Dodaj do ulubionych

Pozdrawiam z pokładu TGV

18.09.07, 10:38
Otóż łącze przyjemne z pożytecznym. Uwinąłem sie raz dwa w zatłoczonym Paryżu
i jade na kilka dni na pd. do Nicei. W zasadzie to pędzę bo ten pociąg to
fenomen. Ruszył i nie tak jak u nas pół godz. sie rozpędza. Od pierwszych
minut facet w kabinie daje w pedał, czego notabene wogole nie czujemy.
Balsamiczny ogłos oznajmił ile bedziemy jechać, ludzie wyjeli książki, gazety,
mp3 i cisza. Słychać tylko lekki szum gdzies daleko spod podłogi. O tym ze
pociąg smaży, aktualnie 216/h, informuje panel lcd i pędzący za oknem krajobraz.
Co do samego ruchu miejskiego, niestety parkowanie na rozpych jest tu faktem.
Ludzie wjezdzają nawet w luki szerokosci roweru i raczej nie są delikatni.
Zakochani w swoich 4 kółkach mają tu pod górę. Im starsze auto tym bardziej
poobcierane. Te wiekowe to juz powazne trole. Panuje tu ogromny popyt na wolne
miejsca. W zasadzie to pusta luka nie pozostaje pusta dłużej niż pół minuty.
Odniosłem wrazenie, ze wiekszosc ruchu rotuje własnie w ich poszukiwaniu. Sam
aspekt ruchu paryskiego podobałby sie Warszawiakom. Otóż, mimo tłoku, ludzie
wykonują tu tzw. ruchy. Jeżdzą szybko, ze świateł ruszają od razu. Nie daj
Boże zamyślisz sie, a cała kolumna daje w klakson. Zaspanie na 2 sekundy! to
juz powazny błąd, powod do trąbienia, a chwila wachania okazją do wyjazdu na
główną ulicę dla wielu uwięzionych na podporządkowanych. Paryzanie bardzo
chetnie wyrazają swoje niezadowolenie w postaci wyrazistych min, teatralnych
gestów i niewybrednych epitetów. Przytarcie sie z towarzyszem z pasa obok lub
autobusu nie jest tu powodem do blokowania ruchu i wzywania policji. Autobus
to olewa z urzędu, poza tym jedziemy dalej bo naród z tyłu trąbi na potęgę:-)
Oprócz stłuczek zdarza sie czesto ze ktos trafi w jeden z wszędobylskich
skuterów. Wtedy poszkodowany podnosi sie, ocenia stan ciała i garnituru i
rzuca mięsem. Sprawca odpowiada podobnie. Mimo swiatel na trudniejszych
skrzyzowaniach stoi policja, ktora, gdy marudzisz gwiżdże i krzyczy 'alle,
alle'. Ogólnie ruch tu to pralka nastawiona na wirowanie. Trzeba mieć jaja, bo
ciezko sie do tego przyzwyczaic. Panuje ogolne motto 'Jest metro wiec jezeli
tu kolego wjechałeś autem to no ruchy'. Dobrze ze w tym pociągu można sie
wyciszyć. Dzis rano zwrócilem wypozyczone Clio. Mialo ze 3 rysy wiecej niz 2
dni temu. Czlowiek je przyjmujący machnął ręką i rzucił 'mormal':-)
Pozdrawiam krajowy ruch miejski.
Sven (choć tutaj bardziej pasowałoby 'Żorż':-)
--
klasyka naszych ojców
Edytor zaawansowany
  • typson 18.09.07, 11:40
    A co do ruchu - we włoszech tez miałem wrażenie rotowania aut w poszukiwaniu
    wolnego miejsca (ba, nawet sam tak robiłem, bo tak mnie pouczono)

    Reszta jest zgodna z prawda, cieżko tam miec cały samochod. Na szczescie klimat
    maja taki, ze auta sie nie rozsypuja od korozji tylko sa po prostu coraz
    bardziej wyplowiale i pogniecione.


    --
    Frell Me Dead
  • bassooner 18.09.07, 12:57
    Cze Żorż...pozdrawiam z pokładu PKP...;-)))
    --
    bassoonerka
  • tomek854 19.09.07, 10:36
    Phi tez mi coś. Ja ostatnio jechałem EN57 firmy PKP przewozy regionalne. To było
    dopiero super - wszystkie dźwięki było słychać, na stacjach robił takie fajne
    beep, na siedzeniu obok jechał taki napruty facet że ze cztery razy zleciał na
    podłogę, no i spod Zduńskiej Woli do Katowic (156 km) ujechałem w jedyne 4
    godziny 25 minut ;-)
    --
    oryś _@/" ||| FORUM NOWE JEST CH*JOWE |||
    Tak się jeździ do Turcji
    a tak po szkockichwyspach
  • mrzagi01 19.09.07, 11:28
    a ja jechałem do Lexa składem TLK (dla niewtajemniczonych: Tanie Linie Kolejowe-
    takie IC dla ubogich) i bylo przecudnie- miejscówke mialem w pierwszym
    przedziale od kibla i zgodnie z najlepszą tradycją niemnożko rypało przez
    ściane. w kiblu (zaszczanym- bo jak by się nie starać cięko jest trafić "prądem"
    w cel jeżeli wagon bryka jak te samochodziki dla dzieci co sie wrzuca 2 zeta i
    sie ma gówniarza przez minute z głowy) była nawet woda w spłuczce, ale w
    umywalce już nie, ale za to mydełko w żyłkowej siatce uwieszone pod lustrem
    (folk w pigułce). Ze szczekaczki coś mamrotało- chyba że jaka stacja będzie
    zaraz czy coś, ale musiałbym mieć słuch nietoperza żeby coś wychwycić. no i na
    koniec taki detal jak postępujące opóźnienie- ale to norma więc nie ma się nad
    czym rozwodzić.
    Ale to jeszcze nie koniec- bo pare dni później jechałem z juniorem na wycieczke
    krajoznawczą do Wrocka przy pomocy środka lokomocji PKP- przewozy regionalne (bo
    biedne wsiowe dziecko jeszcze PKP nie jechało;) i tu male zdziwko- wewnątrz
    składu (nieśmiertelne EN57) było nawet względnie czysto i nieśmierdząco, zdumiał
    mnie zmodernizowany wystrój wagonów (bo we wspomnieniach zostało szaleństwo
    bordowego skaju posznytowanego kibolskimi nożami).
    W kiblu rypalo mniej niż w TLK, nie było wody, mydła, ale był papier toaletowy
    (chyba go z desy wytrzasnęli bo klasyczny ścierniak jak za komuny). Junior
    wykręcił wredny numer i po kwadransie jazdy zapragnął zrobić kupe...no i
    niestety nie jestem w stanie słowami wyrazić tej wyrafinowanej ekwilibrystyki,
    tych figur akrobatycznych które wykonywaliśmy w bujajacym się kolejowym sraczu,
    żeby zminimalizować ryzyko kontaktu ze "sterylnymi inaczej" powierzchniami owego
    przybytku.
    Nazad był piętrowy w podobnym standarcie. reasumując Przewozy Regionalne wypadły
    w moich oczach lepiej niż ta boczna gałąź IC.
    Acha... no i oczywiście stały element czyli opóźnienie, ale co tam...

    PS- dziwne, ale perspektywa jazdy PKP wywołała u mnie większe parcie na
    zwieracze niż lot aeroplanem... powinienem sobie jakiś medal dać
    --
    VOLK
  • bassooner 19.09.07, 11:47
    mrzagi01 napisał:
    > wykręcił wredny numer i po kwadransie jazdy zapragnął zrobić kupe...no i
    > niestety nie jestem w stanie słowami wyrazić tej wyrafinowanej ekwilibrystyki,
    > tych figur akrobatycznych które wykonywaliśmy w bujajacym się kolejowym sraczu,
    > żeby zminimalizować ryzyko kontaktu ze "sterylnymi inaczej" powierzchniami owego

    W takich przypadkach-jeśli papieru(gruboziarnistego) jest pod dostatkiem to robi
    się wyściółkę deski...;-)))
    --
    bassoonerka
  • mrzagi01 19.09.07, 12:05
    bassooner napisał:


    >
    > W takich przypadkach-jeśli papieru(gruboziarnistego) jest pod dostatkiem to rob
    > i
    > się wyściółkę deski...;-)))
    tyle to i ja wiem panie mądry ;) tylko że na tą wyściółkę trzeba jeszcze
    czterolatka posadzić (bo jak sie sam będzie gramolił to rozpirzy tylkiem całą
    misterną konstrukcje) a potem go trzymać żeby nie wylądował dupą na dnie sedesu
    (podpieranie sie o deske odpada z oczywistych względów). no i robić to z
    tobołami przewieszonymi przez plecy (bo podłoga jakoś tak podejrzanie lepka)
    starając się wyczuć rytm bujnięć pociągu. nie ma letko kolego...


    --
    VOLK
  • typson 19.09.07, 18:37
    kible publiczne w Polsce powinny byc robione w całości z nierdzewki, najlepiej
    wytłoczone z jednego kawałka. No dobra, z dwóch - z jednego niech bedzie podloga
    sciany i wytloczony w dnie kibel a dach niech bedzie przykryty drugim platem
    nierdzewki.

    Wtedy po rejsie mozna bedzie calość pojechac karcherem ładowanym od tyłu wodą
    zmieszaną z podchlorynem sodowym i po problemie
    --
    Frell Me Dead
  • bassooner 20.09.07, 14:00
    typson napisał:

    > kible publiczne w Polsce powinny byc robione w całości z nierdzewki, najlepiej
    > wytłoczone z jednego kawałka. No dobra, z dwóch - z jednego niech bedzie podlog
    > a
    > sciany i wytloczony w dnie kibel a dach niech bedzie przykryty drugim platem
    > nierdzewki.
    >
    > Wtedy po rejsie mozna bedzie calość pojechac karcherem ładowanym od tyłu wodą
    > zmieszaną z podchlorynem sodowym i po problemie

    Ja myślę, że cały skład, no powiedzmy...wagon powinien być wytłoczony z jednego
    kawałka nierdzewki, włącznie z siedzeniami, drzwiami, klamkami, oknami i
    wreszcie z klopem...nie wiem czy to możliwe, ale pomysł dobry i do sprzątania
    szlauchem + chemikalia odpowiedni...;-)))
    --
    bassoonerka
  • sven_b 19.09.07, 21:32
    Smyk tez zalatwial sie w Przewozach Regionalnych, a poniewaz to dziewczynka,
    stref zagrozonych broniliśmy praktycznie trzymając ją w powietrzu. Małej sie to
    nawet podobalo bo sklad skrzypiał, telepał i bujał a dla 3.5 letniego obywatela
    najwazniejsze, zeby sie głowa trzęsła:-) Z toalety wyszedlem stargany jak palacz
    kotłowni.
    --
    klasyka naszych ojców
  • typson 19.09.07, 18:46
    > PS- dziwne, ale perspektywa jazdy PKP wywołała u mnie większe parcie na
    > zwieracze niż lot aeroplanem... powinienem sobie jakiś medal dać

    to odruch bezwarunkowy - podswiadomie zrzucasz balast, by nie ryzykować
    zakazenia w PKP. To tak jak mały pies na widok dużego potrafi zrobić tyłkiem
    "fuel dump" by redukując masę zwiększyc szanse ucieczki.
    --
    Frell Me Dead

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka