Dodaj do ulubionych

Jak dla mnie myśliwy to jednak z definicji sk..syn

12.12.09, 01:27
krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7357902,Zastrzelil_psa__polowal_na_sarny__sprawa_w_prokuraturze.html
Obstawiam taką wersję. Siedzi myśliwy w krzakach i czeka na sarnę, a tu facet
idzie z psami. Psy biegają, szczekają, jak to psy. Sarna się spłoszyła i
uciekła. Myśliwy się wkurzył i pieprznął do psa. Zanim sie opamiętał było za
późno, więc faceta na muszkę, nastraszyć podpierając się prawem (bo my,
myśliwi dbamy o porządek w lesie i to jest nasz obowiązek, trzeba było
pilnować kundla) i zabiera zwłoki psa, żeby nie było dowodów.

Wcale bym się nie zdziwił, jakby się nie udało odnaleźć zakopanych zwłok psa
"bo jakieś zwierzeta wywlekły" albo jak facet sobie przypomni, że oddał do
utylizacji. NIe będzie dowodu, nie będzie sprawy, a zwyrodnialec z giwerą
dalej będzie po lesie latał.

Po prostu mnie trochę trzęsie na ten prymitywizm, i właśnie jestem na gorąco z
dyskusji na forum Wrocław. Dwaj kolesie na głowie stają, żeby tylko nie
przyznać że w ideą myśliwstwa jest zabijanie zwierzyny tylko mi sadzą bajki w
rodzaju, że myśliwym chodzi o stabilizację sytuacji w lesie, że dokarmiają, a
najbardziej mi się spodobało twierdzenie, że w polowaniu to zupełnie nie o to
chodzi, a zabijanie jest tylko dodatkiem, bardzo pożytecznym, bo dzięki temu
zwierzę ginie szybko i bezboleśnie...

Albo podoba mi się teoria, że w myśliwstwie chodzi o kontakt z naturą. Dobrze,
ze myśliwym nie chodzi o kontakt z kulturą, bo byśmy z Matejki co tydzień śrut
wydłubywali....
--
Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
Edytor zaawansowany
  • marekatlanta71 12.12.09, 05:36
    Tomek, zgadzam się całkowicie z Toba. Nie rozumiem idei mordowania
    zwierząt dla przyjemności, nie będę biegał po lesie z dubeltkowka
    tłumacząc to potrzeba kontroli ilości zwierzakow itp. Zreszta nawet
    humanitarne zabijanie do celów spożywczych mnie boli. I powoli staje
    die wegetarianinem.
  • lexus400 12.12.09, 07:27
    .....a co powiecie o takim "człowieku" ??

    www.onet.tv/wlokl-psa-ze-zlamana-miednica,5844245,1,klip.html#
    --
    "Wyjechałem z żoną furmanką na pole, a tam oskarżona zaczęła
    rzucać w moją żonę kamieniami. Krzyknąłem wtedy: Niech pani przestanie rzucać,
    bo może pani trafić konia w oko!"
  • tomek854 12.12.09, 13:56
    Bo nam się wydaje, że schronisko jest od pomagania zwierzętom, ale wielu ludziom
    którzy tam pracują wydaje się, że jest od usypiania, bo wtedy jest mniej kojców
    do sprzątania i w ogóle problemów...
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • mrzagi01 12.12.09, 11:17
    no nie wiem... mój szwagier jest mysliwym i chociaż nie podzielam
    tego hobby, to specjalnie cech skurwysyństwa nie widzę u nigo. Ale
    teraz na święta dokładniej pobserwuję, podchwytliwie podpytam...
    Może faktycznie to ty masz racje.
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 12.12.09, 13:55
    Bo on te pokłady w lesie rozładowuje. :P Przy stole będzie milutki :-)

    Sorki że Twojemu szwagrowi się dostało, ale dla mnie myśliwstwo takie jest jakie
    jest, niezależnie od tego czyim szwagrem jest dany myśliwy.
    --
    Samochodem do Turcji
  • rapid130 12.12.09, 18:18
    Suuuper. :)

    "Myśliwy to jednak z definicji sk..." -> mam takie samo wrażenie.
  • zenon77 12.12.09, 21:00
    Witajcie,
    Nie chcę komentować tego konkretnego przypadku. Za mało wiadomo. W mojej
    rodzinie polują prawie wszyscy, poza mną. Uczestniczyłem w wielu polowaniach i
    powiem Wam, że według mnie:
    1. Każdy powinien choć trochę poznać to, o czym wyraża opinię,
    2. Wśród myśliwych jest wielu gości, co walą do wszystkiego co się rusza, a do
    lasu jadą jak do mięsnego. Wielu jest takich, co do lasu jadą oderwać się od
    czcigodnych małżonek i pobyć trochę w męskim towarzystwie, często nawet nie
    wyjmując broni z bagażników. Nie brakuje także prawdziwych pasjonatów, którzy
    owszem strzelają do zwierząt, ale naprawdę nie jest to najważniejsze w tej pasji.
    3. Jeżeli chodzi o strzelanie do bezpańskich psów w lesie, to widziałem, jak
    sfora kundli (żaden nie był większy jak do kolana) kończyła zagryzać sarnę.
    Puściły zdobycz dopiero po zastrzeleniu drugiego z nich. Strzelanie do saren
    jest naprawdę szczytem humanitaryzmu przy takim doświadczeniu.
    Pewnie zbyt wielu z Was nie przekonałem, ale trudno...
  • tomek854 12.12.09, 21:29
    > 1. Każdy powinien choć trochę poznać to, o czym wyraża opinię

    Znaczy powinienem najpierw postrzelać?

    > owszem strzelają do zwierząt, ale naprawdę nie jest to najważniejsze w tej pasj
    > i.

    A co jest najważniejsze w polowaniu jak nie strzelanie do zwierząt właśnie?

    > 3. Jeżeli chodzi o strzelanie do bezpańskich psów w lesie, to widziałem, jak
    > sfora kundli (żaden nie był większy jak do kolana) kończyła zagryzać sarnę.
    > Puściły zdobycz dopiero po zastrzeleniu drugiego z nich. Strzelanie do saren
    > jest naprawdę szczytem humanitaryzmu przy takim doświadczeniu.

    Ale od człowieka można by wymagać nieco więcej niż od kundla... Gdyby kundle
    umiały strzelać z dubeltówek pewnie też by strzelały z dubeltówek, ale mają
    niestety tylko zęby...

    > Pewnie zbyt wielu z Was nie przekonałem, ale trudno...

    Mnie nie.

    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • mrzagi01 13.12.09, 11:02
    Zastanawiam się, czy nie przyjąć założenia, że "wyjechani" do UK z
    definicji to gwałciciele. A może drobne cwaniaczki?
    Albo nie... z definicji wszyscy mają na imię Hubert.
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 15:51
    Ja wiem mrzagi, że ci się nie podoba, że tak uważam, bo lubisz swojego szwagra,
    ale jeżeli on lubi zabijać zwierzątka to sam jest sobie winien że ja i inni
    uważają go za skurwysyna dającego upust swoim prymitywnym instynktom. Więc
    byłbym bardzo wdzięczny gdybyć się odpimpał od emigrantów jednak.

    Bo o ile znikoma część emigrantów to gwałciciele i tylko niewielka część to
    drobne cwaniaczki, to jednak istotą wyjazdów do UK nie jest ani gwałcenie, ani
    cwaniakowanie.

    Natomiast istotą myśliwstwa jest zabijanie zwierząt. I to jest ta zasadnicza
    różnica.
    --
    Nie jestem emigrantem. Jestem Europejczykiem!
  • mrzagi01 13.12.09, 16:13

    > Bo o ile znikoma część emigrantów to gwałciciele i tylko niewielka
    część to
    > drobne cwaniaczki, to jednak istotą wyjazdów do UK nie jest ani
    gwałcenie, ani
    > cwaniakowanie.

    eee tam, wiem lepiej, bo w "Londyńczykach" było pokazane jak jest
    naprawdę.




    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 16:23
    :-)

    No to wszystko wyjaśnia. Wiedzę o emigracji czerpiesz z "Londyńczyków", wiedzę o
    historii z "Czterech pancernych" a o polowaniach to pewnie u Karola Maya
    czytałeś ;-)
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • mrzagi01 13.12.09, 18:16
    tomek854 napisał:

    > :-)
    >
    > No to wszystko wyjaśnia. Wiedzę o emigracji czerpiesz z
    "Londyńczyków", wiedzę
    > o
    > historii z "Czterech pancernych"
    Niezupełnie, wtedy bym pewnie sobie zrobił na klacie tatuaż z
    jaruzelem i otaczał gościa kultem.
    A jesli chodzi o wiedzę o emigracji, to zastosowałem taki klucz jak
    ty wobec myśliwych. Z blizej znanych mi osób 3 egzystują w UK, z
    czego dwie kręcą jakąś intratną lewiznę (tzn. wiem jaką ale nie
    powiem) a trzecia ma na imie Hubert. Ergo- patrz mój zapoprzedni
    post. Myslę ponadto, ze moja prawda jest bardziej mojsza niż twoja
    twojsza, bo wzięta z bezpośredniego doświadczenia a nie
    internetowego niusa. Przy czym zapewniam, że nie uważam cię za
    cwaniaczka, raczej skłaniam się ze masz na imię Hubert.

    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • mrzagi01 13.12.09, 18:19
    A! Spodziewam się, że teraz walniesz elaborat współczujący mi
    znajomych podążających drogą występku którzy wpływają na moją ocenę
    szlachetnych w istocie rodaków z UK. Umówmy się, że mamy to już za
    sobą
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 18:27
    NIe walnę, bo nie mam zwyczaju dyskutować z czymś, co jest u podstaw złe. A
    takie jest właśnie Twoje założenie. Mój pogląd na polowania w żaden sposób nie
    wynika z jakichkolwiek znajomości.

    Owszem, znam paru myśliwych, byłem na jednym polowaniu, widziałem kilka (łowczy
    specjalnie się nie przejmowali, że w pobliżu jest obóz harcerski) ale ja się
    odnoszę do idei polowania jako całości, przez co nie jest istotne czy danego
    skurwysyna czerpiącego radość z zabijania znam osobiście czy nie.

    Twoje próby zepchnięcia mnie z tematu i udowodnienia, że mój pogląd na tą sprawę
    wynika tylko i wyłącznie z tego, że znam złych myśliwych nie powiodą się właśnie
    z powodu błędnosci tego założenia.

    No ale nie dziwne że próbujesz tędy, bo jak widzę argumentów za myśliwstem jako
    takim ci brak.
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • mrzagi01 13.12.09, 18:36
    tomek854 napisał:

    > No ale nie dziwne że próbujesz tędy, bo jak widzę argumentów za
    myśliwstem jako
    > takim ci brak.

    Mnie w ogóle to nie interesuje i zupełnie nie przeszkadzają mi
    myśliwi. Nie interesuje mnie strzelanie do dzików, saren,
    zajęcy(głównie dlatego, ze bydle trzeba potem wypatroszyć) a i w
    dziczyźnie nie gustuję. Nie jeżdżę też na nartach, ale nie mam
    parcia nazywania narciarzy skurwysynami (bo budowanie stacji
    narciarskich niszczy górskie ekosystemy)


    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 14.12.09, 15:13
    Celem narciarstwa nie jest wycinanie drzew w górach.

    A np. łamanie praw człowieka w Chinach też Cię nie interesuje, i skoro Ty nie
    strzelasz ludziom w kark to uwazasz że to ok?
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • zenon77 14.12.09, 15:53
    Celem narciarstwa nie jest wycinanie drzew. Wycinanie drzew jest
    jego skutkiem. Myślisz, że ginącym gatunkom fauny górskiej robi to
    różnicę?
    "A np. łamanie praw człowieka w Chinach też Cię nie interesuje, i
    skoro Ty nie strzelasz ludziom w kark to uwazasz że to ok?"
    Ten świat jest pełen okrucieństwa. Ty oszczędzając na kupowaniu
    jajek z fermy (sam potwierdziłeś), chińskich zabawek i elektroniki
    (no to już moje przypuszczenie, choć trudno dziś nie mieć w domu nic
    z metką 'made in china'), jeżdżąc na nartach, używając
    elektryczności i w wielu innych codziennych sprawach pośrednio
    przyczyniasz się do cierpienia ludzi, zwierząt i degradacji
    ekosystemów. To wszystko masz jednak w dupie. Przyczepiłeś się jak
    pijany płotu tych myśliwych. A może jest to grupa ludzi dumnych z
    tego, że potafią jeszcze (jako nieliczni) sami upolować, wypatroszyć
    i upiec/ugotować sobie i swojej rodzinie mięso, po które Ty chodzisz
    do hipermarketu w aureoli miłośnika sarenek? Że są zdecydowanie
    bliżej natury niż Ty, który całe dnie spędzasz w biurze,
    samochodzie. Wyprowadź się w Bieszczady, kup chałupę, ze trzy krowy
    i stado kur. Ziemię oraj pługiem z koniem, by nie pogłębiać efektu
    cieplarnianego i żyj w zgodzie z naturą. Wtedy będziesz miał prawo
    pouczać myśliwych i rwać sobie włosy z głowy z powodu ich
    barbarzyństwa...
    Zdecydowanie ważniejsze są skutki naszych działań niż motywacja, bo
    dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane...
  • tomek854 14.12.09, 16:13
    Już o tym pisałem. Ale wyjaśnię jeszcze raz.

    Samo istnienie naszej cywilizacji jest już obciążeniem dla natury. Oczywiście
    nie założę 100% neutral gospodarstwa w Highlands i nie będę żył z pasienia owiec
    i bryndzy na 365 sposobów. Trzeba iść na pewne komprimisy.

    Dlatego jeżeli mogę, to staram się zmnniejszyć wyzysk w Chinach czy cierpienie
    zwierząt. Oczywiście jak sam zaUważyłeś trudno nie mieć nic z Chin w domu, nie
    wierzę też w wegetarianizm. Ale mogę coś zrobić żeby ZMNIEJSZYĆ moje
    oddziaływanie na środowisko. Jeżeli mam wybór dzięki któremu zwierzęta mogą mieć
    lepiej a mnie to niewiele kosztuje, to to robię.

    Natomiast myśliwy, jak sam zauwazyłeś, ponosi wielkie koszta żeby zwierzęta
    miały GORZEJ. Żeby je zabić. Dla czystej przyjemności zabijania. To jest ta
    różnica.

    Natomiast
    --
    Orysiowa Pisanina
  • zenon77 14.12.09, 17:22
    "Natomiast myśliwy, jak sam zauwazyłeś, ponosi wielkie koszta żeby
    zwierzęta miały GORZEJ. Żeby je zabić. Dla czystej przyjemności
    zabijania. To jest ta różnica."
    Zatem powtórzę i ja. Żaden ze znanych mi myśliwych nie poluje dla
    przyjemności zabijania. Czasem to motywacja mało wzniosła (chęć
    dołączenia do szacownego grona miescowych notabli, własna próżność,
    chęć zaimponowania w środowisku) lecz często motorem jest chęć
    obcowania z przyrodą (obcowanie z przyrodą to nie tylko piękne sceny
    śpiewu waleni w National Geographic, to też krew, strach i śmierć),
    powrotu do przeszłości (choć wielu wyda się to prymitywne i mocno
    brutalne). Nie znam nikogo, kto odnosiłby przyjemność z samego faktu
    pozbawiania życia zwierzęcia. Przyjemność to możliwość zaimponowania
    kolegom (akurat nie pochwalam), sfinalizowanie procesu polowania
    (tropienie, podchodzenie, zasiadka, ale także prace typowo
    gospodarcze), po prostu satysfakcja z przechytrzenia zwierzęcia.
    Śmierć zwierzęcia jest zatem skutkiem a nie motywem. Może to i
    kompleks macho. Nazwij to jak chcesz. To jest cena mojego
    kompromisu.
    Kończę tę dyskusję, bo typson zasugerował ogarnięcie się. Temat też
    jest mocno off-topic jak na forum o motoryzacji. Gdybyś miał ochotę
    kontynuować to zapraszam na priva.
  • tomek854 14.12.09, 17:48
    No, po prawdzie mi się też nie chce już trochę ;-)

    Odniosę się więc tylko do tego co napisałeś i myślę, że skończymy.

    Udowodniłeś (tak, udało Ci się, a ja Ci przyznaję rację), że jest możliwe, że
    myśliwy nie zabija z potrzeby zabijania a jedynie żeby zaspokoić inne pobudki
    takie jak próżność, dołączenie do notabli, chęć zaimponowanie, chęć powrotu do
    przeszłosci a także z potrzeby "finalizowania procesu tropienia".

    Przekonałeś mnie tymi argumentami. To mogą być pobudki do zabijania zwierząt.
    Nie tylko ten moment z palcem na cynglu.

    Z tym, że ja w żaden sposób zdania nie zmienię, bo nie uważam, żeby żadna z tych
    pobudek usprawiedliwiała zabijanie. Moim zdaniem zabijanie żeby zaimponować, czy
    zabijanie, żeby się podlizać paru biznesmenom jest tak samo złe jak zabijanie
    dla czystej przyjemności zabijania. Zabijanie powinno następować tylko w
    konieczności. Żaden z podanych przez Ciebie przykładów jak dla mnie konieczności
    nie stwarza.

    A co do "finalizowania procesu tropienia i przechytrzania zwierzyny"... A jakby
    tak nacisnąć spust w takim urządzeniu, to by się sfinalizowało gorzej?
    http://www.foto-tip.pl/aukcje/samyang/Samyang_500_Preset-F8+nikon.jpg

    Mimo wszystko jednak to zabicie jest tam istotne. I świetnym podsumowaniem
    byłyby słowa franka:

    Wiesz czym się różni dupa od gaci? Dupa służy do sr...nia a gacie by nie było
    widać dupy. Stosując tę analogię dupa to fuzja, a gacie to cała otoczka
    myśliwska.


    Tak jak niezależnie od tego jakie są przyczyny pójścia na polowanie, zazwyczaj
    ginie zwierzę, tak niezależnie czy masz jeansy Levisa czy garnitur od hugo
    bossa, gacie zasłaniają Ci dupę. Reszta to tylko dodatki.

    Możemy tu dyskutować sobie o "otoczce myśliwstwa" tak samo jak o modzie. Ale nie
    możemy dyskutować ani o tym, ze zabijanie bez potrzeby jest złe, ani o tym, że
    spodnie zasłaniają dupę. Bo to są po prostu niezaprzeczalne fakty.

    Życząc miłego pobytu w leśniczówce i pudłującego kolegi myśliwego pozdrawiam na
    zakończenie

    Tomek :-)
    --
    Nie jestem emigrantem. Jestem Europejczykiem!
  • zenon77 14.12.09, 18:12
    "Ale nie możemy dyskutować ani o tym, ze zabijanie bez potrzeby jest
    złe"
    No i jednak odpiszę. Tym razem krótko. Tak, gdyby było kompletnie
    bez potrzeby, to zgoda, byłoby czystym złem. To zabijanie nie jest
    bez potrzeby. Nie ma konieczności, z tym zgoda. Ale są jeszcze
    potrzeby bogatych by zjeść polędwicę z dzika. Potrzeby Lasów
    Państowowych by pozyskiwać maksymalnie dużo drewna i mieć jak
    najmniejsze straty w młodnikach. A młodnik po przejściu chmary
    jeleni i zgryzieniu stożków wzrostu na pewno nie da prostych,
    ładnych drzew. I tartak zapłaci mniej. No i potrzeby myśliwych, by
    czasem skosztować dziczyzny (jedna sarna to 5 góra 8 kg czystego
    mięsa). Wiem, że dla wielu to zdecydowanie za mało by usprawiedliwić
    cały proces łowiectwa...
    "Życząc miłego pobytu w leśniczówce i pudłującego kolegi myśliwego
    pozdrawiam na zakończenie."
    Dziękuję i życzę również wszystkiego dobrego. Co do pudła, to bym na
    to nie liczył. Ma dwie cechy, które cenię. Jest świetnym strzelcem i
    nigdy nie naciśnie spustu jeżeli ma choć cień wątpliwości co do
    odległości, przesłon terenowych (kula potrafi często rozwinąć się na
    źdźble trawy i tylko ranić zwierzę), widoczności itp. Zatem niech
    jelenie i dziki przeniosą się na ten czas na wschodni brzeg Pisy.
    Tam są bezpieczne...
  • tomek854 14.12.09, 19:19
    Wiem, że dla wielu to zdecydowanie za mało by usprawiedliwić
    > cały proces łowiectwa...

    No właśnie. I na tym chyba można skończyć.
    --
    bluzgotron.pl
    (DOZWOLONE OD LAT 18-TU)

    <*>
  • tomek854 13.12.09, 18:28
    > internetowego niusa.

    Internetowy nius był li i jedynie przyczyną tego, że o tym zdecydowałem się
    napisać. Mój pogląd na polowania jest ukształtowany juz od dawna, i bynajmniej
    nie na podstawie jakichś przypadkowych internetowych niusów.
    --
    Nie jestem emigrantem. Jestem Europejczykiem!
  • franek-b 13.12.09, 11:41
    > 1. Każdy powinien choć trochę poznać to, o czym wyraża opinię,

    Współczesny człowiek tym się różni od zwierzęcia, że proces poznawczy następuje nie koniecznie poprzez samodzielne uczestnictwo czy też ogląd. Wg mnie podobnie jak w sprawie stanu wojennego, nie trzeba być uczestnikiem, znawcą by móc osądzić sprawę.

    > 2. Wśród myśliwych jest wielu gości, co walą do wszystkiego co się rusza, a do
    > lasu jadą jak do mięsnego. Wielu jest takich, co do lasu jadą oderwać się od
    > czcigodnych małżonek i pobyć trochę w męskim towarzystwie, często nawet nie
    > wyjmując broni z bagażników. Nie brakuje także prawdziwych pasjonatów, którzy
    > owszem strzelają do zwierząt, ale naprawdę nie jest to najważniejsze w tej pasj
    > i.

    Tak czy siak, po lasach biega z fuzjami wielka banda nawalonych samców, którzy jeszcze nazywają się miłośnikami przyrody. Znów góra hipokryzji by podbudować samcze ego.

    > 3. Jeżeli chodzi o strzelanie do bezpańskich psów w lesie, to widziałem, jak
    > sfora kundli (żaden nie był większy jak do kolana) kończyła zagryzać sarnę.
    > Puściły zdobycz dopiero po zastrzeleniu drugiego z nich. Strzelanie do saren
    > jest naprawdę szczytem humanitaryzmu przy takim doświadczeniu.
    > Pewnie zbyt wielu z Was nie przekonałem, ale trudno...

    Jakoś argumentów za wiele nie było, wręcz powiem wcale. I trudno, a zwierzęta dalej się ostrzeliwuje w interesie tych zwierząt... a myśliwy powie trudno bo tradycja, bo regulacja ekosystemu, bo pomoc rolnikom bo to bo tamto. Żałosna jest ta cała zabawa w myślistwo.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • zenon77 13.12.09, 12:55
    "Współczesny człowiek tym się różni od zwierzęcia, że proces
    poznawczy następuje niekoniecznie poprzez samodzielne uczestnictwo
    czy też ogląd. Wg mnie podobnie jak w sprawie stanu wojennego, nie
    trzeba być uczestnikiem, znawcą by móc osądzić sprawę."
    To prawda. Tylko, że zanim nazwie się ponad 100-tysięczną grupę
    ludzi skurwysynami, to może warto się czegoś więcej dowiedzieć o
    niej. Bez podstawowej wiedzy na dany temat (nawet z literatury,
    jeżeli zimą w lesie za zimno, a latem gryzą komary) nie da się
    sformułować sensownej opinii. Można pi... głupoty.
    "Tak czy siak, po lasach biega z fuzjami wielka banda nawalonych
    samców, którzy jeszcze nazywają się miłośnikami przyrody. Znów góra
    hipokryzji by podbudować samcze ego."
    Sugeruję powstrzymanie się przed takimi opiniami przed
    dokładniejszym zgłebieniem tematu. Można się łatwo otrzeć o
    śmieszność.
    "Jakoś argumentów za wiele nie było, wręcz powiem wcale. I trudno, a
    zwierzęta dalej się ostrzeliwuje w interesie tych zwierząt... a
    myśliwy powie trudno bo tradycja, bo regulacja ekosystemu, bo pomoc
    rolnikom bo to bo tamto. Żałosna jest ta cała zabawa w myślistwo."
    Całe szczęście nikt nikogo do tego nie zmusza. Siedzenie przez dwa
    lata całymi popołudniami w garażu celem doprowadzenia do stanu
    używalności jakiegoś pordzewiałego grata też może być różnie
    postrzegane przez postronnych.
    Pozdrawiam,
    Zenek
  • rapid130 13.12.09, 13:12
    Tyle, że ja miałbym opór, żeby nawet przyglądać się polowaniu.

    Coś niewielu znajomych mają, zenonie77, twoi znajomi skoro muszą kręcić
    się w tym towarzystwie.

    Nie mogliby wkręcić się do bractwa kurkowego?
    Tam też się strzela, wielu jest myśliwymi, ale bez przymusu.
    Można sobie postrzelać tylko do tarczy. To też tradycja.

    Na świecie jest tyle różnych "gniewników", pozwalających uciec przed
    żoną. Inwencji trochę.

    > zenon77 napisał:
    > Siedzenie przez dwa
    > lata całymi popołudniami w garażu celem doprowadzenia do stanu
    > używalności jakiegoś pordzewiałego grata też może być różnie
    > postrzegane przez postronnych.

    Jest jedna kluczowa różnica między myślistwem a grzebaniem w starych
    gratach.

    To pierwsze zawiera pierwiastek niszczenia.
    To drugie zawiera pierwiastek tworzenia.
  • franek-b 13.12.09, 14:22
    > To prawda. Tylko, że zanim nazwie się ponad 100-tysięczną grupę
    > ludzi skurwysynami, to może warto się czegoś więcej dowiedzieć o
    > niej. Bez podstawowej wiedzy na dany temat (nawet z literatury,
    > jeżeli zimą w lesie za zimno, a latem gryzą komary) nie da się
    > sformułować sensownej opinii. Można pi... głupoty.

    Znów posługujesz się argumentem pt. 'tajemnicza wiedza'. Z chęcią bym usłyszał o czym ja maluczki, niewtajemniczony nie wiem? Argument 2 to, że ich dużo jest. Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że takie cechy jak pycha, zło, bezmyślość, egoizm to nie są dobra rzadkie a wręcz przeciwnie: masowo występujące. Jak rozumiem, mam usprawiedliwiać masowe zabijanie zwierząt dla zabawy/przyjemności bo to jest popularna rozrywka? może pójdźmy tym tropem myślenia i zacznijmy usprawiedliwiać z tego powodu jazdę po pijaku :) też cała armia jeździ i bez zagłębienia tematu nie powinno ich się nazywać sk...nami...

    > Sugeruję powstrzymanie się przed takimi opiniami przed
    > dokładniejszym zgłebieniem tematu. Można się łatwo otrzeć o
    > śmieszność.

    Zaczyna to być nudne. Z chęcią bym zgłębił temat, podobnie proponuję byś zgłębił temat jazdy po pijaku, pedofili i innych rzeczy, które sa piętnowane przez społeczeństwo z jakiegoś powodów. Kiedyś wieszano na rynkach miast ku uciesze gawiedzi, biczowano w szkołach... Jednak cywilizacja idzie do przodu, kiedyś gdy myślistwo było koniecznością to miało jakiś sens. Obecnie poza dostarczaniem satysfakcji polującemu jest to zwykłe barbarzyństwo. I niezależnie ile będziesz pisał o zgłębianiu tematu, niezależnie jakie rytuały towarzyszą myślistwu, to efekt tego całego cyrku jest jeden. Zabijanie zwierząt dla rozrywki. Fajna rozrywka. I ja ocieram się o śmieszność...

    > Całe szczęście nikt nikogo do tego nie zmusza.

    Niestety wciąż zezwala na to.

    Siedzenie przez dwa
    > lata całymi popołudniami w garażu celem doprowadzenia do stanu
    > używalności jakiegoś pordzewiałego grata też może być różnie
    > postrzegane przez postronnych.

    Postrzegane może być. Tak długo jak grzebanie w garażu nie ma negatywnego wpływu na innych to wara mi od tego. Ale gdy widzę, że rozrywka powoduje krzywdę innych (w tym wypadku zwierząt) to już zmienia postać rzeczy. Zabijanie jest zabijaniem, niezależnie jakiej otoczki będzie się używało by to opisać i pokazać.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • mrzagi01 13.12.09, 14:29
    franek-b napisał:

    Zabijanie jest zabij
    > aniem, niezależnie jakiej otoczki będzie się używało by to opisać
    i pokazać.
    >
    Z ciekawości zapytam- jesteś wegetarianinem?

    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • zenon77 13.12.09, 14:33
    Witam,
    Chyba raczej weganinem. Wiesz na czym polega przemysłowy chów kur
    czy krów?
    Pozdrawiam,
    Zenon
  • tomek854 13.12.09, 16:01
    > Z ciekawości zapytam- jesteś wegetarianinem?

    O, zaczyna się myśliwska demagogia :-)

    ja odpowiem: NIe jestem wegetarianinem. Lubię kiełbaskę, schabowy i szyneczkę.
    Dostarczałem kiedyś pasze do przemysłowego chowu kur klatowych i zrobiło to na
    mnie okropne wrażenie - to takie kurze Auschwitz.

    Dlatego staram się przyjać jakiś rozsądny środek: np. nie kupuję mięsa Halal,
    którego tu jest mnóstwo i jest tanie bo zarzynane w ten sposób zwierzęta cierpią
    o wiele więcej niż takie w rzeźni. Chwilowo w wyniku koniecznosci oszczędnoći
    powstrzymałem się tymczasowo, ale zwykle kupuję jajka free range tylko, żeby
    kury nie cierpiały w tych kojcach - i to są o wiele droższe jajka niż
    przemysłowe. Mam szacunek do mięsa i nigdy nie pozwalam sobie zeby kupic za
    dużo, żeby się coś zmarnowało.

    Wczoraj zabiłęm pająka, miałem po temu powody moja dziewczyna ma agorafobię i
    wpadła w histerię, a ja właśnie byłem w wannie i nie bardzo mogłem mokry i goły
    wynosić go na zewnątrz, jak to zwykle robię.

    Tylko że my nie o tym mówimy, panowie hipokryci. My mówimy o tym, że myśliwstwa
    nie da się w żaden sposób porównać do rzeźnictwa. Bo w rzeźnictwie zabijanie
    zwierząt jest elementem smutnym, niemniej jednak koniecznym w procesie wyrobu
    kiełbasy. Natomiast w polowaniach istotą polowania jest właśnie zabijanie
    zwierząt. I to jest to, czego ja nie akceptuję. Jeżeli są jacyś myśliwi, którzy
    polują w celach zdobycia mięsa to ja bym to akceptował w pełni. Ale tak się
    składa, ze o wiele mniej zachodu, i prawdopodobnie pieniędzy wymaga kupienie
    dziczyzny niż polowanie na nią. Więc zdobycie mięsa nie jest tu celem.
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • mrzagi01 13.12.09, 16:10
    To nie fair. przeczytałem cały powyższy (dośc karkołomny) wywód o
    wyższszości rzeźnictwa nad myśliwstwem i dupa mi odpadła ze śmiechu
    ,i teraz musze szukac po podłodze śrubki co sie poturlała. To
    naprawdę nie fair.



    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 16:29
    Ale argumentów oczywiście nie masz. Bo i skąd...

    Wnioskuję zatem, ze jest to śmiech z bezsilności ;-)

    Ale skoro było dla Ciebie za skomplikowanie, to napiszę inaczej:
    Napiszę ci krócej: zabijanie w rzeźni ma na celu głównie zrobienie kiełbasy.
    Zabijanie na polowaniu ma na celu głownie zaspokojenie chęci zabijania
    myśliwego. To jest zasadnicza różnica. Myśliwy nie jest zły dlatego tylko, że
    zabija, tylko, że zabija dając upust swoim prymitywnym instynktom.

    Taka sama analogia jest pomiędzy żołnierzem a mordercą. Żolnierz zabija ponieważ
    tego wymaga jakiś cel, podobno ważniejszy. Ludziom jest smutno, ze na wojnie
    trzeba zabijać, ale zawód żołnierza jest akceptowany. Morderca natomiast zabija
    żeby dać upust swojej chęci zabijania. Takie coś nie jest w żadnym
    społeczeństwie tolerowane i jest to karane i tępione.

    Ja wiem, że zwierzę to nie człowiek, ale nie uważam, zeby to usprawiedliwiało
    jego zabijanie dla zabawy. Zwierzę czuje, boi się, każdy kto miał chociaż
    chomika wie o tym. Jeżeli więc myśliwi naprawdę byliby miłośnikami przyrody to
    by tego nie robili.

    No chyba że to jakaś forma dewiacji. Znam na przykład faceta który pomimo tego
    że bardzo kochał żonę to ją prał po ryju. Może myśliwy to też coś w tym stylu?
    "Bardzo kocham sarenki, ale czuję że muszę do niej pierdolnąć z giwery"?
    --
    Orysiowa Pisanina
  • margor24 13.12.09, 16:56
    Gdyby myśliwi hodowali te sarenki czy zające w klatkach i zabijali nożem, prądem czy metalowym prętem to byłoby w porządku? A jeśli któryś z rzeźników odczuwa przyjemność podczas zabijania krów, to też jest sk..synem?
  • dr.verte 13.12.09, 17:12
    margor24 napisał:

    > A jeśli któryś z rzeźników odczuwa
    > przyjemność podczas zabijania krów, to też jest sk..synem?


    tak dokładnie , jest psychopatą

    w filmie "Siedem" jest końcowa końcowa scena gdy dwóch policjantów
    i świr jadą autem , morderca w różny pokrętny sposób usprawiedliwia
    to co robił opisując to jako swoją pracę , Brad Pitt pyta psychola
    skoro to tylko praca dlaczego sprawiało mu to tyle przyjemności?
    tu świrowi mina żednie na chwile , po czym stwierdza że to nic złego
    czerpać frajdę ze swojej działalności....możesz się z nim zgadzać
    ale to pierdolec był tak samo jak myśliwo walący dla frajdy do żywych
    istot
  • tomek854 13.12.09, 17:18
    dr.verte bardzo dobrze odpowiedział. Ja jeszcze powtórzę - tu nie chodzi tylko o
    to, że zwierzęta cierpią, w taki czy inny sposób.

    Myśliwy jest skurwysynem, bo on lubi zadawać cierpienie zwierzętom.

    Jakby był jakiś sadysta, co by lubił trzymać kury w klatkach żeby się napawać
    ich cierpieniem, miałbym takie same zdanie o nim.
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • margor24 13.12.09, 18:06
    No dobra, ale jaka jest różnica dla zwierzęcia, czy zabija je z odrazą rzeźnik, czy uśmiechnięty myśliwy? W obu przypadkach jest zabite i zjedzone (bo chyba większość upolowanych saren też idzie na mięso, nie?). Do tego żyjąca na wolności sarna cierpi chyba mniej niż zamknięte całe życie w klatkach i tuczone karmą z hormonami zwierzęta hodowlane. Żądza zysku ludzi, którzy tworzą te Auschwitz dla kurczaków jest mniej godna potępienia niż żądza krwi myśliwych? Bo przecież da się produkować jaja i mięso w bardziej humanitarnych warunkach, będzie tylko droższe. Ale dziczyzny raczej nie. Skoro ludzie chcą ją jeść, to ktoś musi im ją dostarczyć.
    Myśliwy jest skurwysynem, bo lubi zadawać cierpienie zwierzętom, a hodowca jest cacy, bo robi to tylko dla pieniędzy?
  • mrzagi01 13.12.09, 18:21
    Ot co! :)
    Szczerze mówiąc wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, ale jak by
    tego nie ugryźć, kiełbasa z dzika jest bardziej etyczna niż ze
    świni.
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 18:24
    Można dyskutować o tym, co jest lepsze dla świni, ale na pewno nie jest bardziej
    etyczna. Bo w rzeźni zabijanie jest przykrą koniecznosćią, a na polowaniu
    zabijanie jest przyjemnością. A czerpanie przyjemnosci z zabijania na pewno nie
    jest etyczne.
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • mrzagi01 13.12.09, 18:30
    > etyczna. Bo w rzeźni zabijanie jest przykrą koniecznosćią,

    Tak, świnka(kurczak, krowa, indyk, gęś) to na pewno docenia



    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 18:31
    Nie docenią.

    Ale my nie mówimy o tym, czy świnkom i krówkom jest fajnie.

    Mówimy, że ten, kto zabija dla przyjemności to skurwysyn.
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • mrzagi01 13.12.09, 18:39
    tomek854 napisał:

    > Nie docenią.
    >
    > Ale my nie mówimy o tym, czy świnkom i krówkom jest fajnie.
    >
    > Mówimy, że ten, kto zabija dla przyjemności to skurwysyn.

    Ty mówisz


    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • margor24 13.12.09, 19:14
    tomek854 napisał:

    > Mówimy, że ten, kto zabija dla przyjemności to skurwysyn.

    A ten, kto męczy i zabija (i sam sobie taką drogę kariery wybrał i w tym kierunku się kształcił) bo mu za to płacą to w porządku facet.
  • franek-b 13.12.09, 18:32

    > Z ciekawości zapytam- jesteś wegetarianinem?

    Wegetarianizm to dosyć duże pojęcie, a ja tylko nie jem mięsa od jakiś 15 lat. Nie ma w tym ideologi, dieta po której swietnie się czuje.

    Niezależnie czy jadłbym czy nie, nie byłbym w stanie napieprzać z flinty do zwierząt.

    No a pytanie ma na celu obnażenie hipokryzji piszącego :-P tak czy siak hipokryzja myśliwych jest wielka i niczego to nie zmieni.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • zenon77 13.12.09, 14:46
    Drogi Franku,
    "Jednak cywilizacja idzie do przodu, kiedyś gdy myślistwo było
    koniecznością to miało jakiś sens. Obecnie poza dostarczaniem
    satysfakcji polującemu jest to zwykłe barbarzyństwo."
    Czy za każdym razem, gdy podnosisz do ust kawałek kiełbasy widzisz
    to stworzenie? Zajebista cywilizacja. Zwierzęta zamienione w fabrykę
    jaj, mleka i mięsa. Byle szybko, tanio i efektywnie.
    A czym się różni konsument od hodowcy czy rzeźnika? Moim zdaniem tym
    samym, co kupujący kradzione części samochodowe od złodzieja i
    pasera...
    Staram się przekazać, że myśliwi, których znam zdectydowanie nie
    zasługują na miano "pijanej tłuszczy z dubeltówkami". Śmierć
    zwierzęcia, choć jest częścią całego zjawiska, to nie jest jego
    istotą.
    Porównywanie myślistwa z jazdą po pijaku i pedofilią. Nawet z
    emotikonem jest trochę mało smaczne...
  • tomek854 13.12.09, 16:10
    > Śmierć
    > zwierzęcia, choć jest częścią całego zjawiska, to nie jest jego
    > istotą.

    No a co jest istotą polowań, jeśli nie zabijanie zwierzęcia właśnie?

    Kontakt z lasem? Bez strzelby obijającej się o ramię spaceruje się po nim
    wygodniej.

    Męskie towarzystwo? Jest 1000 innych sposobów spędzania czasu z kumplami nie
    wymagających zabijania.

    Dokarmianie zwierząt? Po pierwsze niepotrzebne, a po drugie jego celem jest
    zabijanie owych zwierząt właśnie.

    Przynależnosć do jakiejś organizacji? To przecież się można zapisać do PiSu,
    Harcerstwa, Rodziny Radia Maryja, kółka modelarskiego, towarzystwa przyjaźni
    Polsko-Francuskiej i tysięcy innych organizacji

    Zdobycie dobrego mięsa? W sklepie mięsnym będzie taniej, szybciej i wygodniej

    Tradycja? Jest wiele innych elementów polskiej tradycji, jakoś dziwnie nie są
    kultywowane przez setki tysięcy ludzi, bo sobie nie można postrzelać.

    Po prostu ośmieszasz się takim twierdzeniem jeżeli twierdzisz że nie zabijanie
    zwierząt jest istotą myśliwstwa. Właśnie to jest, z definicji:
    (właśnie zaznałem szoku zaglądając do Wikipedii a potem do Encyklopedii PWN.
    Otóż definicja myśliwego to jest Obecnie - osoba zajmująca się gospodarką
    łowiecką zgodnie z prawem łowieckim i etyką łowiecką. W tym znaczeniu -
    przeciwieństwo kłusownika.
    . To się nazywa lobbing! To znaczy co: kłusownik
    "nielegalnie pozyskuje zwierzynę" to skoro myśliwy to jego przeciwieństwo, to
    znaczy, że legalnie i nie pozyskuje a karmi? :-) Ciekawe, że można zdefiniować
    myśliwstwo bez zająknięcia się o tym, że myśliwy zabija zwierzęta. Teraz
    rozumiem o czym mówił tamten facet w wywiadzie z Polityki który podlinkowałem...)

    > Porównywanie myślistwa z jazdą po pijaku i pedofilią. Nawet z
    > emotikonem jest trochę mało smaczne...

    Dlaczego? Bo pedofilia i jazda po pijaku nie jest uświęcona tradycją i legalna w
    naszym kraju? Przecież pedofil też "zanęca" dzieci cukierkami żeby potem je
    dopaść...
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • tomek854 13.12.09, 15:55
    > To prawda. Tylko, że zanim nazwie się ponad 100-tysięczną grupę
    > ludzi skurwysynami, to może warto się czegoś więcej dowiedzieć o
    > niej. Bez podstawowej wiedzy na dany temat (nawet z literatury,
    > jeżeli zimą w lesie za zimno, a latem gryzą komary) nie da się
    > sformułować sensownej opinii. Można pi... głupoty.

    Ja byłem raz na polowaniu. W sumie to było tak odrażające, że wróciłem do
    samochodu i czytałem gazety przez kilka godzin aż oni wrócili i wtedy kazałem
    się odwieźć do domu.

    Co do lektury - nawet zalinkowałem wywiad z myśliwym, który juz nie jest
    myśliwym. Nie podobał Ci się? Na pewno nie można zarzucić człowiekowi który sam
    zabił setki zwierząt że się nie zna...

    > Sugeruję powstrzymanie się przed takimi opiniami przed
    > dokładniejszym zgłebieniem tematu. Można się łatwo otrzeć o
    > śmieszność.

    No a co, jeżeli to jest prawda?

    > Całe szczęście nikt nikogo do tego nie zmusza. Siedzenie przez dwa
    > lata całymi popołudniami w garażu celem doprowadzenia do stanu
    > używalności jakiegoś pordzewiałego grata też może być różnie
    > postrzegane przez postronnych.

    Nie może. Bo właśnie to jest zasadnicza różnica:
    remontowanie gratów ani nie powoduje niepotrzebnego cierpienia innych istod, ani
    nie jest zagrożeniem dla otoczenia, ani nie jest oblane taką potężną dawką
    hipokryzji.

    Jeżeli nie widzisz tej olbrzymiej różnicy, to chyba dyskusja z Tobą jest bezcelowa.
    --
    Nie jestem emigrantem. Jestem Europejczykiem!
  • zenon77 13.12.09, 16:13
    "Co do lektury - nawet zalinkowałem wywiad z myśliwym, który juz nie
    jest myśliwym. Nie podobał Ci się? Na pewno nie można zarzucić
    człowiekowi który sam zabił setki zwierząt że się nie zna..."
    Ten facet nie był myśliwym. On był rzeźnikiem. 50 zwierząt rocznie?!
    To 10 razy więcej niż średnia. Jeżeli strzela się jedną sztukę
    tygodniowo (więc praktycznie co wyjazd), to pewnie, że niespecjalnie
    można zauważyć w myślistwie cokolwiek innego.
    Tak jak już pisałem, myśliwi stanowią ponad 100-tysięczna grupę.
    Wielu z nich nigdy nie powinno uzyskać pozwolenia na broń i
    uprawnień myśliwskich. Po prostu się do tego nie nadają.
    Tak, widzę różnice pomiędzy myślistwem a grzebaniem w starych
    samochodach. Widzę też jedną cechę wspólną. I jedno i drugie spotyka
    się często z niezrozumieniem otoczenia...
  • tomek854 13.12.09, 16:33
    > Ten facet nie był myśliwym. On był rzeźnikiem. 50 zwierząt rocznie?!
    > To 10 razy więcej niż średnia. Jeżeli strzela się jedną sztukę
    > tygodniowo (więc praktycznie co wyjazd), to pewnie, że niespecjalnie
    > można zauważyć w myślistwie cokolwiek innego.

    Aha, czyli dopiero zabijanie powyżej pewnej ilości jest złe. Zabijanie w małych
    ilociach jest akceptowane.

    Czyli jakbym Ci ukradł jeden samochód rocznie, to bym był zły, ale jak bym Ci
    tylko odkręcał jedno koło co trzy miesiące, to byś uważał że to w porządku?

    > To 10 razy więcej niż średnia. Jeżeli strzela się jedną sztukę
    > tygodniowo (więc praktycznie co wyjazd), to pewnie, że niespecjalnie
    > można zauważyć w myślistwie cokolwiek innego.

    A czy mógłbyś nam przybliżyć te "cokolwiek innego" w myśliwstwie, które jest tak
    wartościowe, że 100 000 ludzi się w to bawi? Szczególnie jestem ciekaw
    elementów, które nie mogą obejść się bez zabijania zwierząt, bo wycieczki do
    lasu w męskim gronie akurat mogą...

    > Tak, widzę różnice pomiędzy myślistwem a grzebaniem w starych
    > samochodach. Widzę też jedną cechę wspólną. I jedno i drugie spotyka
    > się często z niezrozumieniem otoczenia...

    Ale otoczeniu gówno do tego, co robisz u siebie w szopie, bo to nikomu nie
    przeszkadza. Jeżeli Twoim hobby jest zabijanie i powodowanie cierpienia zwierząt
    to każdy przyzwoity człowiek powinien być przeciwny.
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • zenon77 13.12.09, 17:23
    "Aha, czyli dopiero zabijanie powyżej pewnej ilości jest złe.
    Zabijanie w małych ilociach jest akceptowane."
    Nie o to mi chodzi. I piszesz zbyt składnie, bym uważał Cię za
    osobnika, który tego nie rozumie. Po prostu ten facet by latami
    zabijać po 50 zwierząt w roku, nie mógł praktycznie niczym innym się
    tam zajmować i walić wszystko co tylko wyszło na strzał. No chyba,
    że uczestniczył w polowaniu na bażanty wypuszczane z wolier. Ten typ
    myślistwa nazywam rzeźnią.
    Napiszę Ci co dla mnie jest ważne i wartościowe, a przypominam, że
    nie jestem myśliwym lecz raczej miłośnikiem łowiectwa. Ważny jest
    kontakt z przyrodą, niepokój towarzyszący oczekiwaniu na ambonie
    bądź podchodzeniu zwierzyny. Męskie rozmowy szeptem w lesie,
    kieliszek dobrego samogonu po polowaniu (nigdy w trakcie lub przed,
    mój kuzyn jest w tym względzie bardzo rygorystyczny). Liczą się
    opowieści łowieckie, często mocno przesadzone (podobnie chyba mają
    wędkarze). Ważne też jest odpuszczenie strzału, bo trochę daleko
    (istnieje niebezpieczeństwo zranienia zwierzyny bez możliwości
    dojścia), sztuka zbyt młoda lub zbyt mocna (zasady selekcji możesz
    znaleźć w internecie), zbyt ciemno by mieć pewność bezpieczeństwa
    strzału. Ważna jest koleżeńska pomoc, gdy kolega dzwoni w środku
    nocy z prośbą o pomoc w wypatroszeniu byka jelenia i zapakowaniu go
    do przyczepki. Nie bez znaczenia jest też również targowisko męskiej
    próżności (samochody terenowe, broń, akcesoria). O emocjach
    towarzyszących samemu oddaniu strzału nie piszę, bo nie strzelam.
    Większość, jak widzisz, nie może obejść się bez strzelania do
    zwierząt. Gdybyś rzeczywiście chciał poczytać o emocjach
    towarzyszących łowiectwu, z uwzględnieniem zabijania to polecam tę
    książkę:
    www.gojaba.com/book/4490114/SZCZYPTA-SZALE%C5%83STWA-Kazimierz-Winkler-Kazimierz-Winkler
    Nawiązując do artykułu, który cytowałeś, to należy walczyć z
    kłusownictwem (strzelanie bez prawa do odstrzału, poza okresami
    łownymi oraz do gatunków objętych ochroną), pijaństwem na
    polowaniach oraz innymi patologiami, tak jak z innymi przypadkami
    łamania prawa. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że brać łowiecka
    powinna być bardziej stanowcza w egzekwowaniu przepisów. Cóż, ale
    skoro sędziowie kładą lachę na prawo, a biskupi na moralność, to
    czego chcieć od myśliwych (to za Ziemkiewiczem). Mam tu na myśli
    fakt, że łowiectwo nie jest jedyną dziedziną naszego życia, która ma
    problem z patologiami...
    "Ale otoczeniu gówno do tego, co robisz u siebie w szopie, bo to
    nikomu nie przeszkadza. Jeżeli Twoim hobby jest zabijanie i
    powodowanie cierpienia zwierząt to każdy przyzwoity człowiek
    powinien być przeciwny."
    Moje hobby jest połączone z zabijaniem zwierząt. Tylko zanim każdy
    przyzwoity człowiek będzie przeciwny, niech zada sobie pytanie co
    jadł na obiad i ile zwierząt z tego powodu cierpiało? A później
    niech jeszcze zapyta się, czy czasem nie jest większym hipokrytą nad
    talerzem ze schabowym z Tesco, niż ja nad udźcem z sarny...
  • zenon77 13.12.09, 17:32
    "Obecnie - osoba zajmująca się gospodarką
    łowiecką zgodnie z prawem łowieckim i etyką łowiecką. W tym
    znaczeniu - przeciwieństwo kłusownika. . To się nazywa lobbing! To
    znaczy co: kłusownik "nielegalnie pozyskuje zwierzynę" to skoro
    myśliwy to jego przeciwieństwo, to znaczy, że legalnie i nie
    pozyskuje a karmi? :-)"
    Definicja jest prawidłowa. Po prostu, z punktu widzenia prawa,
    człowiek, który strzela do zwierząt niezgodnie z prawem łowieckim i
    etyką łowiecką jest nazywany kłusownikiem. Jest to całkowicie
    niezależne od członkostwa w PZŁ.
    To tak na marginesie...
  • tomek854 13.12.09, 18:30
    No, ja nie wątpię, ze to jest poprawna prawnie definicja.

    Mnie zafascynowało zgrabne ominięcie kwestii "pozyskiwania zwierzyny" :-)
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • dr.verte 13.12.09, 17:40

    zenon77 napisał:

    > Napiszę Ci co dla mnie jest ważne i wartościowe, a przypominam, że
    > nie jestem myśliwym lecz raczej miłośnikiem łowiectwa. Ważny jest
    > kontakt z przyrodą, niepokój towarzyszący oczekiwaniu na ambonie
    > bądź podchodzeniu zwierzyny. Męskie rozmowy szeptem w lesie,
    > kieliszek dobrego samogonu po polowaniu


    > Ważna jest koleżeńska pomoc, gdy kolega dzwoni w środku
    > nocy z prośbą o pomoc w wypatroszeniu byka jelenia

    itp. itd



    hahaha , nie wiem czy mrzagi śmiał się na serio czy tylko tak pisał
    ale ja się całkiem szczerze acz krótko roześmiałem po przeczytaniu
    twojej twórczości , sam siebie kolego właściwie podsumowałeś , żenada
  • zenon77 13.12.09, 17:47
    "sam siebie kolego właściwie podsumowałeś"
    Gdyby kolega mógł rozwinąć, byłbym wdzięczny.
    Skoro to co napisałem jest żenujące, a argument ekonomiczny odpada
    (sam kolega tomek napisał, że taniej mięso kupić w sklepie - tu się
    z nim zgadzam), to mamy w kraju ponad 100 tys. psychopatów z bronią
    w domu. No muszą być w takim wypadku psychopatami, by wydać
    przynajmniej kilkanascie tys pln lekko na początek, a później
    siedzieć na zimnie, deszczu i w komarach tylko po to by zamordować
    Bogu ducha winną sarenkę.
  • dr.verte 13.12.09, 17:53
    zenon77 napisał:

    > to mamy w kraju ponad 100 tys. psychopatów z bronią
    > w domu. No muszą być w takim wypadku psychopatami, by wydać
    > przynajmniej kilkanascie tys pln lekko na początek, a później
    > siedzieć na zimnie, deszczu i w komarach tylko po to by zamordować
    > Bogu ducha winną sarenkę.


    dokładnie ja tu czuję grozę , a w kupie raźniej to zapewne

    a z tym wydawaniem pieniędzy to ma być co.....argument? za czym?
    spadam na dzisiaj bo to już jest jakieś Keine Grenzen
  • zenon77 13.12.09, 17:59
    Argument za tym, że ciężko mi uwierzyć, że tyle osób może wydać
    całkiem sporą kasę, poświęcić ponad rok na zdobycie niezbędnych
    uprawnień i to wszystko po to by zaspokoić rządzę zabicia sarenki.
    To chyba prościej się w rzeźni zatrudnić na pół etatu...
  • tomek854 13.12.09, 18:33
    Albo sobie zabić przez internet. Jest taka strona, że facet na farmie wypuszcza
    zamówione zwierzątko a ty sterujesz sztucerem przez internet. Zwierzę ginie
    naprawdę, a zabawa kosztuje ciężkie pieniądze.

    Czytałem o tym jakiś czas temu w brytyjskiej prasie.

    Wnioskuję z tego, że ludzie są w stanie zapłacić ciężkie pieniądze nawet za
    namiastkę tej przyjemności o której piszesz, jezeli tylko będą mogli naprawdę
    zabić.
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • zenon77 13.12.09, 20:59
    Ale rzeźnik naprawdę zabija i to pewnie kilkadziesiąt sztuk
    dziennie. I jeszcze mu płacą!
  • tomek854 13.12.09, 22:30
    Płacą, bo dla przyjemności nikt normalny by tego nie robił.
    --
    Samochodem do Turcji
  • zenon77 13.12.09, 22:43
    Ciekawe dlaczego nikt z nienormalnych myśliwych (a jest ich 100.000) nie chce tego robić?
  • bassooner 14.12.09, 10:10
    ooo?! to chyba się nigdy o rzeźnikach nie nasłuchaliście... ;-(((
    --
    www.berbela.com/
  • tomek854 14.12.09, 15:14
    Bo to nie to samo. Robota w rzeźni to robota do dupy, taka rzeźnia właśnie
    (nawet do języka weszło). To nie ma nic wspólnego z uczuciem bycia panem życia i
    śmierci - tym małym paluszkiem decyduję!
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • zenon77 14.12.09, 15:34
    Jak to do dupy. Czyste, skondensowane zabijanie. No to jak komuś to
    sprawia wielką przyjemność (jest gotów poświęcić tyle czasu i
    pieniędzy by móc to czasem zrobić) to kariera rzeźnika w miejscowej
    ubojni musi mu się śnić po nocach!
    Czyli jednak myślistwo to nie jest tylko zabijanie. Teraz lansujesz
    teorię, że to potrzeba dominacji (bycia panem życia i śmierci).
    W gospodarce leśnej, której łowiectwo jest integralną częścią,
    śmierć zwierzęcia jest czymś absolutnie normalnym.
  • tomek854 14.12.09, 16:09
    NIe wszystko zabijanie jest takie same.

    Mogę uściślić dla Ciebie: myśliwstwo to zabijanie z przyjemnoscią bycia panem
    życia i śmierci.

    W rzeźni nie jesteś panem życia i śmierci, bo te zwierzęta tam z definicji są po
    to, żeby zginąć.
    --
    Samochodem do Turcji
  • tomek854 13.12.09, 18:22
    > Nie o to mi chodzi. I piszesz zbyt składnie, bym uważał Cię za
    > osobnika, który tego nie rozumie. Po prostu ten facet by latami
    > zabijać po 50 zwierząt w roku, nie mógł praktycznie niczym innym się
    > tam zajmować i walić wszystko co tylko wyszło na strzał.

    Wiesz, ale on może liczy też drobiazgi właśnie. Nie tylko sarny i jelenie ale i
    na przykład kaczki. Ja byłem na polowaniu na kaczki właśnie. I to była rzeźnia i
    nikt ich wczesniej nie wypuszczał. Każdy z myśliwych przyniósł po kilka a i tak
    nie wszystkie, bo niektóre spadły za daleko.

    Teraz co do meritum - też mi się troszkę śmiać chce, ale postaram się poważnie
    odnieść do wszystkich podanych argumentów, żeby Ci pokazać, że moim zdaniem nie
    ma w nich nic co by przemawiało za tym, że zabijanie zwierząt jest konieczne dla
    którejkolwiek z wartościowych rzeczy o których wspomniałeś:

    Ważny jest
    > kontakt z przyrodą, niepokój towarzyszący oczekiwaniu na ambonie
    > bądź podchodzeniu zwierzyny.

    W pełni to rozumiem, niejedną noc spędziłem na ambonie, tudzież, za młodszych
    czasów, na warcie harcerskiej, patrząc jak zwierzęta wychodzą z lasu i drżąc,
    żeby ich nie spłoszyć, bo takie były piękne. W podchody i tropienie też się w
    harcerstwie bawiliśmy.

    Czego nie rozumiem to tego, że myśliwy w takiej pięknej chwili wyciąga sztucer i
    JEB. Po sarence. To jest ten moment, którego nie rozumiem.

    A zatem, skoro jedyne co rózni mnie, spędzającego noc na ambonie od myśliwego
    spedzającego noc na ambonie to to, że ja sobie tylko popatrzę, a on jak juz się
    napatrzy to wypali i zabije, to nijak nie chce wyjść inaczej niż że właśnie o to
    zabijanie chodzi.

    > Męskie rozmowy szeptem w lesie
    > kieliszek dobrego samogonu po polowaniu
    > opowieści łowieckie, często mocno przesadzone

    Hm, a gdyby to zamienić na opowieści paintballowe? E, niee. To nie byłoby takie
    zabawne, bo w painbtallu samemu też można zostać trafionym, a nie strzela się do
    bezbronnego zwierzęcia... Ale i samogon mógłby być, i męskie rozmowy szeptem w
    lesie... W sumie dobry substytut ;-)

    > Ważne też jest odpuszczenie strzału

    Lenin z kawału też był dobry. Mógł zabić, a nie zabił ;-)

    > Ważna jest koleżeńska pomoc, gdy kolega dzwoni w środku
    > nocy z prośbą o pomoc w wypatroszeniu byka jelenia i zapakowaniu go
    > do przyczepki

    Ja z moimi kolegami udzielamy sobie koleżeńskiej pomocy w mniej odrażających
    czynnościach niż wypruwanie flaków z martwego zwierzęcia... Mimo tego nie
    uważam, żeby ta koleżeńska pomoc była w jakikolwiek sposób mniej wartościowa...

    > Nie bez znaczenia jest też również targowisko męskiej
    > próżności (samochody terenowe, broń, akcesoria)

    Znam kilku facetów którzy mają mnóstwo fajnych gadżetów i nie muszą zabijać żeby
    mieć dla nich pretekst...

    > Większość, jak widzisz, nie może obejść się bez strzelania do
    > zwierząt

    Większoć myśliwych tak, bo to jest istota polowań. Natomiast wydaje mis ię, że
    większosć SPOŁECZEŃSTWA jak najbardziej może.

    Gdybyś rzeczywiście chciał poczytać o emocjach
    > towarzyszących łowiectwu, z uwzględnieniem zabijania to polecam tę
    > książkę

    Znaczące, że książka nazywa się "Szczypta szaleństwa" ;-) Ładnie to sie układa z
    moimi poglądami - uważam, że zabijanie bezbronnych zwierząt przez człowieka dla
    czystej przyjemności nie jest normalne.

    Co do zwalaczania patologii - 100% zgody, tylko że my chyba czytaliśmy inny
    artykuł, bo w tym, co ja wklejałem facet mówi, że patologia to już samo łowiectwo.

    > Moje hobby jest połączone z zabijaniem zwierząt. Tylko zanim każdy
    > przyzwoity człowiek będzie przeciwny, niech zada sobie pytanie co
    > jadł na obiad i ile zwierząt z tego powodu cierpiało?

    Już to tłumaczyłem. Ale ponowię. Zwierzęta giną i cierpią, to prawda. Tak jest
    świat skonstruowany że jedne jedzą inne, a my jesteśmy też zwierzętami pod tym
    względem.

    Chodzi jednak o samo zabijanie: dla normalnego człowieka zabijanie powinno być
    czynnością przykrą, a nie pasją. Bo zabijanie jest złe, aczkolwiek jest to zło
    konieczne.

    Są ludzie, którzy wykonują tą pracę. Oczywiście, zabijanie zwierząt w rzeźni to
    nie jest praca przyjemna. Też nie jest pracą przyjemną na przykład czyszczenie
    szamba, ale ktoś to musi robić. Jednak jeżeli były by kółka szambiarskie dla
    ludzi, którzy cenią sobie męskie rozmowy po pas w gównie, fikuśne szambiarki,
    kielonek samogonu po szczęśliwym opróżnieniu cysterny do kanalizacji i ten
    dreszczyk emocji podczas pompowania szamba do cysterny "zatka się, czy się nie
    zatka?" to byśmy uważali ich za niespełna rozumu. Natomiast jeżeli jest duża
    grupa osób, która zrobiła sobie hobby z przykrej czynności zabijania zwierząt
    wszyscy nagle uważają to za szlachetne, dostojne i potrzebne.

    Ja wiem, szambo to nie jest dobre porównanie, bo taplanie się w gównie nie jest
    maczo, a zabijanie jest. Ale to akurat kwestia uwarunkowań kulturowych tylko.

    A później
    > niech jeszcze zapyta się, czy czasem nie jest większym hipokrytą nad
    > talerzem ze schabowym z Tesco, niż ja nad udźcem z sarny...

    Nie. Bo ja jedząc sobie mojego schabowego z tesco nie wmawiam otoczeniu, ze
    rzeźnia była dla własnego dobra prosiaczka, że jestem szlachetny, bo te
    prosiaczki karmiłem i że w ogóle rzeźnia to jest element kultury i tradycji wart
    kultywowania. I ani ja, ani rzeźnik najprawdopodobniej nie czerpaliśmy radości z
    faktu mordowania świni.





















    --
    Orysiowa Pisanina
  • zenon77 13.12.09, 21:31
    "Wiesz, ale on może liczy też drobiazgi właśnie. Nie tylko sarny i
    jelenie ale i na przykład kaczki. Ja byłem na polowaniu na kaczki
    właśnie. I to była rzeźnia i nikt ich wczesniej nie wypuszczał.
    Każdy z myśliwych przyniósł po kilka a i tak nie wszystkie, bo
    niektóre spadły za daleko."
    Też nie lubię polowań na zwierzynę drobną. Brak im tego czegoś o
    czym pisałem. Poza tym polowanie na kaczki bez psów aportujących to
    kłusownictwo. Nie można strzelać do zwierzyny, której nie można
    podjąć.
    "Teraz co do meritum - też mi się troszkę śmiać chce, ale postaram
    się poważnie odnieść do wszystkich podanych argumentów, żeby Ci
    pokazać, że moim zdaniem nie ma w nich nic co by przemawiało za tym,
    że zabijanie zwierząt jest konieczne dla którejkolwiek z
    wartościowych rzeczy o których wspomniałeś"
    Doceniam chęci i troskę o poziom dyskursu;-)
    "W pełni to rozumiem, niejedną noc spędziłem na ambonie, tudzież, za
    młodszych czasów, na warcie harcerskiej, patrząc jak zwierzęta
    wychodzą z lasu i drżąc, żeby ich nie spłoszyć, bo takie były
    piękne. W podchody i tropienie też się w harcerstwie bawiliśmy.
    Czego nie rozumiem to tego, że myśliwy w takiej pięknej chwili
    wyciąga sztucer i JEB. Po sarence. To jest ten moment, którego nie
    rozumiem. A zatem, skoro jedyne co rózni mnie, spędzającego noc na
    ambonie od myśliwego spedzającego noc na ambonie to to, że ja sobie
    tylko popatrzę, a on jak juz się napatrzy to wypali i zabije, to
    nijak nie chce wyjść inaczej niż że właśnie o to zabijanie chodzi."
    Nie rozumiem, to jeszcze nie powód do nazywania dużej grupy ludzi
    skurwysynami. Ciągle twierdzę, że gdyby myśliwym chodziło tylko i
    wyłącznie o zabijanie to by się na zasadzie wolontariatu zatrudnili
    w rzeźni. Ty chcesz tylko popatrzeć, ja z resztą też. Tylko, że ja
    rozumiem, że ktoś czasami też chce strzelić i zabić. Moim zdaniem
    robią to głównie dla chęci pozyskania tuszy (mięsa), a nie
    zaspokojenia rządzy zabijania. To co powoduje chęć ponoszenia
    większych kosztów niż kupno dziczyzny w sklepie to przyjemności,
    które dr.verde nazwał żenadą.
    "Lenin z kawału też był dobry. Mógł zabić, a nie zabił ;-)"
    Według moich niereprezentatrywnych badań, strzałem kończy się co 10,
    może nawet 15 spotkanie ze zwierzyną w lesie.
    "Ja z moimi kolegami udzielamy sobie koleżeńskiej pomocy w mniej
    odrażających czynnościach niż wypruwanie flaków z martwego
    zwierzęcia... Mimo tego nie uważam, żeby ta koleżeńska pomoc była w
    jakikolwiek sposób mniej wartościowa...
    Znam kilku facetów którzy mają mnóstwo fajnych gadżetów i nie muszą
    zabijać żeby mieć dla nich pretekst..."
    Ja nigdy nie twierdziłem, że myślistwo to jedyne hobby zaspokajające
    te potrzeby...
    "Większoć myśliwych tak, bo to jest istota polowań. Natomiast wydaje
    mi się, że większosć SPOŁECZEŃSTWA jak najbardziej może."
    Pisałem o większości tych przyjemności, których ja doświadczam w
    lesie. Zdaję sobie sprawę, że łowiectwo nie jest odbierane
    powszechnie pozytywnie.
    "Znaczące, że książka nazywa się "Szczypta szaleństwa" ;-) Ładnie to
    sie układa z moimi poglądami - uważam, że zabijanie bezbronnych
    zwierząt przez człowieka dla czystej przyjemności nie jest
    normalne."
    Kup i przeczytaj. Albo pójdź do biblioteki jak ci 10 zeta szkoda ;-)
    Do reszt postaram saię odniść jutro, bo mi dzieci płaczą i żona
    marudzi, że cały dzień na necie siedzę...
  • tomek854 13.12.09, 23:09
    > Też nie lubię polowań na zwierzynę drobną. Brak im tego czegoś o
    > czym pisałem

    To znaczy?

    A na polowaniu na kaczki to ja byłem właśnie takim z psami. Ale oni nie chcieli,
    zeby psy na drugą stronę jeziora latały.

    > Nie rozumiem, to jeszcze nie powód do nazywania dużej grupy ludzi
    > skurwysynami.

    No skurwysynami to może przesadziłem w emocjach, ale na pewno ktoś, komu
    zabijanie sprawia przyjemność nie zasługuje na miano cywilizowanego człowieka...

    Ciągle twierdzę, że gdyby myśliwym chodziło tylko i
    > wyłącznie o zabijanie to by się na zasadzie wolontariatu zatrudnili
    > w rzeźni.

    No nie do końca. W rzeźni to jest automatycznie, niejako tak bezpłciowo. A tu
    chodzi o to żeby pokazać kto rządzi. Łazi taka sarenka, myśli że jej wszystko
    wolno, ale JA mam sztucer, paf i po sarence, a ja jestem zajebisty, bo trafiłem
    z takiej odległości...

    Tylko, że ja
    > rozumiem, że ktoś czasami też chce strzelić i zabić.

    A ja właśnie nie rozumiem. Do Mona Lizy w Luwrze też fajnie by było pewnie
    ponapieprzać ze śrutówki, ale jakos tego też nie rozumiem.

    Moim zdaniem
    > robią to głównie dla chęci pozyskania tuszy (mięsa), a nie
    > zaspokojenia rządzy zabijania

    Z tego co czytałem większość mięsa jest sprzedawana. Polują o wiele więcej niż
    na własne potrzeby (koleś z wywiadu jak sam widziałeś, praktycznie co tydzień
    coś ustrzeliwał. I on mówi, że to nieco więxej niż średnia, a jako działacz
    pewnie ma dane...) Jak mieszkałem w Polsce to mnie sąsiad regularnie często
    pytał, czy nie chcę zajączka, bo upolował i nie ma co z tym zrobić. Taki martwy
    zajączek wisiał sobie za oknem u niego często, bo nie miał widocznie
    wystarczająco dużej lodówki... To nie jest odrażające?

    > zaspokojenia rządzy zabijania

    No właśnie gdyby tak było, to by zabijali tyle mięsa ile potrzebują. Skoro
    mnóstwo mięsa idzie do skupu albo wręcz rozdają znajomym, to chyba jednak tak
    nie jest.

    A co do przyjemności, dr verte Cię obśmiał, bo on tak już ma, ale prawdą jest,
    że te przyjemności można mieć z powodzeniem bez polowania.

    > Według moich niereprezentatrywnych badań, strzałem kończy się co 10,
    > może nawet 15 spotkanie ze zwierzyną w lesie.

    Obawiam się, że jakby jakiś dresiarz spuszczał manto co piętnastej napotkanej
    osobie, to byśmy byli dalecy od nazywania go "sporadycznie agresywnym"...

    > Ja nigdy nie twierdziłem, że myślistwo to jedyne hobby zaspokajające
    > te potrzeby...

    To tu się zgadzamy. Ale w rezultacie wytrąciłeś sobie argument z ręki:
    myśliwstwo nie jest potrzebne do zaspokojenia tych potrzeb.

    > Kup i przeczytaj. Albo pójdź do biblioteki jak ci 10 zeta szkoda ;-)

    Dziękuję, ja już kiedyś czytałem na ten temat. Co prawda inną, bodajże tłumacz
    polowań dewizowych napisał (i to nie był ten facet z wywiadów). Na jakiś czas mi
    wystarczy.










    --
    bluzgotron.pl
    (DOZWOLONE OD LAT 18-TU)

    <*>
  • zenon77 13.12.09, 23:49
    To znaczy, że pisałem o oczekiwaniu na zwierzynę i jej podchodzeniu, a nie o napieprzaniu do spłoszonych kaczek.
    "A na polowaniu na kaczki to ja byłem właśnie takim z psami. Ale oni nie chcieli, żeby psy na drugą stronę jeziora latały."
    Efektywny zasięg dubeltówki przy strzale z drobnego śrutu to 30, góra 40 metrów w linii prostej. Nie ma potrzeby latania na drugą stronę jeziora.
    "No nie do końca. W rzeźni to jest automatycznie, niejako tak bezpłciowo. A tu chodzi o to żeby pokazać kto rządzi. Łazi taka sarenka, myśli że jej wszystko wolno, ale JA mam sztucer, paf i po sarence, a ja jestem zajebisty, bo trafiłem z takiej odległości..."
    Cholera, więc nie chodzi o zabijanie tylko o pokazanie dominacji. Coś się mylisz w zeznaniach.
    "A ja właśnie nie rozumiem. Do Mona Lizy w Luwrze też fajnie by było pewnie ponapieprzać ze śrutówki, ale jakoś tego też nie rozumiem."
    Nie znam myśliwego, który by strzelał do obrazów w muzeum. No, ale nie znam wszystkich.
    "Z tego co czytałem większość mięsa jest sprzedawana. Polują o wiele więcej niż na własne potrzeby (koleś z wywiadu jak sam widziałeś, praktycznie co tydzień coś ustrzeliwał. I on mówi, że to nieco więxej niż średnia, a jako działacz pewnie ma dane...) Jak mieszkałem w Polsce to mnie sąsiad regularnie często pytał, czy nie chcę zajączka, bo upolował i nie ma co z tym zrobić. Taki martwy zajączek wisiał sobie za oknem u niego często, bo nie miał widocznie wystarczająco dużej lodówki... To nie jest odrażające?"
    Koleś z wywiadu był rzeźnikiem, a nie myśliwym. Strzelał 10 razy więcej niż przeciętna. Dane są dostępne w tym wywiadzie. Nie trzeba być działaczem.
    "Obawiam się, że jakby jakiś dresiarz spuszczał manto co piętnastej napotkanej osobie, to byśmy byli dalecy od nazywania go "sporadycznie agresywnym"..."
    Ale nie można byłoby powiedzieć, że to skurwysyn, który nie przepuści żadnemu przechodniowi, którego spotka na swojej drodze;-)
    "To tu się zgadzamy. Ale w rezultacie wytrąciłeś sobie argument z ręki: myślistwo nie jest potrzebne do zaspokojenia tych potrzeb."
    Nie wytrąciłem sobie żadnego argumentu. Ja spełniam te potrzeby (no przynajmniej większość z nich bez strzelania). I nigdy nie mówiłem, że łowiectwo jest jedyną drogą do ich spełnienia. Jest to jedna z wielu możliwości.
    Mam wrażenie, że teza, iż każdy myśliwy to skurwysyn, a całe łowiectwo to czyste skurwysyństwo podlane tylko mnóstwem hipokryzji, jest nie do obrony. Poprzestańmy na tym, że istnieją zwariowane hobby, które są dla wielu nieakceptowalne. Na przykład takie spadochroniarstwo. Tyle zasobów naturalnych zmarnowanych tylko po by gość przez kilka minut poczuł adrenalinę. Przecież to bez sensu. A jeżdżenie widlastą ósemką dla przyjemności (jak nasz kolega Darek - zazdroszczę mu) to czyste trucie całej planety...
  • tomek854 14.12.09, 15:24
    > Cholera, więc nie chodzi o zabijanie tylko o pokazanie dominacji. Coś się mylis
    > z w zeznaniach.

    A to jedno drugie wyklucza? Nie może być pokazanie dominacji przez zabijanie?

    > Nie znam myśliwego, który by strzelał do obrazów w muzeum. No, ale nie znam wsz
    > ystkich.

    Ja też nie znam. To było pokazanie absurdu przez sprowadzenie do
    niedorzeczności. Myśliwi uważają, że są miłośnikami przyrody, więc do niej walą
    z dubeltówki. Miłośnicy sztuki analogicznie powinni walić z dubeltówki do
    sztuki, a miłośnicy zabytkowych samochodów do zabytkowych samochodów. Chyba, że
    miłowanie czegoś nie polega na waleniu do tego z dubeltówki. A zatem myśliwi nie
    do końca są miłośnikami przyrody.

    > Koleś z wywiadu był rzeźnikiem, a nie myśliwym. Strzelał 10 razy więcej niż prz
    > eciętna. Dane są dostępne w tym wywiadzie. Nie trzeba być działaczem.

    ponad 500 000 zwierząt ginie. Myśliwych jest 100 000. Zakładam, ze mało który
    jeździ co tydzień na polowanie - niektórzy jeżdżą tylko raz-dwa razy w roku (jak
    np. ojciec mojej koleżanki). Czyli na statystycznego myśliwego, wliczając martwe
    dusze wypada ponad 5 zwierząt rocznie. Jeżeli jadę na polowanie raz na
    miesiąc-dwa to co drugie polowanie kończy się ustrzeleniem czegoś.

    > Ale nie można byłoby powiedzieć, że to skurwysyn, który nie przepuści żadnemu p
    > rzechodniowi, którego spotka na swojej drodze;-)

    Że nie przepuści - nie. Ale jest w pełni uzasadnione mówienie, że jest to
    skurwysyn, który bije niewinnych ludzi na ulicy, nie sądzisz?

    > Nie wytrąciłem sobie żadnego argumentu. Ja spełniam te potrzeby (no przynajmnie
    > j większość z nich bez strzelania). I nigdy nie mówiłem, że łowiectwo jest jedy
    > ną drogą do ich spełnienia. Jest to jedna z wielu możliwości

    A wcześniej mówiłeś, że na polowania jeździ się po to, aby to właśnie poczuć·
    Jak słusznie zauważyłeś żeby to poczuć nie trzeba jeździć na polowania. To po co
    się jeździ na polowania?

    > Mam wrażenie, że teza, iż każdy myśliwy to skurwysyn, a całe łowi
    > ectwo to czyste skurwysyństwo podlane tylko mnóstwem hipokryzji, jest nie do ob
    > rony.

    Mam wrażenie przeciwne, aczkolwiem można to faktycznie ująć w bardziej
    cywilizowanych słowach.

    Poprzestańmy na tym, że istnieją zwariowane hobby, które są dla wielu nie
    > akceptowalne. Na przykład takie spadochroniarstwo. Tyle zasobów naturalnych zma
    > rnowanych tylko po by gość przez kilka minut poczuł adrenalinę. Przecież to bez
    > sensu. A jeżdżenie widlastą ósemką dla przyjemności (jak nasz kolega Darek - z
    > azdroszczę mu) to czyste trucie całej planety...

    Tak. Ale Darek jak wsiada do swojego auta to nie mówi "ale zajebiście, dzisiaj
    stopię 15 kubików anktartycznego lodu, ech, to wrażenie, jak sobie pomyślę, że
    jakiś głupi pingwin się teraz nie zmieści na swojej krze z resztą bandy". A
    myśliwy jedzie na polowanie i myśli, że to będzie fajnie ustrzelić sarenkę. To
    jest ta różnica, której starasz się nie zauważać.






    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • zenon77 14.12.09, 16:41
    Gdyby to wszystko co tak barwnie rysujesz było prawdą, to myśliwi by
    walili do wszystkiego bez wyjątku. Uwierz mi, że gro spotkań
    człowieka ze zwierzęciem kończy się bez strzału (z powodów, o
    których mówiłem).
    "Zakładam, ze mało który jeździ co tydzień na polowanie - niektórzy
    jeżdżą tylko raz-dwa razy w roku (jak np. ojciec mojej koleżanki).
    Czyli na statystycznego myśliwego, wliczając martwe dusze wypada
    ponad 5 zwierząt rocznie. Jeżeli jadę na polowanie raz na miesiąc-
    dwa to co drugie polowanie kończy się ustrzeleniem czegoś."
    Jeżeli jedziesz do lasu raz na miesiąc bądź dwa, to praktycznie nie
    masz szans strzelić czegokolwiek. No chyba, że jesteś 'myśliwym'
    dewizowym lub innym rzeźnikiem tego typu.
    "Ja też nie znam. To było pokazanie absurdu przez sprowadzenie do
    niedorzeczności. Myśliwi uważają, że są miłośnikami przyrody, więc
    do niej walą z dubeltówki. Miłośnicy sztuki analogicznie powinni
    walić z dubeltówki do sztuki, a miłośnicy zabytkowych samochodów do
    zabytkowych samochodów. Chyba, że miłowanie czegoś nie polega na
    waleniu do tego z dubeltówki. A zatem myśliwi nie do końca są
    miłośnikami przyrody."
    Zatem skoro częścią miłowania kobiet jest kopulowanie z nimi, to z
    miłością do motoryzacji musi być tak samo?
    "A wcześniej mówiłeś, że na polowania jeździ się po to, aby to
    właśnie poczuć. Jak słusznie zauważyłeś żeby to poczuć nie trzeba
    jeździć na polowania. To po co się jeździ na polowania?"
    Nie trzeba, ale można.
    "Mam wrażenie przeciwne, aczkolwiem można to faktycznie ująć w
    bardziej cywilizowanych słowach."
    No i właśnie to jest dla mnie najważniejsze. To, że czegoś nie lubię
    i nie do końca rozumiem, to jeszcze nie powód do obrażania.
    "Tak. Ale Darek jak wsiada do swojego auta to nie mówi "ale
    zajebiście, dzisiaj stopię 15 kubików anktartycznego lodu, ech, to
    wrażenie, jak sobie pomyślę, że jakiś głupi pingwin się teraz nie
    zmieści na swojej krze z resztą bandy". A myśliwy jedzie na
    polowanie i myśli, że to będzie fajnie ustrzelić sarenkę. To jest ta
    różnica, której starasz się nie zauważać."
    Najważniejszy jest jednak skutek, a nie intencja. A nawet jeżeli
    mówimy o intencji to żaden znany mi myśliwy nie jeździ do lasu z
    myślą jak to fajnie wygarnąć z karabinu do sarenki. Właśnie jestem
    umówiony z moim kuzynem na wypad dwudniowy do lesniczówki tuż po
    świetach, gdzieś z dala od cywilizacji. I wcale nie cieszę się z
    tego wyjazdu na myśl, że pieprzniemy sobie jelenia, choć może się to
    zdarzyć...

  • tomek854 14.12.09, 17:05
    > Gdyby to wszystko co tak barwnie rysujesz było prawdą, to myśliwi by
    > walili do wszystkiego bez wyjątku. Uwierz mi, że gro spotkań
    > człowieka ze zwierzęciem kończy się bez strzału (z powodów, o
    > których mówiłem).

    Fajnie by było, jakby się tak kończyły wszystkie. Co temu stoi na przeszkodzie?

    > Zatem skoro częścią miłowania kobiet jest kopulowanie z nimi, to z
    > miłością do motoryzacji musi być tak samo?

    Kopulowanie z kobietą jest raczej dla niej przyjemne niż krzywdzące (pomijamy
    gwałty). Więc jeżeli z miłości do kobiet robi się im dobrze i ma się z tego
    przyjemność to i z miłości do motoryzacji robisz swojemu auto dobrze i masz z
    tego przyjemnosć (np. pucujesz je), z miłości do sztuki robisz artyście dobrze
    (np. płacąc za obraz albo za bilet do kina) i masz z tego przyjemnosć. Nie
    rozumiem dlaczego miłość do dzikich zwierząt ma się objawiać robieniem im
    niedobrze.

    > Nie trzeba, ale można.

    Można, ale jeżeli to sie wiąże z mordowaniem dla czystej przyjemności mordowania
    (bo pozostałe askepty polowań można mieć gdzie indziej) to to nie jest dobrze...

    > Najważniejszy jest jednak skutek, a nie intencja. A nawet jeżeli
    > mówimy o intencji to żaden znany mi myśliwy nie jeździ do lasu z
    > myślą jak to fajnie wygarnąć z karabinu do sarenki.

    Albo się do tego nie przyznaje, ani przed sobą, ani przed innymi.

    Właśnie jestem
    > umówiony z moim kuzynem na wypad dwudniowy do lesniczówki tuż po
    > świetach, gdzieś z dala od cywilizacji. I wcale nie cieszę się z
    > tego wyjazdu na myśl, że pieprzniemy sobie jelenia, choć może się to
    > zdarzyć...

    Nono, z tym pieprzeniem jeleni to uważajcie, bo jak taki kopnie, to wam może
    zrobić kuku... A poza tym zoofilii też nie popieram! :-)

    A poważnie: skoro, jak piszesz, owa wyprawa będzie równie fajna bez zabicia
    jelenia, to po co zabijać jelenia, skoro to nie jest przyjemne? Dla mięsa? Ale
    przecież widocznie Wam nie jest ono potrzebne, skoro liczycie się z tym, że nic
    nie ustrzelicie?






    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • mrzagi01 13.12.09, 18:23

    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 13.12.09, 18:37
    W sumie dobre pytanie :-)

    Ja nigdy nie mogłem zrozumieć co jest fajnego w robieniu głupiej ryby w człona :-)

    W UK wędkarze ryby wypuszczają, poprzednio wyjmując jej haczyk. Więc jej
    cierpienie jest znikome (choć niepotrzebne)

    U nas ryby się je, i wielu wędkarzy wędkuje raczej dla mięsa niż zabijania chyba...

    Tu jest problem bardziej złożony, bo się przyjęło jakos myśleć że ryba nie
    cierpi aż tak bardzo...

    Poza tym zabijanie ryby jest tu efektem ubocznym jej łapania (o ile się jej nie
    wypuszcza). Nikt nie zostaje wędkarzem dla samej chęci zabijania, bo co to za
    frajda zabić bezbronną rybę...

    Myślę, że nie to nie jest aż taki problem jak polowania.


    --
    Orysiowa Pisanina
  • bassooner 13.12.09, 23:30
    nie wszystkie ryby, którym darujesz wolność przeżyją.

    kiedyś (uuu... z 15 lat temu) zabraliśmy pewnego anglika na ryby na Warte.
    dostał najgorszy sprzęt, bo był pierwszy raz w życiu na rybach i szkoda man było
    dawać mu lepszy. my spiningowaliśmy, a on biczował wodę na dwa metry od brzegu,
    bo coś mu się ciągle haczyło itd... raptem jak mu się pod nogami nie
    zakotłowało, wędka wygięta w pałąk, on coś tam krzyczy do nas. biegniemy, a tam
    widać, że Andrew coś złapał i że błyska ledwo się w pysku całkiem sporego
    szczupaka trzyma. kumpel podleciał z kawałkiem kłody, chwycił za skrzela
    wyciągnął i przywalił. biedny Andrew chciał pocałować i wypuścić... łeb tego 2,5
    kg szczupaka ma do teraz.
    --
    www.berbela.com/
  • sven_b 13.12.09, 23:54
    Jestem tego typu grzybiarzem. Nie znam sie, ale wiem gdzie szukać:)
    --
    warto wyciągnąć wnioski
  • mrzagi01 14.12.09, 08:02
    tomek854 napisał:


    > Poza tym zabijanie ryby jest tu efektem ubocznym jej łapania (o ile
    się jej nie
    > wypuszcza). Nikt nie zostaje wędkarzem dla samej chęci zabijania,
    bo co to za
    > frajda zabić bezbronną rybę...

    A! teraz rozumiem, to zupełnie tak jak z SS-manami i holocaustem.
    Zabijanie żydów było efektem ubocznym (przykrą koniecznością)
    pozbywania się ich z wielkiej rzeszy. Nikt nie zostawał SSmanem dla
    samej chęci zabijania, bo co to za frajda zabić bezbronnego żyda.
    Wybacz chłopie, ale tak działa twoja logika (patrz też "o wyższości
    rzeźnictwa nad łowiectwem" autorstwa T.O.)


    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • franek-b 14.12.09, 11:51

    > A! teraz rozumiem, to zupełnie tak jak z SS-manami i holocaustem.
    > Zabijanie żydów było efektem ubocznym (przykrą koniecznością)
    > pozbywania się ich z wielkiej rzeszy. Nikt nie zostawał SSmanem dla
    > samej chęci zabijania, bo co to za frajda zabić bezbronnego żyda.

    Ten przykład pasuje mi raczej do myśliwych. Przecież dla myśliwych liczy się przyroda, wspólnie wypity samogon, pomoc przy patroszeniu itd. i nikt nie ma frajdy z pozbawienia życia niewinnej srenki :-P

    > Wybacz chłopie, ale tak działa twoja logika (patrz też "o wyższości
    > rzeźnictwa nad łowiectwem" autorstwa T.O.)

    Jeśli mowa o wyższości to jedynie moralnej. Chodzi o czerpanie przyjemności z zabijania. Tak jak do kata nie ma się pretensji że zabija (w imieniu społeczeństwa), podobnie od strony moralnej traktuje się rzeźników (jakby nie patrzeć nie jest to szczególnie lubiany zawód).
    Za to wielką estymą obdarza się zabijaczy zwierząt dla rozrywki czyli myśliwych. Zabijanie dla rozrywki jest dla mnie amoralne.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • mrzagi01 14.12.09, 12:06
    franek-b napisał:


    >
    > Ten przykład pasuje mi raczej do myśliwych. Przecież dla myśliwych liczy się pr
    > zyroda, wspólnie wypity samogon, pomoc przy patroszeniu itd. i nikt nie ma fraj
    > dy z pozbawienia życia niewinnej srenki :-P
    To uzgodnijcie z łaski swojej stanowiska bo Oryś wie, że chodzi ożądzę mordu i o nic więcej.

    >
    > > Wybacz chłopie, ale tak działa twoja logika (patrz też "o wyższości
    > > rzeźnictwa nad łowiectwem" autorstwa T.O.)

    > . Zabijanie dla rozrywki jest dla mnie amoralne.
    >

    Nie zaprzeczam, ale jakbym mial możliwość wyboru, czy być gęsią tuczoną foie gras
    http://divisionstreet.files.wordpress.com/2008/05/foie-gras-5_1.jpg
    czy dzikiem którego w sile wieku dosięgnie wraża kula myśliwego.
    To wybieram dzika.
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej autoreklamy
  • tomek854 14.12.09, 15:26
    Dlatego właśnie tuczenie gęsi jest już zakazne, wszyscy możemy wpłynąć na
    zniknięcie kurzych auszwiców przez kupowanie jajek z wolnego chowu no i jak
    jeszcze myśliwstwo się zlikwiduje to będzie w ogóle super.
    --
    Orysiowa Pisanina
  • frax1 14.12.09, 21:25
    Jajka kupuje tylko wolnego chowu, nigdy bym do zwierzęcia nie strzelił ale...
    Wydaje mi się, że przy tak zachwianym ekosystemie jaki mamy teraz - co jest
    wynikiem działalności człowieka, niestety ale odstrzał pewnych gatunków w pewnym
    czasie pomaga zachować równowagę - bo niestety nadmiar jednych gatunków odbija
    się w braku innych. Uważam, że kłusownictwo należy tępić ze wszystkich sił, ale
    koła łowieckie powinny funkcjonować. One nie tylko zajmują się strzelaniem, ale
    również przynajmniej wg. statutu dokarmiają zwierzęta w zimę itd.
    Pozdrawiam
  • tomek854 14.12.09, 15:30
    Mrzagi wchodzi na wyżyny :-) Już Ci odpowiedziano, ale dodam od siebie:

    1. Wielu SSmanów czerpało z tego frajdę, bo Żyd to nie ryba, i można się nad nim
    poznęcać i widzieć jak cierpi.
    2. Cała idea zabijania jednego narodu dla zrobienia dobrze innemu jest z gruntu
    zła. Od bardzo podstawowych podstaw. Dlatego nawet jeżeli ktoś zostawał SSmanem
    traktując zabijanie Żydów tylko jako część tej roboty, to i tak był zły, nawet
    jeśli żadnego Żyda nigdy nie zabił - bo od początku służył złej sprawie.
    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • kaqkaba 14.12.09, 11:26
    Ktoś tam wyżej wrzucił linka do wywiadu z byłym myśliwym. I przemyślenie mnie
    naszło.
    Polowanie z używaniem zanęty (rozsypywaniem ziarna w pobliżu ambony) i walenie
    do tego co przybiegnie jest prawie jak chodzenie na podryw z tabletką gwałtu.

    W USA dość popularne jest polowanie z łukiem (oczywiście bloczkowym). Ale z
    łukiem to 1. musisz umieć się posługiwać i celować, 2. i tak kusisz podejść na
    góra 50 metrów. I to jest polowanie. Pozostałe odmiany to nieco mniej
    humanitarna wersja rzeźni.

    Dla mnie myśliwy to jednak nie skurwysyn. Przez całe wieki tak zdobywaliśmy
    pożywnie. Zwierzęta polują i nie są przy tym wcale mniej brutalne. Taka jest
    natura.
    Ludzie polują dla rozrywki. Tylko co to za rozrywka z ambony na 100 metrów
    trafić sarnę. To już wolę do puszek postrzelać.
  • franek-b 14.12.09, 11:43

    > Dla mnie myśliwy to jednak nie skurwysyn. Przez całe wieki tak zdobywaliśmy
    > pożywnie. Zwierzęta polują i nie są przy tym wcale mniej brutalne. Taka jest
    > natura.

    Natura nie zabija dla rozrywki czy też dla samego trofeum. Słonie w afryce zostały wyrżnięte, gniją tysiące ton mięsa w kajach gdzie co 5 dziecko dożywa swojej 18-stki bo umiera wcześniej częścowo z niedożywienia, bo myśliwi z całego świata chcą sobie postrzelać do słoni i być posiadaczem kłów słoniowych.

    > Ludzie polują dla rozrywki. Tylko co to za rozrywka z ambony na 100 metrów
    > trafić sarnę. To już wolę do puszek postrzelać.

    No i to jest właśnie clou oceny moralnej. Zabijanie dla rozrywki. Chodzi o zabijanie a nie o nic innego. NIe ważne jak, nie wazne kiedy, wazne by zabić. Dlatego dla mnie ocea moralna tego hobby jest jednoznaczna. A mam wrażenie, że większości forma miesza się z istotą (zresztą tak dosyć powszechnie w życiu).

    Zabijanie nie może być formą rozrywki.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • zenon77 14.12.09, 12:28
    "Natura nie zabija dla rozrywki czy też dla samego trofeum. Słonie w
    afryce zostały wyrżnięte, gniją tysiące ton mięsa w kajach gdzie co
    5 dziecko dożywa swojej 18-stki bo umiera wcześniej częścowo z
    niedożywienia, bo myśliwi z całego świata chcą sobie postrzelać do
    słoni i być posiadaczem kłów słoniowych."
    Tylko co to ma wspólnego z tematem? Zaczęliśmy od tezy, że każdy
    myśliwy to skurwysyn. Jeszcze raz powtórzę. Ci od kłów słoniowych to
    nie myśliwi (zgodnie z definicją przytoczoną przez Tomka) lecz
    rzeźnicy. Tak jak Ci co "polują" w Puszczy Białowieskiej na żubra
    praktycznie przyprowadzonego na sznurku, tuż przed śmiercią
    naturalną. Ale łowiectwo ma i inną naturę...
    "No i to jest właśnie clou oceny moralnej. Zabijanie dla rozrywki.
    Chodzi o zabijanie a nie o nic innego. NIe ważne jak, nie wazne
    kiedy, wazne by zabić. Dlatego dla mnie ocea moralna tego hobby jest
    jednoznaczna. A mam wrażenie, że większości forma miesza się z
    istotą (zresztą tak dosyć powszechnie w życiu)."
    To dlaczego ludzie, często rozumni i inteligentni, płacą grubą kasę,
    przechodzą szkolenia i egzaminy, a później siedzą na tych ambonach i
    łażą po lesie, często w deszczu lub komarach by ubić sarenkę?
    (średnio raz na kwartał - to według zalinkowanego wywiadu, z moich
    doświadczeń co 10-15 wyjazd) Przecież jeżeli istotą polowania jest
    by zabić (NIe ważne jak, nie wazne kiedy, wazne by zabić), to
    łatwiej jest się zatrudnić w rzeźni! Nie dość, że dziennie zabijasz
    tyle co w lesie w rok, to jeszcze Ci za to płacą!!!
    Gdyby kolega franek do spółki z kolegą tomkiem mogli mi wyjaśnić ten
    paradoks, to byłbym wdzięczny...
  • mrzagi01 14.12.09, 12:43
    zenon77 napisał:


    > To dlaczego ludzie, często rozumni i inteligentni, płacą grubą
    kasę,
    > przechodzą szkolenia i egzaminy, a później siedzą na tych ambonach
    i
    > łażą po lesie, często w deszczu lub komarach by ubić sarenkę?

    no i jeszcze się pierdolą z jakimś zbijaniem paśników, taszczeniem
    zimą siana do lasu,zbieraniem żołędzi i różnymi takimi upierdliwymi
    obowiązkami.



    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • tomek854 14.12.09, 15:37
    > no i jeszcze się pierdolą z jakimś zbijaniem paśników, taszczeniem
    > zimą siana do lasu,zbieraniem żołędzi i różnymi takimi upierdliwymi
    > obowiązkami.

    Bo nikt w XXI wieku nie pozwoli, żeby faceci sobie latali po lesie i strzelali
    do czego mają ochotę. Dlatego społeczeństwo wprowadziło dokładne ograniczenia
    prawne a myśliwstwo musi pozować na miłośnictwo zwierząt, żeby było społecznie
    akceptowalne.

    Jak się ucywilizuje quadowców to też zamiast niszczyć las będzie im się chciało
    składki płacić na tory, układać przeszkody ze starych opon i usypywać rampy.
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • franek-b 14.12.09, 17:12
    > > To dlaczego ludzie, często rozumni i inteligentni, płacą grubą
    > kasę,
    > > przechodzą szkolenia i egzaminy, a później siedzą na tych ambonach
    > i
    > > łażą po lesie, często w deszczu lub komarach by ubić sarenkę?
    >
    > no i jeszcze się pierdolą z jakimś zbijaniem paśników, taszczeniem
    > zimą siana do lasu,zbieraniem żołędzi i różnymi takimi upierdliwymi
    > obowiązkami.

    Ludzie rozumni i inteligentni robią różne rzeczy. Jedni chodzą na qrvy, inni przebierają się w kiecki i wciągają koke (niejaki senator P.), są też tacy co płacą za to by ich zakopać po pachy w błocie w lesie by tam sobie mogli poleżeć (autentyk - znajomy jeździł na takie terapie osobowości), a są też tacy co za własną kasę jadą nad Bałtyk, by przez 2 tygodnie leżeć na plaży i żreć rybę ze starego oleju. Co mnie to obchodzi jaką motywację mają myśliwi? co ich w tym kręci? czy czerpią z rytuału myśliwskiego satysfakcję/rozrywkę/zadowolenie a może frustrację? Liczy się efekt - czyli zabijanie zwierząt dla fanu. I tego nie negujecie.

    Tak jak nikt pijaka nie pyta dlaczego siada za kółkiem - z definicji jest to beee, tak samo nie ma znaczenia jaki rytuał myśliwi odparawiają by strzelić z flinty.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • tomek854 14.12.09, 15:35
    > Tylko co to ma wspólnego z tematem? Zaczęliśmy od tezy, że każdy
    > myśliwy to skurwysyn. Jeszcze raz powtórzę. Ci od kłów słoniowych to
    > nie myśliwi (zgodnie z definicją przytoczoną przez Tomka) lecz
    > rzeźnicy.

    Ci, którzy polują na kośc słoniową to kłusownicy po pierwsze, bo to jest w ogóle
    nielegalne.

    Ale wcześniej na słonia się polowało i to było bardzo macho ustrzelić słonia. I
    dlatego teraz ich jest tak mało, i dlatego kość słoniowa jest taka droga.

    > To dlaczego ludzie, często rozumni i inteligentni, płacą grubą kasę,
    > przechodzą szkolenia i egzaminy, a później siedzą na tych ambonach i
    > łażą po lesie, często w deszczu lub komarach by ubić sarenkę?

    Bo liczy się ten moment, kiedy sarenka nieświadoma sobie idzie, a ty masz na
    koniuszku palca jej życie. I to TY decydujesz o tym, czy ona będzie żyła czy
    nie. W Rzeźni tego nie ma. W Rzeźni nie decydujesz o tym, czy zabić czy nie,
    tylko po prostu zabijasz, bo taśmociąg jedzie i nie wyciągniesz z niego krowy
    tylko dlatego, że zdecydowałeś jej nie zabić.

    Druga rzecz: w rzeźni jest wiadome że zwierze zginie. Na polowaniu musisz się
    wykazać kunsztem. Nawet do wypuszczonego z klatki 2 minuty temu ptaka jest
    trudno trafić. Więc jeżeli uda Ci się trafić do ruchomego celu, to jesteś macho.

    To tak jak ze strzelaniem do rzutek, tylko że w rzutkach nie ma elementu
    zabijania o którym pisałem powyżej.

    > Gdyby kolega franek do spółki z kolegą tomkiem mogli mi wyjaśnić ten
    > paradoks, to byłbym wdzięczny...

    Ależ my to cały czas robimy, tylko nie przyjmujesz tego do wiadomości.




    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • zenon77 14.12.09, 16:59
    "Ależ my to cały czas robimy, tylko nie przyjmujesz tego do
    wiadomości."
    No to albo nauczyciele mało uzdolnieni, albo uczeń coś niespecjalnie
    kumaty;-)
    Tylko, że aby wykazać, dlaczego myśliwi nie zatrudniają się w rzeźni
    w sposób logiczny, trzeba wreszcie założyć, iż myślistwo to nie
    tylko zabijanie!
  • tomek854 14.12.09, 17:08
    Albo wykazać, że te dwie formy zabijania różnią się diametralnie, i że bycie
    rzeźnikiem nie jest aż tak zabawne jak bycie myśliwym (co zrobiłem).
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • franek-b 14.12.09, 17:21

    > No to albo nauczyciele mało uzdolnieni, albo uczeń coś niespecjalnie
    > kumaty;-)

    Ja zakładam, że za to czy przesyłka/przesłanie odpowiada nadawca.

    > Tylko, że aby wykazać, dlaczego myśliwi nie zatrudniają się w rzeźni
    > w sposób logiczny, trzeba wreszcie założyć, iż myślistwo to nie
    > tylko zabijanie!

    Wiesz czym się różni dupa od gaci? Dupa służy do sr...nia a gacie by nie było widać dupy. Stosując tę analogię dupa to fuzja, a gacie to cała otoczka myśliwska.

    --
    http://images40.fotosik.pl/145/5d37a5b4bc4ef7d8.jpg
    Frank
  • tomek854 14.12.09, 15:31
    > Zabijanie nie może być formą rozrywki.

    Wszystko w temacie.
    --
    Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
    W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
    Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
    A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
  • mrzagi01 14.12.09, 11:50
    kaqkaba napisał:


    >
    > W USA dość popularne jest polowanie z łukiem (oczywiście
    bloczkowym). Ale z
    > łukiem to 1. musisz umieć się posługiwać i celować, 2. i tak kusisz
    podejść na
    > góra 50 metrów. I to jest polowanie.

    No właśnie. jak byłem u szwagra, to w ramach klozetowej lektury
    poczytałem sobie w jakimś Łowiecu Polskim artykuł o polowaniu z
    łukiem. Przytoczono tam jednego takiego hamerykana, co z łukiem
    chodzi na niedźwiedzie- toż to hardkor w czystej postaci jest jest!
    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • kaqkaba 14.12.09, 12:11
    Jako że hobbistycznie w celu wyładowania pokładów napięcia drzemiącego we mnie
    neandertalczyka strzelam z łuku to się troszkę tematem interesuję.
    Dzisiejsze łuki boczkowe wyglądają np:
    http://i98.photobucket.com/albums/l259/alpinearchery/Bowcomparison.png

    I mają siłę wystarczająca do powalenia niedźwiedzia. Żeby z czymś takim chodzić
    samemu na niedźwiedzia trzeba nie mieć wszystkiego po kolei. Drugiej strzały nie
    zdążysz założyć.

    Na polowanie to ja bym jednak z czymś takim wolał chadzać.
    www.dura.netstrefa.pl/kryjowki_fotograficzne/album/slides/foto-karabin.html
  • typson 14.12.09, 16:28
    A mnie męczy ta dyskusja, bo rozpoczęła się w prowokacyjny sposób i dochodzi juz
    do populizmu. Ogarnijta się trochę

    --
    Frell Me Dead
  • tomek854 14.12.09, 16:58
    To prawda. Zacząłem emocjonalnie po przeczytaniu artykułu o tym skurwysynie co
    zastrzelił facetowi psa.

    Niemniej jednak opinię na temat łowów miałem wcześniej i jakoś nie wygląda, zeby
    się zmieniła na podstawie owej dyskusji (choć naprawdę cenię argumenty podawane
    przez zenona, jednak one cały czas trafiają nieco obok tego, o czym ja mówię).
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • ernest_linnhoff 14.12.09, 18:46
    Tomek, lubie czytac Twoje posty, bo sa interesujace i swiadcza o tym, ze Autor potrafi sie przylozyc do ich napisania i wprawnie wlada wyrazami, tak by przekazac to, o czym mysli.
    Ale prosze nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Zdefiniowanie "skurwysynstwa" to zbyt szczegolowy termin na ogolne zjawisko. Tak jak samo posiadanie biblioteki nie czyni czlowieka uczonym, tak nie kazdy mysliwy jest s...em.
  • tomek854 14.12.09, 19:18
    To już chyba wyjaśniłem - skurwysyństwo wystąpiło w wyniku emocji po
    przeczytaniu artykułu o tym co zastrzelił psa.

    Natomiast zabijanie zwierząt bez konieczności jest podłe, prymitywne, nie wiem,
    podstaw sobie jakie chcesz przymiotniki, byle sens był taki, ze jest złe, i
    człowiek który tak robi nie ma co liczyć na mój szacunek za to.
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • ernest_linnhoff 14.12.09, 19:29
    W sumie faktycznie, to Twoja definicja, którą -na szczęście- nie każdy musi podzielać.
  • tomek854 14.12.09, 20:19
    albo -na nieszczęście- :-)
    --
    Orysiowa Pisanina
  • ernest_linnhoff 14.12.09, 20:21
    He :-) Doktryner ;-)
  • sven_b 14.12.09, 21:35
    Ale trzeba przyznać, że chłopak zrył temat do gołej kości:)
    --
    warto wyciągnąć wnioski
  • ernest_linnhoff 14.12.09, 21:46
    Operujaca jezykiem z "Vabanku": zupelnie jak komisarz Przygoda, szczególarz :-)
  • zenon77 14.12.09, 21:51
    Mógłbyś chociaż napisać "chłopaki"...;-)
  • tomek854 15.12.09, 00:26
    Właśnie! Jemu też się należy uznanie za klasę w dyskusji!
    --
    Nie jestem kompletnym idiotą! Brakuje mi piątej klepki...
  • margor24 14.12.09, 22:06
    Kompromis mógłby być taki: myśliwi strzelają usypiającymi strzałkami, ładują zwierzynę na pakę i wiozą do rzeźni, gdzie profesjonalny rzeźnik niechętnie czyni swą powinność. Potem razem patroszą popijając samogon. Może być?;)
  • sven_b 14.12.09, 22:29
    Dla mnie ok, chociaż nie wiemy czy Tomasz nie szykuje jakiejś dygresji w
    rękawie, dot. np. tylko chorej grupy zwierząt. Gdyby zdecydował sie na
    podzlecanie podsumowań, byłoby to daleko idące ułatwienie:)
    --
    warto wyciągnąć wnioski
  • tomek854 15.12.09, 00:27
    Juz mi się nie chce. Pas :P
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • dr.verte 20.01.10, 14:32

    pomylił z psem , super tłumaczenie
  • tomek854 20.01.10, 14:33
    Acha, zeby nie bylo, nie chce wracac do naszej dyskusji. Tylko sie zastanawiam:
    kto normalny uwierzy, ze doswiadczony mysliwy o swietnym wzroku umozliwiajacym
    trafienie zwierzecia z dalekiej odleglosci nie potrafi odroznic osla od psa? Ja
    potrafie...

    Mi sie wydaje, ze po prostu mial ochote strzelic to strzelil bo mial nadzieje,
    ze mu ujdzie na sucho...
    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • miecio1313 21.01.10, 17:11
    >"Myśliwy to jednak z definicji sk..."

    Też tak myślę bo co to jest myśliwy. Stoi sobie taki w krzakach,
    banda naganiaczy płoszy zwierzaki, te w strachu i stresie gnają aby
    uciec nie patrząc na boki a tu pan myśliwy z flintą strzela z
    odległości takiej że zwierzak go nie ani wyczuje ani nie zobaczy. i
    to coś nazywa siebie myśliwym. Jakby sam tego zwierzaka podszedł z z
    nożem czy włócznią (ostatecznie łukiem) to rozumię- wykazał się
    sprytem, odwagą, przechytrzył go ale jak stoi z sztucerem i trafia
    ze stu czy dwustu metrów to zwykły mord dla przyjemnośći
  • dr.verte 21.01.10, 17:36

    I jeszcze jaka duma z ustrzelenia zwierzyny jakby było z czego.
    Najlepiej jakby się umawiali w lesie na dwie drużyny i walili
    do siebie. To bym rozumiał , i wtedy respect dla takiego gościa ,
    zaryzykował(swoim życiem) bo waląc do zwierzęcia z taką giga-przewagą
    jaką ma nad nim nie ryzykuje niczym , nie dał się zastrzelić ,
    skasował innych myśliwych , wygrał , ma pełne prawo się cieszyć.
  • tomek854 21.01.10, 18:32
    No ja też tak cały czas myślę, ale proszę, nie zaczynajmy od nowa!

    Ja tylko chciałem tak a'propos, bo o ile (jak widać z tego wątku) definicyjne
    skurwysyństwo jest dyskusyjne to jak nazwać kogoś, kto zastrzelił osła? Albo
    jest jeszcze większym osłem, albo skurwysynem właśnie, a teraz kłamie żebysię
    wyłgać!
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • miecio1313 22.01.10, 10:17
    Problem jest w tym że dziewiędziesiąt procent tzw myśliwych
    zastrzeliłaby tego osiołka, tak jak łosia w Ursusie. Przykładów na
    strzelanie dla czystej przyjemności mordowania są setki- i to
    najbardziej wkurza
  • mrzagi01 22.01.10, 10:41
    miecio1313 napisał:

    > Problem jest w tym że dziewiędziesiąt procent tzw myśliwych
    > zastrzeliłaby tego osiołka,

    Proszę o podanie źródła przytoczonej liczby.


    --
    Palivec znany był grubianin, co drugie jego słowo było "dupa" albo
    "gówno"
    -Jaroslav Hašek "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka"
    nachalna autoreklama
    jeszcze wiecej nachalnej
    autoreklamy
  • zenon77 22.01.10, 15:48
    Cześć,
    Jednak temat powrócił jak bumerang;-)
    Myśliwy strzelił do nierozpoznanego celu. Zatem jest:
    a. niezrównoważony,
    b. ślepy,
    c. pijany.
    Każdy z tych trzech powodów jest wystarczający do wszczęcia
    postępowania karnego z tytułu nieodpowiedniego posługiwania się
    bronią (zawieszenie pozwolenia na broń w przypadku postępowania
    prokuratorskiego jest automatyczne). Niezależnie powinien zostać w
    trybie natychmiastowym wykluczony z Polskiego Związku Łowieckiego, a
    Komendat Wojewódzki Policji powinien wszcząć procedurę odebrania
    pozwolenia na broń.
  • tomek854 22.01.10, 16:11
    Albo rozpoznanego, ale akurat miał ochotę strzelić myśląc, że go nie znajdą.

    Nie wykluczaj tej możliwości.
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • dr.verte 07.03.10, 15:12
    na rozluźnienie taki kawał o myśliwych , mi się podoba :

    Ojciec z synem wybrali się na polowanie. Jako, że ojciec był
    inwalidą wojennym - nie miał obu nóg, syn zapakował go w plecak,
    plecak zarzucił na plecy i poszli do lasu. Idą, tropią, syn
    obserwóje przód i boki, ojciec tyłu pilnuje...
    Nagle zza krzaków wypada na nich stado dzików. Syn postanawia
    uciekać. Biegnie - ale szybko traci siły z powodu dodatkowego
    obciążenia. W pewnym momencie poddaje się, zrzuca plecak i biegnie
    ile sił w nogach do wioski. Przybiega do domu, pada przed matką na
    kolana i mówi:
    - Wybacz, mamo, zaatakowały nas dziki... Nie udało mi się ojca
    obronić...
    - A was, myśliwych, to ch*j zrozumiesz! Dziesięć minut temu ojciec
    przypełzł i powiedział: "piździ*c, nie mamy już syna"...


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.