Dodaj do ulubionych

kościoły, meczety, srety...

27.08.10, 00:36
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8300694,USA__student_szkoly_filmowej_kilkukrotnie_pchnal_nozem.html
Czyli jak głosi teza artykułu rośnie niechęć do Muzułmanów w USA. Pewnie
wszedzie rośnie. Gdzieś zakazują noszenia burki (Francja) albo protestują
przeciw nowemu meczetowi (NYC lub WAW).

Mnie osobiście drażni jedno - oburzenie Muzułmanów na to, ze koś śmie się im
sprzeciwiać. OK, mogą sobie budować meczety jeśli ludzie się godzą ale jesli
się nie godzą to wypada się liczyć z ich zdaniem. Zupełnie jakby nie
zauważali, ze domagają się czegoś czego analogicznie w ich kraju pochodzenia
domagać się nie da. Jakoś nie moge dać wiary w to, ze mniejszość katolicka
może się bezpiecznie i bez przeszkód domagać budowy kościoła w miejscu gdzie
hipotetycznie (lub nie) religia katolicka odcisnęła destruktywne piętno
fanatyzmu... O co kaman? Może zaczeliby łaskawie budowe dialogu wymagając od
siebie a nie od innych?
--
Frell Me Dead
Edytor zaawansowany
  • fazi_ze_sztazi 27.08.10, 04:57
    typson napisał: Zupełnie jakby nie zauważali, ze domagają się czegoś czego
    analogicznie w ich kraju pochodzenia domagać się nie da.

    wyznanie jest ponad narodowe, ujednolicanie islamu z krajami arabskimi wylacznie
    jest olbrzymim uproszczeniem.

    W przypadku NYC to akurat prawo zagospodarowania przestrzennego (zonning) jak i
    lokalny konserwator zabytkow (Landmark) nie maja sprzeciwu co do utworzenia
    centrum islamskiego, a wiec cale to bicie piany to robata Republikanow i Tea
    Party przed wyborami.
    pzdr.

    --
    If I Were a Rich Man ...
  • dewulot1 27.08.10, 07:33
    > prawo zagospodarowania przestrzennego (zonning)

    Ale jak juz dajesz cos w nawiasach dla wyjasnienia, to napisz to
    poprawnie czyli zoning. Od "zone" a nie "zonne".

    > typson napisał: Zupełnie jakby nie zauważali, ze domagają się
    czegoś czego
    > analogicznie w ich kraju pochodzenia domagać się nie da.

    Typson ma racje a jak nie masz co robic to poczytaj chinska bajke o
    Ty-mi-tunie, a tak w ogole to pozdrawiam:))
  • fazi_ze_sztazi 27.08.10, 14:53
    czyli twoj caly komentarz jest o literowce?
    Jak nie masz co robic to jest ich tutaj sporo, do dziela!

    --
    If I Were a Rich Man ...
  • derwisz911 27.08.10, 12:11
    Oczywiscie, ze to uproszczenie. Ale w Indonezji tez trudniej
    katolowi sie rozlozyc z krzyzem.

    Co do NYC to z pernoscia republikanie maczaja paluchy. I to, ze maja
    racje, ze nie powinien powstawac zaden osrodek islamski, centrum
    takie czy owakie jest rzecza zupelnie przypadkowa. Przypadkowo maja
    racje w tej kwestii, czenie nie nalezy mylic z mysleniem i
    postepem :)
    --
    Derwisz
  • derwisz911 27.08.10, 10:56
    Racja, ze tak jest. ale zauwaz, ze wiekszosc panstw, np. arabskich
    jest wyznaniowa i normlanie wladza na to nie zezwoli, a odpowiedni
    duchowni podburza lud. Jednak bym sie tym nie irytowal. Po prostu sa
    w jeszcze glebszej dupie, ciemnicy niz my :P

    Dorzucajac swoje trzy grosze, chcialbym tylko powiedziec, ze
    koszmarnie irytuje mnie uzywanie w mediach slowa dialog i te
    podzialy na "my i oni". Muzulmanie i inni wszyscy sa przeciez nie
    tylko rowni teoretycznie wobec prawa, ale sa tez identyczni w
    praktyce i tylko wlasnie 'na gorze' tworzone sa podzialy. Co to za
    pieprzenie o jakims dialogu?
    O takim spolecznym dialogu mozna mowic miedzy antagonistycznymi
    grupami. Ale religia nie moze stanowic podzialow, bo ten podzial
    jest chyba najbardziej sztucznym z istniejacych na tym globie.
    Przyklad Irlandii Polnocnej nasuwa sie sam. Masz ludzi identycznych,
    z tej samej ulicy. I ktos im za przeproszeniem pierdoli do ucha, ze
    sa rozni i potrzebny jest jakis dialog :) Mnie na takie wydarzenia
    sie noz otwiera wlasnie.

    Ludzie powinni zyc normalnie w szczesciu, mieszac sie jak chca i nie
    chwalic sie tym a tym bardziej nie narzucac innym tego w co wierza.
    Jeden moze nawet myslec,ze swiat stworzyl jakis koles. Niby w
    pojedynke, ale bylo ich w sumie trzech, z ktorych jeden urodzil sie
    nieco pozniej niz akt kreacji.
    Inny uwaza ze prorok jezdzil tu i tam, mowil to a to. Jezszcze inny
    kloci sie z nimi czy Abraham zyl tu czy tu i ile mial lat jak umarl.

    No ale tak powaznie, to ja bym sie na miejscu doroslego, ktorego
    mecza powyzsze problemy, nawet do tego nie przyznawal i zajal czyms
    konkretnym. Bo potem dzieci takiego juz w przedszkolu sie kloca jak
    dorosli o to czy bardziej 'zajebisty' jest luke skywalker czy hannah
    montana.

    Dlatego tez uwazam, ze nie dialog, a laicyzacja to klucz to
    szczescia spolecznego.

    Osobiscie jestem przeciwny wydawaniu pieniedzy na jakiekolwiek
    przedmioty/miejsca kultu. Przeciwny jakimkolwiek dotacjom na te
    cele, za to za opodatkowaniem i zrownaniem w prawach z kazda
    dzialalnoscia uslugowa.

    IMHO Francja sobie dobrze radzi i to sluszne, ze dziecko nie moze
    nosic w szkole ani burki, ani krzyza. I bardzo dobrze! Moze za 3-5
    pokolen wszyscy beda mieli w dupie w jakie bajki wierzyli dziadkowie
    i jak probowali potepiac wierzacych w inne bajki.
    --
    Derwisz
  • sven_b 27.08.10, 11:03
    Sprawa wychodzi przy okazji idei budowy meczetu na Manhattanie. Ktoś próbuje
    wykorzystać najgorsze instynkty Amerykanów. Dwie grupy, zmanipulowane
    politycznie podzieliły sie na swoich i obcych, chociaż meczet ma być 2
    przecznice od strefy zero. Amerykańskie Krakowskie Przedmieście. Bez pytania czy
    to chory kraj widać, że co możliwe tu, możliwe i tam.
  • derwisz911 27.08.10, 11:57
    Pelna zgoda,

    Ludzie sie nie rodza tu czy tam madrzejsi. Madrzeja/glupieja z
    wiekiem i srodowiskiem i, niestety, czynia zadosc statystykom na
    calym Swiecie jednakowo...

    Pozdrawiam
    --
    Derwisz
  • tomek854 29.08.10, 15:52
    > Dlatego tez uwazam, ze nie dialog, a laicyzacja to klucz to
    > szczescia spolecznego.

    Chyba najmądrzejsze podejście w całej tej dyskusji.

    Tylko że się wtedy pojawia problem: wszystkie religie się jednoczą wobec
    wspólnego ateistycznego szatana i znowu mamy "my i oni" tylko wyraźniej.
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • kaqkaba 27.08.10, 12:11
    > Mnie osobiście drażni jedno - oburzenie Muzułmanów na to, ze koś
    śmie się im
    > sprzeciwiać. OK, mogą sobie budować meczety jeśli ludzie się godzą
    ale jesli
    > się nie godzą to wypada się liczyć z ich zdaniem.

    Wolność wyznania jest jednym z praw każdego człowieka w
    demokratycznych, cywilizowanych krajach prawa. Jeżeli chcę wybudować
    dom to robię to zgodnie z prawem (budowlanym, zagospodarowania
    przestrzennego) to mam do tego prawo. Jak buduję kościół to warunki
    są dokładnie takie same. Nie będę się pytał każdego na około czy mi
    wolno na mojej własności coś postawić (w grancach prawa oczywiście)


    Zupełnie jakby nie
    > zauważali, ze domagają się czegoś czego analogicznie w ich kraju
    pochodzenia
    > domagać się nie da.

    To że w jednym miejscu istnieje paranoja to nie oznacza że należy
    paranoje propagować. Może własnie dlatego ci ludzie wynieśli się z
    kraju swojego pochodzenia.


    O co kaman? Może zaczeliby łaskawie budowe dialogu wymagając od
    > siebie a nie od innych?

    Jak dla mnie to przeciwko budowie świątyni protestują fanatycy. Nie
    można zrównać katolików do poziomu mocherów od ojca dyrektora i
    Obrońców spod Krzyża, ani zrównać przeciętnego muzułmanina z
    terrorystą.

    Dialog może być prowadzony pod warunkiem zrównania pozycji stron.
    Nie było by protestów przeciwko budowie świątyni katolickiej w
    pobliżu strefy zero więc nie powinno ich być przeciwko meczetowi.
  • sven_b 27.08.10, 12:27
    > Nie było by protestów przeciwko budowie świątyni katolickiej w
    > pobliżu strefy zero więc nie powinno ich być przeciwko meczetowi.

    Hipokryzja polega na tym, że w samej strefie zero ma powstać galeria handlowa z
    butikami i fast foodami.
  • derwisz911 27.08.10, 13:56
    Jak nie jestem fanem fast foodow i biegania po galeriach, tak uwazam
    ze to duzo lepszy pomysl. Stawianie miejsc kultu to chyba jeszcze
    wieksza hipokryzja.

    Galeria handlowa ma przynajmniej jakiekolwiek uzasadnienie
    praktyczne, jest do czegos komus przydatna i pieniadze nie ida w
    bloto. :)




    --
    Derwisz
  • derwisz911 27.08.10, 12:35
    Zgadzam sie, ze prawo nie powinno zakazywac budowania czego sie
    chce, jesli spelnia to pozostale wymagania.

    Jednakze chcialbym tylko nadmienic, ze ci ludzie wynosza sie z
    wlasnych krajow z fundamentalistyczna wladza nie po to, zeby podobne
    osrodki terroru (a koscioly takimi sa, czy to jest katolicki,
    protestancki, islamski czy jakikolwiek inny).

    I znow pojawia sie dialog!??!?! Jakie strony ;) Przykladowo: mam w
    pracy muzulmanow, katoli, jednego amerykanskiego
    niewiadomocochrzescijanina i nikogo nie obchodzi kto co robi i gdzie
    po pracy. Nie jestesmy stronami. Poki bedziemy izolowac kultury od
    siebie i zezwalac na to, dalej na swiecie beda sie dzialy dziwne
    rzeczy.

    Fajny przyklad tolerancji mamy w UK. mamy wakacje i setki
    dziewczynek sa poddawane w domach zabiegom pozbawienia lechtaczki
    czy zaszywania pochwy. Przymyka sie na takie jazdy oko w imie
    wolnosci wyznania i szanowania innych kultur.

    Wybaczcie mocniejsze wyrazenie, ale...
    Zajebista wolnosc, kurwa, wyznania.

    Zaznaczam, ze przyklad islamu przytoczylem raczej z lenistwa i
    niecheci do grzebania za innymi. Ale podobne bzdury wyczyniaja inne
    wyznania.
    --
    Derwisz
  • tomek854 30.08.10, 15:36
    > Fajny przyklad tolerancji mamy w UK. mamy wakacje i setki
    > dziewczynek sa poddawane w domach zabiegom pozbawienia lechtaczki
    > czy zaszywania pochwy

    To się nazywa "wyjazd do Wujka z Bradford".
    --
    orys.blox.pl
  • derwisz911 30.08.10, 15:48
    Tia.
    Brrrrr, az mi krew w zylach mrozi...

    Pozdrawiam,
    --
    Derwisz
  • cracovian 27.08.10, 15:03
    Prawnie moga sobie budowac gdzie chca, a jesli wielu ludziom sie nie
    podoba to powinno sie zmienic konstytucje, ale szkoda, ze wiekszosc
    nie kapuje o co chodzi.

    Ja jestem totalnie przeciwko meczetom gdziekolwiek, ale jesli bylbym
    Muzulmaninem to pewnie domagalbym sie swoich praw jak wsciekly.
    Wszystko zalezy od punktu widzenia, ale prawo jest prawem
    szczegolnie jesli sie komus gardlo nozem urznie.
  • derwisz911 27.08.10, 15:32
    Nie jestesm w zadnym wypadku za rozwiazaniami silowymi, zwlaszcza,
    ze w przypadku powyzszego artykulu ciepia niewinni. Ale ktokolwiek
    ginie winien jest fakt sporu o jakis durny element architektury,
    ktory nawe budynkiem uzytecznosci publicznej nie jest. Szkoda tego
    niedoszlego filmowca, ze za taka glupote macha nozykiem i daje sie
    wsadzic za kratki. Ale istotnie jego miejsce jest tam po tym
    wyczynie i nigdzie indziej.

    A jak wiesz, prawo jest prawem, ale pewne grupy nacisku, jak nasi
    obroncy krzyza moga sobie je dowolnie naginac i stawiac pewne
    paragrafy przed innymi.

    Moje zdanie jest takie, ze wlasnie w imie pokoju i dobrego nastroju
    spolecznego nie nalezy zezwalac na budowe nowych tego typu pomyslow
    i pozwolic smierca naturalna umrzec tym starym.

    Meczety to swoiste inhibitory asymilacji i pokoju. To samo dotyczy
    polskich parafii (Niby skad Jackowo ma nazwe :)). To samo synagog
    itd. Nie stawiam tutaj zadnego wyznania jednego przed drugim. Ale od
    meczetu droga niedaleka do dziwnych ekscesow wobec kobiet i dzieci,
    jihadu itd. Od katolickiej parafii niedaleko do osowialych
    ministrantow. Od synagogi juz blisko do paranoidalnych zakazow
    robienia czegokolwiek w piatek wieczorem czy wywalania niekoszernego
    zarcia.

    Jak to kiedys ktos pieknie ujal, pozwole sobie nie tlumaczyc:
    We must respect the other fellow's religion, but only in the
    sense and to the extent that we respect his theory that his wife is
    beautiful and his children smart.

    --
    Derwisz
  • civic_06 27.08.10, 15:59
    Wolnosc Religii, swoboda obywatelska, oddzielenie polityki i
    prawodastwa panstwa od jakiegokolwiek prawa religijnego, kochajmy
    sie wszyscy jak bracia....

    Wszystko fajnie, ale zwroccie uwage na nazwe tego projektu na
    Manhattanie w sasiedztwie Ground Zero - "Cordoba House". Tak,
    slusznie kojarzy sie z Hiszpania. W VIII w Islam podbil dzisiejsze
    tereny Hiszpani i stworzyli tam Kalifat Kordoby. Islamscy terrorysci
    uwazaja to za znak podboju obcego terytorium i trimufu Isalmu nad
    niewiernymi.
    Niech oni sobie buduja te meczety gdzie chca, ale wlasnie ten meczet
    w tym miejscu z ta wlasnie nazwa to nic innego jak policze w twarz
    calemu "nie islamskiemu" swiatu.
    --
    "Moja kawa, Twoja kawa, taka rozmowa..."
  • derwisz911 27.08.10, 16:22
    Budowa jakiegokolwiek meczetu, kosciola czy innego tego typu obiektu
    jest policzkiem w twarz nauki i wielu _prawdziwych_ meczennikow,
    ktorzy probujac popchnac ludzkosc do przodu skonczyli wiemy wszyscy
    jak marnie.

    I calkiem sie zgadzam, ze to jest policzek, kpina i pod przykryciem
    tolerancji robia sobie szopke i przypominaja walke jednych oszolomow
    z drugimi. Oczywiscie to policzek w twarz koszciola katolickiego.
    Mysle, ze np. buddystom czy hinduistom to zwisa ;)

    Dlatego uwazam, ze panstwo powinno nie tyle akceptowac wyczyny
    religijnych grup co tepic fundamentalizm. I takie rzeczy
    kontrowersyjne jak meczet przy GZ w ogole nie powinny podlegac
    dyskusji.

    Pozdrawiam!
    --
    Derwisz
  • sven_b 27.08.10, 16:32
    Przeciwnie. Nazwa nawiązuje do okresu pokojowego współistnienia islamu,
    chrześcijaństwa i judaizmu w X-XIw. Kordobę ogłoszono wtedy kalifatem
    niezależnym od Bagdadu i ustanowiono silnym ośrodkiem naukowym. Wiedza, jaka z
    tamtąd poszła w Europę wpłynęła na postęp w budownictwie, medycynie i handlu. W
    Europie tamtych czasów infekcje ropne leczono upuszczaniem krwi.
  • bluter 27.08.10, 15:44
    Miałem okazję pracować parę lat z muzułmanami- takimi prostymi
    robolami i wiem jedno niechcę ich u nas widzieć. Były tam różne
    nacje, religie- cały świat ale tylko z nimi był zawsze problem.
    Muszą, chcąc trzymać się zasad religii pięć razy dziennie robić
    obmywanie, między innymi genitaliów. Robili to w toalecie stając
    nogami na desce sedesowej. Deska po takiej opercji jest brudna i
    mokra- nigdy nie wyczyścili deski po sobie. Potrafili brudne, mokre
    ciuchy umorusane w błocie wrzucić łacznie z butami do suszarki
    służacej do suszenia prania. Żadne tłumaczenia, prośby nas czy
    dyrekcji nie odnosiły skutku. Takich przykładów mógłbym podać więcej
    i bardziej drastycznych. Ich zachowanie 11 września (atak na WTC)
    zmroziło mnie- gdyby mogli to by tańczyli.
  • derwisz911 27.08.10, 19:40
    To jest problem wlasnie nadmiernej ortodoksji. Ale podobnie durne
    nakazy masz w starym testamencie. Np. po dotknieciu poscieli w
    ktorej spala kobieta majaca okres powinienes sie obmyc rytualnie i
    jestes neiczysty do wieczora.
    Inna sprawa ze w muzulmanskich panstwach jest terror i oni musza jak
    debile przestrzegac tych ciemniackich zasad wymyslonych tysiace lat
    temu przez pasterzy pustynnych.

    Pasterze, ktorzy spisali Biblie musieli spadac do Cesarstwa
    Rzymskiego a tam takie jaja nie uchodzily za normalne (choc Ci
    ostatni mieli tez swoje glupawe jazdy).

    Problemem panstw muzulmanskich jest to, ze nie otrzasneli sie z
    doslownej interpretacji bajek ;)
    --
    Derwisz
  • tomek854 29.08.10, 16:06
    > Miałem okazję pracować parę lat z muzułmanami-

    Ja przez parę lat reguralnie jeździłem robiąc dostawy do Corner Shopów z takiego
    Pakistańskiego odpowiednika Makro Cash and Carry.

    Miałem zawsze na ciężarówce ze sobą tragarza z którym współpracowałem.

    Muszę powiedzieć, że parę mam spostrzeżeń chociaż nieco innych niż wasze:
    - chłopaki były raczej cywilizowane, toalety były czyściutkie i pachnące zawsze,
    to samo w sklepach, czystsze były toalety w Pakistańskich sklepach niż np. w
    wielu restauracjach zatrudniających Polaków (mówię o toaletach pracowniczych,
    nie klienckich).
    - podejście większosci z nich do religii było mniej więcej takie jak
    przeciętnego Polaka do katolicyzmu - czyli z grubsza, mniej więcej, tak jak
    wygodnie, ale niech ktoś skrytykuje to o Jezu (czy raczej O Allahu!) (chociaż z
    wieloma sobie podczas jazdy na te tematy dyskutowaliśmy i było to dużo
    bezpieczniejsze niż np. rozmowa z obrońcami krzyża).
    - to prawda, że "ciapasy śmierdzą" :-) Jak sie zmachaliśmy rozładowując
    ciężarówkę, to wszyscy byliśmy spoceni i po prostu, ich pot pachnie inaczej niż
    nasz, tak samo jak inaczej pachnie pot Murzyna (jeden z tragarzy był czarny) i
    my, biali ludzie odczuwamy to nieprzyjemnie. Zakładam, że dla nich nasz pot
    śmierdzi analogicznie paskudnie ;-)

    Co jednak najbardziej mnie uderzało i co jest największym problemem to ich
    całkowity brak szacunku dla praw obowiązujących w ich nowym kraju.

    Każdy z nich przybył do UK w jakiś pokręcony sposób - najczęściej to "na wizę
    studencką" - młody chłopak dostaje wizę, studiuje sobie w Wyższej Szkole
    Szydełkowania i Tarota i potem prawo mówi, że jak znajdzie legalną pracę i
    będzie pracował dwa lata, to może zostać. Ta hurtownia Pakistańska to był
    właśnie taki "ośrodek przejściowy" - tam wszyscy pracownicy to byli właśnie
    świeży absolwenci wyższych uczelni. Firma płaciła im mało ale uczciwie i
    wszystko było tip top prawnie. Tylko że po dwóch latach każdy taki jeden szedł
    pracować do sklepu (prawie w każdym sklepie był "były pracownik hurtowni" a w
    sklepie, jak to w sklepie, wszystko już było na czarno, bez podatków, bez zusów
    i tak dalej. Tymczasem po dwóch latach taki młody żenił się z jakimś
    dziewczęciem narajonym mu przez rodziców w Pakistanie, a po pewnym czasie w
    ramach łączenia rodzin w Szkocji mieszka już 40 osób łacznie z teściami,
    dziadkami, babciami i w ogóle. Tak to działa.

    Płacenie pod stołem w Corner Shopach jest nagminne, pracownicy paranoicznie
    liczą każdą paczkę chipsów bo za każdą brakującą pierdołę potrąca się im z
    pensji (niezgodne z prawem) i tak dalej.

    Poza tym moja ex pracuje teraz w sklepie u Pakistana, nie jest źle bo tam Polacy
    sami pracują (to sklep z polskim żarciem) ale też jest wszystko na lewo, religia
    nie pozwala mu sprzedawać w sklepie piwa, bo to alkohol, ale nie przeszkadza mu
    to w wysyłaniu szkockiej ćpunki na jumę do centrum żeby mu przynosiła
    elektronikę i inne luksusowe produkty które potem on od niej kupuje za grosze...

    Jak się popatrzy po ulicach to szkocka młodzież jeździ tuningowanymi corsami i
    saxami a pakistańska bmw, audi i tak dalej. Śmiem przypuszczać, że to jest za
    pieniądze zaoszczędzone na rypaniu państwa na podatkach i ZUSach, bo przecież
    nie jest tak, że większość Pakistańczyków to jakaś mafia czy coś.

    --
    trololololololololololo.com/
  • marekatlanta71 29.08.10, 19:46
    Pierwsza poprawka do konstytucji USA zapewnia kazdej osobie bedacej w
    USA prawo do wiary w co sie tylko komus zachce. Ale ta sama poprawka
    zapewnia takze prawo do wolnosci slowa = zarowno planujacy budowe
    meczetu w tym dosc niefortunnym miejscu jak i protestujacy przeciwko
    tej budowie maja pelne prawo do tego. Natomiast rzad nie ma prawa
    ingerowac w to w zaden sposob. Oczywiscie rozni wybierani urzednicy
    panstwowi maja pelne prawo do wyrazania swojej opinii - w koncu wyborcy
    powinni wiedziec czy dobrze glosowali i czy powinni glosowac na nich
    jeszcze raz w przyszlosci. Dopoki wszystko polega na opiniach i
    zgodnosci z prawem, to moim zdaniem nie ma nic w tym zlego, a raczej
    przeciwnie - to objaw dzialajacej demokracji. Jak na razie wszystko sie
    dzieje tak jak trzeba.
  • tomek854 29.08.10, 20:29
    To w sumie też jest bardzo słuszne spostrzeżenie.
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • bassooner 29.08.10, 23:48
    Znalazłem w necie coś takiego - felieton pewnej, zafascynowanej islamem dziewczyny oraz odpowiedź pana, który mysli trochę inaczej.

    Przedrukowujemy poniżej felieton Pauliny Wilk z „Rzeczpospolitej” oraz polemikę z tym tekstem, w formie listu od czytelnika, wysłaną do redakcji gazety.

    ***
    Turkusowy Islam

    Paulina Wilk, Rzeczpospolita 11-06-2010

    Coraz częściej je widuję, prawie codziennie. W tramwaju i w
    spożywczym. Już tu są - śniade dziewczyny w chustach, podróżne z
    daleka, emisariuszki współczesnego islamu
    Przyjeżdżają z mężczyznami - mężami, synami i braćmi, ale to one są
    widoczne. Swym pojedynczym istnieniem oznajmiają zbiorową obecność.
    Odkąd je widuję, czuję się bogatsza i mniej samotna. Moja monotonna,
    przez pół wieku skazana na etniczną kwarantannę ojczyzna nabiera
    rumieńców, łączy się ze światem i wyzwaniami współczesności. Patrząc
    na śliczną dziewczynę w turkusowej chuście przechodzącą przez plac
    Zbawiciela, poczułam się wyróżniona. Mogła wybrać tyle innych adresów,
    a przyjechała tu.

    kolorowe-chustyPo latach dyplomatycznych zabiegów i ekonomicznej ekwilibrystyki
    smutni brukselscy panowie w garniturach oficjalnie włączyli nas do
    Europy. Ale jakoś nie pomogło mi to poczuć się obywatelką świata, nie
    starło wbijanych do głowy kompleksów wykluczenia. Awansu mogę
    doświadczyć teraz, dzięki dziewczynie w turkusowej chuście, która
    wybrała mnie i mój kraj. Emigranci lepiej niż politycy wiedzą, gdzie
    żyje się dobrze. Inaczej mierzą prawdopodobieństwo szczęścia. Może
    dziewczyna w chuście przybyła tu z konieczności, a może przypadkowo -
    w każdym razie jej odwiedziny wpisały nas na emigrancką mapę świata w
    czasach, w których żadna inna mapa się nie liczy. Granice podróżują
    wraz z ludźmi, a ludzie jadą tam, gdzie są szanse.

    Niecierpliwie czekam na dzień, w którym Polacy będą zdawać zbiorowy
    test tożsamości i zdolności uczestniczenia w problemach nowoczesnego
    świata. Nie boję się dziewczyny w chuście ani przyszłości, którą może
    tu zbudować: polskiego meczetu, do którego pójdzie z rodziną, ani
    szkoły, w której recytacji Koranu nauczy się jej wnuczek. Martwi mnie
    co innego - że już dziś nie rozmawiamy o jutrze, które będziemy
    zamieszkiwać wspólnie. Że zaczniemy o nim mówić głośno, kiedy będzie
    za późno, kiedy górę wezmą uprzedzenia i ksenofobiczne lęki, a z
    ekranów i plakatów rozleje się lament rzeczników etnicznej nienawiści.
    Europejskie i polskie media prezentują islam przeważnie w kategoriach
    zagrożenia, fundamentalizmu i terroryzmu. W telewizorze płoną paryskie
    przedmieścia, talibowie odczytują swoje groźby, odpalają swoje bomby.
    A ponieważ obraz jest silniejszy niż rzeczywistość, dziewczyna w
    chuście - postać z krwi i kości, idąca tym samym chodnikiem co my -
    nie utrwala się w naszych umysłach jako alternatywny, pozytywny
    wzorzec muzułmanki. Wyobrażam sobie, jak jeździ warszawskim metrem w
    koszulce z napisem “Islam to ja!”. Ale pozostaje niezauważona,
    niewiarygodna. Bo w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra,
    by wysadzić nas w powietrze.

    Na obronę przed apokaliptyczną wizją islamu mam tylko mały pistolecik
    nabijany prywatnymi wspomnieniami. Strzelam w telewizor obrazami z
    przeszłości. Mój islam to dwóch Libańczyków, którzy dali mi dach nad
    głową, kiedy nie mogłam znaleźć w Londynie pracy. Damaszek oglądany z
    góry o zachodzie słońca, gdy powietrze nad miastem drży od nawoływania
    muezinów. To starzejący się Albańczyk w Prisztinie, który gościł mnie
    w odremontowanym po wojnie mieszkaniu i co rano kładł na talerz świeży
    borek z mięsem. Brodaty chłop jak dąb, który wiózł mnie w nocy
    taksówką przez Delhi i trzykrotnie upewniał się, czy bezpiecznie
    weszłam do domu. To mój przyjaciel, który pokłócił się z żoną o to,
    czy przychodząc do ich domu, powinnam zasłaniać włosy chustą. Uważał,
    że nie powinnam. A ostatnio przysłał zdjęcia z pielgrzymki do Mekki.

    Islam to też stary handlarz na syryjskim targu, który cenę mojej
    biżuterii ustalał z towarzyszącym mi chłopakiem, a na mnie nawet nie
    spojrzał. I rechoczący mężczyzna w białej galabii, który na ulicy
    złapał mnie za pierś. Spisane na pleśniejących kartkach zeznania bitej
    i szantażowanej kobiety, które dała mi do przeczytania hinduska
    prawniczka, tłumacząc, że najgorsze, co się może dziewczynie
    przydarzyć, to być muzułmanką na wsi. I zamożna nastolatka w modnej
    łaźni, która kolorowe bikini i seksowny makijaż zasłoniła burką.

    Buduję z tych wspomnień mozaikową tarczę, która chroni mnie przed
    stereotypami. Śliczna dziewczyno w turkusowej chuście - cieszę się, że
    przyjechałaś. Wypatruj mnie w metrze, jadę w koszulce z napisem “I
    like islam!”.
    —————————————————
  • bassooner 29.08.10, 23:49
    Kolorowy zawrót głowy Pauliny Wilk

    List od czytelnika
    „Wypatruj mnie w metrze, jadę w koszulce z napisem ‘I like islam!’”. Tak Pani
    kończy swój tekst „Turkusowy islam”. To stwierdzenie budzi ciekawość: co tak
    bardzo spodobało się Pani w islamie? Domyślam się, że nie chodzi o kamienowanie
    cudzołóżców, zabijanie apostatów, „honorowe” zabójstwa, obcinanie łechtaczek
    dziewczynkom, zamachy samobójcze, dyskryminację kobiet, śluby z nieletnimi,
    nienawiść do innowierców i podobne drobiazgi?

    Pisze Pani: „W telewizorze płoną paryskie przedmieścia, talibowie odczytują
    swoje groźby”, (…) „w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra, by
    wysadzić nas w powietrze”, (…) „obraz jest silniejszy niż rzeczywistość”.
    Jest jednak odwrotnie – to rzeczywistość jest silniejsza niż obraz, który sobie
    Pani stworzyła.
    Te pożary nie wydarzyły się w telewizji, lecz naprawdę. Te dziewczyny w chustach
    nie wystąpiły w jakimś „teatrze telewizji”, tylko w prawdziwym, moskiewskim
    teatrze. Te bomby wybuchają naprawdę i naprawdę giną ludzie. Nie z powodu
    „wykluczenia” czy „ksenofobii” Zachodu. Te modne słowa – wytrychy niczego nie
    wyjaśniają. A najobrzydliwszym z nich jest słowo „islamofobia” – które, jak
    pisze w swojej książce muzułmanin, naukowiec i doradca rządu Niemiec Bassam
    Tibi, jest używane, by uciszać wszelkich krytyków politycznego,
    fundamentalistycznego islamu.
    Dyskutować jest o czym, islam to w dzisiejszym świecie jeden z poważniejszych
    tematów. Rozumiem, że tonacja felietonowa pozwala na wiele, jednakże nawet w
    felietonie dziennikarz powinien wykazać minimum wiedzy o temacie. Pani niestety
    tej wiedzy najwyraźniej nie posiada – tekst jest oparty wyłącznie na Pani
    wyobrażeniu, na pewnej ideologii – chcę wierzyć, że idealistycznej, co nie
    zmienia faktu, że kompletnie chybionej.
    Żeby przybliżyć Pani problem, którego ta wiedza dotyczy, posłużę się w tym
    liście różnymi cytatami (nie podaję linków, żeby nie rozpychać tekstu, ale służę
    źródłami w razie potrzeby).
    Od kilku lat znany jest „List grupy wolnomyślicieli i humanistów muzułmańskiego
    pochodzenia do muzułmanów z całego świata”. Wśród jego sygnatariuszy jest m.in.
    Ibn Waraq, założyciel Institute for the Secularisation of Islamic Society. Oto
    końcowy fragment tekstu, który gorąco polecam:
    „Odkrycie prawdy i porzucenie wiary naszych przodków było bolesnym
    doświadczeniem. Kiedy jednak zrozumieliśmy, czym w rzeczywistości jest islam,
    nie mieliśmy innego wyjścia. Po zapoznaniu się z Koranem wybór stał się jasny:
    albo islam, albo człowieczeństwo. Tam gdzie kwitnie islam, człowieczeństwo
    przestaje istnieć. Zdecydowaliśmy się stanąć po stronie człowieczeństwa. Z
    kulturowego punktu widzenia nadal jesteśmy muzułmanami, ale nie wierzymy już, że
    islam jest prawdziwą religią objawioną przez Boga. Jesteśmy humanistami. Kochamy
    ludzi. Pragniemy, by ludzkość była jednością. Działamy na rzecz równości kobiet
    i mężczyzn. Dążymy do sekularyzacji państw islamskich, wprowadzenia demokracji i
    wolności słowa, poglądów i wyznania.”
    Autorzy tego i innych przytaczanych przeze mnie tekstów to nie są „islamofobi” –
    jeżeli korci Panią, żeby użyć tego sloganu. Wierzę, że nie korci, bo nie
    sprzyjałoby to sensownej dyskusji – to byłby mniej więcej taki poziom, jak
    nazywanie Michnika i Kuronia, za komuny, „siłami antysocjalistycznymi”. To są po
    prostu dysydenci, ludzie, którzy wyrośli w islamie, znają go i porzucili – albo
    chcą zmienić na lepsze (pragnienie tyleż szlachetne, co utopijne, w moim
    przekonaniu). Nie od rzeczy będzie dodać, że większość z nich zagrożona jest
    utratą życia ze strony (byłych) współwyznawców.
    Idąc dalej - o pięknie współczesnego islamu (którego „turkusowa” jest
    emisariuszką, jak Pani pisze) mogłaby Pani przekonywać na przykład dra Tewfika
    Hamida, muzułmanina z Egiptu, który mówi tak:
    „Muszę przyznać, że obecnie nasze islamskie nauki tworzą przemoc i nienawiść
    wobec niemuzułmanów. To my, muzułmanie, powinniśmy się zmienić. Jak dotąd,
    akceptowaliśmy poligamię, bicie kobiet przez mężczyzn i zabijanie tych, którzy
    nawracają się z islamu na inne religie. (…) Wymagamy od innych szacunku dla
    naszej religii, choć jednocześnie sami przeklinamy na głos niemuzułmanów (po
    arabsku) podczas piątkowych modłów w meczetach.”
    Może też Pani dowiedzieć się czegoś o proroku Mahomecie, założycielu tej
    wyjątkowej religii. Tu proponuję posłuchać pięknej Somalijki Ayaan Hirsi Ali,
    apostatki znanej z filmu „Submission” i z holenderskiego parlamentu: “Zgodnie z
    Waszymi zachodnimi standardami, Muhammad jest osobą perwersyjną a także
    tyranem”; “Jeżeli prorok Muhammad poszedł do łóżka z dziewięcioletnią
    dziewczynką, to zgodnie z holenderskim prawem jest pedofilem.” Naprawdę warto
    poznać publicystykę tej byłej muzułmanki, choćby tylko te prace, które wymienia
    Wikipedia.
    O chuście, która tak Panią urzekła, proponuję opowiedzieć Turczynce Serap
    Çileli, muzułmance opisanej w przejmującym tekście w „Wysokich Obcasach”. Ona
    sama stawia taką diagnozę:
    „Nie jestem przeciwna Turkom. Uważam tylko, że to oni muszą dopasować się do
    wymogów konstytucji, a nie na odwrót. Potrzebna jest zmiana mentalności. Od
    dziecka wpaja im się, że facet nie może okazywać czułości, a kobiety są
    własnością mężczyzn. Państwu niemieckiemu radzę: surowiej karać oprawców kobiet
    bez względu na przynależność kulturową; wprowadzić powszechny zakaz chust na
    głowie w urzędach publicznych; ograniczyć liczbę meczetów i szkół koranicznych.”
    Chusta to dziś temat gorący w Europie, temat poważny. To nie jest żadna ozdoba,
    Pani Paulino. To znak, symbol – statusu kobiety w islamie, jako człowieka
    drugiej kategorii. To zupełnie nieważne, że część muzułmanek broni chusty.
    Niewolnictwo nie stało się bardziej humanitarne przez to, że niektórym
    niewolnikom żyło się dobrze w tym stanie. Można tu przypomnieć termin Zinowiewa
    – „homo sovieticus”, który oznaczał, mniej więcej, człowieka zniewolonego do
    tego stopnia, że nie rozumiał własnego zniewolenia. Przez analogię możemy więc
    mówić o „homo islamicus”.
    Zapewniam Panią, że ta dziewczyna w turkusie niczego nie wybrała („wybrała mnie
    i mój kraj”, pisze Pani). Nie miała nic do powiedzenia, wybrał za nią mąż albo
    ojciec. Dlaczego? Może Pani zrozumie, gdy następnym razem ją poprosi, żeby
    skomentowała to:
    “Mężczyźni stoją nad kobietami
    ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi. (…)
    I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie,
    pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! “
    (Koran, Sura IV, w. 34)

    Nic Pani nie wie o tej kobiecie, widzi Pani tylko własne fantazje, cieszy Panią,
    że ona „ubarwia” nasz monotonny kraj. To prawda, ja też wyjeżdżając za komuny na
    Zachód żałowałem zawsze, że u nas jest tak szaro i teraz także cieszę się,
    widząc na naszych ulicach Hindusów, podziwiam pracowitość osiedlonych w Polsce
    Wietnamczyków, oglądam się za Latynoskami, porusza mnie ciężka praca Ukraińców.
    Lubię imigrantów.
    Ale przedstawiciele islamu to niestety inna bajka. Metaforycznie - skąd pani
    wie, że ta dziewczyna nie jest na przykład żoną tego polskiego muzułmanina,
    który prowadzi blog www.kalifat-wilayah-lehistan.pl.tl ? Możemy tam przeczytać
    (to tylko dwa okruchy, warto poznać bliżej ten blog, bo to prawdziwe kuriozum):
    „Główne obowiązki żony to:
    1. Posłuszeństwo i pytanie męża o pozwolenie.”

    I to:
    Demokracja zezwala również na wybór kobiety na stanowiska władzy. Jest to
    sprzeczne z islamem, tak jak powiedział to Prorok Muhammad: Każda osoba, która
    mianuje kobietę jako swojego przywódcę, nigdy nie osiągnie powodzenia.

    Nie, to
  • bassooner 29.08.10, 23:50
    Demokracja zezwala również na wybór kobiety na stanowiska władzy. Jest to
    sprzeczne z islamem, tak jak powiedział to Prorok Muhammad: Każda osoba, która
    mianuje kobietę jako swojego przywódcę, nigdy nie osiągnie powodzenia.

    Nie, to nie jest „wyrwane z kontekstu” i to nie jest „odosobniony przypadek
    ekstremisty”. To jest islam – mainstream and grassroots (ja też znam angielski :-).
    I rzeczywiście – już dotarł do Polski. Panią to cieszy, mnie nie.

    A propos, raduje Panią także polski meczet, prawda? Tu mogę tylko odesłać Panią
    do tekstu pani koleżanek w „Rzeczpospolitej” o meczecie na Ochocie – który
    zresztą pokazuje tylko wierzchołek góry lodowej problemu. Dołożę więc cytat:

    “W ostatnich latach byliśmy świadkami tego, jak meczety są wykorzystywane do
    szerzenia nienawiści, do szerzenia aktywności terrorystycznej, w nich wytwarzano
    bomby i przechowywano broń, w meczetach przekazywano komunikaty od Bin Ladena;
    meczety wykorzystywano, by domagać się przestrzegania przez niemuzułmanów w USA
    muzułmańskich przepisów dotyczących pokarmów; z meczetów otwierano ogień do
    Amerykanów, w meczetach szkolono dżihadystów - i wiele innych rzeczy. Mając to
    na uwadze wydaje się bardzo uzasadnione, by protestować przeciwko budowie nowych
    meczetów w krajach niemuzułmańskich” (Robert Spencer, Jihad Watch).

    Nade wszystko polecam Pani przeczytanie Koranu w całości (a także choć trochę
    Hadisów). Trzeba też poznać zasady rządzące odczytywaniem tej świętej dla
    muzułmanów księgi – głównie zasadę abrogacji – oraz dowiedzieć się co to jest i
    jak działa takija. Bez tego właściwie nikt nie powinien się wypowiadać na temat
    tej religii. (Znakomicie wyjaśnia te kwestie m.in. film „What the West should
    know about Islam”, dostępny w wersji polskiej na YT.)
    Po tej lekturze, może trochę mniej będzie Panią cieszyło, że w szkole „recytacji
    Koranu nauczy się jej wnuczek”. A może, pomimo wszystko, z radością posłucha
    Pani jak ów chłopczyk recytuje poniższe wersety? Kto wie.

    Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Boga
    i Jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi,
    będzie tylko to, iż będą oni zabici lub ukrzyżowani
    albo też obetnie im się rękę i nogę naprzemianlegle,
    albo też zostaną wypędzeni z kraju. (S V, w 33)

    A kiedy miną święte miesiące,
    wtedy zabijajcie bałwochwalców,
    tam gdzie ich znajdziecie;
    chwytajcie ich, oblegajcie
    i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki! (S IX, w 5)

    Cudzołożnicy i cudzołożnikowi
    wymierzcie po sto batów,
    każdemu z nich obojga! (S XXIV, w 2)

    Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą,
    to uderzcie ich mieczem po szyi;
    a kiedy ich całkiem rozbijecie,
    to mocno zaciśnijcie na nich pęta. (S XLVII, w 4)

    Powtórzę: nic, Pani Paulino, nie jest tu wyrwane z kontekstu. Oczywiście,
    znajdziemy w Koranie wersy o miłości i tolerancji. Koran jest bowiem księgą
    schizofreniczną. Dostrzegli to sami teologowie muzułmańscy – stąd wzięła się
    zasada abrogacji, czyli unieważnienia (starych, „łagodnych” wersetów przez
    nowsze, agresywne).

    Swoją drogą to niesłychane, że tak wrażliwi jesteśmy na przejawy religijnego
    ciemnogrodu i klerykalizmu we własnym kraju, albo że nie przeszkadzają nam
    genitalia na krzyżu (mnie, szczerze mówiąc, wydają sie niesmaczne, ale nie
    cenzurowałbym) – ale o skrajnie klerykalnym, niezreformowanym od VII wieku,
    niesłychanie wstecznym islamie złego słowa powiedzieć nie damy i potępiamy
    karykatury Mahometa. A przecież ksiądz Rydzyk przy islamskich mułłach i i
    kaznodziejach to istny liberał! (Dla jasności: jestem ateistą).

    Wracając do sedna. Pierwsza przyczyna ataków islamskich terrorystów nie ma
    politycznej ani społecznej proweniencji – tylko religijną. To nakaz prowadzenia
    dżihadu, wojny przeciwko niewiernym, wypływający wprost z islamskich nauk.
    Źródeł na ten temat jest dość, tylko trzeba poczytać. I warto też od razu
    odrzucić złudne przekonanie – manipulację islamofilów - że dżihad to taka „droga
    wewnętrznego doskonalenia”. Przytoczę tylko jeden cytat:
    “Jihad and the rifle alone: no negotiations, no conferences and no dialogues”.
    (Abdullah Yusuf Azzam, teolog palestyński).

    Odpowie Pani, że to „ekstremiści”, a Pani chodzi o to, że jest mnóstwo
    „normalnych”, „zwyczajnych” muzułmanów i ta dziewczyna w turkusie właśnie ich
    symbolizuje w Pani tekście. To proszę posłuchać, co o tym sądzi premier
    aspirującej do Europy Turcji, Erdogan:
    „These descriptions are very ugly, it is offensive and an insult to our
    religion. There is no moderate or immoderate Islam. Islam is Islam and that’s
    it.” Nie tłumaczę, bo Pani zna angielski.

    Oczywiście kwestia czy istnieje podział na islam radykalny i umiarkowany, może
    być – i jest - tematem poważnej dyskusji. Ale Pani felieton nie stanowi do niej
    wkładu.
    I teraz będę niemiły, bo Pani tekst mnie naprawdę oburzył. Przykro mi to mówić,
    ale jest to tekst żenująco naiwny i infantylny, wypływający z kompletnej
    ignorancji. To słodkie bajdurzenie pensjonarki, która opiera swój obraz świata
    na bajeczkach o Misiu Uszatku.
    A świat taki nie jest.
    Islam to nie kolorowe chusty, przyprawy korzenne i guma arabska. Islam to nawet
    nie dachy Damaszku w słońcu, niestety. Islam to system, najbardziej totalitarny
    system religijno-społeczno-prawny jaki stworzyła ludzkość: antyhumanistyczny,
    rasistowski, ksenofobiczny, przepojony nienawiścią i pogardą dla niemuzułmanów.
    I najbardziej niebezpieczny.
    Zapewne zna Pani „Władcę Pierścieni”. Otóż islam, Pani Paulino, w moim
    przekonaniu to współczesny Mordor, złowroga kraina „gdzie zaległy cienie”, tak
    samo zagrażająca naszemu „Śródziemiu”, jak w czasach Tolkiena inne totalitaryzmy.
    Dlatego, gdy spotka mnie Pani w metrze, będę w koszulce z napisem: „Islam? No,
    thank you”.

    Piotr Jankowski
    --
    www.berbela.com/
  • wujaszek_joe 30.08.10, 00:29
    I nasza cywilizacja powinna mieć to na uwadze.
    Jeśli chcecie się modlić o naszą zagładę, to róbcie to u siebie.
    --
    Przebrała się Jarka !
  • tomek854 30.08.10, 15:41
    Właśnie.

    A jak przyjeżdżacie do nas, to albo się dostosujcie, albo wyp...

    Tak jak my musimy zrobić w Dubaju czy Arabii Saudyjskiej. Wyższość naszej
    kultury pokażemy w taki sposób, że Was wyniesiemy na butach a nie ukamieniujemy
    publicznie.
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • tomek854 01.09.10, 02:14
    Tak a'propos. Byłem dzisiaj w takim miasteczku na północ od Męczysteru. Nie
    widziałem ani jednego białego na ulicy w centrum, i nielicznych w europejskiej
    odzieży.

    Wszędzie tylko sklepiki, corner shopy i graciarnie w pozabijanych dechami
    ruderach pamiętających lepsze czasy...

    Centrum miasta, z dawnym deptakiem na którym parę sklepów zamkniętych i
    zakratowanych tak, jak dawno nie widziałem, poza tym pustki i wiatr przewala
    śmiecie. Klimat jak z Delicatessen.

    A potem sobie słuchałem reportarzu w jakimś tamecznym lokalnym oddziale BBC.

    Było sobie takie miasteczko właśnie (nie to, ale inne, też pod Męczysterem i też
    zamuzułmanione). Rząd wywalił 25 mln na jakąś super szkołę, flagowy ośrodek
    projektu integracji białych z azjatami.

    Na początku było 60% Azjatów i 40% Anglików. Teraz relacje są bliskie 90% Azjatów.

    Gangi azjatyckich dzieci terroryzują białe dzieci. Rodzice owych pupilków nawet
    jak mówią po angielsku, to się specjalnie nie interesują. Kilka wypowiedzi:
    - ma 12 lat, jest przecież dorosły, nie będę mu mówił co i jak
    - niemożliwe, bardzo dobrze mu idzie nauka Koranu, to dobry chłopak jest.
    - to był Wasz pomysł żeby chodził do szkoły, to się teraz martwcie jak
    popsuliście chłopaka. Ja w jego wieku pracowałem u ojca w sklepie i wyrosłem na
    porządnego człowieka.
    I takie tam.

    Albo taka awantura była: W mieście była manifestacja antymuzułmańska z okazji
    rocznicy 9/11. I ktoś puścił plotkę, że jeden z białych uczniów powiedział, że
    skoro mu nie pozwolili iść na manifestację, bo jest za młody, to za to podpali
    meczet.

    Kilku białych uczniów wylądowało w szpitalu. Więc "białasy" też się zaczęły
    organizować w gangi, bo nauczyciele nie reagują tylko sadzą poprane politycznie
    pogadanki o integracji kolegów z rodzin imigranckich...

    Integracja jak się patrzy...

    A wiecie co mnie najbardziej wkurzyło? Biali (bo nie tylko Brytyjscy) rodzice,
    którzy zabierają dzieciaki z tej super-szkoły i wysyłają do wiejskich szkółek w
    okolicy, które są biedne i stare, ale wciąż jednak w większości białe oskarżani
    są o rasizm - nie tylko przez Azjatów, ale także przez Angielskich maniaków
    poprawności politycznej.

    Ja przepraszam, ale jakby szkoła nie była w stanie zapewnić mojemu dziecku
    bezpieczeńśtwa od bycia prześladowanym za kolor skóry, i to dodatkowo za to, że
    ma kolor skóry naturalny dla mieszkańców kraju w którym żyje jego rodzina od
    pokoleń, to też bym zabrał swoje dziecko do normalnej.
    --
    trololololololololololo.com/
  • tomek854 01.09.10, 02:14
    reportarzu :D
    --
    orys.blox.pl
  • bassooner 01.09.10, 09:45
    kurde...to dokąd to zmierza? w niemczech zauważyłem kompletne fiasko integracji
    turecko/arabsko - niemieckiej, ale za to moim zdaniem afrykanczycy integrują się
    znakomicie. przede wszystkim znają język, czego nie można powiedzieć turkach czy
    arabach.
    --
    www.berbela.com/
  • tomek854 01.09.10, 17:48
    No, to nie do końca tak jeśli chodzi o czarnych.

    W Londynie jest mnóstwo Jamajczyków i oni wyglądają na dobrze zorganizowanych.

    W Glasgow Jamajczyków niewielu, ale Afrykańczyków sporo. I możesz od razu
    zerknąć na nich i powiedzieć po tym, jak się zintegrowali, czy są z
    Muzułmańskiego kraju, czy z południa.
    --
    www.berbela.com/
  • winnix 01.09.10, 12:36
    A jak Oriana Fallaci napisała "Wściekłość i dumę" to mało jej nie
    zjedli. A ona tylko głośno powiedziała to, co wtedy zaczynało być
    widoczne, a teraz staje się coraz poważniejszym problemem.

    --
    "When it began (for those who don't know)
    It didn't matter how you looked and what you wore to a show
    Dress codes? Fuck no! We didn't care
    About the brand of your jeans and all that shit in your hair!"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka