Dodaj do ulubionych

Gaz - czy ktoś mnie przekona ?

18.02.04, 11:16
Po przeczytaniu wszystkich za i przeciw, dzielnym przyjeciu wiadra błota
wywalonego na mnie przez forumowiczów pokusiłem się o dokonanie pewnych
przeliczen.

Samochód - Toyota Corolla 2002, 1,4 silnik VVTi.
Spalanie - ok 8l/100 ...
Roczny przebieg - ~ 17 tys.

Bazując na informacjach zaczerpniętych z forum AutoMobil - sekcja o gazie i
postach Gaziarza, wychodzi że do tego silnika ze wzgledu na zmienne fazy
rozrządu odpowiednią instalacją jest instalacja IV generacji - cena w
Siedlcach 4900 zł (w Warszawie gdzie mieszkam ponoć ok 1000 zł drożej).
Dla ułatwienia przyjmijmy więc 5000 zł.

Tearz tak - cena 1L benzyny 95 3,55 zł (stacja ORLEN l. Domaniewska -
tankowanie dn. 17 lutego).
Cena gazu LPG - 1,5~1,6 PLN.
różnica - 2 zł.
Na pierwszy rzut oka spora różnica ale ...
Dokonując uproszczonego przeliczenia wychodzi że zwrot kosztu instalacji
zwróci się po 2500 L paliwa.
Jest to jednak daleko idące uproszczenie - jak wiemy spalanie gazu jest nieco
większe niż benzyny, zimny silnik jednak powinien pochodzić przez pierwszy
okres na benzynie gdzyż inaczej istotnie zmniejsza się trwałość silnika,
przeglądy okresowe są droższe itp. To wszystko rodzi dodatkowe koszty i
oddala czas zwrotu inwestycji o kolejne kilkadziesiąt litrów paliwa. Doliczmy
tylko 200 L. w okresie zwrotu inwestycji. Nie wiem czy w samochodzie mam
kolektor plastikowy czy nie, jeśli plastikowy - koszt wymiany to kolejne 800
zł (z postów i cennika Gaziarza). Kolejne 225 L.
Razem 2925 L.
Przy spalaniu ok 8 L , na 2925 L przejadę 36562,5 km.
Roczny przebieg to ok 17 tys. (łacznie z wakacjami w Chorwacji, wyjazdami na
długie weekendy itp).
Tak więc wychodzi na to że instalacja ZWRÓCI mi sie po ponad 2 latach ...
Tylko zwróci, a gdzie zysk ?
Jeśli do tego dołożymy że butla zajmuje mi albo miejsce koła zapasowego, albo
bagażnik (wcale w Corolli nie za wielki) co oznacza konieczność
zainstalowania np. bagażnika dachowego żeby zapakować się na wakacje (czyt.
znów zwiększamy zużycie paliwa) to wychodzi mi jednoznacznie że instalacja
nie ma absolutnie żadnego sensu. Cała dyskusja o niższych kosztach
eksploatacji, oszczędnościach itp. okazuje się być o kant tyłka potłuc.
Dodatkowo mam w samochodzie coś co może mi utrudnić jego odsprzedaż - muszę
trafić amatora gazu, oraz generalnie mam samochód z czymś do czego nie został
skonstruowany - nikt mi nie powie że inżynierowie jakiegokolwiek producenta
konstruując nowy silnik z góry zakładają instalację gazu. Gdyby tak było i
było to w pełni funkcjonalne i bezpieczne dla silnika rewolucyjne paliwo, to
już mielibyśmy w salonach setki modeli samochodów z napędem gazowym. Skoro
tak nie jest to chyba coś z tym gazem nie tak.
Czy ktoś podejmie polemikę i spróbuje mnie jednak przekonać że się mylę ?
Edytor zaawansowany
  • sherlock_holmes 18.02.04, 11:44
    Wbrew pozorom nie bede cie namawial do gazu :) Nie zawsze oplaca sie zakladac
    gaz, nie wszystkie samochody dobrze "wspolpracuja" z gazem.
    Przerobka instalacji najbardziej oplacalna jest w samochodach starszych,m z
    gaznikowym zasilaniem. Tam instalacja zwraca sie po kilku tys. km.
    W nowoczesnych, wysilonych jednostkach konieczne jest zalozenie instalacji IV
    generacji - dzieki czemu NIE MUSI SIE wymieniac plastikowego kolektora ssacego -
    zatem ten koszt odpada.
    Wiem, ze w skomplikowanych silnikach gaz nie zawsze sie sprawdza - proponuje ci
    zasiegnac opinii niezaleznej (czyli kogos, kto nie ma zadnego interesu w
    polecaniu gazu) nt. wspolpracy tego silnika z gazem. Zagazowac mozna kazdy
    benzynowy samochod (fizycznie mozliwe jest nawet w maluchu), ale nie kazdemu
    silnikowi wychodzi to na dobre - vide samochody z turbo (moze poza "lekkim"
    doladowaniem).
    Ilosc km jakie pokonujesz jest "na granicy' oplacalnosci. Przekalkuluj ile lat
    masz zamiar pojezdzic samochodem - jezeli planujesz po 3 latach zmienic na
    nowy, raczej nie ma sensu sie pakowac w instalacje. Jesli samochod ma byc "na
    lata", wtedy po drugim roku jezdzisz ponad polowe taniej - zatem inwestycja
    dlugoterminowa. Poza tym - przy zastosowaniu instalacji IV generacji wzrost
    zuzycia gazu w stosunku do benzyny jest niezauwazalny - na pewno nie rzedu 10-
    20%, jak w przypadku inst. I i II generacji

    --
    Tylko wtedy jesteś żywy, gdy jesteś przekonany że stać cię na coś więcej.
    /ks.Maliński/
    ------------------------------------------------
    Automobil
  • typson 18.02.04, 11:47
    co do oplacalnosci gazu - dobrze prawisz. Tez kalkulowalem i wychodzilo
    dokladnie to samo. Bralem pod uwage instalacje w swoim starszym samochodzie
    (1.6 16v gaznik!) czyli bardzo tania. "w siedlcach" pewnie kolo 1000 pln.

    Jednak jest to upierdliwosc na maksa. Albo masz zajete pol bagaznika duza butla
    albo 1/4 mala butla tyle ze tankujesz co trzy dni.

    Wychodze z zalozenia, ze auto kupuje sie po to by zafundowac sobie odrobine
    luksusu, moze raczej uproscic zycie. Tankowanie smierdzacego gazu nie idzie z
    tym w parze. Wszyscy moi koledzy - gaziarze mowia ze bomba i jak chca mnie
    wk..wic to niby narzekaja, ze znow musza zatankowac do pelna za 40 pln.
    Teoretycznie ich instalacje byly zakladane w poleconych czy znajomych
    warsztatach ale tylko na poczatku wszystko chodzi pieknie. Pozniej albo silnik
    sie dlawi, albo ma jakies dziwnie wysokie obroty, to znow niskie. Jednym slowem
    cos jest nie tak jak byc powinno. I od razu slysze komentarze: "a, to pewnie
    membrana, ktora jest gdziestam, pocostam" albo "to pewnie filtr". I co chwila
    trzeba sie z tym chrzanic.

    Na poczatku na benzynie i na gazie jezdzi tak samo. Ale po przejechaniu 50kkm
    przelaczenie z gazociagu na wache daje zauwazalna poprawe jakosci jazdy.

    Jeszcze jedno - przy okazji auta jako "odrobiny luksusu" na codzien: Jesli
    kupuje sie nowy samochod za 30, 40, 60 czy nawet 80 tysiecy zlotych to
    instalacja gazu w imie oszczednosci kilku tysiecy zlotych rocznie i to po
    pierwszym roku czy dwoch latach amortyzacji jest jakas kompletna porazka.


    Jedyne miejsce gdzie gaz moze sie przydac to w autach jezdzacych zawodowo.
    Wszelkiego rodzaju kulierzy, PH, i inni rajdowcy, ktorzy nie maja dieselka. Dla
    nich jazda to nie przyjemnosc tylko zarabianie kasy, wiec kazda oszczednosc sie
    liczy.

    tyle ode mnie

    pzdr
  • n0ras 18.02.04, 14:34
    typson napisał:

    > Jednak jest to upierdliwosc na maksa. Albo masz zajete pol bagaznika duza butla

    Bez przesady. Mam butlę, która wystarcza mi na tydzień jazdy i pozostała część
    bagażnika (ok. 500 l) jest większa od wielu całych bagażników "kompaktów".
    Oczywiście nieporozumieniem jest pakowanie gazu do np. Tico ("w koło"), wożenie
    koła i narzekanie, że nie ma bagażnika. W tego typu autach trzeba się od razu
    pogodzić z konstrukcyjnym brakiem bagażnika. Zamiast tego jest tylny schowek na
    rękawiczki.

    > albo 1/4 mala butla tyle ze tankujesz co trzy dni.
    >
    > Wychodze z zalozenia, ze auto kupuje sie po to by zafundowac sobie odrobine
    > luksusu, moze raczej uproscic zycie. Tankowanie smierdzacego gazu nie idzie z
    > tym w parze.

    Wiesz, tankując gaz nie muszę wysiadać z samochodu - więc żadnego smrodu nie
    czuję. Żeby zatankować benzynę (w 90 % przypadków) muszę się sam obsłuzyć - więc
    nie tylko czuję zapach, ale i muszę korzystać z "pistoletu" który nie wiadomo
    kto wcześniej macał.

    Wszyscy moi koledzy - gaziarze mowia ze bomba i jak chca mnie
    > wk..wic to niby narzekaja, ze znow musza zatankowac do pelna za 40 pln.
    > Teoretycznie ich instalacje byly zakladane w poleconych czy znajomych
    > warsztatach ale tylko na poczatku wszystko chodzi pieknie. Pozniej albo silnik
    > sie dlawi, albo ma jakies dziwnie wysokie obroty, to znow niskie. Jednym slowem
    >
    > cos jest nie tak jak byc powinno. I od razu slysze komentarze: "a, to pewnie
    > membrana, ktora jest gdziestam, pocostam" albo "to pewnie filtr". I co chwila
    > trzeba sie z tym chrzanic.
    >
    > Na poczatku na benzynie i na gazie jezdzi tak samo. Ale po przejechaniu 50kkm
    > przelaczenie z gazociagu na wache daje zauwazalna poprawe jakosci jazdy.

    To wynik typowo polskiego zachowania i kultury technicznej. Jak oszczędzam 50%
    to mało, bo przecież mogę 55% (nie robię planowych przeglądów, nie wymieniam
    kabli, świec i innych materiałów eksploatacyjnych, a zamiast wymienić ew.
    uszkodzony element to skleję poxipolem, albo solidnie przywiążę drutem).
    Znam przywiezione z Holandii BMW po 230 kkm przebiegu - od nowości z instalacją
    - która sprawowała się idealnie.

    > Jeszcze jedno - przy okazji auta jako "odrobiny luksusu" na codzien: Jesli
    > kupuje sie nowy samochod za 30, 40, 60 czy nawet 80 tysiecy zlotych to
    > instalacja gazu w imie oszczednosci kilku tysiecy zlotych rocznie i to po
    > pierwszym roku czy dwoch latach amortyzacji jest jakas kompletna porazka.
    >
    >
    > Jedyne miejsce gdzie gaz moze sie przydac to w autach jezdzacych zawodowo.
    > Wszelkiego rodzaju kulierzy, PH, i inni rajdowcy, ktorzy nie maja dieselka. Dla
    >
    > nich jazda to nie przyjemnosc tylko zarabianie kasy, wiec kazda oszczednosc sie
    >
    > liczy.
    >
    > tyle ode mnie
    >
    > pzdr
    Oczywiście, nie w każdym przypadku instalacja gassu sie opłaca - jak ktoś jeździ
    mało i często kupuje nowe samochody, to raczej nie.
  • hip-hopp 18.02.04, 11:49
    Nie mam gazu, nie instaluję go itd.

    Sens instalacji gazowej zależy od tego ile jeździsz i jak długo danym
    samochodem będziesz jeździł.
    Znajomy ma benzynę, Toyotę Carinę 1,6, 1996 rok. Rocznie przejeżdża 50 tys km.
    Jemu instalaca zwróci się po około 4 miesiącach......
    --
    Pozdrawiam,
    hip-hop
    Polonez 2000 Cosworth
    Skoda Octavia Kombi VR6BT 4x4
  • lexus400 19.02.04, 18:23
    Jeżeli Ty sam widzisz same minusy gazu i na dodatek nie bardzo umiesz liczyć to
    w jakim celu mamy Cię przekonywać ??????
    Pzdr.
    --
    --------------------------------------------
    Życie jest krótkie - trzeba szybko jeźdźić.
  • m4b 20.02.04, 09:14
    Z całym szacunkiem - jeśłi nie umiem liczyć to wskaż mi te prawidłowe liczenie,
    jeśli widze minusy wskaż mi plusy .
    Na tym polega przekonywanie do swoich racji.
    Ja przedstawiłem swój punkt widzenia w tym konkretnym przypadku samochodu mojej
    żony - jeśli gdzieś popełniłem istotny błąd który może radykalnie zmienić obraz
    sprawy - podaj gdzie ... Ot i wszystko ...
  • lexus400 20.02.04, 14:34
    Nie będę się bawił w jakieś super wyliczanki, sprawa jest prosta: koszt montażu
    do Twojego samochodu to min.4000 max.4500, droższy przegląd o 50 PLN i wymiana
    filtra gazu po 15000km czyli w Twoim przypadku raz w roku, zakup bagażnika -
    nie widzę takiej konieczności gdyż ile razy w roku wykorzystujesz bagażnik po
    brzegi, poza tym bagażniki kupują ludzie i bez gazu.Reasumując przy takim
    przebiegu rocznym zaoszczędzasz około 2400 PLN.Jeśli chodzi o Twój konkretny
    przypadek, mam tu na myśli sprzedaż samochodu za 2 lata to fakt nie opłaca się
    ale z innego punktu widzenia żaden bank nie daje 50% odsetek na rok a jest
    przecież możliwość odsprzedania instalacji i gwarantuję Ci szybką sprzedaż za
    2500 PLN lub przełożenie do następnego samochodu co jest już na pewno opłacalne.
    Pzdr.


    --
    --------------------------------------------
    Życie jest krótkie - trzeba szybko jeźdźić.
  • guest_of_honour 20.02.04, 23:32
    czyli od KRYTERIÓW. Wojna na argumenty jest bezcelowa, bo każde rozwiązanie ma
    swoje + i - (i to dotyczy każdej dziedziny życia). To jak przekonywanie
    posiadacza auta miejskiego do zamiany na busa, mimo że porusza się wyłącznie po
    mieście. Jak kalkulujesz że Ci się nie opłaca to nie montuj, jak zaczniesz
    jeździć dalej niż do pracy i raz w roku na wczasy to pierwszy pojedziesz do
    Siedlec.
    Kiedyś jeździłem dieslem, teraz jeżdżę na gazie. Eksploatacja jest mimo
    wszystko tańsza, wliczając przeglądy. Instalacja zwróciła mi się po kilku
    miesiącach. Bagażnik z 500 litrów zmniejszył się niewiele, rozkładane fotele
    powiększają przestrzeń do rozmiarów małego kombi. tankuję raz na 1,5 tygodnia i
    nigdy nie śmierdzi gazem. Jestem zadowolony ze swojego wyboru, Ty również. I to
    by było na tyle...
  • lexus400 21.02.04, 09:26
    guest_of_honour napisał:

    > czyli od KRYTERIÓW. Wojna na argumenty jest bezcelowa, bo każde rozwiązanie
    ma
    > swoje + i - (i to dotyczy każdej dziedziny życia). To jak przekonywanie
    > posiadacza auta miejskiego do zamiany na busa, mimo że porusza się wyłącznie
    po
    >
    > mieście. Jak kalkulujesz że Ci się nie opłaca to nie montuj, jak zaczniesz
    > jeździć dalej niż do pracy i raz w roku na wczasy to pierwszy pojedziesz do
    > Siedlec.
    > Kiedyś jeździłem dieslem, teraz jeżdżę na gazie. Eksploatacja jest mimo
    > wszystko tańsza, wliczając przeglądy. Instalacja zwróciła mi się po kilku
    > miesiącach. Bagażnik z 500 litrów zmniejszył się niewiele, rozkładane fotele
    > powiększają przestrzeń do rozmiarów małego kombi. tankuję raz na 1,5 tygodnia
    i
    >
    > nigdy nie śmierdzi gazem. Jestem zadowolony ze swojego wyboru, Ty również. I
    to
    >
    > by było na tyle...



    ...i to jest najrozsądniejsze co można napisać, ująłeś to najlepiej jak można.
    pzdr.

    --
    --------------------------------------------
    Życie jest krótkie - trzeba szybko jeźdźić.
  • hdp 21.02.04, 14:14
    m4b napisał:

    > Po przeczytaniu wszystkich za i przeciw, dzielnym przyjeciu wiadra błota
    > wywalonego na mnie przez forumowiczów pokusiłem się o dokonanie pewnych
    > przeliczen.
    >
    > Samochód - Toyota Corolla 2002, 1,4 silnik VVTi.
    > Spalanie - ok 8l/100 ...
    > Roczny przebieg - ~ 17 tys.
    >
    > Bazując na informacjach zaczerpniętych z forum AutoMobil - sekcja o gazie i
    > postach Gaziarza, wychodzi że do tego silnika ze wzgledu na zmienne fazy
    > rozrządu odpowiednią instalacją jest instalacja IV generacji - cena w
    > Siedlcach 4900 zł (w Warszawie gdzie mieszkam ponoć ok 1000 zł drożej).
    > Dla ułatwienia przyjmijmy więc 5000 zł.
    >
    > Tearz tak - cena 1L benzyny 95 3,55 zł (stacja ORLEN l. Domaniewska -
    > tankowanie dn. 17 lutego).
    > Cena gazu LPG - 1,5~1,6 PLN.
    > różnica - 2 zł.
    > Na pierwszy rzut oka spora różnica ale ...
    > Dokonując uproszczonego przeliczenia wychodzi że zwrot kosztu instalacji
    > zwróci się po 2500 L paliwa.
    > Jest to jednak daleko idące uproszczenie - jak wiemy spalanie gazu jest nieco
    > większe niż benzyny, zimny silnik jednak powinien pochodzić przez pierwszy
    > okres na benzynie gdzyż inaczej istotnie zmniejsza się trwałość silnika,
    > przeglądy okresowe są droższe itp. To wszystko rodzi dodatkowe koszty i
    > oddala czas zwrotu inwestycji o kolejne kilkadziesiąt litrów paliwa. Doliczmy
    > tylko 200 L. w okresie zwrotu inwestycji. Nie wiem czy w samochodzie mam
    > kolektor plastikowy czy nie, jeśli plastikowy - koszt wymiany to kolejne 800
    > zł (z postów i cennika Gaziarza). Kolejne 225 L.
    > Razem 2925 L.
    > Przy spalaniu ok 8 L , na 2925 L przejadę 36562,5 km.
    > Roczny przebieg to ok 17 tys. (łacznie z wakacjami w Chorwacji, wyjazdami na
    > długie weekendy itp).
    > Tak więc wychodzi na to że instalacja ZWRÓCI mi sie po ponad 2 latach ...
    > Tylko zwróci, a gdzie zysk ?
    > Jeśli do tego dołożymy że butla zajmuje mi albo miejsce koła zapasowego, albo
    > bagażnik (wcale w Corolli nie za wielki) co oznacza konieczność
    > zainstalowania np. bagażnika dachowego żeby zapakować się na wakacje (czyt.
    > znów zwiększamy zużycie paliwa) to wychodzi mi jednoznacznie że instalacja
    > nie ma absolutnie żadnego sensu. Cała dyskusja o niższych kosztach
    > eksploatacji, oszczędnościach itp. okazuje się być o kant tyłka potłuc.
    > Dodatkowo mam w samochodzie coś co może mi utrudnić jego odsprzedaż - muszę
    > trafić amatora gazu, oraz generalnie mam samochód z czymś do czego nie został
    > skonstruowany - nikt mi nie powie że inżynierowie jakiegokolwiek producenta
    > konstruując nowy silnik z góry zakładają instalację gazu. Gdyby tak było i
    > było to w pełni funkcjonalne i bezpieczne dla silnika rewolucyjne paliwo, to
    > już mielibyśmy w salonach setki modeli samochodów z napędem gazowym. Skoro
    > tak nie jest to chyba coś z tym gazem nie tak.
    > Czy ktoś podejmie polemikę i spróbuje mnie jednak przekonać że się mylę ?
    ________________________________________________________________________________

    .. nie ma problema,przekonany zostaniesz przez przepisy podatkowe i ekologiczne,
    nie zapomnij jak w referendum glosowales,ZOSTANIESZ do GAZU PRZEKONANY .
    ________________________________________________________________________________

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka