Dodaj do ulubionych

Tak a'propos unowocześnień.

08.06.10, 22:46
Dzisiaj znowu jeździłem MANem, w którym przekonani o swojej nieomylności
inżynierowie zaisntalowali ostrzeżenie którego nie da się wyłączyć. Da się
wyłączać różne ostrzeżenia (nie: alarmy) w Mercedesie, da się w Scanii, da się
w Renault, da się w DAFie a w MANie się nie da.

I tak mi pipkało przez pół dnia żebym zaciągnął ręczny... Pim pim pim pim
pim... Dobrze, że miałem parę płyt z głośną muzyką bo bym kurwicy dostał.

To jest przydatne, bo samemu zdarzyło mi się zapomnieć o ręcznym i to pimpka
jak się zgasi silnik albo otworzy drzwi. Ale jak jadę autostradą to
przypominanie mi co 3 sekundy o tym, żebym zaciągnął postojowy doprowadza
człowieka do szału.

Zajechałem w końcu do serwisu. Wymienili filtr paliwa, bo powiedzieli że to
powoduje błędy w komputerze - faktycznie, podziałało, znikł i problem ręcznego
i komunikat o jakiś błędach z EDC. Zapytałem czy będzie teraz działać
tempomat, pan mechanik (a moze pan Zmieniacz Części Oraz Obsługiwacz Laptopa?)
powiedział, że tak, że oczywiście, bo on to jeszcze raz potem podłączył do
laptopa i nie było komunikatu że coś nie w porządku z tempomatem.

Tempomat oczywiście nie działa, ale pan mechanik o tym nie wie, bo na jazdę
próbną nie pojechał - po co, jak ma laptopa, nie?

Czekałem sobie w poczekalni serwisu z czterema innymi kierowcami i oglądaliśmy
Shaun The Sheepa na BBC CBBies bo nic nie ma w telewizji innego z sensem. Jak
się skończył, to sobie zaczęliśmy gawędzić.

I tak na tych czterech innych kierowców: jeden był na przegląd okresowy, jeden
był na to samo co ja (czyli jakieś błędy w komputerze powodujące kretynienie
pojazdu), jeden był na błędy w komputerze też chyba, bo mówi, że ciągle mu
podawało, że nie działał ABS, sprawdzili i działał, zmienili mu czujniki a
komunikat dalej jest i jeden był na wymianę diodowej lampy światła dziennego
która przestała działać z nieznanych przyczyn (to oczywiście tylko ci z
poczekalni, bo na większe roboty to się nie czeka).

I tak sobie jednak myślę; z jednej strony to to jest przydatne (np. bardzo mi
się podoba funkcja w MANie która mi mówi, czy mi działają stopy czy nie, bo
nigdy nie ma jak zobaczyć) ale nie podoba mi się bardzo, że nie da się takich
pierdół obejść.

Jeżeli wyskakuje ostrzeżenie o błędzie powinna być opcja "dziękuję przyjąłem
do wiadomości, teraz się zamknij" - tak jak np. w mercedesie jest. Wyskakują
te błędy, człowiek klika enter, enter, enter i ma spokój na czas jazdy do
serwisu.

Możliwe, że Marek zaraz coś wymyśli o cwaniakach Polakach co by jeździli z
niezaciąniętym ręcznym po ausostradach jakby im się udało obejść to
zabezpieczenie, ale mam nadzieję, że jednak aż tak sie nie zapędzi w swoim
zamiłowaniu do "ułatwiaczy życia za wszelką cenę" :-)

--
trololololololololololo.com/
Edytor zaawansowany
  • edek40 09.06.10, 13:28
    W mojej drugiej mazdzie mialem sygnalizator przepalonych pozycji z tylu i
    przepalonych stopach. Znakomite urzadzenie. Gdzies ze dwa razy pokazalo mi, ze
    przepalila mi sie JEDNA zarowka. Problem pojawil sie, jak padl modul
    checkera. Nie wyswietlil nic, bo sie zepsul. Przestaly rowniez dzialac
    WSZYSTKIE zarowki stopow i pozycji z tylu. To, najpewniej, w trosce o
    moje bezpieczenstwo ;)

    Dodam, ze auto bylo z czasow intensywnie przedkomorkowych, wiec nawet nie ma
    mowy, aby w nocy wezwac pomoc. Trzeba jechac pojadzem typu stealth lub nocowac
    na poboczu. Na szczescie, szybko zorientowalem sie, ze cos jest nie tak i, zanim
    nabylem nowy uzywany modul, po prostu zezworkowalem odpowiednie drucki. Bez
    uzycia laptopa :) Uzylem glowy. Wystarczylo na krnabrna technike. I to jest
    najistotniejsza roznica w porownaniu z nowoczesnymi autami. Tu glowa nie
    wystarcza do naprawy auta na poboczu, nawet jesli dysponujesz odpowiedznia
    wiedza, aby ratowac sie we wlasnym zakresie. Tu potrzebny jest laptop i soft.

    Kiedys mialem mala przygode. Pozyczony samochod, ktorym jechalem, mial jakies
    "wariacje" gazowe. Zostalem wiec wyposazony w laptopa z odpowiednim softem. I
    dobrze. W aucie bowiem umarla pompa paliwowa, co uniemozliwialo normalny start
    instalacji gazowej. Wyposazony w desperacje i minimum wiedzy, podlaczylem sie do
    sterownika gazu i "ogluszylem" go tak, aby podawal gaz od razu. Udalo sie. No i
    powstaje pytanie czy skonczyly sie czasy wozenia w trasy kluczy, a zaczynaja sie
    czasy wozenia laptopa?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • marekatlanta71 09.06.10, 14:37
    Ilość elektroniki w samochodach robi się przerażająca. Z drugiej strony pozwala
    to na poprawianie usterek za pomocą "wgrywania nowej wersji programu" zamiast
    rozbierania maszyny (w Saab'ie tak naprawiono mi niezamykające się okno pasażera
    i szwankującą skrzynię biegów). Naprawa jest tańsza i szybsza a klient
    szczęśliwszy wiedząc że samochód chodzi na firmware V1.1 zamiast V1.0 :)
    Mechanicy samochodowi przestają kolekcjonować klucze a zaczynają wtyczki i
    oprogramowanie. Jedyne co mnie martwi to to że stanie się tak jak z komputerami
    - obecnie są miliony specjalistów od naprawiania systemu operacyjnego. Ale jak
    padnie głupi wiatraczek to nikt go nie umie zmienić...

  • edek40 09.06.10, 14:58
    > w Saab'ie tak naprawiono mi niezamykające się okno pasażera
    > i szwankującą skrzynię biegów). Naprawa jest tańsza i szybsza a klient
    > szczęśliwszy wiedząc że samochód chodzi na firmware V1.1 zamiast V1.0 :)

    Przecietny klient moze i jest zadowolony, ze szyba i skrzynia juz dziala. Edek
    zas przecietny nie jest i zaczyna sie martwic, ze soft v1.1 uszkodzi mu prace
    wycieraczek ;) Przyznam, Marek, ze zadrzalem. Jesli soft w super centralnym
    komputerze ma wplyw na tak "odlegle" pozdzespoly, to az strach sie bac.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • marekatlanta71 09.06.10, 15:08
    Mnie też to trochę niepokoi. Np. w Lexusie wałki rozrządu nie są napędzane
    paskiem, ale silnikami elektrycznymi. Wyobraź sobie sytuację kiedy błąd w
    programie obsługi szyby powoduje desynchronizację wałków z resztą silnika i
    spotkanie cylindra z zaworem... Zupełnie możliwa sytuacja.

    Albo takie BMW 3 gdzie pompa wody jest sterowana komputerem. Mały błąd w
    programie i masz przegrzany i zatarty silnik...

    Nowe technologie usuwają wiele ze sposobów w jaki mógł się zepsuć samochód, ale
    jednocześnie tworzą nowe.


  • edek40 09.06.10, 15:34
    > Mnie też to trochę niepokoi. Np. w Lexusie wałki rozrządu nie są napędzane
    > paskiem, ale silnikami elektrycznymi. Wyobraź sobie sytuację kiedy błąd w
    > programie obsługi szyby powoduje desynchronizację wałków z resztą silnika i
    > spotkanie cylindra z zaworem... Zupełnie możliwa sytuacja.

    A wszystko po to, aby wyeliminowac powazne usterki silnika wynikajace z zerwania
    pasa rozrzadu :)))) I pomyslec, ze w Europie wielki comeback swietuja lancuchy
    rozrzadu.

    > Albo takie BMW 3 gdzie pompa wody jest sterowana komputerem. Mały błąd w
    > programie i masz przegrzany i zatarty silnik...

    Marek, to woda na moj mlyn.

    > Nowe technologie usuwają wiele ze sposobów w jaki mógł się zepsuć samochód, ale
    > jednocześnie tworzą nowe.

    Wyglada na to, ze sprawa wyglada calkiem prosto - nowe technologie eliminuja
    drobne i uciazliwe usterki, zastepujac je totalnym chaosem i zniszczeniem. Ale
    za to duzo rzadziej :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • tomek854 09.06.10, 20:48
    > Wyglada na to, ze sprawa wyglada calkiem prosto - nowe technologie eliminuja
    > drobne i uciazliwe usterki, zastepujac je totalnym chaosem i zniszczeniem. Ale
    > za to duzo rzadziej :)

    Na podstawie mojego skromnego doświadczenia kierowcy ciężarówki śmiem twierdzić,
    że pierdoły komputerowe zdarzają sie znacznie częściej niż faktyczne usterki. Do
    tego stopnia, że niektórzy szoferacy zaczynają je ignorować i mówią "e, to tylko
    komputer świruje" i jeżdżą z pokazem fajerwerków na desce.

    I co będzie, jak coś się naprawdę popsuje?
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:46
    tomek854 napisał:
    > Na podstawie mojego skromnego doświadczenia

    Słowo kluczowe "skromnego" - popytaj starszych kierowców ciężarówek co i jak
    często im się dawniej psuło i porównaj sobie to z Twoim relatywnie
    bezproblemowym żywotem...
  • tomek854 10.06.10, 20:12
    Cytat z TrucknetUK z innej dyskusji. Rozmawiają dwaj kolesie, jeden dobrze po
    piećdziesiątce, drugi nieco starszy ode mnie. Rozmowa na temat jakiegoś tam
    zlecenia do Włoch.

    Jeden mówi "no przecież nie wyślę do Włoch piętnastoletniej cięzarówki, jak
    jakieś jaja wylezą to będę w dupie".

    50 latek odpowiada "Bo też te nowe gówno, jak byłem owner driverem za młodu, to
    miałem dwudziestoletniego seddona atkinsona do którego poza anglią nie było
    gdzie dostać części i robiłem nim bliski wschód bez problemu".

    Takich przykładów mogę Ci podać na setki...

    Owszem, nowiutki MAN to sto razy wygodniejsze auto niż nowiutki Seddon Atkinson
    sprzed ćwierć wieku - szybsze, bezpieczniejsze, wygodniejsze w obsłudze,
    ekonomiczniejsze, większa ładowność i w ogóle same zalety. I też w dzisiejszych
    czasach globalizacji o dostęp do serwisu nie jest tak trudno, więc auto nie musi
    być możliwe do naprawy młotkiem na poboczu jak w książkach Hłaski.

    Dlatego 40 letni Seddon to niekoniecznie. Ale jakbym miał wybrać pomiędzy dwoma
    dwudziestoletnimi MANami:
    http://www.hankstruckpictures.com/pix/trucks/len_rogers/2005/oct07/man-bulk.jpg (to jest coś, z czym miałem przyjemność niedawno)
    a tym padłem czym się teraz bujam:
    http://www3.picturepush.com/photo/a/1047476/480/Man/Man-TGA-Nik-Pol.jpg
    to bym wybrał tego pierwszego.

    Egzemplarz którym jeździłem miał o dwa lata więcej niż najstarszy z tych TGA
    którymi jeżdżę teraz. Był tak samo wygodny dla kierowcy, miał tak samo
    przestrzenną kabinę, o wiele mniej przycisków, pomimo tego wszystko się dało tak
    samo ustawić, działał w nim tempomat, nic nie bipkało i nie mrugało... I nawet
    spełniał tą samą normę Euro co TGA bez Ad Blue... Oldskulowego wyglądu z lat
    80tych się nie boję... To po co mi te problemy z komputerem?

    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • tomek854 10.06.10, 20:15
    > samo ustawić, działał w nim tempomat, nic nie bipkało i nie mrugało... I nawet
    > spełniał tą samą normę Euro co TGA bez Ad Blue... Oldskulowego wyglądu z lat
    > 80tych się nie boję... To po co mi te problemy z komputerem?

    A, a jeszcze tak na marginesie: miał fajniejsze schowki, różne przydatne bajery,
    było gdzie wstawić butelkę z piciem i położyć różne drobiazgi (np komórkę czy
    papiery), deska nie była z takiego najchamstszego plastiku tylko jakoś wyglądała
    że pomimo starej daty miało się wrażenie, że jest to jednak zrobione z myślą o
    kierowcy który w tym spedza pół życia a nie o księgowości.
    --
    trololololololololololo.com/
  • emes-nju 09.06.10, 15:51
    marekatlanta71 napisał:

    > Np. w Lexusie wałki rozrządu nie są napędzane
    > paskiem, ale silnikami elektrycznymi.

    Koncepcja jest sluszna. Zeby wyeliminowac w sumie dosc rzadka usterke polegajaca
    na urwania sie paska rozrzadu, skonstruowano cos, co zalatwi silnik po urwaniu
    sie drucika od silniczka :-)

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • marekatlanta71 09.06.10, 18:18
    Żeby było ciekawiej to podobno nie odnotowano jeszcze ani jednego przypadku
    takiej awarii w tych silnikach.
  • emes-nju 10.06.10, 11:47
    Bo to jeszcze nowe.

    Poczekajmy az zacznie kruszec PCV z izolacji albo zasniedzieja styki.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:45
    emes-nju napisał:
    > Poczekajmy az zacznie kruszec PCV z izolacji albo zasniedzieja styki.

    PCV nie używa się już od wieków. Styki też są pokryte materiałem który nie
    śniedzieje.
  • emes-nju 11.06.10, 12:21
    marekatlanta71 napisał:

    > Styki też są pokryte materiałem który nie śniedzieje.

    Tja...

    To dlaczego nie wolno kupowac auto popowodziowych?

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • wujaszek_joe 09.06.10, 15:01
    kolega pracuje w serwisie Renault.
    Nie byli w stanie naprawić niedomykającej się szyby z powodu problemów z
    internetem. Mina klienta bezcenna
    --
    Jarosław Kaczyński: Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy
    niczego nie mieli
  • edek40 09.06.10, 15:07
    > kolega pracuje w serwisie Renault.
    > Nie byli w stanie naprawić niedomykającej się szyby z powodu problemów z
    > internetem. Mina klienta bezcenna

    :)
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • marekatlanta71 09.06.10, 14:32
    Marek wymyśli coś innego - nieudolność serwisu i słaba jakość produktu nie jest
    powodem dla którego powinno się zatrzymać postęp. Gdzieś czytałem że w Skodach
    po 100 tys. km rozpadają się wały korbowe. Czy to powinno być powodem
    produkowania samochodów na pych?

    A z możliwością skasowania alarmu to masz rację. U mnie w Lexusie są dwa
    wkurzające alarmy - jeden mówi o niedomknięciu bagażnika i/lub drzwi a drugi o
    niezapięciu pasów. Oba daje się uciszyć przez wciśnięcie guzika na kierownicy.
    Lampka nadal mryga, ale przynajmniej nie piszczy.
  • emes-nju 09.06.10, 16:32
    marekatlanta71 napisał:

    > nieudolność serwisu i słaba jakość produktu nie jest
    > powodem dla którego powinno się zatrzymać postęp.

    Powstaje tylko pytanie czy postep ma polegac na ulatwianiu czy na utrudnianiu zycia... Bo jak na razie efektem "szalonego" postepu w dziedzinie motoryzacji sa tak naprawde tylko klopoty. Auta nie sa zasadniczo lepsze czy wygodniejsze (zaryzykowalbym stwierdzenie, ze auto, w ktorym przed zmiana kierunku nawiewu trzeba przestudiowac 100 stron instrukcji jest mniej wygodne od auta, w ktorym po prostu przekreca sie pokretlo) od tych sprzed 10 lat, nie sa tez ekonomiczniejsze, a ciagle sie psuja. Duperele, ale jednak sie psuja. Jak dla mnie to zadna roznica czy urwalem banalny pasek rozrzadu czy "zwariowal" czujnik od hegeratora do bulbulatora i auto zsikalo sie swiezo wymienionym olejem, bo ktos cos spierd... w oprogramowaniu. Auto jest zalatwione i juz. Tylko, ze pasek jest jeden i mozna go dotknac, a linii kodu oprogramowania tysiace. A moze i setki tysiecy. I kazda z nich, to potencjalny klopot, czego dowodem sa kolejne generacje najlepszych, wiodacych wrecz systemow operacyjnych w komputerach biurowych. (U mnie w aucie regulacja lewego lusterka MOZE spowodowac otwarcie centralnego zamka - cos w oprogramowaniu, prawda? Nikt nie potrafi tego naprawic).

    Wedlug mnie najlepsze samochody powstawaly pomiedzy 1995, a 2000. Mialy elektronike, byly podobnie ekonomiczne (oraz ekologiczne) i bezpieczne jak auta wspolczesne, ale nie mialy jeszcze zatrzesienia wszelkiej masci wodotryskow do psucia sie. Mi naprawde bardziej zalezy na tym, zeby auto bezproblemowo jezdzilo przez caly okres eksploatacji niz zeby mialo milion jakichs koromysl, z ktorymi walczy sie przez caly czas. Bo walczy sie. Jezeli nie w nowym aucie, to w aucie juz kilkuletnim - platanina kabli i ich polaczen, to proszenie sie o klopoty. Zasniedzialego styku nie da sie naprawic wgrywajac nowy soft, a o fachowca, ktory bedzie umial i ktoremu bedzie sie chcialo naprawiac usterki typu "no connect" bedzie coraz trudniej. (W mojej Alfie pekl kiedys jeden drucik - ma juz swoje latka i przebieg. Silnik nie wchodzil na obroty, obroty "szalaly", a w koncu wszystko gaslo. Nie powiem ile kasy wydalem na wymiane czujnikow i innych gowien, ktore sygnalizowaly swoje uszkodzenie na komputerze. Bo pan elektronik nie wpadl na genialny pomysl, ze pekl drucik i wymienial wszystko, co pojawialo mu sie na wyswielaczu kompa - nawet czujnik ABS! Auto naprawil mi dopiero myslacy "garazowiec"... Zauwazyl, ze cos jest chyba nie tak, skoro auto nie zmieniajc objawow usterki co chwile sygnalizuje blad innego podzespolu).

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • tomek854 09.06.10, 20:44
    Ja się podpisuję oboma rękoma (obiema rękami?) :) tylko że mam jedno ale:

    teraz już nie będzie plątaniny kabli. To wszystko idzie na jednej wiązce i tyle.
    Żadnego grzebania w kablach, wszystko software'owo.

    No i właśnie tu dochodzimy do sedna sprawy: czy znając niezawodność systemów
    komputerowych (wszystko się wiesza - Windows, komórki, aparaty fotograficzne...
    a jak się nie wiesza to się wywala na jakimś błędzie tak jak linuxy albo mace i
    też przeskoczyć się tego w pięć minut nie da) zaufałbyś samochodowi, którym
    steruje się za pośrednictwem komputera?

    Wydaje mi się że mimo wszystko wolałbym, żeby mi się urwało koło, bo bym
    przynajmniej mógł próbować reagować niż żeby komputer z nienacka postanowił
    dodać gazu do dechy i skręcić w lewo...

    Poza tym czy to na pewno ułatwia życie? W starym MANie za kabiną albo pod maską
    z przodu był bagnet którym się sprawdzało poziom oleju. W nowym MANie albo w
    Iveco jest supermądry komputer który ci mówi o poziomie oleju. Natomiast ty nie
    otrzymujesz jednoznacznej informacji czy olej jest czy nie: ty otrzymujesz
    informację "komputer sądzi że nie ma oleju". I nie możesz sobie tego sprawdzić,
    bo bagnet jest schowany pod kabiną, czyli musisz podnieść kabinę do góry i pod
    nią wleźć, cały się upaćkawszy, żeby sprawdzić czy tak naprawdę ten olej jest,
    czy go nie ma.

    Możesz oczywiście sobie podpiąć laptopa i dowiedzieć się, że masz usterkę
    czujnika, ale dalej nie da Ci to informacji ile masz oleju i czy możesz jechać,
    czy nie...

    Czy to jest takie ułatwienie sprawy? Dla mnie nie.

    To tak jak z chodzeniem. Są tysiące wynalazków uwalniających nas w imię postępu
    od tej smutnej konieczności - od odrzutowych trampków i innych szalonych
    pomysłów przez wrotki i deskorolki po segwaye i te krzesła na kółkach co bodaj
    honda ostatnio się nimi chwaliła - ale jednak praktycznie wszyscy chodzą
    normalnie. Po prostu skomplikowanie tych wszystkich przyrządów niweluje
    wszelakie korzyści wynikające z ich użytkowania.

    Kolezanka mi kiedyś opowiadała po powrocie z Au Pair z USA że była w szoku co do
    ilości urządzeń gospodarstwa domowego i ogrodu.

    I jej wnioski były takie: oni się tam zatracają, muszą mieć urządzenia które
    wyręczają ich we wszystkim, za to na nic nie mają czasu, bo najpierw na te
    urządzenia pracują, a potem się nimi zajmują (zmieniają baterie, wożą do
    serwisu, czyszczą, porządki w nich robią) i w sumie dużo lepiej ja mam u siebie,
    gdzie konserwy otwieram zwykłym otwieraczem a nie elektryczną otwieraczką do
    konserw, kawę mieszam sobie łyżeczką a nie elektrycznym mieszadełkiem z funkcią
    robienia wzorków w pianie a za to mam więcej czasu dla siebie. I coś w tym jest...
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • emes-nju 10.06.10, 12:55
    tomek854 napisał:

    > teraz już nie będzie plątaniny kabli. To wszystko idzie na jednej
    > wiązce i tyle.
    > Żadnego grzebania w kablach, wszystko software'owo.

    Kable wciaz sa i beda. Jak nie "szyny danych", ktore kiedys byly gruba pyta
    przewodow, a teraz maja byc jednym drutem, to koncowki i "rozdzielacze sygnalow"
    beda stanowic zrodlo problemow. Od softowych, po czysto elektro-mechniczne.

    > No i właśnie tu dochodzimy do sedna sprawy: czy znając niezawodność
    > systemów komputerowych (...) zaufałbyś samochodowi, którym
    > steruje się za pośrednictwem komputera?

    Zdecydowanie nie. Nie chce! To nie jest postep, a wciskanie kitu pod nosnym
    marketingowo haselkiem. Nie chce, zeby postep owocowal tym, ze instrukcja
    samochodu jest grubsza od encyklopedii. Samochod dla mnie, czy ja dla samochodu?

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • tomek854 09.06.10, 20:26
    marekatlanta71 napisał:

    > Marek wymyśli coś innego - nieudolność serwisu i słaba jakość produktu nie jest
    > powodem dla którego powinno się zatrzymać postęp. Gdzieś czytałem że w Skodach
    > po 100 tys. km rozpadają się wały korbowe. Czy to powinno być powodem
    > produkowania samochodów na pych?
    >

    Wiesz, jestem już drugi tydzień w jednej firmie. Mają kilkanaście MANÓW oraz
    DAFa i Mercedesa. Na razie jeździłem czterema MANami (najstarszy z końcówki 2006
    roku) i trzy z nich miały poważne problemy z komputerem.

    Jeden te, które opisałem, drugi te światła stopu (okazało sie, że to problem
    elektroniczny podobny do opisanego przez EDKa, tylko że auto jest super
    nowoczesne, wszystko jest na jednej wiązce i jak wczoraj pojechało do serwisu,
    to jeszcze tam stoi a oni z nim wojują.

    Ten którym jeździłem dzisiaj ma problem taki jak ten wczorajszy: nie działa
    tempomat, ale za to nie działa ogranicznik prędkości (zorientowałem się przy 75
    i sam odpuściłem, ciekawe, ile bym pociągnął (powinien odcinać przy 56 mph)).

    Rozmawiałem z menadżerem d/s transportu: mówi, że oni mają te MANy w leasingu i
    już się nie mogą doczekać aż się leasing skończy i będą mogli się ich pozbyć.
    Wcześniej mieli mercedesy i udało im się (za dodatkową opłatą!!!) wykręcić się
    sianem od wymiany Mercedesa na MANa i go zostawili w firmie, bo to jest stare 8
    letnie (normą w UK jest zmienianie auta po 5, max sześciu latach) Atego, które
    ma skrzynię biegów czysto mechaniczną sześciobiegową jak 40 lat temu, silnik też
    ma bez bajerów, tempomat też jest niejako "analogowy" i się nic nie psuje.

    Potrzebowali nowej ciężarówki, to wzięli 18 tonowego DAFa LF bo jest też mało
    skomputeryzowany.

    Moim zdaniem, skoro postępowi inżynierzy nie potrafią sobie poradzić z takimi
    pierdołami jak komputerowe sterowanie tempomatem czy (Jak u Ciebie) zamykaniem
    okna, to właśnie powinno się zatrzymać postęp bo to jest ostatnia chwila,
    poćwiczyć na pierdołach i dopiero wtedy zająć się rzeczami, które są istotne dla
    bezpieczeństwa tudzież (w branży transportowej) kosztów serwisowania.
    --
    www.berbela.com/
  • tomek854 09.06.10, 20:49
    > Gdzieś czytałem że w Skodach
    > po 100 tys. km rozpadają się wały korbowe. Czy to powinno być powodem
    > produkowania samochodów na pych?

    Odpowiem wprost na to pytanie: samochodów na pych, nie.

    Ale skoro przy obecnych silnikach nie można poradzić sobie z ich trwałością to
    może zatrzymać postęp i miast próbując unowocześnić, odchyudzać, bardziej
    wyżyłować i tak dalej nieudolny system, postawić na dopracowanie stanu
    teraźniejszego, a dopiero potem, opierając się na nabytych w ten sposób
    doświadczeniach iść do przodu...
    --
    www.cytatybiblijne.pl
  • crannmer 09.06.10, 21:28
    tomek854 napisał:

    > Ale skoro przy obecnych silnikach nie można poradzić sobie

    Nie "przy obecnych silnikach", lecz "__niektorzy__ producenci maja problemy z
    __niektorymi__ modelami silnikow".

    Roznica niby mala, a cieszy. I sprowadza dyskusje na nieco wlasciwszy poziom.

    --
    MfG
    C.
    For a canon in inversion is a dangerous diversion
  • tomek854 09.06.10, 22:29
    Poziom właściwszy, ale sens ten sam: jak nie umiesz we własnym ogródku chwastów
    wyplewić, to się nie rzucaj na zostanie sadownikiem na 400 hektarach :-)
    --
    Orysiowa Pisanina
  • wolfgang87 10.06.10, 12:11
    No niestety. Biznes mówi, że warto się pchać na 400 ha. Nawet jeśli 10 ha to będą czyste chwasty - i tak będziesz do przodu. I to dużo bardziej do przodu niźli z małym acz czystym ogródkiem.

    Chyba, żebyś sprzedawał kwiatki ze swego ogródka drożej - tylko kto to kupi:) Już nie rynek masowy a tylko koneserzy.
    --
    Suwałki żądają dostępu do morza!
  • tomek854 10.06.10, 19:29
    Owszem, dla takiego rolnika to pewnie i dobrze. Ale dla konsumenta? Kupujesz
    dwie skrzynki jabłek, a tam Ci się akurat trafia jedna skrzynka jabłek i jedna
    chwastów...
    --
    trololololololololololo.com/
  • marekatlanta71 10.06.10, 14:52
    To porównanie nie ma sensu. Zresztą...

    Kilkanaście lat temu były sobie małe firmy produkujące dobrej jakości samochody
    i duże firmy produkujące złom. I okazało się że ludzie wolą dobrą jakość niż
    złom, szczególnie jeżeli cena jest praktycznie taka sama. Więc różne koncerny
    wyciągnęły różne wnioski z tego:
    - Fiat odkrył że piękne, ale badziewiaste samochody się nie sprzedadzą i
    najlepiej robić piękne i jako-tako niezawodne, bo pięknemu da się wiele wybaczyć.
    - Toyota doszła do wniosku że jak się jest największym producentem na świecie to
    można trochę poluzować z jakością
    - GM i Ford odkryły że żeby wyjść z bankructwa muszą produkować ładne i
    niezawodne samochody - tak niezawodne żeby zmienić stereotypy
    - BMW i Mercedes w iście niemieckim stylu uznały że na rynku brakuje brzydkich i
    psujących się samochodów luksusowych i skupiły się na tej niszy.
    - VW/Audi zaś postanowił iść w ślady Fiata, ale rozsądniej - swoje popularne
    modele robiąc niezawodne ale nudne, natomiast w droższych modelach stawiając na
    bajery i wygląd i ignorując niezawodność.
    - Porsche (poza idiotycznym pomysłem przejęcia Audi) postawiło na niezawodność -
    emocje zawsze były a nisza niezawodnego samochodu sportowego była wyraźnie
    wolna. I ją szybciutko zajęli.
    - Honda z drogi budowania niezawodnych i ciekawych samochodów przeszła na
    ścieżkę "przyjaznych dla otoczenia" pojazdów. Problem w tym że ludzi lubiących
    zielone samochody jest mniej niż lubiących ładne i niezawodne. I Honda ma kłopot...
    - Hyundai/Kia zdecydował się iść drogą Hondy - budować niezawodne i ciekawe
    stylistycznie samochody o konkurencyjnych cenach. I jak widać ta strategia im
    dobrze robi, bo wypychają z rynku Toyotę i Hondę.
  • marekatlanta71 10.06.10, 14:36
    crannmer napisał:
    > Nie "przy obecnych silnikach", lecz "__niektorzy__ producenci maja problemy z
    > __niektorymi__ modelami silnikow".
    >
    > Roznica niby mala, a cieszy. I sprowadza dyskusje na nieco wlasciwszy poziom.

    Ostatnio większość dyskusji o technice przypomina mi dyskusje o tym jaki syf
    jest w USA prowadzone z perspektywy osobny która spędziła 6 miesięcy na Passaic'u :)

    Komuś się coś w jakiejś niedorobionej, niemieckiej ciężarówce zepsuło = cała
    technika jest zła i należy wrócić do zapłonu na korbę, iskrownika i gaźników.
  • emes-nju 10.06.10, 15:16
    marekatlanta71 napisał:

    > Komuś się coś w jakiejś niedorobionej, niemieckiej ciężarówce
    > zepsuło = cała technika jest zła i należy wrócić do zapłonu na
    > korbę, iskrownika i gaźników.

    A nic po srodku pomiedzy psujaca sie "przefajnowana" ciezarowka, a zaplonem na
    korbe itd. nie ma? Chyba przespales ladny kawalek rozwoju motoryzacji :-)

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • marekatlanta71 10.06.10, 15:46
    Spodziewam się że wtrysk paliwa jako urządzenie skomplikowane podlega tym samym
    regułom nienawiści - w końcu też ma elektroniczny sterownik. Rozrusznik jest
    mniej skomplikowany, ale także wymaga układu elektrycznego i też może narobić
    szkód. Po prostu idę za ciosem i przewiduję co jeszcze mogą nie lubić malkontenci.



  • emes-nju 10.06.10, 15:53
    Sprobuj "wyczaic" ten magiczny moment, w ktorym nagromadzenie elektorniki zaczelo nie dosc, ze znaczaco wplywac na niezawodnosc samochodow, to jeszcze zaczelo najnormalniej w swiecie utrudniac eksploatacje, bo wykonanie pozornie blachej czynnosci (np. zmiana kierunku nawiewu) wymaga przebicia sie przez menu, podmenu, podmenu podmenu, podmenu podmenu podmenu itd., co da sie zrobic dopiero po zapoznaniu sie z instrukcja obslugi o grubosci 10 cm i raczej nie w czasie jazdy.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • crannmer 10.06.10, 16:01
    emes-nju napisał:

    > wykonanie pozornie blachej
    > czynnosci (np. zmiana kierunku nawiewu) wymaga przebicia sie przez menu, podmen
    > u, podmenu podmenu, podmenu podmenu podmenu itd., co da sie zrobic dopiero po z
    > apoznaniu sie z instrukcja obslugi o grubosci 10 cm i raczej nie w czasie jazdy

    Raczysz bredzic. Albo fantazjowac.
    Jeszcze nie spotkalem samochodu, gdzie zmiana kierunku nawiewu nie bylaby
    dostepna z klawisza albo pokretla na desce.

    --
    MfG
    C.
    So you want to write a fugue?
    You've got the urge to write a fugue
  • emes-nju 10.06.10, 16:05
    Raczysz, jak zawsze, byc tak "uprzejmie" (vide chamowato) bezkompromisowy w
    wypowiedziach, ze NIE racze nawet sie ustosunkowac.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • crannmer 10.06.10, 16:50
    Sorry, ale jesli sie wali w powaznej dyskusji argument poziomem pasujacy co
    najwyzej do kampani wyborczej PiSu, to nalezy oczekiwac odpowiedniej riposty.

    Gdybys podal przyklad samochodu, gdzie sterowanie kierunkiem nawiewu dostepne
    jest _wylacznie_ przez submenu submenu, to dostalbys moje zdjecie, jak siedze
    pod stolem i szczekam.

    Ale nie podales, lecz focha strzelasz.
    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • emes-nju 10.06.10, 17:05
    Rozumiem, ze swych ponadstolnych wyzyn nie zauwazasz, ze podaje wyssany z
    palucha przyklad bezsensownego komplikowania obslugi samochodow. Nie od konkret
    chodzi, a o przyswiecajaca "unowoczesniaczom" idee wprowadzania postepu nawet
    jezeli wiaze sie to z tym, ze czesc ludzi nie bedzie potrafila sobie z tym
    poradzic - vide BMW i jego magiczne koleczko. Zdaje sie, ze troche sie na nim
    "przejechali"... :-P

    A to komplikowanie jest bezsporne - wystarczy porownac zawartosc instrukcji
    luksusowych samochodow sprzed 10 lat i teraz. W ciagu 10 lat przybylo raptem
    kilka gadzetow (najbardziej rozpowszechniona jest nawigacja), a objetosc
    instrukcji z broszurki do przejrzenia w sraczu urosla do rozmiarow sporej
    ksiazki, bez zaznajomienia sie z ktora niektorych banalnych funkcji (tak, wiem -
    nie sterowania nawiewem :-P ) bedziesz szukal po omacku. Dopoki dzialaja
    oczywiscie :-P

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma
    ten otwor.
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:26
    crannmer napisał:
    > _wylacznie_ przez submenu submenu, to dostalbys moje zdjecie, jak siedze
    > pod stolem i szczekam.

    Pracuj nad zdjęciem :) W GS 460 jak chcesz zmienić gdzie wieje powietrze to
    musisz nacisnąć przycisk "Climate" a następnie na ekraniku wybrać gdzie ma
    lecieć. To samo w ES 350.

    Tylko że cała ta dyskusja jest bez sensu bo jeszcze nigdy nie miałem potrzeby
    użycia tej opcji - klima chodzi w trybie "auto" i w samochodzie jest po prostu
    przyjemnie i nawet nie wiem gdzie i jak wieje.
  • tomek854 10.06.10, 19:51
    No to mamy już dwa przykłady, w którym nie wystarczy zwyczajnie jedno pokrętło :-)
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • marekatlanta71 10.06.10, 20:18
    O ile pamiętam to w nowym IS 350 i RX 350 dotarcie do tej opcji jest jeszcze
    trudniejsze - bo najpierw trzeba nacisnąć przycisk "Menu", potem myszką pojechać
    na klawisz "Climate" i kliknąć OK a potem myszką pojechać na ikonkę pokazującą
    gdzie ma lecieć powietrze. Nie do zrealizowania w ruchu miejskim.

    Ale... Można także nacisnąć guziczek na kierownicy i powiedzieć "Climate" a
    potem "legs". Pod warunkiem że nie ma się polskiego akcentu, bo w wyniku takiej
    akcji samochód dzwoni na policję...
  • tomek854 11.06.10, 19:16
    > Ale... Można także nacisnąć guziczek na kierownicy i powiedzieć "Climate" a
    > potem "legs". Pod warunkiem że nie ma się polskiego akcentu, bo w wyniku takiej
    > akcji samochód dzwoni na policję...

    Rozumiem, że mówisz to z doświadczenia?

    Ja mam na co dzień doczynienia z rozpoznawaniem głosu i choć, jak mówią
    niektórzy, mój akcent jest mieszanką akcentu polskiego z twardym szkockim i w
    sumie (podobno) brzmię jak polski lotnik który się w czasie wojny ożenił z babką
    na Hebrydach gdzie stacjonował i żyje tam od wojny, system nie ma problemu z
    rozpoznawaniem moich komend głosowych, literowania, podawania kodów pocztowych
    oraz kwot (bo to w podatkowni takie bajery są).

    Ale po co mówić o faktach, jak zamiast tego można jak zwykle coś wymyśleć żeby
    dosrać tym polaczkom co siedzą po złej stronie kałuży, nie?


    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:23
    Lexus GS 460 - tylko w menu :)
  • tomek854 10.06.10, 19:47
    > Raczysz bredzic. Albo fantazjowac.
    > Jeszcze nie spotkalem samochodu, gdzie zmiana kierunku nawiewu nie bylaby
    > dostepna z klawisza albo pokretla na desce.

    Raczysz jak zwykle w chamski sposób próbować wgnieść przeciwnika w ziemię, ale
    akurat trafiłeś kulą w płot. Nie muszę daleko szukać.

    Przykład: MAN TGA. Masz trzy pokrętła do samego nawiewu - jedno decyduje którędy
    leci, drugie decyduje o szybkości nawiewu, trzecie decyduje jaki procent z tego
    leci na boczne szyby w drzwiach.

    Czyli: nie wystarczy ustawić nawiewu na twarz i włączyć wiatraka, bo może być
    akurat tak, że masz otwarte szczeliny drzwiowe na maxa i nic Ci na twarz nie
    poleci. Czyli są to co najmniej dwa pokrętła.

    Do tego jeszcze chodzi ustawienie temperatury. Są do tego dwa guziczki od
    klimatyzacji (jeśli występuje) oraz pokrętło temperatury, które ma mnóstwo
    położeń dostępnych. Od lewej licząc są to:
    - w ogóle nie ogrzewane powietrze
    - w ogóle nie ogrzewane powietrze
    - w ogóle nie ogrzewane powietrze
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco
    - kurewsko gorąco

    Nie muszę chyba dodawać, że kręcąc tym pokrętłem od razu widać, że nie ma za nim
    jakichś mechanicznych połączeń jak to ma miejsce u konkurencji?

    Do tego w wersji z klimatyzacją masz jeszcze dwa przyciski: A/C oraz A/C eco.

    Po włączeniu A/C eco w zasadzie nic się nie zmienia i leci taka temperatura jaka
    jest na zewnątrz, tylko że przy wiatraku ustawionym na auto zaczyna wyć na maska
    i wdmuchuje Cię na pryczę za fotelem.

    Po włączeniu A/C okazuje się, że jakiś debil podłączył go zamiast do
    klimatyzacji do agregatu chłodniczego wyprodukowanego z myślą o przewozie lodów
    przez saharę...

    Jeżdżę tymi MANami drugi tydzień jeszcze mi się nie udało dojść z tym do ładu do
    tego stopnia, żeby sobie ustawić komfortową temperaturę. Nawet już zaczynam
    chrypę mieć.

    Jak jest upał to spoko, reguluję temperaturę w sposób prehistoryczny otwierając
    (elektrycznie, żeby marek się nie czepiał - nie ma korbki i bardzo sobie to
    chwalę) okno lewe, prawe albo dach. Jak jest zimno, to sobie co chwila zmieniam
    z "kurewsko gorąco" na "przenikliwie zimno" i z powrotem, bo pomimo całego tego
    skomplikowania opcji nie udało mi się jeszcze wymyśleć jak zrobić, żeby było w
    sam raz.

    Może ja jakiś głupi jestem, ale w Renówkach, DAFach Mercedesach, Ivecach i
    Scaniach są tylko dwa pokrętła/sywaki - wiatrak i temperatura. I pokrętła owe
    zmieniają temperaturę płynnie a wiatrak jednoznacznie. W scanii nawet można
    sobie włączyć tak sprytnie że wszędzie mi grzeje, a na twarz leci zimne
    klimatyzowane. I robi to się jednym i tym samym pokrętłem!

    Więc jak widać nie jestem fanem MANa... A do niedawna byłem, bo jeździłem tylko
    fabrycznie nowymi. Tam było super, wszystko działało jak trzeba. Przebieg
    najstarszego to było nieco ponad 40 000 km...

    Te mają po 200, 300 tysięcy. Dzisiaj jechałem 7,5 tonówką w której w zasadzie
    wszystko działało jak trzeba z wyjątkiem tego, że bipało i mrugało "Diagnosing
    FFR" przez cały dzień... Aha, i sprężyna wycieraczki się poluzowała i porysowała
    szybę, ale to akurat mechaniczna usterka którą naprawiłem w sposób analogowy
    przymocowując pióro wycieraczki do sprężyny opaskami do kabli w taki sposób, ze
    guma znajdowała się między szybą a metalem i dalsze porysowanie szyby nie
    wystąpiło...

    --
    Samochodem do Turcji
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:22
    emes-nju napisał:

    > Sprobuj "wyczaic" ten magiczny moment

    Od czasu wprowadzenia "mądrych" klimatyzacji wszelkie te ustawienia są zbędne,
    bo w trybie auto dmucha właśnie tam gdzie człowiek potrzebuje.

  • tomek854 10.06.10, 20:18
    Chyba, że jedziesz MANem...
    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • edek40 10.06.10, 16:04
    > Spodziewam się że wtrysk paliwa jako urządzenie skomplikowane podlega tym samym
    > regułom nienawiści - w końcu też ma elektroniczny sterownik.

    Pisalem juz o tym. Wszystko zalezy od "ynteligencji" tego sterownika. W moim
    aucie pali sie service engine soon, ale auto wciaz jezdzi i nie narzeka. W moim
    wypadku service soon oznaczalo podpiecie testera, ktory wykazal tak drobne
    uszkodzenie, ze nie warte nawet zapalenia sie zaroweczki. O ile zaklad, ze
    wspolczesny sterownik wprowadzi silnik w tryb awaryjny? Czy fakt nieco
    pozniejszego osiagniecia przez jedna z trzech sond lambda temperatury roboczej
    wymaga wizyty w serwisie na lawecie?
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:30
    edek40 napisał:

    > Pisalem juz o tym. Wszystko zalezy od "ynteligencji" tego sterownika. W moim
    > aucie pali sie service engine soon, ale auto wciaz jezdzi i nie narzeka.

    Bo lampka "service engine soon" nie oznacza że Twój samochód może w każdej
    chwili stanąć, ale to że produkuje więcej zanieczyszczeń powietrza niż powinien.

  • tomek854 10.06.10, 20:20
    > Bo lampka "service engine soon" nie oznacza że Twój samochód może w każdej
    > chwili stanąć, ale to że produkuje więcej zanieczyszczeń powietrza niż powinien

    Tak jest na zdrowy rozsądek.

    Natomiast jeżeli komputerowi damy więcej władzy niż tylko decyzja czy zapalic
    lampkę, czy nie, to już nie będzie mozńa powiedzieć na 100%...
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • marekatlanta71 10.06.10, 20:31
    Nie. Takie są wymogi prawa.

  • tomek854 10.06.10, 20:58
    Prawo nakazuje, żeby błędów komputera się nie dało obejść?
    --
    STOP TLENKOWI WODORU!!!
  • marekatlanta71 10.06.10, 21:34
    Prawo wymaga żeby samochód był w wyposażony w system monitorujący to jak
    paskudzi środowisko + lampkę informującą kierowce o tym że paskudzi bardziej niż
    powinien. I tyle.

    P.S. Zarówno Saab jak i Lexus mają zupełnie niezależne systemy kontrolujące czy
    reszta samochodu nie ma problemów. Które zamiast zaświecać ta enigmatyczną
    lampkę, wyświetlają prosty komunikat w wybranym języku. Inne samochody z jakimi
    się spotkałem mają albo osobną lampkę/lampki dla tego systemu albo używają
    "check engine" do poinformowania że im się żarówka spaliła (co jest moim zdaniem
    idioctwem)
  • tomek854 10.06.10, 22:18
    Ale ja nie o tym. Ja o tym, że póki system MONITORUJE to jest wszystko OK,
    natomiast nie podoba mi się, żeby system mi UNIEMOŻLIWIAŁ jazdę bo mu się wydaje
    że jest coś nie wporządku (vide: mój przykład z Iveco).
    --
    STOP TLENKOWI WODORU!!!
  • crannmer 10.06.10, 15:59
    marekatlanta71 napisał:
    > technika jest zła i należy wrócić do
    > zapłonu na korbę, iskrownika i gaźników.

    Przy czym takie hasla podnosza albo osoby nieznajace starej techniki z wlasnego
    doswiadczenia, albo takie, co zle doswiadczenia zdazyly przez starosc zapomniec.

    Moje pierwsze samochody mialy gazniki, mechaniczne przerywacze, mechaniczne
    membranowe pompy paliwa i wirujace palce rozdzielacza. A poza tym i poza radiem
    mono zero elektryki.

    I byly o rzedy wielkosci bardziej zawodne od wspolczesnych samochodow moich i w
    rodzinie. Zawodne mechanicznie, elektrycznie i o niebo bardziej podatne na korozje.

    Z kazdym dziesiecioleciem zdecydowanie wzrastala niezawodnosc, bezobslugowosc i
    bezproblemowosc moich samochodow.

    --
    MfG
    C.
    So you want to write a fugue?
  • edek40 10.06.10, 16:11
    > Z kazdym dziesiecioleciem zdecydowanie wzrastala niezawodnosc, bezobslugowosc i
    > bezproblemowosc moich samochodow.

    Same fakty. Dopoki nie trafisz na egzemplarz, ktory ma tak popier...lony
    windows, ze nikt nie potrafi tak autka naprawic, aby wraz zamykaniem szyby nie
    otwieral sie szybedach.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • emes-nju 10.06.10, 16:35
    Szyberdach wydaje mi sie zabawny w porownaniu z TYM.

    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:47
    emes-nju napisał:

    > Szyberdach wydaje mi sie zabawny

    No tak, ale ta usterka jest raczej z cyklu mechaniczno-elektrycznego a nie
    elektronicznego...
  • emes-nju 11.06.10, 12:18
    marekatlanta71 napisał:

    > emes-nju napisał:
    >
    > > Szyberdach wydaje mi sie zabawny
    >
    > No tak, ale ta usterka jest raczej z cyklu mechaniczno-elektrycznego a nie
    > elektronicznego...

    W moim prymitywnym samochodzie reczny jest na linke i sie sam nie zaciaga.

    Ja nie stawiam zarzutow samej elektornice, a wciskaniu bajerow za wszelka cene. Naprawde reczny na linke byl takim zlym rozwiazaniem, ze koniecznie nalezalo je tak "unowoczesnic", zeby istnialo ryzyko, ze po niefachowej ingerencji w elektryke (montaz radia?) sam zacznie dzialac w czasie jazdy?

    Dla mnie ten Twoj postep to sprawnie przeprowadzana akcja marketnigowa z gatunku kreowanie potrzeb. Ja sie nie daje na to zlapac i reczny na linke mi wystarcza :-P


    --
    Optymisci wierza, ze swiat stoi przed nimi otworem. Pesymisci wiedza, gdzie ma ten otwor.
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:33
    edek40 napisał:

    > Same fakty. Dopoki nie trafisz na egzemplarz, ktory ma tak popier...lony
    > windows, ze nikt nie potrafi tak autka naprawic, aby wraz zamykaniem szyby nie
    > otwieral sie szybedach.

    Ale to akurat jest wina niedouczonego serwisu...
  • edek40 11.06.10, 11:01
    > Ale to akurat jest wina niedouczonego serwisu...

    Zaraz, zaraz. Komus tu wgrali nowy soft, bo nie domykala sie jedna szyba i kiepsko dzialala skrzynia biegow :) Znaczy sie serwis jest niedouczony, bo nie potrafi rozprawic sie z kiepsko dzialajaca szyba i skrzynia, az do momentu gdy stanie sie douczony, gdy producent dosle latke na sp...lony w fabryce system?

    Sorry, nie wyobrazam sobie na swiecie serwisu, ktory ingerowalby we wlasnym zakresie w gowniana robote biura projektowego. Wskaz mi normalnie funkcjonujacego i wyksztalconego mechanika, ktore, zanim fabryka sie wypowie, powiazalby szybe ze skrzynia biegow oraz we wlasnym zakresie wyeliminowal usterke. Juz bardziej wyobrazam sobie wkurwionego wlasciciela saaba, ktory ciagle zglasza te dwie usterki, ciagle kasuja go za serwis i ciagle jest zle. Bo serwis bierze fabryczny manual, czyta na temat zalecanych przez producenta procedur i nic nie jest w stanie zrobic. W testach producenta bowiem skrzynia i szyba dzialaja bez zarzutu. A wiesz czemu? Otoz temu, ze producent tworzac aktualna dzis wersje manualna bazuje na wiedzy, ktora jeszcze nie obejmuje latki na soft, ktora wykonal pol roku pozniej. I co serwis niedouczony, czy biuro projektowe poszlo za daleko w stosunku do czasu i finansow, ktore przeznaczono na stworzenie super yntelygentnego auta?

    Dawno temu jeden moj znajomy z calym rozmyslem kupowal ostatnie modele samochodu, tuz przed zakonczeniem produkcji tego modelu. Motywowal to tym, ze sa najlepiej dopracowane i wyposazone. Dzis to staje sie jeszcze bardziej aktualne. Wez na przyklad wlascicieli forda mondeo z silnikiem diesla tdci. Te wyprodukowane przed 2003 rokiem (czyli bez mala 3 lata produkcji) maja maly problem. Otoz instalacja superwyszukanego wtrysku paliwa okazala sie malo trwala. Niewiele samochodow przekraczalo 200 kkm bez mniej lub bardziej powaznych ingerencji. Z uwagi na to, ze ford uczyl sie robic taki wtrysk i udalo mu sie zrobic taki, ktory padal juz po gwarancji, wzbogacal sie o nierzadko 15000 zl na naprawe. Pewne za te pieniadze udalo mu sie tak zmodyfikowac ten wtrysk, ze po 2003 roku juz jakos dziala... Oczywiste jest, ze doswiadczenie zdobywa sie produkujac buble. Pytanie tylko w ktorym miejscu jest to jeszcze akceptowalne, a w ktorym juz nie. Bo gdy rowniez ford wypuscil focusa z wyszukanym tylnym zawiueszenie, narzekano, ze jego naprawa jest szalenie kosztowna, a zawieszenie nie najlepiej radzi sobie z naszymi dziurami. Mowimy tu o kwocie nie przekraczajacej 2000 zl. Ona jakby mniej koresponduje z wartoscia auta w momencie naprawy niz ta za naprawe sfuszerowanego wtrysku w silnikach tdci.
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • marekatlanta71 10.06.10, 19:32
    crannmer napisał:

    > I byly o rzedy wielkosci bardziej zawodne od wspolczesnych samochodow moich i w
    > rodzinie. Zawodne mechanicznie, elektrycznie i o niebo bardziej podatne na koro
    > zje.

    Zauważ że nadal w samochodach przede wszystkim psują się elementy mechaniczne.
    Tylko że jak komuś padnie pompa paliwa to wydaje się to normalne (choć zazwyczaj
    jest to bardzo kosztowna naprawa). Ale jak nie chce się zamknąć okno bo program
    ma błąd, to robi się z tego wielkie larum.

    A nowoczesne samochody mają jedną dodatkową cechę którą lubię - informują
    zawczasu o potencjalnych problemach - serwis może je zlikwidować w czasie
    przeglądu i w ten sposób nie stajemy w środku nocy w niezbyt przyjemnej okolicy.
  • edek40 11.06.10, 11:11
    > Tylko że jak komuś padnie pompa paliwa to wydaje się to normalne (choć zazwyczaj
    > jest to bardzo kosztowna naprawa).

    Pompa paliwa. A co to jest? Nawet w moim amerykanskim zlomie dziala juz 100 kkm i nie wiem nic o tym, zeby byla zamontowana w aucie. Powiem wiecej - zaden po...ny soft nie steruje domykaniem szyb, bo mogloby to miec wplyw na prace skrzyni biegow :) Skrzynia ma naturalnie swoj sterownik. I jest on calkowicie niezalezny od wlacznika oswietlenia wewnetrznego z funkcja lagodnego sciemniania. Dzieki temu, awaria zaroweczki oswietlenia wnetrza nie wprowadzi w tryb serwisowy elektrycznego predkosciomierza, co odbije sie negatywnie na wskazaniach paliwomierza, co zaowocuje, niestety, postojem na autostradzie. Oczywiscie gdy siagna mnie do serwisu, zatankuja, to gratisowo wgraja mi latke do systemu. Dzieki temu zaroweczka juz nie bedzie miala wplywu na wskazania paliwomierza. Teraz producent usunal juz wszystkie "windowsizmy". Za pol roku wylaczy sie ynteligentne wspomaganie kierownicy, akurat wtedy, gdy bede ostromanewrowal. Producent bowiem nie przewidzial tego, ze ynteligentny i zalatany system ma nowa dziure - wlaczenie kierunkowskazu powoduje doswietlenie lampa przecimglowa wnetrza zakretu. Wszystko dziala doskonale, az do czasu, gdy, niestety, przepali sie zaroweczka tej lampy przeciwmgielnej...

    Ale spoko. Producent o problemie juz wie i szykuje latke. A prostowanie blach spoczywa na ubezpieczycielu...
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • tomek854 11.06.10, 19:12
    Tak już jest w nowoczesnych samochodach. Kumpel - elektryk mi opowiadał jak
    wojował przez tydzień z primerą P12. Okazało sie że było jakieś zwarcie w lampce
    w bagażniku...
    --
    www.cytatybiblijne.pl
  • tomek854 10.06.10, 20:23
    > Z kazdym dziesiecioleciem zdecydowanie wzrastala niezawodnosc, bezobslugowosc i
    > bezproblemowosc moich samochodow.
    >

    I teraz fajnie by było, żeby nie obrać złej drogi.

    Chodzi o to, żeby pójśc drogą w której dalej awaryjność będzie malała a nie
    taką, gdzie stopień złożoności i skomplikowania auta będzie powodował może
    mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia awarii, ale za to więcej rzeczy się
    bedzie mogło psuć a wzajemne powiazanie systemów nie pozwoli na korzystanie z
    auta nawet, jeżeli problem jest faktycznie nieistotny (jak lampka w bagażniku na
    przykład).
    --
    Orysiowa Pisanina
  • tomek854 10.06.10, 20:02
    > Komuś się coś w jakiejś niedorobionej, niemieckiej ciężarówce zepsuło = cała
    > technika jest zła i należy wrócić do zapłonu na korbę, iskrownika i gaźników.

    Ja nie mówię, że cała. To Ty cały czas się upierasz jak przedszkolak nie widząc
    tego, co ja mówię.

    Ja mówię: skoro zbytnie skomplikowanie komputeryzacji utrudnia codzienne
    korzystanie to dopóki się tego nie przeskoczy, pozostawić co się da tradycyjnie.

    Dobrym przykładem jest Mercedes: możesz go mieć z normalną skrzynią biegów,
    takim metalowym lewarem co nim machasz po całej kabinie jak 60 lat temu. I ta
    skrzynia chodzi perfekcyjnie, jeździłem kilkudziesiecioma takimi mercami, z
    racji że wśród cięzarówek jednak mercedes to wciąż jest auto nie do zdarcia
    często ich średnia wieku była "nieco" wyższa niż przeciętna w Szkocji (mój
    rekordzista miał ponad 1 100 000 mil i chodził przyzwoicie (aczkolwiek nie
    super, uważam, że był bezpieczny do jazdy)).

    Jest też skrzynia ta tectronic czy jak się ona tam nazywa - super zabawka,
    możesz ją mieć w trzech trybach - ręczny, preselekcja półautomatyczna i automat,
    bardzo lubię szczególnie tą drugą, klikasz mu czy chcesz w górę, czy w dół i jak
    depniesz sprzęgło to on ci wrzuci na najlepszy bieg w porządanym kierunku).
    Dopracowali i jest.

    Znowu tutaj dostanie się MANowi ale chyba nawet na forum tutejszym opisywałem
    moją przygodę z 7.5 MANem z automatem jak była dyskusja ręczna czy automatyczna
    - po jeździe tym padłem byłem wybitnie na nie co do automatów. Dziś, poznawszy
    mercedesa i scanię myślę, że mógłbym rozważyć kupno ciężarówki z automatem
    (aczkolwiek nie na wszystkie rodzaje tras).

    Natomiast co jest ważne w mercedesie to to, że najważniejsze połączenia są
    mechaniczne a wiele rzeczy można zrobić analogicznie i obejsć komputer.

    Przykład: komputer wyświetla brak oleju. Sprawdzam na (łatwo dostepnym)
    bagnecie, olej jest. Wyłączam brzęczyk, ignoruję czerwoną lampkę i jadę sobie do
    serwisu na wymianę czujnika.

    Dla porównania: skomputeryzowane Iveco (żeby już dać spokój temu MANowi).
    Wyświetla brak oleju. Biorę lewar, winduję kabinę do góry. Spociłem się jak
    świnia, teraz włażę pod uświnioną podłogę kabiny i sprawdzam olej na bagnecie.
    Jestem spocony i upaćkany smarem, olej jest, spuszczam kabinę i dzwonię po
    serwis, bo z racji błędu Iveco nie pozwoli mi zapalić silnika wyświetlając
    komputer "Error - service immediately".

    No to powiedzcie mi: jaka korzysć z tego postępu? Tradycyjny mercedes z bagnetem
    pod maską a nie ukrytym pod kabiną (dla marka to pewnie średniowiecze w rodzaju
    korby z przodu :P) pozwala mi na bezpieczne odstawienie auta do serwisu będąc
    czyściutkim i pachnącym.

    Jeśli to samo stanie mi się w Iveco gdzieś np. w szkockich Highlands, to
    najpierw się spocę jak świnia, potem cały ujebię smarem i błockiem spod kabiny,
    a potem muszę tam sterczeć trzy godziny na deszczu bo auto ruszy bo komputer nie
    pozwala na zapalenie silnika.

    No odpowiedzcie szczerze: które z rozwiążań bardziej przystaje do XXI
    wyobrażenia o transporcie? Ujebany smarem spocony kierowca na poboczu, czy
    pachnący pan zajeżdżający do serwisu i proszący o wymianę czujnika?

    Ja właśnie o tym: nie postuluję powrotu do parowych Fodenów, ale chciałbym, żeby
    komputer pełnił rolę pomocnika i doradcy, który ułatwia życie, a nie
    skretyniałego kaprala który coś sobie ubzdura i nie znosi sprzeciwu. Tylko tyle,
    czy aż tyle?
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • tomek854 12.06.10, 00:16
    moto.pl/MotoPL/1,90109,8000769.html
    Znaczna większość, bo aż 1,37 miliona przypadków dotyczy aut jeżdżących po
    Stanach Zjednoczonych. Na czym polega problem? Chodzi o wadliwy moduł
    odpowiedzialny za podgrzewanie płynu spryskiwacza tylnej szyby, który w
    skrajnych przypadkach może doprowadzić do zapalenia się auta.


    To ja dziękuję, mogę pojeździć w zimie czasem z brudną tylną szybą... :-)


    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • edek40 14.06.10, 11:50
    Peklem ze smiechu czytajac ten
    >tekst<.
    Panda bez super wyszukanej i ynteligentnej ynteligencji wygrala test na zasieg
    po zatankowaniu za 30 euro. Arcymondre BMW z arcyekologicznym i ynteligentnym
    zasilaniem chybrydowym przegrala z toporna jednak troszke corvetta z najwiekszym
    i najdzikszym silnikiem w calym tescie.

    No i mamy, kuzwa, postep, ktorego nie da sie zatrzymac! A pamietacie, jak
    dopytywalem sie o to czy hybrydy maja wtyczke i dlaczego jej nie maja? I jaki w
    ogole jest sens montowania akumulatorow, ktore waza nielicho i zjadaja spory
    kawalek oszczednosci, do ktorych maja sie przyczyniac. Che, che. Wychodzi na
    moje. Yntelegentyzacja i egologizacja, hybrodowanie i stanie w banie zjada swoj
    wlasny ogon!!! Wiwat pojazdy, ktore mozna rozkrecic za pomoca prostego zestawu
    kluczy z Castoramy :)))))
    --
    Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
  • zenon77 15.06.10, 17:44
    Witam,
    Opel Vectra C z automatyczną dwustrefową klimatyzacją ma takie fantastyczne
    pokrętło do nawiewów, że włączenie/wyłączenie klimy to trzy kliknięcia i dwa
    ruchy pokrętłem. Zmiana kierunku nawiewu - to samo. Całe szczęście, że można
    jednym przyciskiem wybrać opcję auto. Mamy Vectrę już prawie 4 lata i moja żona
    nie potrafi tego obsłużyć nawet z fotela pasażera.
    A temat napędu hybrydowego? No cóż, niektórym ludziom (fachowcy z Toyoty mówią
    'our target group') należy po prostu współczuć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka