Dodaj do ulubionych

"Uwaga Pirat" w Szkocji. Czyli "Uwaga Oryś".

26.03.11, 02:59
Byłem dzisiaj w Inverness, skąd postanowiłem sobie wrócić moją ulubioną drogą - po wschodniej stronie Loch Ness a potem A82:

poteflon.pl/100495
Pogoda była piękna, powolutku już się ściemniało, droga świeżo wyasfaltowana i praktycznie pusta (inne samochody gdzieś co minutę, dwie, z przeciwka).

Postanowiłem trochę pocieszyć się tą przyjemnością i minąwszy wioski, wjeżdzając w Glencoe postanowiłem nieco bardziej przycisnąć.

Znam tą drogę na pamięć, wiem, że w tej okolicy nawet owce się nie szwędają po drodze. Skoro nikogo nie widać po horyzont, to chyba nic się nikomu nie stanie jak pojadę trochę szybciej?

Okazało się, że to, że nikogo nie widać po horyzont, to nie znaczy, że nikogo nie ma.

Jak później zostałem poinformowany na wjeździe na ten nieczynny o tej porze roku kemping stał sobie unmarked police car. Wyrób podobny do tego, co popularyzuje u nas TVN Turbo.

Gdzieś tutaj poteflon.pl/100498 dogoniłem dwa samochody które wyprzedziłem. W lusterku zauważyłem jadący za mną samochód, który też wyprzedzał. Ale nie jechał wyraźnie za mną tylko po prostu sobie jechał tak szybko jak ja.

Wkrótce potem musiałem przyhamować przed mostkiem żeby przepuścić cięzarówka i auto dogoniło mnie, po czym zmieniło się w ufo.

Niebieskich błyskotek to chyba tylko nie miał na wewnętrznej krawędzi opon :P

Mignąłem lewym kierunkowskazem, ale nie sprawiał wrażenia, jakby chciał wyprzedzić, założyłem więc, że śpieszyło się mu do mnie. Dałem więc ponownie znak kierunkowskazem że go widzę i za kilkaset metrów zjechałem do pustej o tej porze roku i dnia zatoczki po prawej stronie:
poteflon.pl/100499
Zgasiłem silnik, przyćmiłem światła i otworzyłem szybę. Podszedł pan policjant i zapytał, czy wiem, czemu zostałem zatrzymany.

Od razu odpowiedziałem, że oczywiście, bo jeszcze mi brakowało żeby mi bajeczki prawili.

Pan poprosił, żebym wziął ze sobą jakiś dokument i zaprosił mnie do auta. Po drodze poprosił żebym mu pokazał co mam na pace. Miałem tam pudełeczko po kebabie który jadłem po drodze i wrzuciłem na tył bo nie było śmietnika a nie chciałem śmiecić. Pan powiedział, że bardzo się to chwali.

W końcu zaproszony zostałem do wnętrza BMW 7 ;-) Całkiem wygodnie i mnóstwo miejsca :-) Sympatyczny policjant i prześliczna policjantka za kółkiem poprosili mnie o dokumenty.

Dałem im moje prawo jazdy. Zapytali o adres, dałem im moją kartę do tachografu, której nie muszę używać, ale wożę ze sobą właśnie jako dodatkowe potwierdzenie adresu oraz dlatego, że jest na niej mój brytyjski numer kierowcy.

Spodziewałem się, że teraz zaczną mi prawić przedszkolackie kazania jak w TVN Turbo. Myliłem się jednak. Dalsza rozmowa potoczyła się tak:
SP: Jak pan określi swój zawód?
Ja: European Courier Driver
SP: O, to pewnie pan troche świata zwiedza?
PP: Ale mało jest miejsc takich ładnych jak Szkocja, prawda?
Ja: Prawda.
SP: I pracuje pan dla... nich? (tu wskazał na busa)
Ja: Tak
SP: Dobrze się pracuje?
Ja: Tak, jestem bardzo zadowolony.
SP: coś tam sobie pisze
Ja: Oglądając wyposażenie radiowozu i zauważając wyświetlacz na którym widnieje 63 mph: O, to 63 to moje?
PP: Jakby pan jechał tylko 63 to byśmy sobie głowy nie zawracali
Ja: No właśnie, coś mi nie grało.
SP (skończywszy): Pana mamy tutaj (pokazuje mi 74 Mph). Staliśmy sobie na wjeździe na Glencoe Visitor Centre, nie widział Pan nas?
Ja: No nie widziałem.

Tu spodziewałem się, że zaczną mi prawić przedszkolackie kazania w rodzaju "tak pędzi i nawet nas nie widział, a gdyby tu był dom starców..." Ale tymczasem zamiast tego prześliczna policjantka powiedziała:
PP: A, bo pan tam tego campera kończył wyprzedzać to pewnie pan akurat patrzył w lusterka.

Coś takiego, policja wykazuje zrozumienie.

SP: Czemu pan tak pędził, jeśli można spytać? Terminy cisną?
Ja: Jeszcze tego brakowało, żebym dla szefa piratował. Płacą mi za godzinę, nie mam w tym żadnego interesu. Po prostu to jest wspaniała droga i chciałem sobie pojechać dla przyjemności.
PP: O tak, droga jest piękna, jeździ się wspaniale.... (rozmarzyła się)
Ja: Widze, że Pani sprawiłem trochę radości, że mogła sobie pani za mną pogrzać.
PP: Śmieje się i rumieni
SP: Próbując ratować sytuację: No tak, ale czy pan wie, jakie tam było ograniczenie?
Ja: 50...
SP: Własnie
Ja: Nie, zaraz, wyście już stali za zakazem, to 60
SP: Ale dla pańskiego pojazdu 50
Ja: Jak to, przecież to jak osobówka
SP: Pokazuje mi tabelkę i palcem stuka w obrazek ciężarówki: To jest Light Goods Vehicle, a zatem 50
Ja: z niedowierzaniem: Poważnie? Pięć lat tu mieszkam i pierwsze słyszę...
SP: Jak najzupełniej poważnie.
Ja: Ech, w całej Europie jest normalnie tylko Wy zawsze coś musicie wymyślić odwrotnie.
SP coś próbuje powiedzieć, ale PP parska śmiechem, więc daje sobie spokój i mówi zamiast tego: No, ale tak po prostu jest i już.
Ja: Ale to bez sensu, sprinterem nie mogę jechać 60, a Land Roverem mogę, przecież Land Roverem jest dużo gorzej, w życiu bym się nie odważył jeździć terenówką tak szybko jak sprinterem
PP: Z zaciekawieniem: jak to?
Ja: No bo zarówno Sprinter jak i SUV w pełni zasługują na swoje nazwy. Przy czym przez SUV to ja rozumiem Suddenly Upside-down Vehicle. Masakrycznie się tym jeździ, jeśli ograniczenie powinno być, to własnie dla terenówek, a nie dla dostawczych.
SP: Można jeździć dostawczym tak jak samochodem, jeżeli jest to Car Derived Van (czyli auto dostawcze zbudowane na podstawie osobówki).
Ja: To bez sensu, to może miało sens 50 lat temu, ale dzisiaj jak Wy to badacie? Jak jadę Citroenem Dispatchem (w Polsce: Jumpy) to to jest Car derived van czy nie? Przecież one też są taksówkami? To to jest taxi derived van? Czy Van derived taxi? A jeżeli tak, to czy wtedy taka taksówka też ma jechać 50?
(naprawdę mnie to zafascynowało, więc się nakręciłem)
A jak bym np. jechał starym VW Caddy, to bym mógł jechać 60, bo ma przednią połowę od Polo, ale nowym już bym musiał 50 tylko, bo jest zbudowany od podstaw jako van? Albo Berlingo? Czy to samochód, czy furgonetka? Przecież są obie wersje na równi produkowane?
SP: Widać, że go trochę zagiąłęm
PP: W sumie się nigdy nie zastanawiałam nad tym... Ale my i tak nie suszymy nikogo, kto przekracza o mniej niż dychę
SP: Karci ją wzrokiem
PP: Rumieni się.
SP: Niemniej jednak pana prędkośc była znacznie za duża, bo aż 74.
Ja: Wiem, i nie przeczę, aczkolwiek chcę zaznaczyć, że myślałem, że jestem mniej niegrzeczny
SP + PP się smieją.

Zupełnie inna pogawędka niż to wścibskie przemądrzalstwo naszych Policmajstrów które tak bardzo mnie irytuje w Uwaga Pirat, nie?

Potem już było standardowo: prawne formułki, pouczenie o prawach, czy przyjmuję mandat ryczałtowy (60 funtów i 3 punkty), oczywiście, że przyjmuję, spodziewałem się że za 25 mph ponad limit to już mnie będą chcieli po sądach ciągać skoro oni sprintera uznają za ciężarówkę...

W czasie gdy SP wypisywał mandat poradziłem się PP co do mojej sprawy z czerwonym światłem, powiedziała, żebym się nie bawił w prawnika, że oczywiście gwarancji mi nie daje, bo nie jest sędzią, ale dla niej to oczywiste, że jestem niewinny.

Potem sobie znowu gawędziliśmy, o tym, że nigdy nie miałem żadnych punktów, ona wyraziła zdziwienie że w tej branży się taki uchowałem, ja pochwaliłem swoją firmę, że nikt nas nie ciśnie, potem pogawędziliśmy o tym, dlaczego jadę tędy a nie A9, i że dlatego, że tam są roboty drogowe a dodatkowo wszystkie TIRy tamtędy walą i niektóre nawet jadą przepisowe 40 i że to jest strasznie upierdliwe, ona mi powiedziała, że starają się już od lat, żeby dla TIRów na A9 podnieść limit do 50, ale że ciągle sprawa upada w Westminsterze i że dlatego Szkocja powinna być niepodległa, bo te ciule w Londynie pojęcia nie mają o Szkockich realiach a się wymądrzają i takie tam.

W sumi
Edytor zaawansowany
  • tomek854 26.03.11, 03:05
    W sumie bardzo sympatycznie było, a 60 funtów to taniocha.

    PP powiedziała jeszcze na pożegnanie, żebym aż tyle nie grzał, bo to jednak jest pewne niebezpieczeństwo, nawet jeśli nie dla otoczenia, to dla kieszeni...

    Życzyłem im miłego weekendu i każde z nas pojechało w swoją stronę.

    Przez pierwsze 10 mil nawet się przejmowałem i jechałem tylko 60 :P

    No i w sumie nie było tak strasznie, muszę się tylko bryknąć do jakiegoś sądu żeby zapłacić i zeby mi punkty wpisali. Mam na to 28 dni.

    Sprawdzałem już sobie nawet ceny ubezpieczeń, bo się przejąłem, bo tak naprawdę to właśnie to jest to, co bije po kieszeni a nie mandaty. Biorąc pod uwagę wypadek, mandat i to, że nie będę już miał kobiety współkierowcy, ubezpieczenie wyjdzie mi jakieś 300 funtów drożej na rok, więc nie ma aż takiej tragedii też.

    I tak Wam powiem jedno na koniec:
    wiadomo, zapłaciłem mandat, dostałem pierwsze punkty w życiu. Ale generalnie stosunek do Policji jest zupełnie inny:
    - nie jechali mi na zderzaku w tłoku i nie filmowali wszystkiego co robię, żeby mnie udupić. Zmierzyli mi po prostu prędkość jak ich mijałem i to im wystarczyło. Potem mnie tylko dogonili a i to bez szaleństw.
    - nie pouczali, rozmawialiśmy jak równy z równym - ja i oni pracujemy na drodze, każde z nas ma jakieś zadanie i po prostu oni wykonywali swoje. Nie pouczali, nie wywyższali się, nie próbowali upokarzać...
    - po tej miłej rozmowie w dalszą drogę pojechałem praktycznie zrelaksowany i rozbawiony a nie wściekły. To na pewno na bezpieczeństwo wpływa pozytywnie
    Poza tym:
    Policjanci nie zgrywają świętych i rozumieją, że człowiek może w takich warunkach mieć ochotę pojechać szybciej. Policjanci nie wymyślają ze niewiadome ryzyko stworzyłem, tylko po prostu przyznają: nic się niby nie stało, ale trochę za bardzo pan przegiął. I tyle.

    I to mi się podoba ;-)

    --
    _@/"
  • tomek854 26.03.11, 03:12
    Ach, a żeby Wam dać pojęcie o tym, jaka droga to była, to filmik nakręcony kilka mil dalej:
    www.youtube.com/watch?v=oeg_kxLcCA8
    Zaznaczam, że to jest w wakacje i w piątek, więc jest straszny ruch ;-)
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • t-tk 26.03.11, 08:26
    Uwaga pirat to przecież program, który ma określony profil i policjanci też zachowują się tam pewnie inaczej niż normalnie bez kamer.
    Ja jeżdżę bardzo mało, przez pięć lat policja zatrzymywała mnie chyba pięć razy, z tego trzy razy za coś, a raz za prędkość. Swoją drogą nigdy nie płaciłem mandatu, kończyło się na pouczeniu, bo dwa razy w nocy cywilne Octavie zatrzymywały mnie za łamanie nakazu jazdy w prawo i zawracanie w niedozwolonym miejscu.
    Ale zawsze trafiało do nich przyznanie się do winy i fakt, że noc, że pusto, że ostrożnie.

    Za prędkość byłem złapany jak jeszcze poltegor stał, w 2006 roku też jakoś w nocy. Na Powstańców Śląskich jechałem faktycznie za szybko, a do tego zostałem złapany na ręczną suszarkę, prawo jazdy miałem dopiero ponad rok i dałbym sobie rękę uciąć, że skończy się na mandacie. A skończyło się na pouczeniu, po krótkiej rozmowie, na koniec policjant bardzo mądrze powiedział, że rozumie, że pusto, noc ale jak jakiś oszołom wyskoczy mi pod koła to będę miał wtedy problem. No i poskutkowało, resztę drogi do domu jechałem już zdecydowanie wolniej, wręcz przepisowo ;)

    --
    pozdrawiam
    Tomek
  • tomek854 26.03.11, 17:41
    > Uwaga pirat to przecież program, który ma określony profil i policjanci też zac
    > howują się tam pewnie inaczej niż normalnie bez kamer.

    Mnie nigdy nie zatrzymali jak byłem za kółkiem, za to często się zdarzało jak byłem pasażerem. I zawsze policjant musiał zgrywać przemądrzałą przedszkolankę.

    Za to nigdy nie zapomnę miny policjanta, który podszedł do mojego wujka (tego rajdowca) i zapytał "czy pan wie, ile tu można jechać"

    Odpowiedź jaką usłyszał była inna niż się spodziewał:
    "Zakładam, że panu chodzi o to, jakie jest ograniczenie prędkości na tym odcinku. Więc ograniczenie jest 70. Natomiast jeżeli pan pyta ile ja mogę tu jechać, to jak pan widział, 130 nie było dla mnie problemem. Można oczywiście szybciej, ale jeżeli na drodze są inni jej użytkownicy, to to by było niebezpieczne".

    Dostał najwyższy mandat z możliwych (bo to jeszcze te czasy były że zależało od widzimisię policmajstrów :-) )

    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • crannmer 26.03.11, 23:32
    tomek854 napisał:
    > W sumie bardzo sympatycznie było, a 60 funtów to taniocha.

    Za 38 km/h poza terenem zabudowanym pojazdem powyzej 3,5 t dostalbys w Niemczech i z niemieckim prawem jazdy 160+23,5 euro mandatu, 3 punkty oraz miesiac zakazu prowadzenia pojazdow.

    Bedac zagranicznikiem nie mialbys zakazu prowadzenia, ale mandat wyszedlby znaczaco wyzszy.
    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • tomek854 27.03.11, 00:26
    Toż mówię, że tanio :-)

    Nawet w Polsce by chyba było drożej :-)


    Tylko że mój wóz nie jest powyżej 3.5 ton

    O, właśnie, tu się miałem Ciebie spytać: czy dla pojazdów poniżej 3.5 tony też nie ma ograniczeń na autostradzie? Bo jak sobie jadę naszym sprinterem limitowanym do 120 na godzinę, to wszyscy koło mnie przelatują Niemcy busami tak szybko, że aż mną rzuca. Czy to znaczy, że aż do 3.5t jest jak samochód? Czy tylko do 2.8?
    --
    orys.blox.pl
  • crannmer 27.03.11, 22:18
    tomek854 napisał:

    > czy dla pojazdów poniżej 3.5 tony też
    > nie ma ograniczeń na autostradzie? Bo jak sobie jadę naszym sprinterem limitowa
    > nym do 120 na godzinę, to wszyscy koło mnie przelatują Niemcy busami tak szybko
    > , że aż mną rzuca. Czy to znaczy, że aż do 3.5t jest jak samochód? Czy tylko do
    > 2.8?

    Odnosnie do ograniczen predkosci w niemieckim kodeksie drogowym nie wystepuje w ogole granica 2,8 t.
    Do 3,5 t (a samochody zarejestrowane jako osobowe i powyzej) mozesz jechac poza terenem zabudowanym 100, a na autostradzie tyle, ile auto wyciagnie. Chyba, ze lokalne ograniczenie stanowi inaczej.
    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • tomek854 27.03.11, 23:13
    Dziękuję ;-)

    Gwoli informacji, lekko załadowany sprinter (jedna lekka skrzynia) z górki na autostradzie wyciąga 100 mil na godzinę :P Według nawigacji :P

    Byłem ciekaw, czy dobije ;-)
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • sven_b 26.03.11, 09:56
    Żałuję, że nie dotarłem do Invernes. Stałem słabo z czasem, ale i tak trasę nad Loch Lomond zrobiłem z otwartą japą. A przecież padało. Przypomniało mi się, że mam kilka fot:

    img231.imageshack.us/img231/2773/img6717bn1.jpg
    img231.imageshack.us/img231/6503/img6715kw4.jpg
    img399.imageshack.us/img399/6294/img6716xs8.jpg
    Fajnie pogadaliście, ale brakuje mi podsumowania w tym dialogu, np. 'A teraz drogi SP i PP wyskakiwać z maszyny. No ty PP możesz zostać jeżeli rozpuścisz włosy'. Miałbyś wspaniałą okazję, by chociaż przez parę godzin stanowić prawo na drogach;)
  • marekatlanta71 26.03.11, 13:29
    A mi sie udało dotrzeć do Inverness wiele lat temu :)
    --
    Mój blog
  • tomek854 26.03.11, 17:42
    A mi się udało wczoraj. I tydzien temu. A dwa tygodnie temu byłem w Elgin i wracałem sobie przez Braemar.

    Fajnie mam, nie? :-)
    --
    Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
  • marekatlanta71 26.03.11, 22:41
    Ale w namiocie na brzegu Loch Ness to pewnie nie nocowales :)
    --
    Mój blog
  • tomek854 27.03.11, 00:24
    W namiocie to nocowałem w mnóstwie miejsc w Szkocji, natomiast nad samym Loch ness nocowałem w ciężarówkach ;-)
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • marekatlanta71 27.03.11, 03:27
    To straciłeś bardzo wiele. Ja w środku nocy obudziłem się, wyjrzałem z namiotu i zobaczyłem Loch Ness Monster. Żona do dziś twierdzi że mi się to śniło, ale ja wiem co widziałem.
    --
    Mój blog
  • tomek854 27.03.11, 18:53
    sugerujesz, że potwora widać tylko z namiotu, a przez okno w ciężarówce już nie? ;-)
    --
    _@/"
  • tomek854 26.03.11, 17:37
    hihi...

    Jakbym tak zarządał, to by wtedy raczej było zakończenie satysfakcjonujące głód Marka na ciekawe wydarzenia w moim opisie :-)
    --
    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
  • tomek854 26.03.11, 17:44
    Ach, jeszcze svenie, pocieszę Cię, że moim zdaniem Loch Lomond jest dużo ładniejsze niż Loch Ness. Oczywiscie Loch Ness też jest ładne, ale jak widziałeś wczesniej Loch Lomond to już takiego wrażenia nie robi.

    Do tego jazda A82 to sam miód:
    www.youtube.com/watch?v=HTMlA3ozSkk
    www.youtube.com/watch?v=LzujS0RJ88Q
    --
    trololololololololololo.com/
  • marekatlanta71 26.03.11, 13:28
    Jest to zdecydowanie najdłuższy opis za scenka mandatu jaki kiedykolwiek widziałem. Wymieklem po 2 zdaniu i szybko przesunalem na koniec żeby zobaczyć czy Cię aresztowali. Nie aresztowali.
    --
    Mój blog
  • tomek854 26.03.11, 17:35
    Jedni się rozwodzą nad wynajętymi autami, inni opisują scenki z życia. Taki urok forum ;-)
    --
    www.berbela.com/
  • bassooner 27.03.11, 11:35
    ładna ta twoja opowiastka i myślę, że taka władza i w Polsce się zdarza, ale niestety za rzadko. już mi się przypomina moje zatrzymanie, kiedy to ze trzy lata temu spierdalałem rowerem. fakt: byłem po dwóch jasnych, wypitych ze dwie godziny wcześniej, ale jechałem po północy, pustym chodnikiem na wyludnionych peryferiach. jakie stwarzałem zagrożenie kiedy jedynym samochodem jaki mnie minął to policyjna suka, a przechodnia nie spotkałem żadnego? myślę że żadne, ale puścili się za mną, a kiedy w końcu dogonili to, żebyście widzieli to dynamiczne wyjście jak skoczyli do mnie, a jeden to się chyba nawet za kaburę chwycił... pewno myślał, żeby mnie zastrzelić... ;-(((
    a ja miałem jedyne 0,13 w wydychanym, czyli mnożąc x2 = 0,26...

    --
    www.berbela.com/
  • mejson.e 28.03.11, 21:47
    Tam nie tylko jeżdżą po niewłaściwej stronie.
    Tam nawet po doopie dają inaczej - tak że człowiek zadowolony wysiada z radiowozu.

    Zboki jedne...

    --
    Pozdrawiam,
    Mejson
  • tomek854 30.03.11, 05:05
    Mejsonie, nie jest jednak tak do końca na opak.

    Policmajstry tu fioła dostały i co dzień widuję co najmniej kilku zatrzymanych kierowców - najwyraźniej za prędkosć.

    Chyba budżet łatają zupełnie jak nasi, bo 5 lat tu mieszkam i nigdy takiego natężenia nie było ;-)

    --
    trololololololololololo.com/
  • pizza987 30.03.11, 11:04
    A wziąłeś chociaż łosiu telefon do tej fajnej policjantki? :)
    --
    Ręce opadają do kostek jak mawia Szymuś Prostaczek....
    www.uslyszecswiat.org.pl
    Men At Work "Down under"
  • tomek854 30.03.11, 16:49
    E, za daleko mieszka :-)
    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
  • pizza987 31.03.11, 09:44
    tomek854 napisał:

    > E, za daleko mieszka :-)

    NA taka odpowiedź nie pozostaje mi nic innego jak zareagować swoją sygnaturką... :P
    --
    Ręce opadają do kostek jak mawia Szymuś Prostaczek....
    www.uslyszecswiat.org.pl
    Men At Work "Down under"
  • tomek854 03.04.11, 02:56
    A zatem pologarytmuję sobie nieco... :P

    --
    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka