Dodaj do ulubionych

wątek popełniłem. Powyżywajcie sie a co ;-)

02.01.08, 22:38
Ostatnio przeglądnąłem sobie ceny aut i zbieram sie już parę dni :-) by co nieco napisać.

Rynek coraz bardziej mi sie podoba. Import używanych powoduje że jest w czym wybierać. Ludzie są coraz bardziej świadomi a to oznacza że skoro kupują kolejne auto ( z reguły nowsze) to mniej się dadzą nabrać na numery sprzedającego. Kupując nowe auto możemy na dzień dobry liczyć na 10 % upustu. Można drążyć w kierunku 25 % upustu co przy dobrej gadce da sie zrobić szczególnie jeśli porówna sie ceny z internetu u zagranicznych dealerów oraz promocje i upusty tam stosowane.
Tendencje ekologiczne są następujące: miasta zaczynają wprowadzać lokalne ograniczenia ruchu pojazdów starszych. W skali krajowej nie ma tak restrykcyjnych przepisów ale to kwestia 2-4lat. Jestem gotów sie założyć o flachę dobrego alkoholu że do 2010 kilkanaście polskich miast i ponad setka miejscowości ( np. wypoczynkowych) wprowadzą ograniczenia podobne jak od wczoraj w Berlinie zaś do 2012 będą krajowe opłaty ekologiczne. W praktyce będzie to oznaczać dla aut euro 2 i starszych kwoty rzędu 3 tys rocznie ( 250 zł miesięcznie) oraz opłaty lokalne rzędu 1200 zł ( to jedynie stówka na miesiąc). Czyli w sumie niewiele za zdrowie w miastach więc to przejdzie. No i na stacjach będzie większy rygor wiec pieczątka za flachę nie przejdzie.
Statystycznie co drugi polak ma juz auto więc ruch na rynku w praktyce oznacza kupowanie nowszych modeli lub nieco większych aut. Mamy ofertę pojazdów nowych – dla ludzi z kasą lub firm. Ludzie mający również pieniądze kupują auta do 3lat.Dosyć ciekawą barierą jest cena 25 tys. Niby sporo ale...kredyt 10 tys. na 3lata to rata miesięczna 350 zł zaś 15tys. To 400 zł na 4 lata. Do łyknięcia prawda?
W nadmiernej cenie będą jedynie auta rzadkie nadające sie do odbudowy lub po renowacji. Kupi się podstawę za te 2-5 tys a potem te15-25 tyś w odnowę ( lub więcej). No i oczywiście tuningowane potworki którymi będą zainteresowani głównie ludzie w wieku 17-23 lata :-).
Mamy również ofertę pojazdów tańszych.
Ale czy są tyle warte? Popatrzmy...
Auta rozbite są niesprzedawalne bo coraz mniej osób da się nabrać na „bezwypadkowość” a koszty części i naprawy ( robocizna) lepiej będzie przeznaczyć kasę na nowsze auto. A i przegląd będzie trudniej zrobić.
Auta w cenie proponowanej do 5 tys. Tak naprawdę warte są kilkaset zł. Są to z reguły auta nastoletnie o jakieś 3 i więcej generacji wstecz. Zero bezpieczeństwa, często ze ssaniem ręcznym i na gaźniku. Bo czy warto dać za taki pojazd te 3,5 – 4tys.? Właściciel zamroził w tej „inwestycji” 100-300 euro bo po tyle te auta chodzą. Jak je zarejestrował to ma co ma rocznie 500 zł oc i 100 za przegląd. Albo sprzeda nam auto za kilkaset złotych albo je zezłomuje( zarejestrowane) lub sprzeda na części ...tylko komu? No a my kupując takie auto za cenę wywoławczą wyrzucamy te pieniądze za 3 lata zapłacimy za takie auto 250-350zl co miesiąc opłat ekologicznych a do pewnych miejsc nie wjedziemy bo nas nie wpuszczą. No i aut nie sprzedamy bo jaki jeleń od nas odkupi taką brykę skoro wartość na opłaty ekologiczne może zamienić na ratę kredytu?

Mamy również auta w cenie do 10 tys. Za ile mogą być kupione? Za 1000-2000zł. Serio. Są to auta o dwie-trzy generacje wstecz. Z reguły z lat do powiedzmy 98r. Owszem mają już czasami poduszkę lub dwie. Nawet katalizator mają... fabrycznie ;-). Tych aut również nie odsprzedamy po 2 latach użytkowania– z powodów ekologicznych. To po co mamy dać za takie auto 7 czy 9 tyś skoro to potem MY stracimy te pieniądze albo będziemy ciągle dokładać opłatami ekologicznymi a wartość będzie w cenie złomu.
Jeśli mamy na zakup te 10tys. to może zamiast kupować stare auto ( jak wykazałem warte grosze) poszukajmy czegoś młodszego? Następnie mamy...
...Auta w cenie do 15 tys. i z rocznikiem 199X można z łatwością kupić za mniej jak połowę ceny wystawionej. Są to auta o dwie generacje wstecz czyli mają normy euro 2 oraz czasem nawet dwie poduszki ale do 3 gwiazdek w testach. Ludzie jednak maja już zakodowane bezpieczeństwo w głowach i jak człowiek klapnie w środku i nie ma poduszki to coś człowieka odrzuca prawda? Popatrzy też na blachę i wnętrze to rozejrzy sie za młodszymi autami. Jednak.

Jak ktoś ma takie auto to albo ściągnął – czyli zamroził troszkę pieniędzy więc jak morduje się z takim trupem na placu kilkanaście miesięcy to puści nawet poniżej kosztów minimalizując straty. Mówicie nie puści? Proponuję obejrzeć wszelkiego rodzaju oferty „okazja taniej juz nie będzie”. Przez ostatnie pół roku ceny takich aut spadły o te 15-25%. A koleś już zmiękł bo gdyby miał zbyt to by puścił brykę bez promocji. Liczy że trafi frajera co mu kupi a on jeszcze ciut na tym zarobi. Może także na części sprzedać tylko komu jak zapotrzebowanie na części będzie spadać. Jak zarejestrował to płaci dodatkowo te 600 zł rocznie za opłaty. Czyli dokłada do interesu. Za 3lata za takie auto miesięcznie będziemy mieli te 150-250zł opłat ekologicznych. A import idzie w kilkuletnich autach więc ma zajęte miejsce na placu i zamrożoną gotówkę. Innymi sprzedawcami takich aut są fani modelu ale skoro oni po kilkuletniej przygodzie z tym autem przesiadają się na nowsze modele to nam to auto też sie znudzi po dwóch latach. To po co pakować 15 tys. w brykę skoro spokojnie utargujemy na 7,5tys. albo i mniej. Jak sprzedawca nie chce spuścić z ceny to nich sobie trzyma to auto. Po trzech latach będą to kilkunastoletnie zabytki, niebezpieczne, nieekologiczne i z dużym prawdopodobieństwem z korozją. To kto mu to kupi? Jak mu to uświadomimy a chce 15 tys.- dajemy mu 7,5tys. i dobijemy targu. No bo już podjął decyzję o zakupie nowszego auta to nie będzie tłukł sie starym modelem( już sie psychicznie nastawił na nowy zakup) albo juz kupił - to po co komu dwa auta?Opłaty, serwis etc. Lepiej sprzedać, nie?
Podsumowując mając te10 tys. z łatwością możemy kupić auto po cenach wywoławczych 15 tys. a wydamy na nie max. 7,5 tys. Czyli mamy 2,5 tys. w kieszeni. To popatrzmy w ceny nowszych aut. Może i tam coś urwiemy? Nagle okazuje sie że w cenie 25tys. mamy mnóstwo fajnych aut. My mamy10 tys gotówki + kredyt 15 tys za 400 zł miesięcznie. Za 25 tys. kupujemy auto z rocznika 200X. Jest to auto ( w zależności od wielkości) w obecnej generacji lub o generację starsze niż nówka salonowa. No ale za to ma 4 i więcej poduszek zazwyczaj, 4 i więcej gwiazdek; normy euro 3 lub 4; przyjemne nowe wnętrze, wspomaganie, elektrykę i klimę. No i raczej mało pali. Jeśli auto jest starszawej konstrukcji ( choć rocznik juz 200X) i/lub w kiepskim wyposażeniu to uświadamiając braki sprzedawcy możemy zbijać cenę w kierunku powiedzmy 10 tys.
Oczywiście pułapy cenowe te nie dotyczą tradycyjnie audi, bmw, mercedesa, vw i volvo Pytanie tylko czym może zaszpanować posiadacz w/w marki z roku 97-99 posiadaczowi corsy, fiesty czy modusa z roku 2005? Przebiegiem sięgającym zamiast 50-150 tys. wynoszącym 300-700tys.? Spalaniem wynoszącym nie 4-6dm3 a 7-12?Pewno odezwą się głosy o prestiżu ( ludzie mający prestiż mają go i bez auta), o jakości czy komforcie ale tak sądzą ludzie nigdy nie posiadający współczesnego auta. Jak ktoś cos wspomni o technologii to proponuję aby odwiedził dealera i zobaczył co ma jego model w aktualnym roczniku oraz rzucił okiem na konkurencję „pośledniej” jakości. Może dostrzeże postęp w motoryzacji. No i auto już zaczyna mieć te naście lat. A w ciągu najbliższych dwóch lat wypłynie ich wiele na rynek wtórny. Bo nieekologiczne...

Ja wiem że ktoś powie że powyższe argumentacje o cenach na pierwszy rzut oka nie maja sensu ale
jeśli za 25tys mamy malucha B klasy z roku 2004-2005 lub coś większego z roku 2001 lub młodszy i praktycznie jest to w naszym zasięgu po co mielibyśmy kupować coś starszego?Oszczędności będziemy mieli na opłatach ekologicznych a bieżące utrzymanie auta kosztuje zbliżoną kwotę. No i mamy auto stosunkowo młode wiec raczej o wyższy
Edytor zaawansowany
  • 1realista 02.01.08, 22:39
    Ja wiem że ktoś powie że powyższe argumentacje o cenach na pierwszy rzut oka nie maja sensu ale
    jeśli za 25tys mamy malucha B klasy z roku 2004-2005 lub coś większego z roku 2001 lub młodszy i praktycznie jest to w naszym zasięgu po co mielibyśmy kupować coś starszego?Oszczędności będziemy mieli na opłatach ekologicznych a bieżące utrzymanie auta kosztuje zbliżoną kwotę. No i mamy auto stosunkowo młode wiec raczej o wyższym komforcie i większej niezawodności. No i lepiej kupić alufelgi czy dobre radio do auta którym pojeździmy te 5-6lat bez niespodziewanych dodatkowych podatków. Auto to jest również przyjemniejsze i łatwiejsze w obsłudze. Jeśli nie mamy powodu by płacić tyle za stare i wyeksploatowane auta to po co zgadzać sie na ceny wywoławcze. Co roku sprzedaż nowych aut na rynku europejskim jest spora czyli napływ młodszych aut jest ciągły. Nowych ( dla tych co stać) i kilkuletnich ( dla pozostałych) aut nie zabraknie. A zabytki techniki odeślijmy do recyklingu. Niech juz nie trują i nie hałasują. Ktoś powie że nie stać go na kredyt ale jeśli stać go na auto to 350-400 zł raty z pewnością zapłaci. Zresztą trochę zaoszczędzi na paliwie. Jak ktoś nie ma 10 tys na auto a musi jeździć to niech kupi poloneza za 1300 zł lub favoritę za1500 zł i pojeździ tym rok bez wkładu pieniędzy w auto. Jest to wykonalne bo te auta tak stoją. A potem odda na złom. Po roku kupi kilkulatka (2001-2) na kredyt.
    Podoba mi się współczesny rynek motoryzacyjny. Auto staje się zwykłym przedmiotem użytkowym. Tylko zarobić na nim już się nie da. No i trzeba sfinansować utratę wartości auta. Pamiętajmy że możemy ja zmniejszyć mocno targując o cenę auta. Bo to MY wydajemy NASZE pieniądze i możemy wydać je lepiej. To po co przepłacać? A rabat 10% to na „dzieńdobry” ;-).
  • simon921 02.01.08, 23:05
    Idąc w jakimś sensie podobnym tokiem rozumowania nabyłem nieco ponad rok temu
    wozidło Thalią zwane z 2001. Auto raczej piękne nie jest i wzbudza niekiedy
    dziwne komentarze wśród niektórych znajomych i części rodziny. Ale mam za to
    auto na dzień dzisiejszy jeszcze w miarę nowe z wyjątkowo niezawodnym i zwinnym
    silnikiem (1,4 16V 98KM). Jak do tej pory mam zrobione ok 50kkm i poza wymianami
    eksploracyjnymi jest ok:)
    Dużą zaletą przy kupnie było nabycie auta w ASO (zaprzyjaźnionym dodatkowo) -
    auto zostawione przez poprzedniego właściciela. Sprawdzone w całości w serwisie
    (i tam wcześniej serwisowane - mam książkę i faktury:)) oraz wymieniony m.in.
    rozrząd - łącznie odpadły koszty serwisu w ASO na ok 2k:)
    Ja tam wychodzę z założenia, że wolę mieć brzydsze u ciut gorsze, ale nowsze i
    przede wszystkim sprawdzone. A do moich potrzeb starcza:)

    A następne (za ok rok chyba) będzie już nowe i będzie to chyba (uwaga nie
    bijcie) Logan MCV - jeździłem kilkoma kombii i na moje potrzeby starcza. A wolę
    nowe z małym prestiżem niż starsze z prestiżem, ale niewiadomego pochodzenia.

    Ale ja to dziwny jestem;) Ech napociłem głupot;P
  • speedone 02.01.08, 23:48
    jak podniosą pensje do około 3 tys przy normalnej pracy to spoko moge nówkę kupic
    --
    Nie wszystko złoto co się świeci, nie każdy chłop z widłami to Posejdon
    kliknij tu !!
  • frax1 03.01.08, 00:13
    Pensji nikt nikomu nie podniesie... najwyżej samemu można sobie podnieść.
    A co do wątku. Mnie zupełnie nie interesują małe i podstawowe auta. Pracowałem w
    wypożyczalni aut, miałem na codzień do dyspozycji wiele zupełnie nowych aut i
    mimo wszystko wybieram to stare ale większe. Nikt w Polsce nie dowali podatku
    ekologicznego bo jest tu za stary park maszynowy. Poza tym weź np. Audi A4 z
    2000 i Seicento 2006 - ta sama cena - jeżeli audi to dyzel i jest w dobrym
    stanie to różnica w eksploatacji będzie nieznaczna a komfort jazdy
    nieporównywalny. Bezpieczeństwo pewnie też. Mam teraz Honde Civic z 98 roku z
    100000km prawdziwego przebiegu. Dodam że jak dolałem oleju przed wyjazdem -
    zrobilem 2mm nadlewki przez pomyłkę to po 3000km stan jest taki sam - oczom nie
    mogłem uwierzyć. Stan super. To mimo wszystko wolałem moje stare Audi z ponad 2
    razy większym przebiegiem i 3 lata starsze. Było lepiej wyposażone pod względem
    bezpieczeństwa, lepiej się prowadziło itd itd. Auta oba są warte podobne
    pieniądze, oba żeby znaleźć w dobrym stanie trzeba się nachodzić.
    Mój ojciec ma mondeo '97 i jest to 100% bezawaryjne auto - przebieg 230 tyś km.
    Porównanie z Primerą 2007 z ZEROWYM przebiegiem wypada na korzyść mondka - tak
    wiem to brzmi jak herezja ale ja jak wsiadam do Primery to zawieszenie i układ
    kierowniczy robią wrażenie jakby się miały zaraz rozpaść. Siedzenia są
    niewygodne, auto się w ogóle nie prowadzi... nie wiem jak można tak zepsuć markę.
    Ja mam niestety takie odczucie że małe auta przewidziane są na małe przebiegi i
    tyle wytrzymują.
    Pozdrawiam
  • franek-b 03.01.08, 00:45

    > Ja mam niestety takie odczucie że małe auta przewidziane są na małe przebiegi i
    > tyle wytrzymują.

    Zgadzam się, ja to nazywam inaczej - większe auta wolniej się starzeją i to dużo wolniej.


    --
    Pozdrawiam,
    Frank
    www.jedenprocent.pl/ - nie dajwaj złodziejom z rządu Twoich pieniędzy
  • 1realista 04.01.08, 18:48
    audi z 2000 a sc z 2006 to roznica 10 tys. No i nie czarujmy sie bo nie da sie porownać auta segmentu a o konstrukcji z początków lat 90-tych do auta wielkosci a4. równie dobrze mógłbym porównać roczna limuzynę typu RR do smigłowca i porownać ich mobilność. Jesli zas porownać typowe potrzeby transportowe to sie okaze że czesto wspołczesne auto segmentu b jest propozycją w zupelnosci wystarczającą a przy tym rownie komfortową jak legendarne ;-) niemnieckie limuzyny. I o tym to było.Bo wędkarzowi ryba też rośnie z kazdym rokiem jak niezawodnosć, wyposażenie, trwałosć czy komfort niemieckich aut...
    Współczesne auta są projektowane na przebiegi rzedu 150 ( a klasa) czy 250 ( b klasa) do pierwszego większego remontu.
  • lexus400 04.01.08, 20:40
    Wiadomym chyba jest, że Twoje argumenty do mnie nie trafiają, bo idąc Twoim
    tokiem myślenia - ekonomicznym owszem ale przecież nie mogą wszyscy jeździć np.
    Corsami o poj. 1000cm3, ponieważ byłyby to prawie Chiny ze swoimi rowerami i
    rikszami.
    --
    -------------------------------------------------
    Zmieniłbym sygnaturkę ale mi się nie chce.
  • 1realista 08.01.08, 20:39
    No ale masz tu możliwosć wyboru bo róznice cenowe pomiędzy "normalnymi" silnikami są znikome podobnie jak "wypas". Wazniejszy jest tu stan techniczny. Zresztą gdy auta maja więcej jak 6lat wielkosc auta tez przestaje mieć znaczenie. Nie kazde auto musi mieć 8 s do setki bo w przypadku większosci kierowców jest to czynnik zmniejszajacy bezpieczenstwo.
    Powiedz co sadzisz jako specjalista o przypadku zamiany katalizatora na strumienicę albo zaślepieniu zaworu egr; o zaślepkach zamiast poduszek, wyłączeniu abs czy kontroli trakcji. Ciekawe jak uzasadnisz cene "lekko bitej nówki" z kierownicą po prawej stronie ktora kosztuje mniej niz połowe ceny jego rozwieśnika w zblizonym stanie technicznym ale z kierownicą normalnie? Jak to uzasadnić? Kto tu kogo robi w balona?
  • tomek854 05.01.08, 10:11
    > porownać ich mobilność. Jesli zas porownać typowe potrzeby transportowe to sie
    > okaze że czesto wspołczesne auto segmentu b jest propozycją w zupelnosci wysta
    > rczającą a przy tym rownie komfortową jak legendarne ;-) niemnieckie limuzyny..

    Wiesz, moja dziewczyna też tak mówiła, bo jej się bardzo micra podoba. Truła i
    truła, ze tez nissan, ze mniejszy, ze taniej, ze nowszy... Ale wszedzie jezdzi
    ta primera. Ostatnio sie przejechala 2 letnia corsa znajomych i sie okazalo, ze
    nawet 12 letnia primera jest jednak wygodniejsza - bo zwyczajnie wieksza.

    Ze juz o przekimaniu sie na belgijskim parkingu nie wspomne.


    A czy taniej? Pomijajac paliwo i oplaty wlozylem przez ostatni rok w moja
    primere srednio mniej niz 90 funtow miesiecznie. Kupilem ja za (bez oplat)
    jakies 450 funtow. Dzisiaj ogladalem micre w Arnoldzie Clarku - 47000 przebiegu,
    trzy lata, 99 depozytu + 29.99 tygodniowo. A przy takim przebiegu tez juz cos by
    bylo na pewno do roboty (bo mowimy o milach).

    Jakos do mnie nie przemawia ta Twoja teoria i dalej bede twierdzil, ze lepiej
    stary duzy i zadbany niz nowy i maly.
    --
    oryś _@/"

    Samochodem do Turcji
  • 1realista 08.01.08, 20:43
    Jestem ciekaw jakie nastepnie auto kupisz tzn w jakim wieku? Czy majac obecne doswiadczenia i przyszłosć podatkową kupisz rownie stare auto?
    Wazne jest takze dobranie wielkosci auta do potrzeb jednak nie oznacza to że należy przepłacać za stare szroty. bo aut starych i zadbanych ( wartych swej ceny) mamy mniej jak promil.
  • margotje 03.01.08, 08:59
    wymiana rozrzadu po 50 tys km? hm... jestem az tak zielona czy to jednak troche
    wczesnie?
    --
    zachłanność nie popłaca. Dowody liczne na to istnieją ....:)))))))))
  • simon921 03.01.08, 09:26
    > wymiana rozrzadu po 50 tys km? hm... jestem az tak zielona czy to
    jednak troche
    > wczesnie?


    Nie, nie:) Jak kupowałem miał 92kkm przebiegu - serwis przed
    sprzedażą wymienił rozrząd - akurat czas był. 50kkm to ja zrobiłem
    przez ostatni rok - kolejna wymiana rozrządu już nie będzie moja mam
    nadzieję;)
  • misiek4111 09.01.08, 19:44
    Też mi Logan MCV chodzi po głowie, świetny na dalekie wyprawy. Jeśli
    byś brał diesla nie bałbyś się francuskiego dci? Podobno
    wtryskiwacze padają jak muchy (2000 za sztukę w serwisie)
    Pozdrawiam!
    PS. Ciekawe w czyich oczach mój prestiż wzrośnie, gdy będę go
    budował przy pomocy auta?
  • lexus400 09.01.08, 20:12
    misiek4111 napisał:

    > PS. Ciekawe w czyich oczach mój prestiż wzrośnie, gdy będę go
    > budował przy pomocy auta?

    O prestiżu to mogą mówić chyba tylko posiadacze aut z najwyższej
    półki czyli Majbachów, Ferrarów,Porszow, Mersedesów itp... bo
    uważam, ze wtedy w grę wchodzi tzw. prestiż środowiskowy. W naszym
    przypadku wszystkie samochody jakimi my tutaj się poruszamy to są
    poprostu wozidupy - starsze, młodsze, tańsze, droższe, większe,
    mniejsze itp... - tak ja to widzę.
    --
    -------------------------------------------------
    Są rzeczy, które nie są mile widziane.
  • misiek4111 09.01.08, 20:41
    Ano właśnie. Chociaż znałem jedną prawniczkę w NY, na tenisa musiała
    jeździć jednym z "imported cars", jako że była minimalistką
    podjeźdżała Passatem (nówką oczywiście).
    Pzdr.
  • lexus400 09.01.08, 20:56
    na tenisa musiała
    > jeździć jednym z "imported cars", jako że była minimalistką
    > podjeźdżała Passatem (nówką oczywiście).


    U mnie na wsi choćbym kupił Majbacha to tego i tak nikt by nie
    zauwazył:)) musiałbym po piwo do sklepu wylądować śmigłowcem chyba
    aby mi tzw. prestiż podniosło:)) Wiąże się z tym pewna historia -
    miałem Ci ja dawno, dawno temu Audi 100 mod.C4 był to 1,5 roczny
    samochód w owych czasach, sąsiedzi z blokowiska mieli też Audi tylko
    że AD 1973 czyli pojazd o jakieś 22-23 lata starszy, jednak dla żony
    właściciela "zabytku" oni mieli takie samo Audi jak ja bo też
    mieli "takie 4 kółka z przodu":))
    --
    -------------------------------------------------
    Są rzeczy, które nie są mile widziane.
  • bassooner 09.01.08, 21:04
    misiek4111 09.01.08, 19:44 Odpowiedz
    PS. Ciekawe w czyich oczach mój prestiż wzrośnie, gdy będę go
    budował przy pomocy auta?
    ___________________________________________________________________
    Ja buduję swój prestiż wypijając browary...;-)))
    --
    bassoonerka
  • simon921 09.01.08, 21:40
    > Też mi Logan MCV chodzi po głowie, świetny na dalekie wyprawy. Jeśli
    > byś brał diesla nie bałbyś się francuskiego dci? Podobno
    > wtryskiwacze padają jak muchy (2000 za sztukę w serwisie)

    Jako , że właśnie 3 miesiące tego skończyłem ze śmiganiem po kraju i przebiegami
    rzędu 50kkm, to raczej będzie wchodził w grę silnik benzynowy (1,6 16V 110KM)
    mam podobny (1,4 16V 98KM) w obecnym aucie i poza robieniem tzw. wymian
    eksploatacyjnych nic się nie dzieje. Przynajmniej w tych silnikach mit o
    awaryjności francuzów się nie sprawdza:) A diesle dobre to były w starych R19;)
    Jak sprzedawałem miała przebieg 420kk i chodziła jak przeciąg.
  • plawski 10.01.08, 09:46
    simon921 napisał:
    (...)

    Przynajmniej w tych silnikach mit o awaryjności francuzów się nie sprawdza:)(...)

    To ja taką małą dygresję od siebie dodam - zawiesił mi się ostatnio moduł
    bluefiut w C5. Nic wielkiego ale w półrocznym aucie to wkurw. Przy tej okazji
    dowiedziałem się, że producentem tego modułu jest... Siemens. Dodam, że jest to
    jedna z niewielu części, która zamiast nalepki "made by people republic of
    china" ma znaczek "made in Germnany".
    No, ale to przecież wina hooyowej francuskiej elektroniki :)

    --
    Wspieram Tego Pajaca
  • simr1979 10.01.08, 10:38
    1realista napisał:

    > Kupując nowe auto możemy na dzień dobry liczyć na 10 % upustu.

    Upustu od jakiej ceny ??
    - mity dla ciemnego ludu, który nigdy w życiu nie kupował w salonie nowego samochodu (przepraszam za dosadność, ale irytuje mnie niepomiernie łatwowierność i podatność młodego pokolenia na manipulację).
    Ceny w polskich salonach dyktują producenci/importerzy - diler "na dzień dobry" może najwyżej zaoferować dywaniki, bo na więcej nie pozwala skromna marża, także oczywiście narzucona przez producenta.
    Kiedy więc klient przychodzi do salonu, sprzedawca MUSI zaoferować mu OD RAZU cenę RZECZYWISTĄ, ustaloną przez producenta i w danym momencie z n a n ą alfabetycznemu ogółowi (w postaci informacji o promocjach), chociażby za pośrednictwem stron internetowych importera. U dilera nie ma mowy a żadnych targach, chyba ze w granicach owych przysłowiowych dywaników.
    Oczywiście, że ubierane to jest sztafaż pień o wyjątkowych, "tylko teraz" dostępnych upustach - w istocie jednak mechanizm jest identyczny jak w supermarkecie: nad obowiązującą ceną wpisuje się liczbę o 20% wyższą, przekreśla ją grubą czerwoną kreską i ozdabia wielkim dopiskiem "promocja". Mechanizm ten jest jednak w ręku producenta, a nie dilera - chyba że kupujesz auto demonstracyjne.


    > Można drążyć w kierunku 25 % upustu co przy dobrej gadce da sie
    > zrobić szczególnie jeśli porówna sie ceny z internetu u
    > zagranicznych dealerów oraz promocje i upusty tam stosowane.

    Dalszy ciąg tego samego mitu - RZECZYWISTE ceny (netto bez podatków) w Polsce są niższe niż w Europie Zachodniej. Wyjątek stanowią samochody w cenie od ok. 30 kE brutto wzwyż, w których przypadku marże importerskie i i dilerskie są u nas wyższe niż w Europie Zach. (ponieważ tam są one masowo kupowane przez klasę średnia, a u nas stanowią niszowy artykuł superluksusowy dla najbogatszych).
    Nawet ceny w USA, po korekcie na podatki i urealnieniu kursu dolara, nie odbiegają zbytnio od naszych.


    >Dosyć ciekawą barierą jest cena 25 tys. Niby sporo ale...

    To jest oczywista bariera - pokrywa się ona bowiem z grubsza z dolną granica ceny NOWEGO samochodu z salonu. Bariera ta oddziela dwa odrębne, niekomunikujące się światy...;)


    > Auta rozbite są niesprzedawalne bo coraz mniej osób da się nabrać > na „bezwypadkowość” ....

    Mylisz się - z moich obserwacji wynika, że ludzie kupują samochody powypadkowe całkowicie świadomie i z premedytacją. Chcą po prostu za wszelką cenę jeździć "taaką furą", a mają tylko na B-segment lub kompakt. Zwiększająca się oferta względnie nowych (do 5 lat) aut z "prywatnego" importu - w tej chwili co najmniej 100 tyś rocznie - to w 90% auta powypadkowe i kupujący doskonale o tym wiedzą.

    Poza tymi drobnymi uwagami tekst bardzo dobry - koniecznie pisz dalej.... :)))
  • 1realista 15.01.08, 16:43
    Powiedz, a co mnie - klienta interesuje model i strategia handlowa założona przez koncerny motoryzacyjne. To marketingowcy wytworzyli efekt sprzedaży aut analogiczny jak ciuchów (czytaj kupuje sie tylko na wyprzedazy). Jak wytlumaczysz np promocje u opla gdzie pewne grupy zawodowe maja kilka % upustu. Czy to nie jest dymanie mnie - klienta w zywe oczy? A "promocyjne" pakiety wyposażenia w śmiesznych nieraz cenach? Ktoś tu z kogoś kpi zwyczajnie. Nie ulega watpliwości dla osoby obeznanej z handlem między firmami że cennik producenta jest dla klienta ( by łyknął taaakie ceny jak sie za mocno pluje) a pośrednik dostaje 20-60% upustu. To ze polscy dealerzy uwierzyli w bajeczkę pt "wzrost sprzedaży aut" - już liczono kiedy stuknie milion sprzedanych nowych aut - oznacza że powinni domagać sie wyższych rekompensat od przedstawicielstw za narzucenie niezwykle kosztownych standardów sprzedazy. Zreszta w polsce od dawna jest metoda ruchu cen jak z paliwami na stacjach - podwyżki od razu a obnizki jak sie klienci wykruszą.cos jest nie tak.
    Jesli chodzi o poziom ceny 25 tys. to tak dobralem barierę aby kupic cos w niezlym stanie do wieloletniej jazdy. Za tyle nie kupimy nówki. (Za 28 tys mamy gołą dackę logan - super brykę dla rodziny.)A jak dorzucimy do tego koszty eksploatacji auta to celowe stanie sie pytanie dlaczego auta tak straszliwie tracą po 3 latach uzytkowania.
    Rozbitki - kupują to handlarze ale interes zaczyna im sie urywac bo coraz mniej nieobytych klientow.Proces postepuje z normalizacja rynku.

    Nie bedę pisal dalej bo nie ma w tekstach polotu :-P. Czasem jak mnie cos sie zbyt nie podoba to rzucę krotką analizę. A tu po prostu w swięta przetrzepalem ceny uzywek i sie kilka dni zbierałem by opisac to co zobaczyłem. Dla mnie ekstra była oferta espaca 1 generacji za 7,5tys z dopiskiem brac bo same koszty rejestracji to 1,5tys. wiec taka cena to okazja. A trup był jakich mało... Zarzucili sie ludzie złomem na placach. Oj zarzucili...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka