ów. Zsumuj sobie ile taki układ będzie pobierał prądu i ile ciepła będzie
    wydzielał. Nie wkładaj do worka z napisem LED wszystkich świecących
    półprzewodników bo to nie tędy droga. Zwykły np. zielony LED za 50 gr. zasilany
    1,5V baterią to nie ta liga i nie te czasy - na marginesie jak się go przewatuje
    też potrafi dobrze paluchy poparzyć ;)

    Aby nie być gołosłownym podam zestaw parametrów jednego z takich elementów:

    Nazwa: Luxeon K2
    Kolor: Biały
    Prąd maksymalny: 1500 mA
    Napięcie przewodzenia: 3,85 V
    Strumień świetlny: 75-140 lm (lumen)
    Max. Temp. złącza: 160 st. C - nie muszę chyba tłumaczyć...

    Na resztę pytań odpowiedz sobie sam i następnym razem nie słuchaj bzdur w prasie
    i telewizji. Ci ludzie nie mają bladego pojęcia o technologiach, na temat
    których się wypowiadają. Jak wygląda taka dioda można sobie popatrzeć tutaj:
    www.lighting.pl/vademecu/LED_Lediko/luxeon-budowa.jpg .

    --
    Pozdrawiam :)
    Zbyszek Pilip, Trzebnica, dolnośląskie
    145 1.6 TS
  • pietrekj 23.04.07, 14:28
    No to ja odwołuję co napisałem o LED w piątek a tu figuruje ten tekst poniżej ;)
    Drogi janioj napisz coś co łaska na temat tego zakazu lakierniczego, bo moje
    gogle mają chyba za mało oooo żebym potrafił jakiś taki normatyw zaleźć.
    Jakby co proponuję ekologiczne aspekty nakazu używania świateł zostawić
    najbardziej dociekliwym i nawiedzonym na drobiazgowość aktywistom ruchu.
    pzdr
    Piotrek
  • janioj 24.04.07, 15:30
    Słabo się starałeś - dyrektywa 2004/42/UE - przyjemnej lektury.
    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 25.04.07, 09:20
    Proponuję kontynuować poniżej, bo tu robi się ciasno.
    Wklejam odpowiedź pod swoim najniższym postem.
    Pozdrawiam:
    Piotrek
  • janioj 24.04.07, 15:02
    aquarius01 napisał:

    > janioj napisał:
    >
    > > Hmm, racja, fachowcem od led-ów nie jestem i dlatego swoją wypowiedź opar
    > łem
    > > na informacjach zasłyszanych, znalezionych oraz własnych doświadczeniach
    > > organoleptycznych:), a te wyglądają tak:
    > > 1. (Zasłyszane w TV) Komisja Europejska prowadzi prace nad wprowadzeniem
    > > przepisów zobowiązujących producentów samochodów, do zastąpienia
    > > konwencjonalnych żarówek, żarówkami typu LED, powody są dwa, ich
    > > energooszczędność oraz nieporównywalnie mniejsza emisja ciepła.
    >
    > Po części - jednak nie jest to tak słodkie jak się komuś wydaje.
    > energooszczędność i owszem ale emisja ciepła była, jest i będzie - jak
    napisałe
    > m
    > zasada zachowania energii jest nieubłagana.

    Nie widzę, żebym gdzieś napisał, że takowej nie ma, napisałem, że jest
    cyt. "nieporównywalnie mniejsza".

    >
    > > 2. (Przeczytane) Żarówki typu LED (dioda jest tylko jednym z elementów
    > > żarówki) nie nagrzewają się w czasie świecenia.
    >
    > Jakaś totalna bzdura - co rozumiemy przez żarówkę ? Żarówka to żarówka a LED
    to
    > LED - chyba, że przez pojęcie "żarówki typu LED" rozumiemy półprzewodnikowe
    > źródło ciepła wraz z osprzętem mechanicznym typu złącze, ewentualna optyka.
    > Okropny bełkot pisany przez pajaca nie mającego zielonego pojęcia o czym
    pisze.

    Zbychu - relax - szkoda adrenaliny, słyszałeś o czymś takim jak "nazwa
    handlowa"? Przypomnij sobie "zwis męski jedwabny":)

    > ..
    >
    > > 3. (Organoleptyczne) Diody LED, bo póki co, z żarówkami tego typu nie mia
    > łem
    > > do czynienia, w czasie pracy są zimne, nawet te podłączone bezpośrednio d
    > o
    > > źródła zasilania, a więc pozbawione jakichkolwiek zewnętrznych urządzeń d
    > o
    > > odprowadzania ciepła, ale dla pewności jutro podłączę taka diodkę do bate
    > rii i
    > > jeszcze raz sprawdzę:)
    >
    >
    > Janioj - zrób sobie inny test. Kup sobie LED'a o dużej wydajności świetlnej
    > (bardzo jasnego), podłącz stosowne zasilanie - nie bateryjkę 1,5 V - a co
    > najmniej dwie, czyli 3V. Zapewniam, że długo jej w rękach nie utrzymasz.
    > Uzmysłów sobie, że aby z takiego elementu zrobić źródło światła odpowiadające
    > żarnikowi wolframowemu będziesz musiał wziąć kilka (kilkanaście ?) takich
    > LED'ów. Zsumuj sobie ile taki układ będzie pobierał prądu i ile ciepła będzie
    > wydzielał. Nie wkładaj do worka z napisem LED wszystkich świecących
    > półprzewodników bo to nie tędy droga. Zwykły np. zielony LED za 50 gr.
    zasilany
    > 1,5V baterią to nie ta liga i nie te czasy - na marginesie jak się go
    przewatuj
    > e
    > też potrafi dobrze paluchy poparzyć ;)
    >
    > Aby nie być gołosłownym podam zestaw parametrów jednego z takich elementów:
    >
    > Nazwa: Luxeon K2
    > Kolor: Biały
    > Prąd maksymalny: 1500 mA
    > Napięcie przewodzenia: 3,85 V
    > Strumień świetlny: 75-140 lm (lumen)
    > Max. Temp. złącza: 160 st. C - nie muszę chyba tłumaczyć...
    >
    > Na resztę pytań odpowiedz sobie sam i następnym razem nie słuchaj bzdur w
    prasi
    > e
    > i telewizji. Ci ludzie nie mają bladego pojęcia o technologiach, na temat
    > których się wypowiadają. Jak wygląda taka dioda można sobie popatrzeć tutaj:

    Nie wiem co to jest "LED o dużej wydajności świetlnej" - przeciez takie żarówki
    są ogólnodostępne w handlu, wystarczy kupić, co uczynię, i podłączyć do 12 V -
    co oprócz wiedzy teoretycznej, da nam również praktyczną:)

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • aquarius01 24.04.07, 16:07
    janioj napisał:

    >Nie wiem co to jest "LED o dużej wydajności świetlnej" - przeciez takie żarówki
    >są ogólnodostępne w handlu, wystarczy kupić, co uczynię, i podłączyć do 12 V -
    >co oprócz wiedzy teoretycznej, da nam również praktyczną:)


    I to jest właśnie to co usiłuję Ci wytłumaczyć, a czego Ty nie masz zamiaru
    zrozumieć. Jak chcesz porównywać dwa źródła światła to musisz mieć elementy o
    podobnych parametrach. Zwykły LED, dostępny na rynku od 25 lat ma się nijak do
    Twojego testu a jak chcesz dalej robić takie porównania to zrób test z 30
    LED'ami połączonymi w jeden układ (wybór pozostawiam Tobie - albo połącz je
    równolegle albo szeregowo - zależy czym wolisz sterować, prądem czy napięciem) i
    sam się przekonasz o czym mówimy. Inaczej nie potrafię Cię przekonać :)
    --
    Pozdrawiam :)
    Zbyszek Pilip, Trzebnica, dolnośląskie
    145 1.6 TS
  • janioj 25.04.07, 12:38
    Zbychu, ale ja nie pisałem o jakichś wyimaginowanych urządzeniach do F-16,
    szturmowców nurkujących, promów ko(s)micznych czy KTO "Rosomak", tylko o
    produkcie dostępnym na rynku - wchodzisz do sklepu z akcesoriami i mówisz -
    "poproszę żarówkę typu LED", albo kupujesz ją na ellegro - i masz, nie ze 100
    diodami, bo z takimi się nie spotkałem, ale np. zamienik żarówki 21 i 21/5W ma
    ich 12.

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • aquarius01 25.04.07, 13:44
    janioj napisał:

    > Zbychu, ale ja nie pisałem o jakichś wyimaginowanych urządzeniach do F-16,
    > szturmowców nurkujących, promów ko(s)micznych czy KTO "Rosomak", tylko o
    > produkcie dostępnym na rynku - wchodzisz do sklepu z akcesoriami i mówisz -
    > "poproszę żarówkę typu LED", albo kupujesz ją na ellegro - i masz, nie ze 100
    > diodami, bo z takimi się nie spotkałem, ale np. zamienik żarówki 21 i 21/5W ma
    > ich 12.

    No to faktycznie zrób sobie ten test organoleptycznie i sam się przekonasz jak
    to wygląda. Ja napisałem co wiem na podstawie swoich doświadczeń wynikających
    choćby z wykształcenia. A na opisy na allegro i zapewnienia sprzedawców w
    sklepie to nie zwracałbym uwagi ;)

    --
    Pozdrawiam :)
    Zbyszek Pilip, Trzebnica, dolnośląskie
    145 1.6 TS

    P.S. Elementy, o których wspominam są powszechnie dostępne w sklepach. Koszt
    jednej sztuki to około 20-30 zł brutto tylko trzeba wiedzieć o co pytać ;)
  • janioj 24.04.07, 15:22
    To udało mi się znaleźć "na szybko" w googlowni:

    "Dzięki stałemu rozwojowi techniki LED dostępne na rynku diody posiadają
    szereg zalet, które pod pewnymi względami deklasują tradycyjne
    źródła światła. Podstawowe korzyści płynące ze stosowania diod LED to
    m.in.:
    • niewielkie rozmiary
    • długi „czas życia”
    • niskie zużycie energii elektrycznej
    • niewielka emisja ciepła
    • duża wytrzymałość na uszkodzenia
    • możliwość uzyskania różnych barw światła
    • praktycznie brak promieniowania UV
    • możliwość uzyskania wysokiego wskaźnika oddawania barw RA
    • bardzo krótki czas reakcji (szybko się zaświecają co ważne jest
    szczególnie przy zastosowaniu w celach ostrzegawczych
    i sygnalizacyjnych - szczególnie w samochodach - światła „stop” )"

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • aquarius01 24.04.07, 16:34
    janioj napisał:

    > To udało mi się znaleźć "na szybko" w googlowni:
    >
    > "Dzięki stałemu rozwojowi techniki LED dostępne na rynku diody posiadają
    > szereg zalet, które pod pewnymi względami deklasują tradycyjne
    > źródła światła. Podstawowe korzyści płynące ze stosowania diod LED to
    > m.in.:
    > • niewielkie rozmiary

    Zakładając, że do wykonania tylnego światła musimy użyć około 100 szt. nie jest
    to już dobry argument. Zwykła żarówka jest bardziej ergonomiczna.

    > • długi „czas życia”

    Pod warunkiem, że zapewnimy odpowiednie warunki zasilania i nie będziemy
    przesycać złącza półprzewodnikowego co oznacza zdecydowanie droższe układy
    zasilające.

    > • niskie zużycie energii elektrycznej

    Owszem - ale w skali razy 100 czy 200 szt. już nie jest tak miło ;)

    > • niewielka emisja ciepła

    j.w.

    > • duża wytrzymałość na uszkodzenia

    Prawda - diody LED nie można uszkodzić udarowo no chyba, że się ją przejedzie
    walcem lub utłucze młotkiem to i owszem przestanie świecić ;)

    > • możliwość uzyskania różnych barw światła

    Zgadzam się w 100%.

    > • praktycznie brak promieniowania UV

    Kwestia sporna - zależy od technologii.

    > • możliwość uzyskania wysokiego wskaźnika oddawania barw RA

    Zgadzam się - ale w przypadku motoryzacji ten argument nie ma sensu. Kalibracji
    kolorów robił nikt nie będzie.

    > • bardzo krótki czas reakcji (szybko się zaświecają co ważne jest
    > szczególnie przy zastosowaniu w celach ostrzegawczych
    > i sygnalizacyjnych - szczególnie w samochodach - światła „stop” )"

    Fakt niezbity - są zdecydowanie szybsze niż żarniki wolframowe w żarówkach, ale
    czy to jest tak bardzo istotne. Tutaj raczej ograniczeniem jest bezwładność
    ludzkiego oka, więc to takie trochę naciągane :)

    Patrz również na mój poprzedni post - nie ta liga porównań i nie te czasy ;)
    I zauważ inną rzecz... to co zostało podane powyżej jest dużym uproszczeniem. A
    dodam jeszcze więcej w klasycznych diodach LED około 93-99% energii elektrycznej
    zamienia się w ciepło - kuriozalne prawda - ale tak jest. Sam więc odnieś to co
    piszę do tego co zacytowałeś. Trochę czasu spędziłem na studiowaniu technologii
    półprzewodnikowych oraz ich zastosowań i powiedzieć mogę znacznie więcej, ale to
    ani miejsce ani czas na wykłady politechniczne ;)

    Nie słuchaj i nie czytaj wszystkiego co jest pisane i mówione - to są ogromne
    ogólniki nie mające nic wspólnego z rzeczywistością niestety ;) Jeżeli mówimy

    Ze swej strony proponuję EOT, gdyż dalsza dyskusja przestaje mieć sens i nie
    wprowadza nic innego a staje się jedynie przepychanką.

    --
    Pozdrawiam :)
    Zbyszek Pilip, Trzebnica, dolnośląskie
    145 1.6 TS
  • pietrekj 20.04.07, 15:59
    Z tymi wypadkami to jest tak, że jak ilość ich spada to jest to zasługa
    zwiększającej się kultury kierowców, pracy policji, lepszego stanu dróg,
    wyłapywania pijaków itp. Jak ilość rośnie to z powodu brawury kierowców, braku
    środków w policji, pogarszającego się stanu dróg i pijaków itd. Jestem głęboko
    przekonany, że nikt w Polsce nie ma statystyk ile wypadków odbyło sie ze
    światłami a ile bez. Mamy więc tu materiał na dużo postów.
    Diody są wygodne nie dlatego że nie grzeją się ale dlatego że więcej energii
    zamieniają na światło (a to dlatego nie grzeją się jak zarówki). Jeżeli
    zanabędę samochód wyposażony w LED-y, proszę to uwzględnić w bilansie
    energetycznym Ojczyzny.
    Faktycznie nie słyszałem aby zakazano używania innych lakierów niż wodne.
    Obiecuję że zorientuję się jako były lakiernik (nawet jakby dlikatnie
    wykształcony kiedyś w tym kierunku) co w trawie zgrzyta z tymi lakierami.
    Będzie okazja, będę pamiętał.
    Dodatkowe tony spalin to sprawa delikatnie mówiąc dyskusyjna (coś jak wypadki)
    więc powiedzmy tyle - że raka można szybciej załapać z globalnie na tyle dużej
    liczby powodów, iż palenie żarówek samochodowych ma się nijak do palenia liści.
    Po moich żarówkach zostanie trochę fotonów. Nie tylko zgliszcza.
    O czym powiadamiając pozdrawiam:
    Piotrek
  • pietrekj 25.04.07, 09:28
    Napisałeś:
    >Nie wiem, czy spotkałeś się z tym (jeśli nie, to w każdej chwili możesz sobie
    >sprawdzić) ale w dbałości o atmosferę, zakładom lakierniczym zakazano używania
    >innych lakierów niż wodne,

    Takiej dyrektywy mogłem sobie szukać długo i namiętnie i nic dziwnego, że o
    niej nie słyszałem, bowiem dyrektywa 2004/42/WE dotyczy ograniczena emisji LZO,
    a nie zakazu stosowania czegokolwiek. Żeby uciąć temat: i bardzo słusznie!

    Jak Unia zajmie się emisją ciepła wynikającego ze stosowania świateł w
    samochodach to pogadamy o aspektach.
    Na dziś nie ma o czym mówić (bo to taki mały pikuś).

    Masz jeszcze jakies argumenty?
    Pozdrawiam licząc na światłe opinie:
    Piotrek
  • janioj 25.04.07, 12:47
    pietrekj napisał:

    > Napisałeś:
    > >Nie wiem, czy spotkałeś się z tym (jeśli nie, to w każdej chwili możesz so
    > bie
    > >sprawdzić) ale w dbałości o atmosferę, zakładom lakierniczym zakazano używ
    > ania
    > >innych lakierów niż wodne,
    >
    > Takiej dyrektywy mogłem sobie szukać długo i namiętnie i nic dziwnego, że o
    > niej nie słyszałem, bowiem dyrektywa 2004/42/WE dotyczy ograniczena emisji
    LZO,
    >
    > a nie zakazu stosowania czegokolwiek. Żeby uciąć temat: i bardzo słusznie!

    A, co Twoim zdaniem oznacza termin "ograniczenie" i co to jest "dyrektywa
    unijna"???
    Cyt. za Wikipedią:
    "Dyrektywa Unii Europejskiej jest aktem prawa pochodnego Unii Europejskiej,
    mocą którego prawodawcy państw członkowskich Unii zostają zobowiązani do
    wprowadzenia określonych regulacji prawnych, służących osiągnięciu wskazanego w
    dyrektywie, pożądanego stanu rzeczy".

    > Jak Unia zajmie się emisją ciepła wynikającego ze stosowania świateł w
    > samochodach to pogadamy o aspektach.
    > Na dziś nie ma o czym mówić (bo to taki mały pikuś).

    Tłumaczyłem właśnie, że się zajmuje, a więc tej odpowiedzi nie rozumiem.

    > Masz jeszcze jakies argumenty?

    Hmm, jeśli te nie są wystarczająco przekonywujące, to z przykrością stwierdzam,
    że nie:(

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 25.04.07, 14:10
    > A, co Twoim zdaniem oznacza termin "ograniczenie"

    OK. Termin ograniczenie w tym przypadku oznacza określenie dopszczalnej
    zawartości LZO w wyrobie i nie określa żadnego z dopuszczalnych stężeń na 0%,
    czyli żaden produkt w którym LZO jest konieczne nie wypada z rynku. Nie można
    natomiast mieszać farby, lakieru, szpachli itp. tak by było w niej za dużo
    lotnych związków organicznych (rozpuszczalników po prostu).
    Czy to jest satysfakcjnujące wyjaśnienie?

    > > Jak Unia zajmie się emisją ciepła wynikającego ze stosowania świateł w
    > > samochodach to pogadamy o aspektach.
    > > Na dziś nie ma o czym mówić (bo to taki mały pikuś).
    >
    > Tłumaczyłem właśnie, że się zajmuje, a więc tej odpowiedzi nie rozumiem.

    Poeta miał na myśli stosowanie świateł w wyniku omawianego przepisu o
    całodobowym ich świeceniu. Może nawet anulowanie nakazu. Nie wynikało to z
    tekstu. Mam pobitą pierś przednią.
    Wyobrażałem sobie, że LEDy podobnie jak świetlówki po prostu mniej energii
    zamieniają na ciepło ale kol. aquarius podkopał moje głębokie przekonanie.
    Uważam, że używanie świateł w dzień będzie korzystniejsze dla ekosystemu Ziemi
    niż ich nieużywanie.
    Pozdrawiam ekouczulonych
    Piotrek



  • janioj 25.04.07, 15:04
    pietrekj napisał:

    > > A, co Twoim zdaniem oznacza termin "ograniczenie"
    >
    > OK. Termin ograniczenie w tym przypadku oznacza określenie dopszczalnej
    > zawartości LZO w wyrobie i nie określa żadnego z dopuszczalnych stężeń na 0%,
    > czyli żaden produkt w którym LZO jest konieczne nie wypada z rynku. Nie można
    > natomiast mieszać farby, lakieru, szpachli itp. tak by było w niej za dużo
    > lotnych związków organicznych (rozpuszczalników po prostu).
    > Czy to jest satysfakcjnujące wyjaśnienie?

    Widzę u kolegi, skądinąnd uzasadnioną, "zerową" inwencję własną zmierzającą do
    zgłębienia zagadnienie, może to Cię przekona (wszystko trzeba podać na talerzu):
    www.simp-zorpot.lodz.pl/doc/Komunikat_%202.do

    > Poeta miał na myśli stosowanie świateł w wyniku omawianego przepisu o
    > całodobowym ich świeceniu. Może nawet anulowanie nakazu. Nie wynikało to z
    > tekstu. Mam pobitą pierś przednią.
    > Wyobrażałem sobie, że LEDy podobnie jak świetlówki po prostu mniej energii
    > zamieniają na ciepło ale kol. aquarius podkopał moje głębokie przekonanie.
    > Uważam, że używanie świateł w dzień będzie korzystniejsze dla ekosystemu
    Ziemi
    > niż ich nieużywanie.

    "Korzystniejsze dla ekosystemu Ziemi" - mógłbyś rowinąć tę, niewątpliwie
    frapującą tezę, bo zdaję się, że mamy do czynienie z modelowym paradoksem,
    dodatkowa emisja spalin (pewnik), konieczność utylizacji dodatkowej ilości
    zużytych żarówek (pewnik), dodatkowe ciepło do atmosfery (pewnik), a w zamian
    iluzoryczne zmniejszenie liczby wypadków - bo chyba innych zalet tego przepisu
    jego zwolennicy nie przedstawiają, a może cosik przeoczyłem? Aha, w ciągu
    ostatnich dni zauważyłem zdecydowane zwiększenie ilości samochodów jeżdżących
    na światłach drogowych - to kolejna "zasługa" tego przepisu, po prostu w ciągu
    dnia nie widać, że jedzie się na "długich".

    --
    Pozdrawiam
    janio
  • pietrekj 25.04.07, 16:33
    > Widzę u kolegi, skądinąnd uzasadnioną, "zerową" inwencję własną zmierzającą
    do
    > zgłębienia zagadnienie, może to Cię przekona (wszystko trzeba podać na
    talerzu)
    > :
    > www.simp-zorpot.lodz.pl/doc/Komunikat_%202.do

    To że ktoś organizuje szkolenie nt wyrobów wodorozcieńczalnych w aspekcie
    dyrektywy nie oznacza, że dyrektywa narzuca używanie tylko takich.
    Lakiery wodorozcieńczalne tak na marginesie to żadna nowość. Ostatnio dokonał
    sie pewien postęp w modyfikacji substancji błonotwórczych takowych lakierów a
    co za tym idzie otworzyła się możliwość szerszego ich zastosowania, ale nie aż
    tak szerokiego żeby można było zawsze i wszędzie. Na marginesie powiem Ci że w
    cyklu produkcyjnym PF 125 stosowano malowanie elektroforetyczne (to nie to samo
    co lakierowanie) z kąpieli wodnych. Sam nie używam farb innych niż akrylówki
    wszędzie gdzie tylko się da (co prawda nie miałem pistoletu w ręku od ponad 20
    lat, ale w domu robię malunki sam).
    Proponuję postudiować to:

    www.lakiernik.com.pl/articles.php?id=41

    Tam są nawet podane tabele zawartości, a także w tekście jest mowa o możliwych
    ograniczeniach technologicznych etc.
    Lubię jeść z dobrej zastawy (w kwestii talerzy).

    Otóż moja frapująca Cię teza polega na następujących założeniach:

    > dodatkowa emisja spalin (pewnik),
    dodatkowa emisja spalin będzie znacznie mnejsza niż 0,5 l/100km, (różni
    rzeczoznawcy różnie to obliczają, a ja zakładam, że czytałeś i takie opinie, a
    przynajmniej o nich :) - są tacy, którzy twierdzą, że wcale jej nie będzie bo
    żarówki obciązają silnik w tak małym% że zwyczajnie nie ma oczym mówić)

    > konieczność utylizacji dodatkowej ilości
    > zużytych żarówek (pewnik),
    konieczność utylizacji dodatkowych ton żarówek jest kosztem braku konieczności
    utylizacji całych wraków

    > dodatkowe ciepło do atmosfery (pewnik),
    czy ja już pisałem, że w trakcie hamowania wydziela się dużo ciepła?

    > a w zamian
    > iluzoryczne zmniejszenie liczby wypadków - bo chyba innych zalet tego
    > przepisu
    > jego zwolennicy nie przedstawiają,
    allebowiem spadnie ilość wypadków - to pewnik. Nikt nie dyskutuje argumentu, że
    samochód ze światłami jest lepiej widoczny = łatwiej uniknąć sytuacji
    niebezpiecznych.

    > Aha, w ciągu
    > ostatnich dni zauważyłem zdecydowane zwiększenie ilości samochodów jeżdżących
    > na światłach drogowych - to kolejna "zasługa" tego przepisu, po prostu w
    > ciągu
    > dnia nie widać, że jedzie się na "długich".
    Jak kto nie patrzy na kontrolki, to trudno mu zobaczyć, ale wystarczy podjechać
    do kogo lub czegokolwiek aby ujrzeć większą światłość, przynajmniej ja tak mam.
    Są jeszcze palacze przeciwmgielnych, bo je mają (albo i niechcący)- czy powinno
    to prowadzić do zakazu instalacji owych świateł?

    Pozdrawiam:
    Piotrek



  • marys-ar155 19.04.07, 16:52
    Też uważam że to przepis na wyrost tak samo jak wożenie gaśnicy i co jeszcze
    może podatki na leczenie ofiar wypadków - ale tylko dla pasjonatów tych
    przepisów - chcemy być wolni w swoich Alfa Romeo !!!
  • maydayns 21.04.07, 10:37
    Witam:)
    Przepis jest i dobry i zly, troszke poszli z nim na latwizne wprowadzajac
    calkowity nakaz swiecenia. To idiotyczne swiecic swiatla w sloneczny dzien w
    miescie gdzie jest ograniczenie do 50km/h. Inna sprawa na trasie, jezdze troche
    i wiem ze sie przydaja, szczegolnie przy wyprzedzaniu. Troche sie pospieszyli z
    wprowadzeniem tego przepisu. Takie moje zdanie:)

    Pozdrawiam
    maydayns
  • malgoska1 21.04.07, 13:12
    Witam.

    > To idiotyczne swiecic swiatla w sloneczny dzien w miescie gdzie jest
    > ograniczenie do 50km/h.

    Również w miejscach, gdzie ta droga idzie pomiędzy drzewami, a może nawet przez
    las?

    Pozdrawiam,
    Maciej Loret

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka